Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Ankieta dla Braci, Którzy byli w długich (1,5 +) związkach

Warunek wypełnienia - w trakcie lub po związku o minimum 1,5 letnim stażu.  

97 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, stworzysz z nią klasyczny związek niesformalizowany?

    • TAK
      76
    • NIE
      21
  2. 2. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, zawarłbyś z nią związek małżeński?

    • TAK
      22
    • NIE
      75
  3. 3. Czy w ogóle jesteś zainteresowany klasycznymi związkami w stylu LTR z kobietami?

    • TAK
      69
    • NIE
      28


Rekomendowane odpowiedzi

Długowłosy    3658

Bracia,

 

szybka ankietka - czy w przypadku spotkania kobiety, która odpowiadałaby Ci w 99% (nie deliberujemy czy takie istnieją) wszedłbyś z nią w związek formalny / nieformalny / w ogóle nie chcesz związków.

 

Proszę o odpowiedzi Braci, którzy byli / (ewentualnie są ;)  ) w związku / małżeństwie minimum 1,5 letnim ).

 

Każdy głos jest mile widziany poza jojczeniem "kobiety to k....y" itp.

 

Moje zdanie cześć z Was zna, to nie tajemnica, jestem ciekaw jak WY to widzicie.

 

Zapraszam do odpowiadania i dyskusji :)

 

Wyzwiska kobiet, trolling i spamowanie - polecą warny i bany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
czader    299
Napisano (edytowane)

Ślub to jest dla mnie w ogóle abstrakcja.

Facet z własnej woli oddaje się woli partnerki.

Ten papierek daje paniom praktycznie kontrolę, bo przy rozwodzie wyduszą pieniądze, sąd da im z marszu opiekę nad dzieciakami.

 

Dla faceta to kompletnie żaden interes.

Ale co niektórzy nie zrobią, byle tylko zamoczyć :D

Edytowane przez czader

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Normalny    1327

Byłem w dłuuuugim małżeństwie i kolejnego nie będzie.

Związek - jak najbardziej ale przy zachowaniu odrębności finansowej, mieszkaniowej itp.

Na chwilę obecną idealny jest dla mnie typu LAT (czyli trochę singiel a trochę w parze).

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adolf    2855

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
SennaRot    2451
Napisano (edytowane)

Byłem w długim związku, mieszkaliśmy razem, ślub był w planach (zaręczony). Nic nie wiedziałem, nie wiele rozumiałem. Na szczęście do ślubu nie doszło. 

Dzisiaj nie ma mowy o małżeństwie. Prosty powód - umowa dla faceta całkowicie nie korzystna, nawet biorąc pod uwagę intercyzę. Po co mam się pchać w coś co może kiedyś obrócić przeciwko mnie?.... Z czego nie będę miał żadnych wymiernych korzyści tylko zobowiązania. Kiedyś tego nie rozumiałem teraz kiedy wiem nie wchodzi taki akt prawny w grę. Chyba każdy Samiec jeśli zrozumie co tak na prawdę oznacza ten kilkuminutowy akt prawny i jak działa psychika kobiety nie zaryzykuje jego podpisania.

Edytowane przez SennaRot
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Oktabryski    92

Myślę, że to pytanie jest źle sformułowane.

 

Jeśli spotkałbym partnerkę, która by mi odpowiadała w 99% oczywiście, że zawarłbym z nią związek małżeński.

 

Ale takiej nie spotkam. Taki stopień dopasowania w przyrodzie nie występuje. Been there, done that.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tadzik    51

Trzy razy NIE :)

Chyba naprawdę zestarzałem się bo zupełnie inaczej patrzę teraz na kobiety niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu.

Kryzys wieku średniego ??? :ph34r: Nie sądzę ...

Niektórzy z moich znajomych mówią, że "niewiedza jest błogosławieństwem" ale na pewno nie w tym przypadku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KevinMitnick    183

Mi sie chepie tym związkiem po 14 latach :D Jeżeli żona to na pewno nie polka a jakaś jasnowłosa długowłosa amerykańska blondyna - nie no to tylko sfera marzeń :) .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pozytywny    1239

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kryss    1926

Kobiety są fajne, ale tylko do momentu gdy poczują że mają przewagę, wtedy bezwzględnie to wykorzystują.

