Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Człowiek. Szacunek. Pieniądze. Absurd. Labirynt. 

 

Czy aby na pewno człowiek posiadający pieniądze traktowany jest z szacunkiem?

Moje zdanie.

Nie jest. 

Nie mam nic przeciw byciu zamożnym. Być bogatym, a przy tym człowiekiem to dopiero wyzwanie.

Hmm.....

Ewentualnie, (że tak rzeknę) niczego nie rozumiem.

Kto ma życzenie niechaj doda swoje 5 groszy.

Z góry Dziękuję.

 

 

 

Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknie, 
Ale chcę, by było to wyłącznie dla mamony. 
Ani słowa o miłości, o podłości, polityce 
I o niczym innym, nic bez znaczeń dodatkowych. 

Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

Ile razy to słyszałem, że ktoś kocha, nie wierzyłem, 
Bo jak wierzyć w to, gdy ktoś wyznaje dla mamony. 
Ta piosenka jest prawdziwa, ja tu śpiewam, w przekonaniu, 
Że nic nie przeżywam, tylko muszę coś zarobić. 

Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchasz 
I że widzisz to, jak dzisiaj piszę dla mamony. 
Tak, jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta 
Tak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofy. 

Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

 

 

W naszym świecie problemem nie jest to, że nie możemy nakarmić biednych, ale to, że bogaci nie mogą się nażreć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pieniądze są ważne ale nie najważniejsze. Do biednych ludzi też można nie mieć szacunku.

Dla mnie bogaty człowiek to taki, który prócz złotówek ma coś do powiedzenia, ma doświadczenie, pokorę, wartości.

Można się zgubić w bogactwie ale w byciu biednym/ nieszczęśliwym też.

Ważna jest równowaga.

Częściej bogaci budzą w nas respekt, autorytet. Jest to na swój sposób pewien rodzaj władzy, umiejętność połączenia tego z mądrością jest ważna. Prędzej "posłucha" się bogatego niż biednego.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja pozostanę sobą jak już będę bogatsza. Nadal będę chciała wincyj i wincyj. :D

 

Nie zamierzam mieć żadnych złych skojarzeń z bogactwem. Jest to jedna z trzech najważniejszych rzeczy w życiu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

W samym sobie bogactwie nie ma oczywiście niczego złego, to już tylko kwestia ludzkiego charakteru do jakich działań wykorzysta wpływy i kontakty, które dają mu pieniądze. Poza tym zastanówmy się, ile to złych opinii o ludziach majętnych wymyślili Ci, którzy tego bogactwa nie posiadają i są najzwyczajniej w świecie zazdrośni. Wystarczy, że taka majętna osoba zrobi coś, co nie jest w pełni po czyjejś myśli to już od razu zaczyna się gadanie - "zobaczcie jak te pieniądze go zmieniły!" albo "kiedyś to by na pewno inaczej postąpił już mu sodówka uderzyła do głowy przez tą mamonę". Jeśli poruszamy temat mamony to warto obejrzeć sobie jeden z filmów Marka. Mówi w nim o "starych duszach", czyli osobach które czują, że pieniądze nie zapewnią im spełnienia. Według ezoteryki tacy ludzie w poprzednich wcieleniach posiadali już znaczny majątek, dlatego teraz już nie czują takiego "ciśnienia" na pieniążki. 

Edytowane przez Amnesia Haze
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Skoro talentem bogatego jest pomnażać to niech to robi. Posiadanie nie jest złe, to bardziej chciwość połączona z podłością deprecjonuje wartości majętnego.

 

No i genialna Republika. Ja ten utwór odczytuje bardziej, jako wyraz zawodu, co do innych wartości, które zawiodły, jako rozczarowanie tego, który  uwierzył, że wszystko jest na sprzedaż, niż ślepą afirmację miłości do pieniędzy. Przez artystę przemawia zgorzknienie przemieszanie z buntem i wyzwaniem rzuconym w przestrzeń, stąd piosenka dla mamony, gdzie owa uwidoczniona zostaje, jako jedyny pewnik, ale nie bez nutki goryczy.

 

"Tak, jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta 
Tak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofy"

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

" To nie ubóstwo nas nęka, tylko pragnienie bogactwa" - Marek Aureliusz

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bogacz może być wewnętrznie bardzo skromną osobą. Z drugiej strony, ktoś niby cichutki, pokorniutki i biedniutki narzekając na pazerność tych,  co się nachapali może być kierowany bardzo niskimi uczuciami jak zazdrość, zawiść i resentyment. To on za dnia i w nocy jest zjadany przez niemoc, myśląc o tym, że ma ten drugi a nie on czy ona, choć wedle własnego mniemania bardziej zasługuje.

 

Ogółem emocje resentymentu są umiejętnie rozgrywane socjotechnicznie. Bogacz ukazywany, jako nienażarta świnia bardzo działa na tłum, który też chciałby mieć a nie może, nie zauważając przy tym, że to nie bogactwo zostało niesprawiedliwie rozparcelowane a talenty.

 

Wydaje się, że taką najgorszą pokusą dla ludzi majętnych jest pogarda, jaką mogą żywić dla tych, którzy umiejętności tworzenia kapitału nie posiadają.

