Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Pierwsza i (nie) udana randka - poradnik - czyli dlaczego źle się bawisz na spotkaniach z kobietami?

Rekomendowane odpowiedzi

Eredin    2936

Ciekawie napisane, na pewno rozjaśni coś w głowie niedoświadczonym, komuś pomoże.

 

+ dla Ciebie, fajne rzeczy piszesz. 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3658
9 minut temu, nibynic napisał:

Po co to wszystko? :mellow:

 

Odp:

 

Cytat

Po pierwsze - lubię kobiety. Ich towarzystwo, śmiech, miny, przekrzywianie głowy i dziecięce miny kiedy czegoś nie rozumieją, udawanie idiotki gdy chcą coś osiągnąć. Mam do tego słabość.

 

Plus umawianie się z nimi sprawia mi frajdę :)

 

PS Polecam też się zastanowić niektórym, co daje znajomość tego typu kwestii w relacjach zawodowych i biznesowych. To co powyżej jest tylko wierzchołkiem góry lodowej dotyczącej schematyczności działania ludzi - ale tu znów polecam wiadome publikacje, opisane powyżej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    3236

@Długowłosy bardzo fajnie napisane i zawierające konkrety, dzięki za ten tekst. W przyszłości może się przydać i dobrze, że podkreślasz coś, o czym wielu mężczyzn w dzisiejszych czasach zapomina. Mam tutaj na myśli szacunek do samego siebie. Druga kwestia to podchodzenie bez spinki. Jak sobie przypomnę jak sam się kiedyś nakręcałem to aż mi się śmiać chce z siebie samego :D

 

A i chętnie też poczytam w przyszłości o przeramowaniu i odwracaniu shit testów, bo sam się nieraz srogo na nich wykrzaczyłem.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3658

Na tapecie są teraz do napisania - "Online dating" oraz "Shit testy - jak je wykorzystać w relacjach z kobietami". Kwestia czasu wolnego :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Endeg    910

Pewnie w najbliższym czasie nie skorzystam z celnych rad, trochę żal że kiedyś nie było takiego Marka czy Longhairowego, no może mój stryj mi trochę nakreślił sytuację z kobietami, ale to było z 5% tego co tu jest na forum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Waginator    181

A ja mam kilka pytań odnośnie rozmowy, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia:

1. Rozmawiać o tematach raczej konkretnych, informacyjnych (co lubię, gdzie byłem, co zrobiłem, co się wydarzyło itd.) czy może styl bajerki, bycia zabawnym, rozmowy o niczym (droczenie, wkręcanie, negowanie, przedrzeźnianie itd.)?

2. Rozmowa raczej powinna być skupiona na mojej osobie (prezentacja siebie), na kobiecie (prezentacja kobiety, jej opinie, poglądy itd.)?

3. Załóżmy, że mamy tego przykładowego matematyka. Jest zafascynowany na punkcie tego zawodu, pisze prace naukowe, bierze udział w konferencjach, tworzy projekty itd. Poświęca na to w zasadzie prawie każdą wolną chwilę i mało ogarnia tego co się dzieje poza tą dziedziną. Prawdopodobnie też większość kobiet nie będzie w stanie zrozumieć tego czym się zajmuje. Myślisz, że w porządku byłoby nawijanie o jego pasji skoro zajmuje to większą część jego życia czy raczej powinien się przystosować do kobiety i poruszać bardziej przyziemne tematy chociaż może mieć słabe o nich pojęcie?

 

Pamiętam moją pierwszą randkę. Oczywiście logistycznie to było dno kompletne, teraz bym to znacznie lepiej rozegrał, wtedy byłem w ogóle nieprzygotowany. Ale chociaż logistyka była beznadziejna to najbardziej mnie zażenowała rozmowa. Było właśnie coś w tym stylu 90-10, dziewczyna chociaż prawdopodobnie była zainteresowana to była mocno bierna w rozmowie, a mnie przerosło wymyślanie tematów i kontrolowanie cały czas rozmowy. Tak mnie to speszyło, że drugiego podejścia do niej nie zrobiłem chociaż jej to chyba aż tak bardzo nie zraziło (bo dalej pisała, przynajmniej przez jakiś czas). Średnio mnie zadowala perspektywa powtórzenia tego i się zastanawiam w jaki sposób prowadzić tę rozmowę, żeby było w miarę ciekawie, zwłaszcza jeśli to ja będę musiał wykazywać inicjatywę w tym zakresie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Oświecony    257

@Długowłosy, dałbym Ci "lajkera", ale masz już ich zbyt dużo. :-)

 

Jeśli to, co tutaj napisałeś tak przystępnie (plus te cytowane przez siebie wątki) nie pomoże tutejszym chłopakom, to już chyba nic nie pomoże. Powinieneś to zebrać do kupy wraz z tymi dwoma wątkami, które zamierzasz napisać i wydać w formie PDF-a. Mógłbyś też tam opisać jakieś swoje przykłady z randek. Ewentualnie, wszystkie te wątki można by zamieścić w czasopiśmie (jeden wątek na numer).

 

PS

Ja również dziękuję za to, co napisałeś. Zawsze człowiek dowie się czegoś nowego. Jakby co, służę pomocą przy poprawianiu tekstu.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ReddAnthony    623

Dodałbym od siebie jeszcze, żeby mieć w głowie, że kobiety mają kompleksy, nawet te z najwyższej półki 10/10. Jak ktoś jest spięty przed albo podczas randki to warto o tym pamiętać. Zawsze to uwolni trochę pokładów "luzu". Nie ma ideałów, ich kupa też śmierdzi więc nie ma się co spinać ;)

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Artem    713

"Miałem seks za sobą, miałem seks za sobą, miałem seks za sobą"..

