Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Czytając to forum coraz bardziej mam wrażenie, że mam spieprzone życie (choć bardzo krótkie- 19 lat) towarzyskie, łożkowe. No ale o co chodzi??? Od zerwania z moją całe szczęście już byłą Panią minął jakiś miesiąc, może dwa. Od tego czasu siłownia, więcej poświęcenia się pasji i spotkania się z przyjaciółmi którzy mocno mnie wspierali w tamtym okresie. Podbudowałem samoocenę, zmieniam swój mindset, no ogólnie to w końcu coś ze sobą robię i jestem z tego zadowolony. Tą tytułową ścianą jest to, że wszystkie przemyślenia odnośnie tego jak traktować kobiety, jak się z nimi obchodzić nagle stały się dla mnie bez sensu. Mam te 19 lat. Parcie na seks no pratycznie bez przerwy mam ochotę bzykać. Naczytałem się, że jeśli zacznę się zmieniać a to robię (serio widzę efekty) to zacznę chociaż poznawać jakieś dziewczyny a tu nic. Kompletna lipa. Problem polega oczywiście na tym gdzie (no wiadomo, że w bibliotece, dureń ze mnie) i jak to robić. Nie jestem typem gościa co wypisuje do lasek z którymi nawet nie rozmawiałem na żywo, na facebook'u ani kimś kto bez żadnych oporów podejdzie na ulicy i zagada. Nie jestem w stanie czekać aż coś osiągnę i wtedy same zaczną przychodzić (serio nie potrafię sobie tego wyobrazić). Czy jest coś na co szczególnie powinienem zwracać uwagę? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@KurylaviczStudiujesz?

 

Kiedy ma się 19 lat, najwięcej kobiet poznaje się na studiach (nie mówię, że na roku).

 

Może uprawiasz jakiś sport?

 

Grasz w jakiejś kapeli?

 

Widzisz teraz, o co mi chodzi?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Widzę widzę. Studia dopiero za rok (technikum), ze sportu to jedynie siłownia ze względu na brak czasu który poświęcam jeszcze na prawko. A co do zespołu to w moim miasteczku nie ma nikogo preferującego rodzaj muzyki który chcę grać dlatego dojeżdżam co weekend 60km pociągiem w jedną stronę a w zasadzie dojezdżałem dopóki skład sie nie posypał.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Miałem takie same przemyślenia odnośnie poznawania kobiet. Jak przestałem do tego przywiązywać wagę i skupiać się na tym oraz zastanawiać ryjąc sobie niepotrzebnie beret nagle zaczęło ich robić się wokoło mnie sporo. Całe życie przed Tobą, skupiaj się na swojej przyszlości.

A jak koniecznie chcesz poznawać to kluby/dyskoteki, wkręć się w jakieś męskie towarzystwo, najlepiej dobra ekipa 5+ chłopaków wtedy jeden przed drugim się popisuje jakich to "dup" nie zna i sprowadzają na zmianę, a Ty korzystasz.

  • Like 4
  • Dzięki 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Kurylavicz napisał:

Nie jestem w stanie czekać aż coś osiągnę i wtedy same zaczną przychodzić (serio nie potrafię sobie tego wyobrazić).

Moje zdanie jest takie - w Twoim wieku kobieta (na stałe) jest ostatnią rzeczą ktorej potrzebujesz. Przepraszam za przedmiotowe określenie kobiety, wiem, że tak nie wolno, ale nie za bardzo wiem co innego wpisać w to zdanie. Jeszcze raz wiec - przepraszam, licząc, że Panie, ktore być moze czytają ten arcyciekawy wątek - przyjmą przeprosiny.

 

Ja się nie dziwię, ze same jeszcze nie przychodzą - bo to nie ten moment.

Spokojnie, wytrzymaj to a nie pożałujesz.

