Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie Panowie,

 

Wszyscy już wiem, że kobieta nie potrzebują ładnego, bogatego, wpływowego (czyt. na stanowisku) , tylko inteligentnego romantyka! - Podobno podobno ktoś to potwierdził.

Wracając do realiów, każda kobitka posiada mokre zapotrzebowanie na bogatego/silnego mężczyznę. A taki mężczyzna musi posiadać posadę/firmę, samochód, apartament/dom, wykształcenie, znać jakieś języki, itd .

 

Dlatego musimy sobie zadać kilka podstawowych pytań.

 

Jaki samochody zwilża kobiety do X PLN - np.  X= 80 000 tyś

1)

2)

3)

...

 

Jaki zawód musi wykonywać potencjalny kandydat na męża :D. - np. adwokat, chirurg, programista .

1)

2)

3)

...

 

Jak się ubierać, a dokładnie jakie znaczki na sobie nosić - np. Emporio Armani, Ralph Lauren, Lacosta, Tommy Hilfiger 

1)

2)

3)

 

Jakie jest najbardziej prestiżowe wykształcenie w wyrywaniu foczek? - np. Prawo, informatyka, zarządzanie ogrodnictwem 

1)

2)

3)

...

 

Temat swobodny, każdy wedle własnego uznania i doświadczenia wypełnia ranking. Tak jak wy sądzicie.

 

Jak macie pomysły na pytanie z odpowiedzią w formie rankingu, to super! dzięki temu będziemy mogli określić się gdzie stoimy, i nad czym trzeba popracować, aby osiągnąć cel :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie lubie tego typu inicjatyw - bo z zalozenia sa one dobre, ale w gruncie rzeczy chodzi tylko o to zeby sie przypodobac foczkom i pytanie jak to zrobic? A no srak. Nie wolno sie nigdy szmacic!

 

Jak robisz co chcesz i jestes w tym zajebisty to niech kobieta pomysli jak sie przypodobac Tobie, a nie na odwrot.

  • Like 20

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak chcesz się tak dopasowywać do kobiet, to znak, że się tkwi w matrixie. Sam się na tym czasami łapię. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

1. Ładny

2. Taki co daje pieniążki i status(nawet kryminogenny)

3. Im bardziej niszowy tym gorzej :)

4. Takie co daje status lub pieniążki

 

Nic na loszki nie działa tak dobrze jak zakupy w Chrabo!

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Oj chlopaku ja nie mialem na oplate mieszkania, ledwo ciagnelem koniec z koncem, ale w tym czasie ruchalen na potege

Bylem dobrym barmanem :)

Edytowane przez Assasyn
  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@MichaelLevitt wiesz co temat pokroju: Bracia, jakie auto uwazacie ze jest najlepsze. Czaisz?

Wszystko zalezy w jakim towarzystwie sie obracasz. Pojedziesz na jakas zapyziala dziure czy do mniejszego miasta to Honda Civic z rocznika 2000 to juz bedziesz gosc. Baaa - cokolwiek na kolkach co jezdzi i jakos wyglada. Co do zarobkow to takim paniom i wystarczy Seba z 3k na reke i juz beda na innym poziomie spolecznym od kolezanek. Metki? Gosciu - ja zauwazylem, ze laski (celowo nie mowie kobiety), ktore rzekomo tak zawsze sie znaja na modzie, o ekskluzywnych markach nie wiedza prawie nic, a ich wiedza konczy sie na Rolex, Burberry, Prada, Hugo Boss i innych pasciach dla klasy sredniej nowobogackiej. Ewentualnie na tym co przeczytaja w Cosmo albo Wysokich Obcasach. Laska zobaczy zegarek z Hugo Bossa i juz bedzie wilgoc. Ale gdybys przeszedl w koszulce polo i szortach z zegarkiem IWC albo Patek (ktore sie nie reklamuja za bardzo na miescie bo maja malo salonow) to nie zwroci na ciebie uwagi. Sila reklamy. Nawet te marki co wymieniles to zwyczajnie tanie i niskiej jakosci ciuchy juz teraz.

