Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

Przełomowe momenty, które wybiły mnie z matrixa

Rekomendowane odpowiedzi

M.Dabrowski    406

Czy te przełomowe momenty w których odkrywa się jakie są, nie tworzą do kobiet wrogości?
Widzę miłą twarz, seksowną, uruchamia się popęd, chęć do zdobycia tej kobiety i wybaczania jej błędów, ale wiem też że to tylko ładna maska. Wiem, że w środku kobieta to taki przebiegły wróg, a nie przyjaciel. To ktoś kto tylko czycha aby mi coś zabrać, czycha na moje potknięcie, czycha na to by dowalić w jakiś sposób. Widze, że każdy dobry uczynek kobiety, to gra o to by mnie uzależnić od siebie i bym uwierzył, że jednak jest inna niż wszystkie.

W połączeniu z hajem hormonalnym zakochania mózg się przestawia, że jednak się wierzy, że jest wyjątkowa. Mimo, że 90% czasu zachowuje się tak, jak mój system wartości nie odpowiada mi, to przekonuje się że jednak dawno temu była dobra, że potrafi taka być. I choć wiem, że potrafi być dobra tylko jak czegoś chce, jak się łasi o korzyści ode mnie, to i tak wmawiam sobie, że jest w środku dobrym charakterem.

Tak działa chemia do kobiet.

 

Ten cytat jest bardzo dobry

Mężczyzna stoi przed dwoma wyborami w życiu. Albo kobiety rozumiesz, albo je kochasz.

Ja rozumiem i do kochania, czy cenienia to tam jest niewiele. Gdyby nie seks i manipulujące piękne słowa, czy zachowania, które wiem że są tylko gierką na ubezwłasnowolnienie mnie, to bym nie chciał mieć nic wspólnego z kobietą.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jake    100
5 minut temu, M.Dabrowski napisał:

 Wiem, że w środku kobieta to taki przebiegły wróg, a nie przyjaciel. To ktoś kto tylko czycha aby mi coś zabrać, czycha na moje potknięcie, czycha na to by dowalić w jakiś sposób.

 

Ja bym nie używał określenia wróg, takie podejście może rodzić niepotrzebny mizoginizm. Pierwsza reakcja po przełknięciu gorzkiej pigułki to złość, ale ta złość wynika z tego że społeczeństwo nas w tej kwestii od zawsze okłamywało. Tak naprawdę wszyscy jedziemy na tym samym wózku pod tytułem ludzkość na Ziemi,  gdyby nie bezwzględna strategia prokreacyjna pewnie dalej byśmy nie zeszli z drzewa, srali pod siebie gdzie popadnie i żyli max. 15-20 lat.  Mamy samochody, elektryczność, i IMO największy skarb ludzkości - internet, czyli możliwość swobodnej wymiany informacji i poglądów.

Wiedza o kobietach pozwala cały czas trzymać rękę na pulsie i obierać dobry kurs w długim i niebezpiecznym rejsie jakim jest życie. Zamiast skupiać się na schlebianiu gustom kobiet, co ma w zwyczaju przeciętny facet,  powinniśmy realizować swoje pasje, spełniać dziecięce marzenia, kreować rzeczywistość, tworzyć wartość. Kobiety za facetem sukcesu same podążą niczym bezmózgie zombie - taki jest biologiczny imperatyw - całkiem pozytywna część tej genetycznej układanki. 

  • Like 10

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piotr    26

M. Dabrowski napisał "Gdyby nie seks i manipulujące piękne słowa, czy zachowania"

 

Ja bym dopisał jeszcze

"czasem niezła kuchnia" :D

Edytowane przez Piotr
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
M.Dabrowski    406

Dobrą kuchnię to widziałem, ale u 40 latek (nie ta generacja), co jeszcze nie żyją "niezależnie" czyli całkowicie bez pasji oczekając aż sam ugotuję i jednak sam to robię ;) Umiesz liczyć licz na siebie.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    3272

Kiedyś gdzieś zasłyszałem taki tekst: "Kiedyś kobiety potrafiły gotować jak ich matki. Teraz potrafią pić jak ich ojcowie". Inny, który gdzieś zasłyszałem niedawno: "Dlaczego mężczyźni nauczyli się gotować? Bo współczesne kobiety nie nauczyły się od matek sztuki gotowania". Mogłem trochę się pomylić w przypadku tego drugiego, nie mam pewności czy dobrze zapamiętałem ale sens został zachowany.

