Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

245 postów w tym temacie

3 godziny temu, Robson napisał:

Generalnie uwierz mi, że tak jest. Ile masz lat na karku?

 

Ja jestem +30 i odkąd jestem na forum nie tykam zajętych kobiet. Nie o nie chodzi ale o nieświadomych samców. Jest masma wolnych, które też są chętne na seks, nie trzeba komuś robić gnoju w głowie. Karma wraca.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy kobiety lecą na kasę?

Odpowiem moim ulubionym tekstem: W dupie to mam.

Niech sobie lecą, na co chcą. Nie obchodzi mnie to :)
Robię to, co mi się podoba. Fakt, kasy nigdy za wiele, jednak na jakąś szczególną biedę nie narzekam. Gdyby było źle, to robiłbym coś innego lub znalazłbym jakieś dodatkowe zajęcie.

Baby niech sobie lecą na kasę, pozycję społeczną, kolor oczu, czy co im się tam podoba - to jest ich problem, a nie mój.
Niczego nie robię dla nich. Nie robię nic, aby im się podobać i aby jakąkolwiek zdobyć. Nie chce mi się.
Na wszelki wypadek jeżdżę 14 letnim samochodem, bo go lubię, podoba mi się i dobrze się sprawuje. Ubieram się tak, jak mi się podoba. Nie szastam kasą na lewo i prawo i nie pokazuję wszystkim tego, co mam. Nie mówię o tym, co robię i gdzie pracuję oraz ile zarabiam.

Zawsze można coś trochę podkoloryzować, tylko po co?


Co do życia bez samicy... od pewnego czasu zaczyna mi się to naprawdę podobać i nie mówię tego po to, aby siebie usprawiedliwiać. Odkąd jestem na tym forum, utwierdzam się w przekonaniu, że bez baby jest jednak lepiej. Nikt mi nie truje dupy. Nikt nie stawia wymagań. Nikt nie narzeka i nie mówi, że ktoś tam jest lepszy ode mnie. Nikt mi nie narzuca, co mam robić. Jestem wolny i robię to, co chcę.
Nie czuję potrzeby ponownego wiązania się na stałe. Przeszło mi już to uczucie, że fajnie by było kogoś mieć. No niby byłoby fajnie, jednak to wszystko ma zbyt wiele minusów i w gruncie rzeczy się nie opłaca.

Nie robię niczego z myślą o babach, bo naprawdę mam to w dupie. Jeśli już, to chcę zrobić coś dla siebie i dla mojej córeczki. Reszta kompletnie mnie nie obchodzi.

9 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Długowłosy napisał:

Ja jestem +30 i odkąd jestem na forum nie tykam zajętych kobiet. Nie o nie chodzi ale o nieświadomych samców. Jest mama wolnych, które też są chętne na seks, nie trzeba komuś robić gnoju w głowie. Karma wraca.

 

No właśnie chyba odpuszczę...

ale...

to nie karma, tylko poczucie winy powoduje różne dziwne konotacje.

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zostaw, na świecie jest i tak dużo gówna, po co dokładać o siebie? Panienek mnogo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy

Nie kwestionuję tego, że wygląd, pieniądze, pozycja społeczna nie są decydujące, ale poza nimi są jednak jeszcze detale, w których diabeł tak bardzo lubi tkwić. Skrajność, którą prezentujesz jest nader jaskrawa, dlatego do jej przysłonięcia wspominam o badaniach, które jednak pokazują pewną tendencję. Zresztą nie uwierzę, że nie znasz przykładów ze swojego środowiska, w którym kobieta porzuciła swojego dobrze usytuowanego mężczyznę. Są pewne zachowania, które są nie do wytrzymania i to nawet dla największych atencjuszek oraz materialistek. Można zarzucić, że odeszła, bo flirtowała za kulisami z lepszą gałęzią, ale takie domniemywanie nie ma sensu.

 

Zresztą czytając posty niektórych użytkowników widać jedną wielką skrajność i brak czegoś pomiędzy. Hello?!

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Drizzt napisał:

A teraz taka sytuacja nie do końca przeze mnie zrozumiała:

Kobieta, z którą byłem idzie na randkę z facetem. Kilka lat starszy, bez dzieci i żony, baaardzo kasiasty (pewnie miesięcznie z 5x więcej niż ja) - prawdopodobnie nie do końca legalne interesy, znajomości, wysoka pozycja społeczna, wysoki, w miarę przystojny, dużo podróżuje, wiele hobby, wyższe smv od niej, podobne plany życiowe (ślub, dzieci, etc.). Niejedna laska by się posikała ze szczęścia żeby wskoczyć w takie życie. A ta nie chce. Ze dwie podobne randki miała i też nie. "Bo nie ma chemii." WTF?

 

Czy po prostu kłamie? Facet ma żone, ale mi nie powiedziała? Dzieci? Albo oni jej nie chcieli, a się nie przyznaje? Nie wiem. Widzę, że prędzej by do mnie wróciła niż poszła z którymś z tych typów, a przecież w niczym (w kwestiach materialnych) im nie dorównuje. Chyba, że chodzi o emocje, które jej dostarczałem?

 

 

Myślę, że laska nie poczuła się przy nim księżniczką, tj. była dość bystra, by zauważyć, że jej SMV jest znacznie niższy, niż jego...

Mógł ją też autentycznie odpychać swoim zarozumialstwem, laski nie lubią czuć się marnymi Kopciuszkami. Nikt zresztą tego nie lubi .

Albo też zbyt jasno jej od razu pokazał, gdzie jej miejsce by było w tym układzie, i nie poszła na to - poszuka sobie beta providera być może...

 

A być może zadecydował jakiś szczegół, jakaś "pierdoła"...śmierdziało mu z gęby, nie podobała się jej jego perfuma, miał żałobę za paznokciami, siorbał i mlaskał, dłubał w nosie,

puścił bąka, nieestetycznie się pocił, mówił z wiejskim akcentem, albo ogólnie pierdolił jakieś farmazony...