Tu się rodzi moje pytanie, bo nie miałem jeszcze seksu za sobą i zmierzam do divy wielkimi krokami w celu nabrania doświadczenia. Zastanawiam się tylko, czy właśnie iść do niej  czy próbować bzykać na randkach. Są tego plusy i minusy. Prędzej czy później spina się we mnie pojawi, że nie bzykałem i nie wiem jak to jest, najczęściej w momencie kosza od dziewczyny. No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Dziękuję za Twoje wpisy, czuć w nich dużą życzliwość do kobiet, brak spiny i jakichkolwiek oczekiwań. Czuję sporą dawkę pozytywnej energii czytając Ciebie. Plus motywację w zmianie własnych przekonań wobec kobiet. No taki mój wzorzec jakim chcę być mi się tu klaruje :D 

Jeszcze raz dzięki :) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3658
3 godziny temu, Waginator napisał:

1. Rozmawiać o tematach raczej konkretnych, informacyjnych (co lubię, gdzie byłem, co zrobiłem, co się wydarzyło itd.) czy może styl bajerki, bycia zabawnym, rozmowy o niczym (droczenie, wkręcanie, negowanie, przedrzeźnianie itd.)?

 

Rozmawiać o d.pie Maryni ;) Na początku przynajmniej. Prezentujesz swoje zasoby nie chwaląc się, Zupełnie inaczej zabrzmi "wiesz jestem doktorem niehabilitowanym na uczelni XYZ", a zupełnie inaczej "kurcze, przypomina mi to śmieszną sytuację na zajęciach, które prowadzę". Rozumiesz?

Prezentujesz zasoby w sposób "naturalny" - znasz 7 języków - nie wywalasz kawy na ławę tylko "ha, nie wiem czy wiesz ale w tym języku bla bla bla". Zaciekawiasz i prowokujesz do stawiania pytań.

Musisz starać się dotrzeć do punktu gdy to ona pyta, nie Ty. To jest mega wyznacznik zainteresowania - kobieta zaciekawiona, zaintrygowana chce wiedzieć więcej.

 

Negowanie i przedrzeźnianie - tak ale najpierw siebie. Pokaż, że masz dystans do swojej osoby. Jesteś niski - mów, że jesteś zawodowym koszykarzem. Chudy - zapaśnikiem / bokserem wagi ciężkiej. Łysy - układasz codziennie fryzurę. Masz długie włosy - kurde, masz komleksy z powodu łysiny. Dystans do siebie.

To jest tez shit test dla laski - czy umie się śmiać z własnej osoby ;)

 

Cytat

2. Rozmowa raczej powinna być skupiona na mojej osobie (prezentacja siebie), na kobiecie (prezentacja kobiety, jej opinie, poglądy itd.)?

 

Rozmowa powinna być naturalna. Spotyka się dwóch kumpli - stary co u Ciebie - i gadka leci. I tak to powinno wyglądać. Wielu mężczyzn popełnia ten błąd - puszy się, chwali itp. Ty bądź naturalny, niech ona złapie komfort jak z kumplem. Twoja prezentacja powinna być czyniona "mimochodem", nigdy wprost bo to ociera się o buraczenie i znany schemat "imponowania". Co do poglądów.... nie.... daj sobie z tym na ten moment spokój, możesz zabrnąć w ślepą uliczkę.

Używaj zdań oznajmiających, nie pytających - "kurcze, uwielbiam taką pogodę / lody śmietankowe / cadillaki" etc. Ona musi "zaskoczyć" i zacząć z Tobą rozmawiać ;) Zagajaj ciekawe tematy i samo pójdzie chyba, że.... laska to totalny pustak ale wtedy to 30 minut nawijki, lecisz w całowanie i jak nie wchodzi do domu ;)

 

Pracę i miejsce zatrudnienia warto prezentować opowiadając śmieszną historię z tym związaną - to tak na marginesie ;)

 

 

Cytat

3. Załóżmy, że mamy tego przykładowego matematyka. Jest zafascynowany na punkcie tego zawodu, pisze prace naukowe, bierze udział w konferencjach, tworzy projekty itd. Poświęca na to w zasadzie prawie każdą wolną chwilę i mało ogarnia tego co się dzieje poza tą dziedziną. Prawdopodobnie też większość kobiet nie będzie w stanie zrozumieć tego czym się zajmuje. Myślisz, że w porządku byłoby nawijanie o jego pasji skoro zajmuje to większą część jego życia czy raczej powinien się przystosować do kobiety i poruszać bardziej przyziemne tematy chociaż może mieć słabe o nich pojęcie?

 

Ludzie uwielbiają ciekawostki ze świata wiedzy - zobacz ile kanałów popularnonaukowych jest na YT. Moje pytanie - czy ten matematyk nie mógłby pomyśleć o "5 ciekawostkach z świata matematyki, o których nigdy nikt nie słyszał?". Coś co jest proste, nie wymaga zbytniego tłumaczenia ale pokazuje jego erudycję i zabiera kobietę do jego świata, którego ona nie zna, a on czje się tam pewnie i ukazuje jej, jak dziecku, jaki jest on fascynujący. Wyobraź sobie, że zaproszono by Cię na zajęcia do podstawówki / LO i miałbyś zachęcić uczniów do tego co robisz? Wyjdź od tego i zastanów się co byś im pokazał.

To ma sprawić przyjemność Tobie (mówisz o swojej pasji, miłości) i im (mają to rozumieć i zacząć się nad tym zastanawiać, a przy okazji odczuć do Ciebie respekt).

 

Cytat

Średnio mnie zadowala perspektywa powtórzenia tego i się zastanawiam w jaki sposób prowadzić tę rozmowę, żeby było w miarę ciekawie, zwłaszcza jeśli to ja będę musiał wykazywać inicjatywę w tym zakresie.

