Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Normalny

Moje dziecko a nowy facet ex żony

75 postów w tym temacie

@Normalny Ja nie mam takich doświadczeń, bo ex chciała rozwodu po to, aby żyć ze swoja matką :D Ani rozumem ani urodą nie grzeszy, więc przewiduję, że trudno będzie jej kogokolwiek znaleźć. Może nawet w ogóle nie szuka i tę wersję obstawiam.
Dla niej wzorem jest ciotka, która sama wychowywała swoje dzieci po tym, jak jej mąż zmarł w młodym wieku. Ciągle łazi z uśmiechem na ryju i gra szczęśliwą. Ex wierzy, że to prawda, choć nie raz widziała ją w chwilach słabości, gdy mówiła wprost, że brakuje jej kogoś. Ex chyba chce pójść tą drogą.

Najbardziej w tym wszystkim wnerwia mnie prawo w tym kraju i sądowe kurwy. Ojciec ma się tłumaczyć w sądzie, że potrafi zajmować się własnym dzieckiem. Musi walczyć o każdą minutę z własnym dzieckiem, a i tak może się z nim widywać po parę godzin w miesiącu bez realnego wpływu na jego wychowanie.
Byle fagas może spędzać z dzieckiem dowolną ilość czasu, jeśli tylko ex na to pozwoli. Nikt nie bada go w RODK/OZSS, nie ocenia zdolności wychowawczych czy nawet stanu zdrowia.
Świadomość, z jakimi absurdami mamy na co dzień do czynienia po prostu mnie rozwala.

Wszyscy uważają, że to jest w porządku. Przyjmują to jak coś normalnego, tylko ojcowie walczą o swoje dzieci od lat bezskutecznie i nikt nie zamierza nawet kiwnąć palcem, aby pomóc tym biednym dzieciom, którym na siłę wycina się tatę z życia, zastępując dowolną inną osobą wybraną przez "mamusię".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

...byłem naprawdę naiwny myśląc, że ex jest normalna i rozumie potrzeby dziecka. Przecież widziała, jak córka przeraźliwie krzyczy i woła, że chce do taty, gdy ta ją ode mnie zabierała... no i nic".

Dobi mój synek również krzyczy , zapiera się nogami , chowa w samochodzie i co ????? GÓWNO

UWAGA moja ex czarownica stwierdziła iż on się kurwa ze mną PRZEKOMARZA ja pierdole . I tak twierdzi przed psychologiem , paniami z przedszkola i całym światem. KURWA MAĆ.

Ale w zeszłym tygodniu w końcu się odkryła ze swoim jebanym EGOIZMEM na wizycie u psychologa . Podłożyła się jak pijana maciora .

WYSZŁO JA BO JA BO MOJE BO JA TAK CHCĘ itd itp.

ECh.......

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie chce się pocieszać ale myślę, że te baby pożałują kiedyś. 

Facet myśli do przodu (planuje, przewiduje - choć wiem, że czasem nie wyjdzie) a one nic z tych rzeczy. Potem rozczarowanie i szukanie na siłę faceta. 

I żale na FB że faceci są tacy i owacy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny - Wiem :)
Nie odbieram tego jako próbę pocieszenia. Ja po prostu wiem, jak będzie :) 

Ex wychowuje córkę w taki sposób, w jaki sama była wychowywana. Różnica polega na tym, że ex ma ojca - totalną pizdę, a moja córka ma tatę - mężczyznę. Dziecko ma u mnie zupełnie inny świat niż u matki. Wszystko jest tak, jak powinno i tak, jak zawsze chciałem, aby było. Oczywiście widujemy się zbyt rzadko, abym mógł mieć realny wpływ na jej wychowanie, ale mimo wszystko wiem, że jakiś wpływ mam.
Dziecko u mnie jest traktowane poważnie, jak człowiek. Jeśli zadaje pytania, to wyjaśniam wszystko. Odpowiadam na każde pytanie, jestem zawsze, gdy potrzebuje pomocy. Nigdy nie wyśmiewam, nigdy nie krytykuję bezsensownie. Wie, że dla mnie jest kimś bardzo ważnym.
Ex nigdy nie potrafiła zbudować z córką takich relacji. Nawet, gdy mieszkaliśmy razem (wówczas córka miała 2,5 roczku), to i tak wolała spędzać czas z tatą. Zawsze była bardzo grzeczna, ale przy mnie - bardziej ;) 