 

Ja miałem to szczęście (a że to szczęście to się dowiedziałem później), że gdy byłem w Twoim wieku - kobiety ode mnie uciekały. I do dziś niektóre jeszcze uciekają - bo zawsze (szczególnie w młodym wieku) byłem ideałem nieprzystojnego, odstraszającego wyglądem faceta.

No ale muszę "coś innego w sobie mieć" - skoro na brak kobiet nie narzekam w życiu, raczej mogę powiedzieć, że teraz to mam wręcz nadmiar :). Mogę się nawet podzielić, chcesz ? (żart :):):) )

 

Zdaje sobie sprawę z tego, że masz problem z popędem seksualnym. W tym wieku dziwne byłoby gdybyś nie miał. I jesli masz tzw "ciśnienie w torbie" - wydaj dwie czy nawet pięć stówek i idź do divy. Załatwisz problem szybko i skutecznie, do tego stała kobieta potrzebna nie jest.

 

Posiadanie stałej kobiety w Twoim wieku i sypianie z nią regularne - niesie za sobą poważne zagrożenie. Mianowicie - zakochasz się i podejmiesz nieodwracalne już decyzje w postaci dziecka a co za tym idzie - ślubu. I wpadniesz w matrix, z ktorego potem będzie bardzo trudno wyjśc, a jesli nawet Ci się to uda - to rachunek finansowy tej zabawy będzie wprost tragiczny.

Nie licząc zdrowia.

Oczywiście nie twierdzę, ze tak być musi, są tacy, którzy dali się złapać Matrixowi w młody wieku i mówią, że sa szczęsliwi (z naciskiem na mówią bo w ich głowach nie siedzę).

W każdym razie - gdybyś miał mniej szczęścia (a to bardzo możliwe) - to najbardziej luksusowe, najdroższe divy, na ktore miałbyś teraz wydawać pieniadze - stanowić będą jedynie znikomy promil późniejszych kosztów zbyt wczesnego zabierania się za "poważne związki" - bez odpowiedniej pozycji negocjacyjnej.

 

Ty i tak masz łatwiej niż ja. 27 lat temu, kiedy miałem 19 lat znalezienie odpłatnej damy wymagało więcej zachodu niż teraz. Dziś siadasz do netu, kilka kliknięc i juz jest :) Do wyboru do koloru :)

A wtedy ktoś kto był biednym studentem pierwszego roku Politechniki - mógł sobie o tym co najwyżej pomarzyć :)

Albo wybierać w naprawdę marnym sorcie tanich wysiadywaczek w piwnych barach :)

 

  • Dzięki 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Rapke też o tym myślałem. Mam u siebie oprócz mojej paczki taką ekipę ale cholera nienawidzę klubów, dyskotek itd. Jakiś mały pub to jasne, jestem pierwszy. Co do przyszłości to zaczyna mnie to drażnić. Wiem, że jest to cholernie ważne, jestem tego w pełni świadomy ale kurde najgłupsze jest to, że ja chcę już teraz (staram wybić sobie to ze łba)

 

@Bonzo Wiem to doskonale. Nie mam najmniejszej ochoty się zakochiwać a co dopiero myśleć o rodzinie (nigdy w życiu) chcę się teraz pobawić życiem, wykorzystać jak najwięcej tej werwy w sobie którą mam teraz ale cholera no nie mam jak i "na czym".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, Kurylavicz napisał:

mam wrażenie, że mam spieprzone życie (choć bardzo krótkie- 19 lat)

Nie masz spieprzonego :> właściwie to bardzo dobrze, że tu trafiłeś w tak młodym wieku. Czytając o doświadczeniach innych, możesz ich uniknąć.