 

A mi się podoba to: na moim terenie żyje i pracuje pewien rzemieślnik. Dysponuje iq na poziomie geniusza i niesamowitym talentem. Eksperci mówią, że tak uposażony w dary naturalne mógłby być milionerem. Jakby go zobaczyć to wygląda jak żebrak, zachowuje się grubiańsko, zlecenia bierze od czasu do czasu i nigdy żadnych banalnych tylko to co go zainspiruje. Czasami zamyka się na kilka tygodni w domu i nie utrzymuje z nikim kontaktów, wtedy przemyśliwa, szuka inspiracji np. w necie, jak już coś wykona to mogłoby to być wystawiane na najlepszych światowych wystawach. Nie jest szczególnie bogaty, ale żyje jak chce.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale aktywność w temacie. 

 

Bogacz to człowiek jak każdy inny tylko ludzie bogatsze osoby krytykują i oceniają, każde negatywne zachowanie tłumaczą zbyt dużym stanem konta itd 

Z zazdrości. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 godzin temu, Bruxa napisał:

Ja pozostanę sobą jak już będę bogatsza. Nadal będę chciała wincyj i wincyj. :D

Myślę, że jest duża szansa no zdystansowanie się od otoczenia. Nie ze względu na wynoszenie się a na ilość prób "wyruchania". Grzeczny dystans również emocjonalny. Jego grzeczność zależy od cierpliwości do ludzi. 

Przyjmijmy,że zarabiasz 1mln euro dziennie. Co zrobiłabyś z tą kasą i czy faktycznie potrzeba więcej?  

Pieniądze są super ale zazwyczaj kosztem ubocznym jest pewna doza przezornej nieufności. (tutaj np. dbanie Mosze Reda o anonimowość). To są cechy nabyte po drodze. 

Edytowane przez Ramzes
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie coś zacytować:

"Tragiczne kariery wielu ludzi geniuszu, rozwinięte po zostaniu odkrytym i rozpoznawanym przez publikę, pokazują, że jest sukces i jest Sukces. Ten pierwszy zazwyczaj zagraża życiu, podczas gdy ten drugi je ulepsza.

(...) Nie chodzi tylko o to, że ci ludzie dostali za dużo bogactwa, za dużo sławy czy za dużo uwagi, ale że ich wpływy zniekształciły ich ego oraz wzmocniły to, co można nazwać niską jaźń w przeciwieństwie do wysokiej Jaźni. Niska jaźń jest tą częścią nas, która jest podatna na pochlebstwo. Zaś Jaźń jest aspektem naszej bardziej rozwiniętej natury, która jest pokorna i wdzięczna za sukces. (...)

To, czy sukces podniesie nas na duchu czy zniszczy, nie zależy od samego sukcesu, ale od tego, czy zostanie zintegrowany z naszą osobowością. Czy będziemy dumni, czy pokorni, egoistyczni, czy wdzięczni, czy uznamy siebie za lepszych od innych z powodu posiadanych talentów lub uznamy je za dar, za który jesteśmy wdzięczni - to są determinujące czynniki. Wszyscy znamy ludzi, na których nawet odrobina sukcesu działa korumpująco, którzy stają się aroganccy, nadgorliwi i kontrolujący, gdy w choć małej mierze staną się autorytetem. Znamy także ludzi o znacznie większym autorytecie, którzy są serdeczni, wrażliwi i opiekuńczy.
Gdy poznajemy potężnych ludzi świata, przedsiębiorców, prezesów banków, zdobywców Nagrody Nobla i członków legendarnych rodzin amerykańskich, uderzającym faktem jest, jak wielu z nich jest otwartych, ciepłych i szczerych oraz widzi sukces jako odpowiedzialność; Szlachetność zobowiązuje. To są naprawdę ludzie sukcesu, znakomicie uprzejmi i mili dla wszystkich, niezależnie czy widzą się z potentatami czy ze służącymi, traktują każdego na równi. Ludzie, naprawdę odnoszący sukcesy, nie mają skłonności do działania arogancko, ponieważ nie uważają siebie za lepszych od innych, tylko za lepiej prosperujących."

Im człowiek czuje się bardziej upodlony wewnątrz, bym bardziej zgnity będzie na zewnątrz. Wszystko zależy od Twojej osobowości i charakteru - jak do tego podejdziesz?
Pytanie filozoficzne - czy nóż jest dobry czy zły? ;) 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawi też jak ludzie bogaci postrzegają tych wszystkich łaszących się do nich. Za granicą pracowałam u zamożnego człowieka. On był już stary i umierający, ale zachował bardzo bystry umysł. Nie miał jakiejś bliższej rodziny, ale dalszą i te osoby często go odwiedziały. Przynosiły czekoladki, były niezwykle uprzejme i zatroskane. Kiedyś mówię do gościa;

-Miła ta pana rodzina.

Na co on uśmiechną się i powiada.

-Chcesz wiedzieć jak będzie wyglądał następny dzień po mojej śmierci? Jeszcze nie ostygnę a już będzie wymiecione po mnie wszystko, na podłodze zostaną jedynie moje nikomu nie potrzebne fotografie z przeszłości. Otworzysz okno by wywietrzyć wtedy przeciąg będzie nimi szastał na wszystkie strony, przyjdzie jedna z tych miłych osób i powie proszę uprzątnąć te śmieci.

Mówił to bez złości i nie mylił się.

  • Like 2
  • Smutny 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Anna napisał:

Chcesz wiedzieć jak będzie wyglądał następny dzień po mojej śmierci? Jeszcze nie ostygnę a już będzie wymiecione po mnie wszystko, na podłodze zostaną jedynie moje nikomu nie potrzebne fotografie z przeszłości. Otworzysz okno by wywietrzyć wtedy przeciąg będzie nimi szastał na wszystkie strony, przyjdzie jedna z tych miłych osób i powie proszę uprzątnąć te śmieci.

