Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

Szanuj się samcu! - o żon wyborze.

177 postów w tym temacie

Moja znajoma mi wkreca ze za 4 lata mam się zenic. Narazie jest polzartem ale założę się ze jak już sama wyjdzie za mąż to będzie jazda. 

-No artem kiedy się będziemy bawić na Twoim weselu?

 A ja się wtedy śmieje i to dość głośno i to dość szczerze bo nie widzę siebie w roli męża 

Edytowane przez Artem

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.08.2016 o 11:31, dr Mordechaj B'rzyt-wa napisał:

Moje spostrzeżenia są takie, że Panie znajdują dziedzinę zainteresowań dla nich samych w miarę lekką, łatwą i przyjemną a potem w tej dziedzinie szukają określonych samców.

Nie ważne czy to piłka nożna, czy świat gamingowy - chłopów czyli potencjalnych jeleni jak i reproduktorów jest na pęczki.


Mam podobne spostrzeżenia. 

 

A jeśli chodzi o zainteresowania, typowo kobiece, a nie kopiowane od samców na potrzeby "urabiania", to zauważyłem, że kobiety też nie są w nich wyjątkowo stałe. Czytaj: słomiany zapał. 

Naprawdę nie ma nic bardziej interesującego od rozmów o dzieciach, zakupów czy ploteczek z psiapsiółami?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Beno napisał:

Naprawdę nie ma nic bardziej interesującego od rozmów o dzieciach, zakupów czy ploteczek z psiapsiółami?

Och jaki ty jesteś NIESPRAWIELDIWY!!! To nie są ploteczki, itd.

Rozmowy o dzieciach: wymiana poglądów wychowawczych, spostrzeżeń co do błędów innych matek jak również wymiana życiowego doświadczenia.

Zakupy: dbałość o dobro rodziny.

Ploteczki z psiapsiółkami: podtrzymywanie przyjaźni, wymiana poglądów, socjalizacja nieśmiałych samiczek oraz przekazywanie ważnych informacji o niebezpiecznych samcach i samicach (w innych celach każda).

Kobiety naprawdę w to wierzą. A tak na marginesie w samym robieniu zakupów (trzeba jeść i się ubrać), rozmowach o dzieciach (rywalizacja, zdobywanie cennych info) czy plotkach (relaks, wymiana informacji) nie ma nic złego. Tylko że wszystko ma swoje granice (np. miesięcznego kieszonkowego:)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już apostoł Paweł w liście do Koryntian zalecał aby się nie żenić a to w końcu autorytet.

No niestety zalecał również wstrzemięźliwość seksualną w stanie kawalerskim a tu już gorzej. :)

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

podziele sie swoimi przemyslaniami o małzenstwie.

 

Kiedys mialem dziewczynę przez 5 lat. To było chyba wtedy gdy miałem pomiędzy 19 a 24 lata. Na poczatku było super, ale potem coraz gorzej. Kłotnie, wymagania itp. Ogolnie wszystko co Marek pisze w książkach. Teraz po latach widzę masę błędów:

- długi związek już na samym poczatku zamiast sie ogarniać socjalnie i poznawać duzo dziewczyn

- nierozumienie ze fajne motylki juz przeszły i sztuczne próby wywolywania w sobie tego co było są sabotażem

- za mało kasy na fajne życie, byłem studentem, ona też, dużo obowiazków. Ogolnie troche biedowanie. Czyli nuda, a nie chcieliśmy prowadzić stylu podróżowania "ludzi z woodstocka"

- brak rozumienia własnych wzorców i potrzeb

- dużo niskich wzorców wyciągnietych z domu, popkultury i religii (białorycerzowanie, trzeba sie starać, trzeba sie zmieniac itp)

 

Naturalnie często miałem mysli o ślubie. Bo skoro juz tyle bylismy razem... Ale im bardziej o tym myslałem tym bardziej chciałem uciec. No i związek ostatecznie sie rozpadł, byly dramaty z mojej strony, ale o dziwo wszystko poszło gładko koniec końców. Głownie z tego powodu, ze oboje siedzielismy juz wtedy w "rozwoju osobistym" i widzielismy w sobie człowieka, a nie tylko biologiczne przedłuzenie swoich potrzeb w stylu bezpieczenstwo/rozmnażanie/jedzenie itp. To jednak jest wyjątek od reguły. Mimo to nie dało się być dalej razem, "widzenie w sobie człowieka" a gra damsko-męska sa od siebie niezależne.