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piotr    26

Dobre te powiedzenia HORACIOU5 :lol:

 

Święta prawda co do obecnych kobiet! Moja ostatnia ex nie umiała nawet jajecznicy zrobić. Taka księżniczka 30+ której albo tatuś albo mamusia gotowali. A że byli rozwiedzeni, to od córeczki nic nie wymagali.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Oświecony    257

Chciałem się trochę rozpisać, co do tych historii i jak to działa (a działa tak, jak widać), ale to jest zbędne. Mogę tylko podziękować za wasze historie. To mnie tylko utwierdza w swoich przekonaniach, zwłaszcza co do ślubu.

 

 

 

Edytowane przez Oświecony

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jasiu Horsie    116

Na początku swojego dorosłego życia miałem jedną sytuację z kuzynką (bardzo bliska rodzina; nie chcę podawać więcej szczegółów). Żadna inna kobieta nie próbowała zrobić mnie bardziej w chuja niż ona. Od tego momentu wiem, że kobiety jeśli chcą osiągnąć jakiś swój wyimaignowany cel, to nie mają za grosz honoru czy przyzwoitości.

 

Sytuacja przydarzyła się na jednej z imprez (alkohol był, nawet duże ilości). Kuzynka zapytała mnie czy może skorzystać z mojego komputera, napisać do kogoś wiadomość na GG. Masz, korzystaj, czemu nie?

Dwa dni poźniej dowiedziałem się, co ta pi... nawywijała. Podszyła się pode mnie (że to niby ja piszę) i zaczęła obrażać aktualną dziewczynę mojego najlepszego przyjaciela (dla jasności sytuacji: mój kumpel i kuzynka mieli się kiedyś ku sobie, ale jakoś nie wyszło; kumpel też był na tej imprezie). Nie wiem o co jej chodziło - czy chciała się w ten sposób na nim zemścić skłócając nas ze sobą (lubiłem tą jego dziewczynę, taka całkiem normalna była).  Była z tego afera ale wszystko się wydało, bo kumpel jak mnie zobaczył, to był na tyle opanowany, żeby mi nie przyjebać. Każdy opowiedział swoją wersję (ja, kumpel i jego dziewczyna) i znaleźliśmy winowajczynię.

 

Z kumplem mam do dzisiaj dobry kontakt. Kuzynka za ten swój numer ma u mnie krechę do końca życia. Wybaczyłem, bo to jak głupie było, to nadal jest. Już wcześniej miała nasrane w głowie i nierozgarnięte.  Mógłbym jej powiedzieć wtedy: ch.. ci w tylną część między pośladami i zerwać całkowicie kontakt, ale miałbym niepotrzebnych wrogów w bliskiej rodzinie. Minęło od tego kilkanaście lat a mój kontakt z nią ogranicza się jedynie do przypadkowych spotkań.

Niby pierdółka, ale od tego zajścia wiem, że jak kobieta jest niezrównoważona, to nigdy nie wiesz co i kiedy odpierdoli. Teraz już takie egzemplarze wyczuwam z daleka i nie wchodzę z nimi w jakiekolwiek interakcje.

 

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piotr    26

Jasiu Horsie - dzięki za podzielenie się z nami.

 

Czytając historię Jasia, skojarzyło mi się aby przypomnieć Bratom o konieczności zmiany wszystkich haseł do zasobów informatycznych po zakończeniu związku z kobietą/dziewczyną. Pamiętajcie też o haśle do wifi.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
M.Dabrowski    406

Kobiety jak chcą udowodnić, że jesteś pijak, to będą starały się same ciebie upić pod preteksem miłego wieczoru, a potem będa miały pretensje ile wychlałeś, co narobiłeś ;)

 

Jak chcą udowodnić, że jesteś wybuchowy, to będą naciskały, szantażowały, wbijały szpile w każdą cechę, aż w pięty pójdzie ;)

 

Jak chcą udowodnić, że jesteś zboczony to podkręcają atmosfere, zachęcając do dzikiego seksu, albo dając miesiąc seks dzień w dzień, by nagle całkowicie go odstawić. I gdy naciskasz na ten seks bo dopiero co była chętna, to słyszysz że jesteś zboczeńcem i nie szanujesz jej.

 

Jeśli chce udowodnić, że masz chęć na zdrade, to potrafią koleżanki nasłać na rozmowy o seksie, z pytaniami o to czy są atrakcyjne, czy jakby były wolne to by się z nimi przespał. Tu wystarczy choć jedna oznaka, że byłby chętny i mają dowód na to, że jest zdradliwym ujem.

