Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
verde

Co dalej zrobić ze swoim życiem? (prośba o poradę)

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, mam nadzieję na waszą pomoc w tym, co mam zrobić dalej ze swoim życiem :)

W tym roku kończę 30 lat. Na przełomie marca i lutego czeka mnie koniec moich studiów zaocznych (ale nie wiadomo, kiedy się obronię), w tym czasem zamierzam też odejść z mojej firmy (pracuję jako operator wózków). Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja. Poza dokumentem, który być może uda mi się uzyskać w tym roku, prawdopodobnie nic z tych studiów nie wyniosę.  Ostatni semestr na tych studiach kończy się za kilka tygodni. Potem będę tam dojeżdżał raz na jakiś czas żeby kończyć sprawy z obroną pracy inżynierskiej. W ogóle nie widzę się w tej branży ze względu na brak wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim pasji do tego.

Nie mam partnerki, nie mam żadnych zobowiązań, kredytów, czy wyroków na karku, więc nic mnie w moim regionie nie trzyma. W związku z tym w ciągu 2-3 miesięcy postanowiłem opuścić miejsce w którym obecnie mieszkam. Są to KIELCE, miasto bez perspektyw na lepsze życie i zarobki w mojej obecnej sytuacji. Zamierzam wyjechać na jakiś rok w inne miejsce w Polsce, bo po prostu nie chcę tutaj dłużej mieszkać. Nie lubię tego miejsca i mam z niego wiele negatywnych wspomnień. Poza tym, większe miasto to większe możliwości i perspektywy. Kto wie, być może uda mi się pójść drogą o której nigdy wcześniej nie myślałem. Po kilku miesiącach zdecyduje, czy tam zostać na dłużej. Jeśli mi się nie spodoba, to wyjadę za granicę.

Poniżej macie moje CV, które podzieliłem na 3 screeny. Niektóre nazwy zasłoniłem dla własnych potrzeb. Proszę nie sugerować się posiadaniem przeze mnie świetnego certyfikatu CCNA - to tylko papier, który udało mi się uzyskać, bo po prostu wykułem się egzaminu na pamięć. Dodam może to, że wszystkie kursy i uprawnienia sfinansowałem z własnych środków. I nie zamierzam na tym poprzestać, jak tylko pojawi się okazja na jakiś rozwój i zwiększanie swoich kwalifikacji, to na pewno z niej skorzystam.

https://i.imgur.com/6BnlqiB.png

https://i.imgur.com/aWexzBy.png

https://i.imgur.com/LP63Z0u.png


Miasta o których poważnie myślę to WARSZAWA, KATOWICE, POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK. Kolejność nieprzypadkowa.

Prosiłbym o polecenie mi ścieżki jaką mam się udać i przede wszystkim gdzie mam się udać, biorąc pod uwagę moje kwalifikacje i doświadczenie. Dodam może do tego, że jestem osobą ambitną, uczciwą i pracowitą. 


Jeśli temat znajduje się w nieodpowiednim dziale, to proszę moderatorów o jego przeniesienie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie doradzę Ci co masz robić bo się nie na tym nie znam, ale sama myśl o wyjeździe i szukaniu lepszego życia i przygód jest bardzo mądra. Jak miasto Cię ogranicza, nudzi i źle kojarzy, to je zmień, zwłaszcza że nie masz długów, księżniczki na karku itd.

 

Powodzenia!

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie doradzę odnośnie tego co robić dalej, natomiast popieram wyjazd do innego miasta. Sam tak zrobiłem i robota jest. Nie jest jeszcze wszystko tak jakbym sobie wymarzył oczywiście, ale powoli do przodu :) 

 

Nie posiadanie kredytów, długów, zobowiązań lub jak wspomniał Marek księżnej najwspanialszej powoduje, że w zasadzie możesz podjąć każde ryzyko :) Właściwie nawet nie ma ryzyka, nie możesz stracić nic bo w sumie nic wielkiego nie masz. No, czas najwyżej, ale to już trzeba wliczyć w koszta.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę umiejętności widać rozsądny przesiew, tylko ten Gdańsk trochę nie bardzo (tam bardziej idzie przeładunek, niż magazyny) ;)

 

jl2.jpg

 

Najtańszym kierunkiem jest z pewnością Górny Śląsk, w Warszawie i okolicach ceny są zdecydowanie wyższe. Reszta będzie leżeć gdzieś pośrodku.

 

Więcej nie mam do dodania, i tak będziesz wybierać sam. Powodzenia :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wyjeżdżaj. W tym mieście najbardziej demotywująca jest władza "nie masz układów należysz do dziadów". Chyba, że uda Ci się rozkręcić coś na własną rękę i to w takim kierunku, że trudno będzie to władzy zawłaszczyć.

