Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
scrufa

Skazany na uległość

16 postów w tym temacie

Witajcie bracia

Piszę do was w ważnej sprawie bo uważam że jest tu mnóstwo osób które mogą mi doradzić i nakierować mnie na dobrą drogę.

Jestem Adam, mam 27 lat i aktualnie nie mam dziewczyny. Nie szukam bo zauważyłem że coś ze mną nie gra.  Mianowicie brak mi spójności mojej natury do tego jak chciałbym aby wyglądały moje relacje z kobietami. Niestety z natury jestem skrajnie uległy do kobiet i podnieca mnie traktowanie je jak księżniczki do tego jestem trochę masochistą i mam fetysz na stopy. Podejrzewam że wyniosłem to z domu ponieważ zarówno mój ojciec jak i dziadek byli pantoflarzami. Niestety taki miałem wzorzec męskości od narodzin i nie miałem na to żadnego wpływu :( Dodam tez że od zawsze miałem kiepski kontakt z ojcem i głównie spędzałem czas z mamą. 

W głowie natomiast mam zupełnie inną wizje relacji damsko-męskich. Chciałbym dominować w związku i nie pozwalać sobą pomiatać.

Całkiem niedawno trafiłem na te stronę i podoba mi się podejście to tego tematu społeczności braci-samców. Chciałbym to wdrożyć w życie ale nie wiem jak, nie wiem co robić. Napiszcie proszę jakie macie zdanie na ten temat. Czy dążyć do akceptacji swojej natury i pogodzić się z losem pantoflarza czy próbować za wszelką cenę zmienić się jakoś od wewnątrz ale tak żeby całe życie nie grać, nie udawać alfa tylko stać się nim tak z natury.

Dodam że nie jestem jakimś nerdem bo chodzę na  siłownie, biegam, gram w tenisa, zdrowo się odżywiam i dbam o siebie. Brakuję mi trochę pewności siebie i wiary we własne możliwości. Panicznie boje się bójki. 

Pozdrawiam Adam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na nic nie jesteś skazany. Jesteś teraz zaindoktrynowanymi, wpojonymi wzorcami w Twojej podświadomości. Efekt wychowania. Postawa jaką opisujesz może sprawić Ci w przyszłości wiele bólu, zawodów, rozczarowań, cierpienia. Zacznij czytać i zacznij od książek Marka. Długa droga przed Tobą. Nie jesteś spójny sam o tym wiesz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja Ci powiem co mi pomogło ( chociaż nie gwarantuję że musi tak być u Ciebie)  Mi pomogło pozwolenie sobie na bycie cipką. Każdy ma w życiu takie czy inne chwile i to że dziś jesteś trochę słabszy nie oznacza że za jakiś czas nie będziesz bardzo silny. Powiedz sobie ; ok dziś jestem trochę słabszy, mam do tego prawo bo jestem człowiekiem a nie robotem ale będę się starał pracować nad sobą. I bardzo mi pomogły jedne pełne pokory słowa Marka ,powiedział: jestem dobry z kobietami, znam się na nich ale wiem że jakby się zjawiła niezła zawodniczka to mogłaby mi namieszać w głowie. Te słowa dla mnie były jak dupnięcie świetlnym mieczem.Pierwszy raz takie coś przerzyłem jak mi spadła lampa w szkole na głowę :D. Taki gość i taka pokora. Bardzo mi to pomogło zrozumieć że nie trzeba się napinać , że jesteśmy tylko ludźmi a nie robotami i mamy prawo do pomyłek, mamy prawo dać dupy. 

Drugie dla mnie pomocne jest zaakceptowanie emocji że skoro coś czuję to to się dzieje i czy ja to zaakceptuję czy nie to się samo z siebie dziać nie przestanie. Logika.

Po trzecie praca nad samooceną, traktowanie siebie jak ukochanego dziecka, pełne troski i miłości i wyrozumiałości mówienie do siebie robi cuda.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku pozwolenie sobie na bycie cipką odpada bo wchodząc w związek zostanę całkowicie zdominowany i ciężko mi będzie z tego wyjść, taka rola mnie podnieca. Natomiast pomijając związki w chwili słabości pakuje się w naprawdę poważne bagno. Ponieważ bardzo podnieca mnie jak kobieta mnie wykorzystuje to trafiam na strony gdzie cwane "dominy" doją z kasy takich  jak ja. Żeby się przed tym bronić często uciekałem w masturbacje ale to droga która chyba bardziej mi szkodzi. Byłem u psychologa/seksuologa to mnie namawiał do akceptacji swojej natury ale czuje że to mnie wyniszczy. Dlatego trafiłem do was chłopaki

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Twój największy problem to niska samoocena. Ciebie nie podnieca bycie wykorzystywanym i uleglym. Ty nie wierzysz ze plec przeciwna moglaby byc wobec Ciebie ulegla, boisz sie narzucić swoje zdanie (paniczny strach przed bojka - narzucamy swoje zdanie fizycznie lub psychicznie)

Przyczyna jest brak wzorca męskiego w dzieciństwie. Napatrzyles sie na stanowczość matki, bo jakas tam musiała stosować w wychowaniu Ciebie, nasluchales sie bzdur pt "facet to Glowa rodziny a kobieta to szyja i nia kreci".

