Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Ziomisław

Demaskujemy matrix: lista fałszywych przekonań

82 postów w tym temacie

16 godzin temu, Ziomisław napisał:

o trochę offtopic, ale jestem bardzo ciekaw jak wygląda świat po drugiej stronie druta (kolczastego)

 

14 godzin temu, Brat Jan napisał:

Może coś więcej?

 

Panowie, nie ma szans. Tym bardziej, że wówczas uświadomiłem sobie wyznaczoną mi narzędziową rolę w grze, do której poziomu nie dorastam. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
20 godzin temu, Drizzt napisał:

 (...) jest taki film Allena 'Zakochani w Rzymie' a tam wątek, jak się robi takie 'gwiazdy'. Nie pamiętam całego filmu, ale ten fragment jest świetny. 

 

 

Reżyser filmu, Woody Allen pokazał jak z introwertycznego księgowego, przykładnego ojca i wiernego męża zostaje wykreowany celebryta. Leopoldo Pisanello staje się powszechnie znany i nie może spokojnie wyjść z domu ani przejść przez ulicę.

 

94. Ślub to najważniejszy dzień w życiu.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z takich bardziej przyziemnych dotyczących ludzi ze wsi, ludzi w starszym wieku itp. 

 

Sport jest niepotrzebny, wystarczy pracować fizycznie i będzie to samo a nawet lepiej.

 

Papierosy nie szkodzą, bo wujek Krzysiek palił i dożył 93 lat.

 

Ten, kto nie pije alkoholu, jest niegodny zaufania, niemęski i nie do końca ''normalny''.

 

Bóg jest w kościele, a ksiądz to ogromny autorytet a wręcz kolejne wcielenie Jezusa.

 

Jeśli miły pan w garniturze w telewizji podaje jakieś informacje, to trzeba się z nimi zgadzać bezkrytycznie. 

 

Nieważne są pieniądze, jeśli się ludzie kochają, to zawsze dadzą radę. (dadzą radę skakać sobie do gardeł na sali sądowej, ale tego już nikt nie wspomina)

 

Pijemy i palimy bo ,,na coś trzeba umrzeć''. (no tak, abstynenci i niepalący są nieśmiertelni, a jeśli już ktoś szuka metod na zakończenie żywota i planuje go świadomie, to znam kilka łatwiejszych, tańszych i szybszych)

 

I tutaj chyba mój ''ulubiony'': Nie wychodzisz z kolegami na imprezy, tylko czytasz książki albo grasz w gry? MARNUJESZ SOBIE ŻYCIE.

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Eredin tutaj raczej wypunkowałeś logike młodych karynek i starszych także :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chyba nie było najsłynniejszego tekstu ever a jeśli był to przepraszam za powtórzenie bo mogłem coś przeoczyć:

Jestem inna niż wszystkie:) 

 

Samotność jest zła.

Seks to cel naszego życia.

MUSIMY podrywać laski, kto nie podrywa albo kto nie ma dziewczyny to ciota, pedał, stuleja, nieudacznik.

Najważniejsza w życiu jest miłość do kobiety.

 

Wybaczcie że brak numerków ale nie umiem liczyć :)

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przed chwilą to sobie przypomniałem hahahhahahaha

"Mężczyzna zdobywa kobietę, ulegając jej"

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ten cytat chyba traktuje o strefie komfortu:

"Lepszy ciepły smrodek, jak zimny chłodek".

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dla mnie osobiście zawsze najbardziej absurdalnym elementem współczesnego świata był samochód jako przedmiot sprowadzony do roli fetyszu i emblematu statusu społecznego zarazem, a to dlatego, że we wszystkich zdrowych, męskich kulturach i epokach powożenie było uznawane przez elity za czynność hańbiącą (skoro autor tego świetnego wątku powołał się na słowa Marka Aureliusza warto wspomnieć o jego zniewieściałym synu Kommodusie, który powoził zaprzęgami w cyrku, godząc tym samym, w opinii rzymskich historyków, w cesarski majestat).

Sam przez długi czas byłem przez przedstawicieli matrixa (rodzina i znajomi) wręcz dręczony pytaniami: ,,dlaczego nie zrobisz prawa jazdy i nie kupisz sobie jakiegoś auta'', ale tylko do czasu dopóki nie zacząłem zarabiać tyle, że stać mnie było na coś dużo lepszego niż Skoda na gaz. :) Przypuszczam, że ta przemiana w ich myśleniu jest powiązana z przeczuciem, że gdybym teraz ten samochód kupił to mógłby się okazać ,,za drogi'', ,,za dobry'', co stanowiłoby dla nich podwójne upokorzenie, jako że zmaterializowałby się niejako w tej postaci triumf wszystkich moich uznawanych przez lata za dziwactwo przekonań nad obranym przez nich popularnym modelem życia. Na to jestem jednak zbyt wygodny i zbyt mało złośliwy...