Przyczyn mogą być setki tak naprawdę i rzeczywiście mogło nie być "chemii"...

 

To nie jest takie proste, że liczy się tylko kasa i wygląd! Wcale tak nie jest.

Edytowane przez RedBull1973
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, PanDoktur napisał:

Nie kwestionuję tego, że wygląd, pieniądze, pozycja społeczna nie są decydujące, ale poza nimi są jednak jeszcze detale, w których diabeł tak bardzo lubi tkwić.

 

Z chęcią o nich posłucham o tym co się liczy poza forsą i wyglądem, naprawdę dobra bajka na dobranoc się dziś przyda :D

 

9 minut temu, RedBull1973 napisał:

To nie jest takie proste, że liczy się tylko kasa i wygląd! Wcale tak nie jest.


Obawiam się, że jest:

 

2705643_Anna_Nicole_Smith_Hugh_Hefner_Ho

 

Salman-Rushdie-and-Padma-Lakshmi.png

 

Donald-Trump-and-his-wife-009.jpg?w=1200

 

3 pierwsze z brzegu...

I mam nadzieję, że wiecie kim jest numer 2 ;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy - oczywiście ,że jest wiele lasek ,które zwiążą się i będą co wieczór obciągać nawet największemu oblechowi, byleby miał pełny portfel... Zgoda!

Ale nie wszystkie na to pójdą, rzekłbym nawet, że większość JEDNAK nie idzie na to. Kasa jest bardzo ważna, wygląd też - ale to nie wszystko!

 

Po drugie, ja naprawdę widziałem bardzo wiele par, gdzie mężczyzna nie był ani bogaty, ani specjalnie przystojny - a mimo to miał bardzo atrakcyjną samiczkę za żonę, czy partnerkę...

Co zatem on takiego miał, jeśli nie kasę i wygląd  - otóż ZAWSZE taki gość miał męski, dominujący CHARAKTER...najogólniej mówiąc, bo na to składa się setka czynników, w tym także dobry seks dla niej...

Laski o tym zazwyczaj nie mówią ,ale trafiałem na takie, które przyznawały się - że jak gościu jej porządnie nie zerżnie minimum ze 2-3 razy w tygodniu, to niech spierdala...

Inna na przykład rzekła kiedyś, że facet to powinien jej czasem przypierdolić, bo jak nie,  to jest jakaś pizda ,a nie facet...

 

Tak że nie spłycajmy zagadnienia do kasy i wyglądu - to są rzeczy bardzo ważne, ale nie jedyne...

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, RedBull1973 napisał:

@Długowłosy - oczywiście ,że jest wiele lasek ,które zwiążą się i będą co wieczór obciągać nawet największemu oblechowi, byleby miał pełny portfel*... Zgoda!

Ale nie wszystkie na to pójdą, rzekłbym nawet, że większość JEDNAK nie idzie na to. Kasa jest bardzo ważna, wygląd też - ale to nie wszystko!

 

Tylko dlatego, że lubię Twoje posty i Cię szanuję odpisze Ci jak najbardziej dyplomatycznie - jeśli w Twoim wieku wierzysz w to co napisałeś, to ja się nie dziwię że jesteś po takich przejściach z babami jakich jesteś....

Bez urazy, bo serio mam do Ciebie sympatię.

*BTW - za kasę największym oblechom obciągają te najładniejsze. Przypadeg? ;)

 

Cytat

Po drugie, ja naprawdę widziałem bardzo wiele par, gdzie mężczyzna nie był ani bogaty, ani specjalnie przystojny - a mimo to miał bardzo atrakcyjną samiczkę za żonę, czy partnerkę...

Co zatem on takiego miał, jeśli nie kasę i wygląd  - otóż ZAWSZE taki gość miał męski, dominujący CHARAKTER...najogólniej mówiąc, bo na to składa się setka czynników, w tym także dobry seks dla niej...

 

Taaaaak mityczna bajka o "charakterze". Ten "charakter" skończy się jak koleś na chwilę opuści gardę (jak nie jest psychiczny) albo znajdzie się facet bardziej przystojny bądź zamożniejszy. To co Ty piszesz to było możliwe w czasach kiedy ja się urodziłem i byłem szczylem (1980-90) ale w dobie internetu i wszechobecnego kultu kasy i idealnego ciała mężczyzny.... zapomnij... Dziś kobieta nie odczuje żadnego ostracyzmu społecznego jak odejdzie od faceta, więc robi co chce.

 

Cytat

Tak że nie spłycajmy zagadnienia do kasy i wyglądu - to są rzeczy bardzo ważne, ale nie jedyne.

 

Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, a tym bardziej dziwią mnie Twoje poglądy skoro sam promujesz bardzo mocno SMV gdzie SMV samca = uroda (geny) plus kasa (zasoby do wychowania dziecka).

No Waćpan o co kaman? ;)

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy

Wiem, że obraz jest warty więcej niż 1000 słów i zagrywka ta to czysta erystyka, ale rozsądniejszym posunięciem jest oparcie się na liczbach. Niezbyt liczna ta Twoja próba badawcza. Zresztą włodarzami padołu ziemskiego rządzą nieco inne reguły, wszak stanowią oni 0,5 - 1% społeczeństwa. Odnosząc się do przeciętniaków, czyli 99,9% użytkowników z forum, bardziej wiarygodnym argumentem są publikacje przeprowadzone na tysiącach osób, które potwierdzają, że w LTR nie tylko uroda i kasa pierwsze skrzypce grają. Jak nie z książek to wystarczy poszperać chociażby w Google Scholar.