Wszystko zalezy od srodowiska. Zawody? Nooo wiadomo - prawnik, lekarz, informatyk mniej bo duzo dowcipow o nich krazy. Moze byc tez koles z wlasna dzialalnoscia - firma jednoosobowa o jakiejs nazwie. Najlepiej jak ma na fb CEO albo "prezes zarzadu w XXX" gdzie XXX to nazwa wlasnej firmy. Co madrzejsi nie daja sobie wlasciciel bo by bylo wiadomo, ze to ich jednoosobowa dzialalnosc.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Życie w matrixie jest takie wygodne, ehh...

Przepraszam za ten temat nielicujący z godnością Braci Samców .

Zawsze miałem słabość do konkurencji i rankingów, oraz analizowania .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@MichaelLevitt Spoko bracie, wszyscy czasem błądzimy, ale po to mamy forum żeby nakierować się nawzajem w takich momentach.

 

A sama ankieta nie jest zła, tylko musisz ją przekierować z kobiet na siebie :)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dokladnie. Temat bardziej powinien brzmiec - jaki poziom zycia jest dla was satysfakcjonujacy. Moze cos w tym stylu :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

1.Przez sam fakt, że chcesz dostosować swoje wybory, czyli też postępowanie, do kobiet, przegrywasz. Wygrywa ten, komu zależy mniej.

 

2. Chcesz przekupić laskę marką samochodu, ubraniami i zawodem? Jak myślisz, będziesz z nią harmonizować, jeśli się na tym będziesz opierać?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Tomko napisał:


Wszystko zalezy od srodowiska. Zawody? Nooo wiadomo - prawnik, lekarz, informatyk mniej bo duzo dowcipow o nich krazy. 
 

 

Pomimo że jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkiej maści szufladkowania to niestety muszę pewien schemat potwierdzić.

Kobiety nagle dostają +50% do zainteresowanie moją osobą, gdy dowiedzą się czym się zajmuję.

Cóż, taki społeczny fejm i zarazem, co napisze Wam szczerze, tak naprawdę napompowany MIT. Ale równie szczerze przyznam, że nie zamierzam tego

demitologizować. Bo jest mi to na rękę.

Wiecie, te +50%

Money for nothing, chicks for free - że tak pojadę klasykiem.

 

Ale, a pisze to słowa po trzech whisky on the rocks, to tak naprawdę wolę fejm i kobiecą mitologię związaną z byciem rockmanem lub wziętym DJem. To jest dopiero POWER PACK tak naprawdę za nic !  ;)

Szkło puste, idę sobie polać... Jak to fajnie mieć lodówkę z wytwarzaniem lodu ;) 

 

S.

 

 

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Samiczki mają mokro jeśli w danej chwili jesteś najlepszym dostępnym towarem.

Nie ważne czy masz super auto czy jeździsz busem. Czy jesteś lekarzem czy spawaczem. Czy masz 185cm i kwadratową szczenę czy 170cm i bojler.

Wybierają najlepsza daną opcję na tą chwilę, ale to już było poruszane setki razy.

 

Co prawda schematy istnieją i utarło się, że samiczki marzą o lekarzach i prawnikach gdyż są to według nich pewne i dobrze płatne zawody. Do tego rodzice samicy, gdy dowiedzą się że ich córcia ma chłopaka lekarza trąbią o tym na całą wieś i ubijają świniaczka, żeby godnie przyjąć nowego syna w rodzinie.

 

Jednak kim byś nie był i czego byś nie miał, zawsze znajdzie się ktoś lepszy.

Bądź milionerem, zacznij zabierać ją na przyjęcia a tam pozna inne kobiety - żony miliarderów, które będą patrzeć na nią jak na biedaczkę bo nie ma jachtu za 150 milionów.

Szybko okaże się, że jesteś w jej oczach nieudacznikiem.

 

Dlatego robienie czegoś pod samice mija się z celem, musiałbyś dzień w dzień podwyższać poprzeczkę, na co to komu?

