Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
nin

Jak się przygotować do sprawy o alimenty i opiekę

29 postów w tym temacie

Sytacja wygląda następująco.

Konkubinat. Syn 2,8 miesięcy. W listopadzie skontaktował się ze mną telefonicznie nowy partner matki naszego dziecka z pytaniem "kiedy się wyprowadzam i kto tu jest rżnięty w d.".

Wciąż mieszkamy razem na podstawie umowy najmu okazjonalnego na dwie osoby. Nie ma możliwości rozwiązania umowy bez porozumienia wszystkich stron. Ja nie zamierzam się wyprowadzać.

 

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda następująco. Wystosowałem pismo z propozycją opieki 50% i w związku z tym 0 alimentów. Spotkanie z uwagi na nieobecność matki i jej pełnomocnika nie odbyło się. Po 2 tygodniach otrzymałem pismo od pełnomocnika, że matka dziecka nie zgadza się na 50% opieki i wyliczyła kwotę kosztów utrzymania na 2000 zł, a tym samym kwotę alimentów na dziecko na 1200 zł. W piśmie nie ma żadnych informacji na temat propozycji kontaktów z dzieckiem (tylko, że 50% nie wchodzi w grę).

 

Kierując się dobrem dziecka zależy mi na utrzymaniu kontaktów w możliwie największym stopniu.

 

Pytania.

1) Czy w związku z dalszym wspólnym mieszkaniem (na dzień dzisiejszy) zasadne będzie ze strony matki kierowanie spraw o alimenty oraz o uregulowanie kontaktów z dzieckiem? Wpłacam połowę czynszu za mieszkanie, opłacam połowę kosztów oraz przedszkola (udokumentowane). Od miesiąca robię zakupy dla dziecka na faktury imienne (tylko produkty wyłącznie dla dziecka). Innymi słowy ponoszę połowę kosztów lokalowych oraz udokumentowane koszty utrzymania dziecka. Spędzam czas z dzieckiem: w przypadku chorób pełnię opiekę w godzinach pracy matki. Gdy dziecko chodzi do przedszkola przygotowuje obiad, no i spędzam czas po jego powrocie. W poprzednim roku w formie przelewów na konto matki dziecka przekazałem około 15 000 zł.

 

2) Jeżeli jednak do tych spraw przed sądem dojdzie, co może stanowić moje atuty:

- wykształcenie wyższe pedagogiczne,

- własna działalność gospodarcza wykonywana w miejscu zamieszkania (zdalnie usługi informatyczne),

- dochód umożliwiający zapewnienie warunków do rozwoju dziecka,

- pozostanie w mieszkaniu w którym syn wychowywał się od urodzenia (zakładając, że to matka się wyprowadzi),

- mój miesięczny samodzielny i udokumentowany pobyt syna (wtedy 2 lata) w rodzinnym domu,

- sprawowanie opieki nad dzieckiem w trakcie chorób (matka nie brała zwolnienia nigdy mimo że łączny okres w jakim dziecko chorowało to około 2 miesięcy),

- samodzielność w wykonywaniu czynności pielęgnacyjnych oraz prowadzeniu domu,

- pozostanie w najbliższej okolicy dziecka,

- wystosowanie i stawienie się na spotkanie w sprawie uregulowania kwestii opieki nad dzieckiem, na które matka/pełnomocnik się nie stawili.

 

3) "Moje" wady:

rozważałem opuszczenie miejsca zamieszkania i wyjazd do innej miejscowości o czym poinformowałem na etapie podejmowanie decyzji matkę dziecka. Decyzji takiej nie podjąłem i pozostałem,

mieszkam w miejscowości w której nikogo nie znam, a tym samym nie mogę powołać żadnych świadków. Czy w ogóle będą dopuszczeni do zeznań jacyś świadkowie: matka matki ;) dziecka itp.?

 

4) "Wady" matki

czy w tych sprawach będzie brany fakt przyczyn, które do tego doprowadziły (zdrada w konkubinacie)?

 

Proszę również o Wasze sugestie i namiary na miejsca gdzie mógłbym uzyskać sprawdzone informacje jak się do tej sprawy przygotować. Jaką opracować strategię by zapewnić dziecku możliwie duży kontakt ze mną.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zdrada nie ma nic do rzeczy przy ustalaniu opieki i alimentów. 

Dla sądu jest ważny łączny koszt utrzymania dziecka. Na tej podstawie będą wyliczone alimenty. To, że zbierasz faktury imienne i opłacasz rachunki osobiście to Twój największy plus.

 

Teraz muszę Cię trochę zmartwić. Na opiekę naprzemienną nie licz w momencie, gdy matka dziecka na to nie chce pójść. Opieka, mimo że może być przyznana Wam obojgu, to dziecko najprawdopodobniej zostanie przy matce.

 

Wobec powyższego, najlepsza opcja to sporządzenie zgodnego planu wychowawczego. Kiedy to się uda to sąd nie zmieni zasad opieki zawartych w tym planie. 

 

Tak, czy inaczej ważne dla sądu są dotychczasowe środki (faktury odmienne), które przeznaczasz na dziecko, oraz czas który mu poświęcasz. Na tym się skoncentruj. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Pytanie dla mnie obecnie podstawowe brzmi: czy mieszkając razem z matką i dzieckiem, ponosząc solidarnie koszty utrzymania oraz zajmując się dzieckiem matka dziecka może wnosić o przyznanie opieki nad dzieckiem i alimenty? Czy to w ogóle wydaje się zasadne? Tzn. wnieść pewnie może ale czy to ma w tej sytacjii sens.

 

Faktury zbieram od grudnia. Również od grudnia w tytule przelewu dla matki (reguluje całość) wpisuje konkretne tytuły: czynsz 50%, opłaty 50%, przedszkole 50% ale przelewam to na konto matki. Wcześniej wpłacałem bez tytułów na jej konto łącznie za 2016 rok 15000 zł. Do tego dochodziła jeszcze gotówka itp. ale tego nie mam jak udokumentować. Na fakturach mam tylko rzeczy dla dziecka: słodycze, zabawki, desery, owoce. Tak naprawdę kupuje wszystko ale rozumiem, że faktur na np. mięso, warzywa itp. to już mam nie brać.

 

Dziecku praktycznie nie były kupowane ciuchy ponieważ w mojej rodzinie są dzieci w podobnym wieku otrzymujemy po 20kg markowej i sporadycznie używanej odzieży. Czy to też jakoś będzie można podnieść? Mam zdjęcia/filmy z doręczenia takiej paczki.

 

Co do czasu. Tak jak pisałem pracuje w naszym wspólnym wynajętym mieszkaniu więc siłą rzeczy spędzam czas z dzieckiem. Zapewniałem również opiekę podczas chorób ale tutaj pytanie jak mogę to udokumentować. Jechać do rodzinnego i zrobić kopię karty chorób dziecka, a następnie poprosić o skonfrontowanie ze zwolnieniami na opiekę nad dzieckiem matki? Ma to jakiś sens?

Ma znaczenie jakaś dokumentacja z naszych zabaw, z opieki nad dzieckiem. Staram się obecnie codziennie coś z kronikarskiego obowiązku nagrać/zrobić zdjęcie.

 

Co do zdrady to spotkałem się z różnymi opiniami prawników. Jedni tak jak napisałeś @piratos twierdzili, że nie ma to związku ale były tez opinie, że  był to związek i jakieś wzajemne zobowiązanie, a takie postępowanie to przekreśliło, wprowadziło do związku negatywne emocje, przez co ucierpiało dobro dziecka.