 

Sam jestem wyznawcą hipotezy SMV, ale o nieco rozszerzonej koncepcji, w której jednak pozostaje miejsce na cechy wymienione we wcześniejszych postach. Jednocześnie kończę ten temat, bo konkluzje z publikacji potwierdzają się z obserwacjami z mojego życia, a widzę, że żaden z nas nie przekona drugiego do swojej racji. W końcu racja jest jak dupa - każdy ma swoją, istotą pozostaję na czym została posadzona :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Długowłosy tak jak pisze RedBull - kasa i wygląd są bardzo istotne ale nie są to jedyne czynniki decydujące o wyborze partnera przez samicę.

Bazując na Twoich przykładach - Donald Trump ma niezwykle wysoką charyzmę, podobnie Hugh Heffner. Zapominasz, że aby dojść do dużych pieniędzy często potrzeba do tego właśnie charakteru i charyzmy.

 

Twoje przykłady są wyjątkowo skrajne (miliarder i milioner).

Poza tym jak sądzisz z kim taka piękna kobieta wolałaby być - z milionerem bez charakteru czy z męskim milionerem, wytyczającym granice, z pasjami, mającym nawet mniej milionów niż ten bez tych atrybutów? :)

I tak, jest wiele kobiet dla których liczy sie tylko kasa i wygląd ale jest też dużo kobiet, które biorą pod uwagę RÓWNIEŻ, NIE TYLKO inne czynniki takie jak charakter, poczucie humoru, wspólne pasje itp.

 

Nic nie jest tylko czarne albo białe. To było by zbyt proste.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Ludzki.Człowiek napisał:

że aby dojść do dużych pieniędzy często potrzeba do tego właśnie charakteru i charyzmy.

 

Ja o jednym Ty o drugim :D

Charakter to jest ważny żeby dojść do tych pieniędzy a Melania się chyba pojawiła jak on już je miał tak?

To teraz pytanie - co ją obchodzi jego charakter?

Charakter jest ważny żeby dojść do czegoś, dominować w grupie samców a samica ma go w dooopie jak jest uroda albo kasa.

Naprawdę nie znacie debilowatych kolesi ale bardzo przystojnych, którzy mają panienki na pęczki?

Naprawdę nie znacie miękkich fajek-bananów (bogaci rodzice) obracających najlepsze laski?

No kaman :D

 

Rozumiem, że Bekcham, Rooney itp. mają charakter? Inteligencję?!! :) (BTW - dwóch prostaków jakich mało, pewnie mają poczucie humoru :D )

 

Teraz kolejne pytanie - skoro tak optujecie za charakterem, rozumiem, że część z Was (bo macie charakter) spotyka się z laskami 10/10?

9/10?

8/10?

.........................

??

NIE?!

To brakuje charakteru, kasy czy urody?

 

 

Bo ja napisałem szczerze o sobie - nie mam na tyle kasy (w tym momencie życia) żeby spotykać się z kobietami z półki o jaką chodzi, a czego Wam brakuje? No szczerze, skoro forsa i wygląd się nie liczy?! ;) (albo liczy się tylko trochę i można ją nadrobić "charakterem" czy "poczuciem humoru" albo "pasją" :D )

 

Panowie w bajki wierzycie. Charakter, Wasza inteligencja, itp. itd. to jest ważne dla Was, Waszego sukcesu, Waszej pozycji w stadzie ale nie dla kobiety...

Jakie dziewczyny mają geniusze matematyczni?

Dorosłe chłopy, a potem płacze i żale że laska wydymała i poszła do innego :)

 

1 godzinę temu, PanDoktur napisał:

Niezbyt liczna ta Twoja próba badawcza. Zresztą włodarzami padołu ziemskiego rządzą nieco inne reguły, wszak stanowią oni 0,5 - 1% społeczeństwa.

 

To forum nie jest po to, żeby jego użytkownicy byli 99,99% przeciętniaków, którzy dostają resztki z pańskiego stołu (też w kontekście kobiet) tylko po to, żeby dążyć do jak najwyższych celów. I chyba tu się bardzo różnimy w rozumieniu zagadnienia.

 

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Długowłosy napisał:

 

Ja o jednym Ty o drugim :D

Charakter to jest ważny żeby dojść do tych pieniędzy a Melania się chyba pojawiła jak on już je miał tak?

To teraz pytanie - co ją obchodzi jego charakter?

Charakter jest ważny żeby dojść do czegoś, dominować w grupie samców a samica ma go w dooopie jak jest uroda albo kasa.

Naprawdę nie znacie debilowatych kolesi ale bardzo przystojnych, którzy mają panienki na pęczki?

Naprawdę nie znacie miękkich fajek-bananów (bogaci rodzice) obracających najlepsze laski?

No kaman :D

Jasne, że znam takie przypadki facetów będącymi amebami ale bardzo przystojnych i przy kasie - tak mają dużo ładnych kobiet.

Ale znam też paru bad boyów przeciętnej urody, pracujących za średnią krajową którzy obracają piękne kobiety w ilościach hurtowych.

Znam też zupełnych przeciętniaków pod każdym względem będących od lat z ładną kobietą - dogadują się świetnie i na tym bazują.

Pomijam czy mają poroże czy nie - nie to rozważamy bo i miliarderzy mogą mieć rogi.

 

Kolejny przykład - matka mojego dobrego kolegi. Po x latach małżeństwa rozwód z mężem - facet bogaty, dbający o siebie.

Z dużego domu przeniosła się do małego mieszkania aby zamieszkać z biednym nauczycielem w-f.

Jaki z tego morał?

 

 

Rozumiem, że Bekcham, Rooney itp. mają charakter? Inteligencję?!! :)

 

Teraz kolejne pytanie - skoro tak optujecie za charakterem, rozumiem, że część z Was (bo macie charakter) spotyka się z laskami 10/10?

9/10?

8/10?

.........................

??

NIE?!

To brakuje charakteru, kasy czy urody?