 

Podobnym do ,,powożenia'' faktem współczesnej kultury jest ,,aktor'' - zawód niegdyś hańbiący, co było poparte powszechnym w świecie starożytnym i słusznym skądinąd rozumowaniem, że ktoś kogo profesją jest udawanie, naśladowanie powinien z konieczności wzbudzać nieufność w sferze stosunków cywilno-prawnych i w codziennym życiu prywatnym.

Nie wspominając już o bliższych nam czasach i o tym jaką jeszcze rolę, poza tymi przedstawianymi na scenie, pełniły aktorki w życiu mężczyzn.

Współczesne wywyższenie ,,aktora'' stanowi zresztą tylko etap do wszelkiego rodzaju portali społecznościowych, gdzie najordynarniejsze oszustwo, wszelki ,,retusz'', dobrze podany ,,fake'' zostało wreszcie uświęcone jako cnota. A rozpatrywany w wymiarze ekonomicznym taki facebook jest tylko próbą zupełnego utożsamienia człowieka ze sprzedawanym produktem...

11 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

No to coś adekwatne do okoliczności:

 

W Nowym Roku czekają Nas podwyżki .... od Nowego Roku zdrożeje......

 

Wygląda na to, że najmocniejszym czynnikiem wpływającym na ceny rynkowe jest właśnie Nowy Rok. To widzę taki mega wyznacznik ekonomii. Każdego roku jest to samo. 1 stycznie wystarczy wejść na "portale informacyjne" i wszędzie pełno informacji o samych podwyżkach.  Sylwester to bardzo ważna noc dla ekonomii i rynku cen.

 

 

Kolejny Matrixowy trik do, którego owieczki już się przyzwyczaiły. Bez sensu ale zaindoktrynowany od lat.

Edytowane przez SennaRot
4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Postanowienia noworoczne: "nowy rok, nowy ja" - nie wiem kto to wymyślił ale takie postanowienia to można codziennie robić. Ludzie jednak czekają specjalnie do 1 stycznia, żeby pójść na siłkę, zacząć dietę itp itd. Oczywiście nawrzucają sobie z 20 postanowień na raz (jaki ja kiedyś głupi byłem ;D) i po dwóch tygodniach odpadają.

Emocje i praca nad nimi? Co ty pedał?

Praca nad sobą? Pojebało cię?

Mężczyzna nie ma uczuć, nie może okazywać emocji.

Kobiety są słabsze od mężczyzn.

Nie dam rady, nie umiem, nie znam się na tym, nie da się. - Dopiszcie sobie więcej ograniczających Was przekonań :)

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Dnia 31.12.2016 o 11:12, Eredin napisał:

I tutaj chyba mój ''ulubiony'': Nie wychodzisz z kolegami na imprezy, tylko czytasz książki albo grasz w gry? MARNUJESZ SOBIE ŻYCIE.

 

Dokładnie to samo chciałem napisać. Każdy ma prawo żyć tak, jak jest mu wygodnie, i ja staram się tego nie egzekwować.

 

Jeżeli chodzi o inne absurdy, które dosłownie sprawiają, że krew mnie zalewa to:

 

1. Ucz się pilnie, bo nie zdobędziesz dobrej pracy,

2. Bądź miły i uprzejmy dla każdego, bo inaczej umrzesz samotnie i nawet szklanki wody nie będzie Ci miał kto podać,

3. Taki dorosły facet i jeszcze nie myśli o zakładaniu rodziny ? W Twoim wieku to już troje dzieci miałem/miałam

 

Ta ostatnia "prawda" przyznam szczerze rozpierdziela mnie najbardziej.

 

 

Edytowane przez Przemek1991
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Temat ładnie rośnie, pora trochę przystrzyc B)

 

@Asceta ad. 35: człowiek jest istotą społeczną - moim zdaniem to jest prawdziwe przekonanie. To jak je rozumiesz zależy od kontekstu. Wiadomo, że jeśli chcesz sobie poczytać albo pograć w Wieśka ;) a ktoś Ci z takim tekstem wyskakuje - to jest to tania manipulacja. Ale jeśli popatrzeć na to z wyższego poziomu, to ludzie żeby przetrwać muszą żyć w społeczności. Pustelnicy albo traperzy to raczej wyjątki potwierdzające regułę, zresztą nawet większość z nich potrzebuje datków, jałmużny, ew. zbytu na swoje towary od jakichś lokalsów. 

