Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Panowie,

 

Jako niedoświadczony człowieczek pytam o radę w błahej sprawie.

Jak radzić najlepiej radzić sobie z gównoburzami.

 

Konkretny przykład >

Imprezka z kumplami, pani powiadomiona dzień wcześniej, wracasz w środku nocy.

Z oczywistych względów kobieta wyczuwa zagrożenie i się zaczyna...

 

zastanawiam się jaka jest najlepsza taktyka do przyjęcia

Dotychczas jak się czasami zdarzały tego typu afery puszczałem je koło nosa, ale czy to najlepsza opcja... ?

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, markospl napisał:

Konkretny przykład >

Imprezka z kumplami, pani powiadomiona dzień wcześniej, wracasz w środku nocy.

Z oczywistych względów kobieta wyczuwa zagrożenie i się zaczyna...

ale w sensie, że jakie zagrożenie wyczuwa? 
i co się zaczyna?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 minut temu, Łapinski napisał:

ale w sensie, że jakie zagrożenie wyczuwa? 
i co się zaczyna?

Myślenie kobiet typu koledzy mi go kradną

Foch

 

Wybacz postawiłem trochę domysłów w poście :)

Edytowane przez markospl

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Najlepiej jest nie wchodzić w żadne dyskusje, poinformować panią tonem stanowczym: będę wychodził z kolegami i koniec. Wszelkie próby dyskusji ucinać i powtarzać jak mantrę: będę wychodził i koniec. Nie ma dyskusji.

Ograniczanie kontaktów ze znajomymi jest jedną z oznak toksycznego związku. 

Jeśli strzela focha, zajmij się swoimi sprawam a ją ignoruj. 

Edytowane przez samiec_twój_wróg
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pewnie myśli, że będą tam też jakieś kobiety i boi się że ją zdradzisz :)

A rozmawiałeś z nią chociaż na ten temat?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Musisz zakomunikować swojej kobiecie, że związek to nie jest więzienie, a Ty nie jesteś jej własnością, i masz prawo do spotykania się ze znajomymi.

 

Jeden z moich związków rozpadł się przez takie ceregiele. Jeśli jedynym zainteresowaniem kobiety staje się związek, to wierz mi, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Rutyna potrafi stłamsić wszystko.

 

Jedynym rozwiązaniem jest szczere zakomunikowanie tego, co się myśli, uwzględniając jednocześnie potrzeby kobiety. One zawsze w takich sytuacjach czują zagrożenie, lecz nie tyle pod względem ewentualnej próby "kradzieży" Ciebie przez kumpli, co ewentualnej możliwości zdrady. One nigdy się do tego nie przyznają.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Tomko
      Panowie!

      Dzisiaj wstałem rano i przeglądałem mój ulubiony chlewik celebrycki - pudelek. A tam artykuł:

      http://www.pudelek.pl/artykul/117909/figurska_w_pytaniu_na_sniadanie_tlumaczy_sie_ze_zdrady_kryzysy_w_zwiazku_sa_zbawienne/
       
      W skrócie. Pani wyprowadziła się od męża do kochanka, potem się rozmyśliła i wróciła, następnie znów wyprowadziła się do kochanka. Podczas drugiego puszczenia się zaszła w ciążę i jak zwykle uznała, że jednak się myliła i wróciła z dzieciakiem do męża. Frajer uznał dziecko i pani teraz udziela na kanapie rad na temat monogamii.
       
      Warto zapytać ludzi w wieku 60 lat, czy seryjna monogamia im się opłaciła - zaczęła odważnie aktorka.
      Monogamia daje poczucie bezpieczeństwa, to mi daje szczęście. Nie muszę się martwić, że mi mąż ucieknie, chociaż nigdy ręki sobie nie dam uciąć. Życie pisze różne scenariusze, ale to mi daje takie poczucie, że jesteśmy razem, obiecaliśmy sobie, że będziemy do końca życia, problemy są, kryzysy, wiadomo. To wszystko wzmacnia.
       
      Ogarniacie? Jedziemy dalej.

      To jest taka istota małżeństwa. Nasze jest bardzo burzliwe i to jest cudowne, bo cały czas jesteśmy wzmocnieni. Jest gorąco. Do przysięgi małżeńskiej dodałabym jedno zdanie - będę ci wybaczać zawsze.

