Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
thepass

Seks po ślubie, boli głowa - czyli czemu kobiety biorą ślub z nieatrakcyjnymi seksualnie mężczyznami

Rekomendowane odpowiedzi

thepass    181

Czemu kobiecy sposób wyboru związków jest nieefektywny?

 

Odnosząc się do artykułu Rollo "Love Experience" który opisał, że mężczyźni i kobiety są hipergamiczni jestem w stanie temu zaprzeczyć. Rozgraniczmy, że ludzie (i kobiety i mężczyźni) optymalizują, ale tylko kobiety są hipergamiczne (instynktownie szukają zdrowszych genów niż własne, by ludzkość nie wyginęła). Różnicą są progi dopuszczalnej do seksu atrakcyjności które są inne dla obu płci. W czasach równouprawnienia kobiety nie poślubiają mężczyzn którzy są dla nich atrakcyjni seksualnie. Odkąd kobieca seksualność została w pewien sposób wyzwolona tworzy to sytuacje w których większość kobiet uprawia seks z mężczyznami, którymi nie są szczerze zainteresowane. Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z przeciętną kobietą, ale przeciętna kobieta nie odczuwa tego z przeciętnym mężczyzną.

Miej na uwadzę, że pisząc o atrakcyjności piszę o atrakcyjności seksualnej. Czyli gdy kobieta autentycznie chce uprawiać seks z danym mężczyzną i to samo dotyczy mężczyzn.

 

Hipergamia oznacza "zainteresowaniem osobą o wyższej wartości seksualnej niż własna" (w skrócie SMV, które będę używał w tym artykule). Jest to cecha wyłącznie kobieca.

 

Równouprawnienie do którego dążą kobiety jest sprzeczne z naturą. W dawnych czasach kobieta była gorsza od mężczyzny w wielu aspektach. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała kompleksów z tego powodu. Dzięki czemu mogła na mężczyznę patrzeć z fascynacją - i społeczną i seksualną. Dziś gdy kobiety wywalczyły sobie prawa zaczynają wywyższać się nad mężczyzn przez co hipergamia nie pozwala im tych mężczyzn kochać. Hipergamia mówi o tym, że kobieta kocha tylko kogoś kto ma wyższą od niej wartość na rynku seksualnym. Brak idealnych mężczyzn (lepszych niż równych w równouprawnieniu) powoduje to, że kobiety są wiecznie nieszczęśliwe i sfrustrowane, oraz przestają wierzyć w miłość. Te problemy stworzyły sobie same kobiety nie rozumiejąc swojej natury, która każe im być uległą, gorszą i słabszą wobec mężczyzny. Teraz do rzeczy.

Optymalizacja vs Hipergamia

Wszyscy optymalizujemy. Innymi słowy, mężczyźni czy kobiety szukają najlepszego co mogą w życiu dostać, w każdej dziedzinie: seks, szkoła, praca, kariera, małżeństwa, wakacje, dom, kupno samochodu, cokolwiek. W każdym miejscu i czasie, w każdej sytuacji i okoliczności, wszyscy szukamy najlepszego co możemy uzyskać, by później móc to innym zaoferować. Mogą to być pieniądze, sex appeal, zasoby, umiejętności, wiedza, znajomości. Wszyscy, mężczyźni i kobiety optymalizują.

I teraz dochodzi do głosu hipergamia. Wszyscy optymializujemy, ale patrząc na hipergamię skupiamy się na zdobywaniu innych cech, które będą dodawały nam schodków w progu atrakcyjności. Obie płci różnią się atrakcyjnością. Mężczyźni po prostu optymalizują; kobiety optymalizują po to by uzyskać to czego chce ich hipergamiczna natura.

 

Męskie podejście

 

Mężczyźni mają dużo szerszy zakres filtrów atrakcyjności niż kobiety. To oznacza mniejsze wymagania by chcieć uprawiać seks. Większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet. Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV (seksualna wartość rynkowa), na tym samym poziomie SMV, a także troszkę poniżej.

Większość mężczyzn ma próg zainteresowania seksualnego ciut poniżej własnego. Mężczyzna nie będzie uprawiał seksu z kobietą, którą nie jest zainteresowany seksualnie. Nigdy nie zainwestuje w nią, nigdy nie będzie zaangażowany. Jednakże jak pisałem, mężczyzna może być zainteresowany kobietą o niższej wartości seksualnej niż on sam. W praktyce wygląda to tak. Wyjściową będzie SMV +0, czyli gdy kobieta z mężczyzną mają równy poziom wartości seksualnej. Mężczyzna także będzie zainteresowany kobietami SMV +1, +2, +3, ale też -1 i nawet w wielu przypadkach -2. Czyli gdy kobieta jest od niego mniej atrakcyjna.

Próg może być różny od okoliczności. Mężczyzna 9 lub 10 (skala 1/10) będzie miał dużo szerszy zakres zainteresowania seksualnego kobietami. Taki mężczyzna zainteresuje się seksualnie kobietami 10,9,8,7,6, a nawet 5. Mężczyzna 5 (przeciętny) jeśli jest wyposzczony zainteresuje się kobietą 2. Mężczyzna 2 ma już bardzo spłycony zakres, ponieważ będzie mógł uprawiać seks z kobietami 2 i 1. Przypominam, że te kobiety są poniżej jego wartości seksualnej (SMV), ale nie poniżej progu atrakcyjności (po chłopsku: mimo że będzie to kobieta 1 to i tak spodoba mu się na seks, podnieci go).