Mówił to bez złości i nie mylił się.

Trochę to przykre, widać, że już dawno rozgryzł swoje otoczenie i się pogodził z tym jak to będzie wyglądać. Myślę, że większość bogatych osób może założyć to samo. Ile to jest sytuacji, gdy po śmierci kogoś z rodziny trwa walka o np: nieruchomości? Cała masa, ja widziałem przypadek, gdy chory na raka umierał a już były kłótnie o to, kto co weźmie.

A gdy trzeba było go zawieść do szpitala po dawkę leków czy chemii (nie wiem, nie znam się) to.. cisza. Nikt nie może, on nie był bogatym człowiekiem, miał tylko domek i jakieś działki i tylko o to rodzina się pożarła a co dopiero musi się dziać gdzieś, gdzie pieniądze są nieporównywalnie większe. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cywilizacja pieniądzem stoi. Twój wybór czy bawisz się w bycie miliarderem czy zdobywasz doświadczenie podróżowaniem na stopa przez cały Świat :D

 

Jednak z drugiej strony podróż by się znacznie wydłużyła gdyby ludzie nie wymyślili aut i samolotów - a tych bez pieniędzy by nie stworzono.
Żeby było śmieszniej większość tych i innych "patentów" powstała na zapotrzebowanie wojska :P

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Nefertiti Twój post jest tak ogólny, że prawie wyprany ze znaczenia. Proponuje podać konkretne przykłady związane z konkretnymi ludźmi, to przynajmniej będzie wiadomo o co Ci chodzi. Czym jest dla Ciebie szacunek, od jakiej kwoty zaczyna się zamożność, etc.

Edytowane przez wstrzasajaco_przystojny
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Ramzes napisał:

Pieniądze są super ale zazwyczaj kosztem ubocznym jest pewna doza przezornej nieufności.

Kosztem ubocznym? Nieufność to zaleta, lepiej być nieufnym niż się dawać ruch.. :> Biedni ściągają w dół swoim sposobem myślenia. Często proszą o pożyczki, przysługi za free, w razie odmowy potrafią obrobić tyłek, liczą, że bogaty będzie wszystko za nich finansować. Od szkodników trzeba się izolować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Bruxa napisał:

Nieufność to zaleta

Nie jest to zaleta. Całkowity jej brak to naiwność. Jest to cecha której jednostka (człowiek) ma określoną ilość. Człowiek zbyt ufny jest naiwny jak "dziecko we mgle". Jednak wymaksowanie tej cechy też jest niedobre. Ogranicza twoje życie emocjonalne oraz odmawiasz okazywania  go sobie jak i  innym. Człowiek zbyt nieufny nie jest skłonny do ryzyka. Warto jest umieć dbać o ten parametr. 

 

34 minuty temu, Bruxa napisał:

Biedni ściągają w dół swoim sposobem myślenia. Często proszą o pożyczki, przysługi za free, w razie odmowy potrafią obrobić tyłek, liczą, że bogaty będzie wszystko za nich finansować.

  Większość ludzi zamożnych traci swoje pieniądze w 3,4 pokoleniu właśnie poprzez nieprzekazywanie wiedzy nt. pieniędzy i natury świata. Rules are rules Brak szacunku to po części feedback o braku charakteru. Taka osoba tak się zachowuje bo uważa,że może tak postąpić i mówi sprawdzam. Ewentualny brak pieniędzy może sprawić tylko ,że inaczej będzie okazywany brak szacunku. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Ramzes napisał:

Ogranicza twoje życie emocjonalne oraz odmawiasz okazywania  go sobie jak i  innym.

To dobrze, emocje przeszkadzają.

 

2 godziny temu, Ramzes napisał:

Człowiek zbyt nieufny nie jest skłonny do ryzyka.

Jak ufasz sobie to jesteś skłonny, wiesz, że dobrze dobierasz ludzi, ale czujność trzeba zachować.

 

2 godziny temu, Ramzes napisał:

 Większość ludzi zamożnych traci swoje pieniądze w 3,4 pokoleniu właśnie poprzez nieprzekazywanie wiedzy nt. pieniędzy i natury świata.

To normalne. Ale ta mniejszość nie traci, bo zadbała o właściwe wychowanie.

 

Intencja tego tematu jest dla mnie niejasna. Mamona... takie negatywne określenie na pieniądze. Źle się kojarzące. Niedobrze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@wstrzasajaco_przystojny, słusznie zauważyłeś, że temat ogólny.

Ogólny, bo i złożony.

Wydawało mi się, że słusznie.

Temat by się chwilkę zastanowić - odświeżyć .

Odbiór bodźców - czy prawidłowy - czy prawidłowy mam.  

A i może komuś też się przyda.

 

Rzadkością jest być w tak dużym gronie inteligentnych osób i mieć sposobność zamienić kilka słów pisanych. Na co dzień tego nie mam. 

 

Szacunek jest bezcenny.   

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      http://natemat.pl/17815,coraz-wiecej-kobiet-nie-chce-byc-matkami-trzeba-zlikwidowac-tabu-o-nieposiadaniu-dzieci
      No czego innego można było się spodziewać po kobietach  One nie chcą być matkami, ale to oczywiście wina mężczyzn... Warto zauważyć, że w tagach pod artykułem dano "feminizm"  Piszcie co sądzicie na ten temat  
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".

