Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Special K

Czy facet może związać się z kobietą dla pieniędzy?

39 postów w tym temacie

Co sądzicie o związkach, w których kobieta zarabia lepiej od mężczyzny? Nie pytam o układy typu pani po 40 sponsoruje studenta, raczej o sytuację, kiedy oboje są w podobnym wieku, podobnie atrakcyjni fizycznie, facet całuje ziemię, po której samica stąpa i przejmuje obowiązki domowe, samica dużo pracuje i przynosi do domu konkretny hajs. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niech jeszcze zamienią się narządami płciowymi i związek idealny !

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jest taka sytuacja w mojej rodzinie. Stryj zajmuje się domem a jego żona zarabia pieniądze. Mają 6 dzieci (w tym 2 już dorosłych). Nie wiem jakie relacje są między nimi naprawdę, ale gdy jestem w odwiedzinach to wydaje mi się że stryj jest szanowany przez żonę. Aczkolwiek kilka razy byłem świadkiem kiedy skarżyła się na niego do teściowej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Myślę że to bardzo dobry związek, kobieta pracuje, utrzymuje mnie a ja mogę oddać się swojej pasji jaką jest gotowanie. Sprzątać nie trzeba bo kosi konkretny hajs - wynajmie się sprzątaczkę. Żyć nie umierać.

Edytowane przez adrv

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mam podopiecznego w takiej sytuacji. Niby się dogadują - ona ma firmę, on na stanowisku kierowniczym w firmie. Ona zarabia min. 2x tyle co on.

 

Jak wygląda to w praktyce? Wyglądają na szczęśliwych, ale zabrać go na piwo to oczywiście musi być zgoda małżonki. Podobno straszny pantofel.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moja koleżanka zarabia ok. 14 tys/m-c a jej partner ok. 2,500tyś (oboje w wieku ok.45lat).

Gość jest atrakcyjny fizycznie...ale ma padaczkę przez co jego dochody bardzo spadły, ponieważ już nie może prowadzić samochodu (ma częste ataki)

Długo czasu on potrzebował aby zaakceptować sytuację, a ona długo czasu potrzebowała, aby nie czuć się winna/nie było jej głupio że lepiej zarabia.

Ona wspiera gościa, rozumie ...ale czasem tak dowali w ego...(w zeszłym roku jak pojechali na wakacje ona zapłaciła za całą wycieczkę - wypomniała mu że on "nie potrafi nawet na wakacje zarobić".

 

Moja druga koleżanka (Pani dr prawa) nie spotyka się z gościem który zarabia mniej od niej - przerabiała temat i się nie sprawdził.

 

Mam też koleżankę (10 lat po ślubie, 2 dzieci) aktualnie to ona utrzymuje rodzinę, a on nie pracuje, ale wybudował sam dom, pomaga jej, szuka pracy ...Oboje się bardzo szanują.

 

Ja osobiście jestem zwolenniczką tradycyjnego układu - mężczyzna zarabia więcej. W domu tylko 1os może nosić spodnie:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Facet przymyka oko na rzeczy, których zdecydowanie nie toleruje, co zaznaczył na początku związku (palenie trawy, nie odpisywanie na smsy podczas wyjazdowej imprezy). Pozłości się trochę, ale zawsze wybaczy bo kocha - kobietę, czy pieniądze?

 

Teraz, Smerfetka napisał:

Moja koleżanka zarabia ok. 14 tys/m-c a jej partner ok. 2,500tyś (oboje w wieku ok.45lat).

Gość jest atrakcyjny fizycznie...ale ma padaczkę przez co jego dochody bardzo spadły, ponieważ już nie może prowadzić samochodu (ma częste ataki)

Długo czasu on potrzebował aby zaakceptować sytuację, a ona długo czasu potrzebowała, aby nie czuć się winna/nie było jej głupio że lepiej zarabia.

Ona wspiera gościa, rozumie ...ale czasem tak dowali w ego...(w zeszłym roku jak pojechali na wakacje ona zapłaciła za całą wycieczkę - wypomniała mu że on "nie potrafi nawet na wakacje zarobić".

 

Moja druga koleżanka (Pani dr prawa) nie spotyka się z gościem który zarabia mniej od niej - przerabiała temat i się nie sprawdził.

 

Ja osobiście jestem zwolenniczką tradycyjnego układu - mężczyzna zarabia więcej. W domu tylko 1os może nosić spodnie:D

To już nieco inna sytuacja, byli razem wcześniej, a gość utracił możliwości zarobkowe z przyczyn niezależnych, raczej tego nie planował

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

39 minut temu, Special K napisał:

facet całuje ziemię, po której samica stąpa i przejmuje obowiązki domowe

 

Możesz mi objaśnić o co tutaj chodzi, nie pojmuję nic?