 

Na opiekę naprzemienną czyli 50% nie liczę z uwagi na brak zgody matki ale z inną propozycją w moim rozumieniu dobra dziecka nie mogłem wystąpić do negocjacji. Pytanie jest jednak czy pozostając w tym zapyziałym mieście, w którym dziecko się urodziło i teraz chodzi do przedszkola, a matka pracuje będę mógł liczyć na większy kontakt z dzieckiem przyznany przez sąd? Czy ten ewentualny większy kontakt z dzieckiem będzie miał wpływ na wysokość alimentów? Alimenty matka policzyła jak sądze następująco:

900 czynsz

400 opłaty

400 zł przedszkole

300 zł inne koszty

RAZEM 2000 zł / 2 = 1000 zł plus dodatkowe 200 zł i w piśmie jest 1200 zł

Takie podejście jest właściwe?

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Takie podejście jest niewłaściwe. Co to oznacza dodatkowe 200 zł, na bieliznę dla matki, czy jej kosmetyczkę? 900 zł czynszu na samo dziecko, to ile teraz kosztuje czynsz, 3 osoby x 900 zł = 2700 zł? O to też chodzi, żebyś zbijał wyliczenia matki dziecka do minimum. 

 

Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "większy kontakt z dzieckiem". Określ sam wymiar opieki, który chciałbyś mieć przyznany. Najlepiej, jeśli zawrzesz to w porozumieniu opiekuńczym. Jeśli to jest niemożliwe to zbieraj dowody na Twoje zaangażowanie czasowe w wychowaniu dziecka.

Im większy wymiar opieki nad dzieckiem, tym niższe powinny być alimenty. 

 

Ogólnie wszystko, co przemawia na Twoją korzyść warto podnosić w sądzie. Skoro gotujesz dziecku obiady i ponosisz koszty jego wyżywienia to jasne jest, że faktury na żywność się będą liczyć. W zasadzie liczą się twarde fakty, przelewy bez odpowiedniego tytułu są bez znaczenia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wypowiem się w tym co wiem. 

Matka może wnosić o alimenty w sytuacji gdy mieszkacie razem. Są sytuacje, że ojcowie którzy mieszkają z matką i dzieckiem nie łożą na rodzinę. Co innego wnosić sprawę a co innego odpierać zarzuty - a do tego jesteś perfekcyjnie przygotowany. Już to robisz ale podkreślę - zbieraj przelewy na przedszkole, na matkę dziecka, na czynsz itp. - przed sądem udokumentujesz to. Pani może we wniosku pisać, że tego nie robisz (choć jak ma adwokata to może w to nie pójdzie) a Ty obalisz jej zarzuty czyniąc ją tym samym niewiarygodną dla sądu (to jest ważne!!!).  

 

Jeśli dojdzie do sprawy o alimenty to będziesz którąś sprawą z kolei w tym dniu i człowiek który będzie sędziną ma to gdzieś. Masz mocne dowody na to że łożysz na dziecko i sąd nie będzie chciał w to wnikać, analizować bo szkoda energii, chęci i czasu. Napiszesz to w odpowiedzi na pozew i załączysz dowody w postaci przelewów, faktur. W związku z tym sąd może skoro pani matka tego chce, a chce bo składa pozew - ustalić kwotę jaką będziesz musiał przekazywać matce i ... koniec kropka - po sprawie (cytuje z sali sądowej: ile pan zarabia? * Zarabiam Wysoki Sądzie XXX zł. * Proszę pana, w związku z tym będzie pan przekazywał matce dziecka kwotę xxx zł miesięcznie i proponuje obu stronom na przyjęcie tej kwoty). To są trudne i czasochłonne sprawy dla sądu, sądy nie radzą sobie z tym szczególnie, że coraz częściej sprawy takie występują - stąd podobno prace nad tabelami alimentacyjnymi - poczytaj mój post w dziele dzieciaki. 

 

Co do kwoty alimentów. Te przypadki co znam (wszystkie), kwota została określona wg tej zasady: wg wyroku SN z 8 grudnia 1997 r. (I CKN 319/97). Generalnie chodzi w nim o to, że sąd zaaprobował pogląd jakoby wysokość płaconych alimentów na dziecko mogła odpowiadać 20% zarobków netto obowiązanego Zasądzają tak gdy są jasne dochody, etat.  

 

Co do naprzemiennej. Dziecko małe - nie ma szans. Sądy nie mają też doświadczenia w orzekaniu jej. Dalej się nie wypowiadam bo nie wiem - ale to dziecka dom, tam się urodziło, tam wychowuje - znów plus dla Ciebie.

 

Co do Twoich wad. Jak dla mnie brak. A to że się chciałeś wyprowadzić to - było dawno i nieprawda ;). Poza tym się nie wyprowadziłeś i nie rób tego. Pani chce szaleć - niech sama się wyprowadzi. Tylko jakoś udokumentuj to, że Ty jej nie wyganiasz. Najlepiej maile, sms - chodzi że informacje które pozyskujesz na ten temat są pozyskane w legalny sposób.   

 

Rób swoje a widzę, że to robisz. W sądzie pokaż się jako spokojnego, odpowiedzialnego człowieka i ojca dla którego rozwój dziecka i jego dobro jest najważniejsze - tzw. dobro dziecka.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@piratos

900 zł to czynsz za mieszkanie (100%). Jak sądzę policzyła całość kosztów (100%) i podzieliła na 2:

2000 zł całość kosztów: (czynsz,opłaty,przedszkole i dodatkowe koszty) / 2 = 1000 zł

Ponieważ dziecko ma być z matką to poświęca więcej czasu i dodała jeszcze z tego tytułu 200 zł

1000 + 200 zł = 1200 zł

No i wyszło jej że na niespełna 3 letnie dziecko powinna otrzymywać 1200 zł alimentów. Ze swoich źródeł wiem, że chodzi tylko o kasę i razem z mamusią mamusi obliczyły to na zasadzie: "przy jego zarobkach to minimum 1000 zł".

 

Teraz tak, z jednej strony dbając o dobro dziecka chciałbym mu zapewnić możliwie duży kontakt z dzieckiem na co mam możliwości czasowe oraz finansowe. Dlatego zaproponowałem 50% i 0 alimentów. Gdyby była wola porozumienia się matki dziecka ze mną to moglibyśmy jakoś to wszystko możliwie poukładać, np. odbieram codziennie z przedszkola, obiad ze mną, odwożę na 18, co drugi weekend, święta naprzemiennie, wakacje 1 miesiąc, ferie zimowe 2 tygodnie itp, przedszkole po 50% i dodatkowe koszty po 50%. Niestety jak się domyślacie takiej woli nie ma i wszystko co nie jest po myśli matki w jej przekonaniu oznacza wojnę :( Po myśli jest bym się wyprowadził najlepiej daleko i płacił jak najwięcej. Jak mi powiedziała "przecież możesz dojeżdżać te 700 km tak jak dojeżdżałeś gdy się poznawaliśmy, a ja Ci nie będę robić problemów w kontakcie z dzieckiem".

 

Z drugiej strony jeżeli otrzymam standardowe 2 weekendy (tak deklaruje adwokat) i na dodatek wysokie alimenty to trochę bez sensu bym pozostawał w obecnym miejscu zamieszkania bo to powiatowa Polska C. Również nie wiem czy w tym niekorzystnym dla dziecka wariancie moje dokumentowane wydatki oraz dochody nie stanowiłby argumentu do ustalenia wyższych alimentów na zasadzie, że skoro chciał opiekę i go na to stać to niech płaci 2000 zł.