54 minuty temu, Kurylavicz napisał:

minął jakiś miesiąc, może dwa. Od tego czasu siłownia, więcej poświęcenia się pasji i spotkania się z przyjaciółmi którzy mocno mnie wspierali w tamtym okresie. Podbudowałem samoocenę, zmieniam swój mindset, no ogólnie to w końcu coś ze sobą robię i jestem z tego zadowolony. Tą tytułową ścianą jest to, że wszystkie przemyślenia odnośnie tego jak traktować kobiety, jak się z nimi obchodzić nagle stały się dla mnie bez sensu. Mam te 19 lat. Parcie na seks no pratycznie bez przerwy mam ochotę bzykać. Naczytałem się, że jeśli zacznę się zmieniać a to robię (serio widzę efekty) to zacznę chociaż poznawać jakieś dziewczyny a tu nic.

Serio? Miesiąc czy dwa pracy nad sobą i już zrzędzisz, że nie masz kobiet? Stary, po pierwsze to zmień myślenie, bo tego nie powinieneś robić dla kobiet, tylko dla siebie.

Druga kwestia jest taka, że w tak krótkim czasie właściwie, przepraszam, że tak to ujmę ale niewiele zrobiłeś, bo jeśli chodzi np o siłownię, to w 2 miesiące też niewiele zrobisz, by zbudować dobrą sylwetkę, by do czegoś dojść, by zarabiać więcej pieniędzy potrzeba: CZASU, CIERPLIWOŚCI I UPORU w dążeniu do celu.

Trzecia kwestia - ciśnienie, tak jak wyżej doradził kolega, proponuję divy albo rękę (jeśli musisz).

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mówiąc o efektach miałem na myśli bardziej samopoczucie, ogólnie inne podejście do życia i samego siebie. Nie wiem czy to dobry pomysł właśnie w moim wieku ale jest na etapie no fapu i odwyku od porno. Miałem kilka przemyśleń na temat tego jak życie szybko ucieka i chcę z niego jak najwięcej wycisnąć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Kurylavicz napisał:

Co do przyszłości to zaczyna mnie to drażnić. Wiem, że jest to cholernie ważne, jestem tego w pełni świadomy ale kurde najgłupsze jest to, że ja chcę już teraz (staram wybić sobie to ze łba)

Nic łatwo i szybko nie przychodzi. Tak to jest w filmach dla gawiedzi albo w bajkach.

Już Starożytni Rzymianie to zauwazyli i jak zwykle ubrali w piękną, łacińską sentencję - "per aspera ad astra" - co się przekłada na "przez ciernie do gwiazd"

Teraz, Kurylavicz napisał:

Nie mam najmniejszej ochoty się zakochiwać a co dopiero myśleć o rodzinie (nigdy w życiu) chcę się teraz pobawić życiem, wykorzystać jak najwięcej tej werwy w sobie którą mam teraz ale cholera no nie mam jak i "na czym".

Więc powtarzam - idź do divy. Zabawisz się życiem. Oczywiście odpłatnie i może nie aż tak tanio, ale masz jedną gwarancję - zabawa będzie. Więc i załatwisz problem.

A gdy problem będzie załatwiony - to i Ty będziesz miał lżejszy, jaśniejszy umysł i inaczej na życie spojrzysz. Bo jedno ciśnienie odpadnie.

Kto powiedział, że bywając u div masz zamkniętą drogę u dam za darmo ? Zawsze możesz próbować. Ale z głową i na luzie.

 

Pamiętaj - konkurencja. Jesli darmowa zacznie grymasić i stawiać Ci coraz większe wymagania - grzecznie podziękuj za współpracę łózkową (zapewne niedoszłą) i idź do divy.

Diva ceregieli nie będzie robić. To mogę Ci zagwarantować. A jak się dobrze zakrecisz i trochę od siebie dasz - to i GFE z tego ma szansę wyjśc całkiem niezłe :).

 

I jeszcze jedno o czym zapomniałem w poprzednim poście. Życia nie masz spieprzonego. Zdecydowanie za wcześnie na takie oceny. Nie chwal dnia przed zachodem słońca.

O ewentualnie zjebanym życiu to będziesz mógł wygłosić mowę za 60 lat. Kiedy osiągniesz wiek, w ktorym "znacznie bliżej niż dalej" do przenosin na ten lepszy świat. Lepszy dlatego, że z niego jeszcze nikt nie uciekł z powrotem do naszego, a z naszego codziennie ktoś tam ucieka.