Swego czasu byłem z laską moim zdaniem 8/10 za którą uganiało się wielu przystojniejszych i bogatszych niż ja (biedny student mieszkający u rodziców w owym czasie). I wiesz dlaczego szalała za mną? Bo 2 razy olałem jej zaloty.

Gdzie tu pasuje Twoja teoria, że liczy się TYLKO kasa i wygląd?

 

Bo ja napisałem szczerze o sobie - nie mam na tyle kasy (w tym momencie życia) żeby spotykać się z kobietami z półki o jaką chodzi, a czego Wam brakuje? No szczerze, skoro forsa i wygląd się nie liczy?! ;)

Nikt nie napisał , że się nie liczy. Mówimy, że nie TYLKO. Czytaj ze zrozumieniem.

Panowie w bajki wierzycie. Charakter, Wasza inteligencja, itp. itd. to jest ważne dla Was, Waszego sukcesu, Waszej pozycji w stadzie ale nie dla kobiety...

Jakie dziewczyny mają geniusze matematyczni?

Dorosłe chłopy, a potem płacze i żale że laska wydymała i poszła do innego :)

To, że masz kasę i urodę nie daje pewności, że nie pójdzie do innego. Przecież gdzieś tam jest przystojniejszy i bogatszy.

Po raz kolejny mówię, nie jest tak, że masz kasę i wygląd i każda jest Twoja. Wiele tak. Ale również wiele nie.

 

Edytowane przez Ludzki.Człowiek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 25.08.2016 o 20:54, Długowłosy napisał:

Mindset i rozwalenie osobowości to jedno ale ja myślę, że u niego dochodzi jeszcze to co pisał @Eredin - utożsamienie szczęścia z kobietami i smutna konstatacja, że coś takiego jak "miłość bezinteresowna" ze strony kobiety nie istnieje. Jest jeszcze sprawa ceny za posiadanie potomka, na którym mu zależało.

Według mnie bezinteresowna miłość ze strony kobiety istnieje ale tylko do swojego dziecka. Bo na nas patrzą jak na frajera który będzie ją utrzymywał i spełniał zachcianki w zamian za dupę.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Ludzki.Człowiek napisał:

Ale znam też paru bad boyów przeciętnej urody, pracujących za średnią krajową którzy obracają piękne kobiety w ilościach hurtowych.

 

O bad boyach było - większośc mojego życia seksualnego bazuje na ONSach i co innego jest dac lasce rollercoaster a co innego być w związku.

Mógłbyś mnie często, w stosunku do kobiet na ONS, zaklasyfikować jako BB i powiem jedno - bez kasy nie fikniesz dalej niż jedna noc. Konkretnej kasy. A mówimy tu o naprawdę ładnych dziewczynach, obracających się w środowisku "z miasta", lekarzy, biznesmenów, prawników, bananów etc.

 

Cytat

Znam też zupełnych przeciętniaków pod każdym względem będących od lat z ładną kobietą - dogadują się świetnie i na tym bazują.

Pomijam czy mają poroże czy nie - nie to rozważamy bo i miliarderzy mogą mieć rogi.

 

Ładną tzn. jaką? Z jakiej półki? O wyższym niż oni SMV? Bez jaj :D

 

Cytat

Swego czasu byłem z laską moim zdaniem 8/10 za którą uganiało się wielu przystojniejszych i bogatszych niż ja (biedny student mieszkający u rodziców w owym czasie). I wiesz dlaczego szalała za mną? Bo 2 razy olałem jej zaloty.

Gdzie tu pasuje Twoja teoria, że liczy się TYLKO kasa i wygląd?

 

Ile miałeś wtedy lat? 21? 22? 23? Byłeś młody i rokowałeś plus laska była w wieku szukania emocji nie kasy. Dałeś emocję na krótką metę i już nie jesteście razem.

 

Cytat

To, że masz kasę i urodę nie daje pewności, że nie pójdzie do innego. Przecież gdzieś tam jest przystojniejszy i bogatszy.

 

To oczywiste, tylko że jak masz kasę / urodę to ciężej odejść jak tego nie masz. Tyle. A co więcej...

 

 

Cytat

Po raz kolejny mówię, nie jest tak, że masz kasę i wygląd i każda jest Twoja. Wiele tak. Ale również wiele nie.

 

A jak nie masz kasy i urody to ile jest Twoich?? :D No argument sążny :D

 

Ja mam inną propozycję - zacząć dużo lepiej zarabiać i sprawdzić, czy to co ja pisze to prawda. Ile wtedy kobiet się Tobą zainteresuje? :)

 

Zaklinanie rzeczywistości level hard. Mniej PUA a więcej realnego życia proponuję ;)

 

Nie masz kasy i / lub  urody = dostajesz spady po tym co wybrali kolesie z tymi dwoma czynnikami.

Amen.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobra bo widzę, że ja swoje, Ty swoje.

 

Czy pieniądze i wygląd mają znaczenie w kwestii powodzenia u kobiet? - Tak i to duże.
Czy są to jedyne czynniki, które bierze pod uwagę kobieta przy wyborze partnera? - Nie.

Czy pieniądze to czynnik decydujący przy wyborze partnera przez kobietę? - Nie zawsze.

 

Dziękuję, dobranoc.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Ludzki.Człowiek napisał:

Dziękuję, dobranoc.

 

Miłej nocy i niech CI się zrealizuje sen o kobiecie 8/10 co to się Tobą zainteresuje bo masz pasje i poczucie humoru ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy

Ależ to nie wszystkie moje atrybuty. A o kobietach nie śnię, to już nie te czasy.

Tak czy siak dziękuję.

 

A tak na poważnie, bez spiny. Myślę, że nasze obserwacje różnią się z tego względu, że ja mam 24 lata i w towarzystwie kobiet w moim wieku lub młodszych się obracam.

Wśród starszych samic ~30 lat może sprawa wygląda inaczej. Cenię sobie Twoje przemyślenia ale nie ze wszystkimi się zgadzam.