 

Co do dochodów to prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą,a dochód netto szacuje za ubiegły rok na jakieś 2500 zł miesięcznie.

 

 

 

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, nin napisał:

(...)Co do zdrady to spotkałem się z różnymi opiniami prawników. Jedni tak jak napisałeś @piratos twierdzili, że nie ma to związku ale były tez opinie, że  był to związek i jakieś wzajemne zobowiązanie, a takie postępowanie to przekreśliło, wprowadziło do związku negatywne emocje, przez co ucierpiało dobro dziecka(...)

Proszę brać poprawkę na moje słowa, bo moje doświadczenia są sprzed dekady. Ale w swoim czasie sporo ugrałem na zdradzie. Sądy nie przepadają za zdradzającymi. To egoistyczne postępowanie wprowadza olbrzymi zamęt do środowiska rodziny. Miałem naprawdę dużego farta, sędzina prowadząca moją sprawę zjadła i wypluła moją ex! Właśnie w kontekście: jeśli dobro swojej dupy przedkładasz nad dobro dziecka - to rodzic z ciebie jak z koziej dupy trąba.

 

Odnośnie zasądzanych alimentów wśród znajomych znam sytuację w której sąd zasądził wysokość alimentów na podstawie możliwości zarobkowania, a tę oszacował w oparciu o wiek, wykształcenie, doświadczenie zawodowe i branżę obowiązanego. Kwota nie należała  do niskich.

 

W mojej opinii: robisz obecnie wszystko co w Twojej mocy by wypełnić obowiązki rodzicielskie. Czas jest Twoim sojusznikiem. Ten sms od nowego "dżentelmena" bardzo jasno pokazuje, że wywiera on jakąś presję na Twoją (byłą) partnerkę. Każdy nacisk zawsze źle się kończy i w ich sytuacji też prędzej czy później popełnią błąd.

Zająłeś stanowisko i przy nim trwaj. Rób to, co robisz do tej pory i mojej strony gorące życzenia cierpliwości i spokoju.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, nin napisał:

Pytanie dla mnie obecnie podstawowe brzmi: czy mieszkając razem z matką i dzieckiem, ponosząc solidarnie koszty utrzymania oraz zajmując się dzieckiem matka dziecka może wnosić o przyznanie opieki nad dzieckiem i alimenty? Czy to w ogóle wydaje się zasadne? Tzn. wnieść pewnie może ale czy to ma w tej sytacjii sens.

 

 

Ma sens, jeżeli partnerka chce zacząć sobie układać nowe życie i chce mieć podkładkę sądową na opiekę i alimenty (czytaj - alimenty).
Aktualnie płacisz za jej lokal/dziecko/miskę, ale wkrótce przeskoczy na inną gałązkę, tym niemniej coś w odwodzie (kasę "na dziecko") trzeba mieć...

 

36 minut temu, nin napisał:

Teraz tak, z jednej strony dbając o dobro dziecka chciałbym mu zapewnić możliwie duży kontakt z dzieckiem na co mam możliwości czasowe oraz finansowe. Dlatego zaproponowałem 50% i 0 alimentów. Gdyby była wola porozumienia się matki dziecka ze mną to moglibyśmy jakoś to wszystko możliwie poukładać, np. odbieram codziennie z przedszkola, obiad ze mną, odwożę na 18, co drugi weekend, święta naprzemiennie, wakacje 1 miesiąc, ferie zimowe 2 tygodnie itp, przedszkole po 50% i dodatkowe koszty po 50%. Niestety jak się domyślacie takiej woli nie ma i wszystko co nie jest po myśli matki w jej przekonaniu oznacza wojnę :( Po myśli jest bym się wyprowadził najlepiej daleko i płacił jak najwięcej. Jak mi powiedziała "przecież możesz dojeżdżać te 700 km tak jak dojeżdżałeś gdy się poznawaliśmy, a ja Ci nie będę robić problemów w kontakcie z dzieckiem".

 

Co do opieki naprzemiennej sensu stricte (dziecko miesza np tydzień u taty, tydzień  u mamy, wakacje na pół, święta na pół, wspólne ponoszenie kosztów stałych - edukacja, samodzielne wyjazdy itp i wzajemne zniesienie kosztów bieżących - dach nad głową, miska, ciuchy itp)

 

Jeżeli nie ma MOCNEJ woli po obu stronach do opieki naprzemiennej, to w dzisiejszych realiach sądowych - zapomnij.
Podstawą dla sądu jest stojących naprzeciwko dwoje ZDETERMINOWANYCH do takiej opieki ludzi.
Jak sąd zobaczy i poczuje, że jeśli nie da Wam naprzemiennej, to będziecie go czołgać przez kolejne instancje, odwoływać się i walczyć aż do skutku, to machnie na to ręką.
Warunek brzegowy - jak wyżej.

 

95% pracy przy wystąpieniu o opiekę naprzemienną to praca nad matką dziecka.

 

Tyle o naprzemiennej.

 

Jeżeli masz plan jak powyżej (dziecko formalnie przy matce, alimenty "dla matki", maks dużo czasu z dzieckiem) - przelej toto na papier (masz dostępne w sieci różne kwity p.t. "rodzicielski plan wychowawczy") i wyjdź z taką propozycją do partnerki.
Zapewne - jak mówisz - obśmieje. Drąż wówczas DLACZEGO. Jeżeli nie ma sensownej odpowiedzi z której wynika DOBRO DZIECKA (nie dobro matki, tylko dziecka) - przed sądem będziesz mógł podnieść, że "takie podejście wynika ze skonfliktowania rodziców, a nie jest właściwe dla dziecka."

 

Jak już Ci napisali - staraj się mieć kwity, które dyskredytują partnerkę w oczach sądu - kwity na wydatki, kwity na własną opiekę nad dzieckiem, kwity, że robi Ci pod górę z ustaleniem sensownej opieki nad dzieckiem itd.

 

Jeśli masz ślad, że powiedziała Ci "płać i spier...., to nie będę Ci robić pod górę w byciu weekendowym tatusiem" - już jest dobrze: "Wysoki Sądzie, to granie dzieckiem".
Zbieraj kwity, dokumentuj, nagrywaj, ślij maile, sms-y, polub messengera/whattsappa - DOKUMENTUJ.

Jak będzie trzeba - wystąp do sądu o opinię OZSS. Niech stwierdzą, czy masz dobrą więź z dzieckiem.


Jeśli sam odbierasz dziecko z przedszkola, to raczej podpisujesz listę (ja z moim dzieckiem musiałem, bo raz - odbiór, dwa - godzina do rozliczeń) - masz dowód, kto odstawiał/odbierał dziecko z przedszkola. Możesz to wyciągnąć przed sądem, nawet nie jako dowód własny, tylko niech sobie sąd ściągnie z placówki - wówczas kwit nie do obalenia, bo "dokument urzędowy".

 

Siedzisz z dzieckiem na chorobie?
Dokumentuj to jakkolwiek.
Bierzesz L4 na dziecko - masz mocny kwit.
Pracujesz zdalnie kołysząc jedną ręką dzieciaka - szukaj podkładek. "Nie spotkam się dziś z panem, bo muszę siedzieć z chorym dzieckiem, przesuńmy spotkanie na ..."

