Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

245 postów w tym temacie

Obecnie wiode rowniez zycie pustelnika i o dziwo jeszcze rok temu przebywanie w samotnosci bylo dla mnie jakims koszmarem , tak teraz wole przebywac sam ze soba i spotykac sie ze "znajomymi" tylko w razie koniecznosci.Przestalo mi zalezec troche na kontaktach miedzyludzkich w takim znaczeniu ze to strata czasu i caly czas przerabianie tych samyc glupotek.Z wiekszoscia znajomych moge porozmawiac jedynie o imprezach, furach(o tym akurat moge rozmawiac 24/7, ale chodzi o monotematycznosc spotkan), co slychac u innych (to akurat mnie troche wkurwia bo zazwyczaj wiaze sie z obrabianiem dupy).Proba nawiazania tematow odbiegajacych poza jakimis waznymi wydarzeniami z tv czy rozmowy o teleturniejach/programach zazwyczaj koncza sie tepym wzrokiem i przechylaniem glow jak szczeniak albo potakiwaniem .W ciagu poprzedniego i biezacego roku wiele znajomosci ucialem bo nie dawaly mi jakichkolwiek profitow, a uwazam ze znajomosci i spotkania powinny zawierac jakas wartosc.

 

Jesli chodzi o podsmiechujki zwiazane z homoseksualizmem to tez powoli tego doswiadczam :D.Na szczescie nikt mi w oczy tego nie powie czy sie nie spyta bo wiaza sie z tym konsekwencje.Sa tez dosyc czeste pytania dziewczyn (glownie potomków chłopow malorolnych) o moj status matrymonialny

 

Jak widzicie nasze doswiadczenia a propos tych kwestii sa rowniez zbiezne i podobne

Edytowane przez Tramal
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z tą integracją to nie jest zły pomysł. Czasami taki realny kopniak od kolegi może uratować wiele miesięcy wychodzenia z depresji. Ja nie miałem takiego szczęścia wiec kwestie psychiatry i tabletek mam już za sobą. Teraz wizyty u tego pożal się Boże specjalisty zostawiam na moment kiedy chce odpocząć od pracy.

 

Generalnie w chwili obecnej też jest niewidoczny dla większości znajomych. Moje poglądy często podparte tym o czym rozmawiamy na forum są piętnowane przez większość kolegów - białych rycerzy którzy tkwią beztrosko w związkach które niejednokrotnie są toksyczne. W rozmowach sam na sam przyznają mi rację ale w grupie jestem wyśmiewany. Ciągle słyszę a umrzesz w samotności, jesteś już w takim wieku że powinieneś mieć kobietę .... no ja pierdole .... wkurza mnie to wówczas mówię a co mi jest w stanie poza cipka kobieta dać ?? przecież wszystko co do życia mam ... i wówczas jest słyszalny jakiś bełkot zbyt nielogiczny i nie spójny aby go zapamiętać

 

Najwięcej słyszę ze strony kobiet ... ach tu to dopiero jest jazda ... Gdy byłem miły i potulny tak zwany dobry mężczyzna który lata za kobieta z kwiatkami było ok kiedy poglądy się zmieniły i zacząłem zauważać schemat działania kobiet jestem dziwny a wręcz dla niektórych księżniczek pojebany no cóż ich sprawa mi jest dobrze. Nie zmienia to faktu że ponieważ nie daje sie zmanipulować jestem często ofiara intryg które maja na celu ośmieszenie mnie w oczach moich znajomych. Plotki ploteczki itp ale tak jak mówiłem w plotkach podkreślam aby z błędem nie wymawiali mojego nazwiska bo to w sumie tez reklama ha ha ha

 

Jedyne przed czym przestrzegam wszystkich to nigdy przenigdy na chatach od fb po instagram i oczywiście SMS nie poruszajcie ważnych spraw ani nie wysyłajcie swoich zdjęć czy nie opisujcie fantazji. Jebane suki wcześniej czy później robią screeny i wyrwane z kontekstu zdania kursują tam gdzie nie powinny

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Długowłosy napisał:

Czy mógłbym mieć dziewczynę? Tak - wiem przynajmniej o 1 która weszłaby w związek. Czy mógłbym mieć FF? Spokojnie - tylko że nie chcę bo jakoś zaczęło mnie odrzucać od tego typu zabaw.

 

No to masz spoko sytuację, dosyć klarowną, bo masz opcje i przez to spokojny umysł.

Gorzej ma "mnich", który wie, że na FF, ONS, LTR nie ma szans i trochę z przymusu prowadzi takie życie, nie ma wyboru.

Jeżeli nie zaznało się obu opcji, to jest trudniej i można łatwo w alkoholizm popaść i inne problemy.

Chociaż 2 miesiące to mało, spróbuj tak żyć kilka-kilkanaście lat - bez seksu i kobiet.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dodam tylko coś w podobnej sferze - małżeństw, misiów itp. Kolejna złota myśl usłyszana już nieraz od podpitych koleżanek
 

Dnia 26.08.2016 o 10:50, SennaRot napisał:

Wracając do dyskusji: ktoś już nie wiem gdzie i nie wiem kiedy powiedizał takie zdanie, słyszałem dwie wersje:

 

"kobiety kochają jednych mężczyzn a żenią się z innymi"

"kobiety pierdola się z jednymi a żenią się z innymi"

 

Miłe


"to nie kobiety dzielą się na te robiące lodzika i te nierobiące; tylko mężczyźni dzielą się na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych którym się nie ma"

Tyczy się to również innych przyjemności sprawianych partnerowi.

