Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
EasyRider

Moja kobieta i jej najukochańszy, czasem prawie ważniejszy od faceta... piesek

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam.


            Kilka lat temu kupiłem mojej kobiecie pieska - jednego z tych maleńkich pupilków o rozbrajającym wyglądzie i miłym w dotyku włosie. Nie spodziewałem się jednak takiego obrotu spraw. Pies stał się pełnoprawnym członkiem rodziny z wstępem do łóżka, przytulaniem i wysławianiem go ponad słońce. Taki obrót spraw powodował stałe kłótnie, bo kiedy się temu sprzeciwiałem, kobieta denerwowała się, protestowała i obrażała; jak mogę tak źle biedaka traktować i co mi zawinił. Ja chciałem tylko, żeby pies miał swoje miejsce a człowiek swoje... Poza takimi błahymi sprzecznościami (ta była wyjątkowo wkur*iająca i przewlekła), raczej nie kłócimy się i jesteśmy zgraną parą przez 7 lat. Po 2 latach życia piesek rozchorował się jednak na bardzo typową dla takich małych ras chorobę, która doprowadziła do jego ciężkiego kalectwa. Weterynarz sugerował uśpienie, na co jednak ona długo się nie zgadzała i tak nam wegetował i męczył siebie oraz nas przez kilka miesięcy, co niosło ze sobą dodatkowy bałagan w domu i żal kiedy się na niego patrzyło, ale "kobiecie przecież biednego pisaka zabić żal..." W pewnej chwili jego tragiczny stan zmusił nas do podjęcia tego kroku. Oczywiście ja musiałem psa zawieźć do weterynarza, uśpić obciążając jeszcze tym swoje sumienie i nerwy, bo mimo przesadnego podejścia kobiety do pieska, byłem z nim przecież bardzo zżyty.  Zapowiedziałem, że nie chcę słyszeć więcej o psie w domu, bo i tak ostatecznie wszystko spadło na mnie. Teraz relacje między nami nie są w głupkowaty sposób "marszczone" przez tę przesadną "miłość" do zwierzęcia. Mamy jeszcze jednego czworonoga, ale on na szczęście jest za duży do domu i bardzo dobrze mu się żyje na posesji wokół domu. Jest lepiej. :) Dzisiaj, po kilku miesiącach w sposób dość nachalny (histeryczny płacz i żal, jak mogę się nie zgadzać, obraza i nieodzywanie) ona znów porusza temat i chce wymusić zakup kolejnej małej "pociechy". Ja definitywnie na to zgody nie wyrażam i mamy lekki zgryz. Co Panowie na to? Ktoś zderzył się z podobnymi babskimi wizjami? Jakieś wnioski? Może Marek zechciałby zrobić na temat odchyłów naszych kobiet na temat zwierzaków audycję? :)

PS: Nie jestem pewien, czy umieszczam tego posta we właściwej sekcji. W racie czego, proszę o korektę!

Pozdrawiam!

Edytowane przez EasyRider

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@EasyRider - Chryste Panie, ukłon przed Tobą. Znam takie paniusie z tymi małymi psami. Często to są te maltańczyki czy jak tam im było. Potrafią nawet robić blogi, fanpage z ich pupilem i wypisywać wypoweidzi tak jakby to ich pupile się wypowiadały każdego dnia.. 

Szkoda mi jedynie ich partnerów, paru z nich niestety znam osobiście bo są to dobrzy koledzy. Jak pewnie się domyślasz, takie paniusie nie chcą mieć dzieci bo już mają dziecko. Tak, dokładnie tak, tego małego słodkiego, wkurwiającego kurdupla :rolleyes:


Wracając do Twojego problemu, to musisz być stanowczy w swej decyzji. Poprzyj to jakimś konkretnym argumentem, który odstraszy ją od dalszego wymuszania. Ten odchył bierze się stąd, że jak nie ma kobieta dziecka z partnerem, a widoki na dziecko też są kiepskie albo wcale, to właśnie takie kotki/pieski dają im możliwość otoczenia ich opieką. Niektóre czasem za bardzo się "opiekują" jak Twoja partnerka i nie dziwie się, że faceci mają tego dość. 

Instynkt macierzyński nigdy nie zniknie kobiecie, stąd odchyły.

