Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Długowłosy

Pierwsza i (nie) udana randka - poradnik - czyli dlaczego źle się bawisz na spotkaniach z kobietami?

38 postów w tym temacie

TL;DR: Trochę spostrzeżeń na temat randek z naszymi kochanymi kobietami - dlaczego bywają nudne, ona nie odbiera telefonu albo czemu to nam nie chce się zadzwonić. Zebrane przez lata i morze zlewek, olewek i kilka "sukcesów". Do czytania raczej dla tych na poziomie "beginner" / "medium", lepszych ode mnie zawodników (a takich na forum mamy) proszę o swoje uwagi (w tym krytyczne) oraz wnioski.

 

Czy powinienem to czytać?

 

Po pierwsze - lubię kobiety. Ich towarzystwo, śmiech, miny, przekrzywianie głowy i dziecięce miny kiedy czegoś nie rozumieją, udawanie idiotki gdy chcą coś osiągnąć. Mam do tego słabość. Panie ceniłem nawet wtedy, gdy były dla mnie czymś nieosiągalnym - po prostu mnie do nich ciągnęło. Z takiej perspektywy piszę, to co poniżej. Jeśli nienawidzisz kobiet, masz do nich żale i pretensje, urazy, buldupizm albo jeszcze nie pogodziłeś się z ich prawdziwą naturą - szkoda Twojego czasu na ten tekst.

 

Po co to napisałem?

 

Patrząc z perspektywy czasu na pewne wydarzenia, muszę szczerze powiedzieć, iż nie kojarzę żadnego innego faceta poza piszącym te słowa, u którego stopień kumulacji błędów w relacjach damsko-męskich, a już szczególnie na tzw. "pierwszych randkach" byłby tak olbrzymi. To zabawne, przypomnieć sobie co człowiek wyrabiał na randkach w wieku 19-21 lat, kiedy wreszcie udało mu się wybłagać jakąkolwiek samicę, żeby się z nim umówiła. Skala błędów, zaniedbań i żenady z mojej strony musiała wywalać w kosmos tym dziewczynom "frajerometry" zamieszczone w ich głowach oraz całkowicie betonować, w stosunku do mojej osoby, części ciała znajdujące się duuuużo niżej :) 

 

Doskonale pamiętam te młodzieńczo-prawiczkowe rozkminy dlaczego koledzy już dawno "kogoś mają", sypiają z kim chcą (tak mi się wtedy wydawało - :D:D:D) no i najważniejsze - czemu kobiety w których się "zakochiwałem" miały mnie kompletnie w doooopie :) Uważam, iż jest to jedno z najfajniejszych doświadczeń jakie przyniosło mi moje życie - pozwoliło najpierw przejść totalną załamkę, następnie zacząć zadawać pytania o co tu chodzi, zdiagnozować przyczyny problemu by później zająć się ich rozwiązywaniem.

 

Po co to piszę? Ponieważ widzę na forum, a także w moim bliższym i dalszym otoczeniu masę chłopaków, którzy straszliwie miotają się w swoim życiu prywatnym - są oni mniej więcej w tym samym miejscu gdzie byłem i ja. Nie każdy ma na tyle dużo silnej woli i samozaparcia, żeby szukać samemu - duża część z nich popada w depresję, ładuje się w kiepskie związki z kobietami znacznie poniżej ich możliwości byle tylko "kogoś mieć". To cholerny błąd, mogący zrujnować życie. Zawsze ale to zawsze miejcie standardy i wymagajcie. Szczególnie od kobiet. Abyście jednak mogli stawiać ramy znajomości, musicie najpierw zrozumieć i nauczyć się, pewnych rzeczy. Jeśli macie otwarty umysł i potraficie myśleć próby rozumienia, studiowanie i przede wszystkim ćwiczenie dynamik socjalnych staną się jedną z najbardziej fascynujących przygód Waszego życia. Tym najinteligentniejszym z Was już powinna się zapalić lampka, iż przydają się one nie tylko do randkowania....

 

Podstawa - mindset

 

Mój ogólny mindset znajdziesz w tym poście:

Jeśli tego nie czytałeś warto, dla zrozumienia całości niniejszego postu. Ogólna zasada - wszystko co jest tu opisane nie zadziała, dopóki w Twojej głowie nie będzie poukładane w należyty sposób. Najprościej zrobisz to interesując się książkami Marka - "Stosunkowo dobry" oraz "Kobietopedia" - bo to one, w moim przypadku, stanowiły cegiełkę zamykającą obwód.

 

Jednak mój umysł, w kontekście konwersacji i randkowania z Paniami ukształtował pewien człowiek i jego książka - Juggler i  "Conversational Jujitsu". Polecam Wam ją serdecznie - googlujcie. To, co jest w niej najpiękniejsze to sama idea, jaką propaguje autor (w ramkach moje wolne tłumaczenia oryginału):

 

Cytat

Pomyśl, jak chciałbyś aby wyglądała Twoja interakcja z kobietą, gdybyś zupełnie nie odczuwał potrzeby seksu? Załóżmy, że już go miałeś (albo masz w nadmiarze skądinąd - dopisek Dł). W tym momencie nie potrzebujesz już żadnych sztuczek, ściem, gierek ani niczego więcej aby "zaliczyć". To już miało miejsce, a Ty myślisz tylko o tym jak powinno się wam rozmawiać i wspólnie spędzać czas. Jeśli o mnie chodzi, lubię być zabawny, śmiać się, być podekscytowany mieć super nastrój i dzielić się nim z innymi ludźmi. Znów pomyśl co się dzieje - czy potrzebujesz szpanować kasą, tym kim jesteś, kłamać, spinać się i ściemniać czy będzie to zupełnie niepotrzebną częścią Ciebie i Twojego zachowania? Nie - zamiast tego będziesz zrelaksowany, podzielisz się swoim stanem z innymi i poprowadzisz kobietę (interakcję) w kierunku jaki to Ty wybierzesz - pozwolisz jej stać się tym czym jesteś Ty sam.

 

Powtórzę abyście dobrze zrozumieli - idąc na randkę z kobietą nie macie żadnego zadania i spinki na cokolwiek. Już dawno mieliście seks, osiągnęliście to co chcecie, a teraz macie się dobrze bawić. Tak WY macie się dobrze bawić, ponieważ Wasze podejście do życia polega na posiadaniu dobrego stanu umysłu, do którego to Wy dopuszczacie kobietę. Czy zdajecie sobie sprawę, iż już w tym momencie "jedziecie pasem autostrady zakazanym dla zwykłych użytkowników" omijając wszystkie światła, korki i bramki opłat? Zakładając, iż większość społeczeństwa, a kobiet to pewnie 99,99999999% miota się w swojej egzystencji, nie wiedząc czego chce, w tym punkcie jesteście unikatem.

 

Podchodząc do tego w taki sposób "kradniecie ramę" kobiecie - te dziesiątki randek na których wcześniej była (a jak jest atrakcyjna to setki) przebiegało według schematu:

napalony na nią facet nie potrafiący opanować chuci -------> próby zaimponowania kasą / pozycją społeczną / wyglądem / inteligencją -------> jej znudzenie powtarzanym schematem -------> oszacowanie czy warto dać d.py (geny (wygląd) + zasoby (kasa)) -------> olewka / dopuszczenie samca.

 

Zastanówcie się teraz jak wielki mindfuck zrobicie danej kobiecie, jeśli nie będziecie chcieli od niej nic, a będzie po Was widać, iż w każdej chwili na jej miejsce znajdą się inne?

 

O "lewarowaniu" (czyli podnoszeniu swojej atrakcyjności poprzez otaczanie wianuszkiem kobiet) poprzez "zostańmy przyjaciółmi" przeczytacie tu:

 

 

Dlaczego ona zgodziła się na spotkanie?

