Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Borax

"A niby dlaczego ślubu ma nie być, oszalałeś?!?"

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, to mój pierwszy konkretny temat na forum i uważam że to jest bardzo ważny wątek, a nigdzie nie znalazłem takiego tematu. Przeszukałem wszystkie artykuły na samczym runie i też nic nie znalazłem. Audycji o tym też nie ma, więc uważam że moglibyśmy przedyskutować tu.
 

Nie trzeba chyba wyjaśniać że nasza ulubiona umowa prawna która nie pozwala samcowi utrzymać swojej godności i niezależności finansowej nie jest żadnym interesem w dzisiejszych czasach. Sęk jednak w tym, że w każdym związku po jakimś, przeważnie niezbyt długim czasie kobieta zaczyna poruszać ten temat i zaczyna się rozmowa której nie da się uniknąć.
To że my wiemy już że nie warto to nasz zysk, ale w jaki sposób wytłumaczyliście swoim kobietom że żadnego ślubu nie będzie? Jestem ciekawy jak wy, bardziej doświadczeni rozegraliście tą kwestię i jakie macie na to sposoby. U mnie było tak, że przez całe moje życie zdawało mi się że to normalne i zawsze byłem na tak co do ślubu, jednak te związki nie dotrwały do ślubu więc nie miałem jeszcze tego problemu. Teraz wiem więcej ale nadal nie wiem jak to rozegrać. Skoro jest tu tylu facetów, którzy zgadzają się co do destrukcyjnego wpływu małżeństwa na niezależność samca, a są w związkach z kobietami to moglibyście się podzielić waszymi metodami i wskazówkami?
 

W sumie nie uważam że pytanie o coś tak ważnego dla kobiety to jej shit-test. Shit-test to według mnie przestawianie twoich rzeczy gdy się do ciebie wprowadziła żeby pokazać kto tu teraz będzie rządzić albo zagrywka z opowiadaniem że dziś trzech atrakcyjnych ją podrywało. Ale nie tematy takie jak ślub czy pogląd na posiadanie dzieci itp bo to jest dla nich ważne i ja się wcale im nie dziwię.


Ja sam nie wiem co ja bym odpowiedział kobiecie gdybym niedługo poznał jakąś nową i dobrze rokującą gdyby o to spytała i tu moja mądrość się kończy.Nie dam jej wykładu na temat kobiecych manipulacji i hipergamii, ani nie odpowiem że jak kupi sobie poradnik rozwodnika to się dowie zamiast mnie o to pytać. Panowie ratunku, jak wy to zrobiliście skoro jesteście w związkach a uniknęliście koszmaru ślubnego? Za długo miałem doświadczenie w tych typowych klasycznych związkach według typowego modelu dla mas który prowadzi do klęski i teraz jestem z ręką w nocniku.


Wiedzieć swoje na temat następstw małżeństwa to jest według mnie dopiero połowa sukcesu, pytanie tylko jak tą wiedzę spożytkować? Myślę że będzie super temat jak każdy wniesie swoje techniki i metody.

  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A może wystarczy powiedzieć, że ślub owszem, ale tylko z rozdzielnością majątkową, a gdy pojawi się dziecko, to badania DNA, dla pewności czy nie podmienili w szpitalu ;).

90% kobiet da Ci spokój na temat ślubu :D

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To co kolega @TheWalrusnapisał powyżej to najlepsza metoda weryfikacji kobiety. To tak jakbyś przesiewał piasek przez sito. Ale czego nie robi się dla pewności, czyż nie?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie miałem okazji, ani w sumie ochoty przetestować na swoich minionych związkach innej, bardziej wyrafinowanej metody niż zwykłe granie na zwłokę, ale nieraz w gronie znajomych, szczególnie takich gdzie jest jakaś para, która podnosi temat hajtania się, zadaję pytanie: W jakim konkretnie celu chcą tego ślubu, skoro i tak chcą być razem, bez względu na okoliczności. Co to zmieni w ich miłości? Czy gdyby z jakichś powodów ślub był niemożliwy, to rozstaliby się? Często jeszcze staram się powkurwiać te bardziej ociekające lukrowym romantyzmem loszki, wystosowując sugestię, że jeśli chcą ślubu, to oznacza, że ich miłość wygasa, bo już nie wystarczy wzajemnie dane słowo, potrzebne są obrączki, podpisy i procedury.