 

Świadkowie - również.

Zaproś kumpla na herbatkę - przecież "nie możesz za bardzo wyjść w miasto na browara"...

Zaproś rodziców - niech nawiązują więź z wnuczkiem.

Bądź widoczny jako ojciec.
Znajdź se dupę :-), nawet orbiterkę i holuj ze sobą czasem dzieciaka.


Zabezpieczaj sobie tyły i dokumentuj, że matka dziecka wali z sądem w kulki i gra dzieckiem.

Metoda w naszym kraju nie do końca skuteczna (wiadomo - "matka święta jest"), ale Twoje szanse w oczach sądu rosną. Przedstawiasz się jako spokojny, rzeczowy, opanowany gość, a baba wychodzi na nawiedzoną wariatkę, która szuka złota. Są szanse, że to zagra na Twoją korzyść.

 

 

A przede wszystkim - pracuj nad matką dziecka.

Nie wdawaj się w dyskusje nad losem dziecka, bo loszka tak naprawdę to ma dziecko w dupie.

 

Pokazuj jej PALCEM, że w JEJ INTERESIE JEST, żebyś Ty się dzieckiem zajmował.

 

Chce się parzyć z nowym Mietkiem?
No toć chyba WYGODNIEJ jej będzie, jak Ty w tym czasie ogarniesz dziecko.

 

Chce wyjść na miasto z "koleżankami"?
To chyba WYGODNIEJ JEJ będzie, jak Ty się zajmiesz dzieckiem


Chce wyjechać na urlop?

To WYGODNIEJ JEJ będzie, jak Ty się zajmiesz dzieckiem.

 

Bardzo skuteczna i przemawiająca babie do rozumu metoda.

Dobrze popracujesz nad nią - są szanse, że zmięknie i się ogarnie...

 

Powodzenia, Bracie.
Jeszcze długa droga przed Tobą...

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@Stary_Niedzwiedz

Co do jej intencji

Quote

Ma sens, jeżeli partnerka chce zacząć sobie układać nowe życie i chce mieć podkładkę sądową na opiekę i alimenty (czytaj - alimenty).

to nie mam wątpliwości, że o to chodzi. Zastanawiam się tylko czy może coś ugrać gdy nadal mieszkając pod tym samym adresem, a ja dokumentuje wydatki poniesione na dziecko. Czyli ja ponoszę dobrowolnie koszt około 1000 zł miesięcznie zapewniając swój wkład finansowy: mieszkanie 50%, opłaty 50%, przedszkole 50% plus udokumentowane wydatki. Ma się liczyć z tym, że sąd zamieni dobrowolnie ponoszone koszty na wymagane alimenty w tej kwocie? Ona będzie to miała zasądzone bo przecież tyle płacę i wtedy się wyprowadzi i zrobi sprawę o ustalenie opieki. Zostanę z 1000 alimentów i dzieckiem dwa razy na weekend w miesiącu? Taki scenariusz obrotu sprawy nie ukrywam, że mnie przygnębia.

 

Ze świadkami jest w mojej sytuacji bardzo źle. Jestem 700km od rodzinych stron. Pracując i zajmując się dzieckiem nie nawiązałem praktycznie żadnych znajomości po za jej rodziną, która oczywiście będzie murem za nią stała i wszyscy już kombinują jak tu dorwać się do dziecka i doić. Zresztą mają w tym praktykę bo siostra matki dziecka tak już jedzie z 3 dzieckiem i drugim partnerem. Taki sposób na  życie.

 

Pytanie czy filmy z mojej opieki nad dzieckiem, zdjęcia, smsy z informacjami do matki np. że lek podany, dziś na obiad to i to i zdjęcie mms będę mógł przedstawić jako dowód? Jak do tej pory nie brałem L4 no bo kto by pomyślał ;) Jako, że prywatna jednoosobowa działalność nie widziałem wcześniej sensu.

 

Posiadam nagrania naszych rozmów a tam kwiatki typu: "płać i spier...., to nie będę Ci robić pod górę w byciu weekendowym tatusiem" tylko takie nagrania to chyba śliska sprawa.

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@nin co by podkreślić - nie opuszczaj mieszkania przed rozwodem. Opuszczenie stanowi powód do rozwodu z Twojej winy!

 

Tak jak zostało przez wielu napisane zbieraj kwity i monitoruj sytuację tym bardziej, że wciąż razem mieszkacie i nie wiadomo jak to się dalej rozwinie. 

Co do alimentów trudno powiedzieć - zależy dużo od sądu , masz własną działalność, a sądy z reguły patrzą na to trochę podejrzliwie (ukrywanie dochodów , zlecenia na lewo itd.), na pewno nie nabywaj teraz na firmę niczego co wzbudziłoby podejrzenie sądu, że masz jakieś spore środki.

 

Czynsz jest dzielony na ilość osób zamieszkujących lokal, a więc skoro pisałeś że 900 plus opłaty 400 to razem = 1300 to podzielić na trzy czyli 430 około. To jest obecny koszt opłat za utrzymanie dziecka w sensie mieszkania. Niestety dla facetów (w większości) sądy robią tak - jeśli baka mieszka z dzieckiem w innym mieszkaniu to przedstawia opłat za czynsz plus rachunki i jeśli wychodzi np. 1000 to sąd dzieli na połowę czyli na dziecko idzie 500 . To jest stała praktyka.

 

W tych kosztach określających alimenty nie masz ujętego wyżywienia dziecka a to będzie na pewno. Te inne koszty 300 to co to? ubrania , lekarz , zabawki rozumiem . Przypilnuj tych kosztów alimentów dokładnie żebyś tez sam po prostu wiedział na co to idzie.

 

PS. Z nagraniami to śliska sprawa , mogą ci pomóc a i mogą zaszkodzić - to już lepiej skonsultować z adwokatem i to dobrym

Edytowane przez overkill

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, nin napisał:

Posiadam nagrania naszych rozmów a tam kwiatki typu: "płać i spier...., to nie będę Ci robić pod górę w byciu weekendowym tatusiem" tylko takie nagrania to chyba śliska sprawa.

 

Możesz wtedy podlegać odpowiedzialności karnej z art. 267 par. 3 i 4 KK (media opisywały taki przypadek gdy żona nagrywała męża - dostała w zawieszeniu wyrok ze względu na skruchę i powody nagrywania - zdrady męża).

 

Może będzie okazja i Ci podobne słowa napisze na przykład w sms. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny

W związku z tym sąd może skoro pani matka tego chce, a chce bo składa pozew - ustalić kwotę jaką będziesz musiał przekazywać matce i ... koniec kropka - po sprawie 

 

No ale przyjmujac,ze dalej mieszka wspolnie to mam rozumiec, ze ona z tych przyznanych alimentow pokrywa czesc czynszu, oplat, przedszkola, kosztow utrzymania, a ja juz wtedy nie musze placic 1/3 tych kosztow? Nie musze juz kupowac i brac faktur na wszystko dla Syna tylko moge oczekiwac, ze zaspokoi te potrzeby z przyznanych alimentow? Przykladowo czynsz teraz place polowe czyli 450. Sad w alimentach na czynsz wyliczy 1/3 wiec bedzie 300 zl z alimentow i teraz w jakich proporcjach bedzie placone pozostale 600 zl? Po polowie? To wtedy bede za czynsz placil 300 w alimentach i 300 w swojej czesci czyli 2/3 kwoty czynszu. Pytanie dlaczego? 