      Szczyt bezczelności w wykonaniu szmaciska. Do tego wycieranie butów i wybielanie kurestwa religią. Jakieś wzmianki o powołaniu do bycia matką, walki z konfliktami w małżeństwie... No rzygać się chce. Kto chce - tutaj jest zaczątek i opis tej historii.

      http://www.pudelek.pl/artykul/111691/uduchowiona_figurska_czuje_sie_czescia_bozego_planu_kryzys_w_malzenstwie_bierze_sie_z_braku_szacunku/
    • Przez Odlotowy
      Nie dawno, jeszcze w okresie wakacyjnym, wracałem z kumplem w nocy z okazjonalnego piwka – kumpel – jeden z lepszych, jeszcze z czasów szkoły średniej, wolny, zadowolony z siebie singiel – osobiście uważam, że kobietom się podoba. W drodze powrotnej poruszył dość istotny temat – mianowicie – tydzień wcześniej spotkał się u naszych, wspólnych znajomych.
      W momencie dogorywania imprezy i kiedy pan domu był już na tyle słabo kontaktujący, że stwierdził, że uda się spać i już pod jego nieobecność, jego kobieta nagle zaczęła narzekania na swojego faceta ,,jaki to on słaby w łóżku jest” a ,,w ogóle to ma małego penisa” Warto tutaj dodać, że jest to para – związek, który trwa już kilka lat, od niedawna mieszkają ,,na swoim” wynajmowanym u kogoś kwadracie. Mój kumpel – mimo, że uważam go za ogarniętego – myślał przez chwilę, aby sytuację wykorzystać – jednak na jego szczęście – nie zrobił tego, co rzecz jasna bezpośrednio w rozmowie o tej sytuacji, z nim, pochwaliłem go. Rezultat tej akcji byłby katastrofalny w skutkach – w końcu prawdziwi mężczyźni ufają i wierzą swoim kobietom na słowo, ale już nie na czyny Ogólnie sam uznał, że dziewczyna w tamtej chwili potrzebowała atencji i być może, chwilowego urozmaicenia swojego życia – gotowa była się puścić, kiedy za ścianą spał ,,facet jej życia”
      Znam ją na tyle, że jestem w stanie uwierzyć w jego wersję – pomimo, że wtedy nie byłem z nimi.
       
      Ta historia uświadomiła mi pewną rzecz – mianowicie – panie będące w związkach, najogólniej mają tendencję, do narzekania na swoich wybranków pod względem jakości i ,,trwałości” ich własnych, męskości – przyrodzeń. Co jest zaskakujące, ponieważ jak nadmieniłem wcześniej – ich partnerzy to ich własne decyzje i wybory. Co jest najlepsze – takie narzekania mają miejsce w związkach już kilkuletnich, dobrze przetartych – o małżeństwach nawet wspominać już nie będę.
      Nocne zwierzenia mojego kumpla, przypomniały mi pewną sytuację sprzed kilku lat, kiedy byłem świadkiem podobnej a może nawet, bardziej agresywnej krytyki kobiet na ich facetów.
      Było to przy okazji, imprezy, którą zorganizowała pewna para zaraz po swoich zaręczynach – aby swoje szczęście oznajmić i pokazać ,,ludowi pracującemu”
      Jakże wielkie było moje zdziwienie wtedy – dzisiaj już by mnie nie dziwiło – kiedy większość pań obecnych wtedy na tej imprezie, nagle, jak jeden mąż, zaczęły najpierw od delikatnych, krytycznych komentarzy pod adresem swoich facetów, by przejść do agresywniejszej retoryki w sytuacji kiedy widziały, że panowie zupełnie nie reagują na ich zachowanie i słowa. Ile jadu i nienawiści się tam przelewało w słowach, można by pewnie obdarować tym niejedną parę. Panowie rzecz jasna – myśląc, że dobrze robią, ja uważałem podobnie wtedy – nie reagowali, wręcz ignorowali swoje kobiety, które później jak gdyby nic się nie stało, znowu weszły na tory chełpienia swoich facetów ,,jakie to szczęście je wszystkie spotkało”
      Zarzuty pań dotyczyły w tamtej sytuacji dotyczyły również pewnych cech, fizycznych i mentalnych ich facetów – od kiepskiego fiuta, słabe zarobki – w sensie mogłoby być więcej – że, mogły trafić lepiej niż mają, słabość oraz uległość względem kobiet w różnych sytuacjach. Oczywiście wszystko epatowało w tamtej sytuacji na bazie zwrócenia na siebie uwagi – podniosły głos, zimny wyraz twarzy, stworzenie w 5 minut klubu wzajemnej adoracji. Kiedy z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego to robią – usłyszałem - ,,to tylko żarty”
       