Córka ma porównanie, jak wygląda życie z matką, a jak - z tatą. Nie sądzę, aby świadomie wybrała to, co ma jej do zaoferowania matka i jej rodzina. Im starsza będzie, tym bardziej będzie to rozumieć. Teraz poddaje się manipulacji ex i widać to gołym okiem. Nie mam do maleństwa o to pretensji ani żalu. Wiem, że robi tak, bo musi - dla swojego świętego spokoju.
Ostatnio chciałem z nią porozmawiać przez telefon - nie chciała rozmawiać. Powiedziała, że jest zajęta, bo rysuje. Wiem, że zrobiła to dlatego, aby ex nie podsłuchiwała naszych rozmów (zawsze włącza tryb głośny, gdy rozmawiam z córką i wszystko podsłuchuje, a gdy dziecko mówi coś, co jest dla niej niewygodne, jest natychmiast krytykowane). Dlatego nie dzwonię. Rozmawiamy wtedy, gdy ex nie ma w pobliżu. Przy matce nawet boi się pokazywać radość ze spotkania z tatą. Rzuca się na ręce i zaczyna opowiadać, co się działo, jak tylko matka zniknie z pola widzenia :) 

Przyszłość łatwo jest przewidzieć.

Baby myślą krótkoterminowo. Teraz ex się cieszy, że zadowoliła swoją matkę, która chciała przejąć całkowitą kontrolę nad moją córką. Nie rozumie tego, jak bardzo krzywdzi dziecko. To wszystko do niej wróci.
Ja już teraz zaczynam rozmyślać, co zrobić w przyszłości dla dziecka. Co będzie, gdy córka skończy 18 lat. Ex nie zastanawia się nad tym. Cieszy się z moich pieniędzy.
Sama nawet nie rozumie, jak mocno skopała swoje życie, wykonując żądania matki. Spaliła wszystkie mosty, słuchając adwokatki. Nawet gdyby błagała na kolanach, to i tak nie pozwoliłbym jej wrócić. Nie biorę takiej możliwości pod uwagę. Nawet córka nie chce :) Kiedyś pytała, kiedy się pogodzimy. Teraz pyta, kiedy znajdę sobie nową żonę.

@Hicks - To jest taki standard. To są psychopatki.
Tylko psychopata jest w stanie bez emocji patrzeć na cierpienie drugiego człowieka. One nie dość, że patrzą na cierpienie własnych dzieci, to same się do niego przyczyniają. To są poważne zaburzenia psychiczne.
Ja rozumiem, że kasa, że alimenty, że chęć dokopania byłemu mężowi. OK. Niech sobie załatwiają te sprawy bezpośrednio z nim, ale nie kosztem dzieci.

Normalnie, gdy dziecko płacze, to "mamuśki" lecą szybko do niego i uspokajają, przytulają, pocieszają. Jeśli dziecko płacze za tatą, to mają je gdzieś. To nie ma znaczenia.... a przecież płacz jest ten sam, prawda?
Różnica polega na tym, że ból fizyczny szybko przeminie, starte kolano się zagoi, ale tęsknota za tatą pozostanie i nie da się jej wypełnić przez kilka godzin w tygodniu.


Tutaj nie trzeba wielkiej filozofii. Wystarczy rozmawiać z dzieckiem i obserwować je. Ja widzę, jak reaguje moja córka. Zauważam każdą drobną zmianę w jej zachowaniu. Wiem, jak zachowuje się normalnie, a kiedy coś ją boli lub o czymś myśli. Nie musi mówić wszystkiego, to po prostu widać.
Ex nigdy nie miała z córką takich relacji, jakie ja mam i nigdy takich mieć nie będzie. Sama nie jest tym zainteresowana. Ona przecież wszystko wie lepiej... z resztą tak ma większość bab. Mężczyzna potrafi wsłuchać się w potrzeby dziecka, przestać na chwilę być dorosłym i rozmawiać z nim na równym poziomie. Baby nawet nie słuchają tego, co dziecko mówi, o jego zrozumieniu nie ma nawet co marzyć.


