Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

powiedziałem "No zobaczymy jak to będzie" bez zastanowienia się odpowiedziałem, potem mnie wkurwiła i dalsza część rozmowy już była średnio miła.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, "Tyran" napisał:

powiedziałem "No zobaczymy jak to będzie" bez zastanowienia się odpowiedziałem, potem mnie wkurwiła i dalsza część rozmowy już była średnio miła.

 

Niestety popełniłeś błąd. Na takie zagrywki reaguje się natychmiast, nie powinno się:

 

1 ) zgadzać na to co ona proponuje - tzw poważną rozmowę o przyszłości związku

2 ) robić tego co zrobiłeś czyli - przesuwać to w czasie, jednocześnie dając do zrozumienia, że być może porozmawiacie

 

Masz niestety zjebane wzorce zachowań. Twoją reakcją powinien być opierdol i delikatna sugestia, że jak jej nie pasuje to może się zbierać.

No chyba , że faktycznie chcesz budować sobie przyszłość z tą panią, tyle że rozmowa i tak nie ma sensu gdyż:

 

1 ) nigdy nie powie tego co naprawdę myśli

2) rozmowę/ dyskusję uzna za twoją słabość gdyż kobiety instynktownie oczekują iż facet PODEJMUJE DECYZJE , a nie się z nią konsultuje, nawet jeśli to dotyczy wspólnej przyszłości

 

Z kobietą można rozmawiać o konkretnych rzeczach, np. o tym jak minął dzień w pracy czy o pogodzie, czy o ciuchach takie pierdoły aby zaspokoić jej potrzebę mówienia.

O wszystkim co dotyczy podejmowania decyzji się nie dyskutuje tylko decyduje.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No wiesz:

1)Nie do końca się zgodziłem powiedziałem tak bardziej na odczepnego.

2)Powiedziałem zobaczymy co będzie (coś tam brzęka że zarobki małe itd. i że chce wyjechać ja na to ok to wyjedziesz.

3)Pracuję nad wzorcami robię to od niedawna.

4)No tak podjąłem decyzje powiedziała że może wyjechać ja na to że ok to wyjedzie ja zostaję robię swoje to jest podjęcie decyzji.

5)Nie będę jej nakłaniał podejmował za nią decyzji chcę to niech jedzie.

Moim zdaniem ona wyczuła że nie jestem taki jak chce i stara się wpłynąć na zmianę decyzji. Mylę się ?

To mi śmierdzi szantażem emocjonalnym abym się z nią związał. Mylę się ?

Edytowane przez "Tyran"
Dodanie info

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, "Tyran" napisał:

Moim zdaniem ona wyczuła że nie jestem taki jak chce i stara się wpłynąć na zmianę decyzji. Mylę się ?

 

Dokładnie tak, to była forma szantażu emocjonalnego.

 

porozmawiamy > ja ci wytłumaczę jak ma być > jak nie porozmawiamy to cię zostawię

 

Trzeba było zareagować natychmiast. Unikając okazałeś słabość.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, red napisał:

 

Dokładnie tak, to była forma szantażu emocjonalnego.

 

porozmawiamy > ja ci wytłumaczę jak ma być > jak nie porozmawiamy to cię zostawię

 

Trzeba było zareagować natychmiast. Unikając okazałeś słabość.

I tak i nie bo w dalszej rozmowie powiedziałem jak chcesz to sobie jedź, i tyle w temacie a więc pokazałem jej że mam ją delikatnie w dupie i że nie będę negocjował z terrorystami po części masz rację po części nie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wszystko jest łatwe w teorii. Ale jak sie ma popapraną kobietę, to można i mieć najlepsze wzorce, a to nic nie da. Podejmiesz decyzję niezgodną z tym co ona ma w głowie, nie da JEJ zysku, to zrobi zadymę tak czy inaczej. Byle się przyczepić. Tak będzie testowała, szantazowała aż zmięknie i go rzuci "z jego winy".

Takie toksyczne manipulatorki to jednak trzeba żegnać od razu. Nic sie nie poprawią.