Edytowane przez Ludzki.Człowiek
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Ludzki.Człowiek napisał:

@Długowłosy

Ależ to nie wszystkie moje atrybuty. A o kobietach nie śnię, to już nie te czasy.

Tak czy siak dziękuję.

 

A ja Ci poważnie życzę, żebyś taką znalazł bo sam szukam, jak błędny rycerz (biały!! :D ) takiej :) Serio. Tylko, że to.... no mało realne :)

 

Cytat

A tak na poważnie, bez spiny. Myślę, że nasze obserwacje różnią się z tego względu, że ja mam 24 lata i w towarzystwie kobiet w moim wieku lub młodszych się obracam.

Wśród starszych samic ~30 lat może sprawa wygląda inaczej. Cenię sobie Twoje przemyślenia ale nie ze wszystkimi się zgadzam.

 

Obracamy się dokładnie w tym samym wiekowo towarzystwie (kobiet), tylko, że TY jeszcze "rokujesz" a ja muszę "wyciągać twardą flotę" bo to już ten wiek ;) Ja za Panie +25 do związku serdecznie dziękuję ;)

 

Absolutnie nie mam spiny, wręcz przeciwnie, zazdroszczę Ci, że w tym wieku tu trafiłeś :) Czytaj i bierz to co Ci pasuje, testuj, próbuj i.... serio życzę fajnej baby :)

 

Ja jedynie polecam, wziąć pod uwagę i ten punkt widzenia ;)

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

I taka jeszcze jedna uwaga ogólna - jeśli zadaniem kobiety jest urodzić i wychować dziecko to liczą się (1000 razy już pisane) geny (uroda) i możliwości wychowania (kasa). Tak wygląda to u zwierząt, a my biologie mamy z nimi wspólną. Proponuję sobie to bardzo mocno przemyśleć, a potem wyjść na ulicę i porozglądać się co do urody kobiet i ich partnerów - zazwyczaj jest to ta sama liga - 9 z 9, 10 z 10, 7 z 7 itp. Są małe odchyły ale ludzie wiążą się na tym samym, mniej więcej, poziomie. Jedyne co może zakłócić dobór przez geny jest kasa a więc możliwość odchowania potomstwa...

i teraz....

cała sztuka polega na tym, żeby osiągnąć na tyle wysokie SMV (praca nad własnym ciałem i zarabianie $$$), żeby znaleźć kobietę o SMV zadowalającym danego osobnika. Godzicie się na 5, 6/10. Ok, Wasza sprawa, one, z braku laku (bo nie są ładne) będą brały pod uwagę Wasz "charakter" "zainteresowania" etc.

A te wyżej?

Tak, wezmą je pod uwagę jak już im podpasujecie pod względem urody i kasy...

Teraz chyba kapiszi Panowie Bracia? :)

 

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy - jeszcze raz powtórzę siebie i kolegów - nikt nie twierdzi ,że kasa i wygląd nie są ważne!

                       Są bardzo ważne, zapewne nawet DECYDUJĄ w wielu przypadkach, a na pewno w pierwszej fazie znajomości...

                       Ale nie zawsze tylko te czynniki grają rolę, a co najważniejsze - nie te czynniki stanowią o związku!

 

Podam Ci konkretny przykład - kumpel wyrwał kochankę. On bardzo atrakcyjny wizualnie i towarzysko, przypakowany, ubrany i zadbany - mega!, bogaty (i b.szczodry dla niej), luzak, wesoły...

Oczywiście ONA zachwycona i bardzo zauroczona nim w pierwszej fazie, ale... co się zaraz okazało ?

Że to ON się w niej "zakochał", a w związku z tym zaczął tak rycerzykować, że NAWET JĄ aż mdliło momentami (to wyszło potem)...

Zaczął jej pierdolić, że zostawi żonę i dzieci, że się w niej zakochał, że chciałby z nią zamieszkać itp.

Zwierzał się jej ze swoich słabości, tłumaczył z byle czego, przepraszał za każdą pierdołę...

Obsypywał ją drogimi prezentami, komplementami, zabiegał o spotkania - mnie szlag trafiał jak na to patrzyłem, ale nie dał sobie NIC wytłumaczyć...

 

Jaki efekt osiągnął ? Ano taki ,że ONA momentalnie się nim znudziła, przestał ją pociągać (głowa boli, mam okres, źle się czuję - hehe kurwa jak prawdziwa żona!)...

Było coraz gorzej z seksem, coraz rzadziej "miała czas dla niego", aż oczywiście to ONA zakończyła ten romans. I poznała sobie następnego kochanka ,wcale nie przystojniejszego ani bogatszego!

 

Z kolei mąż tej laski na pewno nie jest przystojniejszy ani bogatszy od mojego kumpla, a ona i tak z nim ciągle jest i wyraża się o nim...z podziwem i SZACUNKIEM!

Natomiast ON opierdala ją przy każdej okazji i traktuje z góry...znaczy właściwie :P

 

 

BTW, przypomnij sobie tę słynną SZCZERĄ DO BÓLU laskę na YT, która właśnie podkreślała, że nie chce gościa bogatego "po rodzicach", tylko bogatego dzięki samemu sobie.

          A to już jest CHARAKTER, determinacja, ZWYCIĘZCA...

         Co do wyglądu, to też się szczerze wyraziła, że ma być "fajny", ale bez przesady, i dobrze wie, że modela już by nie chciała...

          http://foch.pl/foch/1,139952,19114254,idealny-facet-odpadaja-ci-ktorzy-zarabiaja-srednia-krajowa.html

 

 


 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O baby w tak szacownym gronie się napinać nie będziemy :)

Moje zdanie wyraziłem powyżej, nie każdy się przecież musi zgadzać :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, RedBull1973 napisał:

Podam Ci konkretny przykład - kumpel wyrwał kochankę. On bardzo atrakcyjny wizualnie i towarzysko, przypakowany, ubrany i zadbany - mega!, bogaty (i b.szczodry dla niej), luzak, wesoły...

