Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

Rekomendowane odpowiedzi

Jak myślicie ile miał kasy i jaki status? 

 

A tak poważnie skoro wiemy że kobiety lecą na kase i status ale jeszcze go nie mamy(bo przecież nie będziemy specjalnie tyrać pod kobiety) to jak możemy to wykorzystać na swoją korzyść? Wiadomo rozwijamy się dla siebie, nie stawiamy kobiet na piedestale i nie wierzymy w ich kłamstwa tylko ile można tak żyć w takiej izolacji, jak wykorzystujecie ten fakt na swoją korzyść?

 

16712008_1210861162374204_34654305981777

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mamy XXI w. a nie połowę ubiegłego.

Troszkę się pozmieniało. W każdej dziedzinie życia - również społecznego.

Zauważyłeś to?

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, Testoviron napisał:

 

Jak myślicie ile miał kasy i jaki status?

 

 

Jak myślisz ilu jest tych z kasą i statusem, 99% loszek musi obejść się smakiem. 

 

Kilka % wyłapie jakiegoś mężczyznę z grupy, którą kiedyś uważano za klasę średnią typu lekarz, menager średniego szczebla, inżynier, specjalista pracujący na własny rachunek.

 

Dla większości loszek zostaje zwykły Janusz czy Seba, taka prawda. Tak to działa wszędzie na świecie. 

 

Oczywiście wśród Januszów i Sebów też będzie rozróżnienie przecież karyny muszą się dowartościować.

 

Więc lepszy będzie Janusz, który jest kierownikiem zmiany w fabryce niż ten, który zapierdala przy taśmie w tej samej fabryce.

 

Lepszy będzie majster na budowie niż Seba pomocnik murarza. Itd itp.

 

 

- 1 % loszek upoluje "księcia"

 

- 4 % wbije w klasę średnią

 

- 10 % upoluje aspirującego do klasy średniej jeśli nie bezpośrednio to z taką zdolnością zarobkową iż będzie go stać na zapewnienie dobrego startu dla dzieci, które już mają np. dzięki opłaconej przez Sebę czy Janusza edukacji wbić do średniaków, oczywiście jak bozia rozumem potomstwo obdarzy. Bo wiadomo z ułomka nie zrobi się lekarza, menadżera czy wykładowcy. I niestety tutaj zazwyczaj na marzeniach się kończy, bo plany mamusi jednym, a plany potomstwa mogą być inne, nawet jak zdolności są.

 

Generalnie z tej grupy do wyższej grupy przejdzie mały % Seb lub mały % ich potomstwa. Więc ta grupa 10% to dla loszki i tak loteria. Janusz albo w skoczy albo nie, gówniaki awansują społecznie albo nie. 

 

 

Tak więc większość loszek dostaje mocno przeciętnego faceta, wynika to zwyczajnie ze statystyki,  górnej i średniej półki nie starczy dla wszystkich, nawet tej aspirującej do średniej będzie niewielu.

 

 

A i jeszcze jedno, tak naprawdę loszki z poza danej grupy mają nikłe szanse na przeskoczenie do grupy wyższej. Bo ludzie w swoich grupach się wiążą najczęściej, materialnych, zawodowych itp. więc bieda loszka musi mieć mega fart w życiu lub wybitną urodę + trochę ogarnięcia umysłowego żeby skoczyła choć o szczebel.  

 

 

 

  • Like 11

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Testoviron napisał:

jak wykorzystujecie ten fakt na swoją korzyść?

Ja osobiście nie jestem zainteresowany manipulowaniem kimkolwiek w celu otrzymania tego co chcę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mamy XXI w. a nie połowę ubiegłego.

Troszkę się pozmieniało. W każdej dziedzinie życia - również społecznego.

Zauważyłeś to?

 

A nie pomyślałeś że wstawiłem ten obrazek dla beki? Dla bólu sam wiesz czego naszych wspaniałych rodaków? Mój nick to nie przypadek :)

 

Zadam może moje pytanie inaczej. Po prostu interesuje mnie jaki obieracie kierunek znając "prawde" o kasie i statusie:

 

A.) Robicie kariery, dbacie o siebie na maksa trochę dla siebie trochę pod kobiety żeby jednak mieć jakiś ONS /FF albo związek

B.) Rozwijacie się ale dla siebie, rozwijacie swoje pasje więc automatycznie kasa i status niekoniecznie jest waszym priorytetem i zainteresowanie dziewczyn jest mniejsze.

C.) Stosujecie jakieś sztuczki które sztucznie podbijają SMV (niekoniecznie PUŁASOWE)

D.) Macie w dupie kobiety i już nie chcecie od nich niczego wybieracie życie pustelnika.

 

Po prostu jestem ciekawy bo z tego co widzę że przez cały wątek trwają wojenki jak bardzo kobiety lecą na kasę i status a nikt nie napisał co z tym fantem zrobić i jak go możemy najlepiej wykorzystać. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Testoviron napisał:

Zadam może moje pytanie inaczej. Po prostu interesuje mnie jaki obieracie kierunek znając "prawde" o kasie i statusie:

 

Mianowicie taki jaki komu wygodniej, ilu ludzi tyle celów indywidualnych.

 

 

 

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
57 minut temu, Testoviron napisał:

Zadam może moje pytanie inaczej. Po prostu interesuje mnie jaki obieracie kierunek znając "prawde" o kasie i statusie:

 

A.) Robicie kariery, dbacie o siebie na maksa trochę dla siebie trochę pod kobiety żeby jednak mieć jakiś ONS /FF albo związek

B.) Rozwijacie się ale dla siebie, rozwijacie swoje pasje więc automatycznie kasa i status niekoniecznie jest waszym priorytetem i zainteresowanie dziewczyn jest mniejsze.