Kiedyś miałem taką sytuacje z inną panienką. Próbowała robić zadymy o otwarte okna za prędko, o źle porozstawiane buty, mimo że wcześniej sama chciała by w dane miejsce je kłaść. Obojętnie, ale czepiała się. Na początku reagowałem złością, pokazywałem jej gdzie ona robi błąd w swoich nielogicznych przytykach, wywołuje niepotrzebne kłótnie które niszczą nam związek. Co to dawało? Tylko to, że obrażała się, że jestem niedobry, ranie ją.

Zrobiłem w końcu tak, że robiła zadymę a ja tylko patrzyłem jej w oczy bez emocji, potem szedłem sobie usiąść na kanapie o otwierałem gazetę. Ona krzyczała dalej, krzyczała, ja NIC.
Po czasie focha (nie wyciągnąłem ręki pierwszy) sama przepraszała.

Ale czy to zmieniło jej zachowanie? Tylko NA MOMENT. Potem znowu jak zacząłem jej pokazywać, że jest ważna dla mnie jakkolwiek, komplement dostanie itd to znowu zaczęła pogrywać.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, parafianin napisał:

Wszystko jest łatwe w teorii. Ale jak sie ma popapraną kobietę, to można i mieć najlepsze wzorce, a to nic nie da. Podejmiesz decyzję niezgodną z tym co ona ma w głowie, nie da JEJ zysku, to zrobi zadymę tak czy inaczej. Byle się przyczepić. Tak będzie testowała, szantazowała aż zmięknie i go rzuci "z jego winy".

Takie toksyczne manipulatorki to jednak trzeba żegnać od razu. Nic sie nie poprawią.

Kiedyś miałem taką sytuacje z inną panienką. Próbowała robić zadymy o otwarte okna za prędko, o źle porozstawiane buty, mimo że wcześniej sama chciała by w dane miejsce je kłaść. Obojętnie, ale czepiała się. Na początku reagowałem złością, pokazywałem jej gdzie ona robi błąd w swoich nielogicznych przytykach, wywołuje niepotrzebne kłótnie które niszczą nam związek. Co to dawało? Tylko to, że obrażała się, że jestem niedobry, ranie ją.

Zrobiłem w końcu tak, że robiła zadymę a ja tylko patrzyłem jej w oczy bez emocji, potem szedłem sobie usiąść na kanapie o otwierałem gazetę. Ona krzyczała dalej, krzyczała, ja NIC.
Po czasie focha (nie wyciągnąłem ręki pierwszy) sama przepraszała.

Ale czy to zmieniło jej zachowanie? Tylko NA MOMENT. Potem znowu jak zacząłem jej pokazywać, że jest ważna dla mnie jakkolwiek, komplement dostanie itd to znowu zaczęła pogrywać.

Trafiłeś w sedno u mnie jest coś takiego nawet swoim stanowczym zachowaniem, zmienia się w niej  zachowanie na czułą, miłą itp. tylko na chwilę do momentu wystarczy jakiś szczegół!!!!!!!!!!!!!! że jestem miły i znowu pozwala sobie na to co wcześniej. Tak w kółko faktycznie końca tego nie widać. Też dochodzę do wniosku że tutaj nic nie ugram. Musiał bym jej pokazywać cały czas wyjebanie ale po czasie jest coraz trudniej bo ona ma coraz więcej "planów" roszczeń itp.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tzn jest dalszy sposób, jak na każdą kobietę - dalej manipulować nią, czyli zmieniać jej stan emocjonalny. Krzyczy, to rzucać na łóżko i łaskotać. Za chwile będzie nie do poznania.

Znowu chcesz robić dym? To znowu na łóżko?

Byle emocje zmieniać swoim zachowaniem i SILNIEJSZYMI od niej emocjami, pozycją nad nią. Żeby nie miały siły robić dymu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

He dobre ale nie tutaj tutaj mamy do czynienia z terminatorem... :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koledzy chyba zapomnieli ze to zwiazek emocjonalny,tutaj sa inne zasady%-)

chce pogadac?gadaj tylko na ile to przyniesie skutek to chuj wie bo potrzeba paru dobrych miechów i chęci zeby jedno i drugie zluzowało z popapraniem emocjonalnym.

ustalcie sobie proste fakty.dlaczego ona z toba jest i dlaczego ty z nia jestes.potem jak widzicie swój zwiazek i co zrobicie razem zeby nie było jazd emocjonalnych.po takim czyms to bedzie całkiem inna płaszczyzna zwiazku

