Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Co to jest Friendzone - sztuka "przyjaźni" z naszymi kochanymi Paniami

62 postów w tym temacie

2 minuty temu, Dobi napisał:

"Spokojniejsza", bo ma świadomość, że jej facet może znaleźć sobie inną i ona nie jest niezastąpiona? - Dobrze myślę?

 

Jak najbardziej. Stąd próby utuczenia i usadzenia w domu faceta przez kobietę, zaraz po założeniu ślubnej obrączki ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z każdym dniem na tym forum uczę się czegoś nowego i coraz bardziej uświadamiam sobie, jakim idiotą byłem parę lat temu.

Wszystko zaczyna mi się układać w całość, wszystko do siebie pasuje.

Ex dążyła do odizolowania mnie od mojej rodziny i znajomych. Wszystko pod pretekstem dziecka, spędzania czasu z rodziną.
Zawsze była przeciwna moim pomysłom pracy nad sobą - uczenia się czegoś nowego, studiowania, siłowni, biegania itp.
Próbowała kontrolować to, jak wyglądam, ale tutaj się nie dawałem. Robiłem swoje :) 

Robiła wszystko, abym był jak najmniej atrakcyjny dla innych. Sama była strasznie zakompleksiona, ale rodzina jej wmówiła, że jest piękna, mądra i w ogóle cudowna i to ja mam szczęście, że w ogóle mnie chciała za męża ;) Ona w to uwierzyła i wierzy nadal. Teraz żyje z rodzicami i wmawia sobie, że jest szczęśliwa. No tak też można ;)

Było i minęło, nie ma co rozkminiać. Trzeba wyciągnąć z tego naukę, aby nie popełniać takich samych błędów w przyszłości :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ten schemat świetnie jest pokazany w filmie "Dziennik podrywacza - Tao of Steve". Zobaczcie sobie jak główny bohater rozgrywa dziewczyny, a nie nalezy do przystojniaków :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Smiem twierdzic, ze 75% przypadkow trafienia do worka friendzone to nieumiejetnosc eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedluzanie fazy zainteresowania bez przejscia do fazy konsumpcji. Tyle w temacie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Dobi napisał:

"Spokojniejsza", bo ma świadomość, że jej facet może znaleźć sobie inną i ona nie jest niezastąpiona? - Dobrze myślę?

Jeśli tak, to już wszystko jasne... to dlatego loszki w związkach bardzo często próbują odciąć faceta od jego znajomych i nienawidzą jego koleżanek :)

 

To oczywiste jak chemiczny wzór wody :)

Kobieta ma tendencję do działania holistycznego w tym względzie. Więc najczęściej spotkają nas:

 

1. próba odcięcia od przyjaciół i znajomych lub mocne ograniczenie dostępu do nich - po co chłop ma mieć wsparcie i 'widzieć, że można żyć normalniej'.

2. odcięcie od innych kobiet, koleżanek itd - konkurencję, jakąkolwiek-nawet potencjalną, dusimy w zarodku. Poza tym dzięki temu jako jedyna kobieta - rośnie jej wartość. Plus dodatkowo włącza się propaganda - doceń, że jestem z tobą bo żadna inna by cię nie chciała ;) Sprytne. I zaraz szybciutko podbije wartość 'dostępu do jej dóbr' czyli seksu. Szybciuteńko.

3. położenie ciężkiej łapy na ubiorze mężczyzny - panna będzie decydowała co kupuje, jak się ubiera, w czym mu dobrze a w czym nie. Uwierzcie mi na słowo, że w 95% przypadków wasza kobieta zadba byście byli ubrani co prawda poprawnie ale za to totalnie nijako i nie wyróżniali się na + z masy. Spokojnie, ona wie co robi ! Sama w tym czasie stroi się co chwila w nowe szatki a jej szafa pęka bo nie ma gdzie składować nowych fatałaszków. Ale i tak usłyszycie kultowe 'nie mam się w co ubrać!' ;)

 

S.

10 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Subiektywny, dokładnie tak to było u mnie w czasach słusznie minionego małżeństwa !

Każdy mój kumpel był krytykowany - a to głupi, a to cham, a to pojebany itp.

To samo moja rodzina - matka taka owaka, ojciec chuj, siostry takie owakie itp itd.

Najpierw walczyłem z tym , ale kończyło się to awanturami, zero seksu itp. - standardzik...

Wszystko robiła po to , aby ODCIĄĆ mnie od jakiejkolwiek grupy wsparcia. Nawet moje hobbystyczne forum internetowe było "jechane", jak nieopatrzenie je wyjawiłem...

 

Koleżanki, nawet znajome z pracy - to samo...Niech no któraś spróbowała zadzwonić (służbowo), od razu wyzwiska, czego ta BRZYDKA / kurwa ci głowę zawraca po godzinach...