 

Przyczyn jest kilka, są one łączne / rozłączne i warunkują jak silną masz pozycję przetargową:

1. Wybłagałeś spotkanie - zakończ czytanie tego manuala i daj sobie na ten moment spokój z kobietami - ogarnij mindset

2. Jesteś tzw. "dobrą partią" - kasa / rodzice / pozycja społeczna/ wygląd - zakamuflowana forma prostytucji - po prostu masz szansę mieć prostytutkę w formie dziewczyny / żony z opcją iluzji "własności" - jw - wbrew pozorom nawet chyba gorzej, bo jeśli masz słaby mindset "wpadniesz" w LTRa z babą-pijawką

3. Jest znudzona i masz jej urozmaicić czas - czytaj manual dalej

4. Podobasz jej się (najczęściej / jest zaintrygowana) - jw.

 

Sytuacja 3 łatwo może być zmieniona w 4 oraz ma dużo większy potencjał na ONS (jednonocny seks) niż LTR (związek).

W każdym bądź razie - na wstępie możesz podnieść swoją samoocenę - nie odrzucasz danej kobiety i minimum kapitału jaki posiadasz to "akceptowalny". To już dużo, a Twoje podejście spokojnie sprawi, iż przesuniesz się do "pożądany" - nie muszę Wam tłumaczyć co to oznacza ;)

 

Co muszę ogarnąć przed randką?

 

Po pierwsze - siebie.

Uruchomcie wyobraźnię i pomyślcie co ma w głowie nakręcona na faceta kobieta. Po pierwsze spojrzy na Wasze dłonie - czy są czyste, czy macie wypielęgnowane paznokcie i czy nie są popękane. Dlaczego - z prostego powodu - ona już wyobraża sobie, że będziecie nią nimi dotykać. Kolejna sprawa - usta - nie mogą być suche i popękane - "przecież on za chwilę będzie mnie nimi całował, a ja chcę komfortu!". Z tego samego powodu liczą się Wasze zęby i oddech - jeśli ona poczuje stamtąd czosnek lub inną "perfumę" - żegnaj ;)

 

Po drugie - ciuchy i buty.

Mają być czyste i dopasowane do Waszej sylwetki. Dobra metka ale źle leżącą szmata to kaplica. Tak samo z brudem i smrodem potu. Takim ubraniom stanowczo dziękujemy. Musisz zdać sobie sprawę, iż kobieta widzi Cię przez pryzmat ewentualnego spojrzenia jej znajomych / rodziny / ludzi na których jej zależy i ich reakcji na Waszą dwójkę trzymająca się za ręce. "Czy ja będę się wstydzić za jego obcisły, różowy sweter podkreślający wydatny bęben? A może moje koleżanki wyśmieją jego koszule w kratę i bojówki, skoro jest 50kilowym suchoklatesem"?

Zrozumcie - dopasowane i dobrze dobrane ciuchy dodają Wam spokojnie +1-2 do SMV i pozwalają na wykreowanie swojego wizerunku w sposób, na jaki liczycie. To nie jest miejsce na poradnik modowy ale - jeśli macie 20 lat nie ubierajcie się jak 50 latek, a mając 40 jak 20 latek. To śmieszne i zamiast dodać Wam lansu wystawia tylko na pośmiewisko.

A i jeszcze jedno - nie ubierajcie dopiero co kupionych ciuchów / butów które nie wiecie czy są wygodne / nie obcierają.

 

 

Po trzecie i najważniejsze - logistykę.

To Wy macie się czuć komfortowo i przede wszystkim panować nad sytuacją. Jeśli umawiacie się w jakiejś knajpie / kawiarni (a tak to zazwyczaj przy pierwszym spotkaniu wygląda) to przede wszystkim:

1. To Wy wybieracie miejsce. Nie dajcie sobie nigdy narzucić miejscówki, gdzie będziecie się czuć niepewnie, obco i nieswojo. Prosty przykład - nie umiecie tańczyć - nigdy nie umawiacie się na randkę w miejscu, gdzie można to robić.

2. Przed spotkaniem idźcie do tej knajpy i sprawdźcie czy w danym dniu są tam wolne miejsca. W razie potrzeby rezerwować. Nie ma większej lipy niż zonk w postaci konieczności szukania "na siłę" miejscówki bo "na mieście tłok".

3. Knajpa w której się spotkacie musi zapewniać:

- wyszynk ( :P ) satysfakcjonujący obie strony - lipny browar, słaba kawa, kiepskie żarcie nie grają na Twoją korzyść bo zepsują twój stan. Warto zapytać, jeśli idziecie na jedzenie, czy nie jest na coś uczulona - szkoda czasu na zbędne spiny.

- komfort rozmowy - to musi być miejsce, gdzie nie będziecie się przekrzykiwać ale też nie będziecie szeptać aby inni Was nie słyszeli

- intymność - miejsce gdzie siedzicie nie może jej krępować przed pocałowaniem się z Tobą / przytulaniem

- możliwość kontaktu fizycznego - idealnie, jeśli siedzicie koło siebie, a nie naprzeciwko. W tym momencie masz pełen dostęp do jej ciała i możesz bez przeszkód "kinetyzować" czyli pokazywać jej, że nie boisz się dotyku oraz jest dla Ciebie atrakcyjna

- rozsądny rachunek i standard - to nie może być melina w której lubisz nawalić się z kumplami ale też nie możesz wydać majątku. Klasa i rozsądek.

 

Po czwarte - czas. I to rozumiany dwojako.

Godzina i dzień spotkania - z moich obserwacji wynika, iż warto umawiać się między 18 a 20, szczególnie w środku tygodnia. W rozmaitych przybytkach ludzi jest wtedy dużo mniej, atmosfera intymności i rozmowy o wszystkim jest dużo lepsza. W dużych miastach odradzam randkowanie od czw do sob po 20.30 - kupa ludzi, często pijanych i przeszkadzających. Warto również wykorzystać niedzielę - popołudnie to niezłe combo na pustą knajpę, a następnie spacer.

Twój czas - jak już wspomniałem to Ty masz się fajnie bawić, a seks już mieliście. To jak spotkanie z kumplem - nudzi to idziesz do domu. Każdej nowo poznanej kobiecie dajesz na wstępie 45-60 minut i jeśli Cię nuży, kulturalnie się żegnacie. Jeśli laska jest interesująca - "kupuje" u Ciebie czas - za każdym razem 30 minut. Nie bój się kończyć spotkania. To wręcz Twój obowiązek powiedzieć, w najciekawszym momencie - ok, to co idziemy - i patrzeć co ona zrobi ;)

Pro tip - ustawcie sobie budzik w telefonie sygnałem dzwonka na 45 minut ;) Jak zadzwoni, a Wam będzie przykro, że to już oznacza to, iż jest fajnie ;)

 

Na godzinę przed spotkaniem

 

Jesteście już ubrani i przyszykowani jak należy, ciuchy na dupie, a twarz, jak i ciało umyte. Zestaw mini na randkę to:

1. Portfel z zapasem $$$

2. Gumy do żucia / odświeżacz oddechu

3. Prezerwatywy (żeby  nie było miotania się w przypadku ONS)

4. Chusteczki higieniczne - dla niej lub dla Ciebie - zawsze mogą się przydać

5. Chusteczki do przetarcia obuwia

6. Jeśli zbiera się na deszcz - parasol - +5 do atmosfery kiedy ją pod niego weźmiesz

7. Telefon z wykasowanymi zdjęciami eks i innych dup (ewentualnie na tapecie ale to już wyższa szkoła jazdy i podpada pod lewarowanie innymi kobietami oraz podnoszenie SMV w ten sposób, jeśli jesteś beginner odpuść)

8. W przypadku zimy - pomadka do ust - niech Broń Boże nie będę popękane / suche. To samo tyczy się dłoni

 

Przed samym spotkaniem idziesz na miejsce gdzie się umówiliście i sprawdzasz czy knajpa na bank jest otwarta, a jeśli nie w trybie awaryjnym obczajasz zapasówkę (masz taką, no nie?). Jeśli wszystko gra oddajesz się jakimkolwiek zajęciom i sþóźniasz 2-3 minuty ;) Nie czekasz jak setki innych psów na nią ale też nie buraczysz olewając. Jeśli pisze, że się spóźni odpisz, iż to dobrze bo Ty też ;) Na "ostatniej prostej" odwiedzasz jakiś sklep z ciuchami (w ostateczności witryna sklepowa wystarczy) i sprawdzasz w lustrze, czy wszystko ok z wyglądem.

