Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

245 postów w tym temacie

TL;DR: 14 lat obserwacji zmiany stosunku kobiet do mężczyzny, który osiągnął pozycję zawodową i zaczął zarabiać niezłe pieniądze.

 

Długo zastanawiałem się czy podzielić się z Wami tymi przemyśleniami bo tematów dotyczących tytułowego pytania jest sporo. Ten jest jednak ciut inny - miałem możliwość, niejako "na żywo", oglądania tego co działo się z Panem X przez 14 lat życia, a więc odkąd się znamy, a wraz z upływem czasu zmiany o 180 stopni stosunku kobiet do niego. Ale po kolei...

 

Bohater

 

Warunki bazowe X, co do wyglądu, były średnie. Zapewne mógł się podobać kilku kobietom ze swojego otoczenia ale były to Panie z konkretną nadwagą. Tak, takie zawsze na niego leciały, z czego on sam miał niezłą bekę. Po prostu przyciągał pasztety. Od zawsze. Powtórzę - idąc ulicą na X nie spoglądały łaskawszym okiem żadne kobiety, nie uśmiechały się do niego, nie zaczepiały. Ot - facet-widmo dla lasek. Typowy 5/10.

Charakter - neurotyczny, skłonny do poddawania się przywództwu innych, bardzo często się porównujący. Raczej nie typ lidera, a domatora.

Inteligencja i poczucie humoru - znacznie powyżej przeciętnej.

 

Akt I - 17-20 - pierwsza krew

 

X jest niewidzialny dla koleżanek. Dodajmy do tego białorycerstwo. Lata za pannami ale te mają go gremialnie w dooopie, oczywiście poza pasztetami. Kilkakrotnie mocno dojechany przez urocze istotki płci żeńskiej. Zdarzało mu się z tego powodu płakać. Generalnie - chłopak bez urody i bogatych rodziców, za to inteligentny i wrażliwy - czyli śmieć dla lasek w jego wieku.

 

Akt II - 20-22 - 12 rund i knockdown

 

20 lat - X poznaje "miłość swojego życia" - starszą o 3 lata dziewczynę z problemami z dragami. 12 miesięcy ćpania i chlania za jego kasę, zerwanie w Sylwestra. X płacze, prosi, błaga - 0 odzewu. Widuje ją potem na mieście jak buja się z kolesiami przy forsie. Potem znika, ponoć ląduje w jukeju, gdzie kontynuuje "karierę". X przeżywa załamanie nerwowe, wywalają go ze studiów, nieudana próba samobójcza. 2 lata wyjęte z życiorysu.

 

Akt III -  23-25 - zabawmy się

 

X wychodzi z problemów i wpada w środowisko PUA (przy okazji wciągając i mnie). Zaczyna się bujać po klubach i bzykać co popadnie - ot przeramowanie i nienawiść do kobiet robi z niego niezłego skurwysynka, dobrego na cizie z wiejskich dyskotek, wielkomiejskie kurewki-studentki oraz znudzone mężatki. Uczy się tańczyć, bajera dopracowana na maksa, po prostu się bawi. Jednak, jak sam mówi, wie "że wyżej wała nie podskoczy", czyli nie ma dostępu do najpiękniejszych kobiet oraz tych, które mają forsę dzięki rodzinie / mężowi. To go frustruje.

 

Akt IV - 26 - zrozum jak grać w tę grę

 

X zaczyna rozumieć, że zarabiając 2 tysie raczej nie ma co liczyć na "miłość" kobiet innych, niż takie, których nikt, ze względu na wygląd, nie chce. Ot są z nim bo nie mają innego wyboru, a te lepsze ma tylko na ONSy, bo jest "zabawny i pewny siebie". Zaczyna mu świtać, że coś takiego jak inteligencja, wyuczona bajera itp. znaczą gówno jeśli nie jesteś przystojny bądź nie masz kasy.

 

Akt V - 27 - 30 - "jaki Ty jesteś przystojny"

 

Jak wielu rówieśników ląduje w korpo. Sprytem i bezwzględnością wspina się krok po kroku coraz wyżej. Staje się bardzo oschłym i nieprzyjemnym człowiekiem. Pieniądze zaczynają płynąć, ilośc ludzi których ma pod sobą (a właściwie, którymi pomiata, bo tak się teraz zaczyna zachowywać) rośnie bardzo szybko. Tak samo jak ilość naprawdę ładnych kobiet gotowych dać mu dupy. Ciekawe jest to, że chętne Panie są zawsze "pod nim" lub "na równi" nigdy "wyżej" w hierarchii. Posuwa swoje współpracownice w swoim gabinecie, w kiblach i pokojach konferencyjnych. Jeszcze ciekawsze jest to, że gdy wychodzi do klubów, kobiety, które dowiadują się gdzie pracuje i co robi (zazwyczaj od innych kobiet) z chęcią zajmują się opieprzaniem jego kabanosa mówiąc mu "jaki jest przystojny", choć 30 minut wcześniej nawet na niego nie spojrzały.