Edytowane przez The Saint
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@ThePowerOfNow jak tak czytam Twoje posty, to mam wrażenie że nadal masz nadzieję, że to wcale nie tak jest, jak Bracia opisują i że gdzieś tam jakieś tam kobietki są inne i wyjątkowe a schematy ich nie dotyczą. Jeżeli im nie wierzysz to wyostrz swój zmysł obserwacji i zwracaj uwagę na otoczenie. Sam powinieneś pewne wnioski wyciągnąć ;) Ja tak zrobiłem, kiedy patrzyłem na koleżankę, która niby taka dobra była i że ona nigdy w życiu nie zrobi x / y / z. Aż tu nagle będąc z moim kumplem dała dupy innemu... ale oczywiście to nie jej wina tylko tamten ją zmusił :D To nic że ona sama go na siebie nakręcała, to przecież taki mało istotny szczegół. Dobrze że kumpel miał łeb na karku i jak tylko się dowiedział to zakończył wszystko. Dlatego powtarzam, dużo można zaobserwować, trzeba tylko uważnie patrzeć.

 

Co do tego, co napisał @Eredin to o mnie też przypomina sobie teraz pewna kobieta. Kiedy nie miałem pracy i ogólnie byłem w dupie to miała na mnie wyjebane. Teraz jak wie, że pracuję i stać mnie na pewne rzeczy to próbuje się powoli podlizywać mimo tego, że ma faceta ;)

Edytowane przez HORACIOU5
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, HORACIOU5 napisał:

@ThePowerOfNow jak tak czytam Twoje posty, to mam wrażenie że nadal masz nadzieję, że to wcale nie tak jest, jak Bracia opisują i że gdzieś tam jakieś tam kobietki są inne i wyjątkowe a schematy ich nie dotyczą.

 

Jak już się nie zgadzam z wszystkim, to co ban mnie czeka?.

Ja tylko uważam, że myśli przyciągają ludzi i sytuacje. Jeśli ktoś myśli, że liczy się tylko kasa , to podświadomie będzie przyciągał takie sytuacje i osoby.

Osho powiedział, że lepiej jest medytować w rolls royce niż na osiołku. Kobiety wiedzą, że na związek lepszy jest gość, który ma kasę.

 

 

Moje obserwacje:

-Grupa katolicka Ruch Czystych Serc (czekają na jedyną miłość i czystość do ślubu) - Panie uśmiechnięte i radosne, wszyscy faceci (sfrustrowani seksualnie) myślą, że one są dziewicami (niektóre faktycznie były). Jak można się domyśleć te uśmiechnięte i radosne Panny mają na boku wyuzdany seks z dyskretnymi facetami. Opinia tych kobiet w najbliższym otoczeniu i rodzinie niemal "anielska", bez skazy. Jakbym się o tym nie dowiedział nadal bym myślał, że one czekają do ślubu :)

A te co były dziewicami, to podobnie jak większość facetów w tej grupie, smutna i sfrustrowana. 

-Jakaś grupa buddyjska powiązana z Osho i innymi "guru". Panna związała się z guru, ale zostawiła go szybko, bo był na jej utrzymaniu i jak można się domyśleć sprawy duchowe były dla niego priorytetem ;)

-Znajomy 100% biało rycerz 25 lat, związał się z 17 latką. Jak byłem z nimi na wakacjach, to coś się pokłócili i gość załamany (nie polecam jeździć z biało rycerzami na wakacje). Oczywiście facet ma kasę , dziewczyna z biednego domu i sporo młodsza.

Jak obserwuję związki , to facet zawsze ma albo kasę, albo urodę albo jest kimś znanym. Czasem się zastanawiam jak taki gość może iść z takim pasztetem (nie jestem gejem, ale jak widzę wieloryba i ogarniętego gościa w garniaku to zawsze mam nadzieję, że to rodzeństwo, niestety nie jest tak kolorowo :/. Przepraszam wieloryby za porównanie. )

 

Jak już coś można mi zarzucić, to tylko to, że jestem sfrustrowany, tym że faceci są w głębokiej defensywie.

Mam nadzieję, że za to nie grozi ban.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chłopie, ja wyrażam swoje zdanie a Ty nagle o banie i robisz z siebie ofiarę. Serio z czymś takim będziesz wyjeżdżał? Co do obserwacji to zgadzam się z tym co tam napisałeś.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie znam się, ale się wypowiem:

 

Z obserwacji siebie wynika, że głównie gdy czuję się źle sam ze sobą, tak naprawdę chcę kobiety, związku. W reszcie wypadków miewam chcicę, ale to nie jest sytuacja bez wyjścia (nie chodzi nawet o masturbację). Istnieją inne źródła przyjemności i to dużo bardziej satysfakcjonujące. :D Zrozumienie jest potrzebne, ale to wszystko. Nie ma sensu się podporządkowywać, a jak brakuje jednej rzeczy, życie zrekompensuje czymś innym. Żyjmy po swojemu, słuchajmy siebie, szukajmy boskości w nas i chwała Panu XD. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, The Saint napisał:

Dodam tylko coś w podobnej sferze - małżeństw, misiów itp. Kolejna złota myśl usłyszana już nieraz od podpitych koleżanek
 


"to nie kobiety dzielą się na te robiące lodzika i te nierobiące; tylko mężczyźni dzielą się na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych którym się nie ma"

Tyczy się to również innych przyjemności sprawianych partnerowi.

