Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
catwoman

Dotyczy: Ronaldo, surogatki, hejt [BÓL DUPY]

20 postów w tym temacie

W nawiązaniu do tematu @Miner : 

Na mój hejt nie trzeba było długo czekać ;) 

 

Otóż wszystko fajnie, tylko moim zdaniem fundowanie dziecku życia bez matki trąci jednak egoizmem. Oczywiście, są sytuacje, że dziecko wychowuje się z jednym rodzicem, ale imho co innego jednak sytuacje losowe, a co innego zakładanie z góry, że dziecko nie będzie miało jednego z rodziców bo tak sobie ktoś założył. Podobnie jak nie popierałabym kobiety która szuka "dawcy nasienia", tak zatrudnianie surogatki też jest moim zdaniem słabe. I tutaj możecie mówić, że to ból dupy samic, ale psychologia rozwojowa mówi jednoznacznie - dziecko potrzebuje matki. Jasne, jakieś tam kobiety przewijają się w życiu Ronaldo, ale umówmy się, kolo nie należy do długodystansowców, więc żadna nie będzie pełnić roli mamy dla jego dzieci. 

 

Z tego samego powodu nie popieram adopcji dzieci przez pary homoseksualne czy ograniczania kontaktów jednemu rodzicowi.

 

Kumam, że Waszym zdaniem jest to udowodnienie, że nie trzeba wiązać się z kobietą, żeby mieć dzieci, ale... nie bądźcie mądrzejsi od natury :> 

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że stać go na to, żeby jego dzieci wydane na świat przez surogatkę miały kochającą i oddaną nianię. 

 

Po samych zdjęciach jego syna, nie widzę w oczach jakiegoś cierpienia z tego powodu. Wiem, że to żaden twardy argument, ale obserwuje dużo dzieci i bardzo często te wychowywane przez matki już w bardzo młodym wieku tracą blask w oczach :( 

 

ronaldo_son06.jpeg

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak gównoburza to po całości. Jeśli stwierdzamy tezę to proszę o jej solidną argumentację popartą źródłami odpowiedniej rzetelnej wiedzy na temat tego, że matka jest potrzebna w wychowaniu dziecka gdy ukończy stosowny wiek. 

 

A także tego ciekawego zagadnienia jakim jest depresja poporodowa gdzie matka potrafi przez nieuregulowaną gospodarkę hormonalną po ciąży odrzucić własne dziecko. 

 

Ciekawe też czemu młodzi chłopcy w dawnych czasach byli odrywani od towarzystwa swoich matek i poprzez inicjację zasiadali w gronie mężczyzn. 

 

Jestem bardzo zainteresowany tym  jak udowodnicie mi, że wkład matki w rozwój dziecka jest niezastąpiony. 

A szczególnie w późniejszym okresie jego rozwoju. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Selqet, nie wątpię, że będzie starał się zapewnić swoim dzieciom jak najlepszą nianię, ale miłość matki to zupełnie inna liga. Ja będąc na studiach opiekowałam się dziećmi, miałam jedną rodzinę za którą przepadałam. Z dziewczynkami miałam świetny kontakt, uwielbiałam je (z wzajemnością ;) ) łącznie chodziłam do nich 5 lat, nawet gdy już podjęłam "normalną" pracę. Do dziś mamy kontakt, jestem zapraszana na imprezy rodzinne, komunie itp. Ale mimo całego serca jakie wkładałam w opiekę nad nimi to w porównaniu do uczuć jakimi darzę córkę - nie ma porównania, wierz mi. Oczywiście, możesz powiedzieć, że gdyby więcej mi płacili to w magiczny sposób pojawiłoby się i więcej miłości ;), ale moim zdaniem to jednak tak nie działa... ;) 

 

@Samiec Alfa przytoczenie źródeł nie będzie problemem, ale pomijając wszystko inne, zanim dziecko osiągnie ten "stosowny wiek" to co się z nim dzieje? ;] Pomijamy? ;]

 

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Jest pod opieką matki, która karmi, przewija, dba o nie. Czyli robi to co ma robić kobieta.

 

Rozmawiamy o tym kto ma wychować dziecko, a nie zmieniać jego pieluchy. Do takich czynności można wynająć specjalną niańke.

