Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pocztylion

Problemy mężczyzn

12 postów w tym temacie

Ostatnio zrozumiałem ,że większość problemów mężczyzn w dzisiejszych czasach związanych jest z rodziną.Sam mam 20 lat i nie mam w tym doświadczenia ,ale po analizie kilku przykładów wyłoniło się trochę wniosków.Bardziej doświadczonych samców proszę o korektę.

A więc tak.Wydaje mi się, ze większość mężczyzn nie potrzebuje do życia luksusów,nawet jeśli je lubią to nie jest dla nich wielkim problemem jeśli ich nie mają.Jesli nie potrzebują wielkich pieniędzy to nie mają też raczej problemów z pracą.Gdy nie ma się wielkich wymagań to praca nie jest już taka ważna.Można podejść do niej bardziej na luzie.Robić to co się lubi lub wybrać coś co nie powoduje stresu.

Problemy się zaczynają gdy mamy kobietę.To ona wymaga od nas drogich gadżetów , ubrań, mieszkania.By jej to zapewnić musimy znaleźć dobrze płatną pracę , która często jest stresująca i której musimy się trzymać bo możemy już takiej nie znaleźć.Nawet gdy te zachcianki zostaną spełnione to nie mamy pewności ,że kobieta nas nie zostawi.Żyjemy więc w ciągłym stresie.

Jakie mamy z tego korzyści?Seks i potomków.Nie napisze  o domowym ognisku, bo to często zwykle bujdy.Mieszkam sam i sprzątanie ,gotowanie i pranie to nie jest wiedza tajemna.Do tego niektóre kobiety nawet tego nie potrafia.A miłość?Co to za miłość gdy jak mężczyzna zerwie "kontrakt małżeński" przez np.incydent losowy i nie będzie mógł dostarczyć zasobów to nagle i miłość się skończy.

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pocztylion, jeśli patrzysz na pracę w ten sposób, to tak. Masz rację.

 

Nie dawno bylem na imprezie u znajomych. Impreza odbyła się w mieszkaniu kupionym przez mojego kolegę. Jego narzeczona nie wniosła do związku pieniędzy. Rozmawiałem z koleżankami owej znajomej. Specjalnie je podpuściłem, kiedy zauważyłem, że pan domu jest męski.

 

(Bądź co bądź wyłożenie kilkuset kafli w gotówce na mieszkanie, uważam za przejaw męskości. Aczkolwiek nie zaznaczyłem, że o to mi chodzi. Byłem ciekaw tego, jak kobiety traktują taką błachostkę, jak zarabianie na dom).

 

Panie się zaśmiały, popatrzyły na mnie jak na jełopa i odpowiedziały "jaki on tam męski?" Widać zarabianie dużych zasobów jest normalną funkcją mężczyzny, takim wbudowanym standardem, który nic nie znaczy.

 

Nie kontynuowałem rozmowy, nie było z kim.

 

Dlatego podstawową zasadą jest praca i zarabianie pieniędzy dla siebie. Należy traktować pracę jak wyzwanie i robić rzeczy: a) ambitne, B) dochodowe. W przeciwnym razie to nie ma sensu.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

43 minuty temu, Oktabryski napisał:

Panie się zaśmiały, popatrzyły na mnie jak na jełopa i odpowiedziały "jaki on tam męski?"

 

Słowa u samic nie mają znaczenia. To tylko dźwięki bez pokrycia w tym co naprawdę myślą.

Tutaj wyszła z nich akurat zwykła zazdrość i zawiść o partnera koleżanki. Ale tego nie mogą przyznać tak jawnie.

 

 

Edytowane przez Pozytywny
7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Pocztylion napisał:

[...]Wydaje mi się, ze większość mężczyzn nie potrzebuje do życia luksusów[...]

Dla bardzo wielu mężczyzn, kobieta jest luksusem, do posiadania, którego dążą niekiedy nawet i całe życie - szczególnie kiedy głęboko wierzą, że ich wybranka jest na całe życie.