      Nie – to nie są żarty. Doskonale wszyscy wiemy, że nie należy takich sytuacji odbierać w kategoriach żartu. Odwracając sytuację – kiedy to panowie, pozwalają sobie na właśnie, takie żarty ze swoich kobiet – kończy się to awanturą, wymuszeniem przeprosin i szlabanem na wiele rzeczy na kilka tygodni lub miesięcy. Błędem takich sytuacji, jest brak reakcji ze strony facetów.
      Przyznam się Wam, wszystkim, szczerze, że gdybym był w takiej sytuacji, kiedy moja kobieta opowiada takie rzeczy, już nawet nie tyle co w towarzystwie wspólnych znajomych, ale w ostentacyjnej prezentacji tak aby słyszeli to obcy ludzie – byłoby mi co najmniej przykro – ale puściłbym jej szybką, krótką wiązankę nawiązującą choćby do jej niedoskonałości cielesnej – zastosowałbym zwyczajne lustro w takiej sytuacji. Niech odczuje to na własnej skórze.
      Brak reakcji na takie zachowania, będzie powodował kolejne podobne zachowania i reakcje, ale coraz częściej i z coraz mocniejszą siłą.
      Wszelka krytyka kobiet odnośnie ich facetów, jest zwyczajnie schematyczna i dotyczy zazwyczaj:
      1) Słabego penisa – lub jak kto woli – małego penisa a co za tym idzie narzekania pod kątem łóżkowym
      2) Zarobków – ,,zarabiasz za mało, zmień pracę albo zacznij pracować na dwóch etatach”
      3) Dbałości o relacje z własną rodziną - ,,nie zamierzam spędzać niedzieli z twoją matką, dlatego na rosołek jedziemy do mojej”
      4) Porównywanie do kolegów faceta oraz kolegów z otoczenia kobiety
      5) Ciągłe wypominanie czegoś co miało miejsce jakiś czas wcześniej, lub czegoś co facet miał zrobić
      Takie i podobne żarty często są tematem rozmów kobiet w grupach – rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich – zauważyłem dużą uległość facetów w takich sytuacjach. Nie reagują, nie pokazują kobiecie jej miejsca a zwyczajnie zwrócenie uwagi w stylu ,,nie mów takich rzeczy w towarzystwie, sprawia mi to przykrość” – jeszcze bardziej nakręca kobietę do agresywniejszej postawy.
       
      Jak odbierać takie postawy i na nie reagować?
      Oczywiście należy wyrazić, głośno swoją dezaprobatę w takich sytuacjach – nie po to spotykam się w większym gronie znajomych, aby wysłuchiwać babskich narzekań pod adresem ich partnerów. Kolejna rzecz – to zwrócenie uwagi facetom w takich sytuacjach aby jednak się ogarnęli – to jednak jest osłabianie własnej pozycji w grupie, w oczach całej reszty.
      Takie i podobne zachowania to również, nic innego jak testy – kobiety takim testom badają grunt, otoczenie, na co mogą sobie pozwolić w towarzystwie a także, walka o lepszą pozycję w gronie znajomych – przecież nikt nie podskoczy do kogoś, kto jest zwyczajnie silniejszy.
      To także test skierowany w stronę facetów, na to jak się zachowają, czy mają jaja i siłę odpowiedzieć swojej ,,pani” w towarzystwie na takie ,,żarty” lub zaczepki.
      Tutaj genialnym przykładem jest facet, który praktycznie non-stop krytykowany jest za poziom zarobków, pomimo, że jego żona nie pracuje od ładnych, kilku lat i nie wygląda na to aby coś w tej materii miało się zmienić.

      Osobiście odbieram takie przejawy zachowań – począwszy od sytuacji mojego kumpla, po sytuację, której świadkiem byłem w większym gronie osób – jako znak, że w danym związku coś się psuje i to od dłuższego czasu. Jak doskonale wiemy – panie wolą szukać nowej gałęzi, nowych możliwości w nowej relacji, niż pracować nad tą, w której się znajdują. Panom, którzy są w związkach i bywa, że poprzez takie zachowania swoich kobiet, znajdują się w centrum zainteresowania – agresywnego i krytycznego – proponowałbym przemyślenie tematu ewakuacji z takiej relacji zanim – zrobi to kobieta, z hukiem i pozbawieniem resztki godności i honoru danego faceta.

      Za poświęconą uwagę bardzo dziękuję, liczę na zabranie głosu w temacie - proszę wybaczcie mi dłuższy, niż zazwyczaj post...ale temat rzeka i tak nie poruszyłem kilku innych kwestii, związanych z tematem.
    • Przez Icerock87
      Cześć Bracia.
       
      Piszę ten post, ponieważ niedawno przypomniałem sobie, że mam konto na pewnym portalu randkowym. Kiedyś, założone jeszcze w czasach totalnego białorycerstwa i wyprania szarych komórek przez system. Przejrzałem sobie archiwum korespondencji i znalazłem coś czym musze się z Wami podzielić  Była to moja druga rozmowa z tą loszką. W sumie zadna piękność, tak 6,5/10. Miała wówczas 19 lat ja o 10 więcej Pierwsza rozmowa nam się nie kleiła. Takie typowe pierdu-pierdu nie wiadomo o czym. Szybko sie pokapowałem, ze nie mój poziom intelektualny (mimo, że byłem wówczas totalną pizdą, to jednak odrobinę się ceniłem), więc sobie ja odpuściłem. Poza tym mieszkała kilkadziesiąt kilometrów ode mnie.
       