Tak naprawdę wnerwia mnie niesamowicie to, co ex robi teraz z dzieckiem. Wnerwia mnie to, że mam ukochaną córeczkę, ale nie mogę jej wychowywać tak, jak bym chciał. Tęsknię za nią i normalnie brakuje mi wspólnych chwil, bo to jest naprawdę bardzo fajnie spędzony czas. Coś jak z dobrą kumpelą, tylko jest trochę mniejsza :) 

 

Pomimo haniebnego wyroku, nie poddaję się. Niedługo będą kolejne sprawy i będę walczył.

Mimo wszystko teraz odczuwam spokój. Złość bardzo mnie wykańczała, więc przekształciłem sobie to wszystko w mózgu i jest spokojnie.
Mam czyste sumienie, bo robię wszystko, co tylko się da. Pełną odpowiedzialność za dziecko ponosi ex - sama tego chciała, żądając ograniczenia mi władzy rodzicielskiej. Mój obowiązek wychowawczy sąd (także na żądanie ex) ograniczył do dwóch spotkań w tygodniu po kilka godzin. W tym czasie staram się być najlepszym tatą. No i tyle. Swój obowiązek wypełniam. Reszta należy do ex.
Szczerze mówiąc, to ona nie zdaje sobie sprawy, do czego doprowadziła. Sam bym się na to nie zdecydował. Wolałbym podzielić odpowiedzialność na dwie osoby. Sama chciała. To była jej decyzja.
Jeśli córka ją znienawidzi w przyszłości - to będzie zasługa wyłącznie ex i jej rodziny.
Jeżeli będzie mieć jakieś problemy - to wszystko dzięki ex.
Gdy nie wyrośnie na dobrego człowieka - to zasługa ex.

Ja daję to, co mogę... a, że nie mogę dawać zbyt wiele, to nie mogę ponosić odpowiedzialności za wychowanie dziecka :)

Od strony finansowej także odczuwam spokój. Nawet gdybym popadł w jakieś problemy, to przecież dziecko mieszka z ex i ona ma obowiązek je utrzymywać. Ja nie muszę się o to martwić. Oczywiście, wchodzi tutaj sprawa komorników itp., ale generalnie ja nie odpowiadam za utrzymanie dziecka. To spoczywa na barkach ex.
Żyjąc z nią, często bałem się o przyszłość dziecka, teraz jestem spokojny.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Dobi napisał:

Kiedyś pytała, kiedy się pogodzimy. Teraz pyta, kiedy znajdę sobie nową żonę.

 

O cholera!!! Poważnie? 

Szybko te dzieci muszą dorosnąć :mellow:.

 

Co do reszty - napisałeś jakbym czytał opracowanie psychologiczne. Nieźle :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poważnie.

Kiedyś, zaraz po rozstaniu, bardzo chciała oglądać film z wesela.
Niedawno włączyłem jej go przez przypadek właściwie i była na mnie zła. Kazała mi go wyłączyć. Zapytała z pretensjami w głosie: "Tato, dlaczego ożeniłeś się z mamą?".
Odebrałem to tak, jakby miała do mnie pretensje o to, że jej matką jest ex. Może jestem w błędzie, ale tak to odczułem.

Już od dawna przygotowuję się na to, że córka będzie miała do mnie żal o to, że jej matką jest właśnie ex. Być może nigdy to nie nastąpi, ale biorę taką opcję pod uwagę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie z kolei wzięło na inną rozkminę. 

 

Chciałbym zamienić słowo z gachem mojej ex (następna gałąź). Mam zamiar powiedzieć mu, że nie mam żalu o to że "zabrał " mi żonę, bo to zwykła szmata jest. Ale do mojej córki niech trzyma dystans, bo ona ma przecież ojca. 

 

Ex nie mieszka jeszcze z gachem. Żyją w innych miejscowościach, ja również. Najlepsze, że ex ukrywa gacha przed dotychczasowym światem, robi z tego sekret. Nie widziałem go z nią ani razu jaszcze :-\

 

Nadmienię, że mam córkę prawie codziennie w tygodniu po minimum parę godzin, co drugi weekend prawie cały u mnie i połowę świąt. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@piratos Mamy podobne sytuacje.

Dlatego ten temat. Jak nie dopuścić aby inny facet zastąpił nasze miejsce w życiu dziecka?