 

A o czym Ty by chciał rozmawiać gdybyś mógł być tą dziewczyną siedzącą obok Ciebie? Co chciałbyś usłyszeć kiedy ona zaprasza Cię do swojego świata. Uwielbiam walić kobietom shit-test pt. "jakie masz pasje". Kiedy ona mówi o szydełkowaniu, prasowaniu, dokarmianiu gołębi o 5 rano ja mówię - "zajebiście, opowiedz mi o tym, uwielbiam ludzi z pasją, nie znam się na tym i pokaż mi co w tym jest pięknego".

Wczuj się w sytuację osoby, która zupełnie nie rozumie Twojej pasji i zastanów się, co ona takiego mogłaby wynieść z tej rozmowy. Sytuacja ma się zakończyć jako win - win - Ty budujesz autorytet, ona odkrywa nieznany, fascynujący świat ;)

 

1 godzinę temu, Artem napisał:

Tu się rodzi moje pytanie, bo nie miałem jeszcze seksu za sobą i zmierzam do divy wielkimi krokami w celu nabrania doświadczenia. Zastanawiam się tylko, czy właśnie iść do niej  czy próbować bzykać na randkach. Są tego plusy i minusy. Prędzej czy później spina się we mnie pojawi, że nie bzykałem i nie wiem jak to jest, najczęściej w momencie kosza od dziewczyny.

 

Ja przestałem być prawiczkiem dość późno (na dzisiejsze standardy) ale powiem Ci, że nie wiem czy poszedłbym do divy. Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.  Może tak - seks za pomocą portali randkowych jest na wyciągnięcie ręki, może najpierw spróbuj, a potem diva?

 

Cytat

No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Jak już spróbujesz, to będziesz się śmiał na co się napinałeś ;) Wiem, łatwo mi pisać ale zobaczysz... :D

 

Cytat

Dziękuję za Twoje wpisy, czuć w nich dużą życzliwość do kobiet, brak spiny i jakichkolwiek oczekiwań. Czuję sporą dawkę pozytywnej energii czytając Ciebie. Plus motywację w zmianie własnych przekonań wobec kobiet. No taki mój wzorzec jakim chcę być mi się tu klaruje :D 

Jeszcze raz dzięki :)

 

 

No problem. Mi też kiedyś ktoś pomógł to niejako "Przekazuję pałeczkę dalej" ;) Z kobietami trzeba jak z dziećmi - nie napinać się na nie tylko przyjąć jakie są i podchodzić na luzie ;)

 

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wolf2019ag    10
12 godzin temu, Długowłosy napisał:

Zastanówcie się teraz jak wielki mindfuck zrobicie danej kobiecie, jeśli nie będziecie chcieli od niej nic, a będzie po Was widać, iż w każdej chwili na jej miejsce znajdą się inne?

Oj tam od razu mindfuck... pewnie kobita nas oleje i pojdzie do innego po atencje, tylko tyle i az tyle...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3658

@wolf2019ag bzdura i bardzo hamujące rozwój myślenie.

 

Tu działa kilka rzeczy:

1. Jeśli wiesz, że dany towar w sklepie jest pożądany i unikatowy przez innych, dużo chętniej go kupisz

2. Jeśli dasz dziecku (kobiecie) zabawkę i za chwilę ją odsuniesz to z pewnością, jeśli zabawka była cholernie fajna, zrobi wiele żeby ją odzyskać

3. Kobiety wiodą cholernie nudne i schematyczne życie - nagle pojawia się ktoś kto jest pełen pasji, stwarza miraż (mniej lub bardziej realny) jego odmiany i ma to czego ona nie jest w stanie nigdy wygenerować w swoim mózgu - plan na życie i obraną drogę - tak właśnie arabowie / turasy / południowcy to robią. W ich przypadku to ściema oczywiście.

4. Teraz lecąc schematem SMV - czy Ty sobie zdajesz sprawę, iż jeśli Twoje geny (uroda) są minimum akceptowalne, Twoje zasoby dają możliwość / rokują na podwyższenie standardu życia i odchowania potomstwa (to często nieświadome myślenie o współczesnych kobiet) to nie dość, że wchodzisz do gry, to jeszcze, przy znajomości całego procesu i jego ćwiczeniu ( Attraction + Comfort = Interaction gdzie dwa pierwsze są rozłączne i prowadzą do czegoś innego) spotkanie Twoje i jej jest dla samicy totalną konfuzją i czymś nowym z czego ona albo szybko zwieje (ze strachu bo nie może opanować emocji) albo całkowicie zatopi się w Twoim świecie?

 

Wielu z uczestników naszego forum zapomina o tym, że kobiety to bioroboty i te same mechanizmy, które robią z nich bezwzględne i zimne suki odrzucające faceta, potrafią, po odpowiedniej obróbce, zamienić je w małego kotka łaszącego się do nóg. Oczywiście nie za darmo bo ona musi widzieć w tym swój interes, a jak go zobaczy dostaje potężny strzał z hormonów i przestaje kontrolować sytuację. Wszystkie te uczucia, które miotają samicą na co dzień (cała paleta stanów emocjonalnych generowanych przez jej hormony) czyni ją, z jednej strony, bardzo ciężką do opanowania, ale z drugiej, jeśli tylko poczuje, że Ty nie zwracasz na to uwagi i niejako panujesz nad hormonami, całkowicie bezbronną.