C.) Stosujecie jakieś sztuczki które sztucznie podbijają SMV (niekoniecznie PUŁASOWE)

D.) Macie w dupie kobiety i już nie chcecie od nich niczego wybieracie życie pustelnika.

 

Po prostu jestem ciekawy bo z tego co widzę że przez cały wątek trwają wojenki jak bardzo kobiety lecą na kasę i status a nikt nie napisał co z tym fantem zrobić i jak go możemy najlepiej wykorzystać. 

Do pogrubionego - trafne spostrzeżenie, stary. Aż dziwię się samemu sobie, że na to nie wpadłem i nie napisałem tego ^^.

 

Będąc w trakcie czytania książek Marka, jednej książki "Seksualna atrakcyjność" od Kamila (Orety.pl) i przeczytaniu kilku bardzo ważnych, obowiązkowych tematów w relacjach damsko-męskich, osobiście, mając na karku 20 lat(jak to napisał Subiektywny - z czasem 20-latkom, może się to jeszcze kilka razy zmienić, choć wątpię aby u mnie tak było) interpretuje to w następujący sposób.

 

Nie trać czasu na pochłaniacze czasu - tylko w chwilach relaksu. Rozwijaj się w każdym kierunku - zawodowym, prywatnym, pasje, zainteresowania. Poszerzaj horyzonty, nie zamykaj się na wiedzę i zbieraj i jeszcze raz zbieraj doświadczenie. Nic nie oczekuj od kobiet - są tylko miłym dodatkiem do Twojego życia. Pogódź się z samym sobą, zaakceptuj siebie. Gdy osiągniesz najwyższy pułap swojego smv, czy tam przekroczysz 30-tkę, co jest równoznaczne z wysokim smv przy zrealizowanych powyższych założeniach - zbieraj plony owej, długotrwałej pracy. Karol Wojtyła powiedział kiedyś zajebiście pasujące do tego kontekstu słowa, a mianowicie "Wymagajcie od siebie, choćby inni od Was nie wymagali".

 

#wychowanyprzezbraciasamcy

Edytowane przez Eliteq
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ok, widzę że jaja sobie robisz, ale nic mi nie szkodzi wyłożyć kawę na ławę metodą łopatologiczną. W końcu to lubię i sam pewne rzeczy też sobie układam.

2 godziny temu, Testoviron napisał:

 

Jak myślicie ile miał kasy i jaki status?

 

Zakładając, że to zwykły koleś a nie syn milionera: dokładnie tyle, ile w 1944 r. było potrzeba żeby być atrakcyjnym dla panny ze zdjęcia ;)

Status też przyzwoity: za mundurem panny sznurem, a na wojnie zawsze można szybko awansować. Potencjał był. Dziwisz się, że młody marynarz z II WŚ mógł mieć kobietę? :D

To że przez 70 lat utrzymał i wytrzymał? Jak dla mnie - wielki szacun. Widać facet miał jaja i potrafił ustawić babę. W tamtych czasach było zresztą łatwiej: społeczeństwo się zmienia, jak wiesz to temat rzeka...

57 minut temu, Testoviron napisał:

A nie pomyślałeś że wstawiłem ten obrazek dla beki? Dla bólu sam wiesz czego naszych wspaniałych rodaków?

Nie rozumiem Twojego poczucia humoru. Trolling nieudany. Co Tobie rodacy zrobili? Z KODu żeś się urwał?

 

57 minut temu, Testoviron napisał:

Po prostu jestem ciekawy bo z tego co widzę że przez cały wątek trwają wojenki jak bardzo kobiety lecą na kasę i status a nikt nie napisał co z tym fantem zrobić i jak go możemy najlepiej wykorzystać.

Ja to widzę w ten sposób:

To że wiesz na co tak naprawdę lecą panie, daje Ci korzyść w tej grze - znasz już jej zasady. Pozbywasz się złudzeń, przez które możesz wejść na minę. Lepiej wiesz jak to działa i masz większe szanse osiągnąć swoje cele. Jakie one są? Sam musisz określić...

 

Co do konkretów, to @Mosze Red napisał już wszystko.

Może trochę rozwinę: z jednej strony zależy jakie kto ma priorytety w życiu, a z drugiej - możliwości.

W przypadku kiedy Twoim najwyższym celem jest związek i rodzina albo liczba kobietek na liczniku, to możliwości są dwie:

1) Jeżeli jesteś bogaty albo super przystojny, to nie zawracasz sobie głowy punktami A-D, tylko po prostu ruchasz najlepsze sztuki ;)

2) Jeśli nie wygrałeś na loterii genowej ani żadnej innej i jesteś zwykłym Januszem, to pewnie A i C.

Jeżeli interakcje z kobietami nie są dla Ciebie sensem życia ani miarą Twojej wartości jako człowieka, to raczej B albo D.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Testoviron napisał:

Po prostu jestem ciekawy bo z tego co widzę że przez cały wątek trwają wojenki jak bardzo kobiety lecą na kasę i status a nikt nie napisał co z tym fantem zrobić i jak go możemy najlepiej wykorzystać. 

 

A po co z tym fantem cokolwiek robić? Źle zrozumiałeś posty braci - my nie narzekamy, że kobiety lecą na hajs, tylko to dostrzegamy i zauważamy, co jest istotne z punktu widzenia wszechobecnej obłudy na ten temat. Większość z nas rozumie i akceptuje fakt, że $$$ mają znaczenie dla kobiet i rozumiemy, że taka jest biologia i nie można za to ganić kobiet.