Niestety alienacja robi swoje i w naszych głowach i w głowie dziecka.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny @Dobi czytając wasze zmagania z byłymi w sprawie opieki nad dzieckiem i mając przykłady wśród znajomych to nie mogę nie docenić swojego położenia w tym względzie. 

 

Szczęśliwie się złożyło, bo rodzina ex mieszka prawie 300 Km ode mnie, a ona raptem 13. Stąd nie ma komu oddać córki na przechowanie, chyba że moim rodzicom, bo mieszkają niedaleko. 

 

Tylko pytanie, jak długo to potrwa? Co w przypadku gdy gachowi się "nowa" picza znudzi, albo ex nie wytrzyma psychicznie tego napięcia i zechce z nim skończyć? 

 

Z jednej strony boję się, że ex zabierze ze sobą córkę do teściowej, a z drugiej korci mnie, żeby wyjechać za granicę do pracy za lepsze siano. 

Edytowane przez piratos

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@piratos Ja bym nie mówił gachowi źle o ex. To są Wasze sprawy i ja zachowałbym to dla siebie. Ona naopowiadała mu na Twój temat wystarczając dużo złych rzeczy. Pokaż mu, że nie jesteś taki, jak ona mówiła :)

No ja bym tak robił. Wiem, że to czasami jest trudne, ale niech gość widzi, że jesteś spoko koleś, wyluzowany, spokojny, szczęśliwy... że nie jesteś negatywnie nastawiony ani do niego ani do ex.
Coś mu tam zazgrzyta pod kopułą, bo będzie miał dwie wersje Ciebie: wersję ex i Twoją.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niby masz rację, ale nie skłamałbym, gdybym nazwał byłą zwykłą szmatą. Zrobiłbym to bez emocji, a na ich emocjach nie mam zamiaru grać. To także sprawy "naszego" trójkąta, bo przecież z nim mnie zdradzała ex. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@piratos - Wierz mi, w Twoim interesie jest nie mówić źle o ex przy jej gachu. Ona wypadnie w jego oczach gorzej kiedy będziesz grzeczny i opanowany niż gdy zaczniesz ją wyzywać :)
Gdy będziesz zachowywał się "źle", to gach dostanie wyraźny sygnał: "Ona miała rację".
Jeśli będziesz traktował go jak kumpla (wiem, że to bardzo trudne), to trybiki mu się przestawią, bo coś nie będzie się zgadzać. Ex robiła z Ciebie potwora, a wychodzi na to, że jesteś spoko gość :)

 


Jeśli chodzi do ex, to mojej powiedziałbym prosto w oczy, co o niej myślę. O niej i o jej rodzinie. Nawet by mi powieka nie zadrgała gdybym mówił wypowiadał najgorsze i najbardziej obraźliwe słowa. Uważam, że to i tak za mało, bo im należy się porządny staropolski wpierdol.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 7.11.2016 o 18:37, Długowłosy napisał:

...

- na bank nie agresją

- starać się być na luzie, okazywać uprzejmość ale lodowatą

...

 

@Dobi co do stricte kontaktu z facetem ex to chyba dobrze poradzono w powyższym cytacie. Nie ma co przesadzać - lodowata uprzejmość ma sens. Ale tak jak i piszesz - należy pokazać "szacunek" do ex. Bądźmy zwycięzcami ewentualnego spotkania, a na pewno nie przegranymi. 

 

Gdy będę miał okazję poznać jej faceta muszę pamiętać o tych słowach. 

 

Pytanie jeszcze jak długo oni będą z ex. Bo równie dobrze mogą pogadać, podmuchać i się zawinąć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wezmę wasze rady pod rozwagę, bo podświadomie czuję pewien żal za tę sytuację. Żonę gacha też zdążyłem już "poznać", więc do końca przegrany nie jestem ;-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No widzisz... Zawsze możesz z nią się zakumplować :) To duży plus.

 

Z tą lodowatą uprzejmością, to nie bardzo się zgodzę.

Owszem, trudno jest się zakumplować z gachem, ale ja bym próbował.

Już kilku kolegów opowiadało, jak to ex załatwiła gacha i ten w ramach zemsty zgodził się zeznawać w sądzie przeciwko niej. Bardzo to pomogło dzieciom.