 

Weźmy przeciętnego mężczyznę. 5. Bez zająknięcia zainteresuje go kobieta 6 i wyżej. Będzie także zainteresowany odpowiedniczką, czyli SMV 5. W wielu przypadkach zainteresuje sie kobietą 4, czasami też 3. Jego najlepszą relacją będzie relacja z kobietą 4, ponieważ kobieta zrealizuje w nim swoją hipergamiczną naturę zdobywając samca o wyższej wartości seksualnej na rynku. Ponieważ on jest 5, nie będzie mógł utrzymać relacji z kobietą 6 i wyżej na zbyt długi czas. Kobieta 5 także po pewnym czasie związku nie będzie usatysfakcjonowana mężczyzną 5, ponieważ kobiety nie są zainteresowane swoimi odpowiednikami SMV.

Kiedy dochodzi do małżeństwa priorytetem mężczyzny jest to, by był zainteresowany seksualnie kobietą. Mężczyzna nie poślubi kobiety, z którą nie chce uprawiać seksu. Dla mężczyzn seks jest zerojedynkowy. Albo chcą seksu, albo nie. Albo są totalnie napaleni, albo kompletnie tego nie chcą. Nie ma nic po środku, nie ma "może", nie ma "gdyby", nie ma "ostatecznie mogę to zrobić". Mężczyźni nie rozkładają tego na czynniki i pod pewnymi warunkami.

 

Kobiece podejście

 

To działa zupełnie inaczej u kobiet. Kobiety mają znacznie wyższe wymagania i tym samym węższy zakres, w którym będą chciały uprawiać seks. Typowa kobieta NIE JEST zainteresowana większością mężczyzn. Progi atrakcyjności dla niej są równe lub powyżej jej własnej SMV. Hipergamia tego wymaga. Progiem zainteresowania dla kobiety będzie więc SMV +1,+2,+3 i wyżej. Ona nie jest prawdziwie zainteresowana SMV +0 (odpowiednik własnej atrakcyjności) i NIGDY nie jest zainteresowania kimś o niższej atrakcyjności (SMV -1 i niżej).

Podamy przykład kobiety 6. Będzie bardzo zainteresowana mężczyzną 9. Spodoba jej się też mężczyzna 8 i 7. Troszkę zainteresowania wykrzesi do mężczyzny 6. Aczkolwiek ona nigdy nie zainteresuje się mężczyzną 5 i niżej. Dopuszczalna granica atrakcyjności seksualnej płci przeciwnej dla kobiet jest SMV+0 (w przeciwieństwie do -2 mężczyzn).

 

I tu sie zaczyna zabawa.

 

Próg atrakcyjności kobieta ustawia na +0, ale to nie znaczy że ona nie dopuści do siebie mężczyzny o niższej atrakcyjności. Mężczyzna może nadrobić swój brak atrakcyjności tym co kobieta potrzebuje społecznie. W większości zawiera się to w 3 składniowych: pieniądze, zasoby i zaangażowanie. Są jeszcze inne "wymagania" typu wiek, przeszłość seksualna, chęć na posiadanie dzieci, poglądy, presja kulturowa i rodziny. Kobieta może iść ze swoją naturą na kompromis interesując się gorszym wg niej mężczyzną dając mu tzw pseudo miłość.

 

Pragnę, mogę, nie chcę

 

Kobiety mają inne podejście do seksu niż mężczyźni. Nie jest to zerojedynkowe. Kobieta pragnie seksu, mogłaby go uprawiać (warunkowo) i kategorycznie nie chce. Nasza hipotetyczna kobieta 6 chciałaby seksu z 7, ale rzeczywiście pragnęłaby seksu z mężczyzną 8 i 9 (10 powiedzmy zostawia sobie na fantazje). Mogłaby też uprawiać seks z mężczyzną 6, czy nawet niektórymi 5, ale TYLKO wtedy gdyby nadrobili wymaganiami społecznymi którymi są: pieniądze, stabilizacja, zasoby, zaangażowanie (miłość mężczyzny do kobiety, nie na odwrót), inne cechy. Ona kompletnie nie chce uprawiać seksu z mężczyzną 4 i poniżej (chyba że jest Billem Gatesem, Donaldem Trumpem, ale wtedy zaciśnie zęby, a podczas stosunku będzie myślała o jakimś przystojniaku).

To jest wszystko znane, jeśli pomyślisz o swoich obserwacjach. Kobieta 6 pragnie seksu z mężczyzną 8 i właśnie dlatego mężczyzna 8 nie musi nic wnosić w związek, by kobieta go pragnęła. Mężczyzna 6 musi nadrabiać innymi cechami, by ona się "przemogła". Mężczyzna 5 i niżej będzie przynosił zasoby, ale ona nigdy naprawdę tego seksu z nim nie będzie chciała. Zwiąże się z nim, dostanie czasem seks, ale nie będzie to prawdziwa jej chęć.

Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji by mieć seks. Im niższe SMV, tym mężczyzna musi więcej wnosić np zasobów by to dostać. Będzie pracował, inwestował i będzie zaangażowany. Ona jednak nie będzie nim prawdziwie zainteresowana, tylko jego zaangażowaniem ("oh on mnie adoruje, jest taki dobry"). Może negocjować zobowiązania, ale nie dostanie od niej przyciągania.