 

Bardzo czesto tak robią kiedy planują rozwód i tylko brakuje im dowodów, albo żeby usprawiedliwić zdradę, czy porzucenie.

Muszę na 100% utwierdzić w przekonaniu siebie i wszystkich, że mężczyzna jest zły i to jest ich ten wyimaginowany problem.

 

W skłócaniu ludzi też mają wprawę. Wypytują zdanie na temat kogoś, zapamiętują, nagrywają,a potem przekazują dalej. Bawi je to jak ludzie są na siebie źli, a ona robi z siebie kogoś kto jest taki szczery i przekazuje dobre informacje, by ochronić drugą stronę.

 

Skłócają też wtedy, gdy widzą że znajomość da im jakieś straty, albo korzyści. Ciągle kalkulują kto z kim, dla kogo.

 

Można mówić, że to postawa mizogina ale jak dla mnie przed kobietami to trzeba się umieć dobrze bronić (czyli jest w jakimś stopniu wrogiem-agresorem), a nie zapewniać im wszystko co dobre tak jak nam się wpaja, jakieś śluby, gówna, obietnice, rozpieszczanie.
 

Edytowane przez M.Dabrowski
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Herbu Mizogin    283

Świetny temat. Jeśli chodzi o mnie to wprawdzie dosyć wcześnie poznałem się na psychologii kobiet, jako że bardzo dużo w okresie studiów czytałem (niestety nie ustrzegło mnie to w późniejszym życiu przed błędami, a jedną z ich konsekwencji jest, że dzisiaj czytam dużo mniej ;) ). Ale też otrzymałem we wspomnianym okresie parę lekcji z motywem przewodnim, który ugruntował moje przekonania. Ten leitmotif to była przyjaciela/znajomego, która w przeciągu najdalej miesiąca, dwóch po zakończeniu poprzedniej relacji pcha ci się prosto do łóżka. Trzy przypadki w krótkim czasie, z żadnej nie skorzystałem. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Endeg    911

Gdy miałem 18 lat i pomagałem kuzynowi wynosić gruz na podwórku zasłabł starszy pan. Ludzie zadzwonili po pogotowie i ktoś mnie poprosił by podejść do sąsiedniego bloku i zawiadomić jego zonę. Gdy ta mi otworzyła i powiedziałem co się dzieje, pani się tylko trochę zdenerwowała ale za to 10-15 minut się stroiła i malowała.

 

Innym razem szefowa dzwoniła do syna i przypadkiem komórę odebrała jego panna. Gość ukrywał związek przed matką, wznowili znajomość po 2 latach przerwy, wtedy darli z nią koty. Gdy ta usłyszała głos nowej-starej "synowej" dostała wścieku macicy, włączyła się gadzia część organizmu, tu zobaczyłem w nieukrywanym świetle jak hormony działają na płeć "ż", gdy coś zdarzy się nie po myśli księżnej pani.

Edytowane przez Endeg
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mordimer    872
7 godzin temu, Piotr napisał:

Jasiu Horsie - dzięki za podzielenie się z nami.

 

Czytając historię Jasia, skojarzyło mi się aby przypomnieć Bratom o konieczności zmiany wszystkich haseł do zasobów informatycznych po zakończeniu związku z kobietą/dziewczyną. Pamiętajcie też o haśle do wifi.

a kto normalny daje kobiecie korzystać ze wspólnego konta na komputerze?

 

 

 

a zapomniałem biali rycerze ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

krótka historia kolegi...

miał pannę 3 czy 4 lata byli ze sobą , mieli się ku sobie zaplanowane śluby i te sprawy ( wrrrrrrr...) ale białogłowej poprzestawiało sie coś w głowie ze szczęścia ( kolega dobrze zarabia, ogarnięty życiowo, generalnie poukładany człowiek )  i po latach związku zawiało nudą , z misiem to już nie to samo itp... jak to w życiu bywa jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o białorycerstwo na boku tj. ex z którym ponowił sie przypadkiem kontakt na fb i postanowiła pojechać z nima na wakacje na Dominikanę ....

rozstania szlochy, pytania o co chodzi kolegi, no nic w końcu przebolał popił przecierpiał i wracał do żywych aż tu po 4 miesiącach zjawia się ów panna ze łzami i oznajmia ze tamto to pomyłka, że chwilowe zauroczenie czy inne tam tego typu bzdury ( nie pamiętam ) i czy mogą zapomnieć o tym.... kolega oczywiście ochoczo zgodził sie na powroty i po raz kolejny planują wspólną drogę życia...

reasumując pani zawiało nudą w związku pojawiła sie na horyzoncie nowość/ odmiana /nawrót danych emocji wiec dawaj.... jednak były tylko chwilowe i nie miały domu i samochodu ..... 

swoją drogą mądrość samców nie napawa optymizmem... ech...