 

 

Dnia 30.12.2016 o 23:30, GluX napisał:

48. Pij mleko będziesz wielki

49. Śniadanie zjedz sam obiad z przyjacielem kolację oddaj wrogowi

50. Chleb, nabiał oraz owoce są zdrowe

51. Nie uprawiaj sportu bo będziesz miał problem ze stawami i kręgosłupem

52. Twoje oceny w szkole determinują Twoją przyszłość

53. Z Twoją urodą nic nie da się zrobić - musisz ją zaakceptować

54. Tylko buce jeżdżą drogimi samochodami - prawdziwie bogaci boją się pokazywać pieniądze

55. Kredyt to nic złego

56. Musisz mieć auto

57. Skończ studia i znajdź dobrą pracę

58. Książki? NUUUUUDA

59. Zawsze pij w święta i sylwestra

60. Soki są zdrowe bo mają dużo witamin

61. Zjedź zawsze wszystkie ziemniaki

62. Zjedz jeszcze za mamusie i tatusia

63. Ogólne pragnienie dobrobytu to grzech - ciesz się, że jesteś zdrowy

64. Masturbacja jest normalna bo wszyscy to robią sami, a jednocześnie jest ona grzechem przeciw Bogu

65. Raz w życiu można się tylko prawdziwie zakochać

66. Wysiłek nie jest dla Ciebie - fizyczny, psychiczny oraz intelektualny

67. Granie w gry całymi dniami jest normalne w moim wieku

68. Carpe Diem można stosować w każdym aspekcie życia, kiedy zmieniasz plany pod wpływem otoczenia

69. W życiu chodzi o przyjemności i jest to ważny aspekt życia

70. Nigdy się nie wychylaj z grupy

71. Bądź lojalny względem wszystkich

72. Oglądanie TV jest dobrym sposobem spędzania czasu

73. Jak dziecko płacze to mu daj co chce

74. Ojciec jest głową rodziny, kobieta szyją

75. "Co Ty byś bez mnie zrobił?"

76. Kieruj się swoimi odczuciami

77. Głos w Twojej głowie to Ty

78. To normalne że jesteś nerwowy

79. Jak nie umiesz się uczyć to jesteś leń

80. Ściąganie jest złe, bo oszukujesz

81. Szkoła jest ważna, musisz mieć ze wszystkiego dobre oceny

82. Masz tak jak ojciec, nic z tym nie zrobisz

83. Nie kłóć się z rodzicami/nauczyciela/księdzem itp

84. Nie podważaj nigdy autorytetów

85. To normalne że chorujesz, jest przecież jesień

86. Na każde przeziębienie bierz tabletki.

 

 

Fajna i długa lista, ale jak dla mnie częściowo do odchudzenia. Po pierwsze niektóre rzeczy są nie do końca na temat, a raczej w stylu tego co napisał @TestosteroneBoy. Ty możesz oczywiście uważać te przekonania za fałszywe i jednocześnie ważne gdyż sport i odżywianie to Twoja pasja. Dla mnie część z nich jest dyskusyjna, ale nawet nie o to chodzi. Ważne, że generalnie to nie na nich opiera się cały matrix. Chodziło mi o wyłapanie fałszywych przekonań na tematy bardziej ogólne, takie jak podejście do życia, świata i ludzi.

Tak czy owak lista fałszerstw światopoglądowych, które trafnie wytypowałeś jest długa.

Zostawiłbym na niej 52-59, 63-79, 81-86. Co do 80 nijak się nie zgadzam (co nie znaczy że nie ściągałem ;)).

 

@jaro670, @Endeg: Gites i cymes, zwłaszcza nr 92: wykształcenie jest jak nobilitacja jest godny wyróżnienia. Nie ma nic śmieszniejszego niż świnka z licencjatem częstochowskiego marketingu, która nie umówi się z "robolem", bo czuje się lepsza od niego. Przy okazji ten prosty mechanizm pokazuje dlaczego edukacja kobiet jest najlepszym sposobem na ograniczenie dzietności społeczeństwa: nie chodzi o to, że mądrzejsza woli nie rodzić ani nawet o lata poświęcone na studia, tylko o hipergamiczność. Tym "wykształconym" samiczkom trudniej znaleźć partnera, bo znaczącą część kandydatów odrzucają już na starcie jako "gorszych" od siebie - a wszystko z powodu jednego bzdurnego przekonania ;) 

 

@Eredin: o proszę, przypominają mi się audycje Bossa :D

@Artem, @Przemek1991: to wszystko już tutaj było, ale powtarzania pewnych rzeczy nigdy dosyć. Jesteśmy na co dzień bombardowani propagandą (milion gwoździ w milion desek), więc utrwalajmy sobie pozytywne wzorce.

 

Szczególnie godne podkreślenia przykłady fałszywek:

 

Dnia 1.01.2017 o 13:36, Artem napisał:

Emocje i praca nad nimi? Co ty pedał?

Praca nad sobą? Pojebało cię?

Kobiety są słabsze od mężczyzn.

Nie dam rady, nie umiem, nie znam się na tym, nie da się.

