Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

Rekomendowane odpowiedzi

56 minut temu, Aldi napisał:

Uuuuuuu panie... w necie nie, na mieście też nie... to gdzie w takim razie, bo chyba nie w bibliotece? :)

 

Kobiety same podchodzą do prawdziwych samców i od razu rozkładają nogi. Proste.

 

 

 

 

 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Temat został chwilowo mocno strollowany, ale jest bardzo ciekawy: bo któż nigdy nie marzył żeby pójść taką drogą i mieć podobne wyniki?

 

Pierwsza rzecz to kasa i wygląd vs charakter. Wydaje mi się, że bracia którzy podkreślali rolę tego ostatniego mieli na myśli wpływ bycia mentalną pizdą na ogólne wyniki. Tu dobry przykład bliźniaków. Wiadomo, że jak ktoś jest milionerem albo wygląda jak model, to same się rozkładają. Ale to skrajne przypadki.

 

Średniakowi 5-7 charakter daje dużo w życiu: kiedy jest tzw. najlepszą wersją samego siebie to osiąga max swojego naturalnego SMV, nie wspomaganego zasobami. Mając charakter człowiek może po prostu w pełni wykorzystać swoje naturalne możliwości.

 

To mu pomoże znaleźć sobie najlepszą z dostępnych samic: czyli piątek lub szóstek. Podobnie jest z paniami, kiedy np. 6 odstawiona i w makijażu może przez jakiś czas robić za 7-8.

 

Schody się zaczynają przy górnej półce. Zgodnie z teorią (a ja nie @Długowłosy, teoretyk jestem - ale teoria smv jest dobra!) zwykły ziomuś żeby zaliczyć 8-10 musi mieć wymaxowaną stylówę i pewność siebie, ale żeby utrzymać z taką związek to mu charakter nie pomoże.

 

Dlatego też potrzebuje ekstra $$$ albo wyglądu modela. Ale jeśli to ma, to zwykłym ziomkiem już nie jest ;)

 

Druga rzecz to przekonanie, że posiadanie (dobre słowo) pięknych kobiet, pieniędzy i władzy daje szczęście. Trudno mi w to uwierzyć, ale jak widać koledze nie daje. Do tego dochodzi chyba jeszcze zawiedziona wiara w bezinteresowną i romantyczną miłość, która szczególnie go boli. W tym akapicie mamy więc cały zbiór toksycznych przekonań do pozbycia się.

 

Tyle w temacie. 

Edytowane przez Ziomisław
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Kochanie co zrobisz jak wygrasz milion w lotto? Rozwiodę się z tobą!" Ten żart znamy wszyscy.

 

Dziś @Subiektywny napisał jak zaczęła się zachowywać jego żona gdy dostała zastrzyk pieniędzy (i pewnie władzy). 

Moja zaczęła robic to samo - nagle pewne czynności domowe stały sie dla niej obce, żeby nie powiedzieć obrazliwe - na koniec się rozwiodła. 

 

Może bycie w cieniu cały czas powoduje u nich, że w momencie gdy wypływają finansowo i społecznie dostają "korby".

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Heh, parę miechów temu jedna znajoma została wyhaczona przez jakiegoś kolesia. Pierwsze spotkanko w restauracji niezbyt ekskluzywnej (taniej). Podjechał po nią jakimś tanim autem (na gaz?). Zasadniczo gdzieś tam jeszcze za niego zapłaciła, bo on niezamożny, w tanich ciuchach. Ale ogólnie fizycznie jej bardzo podszedł.

 

Kiedy jednak się okazało po (krótkim) czasie, że to była z jego strony gra pozorów i wyreżyserowane ubóstwo, bo podjechał najgorszym firmowym a nie swoim, że w zasadzie to koleś ma kupę hajsu, apartamenty po świecie - lovestory rozkwitło w pełni, przechodząc na wyższy level :D

 

Tak że, krótko mówiąc - absolutnie nie lecą na hajs :D

  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie, nie rozumiem tego tematu. Przeciez od zawsze wiadomo, ze kobiety leca na status spoleczny, status finansowy, inteligencje, poczucie humoru a na koncu fizycznosc. Tego sie nie przeskoczy. To tak jakby przytaczac przyklady, ze koles polecial na fajna laske z blond wlosami i doleczkami nad zgrabna dupa.

Kobiety zawsze sie wypieraja, ze nie, ze jak to i w ogole zeby nie wyjsc na materialistki. Tu nie trzeba badan spolecznych i naukowych robic. Hajs zawsze byl podniecajacy dla nich tak jak dla faceta zgrabne cialo.