 

Jeśli jest zimno - łapy chowasz do kieszeni aby się zagrzały. Za chwilę ją dotkniesz i dłonie MUSZĄ być ciepłe, a nie zimne. Pierwszy dotyk = kotwiczenie skojarzenia = coś miłego.

 

Let the party begin ;)

 

To mój ulubiony moment - Ty dostrzegasz ją, a ona Ciebie i.... zaczynamy ;) Podchodzisz pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach, mówiąc "cześć" i od razu całując dziewczynę w policzek. To cholernie ważne bo komunikujesz jej, że Ci się podoba, nie boisz się kobiet i ogólnie jesteś śmiałym gościem. Ona może zareagować różnorodnie - od oczu "splażowanego królika" po lekki wnerw - to nie ma znaczenia - masz wzbudzić emocje już teraz. Dodatkowo, jeśli laska oprze się o Ciebie podczas pocałunku to bądź pewien, że.... musisz się teraz dużo natrudzić, aby to spieprzyć ;)

 

Następnie kładziesz jej rękę na lędźwiach (ale nie na tyłku) i delikatnie naprowadzasz na stronę świata w która będziecie się przemieszczać. Zaczynasz rozmowę od waty (co u Ciebie) ale warto abyś rzucił jakiś żart dotyczący swojego wyglądu świadczący o dystansie do własnej osoby itp. Ewentualnie, jeśli jest to kobieta o naprawdę wysokim SMV możesz ją od razu lekko zanegować "kurde, dobrze Ci w blond (a jest szatynką ;)  )".

 

Jeśli pada - parasol ;) Jeśli zdarzyłoby się, że natrafiacie na tłum ludzi to nie puszczasz jej przodem tylko łapiesz za rękę i prowadzisz pierwszy - jak wyjdziecie nie puszczasz od razu tylko odczekujesz ułamki sekund i sprawdzasz czy sama puści dłoń czy Ty to zrobisz ;)

 

Wchodzicie - otwierasz drzwi, bierzesz od niej kurtkę, podsuwasz krzesło. Jesteś zdecydowanym gościem, znającym swoją wartość ale gentlemanem. Ona to doceni. Obsługę traktujesz z szacunkiem ale stanowczo, jeśli kelner/ka nie podchodzi długo idziesz i to załatwiasz ale bez robienia boruty. Klasa w połączeniu z poczuciem siły.

 

Nie upijasz się, nie przejadasz - cel to ona nie melanż czy najedzenie.

 

Klik klak albo dziękujemy

 

O czym będziecie rozmawiać zależy od Ciebie - pamiętaj jednak o pewnej fajnej regule "na początek":

Cytat

Miej na uwadze, iż obowiązuje reguła 90-10. Bądź więc przygotowany, iż w początkowej fazie znajomości to Ty dostarczasz 90% rozmowy i tematów zanim ona pokona swoją nieśmiałość / wrażenie jakie na niej zrobiłeś. 10% od niej i Twoje np. 50% da w sumie 60% co załamie rozmowę.

 

Opowiem Wam coś śmiesznego - umawiałem się kiedyś z pewną kobietą, która na 2 pierwszych randkach wydusiła z siebie kilka zdań. Coś mi tu śmierdziało - kinetyzowanie było mega, ona sama chciała zostać dłużej ale... cisza. Kiedy zaczęliśmy się spotykać "regularnie", a okazała się mega gadułą, zapytałem ją o to - odpowiedziała - "po prostu tak mnie onieśmielałeś"...

 

Zrozum - jako facet, bardzo często będziesz musiał "odwalić za Was dwoje" tę część roboty. To, że ona się nie odzywa nie oznacza, że nie jest Tobą zainteresowana.

 

Podobnie można odebrać ewentualne docinki i drażnienie się. Często to shit testy (babka ma wyższe SMV niż Wy albo nakićkane pod kopułą) ale nie zrażajcie się tym - odbijajcie ile wlezie (w chwili wolnego napisze kiedyś manuala o tym jak to przeramować, i zamiast odbijać, zmienić w shit testy dla niej ;) ).

 

Zasada numer 1 brzmi - macie się dobrze bawić. Jeśli laska jest nudziarą albo zblazowaną atencjuszką - po 45 minutach kulturalnie się żegnacie. Żadnego wyzywania, krzywych uwag itp. Nawet jeśli ona to robiła, Wy pozostańcie niewzruszeni ;)

 

Konwersacja ma przebiegać wedle schematu klik (Ty) - klak (Ona) - wszystko ma grać jak w zegarku ;)

 

O czym rozmawiać, a o czym nie, i kiedy ona skreśla samą siebie?

 

Zachowania kobiety, które upoważniają Was do natychmiastowego przerwania spotkania:

1. Ona się spóźnia powyżej 10 minut i nie tłumaczy dlaczego

2. W wyraźny sposób gapi się na innych gości przy Tobie - mówisz - "posłuchaj, ja Cię szanuje i przyszedłem dla Ciebie, nie gapię się na inne kobiety i poświęcam Ci 100% uwagi, wymagam tego samego od Ciebie albo szkoda naszego czasu"

3. Mówi "mam mało czasu" w sposób dający do zrozumienia, iż Cię lekceważy, a nie jest tak naprawdę - dwa wyjścia - "Nie ma problemu" - wołasz kelnera, płacisz za siebie i wychodzisz - jeśli jej się podobasz wybiegnie za Tobą i zacznie przepraszać, jeśli nie to zostanie sama z burakiem na twarzy - ludzie będą widzieli co się stało i to ją dobije ;)

4. Przyszła w brudnych ciuchach / bez makijażu etc. - jeśli nie jest świeżo z pracy itp. to nic jej nie tłumaczy. Możesz opierdolić od razu - chyba, że wiesz, że ma taką stylówkę i się na to godzisz.

 

Żelazna zasada - zainteresowana Tobą kobieta o 24 po 24 h harówki odwali się w miniówę i przyjdzie w makijażu podkreślającym jej urodę. Ona wie, że wiele zależy od jej wyglądu i nie pozwoli na to, żebyś nie dostrzegł wszystkich jej walorów w tym względzie.

 

O czym nie rozmawiać?

1. Polityce

2. Religii

3. Pieniądzach (to pokazuje Twój strój i dodatki)'

4. Byłych / przyszłych :P

5. Sprawach depresyjnych / narzekanie etc.

 

O pracy możesz pogadać ale bez spiny, że Ty to ho ho ho ewentualnie prezentując ją w jakiś interesujący / zabawny sposób.

 

Pamiętaj - po 45 minutach zadajesz sobie pytanie - jest fajnie, dobrze się bawisz itp. TAK / NIE i konsekwentnie podejmujesz właściwą decyzję.

 

A co jeśli Pani zasłużyła na drugie spotkanie?

 

Ok - było fajnie. Żegnasz się całując z daną Damą ale tym razem celujesz w usta. 90% odwróci głowę i da policzek - nic się tym nie martw ;) Naturalne zachowanie ponieważ jedziesz totalnie po bandzie ;)

 

Kiedy dzwonić / pisać smsa?

Najwcześniej następnego dnia wieczorem najpóźniej dwa dni później również pod wieczór. Nie jesteś wtedy natarczywy, dajesz jej dreszczyk emocji oraz szansę żeby napisała pierwsza ;)

Jeśli spuszcza Cię w kiblu kulturalnie dziękujesz za spotkanie i nic się nie martwisz ;)

 

A więc jesteście sobą zainteresowani

 

Druga randka oznacza, iż jesteś z "biorących" przy tym egzemplarzu. Tu już nie ma się co krygować i furtkę do swojego świata, uchyloną na 1 randce, otwierasz całkowicie.

 

Po pierwsze - miejscówka.