 

Akt VI - 31< - album ze zdjęciami

 

Kiedy spotykamy się na wódce X wyciąga album ze zdjęciami. Ma słabość do wywołanych fotek. Oglądamy i mamy bekę, bo układając je chronologicznie i łącząc to ze wzrostem jego zarobków, jak na dłoni widać, że uroda tych kobiet rośnie w zastraszającym tempie. Ostatnią stronę zajmują obrazki przedstawiające jego "życie rodzinne" - X plus 11 lat młodsza żona i wózek z dzieckiem. Pytam - "na co Ci to?" - "zawsze chciałem mieć dziecko?". Ale mówi to jakoś smutno. Pijemy dalej i w końcu wypala - "przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Picie "na smutno" plus panienki z agencji (ja basta, on się zabawił bo żona wyjechała).

 

Akt VII - ...

 

W X'sie mieszkają teraz dwie osoby - chciwy na pieniądze i bezwzględny ruchacz oraz neurotyczny i niepewny siebie chłopiec. Ja znam ich obydwu, cenię tego drugiego, pierwszego mam w dupie ale to dzięki niemu ma to, czego pragnął w stosunku do kobiet. Wewnątrz to bardzo nieszczęśliwy facet. Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Powyższa historia nie dotyczy mnie, a mojego znajomego, kilka detali zmieniłem (z wiadomych względów), nie wypaczając sensu. 

 

Każdemu proponuję odpowiedzieć sobie na następujące pytanie - jakie alternatywy ma średniourodziwy samiec z niezamożnej rodziny jeśli chodzi o wybór partnerki? Czy warto kobietom podporządkować swoje życie? 

 

HXxktkpTURBXy84NjgyZDdlMzM0ZDk4ZTNmMGM0ZDA0ZGE3MjhjMDI3OC5qcGeRkwIAzQHk.jpg

 

 

33 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To, że lecą na kasę jest potwierdzone naukowo, ot, kolejny przykład z życia na poparcie tego. Boli tylko to zdanie: " przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Czy to jest rzeczywiście coś do czego warto dążyć?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Waginator napisał:

 Boli tylko to zdanie: " przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Czy to jest rzeczywiście coś do czego warto dążyć?

 

Po to właśnie powstał ten post, żeby wywołać dyskusję na ten temat....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do mnie bardziej uderzyło to:

" Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki "

 

Witamy w XXI wieku. Smutne to kurwa.

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego on to w ten sposób odczuwa?

 

Bo utożsamił szczęście z kobietami. I teraz jest człowiekiem nieszczęśliwym, bo kobiety są inne niż w jego wyobrażeniach. To podstawowy błąd.

 

 

13 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koleżka nie przepracował siebie i nadal wierzy w ideały zaszczepione w dzieciństwie. Poznał prawdę i naocznie, empirycznie doświadczył. Jednak jej nie przyjął i nie zrozumiał. Stąd ból.

 

Bo prawda boli a prawda wygląda tak:

 

marność nad marnościami - wszystko marność.
 


Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?
Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi,
a ziemia trwa po wszystkie czasy.
Słońce wschodzi i zachodzi,
i na miejsce swoje spieszy z powrotem,
i znowu tam wschodzi.
Ku południowi ciągnąc
i ku północy wracając,
kolistą drogą wieje wiatr
i znowu wraca na drogę swojego krążenia.
Wszystkie rzeki płyną do morza,
a morze wcale nie wzbiera;
do miejsca, do którego rzeki płyną,
zdążają one bezustannie.
Mówienie jest wysiłkiem3:
nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami.
Nie nasyci się oko patrzeniem
ani ucho napełni słuchaniem.
To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
10 Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
«Patrz, to coś nowego» -
to już to było w czasach,
które były przed nami.
11 Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli4,
ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem.

 

 

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mindset i rozwalenie osobowości to jedno ale ja myślę, że u niego dochodzi jeszcze to co pisał @Eredin - utożsamienie szczęścia z kobietami i smutna konstatacja, że coś takiego jak "miłość bezinteresowna" ze strony kobiety nie istnieje. Jest jeszcze sprawa ceny za posiadanie potomka, na którym mu zależało.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Eredin

Wracamy do podstaw. Wiadomo, że jeśli dla kogoś kobieta= jedyne szczęście, to jest to po prostu powolne budowanie swojego grobu. Tutaj jest to bardzo oczywiste. Tutaj.

 

Tam daleko już niekoniecznie. Pytanie podstawowe. Czy szkoda NAM takich ludzi? Każdy ma szansę i sposobność odkrycia, że jest inaczej. Jeden zostanie naprowadzony na "ścieżkę zdrowia", inny nie. Uwierzy, bądź nie, również ich wola.

 

@Długowłosy  kolega zaznajomiony z forum, itp?