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie wygląda to trochę inaczej, gadanie klasyka nic nie zmieni to już wiem. Mam wrażenie że silne emocje działają na nią jak feta pół dnia boli ją głowa prawie nic nie je ale ma potężna ilość energii:D

Coś mi się wydaję że może podświadomie szukać tych emocji jak to powiedziała nie lubi miłych ludzi ooo :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stary ale w pewnym momencie jak to kazda emocja przestanie działac.i wtedy zwiazek pierdolnie.jak zaspokoisz jej głód emocjonalny jezeli ty i ona zaczniecie(jezeli juz nie jestescie)byc cpunami emocjonalnymi?

masz opcje do wyboru albo sie zaczniecie zdradzac albo któras ze stron zacznie juz pizgac inna gałaź?albo pewnego dnia obudzisz sie a ona zostawi ci karteczke w kuchni ze było fajnie i narazie%-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

ooo zdradzać się to by było coś :D, tak wiesz teraz to ona próbuje na mnie wywrzeć presję abym chyba się zaręczył albo oświadczył kurwa :D, jej matka jest podobna wszędzie widzi problemy, wszystko jej nie pasuje, ale męża nie rusza broni go w towarzystwie choć jest prehistorycznym samcem alfa (agresja, siła, nerwowość), o dziwo ostatnio się dowiedziałem dwóch śmiesznych historyjek w sumie:

-samiczka dzwoni do takiego kolesia, chłopak mnie źle traktuje(to ja ten SSman:D), choć spotkamy się na piwo chce pogadać. Truję mu dupę jaki jestem zły ten współczucia wydaję na nią kasę alkohol jakaś wszama, (swoją drogą koleś mnie nie cierpi to mało powiedziane), że marnuję sobie życie ze mną itp. Rozstają się co się dzieje a samiczka przyjeżdża mistrzowski sex i następnego dnia leżymy zmęczeni ona mi o tym opowiada i się śmieje że jest frajerem, ciotą roku :D

P.S koleś jeszcze dojebał tekstem że On by zrobił dla niej wszystko a że Ja ją będę zdradzał itp. (w sumie wyciąłem parę numerów z innymi po tym jak ją poznałem)

-samiczka gada ze znajomymi i rodzicami mówią że jestem ostatnim chujem (P.S jej rodzice mnie nie lubią jej ojca wyzwałem że jest folksdojczem), a ona mnie broni, wybiela że ją bardzo kocham, że ona mnie bardzo kocha, że nie jestem taki zły, że to wszystko przez to że dużo piłem na studiach, że na złe kobiety trafiałem, że ona stworzy że mną cudowną rodzinę.

Edytowane przez "Tyran"
Dodanie info

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

to jak narazie dzieje sie tylko w twojej głowie%-)

aja mysle ze ona chce z toba razem umalowac paznokcie.

no co czemu twoje halucynacje maja byc lepsze od moich%-)?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Pikaczu napisał:

to jak narazie dzieje sie tylko w twojej głowie%-)

aja mysle ze ona chce z toba razem umalowac paznokcie.

no co czemu twoje halucynacje maja byc lepsze od moich%-)?

hm w sumie prawda :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

po tym co dalej dopisałes no to chuj...Wronski!!!!!!szykuj tableteczki aja szykuje 2 ładne kaftaniki.dla niuni w kwiatki dla ciebie stylowy szary na kazda okazje%-)a potem sie ludzie dziwia dlaczego społeczeństwo jest popaprane

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

A widzisz ja się nie zgodzę właśnie takie akcje z jej strony popchnęły mnie w "ramiona Marka", to jest właśnie kwintesencja felietonów książek itd.

Zobacz te 2 historie w 100% pokrywają się z tym co Opat napisał w felietonach dzięki takim zdarzeniom odnalazłem właściwą ścieżkę.

Za cholerę nie mogłem skumać samiczkę wyrzucałem praktycznie to właziła przez ogrodzenie sama (dosłownie także:D), coś tam robiłem z innymi to obrzucała mnie wyzwiskami praktycznie ale podniecenie mną było ogromne itd.

Marek właśnie piszę o takim zachowaniu i je bardzo dokładnie wyjaśnia.