 

Wychowanie zapewnia ojciec dziecku, a nie rozchwiana emocjonalnie istota, która może zrobić z niego zranionego wewnętrznie kalekę, bo nie znajduje ono racjonalnego wytłumaczenia zachowania swojej matki. Przez to ma później olbrzymie problemy ze sobą. 

 

Dalej czekam na komentarz dotyczący depresji poporodowej.

 

 

Edytowane przez Samiec Alfa
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, catwoman napisał:

miłość matki to zupełnie inna liga

 

Kiedyś czytałam jakiś artykuł o 3 etapach miłości matczynej, nie mogę go znaleźć, ale spróbuję to z pamięci wygrzebać:

 

1) miłość tylko do swojego potomstwa

2) miłość do swojego potomstwa oraz dzieci osób bliskich 

3) miłość do wszystkich dzieci 

 

Myślę, że coś w tym jest. Jeśli kobieta ma miłość z rodzaju 3ciego to będzie w stanie zaopiekować się jakimkolwiek gówniakiem jak swoim. 

 

7 minut temu, Samiec Alfa napisał:

Wychowanie zapewnia ojciec dziecku

 

Wychowanie w świecie zewnętrznym mężczyzna bierze naturalnie na siebie. Nawet jak sięgnę pamięcią, to zawsze mój ojciec uczył mnie wszystkich praktycznych rzeczy - granie, czytanie, pływanie, rower itd. Matka ma funkcję wspierającą, ale nie inicjatorską. 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Milosc matki widac najlepiej wtedy kiedy dochodzi do rozwodu, robienie dziecku wody  mozgu, przekabacanie na swoja strone itd :)

Liczy sie wlasny interes, kosztem zdrowia psychicznego dziecka..

 

 

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, Samiec Alfa napisał:

Rozmawiamy o tym kto ma wychować dziecko, a nie zmieniać jego pieluchy.

 

 

Temat jest o sytuacji Ronaldo, który dziecko dostał od razu po narodzinach, nie po osiągnięciu "stosownego wieku". Opieka nad małym dzieckiem nie sprowadza się do przewijania i karmienia :>

Cytuj

 

 

Wychowanie zapewnia ojciec dziecku (...)

 

 

 

Wychowanie dziecka zaczyna się niemal od samego początku. Pierwsze lata życia to okres, który ma największy wpływ na późniejsze życie człowieka, więc dostępność emocjonalna matki ma tutaj nieocenione znaczenie. Granice wyznaczasz dziecku od kiedy zaczyna być jako tako kumate (przed ukończeniem pierwszego roku życia), nie od osiągnięcia wieku szkolnego. To również jest wychowanie. Różnic między płciami mam nadzieję nikt tu nie podważa, więc oddziaływania matki i ojca różnią się od siebie i tak jak matka nie zastąpi ojca, tak ojciec nie zastąpi matki.  W późniejszym etapie matka również ma znaczącą rolę, szczególnie w wychowaniu córki. A Ronaldo - przypomnijmy, został niedawno również ojcem córeczki. 

 

Jasne, można wyskakiwać z przykładami niewłaściwych postaw matek, ale wbrew idei lansowanej na tym forum - ojcowskich zaniedbań jest równie dużo. 

 

Cytuj

(...) a nie rozchwiana emocjonalnie istota, która może zrobić z niego zranionego wewnętrznie kalekę, bo nie znajduje ono racjonalnego wytłumaczenia zachowania swojej matki. Przez to ma później olbrzymie problemy ze sobą. 

 

Podobnie jak ojciec może totalnie podkopywać poczucie własnej wartości córki czy syna. Znam takich przykładów aż nadto. 

 

Co do depresji porodowej - odrzucenie dziecka to skrajność, zazwyczaj objawia się to pogorszeniem nastroju i niechęcią do zajmowania się oseskiem. Niechęcią, a nie zaniechaniem. Co mam Ci powiedzieć? Ojców którzy nie przykładają się do wychowania (również w "stosownym wieku") jest równie dużo.

 

@Assasyn, mądra matka tego nie robi.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn dokładnie. W większości przypadków miłość matczyna kończy się tam, gdzie zaczyna się jej interes.

 

2 minuty temu, catwoman napisał:

Pierwsze lata życia to okres, który ma największy wpływ na późniejsze życie człowieka, więc dostępność emocjonalna matki ma tutaj nieocenione znaczenie.

