Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
thepass

Seks po ślubie, boli głowa - czyli czemu kobiety biorą ślub z nieatrakcyjnymi seksualnie mężczyznami

Rekomendowane odpowiedzi

Ziomisław    419
Napisano (edytowane)
Dnia Thursday, January 05, 2017 o 16:42, GluX napisał:
Cytuj

cechy alfa z książki "Gra" Neil'a Strauss'a

 

-uśmiech

-poczucie humoru

-bycie zadbanym

-bycie kontaktowym

-bycie postrzeganym przez innych jako dusza towarzystwa

 

Dodatkowo jeśli nie ma się patologii fizycznej - np choroby oraz zarabia się więcej niż średnia krajowa - można zaczynać zaliczać laski w ilościach satysfakcjonujących ;)

 

Bracia już napisali swoje, ja tylko dodam, że przekonanie iż każdy powinien być taki jak w poście powyżej, bardzo pasuje do listy z mojego tematu:

 

 

Wmawianie ludziom, że muszą coś mieć (kobiety, pieniądze, władzę i skodę na gaz) aby dobrze się czuć z samym sobą jest w ostatecznym rozrachunku destrukcyjne i służy jedynie dysponentom tych fikcyjnych dóbr i miejsc w fikcyjnej hierarchii. Czyli np. banksterom kontrolującym obieg wirtualnego pieniądza i atencyjnym księżniczkom łowiącym jeleni. Z całym szacunkiem, ale tego typu poglądy - a i moja podświadomość nie jest od nich wolna - robią z ludzi frajerów zależnych od otoczenia, opinii innych, banków i korporacji. Słowem - to czysty matrix! A z tym przecież walczymy.

 

Dla równowagi i sprowadzenia dyskusji na właściwsze tory, przytoczę bardzo dobry cytat z tematu:

 

@Drizzt napisał:

 

Jak możesz nie lubić czegoś, na co nie masz wpływu i nie jest pochodną Twoich działań. Więc to wina Boga? Nie wiem jakie masz podejście do takich rzeczy, ale w tym momencie go obrażasz. Ta Boskość stworzyła wszystko takie jakie ma być i należy to z pokorą przyjąć, zrozumieć, zaakceptować. Bóg nie jest sadystą i na pewno wszystko dzieje się zgodnie z jego planem.

 

(przepraszam, ale w trybie edycji mam problem z dodaniem cytatu)

 

To jest bardzo ważne, żeby pogodzić się z istnieniem swoim i świata w danej obecnie formie i nie robić niczego po złości. Sam jeszcze tak nie potrafię, ale już wiem że chciałbym.

Edytowane przez Ziomisław

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Waginator    181
Dnia 5.01.2017 o 11:46, żniwiarz napisał:

Z kolei ktoś inny może być dla kobiet wizualnie nieatrakcyjny, ale swoim charakterem, sposobem bycia (bez czynnika zasobów) wzbudza te emocje i nagle kobieta sobie zaczyna tłumaczyć tą babską logiką, że ona przecież lubi takich chudych i faktycznie podnieca się seksualnie tym facetem.

 

Patrząc w tym kierunku możemy założyć, że jest jakiś rudy gość, który jest bogatym dyrektorem i wzbudza te emocje właśnie swoją pozycją społeczną (podekscytowanie, że interesuje się nią ktoś wysoko postawiony i że można go złapać na haczyk ot chociażby jako przykład emocji). I wtedy kobieta stwierdzi, że jej w zasadzie to rudzi się zawsze podobali. To by nawet było zgodne z teorią dysonansu poznawczego. Kobieta podświadomie poleciała na hajs, ale że nie chce się postrzegać jako materialistka to wmawia sobie, że ten facet rzeczywiście ją kręci. Ja bym nie był przekonany, że kobieta bzyka się z bogatym facetem tylko i wyłącznie mechanicznie. To czy ktoś się nam podoba dzieje się na poziomie psychiki, a tą można bardzo modulować. Nierzadko mi się zdarzało, że jakaś kobieta mi się w ogóle nie podobała z wyglądu, ale odpowiednia sytuacja sprawiła, że stawała się atrakcyjna. I odwrotnie. Jak spojrzę wstecz na lata szkolne jakie mi się kobiety podobały to mógłbym się złapać za głowę. Oczywiście sytuacje w których kobieta tylko poleciała na hajs też się zdarzają. Ale tak naprawdę kobieta tak dobrze poudaje, że nawet nie odkryjesz czy ona faktycznie na Ciebie leci czy ma jakiś ukryty interes.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
żniwiarz    60
2 godziny temu, Waginator napisał:

To czy ktoś się nam podoba dzieje się na poziomie psychiki, a tą można bardzo modulować. Nierzadko mi się zdarzało, że jakaś kobieta mi się w ogóle nie podobała z wyglądu, ale odpowiednia sytuacja sprawiła, że stawała się atrakcyjna. I odwrotnie. Jak spojrzę wstecz na lata szkolne jakie mi się kobiety podobały to mógłbym się złapać za głowę.

 

Zgadza się. Też doświadczyłem tego w obie strony.

 

2 godziny temu, Waginator napisał:

Ale tak naprawdę kobieta tak dobrze poudaje, że nawet nie odkryjesz czy ona faktycznie na Ciebie leci czy ma jakiś ukryty interes.

 

Niby tak, ale może wzdychać, jęczeć i wyginać się, ale jak cipka sucha, to jednak coś tu chyba nie gra.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3645
5 minut temu, żniwiarz napisał:

Niby tak, ale może wzdychać, jęczeć i wyginać się, ale jak cipka sucha, to jednak coś tu chyba nie gra.

 

W tym przypadku jest jeszcze jedna opcja - są też laski z różnymi traumami (mniej lub bardziej urojonymi) i to je blokuje w seksie. Ale generalnie masz rację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
The Saint    820
6 minut temu, żniwiarz napisał:

Niby tak, ale może wzdychać, jęczeć i wyginać się, ale jak cipka sucha, to jednak coś tu chyba nie gra.

Suchość cipki - to bardzo ciekawa kwestia. Podobno dotyka bardzo wielu par. Z każdej strony reklamowane są różnorodne żele, nawilżacze - to bardzo wymowne. Przemilczany temat tabu związków; dlaczego jej nie leci po nogach na jego widok. ;)  i którą z kolei opcją jest życiowy partner?  

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
żniwiarz    60
1 minutę temu, Długowłosy napisał:

W tym przypadku jest jeszcze jedna opcja - są też laski z różnymi traumami (mniej lub bardziej urojonymi) i to je blokuje w seksie. Ale generalnie masz rację.

 

No i właśnie mam w związku z tym zagwozdkę. Bo mój jedyny dotychczasowy ONS był z panną, która właśnie była sucha. Twierdziła, że doszła i w sumie miała (udawała?) skurcze, wiła się. W każdym razie trochę rozkminy nad tym miałem, bo było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3645
5 minut temu, żniwiarz napisał:

No i właśnie mam w związku z tym zagwozdkę. Bo mój jedyny dotychczasowy ONS był z panną, która właśnie była sucha. Twierdziła, że doszła i w sumie miała (udawała?) skurcze, wiła się. W każdym razie trochę rozkminy nad tym miałem, bo było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

 

Nie jestem seksuologiem natomiast jestem w stanie uwierzyć w to, iż są panny które z racji przeżytych doświadczeń (napastowanie, przemoc ze strony męzczyzny - i to nie tylko do niej ale w rodzinie np.) mogą mieć problemy z tym.

 

Kolejna kwestia - kobiety mają kompleksy i bywają przez to mega spięte w seksie. Zamiast skupić się na przyjemności nakręcają się czy dobrze wyglądają.

 

Ludzie mają tez bariery psychologiczne - np. znam facetów (sam do takich należę), którzy nie kończą w pannie nawet w gumie. To kwestia historii z próbą wrobienia w dzieciaka.