 

Życie to sobie możesz spieprzyć jesli zbyt szybko podejmiesz nieodwracalne decyzje. Nawet jesli tylko będziesz bawić się życiem w nieodpowiedni sposób.

Z chujem bowiem nie ma żartów.

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, Kurylavicz said:

już byłą Panią minął jakiś miesiąc, może dwa. Od tego czasu siłownia, więcej poświęcenia się pasji i spotkania się z przyjaciółmi którzy mocno mnie wspierali w tamtym okresie. Podbudowałem samoocenę, zmieniam swój mindset, no ogólnie to w końcu coś ze sobą robię i jestem z tego zadowolony.

Uwielbiam tę młodzieńczą butność - w dwa miesące?? hihi, powodzenia - bez sarkazmu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@zuckerfrei Wiem doskonale, że to co teraz ze sobą robię to dopiero ogarnianie mapy drogi do celu. Staram się teraz zachowywać dla otoczenia tak jak zawsze chciałem. Na razie może to być sztuczne bo to nie do końca jestem ja, ale ja już nie chcę być sobą bo mi to nie pasuje. Powoli do celu to wiem ale cholera drażni mnie to.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Skup się na sobie, pasji, szkole, zainteresowaniach, a nie na dupach, wtedy dopiero one przyjdą. Teraz niby się rozwijasz, niby dbasz o siebie, a tak naprawdę okłamujesz się trochę, bo chcesz się pocieszyć po swojej byłej u innych lasek. Miesiąc/dwa pracy nad sobą, to kropla w morzu. Jak przestaniesz liczyć na jak najszybsze efekty, zrozumiesz, że wszystko wymaga czasu i cierpliwości, to wtedy dopiero efekty przyjdą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Bonzo napisał:

W każdym razie - gdybyś miał mniej szczęścia (a to bardzo możliwe) - to najbardziej luksusowe, najdroższe divy, na ktore miałbyś teraz wydawać pieniadze - stanowić będą jedynie znikomy promil późniejszych kosztów zbyt wczesnego zabierania się za "poważne związki" - bez odpowiedniej pozycji negocjacyjnej.

Święte słowa, święta prawda. Nie można tego ująć lepiej i trafniej niż kolega @Bonzo. Podejrzewam, że jest Ci trudno ale może tym razem warto posłuchać starszych i bardziej doświadczonych życiowo. Ale to Ty sam zdecydujesz.

 

@Kurylavicz Jeżeli będziesz pracował nad sobą co najmniej 2 lata i to regularnie, najlepiej codziennie, to wtedy będziesz mógł powiedzieć, że coś drgnęło, że delikatnie zaczynasz iść do przodu. W tej chwili stoisz w miejscu i obracasz kołami w piachu chcąc wyrwać się do przodu ale na razie nigdzie nie jedziesz. Ale to jest moje subiektywne zdanie. Być może mylne zdanie. Pozdrawiam kolegę. Be brave. Be persistent and determined. May the force be with you.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Bonzo napisał:

Jesli darmowa zacznie grymasić

No nie taka darmowa.. :P 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszcze Ci że w tak młodym wieku masz dostęp do wiedzy tego forum i innej wartościowej wiedzy w necie. Ja jestem sporo starszy i dopiero zaczynam sie ogarniać niestety. Więc działaj, ucz się wszystkiego co się da ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Garrett Ja tak samo jak ty żałuję że w jego wieku o tym nie wiedziałem ale lepiej późno niż wcale.

Do autora spokojnie jesteś młody pracuj nad sobą skończ dobra Szkołę studia a wtedy będziesz miał kolejki lasek .