  • Like 3
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kup jej żółwia, patyczaka, szczura (osobiście polecam) albo fretkę (smród jak spod paznokcia menela). A tak całkiem serio to użyj może argumentu o alergii albo wycieczkach gdzie taki stworek będzie jedynie zawadzał i będziecie skazani przez niego na film na kanapie. 

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Osobiście to ja widzę ucieczkę pańci w pieska z powodu dziecka.

Pieska zawsze można oddać do schroniska a dziecka już tak łatwo się nie pozbędzie(wewnętrzny głos jej nie pozwoli mimo wygody życia).

Brak dodatkowych danych typu (ślub,zapatrywanie na ojcostwo,wspólne mieszkanie,wiek samiczki )...

Inni niech piszą co chcą...

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, CalvinCandie napisał:

Potrafią nawet robić blogi, fanpage z ich pupilem

Dziewczyna mojego kolegi prowadzi blog o swoim pupilu. Jej pies to Yorkshire terrier. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

7 lat razem, 5 lat po ślubie, zapatrywania na rodzicielstwo w ciągu roku - dwóch, na luzie; jesteśmy w tej kwestii zgodni. Daliśmy sobie bez ciśnień czas na rozkręcenie działalności i uregulowanie wszystkiego, z czym potem w  bezsensowny sposób kolidować by mogło rodzicielstwo. Sytuacja z pieskiem to taki typowy farmazon, sfera, w której kobieta całkowicie głupieje. :)

 

52 minuty temu, StonekZiemniaczany napisał:

Kup jej żółwia, patyczaka, szczura (osobiście polecam) albo fretkę (smród jak spod paznokcia menela).

Mamy jeszcze oprócz kaukaza na podwórku rybki i papużki oraz co wiosnę młode sowy w choinkach wokół domu :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wykorzystaj jej przywiązanie jako kontrę. A co będzie jak go znowu stracisz? Jak znowu zachoruje, chcesz oglądać to cierpienie, bo przecież go nie uśpimy? Chcesz to znowu przeżywać?? Bez krzyków, fochów i skutecznie.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak ma być to dziecko to lepiej może się teraz nie ładować jeszcze w psa. Może to ją przekona, że nie będzie miała przecież czasu, a i alergia może się trafić. 

 

 Moja kuzynka miała w domu zwierzyniec, to jak urodził się syn musiała porozdawać po rodzinie. W sumie 7 różnych zwierzaków obdzieliło kilka domów, a kilka jeszcze zostało u nich. 

 

Króliki, świnki morskie itp. chyba jakieś gryzonie, ale nawet nie wiem jak się nazywają te czupiradła. 

Edytowane przez Piter_1982
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Widzalem to nie raz, u mnie w rodzinie kuzynka kocha malutkie yorki, nie ma żadnego hobby wiec jej obecny mąż zakupił takiego „szczura” z rodowodem.

 

Jak zwykle nie ma żadnego hobby.

Miała jakieś zajęcie w końcu i nie męczyła buły przez telefon... ani mi, aniu bratu, ani mężowi, pojawił się syn, pies zszedł trochę na dalszy plan.

 

Pieska trzeba kochać bo jest biedny - tak mówi.

 

Na sylwestra chętnie splukalbym go w toalecie, takie zwierze jest bezużyteczne.  

 

 

Obecnie jest syn, pies itd i zaczyna znów męczyć bułę przez telefon! 

 

Edytowane przez zuckerfrei
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hobby mamy i to dość absorbujące, więc nie tu leży problem, ale na punkcie tych pie*** psów ma ona kompletnego bzika i muszę to zwalczyć za wszelką cenę w zarodku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wizyty u fryzjera aby w zimę, zakładać pieskowi kubraczek... 

  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jedno chce, a drugie nie, to nie ma mowy o konsensusie. Nie spotkacie się w środku. Ja sugeruję postawić na swoim. Lepsze są chyba negatywne emocje z żalu nieposiadania niż te związane z kłótniami o przedmiot posiadania.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, zuckerfrei napisał:

Wizyty u fryzjera aby w zimę, zakładać pieskowi kubraczek... 

Perfekcyjnie skwitowałeś to zaburzenie psychiki u kobiet :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzień drugi.

 

Nie ustąpiłem.

Z wyrzutem wypomniałem jednak fakt, że nie liczy się z tym, że to ja wziąłem na mordę chorobę i uśpienie poprzedniego pupila 3 miesiące temu i najnormalniej w świecie mam tego dość.