Czy tez jezeli z alimentow 300 to matka tez 300 a pozostale 300 po polowie czyli wyjdzie to samo 450 zl i na cholere to cale zamieszanie.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak matematycznie do tego podchodzisz - ciężko odpowiedzieć. Sąd też nie będzie tak do tego podchodził - za Wami będzie czekała kolejka ludzi na kolejną rozprawę w tym dniu. 

Na pewno nie będzie rozliczał czynszów, dzielił, mnożył itp. Jak to oni tam ładnie mówią będzie sąd orzekał kierując się tzw. zasadami doświadczenia życiowego.  Tak jak Ci pisałem - sąd wstrzeli się w jakąś kwotę. To co wiem na temat alimentów - napisałem wcześniej. 

 

Alimenty na dziecko to koszt jego utrzymania i wychowania - za tę kwotę (plus kwotę którą ma wyłożyć matka) dziecko ma być najedzone, ubrane, opłacone przedszkole, leki itd. I tyle Twojego. Biorąc pod uwagę, że dziecko teraz mieszka z Tobą też to oprócz tego ponosisz tzw. koszt osobistego starania się i opieki nad dzieckiem - a to też jak sam wiesz jest wyceniane. 

 

Sytuację masz nietypową. Partnerce nie opłaca się moim zdaniem mieszkając z Tobą i dzieckiem pozywać Cię o alimenty - bo dostanie mniejsze niż jakby mieszkała oddzielnie. 

 

Mieszkaj gdzie mieszkasz i uważaj aby partnerka nie sięgnęła po większy kaliber (molestowanie, przemoc itd) - lepiej dmuchać na zimne. Nie wiem ile Wy dacie radę, jakie macie w domu ciśnienie - żebyście się tam nie zagotowali oboje z nią :mellow:

 

A co do nowego faceta partnerki - nic nie rób, może dotrze do niego, że to on jest "rżnięty w d..." i da sobie spokój (ja nie wiem co z tymi facetami się dzieje - kiedyś o mitologiczną Troje się napieprzali przez babę - minęło tyle lat i nic się nie zmienia)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, nin napisał:

to nie mam wątpliwości, że o to chodzi. Zastanawiam się tylko czy może coś ugrać gdy nadal mieszkając pod tym samym adresem, a ja dokumentuje wydatki poniesione na dziecko. Czyli ja ponoszę dobrowolnie koszt około 1000 zł miesięcznie zapewniając swój wkład finansowy: mieszkanie 50%, opłaty 50%, przedszkole 50% plus udokumentowane wydatki. Ma się liczyć z tym, że sąd zamieni dobrowolnie ponoszone koszty na wymagane alimenty w tej kwocie? Ona będzie to miała zasądzone bo przecież tyle płacę i wtedy się wyprowadzi i zrobi sprawę o ustalenie opieki. Zostanę z 1000 alimentów i dzieckiem dwa razy na weekend w miesiącu? Taki scenariusz obrotu sprawy nie ukrywam, że mnie przygnębia.

 

DZIŚ mieszka "u Ciebie".
Jutro - niekoniecznie.
Jeśli nie mieszkacie razem, wówczas będzie miała podstawę - powiedzmy - merytoryczną do wystąpienia o alimentację na dziecko.

 

Jedno pytanie -> GDZIE meldowane jest dziecko?
Z zasady jest meldowane przy matce (ojciec ma gówno do powiedzenia), ewentualnie ZA ZGODĄ MATKI - przy ojcu.

Wprawdzie sądy zauważyły już, że adres ZAMIESZKANIA nie = adres ZAMELDOWANIA, ale - może być tak, że loszka oddali się kurcgalopkiem pod ten adres wraz z dzieckiem, no i trochę w dupie będziesz.

 

Scenariusz, który opisujesz jest standardem w PL realiach -> Ty musisz się zabezpieczyć, żeby przed sądem udokumentować DOBRO DZIECKA.

Tak sobie ustawiaj WSZELKIE dowody/kwity itp. Twoje stosunki z matką dziecka w tej układance istnieją wyłącznie w tym aspekcie, że "ona gra dzieckiem dla własnych korzyści".
Jeśli zepniesz pkt "dobro dziecka" z pktem "matka gra dla własnej korzyści" i jeszcze postawisz ją w niekorzystnym świetle z pktu widzenia działania na rzecz dobra dziecka (w sensie "ona gra na siebie, a nie na dziecko, a ja wręcz przeciwnie, proszę, oto dowody") - Twoje szanse rosną.

 

8 godzin temu, nin napisał:

Ze świadkami jest w mojej sytuacji bardzo źle. Jestem 700km od rodzinych stron. Pracując i zajmując się dzieckiem nie nawiązałem praktycznie żadnych znajomości po za jej rodziną, która oczywiście będzie murem za nią stała i wszyscy już kombinują jak tu dorwać się do dziecka i doić. Zresztą mają w tym praktykę bo siostra matki dziecka tak już jedzie z 3 dzieckiem i drugim partnerem. Taki sposób na  życie.

 

 

Jak wyżej - kombinuj.
Im bardziej obcy świadek, tym bardziej "bezstronny" i z pktu widzenia sądu - teoretycznie bardziej wiarygodny.

Tu już musisz sam działać.

 

Punktów zaczepienia masz wiele, choćby to co podałem.
Buduj "sieć społeczną" wokół siebie.

A dziadków też trochę zmobilizuj. Daleko bo daleko, ale z wnukiem mogą chcieć się spotkać :-)

 

8 godzin temu, nin napisał:

Pytanie czy filmy z mojej opieki nad dzieckiem, zdjęcia, smsy z informacjami do matki np. że lek podany, dziś na obiad to i to i zdjęcie mms będę mógł przedstawić jako dowód? Jak do tej pory nie brałem L4 no bo kto by pomyślał ;) Jako, że prywatna jednoosobowa działalność nie widziałem wcześniej sensu.

 

 

Masz takie dowody a nie inne.
Lepsze gówniane dowody, niż brak dowodów :-)

L4 - jeśli Ci się to nie opłaca - nie bierz.
"Wysoki sądzie, nie opłaca mi się brać L4, bo taka jest organizacja mojej pracy, że to bez sensu, natomiast proszę, tu są dowody, że w tym czasie sprawowałem opiekę nad dzieckiem.
Jeżeli matka twierdzi inaczej, to proszę, niech to udowodni" - przerzucasz ciężar dowodu na drugą stronę :-)
Poza tym -> jak ma loszka w robocie maila, to koresponduj z nią w trakcie choroby dziecka.
Odpisze? Znaczy była w pracy :-)

 

8 godzin temu, nin napisał:

Posiadam nagrania naszych rozmów a tam kwiatki typu: "płać i spier...., to nie będę Ci robić pod górę w byciu weekendowym tatusiem" tylko takie nagrania to chyba śliska sprawa.

 

SIEBIE (rozmowy ze sobą - czy to telefoniczne, czy osobiste) masz prawo nagrywać bez ograniczeń.
Nikogo nie musisz informować.

 

Nie masz prawa nagrywać INNYCH osób bez ich zezwolenia/świadomości.

Na ludzki język - masz pełne prawo nosić przy sobie 24/7 włączony dyktafon.
ALE - nie masz prawa podrzucić komuś takiego dyktafonu.

OCZYWIŚCIE - można znaleźć w orzecznictwie wyjątki (np nagrania z dyktafonu w samochodzie = "monitoring mojego mienia", tracker GPS na samochodzie = "monitoring mienia" itd), ale - co do zasady jak wyżej.

