Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Eliteq

Programowanie - od laika do kolesia ogarniającego temat.

Rekomendowane odpowiedzi

Eliteq    18

Serdecznie witam, chłopaki. W małym skrócie, konkretnie. W grudniu kończę 21 lat, skończyłem rok temu technikum o profilu mechatronicznym. Z trzech egzaminów, które mieliśmy, zdałem tylko ten ostatni, można powiedzieć, najważniejszy. E.18 programowanie i projektowanie układów i systemów mechatronicznych. Wszyscy wiedzą jak wyglądają w szkołach te egzaminy zawodowe, więc wolę sprawę przemilczeć. Fakty są takie, że papier mam, ale umiejętności = laik. W tamtym roku zdałem na maturze wszystko, oprócz matematyki. W tym roku usiadłem do nauki i matematyka zdana. Na studia się nie wybieram. Uczyłem się od gimnazjum niemieckiego, ale uczyć się a nauczyć to dwie różne kwestie. Niemiecki ustny na 50%, pisemny 62%, rozszerzony 14%. Ale dopiero po wynikach zauważyłem, jaki to pic na wodę i w średnim stopniu owe matury sprawdzają nasze umiejętności, więc poszedłem na korepetycje od maja.

 

Po nowym roku wyjeżdżam do Niemiec, między innymi do pracy, ale taki wyjazd dobrze wpłynie na moją osobę, pod różnymi kątami - samodzielność, rozwój, poszerzenie swoich horyzontów, a efektem ubocznym wyjazdu oczywiście będą też pieniądze. Wziąłem się ostatnio za mordę, bo stwierdziłem, że mogę bardziej przycisnąć życie, aniżeli do tej pory. Od 10 października 2016 jestem na diecie(ekto, masa), od maja tego roku chodzę na korki z niemieckiego, tak jak pisałem wyżej, zagłębiam się powoli w kryptowaluty, nadrabiam audycje, inne działy na forum, bo wcześniej siedziałem tylko w tematach relacje "męsko-damskie" i książkach Marka i chcę nauczyć się podstaw programowania. Wyznaczyłem sobie wtorek i czwartek po 1h i w niedziele 2h. Więcej czasu na ten moment, nie mogę na to przeznaczyć - priorytety. Pojawia się podstawowy problem - w który język programowania iść. Mój szwagier polecił mi Mirosława Zelenta, kanał na yt - "Pasja Informatyki". Mówił mi że w mojej sytuacji warto byłoby pójść w stronę stron internetowych, a jeśli chodzi o język programowania, to na początek Python. Podpytywałem go też o bazy danych, Java, czy C++. Co byście mi poradzili w tej sytuacji? Ważnym dla mnie jest to, aby udzielali się głównie użytkownicy z branży. Miłego wieczoru, pozdrawiam wszystkich!

Edytowane przez Eliteq
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2967

@Eliteq

 

Mikro kontrolery i procesorski ogarniasz?

 

Mam u siebie typa na studiach, który pracuje w zawodzie jako automatyk/programista mikroprocków - chłop robi typowo studia pod papier bo w niektórych dziedzinach zagina wykładowców. Przemyśl czy nie chcesz iść w programowanie w elektronice - czyli mechatronikę. Ten znajomy jest w wieku 29 lat i na brak pieniędzy nie narzeka.

 

Tym bardziej, że praca marzenie, bo z jego wiedzą on projektuje nowe stanowiska u siebie w zakładzie i narzeka, że 8h w pracy to za mało i muszą go wyganiać do pracy. I faktycznie jak opowiadał, to mu się nie dziwie, bo tak fajne rzeczy to nawet ja bym chciał umieć ;)

 

Może PLC? To też jest bardzo pożądany fach w ręku oraz dobrze opłacany.

 

Przemyśl czy to koniecznie musi być IT, bo dobry mechatronik głodny nigdy nie będzie chodził

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Eliteq    18

W technikum programowaliśmy właśnie sterowniki PLC. Nie pamiętam jaki to dokładnie był program, ale dopytam znajomych i dopisze. Mikro kontrolery, procesorki - nie miałem z tym styczności. Nie koniecznie to musi być branża IT. Musze pogadać jeszcze z 2 chłopakami. Jeden chodził ze mną do klasy, uczył się w domu programowania i po skończeniu szkoły dostał się do firmy w Katowicach i teraz jeździ trochę po świecie (Anglia, Austria, Francja, Słowacja) programuje i fizycznie uruchamia linię produkcyjną.