Ona jednak bardziej stawia na argumenty typu: "ale ja bardzo chcę". Postawiła więc na bardzo ostry foch połączony z silnymi groźbami, złością i kłótnią i tak rozeszliśmy się każdy do swojej pracy. Nie ustąpiłem. Ale już po godzinie idą smski "Wiesz, że i tak Cię kocham, ale bardzo chce tego pieska".
Jako, że jestem w pracy i ona też, wyłączyłem telefon i nie przyjmuję przeprosin. Prawdopodobnie "zniknę". Chyba zapowiada mi się sfochowany męski wieczór i nocka poza wspólnym mieszkaniem, gdyż mam taką możliwość lokalową. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, EasyRider napisał:

"Wiesz, że i tak Cię kocham, ale bardzo chce tego pieska".

Jem i zaraz zwrócę obiad... Często konfrontuję to rzekomo szybsze dojrzewanie kobiet niż mężczyzn z takimi właśnie wiadomościami. Wniosek jest taki, że one nawet w wieku 30 lat mają mózg i procesy mózgowe 12 latki gdy na coś się uprą.

Edytowane przez Tomko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A partnerka ma własne zasoby aby kupić Pieska? T coś ok 2k. Może niech ona kupi za swoje? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To może kup psa ale jakiegoś owczarka lub labradora.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
28 minut temu, zuckerfrei napisał:

A partnerka ma własne zasoby aby kupić Pieska? T coś ok 2k. Może niech ona kupi za swoje? 

Tak, chce sama go kupić, ale wiąże się to z ogólnym "niunianiem" w domu, psem w łóżku, na stole, w łazience i kuchni... Poprzednie przeżycie z takim pupilkiem opisałem na samym początku. Ciągłe kłótnie spowodowane tym, że ja chcę, żeby pies miał swoje miejsce, a ona uważa że to członek rodziny i traktuje go jak człowieka.

Edytowane przez EasyRider

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Gr4nt napisał:

To może kup psa ale jakiegoś owczarka lub labradora.

Już mamy owczarka kaukaskiego na podwórku...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To łóżko mnie najbardzej przeraża... Jak sie zgodzisz nawet z nowymi zasadami to i tak je nagnie i wylądujecie w tym trojkącie w jednym łożu.... Pisz co sie dzieje.... 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli Ci się to nie podoba, to stawiaj na swoim. Na końcu znowu zostaniesz sam kiedy będzie musiał odchodzić, a w moim 20 letnim życiu miałem już 4 psy, teraz piąty, i wiem, że to tragedia, jeśli nie jest się na to z góry przygotowanym, że ukochany pies odejdzie. ;) Jak nie chcesz przeżywać koszmarów pod koniec życia pieska, to stań na swoim, serio. Wiem ile to kosztuje nerwów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez angel4580
      Witajcie bracia, jest to mój pierwszy temat na tym forum, w zasadzie nie przypuszczałem, że będę prosił o poradę ale jestem pierwszy raz w sytuacji w której nie wiem co robić.
       
      Mam 27 lat, za sobą około 6 nieudanych związków, jestem DDA, cierpię na okresową depresję, ale generalnie jest stabilnie.
      Wszystkie moje związki rozpadały się z powodu... mojej nienawiści do tych kobiet, głównie zaczynało się to po tym jak nakrywałem je na kłamstwach (nawet małych, ale kłamstwach) wtedy powstawała rysa w moim umyśle i zaczynałem gardzić tymi kobietami, z czasem dochodziło do ostrych wyzwisk z mojej strony a nawet rękoczynów (plaskacze, nie żadne bicie itp) Co kończyło się wiadomo jak, choć niektóre dziewczyny przez to się jeszcze bardziej zakochiwały i powstawała spirala toksycznego związku (łobuz kocha najmocniej ) Ale przejdźmy do tematu.
       