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rysiek Judasz    883
11 godzin temu, Aumakua napisał:

Ogarniemy się z czasem Mac, Przyjacielu, nie od razu Częstochowę zbudowano :)

 

Czemu tak jest?

 

  • tematy, które Marek od lat porusza wywołują w ludziach tak silny dysonans poznawczy, że wolą udać, że czegoś nie ma - racjonalizacja + wyparcie.
  • na FB mam około setki kobiet (prócz prawie 300 oficjalnie obserwujących), które w żaden sposób się nie ujawniają, że mnie czytają poza priv, nawet nie klikają w "obserwuj", tylko mają jako linki w przeglądarkach (chodzi o to, żeby znajomi nie widzieli).
  • na mojego bloga mam około 300 odsłon na dobę, jak to się ma to ilości komci? Ludzie nie komentują, bo zostawiają ślad do konta w FB.
  • jeśli chcesz mieć popularność/kasę z takiej działalności musisz pisać pierdoły, które się sprzedadzą (ala Ślepnąc od świateł - Żulczyk), a nie wyklepywać rzeczywistość.
  • pracując w korpo dostałem oficjalne pismo z zarządu żebym przestał publikować kontrowersyjne treści, bo to źle wpływa na firmę (podczytywały laski z całej Polski)

 

Przebudzenie?

 

  • znalezienie dokumentów mających posłużyć do puszczenia mnie z torbami w szafie (paszporty dzieci, angaże, pieniądze podejmowane ze wspólnego konta drobnymi kwotami) itp.
  • później myślałem, że to jednostkowy przypadek i...wjebałem się na mężatkę, która mnie oszukała, że jest po rozwodzie - sprawa się rypła, gdy byłem już ujebany
  • następna próba złapania na dziecko
  • dziesiątki innych w wieku od 16 do 40 lat, gdzie na skutek doświadczeń zauważałem schemat.
  • jest jedna, która się ze schematu wyłamuje, ale ma tak zjebaną osobowość, że nie nadaje się do codziennego obejścia (właściwie to facet ukryty w ciele zajebiście atrakcyjnej kobiety)
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Miner    335

Dobry temat.

Dla mnie był to proces bardzo długi, powolny, z wieloma fazami remisji;)

Zaczęło się w wieku 15 lat, ale tak na prawdę to przejrzałem na oczy obserwując współpracownice i Klientki w kontekście felietonów Marka.

Nie było żadnego konkretnego zdarzenia - po prostu wcześniej byłem ślepy, a zaślepiały mnie moje ideały.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rnext    4231

U mnie do swego rodzaju "przebudzenia" doszło w... przedszkolu. Pamiętam ten dzień jak gdyby to było wczoraj. Przyszła moja mama odebrać mnie do domu. Mijaliśmy furtkę wejściową, spojrzałem na ulicę i blok po jej drugiej stronie i nie rozumiałem co do mnie dotarło. Coś na kształt niepokojącego olśnienia. Jako dzieciak tłumaczyłem sobie to swoimi słowy, że to wszystko co widzę to nieprawda, że istnieje coś ukrytego przede mną, że jest gdzieś jakaś świetna gra czy zabawa, lepsza niż to co się dzieje, widzę, dotykam i uczestniczę. I to poczucie mam cały czas, więc szukam. I tak już pewnie zostanie. 

 

To miejsce "olśnienia" okazało się w ogóle dziwne. Lekki zakręt drogi w środku miasteczka. Wielokrotnie przywalały w ten blok na przeciwko ciężarówki, zginęło tam późnej parę osób, jedną - wuja mojego kolegi z podstawówki przejechał traktor z przyczepą. Jakiś taki "trójkąt bermudzki". Bardzo dawno tam nie byłem i jakoś nie mam ochoty.