Tendencja szczegolnie widoczna w slabych zawodach. Fryzjerki, sklepikarki, sprzataczki, pracownice biurowe. Zawsze beda cisnac na kolesia z kapucha. Kazda ma wmowione od dziecka, ze jest ksiezniczka i zasluguje na szczescie i milosc, wiec kurwa sie to budzi jak poczuja kapuche.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Tomko, to oczywiście jedna sprawa.

Inna jest taka, że wielu facetów nie będzie długo z laską, tylko dlatego że jest ładna i paru spraw nie udźwignie jeśli ona będzie wywijać. Najwyżej postuka i spławi. Natomiast kobieta nie ma problemu, żeby być z facetem, mimo że czuje do niego niechęć, brak pożądania, gardzi itd. ale jest się w stanie sprzedawać za jego zasoby, nawet jeśli ma kochanki na boku. Będzie "kochała" jego zasoby i płynące z nich korzyści (a nie jego) a on ją jako "piękną osobę". W jednym przypadku mamy do czynienia z "miłością" do podmiotu a w drugim do przedmiotu.

 

p.s. upraszczam na potrzeby modelu

Edytowane przez Rnext
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A to jest wlasnie ta wyzszosc argumentow w kolejnosci co wspomnialem. Fizycznosc gdzies tam jest dalej.

Nawet z moja wczoraj na sofie mialem krotka dyskusje odnosnie serialu co ogladalismy, ze kobiety leca na kase generalnie. Ona, ze nie zawsze (no shit). Ja mowie, ze tendencja jest nieublagana. Kobieta potrafi byc ze starym, grubym kolesiem jesli tylko ten ma hajsu jak lodu. Mezczyzni rzadko z bogatymi brzydkimi kobietami sa, chociaz kazda z podstarzalych gwiazd ma jakis mlodych kochankow.

Zaczalem nawet na yt szukac meskich gold diggerow. I sa chlopaki! W wiekszosci sa to filmiki albo ustawione, ze az oczy bola albo przedstawiaja zupelnie inna sytuacje. O ile damskie gold diggery nie odpowiadaja na zaloty kolesi, ale jesli ci podejda do swojego auta to tamte nagle sie rozmyslaja, ich zwiazki nie sa juz "na serio", chlopak poczeka itp itd. Tutaj mamy ladne dupy, ktore pytaja sie kolesi czy nie chca sie przejechac z nimi wypasiona bryka. No kurwa nie wiem, kto by powiedzial "nie".

Jakies takie nedzne odbicie pileczki na nasza strone widze ale grubo na out.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś słyszałem taką receptę na 'szczęśliwy' związek:

"Ona ładna - on bogaty" 

 

No i weź tu zaprzecz :rolleyes:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Tomko pamiętam sytuacje w jakimś sklepiku, stoję przy kasie, za ladą młoda ekspedientka, na moje oko jakaś studentka, prawdopodobnie ze wsi, jako że byłem świeżo po wymianie walutowej bo wróciłem na urlop do Polski w portfelu miałem sporo ilość grubych banknotów, które bardzo widocznie rozpychały portfel, w momencie kiedy otworzyłem i płaciłem, laska delikatnie się uśmiechnęła i dała mi jakby z automatu  kilka sygnałów aby wyjść na atrakcyjniejszą w moich oczach :)

 

1. Delikatny uśmiech

2. Oblizała usta, usta błyszczące wydają się bardziej atrakcyjne:)

3. Przerzucenie włosów

4. Kontakt wzrokowy

5. Zastanawiający dotyk dłonią dłoni jak wydawała mi resztę w drobnych :)

 

To są sygnały które warto wyłapywać :)

Edytowane przez Assasyn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No one potrafia. Coz pozostaje. Ja sie z hajsem wole raczej ukrywac, wspomne o nim rzadko i raczej jak ktos juz zapyta wprost. Generalnie nienawidze jak w towarzystwie siedze, pijemy sobie cos i ktorys z moich znajomych nagle wypala "A Tomko pracuje w Londynie i hajs sie zgadza". To takie uczucie chujowe, ze ktos mnie licytuje jak kurwa konia jakiegos. Niecierpie tego.

A w sklepie place karta :) Hajsu przy sobie mam zawsze moze 100zl max. Ale mam ochote isc do klubu w PL z plikiem banknotow tak zeby swinie sie zlecialy a pozniej tylko: ty nie masz szans, ty tez nie, ty jestes ok a ty - nie twoja liga. Dziekuje za uwage. :D

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn, przebiję Cię.

Cumujemy na kei pod Niceą. Kameralna, wieczorna imprezka na rufie przy winku. Ciepło, gwiazdy... Jeden z załogantów pierdnął siarczyście i za chwilę jakieś laski ładują się na trap, bo myślały że ktoś z nas zawołał i je zapraszamy.

