Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

Koszmar minionego małżeństwa

132 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

Panowie.
Historia mojego wspólnika.
ok 5 Lat po ślubie

Mielismy podpisać umowę z klientami.
Ustawiłem ich na piątek godzina 18sta w restauracji.
Poinformowałem kolegę o terminie spotkania.

On mi na to, że termin jest zły bo żona będzie znowu wkurwiona i obróci się dupksiem na miesiąc bo "mąż znowu spierdoli jej cały weekend" gdy to usłyszałem od kolegi nogi mi się ugięły.
Kolega poświęca zyski dla firmy i Nasz rozwój tylko dla karyny

Edytowane przez p47thunderbolt

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.5.2017 o 10:50, Bojkot napisał:

Wspierała moje hobby (a co raz szukam nowego), pozwalała na wyjazdy, nawet na kilka tygodni (teraz mogę tylko domyślać się dlaczego), nie robiła wyrzutów, gdy nie miałem kasy i roboty.

Oficjalnie zawsze mnie tłumaczyła, nawet jak koleżanki krytykowały.

 

 

W tym momencie zapala mi się czerwona lampka... Z tego co ja wiem - a ciągle się jeszcze od Braci uczę - nie ma czegoś takiego. Samiec by może powiedział "Ah, niech ma to czy tamto" -u samiczek to zawsze masa przetargowa lub przygotowywanie gruntu. Mam jednego kumpla, którego dziewczyna przez długi czas "rozpieszczała" : prezenty, zachęcanie do wypadów z chłopakami itd. Kumpel jest raczej taki, no nie z pierwszej półki- ani wygląd, ani zasoby, ani perspektywy, ale ma jedną zaletę: jest bardzo hojny, oddał by przysłowiową ostatnią koszulę...

nie chodzi raczej o forsę, ale n.p. swój czas, zainteresowanie itp. Przez swoje "braki", które są mu świadome, ma bardzo niskie oczekiwania do kobiet, co im jest na rękę. Powiem tak: miał jeden jedyny raz kobietę na którą ja sam bym się skusił. Sam siebie określa jako niewypał w łóżku - więc się cały czas zastanawiałem dlaczego ta jedna ciągle coś dla niego kupowała, była cierpliwa i wyrozumiała... 

 

Okazało się, że ona miała taki system - za każde swoje świństewko "pokuta" "zadośćuczynienie" dla misia... Taka chora logika... Zdradzała go co jakiś czas, ale dla swojej chorej psychiki wyrobiła taki firewall, na zasadzie "ale ja się o niego dobrze troszczę".

Dnia 8.5.2017 o 10:50, Bojkot napisał:

O naszym (jej) koledze, który ostatnio się rozwiódł, mówiła, że grzeczny i miły, ale fizycznie jej się absolutnie nie podoba i w życiu by się z nim nie związała

 

To rozwala! Z mojego skromnego doświadczenia, takie pierdolenie jest na wagę złota.... Ja wiem, że one tym paplaniem doprowadzają nas do nerwicy - ALE: to są te chwile kiedy mamy podsłuch do tej chorej psychiki kobiety. Nic tylko słuchać... Tak z ciekawości: padło z Twojej strony wtedy pytanie, czy jej się podoba i czy by się z nim związała? Pewnie nie - bo te pytania chodziły jej po głowie... 

 

A tak w sumie: dobry adwokat....  

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Sile76 napisał:

Tak z ciekawości: padło z Twojej strony wtedy pytanie, czy jej się podoba i czy by się z nim związała? Pewnie nie - bo te pytania chodziły jej po głowie... 

 

Powiedziała to w toku rozmowy, na jakieś dwa lata przed (ostatecznym udowodnieniem jej kurestwa). I zapaliła mi się wtedy czerwona lampka "nie pytana gada o tym? Więc mówi o nim jedno, myśli drugie, ale nie daj boże żeby zrobiła trzecie". W tejże samej rozmowie (trochę podpiły się dziewuchy), moja wyjechała też z tekstem (przy mnie i koleżankach, na co te dość sztucznie się oburzyły), że w sumie to nawet jak bym chodził na dziwki , to ona woli nie wiedzieć, najważniejsze, że wracam i opiekuję się rodziną. To już jebneło mnie mocniej. Spotkałem się z mechanizmem takiego zadośćuczynienia, w wyniku wyrzutów sumienia za coś tam ..... od tej rozmowy nastąpiła we mnie zmiana i wiedziałem, że muszę ją sprawdzić.

7 godzin temu, Sile76 napisał:

Okazało się, że ona miała taki system - za każde swoje świństewko "pokuta" "zadośćuczynienie" dla misia... Taka chora logika... Zdradzała go co jakiś czas, ale dla swojej chorej psychiki wyrobiła taki firewall, na zasadzie "ale ja się o niego dobrze troszczę".

 

Też tego się obawiam i zamierzam to zbadać z kim żyłem tyle lat. Tak dla własnej wiedzy, spokoju ducha, potomności i żeby zaplanować kolejne działania i decyzje.

Zbyt wiele razy odnosiłem wrażenie, że bez nawet lekkiego powodu, była wyjątkowo miła, a nawet usłużna. Znałem to, zbyt wiele razy w młodości pukałem mężatki i dziewczyny innych (karma wróciła) i widziałem jak, zaraz po, były "miłe" i "zakochane" w swoich mężczyznach życia.