 

 

Edytowane przez FoxMulderJr
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak wiadomo myśli mają wpływ na rzeczywistość.

Mężczyzna, który myśli, że liczą się tylko pieniądze, takie osoby przyciąga, jak i również zauważa to w swoim otoczeniu i utwierdza go to w tym przekonaniu. Są różni ludzie, sporo jest materialistek/materialistów.

Ot dobrana Para: materialista i materialistka.

 

Podobna zasada jest dla:

-mechanika - widzi samochody do naprawy

-podrywacza - widzi dziewczyny na podryw i energetycznie dziewczyny do niego jakoś "lgną"

-ktoś ma doła - widzi śmiejące się osoby z niego (co niekoniecznie musi być prawdą), a czasem i dostanie łomot, bo się myślami o to prosi.

 

No ale kobieta nie ma mięśni, ale ma spryt i waginę.

Chciał seksu, kobiet, to cel osiągnął.

Teraz czego on chce w ogóle?

 

17 minut temu, Długowłosy napisał:

wywalają go ze studiów

 

tak się tylko zastanawiam, przyjęli go do korpo bez studiów ?

 

 

21 minut temu, Długowłosy napisał:

Jednak, jak sam mówi, wie "że wyżej wała nie podskoczy", czyli nie ma dostępu do najpiękniejszych kobiet oraz tych, które mają forsę dzięki rodzinie / mężowi. To go frustruje.

 

To się nazywa Habituacja . Człowiek, mężczyzna, kobieta po przyzwyczajeniu do bodźca, chce więcej, dlatego osiągnęliśmy obecny stopień rozwoju cywilizacyjnego. Bez tego byśmy na drzewach lub w jaskiniach jeszcze siedzieli.

1. Ma seks na zawołanie? 2. To teraz chce seksu z najpiękniejszymi kobietami. 3. Jak to osiągnie, to szuka seksu z seksownymi i inteligentnymi oraz mającymi władze 4. itd. w nieskończoność.

 

13 minut temu, FoxMulderJr napisał:

" Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki "

 

Sam Sobie takie życie wybrał.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, ThePowerOfNow napisał:

 

Mężczyzna, który myśli, że liczą się tylko pieniądze, takie osoby przyciąga, jak i również zauważa to w swoim otoczeniu i utwierdza go to w tym przekonaniu. Są różni ludzie, sporo jest materialistek/materialistów.

 

Są kobiety nie materialistki?? :D Dobry żart :D

Selekcja partnera - geny (uroda) + zdolnośc do wychowania potomstwa (kasa).

Nic poza tym :)

 

PS Sorry, zapomniałem że liczy się dobre serce, inteligencja i charakter :D:D:D:D

12 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podobnie kobieta nie leci na przystojnego w pewnym sensie, ale chce byc  atrakcyjna w jego odbiciu,  im przystojniejszy tym wieksza radość  z tego ze sie podoba, tu chodzi o nia, ona sobie musi to udowodnic, facet jest tu tylko zapalnikiem...:)

Edytowane przez Assasyn
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ThePowerOfNow, co post cię czytam to walisz jakimiś sloganami wyuczonymi z forum, zero własnych przemyśleń - dobra nie o tym...

Co do znajomego Długowłosego, to chłopak wpadł w wir życia, od zera do bohatera, a że głupi kolo nie jest to widzi tą wszechogarniającą obłudę,

i to co w tym momencie napisałem nie tyczy się tylko relacji damsko-męskich, ale relacji międzyludzkich w ogóle...

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Długowłosy napisał:

Są kobiety nie materialistki?? :D Dobry żart :D

 

a jest mężczyzna nie-materialista?

Nawet pustelnik musi coś jeść i działają na niego prawa fizyki.

 

5 minut temu, Długowłosy napisał:

dobre serce, inteligencja i charakter

 

Najczęściej facet, który ma pasje i jest inteligentny zarabia więcej niż ktoś kto zamiast uczyć się pił piwo.

Normalne prawo tego Świata na którym żyjemy.

To jakby napisać, że mężczyznom się podobają piękne kobiety i wyrażać żal do nich na forum kafeteria.

Edytowane przez ThePowerOfNow

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajny temat. Prawdopodobnie gdybym się nie otrząsnął to skończyłbym tak samo. Mając wgrany program przez długi czas uważałem, że będę szczęśliwy jak sobie kogoś znajdę. Dopiero kiedy usiadłem i zastanowiłem się, co odczuwałem będąc w związkach oraz poza nimi a także jak wygląda życie wielu żonatych facetów stwierdziłem, że nie chcę takiego życia. Dopiero kiedy samiec uświadomi sobie że kobieta nie da mu szczęścia może zacząć się rozwijać. Inaczej istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wszystko będzie robił tylko po to aby zaimponować paniom i dążyć do ruchania albo związku. Moim zdaniem ma to bardzo destrukcyjny wpływ na człowieka bo tak naprawdę nie jest sam ze sobą szczęśliwy. I wtedy może dojść do takiej sytuacji, że mamy tak jak napisał @Długowłosy dwie osoby w jednym ciele. Dopiero zrozumienie pewnych kwestii, a przede wszystkim samego siebie, może nam pozwolić na rozwój.