 

Gdy sie rozstaliśmy... poczulem sie w koncu wolny :) Jeden z lepszych momentów w zyciu. Szybko nadrobiłem wszystko co dawno już chcialem przetestować: PUA, siłownia, ubrania, wychodzenie na miasto, kupiłem masę różnych kursów (m.in. ksiązki Marka), trenowałem, eksperymentowałem. Na szczęście miałem wtedy jakiś już całkiem sensowny hajs, bo tak to sobie poukładałem ze sie pojawił. Oraz dużo wolnego czasu. Szybko pojawiły sie pierwsze efekty, testowałem co sie da robic z tymi dupami. No i da sie dużo. W sumie to cokolwiek co sobie ustalisz, tylko niektóre rzeczy wymagają wiecej czasu. Przeczytalem masę ksiaze o ezoteryce, wszechświecie, psychologii, NPL, NLS, roznych filozofiach, religiach, systemach magii, rozwoju. Bylem na ayahuasce. No i skonczyło sie oświeceniem :P Niestety tylko chwilowym, ale gdy sie to raz zobaczy to juz wiadomo do czego dążyć i jak sie rozwijać.

 

No i z tej perspektywy to małzenstwo... Ja to obecnie widze tak, ze istnieje małzenstwo, ale duchowe. To oznacza, ze musisz wytrenowac swoj umysl/dusze na tyle, ze jestes w stanie odczuwać energie drugiej osoby. Wtedy świadomie wybierasz ze łaczysz sie z tą druga osoba. Przezywasz seks tantryczny. Rodza sie wspaniałe dzieci. Wychowujesz je zgodnie z Prawem Naturalnym (prawdą). 

Obecnie jest to praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Cały system jest odwrócony o 180 stopni. Małzenstwo wg obecnej kolektywnej świadomości to umowa prawna + obietnica przy ludziach. Wg mnie to nie jest prawdziwe małzenstwo, tylko układ. Jeśli ktoś chce wziąć ślub, to wg mnie stety/niestety musi sie bardzo rozwinąć jako człowiek i znaleźć druga taką rozwiniętą osobę. Inaczej to będzie ogranicznie i granie tak jak mówi system.

 

Nie mam dzieci i w sumie wyobrażam sobie to tak, ze jesli miałbym je mieć to dobrze jest mieć ślub. Gdybym miał brac ślub to znalazłbym sobie w miarę ogarniętą dziewczynę i edukowałbym ją ile sie da. Ale na koniec powiedziabym jej że i tak my ustalamy zasady jak żyjemy, a ten oficjalny ślub jest dla zewnętrzengo otoczenia, bo nadal jestesmy częscią systemu i nie chcemy sobie utrudniać, tylko ułatwiac. Nie zakładam, ze małzenstwa sa na całe życie.

Edytowane przez bart
gramatyka
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Miner napisał:

A tak na marginesie w samym robieniu zakupów (trzeba jeść i się ubrać), rozmowach o dzieciach (rywalizacja, zdobywanie cennych info) czy plotkach (relaks, wymiana informacji) nie ma nic złego. Tylko że wszystko ma swoje granice (np. miesięcznego kieszonkowego:)


Moja to nawet po gwoździe do Castoramy ze mną pojedzie. Byle tylko wydać pieniądze. Chodzi zapewne o emocje towarzyszące kupowaniu. Nie ważne czego, liczy się zam akt :).

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gdy byłem małym chłopcem.... Ludzie z rodziny często pytali mnie, kiedy w końcu się ożenię, bo chcieliby się pobawić na moim weselu. Odpowiadałem w różny sposób, aby ich spławić, np:

- a masz już odłożoną kasę?

- no mam

- ile?

- (tutaj padały różne odpowiedzi)

- jak jeszcze trochę uzbierasz, to pogadamy.

 

Pytania o ślub są absurdalne, więc odpowiedzi muszą być do tego dopasowane. Żadne rozsądne argumenty nie działały - nigdy! Nawet jeśli ludzie mówili, że rozumieją, że się że mną zgadzają, to i tak widziałem, że nic do nich nie dotarło.

 

Wiara w małżeństwo? - Jestem za stary, aby wierzyć w bajki.

Żaden ślub nie wchodzi w grę. System panujący w Polsce na to nie pozwala. Mężczyzna jest traktowany jak bankomat, który ma służyć samicy. Nie ma prawa mieć własnego zdania. Ma być pozdą, która spełnia jej zachcianki. Jeśli nie będzie wystarczająco dobry, to baba zagrozi rozwodem, zgarnie za to kupę hajsu, zabierze dzieci i radz sobie.

