Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś panowie bylem świadkiem, oraz po części uczestnikiem zdarzenia śmiesznego, strasznego i kuriozalnego zarazem. Zdarzenie to nie warte opisania, no może tylko ze względów humorystycznych, gdyby nie jeden szczegół, którym była rozmowa pewnej miłej pani  z Gdańska z mężem przez telefon.

 

Wracam sobie spokojnie z treningu do domu, toczę się leniwie ulicą w okolicach popularnej sieci marketów. Dach otwarty, zimny łokieć, czyli cieszę się jazdą.

Na wyjeździe z marketowego parkingu stoi nowa Mazda 6 na gdańskich blachach. W autku siedzi miła pani w okolicach trzydziestki, w jednej łapce ajfon, w drugiej łapce papierosik.

 

Myślę sobie włącza się do ruchu czy nie włącza, no ale po pierwsze mam pierwszeństwo, a po drugie stoi bez włączonego kierunku (blokując innemu autu z tyłu wyjazd). Miły pan, który stał za miłą panią widocznie poczuł się zirytowany i użył klaksonu.

 

Miła pani dygnęła na odgłos klaksonu, dalej mordeczka w ajfona, nawet nie spojrzała na drogę, zaciągnęła się papieroskiem i ruszyła, nie włączając kierunku.

 

Zahamowałem z 20 cm przed jej autem. A miła pani oderwała się nagle od frapującego zajęcia jakim było przeglądanie ajfona, nie wątpię iż musiały znajdować się w nim jakieś super ważne informacje, bo cóż innego mogło by rozproszyć w takim stopniu miłą panią?

 

I co zrobiła? Włączyła kierunek, złapała chociaż za kierownicę?

 

Nie! Pani dalej trzymała w jednej łapce ajfona, a w drugiej papieroska, popatrzyła się na mnie i dodała gazu, pojechała prosto. 

 

Nie było by  tym nic dziwnego i niezwykłego, wszak nie sygnalizowała skrętu, gdyby nie jeden mały szczegół...... mogła jechać tylko w lewo lub prawo, najzwyczajniej prosto był chodnik, a później ogrodzenie prywatnego domu. 

 

I cóż bracia, nowa, ładna mazda, z ładnie zrobioną panią, która nie trzymała nawet kierownicy, delikatnie podskoczyła na krawężniku, minęła o jakieś pół metra staruszkę z zakupami, która tym chodnikiem szła i przykurwiła w murowany słupek ogrodzenia.

 

Staruszka z zakupami w ostrym szoku, zaczyna biadolić, że omal nie zginęła (i w sumie miała rację). Miła pani z rozbitej mazdy wysiadła, popatrzyła na auto i zadała pytanie, chuj wie czy do siebie czy do kogoś "jak to się stało?" - głos  natężeniu półkrzyku wyrażający bezkresne zdziwienie. 

 

Podjechałem kawałek dalej, zaparkowałem auto i wróciłem na miejsce zdarzenia. Widzę wszyscy cali, właściciel domu wybiegł na zewnątrz. Pani się tłumaczy gęsto i mówi, że pokryje koszty naprawy ogrodzenia. Nie mogłem powstrzymać się od drobnej złośliwości i stwierdziłem, że jak się prowadzi auto to ręce się trzyma na kierownicy nie ajfonie i szlugu. 

 

Babka wygrzebała ajfona z auta, pewnie jej wypadł z rąsi podczas zderzenia ze słupkiem.

 

Dzwoni do męża: "Kochanie miałam wypadek, bla bla bla..... Kochanie ja musiałam pojechać prosto, żeby nie stuknąć w tego pana w Mercedesie !" :lol::DB)

 

Zacząłem się głośno śmiać, wyjąłem pani z rączki ajfona, była w takim ciężkim szoku, że nie zareagował, przedstawiłem się jako pan z Mercedesa, któremu pani przed chwila "uratowała życie" swoim śmiałym manewrem. Streściłem w kilku zdaniach co się stało i że na to zdarzenie prócz mnie jest jeszcze dwóch świadków + na parkingu pod marketem kamery. 