 

Co nie oznacza, iż nie istnieje legion pieprzących się z zupełnie dla nich nieatrakcyjnymi facetami.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Eryk    961

Panowie, jak będziecie w wieku kiedy to sześćdziesięciolatka będzie dla was młodą dupą to cipka sucha jak wiór będzie rzeczą normalną. :)

Czasami mamy w domu polewkę jak mama się z ojca śmieje, że mu głupio było w aptece kupić żel. :) Ojciec parę razy wspominał, ze się obtarł jak bez żelu jechali.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie?
      link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly
      treść:
      Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej”
      Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć.
       
      Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy.
       
      Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety.
      Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie.
       
      „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP.
       
      Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła.
       
      Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«"
        Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości.
       
      Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«"
       
      Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak.
        Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze.
       
      Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę.
        Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała.
       
      Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam.
       
      Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam
       
       
      Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów.
      Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?".
        Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie.
       
      Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa.
       
      Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«".
        Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
       
    • Przez Borax
      Cześć, to mój pierwszy konkretny temat na forum i uważam że to jest bardzo ważny wątek, a nigdzie nie znalazłem takiego tematu. Przeszukałem wszystkie artykuły na samczym runie i też nic nie znalazłem. Audycji o tym też nie ma, więc uważam że moglibyśmy przedyskutować tu.
       
      Nie trzeba chyba wyjaśniać że nasza ulubiona umowa prawna która nie pozwala samcowi utrzymać swojej godności i niezależności finansowej nie jest żadnym interesem w dzisiejszych czasach. Sęk jednak w tym, że w każdym związku po jakimś, przeważnie niezbyt długim czasie kobieta zaczyna poruszać ten temat i zaczyna się rozmowa której nie da się uniknąć.
      To że my wiemy już że nie warto to nasz zysk, ale w jaki sposób wytłumaczyliście swoim kobietom że żadnego ślubu nie będzie? Jestem ciekawy jak wy, bardziej doświadczeni rozegraliście tą kwestię i jakie macie na to sposoby. U mnie było tak, że przez całe moje życie zdawało mi się że to normalne i zawsze byłem na tak co do ślubu, jednak te związki nie dotrwały do ślubu więc nie miałem jeszcze tego problemu. Teraz wiem więcej ale nadal nie wiem jak to rozegrać. Skoro jest tu tylu facetów, którzy zgadzają się co do destrukcyjnego wpływu małżeństwa na niezależność samca, a są w związkach z kobietami to moglibyście się podzielić waszymi metodami i wskazówkami?
       
      W sumie nie uważam że pytanie o coś tak ważnego dla kobiety to jej shit-test. Shit-test to według mnie przestawianie twoich rzeczy gdy się do ciebie wprowadziła żeby pokazać kto tu teraz będzie rządzić albo zagrywka z opowiadaniem że dziś trzech atrakcyjnych ją podrywało. Ale nie tematy takie jak ślub czy pogląd na posiadanie dzieci itp bo to jest dla nich ważne i ja się wcale im nie dziwię.

      Ja sam nie wiem co ja bym odpowiedział kobiecie gdybym niedługo poznał jakąś nową i dobrze rokującą gdyby o to spytała i tu moja mądrość się kończy.Nie dam jej wykładu na temat kobiecych manipulacji i hipergamii, ani nie odpowiem że jak kupi sobie poradnik rozwodnika to się dowie zamiast mnie o to pytać. Panowie ratunku, jak wy to zrobiliście skoro jesteście w związkach a uniknęliście koszmaru ślubnego? Za długo miałem doświadczenie w tych typowych klasycznych związkach według typowego modelu dla mas który prowadzi do klęski i teraz jestem z ręką w nocniku.

      Wiedzieć swoje na temat następstw małżeństwa to jest według mnie dopiero połowa sukcesu, pytanie tylko jak tą wiedzę spożytkować? Myślę że będzie super temat jak każdy wniesie swoje techniki i metody.
    • Przez MoszeKortuxy
      Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny  
       
    • Przez Bojkot
      Przeczytałem i uważam, że warto rzucić okiem, , szczególnie dla młodzieży, tym bardziej, że to samokrytyczne spojrzenie kobiet na siebie
       
      http://polki.pl/zwiazki-i-seks/erotyka,dlaczego-kobiety-uprawiaja-seks-powody-niezwiazane-z-miloscia,10423578,artykul.html
       
      Czy można coś do tego dodać?
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×