 

Od kilku lat odradzam ślub każdemu. Ja przez to przeszedłem i dziękuję za tę lekcję. Nie chce więcej tego powtarzać.

 

Na ten temat można pisać serie artykułów. Teoretycznie wszystko wygląda fajnie, przepisy z pozoru nie są najgorsze... Ale gdy przyjrzymy się orzecznictwu sądów, to pogląd zmienia się diametralnie.

 

Nie ma takiej możliwości, aby małżeństwo przetrwało całe życie (no chyba, że będzie ono bardzo krótkie). Baby są atakowane że wszystkich stron propagandą pro-rozwodową. Wierzą we wszystko, co zobaczą w filmach czy przeczytają w gadzinowych pisemkach.

 

Najzabawniejsze jest to, że te same media prowadzą propagandę zachęcająca do ślubu i zakładania rodziny i do rozwodu. Wszystko na zasadzie: Jesteś sama? - Wyjdź za mąż, będzie super. Jesteś mężatką? - Rozwiedź się z nim, znajdziesz sobie lepszego i dostaniesz kupę siana.

 

Małżeństwo nie ma w tych czasach żadnej wartości. ŻADNEJ! Jeszcze dla mężczyzn przusiega ma jakieś znaczenie, ale dla bab już dawno przestała znaczyć cokolwiek. Mężczyźni generalnie czują odpowiedzialność za rodzinę i dzieci. Dla bab nie ma to najmniejszego znaczenia.

 

Z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie chcę włazić w żaden stały związek. Po prostu nie chcę. To jest świadoma decyzja, mój wybór.

Po co wiązać się z jedną, której i tak odbije i ciągle będę musiał nad nią pracować? Naprawdę mi się nie chce.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja za to czasem mam takie przemyślenia:

 

Jak  słyszę o takich parach, które w jakimś stopniu się dogadują i uzupełniają i nazwijmy to - pasują do siebie - to nawet zazdroszczę i myślę sobie jak to możliwe że oni tak się dogadują, a potem uważam, że może to wcale nieprawda - przecież wiem co to matrix.

Jak tak patrzę na tych młodych na ślubnym kobiercu to czuje takie politowanie na zasadzie - nie wiedzą co czynią.

 

Nie wierze w małżeństwo, chyba że facet ma świadomość relacji damsko-męskich  i sam z pełna świadomością zagrożeń , trików i wyzwań się w to pakuje.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, overkill napisał:

Jak tak patrzę na tych młodych na ślubnym kobiercu to czuje takie politowanie na zasadzie - nie wiedzą co czynią.

Mnie często szkoda jest faceta. Widać, że nie wie, co czyni. W głowie zapewne ma inny obraz swojej wybranki niż to, co bierze za żonę. Jeszcze się zdziwi, jak w ciągu paru godzin baba potrafi się zmienić, gdy tylko ma świadomość, że faceta usidliła.

 

Niektórzy ludzie jakoś się dogadują, ale po dłuższej obserwacji można dostrzec, że jednak nie jest tak dobrze, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Starają się, często ze względu na dzieci, jakoś pchają ten wózek siłą rozpędu.

Jakiś czas temu zrobiliśmy sobie imprezę z kumplami. W pewnym momencie jakoś weszliśmy na tematy rodziny, małżeństwa, rozwodów itp. Tylko ja byłem po rozwodzie. 5 kumpli w związkach małżeńskich. W pewnym momencie wszyscy zaczęli mówić to samo - od dawna jest źle. Od dawna mają wrażenie, że wszystko zaraz pierdolnie. Nikt nie jest szczęśliwy. Staż w małżeństwie był zróżnicowany - od kilku do kilkunastu lat.

Jeżeli pogadasz z facetem tak naprawdę szczerze, to sądzę, że na jakieś 95% w końcu powie, że coś nie gra i małżeństwo nie jest tym, czego się spodziewał.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, overkill napisał:

Jak  słyszę o takich parach, które w jakimś stopniu się dogadują i uzupełniają i nazwijmy to - pasują do siebie - to nawet zazdroszczę

Pamiętaj jednak, że co innego jest dla pozorów, a inaczej wygląda to często od środka. Ludzie wychodząc z domów stają się innymi ludźmi. Często małżeństwa, które w domach rzucają w siebie talerzami i obrzucają się łajnem, na zewnątrz uprawiają aktorstwo jakim to dobrym małżeństwem są. Za wiele takich przypadków znam by nabierać się na te wyidealizowane wizerunki. Oczywiście bywają wyjątki, jak od każdej reguły.