 

 

@Herbu Mizogin: dokładnie, kurwa, w punkt! Więcej takich postów B)

 

Co do nowego roku, postanowień i sylwestrowej histerii - zgadzam się w pełni. To tylko umowna data, równie dobrze mogłaby być kiedykolwiek indziej. Z drugiej strony jeśli niektórym pomaga w planowaniu i wyznaczaniu celów - to wszystko jest ok. Ważne, żeby służyło - sylwester jest dla ludzi a nie odwrotnie ;) 

 

@Rnext: Spoko, a więc off-topu nie będzie ;) Kto ma rozum ten może sobie wyobrazić albo sięgnąć po analogie z historii.

Edytowane przez Ziomisław
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
38 minut temu, Ziomisław napisał:

wyjątki potwierdzające regułę

Ja bym to wpisał na listę. To powiedzenie zawsze wydawało mi się jakieś nielogiczne :D Albo to ja czegoś nie rozumiem :P

 

2. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. - tak, szczególnie uzależnienia, narkotyki, przewlekłe choroby, z których nie udaje się wyleczyć, porażenie mózgowe, Alzhaimer, utrata rozumu czy ujebane nogi...

3. Raz się żyje! :D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ok, to jest po prostu nielogiczny ale bardzo wygodny chwyt retoryczny. Ale przy tym że człowiek jest istotą społeczną będę się upierał. Bez innych ludzi i choćby najprostszej organizacji społecznej nie jesteśmy w stanie przetrwać jako jednostki, ani tym bardziej jako gatunek. Co oczywiście nie oznacza, żebym z tego powodu miał kogokolwiek namawiać do podążania za stadem...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Jeśli ktoś uderzy cię w policzek nadstaw drugi"

"Pieniądze nie są ważne w życiu"

"Dzieci i rodzina to Twój cel życia"

"Musisz być taki jak inni, albo inni Cię nie zaakceptują"

 

Tyle ode mnie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

I jedno z często wtłaczanych przekonań : 

 

"Trzeba mieć dla kogo życ"

 

Sam mu nieraz ulegałem, ostatnio prawie dałem się przekonać kumplowi że teraz jego życie ma dopiero sens bo poznał swoją jedyną i wreszcie ma dla kogo żyć. Bo jak to tak żyć tylko dla siebie, toż to egoizm. Po chwili doszedłem do wniosku że to troche nielogiczne. Jak on chce żyć dla kogoś skoro nawet dla siebie nie potrafi skoro kogoś do szczęścia potrzebuje. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Nie kocha się za coś lecz mimo wszystko." - wyświechtany slogan bez pokrycia w rzeczywistości, świetne wytłumaczenie czemu tkwi się w relacji w której coś bardzo mocno zgrzyta.

 

"To co ludzie robili przed związkiem nie ma znaczenia, ważne co jest teraz" - czyli wytrych dzięki któremu można odciąć się od swojej przeszłości

grubą kreską, a wszystkie zachowania które mogą zostać wytknięte przez partnera jako ekhm nieodpowiednie, zwalić na karb tzw. "błędów młodości".

 

:)

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1. Pieniądze w życiu są najważniejsze. Jeśli je zdobędziesz albo wygrasz w totka, to już będziesz najszczęśliwszy na świecie. 

2. Nie ma na nic czasu i sił po robocie. Ale na telewizor i browary albo klepanie na komórce to jest czas i siła. Na jakiś sport czy czytanie książki już nie ma.

3. Nie masz laski to jesteś gejem i ogólnie podejrzanym typem. Mówisz, że nie szukasz dziewczyny, bo masz inne cele/priorytety, to nie Ci nie wierzą albo dziwnie patrzą

4. Oczywiście samochód jako symbol statusu. Ludzie kupują samochody, na które ich nie stac, ciężko się zadłużają, ale oczywiście wolą pojeździc fajną bryką, a na kolację jeśc chipsy z biedronki.

5. Totalnie bezrefleksyjne podejście do jedzenia, alkoholu, papierosów. Wszystko rozumiem, ale fajnie jest miec chociaż świadomośc, co pakujemy w organizm, a nie debilne podejście w stylu "zapal se", "ze mną się nie napijesz" i myślenie, że jestem jak gwiazda hollywood, bo sobie palę fajki i piję browara.

6. Żona, ślub, dziecko i do przodu, bo tak trzeba. 

7. Bogaty to złodziej i wrzucanie wszystkich do jednego worka.

8. Zamiast zabrac się za robotę/wykształcenie i mówiąc krótko zapierdalanie, to lepiej ponarzekac na bogatych i wymyślac skąd mają.

9. Ktoś mądry tu pisał, że na większośc rzeczy w życiu trzeba solidnie zapracowac i poczekac, ale lepiej jest mówic, że jak teraz nie masz, to już nigdy nie będziesz miał.

10. Przekonanie, że Pan z krawatem w telewizji mówi prawdę objawioną.

11. Przekonanie, że życie jest niesprawiedliwe, więc zamiast coś zmienic pojawią się prosta recepta: alkohol, dragi, papieroski, seksik. 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Człowiek jest istotą społeczną i prostym dowodem na obronę tego stanowiska jest chociażby to forum.