Czym się charakteryzują jedni i drudzy, mówiły coś?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak, kobiety lecą na kasę i pozycje samca. To jest wiadome i zrozumiałe. Ale jakiekolwiek frustrowanie się z tego powodu jest bez sensu. To tak jakby baby wkurwiały się na nas, że nam się podobają te ładne i jędrne kobitki, a nie brzydkie i grube. To jest norma i lepiej to zaakceptować.

 

A teraz taka sytuacja nie do końca przeze mnie zrozumiała:

Kobieta, z którą byłem idzie na randkę z facetem. Kilka lat starszy, bez dzieci i żony, baaardzo kasiasty (pewnie miesięcznie z 5x więcej niż ja) - prawdopodobnie nie do końca legalne interesy, znajomości, wysoka pozycja społeczna, wysoki, w miarę przystojny, dużo podróżuje, wiele hobby, wyższe smv od niej, podobne plany życiowe (ślub, dzieci, etc.). Niejedna laska by się posikała ze szczęścia żeby wskoczyć w takie życie. A ta nie chce. Ze dwie podobne randki miała i też nie. "Bo nie ma chemii." WTF?

 

Czy po prostu kłamie? Facet ma żone, ale mi nie powiedziała? Dzieci? Albo oni jej nie chcieli, a się nie przyznaje? Nie wiem. Widzę, że prędzej by do mnie wróciła niż poszła z którymś z tych typów, a przecież w niczym (w kwestiach materialnych) im nie dorównuje. Chyba, że chodzi o emocje, które jej dostarczałem?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Malo że lecą to jeszcze są chytre na tą co już mają "co je twoje to je moje a co moje to nie rusz"

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Drizzt napisał:

"Bo nie ma chemii."

Nie polubiła gościa, a nie jest jeszcze taką desperatką żeby lecieć tylko na kasę?

7 minut temu, Drizzt napisał:

Chyba, że chodzi o emocje, które jej dostarczałem?

Po części pewnie tak.

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 25.08.2016 o 23:05, Waginator napisał:

Czy wtedy jak pokażesz jej sześciopak na brzuchu czy wtedy gdy zamachasz jej przed twarzą Władysławem Jagiełło.

 

Najlepiej odsłonić sześciopak Władysławem :lol:

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt

Bo oprócz pieniędzy, władzy i pozycji społecznej liczy się charakter, potencjał intelektualny, cele, wartości itd. Wiem, że kilka postów wcześniej wynikła dysputa na ten temat, ale badania socjologów potwierdzają, że najtrwalsze LTR wynikają z podobieństw. Polaryzacja działa dobrze na krótko - ogromna namiętność i emocje, ale zarazem szybkie wypalenie i rozpad.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt

 

Powodów może być sporo, może jej się kompletnie nie podobał, ale myślała, że z czasem coś poczuje do niego, bo ma zasoby, więc warto spróbować. Może był chamski, a może wprost przeciwnie zbyt ciapowaty i podchodził do tego jak pies do jeża. A może po prostu wyjątkowo nudny i nie potrafili w ogóle się dogadać. A może jej powiedział, że ma hajs, bo sprzedaje dragi, a ona nie chciała wchodzić w taki syf i się wycofała. A może wciąż wierzy w miłość i wzniosłe uczucia (nie wiem ile ma lat) i odrzuci każdego w kim się nie zakocha. Można tylko gdybać, nie znamy sytuacji w szczegółach. To, że ktoś ma hajs i urodę nie znaczy, że każda kobieta będzie przed nim klękała. Zwiększają one ilość zainteresowanych kobiet i prawdopodobieństwo rozwoju relacji, ale nie dają wyników 100%. Te dwa czynniki są najważniejsze, ale jak ktoś np. na spotkaniu będzie tylko siedział i gadał o historii Polski albo polityce to nadal nie wróżę wielkich sukcesów.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Waginator napisał:

odrzuci każdego w kim się nie zakocha. 

To chyba głównie to.

 

2 godziny temu, Brat Jan napisał:

Nie polubiła gościa, a nie jest jeszcze taką desperatką żeby lecieć tylko na kasę?

No właśnie, a w wątku ciągle się przewija, że TYLKO wygląd i kasa się liczy.