Ostatnio ożenił się mój znajomy, którego ostrzegałem przed konsekwencjami, zważywszy na intencje wybranej kobiety, które ja i otoczenie dostrzega, ale on nie, która w dodatku pochodzi z patologicznej rodziny gdzie ojciec jest demonizowany do granic możliwości jako źródło wszelkiego zła, a matka ma problemy natury emocjonalnej i psychicznej. No cóż, nie poskutkowało, ślub już przypieczętowany, co ciekawe on sam do końca miał spore wątpliwości i nadal je ma :) Ale są coraz bardziej zagłuszane...
I o ile jego wybranka przed ślubem chodziła jak po pinezkach, niepewna swej sytuacji i tego czy uzyska to co sobie zaplanowała, tak po ślubie widzę totalny luz, w końcu ugrała to co chciała, teraz czas na wdrażanie dalszego scenariusza. Jej intencje można by spisać w punktach. Tak mocno jest to czytelne i oczywiste. Aż razi w oczy, że on tego nie dostrzega.

Znajomy praktycznie nie ma już na nic czasu, został podporządkowany planom swojej żony, które przedkłada nad swoje zainteresowania, pasje, kontakty ze znajomymi czy nawet rodziną, angażowany jest w największe pierdoły, które w praktyce służą zapewnieniu jej rozrywki i wszystkiego co kręci się wokół jej środowiska. Każda czynność jaka zajmuje mu obecnie czas nie dotyczy jego lecz jej. W jego przeświadczeniu tak ma wyglądać małżeństwo. Zaznaczam, że z kobietami nie miał do czynienia, jest trochę przed trzydziestką, ożenił się z pierwszą jaką napotkał. Co ciekawe jego znajomi zostali jakby odcięci, nastąpiła zamiana jego znajomych na jej znajomych. Czyli uskuteczniana jest izolacja.

Obserwuję u niego syndrom białego rycerza, a u niej radosne pląsanie osoby, która doprowadziła do tego co sobie zaplanowała. Przyznam, że ciekawie się to z boku obserwuje, bo jest to tak jakbym wcześniej przeczytał scenariusz filmu i wiedział co nastąpi podczas jego oglądania.

Całość sytuacji skwitowała moja ciotka rzucając stwierdzenie "pewnie mu na twarzy usiadła i stąd takie kretyńskie decyzje podejmuje". A ciotka należy do osób bezpośrednich i często nad wyraz szczerych :>

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W ostatnich dniach aż DWÓCH moich kumpli przyznało się do faktu, że ich ŻONY po większej kłótni potrafią...WYJECHAĆ SOBIE NA KILKA DNI, i to nie do mamusi, tylko... chuj wie gdzie...!

Jedna podobno 'nad morze", a druga "do Zakopanego"...

Dzieci oczywiście zostawiają z ojcem...

 

Ja pierdole, w czasach swojego SŁUSZNIE MINIONEGO małżeństwa :lol:  rycerzykowałem trochę , ale taki numer by u mnie nie przeszedł, i moja Ex dobrze o tym wiedziała...

 

Wniosek z tego jest taki , że z każdym rokiem BABY pozwalają sobie na coraz większe LEKCEWAŻENIE mężów , a faceci im na to pozwalają...

bo powinien jeden z drugim na dzień dobry wyjebać z plaskacza takiej kurwie, i wystawić walizki,  a nie czekać z obiadkiem...

 

Efekty mamy, jakie mamy...

 

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nawet sobie nie wyobrażam czekać na taką kurwę

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, bart napisał:

To teraz pytanie jak odróżnić kurwę od damy ;)

 

Powiedz jej, że jesteś biedny, lubisz swoją pracę za 1600 i w sumie uwielbiasz walic browara co wieczór.

Jak nadal bedzie chciała być z Tobą to musi być miłość xD

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, RedBull1973 napisał:

W ostatnich dniach aż DWÓCH moich kumpli przyznało się do faktu, że ich ŻONY po większej kłótni potrafią...WYJECHAĆ SOBIE NA KILKA DNI, i to nie do mamusi, tylko... chuj wie gdzie...!

Jedna podobno 'nad morze", a druga "do Zakopanego"...

Dzieci oczywiście zostawiają z ojcem...

 

Ja pierdole, w czasach swojego SŁUSZNIE MINIONEGO małżeństwa :lol:  rycerzykowałem trochę , ale taki numer by u mnie nie przeszedł, i moja Ex dobrze o tym wiedziała...