Inna sprawa że zagadywały z nabrzeża i bez pierdnięć. Jedną nawet pamiętam jak mi tańczyła (ale była wcięta albo słabo mnie widziała :D).

 

Na co patrzą ekspedientki w butikach? Na buty! Przyjrzyj(cie) się.

 

Wieczorna imprezka w marinie - laski obczajają jakie zegarki mają kolesie (zwarcia dostawały, bo miałem zapięciem "na wierzch"). 

 

I tak w kółko. Perpetuum mobile :D

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Assasyn napisał:

5. Zastanawiający dotyk dłonią dłoni jak wydawała mi resztę w drobnych :)

Ależ podziwiam kobiety właśnie za takie subtelne gesty. Gdybym ja chciał tak delikatnie dotknąć "niechcący" dłoni kobiety to albo by mi się ręka zatrzęsła, albo faktycznie zrobiłbym to przez przypadek. Może kwestia wprawy, nie wiem. Kobiety mają naprawdę dużo takich zagrywek, których niestety nikt nas nie uczy jak je odczytywać. Nie jest to konieczne do przeżycia i owszem ale można sobie ciekawie urozmaicić kontakty z kobietami i w dodatku popełniać mniej gaf. 

 

32 minuty temu, Assasyn napisał:

To są sygnały które warto wyłapywać :)

Podkreślam! Wężykiem, wężykiem ;) 

 

@Rnext dobrze rozumiem? Koleś pierdnął a laski myślały, że ktoś je woła? :lol: Domyślam się, że szukały wszelkiej wymówki, żeby się do Was dostać no ale żeby aż tak :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Artem moze to byly jakies japonki albo tajki. Koles puscil cichacza wysokotonowego a tam wszystkie maja imiona jak Tzing- Sin itp. A jesli pierdnal ciezko to pewnie jakies niemki zareagowaly.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z zegarkami i butami to stara metoda kupiecka.

Daleki znajomy ma komis samochodowy - zawsze zamożność potencjalnych sprzedajacych/kupujących mężczyzn ocenia po butach i zegarkach.

 

S.

 

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Artem, ściślej mówiąc było to przeciągnięcie się przez niego z takim "sapnięciem" typowym dla tej czynności + wspomniany efekt w trakcie. Nie wiem co głośniejsze. W sumie miliśmy już trochę w czubach, więc poluzowanie obyczajowości murowane ;)

 

8 minut temu, Tomko napisał:

moze to byly jakies japonki albo tajki

Te to były akurat lokalne gold-diggerki. Ale zasadniczo kręci się wokół takich miejsc mnóstwo lasek z EU wschodniej i trochę Włoszek i Niemek. Azjatek za dużo nie zarejestrowałem. Tyle że ja na Azjatki to trochę ślepy jestem.

 

Jako ciekawostkę powiem, że ta co tańczyła dla mnie na nabrzeżu, widziała że nie jestem sam tylko z Blondi, bo sobie razem wcinaliśmy kolację. Nie wiem po co wciąż powtarzała "I love Egypt". Może wzięła mnie za jakiegoś kapłana - ogolony na zerówkę, osmalony słońcem :) Jakoś jej nie przeszkadzało że jest już laska na pokładzie. C'est la vie.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobry poradnik.

Edytowane przez CalvinCandie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Normalny napisał:

Kiedyś słyszałem taką receptę na 'szczęśliwy' związek:

"Ona ładna - on bogaty" 

 

No i weź tu zaprzecz :rolleyes:

 

Przy obecnym stanie wiedzy dodałbym: "i potrafiący zapewnić jej "odpowiednie emocje", bo jeżeli będzie posucha to samiec zostanie zubożony o alimenty na dzieci, podział majątku przy rozwodzie i ewentualne alimenty na małżonkę".

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Brat Jan A weź zachowaj non stop emocje np. w małżeństwie. 

Co do reszty masz rację co prowadzi do stwierdzenia że ... lecą na kasę (bo daje im poczucie bezpieczeństwa nawet po rozstaniu) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już widzę braci jak zapewniają emocje 50-letniej lub nawet 60-cio letniej żonie... na widok której od razu mają odruch wymiotny, bo się babsko roztyło, zamiast mówić krzyczy, zamiast pomagać tylko wymusza.... 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nawiązanie do 1 tematu z 1 strony ;) 

 

Opis bez żalu że ktoś miał kasę tylko spostrzeżenia 

 

Z moich obserwacji  od podstawówki do teraz 

 

Grupa 1 Znajomi którzy urodzili się w bogatszych rodzinach (Rodzice z zawodów Zamkniętych  lub pół-zamkniętych prawnicy,lekarze, geodeci ,zawody powiązane w jakimś sensie z administracją,szefowie firm/spółek Państwa  ,itp.) 