 

Słowo matki, zastąpiłabym kobiety. Mam wrażenie, że próbujesz przedstawić sytuację w warunkach próżniowych. Realia są takie, że dziecko dla przerażającej ilości kobiet to chodząca "sztabka złota" lub spełnienie swojej biologicznej powinności.

 

Bardzo możliwe, że taki Ronaldo chciał, aby jego potomstwo nie musiało patrzeć na ten cały cyrk związany biologiczną i "kościelną" lubą. Może wiedział, że żadna kobieta bezinteresownie nie wejdzie z nim w związek. Wolał zapłacić jakiejś poczciwej, biednej kobiecinie, aby zajmowała się jego szkrabami.

 

Straty psychiczne potomstwa urodzonej przez surogatkę były wg niego pewnie niższe niż jeśli by postąpił "po Bożemu". Mnie to nie dziwi.

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Selqet, nie wiem jaka ilość jest dla Ciebie "przerażająca", ale ja o zdecydowanej większości znanych mi kobiet (mówię o tych, o których wiem jakimi są matkami) powiedziałabym, że są wystarczająco dobrymi matkami. Inna sprawa, że raczej otaczam się kobietami świadomymi jak wielką odpowiedzialnością jest wychowanie dziecka, zdaję sobie sprawę z tego, że to może nie być reprezentatywna próbka.

 

Cytuj

Nawet jak sięgnę pamięcią, to zawsze mój ojciec uczył mnie wszystkich praktycznych rzeczy - granie, czytanie, pływanie, rower itd. Matka ma funkcję wspierającą, ale nie inicjatorską. 

 

Ale ja się zgadzam z tym, że ojciec powinien uczyć rzeczy praktycznych. I cieszę się, że Twój to robił. Jednak pierwsze lata, które dziecko spędza głównie z matką stanowią podwaliny, na których dopiero można budować dalej. Wychowanie to nie tylko "rzeczy praktyczne", ale wszystkie odziaływania, które wpływają na kształtowanie się osobowości człowieka. 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, catwoman napisał:

Ale ja się zgadzam z tym, że ojciec powinien uczyć rzeczy praktycznych. I cieszę się, że Twój to robił. Jednak pierwsze lata, które dziecko spędza głównie z matką stanowią podwaliny, na których dopiero można budować dalej. Wychowanie to nie tylko "rzeczy praktyczne", ale wszystkie odziaływania, które wpływają na kształtowanie się osobowości człowieka. 

 

Tylko to takie gdybanie z tymi podwalinami pod dalsze wychowanie. Chętnie bym poznał konkrety, na jakich ludzi wyrastają dzieci bez matki, które miały odpowiedzialnego i ogarniętego ojca. 

 

Bo może te "podwaliny" to tylko po to, żeby zrozumieć "język" niemowlaka i wiedzieć kiedy się zesrało a kiedy chce jeść, a reszta emocjonalnego komunikowania to tylko dobijanie psychicznie dzieciaka. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Assasyn napisał:

Milosc matki widac najlepiej wtedy kiedy dochodzi do rozwodu, robienie dziecku wody  mozgu, przekabacanie na swoja strone itd :)

Liczy sie wlasny interes, kosztem zdrowia psychicznego dziecka..

 

 

 

To zależy od jednostki, generalizacja w tym temacie nie jest wskazana.

 

 

 

Godzinę temu, Selqet napisał:

W większości przypadków miłość matczyna kończy się tam, gdzie zaczyna się jej interes.

Nawet najlepszy ojciec nie może zastąpić matki. Rozumiem, państwo macie negatywne doświadczenia w relacjach damsko-męskich ale bez przesady...

 

 

Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z "kobietami" których wątki poruszane są w dziale "moja historia" to muszę przyznać że faktycznie wolałabym wychowywać się mając jedynie ogarniętego ojca.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@radeq, najpewniej porównanie badań nad samotnym rodzicielstwem matek i ojców przyniósłby lepszy rezulatat dla ojców. Opieka nad dziećmi nie jest przyznawana tylko patologicznym matkom (a i to nie zawsze), ojcowie by dostać opiekę muszą spełniać o wiele większe wymagania niż matki, zatem odsetek "ogarniętych" samotnych ojców jest na pewno większy niż ogarniętych samotnych matek. 