 

Wyjeżdżaj. Nawet się nie oglądaj, jeśli nic cię tu nie trzyma. Ja bym wybrał się gdzieś nad morze, ale tylko dlatego, że smog mi strasznie doskwiera w naszej stolicy województwa. 

 

ps. zarejestruj się jako bezrobotny jeśli możesz i weź kasę na przesiedlenie. Zawsze te kilka tyś. wpadnie na urządzenie nowego gniazdka. 

Edytowane przez Piter_1982
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wbijaj na Śląsk, z tego co widzę pracy tu nie brakuje, sam ostatnio dostałem sowitą podwyżkę od szefa, widać dostał sraczki po ostatnich 3 odejściach z firmy a do tego Górny Śląsk fajnie się zmienia i jeszcze będzie zmieniał bo wchodzi w życie ustawa aglomeracyjna. No i blisko od Ciebie a ceny nie takie jak w stolycy.

Edytowane przez jaro670
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przykre to iż ze studiów wyniesiesz tylko zepsute powietrze pod pachami. Zwłaszcza po takim kierunku.

Z własnego doświadczenia polecił bym z rok praktyki w wyuczonym zawodzie w celu utwardzenia materiału.

POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK w te miasta kierunek z racji mentalności społecznej i czystości powietrza.

Niestety  WARSZAWA to "słoikowo" możesz się nie odnaleźć mentalnie po za tym drogo jak na start(ekonomia życia).

 

Pomyśl nad prawkiem  typu "C" + zestaw uprawnień, który masz pozwoli ci startować w większości płaszczyzn z dziedziny "budowlanki ".

"Inteligentne domy" to chyba wszystko cuzamen do kupy co Robiłeś i uczyłeś się do tej pory.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, verde napisał:

Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja.

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, ZielonaKoniczyna napisał:

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

W tej branży nikt nie spojrzy na papierek jeśli nie masz wiedzy i umiejętności.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A po co się męczyć w czymś co go nie interesuje? Z drugiej strony dyplom warto mieć.

 

Zresztą autor podejrzewam świetnie to rozumie, skoro w tym wieku włożył wysiłek w skończenie studiów. To jak ze zdrowiem. To że będziesz zdrowy nie oznacza, że będziesz dobrze zarabiał, ale jak jesteś kaleką to jednak trudniej o satysfakcjonujące zajęcie. 

  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Piter_1982 napisał:

 

ps. zarejestruj się jako bezrobotny jeśli możesz i weź kasę na przesiedlenie. Zawsze te kilka tyś. wpadnie na urządzenie nowego gniazdka. 

Orientujesz się, czy jest to jeszcze dostępne? W internecie na ten temat są informacje z 2015 roku. Pisałem do mojego PUP-u, ale jak dotąd bez odzewu.

17 godzin temu, Tornado napisał:

Przykre to iż ze studiów wyniesiesz tylko zepsute powietrze pod pachami. Zwłaszcza po takim kierunku.

Z własnego doświadczenia polecił bym z rok praktyki w wyuczonym zawodzie w celu utwardzenia materiału.

POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK w te miasta kierunek z racji mentalności społecznej i czystości powietrza.

Niestety  WARSZAWA to "słoikowo" możesz się nie odnaleźć mentalnie po za tym drogo jak na start(ekonomia życia).

 

Pomyśl nad prawkiem  typu "C" + zestaw uprawnień, który masz pozwoli ci startować w większości płaszczyzn z dziedziny "budowlanki ".

"Inteligentne domy" to chyba wszystko cuzamen do kupy co Robiłeś i uczyłeś się do tej pory.

 

Nie jest powiedziane, że porzucę kierunek, który kończę. Będę rozglądał się za różnymi możliwościami.

Dlaczego mam się nie odnaleźć mentalnie w Warszawie? To nie jest mój pierwszy wyjazd i zmiana miejsca zamieszkania. Mieszkałem już w kilku europejskich krajach jakiś czas, a także na Dolnym i Górnym Śląsku. Nie widzę powodu, dla którego miałbym w Warszawie nie dać rady.

Prawko C raczej nie jest dla mnie. Żeby jeździć takim samochodem, trzeba mieć jakieś pojęcie o motoryzacji. Ja jeżdżę co jakiś czas osobówką, ale nigdy nie miałem żadnego samochodu. Przeskok od razu na C, to rzucenie na zbyt głęboką wodę.