 

Mało tego, krytykowała nawet własne koleżanki - zobacz jaki ma nos, jakie szczurze oczka, zero cycków, jaki wyrachowany charakter, ona leci tylko na kasę itp.

 

Wszystko , żeby absolutnie ŻADNA inna kobieta choćby potencjalnie mnie nie zainteresowała!

 

Ubrania - też było dokładnie tak, jak piszesz...Żeby tylko jako-tako wyglądał, ale bez szału - bo jeszcze by się innej spodobał...

Sama oczywiście odwrotne - najebana cała garderoba ubrań, do tego z 50 par butów...

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, RedBull1973 napisał:

@Subiektywny, dokładnie tak to było u mnie w czasach słusznie minionego małżeństwa !

 

Bo zaryzykuję twierdzenie, że wszyscy jako mężczyźni przechodziliśmy coś takiego, przechodzimy lub będziemy przechodzić. To taki uniwersalny gwóźdź programu pt "życie w poważnym związku" :)

A im szybciej pójdziemy po rozum do głowy i powiążemy, że 2+2=4 tym lepiej dla nas. W zasadzie interakcje damsko-męskie są tak do bólu algorytmiczno-schematyczne, że po jakiejś trzeciej bliżej i dłużej poznanej pannie - w zasadzie niewiele może nas zaskoczyć.

Po to mamy forum - niech się nasz Droga Młodzież jak najszybciej edukuje :D

 

A żeby było zabawniej - i nawet taki niby już doświadczony, stary lis jak ja wyciąga dla siebie wiele cennych wskazówek od wpisów Naszej Drogiej Młodzieży - przydaje się to jak znalazł przy ciekawym rozgrywaniu interakcji z paniami lat 2x-30. A że się tych interakcji ostatnio namnożyło - więc korzystam ile dusza zapragnie. I za to Wam Droga Młodzieży, niniejszym dziękuję B)

 

S.

 

5b649323ba58a5d7748091ed0cfe7354.jpg

Edytowane przez Subiektywny
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia Monday, October 31, 2016 o 00:09, Tomko napisał:

Smiem twierdzic, ze 75% przypadkow trafienia do worka friendzone to nieumiejetnosc eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedluzanie fazy zainteresowania bez przejscia do fazy konsumpcji. Tyle w temacie.

Swiete slowa.

 

Moje 3 grosze.

Ilesz to razy rylem sobie łeb, co jest pierwsze jajko czy kura?: No ona jest lesbą, zakonnicą, czeka na lepszego A moze ze mnie pizda, nie jestem z jej ligi.

 

Dziewczyno kochana reflektuj na absztyfikantow predzej czy pozniej albo powiedz poprostu SPIERDALAJ.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Dnia 31.10.2016 o 00:09, Tomko napisał:

Smiem twierdzic, ze 75% przypadkow trafienia do worka friendzone to nieumiejetnosc eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedluzanie fazy zainteresowania bez przejscia do fazy konsumpcji. Tyle w temacie.

 

Ja bym to uzupełnił - doprecyzował.

 

1.) Mówisz o przypadku, kiedy twoje SMV jest takie samo albo równe panience czyt ona piękna a ty zadbany/wyrzeźbiony/zarobiony. Startujesz z roli petenta ale brakuje umiejętności podrywu(brak odwagi, jaj, brak dążenia do seksu itp) - czyli ogólnie - ma zasoby i jest ładny ale jest zbyt miły. Jeżeli laska (w danym momencie)ma wybór to lądujesz we friendzone jeśli akurat brakuje jej adoratorów lądujesz w relacji jako beta-provider lub bankomat.

 

 

2.) Twoje SMV jest niższe od panienki - tutaj możesz być mistrzem uwodzenia(takim prawdziwym z umiejętnościami neila strausa i innych razem wziętych) ale nic ci to nie da, bo laska nawet nie da Ci się zaprezentować. Dostajesz friendzone z automatu bo zabrakło pozycji/wyglądu w momencie w którym ją poznałeś. I Możesz stawać na chuju, bawić się w odbijanie shit testów,  eskalować dotyk i całować, próbować wzbudzać w niej zazdrość spotykając się z innymi(i inne pułasowe sztuczki),  ale spotkasz się z niesamowitym oporem i olewaniem twojej osoby a za próbę dotyku/pocałunku dostaniesz po pysku i okrzyknięty "dziwakiem". (Dla porównania zachowując się dokładnie tak samo wobec samiczki z niższym SMV(ty masz wyższe) laska będzie mieć mokro na twój widok, będzie się do ciebie łasić, pozwalać dotykać, całować a nawet sama inicjować kontakt a na koniec zostaniesz okrzyknięty "bardzo męskim facetem").