Jeśli więc masz takie nagrania i to z szerszym kontekstem, a nie wycinek w postaci 1 zdania, żeby ktoś podważał, że to "wycięte z kontekstu" - jest dobrze.
Oczywiście najlepsze są dokumenty na papierze (czyli również elektroniczne - maile/sms/messengery itp) - sądy nie lubią godzinnych stenogramów z nagrań...

 

54 minuty temu, nin napisał:

i na cholere to cale zamieszanie.

 

Oczekujesz bardziej wysublimowanej odpowiedzi, niż "aby żyć z dziecka, a Tobie dopieprzyć"?
Hmm...

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny

Quote

Tak matematycznie do tego podchodzisz - ciężko odpowiedzieć

Taka informatyczno-logiczna osobowość ;)

 

 

Quote

Mieszkaj gdzie mieszkasz i uważaj aby partnerka nie sięgnęła po większy kaliber (molestowanie, przemoc itd) - lepiej dmuchać na zimne. Nie wiem ile Wy dacie radę, jakie macie w domu ciśnienie - żebyście się tam nie zagotowali oboje z nią

Stosunki są lepsze niż w niejednej uchodzącej za normalną rodzinę. Był okres, w którym mimo wszystko próbowałem sprawę z z nią wyjaśnić, dojść przyczyn i ewentualnie ustalić jak ma wyglądać przyszłość dziecka ale za każdym razem spotykając się z milczeniem lub nie bo nie obecnie odpuściłem. Wtedy te rozmowy nie należały do przyjemnych ale były przeprowadzane bez obecności dziecka i bez jakiejkolwiek przemocy. Ja mówiłem a ona tempo się patrzyła w sufit. Z mojej strony nie ma emocji nakierowanych na molestowanie, przemoc. Na pewno jednak rodzinie i być może koleżankom i w pracy przedstawia sytuację w złym świetle wciąż grając ofiarę. Czysta kalkulacja bo z rodziny i koleżanek też chce doić. To taki, do bólu, jak już wiem z tego forum i książek, typ kobiety.

 

Quote

Sytuację masz nietypową. Partnerce nie opłaca się moim zdaniem mieszkając z Tobą i dzieckiem pozywać Cię o alimenty - bo dostanie mniejsze niż jakby mieszkała oddzielnie. 

Jak sądzę jednak mogłaby wnosiła by o podwyższenie alimentów z uwagi na zmianę miejsca zamieszkania?

 

 

Quote

A co do nowego faceta partnerki - nic nie rób, może dotrze do niego, że to on jest "rżnięty w d..." i da sobie spokój (ja nie wiem co z tymi facetami się dzieje - kiedyś o mitologiczną Troje się napieprzali przez babę - minęło tyle lat i nic się nie zmienia)

 

Spokój sobie dałem. W pewnym sensie po miesiąca okłamywania i wmawiania mi poczucia winy z jednoczesnym namawianiem mnie do porzucenia dziecka gdy zadzwonił poczułem ulgę. Sprawa stała się dla mnie jednoznaczna w tym momencie. Nie wiem czy obecnie dał sobie spokój czy też ona dała sobie spokój bo mnie to mało interesuje. Nie wiem czy sprawa z sms-em do mnie od kolejnego była zagrywką z jej strony (sama napisała) by wywołać u mnie znowu silne emocje czy też krąg potencjalnych facetów/orbiterów jest szerszy (co jak wiemy jest całkiem normalne) i łapie za kolejne gałązki. Staram się obserwować proces, obserwować z jednej strony do bólu sztampowy spektakle ale z drugiej to obserwuję go na żywo pierwszy raz. Może kiedyś będę miał okazję opowiedzieć o tym przedstawieniu Synowi i dać mu tym samym dobrą lekcję życia.

 

 

 

Suchar na koniec (z przedstawienia, które obserwuje):

- Bardzo żałuje tego co się stało. Bardzo!

- Ale czego ty żałujesz?

- Żałuje, że on okazał się takim kretynem!

 

@Stary_Niedzwiedz

Quote

Jedno pytanie -> GDZIE meldowane jest dziecko?

 

Dziecko zameldowane jest w rodzinnym mieszkaniu matki czyli u babci dziecka. Matka z pewnością jednak się tam nie wyprowadzi. Myślę, że ona kombinuje tak by uzyskać najpierw możliwie wysokie alimenty i wtedy dopiero się wyprowadzić (czyli jak zwykle by było jak najwygodniej dla niej). Dlatego też nie wyprowadziła się wcześniej do nowego faceta, a wiem, że jej to proponował. Było jej wygodnie: najlepsza niania na świecie w domu, obiadki, posprzątane, dodatkowa kasa i emocje na mieście. Gość jednak w jej mniemaniu jak sama powiedziała okazał się kretynem bo po pewnym czasie doszło do niego, że skoro ona mnie robi w ch... to może i jego robi i zadzwonił.

 

Quote

SIEBIE (rozmowy ze sobą - czy to telefoniczne, czy osobiste) masz prawo nagrywać bez ograniczeń.

Więc wyglądałoby na to, że mogę tego użyć. Pytanie tylko kiedy. Czy w ewentualnej najbliższej sprawie o alimenty czy też to materiał raczej do sprawy o ustalenia warunków opieki nad dzieckiem czy też do obu tych spraw.

 

Pytania kolejne:

1) Ponieważ ma odbyć się ta mediacja z pełnomocnikiem matki czy na tej mediacji sięgać i przedstawiać swoje dokumenty lub sugerować ich posiadanie. Czy też nic nie robić i jedynie przyjąć do wiadomości to co przedstawi druga strona? To małe miasto i nie mogę mieć pełnego zaufania do mojego radcy. Młody chłopak wydaje się ok ale to jest  układ i może sprzedawać informację drugiej stronie próbując się dogadać lub coś ugrać dla siebie w innych sprawach. Rozważam by nie zaangażować finalnie do sprawy kogoś z innego miasta (Trójmiasto, Kartuzy, Wejcherowo). Pełnomocnik w piśmie domaga się określenia gdzie zamierzam mieszkać. Oczywiście zamierzam mieszkać tutaj gdzie mam wiążąca umowę na przynajmniej kolejnych 7 lat. Dziwne pytanie ale pewnie wynikające z tego, że rozważałem w rozmowach z matką wyjazd z tego miasta.

 

2) Czy przygotować swoją propozycję planu wychowawczego na to spotkanie mediacyjne i przedstawić ją pełnomocnikowi? Matka dziecka nie zaaprobuje żadnej rozmowy jak również samego planu gdyż jej zależy na $, a dziecko jest jedynie środkiem. Oczywiście, można się jeszcze przytulić no i dziecko bezwarunkowo kocha mamusie ale to już w bonusie.

 

3) Myślę, że dobre dla mnie mogłoby być granie na czas. Czyli odwlekanie mediacji, doprowadzenie do kolejnych spotkań. Matce zależy natomiast na możliwie szybkim rozstrzygnięciu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

A może udawać "głupiego" i twierdzić że chcesz dalej tu być z dzieckiem i partnerką. 

Że to będzie dobre dla dziecka bo tu się urodziło, wychowuje, chodzi do przedszkola i każda zmiana, również miejsca zamieszkania dziecka będzie na jego niekorzyść. 