Zresztą znudzone żonki obrzydliwych starych bogaczy i tak marzą o tym młodym opalonym ogrodniku który śpiewa hiszpańskie piosenki kosząc jej trawnik :D

 

Ja się wyleczyłem z imponowania cipkom.

Gdybym by sam to one musiałaby mi zaimponować. A czym może zaimponować teraz przeciętna Klaudia poza fotkami z psim ryjem na fejsie?

 

 

 

 

  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Pisałem już kiedyś. NAJWAŻNIEJSZY JEST ARANŻ i BAJERA.

 

Koszty aranżu:

- zadbane, WYSPORTOWANE ciało, zadbane dłonie, paznokcie, włosy i zęby - zero złotych (nie licząc zębów jeśli ktoś zaniedbał)

- ciuchy - ważniejsze od metek jest wyczucie klasy, stylu, dopasowania do sytuacji i smaku - nie musisz mieć najdroższych, metki i loga wyeksponowane znanych marek to buractwo

- dobry perfum - od 100zł.

- dobry zegarek - od 1500 zł.

- samochód - temat rzeka, ma być ale wcale nie trzeba dużo, samochód ma być bez żadnych udziwnień, czysty i zadbany, ładnie się prezentujący, w każdej kwocie cenowej znajdę typy na dobry aranż ( od 15 tys złotych)

 

- bajer - kwestia obycia i doświadczenia

 

Nie zaczynać żadnych akcji bez przeczytania "Co z tymi kobietami" "Kobietopedii" !!!

 

W przypadku wykrycia pierwszego syndromu tzw "zakochania się" - NATYCHMIAST zakupić "Poradnik rozwodnika" i zapoznać się z treściami w nim zawartymi.

 

Jak pytają co robię hmmm kłamię, bajeruję, nie mówię wprost, jak One to lubią ;) .... w dłuższe relacje nie wchodzę, jestem dopiero po 30stce przecież.

 

 

 

 

Edytowane przez SennaRot
  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koniec lat 90-tych. Zaprosiłem pewną pannę do kawiarni (już nie pamiętam dokładnie - może druga randka). Kawa, ciastko... miło i przytulnie. Ściany gustownie udekorowane obrazami - głównie martwa natura. Rozglądamy się, podziwiamy. Na każdym malowidle zamaszysty podpis... No masz! Tak się złożyło przypadkowo, że imię i nazwisko autora było identyczne z moim. Pytam ją "Jak ci się podobają obrazy? Ano właśnie, mam tu swoją galerię".

Jej reakcja była taka, że żaden mercedes, drogi ciuch czy zegarek by tego nie przebił :) Była moja...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

Dziękuję Panowie za naprowadzenie mnie na odpowiedni tor, niech Bóg wam w szeklach i kamienicach wynagrodzi .

 

Całkowita kontrola nad swoim pobytem w matrixie, to na prawdę trudna sprawa.

 

Dawno nie ciupciałem, i sami wiecie, testosteron uderza do głowy. A nie wiem skąd brać kobitki, bo już źródła  się pokończyły (zamkneli roksa.pl :D)

 

Edytowane przez MichaelLevitt

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Pozytywny napisał:

 

Jednak kim byś nie był i czego byś nie miał, zawsze znajdzie się ktoś lepszy.

 

 

O, dokładnie! Do-kład-nie ! I ZAWSZE pamiętajcie o tym.

Bo tamten ma taki zawadiacki uśmiech, drugi z kolei jest super władczo-majętny bo ma firmę zatrudniającą XX osób, trzeci to taki chamski, ordynarny bezczel który z jednej strony ją zniesmacza ale dziwnym trafem, o ironio, ściąga ku sobie jej wilgotne myśli.

 

Pamiętajcie - dla dziewczyny / kobiety możecie być NAJLEPSI i NAJWSPANIALSI.

Ale tylko w danym momencie i przez jakiś czas :D

 

 

9 godzin temu, Bruno S napisał:

Pytam ją "Jak ci się podobają obrazy? Ano właśnie, mam tu swoją galerię".

Jej reakcja była taka, że żaden mercedes, drogi ciuch czy zegarek by tego nie przebił :) Była moja...