 

Zdziwienie na twarzy pani zaczęło się powoli przeradzać w nienawiść. Ach ten, mój urok osobisty :)

 

Oddałem miłej pani ajfona, z którego zaczęły dobiegać regularne "kurwy" o różnym stopniu natężenia, pani się zrobiła lekko zielona :) 

Zdążyłem jeszcze usłyszeć, "kurwa, to już drugi raz w tym roku" :lol:

 

Pan, który był właścicielem uszkodzonego ogrodzenia dałem wizytówkę na wszelki wypadek, gdyby był potrzebny świadek owego zajścia. Pan, który jechał za panią, również podał swoje dane.

 

Każdy pojechał w swoją stronę, prócz miłej pani, która dalej wisiała na telefonie i właściciela posesji, który drapał się po głowie.

 

 

  • Like 40

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ha ha ha xD xD

 

Świetnie to rozegrałeś. Nie no, ale jak to mogłeś zrobić takiej bohaterce xD xD

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po przeczytaniu tekstu @reda nasuwa mi się tylko jedno słowo SAMOWOLKA...

Mam wrażenie że kobiety w Polsce maja wrecz nieograniczona wladze, nie przejmują się niczym, mam racje red??

Tak, kolor zielony na twarzy  tej Pani pokazuje jasno i wyraźnie że Ty swoim postępowaniem zburzyłeś cały jej osobisty i  narodowy schemat zbudowany z atencji i nadskakiwania Paniom...

Stąd ten wkurw...Ogolnie to szczere graty, tak należy postępować, wybielając takie sytuacje przykładamy ręke do jeszcze większego skurwienia mentalnego tego gatunku...

Co jeszcze zauważyłem w Polsce podczas jazdy autem?

Kobiety nigdy nie dziękują, nie włączają kierunków, nie przepuszczają pierwsze, istna władza absolutna jak za Stalina w ZSRR...

Najbardziej bawia mnie kobiety w nowych BMW X5, X6 badz Porsche Cayenne, mąż badz kochanek dał pośmigać, to teraz Pani głowa do góry, okulary na pół twarzy i traktowanie wszystkich z góry...Co sie okazuje, podczas słownej konfrontacji z nimi(dość często)mają nie wiele wiecej pojecia niż lewe koło w tym Porsche :)

Edytowane przez Assasyn
  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Assasyn mi chodziło o kontrast co się stało, a co pani powiedziała mężowi, że się stało.

 

Cechy naszych jak to mówi guru, kochanych pań.

 

Przeinaczanie, kłamanie na zawołanie, dopasowywanie kłamstw do sytuacji, relatywizm moralny, przerzucanie winy, zrzucanie odpowiedzialności.

 

Najbardziej rozjebała mnie próba przekucia swojej głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności, w czyn typu bohater dnia :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn A co ma mówić babka, jak na wszystko zapewne zapracowała tyłkiem albo urodzeniem we właściwej rodzinie?

 

Bardzo mi się podobało "kurwa, to już drugi raz w tym roku"  :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, GluX napisał:

@Assasyn A co ma mówić babka, jak na wszystko zapewne zapracowała tyłkiem albo urodzeniem we właściwej rodzinie?

 

Bardzo mi się podobało "kurwa, to już drugi raz w tym roku"  :D

Czasami nie da rady mówić, choćby chciała :)

 

24 minuty temu, red napisał:

Assasyn mi chodziło o kontrast co się stało, a co pani powiedziała mężowi, że się stało.

 

Cechy naszych jak to mówi guru, kochanych pań.

 

Przeinaczanie, kłamanie na zawołanie, dopasowywanie kłamstw do sytuacji, relatywizm moralny, przerzucanie winy, zrzucanie odpowiedzialności.

 

Najbardziej rozjebała mnie próba przekucia swojej głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności, w czyn typu bohater dnia :)

Osobiscie nie spotkałem kobiety która by sie przyznała do winy...:) Nawet w dobie przeważających faktów stara się grac usmiechem, zalotnym spojrzeniem i tak dalej:)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@red, rewelacja. Śmiechłem ostro. Pana od tej Pani wzywam na forum :D OBOWIĄZKOWO. Idealne potwierdzenie osobowości współczesnych Pań :) Szkoda, że większość panów nie działa, jak red. Wtedy panie by chodziły, jak w zegarku :D 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czemu, ale jak napiszesz jakąś historię, to mam ochotę polubić przed przeczytaniem - a jak już przeczytam to wiem, że nie żałowałbym. :D

Świetna reakcja, zdałeś kolejny egzamin, stulejka coraz mocniej się zaciska :lol:

 

Cytat

 

Mam wrażenie że kobiety w Polsce maja wrecz nieograniczona wladze, nie przejmują się niczym, mam racje red??