 

Dziwny to "przełom", raczej nie jestem w stanie Wam opisać w sposób wystarczający. Cała reszta "przebudzeń" to raczej wbijanie kolejnych gwoździ do trumny "rzeczywistości". 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Void    0

1. Sytuacja z przed kilku lat gdy przeczytałem na fb mojej ex iż jestem tylko orbiterem ("jak znajdę kogoś lepszego to nara"), mocno to przeżyłem chodź nic z tym nie zrobiłem.

2. Temat opisywany na LINK, a miałem złudne wrażenie że panuję nad sytuacją w związku, a jednak oczy trzeba mieć cały czas otwarte.

3. Kolejna rozmowa rekrutacyjna zakończona niepowodzeniem - pora chyba coś zmienić w swoim życiu.

 

Szkoda tylko że mam krótką pamięć i nie za bardzo umiem się uczyć na błędach :D

Edytowane przez Void

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mac    2195

Jeszcze jedna historyjka się przypomniała. 

 

Jestem w klubie. Przyszły 2 Panie - PRZYJACIÓŁKI. Ześwirowałem do jednej. Przyszła pani doktor, dobre studia, rozmowa ok. 

Jej koleżanka się napierdoliła strasznie, obcas połamany, już widać, że na wymioty ciągnie, a ona tylko gapi się na nią i dalej ze mną gada. 

Mówię w końcu, bo już nie mogłem :) pomóż PRZYJACIÓŁCE, bo wyraźnie tego potrzebuje. 

Nie będziesz mi mówił, co mam robić. 

To twoja przyjaciółka, podobno, ona wyraźnie cierpi i chce z tobą iść. 

To nie twoja sprawa. 

I ty masz zostać lekarzem? Skoro nie potrafisz pomóc własnej przyjaciółce? Dojebałem celowo. 

 

Jej twarz zmieniła się tak dynamicznie i diabolicznie, że doznałem szoku. Zaczęła mnie wyzywać od skurwysynów, chujów (głośniej od muzyki, a było naprawdę głośno :D). Drze na mnie ryja, a co ty kurwa o mnie wiesz zajebany chuju. Wiązanek było dużo. Makijaż się jej rozjebał, jak tak na mnie darła ryja :D Wpadła w szok, totalną kurwicę. 

 

Odwróciłem się i poszedłem dokończyć piwko. Zastanowiło mnie, że niby z miłej dziewczyny zrobił się diabeł i to w chwilkę :D 

 

Gdyby mogła to by mnie zabiła. Jestem 100% przekonany. 

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rysiek Judasz    883

Dotknąłeś jej prawdziwego ja, jednocześnie tłukąc szybę, którą wokół siebie zbudowała. Typowa reakcja obronna, połączona z paniką. To był tylko teatr, po powrocie do domu, ona miała dzień z czapy a Twoje akcje skoczyły w kosmos.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
TPakal1    1809

Warto Bracia zdać sobie sprawę, że Matrix sięga dalej niż tylko w sferę relacji damsko - męskich, ale skupiając się na tej strefie, moje przebudzenie przyszło w dawnych czasach, kiedy byłem w wieku około 20-22 lat. Prowadzałem się z dziewczęciem, które jak się później okazało miało zasady :)

O morale nie ma co wspominać. :)

Gdzieś po pół roku znajomości, kiedy po licznych i nie zawsze skutecznych zabiegach udało mi się znaleźć z nią sam na sam i kiedy sytuacja stała się bardzo ciekawa, jedną z dłoni trzymałem na jej piersi ona mi mówi:

Słuchaj nie posuwaj się dalej bo nic z tego. Seks dopiero po ślubie.

Q...a, jak to usłyszałem to się nieco zdziwiłem

Znalezione obrazy dla zapytania wytrzeszczone gały  foto

 

Jednakże zachowałem zimną krew i pogoniłem laskę do jej rodzinnego domu. Później dowiedziałem się, że już się z jednym kolesiem bzykała, a jego kontakt z nią nie ograniczył się tylko do trzymania za cyca.

Wtedy ogarnąłem, że świat nie zawsze jest logiczny, a już na pewno nie świat Pań.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
M.Dabrowski    406
2 godziny temu, mac napisał:

Jeszcze jedna historyjka się przypomniała. 

 

Jestem w klubie. Przyszły 2 Panie - PRZYJACIÓŁKI. Ześwirowałem do jednej. Przyszła pani doktor, dobre studia, rozmowa ok. 

Jej koleżanka się napierdoliła strasznie, obcas połamany, już widać, że na wymioty ciągnie, a ona tylko gapi się na nią i dalej ze mną gada. 