 

Podsumowując - kobieta wybiera, ale jeśli jesteś w stanie sprawić, iż dokona wyboru, to leży na łopatkach a Ty naciskasz wszystkie guziki. Twoją rolą jest tylko to, żebyś był w stanie opanować (bardzo przyjemny skądinąd) swój haj hormonalny i nie zgłupieć. Przeciwnik nie jest więc w atrakcyjnej samicy, którą właśnie poznajesz ale w zakamarkach męskiego umysłu. Kto kontroluje swój mózg, a przede wszystkim chuć, posiadł moce rodem z kreskówek Marvela ;)

  • Like 11

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ReddAnthony    623

Pod tym postem moglbym sie podpisac rekami i nogami. Jesli nie dasz sie oglupic hormonami - wygrales. Jesli laska nie wywoluje w Tobie skrajnych reakcji emocjonalnych - wygrales.

 

Jak tego dokonac w praktyce?

 

Wystarczy sie raz mocno przejechac na kobiecie do ktorej hormony swiruja. Jak nie pomoze - to jeszczs raz. To dziala troche jak szczepionka. 

 

Dlatego ci,ktorzy wylewaja swoje zale na forum jak to kobieta ich oszukala lub zostawila a oni tacy zakochani powinni im dziekowac za to. To jest odpornosc,ktora sie dostaje na cale zycie,jesli ktos potrafi wyciagac wnioski. To wiekszy skarb niz szczepionka na HiV. Z hivem da sie zyc , a ludzie oglupieni zakochani rzucaja sie pod pociagi alb sie tna.

 

Think about it 

 

  • Like 10

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rnext    4221
5 godzin temu, wolf2019ag napisał:

pewnie kobita nas oleje i pojdzie do innego po atencje, tylko tyle i az tyle...

Atencji to ona szuka gdzie indziej i wśród facetów, którymi nie jest na serio zainteresowana, tylko robią za tłum czyli papierki lakmusowe "brania". Z Tobą jest już na randce.

 

20 minut temu, Długowłosy napisał:

Kobiety wiodą cholernie nudne i schematyczne życie

Prawda na granicy świętości ;) M.in. dlatego starają się zwykle przekonać otoczenie o wielkiej wadze tego co robią np. w pracy. 

 

24 minuty temu, Długowłosy napisał:

Twoje zasoby dają możliwość / rokują na podwyższenie standardu życia i odchowania potomstwa (to często nieświadome myślenie o współczesnych kobiet)

To czasem sięga nawet dalej, bo w uświadomioną część umysłu.

Poznałem jakiś czas temu dziewczynę na lotnisku w Berlinie. Jak się po chwili okazało, razem mieliśmy wracać w tym samym kierunku. Podejście bez celu i spiny, ze swobodą, tylko z zamiarem fajnego spędzenia czasu, sprawiło, że na miejscu powiedziała, że myślała że czeka ją nudna podróż do Las Sosnas i nie wie jak jej czas tak szybko minął, a tak w ogóle to bardzo chętnie ze mną się jeszcze spotka. Dałem jej swój numer, ona mi swój i się pożegnaliśmy. Ze trzy razy się spotkaliśmy, bez żadnych ero-podtekstów z mojej strony, czysto 

sympatycznie, przyjemnie spędzając czas do momentu gdy zapytała:

- masz kogoś?

- no jasne, myślisz że taki zajebisty koleś nie zostanie zdjęty z rynku?

Natychmiast zrzedła jej mina a potem zaczęła się śmiać. Nie musiałem specjalnie nalegać, żeby przyznała się z czego się śmieje. Ona na to, że już miała gotową wizję, jak to buduję naszym dzieciom huśtawki w ogrodzie, jak urządzi nasz dom i w ogóle cały scenariusz rozpisany w głowie. Rozumiecie? 

 

Swoją drogą, przeurocza dziewczyna o fajnej, ciepłej, kobiecej energii. Krótko później zakochała się w jakimś kolesiu i jak to bywa, kontakt się urwał.

Miała kapitalny dekolt ;)

 

1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

Twoją rolą jest tylko to, żebyś był w stanie opanować (bardzo przyjemny skądinąd) swój haj hormonalny i nie zgłupieć.

Amen.

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mordimer    870
50 minut temu, Rnext napisał:

 

Swoją drogą, przeurocza dziewczyna o fajnej, ciepłej, kobiecej energii. Krótko później zakochała się w jakimś kolesiu i jak to bywa, kontakt się urwał.

Miała kapitalny dekolt ;)

 

 

jest jeszcze trochę kobiet z którymi warto się spotykać, ale z ich prawdziwą natura nie wygrasz trafi się ktoś lepszy to zanim się obejrzysz  jej już nie ma; 

nabranie dystansu do tego dało mi sporo spokoju i uporządkowało tematy relacji z kobietami;

czym bardziej zaczynasz kombinować chcąc coś osiągnąć z daną kobietą tym szybciej tracisz - sporo jeszcze do przepracowania odnośnie relacji z kobietami długie lata biało-rycerstwa nie łatwo jest przeskoczyć

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jaro670    1180

Bo wszyscy dookoła bębnią jakie to związki są git super, wartosciujące faceta i tak na prawdę facetowi jak zdycha związek/panna odpływa włącza się przede wszystkim strach przed zostaniem samym z sobą jakby to była najgorsza rzecz na planecie. Zastanawia się co zrobić , jak znaleźć cipkę na wypełnienie pustki bo nikt nie uczy jak świetnym, genialnym stanem może być stan bez baby, stanem rozwoju, zabawy ( nie , nie chlania w trupa) i rozwijania pasji. A przede wszystkim stanem świętego spokoju  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rnext    4221

@Mordimer, chyba każdy facet ma za sobą przynajmniej jeden, ciężki "odwyk kokainowy". @ReddAnthony posłużył się fajnym porównaniem do szczepionki. Sam czasem posługuję się porównaniem do hartowania stali. Najpierw wygrzewasz głowę do czerwoności a potem dostajesz na nią wiadro zimnej wody. Potem stajesz się twardszy, wytrzymalszy, zmieniasz perspektywę i zasady. Choć jak wiadomo nie w każdym przypadku... Statystyki samobójstw, niestety mówią same za siebie. 