17 godzin temu, ZielonaKoniczyna napisał:

CZYLI  skończysz studia informatyczne i nie chcesz pracować w zawodzie wtf ?

Sam zamierzam zmienić kierunek i strace rok bo mój mi nie odpowiada żle wybrałem i z wielu względów muszę zmienić.

Ja na twoim miejscu dokończył bym studia i szukał pracy w zawodzie masz najwięcej ofert pracy możesz przebierać w ofertach nie to co inne kierunki :unsure:.

 

A gdzie napisałem, że nie zamierzam kończyć studiów? Dokończenie studiów jest dla mnie priorytetem, chociaż wiem, że będzie ciężko z moim ignoranctwem informatycznym. Tak jak napisał Gardevili - żeby coś zacząć trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie. A ja mam pojęcie jak standardowy facet z moim wieku. Studia mi nic nie dały jak dotąd poza stresem. Nie wykluczam, że będę czegoś szukał w tym kierunku, ale jak na razie wolałbym się zająć tym, o czym mam pojęcie. To kluczowe w jak najszybszym znalezieniu pracy. A @Piter_1982 ma rację. Nie zamierzam robić niczego na siłę, nawet kosztem dużo większych zarobków.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gdańsk chyba trochę za daleko. W końcu stanęło u mnie między Warszawą a Katowicami. Patrzyłem ceny wynajmu kawalerek w okolicach i wcale nie są aż tak wysokie jak mi się wydawało. Oczywiście mówię tutaj o dalszych dzielnicach Warszawy, nie Centrum. Jeszcze jakby się wypowiedział ktoś, kto pracuje w branży logistycznej i powiedział mi, w jakich okolicach jest najwięcej tego typu firm, to byłoby fajnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na przesiedlenie kasa jest do 35 roku życia czy do 30, tak na 90%, cos mi babka w PUPie mówiła. Wiem ze siejesz nie łapie... Nie pisz tylko umów się na wizytę w PUP!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do 30 na pewno, ale wątpię, że aż do 35. Przydałaby mi się ta kasa, ale z drugiej strony tam jest taki wymóg, że chyba około 6-8 miesięcy trzeba wytrzymać w jednej pracy. A co, jeśli popracowałbym gdzieś tydzień i byłaby straszna lipa? Nie wiem jak dokładnie te przepisy działają.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Może i bym dostał bon na zasiedlenie, gdyby nie Polska biurokracja. Trzeba być zarejestrowanym w Urzędzie Pracy przez dwa miesiące. Oni w tym czasie szukają ci pracy (nie ważne, że za grosze). Jest pewnie tak, że musisz przyjmować najbardziej kiepskie oferty, bo inaczej o szansach na bon możesz zapomnieć. Po tym okresie jak ci nie znajdą pracy, to wtedy dopiero jest możliwość otrzymania bonu. Także to by było na tyle, jeśli chodzi o pomoc urzędników. Jak to się mówi "Byłem w PUP-ie i gówno załatwiłem".


Sorry za drugi post pod rząd, można dokleić.

Edytowane przez verde

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      http://natemat.pl/17815,coraz-wiecej-kobiet-nie-chce-byc-matkami-trzeba-zlikwidowac-tabu-o-nieposiadaniu-dzieci
      No czego innego można było się spodziewać po kobietach  One nie chcą być matkami, ale to oczywiście wina mężczyzn... Warto zauważyć, że w tagach pod artykułem dano "feminizm"  Piszcie co sądzicie na ten temat  
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".

      Dzieci coraz później

      - Dzieci? Nie, na to przyjdzie czas dopiero po trzydziestce - komentuje 24-letnia Sandra. Nie jest ona wyjątkiem, bo, jak się okazuje, takie podejście w naszym kraju ma coraz więcej Polek. - Sprawa jest bardzo skomplikowana. Od kilku lat obserwujemy tendencję Polek do coraz późniejszego rodzenia dzieci. Dziś średnia wieku kobiet, które decydują się na poród, wynosi 30-31 lat. Jest to duży wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi - mówi w rozmowie z naTemat dr Arkadiusz Karnacki, socjolog.
       
      Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet.

      Według statystyk, średnia wieku kobiet na Zachodzie, które decydują się na pierwsze dziecko, przesunęła się już z 25. na 35 rok życia. Te statystyki biją na alarm. Badania amerykańskich naukowców wykazały, że do momentu, w którym kobieta kończy 30 lat, traci aż 90 proc. najlepszych oocytów, czyli komórek, z których powstają komórki jajowe. Lekarze twierdzą, że zegar biologiczny kobiet tyka szybciej, niż myśleli. Zatem, dlaczego Polki coraz częściej nie chcą mieć dzieci? A jeśli już się na nie decydują, to dopiero po trzydziestce?
       