      Dzieci coraz później

      - Dzieci? Nie, na to przyjdzie czas dopiero po trzydziestce - komentuje 24-letnia Sandra. Nie jest ona wyjątkiem, bo, jak się okazuje, takie podejście w naszym kraju ma coraz więcej Polek. - Sprawa jest bardzo skomplikowana. Od kilku lat obserwujemy tendencję Polek do coraz późniejszego rodzenia dzieci. Dziś średnia wieku kobiet, które decydują się na poród, wynosi 30-31 lat. Jest to duży wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi - mówi w rozmowie z naTemat dr Arkadiusz Karnacki, socjolog.
       
      Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet.

      Według statystyk, średnia wieku kobiet na Zachodzie, które decydują się na pierwsze dziecko, przesunęła się już z 25. na 35 rok życia. Te statystyki biją na alarm. Badania amerykańskich naukowców wykazały, że do momentu, w którym kobieta kończy 30 lat, traci aż 90 proc. najlepszych oocytów, czyli komórek, z których powstają komórki jajowe. Lekarze twierdzą, że zegar biologiczny kobiet tyka szybciej, niż myśleli. Zatem, dlaczego Polki coraz częściej nie chcą mieć dzieci? A jeśli już się na nie decydują, to dopiero po trzydziestce?
       
      Dziecko? Nie, przecież mam pracuję

      Istnieje wiele teorii na ten temat. Kobiety mówią zdecydowane NIE dla dzieci, bo praca, bo kariera zawodowa, bo skrócona młodość. - Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet - mówi dr Arkadiusz Karnacki. - Podstawowym czynnikiem jest myślenie kobiet o dziecku, jako elemencie życia, przez który nie będą mogły się rozwijać zawodowo - zauważa socjolog.

      Takie podejście nie należy do rzadkości. Ciągły pośpiech, chęć spełniania się w pracy i marzenia o awansie sprawiają, że kobiety w młodym wieku nie postrzegają dziecka jako niezbędnego składnika do osiągnięcia pełni szczęścia. - W Polsce ciągle funduje się Polkom różne teksty, które sugerują im, że musi ona wybrać pomiędzy karierą a dzieckiem - mówi Barbara Stawarz, psycholog. - Przecież nie zawsze tak jest. Dziecko nie musi oznaczać zakończenia kariery zawodowej. Nie musi też być powodem do zwolnienia nas z pracy. Podstawą w dzisiejszych czasach jest to, żeby państwo zapewniło matkom odpowiednią pomoc, której niestety wciąż w Polsce nie ma, przez co młode kobiety czują strach przed jutrem - komentuje psycholog.
       
      A chodzi o pieniądze

      Wyprawka, pieluchy, specjalna żywność dla niemowląt, ubranka, płatny żłobek, przedszkole lub opiekunka - to wszystko sprawia, że kobieta z niechęcią patrzy na urodzenie dziecka. Wydatki na te rzeczy nie należą do najmniejszych. - Kobiety podchodzą do tego rozsądnie. Nie chcą mieć dziecka, skoro posiadają umowy śmieciowe, kredyty i mają ciągłe wydatki - zauważa psycholog Barbara Stawarz. 
       
      Dziecko skraca młodość

      Nie wszystkie kobiety podchodzą do tego tak racjonalnie. Są też i takie, które nie chcą mieć dzieci, ponieważ - jak uważają - mają swojego kotka, który im w pełni wystarcza, a dziecko - w przeciwieństwie do niego - skróci im młodość i beztroskie życie. - Myślę, że jest to margines. Polkom kotek w większości nie wystarcza. Potrzebują mężczyzn, którzy o nie zadają i wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa - mówi Barbara Stawarz. 

      Jak zwracają uwagę eksperci, winni często są właśnie partnerzy, którzy starają się na wszelkie możliwe sposoby wymigać od odpowiedzialności. Tłumaczą się, że na dziecko "jest jeszcze za wcześnie". To właśnie oni są często przyczyną lęku kobiet przed posiadaniem dzieci, stad też decydują się one na potomstwo znacznie później. 
       
      "Boję się, że będę złą matką"

      Katie Roiphe w swoim felietonie wspomina rozmowę z kilkuletnią córeczką znajomych, która zapytała jej, dlaczego nie ma dzieci. Ona, nie zastanawiając się długo, odpowiedziała, że nie wiedziałaby co z nimi robić, a także, że boi się, że będzie złym rodzicem. Takie myślenie nie należy do rzadkości: - Na pewno są takie kobiety, które boją się, że nie podołają wyzwaniu bycia matką. Nie mają pomysłu na to, jak mogłyby je wychować - zauważa w rozmowie z naTemat Barbara Stawarz. Jak zauważa psycholog, jest to ogromny problem w dzisiejszych czasach, z którym większość młodych kobiet nie umie sobie poradzić.

      "Warto być matką czy nie warto?" - pytanie to, choć tendencyjne, wciąż zadaje sobie większość kobiet. Katie Roiphe uważa, że można być prawdziwą i szczęśliwą kobietą, nie rodząc dziecka. Czy aby na pewno?
    • Przez MoszeKortuxy
      http://innpoland.pl/141233,kampania-uwazaj-na-kryptowaluty-przeznacza-100-tysiecy-zl-na-youtuberow
      Kampania informacyjna prowadzona za publiczne pieniądze ma walczyć z kryptowalutami takimi jak bitcoin. W sieci pojawiło się pismo, z którego wynika, że z naszych pieniędzy NBP wydało 100 tys. na współpracę między innymi z youtuberami.

      Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego od dłuższego czasu z niepokojem spoglądają na rosnący rynek kryptowalut. Już w lipcu ubiegłego roku uznały je za poważne zagrożenie dla siebie oraz ich użytkowników. Swoje zaniepokojenie wyjaśniały tłumacząc, że waluty takie jak bitcoin, litecoin, ether nie są w żaden sposób powiązane z instytucjami finansowymi i płatniczymi i nikt nie ma nad nimi kontroli.

      Tłumaczyli również, że ofiarom cyberataków, które straciły fortuny w ciągu kilku sekund, nikt nie wypłaci żadnego odszkodowania. Wiąże się to z tym, że nie są one deponowane w bankach i w związku z tym nie obejmuje ich ochrona Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. 
       
      Według obu instytucji obrót kryptowalutami może w niektórych przypadkach nosić znamiona piramidy finansowej. Dlatego też zdecydowały się one nie obracać wirtualnymi pieniędzmi i przestrzegają przed tym obywateli.

      #uważajnakryptowaluty
      NBP i KNF zaczęły kampanię informacyjną „Uważaj na kryptowaluty”. Jej strona internetowa przestrzega Polaków przed inwestowaniem w te wirtualne pieniądze.

      Jednym z elementów kampanii są również filmy w serwisie YouTube, opatrzone hashtagiem #uważajnakryptowaluty. Jak informuje portal „Comparic.pl”, youtuberzy zostali opłaceni przez NBP, a na całość kampanii w mediach społecznościowych przeznaczono 91 221,99 zł brutto.
       
      Kampania, jak wynika z pisma NBP, opublikowanego na portalu została zrealizowana we współpracy z Gamellon Sp. z o.o będącą siecią partnerską zrzeszającą m.in. Marcina Dubiela, autora filmu “Straciłem wszystkie pieniądze?!”. Jak sugeruje portal, bardzo prawdopodobne jest zatem, że zarówno ten, jak i wiele innych filmów opatrzonych hashtagiem #uważajnakryptowaluty została sfinansowana z pieniędzy publicznych.

      Kryptowaluty: warto inwestować?
      Wątpliwości może budzić charakter kampanii: zamiast edukować, nastawia negatywnie do kryptowalut.

      Wystąpiliśmy do biura prasowego NBP z pytaniem, czy pismo, na które powołuje się portal „Comparic.pl” jest prawdziwe, czy też może jest to „fejk”, w którym ktoś jedynie podszywa się pod tę instytucję. Czekamy na odpowiedź w sprawie.
    • Przez karoltomanek
      Ja w osobie Karol Tomanek chciałbym przedstawić swoją historię pewnej znajomości
      Zanim Natalia się urodziła (14.10.2013) to zabronn iłem jej szczepić dziecko, przed poczęciem nie rozmawialiśmy o tym – nie chciała się zgodzić więc rozstaliśmy się i Agnieszka poszła mieszkać do mamy. Rodzice nie dali mi zdrowia więc się sporo uczę na ten temat i wiem, że jest brak jakichkolwiek dowodów na pozytywną skuteczność szczepionek. Po paru miesiącach konkubentka  zgodziła się nieszczepić Natalii – to był mój warunek konieczny bycia razem. Pod koniec 2014 roku wyjechałem do pracy do Dublina. Ciężko tam pracowałem i zarabiałem średnio od 300 do 500 Euro tygodniowo. Wysyłałem konkubentce dużo pieniędzy bo miały być na naszą trójkę po powrocie z emigracji. Po powrocie na początku 2017 moja konkubentka była bardziej zaborcza, pewna siebie. Nie mogłem od niej pozyskać rozliczenia bankowego bo zbywała temat do stycznia 2018. Było coraz więcej kłótni, sprzeczek. Brak dobrej woli oraz chęci współpracy ze strony konkubentki na co mam dowody na komputerze z nagrań z nią. Nie mogłem z konkubentką porozmawiać więc zacząłem prowadzić nagrania rozmów o zdrowiu i uspokajaniu, gdyż już wtedy łatwo się denerwowała z byle tematu. Chciałem ją zmotywować  do większej odpowiedzialności za siebie i dziecko. Wiedziała, że ją nagrywam.
      W kwietniu 2017 nabyliśmy dom, z czago Agnieszka posiadała 5% wartości – w celu lepszego samopoczucia w naszym nowym domu, a ja byłem święcie przekonany, że moja córka jest nieszczepiona – inaczej nie zrobiłbym tego. Drugiego dnia po wprowadzeniu rozpocząłem pracę a po pracy wykańczałem suteryny: tynkowanie, wylewki, malowanie swego pokoju. Czółem ogromny pressing, ze strony konkubentki, gdyż jak twierdziła – potrzebujemy pieniędzy na życie – wierzyłem jej. Czółem się coraz bardziej zmęczony i niezadbany –niczym robotnik. Pracowałem po całych tyodniach, czasami nawet i w niedzielę. Sąsiedzi pewnie to widzieli  i słyszeli.
      W okresie od lipca 2017r. do teraz gdy moje zdrowie podupadało, miałem spore problemy z bólem pleców, mięśniami stabilizującymi miednicę, tj. Mięsień łączący odcinek krzyżowo-lędźwiowy z miednicą od wewnątrz, mięśnie czworogłowe uda oraz pośladkowe większe.
       Od tamtego okresu Agnieszka zastraszała mnie często mówiąc, że z opieki społecznej „ktoś” – nie powiedziała nigdy kto, się mną interesuje ponieważ sąsiedzi widzieli, że opalam się nago i pewnie mnie zgłosili. W końcu poszedłem do jednych tylko sąsiadów i rozmawiałęm z panią fryzjerką – zaprzeczyła. Po 10 minutach przyszła do mnie a ja wyjaśniłem jej sprawę. Była bardzo zaskoczona i twierdziła, że jej rodzina nigdzie mnie nie zgłaszała.
       Moje podejrzenia co do konkubentki narastały. Wiedziała, że dnia 23 stycznia pojadę do ośrodka spytać o szczepienia Natalki. Zaskoczyło mnie to strasznie, że za moimi plecami i wbrew mojej zgody zrobiła to. Z drugiej strony kto kazał jej być ze mną – mając moje pieniądze na koncie mogła się ze mną porozumieć w sprawie alimentów – utrzymania lecz nigdy tego nie zrobiła. Wracając zastałem policję w domu, która szukała marichuany ale tylko w pewnych miejscach – jakby zostali dokładnie uprzedzeni. Dnia 25 stycznia 2018r. Przyjechałem do domu a po 2 godzinach przyjechała Agnieszka z dwojgiem znajomych. Dowiedziałem się od niej, iż nie oddano jej moich kluczy: do domu, do roweru, do samochodu Tico.
      Od tamtego czasu poruszam się tylko rowerem co mnie jeszcze bardziej męczy.
      W styczniu 2018 zdobyłem w końcu od niej listę przelewów, jakie dokonywałem na jej konto lecz z brakiem roku 2015go.
      Kwoty jakie jej przelewałem w 2016 roku [zł] to: styczeń 4555, luty - 6000 , marzec -11555  , kwiecień - 2000 , maj - 5000 , czerwiec - 3333 , lipiec - 0 , sierpień -4000  , wrzesień -6629 , październik -5000  , listopad -20 000  , grudzień -5000  . łącznie za rok 2016 wyszło 73 072 . Kwoty jakie konkubentce przelewałem w 2017 roku to: styczeń - 23000 , luty - 16000 , marzec – 28 000 , kwiecień - 2223 , maj - 1700 , czerwiec - 1609 , lipiec - 2239 , sierpień - 975 , wrzesień - 0 , październik - 0 , listopad - 0 , grudzień - 0 . Łącznie za 2017 przelałem jej 75 746 zł. Na komputerze posiadam dokładne dane co do grosza. Przelewów za 2015 rok od Agnieszki nie otrzymałem.
      Od Stycznia 2018 roku Agnieszka stała się wybuchowa i wogóle nie mogę z nią dojść do porozumienia. Często udziela sprzecznych wypowiedzi i łatwo się denerwuje. Gdy Natalia zamknęła się w lazience od środka, Agnieszka szybko wpadła w szał i zaczęła dziabać drzwi siekierą i krzyczeć na wszystkich. Natalia zaczęła głośno płakać. Bałem się podejść lecz w końcu zrobiłęm to i otworzyłem drzwi kombinerkami. Od tamtej pory jestem oskarżany z każdego powodu. Wmawia mi często nieprawdę, że soczki Natalii nie są słodkie, że orenżadki są bez cukru, a ja czytam etykiety, że jedzenie parówek przez Natalkę po 21 godzinie jest w porządku. A wiem już, że Natalkę „przeżyna” w brzuszku, czasem płacze bez powodu – chuśtawki nastrojów, oczy już ma trochę podkrążone. Mi rodzice zdrowia nie dali, dlatego obecna sytuacja bardzo mnie boli.