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, catwoman napisał:

fundowanie dziecku życia bez matki trąci jednak egoizmem

Ja tu widzę wyłącznie pragmatyzm. Ale oczywiście rozumiem podwójne standardy, gdy egoizm pań nazywany jest pragmatyzmem (mądrością życiową) a pragmatyzm panów stara się przekręcić w (patologiczny) egoizm. 

 

11 godzin temu, catwoman napisał:

Oczywiście, są sytuacje, że dziecko wychowuje się z jednym rodzicem, ale imho co innego jednak sytuacje losowe

Jak np. najbardziej popularna sytuacja losowa w postaci rozwodu (inicjowanego głównie przez kobiety), przyznania dzieci matce wraz z child support'em i nierzadko alimentami na panią. Cierpienie facetów przez brak kontaktów z dziećmi i reglamentowany wpływ na ich wychowanie to przecież "pryszcz". Najwyżej im się powie - "bądź mężczyzną choć raz".

 

11 godzin temu, catwoman napisał:

ale miłość matki to zupełnie inna liga

Zgoda, że inna liga, jednak czy lepsza? Przede wszystkim uczy dziecko fałszywego przekonania, że bezwarunkowa miłość nas otacza, a nie że to przypadek szczególny i jednorazowy.

 

Ponadto, czuć matczyną opiekę i oddanie od początku, to jednak trochę coś innego, niż nigdy jej nie doświadczyć.

Kobiety będą z jasnych względów wyolbrzymiały i broniły swojej pozycji i rangi, więc każde ich odsunięcie (uczynienie zbędną) jest odbierane jako bezpośredni atak na ich niezastąpioność, jako że z tego ogólnego przekonania płyną w ich kierunku benefity. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Samiec Alfa napisał:

Jestem bardzo zainteresowany tym  jak udowodnicie mi, że wkład matki w rozwój dziecka jest niezastąpiony. 

A szczególnie w późniejszym okresie jego rozwoju. 

A po co coś takiego udowadniać, są dzieci dobrze wychowane bez obojga rodziców np. Jakub Błaszczykowski,  którego  wychowała babcia.

 

Są badania reprezentatywne, metodologicznie bez zarzutu, prof. Marca Regnerusa, dotyczące wychowania dzieci przez gejów, ale grupy kontrolne, to były rodziny tradycyjne (matka, ojciec), samotni ojcowie, samotne matki, lesbijki. Można je znaleźć w Internecie. Okazuje się, że dzieci wychowane przez oboje rodziców odmiennej płci, w mniejszym stopniu mają zaburzenia tożsamościowe, rzadziej popełniają samobójstwa, rzadziej przechodzą przez traumy życiowe, można takich przykładów mnożyć.

 

Nie jest powiedziane, że samotny ojciec źle wychowa, ani ze samotna matka nie da rady, nawet geje jak się postarają to może im się udać, ale matka i ojciec to model  idealny, a dobra matka i dobry ojciec to 80% życiowego sukcesu dziecka. Dobrze funkcjonująca para pokazuje także dzieciom wzór związku, wpaja kulturowe modele życia, podstawy poprawnych relacji społecznych.

 

Co do Ronaldo, to abstrakcyjny przykład zza mórz.  Nie wiadomo jak wychowa to dziecko, może akurat dobrze, jednak produkcja dzieci na własne potrzeby, czy to ojcowskie, czy macierzyńskie, to egoizm. Dziecko ma być dla świata nie dla mamusi albo tatusia. Sytuacji losowych nie oceniam, ale dziecko potrzebuje poznać swe pochodzenie, które nie będzie zimnym brzuchem opłaconej surogatki. Najnowsze badania pokazują, że już na etapie życia płodowego można przyspieszyć niesamowicie rozwój dziecka, głaskanie brzucha, mówienie do dziecka, pobudzanie czułości, słuchanie muzyki poważnej, tysiące niuansów które już tam wpływają na małą istotę. Surogatka która nie czuje więzi bo musi się jej wyzbyć, nie zapewni tego dziecku. Tak jak napisała catwomen nie oszuka się natury.