 

Tak więc podsumowując - odpowiednia wiedza jak uwieść, doprowadzić do dotyku->pocałunku->seksu jest konieczna w sytuacji kiedy twoje SMV jest większe lub równe samiczkowej(startujesz w pozycji potencjalny chłopak/kochanek ). W sytuacji kiedy twoje SMV jest niziutkie ta wiedza na nic ci się nie przyda bo nawet nie dostaniesz się do tej laski.(startujesz z pozycji frajer/frajer)

 

 

 

Teraz zastanówmy się czy częściej we friendzone lądują chłopaki z grupy 1 czy 2? Ja bym powiedział że 90% sytuacji to 2.

Edytowane przez Zbychu
abc
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@Zbychu troche za duzo sie naczytales o tym SMV. Nie da sie wszystkich relacji przez cyferki SMV opisac. Jesli juz chcesz uzywac tej teorii SMV to jak masz je duze to panna sama bedzie eskalowac dotyk. Musialbys byc totalna pizda, zeby wyladowac we friendzone bo panna ci nie pozwoli. Jak masz male SMV i zdolnosci interpersonalne jak Neil Strauss to spokojnie wyrwiesz panne z wysokiej polki (przyklad - goraca dupa w parze z jakims gnomem). No i co teraz?

Edytowane przez Tomko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Tomko napisał:

@Zbychu przewymyslales z tym SMV. Nie da sie wszystkich relacji przez cyferki SMV opisac. Jesli juz chcesz uzywac tej teorii SMV to jak masz je duze to panna sama bedzie eskalowac dotyk. Musialbys byc totalna pizda, zeby wyladowac we friendzone bo panna ci nie pozwoli. Jak masz male SMV i zdolnosci interpersonalne jak Neil Strauss to spokojnie wyrwiesz panne z wysokiej polki (przyklad - goraca dupa i jakis gnom). No i co teraz?

Ale powiedz mi jak skoro panna się z tobą nawet nie spotka, nie da ci numeru telefonu? jak zastosujesz na niej te wszystkie umiejętnośći skoro laska będzie mieć w chuju twoje telefony i twoją osobę?

 

To tak na chłopską logikę - załóżmy, że jest loszka z najlepszym charakterem na ziemi, normalnie prawie że ideał z charakteru i sposobu bycia ale ma dużo nadwagę i jest mega pasztetem. No i teraz powiedz tej lasce, żeby wyrwała chociażby przeciętnego faceta - co da jej charakter, skoro facet przekreśli ją z wyglądu.

 

O tym samym mówiłem we wcześniejszym poście tylko odwrócone role - laska z wysokim smv kontra koleś z niskim smv(170 wzrostu, gruby, przeciętnie zarabiający i przeciętnie ubierający się ale za to z umiejętnościami PUA opanowanymi do perfekcji. No jak taki koleś ma to zastosować skoro dostanie olewke zanim wyjdzie z domu?

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Zbychu napisał:

 

To tak na chłopską logikę - załóżmy, że jest loszka z najlepszym charakterem na ziemi, normalnie prawie że ideał z charakteru i sposobu bycia ale ma dużo nadwagę i jest mega pasztetem. No i teraz powiedz tej lasce, żeby wyrwała chociażby przeciętnego faceta - co da jej charakter, skoro facet przekreśli ją z wyglądu.

 

Jak jest mega pasztetem to nic nie pomoże, ale już przeciętnej kobiecie charakter daje bardzo duży plus i większość kobiet, którymi byłem zainteresowany zainteresowały mnie charakterem, a nie wyglądem. A zauważ, że większość kobiet/facetów to nie są mega pasztety (a z tych co są większość ma szansę nad tym popracować) tylko osoby przeciętne, więc nie ma co spekulować na skrajnościach.

 

SMV należy traktować orientacyjnie, to nie jest matematyczna zależność, która zawsze się sprawdza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No nie zawsze się sprawdza bo często faceci o SMV 8/10 powiedzmy przez swoje białorycerzenie, brak znajomości psychiki kobiet i desperacji lądują z kobietą o SMV powiedzmy 6/10. A na odwrót? Sorry ale nie widziałem sytuacji w której przeciętny facet(już nie mówię o skrajnościach) ląduje w związku z totalną pięknością.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chyba tu trochę pomijamy jedną rzecz, jak się mylę poprawta. 

Wystarczy spojrzeć na byle jaki profili w miarę ładnej Karyny by zobaczyć jak rycerze ze wzwodem naparzają na nią komciami , myślicie że w realu jest inaczej ? 

Jak taka panna umawia się z 30 gościem który jej mówi że jest pięęęęęęękna to ja na jej miejscu z nudów zainteresowałbym się gościem który ma nawet 170 cm ale jest ciekawy, ma swoje życie i nie spuszcza się na jej widok.

Poza wiadomym materializmem pań one pragną też emocji a taki dranio-chujek 170 cm da ich więcej niż nawet przystojny cud miód pizdo-podlizywacz co nie ?