      Dziecko? Nie, przecież mam pracuję

      Istnieje wiele teorii na ten temat. Kobiety mówią zdecydowane NIE dla dzieci, bo praca, bo kariera zawodowa, bo skrócona młodość. - Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet - mówi dr Arkadiusz Karnacki. - Podstawowym czynnikiem jest myślenie kobiet o dziecku, jako elemencie życia, przez który nie będą mogły się rozwijać zawodowo - zauważa socjolog.

      Takie podejście nie należy do rzadkości. Ciągły pośpiech, chęć spełniania się w pracy i marzenia o awansie sprawiają, że kobiety w młodym wieku nie postrzegają dziecka jako niezbędnego składnika do osiągnięcia pełni szczęścia. - W Polsce ciągle funduje się Polkom różne teksty, które sugerują im, że musi ona wybrać pomiędzy karierą a dzieckiem - mówi Barbara Stawarz, psycholog. - Przecież nie zawsze tak jest. Dziecko nie musi oznaczać zakończenia kariery zawodowej. Nie musi też być powodem do zwolnienia nas z pracy. Podstawą w dzisiejszych czasach jest to, żeby państwo zapewniło matkom odpowiednią pomoc, której niestety wciąż w Polsce nie ma, przez co młode kobiety czują strach przed jutrem - komentuje psycholog.
       
      A chodzi o pieniądze

      Wyprawka, pieluchy, specjalna żywność dla niemowląt, ubranka, płatny żłobek, przedszkole lub opiekunka - to wszystko sprawia, że kobieta z niechęcią patrzy na urodzenie dziecka. Wydatki na te rzeczy nie należą do najmniejszych. - Kobiety podchodzą do tego rozsądnie. Nie chcą mieć dziecka, skoro posiadają umowy śmieciowe, kredyty i mają ciągłe wydatki - zauważa psycholog Barbara Stawarz. 
       
      Dziecko skraca młodość

      Nie wszystkie kobiety podchodzą do tego tak racjonalnie. Są też i takie, które nie chcą mieć dzieci, ponieważ - jak uważają - mają swojego kotka, który im w pełni wystarcza, a dziecko - w przeciwieństwie do niego - skróci im młodość i beztroskie życie. - Myślę, że jest to margines. Polkom kotek w większości nie wystarcza. Potrzebują mężczyzn, którzy o nie zadają i wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa - mówi Barbara Stawarz. 

      Jak zwracają uwagę eksperci, winni często są właśnie partnerzy, którzy starają się na wszelkie możliwe sposoby wymigać od odpowiedzialności. Tłumaczą się, że na dziecko "jest jeszcze za wcześnie". To właśnie oni są często przyczyną lęku kobiet przed posiadaniem dzieci, stad też decydują się one na potomstwo znacznie później. 
       
      "Boję się, że będę złą matką"

      Katie Roiphe w swoim felietonie wspomina rozmowę z kilkuletnią córeczką znajomych, która zapytała jej, dlaczego nie ma dzieci. Ona, nie zastanawiając się długo, odpowiedziała, że nie wiedziałaby co z nimi robić, a także, że boi się, że będzie złym rodzicem. Takie myślenie nie należy do rzadkości: - Na pewno są takie kobiety, które boją się, że nie podołają wyzwaniu bycia matką. Nie mają pomysłu na to, jak mogłyby je wychować - zauważa w rozmowie z naTemat Barbara Stawarz. Jak zauważa psycholog, jest to ogromny problem w dzisiejszych czasach, z którym większość młodych kobiet nie umie sobie poradzić.

      "Warto być matką czy nie warto?" - pytanie to, choć tendencyjne, wciąż zadaje sobie większość kobiet. Katie Roiphe uważa, że można być prawdziwą i szczęśliwą kobietą, nie rodząc dziecka. Czy aby na pewno?
    • Przez Dziabnięty
      Witajcie bracia. Mam 21 lat, od pół roku pracuję w swojej pierwszej pracy, podjąłem ją by odciążyć finansowo rodziców, być niezależnym i rozpocząć swoje dorosłe życie. W czasie wolnym uczę się programowania (frontend) i z nim wiążę swoje nadzieje. Daje sobie czas do końca tego roku by wejść do IT jako Junior. 
      Problem w tym że praca jest ciężka, zmianowa, pracuję raz w dzień raz w nocy, a co za tym idzie mam poważne problemy z biorytmem, samopoczuciem i koncentracją.
      Plusem jest to że pieniądze nie są złe, albo tak mi się wydaje.
      Zwracam się z pytaniem do was bo wiem że jest tu wiele ogarniętych osób, które z pewnością coś mi doradzą. Jaka praca w Warszawie, bez większego doświadczenia i wykształcenia pozwoli mi zarobić 2,5k+ i nie wpłynie aż tak negatywnie na moje zdrowie? Dziękuje Wam z góry za każdy pomysł i radę. Pozdrawiam
    • Przez MoszeKortuxy
      http://innpoland.pl/141233,kampania-uwazaj-na-kryptowaluty-przeznacza-100-tysiecy-zl-na-youtuberow
      Kampania informacyjna prowadzona za publiczne pieniądze ma walczyć z kryptowalutami takimi jak bitcoin. W sieci pojawiło się pismo, z którego wynika, że z naszych pieniędzy NBP wydało 100 tys. na współpracę między innymi z youtuberami.

      Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego od dłuższego czasu z niepokojem spoglądają na rosnący rynek kryptowalut. Już w lipcu ubiegłego roku uznały je za poważne zagrożenie dla siebie oraz ich użytkowników. Swoje zaniepokojenie wyjaśniały tłumacząc, że waluty takie jak bitcoin, litecoin, ether nie są w żaden sposób powiązane z instytucjami finansowymi i płatniczymi i nikt nie ma nad nimi kontroli.

      Tłumaczyli również, że ofiarom cyberataków, które straciły fortuny w ciągu kilku sekund, nikt nie wypłaci żadnego odszkodowania. Wiąże się to z tym, że nie są one deponowane w bankach i w związku z tym nie obejmuje ich ochrona Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. 
       
      Według obu instytucji obrót kryptowalutami może w niektórych przypadkach nosić znamiona piramidy finansowej. Dlatego też zdecydowały się one nie obracać wirtualnymi pieniędzmi i przestrzegają przed tym obywateli.

      #uważajnakryptowaluty
      NBP i KNF zaczęły kampanię informacyjną „Uważaj na kryptowaluty”. Jej strona internetowa przestrzega Polaków przed inwestowaniem w te wirtualne pieniądze.

      Jednym z elementów kampanii są również filmy w serwisie YouTube, opatrzone hashtagiem #uważajnakryptowaluty. Jak informuje portal „Comparic.pl”, youtuberzy zostali opłaceni przez NBP, a na całość kampanii w mediach społecznościowych przeznaczono 91 221,99 zł brutto.
       
      Kampania, jak wynika z pisma NBP, opublikowanego na portalu została zrealizowana we współpracy z Gamellon Sp. z o.o będącą siecią partnerską zrzeszającą m.in. Marcina Dubiela, autora filmu “Straciłem wszystkie pieniądze?!”. Jak sugeruje portal, bardzo prawdopodobne jest zatem, że zarówno ten, jak i wiele innych filmów opatrzonych hashtagiem #uważajnakryptowaluty została sfinansowana z pieniędzy publicznych.

      Kryptowaluty: warto inwestować?
      Wątpliwości może budzić charakter kampanii: zamiast edukować, nastawia negatywnie do kryptowalut.