Mówię w końcu, bo już nie mogłem :) pomóż PRZYJACIÓŁCE, bo wyraźnie tego potrzebuje. 

Nie będziesz mi mówił, co mam robić. 

To twoja przyjaciółka, podobno, ona wyraźnie cierpi i chce z tobą iść. 

To nie twoja sprawa. 

I ty masz zostać lekarzem? Skoro nie potrafisz pomóc własnej przyjaciółce? Dojebałem celowo. 

 

Jej twarz zmieniła się tak dynamicznie i diabolicznie, że doznałem szoku. Zaczęła mnie wyzywać od skurwysynów, chujów (głośniej od muzyki, a było naprawdę głośno :D). Drze na mnie ryja, a co ty kurwa o mnie wiesz zajebany chuju. Wiązanek było dużo. Makijaż się jej rozjebał, jak tak na mnie darła ryja :D Wpadła w szok, totalną kurwicę. 

 

Odwróciłem się i poszedłem dokończyć piwko. Zastanowiło mnie, że niby z miłej dziewczyny zrobił się diabeł i to w chwilkę :D 

 

Gdyby mogła to by mnie zabiła. Jestem 100% przekonany. 

 

 

Miałem podobną sytuację kiedy kobieta ze mną zrywała. Wiedziałem, że zdradziła i przeskoczyła na inną gałąź, mimo cały czas kreowana się na prawdomówną, wierną, dobrze postępującą, wrażliwą, z zasadami dobrego współżycia i partnerstwa. Cud kobieta ze słów o sobie, z czynów... wszystko na odwrót. Mi przez długi czas wmawiała miłość, choć czynami trudno było to zauważyć. Zawsze miała pretensje do mnie, narzekała, marudziła, porównywała, łamała obietnice, ale kochała ;) Jak to kobiety uznają, że są zawsze dobre, kochające i niewinne, a mężczyzna zawsze jest tym złym i argument na to zawsze się jakiś znajdzie (a że irracjonalny to nie ma znaczenia).

 

Spytałem kilka razy donośnie dlaczego mnie oszukiwała, dawała nadzieje, dopiero co mówiła jak jest zakochana we mnie i jakim jestem wyjątkowym. Dlaczego zdradziła, w sytuacji tak wielkiego uczucia, bo nie da się przecież w normalnej sytuacji kochać kogoś, słowami wmawiać mu to, a za 2 dni już sypiać z kimś innym (wychwalała że jest szczęśliwie zakochana), ale... tego logika kobiet nie pojmuje.

 

Popłakała się jak twierdziła przeze mnie, a że wtedy zareagowałem emocjonalnie jak każdy zakochany to jeszcze przeprosiłem (idiota) za to, że za ostrych słów użyłem. A że ona ostrzej się zachowała wobec mnie, to nie ma znaczenia.

 

1 godzinę temu, Rysiek Judasz napisał:

Dotknąłeś jej prawdziwego ja, jednocześnie tłukąc szybę, którą wokół siebie zbudowała. Typowa reakcja obronna, połączona z paniką. To był tylko teatr, po powrocie do domu, ona miała dzień z czapy a Twoje akcje skoczyły w kosmos.

 

I to jest to o czym mówie. Popłakała się, bo dobrze wiedziała jaka jest prawda o niej, że jest oszustką, wyrachowaną, zakłamaną, zdradzającą kurwą i nalezy się jej kara w przyszłości za takie zachowanie - pewnie (i oby) zostanie sama zdradzona w momencie bycia zakochaną ;) Choć kobiety potrafią się wymigiwać z problemów to szczęścia jej nie życzę, a doznania jak to jest kogoś aż tak nie szanować i jeszcze wmawiać miłość. Taki chujek ze mnie ;)

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jacol1986    6

Witam,

 

Nie wiem czy moje stwierdzenie, a zarazem pytanie pasuje do opisywanego problemu, ale zaryzykuje.

Mianowicie chodzi mi o kwestie ogólnej zaradności w życiu. Zanim rozwinę myśl to muszę jednak przyznać , że byłem kiedyś z bardzo ale to bardzo ambitną i cholernie mądrą dziewczyną 

Szczerze to już nigdy na swojej drodze nie spotkałem tak ogarniętej kobiety.