 

.... a wracając do pytania: Prawdziwy Samiec nie zwiąże się z kobieta dla pieniędzy, po prostu nie da rady, kwestia honoru i poczucie godności.

Edytowane przez SennaRot
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sprząta, odkurza, robi pranie, ogarnia płacenie rachunków, załatwia sprawy urzędowe, robi kolacje przy świecach jak jej wysokość samica wraca z pracy zmęczona...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Special K no jaja sobie robisz :D:D:D i jeszcze ta jej wysokość samica :D:D:D dobre, kupa śmiechu.

 

a tak na serio.... No to żaden facet wtedy to cipa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jej wysokość to był mój prześmiewczy autorski żart.
A moje pytanie sprowadza się do tego, czy tak zakochany, czy tak wyrachowany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pomyliłaś albo pomyliłeś poważne forum z samosią

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kiedys pewna dziewczyna powiedziala mi ze mezczyzna z odkurzaczem, szmata w reku i preparatem na kurz w reku, jest DLA niej kompletnie aseksualny, zgadzam sie z tym w zupelnosci.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Znam dwie córki, w których rodzice żyją w podobnym układzie. Tj. żonki zarabiają więcej niż ich mężowie i zarządzają budżetem domowym. Nie są to jakieś ogromne różnice w zarobkach, oscylują gdzieś w granicach 2-3 tys. Miałem okazję poznać oba małżeństwa i zdecydowanie ci mężczyźni nie są samcami alfa (wygląd 4-5, zawodowo 6-7 wg SMV), o dziwo! Inteligentni, kulturalni, ale widać, że nieco strachliwi. Jednak są szczęśliwi - najwidoczniej odpowiada im układ, w którym zwierzchnictwo sprawuje kobieta.

 

Jaki ma to wpływ na córki? Na pewno bardziej niezależne od pozostałych kobiet, całkiem odważne, lubiące zabierać głos, pyskate szczególnie w sprawach relacji damsko-męskich, w których nader uwielbiają nadmieniać o ich hierarchii w rodzinnym domu. Niestety z większą premedytacją próbują wejść na głowę, w wielu sprawach nie uznają decyzji samca lub deprecjonują jego dokonania. Ponadto mają ogromną skłonność do obarczania swoimi niepowodzeniami lub problemami facetów z bliskiego otoczenia. Domniemywam, że jest to wyniesiony wzór z relacji matka-ojciec, w której żonka regularnie obwiniała swojego partnera o wszelakie porażki. Co dziwne - wiele kompleksów i wrażliwość na ich wytknięcie. Oczywiście wymienione cechy można przypisać wielu kobietom, ale z moich obserwacji wynika, że w takiej konstelacji i z takim nasileniem występują tylko we wspomnianym przypadku.

 

Czy warto rozpatrywać taką kobietę do związku? W długoterminowej relacji na pewno nie, bowiem wzorzec wyniesiony z domu zawsze będzie stanowić zapłon do kłótni. Chyba, że znajdujesz się w tej mniejszości uznającej wyższość kobiety w relacji samiec-samica.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Assasyn napisał:

Kiedys pewna dziewczyna powiedziala mi ze mezczyzna z odkurzaczem, szmata w reku i preparatem na kurz w reku, jest DLA niej kompletnie aseksualny, zgadzam sie z tym w zupelnosci.

 

@Assasyn, niby jo, ale bardziej aseksualny jest dla mnie taki któremu sprząta mama ;) Nie uważam, żeby ściera w ręku pomniejszała fiuta, sprzątanie po sobie wydaje mi się oczywiste. Przecież "silni i niezależni" mężczyźni z tego forum gdzieś mieszkają i odkurzaczem czasami się zhańbią :> Ewentualnie mieszkają w syfie i są tacy męscy :wub:

Bez przesady. Jestem za tradycyjnym podziałem ról i taki przyjęliśmy w naszym małżeństwie (ja sprzątam i gotuję a mąż ogarnia naprawy i "ulepszenia"), ale myślę, że bardziej niemęskie niż szmata w ręku wydawałoby mi się osoba, która nie potrafi po sobie posprzątać. 

 

Co do tematu, nie wiem, nie znam się, nikt nigdy nie był ze mną dla pieniędzy ;) Trudno mi sobie jednak wyobrazić życie z kimś kogo zarobki byłyby znacząco mniejsze od moich. Po pewnym czasie pewnie zaczęłoby mnie irytować, że muszę łożyć więcej na wspólne wydatki i zaczęłyby się teksty typu "weź się do roboty" ;] 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@catwoman to logiczne ze sprzatamy po sobie :)

Chodzilo mi bardziej o podzial Ja wkretarka Ty kobieto odkurzacz...