A drugi koleś, po 30-tce od moich tam znajomych jest po politechnice - kierunek mechatronika i ściąga sprzęt z Niemiec, naprawia i sprzedaje tutaj. Ten mój znajomy z klasy, chciał iść na studia ale Szef powiedział mu, że wystarczą mu umiejętności, chęci do nauki i ma olać studia, papier i tak zrobił. Zanim się zacznę uczyć, a chcę już w ten wtorek, to muszę do tego czasu to przemyśleć. Czy branża IT czy Mechatronika.

Edytowane przez Eliteq

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Bezimienny    3

Programowanie blisko sprzętu (mikro kontrolery etc.) to głównie C i Assembler.  Z pracą na chwilę obecną nie ma problemu tylko trzeba pamiętać że jest to dość spora nisza i generalnie próg wejścia jest wyższy. Zarobki w Polsce w porównaniu np. z robieniem webu też są gorsze (co nie znaczy że niskie :)). Co do stron internetowych (a raczej aplikacji sieciowych) to dobry będzie każdy język programowania + jakiś framework (w C# masz ASP.NET, w PHP z bardziej popularnych Laravel, Synfony, Yii, w Javie Spring, w Pythonie Django i tak dalej). 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Young    8

Ciężko powiedzieć w co pójść, szczególnie jeśli nie zna się pytającego(i nie wie się co lubi).

 

U mnie na polibudzie z 80% ludzi deklaruje chęć pracy w Javie, nawet jeśli w życiu nie napisali w niej żadnej linijki.

 

Sporo osób męczy JS'a i resztę pierdół z tym związanych.

 

Obstawiam, że niezależnie od czego zaczniesz (tak na poważnie) to po jakimś czasie sam będziesz wiedział czego chcesz się uczyć.

Edytowane przez Young
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piter_1982    23

Po pierwsze nie musisz na początku wiedzieć gdzie chcesz dojść dokładnie.

 

1. Na początek: bym uczył się C++, polecam podręcznik Symfonia stary ale nie spotkałem nic lepszego

2. Bez angielskiego ani rusz, nie ma przesady w stwierdzeniu że to najważniejszy język dla programisty.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zbychu    180

To zależy w czym chcesz programować. Najpierw zastanów się do czego używa się danego języka a potem zaplanuj sobie jaką rzecz chcesz stworzyć.

Przykładowo

 

Jak chcesz tworzyć strony to JavaScript + CSS + HTML + framework

Jak chcesz tworzyć aplikacje na smartfony to Swift, Android itp itd.

 

Każdy język wykorzystywany jest do czegoś innego. Niby w PHP można tworzyć gry ale po co skoro jest to nie optymalne i zbyt skomplikowane i w innym jezyku można zrobić to dużo lepiej?

 

Następnie jak już wybierzesz język to przerób wszystkie podstawy(zajmie ci to od 2 tygodni do miesiaca max 2.) następnie wymyśl sobie jakiś prosty projekt np przeglądarka internetowa, odtwarzacz, prosta stona itp. Wybierasz sobie jeden język i opanowujesz go do dobrego stopnia. Nie ma sensu uczyć się naraz javy, c++, php, pascala i RoR - wybierasz jeden i opanowujesz do perfekcji. Napotkasz wtedy wiele przeszkód i będziesz musiał szukać pomocy w internecie = nauczysz sie programować. Następnie robisz coraz bardziej skomplikowane programy, możesz też dołączyć do jakichś open-source(jakieś 4-5 miesiecy). Robisz 2-3 porządne apki/stronki do portfolio. Łącznie po pół roku intensywnej nauki(80-100 godzin miesięcznie) możesz szukać jakiegoś stażu/praktyk cokolwiek. Chodźby Ci płacili po 1000 miesięcznie. Po stażu i własnych projektach aplikacja na stanowisko juniora nie powinna być trudna. Jak będziesz kosił to już na staży możesz dostac oferte na juniora.

 

programminginfoz1.png

Edytowane przez Zbychu
.
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie słuchaj głupot @Eliteq, że na początku trzeba uczyć się c++ lub pythona. Od razu zacznij uczyć się tego czego chcesz. Dlatego warto zweryfikować, co tak na prawdę chcesz programować, aplikacje na n androida? tworzyć strony www? tworzyć aplikacje? itd. Musisz dokonać wyboru w tej kwestii, a następnie zorientować się jaki/e język/i są potrzebne w tym dziale. 

 

Język angielski jest domeną każdego programisty, tego nie obejdziesz w żaden sposób. Poza tym znajomość angielskiego otworzy przed tobą wiele ścieżek w karierze zawodowej. Niby nic, a jednak duży krok do przodu. :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
BrightStar    37

Polecam zarejestrować się w serwisie codeacademy.com, porobić trochę ćwiczeń i sprawdzić, co będzie Ci odpowiadało, tylko tak jak przedmówca mówi angielski to mus w tym przypadku i na codeacademy jest położony nacisk na front-end, co nie każdego interesuję.