      Jakże się zdziwiłem, jak za parę dni sama do mnie napisała. I teraz będzie hit:
       
      Loszka: Hej
      Ja: hej
      L: co tam?
      L: jakie plany?
      J: Odnośnie?
      L: Dzisiejszego dnia
      L: Na dzisiejszy dzień jakieś plany?
      J: Nic konkretnego
      L: Aha ja tez, tylko e-papierosa mi się chce a nie ma mi kto kupić
      L: Spoko
      L: Sama się stydzę
      J: Czemu się wstydzisz?
      L: Bo tak moze się spotkamy i mi kupisz?
      J: Kiedy?
      L: Dziś
      J: Ej, pisałem Ci, że mieszkam ponad godzinę drogi od Ciebie
      J: Czemu się wstydzisz kupić sama?
      L: Bo sie wstydzę, wolę jak facet bo sie na takich rzeczach zna
      L : Kup u siebie i przywieź ja ci kasę oddam
      J: nie da rady, jest 18:00 a ja jeszcze z pracy nie wyszedłem
      L: To nie!!!
      L: Jesteście tacy sami!!! Wszyscy!!!
      J: Tzn jacy?
      L: Nara!!
       
      Pokazuję tą rozmowę z dwóch powodów. Po pierwsze w celach humorystycznych (100% autentyk). A po drugię, fakt, że od owej rozmowy minął nie cały rok, i zdałem sobie sprawę, jaka ja dupą wtedy byłem. Tłumaczyłem się przed jakąś obcą gówniarą (która w dodatku uważałem za tępą i co najwyżej przeciętna z wyglądu), jak jakiś pantofel przed zoną. Zobaczcie Bracia co programowanie społeczne moze zrobić z ludźmi. Na szczęście jest to forum, na które trafiłem zupełnym przypadkiem, które pokazuje szczerą prawdę. Jak każdy nowicjusz tutaj staram się wyzbywać wpojonego białorycerstwa i pierwsze sukcesy w tym mam. Acz kolwiek widzę, ze przede mną daleka droga.
       
      Pozdrawiam Bracia!
       
       
       
    • Przez RedBull1973
      Żona przyjaciela wrzuciła na Pejsbooka fotki z udziału z ostatnich demonstracji KODu.
      Mało tego że tam była, to jeszcze zamieściła na FB pełno fotek,  jak się obściskuje z Kijowskim, Nitrasem i innymi znanymi aferzystami i mendami z PO...
       
      Moim zdaniem to jest obciach i wstyd gorszy od wszystkiego... Nie mieści mi się to w pale, jak można być taką idiotką...
      Wolałbym kurwa z Rydzykiem fotkę, niż z kimś z tej bandy.
       
      Ja rozumiem, że komuś może się nie podobać PiS, obecny rząd itp. Spoko...
       
      Ale kurwa łazić na demonstracje KODu , tej Targowicy naszych czasów...?
      I jeszcze wrzucać to do sieci ?
       
      No i kusi mnie, żeby to skomentować na jej profilu...tylko, czy mi to coś da, oprócz zrobienia sobie śmiertelnego wroga ?
      Niby trzeba uświadamiać ludzi, że są zmanipulowani (u nich TNV24 od rana do nocy leci, non-stop! ) , ale czy cokolwiek trafi do takiej osoby ?
       
       
       
       
    • Przez RedBull1973
      Bracia, 100 razy już o tym było , ale naprawdę...uważajcie na nagrywanie !
      ZAWSZE bądźcie czujni!
      Nie dajcie się sprowokować, pamiętajcie że one mają już przygotowane dyktafony, a nawet szkic, jak to wszystko ma wyglądać...
      Co powiedzą, żeby Was zabolało , żebyście eksplodowali, żeby Was szlag trafił...
       
      Ja sam zostałem kiedyś perfidnie nagrany, gdzie na 100% Ex sprowokowała całą sytuację, od początku do końca...
       
      Teraz dzwonił do mnie kolega, jego znajomy też został nagrany...
      Mało tego, dostał po tym nagraniu sądowy zakaz zbliżania się do swojego domu, zakaz kontaktów z dzieckiem ,itp.
       
      Raz na kilka lat dał się ponieść emocjom, spokojny gość, no ale raz poniosło.....efekty opłakane...
       
       
       
       
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×