 

Bodaj @Pikaczu przekazywał do upadłego coś w stylu "czerp radość z procesu". Zastanówcie się nad tym. Zmierzając do celu, jesteśmy zbyt na nim skupieni i często umyka nam droga. Jedziemy np. na wakacje. Lot się opóźnia, sen na niewygodnej ławce, uciążliwi Rosjanie jazgoczą obok, twarde łóżko w hotelu. Zmień nastawienie - to TWOJA przygoda! Może dziać się wyłącznie tu i teraz.

Komfortowo to mielibyśmy w inkubatorze. Wsadzają po narodzinach a wyjmują do pochówku.

Prowadźcie bujne życie, młodziankowie, choć będzie w nim i miód i sól. Na tym właśnie jego bujność polega.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4471

@Waginator  o czym rozmawiać na randce?                            

 

 

o niej...:)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Artem napisał:

No i kwestia druga, moja największa obawa odnośnie seksu: co jak na randkach będę się prezentować znakomicie a jak przyjdzie co do czego to okaże się klapą z racji bycia prawiczkiem, całego stresu i braku luzu w kwestii seksu? 

 

Nie taki diabeł straszny. :)

 

Byłem w podobnej sytuacji, późno zacząłem. Moje pierwsze partnerki jednak niczego nie podejrzewały. Wręcz przeciwnie, miały mnie za jakiegoś ruchacza i w sumie same mnie do łóżka ciągnęły. 

Oczywiście, byłem mocno wydygany, że po takich oczekiwaniach zaliczę totalną klapę i wiesz co się okazało?

 

1. Laski same były mega wystrachane przed seksem. Kompleksy na tle wyglądu (zwłaszcza kiedy pierwszy raz mają się pokazać nago partnerowi), spina, stres. To tak jak przychodzisz do domu i widzisz na lodówce wielkiego pająka, na widok którego automatycznie odskakujesz. Podczas gdy w rzeczywistości on boi się ciebie bardziej niż ty jego. ;)

2. Konkurencja niekoniecznie wyznaczyła wysokie standardy. Namiastka gry wstępnej a potem wytrzymać dłużej niż 5 minut i wystarczy, żeby pozostawić przyzwoite wrażenie ;). Nie wiem, może mi się trafiały takie przypadki, ale z moich doświadczeń z kobietami wynika, że faceci często sami są beznadziejni w te klocki. Czasem aż trudno było mi uwierzyć, jakie łóżkowe nawyki panny wynosiły z poprzednich relacji. Przy współczesnym dostępie do informacji, dla mnie nie do pomyślenia. Ja jeszcze jako prawiczek teorię miałem w małym palcu. :D 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Artem    713

@Tony Rocky Horror no ja też takiego ekhem ruchacza pogrywam wśród znajomych, nie będę przecież się każdemu przyznawał, że jestem prawiczkiem a zwłaszcza kobietom bo to moim zdaniem strzał w kolano. 

1. Uważasz, że nawet doświadczone panny też się seksu z nowym partnerem boją? 

2. XD :D 

 

Sam już kur.. nie wiem czego się obawiam w tym seksie. Może mam jakieś oczekiwania "z dupy" wobec całego seksu, że mam być nie wiadomo jaki bzykacz za pierwszym razem, może też się boję oceny z jej strony... Szczerze? W każdej chwili mogę zadzwonić i jechać do divy ale jednak to odkładam w nieskończoność...

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Subiektywny    5273

Dobry wpis @Długowłosy, na pewno przyda się dla osób mniej doświadczonych w temacie.

Ja natomiast podkreślę jedną, zasadniczą kwestię o której wspomniał autor:

 

O czym nie rozmawiać?

1. Polityce

2. Religii

3. Pieniądzach (to pokazuje Twój strój i dodatki)'

4. Byłych / przyszłych

5. Sprawach depresyjnych / narzekanie etc.

 

Wbić to proszę sobie do głowy i nawet nie tyle zapisać ile trwale WYRYĆ. Bo tu polega i dokonuje samozaorania gro Polaków - zamiast lekkiej, ciekawej i coraz bardziej intrygującej rozmowy - zaczyna litanię żali, smutów i utyskiwań. Zamiast wpisać się w ramę 'przyciągającego do siebie magnesu' chcąc-niechcąc budują wokół siebie wizerunek butwiejącej sterty liści na ulicy. No pociągające to jest w cholerę ... :D

Panowie! Nawet jak Wam serce szarpie słowiańska melancholia za tym co było i odeszło, ów smutek nieokiełznany i teutoński weltschmerz to nie znaczy że macie z tym wiecznie wyrysowanym na twarzy chodzić i obdarzać wszystkich dookoła. A gdzie się spotka trzech statystycznych Polaków - tam zaraz zacznie się jęczenie i narzekanie. Bądźcie ponad to! Dajcie się poznać jako wyróżniające się i topowe 20% żyjące z uśmiechem i radością. To plusuje w życiu że hej !

 

Co najważniejsze - to co pisze @Długowłosyprzydaje się nie tylko w relacjach z kobietami, ba - te ostatnie to jest jedynie dodatkowa opcja w tej umiejętności, taki apple-ficzer. Przyda się Wam wśród ludzi - w pracy, w szkole, na uczelni, w kontaktach z przełożonymi i podwładnymi. Z policjantem drogówki w momencie, gdy tak przekierujecie rozmowę by zamiast mandatu dał Wam pouczenie, z urzędniczką skarbówki która w rezultacie sama ołówkiem wypełni Wam papiery. Wszędzie tam gdy wasza pozycja i relacja będzie w dużej mierze zależała od tego jak Was postrzegają osoby trzecie i jaki pozytywny wpływ możecie na nie wywrzeć.