 

Podzial, tak samo jak widok kobieta z wkretarka jest dla mnie zalosny, bo raz ze to dobrze trzymac nie umie, dwa po zlamaniu paznokci jest lament...

 

No niestety mialem nieprzyjemnosc mieszkac i z mezczyznami i z kobietami. Faceci jesli chodzi o balagan nie dorastaja wam do piet, porozrzucane podpaski, tampony i pietnascie par butow, ze wejsc nie dalo rady :)

Balaganiary, myly i sprzataly wtedy kiedy mialy gdzies wyjsc albo ktos mial wpasc...

 

 

 

 

Edytowane przez Assasyn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jasne, ze może. Czemu by nie, a to ludzie potrzebują być zakochani by być z sobą, jak mu tak wygodnie, ma korzyści to też będzie z dobrze zarabiającą kobietą. A jak się z tym będzie czół? To już może być różnie.  Są tacy co potrzebują relacji z mamuśką. Choćby taki Makron. On przecież nie jest z wiadomą kobietą przypadkową, ona pochodzi z bardzo prestiżowej bogatej rodziny. Inteligentna, sprytna, wyprowadziła go na szerokie wody, wypromowała go. Kim by był bez niej, jej koneksji  przecież widać, ze to pacynka. Podczepił się dobrze i wspiął tam gdzie trzeba.

 

Schodząc do niższych kręgów,  znam taki oto przykład. On w młodym wieku na wojskowej emeryturze, ona  aktywna zawodowo, rozwija się. On zgnuśniał, wygląda jak mięciutki pączek w maśle, nic mu się nie chce. Ona cmoka i jest nieszczęśliwa, spotyka się z rożnymi ciekawymi ludźmi, on najlepiej piwkuje i ogląda TV, czasami pomajsterkuje. Ona wydaje dyrektywy, wraca z pracy w domu zauważa że nie ma tak jakby chciała, robi się chłodno. Oboje nie czują się w tym dobrze jednak  przyzwyczaili się do takiego życia.  Sexu podejrzewam nie ma, dogadują sobie, zapomnieli jak się rozmawia. W jednym domu a uciekają od siebie. Ona jest z tych kobiet idealnych, cholernie ambitna, pełni wysokie funkcje w swoim zawodzie. Nie wiem jak on ale ona swój wzór dominującej, zaradnej kobiety hetery powieliła z domu. Jej ojciec sprawił sobie superszept na starość i wycisza go bardzo często, patrząc na poruszającą ustami żonę, kiedyś ktoś z jej rodziny żartobliwie mi o tym opowiadał. Choć wspomniana ona nie reaguje emocjonalnie krzykami jak matka, jej reakcje są tym samym tylko w innej formie dlatego ona tego nie widzi, mimo że efekt ten sam. A dlaczego facet wszedł w taką rolę, nie wiem, pewnie też ma jakieś wzorce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sam kiedyś dostałem poradę by na żonę brać kobietę brzydką i bogatą :) Kobieta która faktycznie samodzielnie wypracowała sobie pozycję która daje zarobki powiedzmy 8-30k co miesiąc ma problem. Jeśli chce rodzinę to zamożniejszych panów mało a i konkurencja duża. Nawet jeśli weźmie ślub z zamożniejszym mężczyzną to liczba pokus ogromna. Równocześnie są to zarobki pozwalające na utrzymanie rodziny więc przez wzgląd na "stabilność związku" wolą wybrać wśród mniej zamożnych ale przez to mogą zwracać uwagę na kwestie drugorzędne. 

 

ambicję, pracowitość, brak nałogów, dobry kontakt z dzieckiem, prorodzinność, dokładność , wygląd fizyczny czy co kto lubi. (generalnie cechy wspierające trwałość związku % na przyszłość)

Chciałbym zauważyć ,że są zawody gdzie pozycję wyrabia się latami i zarobki początkowe ok 2k po 10 latach może to być 2k ale dziennie :) 

 

To ,że kobieta więcej zarabia wcale nie znaczy ,że dominuje psychicznie w związku. Czym innym jest bogata z domu księżniczka a czym innym pracowita kobieta której pracowitość zaowocowała.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jestem zwolenniczką tradycyjnego podziału ról. Koniec kropka.

Dzieci powinny mieć odpowiednie wzorce kobiecość vs męskość. Ojciec vs matka.