 

Jak to wszystko działa

 

Dla mężczyzn jest to proste. Mężczyzna będzie uprawiał seks z satysfakcją z kobietą o jego poziomie lub ciut niżej. Będzie oferował jej zaangażowanie, będzie chciał wziąć z nią ślub. Mężczyźni poślubiają tylko te kobiety z którymi chcą uprawiać seks i są nimi prawdziwie zainteresowani. Kobiety uprawiają seks z mężczyznami dla nich nieatrakcyjnymi. Uprawianie seksu więc nie jest żadnym wyznacznikiem zainteresowania kobiety mężczyzną, a jego zaangażowaniem czy zasobami (stąd popularne: kobiety lecą na kasę, kobiety nie zachowują się inaczej niż prostytutki). Mężczyzna będzie optymalizował, czyli wybierze sobie najlepszą kobietę na którą go stać, ale tylko taka która będzie dla niego atrakcyjna seksualnie. Czyli jeśli progiem mężczyzny 5 jest kobieta 4, to wybierze sobie najlepszą kobietę 4 spośród możliwych. To jest optymalizacja męska. Szukanie najlepszego, ale na swoim progu, który jest często niższy niż własny. Mężczyzna zaoferuje kobiecie jego progu zaangażowanie, nawet wtedy kiedy nie da mu seksu. Dla kontrastu kobieta która jest poniżej jego progu nie ma mu nic do zaoferowania, więc niczego od niego nie dostanie.

Co się dzieje z mężczyznami, którzy nie mogą uprawiać seksu z kobietami z którymi chcieliby to robić? Obywają się bez, lub uciekają w pornografię. Mężczyzna nie widzi innego wyjścia w oparciu o bilans zysków i strat nie mając innego wyboru. Kobiety często sądzą, że to kwestia charakteru, złego "podrywu", ale to wszystko wynika z atrakcyjności seksualnej (geny).

 

Dla kobiet jest to bardziej skomplikowane. Oczywiście do samego seksu kobieta mężczyznę zawsze znajdzie, ale sprawa ma się inaczej gdyby chciała z takim się związać lub poślubić. Na świecie nie ma tak dużo mężczyzn 8, 9 czy 10, którzy byliby zainteresowani kobietami 5 i wyżej (a te kobiety są właśnie nimi zainteresowane prawdziwie). Najbardziej atrakcyjni mężczyźni są NIEDOSTĘPNI. Albo zajęci, albo nie chcą się wiązać prowadząc bogate życie seksualne. Kobiety wtedy decydują się na rolę kochanki lub zdradzają. W konsekwencji większość kobiet nie może poślubić mężczyzn, których pragną. Jeśli chcą związku obniżają poprzeczkę (będąc nieszczęśliwymi).

 

Kobiety chcące związku idą na ugodę rezygnując z najbardziej seksownych mężczyzn, których mogą mieć w luźnych relacjach, a nie mogą "zmusić" ich do zaangażowania w związek. Kobiety jednak nadal szukają najlepszego dla siebie, by uniknąć rezygnowania z większości swoich wymagań. Z wiekiem jest to coraz trudniejsze.

 

Kobieta obniży swoją skalę SMV, by mieć związek, rekompensując to sobie zasobami mężczyzny i jego zaangażowaniem, jego "pozostałymi" cechami, ale nie oznacza tego że będzie nim zainteresowana (zauroczona, zakochana). To że on będzie posiadał dla niej ważne cechy społeczne kwalifikujące do związku nie znaczy, że będzie nim seksualnie zainteresowana. Często nazywa się to związkami z rozsądku. To że ona wymaga zaangażowania od mężczyzny mniej atrakcyjnego (dbaj o mnie, to będziesz mnie miał - dla kontrastu ci atrakcyni w ogóle nie dbają ,a kobiety im nadskakują) nie znaczy że ona PRAGNIE z nim seksu. To znaczy że ona mu ten seks DA i MOŻE go z nim mieć. Może, więc nie jest to dla niej satysfakcja. Jej satysfakcja nie jest zalezna od tego mężczyzny, od jego "techniki" czy umiejętności, tylko od tego że nie jest nim seksualnie zainteresowana.

Jest to kluczowe, by mężczyźni to zrozumieli.

 

Kobieta jest skłonna do coraz większych negocjacji, poświęceń i zmniejszenia wymagań wraz z postępem jej wieku. Wtedy będzie skłonna do związania się z mężczyzną, z którym MOŻE uprawiać seks, rezygnując z mężczyzn która PRAGNIE do seksu.

Mężczyzna, z którym ona pragnie uprawiać seks wystarczy by był sobą przez cały czas, by utrzymać jej zainteresowanie. Mężczyzna, z którym ona jedynie mogłaby uprawiać seks bez prawdziwego pragnienia, musi wnosić do związku dużo więcej. Jeśli nie uda mu się to z byle powodu, jego małżeństwo i relacja jest skończona.

 

Kobiety nieatrakcyjne fizycznie i będące świadome swoich słabych genów najczęściej nie patrzą na atrakcję seksualną mężczyzny ("ja nie patrzę na wygląd, ma dla mnie małe znaczenie lub żadne"). One ustawiły sobie SMV na poziomie 1 dzięki czemu będą zainteresowane mężczyznami od 2 wzwyż. Czasami nazywają się romantyczkami. Jest to ckliwe, ale tak naprawdę one cierpią przez swój brak atrakcyjności.

Różnicą jest to, że mężczyźni nie postępują tak jak kobiety. Jeśli nie pragną seksu z daną kobietą to nie pragną. Full stop. Nie ma tu miejsca na kompromisy. Mężczyźni nie uprawiają seksu gdy tego autentycznie nie chcą. Mężczyźni nie oferują zasobów, pieniędzy i zaangażowania (adoracji, chęci związku) kobietom z którym nie chcą uprawiać seksu. Mężczyźni nie poślubią kobiety, z którą nie chcą uprawiać seksu. Jeśli mężczyzna podjął decyzję by uprawiać seks z daną kobietą, to znaczy że ona jest dla niego seksualnie atrakcyjna. Mężczyzna nie zrobi niczego dla kobiety dla niego nieatrakcyjnej.