Tych co znam z bliska i widzenia mieli mniejsze  lub większe powodzenie u dziewczyn nawet jeżeli nie byli super przystojni a czasem przeciętni ,lub o manierach świnio-menela ;P (zachowanie warchlaka) . Ale ubranie markowe ,sprzęt,styl bycia, wycieczki .

Przez te etapy (szkolne,lica,studia)  mieli koleżanki-FF,dziewoje .Bardzo szybko się ożenili i wybudowali domy .

 

Grupa 2 Moja Grupa xD Znajomi bez bogatych rodziców , czyli różny mix ludzi  , duża cześć tej grupy miała styczność z fajnymi niuniami dopiero jak zdobywali zawód uznany w PL jako lepszy (lekarz,prawnik ;P) albo"dokonali" czegoś wyższe stanowisko w korpo  - też daje radę maja mieszkania lub mieszkają (wynajmują)  po 2-3 osoby. Ale niunie maja teraz. Kawalerowie z perspektywą na ożenek ;) 

 

Grupa 3 MIX  bardzo biedne normalne rodziny  mało koleżanek/wcale ,jeżeli gość miał stare "niemodne/obciachowe/z innej epoki" ciuchy rozciągnięte po braciach,fryzura na"chłopa"  to już podśmie..jki albo wyszydzenie/odtrącenie. Koleżanki traktowały gości jak trędowatych .  Na imprezach szkolnych nie chciały tańczyć z mniej zamożnymi kumplami .(wiem bo bywałem na dzamprezach ;P)    

Goście zapieprzali po szkole  w robocie czy to w mieście czy na wsi  żeby coś zarobić  i przeżyć (klimat typu arizona dream)  .  Kilku z nich dziś się wybiło kilku poszło w alko prawie menele. 

 

Grupa 4 Patologia -różne fifarafy ,gangsterka szkolna , zazwyczaj bez kasy ale wygadani i przypakowani ,powodzenie u ładnijszych na wczesnym etapie ;)

 

Na podstawie moich obserwacji ze szkół  , czasy podstawówki - grupa z dziewczynami z dobrych domów ,liceum mix, studia mix 

 

Dodam jeszcze te dziewczyny którym imponowali Gangsterzy,Fifarafy ;P ożeniły się z bogatszymi od siebie  providerami . 

 

Czyli Kasa ! 

 

 

 

 

Edytowane przez Voqlsky
  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Voqlsky napisał:

Dodam jeszcze te dziewczyny którym imponowali Gangsterzy,Fifarafy ;P ożeniły się z bogatszymi od siebie  providerami . 

 

Jak to mówią naukowcy - prawidłowość etologiczna wśród ssaków. 

 

Droga ex żono!!!! - wybaczam Ci :D - to było silniejsze od Ciebie.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 27.08.2016 o 10:54, ThePowerOfNow napisał:

 

No to masz spoko sytuację, dosyć klarowną, bo masz opcje i przez to spokojny umysł.

Gorzej ma "mnich", który wie, że na FF, ONS, LTR nie ma szans i trochę z przymusu prowadzi takie życie, nie ma wyboru.

Jeżeli nie zaznało się obu opcji, to jest trudniej i można łatwo w alkoholizm popaść i inne problemy.

Chociaż 2 miesiące to mało, spróbuj tak żyć kilka-kilkanaście lat - bez seksu i kobiet.

 

 

 

   Ja już 3 rok nie miałem seksu (nie pytaj dlaczego). Nie licze loda od czasu do czasu bo to jest nic ... . Oczywiście nikt nie musi mi wierzyć. Na razie musi mi wystarczyć moja kochana pasja ,którą jest sport :) Oczywiście troche przymusu jest ale jakoś sobie radze bo jak zrobie porządne fbw (zapraszam do dziennika) to mi sie nawet myśleć o laskach nie chce .

 

   Jak to powiedział Mas Oyama (jakby ktoś nie wiedział to założyciel stylu Kyokushin) :

- Wszys­tkie egois­tyczne żądze po­win­ny zos­tać spa­lone w łagodzących płomieniach ciężkiego treningu. 

 

   Testoviron mówił ''bo ja mam hajs a nie puste słowa'' - hehe coś w tym jest .

Edytowane przez KevinMitnick
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Dla większości kobiet drogie prezenty mogą być kłopotliwe (...) niektóre kobiety mogą się tym poczuć urażone"

I tak a'propos - komunikuje to dupa której chata mówi "mam hajs / mój facet ma hajs" :D

 

 

@Nardin

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli jak zwykle najważniejsze jest wnętrze portfela.