 

Oczywiście najczęściej tak jest, ale nie zgadzam się, że to JEDYNE pobudki działające w KAŻDYM przypadku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt

 

Wczoraj wrzucony został post z jakimś eksperymentem na tinderze:

 Niewątpliwie na tym portalu wstępna weryfikacja opiera się przede wszystkim na wyglądzie. Nie jesteś w stanie poznać mowy ciała, charakteru czy bajerki tego gościa po zdjęciach. Już na samym kryterium wyglądu gość na filmiku stracił zainteresowanie 75% kobiet. Skąd wiesz do których procentów należała Twoja kobieta? Może była w "tych 75%", myślała, że gość fajny, ma hajs i status to jakoś da radę. Ale okazało się, że jednak tam na dole susza, a myśl o seksie napawała ją wstrętem. Hajs i uroda zwiększają nam pole zasięgu, ułatwiają rozwój relacji, dają nam otwarty dostęp do bajerki. Nie znaczy to jednak, że zawsze się uda. Jak wspomniałem, jeśli gość np. będzie tylko gadał o bzdurach, nie wykona żadnego kroku, flirtu, dotyku czegokolwiek, bo się boi to jakim cudem ta relacja miałaby się rozwinąć? Chyba, że kobieta sama dobierze mu się do rozporka, ale z reguły tak się nie dzieje. Wiadomo, że w jakiejś tam części te rzeczy oddziałują, fajnie, że ma hobby, że jest dowcipny, interesujący, ekspresywny itd. Tak samo fajnie jak w samochodzie jest podgrzewana kierownica, składana kanapa i złote wycieraczki, ale jednak nie szukamy i nie wybieramy samochodu na podstawie tych parametrów tylko trochę innych, a bez podgrzewanej kierownicy również damy radę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Waginator napisał:

Chyba, że kobieta sama dobierze mu się do rozporka, ale z reguły tak się nie dzieje.

 

Ja znam wiele sytuacji z życia, gdzie kobieta wykazała pierwsza inicjatywę i myślę, że sporo związków się tak zaczęło, z inicjatywy kobiety (facet "nic" nie zrobił):

  • nieznajoma dziewczyna powiedziała "cześć" do kumpla na ulicy (biały rycerz, zepsuł tę sytuację, był zdziwiony)
  • nieznajoma dziewczyna podeszła do kolegi na basenie z zapytaniem czy ten nie nauczy jej pływać jednocześnie mrugając oczkami i się zalotnie uśmiechając (gość ma w dupie kobiety, twierdzi że to same problemy, odprawił ją z kwitkiem)
  • nieznajoma dziewczyna puszcza oczko w autobusie do kolegi (ten co wyżej, do dzisiaj się z tego nabija, ma totalnie w dupie kobiety, a te do niego uderzają :-D, kilka razy tak miał)
  • nieznajoma dziewczyna podchodzi do kolegi i daje mu Nr telefonu zapisany na karteczce (3x biały rycerz, zepsuli tę sytuację)
  • nieznajoma dziewczyna podchodzi do znajomego na Woodstocku i zaczyna go całować (biały rycerz, bardzo nieśmiały, potem zepsuł tę sytuację)
  • nieznajoma dziewczyna podchodzi w klubie do kolegi i prosi o fajkę, potem zaprasza go do tańca
  • znajomy pojechał do klubu na imprezę z dziewczyną poznaną na jakimś portalu randkowym i jej bratem, potem zaprosiła na chatę w wiadomym celu, bez żadnych gierek. Facet nic nie zrobił.
  • znajomy poznał żonę w ten sposób, że do niego zadzwoniła "przypadkiem" (nieznajoma osoba!, czasy przed internetem). Potem się spotkali i aktualnie małżeństwo. Facet nie miał żadnych kobiet wcześniej, teraz cwaniakuje do wszystkich, którzy nie mają partnerki
  • stoimy w grupce 6-8 osób, które mało się znają i dziewczyna mówi do gościa (mister Beskidów w jakimś roku ;) ) , że ma piękne oczy :-D
  • mój brat został też "zaczepiony" na uczelni przez swoją aktualną żonę. Potem tego nie zepsuł i dobrze poprowadził, więc spoko, ale to pokazuje, że podrywać mało facetów potrafi, kobiety to robią lepiej. Chociaż jak znajomy wyżej, również mój brat cwaniakuje do wszystkich, którzy nie mają partnerki.
  • i jeszcze kilka razy słyszałem historie od gości dobrych w te klocki, że kobieta sama ich poznała w klubie i zaprosiła na chatę i dobierała się do rozporka. Czasami nawet bezwstydnie, bez gierek i oporów. Myślę, że takich sytuacji jest więcej w moim otoczeniu, bo ogarnięty gość, wie że kobiety lubią dyskrecję i tego nie powie nikomu.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, PanDoktur napisał:

Bo oprócz pieniędzy, władzy i pozycji społecznej liczy się charakter, potencjał intelektualny, cele, wartości itd.

 

Tak i k.rwa czy umiesz stepować, odbijać czerwoną piłkę nosem i przy okazji gwizdać hymn tyłkiem :D

Dobre!

Ubawiłeś mnie, dzięki ;)

 

2 godziny temu, Drizzt napisał:

Oczywiście najczęściej tak jest, ale nie zgadzam się, że to JEDYNE pobudki działające w KAŻDYM przypadku.

 

No, nie w każdym, pozostaje ten 0,000000000000001% jakie masz szans na "pokrewieństwo dusz" :D

 

5 godzin temu, Drizzt napisał:

Czy po prostu kłamie? by do mnie wróciła niż poszła z którymś z tych typów, a przecież w niczym (w kwestiach materialnych) im nie dorównuje. Chyba, że chodzi o emocje, które jej dostarczałem?

 

Albo kłamie abo szuka jeszcze lepszego. Nie zauważyłeś, że kobietom ostatnimi czasy naprawdę zdrowo odwaliło?