Edytowane przez Normalny

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Generalnie to taka prawda. Chce być z dzieckiem, a "partnerka" mi nie przeszkadza. Forma umowy z mieszkaniem nie pozwala na jej rozwiązanie bez naszej obopólnej zgody. Mojej zgody nie ma bo chcę być blisko dziecka  i dziecko nadal tu mieszka. Jeżeli jednak partnerka chce się wyprowadzić to oczywiście ma do tego prawo i jak sądzę to zrobi tylko $ musi się zgadzać. Dlatego dąży do sprawy o ustalenie alimentów. Tylko właśnie jakich alimentów skoro mieszkamy razem i koszty oraz zakres obowiązków dzielimy pomiędzy sobą? Oczywiście ona może wnieść o alimenty tylko chciałbym wykazać, że w tej sytuacji wniosek o alimenty jest niezasadny. Przelewam środki na konto matki w wysokości 50% kosztów oraz dokonuje zakupów udokumentowanych w formie faktury, zabieram dziecko do play landu, kupuje zabawki, opiekuję się codziennie po powrocie z przedszkola, a w przypadku choroby całodzienne. Więc na jakiej podstawie mają zostać zasądzone alimenty w kwocie x?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wniesie pozew i od dnia rozprawy będziesz to robił w opraciu o wyrok a nie dobrowolnie  (lub postanowienie gdy dojdzie między wami do ugody - sąd będzie zachęcał do tego). 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Czyli będę robił w oparciu o wyrok to co robię obecnie dobrowolnie (ugodowo). W swoich ustaleniach kwoty alimentów mogę przyjąć metodologię 1/3 czynszu i kosztów opłat oraz 1/2 kosztów przedszkola. Dochodzą koszty jedzenia, leków, ubrania. Co do jedzenia to w przedszkolu jest zapewnione co prawda całodzienne wyżywienie (ale wiadomo, że przed wyjściem dziecko je śniadanie z obiadem dla nas wszystkich bo tak gotuje plus kolacja podobnie jak śniadanie. Realne dodatkowe koszty jedzenia są skromne. Nie ma chorób przewlekłych. Ubrania zasadniczo mamy od rodziny. Mam udokumentowane przekazanie ostatnio 20kg odzieży od matki chrzestnej z mojej strony. Co do przedszkola z tego co wiem pobiera w pracy dodatek na opłacenie przedszkola (nie wiem w jakiej wysokości). Czy jeżeli pracodawca ponosi te koszty przedszkola to można te pieniądze traktować jako przeznaczone bezpośrednio na dziecko, a tym samym obniżyć koszty związane z przedszkolem o tę kwotę? Czyli: koszt przedszkola 400 zł miesięcznie ale 200 zł dodatku na przedszkole pobiera matka od pracodawcy czyli do podziału pozostaje 200zł/2=100 zł

Czyli:

300zł czynsz

100zł opłaty

100 zł przedszkole (z uwzględnieniem dodatku na przedszkole)

100 zł dodatkowe jedzenie

  50 zł pozostałe

---------------

650 zł miesięcznie

 

Chodzi mi o to czy poprawnie określam ewentualną kwotę alimentów w celu przedstawienia jej w sądzie w obecnej sytuacji wspólnego zamieszkiwania. Bo skoro matka wyliczyła 1200 zł na jakiejś podstawie to chyba ja też mogę/powinienem określić kwotę.

 

Lub też:

skoro płacimy obecnie czynsz po połowie, opłaty po połowie, przedszkole po połowie to alimenty na potrzeby dziecka to:

0 czynsz,

0 opłaty,

0 przedszkole,

100 zł

  50 zł

----------

150 zł miesięcznie

 

i taką kwotę w tej sytuacji mam pokazać jako zasadną ze względu na potrzeby dziecka.

 

 

 

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Matematyk z Ciebie, nie pedagog ;).

 

Co wiedziałem - pomogłem. Sąd też nie będzie liczył Twoich kosztów.

Partnerka proponuje taka kwotę aby było z czego schodzić. Ty też daj taką aby było jak podwyższyć sądowi (bo napewno nie przystanie na Twoją propozycje).

Ja bym pisał że proponujesz 450 zł (tak aby było z czego podnosić). I tak dostaniesz nie mniej niż 500 zł.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Dziękuje @Normalny oraz wszystkim pozostałym za wpisy w temacie. Wczytuje się w wasze wpisy i analizuje sytuację. Dziękuje bo stanowi też dla mnie to wsparcie, że nie jestem z tym sam.

 

Jeżeli już to kiedyś byłem nauczycielem i lubiłem te pracę. Określenie Pedagog mi mało pasuje ;) Teraz to już pewnie bardziej wychodzi skrzywienie cyfrowo-logiczne. Matkę oszukasz, ojca oszukasz, sąd oszukasz ale matematyki nie oszukasz ;) 

 

Domyślam się, że w sądzie nikt za bardzo nie będzie wnikał i powiedzmy dają obecnie po 500 zł to dadzą 500 bez wnikania. Smutno to trochę bo tak naprawdę tego wnikania nie ma dużo. Trzeba podsumować 5 liczb i można kwotę rzetelnie i sprawiedliwie podliczyć, a nie brać z palca. No bo co w tych wyliczeniach jest nieprawdziwego i trudnego? Jeżeli w alimentach będą uwzględnione koszty lokalowe to jak sądzę należy traktować że są ustalone w kwocie 1/3 kosztów. Więc do alimentów dojdzie obecnie 2/3 kosztów lokalowych / 2 i koniec. Reszta dobrowolnie.

 

Co z tym przedszkolem? Czy dodatek na przedszkole pobierany przez matkę można podnieść jako środki, które są przeznaczane bezpośrednio na potrzeby dziecka i obniżyć koszty przedszkola ponoszone przez Ojca?

 

Raczej nie muszę tego dodawać ale dla jasności. Ja dziecku nie żałuje. Gdy dowiedziałem się o ciąży zobowiązałem się przed matką dziecka i dzieckiem do zapewnienia im opieki. Ze swojego zobowiązania się wywiązałem. Matka swoim zachowaniem zwolniła mnie ze zobowiązania w stosunku do niej. Nie mam żalu, nie zamierzam się mścić, nie zamierzam też jednak dawać cokolwiek za nic wg jej widzimisię. Moje zobowiązanie, co do dziecka nadal mnie obowiązuje i zamierzam się z niego wywiązać w każdym aspekcie: finansowym, czasowym, uczuciowym. Moje zobowiązanie w stosunku do Syna jest dla mnie ważniejsze niż nawet ewentualny wyrok sądu. Jeżeli wyrok sądu będzie w mojej opinii nie zgodny z moim zobowiązaniem zarówno na + lub na - to przemyślę sprawę, dam sobie czas na analizowanie ale finalnie sam podejmę decyzję tak by wywiązać się ze zobowiązania.

 

W wymiarze finansowym będzie to kwota jaką w prosty sposób można obliczyć. Może nie będzie to kwota równa kwocie zasądzonej. Trudno. Moja obecna sytuacja jest taka, że materialnie nie posiadam nic. Posiadam wiedzę, pewne zasoby finansowe, która można uchronić, rodzinę i przyjaciół. Raczej nic nie można mi zabrać.

 

W wymiarze czasowym nie będę  miał wyjścia i będzie tak jak uzna sąd. Będę starał się by było to możliwie dużo. Mam pewne atuty, które przedstawiałem i wolę by o to walczyć. Za ewentualnie więcej czasu nie zamierzam matce dziecka jednak płacić. Mogę ten czas dać ale płacił nie będę. Decyzja matki dziecka i jej konsekwencje.