11 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ThePowerOfNow napisał:

3. Jak to osiągnie, to szuka seksu z seksownymi i inteligentnymi oraz mającymi władze 4. itd. w nieskończoność.

W nieskończoność? A co stoi ponad seksownymi i inteligentnymi?

 

Poza tym baba z władzą to jakieś nieporozumienie, zależy, co rozumiemy pod tym określeniem, jeśli bycie najmitą w obcej korporacji i pokazywanie wyższości wobec dorobkiewiczów walczących o pozycję, to to nie jest dla mnie władza, ale to kwestia dyskusji. Bo można sobie udawać kogoś mocnego, ale nadchodzi szesnasta i jest się szarym obywatelem równym wobec innych, którzy mają w dupie jej polecenia-wyda, czy nie wyda, świat biegnie dalej.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

 i smutna konstatacja, że coś takiego jak "miłość bezinteresowna" ze strony kobiety nie istnieje. 

 

W pewnym sensie istnieje w takiej formie jak u facetów. Jak dobrze wyglądasz to kobieta będzie się ciebie trzymała. Jak dobrze nie wyglądasz to obywasz się smakiem, czekasz na zasoby i wtedy zasoby trzymają kobietę przy tobie. Różnica między facetami, a kobietami jest taka, że mężczyźni wymagają przede wszystkim dobrej facjaty, dla kobiet oprócz tego może być też kasa. Jakby nie patrzeć to zawsze się kocha za coś, a wydaje mi się, że to w dużej mierze kultura wmawia nam, że kochanie za pieniądze jest złe, a za wygląd to prawdziwa miłość. Można się co najwyżej zastanawiać, kiedy kobieta jest bardziej związana, bardziej dobra, bardziej podniecona. Czy wtedy jak pokażesz jej sześciopak na brzuchu czy wtedy gdy zamachasz jej przed twarzą Władysławem Jagiełło.

 

1 godzinę temu, ThePowerOfNow napisał:

 

a jest mężczyzna nie-materialista?

 

Najczęściej facet, który ma pasje i jest inteligentny zarabia więcej niż ktoś kto zamiast uczyć się pił piwo.

 

Jednak faceci nie są materialistami w takim stopniu jak kobiety. Jak pisał gdzieś Red, kobiety odpowiadają za 85% niepotrzebnych wydatków. Nie wiem czy to prawda, ale z pewnością coś w tym jest. To facet potrafi oszczędzać, zarządzać hajsem, kupować to co potrzebne, a jak jest nadmiar to zainwestować. Dodatkowo faceci w o wiele mniejszym stopniu kierują się zarobkami kobiet niż odwrotnie.

 

Owszem zarabia więcej. Ale nie wcześniej niż mając te 25 lat, a często dużo później. A dopóki nie zacznie zarabiać to kobiety mają w dupie jego pasje i inteligencję (chyba, że bardzo dobrze rokuje, że będzie dużo zarabiał) i do tego czasu chętnie będą ciągnąć druta tym pijącym piwo.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Waginator napisał:

kobiety odpowiadają za 85% niepotrzebnych wydatków. Nie wiem czy to prawda, ale z pewnością coś w tym jest.

 

Prawda, to z badań przeprowadzanych w USA i Kanadzie nad wydatkami małżeństw. 

 

 

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Waginator napisał:

W pewnym sensie istnieje w takiej formie jak u facetów. Jak dobrze wyglądasz to kobieta będzie się ciebie trzymała. Jak dobrze nie wyglądasz to obywasz się smakiem,

 

Wielokrotnie pisałem na forum żeby nie oszukiwać samego siebie i jeśli ktoś nie miał "brania" w młodości to nie miał go ze względu na brak urody, a jeśli ma je teraz to wynika ono z jego pozycji społecznej, umiejętności doboru ubioru itp. a nie dlatego, że "jest inteligentny" vel "ma charakter" etc. To są miraże i bzdury. Jeśli ktoś nie jest przystojny w sposób naturalny (twarz) to modelowanie ciała i tak nie zrobi odpowiedniej pracy i i tak, nie załatwi mu to dostępu do najlepszych kobiet. Dopiero jak będzie miał kasę i pozycje to nastąpi a i wtedy nie ma mowy o "miłości", a raczej o czystej transakcji biznesowej.

 

Nie piszę tego żeby kogokolwiek dołować ale nie oszukujmy się i właśnie dlatego warto mieć na uwadze jedno - kobieta nie da szczęścia. Jedni w życiu dostają prezent w postaci urody, inni ogarnięcia a jeszcze inni żadnego. I nic na to nie poradzimy.

 

Po raz nty, nie wierzcie, że cokolwiek innego niż uroda i hajs ma znaczenie w stosunkach damsko-męskich. To oszustwo.