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Panowie, ja mam w sobie jeszcze kupę białorycerstwa, sam bym chciał mieć fajny LTR z fajną kobietą, jestem ich zwolennikiem, ale na Boga, nie róbcie sobie jaj :)

Baba to biorobot nastawiony na urodzenie i wychowanie dziecka czyli geny (uroda) plus możliwość wychowania (samcza kasa i pozycja społeczna), a reszta to są dla niej nieistotne dodatki. Jak mówi inaczej to kłamie.

Natomiast dla nas, samców, to są kwestie istotne - mieć o czym pogadać, jakieś zainteresowania itp. tylko, że w 99% przypadków czegoś takiego nie będziecie mieć.

Nie zastanowiły Was kobiety, które są z facetami co je biją? Z debilami ale przystojnymi? Z pokrakami ale bogatymi?

Po co się samooszukiwać?

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 27.08.2016 o 08:59, Długowłosy napisał:

Od tamtej pory wiodę następujące życie:

1. Praca

2. Dokształcanie

3. Siłka

4. Częste wyjazdy

5. Rozkręcanie "własnego".

 

To witaj w moim świecie, albo ja będę gościem w Twoim. Oprócz 5, bo etat mam niezły, jak na obecne standardy.

 

ONSy i FF?? Co to kuźwa są ONS'y i FF? :)

 

Dnia 27.08.2016 o 09:33, maVen napisał:

Teraz gdy oczywiście trochę sie ogarnąłem wychodzę na kurwiarza i alkoholika.

 

Hehehe :) Ja tylko na kurwiarza, bo nie tykam w ogóle alko. Ostatnio koleją mężatkę rozpracowuję i tak patrzę, że chuj strzela powoli moje postanowienie. Myślę: "ruchać, nie ruchać, w końcu czyjaś żona... Ale jeśli nie ja to ktoś inny ją puknie, albo i nie". Ale spoko, może się ogarnę (a wszystko na to wskazuję) i będę miał koleżankę (gay alert!!) :D

Mam tendencję do starszych ode mnie babeczek, tak do 4 lat...

 

Dnia 27.08.2016 o 10:40, Eredin napisał:

Szkoda tylko, że jesteśmy rozsiani po całym kraju a nawet świecie, a nie mieszkamy np. w jednym mieście/na jednej wsi

Ja pierdolę, wiesz co by to było...? Może niech zostanie, jak jest....

Kto z Warszawy i okolic? :D;) 

 

 

A w temacie: Kasa, Wygląd, Bajera. W tej kolejności. Ciekawe jest, że jak się kolejność odwróci i wyrwie na bajerę, a potem okaże się, że hajs się zgadza to może się nie odczepić i trzeba się będzie kijem oganiać. Wygląd w środku, jako.. powiedzmy ścieżka, między sefirami - każda jest inna.

 

Laski są: tępe, wygodnie i zakłamane. Kwestia zaakceptowania faktycznego stanu i zrozumienia głupich gierek. U Nas plus, że znamy kody w postaci NLP (kto nie zna do nauki, marsz!)

Czy lecą na pieniądze? Oczywiście. Pieniądze w dzisiejszych czasach to jak szama w jaskini - dają przetrwanie, więc dlaczego mają nie lecieć? A żeby coś zdobyć potrzeba odpowiednich predyspozycji - koło się zamyka. Tu nie chodzi o kasę stricte ale o to co leży na drugiem dnie - predyspozycje do zdobycia jej.

 

Generalnie: chodzi o predyspozycje faceta, które rokują na przyszłość.

 

Tak się właśnie zastanawiam, że najlepiej być psychopatą...

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Robson napisał:

ONSy i FF?? Co to kuźwa są ONS'y i FF?

 

One Night Stand - jednonocna przygoda.

FF - fucking  friends* (Długowłosy)  - przyjaciel z benefitami ;)

 

10 minut temu, Robson napisał:

Myślę: "ruchać, nie ruchać, w końcu czyjaś żona...

 

Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe.

Jeżeli chciałbyś żeby ktoś Twoją żonę posuwał, proszę bardzo, działaj.

 

*ujednolićmy Bracie jak należy :)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Robson napisał:

To witaj w moim świecie, albo ja będę gościem w Twoim. Oprócz 5, bo etat mam niezły, jak na obecne standardy.

 

Siema ;)

A z tym "własnym" to jest etat plus zaczątki "własnego" i jak się rozkręci skok całkowicie na swoje ;) Nawet jeśli za mniejsza kasę ale tylko na swoje ;)

Ale z innej beczki - mi się tam takie "samotnictwo" uśmiecha, nie narzekam ;)

 

Cytat

 

ONSy i FF?? Co to kuźwa są ONS'y i FF? :)

 

 

ONS = One Night Stand = poznajesz pannę, wyrko i rano się żegnacie

FF = Fuck Friends = "znajomi do łóżka".

 

4 minuty temu, ThePowerOfNow napisał:

Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe.

Jeżeli chciałbyś żeby ktoś Twoją żonę posuwał, proszę bardzo, działaj.