Daj jej emocje. Mega emocje. Gdzie? - cokolwiek co da Wam obojgu frajdę. Ona ma lęk wysokości albo nie umie czegoś, co Cię pasjonuje - właśnie o to chodzi ;) Jeden warunek - musisz się na tym znać / czuć z tym komfortowo. Wszystko, co pokazujesz jej nowego ma być przez Ciebie wyszlifowane na maksa. Masz prowadzić i pokazać, iż zabierasz ją w totalnie nowe dla danej kobiety rejony, dając jej poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim, możliwość oparcia się na Tobie.

 

Propozycje miejscówek:

1. Miejsca widokowe w Twoim mieście

2. Miejsca gdzie wspólnie coś zrobicie - polecam manufaktury słodyczy, gdzie razem z osobami tam pracującymi połączycie "wspólne" ze "smacznym"

3. Miejscóweczki za miastem - zamki, parki widokowe etc.

4. Kino - ale horror / akcja - wszystko co spowoduje, że ona się przestraszy / przejmie i będzie się przytulać / chciała umieścić dłoń w Waszej dłoni.

 

Zresztą - kombinujcie ;)

 

Po drugie - kinestetyka.

Tu już się w ogóle nie krępujcie. Na "dzień dobry" celujecie w usta, na spokojnie możecie na chwilę objąć etc. 0 macania i nachalności ale kinetyzujcie ile wlezie i badajcie jej reakcje. trick z tłumem można wykorzystywać do woli ;)

 

Po trzecie - zbudujcie kompletny wizerunek

Telefon służy nie tylko do dzwonienia. Mają być na nim foty, które właśnie teraz razem oglądniecie, a które pokażą, iż jesteście fajnym, wyluzowanym i mającym ciekawe życie gościem. Jakie to mają być zdjęcia - takie, które opowiedzą Waszą historię. Mechanik - fajny, zabytkowy samochód. Weterynarz - ratujecie psa. Matematyk - fajna i śmieszna łamigłówka logiczna. Itd itp.

 

To już jest zazwyczaj szach i mat, bo po "daniu emocji" pokazujecie się jako naprawdę fajny gość ;)

 

Było trudno no nie? ;)

 

Bawcie się dobrze i pamiętajcie, że to Wy tym zarządzacie, wy stopniujecie, a seks jest już dawno za Wami ;)

 

Kilka słów podsumowania

 

10 przykazań randkującego samca:

1. Cokolwiek się nie stanie jesteś wartościowym człowiekiem zasługującym na szacunek i odpowiednie traktowanie

2. Ładna buzia i zgrabny tyłek nie tłumaczy kobiecego chamstwa i gburowatości

3. Seks już był. Teraz spotkałeś się z kolegą o bardziej wydatnej klatce piersiowej ;)

4. Nie jesteś desperatem - nie ta, to inna.

5. Cokolwiek się nie dzieje, zachowujesz klasę i kulturę

6. Na randce masz się dobrze bawić - nie jest tak - idziesz do domu bez względu na jej urodę

7. Szanujesz swój czas i swoje pieniądze

8. Nie jesteś zadufanym w sobie bucem

9. Dajesz to co najlepsze i oczekujesz tego samego

10. Chcesz mieć najlepsze kobiety - sam bądź najlepszym mężczyzną. SMV można oszukać tylko trochę ;)

 

A przede wszystkim.... baw się i nie traktuj relacji damsko-męskich jako śmiertelnie poważnej gry ;)

 

PS Zdaję sobie, iż jest to tylko "liźnięcie tematu" ale początkującym powinno trochę rozjaśnić w głowie. Zapraszam do dyskusji, krytyki i pytań ;)

 

46 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ciekawie napisane, na pewno rozjaśni coś w głowie niedoświadczonym, komuś pomoże.

 

+ dla Ciebie, fajne rzeczy piszesz. 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 minut temu, nibynic napisał:

Po co to wszystko? :mellow:

 

Odp:

 

Cytat

Po pierwsze - lubię kobiety. Ich towarzystwo, śmiech, miny, przekrzywianie głowy i dziecięce miny kiedy czegoś nie rozumieją, udawanie idiotki gdy chcą coś osiągnąć. Mam do tego słabość.

 

Plus umawianie się z nimi sprawia mi frajdę :)

 

PS Polecam też się zastanowić niektórym, co daje znajomość tego typu kwestii w relacjach zawodowych i biznesowych. To co powyżej jest tylko wierzchołkiem góry lodowej dotyczącej schematyczności działania ludzi - ale tu znów polecam wiadome publikacje, opisane powyżej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Długowłosy bardzo fajnie napisane i zawierające konkrety, dzięki za ten tekst. W przyszłości może się przydać i dobrze, że podkreślasz coś, o czym wielu mężczyzn w dzisiejszych czasach zapomina. Mam tutaj na myśli szacunek do samego siebie. Druga kwestia to podchodzenie bez spinki. Jak sobie przypomnę jak sam się kiedyś nakręcałem to aż mi się śmiać chce z siebie samego :D

 

A i chętnie też poczytam w przyszłości o przeramowaniu i odwracaniu shit testów, bo sam się nieraz srogo na nich wykrzaczyłem.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na tapecie są teraz do napisania - "Online dating" oraz "Shit testy - jak je wykorzystać w relacjach z kobietami". Kwestia czasu wolnego :)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pewnie w najbliższym czasie nie skorzystam z celnych rad, trochę żal że kiedyś nie było takiego Marka czy Longhairowego, no może mój stryj mi trochę nakreślił sytuację z kobietami, ale to było z 5% tego co tu jest na forum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja mam kilka pytań odnośnie rozmowy, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia:

1. Rozmawiać o tematach raczej konkretnych, informacyjnych (co lubię, gdzie byłem, co zrobiłem, co się wydarzyło itd.) czy może styl bajerki, bycia zabawnym, rozmowy o niczym (droczenie, wkręcanie, negowanie, przedrzeźnianie itd.)?

2. Rozmowa raczej powinna być skupiona na mojej osobie (prezentacja siebie), na kobiecie (prezentacja kobiety, jej opinie, poglądy itd.)?

3. Załóżmy, że mamy tego przykładowego matematyka. Jest zafascynowany na punkcie tego zawodu, pisze prace naukowe, bierze udział w konferencjach, tworzy projekty itd. Poświęca na to w zasadzie prawie każdą wolną chwilę i mało ogarnia tego co się dzieje poza tą dziedziną. Prawdopodobnie też większość kobiet nie będzie w stanie zrozumieć tego czym się zajmuje. Myślisz, że w porządku byłoby nawijanie o jego pasji skoro zajmuje to większą część jego życia czy raczej powinien się przystosować do kobiety i poruszać bardziej przyziemne tematy chociaż może mieć słabe o nich pojęcie?

 

Pamiętam moją pierwszą randkę. Oczywiście logistycznie to było dno kompletne, teraz bym to znacznie lepiej rozegrał, wtedy byłem w ogóle nieprzygotowany. Ale chociaż logistyka była beznadziejna to najbardziej mnie zażenowała rozmowa. Było właśnie coś w tym stylu 90-10, dziewczyna chociaż prawdopodobnie była zainteresowana to była mocno bierna w rozmowie, a mnie przerosło wymyślanie tematów i kontrolowanie cały czas rozmowy. Tak mnie to speszyło, że drugiego podejścia do niej nie zrobiłem chociaż jej to chyba aż tak bardzo nie zraziło (bo dalej pisała, przynajmniej przez jakiś czas). Średnio mnie zadowala perspektywa powtórzenia tego i się zastanawiam w jaki sposób prowadzić tę rozmowę, żeby było w miarę ciekawie, zwłaszcza jeśli to ja będę musiał wykazywać inicjatywę w tym zakresie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Długowłosy, dałbym Ci "lajkera", ale masz już ich zbyt dużo. :-)

 

Jeśli to, co tutaj napisałeś tak przystępnie (plus te cytowane przez siebie wątki) nie pomoże tutejszym chłopakom, to już chyba nic nie pomoże. Powinieneś to zebrać do kupy wraz z tymi dwoma wątkami, które zamierzasz napisać i wydać w formie PDF-a. Mógłbyś też tam opisać jakieś swoje przykłady z randek. Ewentualnie, wszystkie te wątki można by zamieścić w czasopiśmie (jeden wątek na numer).