 

To normalne i naturalne, jako kobieta też byś leciał na hajs, bo która matka chciałaby, żeby jej dzieci wychowywały się w biedzie? A że sama nie zarobi? Świat jest jaki jest, faceci lecą na cycki, to babki to wykorzystują - po co się rozwijać i zarabiać, skoro może to za nie zrobić mężczyzna? (tekst jednej z moich koleżanek).

 

W życiu za wszystko się płaci, pamiętaj o tym. Chcesz mieć ładną i atrakcyjna dziewczynę, to musisz jej coś dać w zamian. Miłość bezinteresowna nie istnieje. Osobiście nie mam problemu z tym, że dziewczyny zwracają uwagę na posag mężczyzny póki same dbają o nich i dają im to czego chcą. Facet ma ogarnięty dom, miłą pannę, świetny seks, a w perspektywie czasu ładne potomstwo, a dziewczyna żyje na poziomie - jak dla mnie całkiem sprawiedliwy układ. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Testoviron napisał:

A nie pomyślałeś że wstawiłem ten obrazek dla beki?

Cuchnie strategią samiczek, które po nieudanej próbie np. tyranizowania samca, próbują obrócić swoje postępowanie w żart.

  • Like 11

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cuchnie strategią samiczek, które po nieudanej próbie np. tyranizowania samca, próbują obrócić swoje postępowanie w żart

 

Wpisz sobie na youtube testoviron, pooglądaj może zrozumiesz. Jeśli nie to przykro mi, nie chce mi się tłumaczyć postępowania mojego guru, testovirona.

 

Co do konkretów, to @Mosze Red napisał już wszystko.

Może trochę rozwinę: z jednej strony zależy jakie kto ma priorytety w życiu, a z drugiej - możliwości.

W przypadku kiedy Twoim najwyższym celem jest związek i rodzina albo liczba kobietek na liczniku, to możliwości są dwie:

1) Jeżeli jesteś bogaty albo super przystojny, to nie zawracasz sobie głowy punktami A-D, tylko po prostu ruchasz najlepsze sztuki 

2) Jeśli nie wygrałeś na loterii genowej ani żadnej innej i jesteś zwykłym Januszem, to pewnie A i C.

Jeżeli interakcje z kobietami nie są dla Ciebie sensem życia ani miarą Twojej wartości jako człowieka, to raczej B albo D.

 

Na pewno nie najwyższym ale nie mam zamiaru spędzić całego życia sam. Chciałbym spełnić swoją role w społeczeństwie jako mężczyzna tzn wydać potomstwo ale przedtem chciałbym też pozaliczać kilka dziewczyn wiadomo nie 1000 tylko kilka, moje potomstwo a nie kochanka mojej przyszłej dziewczyny. Wiem że to będzie trudne no ale nie wyobrażam sobie przeżyć życia w izolacji, nie muszę mieć tego teraz odrazu czy za 2 miesiące. Ja jestem cierpliwy tylko zastawiam się czy warto czekać do 30 aż SMV będzie wysokie? Przecież jutro wychodząc z domu może mnie potrącić tir albo kometa przywalić w dom.

 

Nic nie oczekuj od kobiet - są tylko miłym dodatkiem do Twojego życia. Pogódź się z samym sobą, zaakceptuj siebie. Gdy osiągniesz najwyższy pułap swojego smv, czy tam przekroczysz 30-tki

 

Zaakceptowałem siebie, to że kobiety są dodatkiem wiedziałem już kilka lat temu gdy zacząłem się interesować podrywem i PUA. To są banały tylko mnie zastanawia jedno. Jutro teoretycznie moge wyjść z domu i może mnie potrącić tir, spaść kometa albo moge dostać raka. Nikt z nas nie wie czy dożyje tej 30 nikt z nas nie wie czy dożyje jutra. A jestem pewny że każdy pomimo świadomości iż kobiety szczęścia nie dają i trzeba na nie bardzo uważać chciałby coś z nimi przeżyć, poznać je itp. Niektórzy czekając do 30 mogą sobie zrobić kuku a potem będą sobie pluć w brodę że nie wykorzystali okazji. 

 

To normalne i naturalne, jako kobieta też byś leciał na hajs, bo która matka chciałaby, żeby jej dzieci wychowywały się w biedzie? A że sama nie zarobi? Świat jest jaki jest, faceci lecą na cycki, to babki to wykorzystują - po co się rozwijać i zarabiać, skoro może to za nie zrobić mężczyzna? (tekst jednej z moich koleżanek).

 

W życiu za wszystko się płaci, pamiętaj o tym. Chcesz mieć ładną i atrakcyjna dziewczynę, to musisz jej coś dać w zamian. Miłość bezinteresowna nie istnieje. Osobiście nie mam problemu z tym, że dziewczyny zwracają uwagę na posag mężczyzny póki same dbają o nich i dają im to czego chcą. Facet ma ogarnięty dom, miłą pannę, świetny seks, a w perspektywie czasu ładne potomstwo, a dziewczyna żyje na poziomie - jak dla mnie całkiem sprawiedliwy układ. 