 

Bardzo słuszna uwaga.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Długowłosy napisał:

Ale z innej beczki - mi się tam takie "samotnictwo" uśmiecha, nie narzekam

 

Strzałka :)

No właśnie mi też ostatnio zaczyna się to podobać. Ostatnio kolega do mnie w te słowa uderzył:

- "Robert, ale Ty masz życie: imprezy (nie chodzę), wolny czas, dziewczyny, a ja znowu do tego pierdolonego domu, bachorów i żony..."

- Dobra, "Władek" nie zazdrość, bo mi sytuację życiową spierdolisz :D

- Ehhh... po co mi to było..? Kiedy jedziemy do tych stanów?

- Władek... uspokój się :D

(Namawia mnie na miesięczny wypad do USA, chyba mu ulegnę ale jeszcze nie w tym roku)

 

4 minuty temu, ThePowerOfNow napisał:

Jeżeli chciałbyś żeby ktoś Twoją żonę posuwał, proszę bardzo, działaj.

 

Tylko wiesz, ja na to generalnie wpływ mam znikomy, jeśli jakiś w ogóle.

Pamiętaj: Suka nie da, pies nie weźmie.

Działa zawsze.

I to nie jest zrzucenie od odpowiedzialności, bo jak panna się puszcza to i tak się to wyda, problem, żeby nie być tym ostatnim. Jak ma zdradzić to i tak zdradzi. Ale temat na inny wątek.

 

 

 

Czyli tak:

ONS: przygoda na jedną noc (chujowa opcja dla mnie, bo muszę mimo wszystko znaleźć jakieś połączenie psychiczne z 'laskom')

FF: takie jebadełko... hmmm no trochę lepiej ale też nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie....

Zapamiętałem, dzięki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Robson napisał:
20 minut temu, ThePowerOfNow napisał:

Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe.

Jeżeli chciałbyś żeby ktoś Twoją żonę posuwał, proszę bardzo, działaj.

Tylko wiesz, ja na to generalnie wpływ mam znikomy, jeśli jakiś w ogóle.

Pamiętaj: Suka nie da, pies nie weźmie.

 

Ja mam inne poglądy. Rób jak uważasz.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dawaj, pisz! Może się czegoś dowiem.

 

Generalnie uwierz mi, że tak jest. Ile masz lat na karku?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Sile76
      Panowie Bracia!
       
      Nie wiem, jak tam u Was z znajomością niemieckich czasopism. Otóż, fragment który pozwolę sobie zacytować pochodzi z internetowego wydanie "Der Spiegel", od pewnego czasu ukazuje się na ramach Spiegel dodatek o tytule "Bento" - feminizm, lewactwo w najgorzej postaci. Na początku były pod artykułami komentarze, ale moderatorzy nie nadążali z usuwaniem obelg... teraz komentarzy już nie ma. Ale do sedna sprawy:
       
      "Keine Lust auf Sex zu haben, das hat immer auch einen Grund."
      Stress in der Uni, ein leeres Bankkonto, Probleme mit dem Partner: "All das sind berechtigte Gründe, warum jemand keine Lust, ja vielleicht nicht mal die Energie dafür hat, mit seinem Partner zu schlafen."
       
      Tłusty druk w originale. Krótkie tłumaczenie:
       
      Brak ochoty na seks zawsze ma jakiś powód. Stres na uczelni, puste konto w banku, problemy z partnerem. Wszystkie te powody są uzasadnione, gdy ktoś nie ma ochoty na seks, może nawet energii by przespać się z partnerem.
       
       
      Artykuł był zatytułowany "Czy naprawdę kobiety mają mniej ochoty na seks niż mężczyźni?" - oczywiście nie... To wyboldowane pokazuje, jak jest tłumaczone. Mnie się zo jednoznacznie skojarzyło z tym, co jest tu na forum opisywane: jest forsa - jest seks, jest stres - to najwyżej można królewnie stópki masować, no i oczywiście problemy z partnerem... wyboldowane słowo "partner" chociaż cały czas przedtem pisane w formie neutralnej (jakby mogło też chodzić o mężczyznę, który odmawia seksu) - i tu przekaz problem z partnerem, a nie problem z twoją głową... 
       
       
      Chciałem się tą perełką podzielić!
       
       
       
    • Przez mixboka
      Cześć. 
      Mam 22 lata, mieszkam we Wrocławiu, wynajmuję pokój. Uczyłem się pilnie, ale nie w szkole. Całe życie pracuję w sprzedaży. Potrafię tworzyć systemy marketingowo-sprzedażowe (sklepy internetowe, grafikę, organizuję reklamę).
      Biznesowych książek mam sporą kolekcję, przeczytałem z 50. W skrócie - mam teorię.

      Nie miałem nigdy swojej firmy, nie wiem jak to jest w praktyce. Moi rodzice prowadzą od kilkunastu lat firmę produkującą meble, mają pracę, ale brakuje tam dobrze zorganizowanych systemów i marketingu. Nisko cenią swoje usługi chodź są jednymi z lepszych w branży. (wspominam o tym bo sprawa tego dotyczy)
      Ostatnio wymyśliłem i sprawdziłem kilka pomysłów - przekalkulowałem wszystko i wyszło mi, że opłaca się robić dla mnie 2 rzeczy.