Owszem, można obejść się bez angielskiego, czytając polskie przekłady książek np. z wydawnictwa helion, wykonując tam zawarte ćwiczenia ale żeby się doskonalić, przy szybko zmieniających się technologiach np. biblioteki Javascript jak AngularJs, ReactJs które rozwijają się w zastraszającym tempie, trzeba śledzić dokumentacje po angielsku, czy tutoriale z Lyndy, Udemy itd. które też są po angielsku.

 

W przypadku front-endu znajomość Wordpressa + html i css i ewentualnie Jquery, może zapewnić nam pracę w większym mieście, a to można dość szybko opanować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piter_1982    23

O C++ pisałem dlatego, że większość 'współczesnych' języków się z niego wywodzi i po prostu daje świetną bazę. Oczywiście jeśli wiesz co chcesz robić to zupełnie inna sprawa. 

 

stratch - moim zdaniem strata czasu, został stworzony dla dzieci i przy tym zostańmy

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
aras    614

Nie jestem programistą, ale styczności trochę miałem. Polecano Ci pasję informatyki i kurs C++ (nigdzie nie widziałem tak świetnie wytłumaczonych klas) ten kurs pokazuje o co chodzi w programowaniu.

 

Jeśli chodzi o pracę, to jest dużo ofert na front i end developerów

pojawia się c++ i c

python dość często

skrypty w bashu (linux) są o tyle fajne, że możesz w nich wykonywać polecenia systemowe i przetwarzać dane.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Rnext    3671

@Eliteq najważniejsze w nauce programowania jest - po prostu zacząć. Od czego? Ja zaczynałem jako dzieciak od asemblera Z80. Pisałem kody w zeszycie, bo dostęp do "Spectrumny" miałem tylko raz w tygodniu, żeby to sprawdzić. Taki to był cudak:

1920px-ZXSpectrum48k.jpg

Czy mi się przydało? Praktycznie nie, ale IMO bezcenne jest rozumienie architektury, stosu, rejestrów, magistral, przerwań, zarządzania pamięcią itd. Dzisiejsze języki wysokiego poziomu, praktycznie izolują programistę od sprzętowych "trzewi", więc można powiedzieć że to zbędne. Dlatego to tylko moja subiektywna opinia, że warto chociaż liznąć język maszynowy. Dużo łatwiej wówczas ogarniesz też mikrokontrolery. 

 

Język? Hm, ciężki temat, zależy w co chcesz docelowo uderzać, bo języki to głównie frameworki z nimi związane, gdzie de facto nie tyle ogarniasz język pod kątem struktur danych, składni etc. ile jego frameworki właśnie.

Do jednych zastosowań lepiej się sprawdzi Node.js+Typescript+Angular, co innych C# z WCF i do innych ten sam C# z Windows.Forms a gdzie indziej Java i Spring czy C# z Xamarin do np. apek multiplatformowych. To na dziś. A co będzie jutro? Stary pies będzie się i tak musiał uczyć nowych sztuczek. Tego możesz być pewien. Jeśli chcesz programować, to bądź gotów na nieprzerwaną naukę.

 

Liźnij też trochę "inżynierii" - wzorce projektowe (http://www.algorytm.org/wzorce-projektowe/) oraz S.O.L.I.D na początek (https://scotch.io/bar-talk/s-o-l-i-d-the-first-five-principles-of-object-oriented-design)

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PewnySiebie    92

Weź pod uwagę, że niektórzy się do tego nie nadają.

Zależy jaki masz charakter.

Jak jesteś ekstrawertykiem i dobry kontakt z ludźmi to Project Manager z podstawową znajomością programowania będzie idealny dla Ciebie, a nie typowy programista.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
BrightStar    37

Charakter to swoj drogą ale czy nie mając talentu i pasji do programowania, można być w tym dobrym?

Albo w przypadku front- endu, nie mając zmysłu estetycznego kodować schludny i atrakcyjny front-end? Zakadając, że poświęci się na naukę, praktykę x godzin.

Edytowane przez BrightStar

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PewnySiebie    92
Godzinę temu, BrightStar napisał:

w przypadku front- endu, nie mając zmysłu estetycznego kodować schludny i atrakcyjny front-end

 

Od tego jest grafik, front-end to rzemiosło.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Metody    103

 Z tymi talentami to moglibyśmy już dać sobie spokój. Już udowodniono, że żeby być w czymś dobrym, utalentowanym trzeba poświęcic temu czas i odpowiedni trening. Zasada 10 000 godzin działa. 5,6 lat temu z długimi przerwami w życiu bym nie pomyślał, że mogę robić takie numery jak teraz, a jednak je robie. Gdybym całkowicie się temu oddał to byłbym jeszcze lepszy. Albo kumple zawsze mówili, że za jaki sport się nie zabiorę to jestem dobry, ale ja całe dzieciństwo biegałem z piłką, koordynacja ruchowa, wyczucie itd, a oni oglądali cartoon network. 