      Wystąpiliśmy do biura prasowego NBP z pytaniem, czy pismo, na które powołuje się portal „Comparic.pl” jest prawdziwe, czy też może jest to „fejk”, w którym ktoś jedynie podszywa się pod tę instytucję. Czekamy na odpowiedź w sprawie.
    • Przez karoltomanek
      Ja w osobie Karol Tomanek chciałbym przedstawić swoją historię pewnej znajomości
      Zanim Natalia się urodziła (14.10.2013) to zabronn iłem jej szczepić dziecko, przed poczęciem nie rozmawialiśmy o tym – nie chciała się zgodzić więc rozstaliśmy się i Agnieszka poszła mieszkać do mamy. Rodzice nie dali mi zdrowia więc się sporo uczę na ten temat i wiem, że jest brak jakichkolwiek dowodów na pozytywną skuteczność szczepionek. Po paru miesiącach konkubentka  zgodziła się nieszczepić Natalii – to był mój warunek konieczny bycia razem. Pod koniec 2014 roku wyjechałem do pracy do Dublina. Ciężko tam pracowałem i zarabiałem średnio od 300 do 500 Euro tygodniowo. Wysyłałem konkubentce dużo pieniędzy bo miały być na naszą trójkę po powrocie z emigracji. Po powrocie na początku 2017 moja konkubentka była bardziej zaborcza, pewna siebie. Nie mogłem od niej pozyskać rozliczenia bankowego bo zbywała temat do stycznia 2018. Było coraz więcej kłótni, sprzeczek. Brak dobrej woli oraz chęci współpracy ze strony konkubentki na co mam dowody na komputerze z nagrań z nią. Nie mogłem z konkubentką porozmawiać więc zacząłem prowadzić nagrania rozmów o zdrowiu i uspokajaniu, gdyż już wtedy łatwo się denerwowała z byle tematu. Chciałem ją zmotywować  do większej odpowiedzialności za siebie i dziecko. Wiedziała, że ją nagrywam.
      W kwietniu 2017 nabyliśmy dom, z czago Agnieszka posiadała 5% wartości – w celu lepszego samopoczucia w naszym nowym domu, a ja byłem święcie przekonany, że moja córka jest nieszczepiona – inaczej nie zrobiłbym tego. Drugiego dnia po wprowadzeniu rozpocząłem pracę a po pracy wykańczałem suteryny: tynkowanie, wylewki, malowanie swego pokoju. Czółem ogromny pressing, ze strony konkubentki, gdyż jak twierdziła – potrzebujemy pieniędzy na życie – wierzyłem jej. Czółem się coraz bardziej zmęczony i niezadbany –niczym robotnik. Pracowałem po całych tyodniach, czasami nawet i w niedzielę. Sąsiedzi pewnie to widzieli  i słyszeli.
      W okresie od lipca 2017r. do teraz gdy moje zdrowie podupadało, miałem spore problemy z bólem pleców, mięśniami stabilizującymi miednicę, tj. Mięsień łączący odcinek krzyżowo-lędźwiowy z miednicą od wewnątrz, mięśnie czworogłowe uda oraz pośladkowe większe.
       Od tamtego okresu Agnieszka zastraszała mnie często mówiąc, że z opieki społecznej „ktoś” – nie powiedziała nigdy kto, się mną interesuje ponieważ sąsiedzi widzieli, że opalam się nago i pewnie mnie zgłosili. W końcu poszedłem do jednych tylko sąsiadów i rozmawiałęm z panią fryzjerką – zaprzeczyła. Po 10 minutach przyszła do mnie a ja wyjaśniłem jej sprawę. Była bardzo zaskoczona i twierdziła, że jej rodzina nigdzie mnie nie zgłaszała.
       Moje podejrzenia co do konkubentki narastały. Wiedziała, że dnia 23 stycznia pojadę do ośrodka spytać o szczepienia Natalki. Zaskoczyło mnie to strasznie, że za moimi plecami i wbrew mojej zgody zrobiła to. Z drugiej strony kto kazał jej być ze mną – mając moje pieniądze na koncie mogła się ze mną porozumieć w sprawie alimentów – utrzymania lecz nigdy tego nie zrobiła. Wracając zastałem policję w domu, która szukała marichuany ale tylko w pewnych miejscach – jakby zostali dokładnie uprzedzeni. Dnia 25 stycznia 2018r. Przyjechałem do domu a po 2 godzinach przyjechała Agnieszka z dwojgiem znajomych. Dowiedziałem się od niej, iż nie oddano jej moich kluczy: do domu, do roweru, do samochodu Tico.
      Od tamtego czasu poruszam się tylko rowerem co mnie jeszcze bardziej męczy.
      W styczniu 2018 zdobyłem w końcu od niej listę przelewów, jakie dokonywałem na jej konto lecz z brakiem roku 2015go.
      Kwoty jakie jej przelewałem w 2016 roku [zł] to: styczeń 4555, luty - 6000 , marzec -11555  , kwiecień - 2000 , maj - 5000 , czerwiec - 3333 , lipiec - 0 , sierpień -4000  , wrzesień -6629 , październik -5000  , listopad -20 000  , grudzień -5000  . łącznie za rok 2016 wyszło 73 072 . Kwoty jakie konkubentce przelewałem w 2017 roku to: styczeń - 23000 , luty - 16000 , marzec – 28 000 , kwiecień - 2223 , maj - 1700 , czerwiec - 1609 , lipiec - 2239 , sierpień - 975 , wrzesień - 0 , październik - 0 , listopad - 0 , grudzień - 0 . Łącznie za 2017 przelałem jej 75 746 zł. Na komputerze posiadam dokładne dane co do grosza. Przelewów za 2015 rok od Agnieszki nie otrzymałem.
      Od Stycznia 2018 roku Agnieszka stała się wybuchowa i wogóle nie mogę z nią dojść do porozumienia. Często udziela sprzecznych wypowiedzi i łatwo się denerwuje. Gdy Natalia zamknęła się w lazience od środka, Agnieszka szybko wpadła w szał i zaczęła dziabać drzwi siekierą i krzyczeć na wszystkich. Natalia zaczęła głośno płakać. Bałem się podejść lecz w końcu zrobiłęm to i otworzyłem drzwi kombinerkami. Od tamtej pory jestem oskarżany z każdego powodu. Wmawia mi często nieprawdę, że soczki Natalii nie są słodkie, że orenżadki są bez cukru, a ja czytam etykiety, że jedzenie parówek przez Natalkę po 21 godzinie jest w porządku. A wiem już, że Natalkę „przeżyna” w brzuszku, czasem płacze bez powodu – chuśtawki nastrojów, oczy już ma trochę podkrążone. Mi rodzice zdrowia nie dali, dlatego obecna sytuacja bardzo mnie boli.