 

 

Dla mnie też to sprawiedliwe i zacne. 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Testaviron czyli rozumiem, że już na gwałt mamy porzucić wszystko i szybko szukać sobie kobiety z którą chcemy spędzić życie bo... może jutro umrzemy. Dobra stary, jutro jadę w teren szukać tej jednej jedynej, bo jeszcze nie daj Boże zginę pojutrze i lipa będzie. Cholera ale mnie nastraszyłeś teraz... normalnie... wow. Codziennie będę myślał, że mogę zejść następnego dnia i nie spotkać odpowiedniej kobiety na swojej drodze. Cholera tyle czasu zmarnować na jakieś durne pasje i rozwój siebie zamiast na kobiety... teraz wiem jak to jest przegrać życie. Aż mi się tak smutnawo zrobiło no :(

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Testoviron napisał:

Chciałbym spełnić swoją role w społeczeństwie jako mężczyzna tzn wydać potomstwo ale przedtem chciałbym też pozaliczać kilka dziewczyn wiadomo nie 1000 tylko kilka

 

Programowanie społeczne jest w tobie silne młody padawanie :P 

 

 

13 minut temu, Testoviron napisał:

Ja jestem cierpliwy tylko zastawiam się czy warto czekać do 30 aż SMV będzie wysokie? Przecież jutro wychodząc z domu może mnie potrącić tir albo kometa przywalić w dom.

 

Ale na co masz czekać, nikt ci nie broni korzystać z wdzięków pań czy cieszyć się ich towarzystwem. Zwyczajnie nie musisz kupować sklepu, żeby opierdolić cukierka.

 

Co do tira to typowa loszkologika, bardzo wiele małżeństw kończy się rozwodem z bonusem wielu około związkowych nieszczęść, a bardzo mało ludzi w porównaniu do tego ginie w wypadkach. Jajka do góry, statystyka jest po twojej stronie. 

 

 

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cytuj

Nikt z nas nie wie czy dożyje tej 30 nikt z nas nie wie czy dożyje jutra.

 

Dlatego nikt z nas (a przynajmniej nie ja) nie chce spełniać czyichś celów, tylko swoje własne, żeby w momencie śmierci (albo chwilę przed) niczego nie żałować. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Testoviron napisał:

Chciałbym spełnić swoją role w społeczeństwie jako mężczyzna tzn wydać potomstwo

Zapłodnić czy wydać na świat? Taka gra słów ;)

 

Godzinę temu, Testoviron napisał:

Przecież jutro wychodząc z domu może mnie potrącić tir albo kometa przywalić w dom.

Dam ci wirtualnie gwarancję, że akurat w Twój nie przywali - prawdopodobieństwo graniczące z pewnością :P.

 

Tu nikt nie każe Ci żyć w izolacji - wręcz przeciwnie.

Poza tym tu nikt nic Ci nie każe. 

Edytowane przez Normalny

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Testoviron napisał:

1.Ja jestem cierpliwy tylko zastawiam się czy warto czekać do 30 aż SMV będzie wysokie? Przecież jutro wychodząc z domu może mnie potrącić tir albo kometa przywalić w dom.

 

2.Jutro teoretycznie moge wyjść z domu i może mnie potrącić tir, spaść kometa albo moge dostać raka. Nikt z nas nie wie czy dożyje tej 30 nikt z nas nie wie czy dożyje jutra. A jestem pewny że każdy pomimo świadomości iż kobiety szczęścia nie dają i trzeba na nie bardzo uważać chciałby coś z nimi przeżyć, poznać je itp. Niektórzy czekając do 30 mogą sobie zrobić kuku a potem będą sobie pluć w brodę że nie wykorzystali okazji. 

 

1. Zadaj sobie, zajebiście ważne pytanie - czego Ty oczekujesz i jakie masz priorytety, a potem tylko działaj. Jedni chcą mieć rodzinę i dzieci, jedni konia na biegunach a jeszcze inni prowadzić życie pustelnika. Z tym wiekiem chodzi o to, bynajmniej ja tak wywnioskowałem z postów @Subiektywny że w przedziale wiekowym 20-30 wraz z upływem czasu, myślenie na różne tematy, a szczególnie w relacjach damsko-męskich zmienia się diametralnie. M.in Twoi rówieśnicy, znajomi z reguły, dawno już po ślubie, budują się, mają dzieci. Wychodzą ich problemy, konflikty i sytuacje życiowe a Ty patrzysz na to inaczej w wieku 30 lat aniżeli przez pryzmat 20-tki na karku. Widzisz coś, czego wcześniej nie byłeś w stanie dostrzec z różnych względów - "dojrzałość", doświadczenie życiowe i tak dalej.

 

2. Dlatego napisałem Ci wyżej najlepsze co mogłem dodać od siebie - zbieraj doświadczenie, przygody z kobietami, a tym bardziej jeśli zna się zasady gry. Życie to taka gra MMORPG. Nikt z nas nie wie czy jutro będzie żył, tak więc staraj się każdego dnia dociskać w miarę możliwości swoje życie i być najlepszą wersją.

 

#Jak zaczynałem na forum to miałem podobne podejście do Ciebie. Chciałem dostać w 1h cały szablon na tacy "Jak żyć" - Subiektywny sprowadził mnie na ziemię, za co mu dziękuje, bo lepszego "opierdolu" dający taki pozytywny efekt jeszcze nie dostałem w życiu. Czytaj UWAŻNIE.

 

"Są dwie kategorie forumowiczów, które szukają dróg na skróty i 'instant odpowiedzi' na pytania - są to zawsze przewijające się przez forum kobiety oraz w większości młodzi mężczyźni. Z reguły oczekiwania krystalizują się wokół odpowiedzi jednozdaniowej, krótkiej oraz takiej, która da rozwiązanie bądź od razu bądź w krótkim okresie czasu. Dostaje liczne wiadomości na PW od świeżych, generalnie młodych wiekiem forumowiczów z pytaniami.