Żadnych zależności , wspólności itp.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3658
15 godzin temu, Adolf napisał:

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

 

14 godzin temu, Pozytywny napisał:

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

 

Paradoksalnie dla mnie dwie najbliższe rzeczywistości wypowiedzi ;) 

 

Czekam na kolejne wypowiedzi Braci i podyskutujemy :)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    3252
Napisano (edytowane)

Miałem trochę zagwozdkę z tą ankietą, ale ostatecznie po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że gdybym trafił na pasująca mi kobietę o podejściu jak opisał to @Pozytywny, to wszedłbym z nią w związek, ale małżeństwo zdecydowanie odpada. Tyle tylko, że chciałbym wejść w taką relację dopiero za jakiś czas, jak już uda mi się zrealizować pewne postawione sobie cele... chyba że owa samica faktycznie była by wsparciem, ale to rzadkość.

 

Problem z obecnymi paniami jest taki, że już dawno nie trafiłem na taką, jak z opisu Pozytywnego. Raz miałem przyjemność z taką samicą, która starała się, zaskakiwała mnie i patrzyła na mnie jak w obrazek, co było bardzo przyjemne. Potem haj minął, rycerskość wzięła górę, wyszedł brak męskiego wzorca i wszystko się skończyło.

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pozytywny    1239

Myślę, że większość Braci zaznacza "NIE" ponieważ po różnych przygodach, nie są w stanie wyobrazić sobie kobiety w 99% idealnej.

A tu nie chodzi o to czy takie są, tylko czy jeśli taka się znajdzie to wejdziemy w nią związek. Uważam, że większość z nas by w to weszła :)

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4471

Szkoda ze jest tylko trzy mozliwosci :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Chrumkacz    446

Wypełnione, obecnie jestem w prawie 3letnim związku.

Jeżeli kobieta jest ogarnięta, nie odpierdala jej za bardzo to nie mam nic przeciwko LTR, ale bez żadnych dzieci i innych formalizacji (kredyt, mieszkanie itp itd).

A tak to to forum mi zdecydowanie wybiło z głowy wszelkie ożenki :) 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
czader    299

Jak zacznie jęczeć o ślub, to się spytajcie, gdzie miała swoje dziewictwo :D

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
marios27    118

No jak to? Musisz się chajtnąć bo tak trzeba, inaczej ciotka babcia wujkowie X powiedzą że co? Może gej jesteś xD :D Sam widze po braciaku że z jednej strony się cieszy ale z drugiej ma obawy:D jednak co ja mogę skoro tyle razy mu mówiłem:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Subiektywny    5275
Napisano (edytowane)

1. TAK

2. ZDECYDOWANIE NIE. Znam, wiem z czym to się je, drugi raz nie spróbuję - dzięki. Instytucja wybitnie niekorzystna dla mężczyzny. Prawnie, społecznie, psychologicznie itd.

3. TAK. LTR ale zdecydowanie LAT - tak jak napisał @Normalny. Namieszkałem się juz non-stop pod jednym dachem i ... raz na jakiś czas można, ale non-stop to nie jest dobra opcja dla mężczyzny. Kobieta się przezwyczaja i zaczynają się kłopoty.

 

99% sukcesu z kobietami w układach długoterminowych to trzymać je w pewnej dozie niepewności. Małżeństwo i wspólne mieszkanie non-stop nie zapewniają jej a wręcz przeciwnie.

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
qbacki    496
Napisano (edytowane)

Ja na wszystko dałem NIE 

Powod jest taki ze teraz jestem na etapie samorozwoju a jeżeli mocno w to wejdziemy to po prostu nie ma czasu na kobiety. 