@Bonzo Dobra rada jak chcesz korzystać z życia to diva ale zrób rekonesans bo ogłoszeń jest mnóstwo na stronach ale te panie często oszukują warto jeździć do sprawdzonych a nie jechać w ciemno bo często kończy się to strata kasy 

 

Edytowane przez Matiz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Matiz napisał:

Dobra rada jak chcesz korzystać z życia to diva ale zrób rekonesans bo ogłoszeń jest mnóstwo na stronach ale te panie często oszukują warto jeździć do sprawdzonych a nie jechać w ciemno bo często kończy się to strata kasy

Prawda. No ale cóż - nawet strata kasy na nietrafioną divę - to po pierwsze - strata dośc mała, a po drugie - boli krótko. Zapominasz po dwóch dniach i żyjesz dalej.

Straty oczywiście należy minimalizowac, ale nie zawsze się to udaje. Bo wiele od Ciebie nie zalezy. Ot na przykład - pojechałeś do Biedronki po zakupy, wychodzisz z pełnym koszykiem i widzisz wgnieciony błotnik w samochodzie. Strata - od kilku stów do kilku tysia zaleznie od tego co to za wóz.

Oczywiście monitoring albo nie działał, albo nie obejmował, abo działał i obejmował ale nie widac numerów rejestracyjnych tego kto puknał.

I płacisz bez sensu :)

Owszem, możesz wykupić AC, ale to też strata. Nawet częsciej strata niż nie strata :)

Bo za rok, za ktory zapłaciłeś wczesniej, a ów rok właśnie minął bez szkód  - wydałeś kasę na darmo :) Matematyka jest matematyką :)

 

Ryzyko jak każde inne. Po prostu - samo życie :).

 

Z divą masz ten plus, że niezależnie od tego - czy będzie zajebista czy wybitnie marna - wychodząc od niej masz ją z głowy. Natychmiast. Sama się nie przyklei, wydzwaniała nie będzie, nie wsypie Cię że tam byłeś. Słowem - wychodzisz i jestes "luźny bolek" :) Nawet gdybyś jej zrobił dziecko jakimś cudem (cuda się zdarzają nawet gdy PDT nie jest premierem) - to jej, a nie Twoj problem. Ryzyko, że Cię diva pozwie o alimenty jest porównywalne z szansą na odwrócenie się drugiej zasady termodynamiki. Jej się to nie opłaca a w dodatku jest technicznie bardzo trudne.

 

W stałym związku tak nie ma. Bo są tak zwane "zobowiazania". Oczywiście im ich mniej tym lepiej, ale nie zawsze się to udaje, szczególnie jeśli Ci zalezy i baba to wykuma. Wtedy najczęsciej wtapiasz.

 

Najgorzej w małzeństwie. Tam baba ma gwarantowane prawnie pewne sprawy i masz ją na głowie tak długo aż uprawomocni sie wyrok rozwodowy. A często siedzi Ci na łbie i po rozwodzie - szczególnie jesli z małzenstwa są dzieci.

Które jeszcze bardziej wiążą. Bo dziecko masz do swej śmierci. A często i po niej.

 

Krótko mówiac:

1. Ryzyko jest wszędzie.

2. Ryzyko należy minimalizować.

3. Ryzyka bać się nie wolno bo bojąc się ryzyka - nic w życiu nie załatwisz.

 

Nie bez powodu nasi słowiańscy bracia Rosjanie powiadają - "kto nie ryzykuje ten nie pije szampana".

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Że tak zapytam z ciekawości, co byście zrobili inaczej gdybyście posiadali obecną wiedzę z forum, będąc w wieku autora tematu? Ktoś napisał - "Skończ dobrą szkołę, studia", ale to jest chyba oczywiste. Gdyby to wszystko było takie proste to każdy po dobrej szkole i studiach byłby szczęśliwy. Albo "pracuj nad sobą", może zdefiniujmy co dokładnie rozumiemy przez pojęcie "pracuj nad sobą". 