      Poznałem przez Tinder dziewczynę, jest w moim wieku, zajmuje się tym samym co ja,  z tym, że ja introwertyk a ona ekstrawertyk przez co swoją dynamicznością/wciskaniem się klientom, łapaniem kontaktów sprawia, że zarabia dużo więcej ode mnie mimo tej samej branży.
      Napisałem do niej pierwszy (co robię rzadko) śmieszkowaliśmy sobie ale jakoś nie brałem tego na poważnie, zauważyłem też, że ma wybujałe ego, przez co dochodziło do różnych "sprzeczek" na FB ale i tak postanowiliśmy się spotkać, nie chciałem iść na spotkanie bo laska mnie irytowała ale pomyślałem, że spróbuję. Jak się później okazało ona myślała tak samo.
      Po spotkaniu pisaliśmy trochę na FB ale kontakt się jakoś przerwał, ona nie pisała, ja nie pisałem... aż pewnego dnia odezwała się do mnie pod wpływem %, że czemu do niej nie pisałem itd, że jest niedaleko mnie w jakimś klubie na imprezie firmowej i bym wpadł, jechałem po drodze więc wpadłem, parkuję a tu nagle jakiś gość wsiada mi do auta, prawie go wyjebałem ale patrzę na niego i zobaczyłem, że to jakiś jej wspólnik bo mają sporo zdjęć w pracy.
      Gość zaczął mi gadać, że mam jej nie zrobić krzywdy bo mnie znajdzie a ogólnie jest nerwowy, po czym dodałem, że jest jeszcze bardziej  Wysiadł, wsiadła ona, zaczeliśmy gadać, mówię, że odjebała manianę z tym jej kumplem, po czym dodała, że to jej przyjaciel który się o nią martwi i był z nią wcześniej 5 lat... Za 10 minut przyszedł ten przyjaciel i kazał jej wracać, parsknąłem śmiechem i pojechałem do domu skreślając z miejsca tą dziewczynę.
       
      Za jakiś czas znowu zaczęliśmy pisać na FB, przepraszała mnie za sytuacje, usprawiedliwiała siebie i jego alkoholem, polecała mnie na jakieś zlecenia i tak jakoś doszło do tego, że zaczęliśmy znowu więcej pisać aż pewnego dnia wysłałem jej zdjęcie mojego penisa  Ona się podjarała i odwzajemniła to zdjęciami piersi, widać było, że jest totalnie napalona. Za kilka tygodni się umówiliśmy na wino, ona parę godzin przed spotkaniem nagle odwołuje, że to nie jest to, że nie pasujemy do siebie itd itd, zapytałem więc czego się boi i zaczałem z nią pisać, potem zadzwoniła, więc śmieszkowałem, że faktycznie powinna się bać jak przyjedzie bo miałem ochotę z nią uprawiać seks do białego rana, że trzymam w szafie strzelbę i chciałem ją odstrzelić Laska zaczęła się śmiać i przyjechała, mówiła mi oczywiście, że do niczego nie dojdzie... rano bzykaliśmy się jak pojebani  
       
      Teraz zaczyna być coraz lepiej Za parę dni poleciała SAMOTNIE na wycieczke na koniec świata, podejrzewałem, że pewnie będzie tam ruchać jakiś ciapaków bo daleko od domu i nikt nie widzi, ale o dziwo wysyłała mi fotki, pisała ze mną i w większości spacerowała i zwiedzała okolice samotnie. Chciałem to olać bo nie wyobrażam sobie by mi kobita samotnie latała na koniec świata, ale ona powiedziała, że sama już wiecej latać nie będzie a to było już wcześniej zarezerwowane więc nie mogła odwołać. Po jej przylocie spotkałem się z nią, znowu maraton seksu, ciągle patrzyła mi w oczy i mówiła, że mnie uwielbia  
       