 

Jeszcze taka refleksja. Czy panom wydaje się, ze żyjemy w kraju mlekiem i miodem płynącym? Chyba myślicie, że będzie was stać na wynajęcie całodobowo niańki do dziecka. Ja byłam taką za granicą i musiałam zgarnąć kopkę pieniędzy żeby to robić, nie ma nic za darmo, nie robiłam tego charytatywnie ani z miłości do tych dzieci, choć szkraby mnie lubiły to ta praca była tylko obowiązkiem. Jak widzę rodziców opowiadających o swoich dzieciach mały zrobił to, mała tamto, od razu uciekam. Z jednej strony to jest fascynujące jak się ekscytują , jest w tym coś pięknego, ale dla postronnej osoby na dłuższą metę to nie do zniesienia. Tylko matka i ojciec mogą się tak wkręcić żeby widzieć osmy cud świata w swym dziecięciu, w jego bohomazach szkice Michała Anioła, w jego pasztetowatości najlepsze przyszłe aktorskie wzory cielesności, w jego graniu na nerwach talent na miarę Heleny Modrzejeweskiej lub  Rudolfa Walentino.

 

Ja jestem konserwatywną kobietą, co mi ma spowodować ból dupy takie gadanie, przecież również feministki optują za surogatkami i innymi wynalazkami, to jest takie samo myślenie.  Walczcie o prawa ojców, ale nie w takim stylu. Uwzględniajcie dobro dziecka a nie prywatę, bo w końcu czym to się różni od myślenia kobiety, która nie znalazła odpowiedniego partnera i funduje sobie dziecko z probówki bo ona myśli, że sama je najlepiej wychowa?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Selqet napisał:

Wychowanie w świecie zewnętrznym mężczyzna bierze naturalnie na siebie. Nawet jak sięgnę pamięcią, to zawsze mój ojciec uczył mnie wszystkich praktycznych rzeczy - granie, czytanie, pływanie, rower itd. Matka ma funkcję wspierającą, ale nie inicjatorską.

Nie zawsze tak jest. Są ojcowie, którzy nie interesują się własnymi dziećmi, przykład z mojego otoczenia: ojciec wraca z pracy, je obiad i siada do kompa, 3-latka na spacer zabiera tylko matka, on zapytany czy nie poszedłby z małym mówi "nie". Innym razem w większym towarzystwie na grilu: na 5 czy 6 par z dziećmi tylko jeden ojciec się z nimi bawi, reszta patrzy jak dopaść po piwku, za dziećmi ganiają matki, które jeszcze ogarniają stoły i grila. Sytuacje są różne, ale ja uważam że dziecko jest obojga rodziców, czy są razem czy nie, a ojciec ma się tym dzieckiem współzajmować, a nie "pomagać". Pomagać to może babcia czy ciocia, a ojciec, tak jak matka ma być tak samo zaangażowany. Wiadomo, że w pierwszym roku, dwóch, to matka ma główną rolę, ale z czasem coraz większe możliwości ma ojciec.

 

Są kobiety, które odrzucają dziecko w wyniku depresji poporodowej, jak i są faceci (bo nie mężczyźni), którzy swoje małe dzieci porzucają bez słowa, albo jeszcze przed narodzinami. I nie zawsze jest to w wyniku "wrobienia" w dziecko. Ale wyciąganie takich przypadków jest bez sensu, dziecko potrzebuje i ojca, i matki, a zgadywanie, czy lepiej sobie poradzi dziecko samotnej matki czy samotnego ojca to wróżenie z fusów. Zależy jakiej matki lub jakiego ojca, i zależy co kto rozumie pod hasłem "poradzi sobie". Dzieci Ronaldo nie będą musiały się dorabiać, ale za to pewnie będą sobie musiały radzić z dużą presją jako znane dzieci znanego ojca i bez matki. Podobnie jak dziecięce gwiazdy, jedni sobie radzą bardziej inni mniej.

 

Moim zdaniem tak samo bez sensu są banki spermy dla kobiet, jak i takie akcje z surogatkami. Jak już ktoś powiedział, natury nie oszukasz, a w naturze dziecko jest ojca i matki, nie dwóch matek czy ojców, czy pojedynczych osób. I oczywiście może się zdarzyć sytuacja losowa, że jeden z rodziców odejdzie, ale zakładanie z góry samotnego rodzicielstwa jest głupie i krzywdzące dla dziecka. 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Rnext napisał:

Ja tu widzę wyłącznie pragmatyzm. Ale oczywiście rozumiem podwójne standardy, gdy egoizm pań nazywany jest pragmatyzmem (mądrością życiową) a pragmatyzm panów stara się przekręcić w (patologiczny) egoizm. 