 

Jeśli chodzi o relację seksualną, kobiety nigdy nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość. Będą uprawiały seks z mężczyznami SMV +2, +3 ponieważ znaleźć takiego to dla nich żaden problem. SMV +1 czasami dostaną od nich seks ponieważ się jej podobają. Mężczyźni z SMV +0 i niżej nie dostaną od nich niczego, choć... te kobiety będą od nich wymagały zaangażowania (adoruj mnie, a być może uczucia się pojawią, bo liczy się charakter).

 

Jest to zabawne, ponieważ kobieta trzyma w otoczeniu kilku adoratorów którymi nie jest zainteresowana, uprawia seks z niezainteresowanymi związkiem alfami, czekając na innego alfę, z którym wejdzie w związek. Co ciekawe on nigdy się nie pojawia, ponieważ nie istnieje w przyrodzie, a wtedy kobieta decyduje się na zerwanie relacji seksualnej z alfa, dla beta providera którym nie jest aż tak zainteresowana, a który chce związku.

Kobiety wchodzą w związki z mężczyznami, którymi nie są seksualnie zainteresowane na wysokim poziomie. Czemu tak robią? Ponieważ nie mają wyboru. Praktycznie żadna z nich nie poślubi mężczyzny, z którym sypiała w relacji czysto seksualnej (fuck friends or whatever). Ona może uprawiać seks z mniej atrakcyjnymi, ale tylko wtedy kiedy oni coś wniosą dodatkowego. Ludzie w otoczeniu komentują, że jeśli się związali to na pewno ona jest nim seksualnie zainteresowana, że on się jej podoba. Racjonalizują sobie to.

 

"Poślubiła go, prawda? Mają dzieci! Wyglądają na szczęśliwą rodzinkę". Wniosek otoczenia? Kochają się. Zwykle jest to nieprawda i to ze strony kobiety. Winą niekochania obarcza mężczyznę, ponieważ nie zna swojej hipergamicznej natury i weszła w związek z kimś kto nie był dla niej atrakcyjny seksualnie.

 

Seks bez pragnienia ze strony kobiety jest okej dla dużej części mężczyzn. Nie zauważają też różnicy kiedy kobieta tego seksu pragnie, czy tylko udaje zaangażowanie. Małżeństwa jednak przestają przez to funkcjonować poprawnie. Mężczyźni także są obarczani winą, gdy byli za dobrzy. Co to oznacza? Że mężczyzna oferował zasoby kobiecie, gdy ona ich NIE CHCIAŁA. Nie chciała ponieważ nie była nim prawdziwie zainteresowana. Okłamywała go (i często siebie). To dlatego też kobiety zostają przy mężczyznach, którzy je źle traktują. Z tymi mężczyznami jednak łączy je seksualna więź. Są oni dla nich atrakcyjni seksualnie. Społecznie nie, ale to się NIE LICZY dla kobiety, choć pragnęłaby i atracji seksualnej i społecznej (mężczyzna 10, dobry i zaangażowany).

 

To właśnie dlatego kobiety po ślubie przestają chcieć uprawiać seks (ból głowy). Wcześniej dawały go tylko po to, by uzyskać ślub, status społeczny, nierzadko pieniądze. Seks był celem, a nie ich pragnieniem. Czasami go uprawiają, ale nie dlatego że chcą, a dlatego że czasem muszą się rozładować. Wskaźnik zdrad wśród kobiet sięga ponad 30%, oraz ponad 50 gdy mężczyzna ma równy lub niższy status społeczny niż kobieta (nie może nadrobić seksualności pieniędzmi). Kobieta jeśli dostanie wybór atrakcyjniejszego mężczyzny z łatwością zerwie obecny związek. Stąd powiedzenie i przechodzeniu kobiety z gałęzi na gałąź czy wyrachowaniu. Nie wińmy jednak za to kobiety. To ich natura, która zmusza do podtrzymania gatunku ludzkiego.

 

Mężczyźni nie mają problemu z połączeniem seksu w związku, ponieważ będą zainteresowani większością kobiet. Kobiece podejście jednak powoduje mnóstwo problemów, a badania pokazują, że większość kobiet poślubia mężczyzn którymi nie są zainteresowane seksualnie.

 

Jak to odnieść do mężczyzn?

 

1. Najważniejsze pytanie: czy ona pragnie uprawiać seks ze mną? Czy mogłaby używając jako kartę przetargową, "za coś", czy mnie pragnie jako mnie?

2. Jeśli ona nakazuje Ci czekać na seks, ociąga się z tym, ona tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale nie ma na niego chęci. Jeśli nie jest entuzjastycznie nastawiona do seksu z Tobą to nadal tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale go NIE CHCE. Nie jesteś dla niej atrakcyjny.

3. Kobiece "pragnąć" i móc" uprawiać seks jest podobne. Kobiety to idealne aktorki. Potrafią udawać miłość, zaangażowanie, by zmusić Cię do poświęcenia dla niej zasobów i zaangażowania. Rozkochają Cię, choć same nie są Tobą seksualnie (miłosnie) zainteresowane.

Jak odróżnić kiedy kobieta chce od Ciebie czegoś uzyskać, a naprawdę jest zaangażowana uczuciowo? Popatrz na jej byłych kochanków. Jeśli nie jesteś do nich podobny to nie ma możliwości, byś był obiektem jej szczerego zainteresowania. W jakim ona jest wieku? Jeśli około 30 wzwyż to prawdopodobnie płaci cenę za starzenie się i obniża wymagania. Nadal nie jest to jej prawdziwe uczucie. Jeśli zmienia nastawienie do seksu, jest często chłodna, to znaczy że nie jesteś dla niej atrakcyjny. Jeśli zasłania się dziećmi, przyszłością, zmianą pracy czy chęcią poczucia nowości, lub gdy mówi że ją ograniczasz - nadal nie jesteś atrakcyjny dla niej.