      1. Mogę zacząć tworzyć kontent w internecie (kursy, blogi, wideo, podcastu). Myślę, że mógłbym pomóc ludziom, którzy chętnie mi za to zapłacą. Wiem i już.
      Biznes bym rozwijał po godzinach w międzyczasie jebał bym na etacie na niezbyt wymagającym stanowisku, po to by zapewnić sobie przepływ pieniężny.
       
      2. Mogę wejść do rodzinnego biznesu, gdzie teren jest już rozeznany, firma i magazyn stoi, a pracownicy pracują. Działał bym tam w kontekście marketingu i sprzedaży, oraz obsługi klienta.
      Żeby być cenny w firmie zaplanowałem to tak, że zajmę się tym na co mam największy wpływ i da największe rezultaty tzn. sprzedaż. A kiedy zdobędę, dzięki sprzedaży wpływ na firmę to będę mógł wprowadzić zmiany, które ułożą biznes i zapewnią większy zwrot z biznesu dla mnie i rodziców.
       
      Do tej pory wszystko wygląda super tylko.

      Mam problem z ojcem. Nigdy nie traktował, poważnie moich pomysłów. Niszczył poczucie mojej własnej wartości.  Wiem, że może to brzmieć jak lament, ale często wyśmiewa moje propozycje. Nie ukrywam takie zachowanie podcina mi skrzydła. Wiem, że muszę ojcu udowodnić, że jestem warty tego, by być traktowany poważnie w ich firmie, ale boję się, że to może skończyć się jak walka z wiatrakami. Zawsze moje działania będą uzależnione od tego co on o tym myśli, a na to nie mam wpływu. A nie chcę, by moja przyszłość zależała od kogoś innego.

      Mając te 2 możliwości.
      1. Jestem zależny tylko od siebie i tego co robię.  Nie mam nikogo kto podcinał by mi skrzydła co jest oczywiście plusem. Jednak zwrot z tej opcji pojawi się dopiero po dłuższym czasie (1-2 lata).
      Nie mam tu pewności czy to będzie dobry biznes, co wiąże się z ryzykiem. 
      2. Mam dobry, sprawdzony interes rodzinny. Gotową infrastrukturę i now how w branży. Ale mam też człowieka, który nademną stoi i może w prosty sposób zniszczyć efekty mojej pracy. Robiąc z rodzina biznes narażam swoje z nimi relacje.

      Czy ktoś z Was też miał taki dylemat? 
      Jak kończy się współpraca z rodziną? Może jakieś przykłady?
      Czy warto ryzykować i tracić czas? Może lepiej zająć się swoimi sprawami i szukać swojej drogi?
      Jak przeobrazić się w oczach ojca z dziecka na mężczyzną, z którego zdaniem trzeba się liczyć?

       
    • Przez Samiec Alfa
      Witam serdecznie!
       
      Jeśli nie ten dział to oczywiście proszę o przeniesienie.
       
      Po roku spędzonym na uczelni technicznej jestem wypluty, rozjechany jak flaki wołowe na gulasz. Jestem dość zawiedziony po tym co są w stanie zaoferować mi studia. Tonę niepotrzebnej wiedzy, której co prawda praktycznie nie będę wykorzystywać, duży stres, wyścig szczurów na każdym kroku. Jestem zmęczony, a także znudzony programem jakim muszę się kierować, by zdobyć upragniony papierek potwierdzający moje kwalifikacje. Większą frustrację wywołuje we mnie fakt, że pomimo, że nie ma żadnych problemów z zaliczaniem przedmiotów jest to, że brakuje mi praktycznie wolnego czasu dla samego siebie. Moje życie kręci się wokół uczelni, a moje sny krążą wokół rachunku różniczkowego i całek
       
      Ale założyłem temat nie po to, by pisać o swoich problemach i żalach. Temat powstał po to, byście drodzy bracia doradzili mi w jaki sposób mogę rozwinąć swoje talenty wewnętrzne,aby czerpać z nich profity.  Opiszę tutaj je poniżej, jest to zbiór nie tylko moich własnych odczuć, ale także odczuć osób przebywających wokół mnie, więc myślę, że przytoczone tutaj fakty będą miarodajne.
       
      - Od zawsze można, by powiedzieć miałem bardzo rozwinięte myślenie abstrakcyjne. I nie myślę o tym tylko ja. Jest to też opinia innych osób, które były lub są pod wrażeniem tego jak dużą mam wyobraźnię. Kiedyś i teraz czytam bardzo dużo książek nie tylko pokroju samorozwoju, ale też historycznych, biografii, z zakresu fantastyki, sf, a także jestem obeznany z pisarzami z dawnego pokolenia. Od małego miałem masę pomysłów, czy to na ulepszanie świata, czy życia innym ludziom.
       
      - Posiadam w sobie ponad przeciętną wrażliwość oraz zdolność do logicznego myślenia. Nie dogadywałem się z rówieśnikami. Byłem od nich inny. Interesowały mnie zupełnie inne rzeczy niż przeciętnego małego dziecka czy też nastolatka. Dobrze rozmawia i spędza mi się czas z osobami, które są ode mnie starsze. Zawsze interesowały mnie te "poważne rzeczy", śniłem marzenia o zmianie świata, albo o chęci pomocy. Kiedyś dużo pomagałem innym i szczerze mówiąc czułem się naprawdę dobrze, móc komuś pomóc. Nie chciałem za to żadnej zapłaty. Satysfakcjonował mnie po prostu uśmiech na twarzy drugiego człowieka.  Zawsze pomagałem ludziom, którzy byli albo odrzuceni, albo też mieli ciężkie problemy z których umiałem znaleźć rozwiązanie.
       