Wyjątek potwierdza regułę - tak, za dużo tego chociażby w biologii.

 

Przy rozmowach o czyiś sukcesach, zawsze podoba mi się usprawiedliwianie własnego lenistwa tekstem "najważniejsze, żeby rodzina była cała i zdrowie było". Tylko, że pieniądze, władza i znajomości pomagają utrzymać zdrowie.

Dobro wraca/karma go dopadnie - życie to tylko zbieg okoliczności i kwestia wyborów. Dzieci umierają w cierpieniach, gangsterzy dożywają błogiej starości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Człowiek pochodzi od małpy.

 

Niczym nie poparta tylko za kasę wykreowana teoria, którą zaprzeczono kiedy dostępny pojawił się mikroskop elektronowy. Nie zdziwiłbym się, że dzieci nadal tego uczą w szkole. Mnie uczyli. Co za ignorancja i bezczelność systemu.

 

Stąd kolejny punkt Matrixu:

 

Co jest napisane w podręcznikach i co mówi Pani w szkole to najczystsza prawda.

 

 

Edytowane przez SennaRot

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
19 godzin temu, Drizzt napisał:

2. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni....

 

Jak dla mnie jest to prawda - oczywiście w takim sensie:

 

Wydymany na kasie, mieszkaniu itp.... przez kobietę .... czy też w biznesie przez kogoś - jeśli całkowicie nie polegniesz psychicznie i fizycznie to drugi raz nie dasz się zrobić. Będziesz uodporniony na podobne zagrania a i ewentualne niepowodzenia nie będą wywoływały takiego spustoszenia na ciele i umyśle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Normalny

 

Oczywiście, też uważam, że jest wiele przypadków gdzie to się sprawdza. Nie twierdzę, że nie. Ale ludzie zwykli używać tego powiedzenia do każdego gówna, które ich w życiu spotyka. Uważają to niemalże za prawdę życiową. "I co? Nie zrobisz tego? Dawaj! Co Cię nie zabije to Cię wzmocni." Albo jako usprawiedliwienie swoich głupich czynów. A dla mnie jest to po prostu powiedzenie, które czasem ma rację bytu, a innym razem nie. Wydaje mi się, że jest mocno nadużywane.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za Jackiem Walkiewiczem powiedziałbym że co cię nie zabije to cię nie zabije. Wzmocni cię tylko jak wyciągasz prawidłowe wnioski z doświadczenia. 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Co to jest prawica, co to jest lewica.

W końcu ktoś to w prosty sposób wytłumaczył:

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Pan Stasiu zawsze na propsie, ale...

Co to, przecinek, bracie, ;) tutaj ma do rzeczy? Jakbym chciał wymieniać fałszywe przekonania poliytczne to internetów by nie wystarczyło, zatem uprzejmie poproszę o nie trollowanie tematu...

Edytowane przez Ziomisław

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Artem
      Jeżeli to nieodpowiedni dział to proszę o przeniesienie, sam nie byłem pewien czy to pasuje tu. Choć pod manipulację mi to bardzo pasuje.
      Dziś miałem okazję obejrzeć pewien program kabaretowy. Oczywiście nie byłbym Artemem gdybym nie zauważył pewnych zależności i matrixowych schematów. Więc postanowiłem pobuszować w internecie i znalazłem. Oto kilka przykładów skeczy, w których matrix jest wielbiony a z mężczyzn się robi debili:
       
      1.
       
      a. jak typ pyta czy mężczyźni uważają, że kobiety są przebiegłe i to terrorystki to mamy ciszę a potem najazd na widownię, gdzie same pary praktycznie siedzą i tylko pojedyncze ręce w górę zostały podniesione XD
      b. wszelkie manipulacje kobiet są tu wyśmiewane a nawet powiedziałbym pochwalane a nie piętnowane. Na tym też się opiera ten skecz. Na końcu mamy ukazaną kobietę, która wygrywa bo da mężowi dupki
      c. zauważyłem, że w polskich kabaretach często śmiejemy się z prawdy, z tego jak to wygląda na co dzień we związkach. A to do końca śmieszne nie jest, wystarczy popatrzeć na te kłótnie, które wywołały tyleż emocji, krzyków i płaczu. Ciekawe jak się czują wówczas kobiety kiedy przypominają sobie podobną sytuację ze skeczu w swoim życiu, kiedy to Miś nie chciał pożyczyć auta
      d. kobiety są super, faceci to niedorajdy, którzy powinni doceniać kobiety. Śmiejemy się z tego, że faceci to nieudacznicy.
       
      2.
       