W komentach pod filmem na zarzuty wyłudzania od facetów alimentów ta Pani odpisała, że przecież mężczyźni też występują o alimenty :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez verde
      Witam wszystkich, mam nadzieję na waszą pomoc w tym, co mam zrobić dalej ze swoim życiem

      W tym roku kończę 30 lat. Na przełomie marca i lutego czeka mnie koniec moich studiów zaocznych (ale nie wiadomo, kiedy się obronię), w tym czasem zamierzam też odejść z mojej firmy (pracuję jako operator wózków). Od razu zaznaczę, że studia robię dla tzw. "papierka". Idąc na nie myślałem, że czegoś konkretnego się nauczę. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Przede wszystkim przekonałem się, że rzeczy, które mam na studiach po prostu średnio mnie interesują i teraz muszę je po prostu dociągnąć do końca. O dziwo jest to jeden z najlepszych kierunków na rynku - informatyka i telekomunikacja. Poza dokumentem, który być może uda mi się uzyskać w tym roku, prawdopodobnie nic z tych studiów nie wyniosę.  Ostatni semestr na tych studiach kończy się za kilka tygodni. Potem będę tam dojeżdżał raz na jakiś czas żeby kończyć sprawy z obroną pracy inżynierskiej. W ogóle nie widzę się w tej branży ze względu na brak wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim pasji do tego.

      Nie mam partnerki, nie mam żadnych zobowiązań, kredytów, czy wyroków na karku, więc nic mnie w moim regionie nie trzyma. W związku z tym w ciągu 2-3 miesięcy postanowiłem opuścić miejsce w którym obecnie mieszkam. Są to KIELCE, miasto bez perspektyw na lepsze życie i zarobki w mojej obecnej sytuacji. Zamierzam wyjechać na jakiś rok w inne miejsce w Polsce, bo po prostu nie chcę tutaj dłużej mieszkać. Nie lubię tego miejsca i mam z niego wiele negatywnych wspomnień. Poza tym, większe miasto to większe możliwości i perspektywy. Kto wie, być może uda mi się pójść drogą o której nigdy wcześniej nie myślałem. Po kilku miesiącach zdecyduje, czy tam zostać na dłużej. Jeśli mi się nie spodoba, to wyjadę za granicę.

      Poniżej macie moje CV, które podzieliłem na 3 screeny. Niektóre nazwy zasłoniłem dla własnych potrzeb. Proszę nie sugerować się posiadaniem przeze mnie świetnego certyfikatu CCNA - to tylko papier, który udało mi się uzyskać, bo po prostu wykułem się egzaminu na pamięć. Dodam może to, że wszystkie kursy i uprawnienia sfinansowałem z własnych środków. I nie zamierzam na tym poprzestać, jak tylko pojawi się okazja na jakiś rozwój i zwiększanie swoich kwalifikacji, to na pewno z niej skorzystam.

      https://i.imgur.com/6BnlqiB.png

      https://i.imgur.com/aWexzBy.png

      https://i.imgur.com/LP63Z0u.png


      Miasta o których poważnie myślę to WARSZAWA, KATOWICE, POZNAŃ, WROCŁAW i GDAŃSK. Kolejność nieprzypadkowa.

      Prosiłbym o polecenie mi ścieżki jaką mam się udać i przede wszystkim gdzie mam się udać, biorąc pod uwagę moje kwalifikacje i doświadczenie. Dodam może do tego, że jestem osobą ambitną, uczciwą i pracowitą. 


      Jeśli temat znajduje się w nieodpowiednim dziale, to proszę moderatorów o jego przeniesienie.
    • Przez Nefertiti
      Człowiek. Szacunek. Pieniądze. Absurd. Labirynt. 
       
      Czy aby na pewno człowiek posiadający pieniądze traktowany jest z szacunkiem?
      Moje zdanie.
      Nie jest. 
      Nie mam nic przeciw byciu zamożnym. Być bogatym, a przy tym człowiekiem to dopiero wyzwanie.
      Hmm.....
      Ewentualnie, (że tak rzeknę) niczego nie rozumiem.
      Kto ma życzenie niechaj doda swoje 5 groszy.
      Z góry Dziękuję.
       
       
       
      Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknie, 
      Ale chcę, by było to wyłącznie dla mamony. 
      Ani słowa o miłości, o podłości, polityce 
      I o niczym innym, nic bez znaczeń dodatkowych. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ile razy to słyszałem, że ktoś kocha, nie wierzyłem, 
      Bo jak wierzyć w to, gdy ktoś wyznaje dla mamony. 
      Ta piosenka jest prawdziwa, ja tu śpiewam, w przekonaniu, 
      Że nic nie przeżywam, tylko muszę coś zarobić. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

      Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchasz 
      I że widzisz to, jak dzisiaj piszę dla mamony. 
      Tak, jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta 
      Tak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofy. 

      Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszę. 
      Tylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamony. 

      Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy! 
      Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! 