 

Wniosek z tego jest taki , że z każdym rokiem BABY pozwalają sobie na coraz większe LEKCEWAŻENIE mężów , a faceci im na to pozwalają...

bo powinien jeden z drugim na dzień dobry wyjebać z plaskacza takiej kurwie, i wystawić walizki,  a nie czekać z obiadkiem...

 

Efekty mamy, jakie mamy...

 

 

Efekt jest bo młodzi chłopcy żyją w przekonaniu, że przemoc jest be, że gniew który pojawia się w sytuacjach, które dla chłopaka nie są ok, jest be, że nie wolno narzucać nikomu własnego zdania, że trzeba być otwartym, itd. Co jakiś czas tylko pojawia się bądź sobą, baw się, rozwijaj ale .... dopiero jak będziesz wypełniać pierwsze zdanie.

 

Panowie, cóż się będziemy oszukiwać. Młodzi chłopcy nie są uczeni jak być normalnym, zdrowym facetem, tylko jak być pracowitym, spokojnym obywatelem. Tutaj jest Nasza rola żeby dać wzór, przykład innym, a nadto uczyć tego Nasze dzieci.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To nawet nie jest przekonanie, że przemoc jest zła. Mężczyzna ma być pizdą, bo w przeciwnym razie baba naśle na niego psiarnię, będą niebieskie karty i inne cuda.

Takie rzeczy wyłażą prz sprawach w sądach.

 

Przykład uzasadnienia pozwu rozwodowego:

"Dwa lata temu na mnie krzyknął"

 

Nikt nawet tego nie skomentował. Oczywiście mężczyzna jest agresywny, zły i w ogóle trzeba go zamknąć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.08.2016 o 21:43, Ehwaz napisał:

Przeczytałam cały wątek i aż sie zarejestrowałam, żeby się wypowiedzieć... Co wy pie*rzycie? Że kobiety są tylko z facetami dla hajsu? To przepraszam bardzo, czemu jestem ze swoim facetem już prawie 1,5 roku, gdy on się jeszcze uczy i mieszka u rodziców, a to ja pracuje i mam pieniądze? Chyba to załamuje wasz cały światopogląd, co, stulejarze?


Czasem kobieta widzi perspektywę dobrych zarobków.

Co, pracujesz w Biedronce na kasie? W sklepie z ubraniami? Czy może w kiosku za rogiem?

A chłopak co studiuje? Energetykę? Jest na politechnice? Rokuje "dobrą perspektywę zarobkową?", mieszka u rodziców w wielkim domu/ mieszkaniu? 

Taki trochę nieudolny troling ale da się nawet to wykorzystać, żeby temat za bardzo się nie osłabił.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cytujesz komentarz samicy :) One zawsze wściekają się, kiedy mówi się im prawdę.

Szkoda strzępić ryja na coś takiego. Nie ma sensu nawet na to odpowiadać. Jako nowy możesz jeszcze o tym nie wiedzieć ;) Doświadczeni Bracia całkowicie ignorują tego typu teksty i nie próbują tłumaczyć, jaka jest prawda.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobi, tak ale może jakiś rycerzyk się nadzieje, a może jak przeczyta moją odpowiedź to zobaczy "prawdę i jej prubę manipulacji słowami" ;D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rycerze omijają to forum szerokim łukiem, wszak tutaj sami stulejarze i nieudacznicy są ;D

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@RedBull1973 kocham cie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak brata! ;)

(Juz dawno miałem to napisać haha)

 

Tylko który ma jaja żeby wyjebać zone po takim czynie ze sobie pojechała nad morze? Kurwa żaden, w moim otoczeniu nikt - każdy się boi ze straci myszke...

 

 

Aż się kurwa zagotowałem.

Edytowane przez zuckerfrei

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.09.2016 o 16:06, Dobi napisał:

 

To nawet nie jest przekonanie, że przemoc jest zła. Mężczyzna ma być pizdą, bo w przeciwnym razie baba naśle na niego psiarnię, będą niebieskie karty i inne cuda.

Takie rzeczy wyłażą prz sprawach w sądach.

 

Przykład uzasadnienia pozwu rozwodowego:

"Dwa lata temu na mnie krzyknął"

 

Nikt nawet tego nie skomentował. Oczywiście mężczyzna jest agresywny, zły i w ogóle trzeba go zamknąć. 

 

       

   Może nie na temat, ale dzisiaj przenosiłem jedną taką z dwiema córkami do mamusi. Zaznaczam że 2 tyg. temu wprowadzałem ją, do nowo wynajętego mieszkania, z jej facetem.