      Tym skeczem byłem zażenowany momentami. Trzech gości chowa się w piwnicy przed żonami. Korzystają z różnych pretekstów aby tylko wyjść z mieszkania i potajemnie się spotkać z kolegami na 5 minut. Masakra.
      a. skecz z pewnością ma na celu ośmieszenie pewnego zjawiska zwanego pantoflarstwem ale chcąc nie chcąc, przekazuje on pewien zestaw zachowań i schematów do społeczeństwa. Jeżeli się z tego dodatkowo śmiejemy, to ten "program" skeczu traktujemy jako coś przyjaznego Więc fajnie, że mam żonę jędzę, która jest brzydka i która mną rządzi
      b. najlepsze jest to, że nikt im nie kazał się hajtać, teraz są nieszczęśliwi no i mamy... pomysł na skecz  
      c. małżeństwo mimo, że pokazane zostało jako coś niekorzystnego dla faceta  jest obśmiewane i traktowane jako coś normalnego - powiela się jedynie to, że schematy pokazane w skeczu mogą zaistnieć i stają się akceptowalne w społeczeństwie. I facet i tak się ochajta i wejdzie w ryzyko zaistnienia powyższych schematów. Zresztą pytanie klucz:  KTO POTRAKTUJE SKECZ NA POWAŻNIE POMIMO, ŻE TEN NIEKIEDY GŁOSI PRAWDĘ?
      d. mężczyzna pod dyktaturą kobiety jest ok, kobieta pod dyktaturą mężczyzny - już nie jest ok
       
      3.
       
      No chyba tytuł mówi sam za siebie Takie schronisko to idealne miejsce dla orbiterów białorycerzy, dla których sensem życia jest tak zwana "miłość" A poza tym to:
      a. znowu robi się z nas debili
      b. to kobiety nami rządzą
      c. i tak jesteśmy niedojrzali, niepotrzebni, niedbający o siebie
      d. mężczyzn zrównano z psami, w takim razie czekam na skecz gdzie to kobiety będą sukami Hmm a to co... źle? :/
       
      Nie mam pretensji do całego polskiego kabaretu bo i nawet w tych skeczach można się czasami zaśmiać (kwestia gustu). Sam mam kilku swoich faworytów. Chciałem jednak głównie zwrócić uwagę na pewien obraz mężczyzny jaki jest w kabaretach powielany.
      Jeżeli sami coś znaleźliście to zachęcam do udostępniania oraz dyskusji Bądźmy świadomi Bracia!
    • Przez TheWolf
      Witam
       
      Temat ogarniam od ponad miesiąca. Przeczytałem Kobietopedie, Stosunkow Dobry, forum prawie całe.
       
      Wychodznie z Matrixa to dla mnie zbawienie, a jednocześnie boli bardzo, bo białym rycerzem to chyba od zawsze byłem  
       
      Głównym wątkiem który mnie interesuje w tym temacie to tzw karmienie kobiet emocjami. Niektórzy bracia piszą, że karmią samice emocjami bedąc w związkach. Jak to się robi? Kurder stary jestem ale jak mi łopatologicznie nie wytłumaczycie to chyba nie zrozumiem.... Najlepiej jakieś przykłady z życia.
    • Przez Doug
      Bracia,
       
      temat emocji/uczuc jest czesto poruszany na naszym forum. Nie raz w naszych dyskusjach padaja porady w stylu "wez sie w garsc", "naucz sie kontrolwac swoje uczucia", "wiecej spokoju", itd. 
      Tylko jak to robic? Jak sie tego nauczyc? 
       
      Pierwszym krokiem jest oczywiscie tzw. mindfulness, czyli wlasna obserwacja swoich emocji i odczuc. Drugim krokiem jest znaleziene tzw. trigger, czyli czynnika sprawczego i w trzecim kroku nauczenie sie - lub przekierowanie dotychczasowej reakcji - na ta ktora chcemy (czyli czesto potocznie nazywane "zimna krwia).
       
      Dzisiaj chcialbym sie z wami podzielic jak ja staram sie w sposob troszke ustrukturowany "uporzadkowac" swoje emocje. Kluczem jest zapisywanie - jednak przede wszystkim - podzielenie emocji na cztery komponenty:
       
      1. Subjektywne doswiadczenie (jaka emocje/uczucie i jak mocno odczuwam w tym momencie?)
      2. Poziom umyslowy: (jakie mam mysli w tym momencie? katastrofa? zawala sie swiat? jestem zajebisty? podobne wspomnienia, itd.)
      3. Poziom cielesny: (napiecie, drzenie, przyspieszone bicie serca, pocenie sie, itd.)
      4. Poziom akcji: (co zrobilem w tym momencie? ucieczka, atak, konfrontacja, rezygnacja, itd.)
       
      Ja zrobilem sobie tabelke w Excel-u i zapisuje takie kluczowe lub wazne dla mnie przezycia. Staram sie to robic jak najszybciej od danego momentu, gdyz emocjie zmieniaja sie z uplywem czasu (oczywiscie nie zawsze sie udaje).
       