       
       
      W naszym świecie problemem nie jest to, że nie możemy nakarmić biednych, ale to, że bogaci nie mogą się nażreć.
    • Przez MoszeKortuxy
      http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1022256,alimenciarki-kobiety-tez-nie-placa-alimentow-dlaczego.html
      Ciekawy artykuł dotyczący kobiet, które nie płacą alimentów. Piszcie co sądzicie na ten temat Bracia  
       
      Orzecznictwo sądów w Polsce jest jasne. Dzieci zostają przy matce. Dlatego problem niepłacenia alimentów i alienacji rodzicielskiej najczęściej jest poruszany w kontekście mężczyzn. Utarło się, że to zły ojciec unika płacenia na dzieci, a zła matka nie pozwala na kontakty z dzieckiem. Ale bywa też odwrotnie, a „dłużnicy alimentacyjni” (niezależnie od płci) nie zawsze zasługują na potępienie.
       
      W październiku 2016 roku dłużnicy alimentacyjni zalegali ze spłatą łącznie 9,4 mld złotych. Trzej rekordziści pod względem kwoty zaległości, na którą składają się m.in. niezapłacone alimenty, mają do oddania ponad 1 mln zł. Łączny dług rekordzisty to 1 441 455 zł, z tytułu alimentów winien jest niecałe 47 tys. zł. Kolejny dłużnik z sumą 1 436 214 zł, na dzieci nie zapłacił 48,2 tys. zł. Sytuacja trzeciego rekordzisty to 19,2 tys. zł zaległości alimentacyjnych i ponad 1,2 mln zł pozostałych długów. Średnia wartość zobowiązania z tytułu niezapłaconych alimentów przypadająca na jednego dłużnika alimentacyjnego systematycznie rośnie. Od końca czerwca do końca września 2016 roku wzrosła o 859 zł i obecnie wynosi 33 160 złotych.
       
      W województwach: warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, pomorskim oraz kujawsko-pomorskim na 1000 dorosłych mieszkańców przypada od 12 do 13 dłużników alimentacyjnych. 95 proc. z nich to mężczyźni. Na 282 tysiące osób, które zalegają z płatnościami na dziecko, aż 268 tys. to również mężczyźni, ale jeśli zaznaczymy, że po rozwodzie opiekę nad dziećmi w znakomitej większości sprawują kobiety, to okaże się, że procentowo sytuacja w przypadku obu płci jest bardzo podobna. Tyle dane. Wynika z nich niewiele, bo ważne są powody, dla których kobiety nie płacą alimentów.
       
      Polaków nie stać na alimenty
       
      Na ten argument szczególnie często powołują się właśnie kobiety. Jak tłumaczy adwokat Maciej Organiściak, po rozwodzie często są one w trudniejszej sytuacji zawodowej. Statystycznie zarabiają mniej, a mężczyźni mają dodatkowo więcej możliwości pracy na czarno.
       
      Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi 3291,56 zł. Oznacza to, że połowa Polaków zarabia powyżej, a druga połowa poniżej tej kwoty. Największa liczba Polaków zarabia 2469,47 zł brutto, czyli niecałe 1800 zł „na rękę”. A po rozwodzie koszty utrzymania gwałtownie rosną. Nagle, przyzwyczajeni do dwóch pensji i dzielenia kosztów na pół, musimy te proporcje odwrócić. Czynsz dla spółdzielni to nie 300 zł, ale 600 zł, rachunek za prąd to nie 75 zł, tylko 150 zł, a internet zamiast 30 zł kosztuje 60 zł. Statystycznie na konto wpływa też 1800 zł, a nie 3600 zł.
       
      Joanna przed rozstaniem pracowała w firmie informatycznej. Zarabiała dobrze – ponad 4 tys. złotych. Sąd orzekł, że na dwójkę swoich dzieci ma płacić miesięcznie 800 zł. Problemy zaczęły się w trakcie sprawy: straciła pracę, a koszty rozwodu pochłonęły ponad 20 tys. zł. Co więcej, sąd zasądził alimenty wstecz od września 2014 roku. I to mimo że dzieci zamieszkiwały z nią – bez względu na postanowienie sądu nie chciały mieszkać z ojcem. – Córkę porwał ze szkoły w październiku, a w lutym kuratorzy zabrali syna. Tak więc pomimo iż w okresie tym wydałam pieniądze na utrzymanie dzieci, muszę ponownie zapłacić je ojcu – mówi rozgoryczona. Łączny dług to 15 tysięcy złotych.
       