Tak, kolor zielony na twarzy  tej Pani pokazuje jasno i wyraźnie że Ty swoim postępowaniem zburzyłeś cały jej osobisty i  narodowy schemat zbudowany z atencji i nadskakiwania Paniom...

 

 

Mam takie samo wrażenie. Gdy chłop coś popsuje, poczuwa się do odpowiedzialności. Chce naprawić/zapłacić za straty/cokolwiek innego, byle by pomóc, wynagrodzić 'ofiarom' swoje czyny, swoją pomyłkę, błąd, zagapienie się czy nawet głupotę. Nie mówię, że wszyscy są tacy idealni (ilu uciekło z miejsca wypadku na drodze czy popsuło coś w jakiejkolwiek innej dziedzinie życia i olało sprawę? Niestety sporo jest takich), ale jednak większość ma w sobie taką przyzwoitość.

 

A baba? Stanie jak traktor za stodołą i patrzy się z tak bezmyślnym wzrokiem, jakby właśnie jej mózg przestał pracować i tylko jakimś cudem utrzymuje się przy życiu. I nigdy to nie jest jej wina, ona nie wie jak to się stało, albo tak jak powyżej, próba wybielenia się i ukazania ze szlachetnej strony. I taka istota nie podejmie inicjatywy aby coś naprawić, tylko stoi i liczy na jakiś cud. Albo na jakiegoś rycerza, który przyjdzie z odsieczą, albo na wybaczenie grzechów Madonnie Vaginonośnej, bo przecież ona jest kobietą, to jak można czegokolwiek wymagać? 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja pierdole co za ameba umysłowa :D Reakcja super @red, mam nadzieje, że koleś jej teraz da malucha jak będzie chciała się wozić :P

W Poznaniu też widać takie kobitki którym inteligencja jest na twarzy wymalowana, co pięknymi autkami (Porsche, Maserati) pomykają, na które oczywiście ciężką pracą zarobiły :D
Ja nigdy w życiu nie dałbym kobiecie prowadzić swojego auta, a zwłaszcza nie kupowałbym im.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

I właśnie z powyższych powodów

Oraz młodzieńców pedzacych w golfach II ze zmrożonymi łokciami, oraz inny zwierzyniec na drogach

Zakupiłem coś co bardziej przypomina to poniżej niż "fajną fure", niech wala , ja sie pośmieje

 

kw2_1940.jpg

oczywiscie bez fiuta na czole....bez przesady.

Edytowane przez kryss
dopisek
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Znajoma babka na kierowniczym stanowisku potrafi się chwalić u siebie w robocie jak i poza jak rozmawia z policją, gdy ją zatrzymają za prędkość "proszę nie karać bo jak mąż się dowie o mandacie to mnie zabije".  I co ciekawe mówiła o tym bez najmniejszego skrępowania, a sama pracuje w instytucji która też może zamandatować obywatela.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

I takie one właśnie są. Nigdy się nie przyznają do błędu chyba że już są dociśnięte maksymalnie do ściany co zdarza się jednak w tych rycerzykowatych czsach bardzo rzadko.

 

Nigdy bym nie dał kobiecie prowadzić mojego auta które jest moim oczkiem w głowie. Niech sama zasuwa i kupuje własne. Brawo @red super akcja!

Edytowane przez Kosa
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

40e99fd42cd737ea0e175dec3590d8dd.jpg

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kupować kamerki będzie co komentować na forum.

Swoją drogą mówiąc o bezkarności kobiet i przekuwaniu ich głupoty w sukces to już temat na inny artykuł, bo często zauważam że mężczyźni przejmują z łatwością te zagrywki.

Jak dziś osiąga się (najłatwiej) sukces? Czyimś kosztem, traktując innych jak rzeczy. Czasem trzeba z kimś żyć "dobrze", a czasem użyć jak mięso armatnie, byle efekt widzieli wszyscy. Jak widać kobiety nie mają z tym problemów.