4. Pamiętaj - możesz ten seks dostać, może sie z tobą kobieta umawiać na randki. To nie znaczy, ze jesteś dla niej atrakcyjny, a znaczy że ona ma w tym jakiś inny cel.

  • Like 20

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Arox    1655

Genialne. Tego mi brakowalo, wszystkie cegielki ulozyly sie w podwaliny calej reszty. Dziekuje za poswiecony czas i checi!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Martino    263

Prawda to i tak jest. Ale smutne to. Coraz bardzie dojrzewam do tego żeby przestać w tym uczestniczyć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ambroży    268

Czy jesteś autorem tego tekstu z wykopu? http://www.wykop.pl/link/2459057/czemu-po-slubie-boli-glowa/

 

Nie mam konta na wykopie, aby tam też skomentować, ale jedna pani w swojej wypowiedzi ładnie potwierdza postawioną tezę.

 

Cytuję ową panią: "Moim zdaniem problem polega na tym, że (przynajmniej w Polsce) mamy więcej pań w górnego przedziału skali niż panów"

 

Po prostu dla pani ci wszyscy, którzy nie są wyraźnie powyżej przeciętnej, to już 1/10. Dostrzegłem to też słuchając niektórych kobiet z rodziny - tam nie za bardzo jest miejsce na pojęcie, że mężczyzna jest przeciętny... no ewentualnie można tak określić mężczyznę, który w porównaniu ze 100 rywalami zajmuje jakieś 10-15 miejsce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Damian    554

To mi się podoba jako kwintesencja wykopaliska(komentarze moje):

 

@kwantylek: Ja się z tym tekstem zgadzam.
W życiu nie poszłabym do łóżka z facetem, którego nie uważam za głupszego(chyba chodziło raczej "uważam za głupszego") i z "niższej półki".

Po prostu fizjologicznie zbyt dużo wkładamy wysiłku i ryzykujemy, nosząc i wydając na świat wasze dzieci.

(Teraz to "wasze" a tak to moje dziecko. No tak, facet atrakcyjny seksualnie nie będzie zainteresowany

niańczeniem i dziecka i kobiety więc niech zaiwania 'misio' a ja nie będę traciła energii na częste dawanie mu dupy.)

To jak bank, który dokładnie prześwietla klienta, zanim da mu milion kredytu(zainwestuje energię na dawanie dupy) - ocenia jego zdolność do spłaty(zasoby i/lub potencjał), jego przeszłość kredytową(czy ruchał wiele kobiet, czy raczej będzie pieskiem) - natomiast klient nie wybrzydza, co do banku - weźmie kredyt w tym banku, który mu ten kredyt da.

(Zaopiekuje się kobietą, która być może będzie w miarę regularnie dawać mu ciała mimo, że nie jest tak atrakcyjna jak by chciał. Takie zaniżanie standardów często okazuje się

PROVIDENTEM)

 

Resztę dopowiedzcie sobie sami.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pikaczu    3492

Objechałem troche Polski i ta pani która dała ów koment jest w błędzie,wielkim błędzie.

Na śląsku są zgrabniejsze kobiety niz na pomorzu,ale za to pomorzanki i ogólnie tereny północne uroda biją na łeb ślunskie baby.

Najwieksze natężenie urodziwych kobit(w moim wybrednym guście)to Elbląg no i oczywiście Sopot miasto rozpusty, z czego cała Gdynia i Gdańsk bawi sie w Sopocie wiec jest w czym wybierać.Pozostałe tereny okoliczne określając mianem z po za cywilizacji trójmiasta to znajdą sie jakies perełki ale ma sie gwarancje pokemońską że wieś w zachowaniu i rozumowaniu jest 100%,zachod ratuje Kołobrzeg.Na naszym Polskim(że tak to ujme) rynku urodziwa kobieta to towar luksusowy(na tle swiata też,nie musze tu wspominać o szpetnych anglicach niemrach i grubych zaniedbanych hamerykankach).Nie ma tu co wspominać o ewenementach ze zrytymi garami czyli lalki ruchajace sie z bazylami(niestety jest to duza grupa)

Wracając do meritum luksusowego towaru jakimi są lalki, bez ciucha fyza i wymowu nawet niema co startować do takiej(chyba ze ma zjebany gar i jak jest pod ręką jakiś gamoń to mu da z braku laku,ponieważ obiekty starajace sie o nią są odrzucane ze wzgledu na to ze sie za słabo starają.taka kobieca logika)

Kwestia uczuć,kto sie juz naczytał moich wypocin to juz sobie chyba uświadomił że uczuć u kobiet brak(chyba ze maja nascie lat)

Miłoscia kobita garów nie napełni.

No i refleksja,najczęściej lalki mozna ruchac ile wlezie bo do niczego innego sie nie nadają,ona ma czas,ona moze mieć każdego, Nawet gdy ma sie z taka dziecko i ułozone zycie to i tak najczesciej pierdolnie faceta w rogi bo styki w jej bani zaczynają iskrzeć przed ostateczna próbą udowodnienia sobie swojej zajebistości.

A teraz czas na dane statystyczne.Pewnego dnia ziomek mi podesłał su gdzie na kamerkach małolatki sie tasuja i pierdola ze zbieraja na wakacje.striptizerki dorabiaja przed robota itd

na 47 jak pamietam dup wiszących na kamerkach skala facetów była około 15tysięcy

co dowodzi tylko otym że coś w skali ruchania jest nie teges.