      W grudniu 2016 roku urodziła syna. W tej chwili nie ma prawa do zasiłku macierzyńskiego i ubiega się o świadczenie rodzicielskie w kwocie 1000 zł. Jak mówi, kwota 800 zł nie jest sama w sobie zawrotna, ale bez pracy okazuje się niemożliwa do zapłaty. – Czyni mnie to kandydatką do osadzenia w więzieniu na rok z moim dwumiesięcznym synem, jeśli sejm przyjmie nowelizację art. 209 kk – mówi i dodaje: Nie jestem żadną patologią. – Regularnie alimentuję dzieci nie tylko poprzez opłacanie im telefonów, ale i kupuję ubrania, leki, kosmetyki i przybory szkolne, ponieważ ojciec celowo je zaniedbuje, aby pokazać, że jest nędzarzem pomimo, że w poprzedniej sprawie sąd ustalił, że zataja dochody, ponieważ koszty, które wykazuje, są wielokrotnie wyższe niż wykazywane dochody – mówi.
       
      To, co najbardziej boli Joannę to postawa sądów, które jej zdaniem są nieudolne i bezczelne. Do tego dochodzi dowolność orzekania w sprawie alimentów. – To jest przerażające. Nikt nie wie, co go czeka, a sąd może uwierzyć w każde kłamstwo drugiej strony. Ja na przykład dowiedziałam się, że moja córka ma atopowe zapalenie skóry. Myślę, że łatwiej takie rzeczy wmówić ojcom pozbawianym kontaktu z dziećmi od wczesnych lat, ale dla mnie – matki, która swoje dzieci przez kilkanaście lat wychowywała i utrzymywała – to jest po prostu niedorzeczne – opowiada.
       
      – Nagle z porządnego, pracującego obywatela stałam się wyjęta spod prawa – podsumowuje gorzko. Proszę napisać: Sądy Rodzinne w Polsce nie dbają o dobro dzieci, a jedynie żywią się na ich krzywdzie.
       
      Zakładnik alimentacyjny
      Rozwód często przeradza się w prawdziwą wojnę, a głównym jej zakładnikiem staje się dziecko. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni traktują je jako kartę przetargową. W historii Katarzyny znajdują się wszystkie elementy, o których mówią adwokaci. Jest były mąż, który wyrzuca ją z mieszkania. Mąż jest zamożny i stać go na samodzielne utrzymywanie dziecka, ale grą procesową i bezpardonową walką, jak sama mówi, kreuje dowody, a następnie egzekwuje każde postanowienie sądu. W tej brutalnej grze wykorzystuje to, że pracują w jednej branży. Rozsiewa plotki i pomówienia. W końcu doprowadza do zwolnienia Katarzyny z pracy. Przed sądem posłuży to jako przykład nieporadności życiowej Katarzyny, która w czasie pobytu na bezrobociu (już pół roku) nie ma jak płacić zasądzonych alimentów. 
       
      – Proszę mi uwierzyć, ja chciałabym płacić te alimenty, ale zwyczajnie nie mam jak. Wnosiłam o alimentację własnym staraniem – mogę uczyć swoje dzieci języków obcych, bo mam wykształcenie filologiczne, ale sąd nie uwzględnił mojej prośby. Uzasadnienie wyroku jest kuriozalne: z jednej strony sąd uznał, że nie mam kompetencji, żeby uczyć własne dziecko, z drugiej – że mam wysokie możliwości zarobkowe, bo mogę dorabiać tłumaczeniami. W tej chwili robię wszystko co mogę, by regulować alimenty, ale moje starania nie zawsze wystarczają – mówi gorzko.
       
      Były mąż Katarzyny dąży do zerwania jej relacji z dzieckiem, często uniemożliwia zasądzone kontakty, składa kolejne wnioski do sądu o zmniejszenie jej kontaktów. W ten sposób dziecko staje się zakładnikiem alimentacyjnym: druga strona jak najsilniej odcina dzieci, co skutkuje podwyższeniem alimentów, bo kto spędza więcej czasu z dzieckiem, ten rzekomo więcej na nie łoży. – Kto odetnie, wyalienuje dziecko, ten ma szanse na wysokie alimenty – mówi Katarzyna. I błędne koło się zamyka.
       
      – Rodzice podchodzą do rozstania, jako do sprawy, w której będą wygrani i przegrani, a dziecko jest tylko narzędziem do wygranej. Wtedy ojcowie dochodzą do wniosku: „zabiorę dziecko, bo wiem, że to matce sprawi przykrość”. A często nawet nie chce zajmować się tym dzieckiem. To samo dzieje się w przypadku ustalenia wysokości alimentów. Walki toczą się o 100 zł, o które można byłoby się normalnie dogadać – tłumaczy mecenas Organiściak.
       