 

Gdyby nie to- spokojnie mógłbym mieć coś na stałe ale jednak bez ślubu:) 

Fajnie miec ogarniętą pannę, pomiziać, posmyrać;] to jest BARDZO MIŁE:) 

Edytowane przez qbacki
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piccardo    35

Co prawda mój związek nie wypalił, ale liczę na coś takiego jak opisał @Mosze Red w temacie udanych małżeństw i możliwe że jest światełko w tunelu bo znalazłem coś więcej niż "miłość" ale bratnią duszę. Małżeństwo zaś jest jedynie opcją z uwagi na dziecko (nazwisko i kwestie prawne) bo do samego związku jest zbędne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rnext    4223

To i ja się wyspowiadam z ankiety.

1 - tak, pod warunkiem że jej zależy, oboje wiemy czego od siebie oczekujemy i wspólnie wiosłujemy w tym samym kierunku.

2 - nie! Abso-fucking-lutely. Jeśli laska potrzebuje ślubu, to znaczy że nie o mnie jej chodzi, tylko o coś innego. Poza tym dochodzi cała lista negatywnych konsekwencji w świetle których, nieformalizowanie związków jest jednym z filarów męskiego BHP (Bezp. i Hig. Pożycia) w naszej kulturze.

3 - tak, i w zasadzie czy LAT czy nie, potrafię dokładnie wyznaczyć własne terytorium. Ani kroku dalej.

 

Kobiety, to nie zło wcielone. Twierdząc tak, jest trochę jak by się saper na bombę obrażał, że spierdolił (żeby nie było, "udało" mi się to parę razy) i mu ręce przy rozbrajaniu urwało. Więc albo jesteś świadomym ryzyka saperem, znasz swoje możliwości i za bomby lotnicze się nie zabierasz, bo masz tylko miny przeciwpiechotne rozpracowane, albo się szkolisz żeby bomba niestraszną była. Albo zmieniasz zawód.

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
K272    77

Ależ oczywiście że istnieje idealna kobieta! Tak długo, jak istnieje chemiczny haj, nazywany potocznie zakochaniem. Wtedy właśnie kobieta jest idealna i to nie w jakiś tam 99% ale w 120%...

Problem polega na tym, że ten haj bardzo szybko się kończy... Ja chodziłem nabuzowany jakieś 2 lata, a później był taki kop w głowę, ze to aż cud, że nie odpadła...

Jedyne co dziś mogę zrobić, to ostrzegać młodych.

 

Koledzy, nie idźcie tą drogą...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pozytywny    1239

Brak wam abstrakcyjnego myślenia i wyobraźni :) Weźcie przykład z samiczek, one przez całe życie wierzą w chodzący ideał.

Nawet jak są w "szczęśliwym związku", po ślubie, mają dzieci to i tak wierzą, że w końcu przyjdzie ten jej wymarzony książę i spełni jej baśniowe fantazje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Przemek1991    401

Jeżeli udałoby mi się znaleźć odpowiednią partnerkę, to zdecydowanie wolałbym stworzyć z nią związek niesformalizowany.

 

Małżeństwo, to jak dla mnie tylko papierek i obiecywanie sobie złotych gór, przy zgromadzonych gościach i kapłanie, który jest Boskim "pośrednikiem". To czysta głupota.

 

Życie jest nieprzewidywalne, i w chwili gdy jedna osoba zdecyduje się odejść to nie jesteśmy skazani na rozwody, dzielenie majątku i inne tego typu pierdoły, po prostu się rozstajemy i każde z nas idzie w swoją stronę.

 

Głównym problemem oczywiście będzie sama zainteresowana, bo jak wiemy, mało która kobieta zgodzi się na tego typu relacje. W małżeństwie w przypadku Pań, co Twoje, to moje, a co moje to moje :D 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez Mario1977
      Drodzy Bracia Samcy,
       
      Jestem w stałym związku od 10 lat. 6 lat po ślubie po słowach mojej Pani: „Może byś się na coś zdecydował?!” Sytuacja standardowa. Biały rycerz w zawsze nienagannie lśniącej zbroi niezależnie czy świeci słońce, czy grad gówien sypie się z nieba. Praca po 70-80 godzin tygodniowo, dom, samochód, bajery, szmery i zainwestowany czas na realizację zachcianek... a wszystko to mające rezultaty w seksie z kłodą raz na miesiąc i braku szacunku. Pani też pracuje, więc sami wiecie... mogła sobie pozwolić na dojebanie po intelektualnym ryju.
       