 

Reszta niech nurza się w błocku narzekania, niemożności i nieumiejętności godzenia się na rzeczy oczywiste - i zamiast szukać sposobności - koncentrując się wyłącznie na sadomasochistycznej celebracji beznadziei. Ale to wolny kraj - każdy niech robi co mu najmilsze dla ciała i duszy :D

 

reuters_india_mud_men_30Sep11-878x584.jp

 

Amen.

 

S.

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez rarek2
      Witam Braci
       
      Jak większość z Was "poluję" na portalach. O tym wszystkim co tam się dzieje, wiele tutaj napisano. Jednak napisała do mnie dzisiaj kobieta. Treść macie poniżej.
       
      Jak to mówi popularny redaktor - moja ocena tego jest taka. Bazując na tym co ona pisze.
       
      Gdy była młoda korzystała z życia - życie na walizkach bez zobowiązań, pewnie zwiedzanie, dyskoteki, alkohol lejący się strumieniami, ruchanie po kątach. Poznawała badboyów, którzy działali na nią jak heroina  (sama pisze) ruchali ją na lewo i prawo, jeden, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, setny. Faceci traktowali ją jak szmatę i tylko do rozrywki. A czas upływał, stawała się tylko starsza a nie młodsza. Jej miejsce zajęły młodsze z jędrnymi piersiami i tyłeczkiem. A ona zrobiła swoje i mogła odejść z towarzystwa rozrywkowego bo ma już 36 lat. Jak wiemy facet z kasą jakiego ona by chciała takiej przechodzonej 36 latki raczej nie chce. Stać go na dziunię 20 kilku letnią.
       
      Więc panna jest teraz w czarnej dziurze, dla kasiastych za stara, dla "normalnych" zbyt wymagająca i zmanierowana zbytkiem. Do tego bez dzieci - dla mnie jest to duży MINUS - bo ja dzieci nie chcę mieć więcej, a ona pewnie tak i będzie robiła wszystko, żeby mnie złapać na dziecko a przy tym spełnić swój biologiczny obowiązek.
       
      Teraz loszka chce stabilizacji i bezpieczeństwa to dla niej priorytet - no tak, czas ucieka, a strach zagląda w oczy, że będzie starą panna bez frajera, który będzie na nią łożył, i zapewni jej wikt opierunek i zbytki. Wybawiła się, jak to ktoś tutaj napisał, "kutasiła" a teraz szuka misia/łosia/providera.
       
      No więc tekst macie poniżej - jeszcze jej nie odpowiedziałem.  Czekam na Waszą analizę i propozycje odpowiedzi. Nie zależy mi na spotkaniu z nią. Dla mnie jest przeciętna no i nie ma dzieciaka co dla mnie jest wadą bo będzie chciała złapać kogoś na dzieciaka, a ja jak napisałem wcześniej nie chcę mieć więcej dzieci. Mam swoją małą księżniczkę - i mi to wystarczy.
       
       
      "Cześć! Widzieliśmy się na tym portalu pewnie ok. 1,5 tyg. temu, gdyż Ty polubiłeś mnie w „Bingo!”, może zrobiłeś to zupełnie przypadkiem, tego nie wiem, a ja odwiedziłam Twój profil. Wczoraj usunęłam swoje konto po ok. 3 tyg. obecności tu, nie mogłam się odnaleźć w wirtualnym świecie. Zdecydowałam jednak, że wrócę jeszcze na kilka dni, zaryzykuję i napiszę do Ciebie.
      Przeczytałam informacje o Tobie, tzn. wiem, że jesteś rozwiedziony, masz dziecko lub dzieci, pewnie to dziewczynka ze zdjęcia i jestem świadoma, że w związku z tym Twoje życie wygląda zupełnie inaczej niż moje…, że już dzielisz je z kimś, że najważniejsze osoby dla Ciebie to dzieci, a ich mama zawsze będzie w nim obecna i to się nie zmieni. Ja jestem, pewnie dla większości ludzi, tzw. „starą panną”, mam 36 lat i nie mam dzieci, nie wiem nawet czy chcę mieć, a przynajmniej dotychczas nie spotkałam nikogo z kim chciałabym założyć rodzinę. W pewnym momencie postawiłam wszystko na jedną kartę i to była zła decyzja, konsekwencje bolesne do dziś, ale uczę się na błędach. Podobnie jak Ty nie szukam przygód i wrażeń, ani zabawy na chwilę. Dla mnie bliskość drugiej osoby, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacja w życiu są priorytetem, życie bez zobowiązań i na walizkach było fajne 10 lat temu. W dodatku tak się pechowo zdarzało, że trafiałam na mężczyzn, którzy działali na mnie jak heroina, teraz chcę być z kimś to podziała jak kasza jaglana…
      Nie wiem, czy odczytasz tę wiadomość, ale gdybyś miał ochotę kiedyś spotkać się, np. na spacerze, to będzie mi miło. Jeśli nie, to wszystko rozumiem, ja niczego nie oczekuję po tej wiadomości. Gdyby nasze spotkanie mimo wszystko doszło do skutku nie chciałabym, abyś czuł się w jakikolwiek sposób zobowiązany do kontynuacji znajomości, jeśli sobie tego nie będziesz życzył! Zdjęcie to jedno, a rzeczywistość zupełnie coś innego – dopiero kiedy połączysz obraz danej osoby ze sposobem zachowania, mówienia, barwą i tonem głosu, czy też poruszania się widzisz o wiele więcej niż na monitorze komputera. Z doświadczenia wiem, że tak bywa.
      Rozpisałam się tutaj, ponieważ mój profil nie zawiera tych informacji o mnie.
      Miłego wieczoru!
      Monika"
       
       
    • Przez Stulejman Wspaniały
      Skąd my takie historie znamy...
       