 Oczywiście są takie przypadki, że ktoś tam ma naprawdę predyspozycje do czegoś (genetyka itd) i odstaje, ale to nie znaczy, że ktoś nie może być w czymś dobrym.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
JoeBlue    380

Do programowania potrzebna jest pewna przepustowosc umyslu.

Niektorzy NIGDY nie beda programowac.

Sa limity natury i tego zadne staranie sie ani szkola nie przeskocza.

Sam nie jestem zbyt wysoko wiec sie za to nie biore.

Wole "networking". W tym jestem calkiem niezly.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PewnySiebie    92

@JoeBlue Prawda jest taka, że programiści nie istnieją bez Project Managera czy grafików , więc fajnie jak każdy odkryje to co lubi robić. Z drugiej strony znam kilku programistów co pojechali do Norwegii czy Niemiec pracować na magazynie i sobie chwalą, więc różnie to bywa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Washington Post opublikował artykuł feministki, która domaga się od  naukowców, żeby w swoich pracach zmniejszyli ilość odnośników do badań wykonanych przez "białych, heteroseksualnych mężczyzn" a szerzej cytowali prace kobiet oraz uczonych wywodzących się z mniejszości rasowych i seksualnych.
      https://www.washingtonpost.com/news/speaking-of-science/wp/2017/07/16/feminist-scientists-say-citing-research-by-straight-white-men-promotes-a-system-of-oppression/?utm_term=.2276872dc459
      Co o tym sądzicie?
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Przeglądając dzisiaj Joe Monster znalazłem ciekawy artykuł dotyczący współczesnego kryzysu męskości o tytule "Dlaczego coraz więcej jest pip w rurkach, a coraz mniej prawdziwych mężczyzn?"
      Zakładając ten temat chciałem ogólnie odnieść się do współczesnego kryzysu męskości. Piszcie jakie macie wobec tego tematu przemyślenia, pomysły czy doświadczenia
       
      Treść artykułu: 
      Faceci nie mówią o problemach, a już pod żadnym pozorem nie dzielą się nimi z innymi mężczyznami. Mimo wszystko zamknijmy się na chwilę w męskim gronie i zapomnijmy o istnieniu kobiet, niech na potrzebę tego wpisu zostaną "magicznymi istotami".
       
      Wzorce
      Nie jest tajemnicą, że młodzi chłopcy potrzebują autorytetu, idola, swojego własnego Boga. Naturalnie pierwszym z nich jest ojciec, który jest wszechmogący i jest niedoścignionym wzorem. Każdy chłopiec chciał kiedyś podejmować się zadań wykonywanych przez starszego, bo też chciał być taki mądry i też chciał być taki silny. 

      Na tym polu dochodzimy do różnych sukcesów w trakcie dorastania. Nawet jeśli magiczna istota poprosiła o odkręcenie słoika i tym razem to nam się to udało zrobić przed tatą, to czujemy się jakbyśmy nagle awansowali w hierarchii rodzinnej i w społeczeństwie do pozycji herosa. To uczucie unosi nas nad ziemię. 

      Krótko mówiąc: chłopcy potrzebują męskiego wzorca, żeby wiedzieć, jak być mężczyzną. 

      Nie ma żadnego problemu, jeśli mieszkamy gdzieś w lesie w chatce zbudowanej przez ojca do spółki z dziadkiem i chodzimy z nimi na polowania. Wtedy wzorce są dostępne pod ręką 24/7 i w wieku kilku lat jesteśmy w stanie "odkręcić ten pierwszy słoik" zabijając jelenia czy chociaż zajączka. No problemito. Trochę trudniej zrobiło się pod koniec XVIII wieku.
      Pierwszy upadek roli męstwa w wychowaniu
      Koniec XVIII wieku to początek rewolucji przemysłowej. Od tej pory nasi ojcowie przestają pracować w domu czy w warsztacie obok i zaczynają codziennie wychodzić do fabryk, w których pracują od rana do nocy. Mogą sobie na to pozwolić, bo przecież dziećmi w domu zajmą się jakieś magiczne istoty. Nawet jeśli część z magicznych też poszła pracować, to najstarsza i tak zajmie się dziecińcem.

      Właśnie w tym punkcie wychowanie zaczyna być przenoszone niemal całkowicie na magiczne istoty, więc młodzi chłopcy zaczynają mieć utrudniony dostęp do męskich wzorców. Z czasem jednak robi się coraz gorzej.
      Masowa zagłada wzorców
      Początek XX wieku to ogromna katastrofa dla naszych społeczeństw. W trakcie dwóch wojen światowych ginie przeszło 70 mln ludzi, z czego przeważającą częścią są młodzi mężczyźni. W tym momencie wiele z europejskich społeczeństw dźwigane jest na barkach magicznych istot, które biorą na siebie masę męskich obowiązków.