 

I dlatego również, osobom w związkach, zwracam uwagę, iż jeśli chcą być w pełni świadome, muszą sobie zadać pytanie którym z kolei wyborem byli dla swoich partnerek.

 

Nie ma co nienawidzić kobiet ale nie warto też pokładać w związku z nimi jakiś większych nadziei.

 

13 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

20 minut temu, Długowłosy napisał:

Po raz nty, nie wierzcie, że cokolwiek innego niż uroda i hajs ma znaczenie w stosunkach damsko-męskich. To oszustwo.

 

I dlatego również, osobom w związkach, zwracam uwagę, iż jeśli chcą być w pełni świadome, muszą sobie zadać pytanie którym z kolei wyborem byli dla swoich partnerek.

 

Nie ma co nienawidzić kobiet ale nie warto też pokładać w związku z nimi jakiś większych nadziei.

 

 

 

Nie do końca to tak jest...weźmy dwóch samców o takich samych wartościach "uroda" oraz "hajs"...dla ułatwienia - braci bliźniaków...

 

Jeden ma jednak uległy charakter "męskiej cipy" , a drugi  - ma tzw. męski, silny charakter, i "właściwe" podejście do kobiet.

Dla każdej samicy ten drugi mężczyzna, z silnym charakterem - będzie przecież o wiele atrakcyjniejszy.

Pomimo takiego samego wyglądu i kasy...

 

Tak że, jednak nie tylko uroda i hajs się liczy!

 

 

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@RedBull1973

 

Nie do końca się zgadzam z tym charakterem. Owszem, jak ktoś jest kompletną cipą to kobiet nie przyciągnie albo nie na długo. Ale jak jesteś chociaż przeciętny pod tym względem to w zupełności wystarczy. Przykład jednego gościa z mojej grupy uczelnianej. Od pierwszych dni zapoznał się z dwoma dziewczynami i utworzyli swoją własną grupkę towarzyską. Z kolejnymi miesiącami do tej grupki dołączało coraz więcej dziewczyn ostatecznie osiągając wynik sześciu dziewczyn i tego jednego chłopaka. Od początku zastanawiałem się nad tym fenomenem. Gość nie jest szczególnie mądry ani szczególnie rozrywkowy czy męski, dość dużo narzekający i użalający się nad losem, trochę zniewieściały z zachowania i głosu. Z facetami nie gada i ma zerową reputacje u nich. Dodatkowo jest w związku z całkiem ładną dziewczyną. Zagadka dopiero się rozwiązała, gdy przypadkiem zobaczyłem wiadomość jednej z tych dziewczyn do jakiejś koleżanki "patrz jakiego mam przystojniaka w grupie" <tutaj jego zdjęcie> "noo, rzeczywiście ładny".

 

Pewni siebie mają po prostu dobre sito na te kobiety którym się nie podobają, mają więcej prób i lepiej potrafią sfinalizować relację. Dodatkowo często są pewni siebie dlatego, że się podobają kobietom i to podciąga ich samoocenę, więc przyczyna może być mylona ze skutkiem. Jak brzydal będzie pewny siebie (a zazwyczaj nie jest) to po prostu będzie uważany za chama, egoistę, prostaka, buraka etc. i zostanie odizolowany. W jakimś stopniu to może wpływać na atrakcyjność, ale nie przeceniałbym tego aspektu. Podnieciłaby cię otyła kobieta z nawet najcudowniejszym charakterem na ziemi? Bo mnie raczej nie.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, RedBull1973 napisał:

Tak że, jednak nie tylko uroda i hajs się liczy!

 

W relacjach damsko męskich tylko. Opisał to @Waginator.

Natomiast w relacjach męsko-męskich (przyjaźń etc.) liczy się charakter.

 

PS Natomiast rozumiem tendencję do samooszukiwania się, bo świadomość tego pozwala inaczej spojrzeć na poprzednie relacje. Bolesne ale prawdziwe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W pierwszym poście 2 razy pojawiają się czwarty i piąty akt, przez co całość traci znacząco na wiarygodności ;)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie , ale ja właśnie znam takich dwóch braci bliźniaków!

Pierwszy z nich - Paweł, ma zupełnie inny charakter od drugiego , jest przebojowy, wesoły, pewny siebie, bardzo towarzyski i zabawowy...

Piotr - introwertyk, poważny, rzadko żartuje, mniej pewny siebie, mniej zabawowy...

 

Obaj pracowali ze mną w jednej firmie, na tych samych stanowiskach (przedstawiciel handlowy).

 

Jak myślicie, który miał większe powodzenie u kobiet ?

Oczywiście, że Paweł...

(teraz Paweł już ma żonę i dzieci...)

 

 

Dalej - przecież wiele cech negatywnych można przezwyciężyć ,jeśli ma się silny charakter - praca nad sobą , praca nad sukcesem, praca nad sylwetką...