P.S Też sytuacja która jest opisana tak jak mówiłem test czy pobiegnę za nią jak mnie niby zostawiła, i dziwnym trafem znalezienie się pod moją furtką za jakiś czasu, pytam się jakim cudem a ona że nie chciała tego bo ją śmiertelnie obraziłem, ale nie panowała nad sobą i przyjechała kolejny dowód na to że podświadomość rządzi kobietą nie świadomość.

Edytowane przez "Tyran"
Dodanie info

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No dobrze tak fajnie tylko ze ona nie ma poukładane w głowie a ty jej nie pokazujesz tez swojego poukładania tylko gracie.a w kazdej grze ktos musi wygrac albo idzie remis

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W każdym związku damsko-męskim są obecne gierki. Im bardziej nie jesteś uległy, a im mniej się kobieta ciebie boi (przyzwyczajenie, sam wyrażasz zainteresowanie) tym tych testów, gierek, prób uzależnienia od siebie, zniewolenia męskości - czyli spantoflowania jest więcej.

A to że ich nie widzisz, nie znaczy że ich nie ma.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Szkoda czy nie szkoda he.

Parafianin trafił w sedno sprawy w przysłowiową 10 na tarczy, właśnie teraz nie ulegam na żadnym froncie doktryna "ani kroku w tył".

Tak to prawda kobieta coraz mniej się mnie boi i to z każdym dniem powód staż relacji.

Zobacz powiedziała że to koniec ja się zgodziłem 3 tygodnie i przyszła sama.

Przeprosiny sex stulecia, pewien okres czasu bycia miłą, kochającą sex nieziemski.

Ostatnio powiedziała że jak zostanę na melanżu to koniec "z nami" zostałem i znowu to samo.

5 dzień bez kontaktu, znowu nic nie zrobię za dumny na to jestem przyjdzie przeprosi sex petarda i tak będzie w kółko do momentu aż nie będę ulegał.

A jak ulegniesz to wiesz skończy się rozstaniem.

Jestem z nią 1,5 roku a więc w jakiś sposób czuję się bezpieczna, z drugiej strony ja ten czas wykorzystuję dla Siebie.

Pasje, popijawy z koleżkami, wypoczynek, ona myśli że mnie tak karzę a tak naprawdę to błogosławieństwo dla mnie.

 

Sytuacja wzorcowa opisana w felietonach, książkach.

Mi to się podoba mam 2 pieczenie upieczone na jednym ogniu

Czas na swoje pasje, rozrywkę.

Czas na sex i jej obecność.

Czasami nawet Sam prowokuję sytuacje aby się pożreć delikatnie, wtedy mam czas dla Siebie.

Ona siedzi wkurwiona itd. a mnie to bawi.

 

Zobacz ona w jakiś sposób jest mnie pewna właśnie przez staż relacji ale chcę mnie złamać i wziąć pod pantofel.

Ja się nie daje a więc odpuszcza ale za jakiś czas znowu spróbuję.

Wiesz złamanie kogoś takiego dla kobiety to jak wygrać w totka szóstkę dla jej ego a przy tym jest pobudzona silnie sexualnie to sens praktycznie jej istnienia.

Jej podświadomość kocha ten sport, walczysz stawiasz opór jesteś Bogiem dla niej.

Przestajesz się stawiać, ulegasz odcięcie haju hormonalnego i koniec relacji.

Edytowane przez "Tyran"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez angel4580
      Witajcie bracia, jest to mój pierwszy temat na tym forum, w zasadzie nie przypuszczałem, że będę prosił o poradę ale jestem pierwszy raz w sytuacji w której nie wiem co robić.
       
      Mam 27 lat, za sobą około 6 nieudanych związków, jestem DDA, cierpię na okresową depresję, ale generalnie jest stabilnie.
      Wszystkie moje związki rozpadały się z powodu... mojej nienawiści do tych kobiet, głównie zaczynało się to po tym jak nakrywałem je na kłamstwach (nawet małych, ale kłamstwach) wtedy powstawała rysa w moim umyśle i zaczynałem gardzić tymi kobietami, z czasem dochodziło do ostrych wyzwisk z mojej strony a nawet rękoczynów (plaskacze, nie żadne bicie itp) Co kończyło się wiadomo jak, choć niektóre dziewczyny przez to się jeszcze bardziej zakochiwały i powstawała spirala toksycznego związku (łobuz kocha najmocniej ) Ale przejdźmy do tematu.
       