 

PS

Ja również dziękuję za to, co napisałeś. Zawsze człowiek dowie się czegoś nowego. Jakby co, służę pomocą przy poprawianiu tekstu.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dodałbym od siebie jeszcze, żeby mieć w głowie, że kobiety mają kompleksy, nawet te z najwyższej półki 10/10. Jak ktoś jest spięty przed albo podczas randki to warto o tym pamiętać. Zawsze to uwolni trochę pokładów "luzu". Nie ma ideałów, ich kupa też śmierdzi więc nie ma się co spinać ;)

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Miałem seks za sobą, miałem seks za sobą, miałem seks za sobą"..

Tu się rodzi moje pytanie, bo nie miałem jeszcze seksu za sobą i zmierzam do divy wielkimi krokami w celu nabrania doświadczenia. Zastanawiam się tylko, czy właśnie iść do niej  czy próbować bzykać na randkach. Są tego plusy i minusy. Prędzej czy później spina się we mnie pojawi, że nie bzykałem i nie wiem jak to jest, najczęściej w momencie kosza od dziewczyny. No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Dziękuję za Twoje wpisy, czuć w nich dużą życzliwość do kobiet, brak spiny i jakichkolwiek oczekiwań. Czuję sporą dawkę pozytywnej energii czytając Ciebie. Plus motywację w zmianie własnych przekonań wobec kobiet. No taki mój wzorzec jakim chcę być mi się tu klaruje :D 

Jeszcze raz dzięki :) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, Waginator napisał:

1. Rozmawiać o tematach raczej konkretnych, informacyjnych (co lubię, gdzie byłem, co zrobiłem, co się wydarzyło itd.) czy może styl bajerki, bycia zabawnym, rozmowy o niczym (droczenie, wkręcanie, negowanie, przedrzeźnianie itd.)?

 

Rozmawiać o d.pie Maryni ;) Na początku przynajmniej. Prezentujesz swoje zasoby nie chwaląc się, Zupełnie inaczej zabrzmi "wiesz jestem doktorem niehabilitowanym na uczelni XYZ", a zupełnie inaczej "kurcze, przypomina mi to śmieszną sytuację na zajęciach, które prowadzę". Rozumiesz?

Prezentujesz zasoby w sposób "naturalny" - znasz 7 języków - nie wywalasz kawy na ławę tylko "ha, nie wiem czy wiesz ale w tym języku bla bla bla". Zaciekawiasz i prowokujesz do stawiania pytań.

Musisz starać się dotrzeć do punktu gdy to ona pyta, nie Ty. To jest mega wyznacznik zainteresowania - kobieta zaciekawiona, zaintrygowana chce wiedzieć więcej.

 

Negowanie i przedrzeźnianie - tak ale najpierw siebie. Pokaż, że masz dystans do swojej osoby. Jesteś niski - mów, że jesteś zawodowym koszykarzem. Chudy - zapaśnikiem / bokserem wagi ciężkiej. Łysy - układasz codziennie fryzurę. Masz długie włosy - kurde, masz komleksy z powodu łysiny. Dystans do siebie.

To jest tez shit test dla laski - czy umie się śmiać z własnej osoby ;)

 

Cytat

2. Rozmowa raczej powinna być skupiona na mojej osobie (prezentacja siebie), na kobiecie (prezentacja kobiety, jej opinie, poglądy itd.)?

 

Rozmowa powinna być naturalna. Spotyka się dwóch kumpli - stary co u Ciebie - i gadka leci. I tak to powinno wyglądać. Wielu mężczyzn popełnia ten błąd - puszy się, chwali itp. Ty bądź naturalny, niech ona złapie komfort jak z kumplem. Twoja prezentacja powinna być czyniona "mimochodem", nigdy wprost bo to ociera się o buraczenie i znany schemat "imponowania". Co do poglądów.... nie.... daj sobie z tym na ten moment spokój, możesz zabrnąć w ślepą uliczkę.

Używaj zdań oznajmiających, nie pytających - "kurcze, uwielbiam taką pogodę / lody śmietankowe / cadillaki" etc. Ona musi "zaskoczyć" i zacząć z Tobą rozmawiać ;) Zagajaj ciekawe tematy i samo pójdzie chyba, że.... laska to totalny pustak ale wtedy to 30 minut nawijki, lecisz w całowanie i jak nie wchodzi do domu ;)

 

Pracę i miejsce zatrudnienia warto prezentować opowiadając śmieszną historię z tym związaną - to tak na marginesie ;)

 

 

Cytat

3. Załóżmy, że mamy tego przykładowego matematyka. Jest zafascynowany na punkcie tego zawodu, pisze prace naukowe, bierze udział w konferencjach, tworzy projekty itd. Poświęca na to w zasadzie prawie każdą wolną chwilę i mało ogarnia tego co się dzieje poza tą dziedziną. Prawdopodobnie też większość kobiet nie będzie w stanie zrozumieć tego czym się zajmuje. Myślisz, że w porządku byłoby nawijanie o jego pasji skoro zajmuje to większą część jego życia czy raczej powinien się przystosować do kobiety i poruszać bardziej przyziemne tematy chociaż może mieć słabe o nich pojęcie?

 

Ludzie uwielbiają ciekawostki ze świata wiedzy - zobacz ile kanałów popularnonaukowych jest na YT. Moje pytanie - czy ten matematyk nie mógłby pomyśleć o "5 ciekawostkach z świata matematyki, o których nigdy nikt nie słyszał?". Coś co jest proste, nie wymaga zbytniego tłumaczenia ale pokazuje jego erudycję i zabiera kobietę do jego świata, którego ona nie zna, a on czje się tam pewnie i ukazuje jej, jak dziecku, jaki jest on fascynujący. Wyobraź sobie, że zaproszono by Cię na zajęcia do podstawówki / LO i miałbyś zachęcić uczniów do tego co robisz? Wyjdź od tego i zastanów się co byś im pokazał.

To ma sprawić przyjemność Tobie (mówisz o swojej pasji, miłości) i im (mają to rozumieć i zacząć się nad tym zastanawiać, a przy okazji odczuć do Ciebie respekt).

 

Cytat

Średnio mnie zadowala perspektywa powtórzenia tego i się zastanawiam w jaki sposób prowadzić tę rozmowę, żeby było w miarę ciekawie, zwłaszcza jeśli to ja będę musiał wykazywać inicjatywę w tym zakresie.

 

A o czym Ty by chciał rozmawiać gdybyś mógł być tą dziewczyną siedzącą obok Ciebie? Co chciałbyś usłyszeć kiedy ona zaprasza Cię do swojego świata. Uwielbiam walić kobietom shit-test pt. "jakie masz pasje". Kiedy ona mówi o szydełkowaniu, prasowaniu, dokarmianiu gołębi o 5 rano ja mówię - "zajebiście, opowiedz mi o tym, uwielbiam ludzi z pasją, nie znam się na tym i pokaż mi co w tym jest pięknego".

Wczuj się w sytuację osoby, która zupełnie nie rozumie Twojej pasji i zastanów się, co ona takiego mogłaby wynieść z tej rozmowy. Sytuacja ma się zakończyć jako win - win - Ty budujesz autorytet, ona odkrywa nieznany, fascynujący świat ;)

 

1 godzinę temu, Artem napisał:

Tu się rodzi moje pytanie, bo nie miałem jeszcze seksu za sobą i zmierzam do divy wielkimi krokami w celu nabrania doświadczenia. Zastanawiam się tylko, czy właśnie iść do niej  czy próbować bzykać na randkach. Są tego plusy i minusy. Prędzej czy później spina się we mnie pojawi, że nie bzykałem i nie wiem jak to jest, najczęściej w momencie kosza od dziewczyny.