 

Tak że absolutnie nie zgadzam się ,że charakter nie ma znaczenia.

Charakter ma znaczenie i to zajebiste, bo silny charakter pozwala np. zdobyć kasę, czy polepszyć wygląd...

A przede wszystkim - pozwala trzymać w ryzach kobietę !

 

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, ZdzisławBeton napisał:

W pierwszym poście 2 razy pojawiają się czwarty i piąty akt, przez co całość traci znacząco na wiarygodności ;)

 

Dzięki za zwrócenie uwagi, pisane na flow więc i błąd poszedł ;)

 

5 godzin temu, RedBull1973 napisał:

Tak że absolutnie nie zgadzam się ,że charakter nie ma znaczenia.

Charakter ma znaczenie i to zajebiste, bo silny charakter pozwala np. zdobyć kasę, czy polepszyć wygląd...

A przede wszystkim - pozwala trzymać w ryzach kobietę !

 

 

Tylko że to samo i ja piszę, i przypuszczam że reszta też ale chodzi o to, że dla kobiety charakter nie ma znaczenia, a jedynie wygląd i hajs.

 

Cechy negatywne charakteru? Jak jest pieniądz bądź uroda to kobieta przymknie oko na wiele. Właśnie ta historia o tym mówi - facet nie miał naturalnego smv, kasą podwyższył, ale doskonale wie, że to miraż i ułuda. Tyle.

 

Podsumowując - znów napiszę - charakter jest ważny dla faceta jako jednostki i w relacjach facet-facet, a z kobietami to nie ma on żadnego znaczenia. Możesz być debilem i pierdołą ale jak jesteś przystojny / masz hajs będziesz miał kobiety. No chyba, że mówimy tu już o skrajnych przypadkach mających problemy w relacjach interpersonalnych, choć ja znam jednego przystojnego gościa, którego panny same zaczepiały i w ten sposób to znikało.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez mixboka
      Cześć. 
      Mam 22 lata, mieszkam we Wrocławiu, wynajmuję pokój. Uczyłem się pilnie, ale nie w szkole. Całe życie pracuję w sprzedaży. Potrafię tworzyć systemy marketingowo-sprzedażowe (sklepy internetowe, grafikę, organizuję reklamę).
      Biznesowych książek mam sporą kolekcję, przeczytałem z 50. W skrócie - mam teorię.

      Nie miałem nigdy swojej firmy, nie wiem jak to jest w praktyce. Moi rodzice prowadzą od kilkunastu lat firmę produkującą meble, mają pracę, ale brakuje tam dobrze zorganizowanych systemów i marketingu. Nisko cenią swoje usługi chodź są jednymi z lepszych w branży. (wspominam o tym bo sprawa tego dotyczy)
      Ostatnio wymyśliłem i sprawdziłem kilka pomysłów - przekalkulowałem wszystko i wyszło mi, że opłaca się robić dla mnie 2 rzeczy.

      1. Mogę zacząć tworzyć kontent w internecie (kursy, blogi, wideo, podcastu). Myślę, że mógłbym pomóc ludziom, którzy chętnie mi za to zapłacą. Wiem i już.
      Biznes bym rozwijał po godzinach w międzyczasie jebał bym na etacie na niezbyt wymagającym stanowisku, po to by zapewnić sobie przepływ pieniężny.
       
      2. Mogę wejść do rodzinnego biznesu, gdzie teren jest już rozeznany, firma i magazyn stoi, a pracownicy pracują. Działał bym tam w kontekście marketingu i sprzedaży, oraz obsługi klienta.
      Żeby być cenny w firmie zaplanowałem to tak, że zajmę się tym na co mam największy wpływ i da największe rezultaty tzn. sprzedaż. A kiedy zdobędę, dzięki sprzedaży wpływ na firmę to będę mógł wprowadzić zmiany, które ułożą biznes i zapewnią większy zwrot z biznesu dla mnie i rodziców.
       
      Do tej pory wszystko wygląda super tylko.

      Mam problem z ojcem. Nigdy nie traktował, poważnie moich pomysłów. Niszczył poczucie mojej własnej wartości.  Wiem, że może to brzmieć jak lament, ale często wyśmiewa moje propozycje. Nie ukrywam takie zachowanie podcina mi skrzydła. Wiem, że muszę ojcu udowodnić, że jestem warty tego, by być traktowany poważnie w ich firmie, ale boję się, że to może skończyć się jak walka z wiatrakami. Zawsze moje działania będą uzależnione od tego co on o tym myśli, a na to nie mam wpływu. A nie chcę, by moja przyszłość zależała od kogoś innego.