Godzinę temu, Pocztylion napisał:

[...]Problemy się zaczynają gdy mamy kobietę.To ona wymaga od nas drogich gadżetów , ubrań, mieszkania.By jej to zapewnić musimy znaleźć dobrze płatną pracę , która często jest stresująca i której musimy się trzymać bo możemy już takiej nie znaleźć.Nawet gdy te zachcianki zostaną spełnione to nie mamy pewności ,że kobieta nas nie zostawi.Żyjemy więc w ciągłym stresie[...]

Kobieta wymaga tych gadżetów, z których sama będzie korzystać a najlepiej jak będzie czerpać z tego duże profity, poza tym niebezpieczeństwo posiadania dobrze płatnej pracy niesie za sobą ryzyko nabycia wszelkich emocjonalnych i psychicznych schorzeń. Niestety ale życie i zdrowie mamy jedno - to raz - a dwa, że posiadanie dobrze płatnej pracy zrodzi to niebezpieczeństwo, że jedyne pieniądze inwestowane w relację, będą wykładane z naszej kieszeni. Ja nie wyobrażam sobie być z kobietą, która nie garnie się do jakiejkolwiek pracy zarobkowej - chcesz mieć gadżety, to na nie zapracuj, dorzuć do nich i tak dalej. Związek, relacja to wbrew pozorom także inwestycja, nie możemy godzić się na to aby za ten kawałek kobiecego ciała, płacić miesięcznie po kilka tysięcy złotych - a czasami nawet nie uraczymy kawałka.

Godzinę temu, Pocztylion napisał:

[...]Nie napisze  o domowym ognisku, bo to często zwykle bujdy.Mieszkam sam i sprzątanie ,gotowanie i pranie to nie jest wiedza tajemna.Do tego niektóre kobiety nawet tego nie potrafia[...]

Dzisiaj żeby być w relacji z kobietą, nie muszę z nią mieszkać, nie muszę poświęcać nawet większości swojego czasu dla niej - coraz bardziej zastanawiam się o tzw. ,,szwedzkim modelu rodziny" gdzie para mieszka osobo, każde u siebie, jak jest dzieciak to tak samo mieszka u każdego z rodziców na przemian. W tym modelu przynajmniej nie muszę się zastanawiać i myśleć nad tym skąd kobieta ma brać hajs i środki na utrzymanie relacji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mam trochę odmienne zdanie. Uważam że kobieta (kobiety) w naszym życiu są niesamowitym bodźcem deprymującym nas (samców) do pracy nad sobą. Nie ma co obwiniać kobiet, że szukają dla siebie najlepszej partii. My również przy wyborze partnerki kierujemy się ścisłą selekcją. Dynamiczny sposób życia pełen wzlotów i upadków powoduje że nie wpadamy w rutynę oraz hartujemy naszą osobowość. Ta postawa chroni nas przed "kapceniem". Kobieta nigdy nie będzie z nami na stałe, kiedy się to uświadomi życie z nimi staje się piękniejsze. Gadżety? moim zdaniem sprawa osobista- osobiście uważam że jest to sposób wydojenia mnie z moich pieniędzy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kot.

Zajrzyj do encyklopedii co znaczy "deprymujący".

Na moj gust chciales napisac "motywującym".

I owszem. Są motywujące.

Deprymującym elementem tez sa.

Taki to jest dualizm plci przeciwnej. Dwa w jednym.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

8 godzin temu, Odlotowy napisał:

poza tym niebezpieczeństwo posiadania dobrze płatnej pracy niesie za sobą ryzyko nabycia wszelkich emocjonalnych i psychicznych schorzeń. Niestety ale życie i zdrowie mamy jedno - to raz - a dwa, że posiadanie dobrze płatnej pracy zrodzi to niebezpieczeństwo, że jedyne pieniądze inwestowane w relację, będą wykładane z naszej kieszeni.

 

A to trochę nie jest według Ciebie pochwała takiego pozbawionego ambicji sposobu życia " czy się stoi czy się leży 2500 sie należy " ? Nie najeżdżam na Ciebie bo sam jestem bliższy podejściu do pracy na zasadzie nie haratania do ostatnich sił ale to najczęściej ludzie ( przeważnie loszki ) mi zarzucali mówiąc że brak mi ambicji. Pytam bo nie umiem tego wypośrodkować , uważam że szkoda życia na zadupianie po 16 godz a jak robić to coś co nas pociąga. Za grosz brak mi ambicji do pozostania milionerem, no chyba że dla samego procesu budowania imperium ( jak w grach strategicznych)  bo dla samych kolorowych papierków to szkoda zwyczajnie życia. 