Po za tym lalka nie musi sie starać o zawodnika,jest pełno chętnych na nią.Ona nie musi udawać że bedzie dobra matką zona itd(chyba ze juz z góry ma zamiar pierdolnac typa na siano)

Sredniej urody kobity tworza najczesciej otoczkę"nie ja taka nie jestem"ąę i wogóle a cel i tak osiagają.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Pikaczu, najpiekniejsze kobiety spotkalem na mazurach i przy granicy ze Slowacja

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Ogolnie Polki sa bardzo ladne ale niestety bardzo tanie co uslyszalem od swoich " funfli" z Anglii i co robic w takiej sytuacji? Dac w ryja czy przytakiwac angolom na temat naszych rodaczek?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Damian    554

Ani jedno ani drugie :) Nie odpowiadasz za prowadzenie się szmat.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dzimi    145

Polki są ładne ale Słowaczki i Czeszki jeszcze fajniejsze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pikaczu    3492

No bo to wygląda najczęciej tak



Wyjechała polska wieś chwycili boga za nogi i sie odznaczaja tam orderem wirtuti cebularis,No i teraz polska wies na emigracji jest światowa więc palcie gume polaki biedaki,a sami srali jeszcze nie tak dawno za stodołe a dupy sie burakami smarowały żeby iśc na balet w osp świrować Janka swirache co wypija 2 wina na raz%-)
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Wczoraj rozmawialismy z kolegami ze do uk wyjechalo z 70% patologii.To widac po zachowaniu na lotnisku, wyrazie twarzy laski przewaznie 2 sortu. Slownictwo ; poszlim.przyszlim, standardowo dwa, trzy piwa dziennie. Zeby tak naprawde z sensem pogadac to moze 3-4% z calej ekipy.WieksOsc z nich lacznie z kobietami narobilo sobie gnoju w Polsce i tu przyjechali, kolega wspominal czasy w ktorych na temat polek rozmawial z Kurdami, uszy wiedly.

Edytowane przez Assasyn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pikaczu    3492

No i co sie dziwic potem że Mariolka wali w rogi Mariana,wali go na hajs i dzieciaki,jak Marian to taki sam przygłup jak ona

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Subiektywny    5260

Nie mam konta na wykopie, aby tam też skomentować, ale jedna pani w swojej wypowiedzi ładnie potwierdza postawioną tezę.

 

Cytuję ową panią: "Moim zdaniem problem polega na tym, że (przynajmniej w Polsce) mamy więcej pań w górnego przedziału skali niż panów"

 

 

 

Ambroży, zacytowałem Twój post ale odniosę się do wypowiedzi owej kobiety z wykopu.

Ma rację i częściowo jej nie ma.

Zacznę od tego dlaczego ma. Ma, bo niestety zauważam że jako taki etos 'męskiego wyglądu' w Polsce, przez ostatnie dekady mocno się spolaryzował. Mamy w zasadzie dwie skrajności i ... bardzo mało 'pośrodku'. Jedną skrajnością jest maaaaasa gości ubranych a'la dresiarze. Niekoniecznie w dresy ale w tym stylu. Zaniżają średnią. Drugą skrajnością jest garść hipsteriady i metroseksualnych ktosi, którzy picują się aż do totalnej przesady.

Nie ma środka! Tego normalnego środka. Albo wygląd zbliżony do dresiarstwa i społecznych dołów (większość) albo bażanci wygląd hipsteriady i metrosiów.

Brakuje złotego środka, albo pisząc inaczej - tych wypośrodkowanych jest tak mało, że prawie się nie liczą. Owszem, zmienia się tu na plus ale to zmiany bardzo, bardzo powolne.

Ktoś może napisać, że to kwestie ekonomiczne. Owszem, szmaty są drogie jak cholera. Parę razy po przejściu się po sieciówkach, dotknięcie materiału i spojrzeniu na metkę stwierdzam, że kogoś równo pogieło! 79.99zł za t-shirt? Który po pięciu praniach nada się na szmatę ?Uhhh !!! Ubrania z poliestru? Czyli zrecyglingowanych butelek pet? Elektryzujące się i nieoddychające? Ludzie !!!

Ale jest drugi obieg, można sobie naprawdę wyszukać wiele ciekawych rzeczy w stylu zarówno formalnym jak i smart casualowym. Jest coraz więcej stron, gdzie podpowiadają jak połączyć jedno z drugim, żeby całość była OK. Dla mnie np. to był problem.

Nie ukrywam - jeszcze kilka lat temu nie przywiązałem uwagi do ubrania. Jesienią i zimą miało grzać, wiosną i latem być przewiewne. I tyle! Wyglądałem jak wyglądałem. Słynny polski zestaw dżinsy + polar + adidasy. Jak miejski kamuflaż ;)

 

Uwierzcie mi, że po zmianie podejścia w kwestii ubioru całkiem inaczej podchodzą do Was ludzie. Nie ukrywam, miło połaskotało mnie w genitalia, gdy w gronie znajomych kobiet usłyszałem 'a Subiektywny, ty to taki elegancki jesteś' a później w ucho wpadł mi strzęp rozmowy między jedną a drugą dziewuszką 'a to nie zauważyłaś? podpytywała mnie o niego taka a taka i pytała się kto to bo...' Panowie, przyjemne mrowienie po jajkach gwarantowane.

No niestety - jak Was widzą tak Was piszą. Można sobie dodać +25% bonusu właściwym ubraniem i wyglądem. Dlaczego rezygnować z tym 25% ?

 

Gorąco polecam bo można znaleźć ciekawe rzeczy: http://mrvintage.pl/  http://studenckaelegancja.pl/ http://www.szarmant.pl/ http://www.ekskluzywnymenel.com/

Nie wszystkie rzeczy mi się podobają ale zawsze coś można pod siebie znaleźć i dopasować. Polecam.

