Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Ankieta dla Braci, Którzy byli w długich (1,5 +) związkach

Warunek wypełnienia - w trakcie lub po związku o minimum 1,5 letnim stażu.  

116 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, stworzysz z nią klasyczny związek niesformalizowany?

    • TAK
      89
    • NIE
      27
  2. 2. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, zawarłbyś z nią związek małżeński?

    • TAK
      30
    • NIE
      86
  3. 3. Czy w ogóle jesteś zainteresowany klasycznymi związkami w stylu LTR z kobietami?

    • TAK
      81
    • NIE
      35


Rekomendowane odpowiedzi

Bracia,

 

szybka ankietka - czy w przypadku spotkania kobiety, która odpowiadałaby Ci w 99% (nie deliberujemy czy takie istnieją) wszedłbyś z nią w związek formalny / nieformalny / w ogóle nie chcesz związków.

 

Proszę o odpowiedzi Braci, którzy byli / (ewentualnie są ;)  ) w związku / małżeństwie minimum 1,5 letnim ).

 

Każdy głos jest mile widziany poza jojczeniem "kobiety to k....y" itp.

 

Moje zdanie cześć z Was zna, to nie tajemnica, jestem ciekaw jak WY to widzicie.

 

Zapraszam do odpowiadania i dyskusji :)

 

Wyzwiska kobiet, trolling i spamowanie - polecą warny i bany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ślub to jest dla mnie w ogóle abstrakcja.

Facet z własnej woli oddaje się woli partnerki.

Ten papierek daje paniom praktycznie kontrolę, bo przy rozwodzie wyduszą pieniądze, sąd da im z marszu opiekę nad dzieciakami.

 

Dla faceta to kompletnie żaden interes.

Ale co niektórzy nie zrobią, byle tylko zamoczyć :D

Edytowane przez czader

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Byłem w dłuuuugim małżeństwie i kolejnego nie będzie.

Związek - jak najbardziej ale przy zachowaniu odrębności finansowej, mieszkaniowej itp.

Na chwilę obecną idealny jest dla mnie typu LAT (czyli trochę singiel a trochę w parze).

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Byłem w długim związku, mieszkaliśmy razem, ślub był w planach (zaręczony). Nic nie wiedziałem, nie wiele rozumiałem. Na szczęście do ślubu nie doszło. 

Dzisiaj nie ma mowy o małżeństwie. Prosty powód - umowa dla faceta całkowicie nie korzystna, nawet biorąc pod uwagę intercyzę. Po co mam się pchać w coś co może kiedyś obrócić przeciwko mnie?.... Z czego nie będę miał żadnych wymiernych korzyści tylko zobowiązania. Kiedyś tego nie rozumiałem teraz kiedy wiem nie wchodzi taki akt prawny w grę. Chyba każdy Samiec jeśli zrozumie co tak na prawdę oznacza ten kilkuminutowy akt prawny i jak działa psychika kobiety nie zaryzykuje jego podpisania.

Edytowane przez SennaRot
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że to pytanie jest źle sformułowane.

 

Jeśli spotkałbym partnerkę, która by mi odpowiadała w 99% oczywiście, że zawarłbym z nią związek małżeński.

 

Ale takiej nie spotkam. Taki stopień dopasowania w przyrodzie nie występuje. Been there, done that.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Trzy razy NIE :)

Chyba naprawdę zestarzałem się bo zupełnie inaczej patrzę teraz na kobiety niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu.

Kryzys wieku średniego ??? :ph34r: Nie sądzę ...

Niektórzy z moich znajomych mówią, że "niewiedza jest błogosławieństwem" ale na pewno nie w tym przypadku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mi sie chepie tym związkiem po 14 latach :D Jeżeli żona to na pewno nie polka a jakaś jasnowłosa długowłosa amerykańska blondyna - nie no to tylko sfera marzeń :) .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kobiety są fajne, ale tylko do momentu gdy poczują że mają przewagę, wtedy bezwzględnie to wykorzystują.

Żadnych zależności , wspólności itp.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Adolf napisał:

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

 

14 godzin temu, Pozytywny napisał:

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

 

Paradoksalnie dla mnie dwie najbliższe rzeczywistości wypowiedzi ;) 

 

Czekam na kolejne wypowiedzi Braci i podyskutujemy :)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Miałem trochę zagwozdkę z tą ankietą, ale ostatecznie po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że gdybym trafił na pasująca mi kobietę o podejściu jak opisał to @Pozytywny, to wszedłbym z nią w związek, ale małżeństwo zdecydowanie odpada. Tyle tylko, że chciałbym wejść w taką relację dopiero za jakiś czas, jak już uda mi się zrealizować pewne postawione sobie cele... chyba że owa samica faktycznie była by wsparciem, ale to rzadkość.

 

Problem z obecnymi paniami jest taki, że już dawno nie trafiłem na taką, jak z opisu Pozytywnego. Raz miałem przyjemność z taką samicą, która starała się, zaskakiwała mnie i patrzyła na mnie jak w obrazek, co było bardzo przyjemne. Potem haj minął, rycerskość wzięła górę, wyszedł brak męskiego wzorca i wszystko się skończyło.

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że większość Braci zaznacza "NIE" ponieważ po różnych przygodach, nie są w stanie wyobrazić sobie kobiety w 99% idealnej.

A tu nie chodzi o to czy takie są, tylko czy jeśli taka się znajdzie to wejdziemy w nią związek. Uważam, że większość z nas by w to weszła :)

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Szkoda ze jest tylko trzy mozliwosci :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wypełnione, obecnie jestem w prawie 3letnim związku.