Dziewczyna w wieku 18 - 20 lat doskonale zdawała sobie sprawę co chce robić w przyszłości. Wiedziała jak należy rozwijać swoje CV, aby swój upragniony cel ( stanowisko typu Business Development Director, w jednych z najbardziej prestiżowych i najbogatszych korporacji ) spełnił się i to zaraz po studniach. Problem z niską pensją , bezrobociem w jej przypadku miał nie istnieć.  Od samego początku kręcił ją świat businessu międzynarodowego ( codzienne latanie z miejsca na miejsce) i dążyła do tego bardzo uparcie i zajadłe. Prawda jest taka, że w wieku19-24 lat większość młodych ludzi myśli wyłącznie o seksie, dragach i dobrej zabawie. Poważne rozkminy typu życie i zarabianie pieniędzy w przyszłości to mało komfortowe tematy dla przeciętnego studenta. Owe tematy pojawiały się owszem często, ale głownie pod wpływem alkoholu czy narkotyków. 

Wracając do dziewczyny, efekt jej sumienności i pracy jest dość wymierny do jej obecnych możliwości . Dziewczyna włada 6 językami. Posiada kursy, szkolenia i dyplomy prestiżowych uniwersytetów, generalnie jest dobra w tym co robi. Zarabia kupę kasy. Wykorzystała szansę która stworzyli jej rodzicie. Dziewczyna działa, niesamowicie rozwija swoje nowe umiejętności, dalej ciężko pracuje, a przy tym nie utraciła swojej kobiecości. Nie jest to samiec w długich włosach , ani przykład samicy tyrana. Jest to spokojna i wyważona i usłuchana osoba.  

 

Dlaczego jednak o tym piszę ? Chciałem się was zapytać czy kiedykolwiek spotkaliście kobietę na swojej drodze, która osiągnęła coś rzeczywiście sama. Mam na myśli płać piękną, która bez pomocy faceta , rodziców , dziadków itp dorobiła się jakiś pieniędzy, lub mieszkania, które zostało zakupione przez nią sama, a nie przy pomocy faceta. Chodzi mi tylko i wyłącznie o efekt pracy, a nie drogi na skróty , które Panie doskonale rozumieją.

Znacie bracia kobiety które posiadają prawdziwą pasję,zajawkę, temat w którym się zatraciły. Nie mam na myśli Pudelków, czy blogów modowych, ale coś naprawdę poważnego, coś co rzeczywiście lubią i nie jest to związane z pielęgnacją urody itp zajawek typu bieganie, lub pływanie ?

 

Jacek 

 

Edytowane przez Jacol1986

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
The Saint    820

Najważniejsza cegiełka, która istotnie wpłynęła na moje postrzeganie. Nakazała się mi zastanawiać, szukać odpowiedzi. 2 lata temu.
Od razu napiszę, że wyszedł typowy SCHEMAT dlatego nudną część można ominąć.
Sytuacja mojego dobrego kumpla z piaskownicy, rówieśnika i kilka lat młodszej znajomej. Wszyscy z tej samej małej miejscowości.

Kolega z porządnej rodziny, wychowany, inteligentny, kształcony, przystojny, szanowany "na wiosce", uczęszczający do kościoła. Uchodzący za dobrą partie. W stosunku do kobiet, stonowany, uważny, taki trochę czyhający na tą jedyną.
Koleżanka, jako że młodsza pamiętam ją już z czasów szkoły podstawowej. Ona pilna uczennica, sumienna, z zasadami, z rodziny uchodzącej za wzór. Bardzo religijna, potrafiąca chodzić do kościoła nawet w dni powszednie, ułożona, lekko nieśmiała. 
Jej aparycja, wygląd, zachowanie. Przyznam, że bardzo się mi podobała. Do tańca i do różańca. W każdej sytuacji potrafiła się odnaleźć. Delikatna, subtelna, skromna. NIESAMOWICIE KOBIECA. szczerze mówiąc do dziś nie spotkałem drugiej takiej kobietki. W tych czasach zestaw takich cech wyglądu i osobowości wśród tak młodych osób jest raczej rzadko spotykany. 
Zrobiła na mnie wtedy ogromne wrażenie, ale mając przy sobie wtedy już swą karyne, o czym ona wiedziała miałem związane ręce. białorycerskim sznurem. 

