Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Potężny

Wesele - rady dla introwertyka

57 postów w tym temacie

Byłem sam rok temu na weselu dobrego kumpla, nie chciałem brać laski z przypadku, negatywne opinie zlewałem albo się z nich śmiałem, zero nerwów. Też były dziewczyny bez partnera to było kogo obracać na parkiecie.  B) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jest już odpowiedni temat do tego.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Podchodzisz do tematu jakby pod wpływem presji społecznej. Wypada z kimś pójść ale ja nie chce bo od razu ona narobi sobie jakiś tam nadziei a wszyscy będą na Nas patrzeć jak na przyszłą parę młodą.

 

Nic bardziej mylnego. Bzdura. One nie są takie naiwne i łatwowierne. Dla normalnej dziewczyny jak ją zaprosisz to ona potraktuje to jak zwykłe wyjście i okazję do zabawy. One lubią takie rzeczy i masę takich imprez zaliczają. Oczywiście jak postawisz sprawę jasno. Żadnych tam ściem czy dziecinnych podchodów. Mówisz do niej, że masz taką okazję i chcesz z nią tam pójść bo wiesz, że będziecie się dobrze bawić. Tyle. Do niczego Cie to nie zobowiązuje. Ani jej ani Ciebie. Zwykła dobra zabawa. Jak gdzieś idziesz na imprezę to lepiej iść samemu czy z jakimiś koleżankami/koleżanką?

 

Sam ponad to ulegasz jakiemuś stereotypowemu myśleniu. Co interesuje Cię co ktoś będzie gadał? Będziesz sam też zostaniesz obgadany, że sam. Przyjdziesz z jakąś dziewczyną też będziesz obgadany... błędne koło ulegania wpływom społecznym i uzależnienie swojego samopoczucia od opinii innych. Oczywiście można się zaprzeć w stylu "mam na to wyjebane" ale to jakaś tam reakcja obronna tylko. Jest impreza, dość oryginalna na której ze względu na szacunek do znajomych musisz iść. Masz się dobrze bawić i tyle.

 

Sam musisz wiedzieć jak Ty chcesz spędzić ten wieczór. Czy lepiej będziesz się czuł samemu czy wolisz zaprosić jakąś znajomą. Odrzuć wszystkie presje społeczne co wypada co nie. Co myślą inni co nie myślą. Pieprzyć ich to ma być Twój wieczór, który masz zamiar spędzić aby było ciekawie.

 

Ja wolałbym na taką okoliczność pójść w towarzystwie jakiejś kobiety. Milej, zabawniej, ciekawiej. Chociaż przyznaję, że byłem na weselu na które poszedłem sam. Liczyłem, że zawsze jakieś wolne fajne samiczki będą i sobie je poderwę. Nie było. Kicha. Lepiej wcześniej sobie coś ugrać a później tylko dobrze się bawić. To wesele. Wolne kobiety obawiając się panicznie  presji znajomych czy rodziny też organizują sobie takich facetów - towarzyszy. Więc nie licz, że na weselu wyrwiesz. To nie klub. Może nie być wyboru. Każda w towarzystwie jakiegoś towarzysza zazwyczaj. Nawet jak to tylko figurant na wesele i nikt dla niej ważny ciężko będzie ją obrócić, bo ulega też presji społecznej. Wiecie - opinia. Przyszła z tym a poszła z tamtym. To specyficzna impreza.

 

Wcześniej przygotujcie sobie jakieś wymówki, bajerę dla męczącej głupimi pytaniami rodziny. Po co mówić, że to tylko koleżanka zaproszona na ten wieczór. Lepiej sprzedać im jakąś bajerę, że poznaliście się na wakacjach na Kubie i dzisiaj jednego dnia nie możecie wytrzymać bez siebie albo coś innego abstrakcyjnego.... możliwości tysiące. Laski uwielbiają się śmiać i żarty.

 

To taki mój punkt widzenia.

 

 

Edytowane przez SennaRot
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, SennaRot napisał:

Podchodzisz do tematu jakby pod wpływem presji społecznej. Wypada z kimś pójść ale ja nie chce bo od razu ona narobi sobie jakiś tam nadziei a wszyscy będą na Nas patrzeć jak na przyszłą parę młodą.