Nie mniej, jest dobra matką dla moich dzieci i nie zatruła mi życia ujadaniem i pretensjami. Mam swoje pasje, osiągnięcia, nigdy mi w nich nie przeszkadzała. Zjebała sobie życie zemną, ale jej nie opuszczę przynajmniej do chwili aż dzieci osiągną pełnoletniość. Do tego czasu dowiem się (mam nadzieję),  z kim żyłem i podzielę się tym, na tym forum, ku nauce młodszych.

 

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Bojkot Jak jesteś w stanie żyć obok niej? 

Ja to po prostu jak jestem nawet kolo swojej jeszcze nie ex to po 2h jestem bez energii. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, chudy.bolek.3891 napisał:

Jak jesteś w stanie żyć obok niej? 

Ja to po prostu jak jestem nawet kolo swojej jeszcze nie ex to po 2h jestem bez energii. 

Zaplanowałem to tak, że byłem kilkaset km od domu, gdy zawodowcy dali mi info jak się sprawy mają.

Miałem czas (kilka dni) żeby ochłonąć (na ile to możliwe) i zaplanować wszytko, testament, badania DNA dzieci, więcej info i dowodów.

Po powrocie musiałem też trochę pograć żeby nie zablokowała mi przynajmniej możliwości badań DNA dzieci (a wkurwiała mnie ta konieczność okrutnie). Stwierdziłem, że jak pójdę na żywioł, to się pogrążę i że bardziej dotkliwe będzie dla niej, gdy zobaczy, że jest na przegranej pozycji, pod każdym względem, na zimno i bez sentymentów.

Myślałem, że nie będę w stanie się do niej zbliżyć wiedząc, co wiem, ale po powrocie okazało się coś zgoła innego (już pierwszej nocy ruchałem ją, kilka godzin, jak sukę, obcą babę, bez szacunku i ograniczania się).

Gdy się nad tym potem zastanawiałem, myślę, że wynika to z tego, że była jedyną kobieta z którą byłem w związku. Wszystkie poprzednie, miały swoich misiów, którzy  je ruchali równolegle ze mną (oczywiście oni o mnie nie wiedzieli) i wtedy to zupełnie mi nie przeszkadzało. Myślę, że fakt iż ruchał ją inny mężczyzna nie był mi aż tak obrzydliwy, jak to z kim, kiedy, w jaki sposób i przy pomocy kogo to robiła. Z mojego punktu widzenia, nie jest rzecz w tym, czy mi to przeszkadza czy nie, ale to, że łgała mi miesiącami w twarz, że nie jest tą osoba, z która się związałem.

Oczywiście, gdy zapytała mnie co bardziej mnie dotyka, to że dała się ruchać innemu, czy to, że zaczęła do niego coś czuć, powiedziałem jej, że jak dla mnie, może "kochać", kogo chce, ale  z chwilą gdy pozwoliła innemu mężczyźnie wsadzić kutasa w dowolny, naturalny otwór swojego ciała, przestała istnieć jako żona (że to jest kwestia zasad). Nie on mi przysięgał przed setką ludzi w kościele i nie on wymagał ode mnie zaufania.

Była i jest dobra matką i nie potrafiłem sobie wyobrazić, co miałbym powiedzieć moim dzieciom, gdy spytały by mnie, za 10 15 lat - dlaczego nas opuściłeś,  lub dlaczego nie powstrzymałeś mamy przed odejściem. Jak bardzo negatywnie wpłynęło by to na ich życie. Zmusiłem się do zostania dla nich, nie wiem, czy to docenią kiedykolwiek, ale nie w tym rzecz. Myślę, że gdyby rozpadła się nasza rodzina, moim dzieciom zrujnowało by to życie, a ja musiałbym na to patrzeć, wyniszczyło by mnie to bardziej, niż życie z nią. Nie mniej, z mojego punktu widzenia aktualnie nie jest źle, na co dzień. Jest całkowicie zdominowana i podporządkowana (i chyba nawet jej się to podoba). Nie wiem, czy mnie za to nienawidzi, ale tego nie okazuje (a nawet wręcz przeciwnie), jest mi to obojętne. Cieszę się każdego dnia, gdy widzę zadowolenie na twarzach moich dzieci i jest to największa nagroda dla mnie. Mam już nowe plany i cele. Skupiam się na ich realizacji.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Bojkot napisał:

Znałem to, zbyt wiele razy w młodości pukałem mężatki i dziewczyny innych (karma wróciła) i widziałem jak, zaraz po, były "miłe" i "zakochane" w swoich mężczyznach życia.

Nie mniej, jest dobra matką dla moich dzieci i nie zatruła mi życia ujadaniem i pretensjami. Mam swoje pasje, osiągnięcia, nigdy mi w nich nie przeszkadzała. Zjebała sobie życie zemną, ale jej nie opuszczę przynajmniej do chwili aż dzieci osiągną pełnoletniość. Do tego czasu dowiem się (mam nadzieję),  z kim żyłem i podzielę się tym, na tym forum, ku nauce młodszych.

 

Respekt! Serio, duża doza autorefleksji i widzę dużo opanowania i siły - podziwiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś byłem nerwus. Ale swego czasu zjebałbym sobie przez to życie. Ruszyło mnie to jak było blisko i dało do myślenia.

Lata pracy nad sobą w duszeniu w zarodku pierwszego/ pierwotnego odruchu. Czasem to bardzo przeszkadza, a nawet wyniszcza, ale suma summarum, jest to lepsze niż utrata kontroli nad sobą, a przez to nad życiem swoim i sowich bliskich.

Łatwo jest coś zniszczyć, a nie łatwo lub nie da się tegoczegoś już odbudować.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.