 

Powiem po sobie : ja mam 160cm ale mam taki dziwny w chuj pewny siebie chód jak gliniarz - szeroko nogi, klata do przodu- zabawne bo czasem karki mi schodzą z  drogi:).  I według Was które panny strzelają do mnie miękkimi piłkami,uśmiechają się. Te najładniejsze i to czasem takie foki że kopara opada.

To że nic z tym nie robię bo się cykam  to inna bajka.

Może jakbym podszedł to bym dostał bana, kto wie.  Zastanawiające

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W temacie.

 

Mam w gronie znajomych na FB dziewczynę, którą poznałem będąc dzieckiem. Nie utrzymujemy kontaktu 'w realu' od lat.

Panowie, nawet nie jesteście w stanie wyobrazić sobie jak jest ... szpetna. Okropnie.

 

Czym się w zeszłym tygodniu pochwaliła? Pierścionkiem zaręczynowym :) No i proszę, nawet na taki felerny towar trafił się jakiś desperat.

 

Jakoś nie widzi mi się takie coś w drugą stronę. Tu babki mają ZAWSZE przewagę nad nami.

Przeciętna dziewczyna idąc na imprezę zawsze zostanie zaczepiona przez podbijających do niej gości. Przeciętna!

Zwykły facet idąc na imprezę - szansa na to że zaczepi go przeciętna dziewczyna - oscyluje blisko zera, wręcz czołga się na poziomie podłogi.

Takie jest prawo rzeczywistości w której przyszło nam funkcjonować i basta. W wieku rozpłodowym przeciętna Karyna 5/10 ma towarzysko wartość

wielokrotnie większą niż przeciętny Seba 5/10. Deal with it.

 

S.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Subiektywny napisał:

 

Mam w gronie znajomych na FB dziewczynę, którą poznałem będąc dzieckiem. Nie utrzymujemy kontaktu 'w realu' od lat.

Panowie, nawet nie jesteście w stanie wyobrazić sobie jak jest ... szpetna. Okropnie.

 

Czym się w zeszłym tygodniu pochwaliła? Pierścionkiem zaręczynowym :) No i proszę, nawet na taki felerny towar trafił się jakiś desperat.

 

 

Jak to mawia piękne polskie  przysłowie :  " potwór nie potwór grunt że ma otwór"  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, jaro670 napisał:

 

Jak to mawia piękne polskie  przysłowie :  " potwór nie potwór grunt że ma otwór"  

Powiem więcej - jest nawet taka pieśń :) - uwaga - może powodować raka:

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.04.2017 o 02:02, Zbychu napisał:

To tak na chłopską logikę - załóżmy, że jest loszka z najlepszym charakterem na ziemi, normalnie prawie że ideał z charakteru i sposobu bycia ale ma dużo nadwagę i jest mega pasztetem. No i teraz powiedz tej lasce, żeby wyrwała chociażby przeciętnego faceta - co da jej charakter, skoro facet przekreśli ją z wyglądu.


Telefon i chec umowienia sie to jest pochodna podrywu a nie zaczatek. Najpierw podryw, pozniej telefon. Laska, ktora nie jest toba zainteresowana nie da ci numeru albo bedzie krecic jak sie da. Nie spotka sie tez z toba. Wiec nawet nie musisz sie zastanawiac czy jestes we friendzone bo juz jestes.

Zagadujac do kobiety juz masz przewage 75% nad stulejarzami, ktorzy sie czaja albo plasaja kolo niej byle tylko dotknac cycka albo dupe. Jesli masz gadke, aparycje, charyzme - jestes w stanie ogarnac naprawde 9/10 kobiete bedac sredniej urody. Bo kobiety odbieraja cala aparycje, one odbieraja ton glosu, emocje jakie wywolujesz a nie to czy masz zegarek od Breitlinga. To fakt.

Pasztet nie ma szans u przystojnego goscia bo po prostu mezyczyzni sa wzrokowcami, lubia estetyke. Kobiety natomiast lubia cale te "emocje and shit".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy za twoimi słowami stoi teoria czy praktyka. Ja sam podszedłem do około 100-300 kobiet i w moim odczuciu rzeczywistość wygląda trochę inaczej.

 

Telefon i chec umowienia sie to jest pochodna podrywu a nie zaczatek. Najpierw podryw, pozniej telefon. Laska, ktora nie jest toba zainteresowana nie da ci numeru albo bedzie krecic jak sie da. Nie spotka sie tez z toba. Wiec nawet nie musisz sie zastanawiac czy jestes we friendzone bo juz jestes.