 

Nic bardziej mylnego. Bzdura. One nie są takie naiwne i łatwowierne. Dla normalnej dziewczyny jak ją zaprosisz to ona potraktuje to jak zwykłe wyjście i okazję do zabawy. One lubią takie rzeczy i masę takich imprez zaliczają. Oczywiście jak postawisz sprawę jasno. Żadnych tam ściem czy dziecinnych podchodów. Mówisz do niej, że masz taką okazję i chcesz z nią tam pójść bo wiesz, że będziecie się dobrze bawić. Tyle. Do niczego Cie to nie zobowiązuje. Ani jej ani Ciebie. Zwykła dobra zabawa. Jak gdzieś idziesz na imprezę to lepiej iść samemu czy z jakimiś koleżankami/koleżanką?

 

Jest to ciekawe co piszesz, ponieważ zazwyczaj nie zaprasza się na tego rodzaju imprezy mężatki/narzeczone czy kobiety w związkach, ale zazwyczaj...singielki. 

Nie wyobrażam sobie zapraszać dobrej przyjaciółki będącej żoną/dziewczyną mojego kumpla...

 

Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma czegoś takiego jak "zwykłe wyjście" dla kobiety. 

One widzą we wszystkim jakiś mniejszy/większy interes....zarówno długo jak i krótko terminowy.

Kobieta właśnie jest na tyle cwana, żeby jasno dostrzec czy to się jej będzie prosto i zwyczajnie "opłacało".

 

44 minuty temu, SennaRot napisał:

Sam ponad to ulegasz jakiemuś stereotypowemu myśleniu. Co interesuje Cię co ktoś będzie gadał? Będziesz sam też zostaniesz obgadany, że sam. Przyjdziesz z jakąś dziewczyną też będziesz obgadany... błędne koło ulegania wpływom społecznym i uzależnienie swojego samopoczucia od opinii innych. Oczywiście można się zaprzeć w stylu "mam na to wyjebane" ale to jakaś tam reakcja obronna tylko. Jest impreza, dość oryginalna na której ze względu na szacunek do znajomych musisz iść. Masz się dobrze bawić i tyle.

 

Sam musisz wiedzieć jak Ty chcesz spędzić ten wieczór. Czy lepiej będziesz się czuł samemu czy wolisz zaprosić jakąś znajomą. Odrzuć wszystkie presje społeczne co wypada co nie. Co myślą inni co nie myślą. Pieprzyć ich to ma być Twój wieczór, który masz zamiar spędzić aby było ciekawie.

 

Pełna zgoda. 
Z pewnością nie będę przejmował się tymi opiniami, bo czy będę sam czy z kimś te komentarze i tak się pojawią. 

 

44 minuty temu, SennaRot napisał:

Ja wolałbym na taką okoliczność pójść w towarzystwie jakiejś kobiety. Milej, zabawniej, ciekawiej. Chociaż przyznaję, że byłem na weselu na które poszedłem sam. Liczyłem, że zawsze jakieś wolne fajne samiczki będą i sobie je poderwę. Nie było. Kicha. Lepiej wcześniej sobie coś ugrać a później tylko dobrze się bawić. To wesele. Wolne kobiety obawiając się panicznie  presji znajomych czy rodziny też organizują sobie takich facetów - towarzyszy. Więc nie licz, że na weselu wyrwiesz. To nie klub. Może nie być wyboru. Każda w towarzystwie jakiegoś towarzysza zazwyczaj. Nawet jak to tylko figurant na wesele i nikt dla niej ważny ciężko będzie ją obrócić, bo ulega też presji społecznej. Wiecie - opinia. Przyszła z tym a poszła z tamtym. To specyficzna impreza.

 

Fajnie w teorii brzmi, ale niestety miła, zabawna i ciekawa, jeśli takowa jest, raczej na pewno potraktuje zaproszenie, jako zaproszenie do relacji - cokolwiek bym z nią nie ustalał przed. 
Nie posiadam typowych koleżanek na pogaduchy, gdyż po prostu szkoda mi na to czasu a przy dzisiejszych kręgach zainteresowań Pań nie bardzo widzę pole do dłuższej rozmowy.

 

44 minuty temu, SennaRot napisał:

Wcześniej przygotujcie sobie jakieś wymówki, bajerę dla męczącej głupimi pytaniami rodziny. Po co mówić, że to tylko koleżanka zaproszona na ten wieczór. Lepiej sprzedać im jakąś bajerę, że poznaliście się na wakacjach na Kubie i dzisiaj jednego dnia nie możecie wytrzymać bez siebie albo coś innego abstrakcyjnego.... możliwości tysiące. Laski uwielbiają się śmiać i żarty.