Możliwe ze mama wpajala Ci ze krzyczący facet, umiacy postawić na swoim = egoista, nieodpowiedzialny, niezrównoważony, psychopata.

Pracuj nad samoocena, zacznij wszczynać konflikty w swoim otoczeniu, slowne, stawiaj bezwzględnie na swoim, nie patrz na to co mówią inni i co mysla. To jedyna droga do zbudowania pewności siebie i podbicia samooceny. Nic tak nie podbudowuje jak wygranie z kimś konfliktu, kłótni.

Może psychopatyczne podejscie, może ktos mnie skrytykuje ale jesli chodzi o własne dobro nie cofaj sie przed niczym.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Właśnie a propo walki. Zawsze byłem ugody i próbowałem się dogadać.  Ale ostatnio w pracy porostu stwierdziłem koniec i zacząłem powiedziałem nie do jakiegoś kontrahenta. Babka zaczęła manipulować ze to ze tamto i sram to.  Poprostu powiedziałem nie. Tego nie było w kontrakcie i powiedziałem ze czekam na wyniki a nie na dyskusje o umowie.

Mega dobrze się z tym poczułem ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, scrufa napisał:

Całkiem niedawno trafiłem na te stronę i podoba mi się podejście to tego tematu społeczności braci-samców. Chciałbym to wdrożyć w życie ale nie wiem jak, nie wiem co robić. Napiszcie proszę jakie macie zdanie na ten temat. Czy dążyć do akceptacji swojej natury i pogodzić się z losem pantoflarza czy próbować za wszelką cenę zmienić się jakoś od wewnątrz ale tak żeby całe życie nie grać, nie udawać alfa tylko stać się nim tak z natury.

 

Witaj !

 

Po pierwsze, nie jesteś skazany na miano pantoflarza, po drugie, aby wprowadzić realne zmiany w swoje życie muszą zadziałać dwa czynniki. Pierwszy jest taki, że musisz wyrazić prawdziwą chęć zmiany tego, co Cię wkurza, a drugi, musisz zgłębić idee, które w tym miejscu są udostępniane.

 

Poczytaj Marka, podstawową lekturą jest Kobietopedia. Poczytaj historie braci, i popularne tematy udostępnione przez moderatorów.

 

Jesteś na dobrej drodze, bo zauważyłeś, że coś nie gra. Teraz najwyższa pora coś z tym zrobić. Nie zniechęcaj się, i nie wbijaj sobie do głowy błędnych przekonań. Żaden facet nie jest skazany na uległość. Ty po prostu nie miałeś odpowiedniego wzorca w swoim otoczeniu, i stąd takie podejście do kobiet.

 

Przed Tobą masa pracy, ale wiedz, że jeśli właściwie to rozegrasz, to nagroda będzie świetna :)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, scrufa napisał:

 Byłem u psychologa/seksuologa to mnie namawiał do akceptacji swojej natury ale czuje że to mnie wyniszczy. Dlatego trafiłem do was chłopaki

 

 Czyli powiedział Ci to co ja. Poczytaj sobie kiedyś przypowieść o karmieniu demonów w naszej duszy. Tak długo jak będziesz się sprzeciwiał temu że masz prawo (jak każdy człowiek) mieć gorszy dzień, być oszukanym, być czasem nawet pizdą( bo np. tak Cie wychowano) tak długo będziesz karmił demona. On zdechnie jak dasz sobie prawo do bycia czasem słabym, jak przestaniesz się spalać na pokazywaniu wszystkim jakim to jesteś herosem. Akceptacja nie znaczy zgodzenie się na zasadzie ; ahaaaaa jestem do dupy i zawsze będę więc na chuj się starać, polej Zenek. Mylisz to 

Edytowane przez jaro670
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy przypadek. 