 

Ale czasami jest tak, że laska sobie wypatrzy gościa(i to nigdy nie jest przeciętny chłopaczek tylko zazwyczaj atrakcyjny silny samiec) i będzie się koło niego czaić byle tylko do niej zagaił. I nie będzie miało dla niej znaczenia jak zagada, czy będzie się wstydził, czy będzie miły podejdzie jak ciota czy nie - ona mu wciśnie na silę swój numer. I teraz jakby ten przeciętny facet do niej podszedł myślisz, że byś coś ugrał swoją mową ciała głosem i pewnością siebie, jeśli nie wpadnie lasce w oko? Raczej nie.

 

 

Skąd to wiem? Sam miałem taką sytuację chociaż nie mam wysokiego SMV(niski, przeciętny ale pracuje nad sylwetka, ubiorem i kasa) i w tamtym momencie miałem jeszcze niższe niż teraz to laska myślała, że jestem jakimś popularnym typkiem, bo byliśmy na imprezie na której akurat było wielu moich znajomych, ona stała gdzieś tam obok mnie a do mnie podchodzili znajomi i się witali. Oczywiście ta laska mi się podobała i czaiłem się jak ją poznać przez całą imprezę, kiedy w końcu się udalo to powiedziała: "nie mogłam się doczekać kiedy się poznamy". Potem było kilka spotkań - które ona nawet sama inicjowała ale niepotrzebnie powiedziałem jej prawdę - że to byli tylko moi znajomi a ja w sumie nie jestem niewiadomo kim i nie robię nic nadzwyczajnego tylko zbyszkiem. Oczywiście kolejnych spotkań już nie było, bo laska ubzdurała sobie, że jestem niewiadomo kim bo fajnie wyglądałem i ludzie się ze mną witali.

 

Zagadujac do kobiety juz masz przewage 75% nad stulejarzami, ktorzy sie czaja albo plasaja kolo niej byle tylko dotknac cycka albo dupe. Jesli masz gadke, aparycje, charyzme - jestes w stanie ogarnac naprawde 9/10 kobiete bedac sredniej urody. Bo kobiety odbieraja cala aparycje, one odbieraja ton glosu, emocje jakie wywolujesz a nie to czy masz zegarek od Breitlinga. To fakt.

 

Uroda to nie jest wyznacznik atrakcyjności - to tylko jedna składowa. Będąc średniej urody owszem ale oprócz tego musisz być zadbany, elegancki, mieć dobry socjal(znajomości), pozycję(kasa). Ja nie mówię o samej urodzie bo sama uroda nic nie znaczy albo znaczy wszystko(jeżeli laska szuka ONS to sam wygląd + umiejętności sprzedaży siebie(PUA) wystarczy).

 

Tylko stwierdzenie, że wystarczy tylko zagadać to mit PUA - wcale nie masz przewagi nad innymi. Atrakcyjna kobieta jest zagadywania codziennie przez facetów. Idzie rano do sklepu, ktoś coś do niej powie. Idzie na siłownie, podchodzi do niej typ i coś nawija. Idzie na uczelnie znowu podchodzi jakiś koleś i ją zaczepia. Wraca w autobusie - to samo. Ja wiem - na forach PUA tak się przyjęło, że niby faceci nie zagadują do lasek tylko czają się nie wiadomo na co - tylko w momencie kiedy masz kilka ładnych koleżanek to rzeczywistość wygląda inaczej niż to opisują puasi na forum. Będąc ostatnio z ładną koleżanką na imprezie poznała tylko jakieś 10-20 facetów. Oczywiście kontakty dała tylko do najlepszych z nich.

 

Majac średnią urodę jesteś w stanie poderwać laske na ONS jeśli ogarniasz dobrze zasady PUA. Ale na związek? Zaczną się pytania jaki masz samochód, ile zarabiasz, gdzie mieszkasz będziesz odbijał takie testy w nieskończoność?

 

Kobiety odbierają cała aparycje ton głosu i emocje ale tylko kiedy im się SPODOBASZ. W przeciwnym wypadku to możesz dać jej najlepsze na świecie emocje i ton głosu a będziesz dla niej obojętny.

 

 

Kobiety natomiast lubia cale te "emocje and shit".

 

Oj lubią. Przy podejściu cieszyły się jak głupie, dawały mi numery i mówiły jak fajnie, żę ktoś do nich podszedł. Po dostaniu numeru puszczam im sygnał przy lasce, telefon jej wibruje czyli numer dobry. Na drugi dzień dzwonisz - nie odbiera, ponawiasz próbę za kilka dni? Dalej nic. No przecież były emocje! Tylko, że po podejściu ona poszła do koleżanki się pochwalić a tam zaczęły się pytania - kim on jest, co robi? Emocje opadły a pojawiła się logika i zazdrość koleżanek. Emocje są ulotne i kobieta może w każdej chwili zmienić zdanie o 180 stopni. Nawet u tych, które najbardziej jarały się podejściem i same proponowały podanie numeru. Dopóki nie włączy się logika u kobiet - możesz coś tak ugrać ale potem nie sądze.