Oczywiście ONA zachwycona i bardzo zauroczona nim w pierwszej fazie, ale... co się zaraz okazało ?

Że to ON się w niej "zakochał", a w związku z tym zaczął tak rycerzykować, że NAWET JĄ aż mdliło momentami (to wyszło potem)...

Zaczął jej pierdolić, że zostawi żonę i dzieci, że się w niej zakochał, że chciałby z nią zamieszkać itp.

Zwierzał się jej ze swoich słabości, tłumaczył z byle czego, przepraszał za każdą pierdołę...

Obsypywał ją drogimi prezentami, komplementami, zabiegał o spotkania - mnie szlag trafiał jak na to patrzyłem, ale nie dał sobie NIC wytłumaczyć...

 

Jaki efekt osiągnął ? Ano taki ,że ONA momentalnie się nim znudziła, przestał ją pociągać (głowa boli, mam okres, źle się czuję - hehe kurwa jak prawdziwa żona!)...

Było coraz gorzej z seksem, coraz rzadziej "miała czas dla niego", aż oczywiście to ONA zakończyła ten romans. I poznała sobie następnego kochanka ,wcale nie przystojniejszego ani bogatszego!

 

 

 

 

znam identyczny przykład... Identyczny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ha ha Panowie luz ... zaczynamy rozbijać na atomy tezy które i tak mają wspólny mianownik. Tak naprawdę większość tego co piszecie sprawdziło mi się w życiu lub potwierdziłem obserwacjami ale co na daną kobietę działa wie tylko ona i jakie kryterium przyjmie. Czasami chce tylko odgryść się na koleżance dlatego przerucha przeciętniaka aby sobie humor poprawić a obserwatorzy analizując zakładają niewiadomo co. Emocja to jedyna wielka i nieprzewidywalna anomalia w kobiecie a reszte to już chyba na milion sposobów opisaliście.

 

Dużymi krokami zbiżam się do wieku gdzie poranne wzwody będą powodem do radości wiec nie wnikam już w te baby ... bo jak wytłumaczyć że taki przeciętniak jak ja zarabiający lekko powyżej średniej krajowej, mieszkający w małym mieszkaniu jeżdzący 15 letnim autem nie ma problemu z kobietami ... szczególnie w wieku 18 - 25 ?! a teraz to nawet przykleiła się do mnie 22 lata młodsza która po kilku miesięcznym spotykaniu chcę mi urodzić dziecko ?!

 

I nie piszcie mi że ja jeleń i wogóle tylko po tych wszystkich kopniakach od kobiet bawie sie i nie przywiązuje i chyba tak najlepiej

 

 

Analizując moje życie pod kontem zainteresowania ze strony kobiet to wiem jedno do 30 lat byłem dla 90% kobiet niewidoczny po 35 nagle wszystko się zmieniło ... dlaczego ? nie wiem. Może zmężniałem a może czasy się zmieniły a może doświadczenia więcej nabrałem. Cholera wie ale nie jest żle. Mimo wszystko moje wnetrze jest jeszcze hustawką wiec czytam tego Marka i staram się nauczyć kochać siebie

Edytowane przez maVen
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wybór samca na podstawie TYLKO urody i zasobności portfela jest tak powszechwny i częsty, że można to uznać za zasadę/schemat, o którym trzeba zawsze pamiętać i być tego świadomym. Tutaj zgoda dla @Długowłosy.

 

Jendak ja mam takie podejście, że nie lubie przypisywania WSZYSTKICH do jakiegokolwiek stereotypu czy wzoru. Dopuszczam możliwość, że wszędzie mogą wystąpić wyjątki, które nie pasują do reguły. Nigdy nie lubiłem jak mi baba wykrzykiwała "zawsze" "nigdy" "wszyscy" "nikt". Tak nie ma, wszystkich nie zrozumiesz bo siedzisz tylko w swojej bani, a innych obserwujesz i możesz tylko wyciągać wnioski. To co rozpoznajemy ot tak to są programy, które ludzie mają wgrane przez społeczeństwo/kulturę itd. (wiadomo) + instynkty. Ale to nie są oni :) Tam gdzieś w odmętach tego gówna jest jakaś istota. I tego już nie rozkminisz. Czasem (baaaardzo rzadko) pewne decyzje i odczucia mogą się brać właśnie z tamtąd. I to może być na przykład decyzja, że kobieta z takim i takim facetem nie chce być, a z innym tak, mimo, że ma mniej kasy/urody czy posiada niższy status. I tutaj z kolei zgoda z @RedBull1973 :D

 

Pozdro :)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez mixboka
      Cześć. 
      Mam 22 lata, mieszkam we Wrocławiu, wynajmuję pokój. Uczyłem się pilnie, ale nie w szkole. Całe życie pracuję w sprzedaży. Potrafię tworzyć systemy marketingowo-sprzedażowe (sklepy internetowe, grafikę, organizuję reklamę).
      Biznesowych książek mam sporą kolekcję, przeczytałem z 50. W skrócie - mam teorię.

      Nie miałem nigdy swojej firmy, nie wiem jak to jest w praktyce. Moi rodzice prowadzą od kilkunastu lat firmę produkującą meble, mają pracę, ale brakuje tam dobrze zorganizowanych systemów i marketingu. Nisko cenią swoje usługi chodź są jednymi z lepszych w branży. (wspominam o tym bo sprawa tego dotyczy)
      Ostatnio wymyśliłem i sprawdziłem kilka pomysłów - przekalkulowałem wszystko i wyszło mi, że opłaca się robić dla mnie 2 rzeczy.