Czytałem ostatnio o surferze, który uczył się poddawania się prądowi gdy wciąga go pod wodę. Bo energie są tak tam ogromne, że wszelka walka (siła mięśni) przeciwko masie kilkunastu metrów słupa wody... no coż :D

Ale wiedział, że zawsze go ten prąd "wypluje" w jakimś dobrym miejscu. A surfer jeden z najsłynniejszych (Hamilton). I to może być jakaś wskazówka w kierunku rozumienia owego "poddawania się".

Zostałeś w ten sposób ukształtowany przez okoliczności. Siłowanie się z nimi nic nie da. Jak chcesz to zrobić? Nawet nie wiesz z jaką mocą mogą szarpnąć jak trzeba będzie. 

To wiedzą tylko ludzie, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, że musieli z tymi swoimi "okolicznościami" coś zrobić. 

Akceptacja ich na jakiś czas też jest dobrym wyjściem. Po prostu pogódź się z tym, że sprawa nie zmieni się z dnia na dzień, i że nie jesteś za to odpowiedzialny. 

I uważaj na wszelki bajeczki o "wzięciu się za siebie". Jest to równie realne co owa "bibliotekarka z himalajów". To bajeczka z matriksa.

Zapewne czujesz, że ten "układ" przyjemności i dominacji został zainstalowany aż po najgłębsze odruchy nerwowe. Przecież gdy uczyłeś się pierwszych kroków, wstrzymywania moczu jako dziecko itd - taki właśnie świat sobie wgrywałeś "instalowałeś". 

Spójrz się na to też szerzej. To nie tylko Twój problem. To pewien problem współczesności. To kultura na to pozwoliła, społeczeństwo. Przecież np w takiej wiosce gdzieś tam no nie wiem powiedzmy u Indian - gdyby inni mężczyźni zobaczyli w jakiej jesteś sytuacji jako chłopiec - zajęliby się Twoim wychowaniem. To jest rola społeczeństwa. Pewne przemiany historyczne, rewolucja przemysłowa i bóg wie co jeszcze - spowodowały, że u nas to nie działa tak jak POWINNO. Jest to też nasza rola by to zmienić, a przynajmniej - by to dostrzegać i o tym myśleć. 

Przed Tobą ciekawe badanie tych swoich odruchów i instynktów. 

Pamiętaj o Odyseuszu. Lubił śpiew syren ale słuchał go z zawiązanymi rękoma.

Masturbacja nie jest taka zła. Jest mocno demonizowana, ale miejscowo, doraźnie - bardzo pomocna w powikłanych sytuacjach. Momentalnie wystrzeliwuje człowieka z tego "seksualnego" obwodu w mózgu. Który co by nie mówić, jest mocno "ułudny". Przecież ja to się mogę zakochiwać w innej dziewczynie co minute gdy idę po ulicy. Bardzo to są mocne myśli ale ewidentnie niech ktoś mnie zwiąże zatka uszy i wiosłuje. 

 

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poczytam książki spróbuje coś zmienić. Na chwile obecną moją postawą na dłuższą metę kobiety przy sobie nie utrzymam. Chyba że do dojenia zasobów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Właśnie to jest ciekawa sprawa. Kiedy się wyładowuje napięcie seksualne poprzez np. masturbacje to jest obojętne na kilka godzin istnienie kobiet. Niestety to lekarstwo uzależnia jak cholera - ironia losu. 

 

Zastanawia mnie pewna rzecz. Czy faktycznie fetysz stóp może być w oczach loszek odebrany jako coś deprecjonującego mężczyznę i coś co ostatecznie należy zwalczyć? Czy raczej samo to bez ogólnej uległości jest w porządku? (takie rozłączenie sfer seksualnych a codziennych -  w łóżku uległość bez skrajności a normalnie rządy "silnej ręki").

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Ksanti napisał:

Zastanawia mnie pewna rzecz. Czy faktycznie fetysz stóp może być w oczach loszek odebrany jako coś deprecjonującego mężczyznę i coś co ostatecznie należy zwalczyć? Czy raczej samo to bez ogólnej uległości jest w porządku? (takie rozłączenie sfer seksualnych a codziennych -  w łóżku uległość bez skrajności a normalnie rządy "silnej ręki").