      2 lata temu pojawiła się u mnie nieuleczalna choroba. Wyrok bardziej przesrany niż IBS naszego guru. W kilka godzin po wstępnej diagnozie Pani bez wzruszenia kazała się odwieźć na imprezę, na którą nie byłem zaproszony pod mieszkanie chłopaka swojej koleżanki (no comments!).
       
      Białorycerskie rozterki chorego pizduś-plastusia doprowadziły do tego, że zrezygnowałem z dobrze płatnej pracy, otworzyłem własną działalność chcąc zabezpieczyć niepewną przyszłość, a białogłowa zadeklarowała miłość, wierność, i uczciwość małżeńską póki nas cegła spadająca na głowę w drewnianym kościele nie rozłączy.
       
      Rok temu życie skierowało mnie na drogę rozwoju duchowego, a pół roku temu miałem tak silne duchowe przeżycia, że coś na zawsze pękło. Jak za odjęciem ręki zniknęły u mnie bóle dupy, frustracje powodowane polityką, tym co ktoś o kimś pierdoli i zostały zastąpione uczuciem pewności siebie i szczęścia. Zrozumiałem, że sam jestem kowalem własnego losu. Business w ciągu kilku miesięcy zaczął przynosić większe dochody, choroba jakby zniknęła; 100% remisja i żadnych spodziewanych nawrotów. W życiu małżeńskim pojawił się częstszy seks, ochłapy szacunku, wspólnie spędzany czas i moje mocne postanowienie, że postawię ten związek na nogi.
       
      Nacisk jaki kładę na rozwój duchowy jest obecnie moim najważniejszym priorytetem. Bardzo niedawno „przerobiłem/rozkminiłem” (przynajmniej częściowo) mój największy życiowy ogranicznik: uczucie poczucia winy. Po krótkiej analizie ostatnich 30+ lat w ręką w nocniku bez wahania w działaniu powiedziałem Pani, że odchodzę i jeśli będzie mądra, to będzie miała w życiu dobrze, a jeśli nie, to ja się nie będę patyczkował. Innymi słowy: bez wyroku sądu z orzekaniem będę hojny, a jak fikniesz to wyjmę moje asy z rękawa.
       
      Cofnę się teraz 5-6 miesięcy wstecz. Wraz z moim rozwojem duchowym zaplątałem się w bliższą relację z dziewczyną, która dotąd była mi obojętna jak wczorajsza gazeta. Mnogość wspólnych tematów: ezoteryka, rozwój duchowy, audycje Mareczka ("YouTube’owa" fanka) etc. Sęk w tym, że za pomocą shit testów, manipulacji, i kręcenia pupą przerodziło się to w flirt. Dziewczyna ma chłopaka i historię przeskakiwania prosto z gałęzi na gałąź bez schodzenia z drzewa. Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy w jednym łóżku (bez seksu). Za pierwszym razem po długim dniu we dwoje ładnie poszliśmy spać. Za drugim razem gdy przytuleni kładliśmy się spać zażartowałem: „Ale się dałem wpędzić w Twój friend zone.” Odburknęła coś jakby to nie była prawda i poszły ostre iskry. Skończyło się na „buzi buzi – wow, fajny tyłek – buzi, buzi” ale minutę potem oboje stwierdziliśmy, że nie możemy. No dobra, ona stwierdziła to pierwsza (Spierdalać!)
       
      Do niedawna traktowałem ją jak kumpelę, a więc nie odpierdalałem „stajla” „popatrz jaki jestem silny macho.” Gdy już się dałem wciągnąć w jej grę, to się nie popisałem. Średniowieczne dworskie wzorce obudziły się we mnie na nowo i dawały o sobie znać w najbardziej nietrafionych momentach. Zamiast dodawać pewności siebie, to ją zaczęły grzebać. Teraz myślę, że gdy ona chciała, to ja na to „lałem,” gdy mi zaczęło zależeć, przejebałem cały kapitał w kilku partiach życiowego pokera. Zresztą to nie ma teraz większego znaczenia.
       