       
      ~Viljar: Aż mi się nie chce wierzyć w takie historie. Moje doświadczenie z "Sympatią" jest póki co, następujące: Wpisałem – o zgrozo – prawdziwe dane dotyczące wyglądu, czyli: budowa przeciętna, wzrost 172 cm. Potem zacząłem przeglądać profile pań. W moim przedziale wiekowym, czyli po 30-tce. Spora część pań miała w opisie teksty typu „panom poniżej 185 cm dziękuję”, „Szukam dobrze sytuowanego”. Obok informacja, że „u przyszłego partnera liczy się przede wszystkim wnętrze”. Ale w końcu znalazłem kilkanaście profili, których właścicielki – sądząc po informacjach – szukały kogoś, że tak się wyrażę, podobnego do mnie. Napisałem więc.

      Wiecie, jest taka reguła „netykiety” (dzisiaj niestety zapomniana), że jeśli napisze się do kogoś wiadomość dłuższą niż „hej”, to wypada coś odpisać; w przypadku portalu randkowego choćby „Wybacz, nie jesteś w moim typie”. Niestety, na część wiadomości nie dostałem odpowiedzi, a na pozostałe dostałem teksty typu „spadaj kurduplu” (dosłownie!) albo „A ile zarabiasz?”. Jedna pani napisała coś więcej. Bardzo, wręcz desperacko, nalegała na spotkanie. Ostatecznie wyszło na jaw, że była w ciąży. Zabawiła się z jakimś facetem, a potem szukała ochotnika, który zostanie „ojcem”.

      Koniec końców do dwóch spotkań niemal doszło. Pierwsza z kandydatek była całkiem sympatyczna. Umówiliśmy się na spotkanie. Rzecz w tym, że ja mieszkam we Wrocławiu, a ona – w Gdyni. No nic, pojechałem. Dotarłem na miejsce o umówionej godzinie, czekam – jej nie ma. Po kwadransie dzwonię, wysyłam sms-y – bez odpowiedzi. W końcu pomyślałem, że albo coś się stało, albo się rozmyśliła i poszedłem na dworzec, akurat, żeby zdążyć na pociąg powrotny. Kiedy już ruszałem, dostałem wiadomość – niemal półtorej godziny po czasie! – że „Nie zdałeś testu. Gdyby ci zależało, to byś zaczekał”. Za drugim razem wdałem się w korespondencję, która niemal zamieniła się w spotkanie na żywo, ale w ostatniej chwili pani uznała, że więcej pisać nie będzie. Powód? Chciałem przyjechać, ale nie własnym samochodem.

      Szczerze mówiąc, nie wiem, czemu jeszcze mam tutaj konto.
       
       
      ---------------
       
      Komentarz z tego wpisu: http://sympatia.onet.pl/tips/0,5676310,advice-detail.html
    • Przez Tyler
      Witajcie,
       
      Wczorajszego wieczoru podczas spotkania ze znajomymi został poruszony temat płacenia za randkowanie. Dziewczyna, z którą wdałem się w polemikę od samego początku twardo stała przy wersji, w której to facet ma za wszystko płacić ponieważ taka jest jego rola. Stwierdziłem, że na pierwszym spotkaniu kiedy osoby się jeszcze nie znają dobrze, logiczne by było gdyby każdy płacił sam za siebie. Panna oburzona stwierdziła, że jak może dziewczyna płacić sama za siebie, przecież to mężczyzna powinien stawiać. Zaznaczyła wyraźnie, że nigdy nie spotkałaby się drugi raz z facetem, który by nie płacił za wyjścia. Użyłem kilku argumentów, po czym delikatnie zmieniła zdanie i stwierdziła, że jednak dobrze jest jak jedna strona postawi a potem druga. Zwróciłem jej uwagę, że przed chwilą trochę co innego powiedziała, uznała że nie słuchałem jej uważnie. Brnęliśmy dalej w temat i stwierdziła, że facet wcale nie musi płacić, ale było by jej miło gdyby to robił. Na sam koniec powiedziała, że spotykała się z kolesiem kilka lat, za którego cały czas płaciła na spotkaniach. Zapytałem jak to możliwe, że się z nim widywała tyle czasu skoro przed momentem powiedziała, że nie widzi związku z kimś kto nie płaci za nią i wybuchnąłem śmiechem. Powiedziałem jej wprost, że babskie gadanie to jeden wielki niespójny bełkot. Lekko się obraziła i stwierdziła, że jestem buc. Potem sugerowała rozgrzanie jej osoby... Wniosek? Nie słuchać tego co kobiety mówią bo to się kupy nie trzyma:D
       
      Pozdrawiam
      Tyler 
    • Przez Stulejman Wspaniały
      Wkleję wam przyjaciele rozmowę z pewną Panią, z którą rozmawiałem na pewnym portalu. Sama napisała do mnie, więc patrząc na wiek (podane 41 lat, wątpię by był prawdziwy), mój Bucuś dostrzegł okazję do przeżycia miłych chwil. Oto ta rozmowa, od której początków wiedziałem z kim mam do czynienia.
       
      Ania:
      cześć Marku. 
      lubisz pisać. Ja wolę rozmawiać, ale można znaleźć rozwiązanie:-)
      poznaj mnie
      pozdrawiam Ania
       
       
      Marek:
      Dobry wieczór Aniu,
      Ja też wolę rozmawiać, np. przez skype, co Ty na to?
       
      Ania:
      a telefon?
       