Jedno co łączy wszystkie te osoby to chęć uzyskania odpowiedzi krótkiej (bo czytanie dłuższego tekstu męczy i nuży) oraz błyskawicznie rozwiązującej kwestie. Gdy dostają zwrotną odpowiedź, że czeka ich dość długi proces zmian wewnętrznych i kształtowania swojego charakteru 'w ogniu walki' - są generalnie jak jeden mąż są rozczarowani. No bo przecież oni już mają zajebisty charakter i podejście do życia ... Owszem, mają. Dwudziestoparoletnie, który zdąży się jeszcze wielokrotnie zmienić i otrzaskać. Tak jak wspomniałem - nic nie daje takiej satysfakcji jak własne odkrywanie zgromadzonej tu wiedzy.  Jesteś w dobrym miejscu, masz szansę mocno poszerzyć swoją wiedzę a później bazując na niej oraz własnych działaniach - nabyć mnóstwo cennych umiejętności i postaw, które będą procentować w przyszłości" - @Subiektywny

 

#wychowanyprzezbraciasamcy

Edytowane przez Eliteq
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ludzie, którzy już w młodym wieku są nauczeni wiązać przyjemność łączącą się z tak złożonym fenomenem jak życie wyłącznie z ,,hajsem'' i zaliczaniem panienek na ogół kończą bez pieniędzy i dostępu do atrakcyjnych kobiet. A to dlatego, że zarówno w biznesie jak i w relacjach między płciami o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ,,niczego nie muszę''. Tak w jednym jak i drugim przypadku szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania. Matrix, któremu uległeś młody padawanie uczy czegoś przeciwnego. Zresztą nawet te Twoje obsesje stłumił już do czegoś akceptowalnie przeciętnego, bo przecież:

5 godzin temu, Testoviron napisał:

Na pewno nie najwyższym ale nie mam zamiaru spędzić całego życia sam. Chciałbym spełnić swoją role w społeczeństwie jako mężczyzna tzn wydać potomstwo ale przedtem chciałbym też pozaliczać kilka dziewczyn wiadomo nie 1000 tylko kilka.

 

:)

Edytowane przez Herbu Mizogin
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A ja miałem w swoim życiu sytuacje, że mimo ze reprezentowałem wyzszy status materialny i lepsze ogarniecie życiowe to dziewczęta którymi byłem zainteresowany ofiarowały swą ciasność komu innemu. A zazwyczaj byli to kolesie ktorzy nie reprezentowali soba nic poza obyciem towarzyskim. Obecni co weekend w pubach, często zapożyczali kase od ludzi na kolejne browary, na codzień spłukani z hajsu. Przedział wiekowy 22-26 lat. Sam sie oceniam z wyglądu na przeciętnego, charakterystyczny typ urody, powrzechnie nielubiany. Udało mi sie usłyszeć pare komplementów na temat wygladu choć przeciwwaga do krytyki jest nijaka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

mam wrażenie po poście OP że trzeba być po prostu psychopatą. Sam tego doświadczyłem już w gimnazjum, kiedy robi się coś pod publiczkę to miałem coraz więcej cech tychże aż do momentu gdzie staje się to nie do zaakceptowania (bo się nim nie urodziłem). Może to tłumaczy ich sporą ilość w ośrodkach władzy? Że społeczeństwo po prostu na coś takiego przyzwala? Taka tam luźna myśl.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.06.2017 o 23:48, Pycio696 napisał:

A ja miałem w swoim życiu sytuacje, że mimo ze reprezentowałem wyzszy status materialny i lepsze ogarniecie życiowe to dziewczęta którymi byłem zainteresowany ofiarowały swą ciasność komu innemu. A zazwyczaj byli to kolesie ktorzy nie reprezentowali soba nic poza obyciem towarzyskim. Obecni co weekend w pubach, często zapożyczali kase od ludzi na kolejne browary, na codzień spłukani z hajsu. Przedział wiekowy 22-26 lat. Sam sie oceniam z wyglądu na przeciętnego, charakterystyczny typ urody, powrzechnie nielubiany. Udało mi sie usłyszeć pare komplementów na temat wygladu choć przeciwwaga do krytyki jest nijaka.

Czyżbyś trafiał tylko na takie które potrzebowały jedynie emocji? A może wyczuwały, że jesteś zbyt "skąpy" i nie ugrają od Ciebie "wartości materialnych", nie za sponsorujesz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez verde
      Witam wszystkich, mam nadzieję na waszą pomoc w tym, co mam zrobić dalej ze swoim życiem

      W tym roku kończę 30 lat. Na przełomie marca i lutego czeka mnie koniec moich studiów zaocznych (ale nie wiadomo, kiedy się obronię), w tym czasem zamierzam też odejść z mojej firmy (pracuję jako operator wózków). Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja. Poza dokumentem, który być może uda mi się uzyskać w tym roku, prawdopodobnie nic z tych studiów nie wyniosę.  Ostatni semestr na tych studiach kończy się za kilka tygodni. Potem będę tam dojeżdżał raz na jakiś czas żeby kończyć sprawy z obroną pracy inżynierskiej. W ogóle nie widzę się w tej branży ze względu na brak wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim pasji do tego.

      Nie mam partnerki, nie mam żadnych zobowiązań, kredytów, czy wyroków na karku, więc nic mnie w moim regionie nie trzyma. W związku z tym w ciągu 2-3 miesięcy postanowiłem opuścić miejsce w którym obecnie mieszkam. Są to KIELCE, miasto bez perspektyw na lepsze życie i zarobki w mojej obecnej sytuacji. Zamierzam wyjechać na jakiś rok w inne miejsce w Polsce, bo po prostu nie chcę tutaj dłużej mieszkać. Nie lubię tego miejsca i mam z niego wiele negatywnych wspomnień. Poza tym, większe miasto to większe możliwości i perspektywy. Kto wie, być może uda mi się pójść drogą o której nigdy wcześniej nie myślałem. Po kilku miesiącach zdecyduje, czy tam zostać na dłużej. Jeśli mi się nie spodoba, to wyjadę za granicę.