       
      W między czasie wypytywała mnie mocno ile miałem partnerek seksualnych, ciągle na to naciskała bo ponoć dla niej to ważne i nie chce być tą dziesiątą, zaczęło mi to śmierdzieć bo skoro tak pyta to może sama miała dużo.
      Przyznała się do 3 w tym, że kiedyś z jednym spotykała się przez 2 miesiące głównie do seksu i dzięki niemu spróbowała kokainy... Jak się o tym dowiedziałem to nie wytrzymałem, jestem cholerykiem więc wyzwałem ją od szmat i nie chciałbym by taka kobita była matką moich dzieci.
      Gdy emocje zeszły na drugi dzień dzwonię do niej, ona mówi, że jej przykro bo się we mnie zakochała... że było jej bardzo dobrze ze mną, ale nie chce mnie już widzieć.
      Wsiadłem w auto i za godzinę byłem u niej, na początku pokazywała jak to mnie "nienawidzi" za to co jej zrobiłem jak ja wyzwałem, zacząłem z nią gadać, trochę manipulować na zasadzie, że faktycznie zachowała się wtedy jak szmata, ale różne rzeczy ludzie popełniają Za chwilkę zaczęło się przytulanie, całowanie, po czym idę do niej do kuchni a tam na lodówce... zdjęcie z jej przyjaciółmi i tym gościem z którym się umawiała tylko na seks (zdjęcie razem w czwórkę) 
      Zapytałem co to robi i czemu wcześniej jak byłem u niej tego nie było, ona zaczęła się tłumaczyć, że schowała przede mną by mnie nie denerwować, chciała je wyrzucić ale w nocy jak szukała aloesu to zdjęcie wypadło i znowu powiesiła... wstałem wyszedłem i powiedziałem "dzięki za mile spędzony czas, powodzenia w życiu" Po wyjściu zaczęły mi się ręce trząść jakbym miał parkinsona... stałem na klatce... i nie potrafiłem iść do samochodu, nagle patrzę drzwi się otwierają, ona w butach zimowych i chciała lecieć za mną, wszedłem do mieszkania, zaczęliśmy gadać, tłumaczyła się czemu tak zrobiła, powiedziałem, że teraz przez to nie będę je ufał, że mocno zjebała i ogólnie kaszana.
       
      Nagle oznajmia mi, że bardzo chciała by ze mną mieszkać (spotkaliśmy się dopiero raptem 6 razy) Chce mnie zameldować w swoim domu, że jej zdaniem jestem tym jedynym, że jej rodzice się zaręczyli po pół roku i dla niej to nie problem, że tak szybko podejmuje decyzje bo widzi, że jestem idealny dla niej.
       
      - Kwestie ważne poruszenia, dziewczyna jest BI, ma ogromne libido, uprawiała kiedyś seks z koleżankami, namawia mnie na trójkąt z jedną z nich.
      - po rozstaniu z tym przyjacielem z którym była 5 lat, czasem sie bzykali na zasadach FWB (później stwierdziła, że to nie dla niej)
      - Ma własny dom, wybudowany przez siebie
      - jest mega inteligentna, zaradna i przedsiębiorcza
      - jest wyższa ode mnie o jakieś 5-10 cm, ale z urody jestem od niej "ładniejszy" myślę, że spokojnie o 2-3 punkty w skali o 1 do 10
      - Po bliższym poznaniu widze, że ściąga maskę i pokazuje się z lepszych stron, wydaje się ciepłą i opiekuńczą kobietą
      - chce założyć rodzinę
      - jest religijna 
      - ma dobre wzorce rodzinne, jej rodzice się ponoć prawie nie kłócą i żyją w harmonii
      - ma szacunek do ojca który ponoć w domu dominował, obydwoje rodzice wykształceni.
      - twierdzi, że dałem jaj najlepszy seks czego się po mnie nie spodziewała bo wydaję się "grzeczny" 
      - ten jej przyjaciel ponoć uznał, że ja fajny gość jestem i powinna ze mną spróbować
      - dziewczyna mówiła mi, że wszyscy się jej do tej pory bali, a ja jako jedyny nie daję sobie wejść na głowę i to się jej podoba
      - nie chce już sama jeździć na wycieczki, oraz idzie na moje "zasady" ucinając kontakt z byłymi oraz nie pijąc % beze mnie, generalnie idzie mi na rękę z tym czego nie akceptuję bez żadnego gadania i walki, akceptuje to od razu.
       
      Generalnie bym to już dawno olał, ale... poczułem coś do niej i dochodzą kwestie logiczne.
      Z dziewczyną widać, że można się dogadać, na co dzień wydaje się wrażliwa (ma skorupę suki), chce założyć rodzinę i bym u niej mieszkał, twierdzi tez, że mam spory potencjał biznesowy i ogólnie uważa, że w przyszłości będę zarabiał więcej od niej (co akurat jest możliwe bo jestem dosyć ogarnięty mimo moich różnych stanów) 
      Do tego wyrwałbym się z domu a na dodatek współpracował z nią, już teraz załatwiła mi kilka zleceń, razem moglibyśmy zawojować rynek bo ona jest odważna i dociera do klientów a ja robię genialną mechaniczną robotę, czuję, że pod względem logiki ten związek by dobrze działał na lata i nie piszę to teraz pod wpływem haju hormonalnego (bo nie jest jakiś wysoki, sporo zaniknął po tym jak się więcej o niej dowiedziałem) ale zwyczajnie analitycznie mogłoby się to udać, bo mimo dużych różnic pasujemy do siebie w wielu kwestiach, choć i tak oczywiście biorę pod uwagę, że to się rozpadnie.
       