      -Nie mam żadnych problemów z nauką, co prawda był okres w moim życiu kiedy naprawdę się opuściłem, ale wynikało to głównie z tego, że wzorce, które dostałem w pakiecie po prostu się nie sprawdziły. Zaczęło coś zgrzytać. Przedmioty ścisłe czy humanistyczne nie stanowiły i nie stanowią dla mnie problemu, pod warunkiem, że mnie interesują.
       
      -Pisałem jakieś tam bazgrołki. Niby co prawda nic, ale każdy był pod wrażeniem tego co wychodziło spod mojej ręki.
       
      W sumie to tyle, jeśli coś wam da bardziej jasny obraz to śmiało pytajcie, z chęcią wam odpowiem Za wszystkie porady jestem z góry bardzo wdzięczny.
       
    • Przez Tomko
      Witam braci,

      Temat ten założyłem jako pokłosie wątku o moim powrocie do kraju.
       
      O co chodzi? Ano chodzi o legalne prowadzenie działalności będąc u nas w kraju a rozliczanie się w innych krajach, które mają dużo przyjaźniejsze prawo podatkowe. W moim przypadku jest to UK, ale mam nadzieję, że inni też będą mogli się wypowiedzieć. Wiem, że @Grzenio prowadzi biznes poza PL, kolega @Drizzt też mógłby się wypowiedzieć.

      Jakie macie sposoby? kontakty? Na co uważać w przypadku skarbówki? Jak to jest z ubezpieczeniem? Czy skarbówka (tfu) nie przyjebie się do oszczędności z zagranicy jak to lubią ponoć robić?

      Każde informacje będą przydatne, na pewno więcej osób prowadzi/prowadziło nawet jednoosobową działalność. Przyda się potomnym albo innym przedsiębiorczym braciom, którzy chcą swojej przygody spróbować.

      Drugi wątek (mniej istotny). Jakich platform używacie przy transferze pieniędzy? Ktore z nich mają najmniejszą prowizję? Ja używam transferwise, ale przy mniejszych kwotach w ogóle się nie opłaca. Mam też cinkciarza, ale od ok roku nie korzystam bo mieli problemy z angielskim kontem i transfer był możliwy tylko przez jakieś chujowe konto walutowe w mbanku.

      Pozdro!
    • Przez Smerfetka
      Witajcie
       
      Zwracam się do Was o radę oraz o wnioski/relacje z ewentualnych doświadczeń.
       
      Sprawa wygląda następująco:
      Mój partner zaproponował, że może się "dorzucić " to mojego pierwszego w życiu projektu/inwestycji.
       
      Chcę zainwestować pieniądze - kupić małe mieszkanie do remontu w dobrej cenie/wyremontować i szybko sprzedać.
      Jestem na etapie poszukiwania okazji. Nie mam 100% wkładu na tą inwestycję więc miałam w planach zaprosić kogoś do projektu (znam sporo takich osób więc nie ma kłopotu). Do projektu brakuje mi ok. 50-40% wkładu.
      (Chciałabym temat wykonać w tym roku, a nie trzymać pieniędzy na lokacie - co mnie osobiście boli ...a nie wchodzę w nic czego nie rozumiem.)
       
      Nie proponowałam nigdy mojemu partnerowi tego, ponieważ:
      - on nigdy nie kupował nieruchomości (poza garażem w zeszłym roku- chciał spróbować...)
      - miał negatywne doświadczenia (jakieś 3lata temu) z byłym wspólnikiem(kuzynem) i stracił prawie całą kasę/do dziś nie odzywa się z kuzynem.
      - nie wpadłam na to ...My oddzielamy sprawy zawodowe i prywatne, nic nas nie łączy pod kontem finansowym.
       
      Fakt, że mi to zaproponował ...bardzo miłe ...ponieważ świadczy o tym że mi ufa po kilku latach (a bywało różnie).
       
      Zakładając, że wejdziemy wspólnie w projekt, należy ustalić  zasady korzystne dla dwóch stron.
       
      Pytanie, czy robić jakieś "fory" ? Czy potraktować temat czysto jako interes tzn:
      - on daje ok. 50% wkładu
      - ja daje ok. 50% wkładu + wiedza + czas- wyszukuję okazję, podejmuję decyzje/negocjuje + organizuje formalności + zajmuje się remontem+ wystawiam i szukam kupca ( mój partner będzie za granicą wiec technicznie nic nie pomoże)
      Biorę na siebie całą odpowiedzialność za projekt.
      Projekt jest dosyć prosty dla mnie, ponieważ pracuję w tym zawodowo, ale też mam możliwość uzyskania pomocy/rady od osób które już na tym zjadły zęby - ufam ich doświadczeniu i wiedzy.
      - najważniejsza kwestia - podział X dochodu. Uważam że podział 70/30% byłby uczciwy
      - Czy spisać jakąś umowę?/ jak tak to jaką?
      Jak uważacie ?
       
      Czy może lepiej dać sobie spokój...
       
      Z góry dziękuję za merytoryczne rady/opinie/ocenę
       
       
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.