      Poznałem przez Tinder dziewczynę, jest w moim wieku, zajmuje się tym samym co ja,  z tym, że ja introwertyk a ona ekstrawertyk przez co swoją dynamicznością/wciskaniem się klientom, łapaniem kontaktów sprawia, że zarabia dużo więcej ode mnie mimo tej samej branży.
      Napisałem do niej pierwszy (co robię rzadko) śmieszkowaliśmy sobie ale jakoś nie brałem tego na poważnie, zauważyłem też, że ma wybujałe ego, przez co dochodziło do różnych "sprzeczek" na FB ale i tak postanowiliśmy się spotkać, nie chciałem iść na spotkanie bo laska mnie irytowała ale pomyślałem, że spróbuję. Jak się później okazało ona myślała tak samo.
      Po spotkaniu pisaliśmy trochę na FB ale kontakt się jakoś przerwał, ona nie pisała, ja nie pisałem... aż pewnego dnia odezwała się do mnie pod wpływem %, że czemu do niej nie pisałem itd, że jest niedaleko mnie w jakimś klubie na imprezie firmowej i bym wpadł, jechałem po drodze więc wpadłem, parkuję a tu nagle jakiś gość wsiada mi do auta, prawie go wyjebałem ale patrzę na niego i zobaczyłem, że to jakiś jej wspólnik bo mają sporo zdjęć w pracy.
      Gość zaczął mi gadać, że mam jej nie zrobić krzywdy bo mnie znajdzie a ogólnie jest nerwowy, po czym dodałem, że jest jeszcze bardziej  Wysiadł, wsiadła ona, zaczeliśmy gadać, mówię, że odjebała manianę z tym jej kumplem, po czym dodała, że to jej przyjaciel który się o nią martwi i był z nią wcześniej 5 lat... Za 10 minut przyszedł ten przyjaciel i kazał jej wracać, parsknąłem śmiechem i pojechałem do domu skreślając z miejsca tą dziewczynę.
       
      Za jakiś czas znowu zaczęliśmy pisać na FB, przepraszała mnie za sytuacje, usprawiedliwiała siebie i jego alkoholem, polecała mnie na jakieś zlecenia i tak jakoś doszło do tego, że zaczęliśmy znowu więcej pisać aż pewnego dnia wysłałem jej zdjęcie mojego penisa  Ona się podjarała i odwzajemniła to zdjęciami piersi, widać było, że jest totalnie napalona. Za kilka tygodni się umówiliśmy na wino, ona parę godzin przed spotkaniem nagle odwołuje, że to nie jest to, że nie pasujemy do siebie itd itd, zapytałem więc czego się boi i zaczałem z nią pisać, potem zadzwoniła, więc śmieszkowałem, że faktycznie powinna się bać jak przyjedzie bo miałem ochotę z nią uprawiać seks do białego rana, że trzymam w szafie strzelbę i chciałem ją odstrzelić Laska zaczęła się śmiać i przyjechała, mówiła mi oczywiście, że do niczego nie dojdzie... rano bzykaliśmy się jak pojebani  
       
      Teraz zaczyna być coraz lepiej Za parę dni poleciała SAMOTNIE na wycieczke na koniec świata, podejrzewałem, że pewnie będzie tam ruchać jakiś ciapaków bo daleko od domu i nikt nie widzi, ale o dziwo wysyłała mi fotki, pisała ze mną i w większości spacerowała i zwiedzała okolice samotnie. Chciałem to olać bo nie wyobrażam sobie by mi kobita samotnie latała na koniec świata, ale ona powiedziała, że sama już wiecej latać nie będzie a to było już wcześniej zarezerwowane więc nie mogła odwołać. Po jej przylocie spotkałem się z nią, znowu maraton seksu, ciągle patrzyła mi w oczy i mówiła, że mnie uwielbia  
       