      Chcę spróbować i z nią zamieszkać, bonigdy nie mieszkałem sam z dziewczyną więc chciałbym tego spróbować, jeśli nie wyjdzie to będę miał doświadczenie do tego nauczyłbym się przy niej lepszego prowadzenia biznesu i załapałbym dodatkowe kontakty która ona już sobie wyrobiła. Także nawet jak do padnie, to zdobędę bardzo cenne doświadczenie dodatkowo zarobię trochę $ Tak... bardzo egoistyczne myślenie, no ale ona przecież wprost też przyznała, że poza tym, że ją dobrze rucham, zakochała się to podchodzi głownie do związku biznesowo by sobie fajnie i komfortowo żyć na poziomie latami, bez kłótni, jak jej rodzice.
      Jestem w stanie tez przymknąć oko na pewne jej wyskoki na poczatku, w końcu byłem dla niej tylko znajomym a do tej pory spotkaliśmy się raptem 7 razy, więc wszystko dopiero się rodzi.
      Generalnie nie jestem idealny, mam multum poważnych wad i problemów sam z sobą, ona tez nie jest idealna, ale wydaję się naprawdę odpowiednią kandydatką dla mnie.
       
      Dziękuję Ci, że dotarłeś do tego miejsca, może mogłem to bardziej skrócić ale nie chciałem pominąć rzeczy które myślę, że są istotne.
       
      Co o tym myślicie? 
       
       
       
       
       
       
    • Przez Rycerz Maly
      Żona jakieś 3 miesiące temu kupiła auto, sama ustaliła kwotę za jaką kupi samą wyznaczyła wytyczne co powinno auto mieć na co jeździć ilu drzwiowe jaki kolor itd itp. Wybrała, oznajmiła, jeździ.
      Wczoraj wracaliśmy do domu a ona zaczyna...
      Wiesz kochanie mógłbyś też raz na jakiś czas umyć nasz samochód , odkurzyć, zatankować. Pytam : Ale z jakiej racji skoro auto jest twoje Ty jesteś użytkownikiem (ja nie jeżdżę bo prawka brak) więc jak dbasz tak masz.
      Na to moja małżonka 
      Ale wożę tym autem nasze dziecko do przedszkola, Ciebie jako pasażera więc masz obowiązek też o nie dbać, mówię - nie, nie mam obowiązku i przedstawiam swoje argumenty które jak grochem o ścianę i zrobiło się nerwowo.To tak po krótce.
      Tak szczerze, co mnie obchodzi jej samochód i jego stan (nie techniczny Ale porządkowy ) eeech.
    • Przez Bruxa
      Nie ma dzieci no to proste, rozstać się. Ale co jeśli są albo chcielibyśmy je mieć? Jak funkcjonują długie związki? Na czym "jechać" w związku, gdy haj zniknie?
       
      1. Związek od początku z rozsądku, do którego haju nie potrzeba. (dziwne, przecież bez haju w ogóle nie chce się wchodzić w związek)
       
      2. Jechać na haju jak długo będzie on trwał, a potem się postarać spokojnie rozstać. (nienajgorsza opcja)
       
      3. Trwała rodzina przede wszystkim, haj minął, ale się nie rozstajemy. (wierność / romanse na boku to już kwestia gustu i honoru)
       
      Jakie macie opinie i doświadczenia w tym temacie?
    • Przez snoopy
      Witam Bracia,
       
      Nie przepadam za tego rodzaju zmontowanymi sondami, ale pozwoliłem sobie ją wrzucić, ze wzgledu na "cudowne" odpowiedzi Pań.
       
      - zaufanie
      - szczerość 
      - lojalność
      - bezpieczeństwo
       
      "A co masz w zamian do zaoferowania ?
      (chwila zastanowienia)..."miłość, mnie "
       
      Po obejrzeniu całości można dojść do wniosku, że każdy, kto aktualnie nie posiada kobiety, przegrywa życie  (w tym i ja)
      Jednak parafrazując klasyka, powiedzcie mi: skoro jest tak pięknie, dlaczego jest tak h***o w życiu codziennym ?
       
       
      Pozdrawiam
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×