 

Jak np. najbardziej popularna sytuacja losowa w postaci rozwodu (inicjowanego głównie przez kobiety), przyznania dzieci matce wraz z child support'em i nierzadko alimentami na panią. Cierpienie facetów przez brak kontaktów z dziećmi i reglamentowany wpływ na ich wychowanie to przecież "pryszcz". Najwyżej im się powie - "bądź mężczyzną choć raz".

 

Napisałam wyżej, że dziecko potrzebuje obojga rodziców :> Zdaję sobie sprawę z tego, że są mamuśki które "wiedzą lepiej", jednak tępię taką głupotę, ilekroć się z nią spotykam. 

 

Cytuj

 

Kobiety będą z jasnych względów wyolbrzymiały i broniły swojej pozycji i rangi, więc każde ich odsunięcie (uczynienie zbędną) jest odbierane jako bezpośredni atak na ich niezastąpioność, jako że z tego ogólnego przekonania płyną w ich kierunku benefity. 

 

 

Ubolewam, że w tym temacie nie wypowiedział się żaden ojciec o tym jak to zbędna jest matka w procesie wychowania dziecka :>

 

Cytuj

Walczcie o prawa ojców, ale nie w takim stylu. Uwzględniajcie dobro dziecka a nie prywatę, bo w końcu czym to się różni od myślenia kobiety, która nie znalazła odpowiedniego partnera i funduje sobie dziecko z probówki bo ona myśli, że sama je najlepiej wychowa?

 

@Anna , otóż to.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Anna napisał:

Sytuacji losowych nie oceniam, ale dziecko potrzebuje poznać swe pochodzenie, które nie będzie zimnym brzuchem opłaconej surogatki.

 

Zimny brzuch opłaconej surgatki? Przecież kobieta w ciąży jest tak zalewana hormonami, że chyba nie ma takiej fizycznej możliwości aby była "zimna".

 

5 godzin temu, (Nie)Typowa napisał:

ojciec wraca z pracy, je obiad i siada do kompa, 3-latka na spacer zabiera tylko matka, on zapytany czy nie poszedłby z małym mówi "nie". Innym razem w większym towarzystwie na grilu: na 5 czy 6 par z dziećmi tylko jeden ojciec się z nimi bawi, reszta patrzy jak dopaść po piwku, za dziećmi ganiają matki, które jeszcze ogarniają stoły i grila. Sytuacje są różne, ale ja uważam że dziecko jest obojga rodziców, czy są razem czy nie, a ojciec ma się tym dzieckiem współzajmować, a nie "pomagać". 

 

Takie sytuacje niestety często występują. Jeśli mężczyzna nie był autorytetem przed "spłodzeniem" potomstwa czemu ma być po urodzeniu dzieci inicjatorem? Dużo kobiet wpada w ten mit, że jak będą dzieci to będzie inaczej, lepiej. Widzą w dzieciach świetlaną przyszłość.

 

Dobór partnera to ciężka sprawa, jeszcze bardziej odpowiedzialne jest wybieranie ojca/matkę swoich potencjalnych dzieci. 

 

Czy Ronaldo postąpił egoistycznie? Odpowiem fragmentem z serialu Utopia

 

 

Wszystko zależy od punktu odniesienia...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

On jest homo i musiał tak. :> Postąpił rozsądnie i wygodnie, bo myśli trochę jak kobieta. ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Selqet napisał:
9 godzin temu, Anna napisał:

Sytuacji losowych nie oceniam, ale dziecko potrzebuje poznać swe pochodzenie, które nie będzie zimnym brzuchem opłaconej surogatki.

 

Zimny brzuch opłaconej surgatki? Przecież kobieta w ciąży jest tak zalewana hormonami, że chyba nie ma takiej fizycznej możliwości aby była "zimna".

Metafora (gr. μεταφορά), inaczej przenośnia – językowy środek stylistyczny, w którym obce znaczeniowo wyrazy są ze sobą składniowo zestawione, tworząc związek frazeologiczny o innym znaczeniu niż dosłowny sens wyrazów, np. „od ust sobie odejmę”, „podzielę się z wami wiadomością” lub „złote serce”.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.