  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie mam sensu powtarzać tego co m.in. kolega @Bonzo napisał, bo zrobił Ci świetny i wręcz "ojcowski" wykład, który powinieneś sobie w tak młodym wieku wziąć głeboko do serca i zacząć wprowadzać w życie już od dziś. Pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy teraz, ale już sama obecność na tym forum i obcowanie z takimi treściami daje Ci dużą przewagę mentalną wobec Twoich rówiesników. 

Trzymaj się więc forum i wcielaj zasady w życie a będzie dobrze. 

Powodzenia. 

 

Mam jeszcze tylko dwie dykresje do wypowiedzi @Bonzo:) 

4 godziny temu, Bonzo napisał:

Owszem, możesz wykupić AC, ale to też strata. Nawet częsciej strata niż nie strata :)

Bo za rok, za ktory zapłaciłeś wczesniej, a ów rok właśnie minął bez szkód  - wydałeś kasę na darmo :) Matematyka jest matematyką :)

AC nie jest stratą, lecz ubezpieczeniem od potencjalnej straty :)

Moje zdanie jest takie, że jeżeli osoba posiadająca samochód ze średniej (nie mówie już o wyższej) półki rynkowej, użytkując go w sposób standardowy, nie wykupuje pełnego pakietu ubezpieczenia OC+AC+NNW (ze względów właśnie oszczędnościowych), to po prostu nie powinna jeździć takim samochodem. 

4 godziny temu, Bonzo napisał:

2. Ryzyko należy minimalizować.

Moim zdaniem ryzyko nie tyle należy minimalizować (niekiedy jak wiemy jest to wręcz niemożliwe), lecz nim odpowiednio zarządzać. 

Tym samym ryzyko należy akceptować i nim zarządzać, bo jest ciągłym, nieodłącznym elementem całego naszego życia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, snoopy napisał:

AC nie jest stratą, lecz ubezpieczeniem od potencjalnej straty :)

Offtop, nawiasem mówiac zaczety przeze mnie, ale skoro już jest - to uzupełnię:

Otóz - każde ubezpieczenie, jakiekolwiek by nie było - jest formą zakładu.

Załózmy, że Ty to PZU a ja to klient.

Ty, jako PZU mówisz mi tak:

- założę się z tobą, że nie złamiesz ręki w ciągu roku.

- a właśnie, że złamię, pechowiec jestem

- zaraz tam pechowiec, ja myślę pozytywnie, ręki chłopie nie złamiesz, o co zakład ?

- zakład ? dobra, dawaj - o stówę

- co ? tylko o stówę ? dam ci 3 tysiące jesli złamiesz

- no ale mnie nie stać zaryzykować aż 3 tysiace

- dobra, jestem taki pewny, że nie złamiesz ręki, że daj mi stówkę, jak złamiesz to dam ci 3 tysia

- dobra, płacę stówę i ty mi obiecujesz, że jak złamie dostanę 3 tysia

- dokładnie tak, przybij piątkę.

 

Z uwagi na fakt, ze jest mało prawdopodobne by opłacalnym było celowo łamać sobie rękę za 3 klocki (a ściślej za 2900 bo 100 na polisę już poszło) - ubezpieczyciel zgadza się wypłacić ubezpieczenie w wypadku zaistnienia zdarzenia. Bo ryzykuje niewielkim jego prawdopodobieństwem, w zamian za co otrzymuje 100% pewny dochód w postaci wpłaconej stówy tytułem niskiej składki.

 

I jesli ubezpieczyciel zdobędzie odpowiednio wielu chętnych wpłacić - to można analitycznie udowodnić, że liczba wpłacających po stówce - będzie bardzo duza, zas liczba tych co ręce połamia - bardzo mała. Suma kwot z odszkodowań będzie mniejsza niż kwot z wpłat. Odszkodowania wystąpić mogą ale nie muszą. Wpłaty zaś - wystąpić musza i są na 100% pewne bo już, teraz, natentychmiast klient płaci i kasa jest.