 

Jeśli z nim będą złe relacje, to może bardzo zaszkodzić. Ex i tak zrobi to, co będzie chciała. Zawsze należy myśleć przede wszystkim o dzieciach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To już chyba w tej relacji zabrnàłem za daleko.

 

Moja córka (6l)  ma tendencję do przytulania innych, życzliwych sobie ludzi, na powitanie i pożegnanie. Kiedyś wspominałem tutaj, że powiedziałem jej żeby się do gacha nie przytulała bo zniszczył naszą rodzinę. Zostało to jej w głowie i się tego trzyma. Dziś na pożegnanie powiedziała do mnie, że wie kto jest winny tego że się pokłóciliśmy z ex. Nie dałem jej dokończyć, a wiem że nie chodziło jej o gacha. 

 

A co do kumplowania się z gachem to jest to niemożliwe, gardzę takimi ludźmi. 

Edytowane przez piratos

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, piratos napisał:

A co do kumplowania się z gachem to jest to niemożliwe, gardzę takimi ludźmi. 

 

Gardzić możesz co najwyżej swoją Ex, przecież to ona przysięgała Ci wierność, a nie gach (określenie "haban" jednak bardziej mi się podoba :lol:)...

"Suka nie da, pies nie weźmie" , jak to się słusznie mówi.

No chyba , że to był Twój kumpel - wtedy wpierdol się należy takiemu kutasowi, nawet jeśli ona go uwodziła.

 

Najlepiej to w ogóle wyrzucić z siebie wszelkie złe emocje w stosunku do Ex, i do habana też...

W dłuższej perspektywie prawie na pewno uznasz kiedyś rozwód ( i jej zdradę też) za zdarzenie dobre dla Ciebie.

Ja już tak mam.

 

Edytowane przez RedBull1973
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.12.2016 o 21:46, piratos napisał:

Niby masz rację, ale nie skłamałbym, gdybym nazwał byłą zwykłą szmatą. Zrobiłbym to bez emocji, a na ich emocjach nie mam zamiaru grać. To także sprawy "naszego" trójkąta, bo przecież z nim mnie zdradzała ex. 

 

Przecież on wie, że to zdradziecka suka i zapewne przy każdej mniejszej jej wpadce będzie się stresował czy się puściła. Więc jaki sens mu o tym gadać? Może lepiej mówić, że to wrażliwa i wierna kobieta :D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 12/20/2016 at 9:42 PM, Dobi said:

@piratos Ja bym nie mówił gachowi źle o ex. To są Wasze sprawy i ja zachowałbym to dla siebie. Ona naopowiadała mu na Twój temat wystarczając dużo złych rzeczy. Pokaż mu, że nie jesteś taki, jak ona mówiła :)

No ja bym tak robił. Wiem, że to czasami jest trudne, ale niech gość widzi, że jesteś spoko koleś, wyluzowany, spokojny, szczęśliwy... że nie jesteś negatywnie nastawiony ani do niego ani do ex.
Coś mu tam zazgrzyta pod kopułą, bo będzie miał dwie wersje Ciebie: wersję ex i Twoją.

 

@Dobi Ja wczoraj odwiozłem jedno moje dziecko (z 3 w sumie) do ex, która robiła pierniczki z nowym partnerem, oraz przyjaciółką i jej dziećmi. Moja ex wzięła dzieci (pozostałe 2-je) i dała mi się z nimi przytulić na zewnątrz mieszkania. Nie wiem dlaczego nie chciała bym uściskał je w jej domu, pewnie bym nie zobaczył tego nowego partnera. Nowy jest od 2 miesięcy, a już wiem że nocuje u niej. Poprzedni związek z partnerem który trwał 8-10 miesięcy zakończyła w sierpniu. Więc szybko zmienia. Ciekawe co będzie dalej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, JaP napisał:

....odwiozłem jedno moje dziecko ... do ex, która robiła pierniczki z nowym partnerem.... Moja ex wzięła dzieci .... i dała mi się z nimi przytulić na zewnątrz mieszkania.

 

A to podobno takie arcy wrażliwe stworzenia te kobiety. No niestety przykre. 

Jak dzieci reagują/komentują, że ktoś obcy mieszka w ich domu? Ten gość ma dzieci?

Pytam, bo mnie to czeka pewnie też.