 

Fejm, fejm, fejm, fejm ! :)

Sprytnie się nim zlewarowałeś, choć nie należał do Ciebie. Doceniam :D

 

S.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

W grach z kobietami reguły nie obowiązują. Niestety... ani z jednej ani z drugiej strony... bo zawsze jakiekolwiek ustępstwo samca kobieta podświadomie odbiera jako jego słabość. Prawda? Jedyne reguły jakie mają obowiązywać to są Twoje reguły i masz ich się konsekwentnie trzymać. Jeżeli Ona narzuci Ci swoje - koniec ze sexualnością... w jej oczach jesteś słabełuszem.

 

Jacy kolesie ruchają? Tacy co potrafią to rozegrać od A do Z i się tego nie boją. Grają swoją grę według ich reguł. co o dziwo działa na różne typy kobiet.

 

Jacy kolesie nie ruchają? Tacy co czekają co los przyniesie, jak rozwinie się sytuacja, na jakieś sygnały od kobiety, na odpowiedni czas i miejsce, itp. Tak nie poruchasz. W tym Naszym kręgu kulturowym jednak jeszcze.... jeśli chodzi o sex facet ma prowadzić ku niemu i umiejętnie przełamywać fałszywe opory kobiety ( shit testy psychiczne).

 

Acha ... jeżeli ktoś chciałby mnie oskarżyć o to, że sprowadzam wszystko do ruchania.... otóż.... jak już w większości pewnie Bracia wiecie jeżeli w relacji z kobietą nie pojawia się sexualność to ta relacja zawsze dąży tylko w jedną stronę - beta frajera-orbitera. Mylę się? Może to tylko moje nie obiektywne obserwacje i doświadczenia?

Edytowane przez SennaRot
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Subiektywny napisał:

 

Fejm, fejm, fejm, fejm ! :)

Sprytnie się nim zlewarowałeś, choć nie należał do Ciebie. Doceniam :D

 

S.

 

Czysty przypadek - trochę szczęścia i refleksu :)

 

Ich umysły nieustannie budują obrazy z emocji niczym domki z kart albo bańki mydlane (w każdej chwili może pęknąć, zawalić się i będzie 'katastrofa' emocjonalna) stymulowane męskimi obietnicami.

Dyskretnie, nie chwaląc się zbytnio zawsze można wtrącić przy rozmowie, że pracujemy nad jakimś ważnym projektem (choć tak naprawdę leżymy do góry brzuchem na kanapie) albo przechodząc z nią obok salonu sam. (powiedzmy, że mercedesa), wchodzimy do środka, regulujemy fotel, (koniecznie sprawdzamy pojemność bagażnika!) i to działa na wyobraźnię kobieciny nie gorzej niż sam fakt posiadania dobrego gadżetu przez samca... itp itd

 

Edytowane przez Bruno S
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobra materialne, pozycja społeczna, zawód uznawany społecznie za prestiżowy, drogi samochód to atrybuty włączające w mózgu kobiety podświadomy program - kandydat do związku. Ma zasoby więc nadaje się. Z takim tez będzie pogrywać, testować.

 

Do dziś pamiętam kumpla. Kompletny gołodupiec. Nawet bez samochodu ale przystojny, niesamowicie pewny siebie, ze sporym poczuciem humoru i męską siłą, zwierzęcością. Ruchał na potęgę najlepsze laski. Pamiętam akcję jak laska powiedziała "że, jej facet nie może mieć gorszego samochodu od niej", laska 9/10, jeździła jakimś rocznym kompaktem kupionym przez ojca. Tego samego wieczoru kumpel ja posuwał. On nie miał samochodu a nawet prawa jazdy.

 

... dalej utrzymuje, z jednymi się pieprzą z innymi żenią.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak kobieta bedzie chciala pizdusia, to bedzie miala pizdusia, jak macho, to bedzie miala macho itd...Ale...