 

Dziękuję, chyba trafiłeś w dziesiątkę. Akceptacja swojej natury ale oddzielenie jej od życia codziennego i pozostawienie uległości w łóżku. Wymagać to będzie pilnowania się na każdym kroku bynajmniej na początku ale myślę że z czasem wejdzie w nawyk i to myślę szybko zaowocuję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Ksanti @scrufa E tam, ja mam fetysz stop tez a w lozku lubie dominowac. Moje byle partnerki nigdy jakos nie wiazaly pantoflarstwa z tym. Kobiety lubia, jak facet ma fetysz stop. A te, ktore mowia ze to cos nienormalnego to nie maja pojecia co mozna zdzialac umiejetnie masujac lasce stope podczas seksu np. Moja miala gesia skorke i sie cala napinala jak w odpowiednie miejsce ja ugryzlem (tak - ugryzlem) na spodzie stopy! I od razu podnosil sie poziom podniecenia.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Tomko

No nie każda chyba lubi :P Niektóre dziewczyny mają jakieś głupie blokady. Na przykład, że branie w dupe jest obrzydliwe. Tylko nie biorą pod uwagę, że jak się nie dba o higienę i zdrowie to wszystko staje się obrzydliwe. 

 

W internecie jest masa tematów kobiet na ten temat, w których mówią, że to nie męskie a facet jest przegrywem i jakimś desperatą. Kiedy to czytam myślę, że muszą to pisać jakieś stare baby z brzydkimi stopami których nikt nie chce xD

 

Kiedyś byłem świadkiem rozmowy koleżanek z klasy na temat lizania stóp przez mężczyznę i było o tym, że jest to obrzydliwe. Wolałem się nie włączać do rozmowy na ten temat, żeby nie było potem przypału xd (jest to w sumie temat tabu w społeczeństwie) kurde tak jakby całowanie w usta niby nie było obrzydliwe :) Stopy są bardziej higieniczną częścią ciała niż usta. Gdyby nie pociąg seksualny nie było by tego całego pieprzenia się xD a kobiety mogłyby polecieć w kosmos.

 

Wydaje mi się, że fetysz stóp to bardzo silna rzecz i jest niemal jak styl życia. Piersi, tyłek i reszta mają mniejsze znaczenie. Tylko liczą się ładne buzia i stopy samicy dopiero potem cała reszta. W praktyce myślę, że dziewczyny faktycznie to lubią jeśli jest się w związku a te lizanie jest związane z uczuciem i uwielbieniem dla ciała swojej partnerki. W dodatku jest to bardzo miłe w dotyku miejsce.

 

Jedna z moich to sama na początku związku mnie tak zakodowała abym się opiekował jej stopami. Bezczelnie przystawiła stope do twarzy gdy oglądałem TV. Później jakoś tak się stało, że się w tym zakochałem (wcześniej miałem do tego skłonności ale nie tak mocne). Ciekawe z czego to się bierze, że laska sama do tego dążyła. Inna jedynie to tolerowała ale zdecydowanie wolała robić inne rzeczy. Myślę, że jest to związane z lekką dominacją ale z drugiej strony nie była zbyt dominującą osobą kiedy ją bardziej poznałem. Wiele jest niewiadomych na tym świecie :)

Edytowane przez Ksanti
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bo branie w dupe jest troche obrzydliwe :D Ale to chyba zalezy od stopnia podniecenia. Nie jest to moja ulubiona rozrywka pakowac moja kobiete w tylek, ale jak bylo goraco, to moja mnie czasem prosila sama, zebym jej zapakowal w tylek. Taka dominacja wtedy. Zlapalem za wlosy, na brzuch i w dupsko! :D Podobalo jej sie. Ja tez lubialem ja tak troche zeszmacic. Troche bolu, przyjemnosci, wszystkiego po troche.

Co do stop to moja ex nawet sama tak polubila i miala lekki fetysz. Nierzadko mi palce ssala :) Ona to w ogole z tym jezykiem i ustami to sie nie pitolila - wszedzie byla skubana ;) 

Niektore laski sa popierdolone na punkcie czystosci. Nigdy bym nie mogl z taka byc. Prysznic 2x dziennie, myja sie co chwile, co chwile inny ciuch, makijaz. Kurwa. Mieszkam z taka jedna (czarna w dodatku). Laska sie przyznala kolezance, ze robienie loda jest obrzydliwe i ona nigdy nie. Nie dziwie sie jak laska bierze prysznic rano i wieczorem nawet w zimie, we wrzatku i po kazdym prysznicu myje kabine srodkami na bazie chloru. Kurwa koloru skory i tak nie zmieni, juz po ptokach.

Edytowane przez Tomko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Noooo jak jest gorąco to można niemal wszystko zrobić. Znaczy nie zgodziłbym się na pewno na jakieś skrajności typu piss czy naruszenie mojej tylnej prywatności :P ale kurcze jak laska dobrze ujeżdza to można się aż w tym zakochać. Taka lekka dominacja kobiety kojarzy mi się z namiętnością i tym, że laska jest na mnie napalona, czyli będzie udane spotkanie. Nie kłoda w łóżku, która czeka jak święta krowa i nic od siebie nie daje zaangażowania.