 

Naprawdę nie rozumiem facetów wiążących się z kobietami 35+ z dziećmi - wiążącymi się na "stałe" z mieszkiem razem itp. Rozumiem LAT, weekendowe spotkania ale czegoś takiego nie. Nie umiałbym tak. Co Ci faceci mają z tego? Seks (co to za seks jak dzieci za ścianą), poprane, ugotowane? Taką kurwa "rodzinną" atmosferę? Mają się do kogo odezwać? Wspólnie obejrzeć wiadomości? To po to to robią? ...No chyba, że zakochani ;)

 

Nie znam takich a chciałbym z jakimś pogadać co nim kieruje. Tzn jednego znam z widzenia ale ten do dwójki dzieci dorobił trzecie - a bardziej kobitka myślę go urobiła - no i jakby nie było mieszkają razem. Drugi zrobił dziecko - nie mieszka z kobietą ale pomaga z doskoku. 

 

Edytowane przez Normalny

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, jak ja bym się czuł w sytuacji, gdyby ex znalazła sobie kogoś.
Teraz wydaje mi się, że to nie musiałoby być złe. Zniszczyła rodzinę wykonując żądanie swojej matki, teraz robi wszystko, co matka rozkaże. Może gdyby miała kogoś, to w końcu by się zajęła własnym życiem i przestałaby walczyć ze mną. Może gdyby nie układało jej się z innymi facetami, to dotarłoby do niej, że jej mąż nie był tak zły, jak mówiła matka, bo inni są znacznie gorsi. Sam nie wiem...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz wciąż sentyment do ex to może i byś się zdenerwował, że ktoś ci ex kobietę obrabia.

Ja nie mam i muszę ex "podziękować", że to dzięki niej - po tym jak przebiegało rozstanie (dla niej liczy się tylko kaska bo i nowa gałąź choć podobno brzydsza to bogatsza).

 

Bardziej wkurza wpływ nowego faceta na dziecko i aby jemu wody z mózgu nie zrobić. 

 

(audycja "Miś, byłeś za dobry...." powala!!! Fajne dwa walnięcia w stół :lol:

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie mam żadnego sentymentu do ex. Choć rozstawaliśmy się w zgodzie, to później i tak wszystko rozpierdol Iława "bo adwokatka kazała" taki to pusty łeb.

 

Nie sądzę, aby kogoś sobie znalazła, że ktoś by ją chciał. Być może jakiś frajer się połasi, ale nie wróżę jej szczęścia.

Jeśli ktoś uważa, że szczęście może mu dać tylko matka i matka wie wszystko najlepiej, to jak może budować cokolwiek z kimś, kto nie należy do rodziny (a nawet mąż, to nie rodzina - matka jej tak powiedziała)?

Wiadomo, że w w głębszym sensie mąż i żona nie są rodziną... No, ale jeśli po ślubie ktoś traktuje męża jak obcą osobę, to nie wróży niczego dobrego.

Myślę, że talie samo ma podejście do innych facetów.

 

Nie wiem z resztą. Szkoda energii na rozkminianie tego. Ja już mam swoje życie :)

 

Nawet jeśli ex chciałaby kogoś znaleźć, to ma bardzo dużą konkurencję. Wiele kobiet jest ładniejszych i po prostu fajniejszych od niej :) Sam nie wiem, co ja w niej widziałem.

Po rozwodzie spotykałem się z kobietami atrakcyjniejszymi od ex.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 hours ago, Normalny said:

 

Jak dzieci reagują/komentują, że ktoś obcy mieszka w ich domu? Ten gość ma dzieci?

Pytam, bo mnie to czeka pewnie też.

 

Naprawdę nie rozumiem facetów wiążących się z kobietami 35+ z dziećmi - wiążącymi się na "stałe" z mieszkiem razem itp. Rozumiem LAT, weekendowe spotkania ale czegoś takiego nie. Nie umiałbym tak. Co Ci faceci mają z tego? Seks (co to za seks jak dzieci za ścianą), poprane, ugotowane? Taką kurwa "rodzinną" atmosferę? Mają się do kogo odezwać? Wspólnie obejrzeć wiadomości? To po to to robią? ...No chyba, że zakochani ;)

 

Nie znam takich a chciałbym z jakimś pogadać co nim kieruje. Tzn jednego znam z widzenia ale ten do dwójki dzieci dorobił trzecie - a bardziej kobitka myślę go urobiła - no i jakby nie było mieszkają razem. Drugi zrobił dziecko - nie mieszka z kobietą ale pomaga z doskoku. 