Edytowane przez jaro670
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, jaro670 napisał:

[...]A to trochę nie jest według Ciebie pochwała takiego pozbawionego ambicji sposobu życia " czy się stoi czy się leży 2500 sie należy " ?[...]

Zauważ jednak, że u nas w Polsce, dobrze płatna praca kojarzona jest głównie z korporacją, stanowiskiem kierowniczym, posiadaniem niemałej grupy podwładnych, posiadaniem koniecznie wyższego wykształcenia - z tym, że w tej dobrze kojarzonej, płatnej pracy, taki korposzczur zarabia z przedziału 2500-3500 netto; przy stanowiskach kierowniczych zakładając ok. 5000 netto. Uwzględniając koszty utrzymania, każdemu z nich zostaje w rękach połowa z tego co zarabiają ale jeszcze trzeba pożyć w miesiącu, pojeść, pobawić się, jakiś markowy ciuch kupić. Przy takich kosztach, przy takich zarobkach miliarderem w tym kraju nikt nie zostanie - chyba, że ktoś potrafi dobrze kraść, do czego ja nie namawiam. Jak ktoś ma stanowisko kierownicze w korpo, to musi się liczyć z tym, że w końcu siądzie mu ta praca na psychice a jak zacznie mu siadać i to bardzo konkretnie, to zacznie wyżywać się na współpracownikach. A jeszcze jak jest singlem - to nawet nie będzie miał czasu dla siebie, aby się po tyłku swobodnie podrapać.


Wystarczy poczytać jakie cyrki dzieją się w czołowych korporacjach w Polsce. Jeszcze jak te korposzczurki faktycznie zarabiają te 2500 netto, ze świecą takich szukać - pytanie należy postawić inne: kto przy niższych zarobkach, zdecyduje się na jakikolwiek związek z kobietą? Nawet jeśli faktycznie się kochają, szanują a ta kobieta w gruncie rzeczy nie jest zła i myśli poważnie o tym facecie? Załóżmy taką abstrakcję - nie ma takiej możliwości aby, któregoś dnia, kwestie finansowe nie zapukały do drzwi ich relacji. To jest niemożliwe, wręcz nieprawdopodobne.

 

Z drugiej strony - bardziej liczy się u nas to też, gdzie pracujesz - szczególnie ważne dla loszek mimo, że każda powie ,,ważne abyś był pracowity" - żadna nie powie ,,będziesz na mnie tyrać nawet i 3 etaty jak będę miała taki kaprys"
Loszki to najchętniej nie chciałby w ogóle pracować, ale leżeć, wyglądać i pachnieć to każda całymi dniami by to robiła. Jeszcze mają czelność krytykować swoich białych rycerzy, że jednak jeszcze ostatkami sił pracują na ich śmierdzące i spocone od całodziennego leżenia - dupy. Jeszcze na te zarobione przez faceta 2500 netto ,,patrzy się jakby zobaczyła gówno"

 

Narobiło się tylko przez to korposzczurów, którym wmówiono, że coś znaczą, większość z nich wyznaje właśnie zasadę ,,czy się stoi czy się leży", bo zauważyli, że sukcesu nie osiągną, ale mają swoje koszty utrzymania i życia.

Pamiętajmy gdzie żyjemy, pamiętajmy o tym jakie ludzie mają nawyki życiowe, jakie są ogólnospołeczne pojęcia i wizje życia.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To, że rodzina to problemy to wszyscy na tym forum już wiedzą. Pytanie co zrobić? Odpowiedź jest prosta: NIGDY Nie Zakładać Rodziny ! - zwyczajnie uważam, że lepiej zapobiegać niż leczyć ;)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jaro670

Może ,trochę tak.Ale dla mnie rozwijanie się to coś w czym się spełniamy i nie zawsze priorytetem w tym są pieniądze.Tak jak wcześniej napisał Odlotowy ,praca w Polsce za dobre pieniądze to najczęściej harówka .A także duży stres psychiczny -który raczej niszczy człowieka niż go rozwija.