 

Bierność kobiety moim zdaniem jest strasznie nudna i czasem potrafi zniechęcić do zabawy. W przeciwieństwie do tego jak jest napalona na tyle, że aż by zgwałciła (pozytywnie) xD Najlepiej to pewnie trochę tego i trochę tamtego. Tylko napewno lepiej mieć dominująca laske w łóżku a normalnie żeby była uległa niż na odwrót. Zastanawia mnie ile jest takich dziewczyn :) Ja nie dam kobiecie normalnie dominować, jak mi zrobi awanture albo krzywdę to odpłacam się tym samym albo gorzej :P

 

Oczywiście jestem przeciwnikiem femdomu (chyba bdsm się to nazywało) typu poniżanie, bicie, cuckold itd. Chociaż ponoć nigdy lepiej nie mówić nigdy. Bo odpowiednia laska zawsze zbałamuci faceta tak, że nie będzie nawet pamiętał jak się nazywa.

 

Jak się chce traktować laske jak księżniczke to lepiej żeby była jak najmniej używana, młodziutka, pachnąca i przeciwieństwo patologii. Nie wyobrażam sobie aby traktować w ten sposób doświadczoną, która nie jedno miała tu i tam nawet jeśli jest fajna. Takie jest moje zdanie i mam w sobie coś z idealisty. Najbardziej mnie rozwala jak chcą ślubu a nie są dziewicami. Biała suknia to przecież symbol czystości a jednak jest ta hipokryzja :P

 

Hehe ja akurat lubię czystość i zadbane dziewczyny. Brak przetłuszczonych włosów, pachnące ciało, nie wali z dupy, z japy itd. :D Wiem, że są laski, które mają fetysz na robienie loda, ale jakoś szczególnie mnie to nie kręci. Wolę jak zrobi to ręką używając jakiegoś nawilżacza bo w buzi za ciepło :P

 

Czarna? Stary dawaj adres ja się nią zajmę w ramach akcji europeizacja imigrantek... tzn. jeśli ładna xd a z tym chlorem to przegina pałę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Lebowska
      Jestem Lebowska,
      czasem lubię się mądrzyć, uwielbiam okazywać pogardę ... Różne historie ( histerie) w moim życiu się odbywały. W sumie to myślałam, że jestem mądrzejsza od większości kobiet: nie tupię nóżką z byle powodu, nie wydymam usteczek. Seks jest dla mnie argumentem, ale nie używam go dla osiągnięcia celu innego niż przyjemność. Ogarnęłam całą teorie ewolucji, relacje pomiędzy ludźmi miały dla mnie odzwierciedlenie w biologii, kierowałam się w miarę czystym rozumem. Z obrzydzeniem patrzyłam na większość samic ( w kontekście płytkości ich działań), które nic tylko samca uwiązać, dziecko urodzić, potem jakaś tam kariera, może romans, ale najważniejsze, że jakiś tam mąż istnieje. Takie kwoki zaskoczone, że życie się im nie układa. Bez szacunku do mężczyzn i do siebie przede wszystkim. Najgorsze te po 30-ce co już na gwałt męża muszą mieć. Wymagania spadają, ważne by ktoś jak gołębia pocztowego zaobrączkował. W sumie to mi się wydaje, że kobiety dziecinnieją z wiekiem- nagle zaczynają wierzyć w bajkę o Kopciuchu lub w serialowe love. I wtedy nie liczy się, że kandydat nie przyjechał na białym koniu, a najzwyklejszym golfem bez tuningu- o nie to się nie liczy już! Obrączka, ślub- jestem żoną, mam męża! To jest kurwa zadziwiająco najważniejsze, resztę się dorobi, Ona go zmieni ( zniszczy jak się jej uda) i będzie git. I potem nagle się okaże, że Ona go nie zmieni, Ona jest nieszczęśliwa, rozgoryczona, odwraca się od niego- On ma dość i rzuca to w cholerę ( w najlepszym przypadku), Ona szuka samca zastępczego zapylacza, On ma kochankę, Ona koleżankę i zaczyna się piekło na Ziemi. I tak w kółko. 
      A powód jest jeden; Ona chcę meża! Faceci niestety w większości są naiwni i wierzą w to wszystko, za późno przejrzą na oczy.
       
      Miałam napisać o czym innym, a wyszło jak zwykle. Nie chce mi się już przerabiać posta.
      Miałoby coś o tym, że zdarza mi się tupać nóżką, choć to śmieszne.
      Kiedyś to rozwinę.
       
      Leb.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.