 

Teraz ad rem dlaczego NIE zgadzam się wypodziedzią pani z wykopu.

Polskie dziewczyny i kobiety mają ZAWYŻONĄ WE WŁASNYM MNIEMANIU SAMOOCENĘ URODY. Wynika to z wielu rzeczy, między innymi z pewnego

oddziaływania medialnego, od wielu lat, jaki to Polki są och i ach. Nie są. Jest mnóstwo przeciętnych babek, mnóóóóóstwo. Stuknąć takie można ale pokazywać

się publicznie przez dłuższy czas - jakoś nie za bardzo :) Poza tym im młodsze roczniki tym, głupio pisać, więcej grubych tyłków i krzywuch, krótkich nózek.

Szczupłe, wysokie, zgrabne dziewczęta na dodatek z jako-takim biustem - to samorodki złota. Bo jak już nawet szczupła, wysoka i zgrabna to cycka - u 97% nie uświadczysz. Albo wypchnie sobie push-upem (to powinno być karalne!), zdejmujesz stanik a tu 'niespodzianka'! Cycka brak ...

Owszem, w porównaniu do moich lat młodzieńczych 1995-2000 - na ulicy jest więcej panien, za którymi można się obejrzeć ale to wynika z faktu, że są POROBIONE. Makijaże, srakijaże, pushupy, lepsze ciuchy itd. Panny z lat 90tych chodziły w kiepskich workowatych ubraniach - musiała być któraś super lasencją by się wybić. Teraz nawet średnia dziewczyna może zrobić się o 2-3 klasy wyżej. Makijaż, fryz, ciuch, dodatki. Owszem, to taki bonus ograniczony w czasie, bo idziesz z taką np. 7mką do łóżka a budzisz się rano ze średnią jak wióry z deski sosnowej 5-teczką ! I co? Komu składać reklamacje, ze towar niezgodny z umową? Kogo pozywać za ordynarne oszustwo? Ano właśnie ;)

 

Panowie, do roboty! Mamy predyspozycje, jesteśmy pracowici, dużo jeszcze przed nami! Możemy spokojnie upgreadować wizerunek polskiego mężczyzny.

A panie, w co i tak nie wierzę, niech siądą spokojnie przed lustrem, przypatrzą się i kiwną głowami. Bo cud-miód-malina Polka to mit. Mit wykreowany i podtrzymywany przez media, damskie periodyki i masową kulturę. Kocham Was Polki ale ... jesteście przeciętne (sic!). Na Ukrainie, w Rosji czy Białorusi chodzą takie sztuki po ulicy, że cała dolna szczęka mi opada na zawiasach. W Krakowie, Warszawie czy Poznaniu - zdecydowanie rzadziej.

Wierzcie mi, dwie znajomie kobitki po pobycie dwa lata temu w Sewastopolu powiedziały, że uroda tamtejszych kobiet je powaliła. Same Polki to przynały. Polki są fajne ale wcale nie wybijają się ponad 'wschodnią' średnią urody. Pisząc 'wschodnią' pomijam germańskie babochłopy, niderlandzkie krowobaby itd. A że macie branie w Egipcie i Turcji kobitki? Proste, jesteście łatwe. Zanim Turas-kebabiarz namówi na fiku-miku Rosjankę to w tym czasie zdąży obsłużyć pięć Polek... I tyle w temacie. Nie uroda, nie powab - łatwość zakiszenia ogóra ... No nie wiem, czy to akurat powód do chwalenia się, nie wiem ;)

 

S.

 

ukraine-girls-fashion-1.jpg?resize=560%2

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Brzytwa    5287

No i co sie dziwic potem że Mariolka wali w rogi Mariana,wali go na hajs i dzieciaki,jak Marian to taki sam przygłup jak ona

 

Tylko dzieciak jest brązowy, ale CICHOOO.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Zgadzam sie z Subiektywnym, Rosjanki i Ukrainki sa najpiekniejsze. Niektore Hiszpanki tez, natomiast Portugalki sa beee male przysadziste. Nie wiem jak z Francuzkami i kobietami ze skandynawii

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Subiektywny    5260

@Assasyn,

 

Pewnie wszędzie znajdziesz masę przecietnych babek i garść urodziwych. Piramida musi być szeroka u podstawy (to te przecietne i słabe) oraz wąska u góry (to te śliczne i urodziwe). Tak jest ze wszystkim co cenne, wiedzą - urodą - bogactwem - wpływami itd.

 

To trochę jak z http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Pareto

 

Mieszkam w Krakowie ale pochodzę z 40tysiecznego podkrakowskiego miasta powiatowego. Typowa polska przeciętność, zarówno z jej wadami jak i zaletami. I w tej 40tysiecznej miescowości ładnych, atrakcyjnych kobiet wyraźnie wybijających się ponad przeciętność było może ze cztery, może z pięć - mówię o mojej kategorii wiekowej w okolicach roku 2000nego, które się widywało po pubach, kawiarniach i imprezach tudzież wspólnych znajomych. I tyle. Pięć naprawdę atrakcyjnych kobiet na około 20-25 tysięczne grono żeńskie (od noworodków po staruszki). Marnie. Gdzie reszta tych cud-malina Polek? Widać się pochowały po piwnicach ;)

 

S.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Ja pochodze z polnocy Polski tu troche lepiej, ale jak juz ktos tu wczesniej wspomnial sa ZROBIONE

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wroński    1499

Pochodzę z południa, z dużego miasta. I zgadzam się, są zrobione. Ostatnio zacząłem prowadzić eksperyment w jednej z galerii handlowych (poświęcam się, nie znoszę takich miejsc). Panienek mnóstwo. Autentycznie atrakcyjnych może 0,5%. Panienek z dobrymi elementami:tyłek, nogi też niewiele. Całe tabuny zrobionych na "atrakcyjne". Bywa, że z tragikomicznym efektem. Eh kurwa, rynek odzieżowo-make up-owy z byle czego robi coś pseudo atrakcyjnego.