 

 

Odpowiem Wam na kilka wątków które poruszyliście @Normalny , @Dobi bo widzę Panowie, że to jeszcze przed Wami.

 

Po pierwsze rolę nowego boyfrienda w związku kształtuje ex. To ona nadaje mu taką rolę jaką chce, nie on. On po prostu zamoczył, i tego się trzyma - przynajmniej na początku, by tego nie stracić. W moim przypadku pierwszy boyfriend, którego ex wprowadziła do domu, miał być 'nowym tatą'. Tak od samego początku go urabiała, wysyłając po dzieci do szkoły, na basen, itp. Gość jeździł jej samochodem, itp. itd. Chodzili po rynku, trzymając się za rękę, itd. Szybko się to kurwa skończyło, bo 'nowy tata' to nie partner, i za chwilę ona zdaje sobie sprawę, że ma kolejnego ciepłego misia. To działa tak, że przecież ona chce mieć nowego boyfrienda, który jest 'emocjonalny', jest samcem alfa, albo co najmniej blisko. Więc jak on poddaje się jej wszystkim prośbom, robi co ona chce.. to po chwili 3-4 miesiącach ona się nudzi. I mówi że to nie o to jej chodziło. Wyobraźcie sobie co taki facet wtedy ma: 1) zamoczył, więc chce bzykać dalej 2) boi się stracić tę pannę (czyli jest cipa, swoją drogą) więc zgadza się na wszystkie jej warunki 3) musi zajmować się jej dziećmi 4) ma swoją 'pierwszą' rodzinę i dzieci i też musi się nimi jakoś zajmować 5) ma pracę... generalnie przejebane. Bo nie ma już czasu na swoje życie, na pasje, na nic.. zamoczył i oddał siebie.. u mojej ex po 4-5 miesiącach to się zakończyło z powyższych powodów.

 

W drugim przypadku boyfrienda, ten chce być bardziej partnerem. Przynajmniej tak go teraz ex ustawia. Bawi się z dziećmi, ale znowu chyba robi to tylko na pokaz. Problem jest taki, że moja ex jest bardzo zaborcza, bierze to co chce (zawsze), i egoistyczna. Więc to ona będzie tę relację kształtować. Z drugiej strony gość jest starszy 45+ więc może akceptować takie rzeczy, bo nie chce mu się już walczyć... gość jest po rozwodzie z 1-dnym dzieckiem, więc skoro przygruchał sobie ex (która ma już 40 lat) to albo lubi rodzinne relacje, albo jest cipa i nie umie młodszej panny znaleźć, albo się zakochał, bo dawno nie bzykał..  Zgadzam się z Wami, że branie 40-tki z 3 małych dzieci to proszenie się o problemy.. jak dla mnie schody się zaczną, gdy ona będzie chciała by on partycypował w kosztach utrzymania (a gość nie śmierdzi kasą); oraz zacznie się gdy po 3-4 miesiącach jemu przestanie się trochę chcieć, a tym bardziej je, dawać dupy... no bo dochodzimy do kardynalnego pytania: co trzyma takiego faceta, z taką laską. Bo: 1) uroda - już nie, bo ona ma 40 lat 2) jej kasa - może 3) to że umie stworzyć dom - może, może tego on chce 4) jej umysł - może, do czasu aż zobaczy że jest zaborcza, i zabiera mu to wszystko co on miał swojego... konkludując trzeba poczekać w takich sytuacjach. Nie żeby jej źle życzyć, ale by zobaczyć socjologicznie jak to się rozwikła.

 

Podobno w takich przypadkach w takim wieku, ludzie są np. 1-2 lata ze sobą - kobiety walory baaardzo szybko tracą na wartości - tzn. jak będzie miała 41 lub 42 to jakby inne pokolenie.. więc ona, jak i on, mogą już zaakceptować taki układ. I trwać w nim do końca. Pytanie, czy to im będzie odpowiadać, czym się będą łączyć, skoro nie będzie seksu, skoro nie będzie dziecka które łączy (jak przy młodszych parach), itp. itd.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.