 

Zasoby to wazna kwestia, bo kobieta odbiera to podswiadomie jako poczucie bezpieczenstwa, natomiast na sex sklada sie jeszcze wiele innych czynników, poczucie humoru, wygadania, ubiór i styl bycia, dlatego czesto gesto kobiety ida na ruchanie juz na pierwszej randce, bo koles im czyms zaimponowal, bardzo wazna jest takze wyobraznia u faceta...

Jesli ma duza wyobraznie, umiejetnosci konwersacji, poczucie humoru i pewnosc siebie to moze zdobyc naprawde dobry target, bo kobieta koncentruje sie tylko na dany moment, obecna chwile, dlatego bajerant moze byc golodupcem, ale ma talent do stwarzania aranzacji i pobudzenia kobiecych emocji...

 

No wlasnie, pewnosc siebie to znajomosc siebie samego, swiadomosc siebie, im wiecej jestes swiadomy tym bardziej siebie kontrolujesz, jestes spojny, dlatego tak wazna jest praca nad soba...

 

Dlatego pisalem ze jak pracowalem w nadmorskich kurortach jako barman, nie mialem pieniedzy, malo zarabialem, mieszkalem w jakiejs klitce, ale mimo wszystko posuwalem 2-3 kobiety na tydzien :) oczywiscie wykorzystalem fakt ze te Panie przyjezdzaly tutaj sie po prostu zabawic, co ulatwialo mi zadanie :) 

 

Seksualnosc jest niesamowicie istotna, bo tak naprawde pomijajac cala ideologie ktora sobie dopisujecie do spotkania, o nia tak naprawde chodzi, bo wszystko ma i tak sie zakonczyc wystryskiem, chocbys dorabial do tego nawet najlepsza historie :) 

Dlatego niezwykle istotny jest dotyk, juz na samym poczatku, delikatna jego eskalacja, to pobudza wyobraznie i pomaga sie wam ze soba oswoic...

Kobieta ma kilka punktów erogennych, ktore trzeba umiejetnienie stymulowac, naprzyklad zamiast rzucania sie z lapami na twarz bezczelnie, trzeba wymyslec jakos historie np ''O poczekaj Dominika, Mariolka etc, masz jakis maly napruszek w kaciku ust, i zdejmujesz deliktanie...

 

Druga sprawa, Polacy maja problemy z podrywaniem kobiet, bo wychowalismy sie w takim kregu kulturowym, dlatego typowy Polak czesto zastanawia sie nad tym co powiedziec, aby jej nie urazic, jak podejsc, dlatego na tym polu przegrywamy sromotnie z ciapakami, bo tamci sa bezczelni, pewni siebie, wychowali sie w kulturze w ktorej mezczyzna jest stawiany wyzej od kobiety, dlatego ida do kobiet jak po swoje :) dzieki temu pozbywaja sie stresu, emanuja pewnoscia siebie itd...

 

W Polsce przecietny chlopak jest wychowany w poczucie bycia gorszym od kobiet, ma stworzony wyidealizowany obraz kobiety, dlatego czesto boi sie podejsc, bo na jej tle wypada blado, co jest oczywistym absurdem :) 

 

 

 

 

  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SennaRot napisał:

Do dziś pamiętam kumpla. Kompletny gołodupiec. Nawet bez samochodu ale przystojny, niesamowicie pewny siebie, ze sporym poczuciem humoru i męską siłą, zwierzęcością. Ruchał na potęgę najlepsze laski. Pamiętam akcję jak laska powiedziała "że, jej facet nie może mieć gorszego samochodu od niej", laska 9/10, jeździła jakimś rocznym kompaktem kupionym przez ojca. Tego samego wieczoru kumpel ja posuwał.

No właśnie, ale był przystojny :) Co jeżeli chłopak jest oceniany przez dupy <9/10 na 6/10, a przez >9/10 na 7/10 ?

Kiedy dupeczki mnie pytają o hobby to zaczynam się rozgadywać, a w efekcie zaczyna się brak zainteresowania ze strony kobitki.. nie wiem o co chodzi .