 

Ku memu zaskoczeniu - nikt jeszcze mnie nie zlinczował za takie sokratyczne zagadki, niekiedy ludzie nawet przytakiwali z zadumą, często jednak prowadzi to do dość głębokiego mindfucku i ożywionych postaw między partnerami, szczególnie gdy przyszły mąż widzi w tych słowach sens, a przyszła żona nie bardzo :lol:. Nie jest mi niestety znana żadna statystyka, na ile mój zjadliwy komentarz wpłynął na czyjeś relacje.

Edytowane przez Rocky Horror
literówka
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie każda jest tak "wylewna", że będzie słownie naciskać. Są takie w tym moja, powiedziała mi, że nie ma okresu, więc pora się szykować do ślubu :D

Tak, robiliśmy "to" często bez gumy, ale z finałem na zewnątrz.

 

W necie są do kupienia pozytywne testy ciążowe. Co cwańsza laska potrafi tak zakręcić,że mało kto się wymiga. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, Brat Jan napisał:

Nie każda jest tak "wylewna", że będzie słownie naciskać. Są takie w tym moja, powiedziała mi, że nie ma okresu, więc pora się szykować do ślubu :D

Tak, robiliśmy "to" często bez gumy, ale z finałem na zewnątrz.

 

W necie są do kupienia pozytywne testy ciążowe. Co cwańsza laska potrafi tak zakręcić,że mało kto się wymiga. 

I tak wpadliście z dzieckiem i Cie złapała na slub?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Grizzly Czary, mary i okres wrócił, ale już było po moich oświadczynach, machina ruszyła i trybiki mnie wciągnęły ;)

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Było omawiane. Recepta jest taka, że Twoje smv jest na tyle wysokie, że kobieta się dostosowywuje do Ciebie, byle by tylko z Tobą być. Wie, że możecie mieć dzieci, ale ślubu nie. Jasne, że nie każda wtedy zostanie, ale to lepiej dla nas.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jakiś czas po zaręczynach pierdolnąłem pięścią w stół i powiedziałem, że żadnego ślubu nie będzie.

Byłem idealistą, chciałem by było dobrze, ambitnie. Ale gdy przyszło co do czego z ustawianiem wesela itd. to zrozumiałem , że jestem totalnie odosobniony w tej wizji. Jako historyk filozofii, do tego człowiek głęboko siedzący w przeróżnych duchowo-ezoterycznych klimatach widziałem wesele jako te "alchemiczne zaślubiny" itd.

Tymczasem trafiłem na stado ludzi, którzy kłócą się czy rosół czy barszcz. Wtedy jeszcze byłem ostro wkręcony w taką postawę by nie oceniać ludzi , w każdym widzieć boskość itd. Niestety, to działa i owszem ale na zupełnie innym poziomie. Na tamtym poziomie prawda była taka, że mój głos się zupełnie nie liczył i był zupełnie niezrozumiały, poczułem jak porywa mnie prąd , nurt, jak jestem popychany i stanowię tylko dekorację.

I wtedy piedolnąłem pięścią w stół i powiedziałem, że żadnego ślubu nie będzie.

Po latach okazało się, że rodzina dziś już mojej ex bardzo sabotowała nasz związek. Gdy nasz syn był malutki - oni dzwonili do niej i gnoili ją przez telefon, co przenosiło się na naszą rodzinę. Niestety, z niej też zaczęły wychodzić schematy wyniesione z domu aż w końcu po 9 latach nastąpił wielki finał, z jej inicjatywy  gdy stwierdziła, że mnie już nie potrzebuje po tym jak pomogłem jej znaleść dobrze płatny zawód, wspierałem ją itd.

 

Dość mi teraz walki o syna, rozprawa za tydzień w czwartek, siwych włosów mi przybywa choć mam 32 lata. Nie chcę nawet myśleć co by było ,gdyby do tego doszedł rozwód.

 

Nie żenić się. Ryzyko dla faceta jest zbyt duże, a tam wcale nie ma jakiegoś raju, który czeka zaraz za ołtarzem. Jeżeli trafić na wspaniałą kobietę, ze wspaniałej rodziny, gdzie patrzysz się na jej rodziców i widzisz faktycznie kochającą się parę, gdzie ciotki i wujkowie tak samo, gdzie ludzie odnoszą się do siebie Z SZACUNKIEM , wspierają się , gdzie atmosfera jest zdrowa i czysta - wtedy można się zastanowić. Być może ślub jest w jakiś sposób korzystniejszy dla dzieci, gdy rodzice są małżeństwem.