      Poniżej macie moje CV, które podzieliłem na 3 screeny. Niektóre nazwy zasłoniłem dla własnych potrzeb. Proszę nie sugerować się posiadaniem przeze mnie świetnego certyfikatu CCNA - to tylko papier, który udało mi się uzyskać, bo po prostu wykułem się egzaminu na pamięć. Dodam może to, że wszystkie kursy i uprawnienia sfinansowałem z własnych środków. I nie zamierzam na tym poprzestać, jak tylko pojawi się okazja na jakiś rozwój i zwiększanie swoich kwalifikacji, to na pewno z niej skorzystam.

      https://i.imgur.com/6BnlqiB.png

      https://i.imgur.com/aWexzBy.png

      https://i.imgur.com/LP63Z0u.png


      Miasta o których poważnie myślę to WARSZAWA, KATOWICE, POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK. Kolejność nieprzypadkowa.

      Prosiłbym o polecenie mi ścieżki jaką mam się udać i przede wszystkim gdzie mam się udać, biorąc pod uwagę moje kwalifikacje i doświadczenie. Dodam może do tego, że jestem osobą ambitną, uczciwą i pracowitą. 


      Jeśli temat znajduje się w nieodpowiednim dziale, to proszę moderatorów o jego przeniesienie.
    • Przez Nefertiti
      Człowiek. Szacunek. Pieniądze. Absurd. Labirynt. 
       
      Czy aby na pewno człowiek posiadający pieniądze traktowany jest z szacunkiem?
      Moje zdanie.
      Nie jest. 
      Nie mam nic przeciw byciu zamożnym. Być bogatym, a przy tym człowiekiem to dopiero wyzwanie.
      Hmm.....
      Ewentualnie, (że tak rzeknę) niczego nie rozumiem.
      Kto ma życzenie niechaj doda swoje 5 groszy.
      Z góry Dziękuję.
       
       
       
      Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknie, 
      Ale chcę, by było to wyłącznie dla mamony. 
      Ani słowa o miłości, o podłości, polityce 
      I o niczym innym, nic bez znaczeń dodatkowych. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ile razy to słyszałem, że ktoś kocha, nie wierzyłem, 
      Bo jak wierzyć w to, gdy ktoś wyznaje dla mamony. 
      Ta piosenka jest prawdziwa, ja tu śpiewam, w przekonaniu, 
      Że nic nie przeżywam, tylko muszę coś zarobić. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

      Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchasz 
      I że widzisz to, jak dzisiaj piszę dla mamony. 
      Tak, jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta 
      Tak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofy. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

       
       
      W naszym świecie problemem nie jest to, że nie możemy nakarmić biednych, ale to, że bogaci nie mogą się nażreć.
    • Przez MoszeKortuxy
      http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1022256,alimenciarki-kobiety-tez-nie-placa-alimentow-dlaczego.html
      Ciekawy artykuł dotyczący kobiet, które nie płacą alimentów. Piszcie co sądzicie na ten temat Bracia  
       
      Orzecznictwo sądów w Polsce jest jasne. Dzieci zostają przy matce. Dlatego problem niepłacenia alimentów i alienacji rodzicielskiej najczęściej jest poruszany w kontekście mężczyzn. Utarło się, że to zły ojciec unika płacenia na dzieci, a zła matka nie pozwala na kontakty z dzieckiem. Ale bywa też odwrotnie, a „dłużnicy alimentacyjni” (niezależnie od płci) nie zawsze zasługują na potępienie.
       
      W październiku 2016 roku dłużnicy alimentacyjni zalegali ze spłatą łącznie 9,4 mld złotych. Trzej rekordziści pod względem kwoty zaległości, na którą składają się m.in. niezapłacone alimenty, mają do oddania ponad 1 mln zł. Łączny dług rekordzisty to 1 441 455 zł, z tytułu alimentów winien jest niecałe 47 tys. zł. Kolejny dłużnik z sumą 1 436 214 zł, na dzieci nie zapłacił 48,2 tys. zł. Sytuacja trzeciego rekordzisty to 19,2 tys. zł zaległości alimentacyjnych i ponad 1,2 mln zł pozostałych długów. Średnia wartość zobowiązania z tytułu niezapłaconych alimentów przypadająca na jednego dłużnika alimentacyjnego systematycznie rośnie. Od końca czerwca do końca września 2016 roku wzrosła o 859 zł i obecnie wynosi 33 160 złotych.
       
      W województwach: warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, pomorskim oraz kujawsko-pomorskim na 1000 dorosłych mieszkańców przypada od 12 do 13 dłużników alimentacyjnych. 95 proc. z nich to mężczyźni. Na 282 tysiące osób, które zalegają z płatnościami na dziecko, aż 268 tys. to również mężczyźni, ale jeśli zaznaczymy, że po rozwodzie opiekę nad dziećmi w znakomitej większości sprawują kobiety, to okaże się, że procentowo sytuacja w przypadku obu płci jest bardzo podobna. Tyle dane. Wynika z nich niewiele, bo ważne są powody, dla których kobiety nie płacą alimentów.
       
      Polaków nie stać na alimenty
       
      Na ten argument szczególnie często powołują się właśnie kobiety. Jak tłumaczy adwokat Maciej Organiściak, po rozwodzie często są one w trudniejszej sytuacji zawodowej. Statystycznie zarabiają mniej, a mężczyźni mają dodatkowo więcej możliwości pracy na czarno.
       
      Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi 3291,56 zł. Oznacza to, że połowa Polaków zarabia powyżej, a druga połowa poniżej tej kwoty. Największa liczba Polaków zarabia 2469,47 zł brutto, czyli niecałe 1800 zł „na rękę”. A po rozwodzie koszty utrzymania gwałtownie rosną. Nagle, przyzwyczajeni do dwóch pensji i dzielenia kosztów na pół, musimy te proporcje odwrócić. Czynsz dla spółdzielni to nie 300 zł, ale 600 zł, rachunek za prąd to nie 75 zł, tylko 150 zł, a internet zamiast 30 zł kosztuje 60 zł. Statystycznie na konto wpływa też 1800 zł, a nie 3600 zł.
       
      Joanna przed rozstaniem pracowała w firmie informatycznej. Zarabiała dobrze – ponad 4 tys. złotych. Sąd orzekł, że na dwójkę swoich dzieci ma płacić miesięcznie 800 zł. Problemy zaczęły się w trakcie sprawy: straciła pracę, a koszty rozwodu pochłonęły ponad 20 tys. zł. Co więcej, sąd zasądził alimenty wstecz od września 2014 roku. I to mimo że dzieci zamieszkiwały z nią – bez względu na postanowienie sądu nie chciały mieszkać z ojcem. – Córkę porwał ze szkoły w październiku, a w lutym kuratorzy zabrali syna. Tak więc pomimo iż w okresie tym wydałam pieniądze na utrzymanie dzieci, muszę ponownie zapłacić je ojcu – mówi rozgoryczona. Łączny dług to 15 tysięcy złotych.
       
      W grudniu 2016 roku urodziła syna. W tej chwili nie ma prawa do zasiłku macierzyńskiego i ubiega się o świadczenie rodzicielskie w kwocie 1000 zł. Jak mówi, kwota 800 zł nie jest sama w sobie zawrotna, ale bez pracy okazuje się niemożliwa do zapłaty. – Czyni mnie to kandydatką do osadzenia w więzieniu na rok z moim dwumiesięcznym synem, jeśli sejm przyjmie nowelizację art. 209 kk – mówi i dodaje: Nie jestem żadną patologią. – Regularnie alimentuję dzieci nie tylko poprzez opłacanie im telefonów, ale i kupuję ubrania, leki, kosmetyki i przybory szkolne, ponieważ ojciec celowo je zaniedbuje, aby pokazać, że jest nędzarzem pomimo, że w poprzedniej sprawie sąd ustalił, że zataja dochody, ponieważ koszty, które wykazuje, są wielokrotnie wyższe niż wykazywane dochody – mówi.
       
      To, co najbardziej boli Joannę to postawa sądów, które jej zdaniem są nieudolne i bezczelne. Do tego dochodzi dowolność orzekania w sprawie alimentów. – To jest przerażające. Nikt nie wie, co go czeka, a sąd może uwierzyć w każde kłamstwo drugiej strony. Ja na przykład dowiedziałam się, że moja córka ma atopowe zapalenie skóry. Myślę, że łatwiej takie rzeczy wmówić ojcom pozbawianym kontaktu z dziećmi od wczesnych lat, ale dla mnie – matki, która swoje dzieci przez kilkanaście lat wychowywała i utrzymywała – to jest po prostu niedorzeczne – opowiada.
       
      – Nagle z porządnego, pracującego obywatela stałam się wyjęta spod prawa – podsumowuje gorzko. Proszę napisać: Sądy Rodzinne w Polsce nie dbają o dobro dzieci, a jedynie żywią się na ich krzywdzie.
       
      Zakładnik alimentacyjny
      Rozwód często przeradza się w prawdziwą wojnę, a głównym jej zakładnikiem staje się dziecko. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni traktują je jako kartę przetargową. W historii Katarzyny znajdują się wszystkie elementy, o których mówią adwokaci. Jest były mąż, który wyrzuca ją z mieszkania. Mąż jest zamożny i stać go na samodzielne utrzymywanie dziecka, ale grą procesową i bezpardonową walką, jak sama mówi, kreuje dowody, a następnie egzekwuje każde postanowienie sądu. W tej brutalnej grze wykorzystuje to, że pracują w jednej branży. Rozsiewa plotki i pomówienia. W końcu doprowadza do zwolnienia Katarzyny z pracy. Przed sądem posłuży to jako przykład nieporadności życiowej Katarzyny, która w czasie pobytu na bezrobociu (już pół roku) nie ma jak płacić zasądzonych alimentów. 
       
      – Proszę mi uwierzyć, ja chciałabym płacić te alimenty, ale zwyczajnie nie mam jak. Wnosiłam o alimentację własnym staraniem – mogę uczyć swoje dzieci języków obcych, bo mam wykształcenie filologiczne, ale sąd nie uwzględnił mojej prośby. Uzasadnienie wyroku jest kuriozalne: z jednej strony sąd uznał, że nie mam kompetencji, żeby uczyć własne dziecko, z drugiej – że mam wysokie możliwości zarobkowe, bo mogę dorabiać tłumaczeniami. W tej chwili robię wszystko co mogę, by regulować alimenty, ale moje starania nie zawsze wystarczają – mówi gorzko.
       
      Były mąż Katarzyny dąży do zerwania jej relacji z dzieckiem, często uniemożliwia zasądzone kontakty, składa kolejne wnioski do sądu o zmniejszenie jej kontaktów. W ten sposób dziecko staje się zakładnikiem alimentacyjnym: druga strona jak najsilniej odcina dzieci, co skutkuje podwyższeniem alimentów, bo kto spędza więcej czasu z dzieckiem, ten rzekomo więcej na nie łoży. – Kto odetnie, wyalienuje dziecko, ten ma szanse na wysokie alimenty – mówi Katarzyna. I błędne koło się zamyka.
       