Pytam się co się stało, mówi mi że Policja męża zabrała. Z jej relacji wywnioskowałem że najpierw faceta sprowokowała, chyba musiała go uderzyć. Po czym on wezwał Policję że niby baba go bije. Policjant wystawił mu kwita za bezpodstawne wezwanie. Później ona wezwała Policje i facet skończył na 'dołku' za pobicie jej, a ona szybka ewakuacja z mieszkania żeby wszystko co cenne wywieźć.

 

Schemat i kurewstwo!

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja sam nie raz słyszałem od mojego milfa: no uderz mnie, no dawaj uderz! (Prowokacja level 1000)

 

Tępe dziury!

Edytowane przez zuckerfrei
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 15.09.2016 at 2:59 AM, RedBull1973 said:

Nie zgadzam się z Tobą, @wojskowy33  !

Nie polecam zaplombowanej! Absolutnie!

 

Zaplombowana, czyli dziewica...miałem taką , moja Ex była dziewicą jeszcze w wieku 19 lat (!)...

Od razu czułem, że będą z tego kłopoty, no i były...

 

1. Skoro laska w wieku 19 lat czy nawet więcej,  jest dziewicą, to znaczy, że seks średnio ją interesuje...ma po prostu niskie libido, i to się nie zmieni !

2. Prawdopodobnie ma liczne zahamowania, tabu....ogólnie raczej już zawsze będzie "ciężka" w seksie, typu "kłoda"...zapomnij o wyuzdanym, szalonym seksie!

3. Coś z nią może być nie tak ,skoro nikt jej nie rozdziewiczył jeszcze - np. może mieć kompleksy, albo wyjątkowo popierdolony charakter...

4. Będzie miała ZAWSZE pretensje do partnera, że ich seks "to nie jest to, co w filmach i romansach"...będzie oczekiwala Bóg wie czego, bo nie ma porównania...

5. Zawsze będzie się zastanawiała , jak to byłoby z innym, i w końcu tego spróbuje! Babska ciekawość jest przecież przeogromna!

6. Jak już spróbuje obcego kutasa , to na 99% spodoba jej się to zajebiście, bo wiadomo...w końcu coś nowego, coś innego...i zakazanego...

 

Tak że z autopsji, szczerze odradzam wiązać się z dziewicą !

 

Jak dla mnie wręcz odwortnie. Uważam, że prościej nauczyć kobietę dobrych nawyków i uległości niż oduczać czegoś samiczkę, do czego przywykła przy innych samcach. Do stałych związków zawsze wybierałem te, które osobiście rozdziewiczyłem i nigdy nie zaobserwowałem ww. zjawisk, poza tym że jedna rzeczywiście miała wyjątkowo popierdolony charakter, ale to raczej statystyka niż fakt, że nikt jej wcześniej nie przedziurawił.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moje przekonania o kobietach mam ukształtowane od wczesnej młodości (nie odbiegały od prezentowanych w większości na tym w forum) i nie zamierzałem wiązać się trwale przed 30tką.

Z moją żoną jestem ponad 20 lat. 8 lat chodzenia pozwoliło mi przetestować ją i jej otoczenie, na wszelkie sposoby, w wielu sytuacjach (nie wiele można jej zarzucić z tego co opisywane jest na tym forum). Poza drobnymi wybrykami, na samym początku, ukształtowałem nasze relacje tak, że każdy był zadowolony. Bazując na swoim doświadczeniu, spełniłem niemalże wszystkie wskazówki wyboru tej właściwej, jakie dał Red, na długo przed powstaniem tego forum.

Gdy po 10 latach małżeństwa nieco osłabłem (przepracowanie jak sądzę - moja wina, 3 dziecko, stresy, bezsenność, 10 kg nadwagi itp, (wiele odrzuconych okazji do zdrad!)) i zacząłem coraz bardziej odpuszczać relacje z żoną. Mimo wszytko powyższe, jak to stwierdziła, musiała potwierdzić sobie swoją kobiecość, zanim całkowicie się zestarzeje, a ja już jej tego potwierdzenia nie dawałem.

Możecie spełnić w 100% wszytko co napisał Red, ale to i tak nie da wam żadnej gwarancji, a już na pewno nie przez cały czas trwania związku.

Ale wiecie co, mimo wszytko, na dzień dzisiejszy, nie żałuję mojego wyboru! Nawet mi jej trochę szkoda.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.