       
      Agnieszka od kilku miesięcy kontaktuje się z moją rodziną za moimi plecami. Mama do mnie dzwoni – wyciąga informacje a potem dzwoni do Agnieszki. Efektem jest, że rodzina odwróciła się ode mnie plecami i słuchają tylko Agdnieszki. Moja mama i tata telefonicznie i na żywo próbuje na mnie wpłynąć ignorując fakty, które chcę im przekazać. Agdzieszka ma znajomych od 9ciu lat na Struży obok kraśnika i pomawiała mnie do nich o tym, że:
      - wysyłam jej tylko 400 złotych miesięcznie z Dublina,
      - jak opalałem się nago robiła mi zdjęcia i wysyłała do nich;
      - przypalam Natalkę lutownicą,
      - ścisnąłem specjalnie paluszki Natalki w drzwiach w kuchni;
      - że mam choroby weneryczne – podczas gdy jeszcze w listopadzie 2017 roku uprawialiśmy seks oralny z finałem w jej ustach,
      - wynosi intymne informacje z domu o tym, że stosuję lewatywy, picie moczu, kompiele w moczu – NIE PRZYSZŁO JEJ DO GŁOWY NIGDY, że MOGĘ MIEĆ PROBLEMY ZE ZDROWIEM BO CIĘŻKO I DŁUGO CHAROWAŁĘM NA RODZINĘ.

       
      Ósmego września 2017 roku konkubentka złożyła wniosek o alimenty w celu otrzymania przez naszą rodzinę 500+. We wniosku tym dostrzegłem liczne niejasności a nawet kłamstwa. Oto one:
      - brak jakichkolwiek prób pozasądowego porozumienia ze mną na spokojnie chociaż we wniosku o alimenty (wniosek z dnia 8 września 2017r., Sąd Rejonowy w Kraśniku, III Wydział Rodzinny i Nieletnich) jak napisała,
      -  małoletnia zamieszkuje wraz z matką w jej domu rodzinnym w Marynopolu – podczas gdy w UZASADNIENIU POSTANOWIENIA pani prokurator Krysty Łapińskiej z dnia 25 stycznia 2018 roku (Sygn. Akt PR 2 Ds. 83.2018.S) czytamy: „W okresie od października 2017 r daty bliżej nieustalonej do 23 stycznia 2018 roku w Rzeczycy Ziemiańskiej  województwa lubelskiego znęcał się psychiczniei  fizycznie nad konkubiną Agnieszką B oraz psychicznie nad małoletnią córką Natalią Tomanek (4lata) w ten sposób, że kierował do konkubiny słowa wulgarne i obraźliwe, groził uszkodzeniem ciała, przytrzymywał i ściskał za raz ramię a nadto krzyczał na córkę i niszczył w jej obecności sprzęty wyposażenia domowego”. Pytanie brzmi: w jakim celu konkubina Agnieszka B przyjeźdżała do Rzeczycy?