       
      W między czasie wypytywała mnie mocno ile miałem partnerek seksualnych, ciągle na to naciskała bo ponoć dla niej to ważne i nie chce być tą dziesiątą, zaczęło mi to śmierdzieć bo skoro tak pyta to może sama miała dużo.
      Przyznała się do 3 w tym, że kiedyś z jednym spotykała się przez 2 miesiące głównie do seksu i dzięki niemu spróbowała kokainy... Jak się o tym dowiedziałem to nie wytrzymałem, jestem cholerykiem więc wyzwałem ją od szmat i nie chciałbym by taka kobita była matką moich dzieci.
      Gdy emocje zeszły na drugi dzień dzwonię do niej, ona mówi, że jej przykro bo się we mnie zakochała... że było jej bardzo dobrze ze mną, ale nie chce mnie już widzieć.
      Wsiadłem w auto i za godzinę byłem u niej, na początku pokazywała jak to mnie "nienawidzi" za to co jej zrobiłem jak ja wyzwałem, zacząłem z nią gadać, trochę manipulować na zasadzie, że faktycznie zachowała się wtedy jak szmata, ale różne rzeczy ludzie popełniają Za chwilkę zaczęło się przytulanie, całowanie, po czym idę do niej do kuchni a tam na lodówce... zdjęcie z jej przyjaciółmi i tym gościem z którym się umawiała tylko na seks (zdjęcie razem w czwórkę) 
      Zapytałem co to robi i czemu wcześniej jak byłem u niej tego nie było, ona zaczęła się tłumaczyć, że schowała przede mną by mnie nie denerwować, chciała je wyrzucić ale w nocy jak szukała aloesu to zdjęcie wypadło i znowu powiesiła... wstałem wyszedłem i powiedziałem "dzięki za mile spędzony czas, powodzenia w życiu" Po wyjściu zaczęły mi się ręce trząść jakbym miał parkinsona... stałem na klatce... i nie potrafiłem iść do samochodu, nagle patrzę drzwi się otwierają, ona w butach zimowych i chciała lecieć za mną, wszedłem do mieszkania, zaczęliśmy gadać, tłumaczyła się czemu tak zrobiła, powiedziałem, że teraz przez to nie będę je ufał, że mocno zjebała i ogólnie kaszana.
       
      Nagle oznajmia mi, że bardzo chciała by ze mną mieszkać (spotkaliśmy się dopiero raptem 6 razy) Chce mnie zameldować w swoim domu, że jej zdaniem jestem tym jedynym, że jej rodzice się zaręczyli po pół roku i dla niej to nie problem, że tak szybko podejmuje decyzje bo widzi, że jestem idealny dla niej.
       
      - Kwestie ważne poruszenia, dziewczyna jest BI, ma ogromne libido, uprawiała kiedyś seks z koleżankami, namawia mnie na trójkąt z jedną z nich.
      - po rozstaniu z tym przyjacielem z którym była 5 lat, czasem sie bzykali na zasadach FWB (później stwierdziła, że to nie dla niej)
      - Ma własny dom, wybudowany przez siebie
      - jest mega inteligentna, zaradna i przedsiębiorcza
      - jest wyższa ode mnie o jakieś 5-10 cm, ale z urody jestem od niej "ładniejszy" myślę, że spokojnie o 2-3 punkty w skali o 1 do 10
      - Po bliższym poznaniu widze, że ściąga maskę i pokazuje się z lepszych stron, wydaje się ciepłą i opiekuńczą kobietą
      - chce założyć rodzinę
      - jest religijna 
      - ma dobre wzorce rodzinne, jej rodzice się ponoć prawie nie kłócą i żyją w harmonii
      - ma szacunek do ojca który ponoć w domu dominował, obydwoje rodzice wykształceni.
      - twierdzi, że dałem jaj najlepszy seks czego się po mnie nie spodziewała bo wydaję się "grzeczny" 
      - ten jej przyjaciel ponoć uznał, że ja fajny gość jestem i powinna ze mną spróbować
      - dziewczyna mówiła mi, że wszyscy się jej do tej pory bali, a ja jako jedyny nie daję sobie wejść na głowę i to się jej podoba
      - nie chce już sama jeździć na wycieczki, oraz idzie na moje "zasady" ucinając kontakt z byłymi oraz nie pijąc % beze mnie, generalnie idzie mi na rękę z tym czego nie akceptuję bez żadnego gadania i walki, akceptuje to od razu.
       