      W niektórych krajach wciąż widzimy różnice. Na poniższej mapce jak na dłoni wyłożono, w których krajach do dziś żyje się w przewadze istot magicznych. W Rosji na 100 istot przypada jedynie 86 mężczyzn, choć 53% dzieci to właśnie chłopcy.
      W tym miejscu, ledwie kilkadziesiąt lat temu, z naszego widnokręgu zupełnie zniknęli mężczyźni, jedni zginęli w wojnach, a drudzy wsiąknęli gdzieś w pracy. Zaczęliśmy więc przyjmować na siebie więcej wzorców magicznych.
      Jeśli wzoru nie ma w domu, to gdzie go szukać?
      Każdy chłopiec w wieku lat kilku idzie w końcu do szkoły, w której spotyka się ze znaną sobie hierarchią. Dorośli są autorytarni, a dzieci są tylko dziećmi. Tu właśnie wielu młodych chłopców ma szansę spotkać pierwszy męski autorytet, jednak jeśli prześledzicie swoje doświadczenia życiowe, to przypomnicie sobie, że w szkołach pracuje bardzo mało mężczyzn. Cały system edukacji jest niesamowicie sfeminizowany, więc w podstawówce czy szkole średniej młodzi mężczyźni mają bardzo marne szanse na spotkanie pierwszego wzorcowego "męskiego mężczyzny".

      Pierwsza okazja na spotkanie mężczyzny nadarza się dopiero na studiach, bo tutaj udział nauczających mężczyzn jest już o wiele większy.

      Pytanie brzmi: czy to nie jest za późno?

      Oczywiście, że to dość późno. Najintensywniej dojrzewamy, kiedy mamy paręnaście lat i to właśnie wtedy układamy sobie w głowach nasze postrzeganie świata, szukamy ideologii i autorytetów. Nie bez powodu najbardziej skrajne zachowania do jakich się dopuściliśmy w życiu to były właśnie te rzeczy, które robiliśmy gdzieś tam u progu szkoły średniej. Poddawanie się różnym subkulturom, wpływom ideologicznym itd. To wszystko dotyczy właśnie lat, w których nie mamy jeszcze dowodu osobistego i właśnie tam potrzebni są silni mężczyźni, którym się "oddamy''.

      Pokażę to na najdziwniejszym z możliwych przykładów. Janusz Korwin-Mikke pomimo ogromnego poparcia i wielkiego oddania fanów nie przekroczył progu wyborczego, bo większość z jego "wyborców" nie ma jeszcze dowodu osobistego. Przyciąga do siebie masę nastoletnich chłopców, bo widzą w nim silnego i nieuległego mężczyznę, którego nie widzieli nigdy wcześniej.

      Ale wiadomo, ciężko oddawać swoje dziecko w ręce oszołoma, bo czy można podzielić się swoimi fascynacjami i powtórzyć kilka hasełek Korwina w domu? No nie, bo mama nakopie do dupy. A w szkole? Też nie, bo przecież magiczne istoty tam pracujące nie chcą być uważane za mniej inteligentne i nie chciałyby zarabiać z tego względu mniej. Ojciec też nie obroni, bo nie ma zamiaru spać na kanapie. I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy:
      Patriarchat to mit
      Mowa o wszechobecnym patriarchacie jest dziś już jak najbardziej mityczna, ten może istniał jeszcze jakieś 200 lat temu. Przez wspomniane wyżej przypadki historyczne wartość mężczyzn niesamowicie spadła, dlatego dzisiejszy świat nie jest patriarchalny, nie jest nawet geocentryczny, a jest gynocentryczny (tak naprawdę zawsze taki był) - w samym środku naszego świata znajdują się magiczne istoty, bo to właśnie one są nam potrzebne do tego i tamtego... Najogólniej i prymitywnie rzecz ujmując, do zadbania o przetrwanie naszej cywilizacji, co jest celem bardzo wzniosłym. Przejęły też na siebie tyle obowiązków, że zwyczajnie nie jesteśmy w stanie bez nich przetrwać, bo gdyby ich zabrakło, to stanęlibyśmy w obliczu "śmierci". Tej mniej czy bardziej dosłownej, mniej czy bardziej metaforycznej.