 

Jak "będziemy" tak postępowi, to niedługo cywilizacji zachodniej nie będzie. Bierzmy przykład np. z Żydów (oni doskonale rozumieją ważność podziału ról  i wpływ tego na strukturę społeczną)

 

Co do obowiązków - jak każdy posprząta po sobie - wystarczy.

 

Jeśli kobieta ciężką pracą realizuje się zawodowo - super - tylko kibicować. Niestety taka kobieta "obraca się" wśród mężczyzn którzy nie zajmują się tylko domem - więc mężczyzna zajmujący się  tylko domem może stać się "nudnym"/aseksualnym. No niestety. Za co taka kobieta ma podziwiać samca ? że odkurzył? umył gary?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie kobieta zarabiająca więcej od mężczyzny to dla niego psychiczna kastracja.

 

Kobiety takich mężczyzn przy związku długoterminowym będą traktowały jako lekko "niepełnosprawnego". Jeśli będzie nawet ok przez jakiś czas - bo baba będzie chciała mieć jaja, a facet przywódcę - to po pewnym czasie psyche da znać, że to układ niezdrowy.

 

Też ciężko się wiązać z partnerem, który w takiej rodzinie się wychowywał (to akurat znam z autopsji). Nie polecam :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Osobiście nie sadzę, że jakieś rozbieżności w zarobkach zawsze muszą być destrukcyjne dla związku. Nie ma co się oszukiwać takie rzeczy będą się działy coraz częściej, fajnie zachować dystans od takich uproszczeń. Bo w sumie czemu on miałby się stresować takimi rzeczami jak posiada wewnętrzną niezależność i jest przy tym dostawcą kapitału, który jest wystarczający do życia. Załóżmy, że on jest pasjonatem kryminologii i zostaje policjantem, słyszałam, że oni są tak sobie opłacani, a ona uwielbia architekturę i ma swoje studio projektowe. Będą rozbieżności zarobkowe, ale każde ma pasje i spełnia się w tym co robi zarabiając przy tym. Kwestia wymagania wysokich zarobków w takiej sytuacji od partnera jest nieracjonalna. Żyjemy w konsumpcyjnym świecie, ta maszynka coraz bardziej się nakręca, coraz więcej potrzeba nam gadżetów do spełnienia, egzotycznych wakacji, społecznego szpanu zaspakajającego nasze ego,  nie każdy może tak żyć. Myślę, że trochę rezerwy od kwadratowego myślenia, nam się należy. Jak się tak zastanowić, to co w końcu potrzeba człowiekowi do szczęścia?

 

Opisana przezemnie rodzina kojarzy mi się trochę z filmem American Beauty. Widzę już ze on zaczyna nad sobą pracować, ćwiczy, zrzuca zbędne kilogramy, nabywa pewności siebie. Warunki ku temu ma, w  końcu sytuacja ekonomiczna nie jest u nich zła. Ona dużo zarabia jak na polskie warunki, on ma tez emeryturę wojskowa, nie wiem ile to może być, na pewno dużo mniej niż ma ona, ale tez pewnie niemało.  Zaczyna być niezależny od uwag ambitnej żony, ona to dostrzega , jej facet na nowo jej się podoba po przez wypracowywaną męską niezależną postawę i tak wyprowadza to małżeństwo na właściwy poziom. Czasami do takich działań potrzebny jest motywator. Takowego upatruje w zakochaniu pozazwiązkowym, które niekoniecznie musi wiązać się z seksualną realizacją.  Człowiek zakochany może w swoim życiu dokonać niebywałych zmian, a i to jest także impulsem dla drugiej strony by zreflektowała się nad sobą. Myślę, że skoro społecznie najlepszy model to stabilna rodzina, a przez biologię zostaliśmy obdarzeni możliwością przeżycia kilku razy w życiu miłosnych hajów, to po coś to zostało nam dane. Czy nie po ta aby transmutować zgnuśniałą relację i podnieść ją na wyższy poziom? Ludzie jak nie rozumieją mechanizmów które nimi rządzą popełniają błędy, wchodzą całkowicie w nowe układy, czasami  odchodząc, nie odkrywając niczego nowego pod słońcem, bo tylko naprawdę toksyczne relacje warto zrywać, a nawet powinno się. Jest taki moment kiedy ludzie zaczynają się naprawdę nienawidzić, nie mogą już na siebie patrzeć, wtedy chyba warto sobie darować niż tkwić razem w imię wartości społecznych, antagonizując samych siebie. Ale to są tylko takie moje luźne przemyślenia.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja bym nie mógł być w związku ze świadomością, że moja dziewczyna zarabia więcej ode mnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem dlaczego taki model związki miałby kogoś szokować. Normalna sprawa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.