       
      Agnieszka od kilku miesięcy kontaktuje się z moją rodziną za moimi plecami. Mama do mnie dzwoni – wyciąga informacje a potem dzwoni do Agnieszki. Efektem jest, że rodzina odwróciła się ode mnie plecami i słuchają tylko Agdnieszki. Moja mama i tata telefonicznie i na żywo próbuje na mnie wpłynąć ignorując fakty, które chcę im przekazać. Agdzieszka ma znajomych od 9ciu lat na Struży obok kraśnika i pomawiała mnie do nich o tym, że:
      - wysyłam jej tylko 400 złotych miesięcznie z Dublina,
      - jak opalałem się nago robiła mi zdjęcia i wysyłała do nich;
      - przypalam Natalkę lutownicą,
      - ścisnąłem specjalnie paluszki Natalki w drzwiach w kuchni;
      - że mam choroby weneryczne – podczas gdy jeszcze w listopadzie 2017 roku uprawialiśmy seks oralny z finałem w jej ustach,
      - wynosi intymne informacje z domu o tym, że stosuję lewatywy, picie moczu, kompiele w moczu – NIE PRZYSZŁO JEJ DO GŁOWY NIGDY, że MOGĘ MIEĆ PROBLEMY ZE ZDROWIEM BO CIĘŻKO I DŁUGO CHAROWAŁĘM NA RODZINĘ.

       
      Ósmego września 2017 roku konkubentka złożyła wniosek o alimenty w celu otrzymania przez naszą rodzinę 500+. We wniosku tym dostrzegłem liczne niejasności a nawet kłamstwa. Oto one:
      - brak jakichkolwiek prób pozasądowego porozumienia ze mną na spokojnie chociaż we wniosku o alimenty (wniosek z dnia 8 września 2017r., Sąd Rejonowy w Kraśniku, III Wydział Rodzinny i Nieletnich) jak napisała,
      -  małoletnia zamieszkuje wraz z matką w jej domu rodzinnym w Marynopolu – podczas gdy w UZASADNIENIU POSTANOWIENIA pani prokurator Krysty Łapińskiej z dnia 25 stycznia 2018 roku (Sygn. Akt PR 2 Ds. 83.2018.S) czytamy: „W okresie od października 2017 r daty bliżej nieustalonej do 23 stycznia 2018 roku w Rzeczycy Ziemiańskiej  województwa lubelskiego znęcał się psychiczniei  fizycznie nad konkubiną Agnieszką B oraz psychicznie nad małoletnią córką Natalią Tomanek (4lata) w ten sposób, że kierował do konkubiny słowa wulgarne i obraźliwe, groził uszkodzeniem ciała, przytrzymywał i ściskał za raz ramię a nadto krzyczał na córkę i niszczył w jej obecności sprzęty wyposażenia domowego”. Pytanie brzmi: w jakim celu konkubina Agnieszka B przyjeźdżała do Rzeczycy?

      - w uzasadnieniu pozwu o alimenty z dnia 8go września 2017 czytamy: ”matka dziecka wszystkie swoje oszczędności w kwocie około 10 000 złotych przeznaczyła na remont domu w czasie jak jeszcze zamieszkiwali razem” – posiadam natomiast inne dane: tynk – 300 złotych, piach mniej jak 300 złotych, farby – około 300 złotych, robocizna moja własna po godzinach, a gdzie reszta?
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „osobistą opiekę i pieczę nad małoletnią sprawuje wyłącznie matka. Pozwany nie partycyalergikiemuje w żaden sposób w kosztach utrzymania dziecka – a co z przelewami i kwotą ponad 150 000 złotych?