Koszmarne jest to, że tym idiotkom podbija to samoocenę i mają się za bóg wie kogo.

 

I zgadzam się, push-upy powinny być karalne. Sam nadziałem się na coś takiego. Piersi kiedyś może i były, teraz taki flak, że ło matko. Obwisłe chyba do pieprzonego pępka.

Duże fuj.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Subiektywny    5260

Dokładnie @wroński, tego zabrakło w mojej wcześniejszym wpisie - ta medialnie rozdmuchana 'atrakcyjność Polek' to właśnie 'pseudo-atrakcyjność', cała masa czasowo ograniczonego apgrejdu na faktyczną bylejaką przeciętność. Często prowadząca do absurdalnie-komicznych widoków jak hamburgerowy kaszalot opięty w obcisła bluzeczkę do pępka a spod niej wylewające się zwały tłuszczu + legginsy na grubą dupę i krzywe parówkonogi. Ale w mniemaniu kaszalota - klasa, co najmniej 8 na 10 ! Bleeeeeeee...

S.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4373

Na mojej zmianie pracuje ok 15 polek, dwie moze trzy godne rozpatrzenia, wiekszosc to takie robocze kobiety, zero talii, niskie male cycki i duza ilosc makijazu plus nowy trend na robienie jakis kurewskich linii z brwii...W dodatku poziom rozumowania ponizej poziomow.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie?
      link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly
      treść:
      Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej”
      Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć.
       
      Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy.
       
      Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety.
      Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie.
       
      „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP.
       
      Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła.
       
      Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«"
        Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości.
       
      Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«"
       
      Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak.
        Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze.
       
      Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę.
        Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała.
       
      Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam.
       
      Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam
       
       
      Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów.
      Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?".
        Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie.
       
      Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa.
       
      Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«".
        Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
       
    • Przez Borax
      Cześć, to mój pierwszy konkretny temat na forum i uważam że to jest bardzo ważny wątek, a nigdzie nie znalazłem takiego tematu. Przeszukałem wszystkie artykuły na samczym runie i też nic nie znalazłem. Audycji o tym też nie ma, więc uważam że moglibyśmy przedyskutować tu.
       
      Nie trzeba chyba wyjaśniać że nasza ulubiona umowa prawna która nie pozwala samcowi utrzymać swojej godności i niezależności finansowej nie jest żadnym interesem w dzisiejszych czasach. Sęk jednak w tym, że w każdym związku po jakimś, przeważnie niezbyt długim czasie kobieta zaczyna poruszać ten temat i zaczyna się rozmowa której nie da się uniknąć.
      To że my wiemy już że nie warto to nasz zysk, ale w jaki sposób wytłumaczyliście swoim kobietom że żadnego ślubu nie będzie? Jestem ciekawy jak wy, bardziej doświadczeni rozegraliście tą kwestię i jakie macie na to sposoby. U mnie było tak, że przez całe moje życie zdawało mi się że to normalne i zawsze byłem na tak co do ślubu, jednak te związki nie dotrwały do ślubu więc nie miałem jeszcze tego problemu. Teraz wiem więcej ale nadal nie wiem jak to rozegrać. Skoro jest tu tylu facetów, którzy zgadzają się co do destrukcyjnego wpływu małżeństwa na niezależność samca, a są w związkach z kobietami to moglibyście się podzielić waszymi metodami i wskazówkami?
       
      W sumie nie uważam że pytanie o coś tak ważnego dla kobiety to jej shit-test. Shit-test to według mnie przestawianie twoich rzeczy gdy się do ciebie wprowadziła żeby pokazać kto tu teraz będzie rządzić albo zagrywka z opowiadaniem że dziś trzech atrakcyjnych ją podrywało. Ale nie tematy takie jak ślub czy pogląd na posiadanie dzieci itp bo to jest dla nich ważne i ja się wcale im nie dziwię.

      Ja sam nie wiem co ja bym odpowiedział kobiecie gdybym niedługo poznał jakąś nową i dobrze rokującą gdyby o to spytała i tu moja mądrość się kończy.Nie dam jej wykładu na temat kobiecych manipulacji i hipergamii, ani nie odpowiem że jak kupi sobie poradnik rozwodnika to się dowie zamiast mnie o to pytać. Panowie ratunku, jak wy to zrobiliście skoro jesteście w związkach a uniknęliście koszmaru ślubnego? Za długo miałem doświadczenie w tych typowych klasycznych związkach według typowego modelu dla mas który prowadzi do klęski i teraz jestem z ręką w nocniku.

      Wiedzieć swoje na temat następstw małżeństwa to jest według mnie dopiero połowa sukcesu, pytanie tylko jak tą wiedzę spożytkować? Myślę że będzie super temat jak każdy wniesie swoje techniki i metody.
    • Przez MoszeKortuxy
      Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny  
       
    • Przez Bojkot
      Przeczytałem i uważam, że warto rzucić okiem, , szczególnie dla młodzieży, tym bardziej, że to samokrytyczne spojrzenie kobiet na siebie
       
      http://polki.pl/zwiazki-i-seks/erotyka,dlaczego-kobiety-uprawiaja-seks-powody-niezwiazane-z-miloscia,10423578,artykul.html
       
      Czy można coś do tego dodać?
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×