 

Ja przestałem być prawiczkiem dość późno (na dzisiejsze standardy) ale powiem Ci, że nie wiem czy poszedłbym do divy. Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.  Może tak - seks za pomocą portali randkowych jest na wyciągnięcie ręki, może najpierw spróbuj, a potem diva?

 

Cytat

No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Jak już spróbujesz, to będziesz się śmiał na co się napinałeś ;) Wiem, łatwo mi pisać ale zobaczysz... :D

 

Cytat

Dziękuję za Twoje wpisy, czuć w nich dużą życzliwość do kobiet, brak spiny i jakichkolwiek oczekiwań. Czuję sporą dawkę pozytywnej energii czytając Ciebie. Plus motywację w zmianie własnych przekonań wobec kobiet. No taki mój wzorzec jakim chcę być mi się tu klaruje :D 

Jeszcze raz dzięki :)

 

 

No problem. Mi też kiedyś ktoś pomógł to niejako "Przekazuję pałeczkę dalej" ;) Z kobietami trzeba jak z dziećmi - nie napinać się na nie tylko przyjąć jakie są i podchodzić na luzie ;)

 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
12 godzin temu, Długowłosy napisał:

Zastanówcie się teraz jak wielki mindfuck zrobicie danej kobiecie, jeśli nie będziecie chcieli od niej nic, a będzie po Was widać, iż w każdej chwili na jej miejsce znajdą się inne?

Oj tam od razu mindfuck... pewnie kobita nas oleje i pojdzie do innego po atencje, tylko tyle i az tyle...

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@wolf2019ag bzdura i bardzo hamujące rozwój myślenie.

 

Tu działa kilka rzeczy:

1. Jeśli wiesz, że dany towar w sklepie jest pożądany i unikatowy przez innych, dużo chętniej go kupisz

2. Jeśli dasz dziecku (kobiecie) zabawkę i za chwilę ją odsuniesz to z pewnością, jeśli zabawka była cholernie fajna, zrobi wiele żeby ją odzyskać

3. Kobiety wiodą cholernie nudne i schematyczne życie - nagle pojawia się ktoś kto jest pełen pasji, stwarza miraż (mniej lub bardziej realny) jego odmiany i ma to czego ona nie jest w stanie nigdy wygenerować w swoim mózgu - plan na życie i obraną drogę - tak właśnie arabowie / turasy / południowcy to robią. W ich przypadku to ściema oczywiście.

4. Teraz lecąc schematem SMV - czy Ty sobie zdajesz sprawę, iż jeśli Twoje geny (uroda) są minimum akceptowalne, Twoje zasoby dają możliwość / rokują na podwyższenie standardu życia i odchowania potomstwa (to często nieświadome myślenie o współczesnych kobiet) to nie dość, że wchodzisz do gry, to jeszcze, przy znajomości całego procesu i jego ćwiczeniu ( Attraction + Comfort = Interaction gdzie dwa pierwsze są rozłączne i prowadzą do czegoś innego) spotkanie Twoje i jej jest dla samicy totalną konfuzją i czymś nowym z czego ona albo szybko zwieje (ze strachu bo nie może opanować emocji) albo całkowicie zatopi się w Twoim świecie?

 

Wielu z uczestników naszego forum zapomina o tym, że kobiety to bioroboty i te same mechanizmy, które robią z nich bezwzględne i zimne suki odrzucające faceta, potrafią, po odpowiedniej obróbce, zamienić je w małego kotka łaszącego się do nóg. Oczywiście nie za darmo bo ona musi widzieć w tym swój interes, a jak go zobaczy dostaje potężny strzał z hormonów i przestaje kontrolować sytuację. Wszystkie te uczucia, które miotają samicą na co dzień (cała paleta stanów emocjonalnych generowanych przez jej hormony) czyni ją, z jednej strony, bardzo ciężką do opanowania, ale z drugiej, jeśli tylko poczuje, że Ty nie zwracasz na to uwagi i niejako panujesz nad hormonami, całkowicie bezbronną.

 

Podsumowując - kobieta wybiera, ale jeśli jesteś w stanie sprawić, iż dokona wyboru, to leży na łopatkach a Ty naciskasz wszystkie guziki. Twoją rolą jest tylko to, żebyś był w stanie opanować (bardzo przyjemny skądinąd) swój haj hormonalny i nie zgłupieć. Przeciwnik nie jest więc w atrakcyjnej samicy, którą właśnie poznajesz ale w zakamarkach męskiego umysłu. Kto kontroluje swój mózg, a przede wszystkim chuć, posiadł moce rodem z kreskówek Marvela ;)

10 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pod tym postem moglbym sie podpisac rekami i nogami. Jesli nie dasz sie oglupic hormonami - wygrales. Jesli laska nie wywoluje w Tobie skrajnych reakcji emocjonalnych - wygrales.

 

Jak tego dokonac w praktyce?

 

Wystarczy sie raz mocno przejechac na kobiecie do ktorej hormony swiruja. Jak nie pomoze - to jeszczs raz. To dziala troche jak szczepionka. 

 

Dlatego ci,ktorzy wylewaja swoje zale na forum jak to kobieta ich oszukala lub zostawila a oni tacy zakochani powinni im dziekowac za to. To jest odpornosc,ktora sie dostaje na cale zycie,jesli ktos potrafi wyciagac wnioski. To wiekszy skarb niz szczepionka na HiV. Z hivem da sie zyc , a ludzie oglupieni zakochani rzucaja sie pod pociagi alb sie tna.

 

Think about it 

 

8 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, wolf2019ag napisał:

pewnie kobita nas oleje i pojdzie do innego po atencje, tylko tyle i az tyle...

Atencji to ona szuka gdzie indziej i wśród facetów, którymi nie jest na serio zainteresowana, tylko robią za tłum czyli papierki lakmusowe "brania". Z Tobą jest już na randce.

 

20 minut temu, Długowłosy napisał:

Kobiety wiodą cholernie nudne i schematyczne życie

Prawda na granicy świętości ;) M.in. dlatego starają się zwykle przekonać otoczenie o wielkiej wadze tego co robią np. w pracy. 

 

24 minuty temu, Długowłosy napisał:

Twoje zasoby dają możliwość / rokują na podwyższenie standardu życia i odchowania potomstwa (to często nieświadome myślenie o współczesnych kobiet)

To czasem sięga nawet dalej, bo w uświadomioną część umysłu.

Poznałem jakiś czas temu dziewczynę na lotnisku w Berlinie. Jak się po chwili okazało, razem mieliśmy wracać w tym samym kierunku. Podejście bez celu i spiny, ze swobodą, tylko z zamiarem fajnego spędzenia czasu, sprawiło, że na miejscu powiedziała, że myślała że czeka ją nudna podróż do Las Sosnas i nie wie jak jej czas tak szybko minął, a tak w ogóle to bardzo chętnie ze mną się jeszcze spotka. Dałem jej swój numer, ona mi swój i się pożegnaliśmy. Ze trzy razy się spotkaliśmy, bez żadnych ero-podtekstów z mojej strony, czysto 

sympatycznie, przyjemnie spędzając czas do momentu gdy zapytała:

- masz kogoś?

- no jasne, myślisz że taki zajebisty koleś nie zostanie zdjęty z rynku?

Natychmiast zrzedła jej mina a potem zaczęła się śmiać. Nie musiałem specjalnie nalegać, żeby przyznała się z czego się śmieje. Ona na to, że już miała gotową wizję, jak to buduję naszym dzieciom huśtawki w ogrodzie, jak urządzi nasz dom i w ogóle cały scenariusz rozpisany w głowie. Rozumiecie? 

 

Swoją drogą, przeurocza dziewczyna o fajnej, ciepłej, kobiecej energii. Krótko później zakochała się w jakimś kolesiu i jak to bywa, kontakt się urwał.

Miała kapitalny dekolt ;)

 

1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

Twoją rolą jest tylko to, żebyś był w stanie opanować (bardzo przyjemny skądinąd) swój haj hormonalny i nie zgłupieć.

Amen.

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
50 minut temu, Rnext napisał:

 

Swoją drogą, przeurocza dziewczyna o fajnej, ciepłej, kobiecej energii. Krótko później zakochała się w jakimś kolesiu i jak to bywa, kontakt się urwał.