 

Niestety instytucja małżeństwa została ZNISZCZONA przez system prawny i feminizm.  Nie jest to naszą, mężczyzn winą. To co możemy zrobić, to dbać o zachowanie SIŁY ŻYWEJ mężczyzn  i ocalić ich jak najwięcej przed małżeństwem.  Małżeństwo to często bagno w którym tonie psychiczna energia facetów, energia która dziś jest potrzebna np do walki z feminizmem.

 

Może, jeżeli kobiety zrozumieją dlaczego faceci nie chcą się żenić, to zobaczą, że ten system krzywdzi je same. Myślę, że takich kobiet jest coraz więcej, które widzą, że zostały "wkręcone"  i działają na niekorzyść swoją, swoich dzieci i swoich partnerów.

 

 

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ślub jest jak zakład z kobietą o połowę majątku, że będzie się ją kochało wiecznie.

 

Jest magiczne słowo, które zamyka usta większości kobiet na temat ślubu, a brzmi ono: Intercyza :D

 

Ja nie jestem przeciwnikiem małżeństwa, ale po pierwsze, to musi być bardzo dokładnie przemyślana decyzja, a po drugie, fundamentem, który będzie w moim przypadku trzymał w ryzach cały układ, to właśnie ta magiczna umowa :rolleyes:

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Brat Jan Przecież od oświadczyn do ślubu kościelnego mija zazwyczaj minimum kilka miesięcy a czasem i 2-3lata! Chyba, że się dałeś wkręcić w cywilny.

Pomijając fakt oświadczyn itp. - gdyby mi kobieta taki numer odjebała - pokazała test pozytywny i nagle okres wrócił, okłamała w żywe oczy, to byłbym już dawno daleko. Nie mógłbym spojrzeć na nią inaczej niż z pogardą. Co z tobą bracie?! Wcisnęła ci coś o poronieniu?

@KurtStudent Bo ślub nie jest dla pary - ślub jest dla kobiety i jej ciotek, koleżanek... Widziałem przygotowania do WIELU ślubów. Tylko jeden, na którym byłem - mojego kuzyna - był zrobiony w fajnym klimacie, zorganizowany wcale nie tak z pompą, ale spójny. Oboje dzielą tę samą pasję do rycerstwa i średniowiecza.

W zdecydowanej większości to kobiety planują. Miałem już wersję demo takiego planowania, ale zawczasu pierdolnąłem się w łeb i cofnąłem swoją jedną nogę, która stała już u jubilera. Kto wie co by było.

To kobieta planuje ślub, ustawia miejsca, kwiatki... Spytaj się każdej co najbardziej jej się podoba w weselu. Prawie każda odpowie, że "wtedy jestem księżniczką w białej sukni i to moja noc i wszystkie oczy zwrócone są na mnie ahhh... Eeeeee i ty też jesteś obok i celebrujemy naszą miłość!". Nie musisz stosować forteli NLP nawet - wyobraźnia wysra ci od razu o co jej chodzi :)

Edytowane przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

  A ja zauważyłem ciekawę rzecz ostatnio, ze im dłuższy staż w związku małżeńskim tym panowie coraz bardziej oddają pole swoim żonom. Wcześniej takie koguty harde i bezkompromisowe, a po paru latach pyta się żony, czy może sobie kupić piwo. Doszło ostatnio do tego, że facet na mięsnym : kochanie, kup mi 4 parówki wiedeńskie ?''

- Oczywiście, że nie. Tego nie będziesz jadł, nie kupię Ci. Kupię Ci winogrona przy kasie

- Ale ja nie mam ochoty na winogrona

- Nie marudź

 

 aż mnie zamurowało WTF ?! 

Edytowane przez Metody
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bo jak to genialny komik Bill Burry określił - kobiety zabierają facetom życie jak morze zabiera ziemię, fala po fali. Nieustanne falowanie, każdego dnia, od rana do nocy, fala za falą...

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Metody Ty swojemu psu też nie dałbyś wybierać co chce zjeść tylko nasypiesz mu do miski karmy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

...i zaprowadzisz go do weterynarza gdzie każesz wykastrować.

Zupełnie jak w małżeństwie.

Edytowane przez Pozytywniak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
25 minut temu, Tomko napisał:

@Metody Ty swojemu psu też nie dałbyś wybierać co chce zjeść tylko nasypiesz mu do miski karmy.

 Dobra, dobra. Ja nie jestem chowany na wsi albo w jakiejś pojebanej rodzinie, gdzie każde życie z wyjątkiem ludzkiego, traktuje się jako drugiej, trzeciej kategorii.