      - w uzasadnieniu pozwu o alimenty z dnia 8go września 2017 czytamy: ”matka dziecka wszystkie swoje oszczędności w kwocie około 10 000 złotych przeznaczyła na remont domu w czasie jak jeszcze zamieszkiwali razem” – posiadam natomiast inne dane: tynk – 300 złotych, piach mniej jak 300 złotych, farby – około 300 złotych, robocizna moja własna po godzinach, a gdzie reszta?
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „osobistą opiekę i pieczę nad małoletnią sprawuje wyłącznie matka. Pozwany nie partycyalergikiemuje w żaden sposób w kosztach utrzymania dziecka – a co z przelewami i kwotą ponad 150 000 złotych?

      - w tymże pozwie czytamy dalej: „nie troszczy się również o jego stan zdrowia (Natalii)” – nagrywałem rozmowy z Agnieszką o zdrowiu Natalki, na youtube napominałem Agnieszkę bo na żywo to kompletny brak chęci współpracy; dalej: „małoletnia jest alergikiem, cierpi na nietolerancję laktozy” – nigdy nie otrzymałem takowej informacji od konkubiny; Agnieszka zawsze sama decydowała o diecie Natalii, nigdy nie mogłem z nią na SPOKOJNIE porozmawiać o zdrowiu, życiu, strategii życiowej;
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „Obecnie matka dziecka jest w złej sytuacji materialnej. Nie uzyskuje żadnych świadczeń od ojca dziecka” – A PRZELEWY?; dalej: „pozwany nie interesuje się dzieckiem i cały ciężar opieki  i wychowania spoczywa wyłącznie na matce. To ona stara się zapewnić małoletniej  jak najlepsze warunki. Ona przez swoją osobistą pieczę i starania wypełnia cały swój obowiązek alimentacyjny” – dlaczego więc nie postara się na spokojną rozmowę wedwoje? Gdzie są pieniądze, które jej przelałem?; dalej czytamy: „pozwany nie ma nikogo na utrzymaniu” – A PRZELEWY Z TYTUŁEM PŁATNOŚCI „Rodzinka” gdzie się podziały?; dalej czytamy: „jest osobą młodą i zdrową” – pytam się więc kto i kiedy MNIE ZDIAGNOZOWAŁ?
                  - na ostatniej stronie tegoż pozwu czytamy: „Wykazać należy, iż przedstawicielka ustawowa ponosi cały trud opieki i wychowania dziecka. To na matce małoletniej spoczywa całość obowiązków rodzicielskich” – z konkubiną nie mogę nawiązać rozmowy na spokojnie, posiadam liczne nagrania, iż konkubina okazuje brak jakiejkolwiek chęci współpracy, kłamie w sprawie pieniędzy, unika tematu.
                  Konkubina Agnieszka B oszukała mnie w następujące sposoby:
      - za moimi plecami zaszczepiła dziecko co czyni ją winną nabycia nieruchomości ze mną Karol Tomanek w złej wierze;

      - ukryła lub zdefraudowała dużą kwotę pieniędzy i ten fakt próbuje teraz zatuszować bo: - być może to ona zorganizowała zamknięcie mnie na policji za susz roślinny, - orzeka bardzo niejasno w dokumentach sądowych (pozew o alimenty, postanowienie o oddaniu pod dozór Policji Karola Tomanka w dniu 25 stycznia 2018r), - twierdzi, że nie otrzymała moich kluczy do domu, samochodu i roweru, być może ukryła moje klucze do samochodu aby mnie zamknąć w domu aby mi utrudnic dochodzenia moich praw oraz odcieła mnie od możliwości uzyskania pracy,

      - tworzy negatywny obraz wobec mojej osoby do moich znajomych i rodziny, osacza mnie, ośmiesza, szkaluje, znęca się psychicznie,

      - podczas ostatnich konwersacji na viber konkubentka bardzo zmieniła ton wypowiedzi, podpuszcza mnie, pisze fałszywe informacje, traktuje mnie jako osobę małointeligentną, zacofaną, gorszą.

      - dnia 8go lutego 2018 była konkubentka wraz z kuratorem zawodowym Joanna Orgasińska w moim domu w Rzeczycy Ziemiańskiej pod moją nieobecność – tego dnia nie dodzwoniłem się do Pani Kurator a następnego dnia już moja sprawa została przekazana do kuratora rodzinnego, chyba w Gościeradowie ponieważ się okazało, że matka Agnieszka i Natalia mieszkają na Marynopolu. Przez Panią Kurator zostałem potraktowany szybko, obcasowo i zdawkowo – brak jakichkolwiek pytań i wyjaśnień w sprawie wizyty w moim domu na Rzeczycy Ziemiańskiej. Po czym zostałem poinformowany, iż odpowiednia notatka trafiła do Sądu – nie pamiętam jakiego. Agnieszka potrafi poprzez swój cichy charakter do ludzi obcych oraz wrodzoną uległość, wpływać na ludzi.