 

To taki mój punkt widzenia.

 

 

Oczywiście jeśli odpowiednia się znajdzie, być może "przejdzie niezobowiązująca bajera" - ustalona wcześniej, chociaż z pewnością będzie drapać ego laski, które w głębi może liczyć na coś więcej. 

Generalnie dzięki za wypowiedź, fajne uwagi, przemyślę :)

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

18 minut temu, snoopy napisał:

Jest to ciekawe co piszesz, ponieważ zazwyczaj nie zaprasza się na tego rodzaju imprezy mężatki/narzeczone czy kobiety w związkach, ale zazwyczaj...singielki. 

Nie wyobrażam sobie zapraszać dobrej przyjaciółki będącej żoną/dziewczyną mojego kumpla...

 

Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma czegoś takiego jak "zwykłe wyjście" dla kobiety. 

One widzą we wszystkim jakiś mniejszy/większy interes....zarówno długo jak i krótko terminowy.

Kobieta właśnie jest na tyle cwana, żeby jasno dostrzec czy to się jej będzie prosto i zwyczajnie "opłacało".

 

To wszystko zależy jak sam to rozegrasz. Oczywiście, że bierzesz Singielkie. Widzą większy bądź inny interes jednak to Ty masz rozgrywać w jakim kierunku to się toczy. Czy Singielki nie mają jednorazowych przygód? Masz nakręcić się na dobrą zabawę a nie na jakieś tam związki. Nie myśl co będzie potem przecież nic jej nie obiecujesz. Nie masz wpływu na to i co w ogóle Cie interesuje co Ona tam sobie rozmyśla. Jej problem.

 

 

18 minut temu, snoopy napisał:

Fajnie w teorii brzmi, ale niestety miła, zabawna i ciekawa, jeśli takowa jest, raczej na pewno potraktuje zaproszenie, jako zaproszenie do relacji - cokolwiek bym z nią nie ustalał przed. 
Nie posiadam typowych koleżanek na pogaduchy, gdyż po prostu szkoda mi na to czasu a przy dzisiejszych kręgach zainteresowań Pań nie bardzo widzę pole do dłuższej rozmowy.

 

Mila, fajna i ciekawa pisałem z kontekście zabawy. Nie myśl o tym jak Ona potraktuje to zaproszenie. Bądź z nią szczery ale nie bierz sobie do głowy jak Ona to traktuje. Tutaj masz inny problem jak przypuszczam. Moim daniem bez urazy ale nie potrafisz rozmawiać z kobietami. Popracuj nad tym. Koleżanki są od innych rzeczy niż pogaduchy. Co to w ogóle pogaduchy u faceta? Z nimi trzeba umieć rozmawiać. Tego musi zazwyczaj człowiek się nauczyć. Z nimi nie rozmawia się jak facet z facetem. Wtedy masz koleżanki i wtedy wiesz od czego one są.

 

18 minut temu, snoopy napisał:

Oczywiście jeśli odpowiednia się znajdzie, być może "przejdzie niezobowiązująca bajera" - ustalona wcześniej, chociaż z pewnością będzie drapać ego laski, które w głębi może liczyć na coś więcej. 

 

Niech drapie. Bajera to podstawa. Bajera musi być. Rozumiesz? Każda laski lubi bajere i każda lubi żarty i się śmiać. To zabrzmiało teraz prostacko ale to ma głęboki sens. Uwierz mi.

 

Edytowane przez SennaRot

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze wesele na jakim bylem, bylem sam. Wszystkie inne to byly chujnie. Sam bawilem sie wysmienicie, chcialem pic to pilem, chcialem tanczyc to tanczylem. Nikt mi nad uchem nie pitolil "a moze bysmy zatanczyli/a moze bys juz nie pil/a nudzi mi sie chodzmy gdzies" itp itd. Obracalem kogo chcialem i jak chcialem. Narobilem nawet gnoju bo chlopu podkradlem bardzo atrakcyjna jego zone...

Jedno na ktorym bylem z partnerka (nowa dziewczyna) bylo teraz we wrzesniu. Tez bylo zajebiscie. Wczesniejsze, na ktorym z nia bylem bylo dretwe i sztywne. Gdyby hotel **** i kosmiczny seks o przy pelni to bym nic z tego wesela nie pamietal. Ledwo pamietam twarze ludzi, z ktorymi siedzielismy przy stoliku. Taka zwala.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.