U mnie każdy pieseł był jak członek rodziny. Jadł pierwszy, przed wszystkimi, dopiero później my i nikt nie szedł na łatwizne, żeby nawalić mu najtańszej karmy z biedronki, tylko miał gotowane, nieprzetworzone posiłki. Także bez porównań do psów ;)

Edytowane przez Metody

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Metody Nie o to mi chodzi. Chodziło mi o to, że pies zdany jest na łaskę pana. Pan karmi, pan dba, pan tresuje.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ba, idąc dalej - pies jest gatunkiem sztucznie stworzonym przez człowieka. Udomowionym na jego potrzeby. Podobnie z "mężem". To jest udomowiony dzikus, często tresowany i to jedynie ku uciesze próżnych kobiet. Przecież ta ilość męskiej energi, która jest marnowana, której ubój przeprowadzają całe kohorty żeńskich wampirów każdego dnia - mogłaby służyć do wspaniałych celów. Gdyby ją odpowiednie soczewkować, to już skolonizowalibyśmy Systema solare.

 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z swojego doświadczenia napisze :

Chciałem ślubu (remiza strażacka + kościelniak)   

Chciałem dziecka(może nawet 2 )

Nie chciałem rozpadu małżeństwa .

Teraz chcę rozwodu.

Wojny w sądzie.

Rozpierduchy.

W złości powrotu do wolności , skoro samice nie wiedzą co czynią to muszą to empirycznie doświadczyć.

A to , że wszystkie zalegające tu braciaki są wybrańcami losu , to już 4 część Matrixa .

Wszystko jest kwantyfikowalne i podlega procesom.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.09.2017 o 15:29, Borax napisał:

To że my wiemy już że nie warto to nasz zysk, ale w jaki sposób wytłumaczyliście swoim kobietom że żadnego ślubu nie będzie?

 

Ano tak:

Ona: czego Ty oczekujesz.

Ja: posluszenstwa. Higiena + uśmiech.

Ona: chcesz poslusznej do łóżka.

Ja: na łóżko trzeba zasłużyć.

Ona: nie wiem czy podołam.

Ja: wystarczy ze ja wiem. Wpadnij dziś. Pocwiczysz masaż.

Ona: może ty pocwiczysz.

Ja: może.

Ona: to może wpadnę.

Ja: to może bede w domu.

 

Milczenie

 

Ona: mówiłam, ze słabo z posłuszeństwem.

Ja: twoj wybór.

Ona: a jak sie zakocham.

Ja: to bedziesz miała problem.

Ona: jesteś niemały.

Ja: ale szczery.

Ona: ok. O której?

.....

 

Inna sytuacja, bo nie o małżeństwo chodzi i nie jest to związek. Ale schemat ROZMOWY podobny.

 

Czemu chcesz hej tłumaczyć? I tak nie zrozumie. Ona ma poczuć...

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
       
      Danielowi przyda się Poradnik Rozwodnika  
    • Przez Indywidualny
      Witajcie!
       
      Sprawa wygląda tak. Jeśli chodzi chrześcijaństwo to mam już myślę bardziej trzeźwe myślenie, między innymi dzięki Markowi.
      Teraz mam dziewczynę (już 2 lata) ona marzy o ślubie, suknia, welon te sprawy podłapane z sugestii romansideł itd. Mnie ta wizja trochę przeraża, bo jednak uważam, że nie potrzebuję tego do bycia szczęśliwym, a tym bardziej dla związku.
      I teraz najważniejsze. Jakie ślub kościelny zostawia zapisy w podświadomości? Czy ja się w jakiś sposób zwiąże z kościołem. Bo, że z dziewczyną to akurat póki co jestem tego świadomy i rozumiem . Jedno wiem na pewno, że trudniej będzie mi wyleczyć się całkiem z nie właściwej interpretacji wiary. Przyjmijmy opcje, że jestem gotowy do ślubu z tą kobietą, ale na kościół nie - na ślub kościelny nie. Jak zareagowałaby na to moja podświadomość i jakie byłyby tego "skutki" uboczne?
       
       
       
    • Przez samiczka
      Nie jestem pewna, czy umieściłam temat w dobrym dziale, jeśli nie to przepraszam i proszę administrację o przeniesienie.
       