      Tutaj powstaje ciężki zgrzyt, bo jeśli chłopiec nie miał się od kogo uczyć "jak być mężczyzną", to chcąc pozyskać przychylność istot magicznych będzie robił wszystko, żeby dopasować się do ich oczekiwań. Co jest dość złudne, bo jak doskonale wiemy, magiczne istoty w zależności od wielu różnych czynników (głównie hormonów) raz oczekują jednej rzeczy, a raz drugiej. Trzeba więc być czułym barbarzyńcą na pełen etat z przewagą którejś z cech w zależności od dnia - co nie wszystkim się udaje, bo to bardzo trudne zadanie.

      Żeby to wszystko idealnie działało, to nie powinno się magicznych istot pytać o to, czego oczekują, tylko dostarczać im właśnie to, zanim jeszcze sformułują swoje potrzeby. Przykład: jeśli spytamy, czy magiczna chciałaby kwiaty i jakie, to nawet jeśli je kupimy to nie będzie to tak dobrze odebrane jak w przypadku, w którym kupimy odpowiednie kwiaty bez uprzedzenia i z własnej inicjatywy. Proste. Jeśli magiczna istota mówi nam już, że oczekuje od nas kwiatów, to daliśmy ciała po całości.
      Drogi Bojowniku w związku, wiem o czym myślisz, więc jeśli dawno tego nie robiłeś to może bez pytania skocz dziś w drodze do domu po kwiaty, czekoladki, albo bilety do kina. To że dziś akurat ja o tym pisałem to zostaje między nami, męska sztama, wiadomo, pełna dyskrecja.
      Konkluzja
      W tych krótkich słowach (bo temat jest bardzo głęboki) dotarliśmy do istoty tego, dlaczego w naszym społeczeństwie występuje coraz więcej zniewieściałych chłopców, którzy są bardzo negatywnie oceniani przez tych bardziej "męskich mężczyzn". Można powiedzieć, że czasy się zmieniają, i kilka innych rzeczy, jednak smutną prawdą jest to, że jeśli komuś udało się wychować syna na "typową pipę", to ten będzie równie surowo i negatywnie oceniany zarówno przez mężczyzn, jak i przez magiczne istoty, które będą widziały w nim przyjaciela (bo będzie kolejną magiczną istotą w otoczeniu), ale nie będą widziały w nim tego czułego barbarzyńcy, więc nie będzie dla nich aż tak atrakcyjny. 

      Pomimo całej poprawności politycznej dzisiejszych czasów, ten model zachowań po prostu nie działa, a bycie tym wzorcowym "męskim mężczyzną" który sam siebie dobrze zna i potrafi na sobie polegać jest nam potrzebne zarówno do odnalezienia się w świecie mężczyzn, jak i do tego, byśmy potrafili w pełni szanować i doceniać otaczające nas magiczne istoty.
       
      link do artykułu - http://joemonster.org/art/40347/Dlaczego_coraz_wiecej_jest_pip_w_rurkach_a_coraz_mniej_prawdziwych_mezczyzn_
    • Przez Rusałka
      Dobry wieczór. Chciałam zapytać o radę mężczyzn i panie  Otóż nie potrafię wyrwać się z pewnego schematu i układu ról w związku.
      Zawsze mi w mężczyznach imponowała siła, ambicje, samodyscyplina (jeśli się u mężczyzny pojawia to jest dla mnie niezwykle atrakcyjny), wytrzymałość itd. Wiem, że mężczyzna nie jest robotem tylko człowiekiem i ma prawo do słabości czy gorszego stanu psychicznego, ale ja mam pecha trafiać na ekstremalne przypadki słabych mężczyzn. Na początku wszystko wygląda bez zarzutu albo wręcz cudownie, a potem się okazuje, że:
       
      a) facet płacze więcej niż ja, z byle powodu głos zaczyna się trząść, łzy i gluty lecieć
      b ) okazuje się że ma jakiś poważny, destrukcyjny nałóg, który wcześniej ukrywał albo problem który powoduje dużo syfu
      c) okazuje się osobą która wiecznie szuka wymówek, usprawiedliwień, regularnie przegrywa z lenistwem lub żądzami
      d) okazuje się kruchym, małym chłopcem który potrzebuje czułości i atencji aż do przesady, to znaczy na każdym kroku i w takim stopniu, że gdyby laska wam tak robiła, to byście powiedzieli że opętana przylepa, maruda i jęczydupa. Jeśli nie powiem "kocham Cię" na każde 5 minut mojego życia, źle. Jeśli ośmielam się zajmować się życiem codziennym, czyli jedzeniem czy spaniem i nie napiszę to też źle.
       