      1. Mogę zacząć tworzyć kontent w internecie (kursy, blogi, wideo, podcastu). Myślę, że mógłbym pomóc ludziom, którzy chętnie mi za to zapłacą. Wiem i już.
      Biznes bym rozwijał po godzinach w międzyczasie jebał bym na etacie na niezbyt wymagającym stanowisku, po to by zapewnić sobie przepływ pieniężny.
       
      2. Mogę wejść do rodzinnego biznesu, gdzie teren jest już rozeznany, firma i magazyn stoi, a pracownicy pracują. Działał bym tam w kontekście marketingu i sprzedaży, oraz obsługi klienta.
      Żeby być cenny w firmie zaplanowałem to tak, że zajmę się tym na co mam największy wpływ i da największe rezultaty tzn. sprzedaż. A kiedy zdobędę, dzięki sprzedaży wpływ na firmę to będę mógł wprowadzić zmiany, które ułożą biznes i zapewnią większy zwrot z biznesu dla mnie i rodziców.
       
      Do tej pory wszystko wygląda super tylko.

      Mam problem z ojcem. Nigdy nie traktował, poważnie moich pomysłów. Niszczył poczucie mojej własnej wartości.  Wiem, że może to brzmieć jak lament, ale często wyśmiewa moje propozycje. Nie ukrywam takie zachowanie podcina mi skrzydła. Wiem, że muszę ojcu udowodnić, że jestem warty tego, by być traktowany poważnie w ich firmie, ale boję się, że to może skończyć się jak walka z wiatrakami. Zawsze moje działania będą uzależnione od tego co on o tym myśli, a na to nie mam wpływu. A nie chcę, by moja przyszłość zależała od kogoś innego.

      Mając te 2 możliwości.
      1. Jestem zależny tylko od siebie i tego co robię.  Nie mam nikogo kto podcinał by mi skrzydła co jest oczywiście plusem. Jednak zwrot z tej opcji pojawi się dopiero po dłuższym czasie (1-2 lata).
      Nie mam tu pewności czy to będzie dobry biznes, co wiąże się z ryzykiem. 
      2. Mam dobry, sprawdzony interes rodzinny. Gotową infrastrukturę i now how w branży. Ale mam też człowieka, który nademną stoi i może w prosty sposób zniszczyć efekty mojej pracy. Robiąc z rodzina biznes narażam swoje z nimi relacje.

      Czy ktoś z Was też miał taki dylemat? 
      Jak kończy się współpraca z rodziną? Może jakieś przykłady?
      Czy warto ryzykować i tracić czas? Może lepiej zająć się swoimi sprawami i szukać swojej drogi?
      Jak przeobrazić się w oczach ojca z dziecka na mężczyzną, z którego zdaniem trzeba się liczyć?

       
    • Przez Samiec Alfa
      Witam serdecznie!
       
      Jeśli nie ten dział to oczywiście proszę o przeniesienie.
       
      Po roku spędzonym na uczelni technicznej jestem wypluty, rozjechany jak flaki wołowe na gulasz. Jestem dość zawiedziony po tym co są w stanie zaoferować mi studia. Tonę niepotrzebnej wiedzy, której co prawda praktycznie nie będę wykorzystywać, duży stres, wyścig szczurów na każdym kroku. Jestem zmęczony, a także znudzony programem jakim muszę się kierować, by zdobyć upragniony papierek potwierdzający moje kwalifikacje. Większą frustrację wywołuje we mnie fakt, że pomimo, że nie ma żadnych problemów z zaliczaniem przedmiotów jest to, że brakuje mi praktycznie wolnego czasu dla samego siebie. Moje życie kręci się wokół uczelni, a moje sny krążą wokół rachunku różniczkowego i całek
       
      Ale założyłem temat nie po to, by pisać o swoich problemach i żalach. Temat powstał po to, byście drodzy bracia doradzili mi w jaki sposób mogę rozwinąć swoje talenty wewnętrzne,aby czerpać z nich profity.  Opiszę tutaj je poniżej, jest to zbiór nie tylko moich własnych odczuć, ale także odczuć osób przebywających wokół mnie, więc myślę, że przytoczone tutaj fakty będą miarodajne.
       
      - Od zawsze można, by powiedzieć miałem bardzo rozwinięte myślenie abstrakcyjne. I nie myślę o tym tylko ja. Jest to też opinia innych osób, które były lub są pod wrażeniem tego jak dużą mam wyobraźnię. Kiedyś i teraz czytam bardzo dużo książek nie tylko pokroju samorozwoju, ale też historycznych, biografii, z zakresu fantastyki, sf, a także jestem obeznany z pisarzami z dawnego pokolenia. Od małego miałem masę pomysłów, czy to na ulepszanie świata, czy życia innym ludziom.
       
      - Posiadam w sobie ponad przeciętną wrażliwość oraz zdolność do logicznego myślenia. Nie dogadywałem się z rówieśnikami. Byłem od nich inny. Interesowały mnie zupełnie inne rzeczy niż przeciętnego małego dziecka czy też nastolatka. Dobrze rozmawia i spędza mi się czas z osobami, które są ode mnie starsze. Zawsze interesowały mnie te "poważne rzeczy", śniłem marzenia o zmianie świata, albo o chęci pomocy. Kiedyś dużo pomagałem innym i szczerze mówiąc czułem się naprawdę dobrze, móc komuś pomóc. Nie chciałem za to żadnej zapłaty. Satysfakcjonował mnie po prostu uśmiech na twarzy drugiego człowieka.  Zawsze pomagałem ludziom, którzy byli albo odrzuceni, albo też mieli ciężkie problemy z których umiałem znaleźć rozwiązanie.
       
      -Nie mam żadnych problemów z nauką, co prawda był okres w moim życiu kiedy naprawdę się opuściłem, ale wynikało to głównie z tego, że wzorce, które dostałem w pakiecie po prostu się nie sprawdziły. Zaczęło coś zgrzytać. Przedmioty ścisłe czy humanistyczne nie stanowiły i nie stanowią dla mnie problemu, pod warunkiem, że mnie interesują.
       