      Nauczyłem się raz na zawsze. Dziewczynki nie są po to, żeby się z nimi przyjaźnić, tylko... no właśnie! A gdyby ta konkretna dziewczyna była materiałem na fajną przygodę, już dawno olałaby tamtego misia. Jest nie tylko kobietą, czyli niezdolną do kochania w taki sam sposób jak my istotą, ale jeszcze taką co się w tańcu nie pierdoli. Spoko! Ale ta karma to nie dla mnie! Nie mam do niej żalu. Za to wszystko czego mnie nauczyła i pomogła w rozwoju, będę jej wdzięczny do końca życia (tzn. do końca roku... może?!) haha.
       
      Na dzień dzisiejszy utknąłem w jakimś niebycie.  W domu cały czas mieszkam z żoną wobec której jestem skurwielem. Efekt: Pani jest potulna jak baranek i ciągle prosi o seks a ja popijam drina, idę do osobnej sypialni i olewam. Okazjonalnie ostre rżnięcie w stylu „ja tu rządze szmato!” Temat rozwodu od kilku dni nie był poruszany. W życiu zawodowym, chociaż nie pracujemy razem, to ze względu na układ, niemalże codziennie spotykam tę przyjaciółkę. Gadka szmatka i te sprawy, czyli generalnie warunki utrudniające szybsze pójście naprzód.
       
      Kiedy tylko mogę zakładam słuchawki i słucham modlitwy Mareczka, anglojęzycznych podcastów MGTOW i innych interesujących mnie zagłuszaczy myśli. Pomaga wygasić emocje i skupić się na pracy. Mozolnie wracam do mojej dawnej wydajności i efektywności.
       
      Wiosek? Bracia, dbajcie o czystość myśli i nie przestawajcie się uczyć! Miejcie hobby, znajomych i plany na każdy weekend wypełniony męskimi rozrywkami. Jeśli tego w Waszych życiach zabraknie, zachmurzy się, zacznie padać deszcz i być zimno. Wtedy obecna lub nowa samica okaże się wybawieniem by zaraz potem pchnąć Was w szambo! I wiecie co jest najśmieszniejsze? TO NIE BĘDZIE JEJ WINA. Ona jest pięknym Bożym stworzeniem ukształtowanym przez matkę naturę. TO WY SAMI BĘDZIECIE SOBIE WINNI!
       
      Pozdrawiam Was Bracia, dbajcie o siebie!
    • Przez Odlotowy
      Niedawno internet, obiegła pewna fotografia ze ślubu pewnej pary.
      Ona, dumnie klęcząca przed swoim wybrankiem, On - dumnie przed nią stojący, w spodniach opuszczony.
       

       
      Co o tym sądzić?
      1) Pamiątka ostatniego lodzika w życiu?
      2) Pomnik zwycięstwa mężczyzny, który uchował sobie Panią?
      3) Marna prowokacja?
      4) Duży dystans świeżo poślubionej pary?
      5) Tani chwyt reklamowy? Przecież autor się podpisał na zdjęciu.
      6) Przekroczenie granic dobrego smaku, nawet jak na taką uroczystość?
       
      Jakie jest Wasze zdanie?
      Zapraszam do dyskusji!
    • Przez MoszeKortuxy
      Rafonix ostro ciśnie po Agnieszce.
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Daniel pracuje na streamie, a Agnieszka się puszcza w klubie. Jakie to dobrze znane 
       