      I niestety dochodzi do tego, że taka osoba przelewa na mnie swoje frustracje i problemy i zaczynam zawalać swoje sprawy, zdrowie, obowiązki, psychikę bo dźwigam cudze problemy i załatwiam cudze rzeczy. Z powodu mojego poprzedniego faceta dostałam ekstremalnej anemii i skończyłam na kozetce u psychiatry, bo do tego stopnia zaniedbałam siebie, "ratując" jego. Kolejny zmyślił sobie dwa nowotwory i szantażował mnie próbą samobójczą (i konsekwentnie kłamał), tuż przed ważnymi egzaminami. Oboje płaczliwi i wrażliwi jak jajka. Okej, pomagam osobie na której mi zależy i odczuwam smutek kiedy ta osoba go odczuwa. Ale taki facet przestaje mi się kojarzyć z obiektem seksualnym i zaczynam czuć do niego instynkt macierzyński, libido spada mi tak drastycznie że robię to tylko żeby im nie było przykro. Przestaję się też z takim czuć jak przy samcu. Ewentualnie sama staję się mniej wrażliwa na różne rzeczy i nadrabiam spokojem za ich zachowania (albo staram się trzymać pozory). To niby tylko seks, ale jestem nieszczęśliwa w takim czymś i nie wiem jak sprawić by moje stosunki z mężczyznami zaczęły być zdrowe i przestały mnie dołować.
       
      To nie tak, że nie chcę wspierać mężczyzny. Chciałabym w nagrodę za stresy w pracy i bycie dzielnym przynieść facetowi piwo przed TV, podać ulubione danie, wyściskać i zrobić masaż pleców, ale tak, by dalej kojarzył mi się z samcem.
       
      Liczę się z tym, że sama muszę być nienormalna skoro takie sytuacje mi się zdarzają, ale jestem zdezorientowana i nie wiem jak postępować. Czy to możliwe żeby kobieta wyssała z faceta testosteron chociaż jest dla niego miła? Czy po prostu powinnam być bardziej uważna zanim się zakocham? Jak wspierać męskość, tak żeby nie zrobić z własnego faceta miękkiej fajki?
      Nie oczekuję współczucia ani pocieszania, proszę jednak byście nie zakładali z góry, że WSZYSTKO jest moją winą. Nie chcę też się chwalić że jestem supermenką, bo nie jestem.
       
      I wyprzedzam ewentualne pytania o moją osobę: Nie jestem brzydka i zakompleksiona ani zdesperowana. Nie jestem też wredna, raczej wesoła i niekonfliktowa. Nie zdradzałam, chociaż byłam mocno sfrustrowana. Coś innego musi być problemem  
    • Przez Odlotowy
      Kilka dni temu miałem przyjemność przeczytać w internecie, artykuł dotyczący aż 10 objawów dziwaczenia się singli. Problem w tym, że sam artykuł nie do końca był zaadresowany do singli, lecz bardziej do ogółu osób odwiedzających dany portal, niezależnie od stanu cywilnego.
      Wiadomo jak w Polsce postrzegani są single, pisząc najdelikatniej – źle. Mam wrażenie, że społeczeństwo i media, wypowiedziały takim jak ja – singlom – wojnę. Niemniej jednak można śmiało zauważyć, że wszelkie, problemy jakie niby posiadają single, można również śmiało przypisać osobom, które znajdują się w jakiś związkach – lepszych czy gorszych.
      Artykuł dotyczył 10 objawów dziwaczenia się singli; oto one:

      1) Stronienie od pornografii – z własnego doświadczenia wiem, że wszelkie pary, również często i gęsto korzystają z tego dobrodziejstwa, jakim są stronki z takimi filmami. Szkoda tylko, że w większości robią to mężczyźni, którzy padli ofiarą, kupczenia dupy ze strony ich partnerek
      2)Dotrzymują sobie towarzystwa – no jasne, przecież pary nie dotrzymują sobie towarzystwa, tylko dotrzymują sobie towarzystwa innym parom przez co, próbują wzmocnić swój status społeczny. A taki singiel…jedyną, wartościową osobę jaką widzi do dyskusji to właśnie on sam. Jest to poniekąd efekt społecznego wypierania takiej jednostki, z grupy. Szkoda tylko, że kiedy pary mają problemy – ratunku szukają w poradach singla.
      3) Najczęściej roznegliżowani – nie widzę niczego złego w tym aby we własnych, czterech ścianach, chodzić w stroju Adama. Przecież ludzie w związkach, kiedy mieszkają ze sobą, również często i gęsto, w ciągu dnia albo hasają na golasa albo w byle czym na sobie. Rozumiem, że zdrowe i normalne związki to takie, które spać do łóżka chodzą ubrani jak na wyjście do Opery?
      4)Nadużywanie używek – kolejny punkt, mający kompromitować biednych, niechcianych singli, którzy widzą ucieczkę od problemu w używki związane z alkoholem albo papierosami. O innych używkach nawet nie będę wspominać. Musimy w końcu zrozumieć, że w normalnych związkach nie ma miejsca na coś takiego jak alkohol. Kto to widział aby szerzyć patologie…?
      5)Krążenie po ścieżce samotnika – mnie ciekawi bardziej po jakiej ścieżce chodził autor lub autorka artykułu, kiedy go tworzył lub tworzyła? Być może odleciał na drugi krąg sprawdzić czy nie ma awarii podwozia? Ja tam w sumie lubię moją ścieżkę samotnika – ale jeszcze bardziej wolę ścieżkę wojownika, podróżnika, zdobywcy i odkrywcy…przynajmniej nie mam ograniczonej drogi z pracy do domu. Co ciekawe wiele par również wybiera podobne drogi co do singli…wszakże spacery od telewizora do laptopa to oznaka ciężkiej samotności. Z pewnością autor artykułu jeszcze nie odkrył, że cierpi na ból mózgu.
      6)Nie zamykają drzwi do toalety – czy to można w jakiś sensowny sposób komentować?
      7) Jedzenie wprost z lodówki – single podobnie jak pary, jedzenie zwykle trzymają w lodówce. Chyba, że jesteś już tak zdziczałym singlem, że w każdy poranek, wychodzisz do pobliskiego parku i polujesz na gołębie…z łuku…niekoniecznie kupidyna.
      8)Huśtawki nastrojów – tutaj bardziej jest to problem samego nastawienia u singla, mogę się zgodzić, że niektórzy mają problem aby czerpać z bycia singlem jak najwięcej się da. Jeśli nie potrafią przebywać sami ze sobą, to w żaden sposób nie uda im się dobrze czuć, będąc z jakąkolwiek kobietą. Ale jest i druga strona medalu – w związkach huśtawki nastrojów zazwyczaj występują u kobiet – Nas to raczej nie powinno dziwić. Przecież kobiety będące w związkach, mają całą masę wyuczonych i nabytych narzędzi kontroli i manipulacji mężczyzny począwszy od kupczenia ciałem, po manipulację opinii w oczach rodziny i znajomych, na huśtawce nastrojów kończąc. Jeżeli jakiemuś facetowi, w związku, zaczyna pojawiać się jakakolwiek huśtawka nastrojów – to jest ona spowodowana tylko i wyłącznie huśtawką emocjonalną wywołaną przez kobietę, w celu uzyskania przez nią, dowolnej korzyści.
      9) Brak dbania o porządek – nie wiem jak Wy, ale mi nigdy nie przyszło do głowy aby spać lub żyć na śmieciach. Nawet będąc z samicą, nigdy nie pozwoliliśmy sobie na to, aby na własnym gruncie tworzyć wysypisko śmieci. Owszem brudasy zdarzają się wszędzie, ale to jest kwestia raczej już wychowania i pochodzenia społecznego.
      10) Sprzątanie raz na miesiąc – odnosi się to podobnie, co do punktu 9.
       
      Moja ocena tego artykułu oraz wartości merytorycznych jest następująca:
      Brakuje w Polsce, porządnego dziennikarstwa społecznego. Artykuł jest słaby, tendencyjny, uderza i obraża całą masę ludzi nie będących w żadnych związkach – formalnych, nieformalnych. Ale ludzi zapewne inteligentnych, wykształconych czy realizujących swoje pasje i zainteresowania. To, że ktoś dzisiaj jest singlem, nie znaczy, że będzie nim zawsze. Nawet jeśli ktoś uzna singlowanie za swoje życiowe powołanie – to obowiązkiem jest uszanowanie takiej woli i decyzji.
      Cała 10 zarzutów pod adresem rzekomego dziczenia się singli na jakimś, bliżej nie określonym etapie życia, spokojnie można również wrzucić w przeciwny artykuł o dziczeniu ludzi, którzy znajdują się obecnie w związkach.
      Szkoda tylko, że autor tematu – kiedyś go znajdę – nie odważył się poruszyć bardzo fundamentalnej kwestii – kim jest dzisiaj singiel? Co to znaczy być singlem?
      Być może to oznaka jedyne głupoty i tendencyjności a może niewiedza lub brak zwyczajnej, dobrej woli ze strony autora artykułu. Mnie osobiście pozostaje na te 10 zarzutów, spuścić zasłonę milczenia…i oddać komentowanie ich w Wasze ręce.
    • Przez magistersamica
      Cześć i czołem Samice! Dostałam namiary na wasze forum od znajomego. Temat dzieci jest tematem trudnym a konflikty między byłymi partnerami o dzieciaki jeszcze trudniejszym... I właśnie o tym postanowiłam pisać swoją pracę magisterską. Jestem w związku z facetem, który ma 2 synów w wieku przedszkolnym i szkolnym. Czy znajdzie się tu jakaś samica w takiej samej sytuacji jak moja?
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×