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 21.04.2017 o 09:38, Subiektywny napisał:

Czym się w zeszłym tygodniu pochwaliła? Pierścionkiem zaręczynowym :) No i proszę, nawet na taki felerny towar trafił się jakiś desperat.

 

Jakoś nie widzi mi się takie coś w drugą stronę. Tu babki mają ZAWSZE przewagę nad nami.

Przeciętna dziewczyna idąc na imprezę zawsze zostanie zaczepiona przez podbijających do niej gości. Przeciętna!

Zwykły facet idąc na imprezę - szansa na to że zaczepi go przeciętna dziewczyna - oscyluje blisko zera, wręcz czołga się na poziomie podłogi.

Takie jest prawo rzeczywistości w której przyszło nam funkcjonować i basta. W wieku rozpłodowym przeciętna Karyna 5/10 ma towarzysko wartość

wielokrotnie większą niż przeciętny Seba 5/10. Deal with it.

1. W świecie biało rycerstwa obowiązuje zasada że "każda potwora znajdzie swego amatora" :D 

2. Z drugą częścią się zgodzę ale... Jeśli facet budzi się z matrix-a i buduje swoją pozycję to gdy nią zbuduje może on być top w życiu towarzyskim. Z tym że obowiązuje zimna kalkulacja, nie dać się wkręcić w związek czy zrobienie bagażu życiowego. Wtedy gdy masz flotę, pozycję zbudowaną po X latach ty jesteś górą i możesz mieć wywalone na te szlaufy. Bo większość księżniczek zostaje sama, bo ustawionych księciów jest mało(i będzie coraz mniej wraz z rośnięciem rozwarstwienia) bez kasy(jeśli nie znajdzie frajera).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Swieta racja ale nawet te co maja napie-rdolone w glowie wciaz maja cipe a ty nie.

Skutek jest taki ze to do nich ktos startuje i to one decyduja jak to sie skonczy choc normalny facet by na taka nie spojrzal.

Fakt. Jak przycisnie - ja tez nie patrze, zamykam oczy i dymam.

Flota - dobra rzecz. Jak sie juz ją ma.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Panowie,

 

Przykład z życia wzięty.

 

W sobotę byłem na proszonej imprezie koło Tenczynka (znajomi biznesowi żony), przyszło z 60 osób, w niedzielę było mniejsze 'afterparty'.

W sobotę się bawiłem a w niedzielę siedzieliśmy 'konsumpcyjnie' przy stołach.

Do kogo biło męskie towarzystwo gdy dowiedziało się, że moja żona zajmuje się daną dziedziną. Ano do żony :) Zaraz wianuszek

się utworzył pytaczy-umilaczy-nadskakiwaczy. Mi się, przyznaję szczerze, zagadywać pań przy stole nie chciało - bo i nie było specjalnie kogo

zagadać. Więc z uśmiechem obserwowałem. Żona skilla do ludzi ma a że buzia niebrzydka i figura ok - to widzicie jak jest.

I co ? I jajco panowie szlachta :D

Ładna kobieta - wystarczy że siedzi i potrafi rozmawiać oraz uśmiechać się. Zaraz kolejka się ustawi. Się trochę jak kwiatek przy kożuchu czułem.

Mężczyzna? Nawet jeśliś modelem bielizny od Calvina Kleina a zarazem członkiem Mensy - to i tak musisz sam podbijać, sam zagadywać,

sam inicjować, sam ryzykować że zostaniesz spławiony. I żeby skały się skichały a Wisła bieg odwróciła - tego nie zmienicie.

Więc nic, ale to nic mnie nie przekona że tu zachodzi jakakolwiek równość. Atomem nawet tego nie zmienicie.

 

Więc nie dziwcie się, że panny tak lubią łazić na proszone imprezy. Odstawi się jedna z drugą, odmaluje. Pójdzie, pomruga zalotnie oczami,

pouśmiecha - i już ma jednego, dwóch czy nawet całe stado zagadywaczy-nadskakiwaczy. Sami przyjdą.

W drugą stronę tak nie ma.

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Subiektywny

Trzeba było jebnąć piępięścią w stół, wskoczyć nań i pokazać gołe jajka aż do kolan krzycząc "myjcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny"... nastepnie zejść ze stołu, usiąść grzecznie i kroić kotlet jak nigdy nic... Atencja gwarantowana, może trochę innego rodzaju, taki podziw wymieszany z niesmakiem i nutką zazdrosci...

 

Jednak dobrze wiesz bracie, że nie potrzebujesz adoracji w swerze świadomego ja, a atencja którą otrzymała małża, jest zwykłą odskocznią od nudnych samic tychże atencjuszy brzemiennych w nadzieję, że choć rączki dotknął...