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn Mówisz wymyślać, że ma coś we wlosach na ustach itp.? - Dla mnie mega sztuczne. Czy może faktycznie ma costam być? Jak kumpel mi tak zrobil to mało mu nie wyjabałem. Może zbyt kurczowo się trzymam zasady nie rób drugiemu co tobie nie miłe?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@MichaelLevitt Zadajesz pytania (i słusznie), próbujesz rozpracować i zrozumieć kobiety - co lubią, na co lecą. To trudne. Zamęczysz się. My to bierzemy na logikę, a one na ... cholera wie.

Gdy ja to próbuje robić to po czasie wracam do punku wyjścia w swoich rozważaniach.

 

Nie lepiej próbować ogarnąć coś łatwiejszego np. fizykę jądrową? ;) 

Edytowane przez Normalny
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W tej kwestii trzeba rozróżnić jeszcze dwie rzeczy. Czy chodzi o perspektywę na związek czy na przygodę. W zależności od celu, inne rzeczy stają się atrakcyjne. Tak jak tutaj już ktoś pisał, laska może być w stałym związku z podstarzałym milionerem, ale ma ochotę wyruchać umięśnionego, prostego ogrodnika.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt W moim przypadku chodzi o FF/ONS. Może jestem prostym człowiekiem, ale nie jestem ogrodnikiem, i nie mam pokaźnej muskulatury :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie?
      link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly
      treść:
      Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej”
      Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć.
       
      Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy.
       
      Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety.
      Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie.
       
      „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP.
       
      Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła.
       
      Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«"
        Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości.
       
      Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«"
       
      Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak.
        Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze.
       
      Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę.
        Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała.
       
      Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam.
       
      Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam
       
       
      Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów.
      Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?".
        Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie.
       
      Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa.
       
      Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«".
        Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny  
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Natrafiłem na pewien artykuł w którym wypowiada się były dżihadysta. Co o tym sądzicie? Czy to pokazuje, że najlepszą bronią przeciw radykalnemu Islamowi jest zaspokojenie seksualne potencjalnych terrorystów? Teraz słowa tego uchodźcy sprzed 1,5 roku o "pełnych jądrach" i zamawianiu prostytutek mają zupełnie inne znaczenie.
      link do artykułu: https://www.wprost.pl/swiat/10071122/Byly-dzihadysta-o-terrorystach-Wielu-z-tych-chlopakow-po-prostu-potrzebuje-dziewczyn.html
      treść artykułu: 
      – Widzi się to, gdy chodzi o białych rasistów, dżihadystów czy zwykłych maczo. Tą ideą jest przekonanie, że przemoc czyni cię silnym. A jeszcze ponad tym jest zabijanie w imieniu Allaha – mówił na antenie Fox News Mubin Shaikh, były dżihadysta.
       
      Mężczyzna, który w przeszłości sympatyzował z islamskimi radykałami, tłumaczył, że dyżurnym żartem jest to, że wielu terrorystów „po prostu potrzebuje dziewczyn”. Jego zdaniem tkwi w nim ziarno prawdy. – Nie staram się minimalizować problemu ani wybielać tych ludzi. Ale rzeczywistość jest taka, że u źródeł problemu leży natura i wychowanie. Nienawiść jest czymś wyuczonym, a tego, czego można się nauczyć, można się też oduczyć – przekonywał mężczyzna w ekskluzywnym wywiadzie dla Fox News.
       
      Shaikh został zaproszony do studia w sobotni wieczór, by skomentować czwartkowe zamachy w Katalonii. W stolicy regionu, Barcelonie, w ataku terrorystycznym zginęło 13 osób, a około 100 zostało rannych. Po kilku godzinach w oddalonym o około 100 km nadmorskim Cambrils policjanci zastrzelili 5 terrorystów, którzy chcieli powtórzyć scenariusz z Barcelony. Śmierć poniosła tam także jedna z zaatakowanych osób, kilka zostało rannych. Zdaniem byłego dżihadysty, motywacją sprawców zazwyczaj jest żal. Nienawiść terrorystów do przedstawicieli zachodniej cywilizacji jego zdaniem wzbudza fakt, że czują się oni marginalizowani.
       