Tymczasem kobieta nie motywuje nas do rozwijania się tylko właśnie do tej harówki - bo jej nie obchodzi jak zarobione ,byle by dużo.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Takie lochowe gadanie. "Buuhuu kobieta mnie sciaga na dol, rodzina mnie ciagnie na dol, moglbym skrzydla rozwinac, ale nie moge :( ". Chuja prawda. Wymowki. Jak dajesz se na glowe wejsc to i gdybys 100tys miesiecznie zarabial, nadal bedziesz pantoflem i rozpierdalal na pijawki wiekszosc.

Ostatnio sobie pomyslalem: "kurwa, ale sie spaslem jak bylem z moja kobieta. Tak dobrze mi szla dietka, cwiczenia itp a teraz jak z nia bylem no to sie spaslem, bo tutaj zjedz, tutaj dojedz, a tu chodz na ciastko". No i taka jest prawda. Spaslem sie. Ale juz z nia nie jestem i co? I nadal kurwa sie pasze. Czy to jej wina? Nie, nie jej. To moja wina bo sam nie potrafie zadbac o siebie w tej materii.

Edytowane przez Tomko
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Alternatywą jest niezakładanie rodziny, a więc i potencjalnie nieposiadanie potomstwa.

Ideologia dość kusząca, ale w prostej linii prowadząca do wynarodowienia, przez narody nieposiadające takich dylematów.

Rozwiązanie? W mojej opinii:

Jasne określenie sobie, jakiej kobiety, czego w kobiecie poszukujecie, czego od kobiety oczekujecie w danym momencie i takowych kobiet poszukiwanie.

Wyznaczenie sobie swoich celów i do nich dążenie.

A gdy już poczujemy siłę (z samorozwoju) i pewność siebie (z doświadczenia) oraz postanowi się, że chcemy wzmocnić naród polski potomstwem, praktyczne użycie wskazówek jakie dał Mosze Red w swoim wątku pt. Szanuj się samcu! - o żon wyborze. 

Właściwy, obiektywny i subiektywny wybór odpowiedniej kobiety. Wiedza na temat tego co i jak robić, aby nigdy nawet nie przyszło jej do głowy, aby was oszukać (tu niestety bez gwarancji powodzenia, trzeba mieć plan awaryjny aby ograniczyć straty), nawet jeśli już przestaną was kochać, tak jak kochały na początku (a to nastąpi na pewno). Gdy hormony się wypalą, musi pozostać coś, co jest dla niej tak ważne, że za nic na świecie tego nie poświęci (rollercoaster emocjonalny z naciskiem na duże pozytywne emocje, pewność, że choćby nie wiem co, to jej nie opuścicie, no chyba, że zrujnuje waszą relacje i tu jasna wizja i świadomość surowej i nieuchronnej kary, ....), nawet jeśli to wy będziecie sypiać z innymi kobietami. To ona musi chcieć bardziej od ciebie. Jeśli tak nie jest, przyszłość nie będzie rysować się kolorowo. Większa część niezbędnej wiedzy znajduje się na tym forum.

Z doświadczenia wiem, że wiele kobiet jest gotowych wybaczyć partnerowi, którego "kochają", wyskoki w bok, ale bez zobowiązań (prostytutki, przypadkowe kobiety na delegacji itp.), po prostu wolą nie wnikać i nie chcą wiedzieć, "ważne, że wraca i  dba o naszą rodzinę".

RACZEJ nie wybaczą, jeśli popadniesz w jakąś dłuższą relację z inną kobietą (to nie powinno się wydarzyć, o ile mądrze wybrałeś swoją kobietę).

 

Największy problem jest w tym, że tak niewielu mężczyzn zdaje sobie z tego sprawę. Tu trzeba by się zastanowić jak skutecznie rozszerzyć przesłanie i wiedzę z tego forum, ale tak, aby pod jego wpływem nie dominowały pomysły pod tytułem - w życiu się nie ożenię i by nie doprowadziły do zaniku tego narodu. 

P.S. Można mieć dobre życie z kobietą, ja takie, mimo wszytko, mam (tak mi się przyjemniej na tą chwile wydaje) i mimo potknięć, należy się podnosić, wyciągać wnioski, podejmować decyzje i wracać do gry, na swoich warunkach.

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.