 

A Ciebie przyjacielu drogi kręci fakt, że wiesz o co w tym chodzi i sie nie przejmujesz. Wiesz, ze wiedza i chłodne podejście to siła, ktora przyciąga jak neodymowy magnes a miarą jej wektora były liczne spojrzenia nudnych samic pozostawionych samopas przez atencjuszy! Zaprzeczysz?

 

Wiwat siła spokoju!

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, XYZ napisał:

Wiwat siła spokoju!

 

A widzisz Bracie, jestem na takim etapie życia i świadomości że bez wstydu mogę napisać - czasami gdy mam gorszy okres, taki spadek formy, to po prostu mięknę i mam dosyć. Pięć lat temu nie będąc aż tak świadomym - puszczałem to koło oczu i uszu. Teraz mając wiedzę, która jest (napiszmy szczerze) zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem, widzę jak na talerzu mechanizmy, zależności oraz całą świadomą i nieświadomą gierkę która rozgrywa się obok mnie.

Gdy mam formę - mogę góry na swych barkach przenosić. Gdy forma mnie opuszcza - wnerwia mnie to co widzę i dołuje podwójnie, bo jestem świadom co to za mechanizmy, jak się odpalają i co za nimi stoi. Gdy nie wiedziałem - nie kuły w oczy :)

 

No i co? Strzelić sobie w stopę próbując zabraniać i suszyć głowę robiąc z siebie zazdrosnego błazna? Automatyczny samobój i pokazanie słabego punktu.

Pójść w wyścigi 'oko za oko', kto będzie bardziej towarzysko uroczy i w jednostce czasu więcej orbiterów płci przeciwnej złowi? Kolejny samobój, na dodatek od razu skazany na przegraną - bo kobieta łowi praktycznie bezkosztowo, na 'pokazanie się' i sami się zlatują jak osy do słodkiego. Ja muszę się naprodukować, napokazywać a i tak suma summarum rezultat będę miał, co tu kryć, wielokrotnie gorszy. W szranki w tej dziedzinie nie staniesz :)

Pozostaje tylko to co piszesz Bracie - siła spokoju wynikająca w wewnętrznej siły, spójności osobowości, charakteru oraz podejścia do życia. Ale ciężko ją zachować, gdy męczą zawodowo w pracy (i to solidnie, tak że czasami aż nie mam już siły i chęci pisać na forum) plus dodatkowo też obskakuje się na innych frontach problemami, problemikami i problemusiami. Więc owej siły spokoju chwilowo mi brak.

 

S

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Subiektywny napisał:

W sobotę się bawiłem

A żona?

 

3 godziny temu, Subiektywny napisał:

Do kogo biło męskie towarzystwo gdy dowiedziało się, że moja żona zajmuje się daną dziedziną. Ano do żony :) Zaraz wianuszek

się utworzył pytaczy-umilaczy-nadskakiwaczy.

 

3 godziny temu, Subiektywny napisał:

Żona skilla do ludzi ma a że buzia niebrzydka i figura ok

 

Nie czułeś pewnego rodzaju dumy, że jest Twoja i na tyle atrakcyjna że krąży wokół stado adoratorów?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Rapke
      Opisze tu pewna sytuacje ktora skonczyla sie dla mnie friendzonem ale byla jednym z wiekszych sukcesow towarzyskich ktorych doswiadczylem. Korzysci czerpie do tej pory i sadze ze jeszcze dlugo bede eksploatowac i ciagnac ile sie da. Do sedna
      Poczatek historii to rok 2008, ide do liceum. Poznaje kolezanke, podoba mi sie, bardzo - jak 80% innych uczniow plci meskiej w tej szkole. Jest rok starsza, inteligencja nie tryska. Ze wzgledu na moja niska samoocene i 1 level w relacjach z plcia przeciwna zostajemy "bratem i siostra". Dogadujemy sie super z czasem przestaje miec o niej nawet fantazje erotyczne. Zaczelem ja traktowac jak zajebistego kumpla a swiadomosc ze ma cycki i pieroga oraz jest 9/10 dodawala mi +10 do zajebistosci w otoczeniu. Miala pelno chlopakow i wiekszosc z nich jest moimi kolegami, niektorzy rowniez klientami ( jestem trenerem personalnym), poznalem MASE innych dziewczyn z ktorymi sam cos ugrywalem, sadze ze moja pewnosc siebie i wzrost samooceny jak rowniez otwarcie na relacje damsko-meskie to zasluga znajomosci z nia. Do napisania o tym zmotywowal mnie fakt ze wlasnie skonczylem rozpisywanie diety i planu treningowego jednego z jej bylych (wlasnie moj kolega) jego bratu i ojcu bo chlopaki sie zapuscili i chca to zmienic. Silowni na oczy nie widzieli wiec za indywidualne treningi tez ich skasuje $$$. 
       