Jako młodzi ludzie uczestniczyliśmy w organizacji wioskowych imprez. A zainteresowane osoby stopniowo przełamywały pierwsze lody. Fajnie się to z boku obserwowało jak powoli do siebie zbliżają. Oboje się sobie podobali, on nieśmiały ona nieśmiała. On chciał być delikatny, jak z jajkiem. Początkowo by nie budzić zainteresowania publiczności ich spotkania odbywały się w kościelnej ławce B)
On niesamowicie każde spotkanie przeżywał. Widać było, że bardzo mu zależy. Zaczęli się widywać już tak bardziej oficjalnie. Kiedyś w rozmowie przy piwku stwierdził, że czuje tą jedyną. Nie chciał jej spłoszyć, niczego przyspieszać, pozwolił sytuacji samoistnie się rozwijać. Pocałował ją po 2 miesiącach widywania:mellow:
Dziś się z tego śmieję, ale wtedy doradziłem mu że dobrze robi. Pokazuje jej że ją szanuje i na nic nie naciska. Oboje się sobie zwierzali, że czują że to może być coś poważnego. 
Delikatne mizianki, pocałunki, ona była tuż przed maturą, a kumpel nie chciał za bardzo dla "jej dobra" mieszać jej w głowie przed egzaminami. 
Sytuacja jednak "samoistnie się rozwijała po mojej myśli" - kumpel.  Poszedł z nią na wesele, został przedstawiony rodzinie. Nie widziałem go nigdy tak rozradowanego. 
Wiele mi opowiadał, ja mu gratulowałem i w duchu lekko zazdrościłem, tej dziewczyny. 

A teraz do schematu > Ona po maturach dostała zaproszenie wylotu do 2 wyzwolonych kuzynek, do JuKej. By sobie zarobić na studia. Od czerwca do października. 
Nie chciała odrzucić tej szansy zarobku, a on nie chciał jej tego ograniczać. Umówili się, że zostaną ze sobą w ciągłym kontakcie. Przetrwają to :wub:
Powiedziała mu, że jak tylko się tam trochę rozgości u tych kuzynek, zaprosi go w lipcu/sierpniu w odwiedziny. 
Poleciała, w dniu wylotu dała mu jakiś własnoręcznie napisany list, w którym jeszcze raz wyznała mu jak bardzo jest dla niej ważną osobą. Jak się przywiązała i jak bardzo chce by ją tam w wakacje odwiedził. Dla kumpla to było ukojenie, takie otarcie łez. 
Na początku kontaktowali się ze sobą dużo. Ona jednak zaczęła prace drugozmianową. On jako pierwszozmianowiec. Nie mieli zbyt dużo czasu na kontakt.
Było go coraz mniej. 
Pamiętam jak kiedyś przyszedł do mnie wieczorem poddenerwowany, że panienka zaznajamia się wciąż na pejsbuku z nowymi amantami. Jednemu ciągle lajkowała focie. 
A to nawet jeszcze lipiec nie był :lol:
Jakoś w połowie lipca internet obiegła zmiana statusu związku panienki :wub:
Jedna kuzynka jest z jamajczykiem, druga z egipcjaninem. Zagadka. Z kim związałą się ta cudowna wychwalana dziewczyna?  >:ph34r:
Mimo początkowych zapowiedzi, do kraju do dziś nie powróciła. Wielki świat uderzył jej w kopułe(na święta nie wraca, bo wtedy bilety są drogie - słowa matki :lol:). Koledze napisała, że przecież nic poważnego ich tak naprawdę nie łączyło. Spędzili tylko trochę czasu razem. Było mi go wtedy strasznie szkoda. Siebie trochę też, ponieważ gdyby nie pewne czynniki sam byłbym na jego miejscu i w tamtej chwili opłakiwał niezrozumiałą sytuację. 
W tamtym czasie naprawdę była to nawet dla mnie sytuacja niebywała. Dziewczyna pozornie idealna, 18 lat wychowania, wpajania przez rodziców których bardzo szanuję, wartości i zasad moralnych.  I wystarczyło to na 1 miesiąc bycia poza granicami. 
W całą sprawe byłem niejako zaangażowany, dlatego i dla mnie był to kubeł zimnej wody. Kumpel wyjechał po tym do 3miasta i tam pracuje do dziś. Ma coś na ruszcie, ale wspomniał mi że to wciąż nie to :) podesłałem mu linka do forum, spławił mnie, że nie ma czasu na internetowe aktywności.
Jego decyzja.
Wyniosłem z tej lekcji chyba dużo więcej niż on.

  • Like 12
  • Smutny 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    3272

@The Saint smutne w tym jest to, że pomimo wychowania i wpajania jej pewnych wartości i zasad to wystarczył zaledwie miesiąc aby to wszystko miała w dupie.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×