      – To nie rodzice sami generują konflikt. Często są do tego zmuszeni, bo ich pełnomocnicy znają realia polskich sądów, które nie sprzyjają porozumieniu rodziców. Sądy w zasadzie nie orzekają opieki naprzemiennej. W efekcie na koniec sprawy jest wygrany (ten, który „bierze wszystko”: dzieci, alimenty, mieszkanie) i przegrany (pozbawiony wszystkiego i sprowadzony do roli bankomatu). Próbuję się porozumieć, ale czegokolwiek bym nie robiła, on odrzuca. Zależy mu tylko na alimentach – mówi Katarzyna. 
       
      Na złość odbiorę ci dziecko
      – Zdarza się, że kobiety często same wymierzają sprawiedliwość. Znam takie sprawy, w których na początku to kobieta sprawowała opieką nad dzieckiem i w tym czasie to mąż unikał płacenia alimentów. Potem sytuacja się odwraca i kobieta wychodzi z założenia, że skoro były mąż nie płacił, to ona też nie będzie. Przy czym dla sądu nie ma to żadnego znaczenia – tłumaczy mecenas Organiściak.
       
      Renata Christensen Ogorzelska nie płaci alimentów, chociaż by mogła. Prosi o podanie pełnego imienia i nazwiska, bo - jak mówi - nie ma nic do ukrycia. Zasądzono jej symboliczne 50 zł. Między innymi dlatego, że dziecko mieszka z ojcem w mieszkaniu, które jest jej współwłasnością. Były mąż zarabia 70 tys. zł. Dziecku nie powinno więc niczego brakować.
       
      Tymczasem mieszkanie jest systematycznie zadłużane. W tej chwili jest to już 17 tys. złotych. Ale nie dlatego Renata nie płaci alimentów. Były mąż skutecznie alienuje dziecko. – Syn, gdy mnie widzi, szarpie się i mnie bije – mówi i dodaje: Od lat, mimo wyroku sądu, nie mogę decydować o swoim dziecku; nie uczestniczę w podejmowaniu żadnych decyzji dotyczących syna, dlaczego więc mam płacić choćby te 50 zł? Moje prawa, jako matki, są gwałcone na każdym kroku, ale oczekuje się ode mnie, że ja będę swoje obowiązki wypełniać. Uważam, że jeśli rodzic alienuje dziecko i traktuje je jako swoją własność, to powinien sam finansować swój „projekt dziecko” – tłumaczy.
       
      Punkt widzenia Renaty najlepiej obrazuje jeszcze jedna historia z jej życia. Mówi: Jestem też dawczynią komórki jajowej, z której w Wielkiej Brytanii urodziły się bliźniaki. Nigdy ich nie poznałam, ale rodzice na bieżąco informują mnie o ich rozwoju. To budzi we mnie odpowiedzialność i więź emocjonalną, której nie czuję z własnym dzieckiem. To jest bardzo bolesne, ale to tym dzieciom wysyłam paczki i pieniądze. Zresztą, w naszym przypadku w ogóle nie chodzi o pieniądze, bo i ja, i ta rodzina, i mój mąż je mamy. Chodzi wyłącznie o emocje.
       
      Renata, tak samo jak Joanna, ma żal do wymiaru sprawiedliwości. – W sytuacji, gdy dochodzi do konfliktu między rodzicami, sąd powinien jasno i z całą stanowczością nie dopuścić do sytuacji, w której dziecko staje się kartą przetargową w walce między dorosłymi. A nasze sądy w sytuacji konfliktowej najczęściej przyznają opiekę nad dzieckiem tylko jednej stronie. A ta druga, niezależnie czy to kobieta, czy mężczyzna, traci kontakt z własnym dzieckiem – mówi.
       
      Wyimaginowany dług
      Mówi Joanna: Sądy od jakiegoś czasu coraz częściej orzekają miejsce pobytu u ojców. W 100 proc. przypadków, jakie znam, są to sprawcy przemocy, w tym narkomani, kryminaliści, alkoholicy. Wszyscy najpierw porwali dzieci, a potem odizolowali je od matek. Analogicznie, jak robią to od lat matki. Tak postępujących rodziców preferują sądy.
       
      Wszystkie moje rozmówczynie są zgodne: sądy popierają alienację rodzicielską, bo umożliwia ona obciążenie drugiego rodzica kosztami utrzymania dziecka. – W związku z tym, że wyroki są oderwane od rzeczywistych zarobków, automatycznie tworzą z ludzi dłużników na żer komorników – mówi Joanna. Od Renaty i Joanny słyszę: Proszę więc nie wierzyć w bajki o długu 10 mld złotych. To są pieniądze, które nigdy nie zostały na dzieci wydane i nigdy nie zostały zarobione. – Najczęściej dochodzi do wykończenia dłużnika lub licytacji jego majątku na cele alimentacyjne – często zabranie dzieci jest sposobem na korzystny podział majątku po rozwodzie – dodaje Joanna.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×