      Generalnie bym to już dawno olał, ale... poczułem coś do niej i dochodzą kwestie logiczne.
      Z dziewczyną widać, że można się dogadać, na co dzień wydaje się wrażliwa (ma skorupę suki), chce założyć rodzinę i bym u niej mieszkał, twierdzi tez, że mam spory potencjał biznesowy i ogólnie uważa, że w przyszłości będę zarabiał więcej od niej (co akurat jest możliwe bo jestem dosyć ogarnięty mimo moich różnych stanów) 
      Do tego wyrwałbym się z domu a na dodatek współpracował z nią, już teraz załatwiła mi kilka zleceń, razem moglibyśmy zawojować rynek bo ona jest odważna i dociera do klientów a ja robię genialną mechaniczną robotę, czuję, że pod względem logiki ten związek by dobrze działał na lata i nie piszę to teraz pod wpływem haju hormonalnego (bo nie jest jakiś wysoki, sporo zaniknął po tym jak się więcej o niej dowiedziałem) ale zwyczajnie analitycznie mogłoby się to udać, bo mimo dużych różnic pasujemy do siebie w wielu kwestiach, choć i tak oczywiście biorę pod uwagę, że to się rozpadnie.
       
      Chcę spróbować i z nią zamieszkać, bonigdy nie mieszkałem sam z dziewczyną więc chciałbym tego spróbować, jeśli nie wyjdzie to będę miał doświadczenie do tego nauczyłbym się przy niej lepszego prowadzenia biznesu i załapałbym dodatkowe kontakty która ona już sobie wyrobiła. Także nawet jak do padnie, to zdobędę bardzo cenne doświadczenie dodatkowo zarobię trochę $ Tak... bardzo egoistyczne myślenie, no ale ona przecież wprost też przyznała, że poza tym, że ją dobrze rucham, zakochała się to podchodzi głownie do związku biznesowo by sobie fajnie i komfortowo żyć na poziomie latami, bez kłótni, jak jej rodzice.
      Jestem w stanie tez przymknąć oko na pewne jej wyskoki na poczatku, w końcu byłem dla niej tylko znajomym a do tej pory spotkaliśmy się raptem 7 razy, więc wszystko dopiero się rodzi.
      Generalnie nie jestem idealny, mam multum poważnych wad i problemów sam z sobą, ona tez nie jest idealna, ale wydaję się naprawdę odpowiednią kandydatką dla mnie.
       
      Dziękuję Ci, że dotarłeś do tego miejsca, może mogłem to bardziej skrócić ale nie chciałem pominąć rzeczy które myślę, że są istotne.
       
      Co o tym myślicie? 
       
       
       
       
       
       
    • Przez Bruxa
      Nie ma dzieci no to proste, rozstać się. Ale co jeśli są albo chcielibyśmy je mieć? Jak funkcjonują długie związki? Na czym "jechać" w związku, gdy haj zniknie?
       
      1. Związek od początku z rozsądku, do którego haju nie potrzeba. (dziwne, przecież bez haju w ogóle nie chce się wchodzić w związek)
       
      2. Jechać na haju jak długo będzie on trwał, a potem się postarać spokojnie rozstać. (nienajgorsza opcja)
       
      3. Trwała rodzina przede wszystkim, haj minął, ale się nie rozstajemy. (wierność / romanse na boku to już kwestia gustu i honoru)
       
      Jakie macie opinie i doświadczenia w tym temacie?
    • Przez snoopy
      Witam Bracia,
       
      Nie przepadam za tego rodzaju zmontowanymi sondami, ale pozwoliłem sobie ją wrzucić, ze wzgledu na "cudowne" odpowiedzi Pań.
       
      - zaufanie
      - szczerość 
      - lojalność
      - bezpieczeństwo
       
      "A co masz w zamian do zaoferowania ?
      (chwila zastanowienia)..."miłość, mnie "
       
      Po obejrzeniu całości można dojść do wniosku, że każdy, kto aktualnie nie posiada kobiety, przegrywa życie  (w tym i ja)
      Jednak parafrazując klasyka, powiedzcie mi: skoro jest tak pięknie, dlaczego jest tak h***o w życiu codziennym ?
       
       
      Pozdrawiam
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×