Tak mi się przypomniał ten zmanipulowany filmik:

 

 

Edytowane przez Waflo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dlatego w naszym gronie do kobiet zwracamy się wasza ŚWIĘTOJEBLIWOŚĆ.

 

Święta, nigdy winna, jebnięta i jebać się lubi.

 

Przepraszam za słownictwo, ale inaczej się nie da.

 

Trudno szanować kobiety, gdy zna się ich charakter i że nawet jak znajdzie się inna w swoim postępowaniu, to jest to tylko gra pozorów, tylko po to
by na jakiś czas się przypodobać.

 

Miałem taką przyjaciółkę, która udawała przyjaciela do momentu aż byłem jej potrzebny do rozwiązywania spraw, wygadania się, wypłakiwania, chodzenia po sklepach i przymierzania ciuchów.

Cała historia działa się dopóki nie znalazła sobie faceta, który źle ją traktował i w tym przypadku mówiłem jej wprost, że to jest gnojek.

 

Wylała na mnie wiadro pomyj i zaczęła rozpowiadać moje tajemnice, a winnym ich kłótni zrobiła mnie.

  • Smutny 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sam papieros w aucie jest strasznym utrudnieniem, a co dopiero fajek + srajfon. Jak jej mózg zdołał naraz obsłużyć trzy funkcje (trzecia to ruszenie, wprawdzie jebnęła ale ruszyła)? Może jakaś noblistka to była? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A w ogóle to jak można palić w samochodzie i to w dodatku nowym?

 

Dla mnie - nie wiem czemu - ktoś palący w samochodzie czy w domu jest równoznaczny z niedbałym brudasem. Mam małą obsesję na punkcie porządku, świeżości i czystości - i takie coś jest dla mnie niedopuszczalne. 

 

Albo gość też pali i pozwala, albo lalunia nie szanuje jego własności (to jest 100 % pewne, co widać w powyższej historii). 

 

Poza tym tak jak mówi @Kosa - jak można dać babie do prowadzenia samochód? Ja bym jedynie mógł dać żonie mojego dobrego kumpla, ona akurat jeździ niemalże wszystkim co ma koła i ma do tego pojęcie. Ale to i tak tylko w ostatecznej sytuacji gdyby nie było innego wyboru. ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pozytywny aspekt tej sytuacji to zdrowa reakcja męża.

A panna miała pecha, że trafiła na Reda sapera babskich manipulacji;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Vercetti napisał:

A w ogóle to jak można palić w samochodzie i to w dodatku nowym?

 

Dla mnie - nie wiem czemu - ktoś palący w samochodzie czy w domu jest równoznaczny z niedbałym brudasem. Mam małą obsesję na punkcie porządku, świeżości i czystości - i takie coś jest dla mnie niedopuszczalne. 

 

Albo gość też pali i pozwala, albo lalunia nie szanuje jego własności (to jest 100 % pewne, co widać w powyższej historii). 

 

Poza tym tak jak mówi @Kosa - jak można dać babie do prowadzenia samochód? Ja bym jedynie mógł dać żonie mojego dobrego kumpla, ona akurat jeździ niemalże wszystkim co ma koła i ma do tego pojęcie. Ale to i tak tylko w ostatecznej sytuacji gdyby nie było innego wyboru. ;) 

 

Ja np. ostatnio do samochodu w którym było palone, odmówiłem wejścia. Porzygałbym się. Ale jak jarałem, to w aucie też - rzeźnia była, wszędzie popiół, zwłaszcza w lato.

 

 

1 godzinę temu, icman napisał:

Pozytywny aspekt tej sytuacji to zdrowa reakcja męża.

A panna miała pecha, że trafiła na Reda sapera babskich manipulacji;)

 

 

Red pewnie nam nie pisze wszystkiego - jak zobaczyła wyrzeźbionego karatekę w mercu kabrio, to gorąco tam mogło być :) Przyznaj się nam Red, nie ukrywaj przed Braćmi Finału tej sprawy :D Ciasna była? :ph34r:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś jedna lalka chyba mnie testowała i chciała zapalić w Mondku. Mówię, że w moim samochodzie nikt nigdy nie zapalił i nie zapali. A ona dalej w zaparte, że okno otworzy, że będzie trzymała na zewnątrz. Użyłem lekko zmodyfikowanego tekstu z filmu ,,Chłopaki nie płaczą'' i odpowiedziałem, że ,,dla mnie to możesz go trzymać nawet w piździe ale nie w moim samochodzie''. Najpierw dziwna mina, potem lekki uśmieszek i temat znikł. 