Miała kapitalny dekolt ;)

 

 

jest jeszcze trochę kobiet z którymi warto się spotykać, ale z ich prawdziwą natura nie wygrasz trafi się ktoś lepszy to zanim się obejrzysz  jej już nie ma; 

nabranie dystansu do tego dało mi sporo spokoju i uporządkowało tematy relacji z kobietami;

czym bardziej zaczynasz kombinować chcąc coś osiągnąć z daną kobietą tym szybciej tracisz - sporo jeszcze do przepracowania odnośnie relacji z kobietami długie lata biało-rycerstwa nie łatwo jest przeskoczyć

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bo wszyscy dookoła bębnią jakie to związki są git super, wartosciujące faceta i tak na prawdę facetowi jak zdycha związek/panna odpływa włącza się przede wszystkim strach przed zostaniem samym z sobą jakby to była najgorsza rzecz na planecie. Zastanawia się co zrobić , jak znaleźć cipkę na wypełnienie pustki bo nikt nie uczy jak świetnym, genialnym stanem może być stan bez baby, stanem rozwoju, zabawy ( nie , nie chlania w trupa) i rozwijania pasji. A przede wszystkim stanem świętego spokoju  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Mordimer, chyba każdy facet ma za sobą przynajmniej jeden, ciężki "odwyk kokainowy". @ReddAnthony posłużył się fajnym porównaniem do szczepionki. Sam czasem posługuję się porównaniem do hartowania stali. Najpierw wygrzewasz głowę do czerwoności a potem dostajesz na nią wiadro zimnej wody. Potem stajesz się twardszy, wytrzymalszy, zmieniasz perspektywę i zasady. Choć jak wiadomo nie w każdym przypadku... Statystyki samobójstw, niestety mówią same za siebie. 

 

Bodaj @Pikaczu przekazywał do upadłego coś w stylu "czerp radość z procesu". Zastanówcie się nad tym. Zmierzając do celu, jesteśmy zbyt na nim skupieni i często umyka nam droga. Jedziemy np. na wakacje. Lot się opóźnia, sen na niewygodnej ławce, uciążliwi Rosjanie jazgoczą obok, twarde łóżko w hotelu. Zmień nastawienie - to TWOJA przygoda! Może dziać się wyłącznie tu i teraz.

Komfortowo to mielibyśmy w inkubatorze. Wsadzają po narodzinach a wyjmują do pochówku.

Prowadźcie bujne życie, młodziankowie, choć będzie w nim i miód i sól. Na tym właśnie jego bujność polega.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Waginator  o czym rozmawiać na randce?                            

 

 

o niej...:)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 godzin temu, Artem napisał:

No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Nie taki diabeł straszny. :)

 

Byłem w podobnej sytuacji, późno zacząłem. Moje pierwsze partnerki jednak niczego nie podejrzewały. Wręcz przeciwnie, miały mnie za jakiegoś ruchacza i w sumie same mnie do łóżka ciągnęły. 

Oczywiście, byłem mocno wydygany, że po takich oczekiwaniach zaliczę totalną klapę i wiesz co się okazało?

 

1. Laski same były mega wystrachane przed seksem. Kompleksy na tle wyglądu (zwłaszcza kiedy pierwszy raz mają się pokazać nago partnerowi), spina, stres. To tak jak przychodzisz do domu i widzisz na lodówce wielkiego pająka, na widok którego automatycznie odskakujesz. Podczas gdy w rzeczywistości on boi się ciebie bardziej niż ty jego. ;)

2. Konkurencja niekoniecznie wyznaczyła wysokie standardy. Namiastka gry wstępnej a potem wytrzymać dłużej niż 5 minut i wystarczy, żeby pozostawić przyzwoite wrażenie ;). Nie wiem, może mi się trafiały takie przypadki, ale z moich doświadczeń z kobietami wynika, że faceci często sami są beznadziejni w te klocki. Czasem aż trudno było mi uwierzyć, jakie łóżkowe nawyki panny wynosiły z poprzednich relacji. Przy współczesnym dostępie do informacji, dla mnie nie do pomyślenia. Ja jeszcze jako prawiczek teorię miałem w małym palcu. :D 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Tony Rocky Horror no ja też takiego ekhem ruchacza pogrywam wśród znajomych, nie będę przecież się każdemu przyznawał, że jestem prawiczkiem a zwłaszcza kobietom bo to moim zdaniem strzał w kolano. 

1. Uważasz, że nawet doświadczone panny też się seksu z nowym partnerem boją? 

2. XD :D 

 

Sam już kur.. nie wiem czego się obawiam w tym seksie. Może mam jakieś oczekiwania "z dupy" wobec całego seksu, że mam być nie wiadomo jaki bzykacz za pierwszym razem, może też się boję oceny z jej strony... Szczerze? W każdej chwili mogę zadzwonić i jechać do divy ale jednak to odkładam w nieskończoność...

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobry wpis @Długowłosy, na pewno przyda się dla osób mniej doświadczonych w temacie.

Ja natomiast podkreślę jedną, zasadniczą kwestię o której wspomniał autor:

 

O czym nie rozmawiać?

1. Polityce

2. Religii

3. Pieniądzach (to pokazuje Twój strój i dodatki)'

4. Byłych / przyszłych

5. Sprawach depresyjnych / narzekanie etc.

 

Wbić to proszę sobie do głowy i nawet nie tyle zapisać ile trwale WYRYĆ. Bo tu polega i dokonuje samozaorania gro Polaków - zamiast lekkiej, ciekawej i coraz bardziej intrygującej rozmowy - zaczyna litanię żali, smutów i utyskiwań. Zamiast wpisać się w ramę 'przyciągającego do siebie magnesu' chcąc-niechcąc budują wokół siebie wizerunek butwiejącej sterty liści na ulicy. No pociągające to jest w cholerę ... :D

Panowie! Nawet jak Wam serce szarpie słowiańska melancholia za tym co było i odeszło, ów smutek nieokiełznany i teutoński weltschmerz to nie znaczy że macie z tym wiecznie wyrysowanym na twarzy chodzić i obdarzać wszystkich dookoła. A gdzie się spotka trzech statystycznych Polaków - tam zaraz zacznie się jęczenie i narzekanie. Bądźcie ponad to! Dajcie się poznać jako wyróżniające się i topowe 20% żyjące z uśmiechem i radością. To plusuje w życiu że hej !

 

Co najważniejsze - to co pisze @Długowłosyprzydaje się nie tylko w relacjach z kobietami, ba - te ostatnie to jest jedynie dodatkowa opcja w tej umiejętności, taki apple-ficzer. Przyda się Wam wśród ludzi - w pracy, w szkole, na uczelni, w kontaktach z przełożonymi i podwładnymi. Z policjantem drogówki w momencie, gdy tak przekierujecie rozmowę by zamiast mandatu dał Wam pouczenie, z urzędniczką skarbówki która w rezultacie sama ołówkiem wypełni Wam papiery. Wszędzie tam gdy wasza pozycja i relacja będzie w dużej mierze zależała od tego jak Was postrzegają osoby trzecie i jaki pozytywny wpływ możecie na nie wywrzeć.

 

Reszta niech nurza się w błocku narzekania, niemożności i nieumiejętności godzenia się na rzeczy oczywiste - i zamiast szukać sposobności - koncentrując się wyłącznie na sadomasochistycznej celebracji beznadziei. Ale to wolny kraj - każdy niech robi co mu najmilsze dla ciała i duszy :D

 

reuters_india_mud_men_30Sep11-878x584.jp

 

Amen.

 

S.