    • Przez Odlotowy
      Nie dawno, jeszcze w okresie wakacyjnym, wracałem z kumplem w nocy z okazjonalnego piwka – kumpel – jeden z lepszych, jeszcze z czasów szkoły średniej, wolny, zadowolony z siebie singiel – osobiście uważam, że kobietom się podoba. W drodze powrotnej poruszył dość istotny temat – mianowicie – tydzień wcześniej spotkał się u naszych, wspólnych znajomych.
      W momencie dogorywania imprezy i kiedy pan domu był już na tyle słabo kontaktujący, że stwierdził, że uda się spać i już pod jego nieobecność, jego kobieta nagle zaczęła narzekania na swojego faceta ,,jaki to on słaby w łóżku jest” a ,,w ogóle to ma małego penisa” Warto tutaj dodać, że jest to para – związek, który trwa już kilka lat, od niedawna mieszkają ,,na swoim” wynajmowanym u kogoś kwadracie. Mój kumpel – mimo, że uważam go za ogarniętego – myślał przez chwilę, aby sytuację wykorzystać – jednak na jego szczęście – nie zrobił tego, co rzecz jasna bezpośrednio w rozmowie o tej sytuacji, z nim, pochwaliłem go. Rezultat tej akcji byłby katastrofalny w skutkach – w końcu prawdziwi mężczyźni ufają i wierzą swoim kobietom na słowo, ale już nie na czyny Ogólnie sam uznał, że dziewczyna w tamtej chwili potrzebowała atencji i być może, chwilowego urozmaicenia swojego życia – gotowa była się puścić, kiedy za ścianą spał ,,facet jej życia”
      Znam ją na tyle, że jestem w stanie uwierzyć w jego wersję – pomimo, że wtedy nie byłem z nimi.
       
      Ta historia uświadomiła mi pewną rzecz – mianowicie – panie będące w związkach, najogólniej mają tendencję, do narzekania na swoich wybranków pod względem jakości i ,,trwałości” ich własnych, męskości – przyrodzeń. Co jest zaskakujące, ponieważ jak nadmieniłem wcześniej – ich partnerzy to ich własne decyzje i wybory. Co jest najlepsze – takie narzekania mają miejsce w związkach już kilkuletnich, dobrze przetartych – o małżeństwach nawet wspominać już nie będę.
      Nocne zwierzenia mojego kumpla, przypomniały mi pewną sytuację sprzed kilku lat, kiedy byłem świadkiem podobnej a może nawet, bardziej agresywnej krytyki kobiet na ich facetów.
      Było to przy okazji, imprezy, którą zorganizowała pewna para zaraz po swoich zaręczynach – aby swoje szczęście oznajmić i pokazać ,,ludowi pracującemu”
      Jakże wielkie było moje zdziwienie wtedy – dzisiaj już by mnie nie dziwiło – kiedy większość pań obecnych wtedy na tej imprezie, nagle, jak jeden mąż, zaczęły najpierw od delikatnych, krytycznych komentarzy pod adresem swoich facetów, by przejść do agresywniejszej retoryki w sytuacji kiedy widziały, że panowie zupełnie nie reagują na ich zachowanie i słowa. Ile jadu i nienawiści się tam przelewało w słowach, można by pewnie obdarować tym niejedną parę. Panowie rzecz jasna – myśląc, że dobrze robią, ja uważałem podobnie wtedy – nie reagowali, wręcz ignorowali swoje kobiety, które później jak gdyby nic się nie stało, znowu weszły na tory chełpienia swoich facetów ,,jakie to szczęście je wszystkie spotkało”
      Zarzuty pań dotyczyły w tamtej sytuacji dotyczyły również pewnych cech, fizycznych i mentalnych ich facetów – od kiepskiego fiuta, słabe zarobki – w sensie mogłoby być więcej – że, mogły trafić lepiej niż mają, słabość oraz uległość względem kobiet w różnych sytuacjach. Oczywiście wszystko epatowało w tamtej sytuacji na bazie zwrócenia na siebie uwagi – podniosły głos, zimny wyraz twarzy, stworzenie w 5 minut klubu wzajemnej adoracji. Kiedy z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego to robią – usłyszałem - ,,to tylko żarty”
       