      - w tymże pozwie czytamy dalej: „nie troszczy się również o jego stan zdrowia (Natalii)” – nagrywałem rozmowy z Agnieszką o zdrowiu Natalki, na youtube napominałem Agnieszkę bo na żywo to kompletny brak chęci współpracy; dalej: „małoletnia jest alergikiem, cierpi na nietolerancję laktozy” – nigdy nie otrzymałem takowej informacji od konkubiny; Agnieszka zawsze sama decydowała o diecie Natalii, nigdy nie mogłem z nią na SPOKOJNIE porozmawiać o zdrowiu, życiu, strategii życiowej;
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „Obecnie matka dziecka jest w złej sytuacji materialnej. Nie uzyskuje żadnych świadczeń od ojca dziecka” – A PRZELEWY?; dalej: „pozwany nie interesuje się dzieckiem i cały ciężar opieki  i wychowania spoczywa wyłącznie na matce. To ona stara się zapewnić małoletniej  jak najlepsze warunki. Ona przez swoją osobistą pieczę i starania wypełnia cały swój obowiązek alimentacyjny” – dlaczego więc nie postara się na spokojną rozmowę wedwoje? Gdzie są pieniądze, które jej przelałem?; dalej czytamy: „pozwany nie ma nikogo na utrzymaniu” – A PRZELEWY Z TYTUŁEM PŁATNOŚCI „Rodzinka” gdzie się podziały?; dalej czytamy: „jest osobą młodą i zdrową” – pytam się więc kto i kiedy MNIE ZDIAGNOZOWAŁ?
                  - na ostatniej stronie tegoż pozwu czytamy: „Wykazać należy, iż przedstawicielka ustawowa ponosi cały trud opieki i wychowania dziecka. To na matce małoletniej spoczywa całość obowiązków rodzicielskich” – z konkubiną nie mogę nawiązać rozmowy na spokojnie, posiadam liczne nagrania, iż konkubina okazuje brak jakiejkolwiek chęci współpracy, kłamie w sprawie pieniędzy, unika tematu.
                  Konkubina Agnieszka B oszukała mnie w następujące sposoby:
      - za moimi plecami zaszczepiła dziecko co czyni ją winną nabycia nieruchomości ze mną Karol Tomanek w złej wierze;

      - ukryła lub zdefraudowała dużą kwotę pieniędzy i ten fakt próbuje teraz zatuszować bo: - być może to ona zorganizowała zamknięcie mnie na policji za susz roślinny, - orzeka bardzo niejasno w dokumentach sądowych (pozew o alimenty, postanowienie o oddaniu pod dozór Policji Karola Tomanka w dniu 25 stycznia 2018r), - twierdzi, że nie otrzymała moich kluczy do domu, samochodu i roweru, być może ukryła moje klucze do samochodu aby mnie zamknąć w domu aby mi utrudnic dochodzenia moich praw oraz odcieła mnie od możliwości uzyskania pracy,

      - tworzy negatywny obraz wobec mojej osoby do moich znajomych i rodziny, osacza mnie, ośmiesza, szkaluje, znęca się psychicznie,

      - podczas ostatnich konwersacji na viber konkubentka bardzo zmieniła ton wypowiedzi, podpuszcza mnie, pisze fałszywe informacje, traktuje mnie jako osobę małointeligentną, zacofaną, gorszą.

      - dnia 8go lutego 2018 była konkubentka wraz z kuratorem zawodowym Joanna Orgasińska w moim domu w Rzeczycy Ziemiańskiej pod moją nieobecność – tego dnia nie dodzwoniłem się do Pani Kurator a następnego dnia już moja sprawa została przekazana do kuratora rodzinnego, chyba w Gościeradowie ponieważ się okazało, że matka Agnieszka i Natalia mieszkają na Marynopolu. Przez Panią Kurator zostałem potraktowany szybko, obcasowo i zdawkowo – brak jakichkolwiek pytań i wyjaśnień w sprawie wizyty w moim domu na Rzeczycy Ziemiańskiej. Po czym zostałem poinformowany, iż odpowiednia notatka trafiła do Sądu – nie pamiętam jakiego. Agnieszka potrafi poprzez swój cichy charakter do ludzi obcych oraz wrodzoną uległość, wpływać na ludzi.

      - jak przebywałem za granicą w 2015 r Agnieszka zaszczepiła dziecko; od osób trzecich wiem, że Natalia była w szpitalu tydzień o czym konkubentka mnie nie poinformowała; nie wiem czy trafiła tam przed szczepieniami czy po.

      Do domu dostaję się drzwiami od suteryn, otrzymałęm klucz od Agnieszki.
      Czuję się zmęczony tą całą sytuacją, zdradzony i oszukany jak nigdy dotąd i zapewne już nigdy więcej. Czuję się bezradny, bezsilny i zagubiony. Bardzo proszę o pomoc.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×