 

Z uwagi na fakt, że każde ubezpieczenie jest formą zakładu - pozwoliłem sobie zastosowac okreslenie "strata" w przypadku kiedy zakład zostałby przegrany. A przegrany jest wtedy kiedy minie rok a Ty sobie ręki nie złamiesz. Przegrałeś mało, ale przegrałeś. Wygrało PZU. A skoro przegrałeś - to poniosłeś stratę.

 

Identycznie działa każda loteria. Kwota, ktorą trzebaby zapłacic za wszystkie losy (wśrod ktorych jest jeden lub kilka wygrywających) jest znacznie większa od łacznej kwoty przeznaczonej na nagrody + koszty działania danego losowania.

 

Cytat

Moje zdanie jest takie, że jeżeli osoba posiadająca samochód ze średniej (nie mówie już o wyższej) półki rynkowej, użytkując go w sposób standardowy, nie wykupuje pełnego pakietu ubezpieczenia OC+AC+NNW (ze względów właśnie oszczędnościowych), to po prostu nie powinna jeździć takim samochodem. 

Sporo racji ale nie do końca.

Załózmy, że masz drogie auto za pól miliona. Jesli jeździsz nim dużo, codziennie i po wiele godzin - prawdopodobieństwo że coś się stanie jest realne.

Ale jesli autem tym wyjeżdzasz dwa razy w roku przejechac się na spacerek - to szansa ze cos się stanie jest zbliżona do zera. Skoro wóz wiecej stoi w garażu niż jeździ - to nie moze byc inaczej (inna sprawa ze wtedy mozna zadac sobie pytanie na cholerę mi ten wóz ?)

 

Wtedy, kiedy mało jeździsz a wóz w większości stoi - może się okazac, że ubezpieczenie nie ma sensu.

Zwłaszcza jesli składka jest wysoka.

 

To jest właśnie zarządzanie ryzykiem - trzeba skalkulowac z dwóch stron - z jednej strony opłaca mi się kupowac polisę bo dużo jeżdze, a z drugiej strony - mało jeżdze a polisa kosztuje dużo.

 

Niewątpliwym elementem kalkulacji ryzyka jest również to jakim jestem kierowcą. Jesli wprawnym, uważnym i jak dotąd bezwypadkowym - ubezpieczenie mniej się opłaca (jest większa szansa że przegram z PZU, PZU mnie zachęca niższą składką za bezwypadkową jazdę) niż gdybym był lebiegą i co rok jakaś stłuczka (wtedy ryzykuje  PZU i najczęsciej żąda wyższej składki).

Wazne tez jest gdzie się jeździ, a nawet gdzie parkuje.

Jesli ktoś jeździ po wsi, gdzie ruch mały a wóz stawia u siebie na obszernej posesji - szansa że cos sie stanie jest niska. Najwyżej pies mu koło obsika.

Ale jesli jeździ w pełnym oszołomów zatłoczonym mieście i parkuje na ciasnym, zapchanym do imentu parkingu pod blokiem gdzie nie brakuje tepych blondi nie potrafiących manewrowac samochodem - auto będzie miał obite już na drugi dzien :)

 

Edytowane przez Bonzo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kwestia ubezpieczeń to temat rzeka dlatego nie ma sensu robić offtopu w tym temacie. 

Bardzo chętnie podejmę się kiedyś dyskusji w innym dziale.

Moje zdanie jest takie, że są ubezpieczenia absolutnie zbędnę do codziennego życia jak i absolutnie niezbędne, których brak świadczy o głupocie i pozornych oszczędnościach.

 

Zgadzam się z tym co napisałeś @Bonzo, zależy to od mnóstwa czynników, ale w moim słowniku pojęć pod hasłem ubezpieczenie nie kryje się "strata" - jak pisałeś, lecz "koszt". 

Koszt, jaki godzę się ponosić, aby normalnie użytkować np. drogi samochód. 

Takimi kosztami dla mnie są też: garaż, regularny serwis, paliwo, myjnia itd.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×