Jeżeli kobieta jest ogarnięta, nie odpierdala jej za bardzo to nie mam nic przeciwko LTR, ale bez żadnych dzieci i innych formalizacji (kredyt, mieszkanie itp itd).

A tak to to forum mi zdecydowanie wybiło z głowy wszelkie ożenki :) 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak zacznie jęczeć o ślub, to się spytajcie, gdzie miała swoje dziewictwo :D

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No jak to? Musisz się chajtnąć bo tak trzeba, inaczej ciotka babcia wujkowie X powiedzą że co? Może gej jesteś xD :D Sam widze po braciaku że z jednej strony się cieszy ale z drugiej ma obawy:D jednak co ja mogę skoro tyle razy mu mówiłem:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

1. TAK

2. ZDECYDOWANIE NIE. Znam, wiem z czym to się je, drugi raz nie spróbuję - dzięki. Instytucja wybitnie niekorzystna dla mężczyzny. Prawnie, społecznie, psychologicznie itd.

3. TAK. LTR ale zdecydowanie LAT - tak jak napisał @Normalny. Namieszkałem się juz non-stop pod jednym dachem i ... raz na jakiś czas można, ale non-stop to nie jest dobra opcja dla mężczyzny. Kobieta się przezwyczaja i zaczynają się kłopoty.

 

99% sukcesu z kobietami w układach długoterminowych to trzymać je w pewnej dozie niepewności. Małżeństwo i wspólne mieszkanie non-stop nie zapewniają jej a wręcz przeciwnie.

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja na wszystko dałem NIE 

Powod jest taki ze teraz jestem na etapie samorozwoju a jeżeli mocno w to wejdziemy to po prostu nie ma czasu na kobiety. 

 

Gdyby nie to- spokojnie mógłbym mieć coś na stałe ale jednak bez ślubu:) 

Fajnie miec ogarniętą pannę, pomiziać, posmyrać;] to jest BARDZO MIŁE:) 

Edytowane przez qbacki
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co prawda mój związek nie wypalił, ale liczę na coś takiego jak opisał @Mosze Red w temacie udanych małżeństw i możliwe że jest światełko w tunelu bo znalazłem coś więcej niż "miłość" ale bratnią duszę. Małżeństwo zaś jest jedynie opcją z uwagi na dziecko (nazwisko i kwestie prawne) bo do samego związku jest zbędne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To i ja się wyspowiadam z ankiety.

1 - tak, pod warunkiem że jej zależy, oboje wiemy czego od siebie oczekujemy i wspólnie wiosłujemy w tym samym kierunku.

2 - nie! Abso-fucking-lutely. Jeśli laska potrzebuje ślubu, to znaczy że nie o mnie jej chodzi, tylko o coś innego. Poza tym dochodzi cała lista negatywnych konsekwencji w świetle których, nieformalizowanie związków jest jednym z filarów męskiego BHP (Bezp. i Hig. Pożycia) w naszej kulturze.

3 - tak, i w zasadzie czy LAT czy nie, potrafię dokładnie wyznaczyć własne terytorium. Ani kroku dalej.

 

Kobiety, to nie zło wcielone. Twierdząc tak, jest trochę jak by się saper na bombę obrażał, że spierdolił (żeby nie było, "udało" mi się to parę razy) i mu ręce przy rozbrajaniu urwało. Więc albo jesteś świadomym ryzyka saperem, znasz swoje możliwości i za bomby lotnicze się nie zabierasz, bo masz tylko miny przeciwpiechotne rozpracowane, albo się szkolisz żeby bomba niestraszną była. Albo zmieniasz zawód.

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ależ oczywiście że istnieje idealna kobieta! Tak długo, jak istnieje chemiczny haj, nazywany potocznie zakochaniem. Wtedy właśnie kobieta jest idealna i to nie w jakiś tam 99% ale w 120%...

Problem polega na tym, że ten haj bardzo szybko się kończy... Ja chodziłem nabuzowany jakieś 2 lata, a później był taki kop w głowę, ze to aż cud, że nie odpadła...

Jedyne co dziś mogę zrobić, to ostrzegać młodych.

 

Koledzy, nie idźcie tą drogą...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Brak wam abstrakcyjnego myślenia i wyobraźni :) Weźcie przykład z samiczek, one przez całe życie wierzą w chodzący ideał.

Nawet jak są w "szczęśliwym związku", po ślubie, mają dzieci to i tak wierzą, że w końcu przyjdzie ten jej wymarzony książę i spełni jej baśniowe fantazje.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli udałoby mi się znaleźć odpowiednią partnerkę, to zdecydowanie wolałbym stworzyć z nią związek niesformalizowany.

 

Małżeństwo, to jak dla mnie tylko papierek i obiecywanie sobie złotych gór, przy zgromadzonych gościach i kapłanie, który jest Boskim "pośrednikiem". To czysta głupota.

 

Życie jest nieprzewidywalne, i w chwili gdy jedna osoba zdecyduje się odejść to nie jesteśmy skazani na rozwody, dzielenie majątku i inne tego typu pierdoły, po prostu się rozstajemy i każde z nas idzie w swoją stronę.

 

Głównym problemem oczywiście będzie sama zainteresowana, bo jak wiemy, mało która kobieta zgodzi się na tego typu relacje. W małżeństwie w przypadku Pań, co Twoje, to moje, a co moje to moje :D 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic.
      Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. 
      https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1
       
       
      „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”.
       
      „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”.
       
      „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”.
       
      „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”.
       
      „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”.
       
      „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”.
       
      „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”.
       
      „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”.
       
      „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”.
       
      „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”.
       
      „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”.
       
      „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”.
       
      „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”.
       
      „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”.
       
      „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”.
       
      „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”.
       
      „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”.
       
      „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”.
       
      „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”.
       
      „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×