      Podaje linka do ksiazki z ktorej to wzialem: https://www.amazon.com/Gefühle-Griff-Emotionen-braucht-reguliert/dp/3642353495 (dostepna niestety tylko po niemiecku)
       
      Moze sie komus przyda.
       
      Pozdrawiam,
       
      Doug
    • Przez Alias
      Nie znalazłem tematu skupiającego się na tej kwestii, aczkolwiek parę wypowiedzi związanych przeczytałem w założonym przez @Tamten Pan : " Najgorsze błędy na randkach (grzechy nieporuchalne i zaniedbania niejebliwe)".
      Proszę szanownych braci o podzielenie się doświadczeniami, poglądami na tę sprawę, technikami zasłyszanymi lub wypróbowanymi, czyli wszystkim co z tym związane.
      Także powyższa wypowiedź słowem wstępu, przejdźmy zatem do dyskusji.
       
      Spotkałem się ostatnio z niewiastą, początek rozmowy, lekkie wątpliwości z jej strony wyczułem, postanowiłem wybadać ją wzrokiem, uporczywym lecz nienachalnym patrzeniem w twarz, szczególnie oczy.
      Przynęta zarzucona, niewiasta złapała się. Potem przeszedłem do zadawania pytań, zaczynam  zdobywać informacje, przy okazji "oddaję jej inicjatywę" w rozmowie. Znowu się złapała, ujawnia się powoli gadulstwo i potrzeba rozmowy o własnej prywatności, standard. Ja cierpliwie słucham i obserwuję każdy ruch, wkręcam coraz mocniej śrubę, aby wyrzuciła jak najwięcej informacji rzutujących na dłuższą relację.Popłynęła... Pomiędzy zmianą tematów jakieś ironiczne wstawki,droczenie, wypowiedzi o "bezczelnym zabarwieniu". W jej oczach powoli pojawiają się "kurwiki", coraz bardziej żywiołowe ruchy z jej strony, bariera przełamana myślę sobie. Działam dalej, żadnego przeciągania tematów z mojej strony, odpowiedzi zwięzłe, brzmiące enigmatyczne dla niej. Potem spacer, skracam dystans w miarę upływu czasu, ona także dąży do kontaktu, zapada noc, styki zaczynają się przegrzewać, coraz dłuższe wymiany spojrzeń( czuję jej mocny puls), przytulanie, obtarcia itd.
      Ja dalej trzymam się planu, rzucam niekiedy jakieś uwagi co do wyglądu, cielesności ogólnie, bez komplementów( no może z 1 padł ode mnie), ona zaczyna chwalić mój wygląd i ubiór, na chłodno przyjmuję( żadnych dziękuję ani łechtania ego).
      W końcu mówię, że się zbieram, ona chciałaby przedłużyć(w pewnym momencie schodzimy na temat pobytu u niej,waha się), stawiam na swoim, czas na pożegnanie.
      Ona bez namysłu: "Spotykamy się w ten i ten dzień" .
      Ja:"Może, zajęty jestem, jak już, to wieczorem".
      Zgodziła się od razu.
      Przyjeżdżam do domu, ona po chwili pisze SMS-a, coś tam odpisuję i zaznaczam,że już nie mam siły, idę spać, przyjmuje do wiadomości.
       
      Co o tym myślicie? 
       
    • Przez eX.
      Zacznę od tego że zanim poznałem Panią którą będę opisywał poniżej to byłem już zaprawiony w bojach z kobietami, mniej więcej wiedziałem jak dostać od kobiety to czego chce, ale wierzyłem, łudziłem się jeszcze że faceta może spotkać piękna i bezinteresowna miłość... - jaki ja byłem głupi... heh
       
      Historia zaczyna się następująco:
       
      (ja lat 29) Pracuje w branży instalacji światłowodowej, pomiary i takie tam bzdetki, jako że okres urlopowy, trochę mniej pracy to mój szef postanowił dać mi na dwa tygodnie śliczną i bardzo inteligentną dziewuszke (22lata) z Polibudy, aby odbyła staż w naszej firmie... Heh, jako że ja okazji nie przepuszczam to chcąc nie chcąc byłem na nią skazany przez 2tyg po 8h dziennie sam na sam (praca w terenie).
      Pierwszego dnia podjazd do biura, jak ją kiknąłem, wystarczyły 2 sek i już wiedziałem, ciężko będzie się nie zabujać, torpeda 9/10, a dla mnie 11/10! - miała wszystkie cechy które mnie kręcą w kobiecie, piękne duże brązowe oczy, pachniała tak że namiot sam mi się rozkładał i do tego nieziemsko inteligentna, już prace naukowe jako współautorka ma napisane i jakiś hajs na tym zgarnia, dodatkowo mieszka niedaleko mnie, więc do roboty ją po drodze zgarniałem i odwoziłem.
       