 

W wymiarze uczuciowym syna kochałem, kocham i będę kochał.

 

 

 

 

Jeszcze jedna, może szalona koncepcja.

 

A co by było gdybym to ja złożył wniosek o alimenty? Jesteśmy przecież dokładnie w takiej samej sytuacji. Wniosek jako pierwszy w niskiej kwocie.

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, nin napisał:

Domyślam się, że w sądzie nikt za bardzo nie będzie wnikał i powiedzmy dają obecnie po 500 zł to dadzą 500 bez wnikania. Smutno to trochę bo tak naprawdę tego wnikania nie ma dużo. Trzeba podsumować 5 liczb i można kwotę rzetelnie i sprawiedliwie podliczyć, a nie brać z palca. No bo co w tych wyliczeniach jest nieprawdziwego i trudnego? Jeżeli w alimentach będą uwzględnione koszty lokalowe to jak sądzę należy traktować że są ustalone w kwocie 1/3 kosztów. Więc do alimentów dojdzie obecnie 2/3 kosztów lokalowych / 2 i koniec. Reszta dobrowolnie.

 

I tak, i nie.

 

Sąd orzeka alimenty (teoretycznie) na długi okres.

 

To, że pokażesz jakieś_tam swoje wyliczenia, to jedno.

Że dodasz do tego kilometrowe logiczne wyjaśnienie, które 100% będzie się trzymać kupy, to drugie.

 

A że sąd, "kierując się życiowym doświadczeniem" weźmie kwotę z sufitu (albo z dupska) i taką Ci przybije...

 

Przykład znany "na opowiadanego", ale wiarygodne źródło.

 

Pan "lekkoduch".

Artysta, bez grosza przy duszy. Gołodupcew. Bezrobotny. Tzn ciężko "robotny", bo "ma wenę", ino hajsów z tej roboty niet. Żadnych.

Pani - kobieta biznesu, zarobiona pod korek. Zarobki średnie 5-cyfrowe, nie z jedynką z przodu.

Małżeństwo.

Dwoje dzieci.

Gospodarstwo domowe i mąż w 100% na głowie i portfelu pani. Wypisz - wymaluj odwrotność standardowej sytuacji małżeńskiej :-)

 

Pani zainicjowała rozwód.
Na sali sądowej przysięgała się na wszelkie świętości (i dała na to wagon kwitów + ogarniętego prawnika), że alimenty to są jej (i dzieciom) potrzebne jak świni parasol, pogonienie pasożyta z domu oznacza, że dzieciom finansowo per saldo wieść się będzie lepiej, bo dochód per capita w rodzinie - paradoksalnie - wzrośnie, a odpalenie eksmęża/wciąż ojca do przytułku to słaby pomysł.

Małżonek również wspierający powyższe, no bo raz, że logika, dwa, że on faktyczną pracą zarobkową nie skalan, bo przecie wiersze pisze...

 

Cóż zrobił sąd, kierowany "mądrością życiową"?

 

(werbleeee!!)


Dwoje dzieci, oboje przy matce, no to ojciec ma od dziś płacić po 1000 PLN/miesiąc/dziecki. 2 kafle łącznie.

Bo "sąd kieruje się jego możliwościami zarobkowymi" - czytaj: facet w okolicach 40-tki, bez doświadczenia zawodowego - zdaniem sądu - bez trudu znajdzie pracę, która pozwoli mu nie zdechnąć z głodu i jeszcze pierdnąć 2 kaflony w dzieci.

 

(badum-dum-tssst!)

 

Także ten...

 

Logiki w działaniach sądu czasem trudno się dopatrzeć....

Jeśli tylko jesteś w stanie pociągnąć to finansowo - inwestuj (podkreślam, bo to wbrew pozorom nie wydatek) w dobrego prawnika. Najlepiej specjalizującego się w prawie rodzinnym. I bazuj na opinii osobistej, a nie internetowych z google - tu można się przejechać...

 

8 godzin temu, nin napisał:

Moje zobowiązanie, co do dziecka nadal mnie obowiązuje i zamierzam się z niego wywiązać w każdym aspekcie: finansowym, czasowym, uczuciowym.

 

I to staraj się maksymalnie dokumentować i przedstawiać sądowi.

 

Przeciwnik ma wyjść na pieniaczkę i poszukiwaczkę złota.
Ty masz być do rany przyłóż ojcem, który ma w dupie pieniaczkę i jej podskakiwanie, a widzi tylko dziecko i jego dobro.

 

W takim przypadku Twoje szanse rosną.

 

 

8 godzin temu, nin napisał:

A co by było gdybym to ja złożył wniosek o alimenty? Jesteśmy przecież dokładnie w takiej samej sytuacji. Wniosek jako pierwszy w niskiej kwocie.

 

 

Masz do tego prawo :-)
Możesz też w ogóle zadziałać a'contrario i wystąpić sam z wnioskiem o uregulowanie opieki i alimentację :-)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobry prawnik. Tu mam problem bo jestem w obcym srodowisku. Moze znajdzie sie ktos z Braci z Trojmiasta z wiedza kogo mozna by zaangazowac?

 

Z rozmow jakie przeprowadzilem z innymi doswiadczonymi wylania sie taki scenariusz:

W przypadku zlozenia wniosku o alimenty zlozyc swoj wniosek. Oba wnioski beda rozpatrywane jednoczesnie i na rozprawie starac sie wykazac swoje zaangazowanie oraz bezsensownosc wniosku drugiej strony z uwagi na zaangazowanie i wspolne zamieszkanie. Sam wniosek drugiej strony mozna probowac przedstawic jako skok na kase bo przeciez w obecnej sytuacji wszelkie potrzeby dziecka sa zaspokajane dobrowolnie. 

 

W przypadku wyprowadzenia sie matki wniesc sprawe o przyznanie opieki niezaleznie od realiow jaki wszyscy znamy wykazujac w ten sposob determinacje i przedstawic swoje atuty. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, nin napisał:

W przypadku zlozenia wniosku o alimenty zlozyc swoj wniosek

 

Wtedy to pełnomocnik partnerki może potraktować to jako skok na kasę.

 

Ja bym oparł całą spawę na rzymskiej zasadzie - chcesz pokoju, szykuj się do wojny (i do tej pory to chyba robisz).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@Normalny

Wpisałbym jako kwotę alimentów np 200 zł na potrzeby żywieniowe i rozrywkowe bo matka dziecka np. raz na miesiąc kupuje banana (1szt) twierdząc np. że więcej nie było, a jakiekolwiek wyjście z dzieckiem z domu to dla niej problem (chyba, że do własnej mamusi malować paznokcie). Pozostałe koszty matka pokrywa opłacając 50% mieszkanie i przedszkole więc nie uwzględniam ich we wniosku uznając, że reguluje je dobrowolnie. Wtedy sąd miał do rozpatrzenia dwa wnioski. Jeden od matki na kwotę 1200 zł oraz drugi od ojca na kwotę 200 zł. Może spowodowałoby to jakiś dysonans poznawczy w sądzie?

 

Ale Ok. Podstawa tak jak napisałeś oraz pozostali bracia to spokój.

 

Jeżeli ktoś ma własne wyrobione w oparciu o swoje doświadczenia informacje o dobrym adwokacie/radcy z Trójmiasta lub z miejscowości na trasie Trójmiasto -> Słupsk poproszę o informacje.

Edytowane przez nin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.