      Marek:
      W ostateczności, jest bardzo niezdrowy. Ty mnie widzisz, czy ja mogę Cię zobaczyć? [email protected]
       
      Ania:
      oczywiście. ale przez telefon będę słyszała tembr głosu. 
      chyba że Jesteś dobry tylko w pisaniu... 
      a tutaj szukasz czy poznajesz?
       
      Tutaj mamy już dwie manipulacje. Pierwsza to bezwzględne dążenie do rozmowy telefonicznej, chociaż zakładany był consensus (ja lubię pisać, ona rozmawiać). Druga to oczywiście gierka typu "chyba że jesteś dobry tylko w pisaniu..." - czyli podpucha, żebym poczuł się macho, który nie tylko w pisaniu jest dobry. Ten typ gierek mnie wkurwia, więc już było "po ptokach".
       
      Marek:
      Nie widzę problemu. Szukam.
       
      Ania:
      to mnie poznaj....
       
      Kolejna zagrywka, niewinna ale typowo kobieca. Walcz o mnie, zdobywaj, nadymaj się jak indor albo jak Sławek w skodzie - może mnie dostaniesz w nagrodę. Ja mogę powalczyć, ale na pewno nie o kobietę, o której nie wiem nic i nie wiem jak wygląda.
       
      Marek:
      Chciałbym, ale Twojego zdjęcia nie ma na mojej poczcie.
       
      Ania:
      wygląd jest aż tak ważny? 
      dla Ciebie?
       
      Zaczyna się kolejna manipulacja, która jest normą u Pań albo brzydkich, albo grubych - albo zakompleksionych i niepewnych swej atrakcyjności fizycznej. Celem manipulacji jest sprawienie, bym czuł się winny że lubię ładne kobiety. Celem manipulacji jest moje wyznanie, że wygląd jest nieważny - przerabiałem to kilkaset razy, i to nie działa. Po takim wyznaniu kobieta wie, że kłamię by ją poznać. Desperacja faceta jak wiemy - działa jak kubeł zimnej wody, i z ruchania nici. Prawda działa różnie, jedne Panie się obrażą, inne walczą dalej.
       
      Marek:
      A dla Ciebie nie?
       
      Ania:
      i tu Cię zdziwię ale nie:-)
       
      Jasne
       
      Marek:
      Nie zdziwisz, każda kobieta tak mówi i pisze. 
      Więc co z tym zdjęciem?
       
      Przeciąganie rozmowy, chęć na wysłanie zdjęcia moim zdaniem zerowa albo minimalna. Obiekt chce doprowadzić do kontaktu telefonicznego, bym się zakochał bez zdjęcia - gdy będę "urobiony", pokaże mi się w całości. Niestety dla tej Pani, ja już takie randki w ciemno przerabiałem, i do tej pory na same wspomnienie mam sraczkę ze strachu.
       
      Ania:
      nie jestem każda! 
      nie znasz mnie. Jesteś wzrokowcem więc wyślę
       
       
      Ania:
      ale jutro bo mam komputer wyłączony:-)
       
      Komputer "wyłączony", ale piszemy nadal. Telepatyczny internet.
       
      Marek:
      Każdy mężczyzna jest wzrokowcem, kobiety zresztą też. I każdy lubi coś, co mu się podoba. No ale to przecież banalne oczywistości.
       
      Ania:
      witam. obawiam się że piszesz o sobie.... Ja nie zwracam uwagi na urodę tyko na to co sobą Człowiek reprezentuje.... 
      zawsze!
       
      Ha ha ha
       
      Marek:
      Witam,
      Rozmawiałem z tysiącami kobiet w internecie. Może i ponad dziesięć tysięcy. I wiesz co zauważyłem? Że KAŻDA kobieta która jest brzydka, otyła bądź za taką się uważa, mówiła mi DOKŁADNIE TO SAMO co Ty. A powód był zawsze ten sam - żeby nie wysłać swojego zdjęcia, żeby przekonać mężczyznę, że wygląd nie ma znaczenia bo liczy się mityczne wnętrze. Tak więc nie wierzę Ci. Albo sama siebie oszukujesz, albo próbujesz oszukać mnie. Dla mnie wygląd kobiety się liczy, jest podstawą do nawiązywania dalszej znajomości. Szokuje fakt, że muszę tłumaczyć Ci takie banały.
       
      Ponieważ wiedziałem, że z tej mąki chleba już nie będzie, z ciekawości napisałem co myślę. Odpowiedź przewidziałem w 100%. No cóż, w końcu każda jest "inna".
       
      Ania:
      dlatego wyślę zdjęcie 
      ale jesteś Cholernie pustą postacią
       
      Jasnowidzka?
       
      Marek:
      Pustą postacią, ponieważ lubię cieszyć oko atrakcyjną kobietą? Rozumiem że Ty nie lubisz patrzeć na ładnych ludzi w telewizji, patrzeć na piękne przedmioty, rzeczy? Nie podziwiasz pięknego zachodu słońca?Jeśli tak, to musisz być bardzo, bardzo nieszczęśliwą osobą. A jeśli lubisz, to jesteś hipokrytką w stosunku do mnie.

      W obu przypadkach bardzo Ci współczuję. A za zdjęcie dziękuję. Nie mam zamiaru Cię poznawać.

      Powodzenia i pozdrawiam.
       
      -------------------------------------------
       
      zakończyłem stylem mieszanym, czyli męsko kobiecym. Brak odpowiedzi także jest typowy dla tego typu Pań. Trochę żałuję, że nie pociągnąłem tej sprawy inaczej, ciekawi mnie jak wyglądała. Ale skąd pewność że wyśle mi swoje prawdziwe zdjęcie? Niektóre Panie wysyłają zdjęcia np. sprzed kilkunastu lat. Gdy się oburzysz, twierdzą że jesteś pusty i płytki. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×