      Nie – to nie są żarty. Doskonale wszyscy wiemy, że nie należy takich sytuacji odbierać w kategoriach żartu. Odwracając sytuację – kiedy to panowie, pozwalają sobie na właśnie, takie żarty ze swoich kobiet – kończy się to awanturą, wymuszeniem przeprosin i szlabanem na wiele rzeczy na kilka tygodni lub miesięcy. Błędem takich sytuacji, jest brak reakcji ze strony facetów.
      Przyznam się Wam, wszystkim, szczerze, że gdybym był w takiej sytuacji, kiedy moja kobieta opowiada takie rzeczy, już nawet nie tyle co w towarzystwie wspólnych znajomych, ale w ostentacyjnej prezentacji tak aby słyszeli to obcy ludzie – byłoby mi co najmniej przykro – ale puściłbym jej szybką, krótką wiązankę nawiązującą choćby do jej niedoskonałości cielesnej – zastosowałbym zwyczajne lustro w takiej sytuacji. Niech odczuje to na własnej skórze.
      Brak reakcji na takie zachowania, będzie powodował kolejne podobne zachowania i reakcje, ale coraz częściej i z coraz mocniejszą siłą.
      Wszelka krytyka kobiet odnośnie ich facetów, jest zwyczajnie schematyczna i dotyczy zazwyczaj:
      1) Słabego penisa – lub jak kto woli – małego penisa a co za tym idzie narzekania pod kątem łóżkowym
      2) Zarobków – ,,zarabiasz za mało, zmień pracę albo zacznij pracować na dwóch etatach”
      3) Dbałości o relacje z własną rodziną - ,,nie zamierzam spędzać niedzieli z twoją matką, dlatego na rosołek jedziemy do mojej”
      4) Porównywanie do kolegów faceta oraz kolegów z otoczenia kobiety
      5) Ciągłe wypominanie czegoś co miało miejsce jakiś czas wcześniej, lub czegoś co facet miał zrobić
      Takie i podobne żarty często są tematem rozmów kobiet w grupach – rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich – zauważyłem dużą uległość facetów w takich sytuacjach. Nie reagują, nie pokazują kobiecie jej miejsca a zwyczajnie zwrócenie uwagi w stylu ,,nie mów takich rzeczy w towarzystwie, sprawia mi to przykrość” – jeszcze bardziej nakręca kobietę do agresywniejszej postawy.
       
      Jak odbierać takie postawy i na nie reagować?
      Oczywiście należy wyrazić, głośno swoją dezaprobatę w takich sytuacjach – nie po to spotykam się w większym gronie znajomych, aby wysłuchiwać babskich narzekań pod adresem ich partnerów. Kolejna rzecz – to zwrócenie uwagi facetom w takich sytuacjach aby jednak się ogarnęli – to jednak jest osłabianie własnej pozycji w grupie, w oczach całej reszty.
      Takie i podobne zachowania to również, nic innego jak testy – kobiety takim testom badają grunt, otoczenie, na co mogą sobie pozwolić w towarzystwie a także, walka o lepszą pozycję w gronie znajomych – przecież nikt nie podskoczy do kogoś, kto jest zwyczajnie silniejszy.
      To także test skierowany w stronę facetów, na to jak się zachowają, czy mają jaja i siłę odpowiedzieć swojej ,,pani” w towarzystwie na takie ,,żarty” lub zaczepki.
      Tutaj genialnym przykładem jest facet, który praktycznie non-stop krytykowany jest za poziom zarobków, pomimo, że jego żona nie pracuje od ładnych, kilku lat i nie wygląda na to aby coś w tej materii miało się zmienić.

      Osobiście odbieram takie przejawy zachowań – począwszy od sytuacji mojego kumpla, po sytuację, której świadkiem byłem w większym gronie osób – jako znak, że w danym związku coś się psuje i to od dłuższego czasu. Jak doskonale wiemy – panie wolą szukać nowej gałęzi, nowych możliwości w nowej relacji, niż pracować nad tą, w której się znajdują. Panom, którzy są w związkach i bywa, że poprzez takie zachowania swoich kobiet, znajdują się w centrum zainteresowania – agresywnego i krytycznego – proponowałbym przemyślenie tematu ewakuacji z takiej relacji zanim – zrobi to kobieta, z hukiem i pozbawieniem resztki godności i honoru danego faceta.

      Za poświęconą uwagę bardzo dziękuję, liczę na zabranie głosu w temacie - proszę wybaczcie mi dłuższy, niż zazwyczaj post...ale temat rzeka i tak nie poruszyłem kilku innych kwestii, związanych z tematem.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×