      Mając te 2 możliwości.
      1. Jestem zależny tylko od siebie i tego co robię.  Nie mam nikogo kto podcinał by mi skrzydła co jest oczywiście plusem. Jednak zwrot z tej opcji pojawi się dopiero po dłuższym czasie (1-2 lata).
      Nie mam tu pewności czy to będzie dobry biznes, co wiąże się z ryzykiem. 
      2. Mam dobry, sprawdzony interes rodzinny. Gotową infrastrukturę i now how w branży. Ale mam też człowieka, który nademną stoi i może w prosty sposób zniszczyć efekty mojej pracy. Robiąc z rodzina biznes narażam swoje z nimi relacje.

      Czy ktoś z Was też miał taki dylemat? 
      Jak kończy się współpraca z rodziną? Może jakieś przykłady?
      Czy warto ryzykować i tracić czas? Może lepiej zająć się swoimi sprawami i szukać swojej drogi?
      Jak przeobrazić się w oczach ojca z dziecka na mężczyzną, z którego zdaniem trzeba się liczyć?

       
    • Przez Samiec Alfa
      Witam serdecznie!
       
      Jeśli nie ten dział to oczywiście proszę o przeniesienie.
       
      Po roku spędzonym na uczelni technicznej jestem wypluty, rozjechany jak flaki wołowe na gulasz. Jestem dość zawiedziony po tym co są w stanie zaoferować mi studia. Tonę niepotrzebnej wiedzy, której co prawda praktycznie nie będę wykorzystywać, duży stres, wyścig szczurów na każdym kroku. Jestem zmęczony, a także znudzony programem jakim muszę się kierować, by zdobyć upragniony papierek potwierdzający moje kwalifikacje. Większą frustrację wywołuje we mnie fakt, że pomimo, że nie ma żadnych problemów z zaliczaniem przedmiotów jest to, że brakuje mi praktycznie wolnego czasu dla samego siebie. Moje życie kręci się wokół uczelni, a moje sny krążą wokół rachunku różniczkowego i całek
       
      Ale założyłem temat nie po to, by pisać o swoich problemach i żalach. Temat powstał po to, byście drodzy bracia doradzili mi w jaki sposób mogę rozwinąć swoje talenty wewnętrzne,aby czerpać z nich profity.  Opiszę tutaj je poniżej, jest to zbiór nie tylko moich własnych odczuć, ale także odczuć osób przebywających wokół mnie, więc myślę, że przytoczone tutaj fakty będą miarodajne.
       
      - Od zawsze można, by powiedzieć miałem bardzo rozwinięte myślenie abstrakcyjne. I nie myślę o tym tylko ja. Jest to też opinia innych osób, które były lub są pod wrażeniem tego jak dużą mam wyobraźnię. Kiedyś i teraz czytam bardzo dużo książek nie tylko pokroju samorozwoju, ale też historycznych, biografii, z zakresu fantastyki, sf, a także jestem obeznany z pisarzami z dawnego pokolenia. Od małego miałem masę pomysłów, czy to na ulepszanie świata, czy życia innym ludziom.
       
      - Posiadam w sobie ponad przeciętną wrażliwość oraz zdolność do logicznego myślenia. Nie dogadywałem się z rówieśnikami. Byłem od nich inny. Interesowały mnie zupełnie inne rzeczy niż przeciętnego małego dziecka czy też nastolatka. Dobrze rozmawia i spędza mi się czas z osobami, które są ode mnie starsze. Zawsze interesowały mnie te "poważne rzeczy", śniłem marzenia o zmianie świata, albo o chęci pomocy. Kiedyś dużo pomagałem innym i szczerze mówiąc czułem się naprawdę dobrze, móc komuś pomóc. Nie chciałem za to żadnej zapłaty. Satysfakcjonował mnie po prostu uśmiech na twarzy drugiego człowieka.  Zawsze pomagałem ludziom, którzy byli albo odrzuceni, albo też mieli ciężkie problemy z których umiałem znaleźć rozwiązanie.
       
      -Nie mam żadnych problemów z nauką, co prawda był okres w moim życiu kiedy naprawdę się opuściłem, ale wynikało to głównie z tego, że wzorce, które dostałem w pakiecie po prostu się nie sprawdziły. Zaczęło coś zgrzytać. Przedmioty ścisłe czy humanistyczne nie stanowiły i nie stanowią dla mnie problemu, pod warunkiem, że mnie interesują.
       
      -Pisałem jakieś tam bazgrołki. Niby co prawda nic, ale każdy był pod wrażeniem tego co wychodziło spod mojej ręki.
       
      W sumie to tyle, jeśli coś wam da bardziej jasny obraz to śmiało pytajcie, z chęcią wam odpowiem Za wszystkie porady jestem z góry bardzo wdzięczny.
       
    • Przez Tomko
      Witam braci,

      Temat ten założyłem jako pokłosie wątku o moim powrocie do kraju.
       
      O co chodzi? Ano chodzi o legalne prowadzenie działalności będąc u nas w kraju a rozliczanie się w innych krajach, które mają dużo przyjaźniejsze prawo podatkowe. W moim przypadku jest to UK, ale mam nadzieję, że inni też będą mogli się wypowiedzieć. Wiem, że @Grzenio prowadzi biznes poza PL, kolega @Drizzt też mógłby się wypowiedzieć.