      Puenta ktora chcialbym skierowac do mlodego pokolenia. Jesli poznacie cos wartego uwagi nie angazujcie sie w to o ile przeczuwacie srogie odrzucenie i w nastepstwie zlosc, rozpacz i zal. Friendzonujac taka zimna glizde, wyrachowana mozecie sami zaczac ciagnac korzysci, dlugofalowo jak widac nawet finansowe. 
       
      Czuje ze strzalem w dziesiatke bedzie odnowienie kontaktu a jesli nic nie zyskam to chociaz sama frajda ze spotkania. 
    • Przez Mosze Red
      Spotkałem się niedawno z przypadkiem tak niesamowitym i tak niereformowalnym, że muszę się tym z wami podzielić. Sytuacja wygląda tak, jeden z moich kolegów jest nieszczęśliwie zalofciany w jednej loszce z tego samego rocznika. Nazwijmy go panem R, a ją panią A. 
       
      Abstrahując od tego, że owa pani ma teraz 39 lat to ta sytuacja, nazwę ją wprost patologiczna trwa od dwudziestu kilku lat tj. czasów licealnych. Z obydwojgiem nie miałem kontaktu przez kilkanaście lat, w wyniku różnych zbiegów okoliczności kontakt się odnowił. 
       
      Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że kumpel dalej jest 'najlepszym przyjacielem' swej jedynej miłości, było by to śmieszne gdyby nie było straszne. Facet poza sferą związkową jest dość ogarnięty życiowo (szczegóły zawodowe sobie odpuszczę) ale zarobki 15k+, zawód należy do poważanych społecznie. Jest zadbany, ćwiczy, ma fajne auto i co ? i nic od ponad dwóch dekad niszczy własne życie, na własne życzenie.
       
      Przejdźmy do pani, aktualnie 39 lat, dobre geny i nie pali więc trzyma linię, jednak 39 to nie 19, wszyscy dobrze o tym wiemy, kilka nieudanych związków, 2 gówniaki, z dwoma niegrzecznymi chłopcami (jeden siedzi, drugi jak dowiedział się o ciąży uciekł z kraju xD) jedno dziecko nastolatek, drugie 5 latek.
       
      Aktualnie pracuje jako kelnerka, wykształcenie nie zdobyła, podczas studiów bo poszła w tango z ojcem 1 go dziecka.
       
      I trzyma biednego gościa w friendzone, eksploatuje go niemiłosiernie z usług wszelakich, czasu, kasy. A to zajmie się jej dzieciarnią, a to coś załatwi, a to da kopertę z kasą wszak najlepszej przyjaciółce trzeba pomagać :>
       
      Oczywiście facet dalej liczy po cichu, że ona go zauważy, jego starania, dobre serce i  nie chwyta, że jest poduszką do wypłakiwania się, niańką i sponsorem, który tyra za dziękuję misiu. Oczywiście robi przy tym dobrą minę, ale jak ona na niego nie patrzy to widz te jego smutne psie oczy i tą jebaną głęboką rozpacz. Powiem wam, że pierwszy raz w życiu zrobiło mi się żal zfriendzonowanego gościa.
       
      Oczywiście loszka zauważa go tylko jak potrzebuje wsparcia emocjonalnego, co w rzeczywistości oznacza ściek na własne emocje lub potrzebuje czegoś materialnego/ pomocy. I pani A skacze z kwiatka na kwiatek. 
       
      Facet czeka, cierpi, tyra. Dodam jeszcze, że w międzyczasie był żonaty, jego małżeństwo rozpadło się bo kiedyś po pijaku zwierzył się żonie że, tak naprawdę to jego największą miłością jest A <<< tak kurwa, zrobił to .       
       
      Gość stracił kawał życia, rozwalił małżeństwo, stracił bardzo dużo pieniędzy, dodatkowo jest regularnie biczowany opowiastkami o jej aktualnych facetach i nadal tkwi w tym szambie. I nadal czeka, normalnie romantyczne marzenie każdej pani :> 
       
      Podsumowując, próbowałem rozmawiać, tłumaczyć, strzelił focha i zmienił temat.
       
      Niech to będzie dla was przestrogą stulejki, jak wpadniesz w taki kanał to przegrasz życie. 
       
      Oczywiście wszystko wskazuje na to iż się doczeka, bo ile jeszcze loszka będzie miała adoratorów jeszcze 3-4 lata, a potem nagle wielkodusznie zauważy tego, który był przy niej całe życie. Da mu dupki, pewnie niezbyt entuzjastycznie, ale on i tak będzie zadowolony. Pewnie będzie ślub bez intercyzy, a za kolejne kilka lat pani poczuje, że to jednak nie to i skroi go z kolejnej części majątku, wszak trzeba dzieci zabezpieczyć, chuj z tym, że nie jego.
       
      Takie są moje przewidywania.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.