      -Pisałem jakieś tam bazgrołki. Niby co prawda nic, ale każdy był pod wrażeniem tego co wychodziło spod mojej ręki.
       
      W sumie to tyle, jeśli coś wam da bardziej jasny obraz to śmiało pytajcie, z chęcią wam odpowiem Za wszystkie porady jestem z góry bardzo wdzięczny.
       
    • Przez Tomko
      Witam braci,

      Temat ten założyłem jako pokłosie wątku o moim powrocie do kraju.
       
      O co chodzi? Ano chodzi o legalne prowadzenie działalności będąc u nas w kraju a rozliczanie się w innych krajach, które mają dużo przyjaźniejsze prawo podatkowe. W moim przypadku jest to UK, ale mam nadzieję, że inni też będą mogli się wypowiedzieć. Wiem, że @Grzenio prowadzi biznes poza PL, kolega @Drizzt też mógłby się wypowiedzieć.

      Jakie macie sposoby? kontakty? Na co uważać w przypadku skarbówki? Jak to jest z ubezpieczeniem? Czy skarbówka (tfu) nie przyjebie się do oszczędności z zagranicy jak to lubią ponoć robić?

      Każde informacje będą przydatne, na pewno więcej osób prowadzi/prowadziło nawet jednoosobową działalność. Przyda się potomnym albo innym przedsiębiorczym braciom, którzy chcą swojej przygody spróbować.

      Drugi wątek (mniej istotny). Jakich platform używacie przy transferze pieniędzy? Ktore z nich mają najmniejszą prowizję? Ja używam transferwise, ale przy mniejszych kwotach w ogóle się nie opłaca. Mam też cinkciarza, ale od ok roku nie korzystam bo mieli problemy z angielskim kontem i transfer był możliwy tylko przez jakieś chujowe konto walutowe w mbanku.

      Pozdro!
    • Przez Smerfetka
      Witajcie
       
      Zwracam się do Was o radę oraz o wnioski/relacje z ewentualnych doświadczeń.
       
      Sprawa wygląda następująco:
      Mój partner zaproponował, że może się "dorzucić " to mojego pierwszego w życiu projektu/inwestycji.
       
      Chcę zainwestować pieniądze - kupić małe mieszkanie do remontu w dobrej cenie/wyremontować i szybko sprzedać.
      Jestem na etapie poszukiwania okazji. Nie mam 100% wkładu na tą inwestycję więc miałam w planach zaprosić kogoś do projektu (znam sporo takich osób więc nie ma kłopotu). Do projektu brakuje mi ok. 50-40% wkładu.
      (Chciałabym temat wykonać w tym roku, a nie trzymać pieniędzy na lokacie - co mnie osobiście boli ...a nie wchodzę w nic czego nie rozumiem.)
       
      Nie proponowałam nigdy mojemu partnerowi tego, ponieważ:
      - on nigdy nie kupował nieruchomości (poza garażem w zeszłym roku- chciał spróbować...)
      - miał negatywne doświadczenia (jakieś 3lata temu) z byłym wspólnikiem(kuzynem) i stracił prawie całą kasę/do dziś nie odzywa się z kuzynem.
      - nie wpadłam na to ...My oddzielamy sprawy zawodowe i prywatne, nic nas nie łączy pod kontem finansowym.
       
      Fakt, że mi to zaproponował ...bardzo miłe ...ponieważ świadczy o tym że mi ufa po kilku latach (a bywało różnie).
       
      Zakładając, że wejdziemy wspólnie w projekt, należy ustalić  zasady korzystne dla dwóch stron.
       
      Pytanie, czy robić jakieś "fory" ? Czy potraktować temat czysto jako interes tzn:
      - on daje ok. 50% wkładu
      - ja daje ok. 50% wkładu + wiedza + czas- wyszukuję okazję, podejmuję decyzje/negocjuje + organizuje formalności + zajmuje się remontem+ wystawiam i szukam kupca ( mój partner będzie za granicą wiec technicznie nic nie pomoże)
      Biorę na siebie całą odpowiedzialność za projekt.
      Projekt jest dosyć prosty dla mnie, ponieważ pracuję w tym zawodowo, ale też mam możliwość uzyskania pomocy/rady od osób które już na tym zjadły zęby - ufam ich doświadczeniu i wiedzy.
      - najważniejsza kwestia - podział X dochodu. Uważam że podział 70/30% byłby uczciwy
      - Czy spisać jakąś umowę?/ jak tak to jaką?
      Jak uważacie ?
       
      Czy może lepiej dać sobie spokój...
       
      Z góry dziękuję za merytoryczne rady/opinie/ocenę
       
       
       
       
       
    • Przez Qaikwow
      Ostatnio często spotykam się z tak zwaną "motywacją", która jest robiona generalnie przez osoby, które są łase na pieniądze, bądź są zwykłymi cwaniakami. O ile Karmowskiego nie neguję, bo stara się ruszyć tyłek ludzi ku siłowni, to jednak reszta motywacji wydaje się być wątpliwa. Niedawno była afera, jakoby wysportowani ludzie z fitnessu opowiadali jak to jest im ciężko odnosić sukcesy i motywowali innych jadąc samemu na soku. Ludzie, którzy ćwiczą naturalnie trudno jest zdobyć wymarzoną masę czy ograniczyć BF do minimum, jednak często osobom z fitnessu to się w magiczny sposób udaje i zarazem pisząc o ciężkiej pracy...
       
       
       

       
       
      A co jeśli chcesz osiągnąć sukces w życiu?? Tu sprawa jest prostsza, bo wystarczy, że ktoś Ci powie, że musisz iść do przodu... Nieważne, że masz problemy... Musisz osiągnąć sukces!!!
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.