 

Nie ma żadnego palenia u mnie w samochodzie. Ani brudzenia. Ma być błysk. Jak ktoś nie szanuje mojego samochodu, to tak, jakby nie szanował mnie. Mam na tym punkcie prawdziwą obsesję. Jak ktoś się nie umie zachować jak cywilizowany człowiek, to niech jeździ na furmance za srającym na drogę koniem. Tam się odnajdzie. 

 

PS. I gdy paliłeś, to Ci nie przeszkadzało. Teraz nie znosisz tego - ot i kolejny żywy dowód, że żadna 'cecha charakteru' nie jest na stałe, wszystko można zmienić. :)

Edytowane przez Vercetti
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Farbowana Kita niehabilito napisał:

Red pewnie nam nie pisze wszystkiego - jak zobaczyła wyrzeźbionego karatekę w mercu kabrio, to gorąco tam mogło być :) Przyznaj się nam Red, nie ukrywaj przed Braćmi Finału tej sprawy :D Ciasna była? :ph34r:

 

Nie ruszam palaczek, nienawidzę smaku popielniczki i mężatek też nie ruszam, pani była zdyskwalifikowana na starcie.  -_-

 

Z tym rzeźbionym bym nie przesadzał, mam 2 kilo nadwagi, ciągle nie zbiłem całej nadwyżki z świąt wielkanocnych :mellow:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, red napisał:

 

Z tym rzeźbionym bym nie przesadzał, mam 2 kilo nadwagi, ciągle nie zbiłem całej nadwyżki z świąt wielkanocnych :mellow:

 

Nie wiedziałem, że też masz tego typu problemy?

Wydawało mi się że ludzie aktywni sportowo lepiej sobie z tym radzą.

U mnie po każdych świętach czy weselu coś się odkłada, a potem długie tygodnie żeby wrócić do wagi sprzed.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poważnie tyle jecie w święta czy na weselach? Ja nigdy tego zjawiska nie rozumiałem, jem zawsze tyle samo niezależnie od okoliczności, bo niby czemu ma być inaczej? Przecież na czas świąt żołądek mi się nie rozszerza. :D

 

Może to jest idealny sposób dla osób robiących masę? Świętować codziennie. :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Brat Jan napisał:

Nie wiedziałem, że też masz tego typu problemy?

Wydawało mi się że ludzie aktywni sportowo lepiej sobie z tym radzą.

U mnie po każdych świętach czy weselu coś się odkłada, a potem długie tygodnie żeby wrócić do wagi sprzed.

 

W Wielkanoc i BN zawsze sobie folguję, nie trzymam diety i zwyczajnie żrę do oporu :lol:

 

Zawsze jest kilka kilo, w górę. Po ostatnich świętach podskoczyłem 4,5 kg, zazwyczaj spada mi to dość szybko 5, max 6 tygodni i wracam do swojej normalnej wagi czyli 78 kg. W tym roku idzie mi powrót do wagi opornie. Zostało jeszcze 2 kilo.

 

Sam sobie jestem winien, podczas kilku dniowego pobytu w Suwon wciągałem koreańskie żarcie jak odkurzacz, bo jest świetne :P 

 

Więc złamałem dietę na kilka dni.

 

6 minut temu, Vercetti napisał:

Poważnie tyle jecie w święta czy na weselach? Ja nigdy tego zjawiska nie rozumiałem, jem zawsze tyle samo niezależnie od okoliczności, bo niby czemu ma być inaczej? Przecież na czas świąt żołądek mi się nie rozszerza. :D

 

Widzisz problem polega na tym, że w święta jadam potrawy, których na co dzień nie jadam. Moja codzienna dieta jest zupełni inna niż tradycyjne żarcie. Raz, że zjadam więcej, dwa ze tłuściej niż zwykle, trzy że pokarm inny niż zwykle.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×