      Już na samym początku złapaliśmy zajebisty kontakt (takie uczucie jak byśmy się znali od dawna) – sama mi to powiedziała już po 2h naszej znajomości...
      Od poniedziałku do środy ją badałem, ten czas który spędzaliśmy to była taka troche bardziej randka, niby wszystko po koleżeńsku, ale coś wisiało w powietrzu...
       
      W srode jeszcze nie byłem do końca pewny czy jest zajęta (miała 3 pierścionki na rękach które mogly oznaczac wszystko), ale nikt do niej z chłopów nie dzwonił, jak już miała jakiś telefon to grzecznie mnie przepraszała, rozmawiała przy mnie i jakieś gównooferty jej wciskali...
      W końcu zapytałem się jej czy kogoś ma, odpowiedziała że nie ale ma nadzieje że za 2tyg ktoś ją zaprosi na randkę i będzie miała chłopaka - no to sobie myślę... chłopie właśnie dostałeś zielone światło! (2tyg, bo tyle ze sobą mieliśmy pracować)
       
      Kolejnego dnia też się pojawiały inne podteksty z jej strony, ogólnie wszystko szło zgodnie z planem. Nadszedł piątek i zrobiłem olbrzymi błąd! Rozmawialiśmy sobie o naszych poprzednich miłościach itp. gadka szmatka i ja dałem jej wtedy nie bezpośrednio ale jasno do zrozumienia że się w niej zabujałem... Lekką zawieszke złapała, ale ogólnie jakoś to przetrawiła (nigdy potem już do tego tematu nie wracałem)
       
      Kolejny tydzień pracy i wszystko ładnie pięknie, a ostatnie 3 dni zachowywała się jak zakochana idiotka, teksty typu że jej się śniłem, że to najlepszy okres w jej życiu, ogólnie cała rozpromieniona, szklane oczka no było wszystko, 10 na 10 oznak zabujania! W piątek to już w ogóle zaebiście, myśle sobie, no stary udało Ci się, rybka połknęła haczyk.
      Pod koniec pracy w piętek nadszedł w końcu ten wyczekiwany moment abym zapytał jej się o spotkanie (już prywanie poza pracą,) - Zgodziła się na randke bez wachania, z tym że był mały haczyk, za 3tyg! - mysle sobie co kur … - no ale dobra chcesz grać w tą gierke, to zagramy!
       
      Jakoś we wtorek zaproponowałem jej że przyjade po nią w środe do roboty i ją odwioze do domu, spławiła mnie tekstem, jutro mnie koleżanka odwozi. Zgłupiałem, lekka załamka... - o co tu chodzi? - Zakochana laska w życiu by tak nie napisała...
      Więc temat pierdol... i nie odzywałem się do niej przez 2tyg... No i w końcu pękła, zakręciła mojego kumpla z roboty tak aby w piątek (drugi tydz mojego urlopu, a mialem mieć 3), pogadał z szefem i sciągnął mnie do roboty na jakieś tam niby prace serwisowe.
      Szef zadzwonił, poprosił mnie abym się skontaktował z moim kolegom z pracy i ustalił co z jutrem, więc zadzwonilem, sru tu tu tu, przyjedz, tylko weź Anke po drodze, sama do Ciebie zaraz zadzwoni i się umówicie co i jak z dojazdem. A dojechać trzeba było daleko na miejsce roboty, ok 35km. No to czekałem na ten telefon od Anki, no pokaż dziewczynko, zadzwon do mnie, wiem ze nie będzie Ci łatwo, hehe...
      Zadzwoniła, umówiliśmy się, pojechaliśmy do roboty, zwykła pierdolona ustawka, w robocie temat do załatwienia prosty, nic co by sobie we dwójkę beze mnie nie poradzili, 3h i po sprawie, ja pojechałem do domu a on z Anką dalej do biura.
      Jeszcze tego samego dnia chciałem się z nią spotkać po pracy i pogadać, spławiła mnie drugi raz... o co kurr.. tu chodzi? - Zastosowałem kilka sztuczek manipulacyjnych i smsowo wyciągnąłem od niej pierdoloną prawdę.
       
      Wiecie dlaczego przez pierwsze 2tyg naszej znajomości udawała zakochaną? - Bo miała darmowy dowóz do roboty (ok 30km), a ściągnęła mnie w piątek  tylko po to bo nie chciało jej się jechać komunikacją publiczną te 35km na miejsce pracy! A tą randkę którą rzekomo mieliśmy ustawioną na za 3tyg, powiedziała tak odlegly termin bo nie wiedziala czy w tym czasie się jeszcze jej nie przydam do czegoś...
      Jak płytkie trzeba mieć myślenie żeby taką szopke odstawić w tak płytkim celu – to wiedzą tylko Kobiety!
       
      No i o to w ten piękny sposób pozbyłem się złudzeń co do tego jak funkcjonują kobiety
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.