    • Przez MichaelLevitt
      Witajcie,
       
      W ubiegłym tygodniu zostałem zaproszony przez koleżankę na imprezę, na którą przyszedłem. Ku mojemu zdziwieniu kiedy minąłem futryny drzwi, od razu rzuciło mi się coś w oczy. 
      Byłem jednym facetem na tej imprezie, w trafiłem na babski wieczór. Hmm... kiedy zostałem otoczony kobietami, nie ukrywam odczułem mały dyskomfort (było ich 11), wszystkie na mnie patrzyły jak na striptizera, a umówmy się że daleko mi do tego zawodu  .
      Po przywitaniu się z miłymi Paniami (średnia ocen  7/10) zostałem poczęstowany drinkiem, i zaproszony do tańca. Oczywiście cały czas pytałem dlaczego zostałem zaproszony na tę imprezę, odpowiedzi nie dostałem, a że lubię otaczać się kobietami, to nie nurtowało mnie to aż tak bardzo, choć wiedziałem że mają jakiś cel, dlatego cały czas byłem czujny.
       
      Nie będę przedłużał i przejdę do sedna sprawy.
       
      Pod koniec imprezy zostałem zaciągnięty przez 3 kobiety do łóżka, dwie z nich to kobiety moich kumpli. Mimo tej świadomości, nie mogłem się powstrzymać i przeszedłem na całość.
      Według mojego gustu to dwie oceniam na 8/10 i 9/10. Pragnienie było duże, a i alkohol podkręcił atmosferę . 
       
      Seks nieziemski, wrażenia były nie do opisania.
       
      Nie wiem teraz czy mówić chłopakom o całej sytuacji, czy raczej mieć to dla siebie? 
      Dlaczego one to ze mną zrobiły? Rozumiem, że moja kariera zawodowa lepiej się rozwija, i może więcej zarabiam, ale czy to mogło być przesłanką do takiej głupoty? 
      Osobiście nie mam nic sobie do zarzucenia, czuje się z tym dobrze. 
    • Przez Pozytron
      Tekst jest dość długi, więc jak ktoś nie ma czasu lub ochoty go czytać, niech nie czyta poprostu i zignoruje to, co poniżej.
      Nie mam też na celu nikogo obrazić.
      Mam poprostu problem, z którym sobie nie poradzę, bo nie widzę nadziei na to.
      Ale byćmoże o czymś zapomniałem czy coś przeoczyłem, to słowa krytyki lub wskazówki, są najmilej widziane.
       