      – Rodzice podchodzą do rozstania, jako do sprawy, w której będą wygrani i przegrani, a dziecko jest tylko narzędziem do wygranej. Wtedy ojcowie dochodzą do wniosku: „zabiorę dziecko, bo wiem, że to matce sprawi przykrość”. A często nawet nie chce zajmować się tym dzieckiem. To samo dzieje się w przypadku ustalenia wysokości alimentów. Walki toczą się o 100 zł, o które można byłoby się normalnie dogadać – tłumaczy mecenas Organiściak.
       
      – To nie rodzice sami generują konflikt. Często są do tego zmuszeni, bo ich pełnomocnicy znają realia polskich sądów, które nie sprzyjają porozumieniu rodziców. Sądy w zasadzie nie orzekają opieki naprzemiennej. W efekcie na koniec sprawy jest wygrany (ten, który „bierze wszystko”: dzieci, alimenty, mieszkanie) i przegrany (pozbawiony wszystkiego i sprowadzony do roli bankomatu). Próbuję się porozumieć, ale czegokolwiek bym nie robiła, on odrzuca. Zależy mu tylko na alimentach – mówi Katarzyna. 
       
      Na złość odbiorę ci dziecko
      – Zdarza się, że kobiety często same wymierzają sprawiedliwość. Znam takie sprawy, w których na początku to kobieta sprawowała opieką nad dzieckiem i w tym czasie to mąż unikał płacenia alimentów. Potem sytuacja się odwraca i kobieta wychodzi z założenia, że skoro były mąż nie płacił, to ona też nie będzie. Przy czym dla sądu nie ma to żadnego znaczenia – tłumaczy mecenas Organiściak.
       
      Renata Christensen Ogorzelska nie płaci alimentów, chociaż by mogła. Prosi o podanie pełnego imienia i nazwiska, bo - jak mówi - nie ma nic do ukrycia. Zasądzono jej symboliczne 50 zł. Między innymi dlatego, że dziecko mieszka z ojcem w mieszkaniu, które jest jej współwłasnością. Były mąż zarabia 70 tys. zł. Dziecku nie powinno więc niczego brakować.
       
      Tymczasem mieszkanie jest systematycznie zadłużane. W tej chwili jest to już 17 tys. złotych. Ale nie dlatego Renata nie płaci alimentów. Były mąż skutecznie alienuje dziecko. – Syn, gdy mnie widzi, szarpie się i mnie bije – mówi i dodaje: Od lat, mimo wyroku sądu, nie mogę decydować o swoim dziecku; nie uczestniczę w podejmowaniu żadnych decyzji dotyczących syna, dlaczego więc mam płacić choćby te 50 zł? Moje prawa, jako matki, są gwałcone na każdym kroku, ale oczekuje się ode mnie, że ja będę swoje obowiązki wypełniać. Uważam, że jeśli rodzic alienuje dziecko i traktuje je jako swoją własność, to powinien sam finansować swój „projekt dziecko” – tłumaczy.
       
      Punkt widzenia Renaty najlepiej obrazuje jeszcze jedna historia z jej życia. Mówi: Jestem też dawczynią komórki jajowej, z której w Wielkiej Brytanii urodziły się bliźniaki. Nigdy ich nie poznałam, ale rodzice na bieżąco informują mnie o ich rozwoju. To budzi we mnie odpowiedzialność i więź emocjonalną, której nie czuję z własnym dzieckiem. To jest bardzo bolesne, ale to tym dzieciom wysyłam paczki i pieniądze. Zresztą, w naszym przypadku w ogóle nie chodzi o pieniądze, bo i ja, i ta rodzina, i mój mąż je mamy. Chodzi wyłącznie o emocje.
       
      Renata, tak samo jak Joanna, ma żal do wymiaru sprawiedliwości. – W sytuacji, gdy dochodzi do konfliktu między rodzicami, sąd powinien jasno i z całą stanowczością nie dopuścić do sytuacji, w której dziecko staje się kartą przetargową w walce między dorosłymi. A nasze sądy w sytuacji konfliktowej najczęściej przyznają opiekę nad dzieckiem tylko jednej stronie. A ta druga, niezależnie czy to kobieta, czy mężczyzna, traci kontakt z własnym dzieckiem – mówi.
       
      Wyimaginowany dług
      Mówi Joanna: Sądy od jakiegoś czasu coraz częściej orzekają miejsce pobytu u ojców. W 100 proc. przypadków, jakie znam, są to sprawcy przemocy, w tym narkomani, kryminaliści, alkoholicy. Wszyscy najpierw porwali dzieci, a potem odizolowali je od matek. Analogicznie, jak robią to od lat matki. Tak postępujących rodziców preferują sądy.
       
      Wszystkie moje rozmówczynie są zgodne: sądy popierają alienację rodzicielską, bo umożliwia ona obciążenie drugiego rodzica kosztami utrzymania dziecka. – W związku z tym, że wyroki są oderwane od rzeczywistych zarobków, automatycznie tworzą z ludzi dłużników na żer komorników – mówi Joanna. Od Renaty i Joanny słyszę: Proszę więc nie wierzyć w bajki o długu 10 mld złotych. To są pieniądze, które nigdy nie zostały na dzieci wydane i nigdy nie zostały zarobione. – Najczęściej dochodzi do wykończenia dłużnika lub licytacji jego majątku na cele alimentacyjne – często zabranie dzieci jest sposobem na korzystny podział majątku po rozwodzie – dodaje Joanna.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×