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Tyler
      Witajcie,
       
      Wczorajszego wieczoru podczas spotkania ze znajomymi został poruszony temat płacenia za randkowanie. Dziewczyna, z którą wdałem się w polemikę od samego początku twardo stała przy wersji, w której to facet ma za wszystko płacić ponieważ taka jest jego rola. Stwierdziłem, że na pierwszym spotkaniu kiedy osoby się jeszcze nie znają dobrze, logiczne by było gdyby każdy płacił sam za siebie. Panna oburzona stwierdziła, że jak może dziewczyna płacić sama za siebie, przecież to mężczyzna powinien stawiać. Zaznaczyła wyraźnie, że nigdy nie spotkałaby się drugi raz z facetem, który by nie płacił za wyjścia. Użyłem kilku argumentów, po czym delikatnie zmieniła zdanie i stwierdziła, że jednak dobrze jest jak jedna strona postawi a potem druga. Zwróciłem jej uwagę, że przed chwilą trochę co innego powiedziała, uznała że nie słuchałem jej uważnie. Brnęliśmy dalej w temat i stwierdziła, że facet wcale nie musi płacić, ale było by jej miło gdyby to robił. Na sam koniec powiedziała, że spotykała się z kolesiem kilka lat, za którego cały czas płaciła na spotkaniach. Zapytałem jak to możliwe, że się z nim widywała tyle czasu skoro przed momentem powiedziała, że nie widzi związku z kimś kto nie płaci za nią i wybuchnąłem śmiechem. Powiedziałem jej wprost, że babskie gadanie to jeden wielki niespójny bełkot. Lekko się obraziła i stwierdziła, że jestem buc. Potem sugerowała rozgrzanie jej osoby... Wniosek? Nie słuchać tego co kobiety mówią bo to się kupy nie trzyma:D
       
      Pozdrawiam
      Tyler 
    • Przez Silny
      Wkleję wam przyjaciele rozmowę z pewną Panią, z którą rozmawiałem na pewnym portalu. Sama napisała do mnie, więc patrząc na wiek (podane 41 lat, wątpię by był prawdziwy), mój Bucuś dostrzegł okazję do przeżycia miłych chwil. Oto ta rozmowa, od której początków wiedziałem z kim mam do czynienia.
       
      Ania:
      cześć Marku. 
      lubisz pisać. Ja wolę rozmawiać, ale można znaleźć rozwiązanie:-)
      poznaj mnie
      pozdrawiam Ania
       
       
      Marek:
      Dobry wieczór Aniu,
      Ja też wolę rozmawiać, np. przez skype, co Ty na to?
       
      Ania:
      a telefon?
       
      Marek:
      W ostateczności, jest bardzo niezdrowy. Ty mnie widzisz, czy ja mogę Cię zobaczyć? coztymikobietami@onet.pl
       
      Ania:
      oczywiście. ale przez telefon będę słyszała tembr głosu. 
      chyba że Jesteś dobry tylko w pisaniu... 
      a tutaj szukasz czy poznajesz?
       
      Tutaj mamy już dwie manipulacje. Pierwsza to bezwzględne dążenie do rozmowy telefonicznej, chociaż zakładany był consensus (ja lubię pisać, ona rozmawiać). Druga to oczywiście gierka typu "chyba że jesteś dobry tylko w pisaniu..." - czyli podpucha, żebym poczuł się macho, który nie tylko w pisaniu jest dobry. Ten typ gierek mnie wkurwia, więc już było "po ptokach".
       
      Marek:
      Nie widzę problemu. Szukam.
       
      Ania:
      to mnie poznaj....
       
      Kolejna zagrywka, niewinna ale typowo kobieca. Walcz o mnie, zdobywaj, nadymaj się jak indor albo jak Sławek w skodzie - może mnie dostaniesz w nagrodę. Ja mogę powalczyć, ale na pewno nie o kobietę, o której nie wiem nic i nie wiem jak wygląda.
       
      Marek:
      Chciałbym, ale Twojego zdjęcia nie ma na mojej poczcie.
       
      Ania:
      wygląd jest aż tak ważny? 
      dla Ciebie?
       
      Zaczyna się kolejna manipulacja, która jest normą u Pań albo brzydkich, albo grubych - albo zakompleksionych i niepewnych swej atrakcyjności fizycznej. Celem manipulacji jest sprawienie, bym czuł się winny że lubię ładne kobiety. Celem manipulacji jest moje wyznanie, że wygląd jest nieważny - przerabiałem to kilkaset razy, i to nie działa. Po takim wyznaniu kobieta wie, że kłamię by ją poznać. Desperacja faceta jak wiemy - działa jak kubeł zimnej wody, i z ruchania nici. Prawda działa różnie, jedne Panie się obrażą, inne walczą dalej.
       
      Marek:
      A dla Ciebie nie?
       
      Ania:
      i tu Cię zdziwię ale nie:-)
       
      Jasne
       
      Marek:
      Nie zdziwisz, każda kobieta tak mówi i pisze. 
      Więc co z tym zdjęciem?
       
      Przeciąganie rozmowy, chęć na wysłanie zdjęcia moim zdaniem zerowa albo minimalna. Obiekt chce doprowadzić do kontaktu telefonicznego, bym się zakochał bez zdjęcia - gdy będę "urobiony", pokaże mi się w całości. Niestety dla tej Pani, ja już takie randki w ciemno przerabiałem, i do tej pory na same wspomnienie mam sraczkę ze strachu.
       
      Ania:
      nie jestem każda! 
      nie znasz mnie. Jesteś wzrokowcem więc wyślę
       
       
      Ania:
      ale jutro bo mam komputer wyłączony:-)
       
      Komputer "wyłączony", ale piszemy nadal. Telepatyczny internet.
       
      Marek:
      Każdy mężczyzna jest wzrokowcem, kobiety zresztą też. I każdy lubi coś, co mu się podoba. No ale to przecież banalne oczywistości.
       
      Ania:
      witam. obawiam się że piszesz o sobie.... Ja nie zwracam uwagi na urodę tyko na to co sobą Człowiek reprezentuje.... 
      zawsze!
       
      Ha ha ha
       
      Marek:
      Witam,
      Rozmawiałem z tysiącami kobiet w internecie. Może i ponad dziesięć tysięcy. I wiesz co zauważyłem? Że KAŻDA kobieta która jest brzydka, otyła bądź za taką się uważa, mówiła mi DOKŁADNIE TO SAMO co Ty. A powód był zawsze ten sam - żeby nie wysłać swojego zdjęcia, żeby przekonać mężczyznę, że wygląd nie ma znaczenia bo liczy się mityczne wnętrze. Tak więc nie wierzę Ci. Albo sama siebie oszukujesz, albo próbujesz oszukać mnie. Dla mnie wygląd kobiety się liczy, jest podstawą do nawiązywania dalszej znajomości. Szokuje fakt, że muszę tłumaczyć Ci takie banały.
       
      Ponieważ wiedziałem, że z tej mąki chleba już nie będzie, z ciekawości napisałem co myślę. Odpowiedź przewidziałem w 100%. No cóż, w końcu każda jest "inna".
       
      Ania:
      dlatego wyślę zdjęcie 
      ale jesteś Cholernie pustą postacią
       
      Jasnowidzka?
       
      Marek:
      Pustą postacią, ponieważ lubię cieszyć oko atrakcyjną kobietą? Rozumiem że Ty nie lubisz patrzeć na ładnych ludzi w telewizji, patrzeć na piękne przedmioty, rzeczy? Nie podziwiasz pięknego zachodu słońca?Jeśli tak, to musisz być bardzo, bardzo nieszczęśliwą osobą. A jeśli lubisz, to jesteś hipokrytką w stosunku do mnie.

      W obu przypadkach bardzo Ci współczuję. A za zdjęcie dziękuję. Nie mam zamiaru Cię poznawać.

      Powodzenia i pozdrawiam.
       
      -------------------------------------------
       
      zakończyłem stylem mieszanym, czyli męsko kobiecym. Brak odpowiedzi także jest typowy dla tego typu Pań. Trochę żałuję, że nie pociągnąłem tej sprawy inaczej, ciekawi mnie jak wyglądała. Ale skąd pewność że wyśle mi swoje prawdziwe zdjęcie? Niektóre Panie wysyłają zdjęcia np. sprzed kilkunastu lat. Gdy się oburzysz, twierdzą że jesteś pusty i płytki. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.