      Nie wiem od czego zacząć, bo temat relacji dziewczyn i chłopaków, to wydaje mi się, temat nieskończony.
      Można by dyskutować o nim w nieskończoność, a natura itak zrobi swoje.
      Może więc skupię się na sobie i swoich doświadczeniach i teoriach na ten temat, gdyż mam nieodpartą chęć zbadania tego, dlaczego jestem tak wrogo nastawiony do rozmnażania i od ok.2 lat, mój świat realcji damsko-męskich, poprostu legł w gruzach, bez żadnej nadziei na jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji.
      A więc w życiu miałem 4 stałe partnerki. Pierwsza miłość była dla mnie totalnym szokiem, kiedy nagle odkryłem, że tak bardzo lubię pewną dziewczynę, że nie mogę żyć normalnie bez jej obecności obok mnie.
      Kiedy zerwała ze mną, bardzo to przeżyłem, ale po jakimś roku, otrząsnąłem się i mój mózg wrócił do normy. Wtedy już z bagażem miłosnego doświadczenia, poznałem kolejną, w stosunku do której nigdy nie "otworzyłem" się do końca (po poprzednim doświadczeniu) i robiłem wszystko, żeby tylko mieć ją pod kontrolą emocjonalną, a sposoby manipulacji i szantażu emocjonalnego, zapożyczyłem właśnie od mojej byłej.
      Zakochała się bardzo. Kiedy nie odbierałem telefonu, potrafiłem na wyświetlaczu zobaczyć nawet 200 nieodebranych połączeń i 50 SMS'ów, a więc cel swój osiągnąłem.
      Osiągnąłem tym też ogromny spokój emocjonalny, bo czułem że ktoś mnie bardzo kocha i myśli o mnie.
      Niestety na dłuższą metę, taka relacja nie mogła istnieć, gdyż była poprostu destrukcyjna.
      Zerwałem ostatecznie, a po ok. 5 miesiącach poznałem kolejną, bardzo atrakcyjną, ułożoną dziewczynę.
      Wtedy nie myślałem już za bardzo o manipulowaniu nią, ale mimo tego zauważyłem, że ona jest mi bardzo uległa.
      Czułem, że mnie kocha, że nie potrafi ode mnie odejść.
      Kolejnym więc razem jakimś sposobem, udało mi się uzyskać to, że dziewczyna bardzo mnie kocha.
      Jednak, kiedy się przeprowadziliśmy do mojego nowego domu (zamieszkaliśmy we dwójkę), coś się popsuło.
      Miałem pieniądze, bo miałem firmę, ale bardzo się rozleniwiłem, przytyłem. Zaczęły się rozstania, aż któregoś dnia ona odeszła i o dziwo, nie wróciła nagle:)
      Znowu przeżyłem to dość mocno i znowu (jak po tej pierwszej) dostałem mocnej depresji.
      Potem jakoś się pozbierałem, zacząłem biegać, trenować, itd. Po kilku miesiącach poznałem kolejną, która zamieszkała ze mną bardzo szybko i ona też mnie bardzo pokochała.
      Czułem i widziałem, że mam nad nią ogromną kontrolę i że ona nie potrafi mi się sprzeciwić.
      Każde moje zerwanie z nią, było dla niej ciosem nie do zniesienia.
      Brała tabletki na uspokojenie, chodziła do psychiatry.
      W końcu jednak doszło z mojej strony do tego, że ją zdradziłem z młodszą ode mnie o 11 lat, bardzo atrakcyjną dziewczyną.
      Mój wrażliwy organizm, jednak tego nie wytrzymał i o wszystkim jej powiedziałem.
      Przyjęła to ze spokojem, lecz po ok.2 miesiącach, nagle nie chciała ze mną być i znowu doznałem załamania nerwowego.
      Znowu dostałem depresji, nie mogłem spać, ani jeść. Role się odwróciły.
      Odeszła, a ja trafiłem do szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej.
      Kiedy się trochę otrząsnąłem z tego, zacząłem próbować znowu.
      Jednak tym razem, sprawa strasznie mi się skomplikowała, ponieważ dosłownie wszystkie się już porozmnażały:(
      Walczyłem ze sobą dosyć długo, aż uległem w końcu i zacząłem spotykać się z dzieciatymi.
      Robiłem to w desperacji, a te laski piepszyły tylko o tych swoich bachorach.
      Dawałem jakoś radę to wytrzymywać, ale na dłuższą metę, robiło się to nie do zniesienia.
      W końcu ja nie potrzebuję poznawać jakichś dzieci.
      Ja potrzebuję tylko dziewczyny, jak każdy facet.
      Poznałem taką jedną (okazało się, że ma 3 dzieci, jednak byłem już tak zmęczony byciem samemu, że było mi już wszystko jedno).
      Zacząłem się z nią spotykać, ale stworzenie z nią stałej telacji, jest niemożliwe.
      Ona by chciała, żebym ja mieszkał z nią i jej bachorkami, a te bachorki mnie strasznie drażnią i denerwują.
      Nie ma więc ogólnie mowy nawet o tym, żeby laska z dzieckiem, pokochała mnie, bo ona już ma swoje bachory, które kocha i ja na nią nie mam żadnego wpływu.
      Mam teraz 35 lat i zero szans na związek, w którym poczuję się kochany przez dziewczynę.
      Jedyne co mogę osiągnąć, to wdzięczność dziewczyny, że będę zajmował się jej bachorami, co bardzo mi nie odpowiada, bo ja wręcz dzieci nienawidzę.
      Irytują mnie, drą się ciągle, ciągle tylko piepszą o pierdołach czy grach komputerowych, co mnie kompletnie nie interesuje.
      Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×