      - jak przebywałem za granicą w 2015 r Agnieszka zaszczepiła dziecko; od osób trzecich wiem, że Natalia była w szpitalu tydzień o czym konkubentka mnie nie poinformowała; nie wiem czy trafiła tam przed szczepieniami czy po.

      Do domu dostaję się drzwiami od suteryn, otrzymałęm klucz od Agnieszki.
      Czuję się zmęczony tą całą sytuacją, zdradzony i oszukany jak nigdy dotąd i zapewne już nigdy więcej. Czuję się bezradny, bezsilny i zagubiony. Bardzo proszę o pomoc.
       
    • Przez Bartxxfull
      Witajcie.
      To mój pierwszy post choć jestem słuchaczem Marka od dwóch lat.
      Często komentuję jego audycje i nawet zostałem raz zbanowany gdyż lubię dowalić troszkę dowcipu do swoich wypowiedzi zwłaszcza, że wśród samców zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał się wygłupić… ale do rzeczy.
      Po takim czasie kibicowania Markowi jestem niemalże zobowiązany coś tu napisać.
      Jestem ze swoją dziewczyną kilka naście lat i swoje opinie zawsze wypowiadałem na podstawie swoich i moich znajomych doświadczeń z wyciągnięciem wspólnego mianownika.
      Dlatego poprzez moje kontrowersyjne wypowiedzi byłem często nielubiany i stawiany w roli „cwaniaka”, no bo tak najlepiej skrytykować kogoś na kogo nie ma argumentów.
      Ja w tedy mówię  „prawda boli jak cholera?”
      I tak doszło do tego czego Marek pewnie nie chciałby na tym forum słyszeć a mianowicie chciałbym poruszyć temat szacunku do kobiety.
      Ja słyszałem wiele razy, że nie szanuję kobiet i tu pojawia się pytanie.. co to jest szacunek ? oraz czy faktycznie kobiety na ten szacunek zasługują..
      Wywalę problematykę w punktach:
      Po:
      1.       Kobiety wymagają od mężczyzny szacunku i  nie cierpią jak im się w jakikolwiek sposób zwraca uwagę natomiast same od rana do wieczora o wszystko nas obwiniają i oczerniają  nie dając od siebie nic co mogłoby wskazywać na odrobinę szacunku z ich strony
      - nawet jeżeli słownie nie obrażają to robią to czynami i gestami
      - nie są słowne, dają obietnice bez pokrycia a w zamian oczekują od Ciebie tego wszystkiego czego same nie dają lub nie potrafią dać
       
      2.       Jak można szanować kogoś, kto nie ma sam szacunku do siebie?
      - uważam, że jeżeli kobieta nie dotrzymuje słowa, jeżeli sama wierzy w brednie, które wciska mężczyźnie to znaczy, że sama siebie oszukuje a co za tym idzie – nie ma szacunku też do siebie
       
      3.       Kreuje się  na gwiazdę, bo chce być piękna.. nie mądra tylko piękna bo mądra to ona jest zawsze.. tylko, że jeżeli byłaby mądra to czy pompowałaby botoks w usta? Może po to żeby lepiej brzmiały słowa jej w ustach a potem zdziwiona i obrażona, że dostaje aluzje seksualne.
       
      4.       W telewizji bombardują nas teledyskami dziewczyn, które pokazują pupy do kamery i robią to same, nikt ich nie zmusza do tego, to zatem, jak mają taki szacunek do swojego ciała to jaki my mamy mieć?
       
      5.       Szacunek kobiet wobec siebie… One same się nie szanują i to widać na każdym kroku… Zostaw 5 kobiet w jednym pomieszczeniu na 4 godziny, to powstanie między nimi walka i to nie o przywództwo tylko o to kto jest większą szmatą…
       
      Reasumując, skoro one same się nie szanują to jak my mamy je szanować. Marek sam wie, że na ich forum bylibyśmy spaleni a na „naszym" będzie kulturka.
      Dodam, że moja kobieta ma kilka sióstr, każda z nich ma męża i.. ja nigdy z tymi chłopakami nie wszedłem w żaden  konflikt a te kobity.. non stop afery i jescze próbują wciągnąć innych . Wiecznie problemy, co kto powiedział albo jak się zachował. Ja idę w miasto .. napiję się z ziomkami i wracamy uśmiechnięci, ona pójdzie z psiapsiułami na miasto to pierwsze 2 godziny picia jest fajnie a potem afery.. i po takiej imprezie żyją tematami przez kilka dni która jak jest walnięta i ajk się zachowała..  Kiedyś trafiłem parę razy na lesbijskie imprezy i zawsze kończyły się te imprezy jakimiś akcjami, jak się odezwiesz do któreś to zaraz bykiem na Ciebie patrzą jakbyś przyszedł im wytykać że nie lubią facetów i że pewnie jesteś szowinistą a i tak po godzinie same się pozabijają… .
      Także pytanie do Marka.. jak szanować kogoś? kto Ciebie nie szanuje i jak szanować kogoś kto sam siebie nie szanuje?  Czy to nie jest walka z wiatrakami? A może one chcą żebyśmy je nie szanowali żeby mogły być zawsze w stanie wojny bo one najwyraźniej tego potrzebują.
      Dodam, że zawsze na sklepach pytam.. wolisz kobietę kierownika czy mężczyznę ? no zgadnijcie jaka jest odpowiedź ??
      To moje pierwsze ale nie ostatnie pytanie.
      Pozdrawiam Bartek.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×