      Jakie macie sposoby? kontakty? Na co uważać w przypadku skarbówki? Jak to jest z ubezpieczeniem? Czy skarbówka (tfu) nie przyjebie się do oszczędności z zagranicy jak to lubią ponoć robić?

      Każde informacje będą przydatne, na pewno więcej osób prowadzi/prowadziło nawet jednoosobową działalność. Przyda się potomnym albo innym przedsiębiorczym braciom, którzy chcą swojej przygody spróbować.

      Drugi wątek (mniej istotny). Jakich platform używacie przy transferze pieniędzy? Ktore z nich mają najmniejszą prowizję? Ja używam transferwise, ale przy mniejszych kwotach w ogóle się nie opłaca. Mam też cinkciarza, ale od ok roku nie korzystam bo mieli problemy z angielskim kontem i transfer był możliwy tylko przez jakieś chujowe konto walutowe w mbanku.

      Pozdro!
    • Przez Smerfetka
      Witajcie
       
      Zwracam się do Was o radę oraz o wnioski/relacje z ewentualnych doświadczeń.
       
      Sprawa wygląda następująco:
      Mój partner zaproponował, że może się "dorzucić " to mojego pierwszego w życiu projektu/inwestycji.
       
      Chcę zainwestować pieniądze - kupić małe mieszkanie do remontu w dobrej cenie/wyremontować i szybko sprzedać.
      Jestem na etapie poszukiwania okazji. Nie mam 100% wkładu na tą inwestycję więc miałam w planach zaprosić kogoś do projektu (znam sporo takich osób więc nie ma kłopotu). Do projektu brakuje mi ok. 50-40% wkładu.
      (Chciałabym temat wykonać w tym roku, a nie trzymać pieniędzy na lokacie - co mnie osobiście boli ...a nie wchodzę w nic czego nie rozumiem.)
       
      Nie proponowałam nigdy mojemu partnerowi tego, ponieważ:
      - on nigdy nie kupował nieruchomości (poza garażem w zeszłym roku- chciał spróbować...)
      - miał negatywne doświadczenia (jakieś 3lata temu) z byłym wspólnikiem(kuzynem) i stracił prawie całą kasę/do dziś nie odzywa się z kuzynem.
      - nie wpadłam na to ...My oddzielamy sprawy zawodowe i prywatne, nic nas nie łączy pod kontem finansowym.
       
      Fakt, że mi to zaproponował ...bardzo miłe ...ponieważ świadczy o tym że mi ufa po kilku latach (a bywało różnie).
       
      Zakładając, że wejdziemy wspólnie w projekt, należy ustalić  zasady korzystne dla dwóch stron.
       
      Pytanie, czy robić jakieś "fory" ? Czy potraktować temat czysto jako interes tzn:
      - on daje ok. 50% wkładu
      - ja daje ok. 50% wkładu + wiedza + czas- wyszukuję okazję, podejmuję decyzje/negocjuje + organizuje formalności + zajmuje się remontem+ wystawiam i szukam kupca ( mój partner będzie za granicą wiec technicznie nic nie pomoże)
      Biorę na siebie całą odpowiedzialność za projekt.
      Projekt jest dosyć prosty dla mnie, ponieważ pracuję w tym zawodowo, ale też mam możliwość uzyskania pomocy/rady od osób które już na tym zjadły zęby - ufam ich doświadczeniu i wiedzy.
      - najważniejsza kwestia - podział X dochodu. Uważam że podział 70/30% byłby uczciwy
      - Czy spisać jakąś umowę?/ jak tak to jaką?
      Jak uważacie ?
       
      Czy może lepiej dać sobie spokój...
       
      Z góry dziękuję za merytoryczne rady/opinie/ocenę
       
       
       
       
       
    • Przez Qaikwow
      Ostatnio często spotykam się z tak zwaną "motywacją", która jest robiona generalnie przez osoby, które są łase na pieniądze, bądź są zwykłymi cwaniakami. O ile Karmowskiego nie neguję, bo stara się ruszyć tyłek ludzi ku siłowni, to jednak reszta motywacji wydaje się być wątpliwa. Niedawno była afera, jakoby wysportowani ludzie z fitnessu opowiadali jak to jest im ciężko odnosić sukcesy i motywowali innych jadąc samemu na soku. Ludzie, którzy ćwiczą naturalnie trudno jest zdobyć wymarzoną masę czy ograniczyć BF do minimum, jednak często osobom z fitnessu to się w magiczny sposób udaje i zarazem pisząc o ciężkiej pracy...
       
       
       

       
       
      A co jeśli chcesz osiągnąć sukces w życiu?? Tu sprawa jest prostsza, bo wystarczy, że ktoś Ci powie, że musisz iść do przodu... Nieważne, że masz problemy... Musisz osiągnąć sukces!!!
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.