      Po przeczytaniu tego tematu byłam w lekkim szoku. Jakie wy macie doświadczenia ze "zwracaniem" się wesel?
      Ja muszę przyznać mam doświadczenia zupełnie odwrotne niż zostały tam napisane.
      Bo w moim otoczeniu robienie wesela = duży zarobek w dwa dni. Moja siostra robiła nie tak dawno wesele i gdyby płacili za wszystko sami byliby na plusie jakieś 40tysięcy, a że za praktycznie wszystko oprócz sukni, obrączek i garnituru płacili rodzice to są na plusie 140tysięcy Łatwo, szybko i przyjemnie
       
      Ciekawa jestem ile w waszych okolicach daje się "w kopertę"?
      Od razu odpowiem, że my zwykle dajemy od 1200zł (dla dalszych znajomych) - 3000zł (najbliższa rodzina - rodzeństwo). Bardzo mnie zdziwiło jak @Odlotowy napisał, że niektórzy znajomi planują dać "aż" 500-700zł, bo ja takich kwot to nie dostawałam nawet na swoim weselu, które było już kilka dobrych lat temu.
       
      A co do samych wesel - to je uwielbiam. Rzadko jest czas żeby spotkać się w większym gronie rodzinnym, a wesele to idealna okazja - wszyscy biorą urlopy, przyjeżdżają z zagranicy, itd. Dobre jedzenie, alkohol, muzyka, czego chcieć więcej
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Dzisiejszego dnia na ślubie żona chciała zabić swojego przyszłego męża, ale na szczęście się jej nie udało. Wcześniej jednak usłyszała zarzut domowej napaści z bronią w ręku, została aresztowana, a następnie wypuszczona za kaucją w wysokości 15 tysięcy dolarów. 
      treść artykułu: 
      25-letnia Kate Elizabeth Prichard wciąż miała na sobie suknię ślubną, gdy zatrzymała ją policja. Według relacji policji w czasie przyjęcia weselnego przystawiła swojemu świeżo upieczonemu mężowi pistolet do głowy, a następnie pociągnęła za spust. Broń nie była naładowana. 
       
      Kate Elizabeth Prichard została zatrzymana w jednym z moteli w Murfreesboro w stanie Tennessee. Według relacji Kyle'a Evansa z lokalnej policji, w czasie swojego przyjęcia weselnego wyciągnęła 9-milimetrowy pistolet, przystawiła go do głowy swojemu dopiero co poślubionemu mężowi i pociągnęła za spust. Broń nie była naładowana.
       
      Później jednak kobieta miała ją naładować i oddać strzał w powietrze. Przestraszeni goście zaczęli wtedy uciekać. Po przyjeździe policji zdali relację ze zdarzenia. Według przekazanych przez nich informacji para piła alkohol i kłóciła się przed motelem.
       
      Evans powiedział dziennikarzom, że para nie chce współpracować z władzami. - Policjanci, którzy odpowiedzieli na zgłoszenie przekazali mężowi, że miesiąc miodowy się skończył, a jego nowa żona idzie do więzienia - dodał. Jak mówił, Prichard usiłowała schować broń w motelowej łazience. Usłyszała zarzut domowej napaści z bronią w ręku, została aresztowana, a następnie wypuszczona za kaucją w wysokości 15 tysięcy dolarów. 
      Źródło: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/tennessee-panna-mloda-grozila-mezowi-bronia,761761.html
    • Przez rarek2
      Witam Braci
       
      A oto artykuł z dzisiaj z portalu ONET.PL  Czytajcie komentarze pod artykułem i dorzućcie swoje 3 grosze aby spacyfikować szalejące białorycerstwo.  Komenty pod artem - to jest cała śmietanka głupoty.

      http://kobieta.onet.pl/dziecko/wychowanie/dziecko-bez-slubu/2xvvh5
       
       
      "Żeby mieć dziecko nie trzeba mieć ślubu"
      Europa późno się żeni. Coraz więcej młodych całkowicie rezygnuje z formalizowania związku. Nawet w tradycyjnej Polsce zmieniają się obyczaje, a dziecko przed ślubem coraz mniej oburza.
      Foto: Dmytro Zinkevych / Shutterstock Dlaczego młodzi Polacy odchodzą od tradycyjnego scenariusza? Kaśka mieszka w Paryżu ze swoim partnerem André. Ślubu nie planowali i nie planują. Żyją razem, wspólnie wychowują Frania, ale od razu ślub? Zresztą we Francji nikt krzywo nie patrzy na takie pary jak oni. W małej miejscowości na Podlasiu, z której Kaśka pochodzi pewnie ludzie by gadali. A tu – luz.
        Anka przeprasza, bo spóźnia się na spotkanie. Trochę posapuje, ale to przecież ósmy miesiąc, a ona szybko szła. Z Markiem poznali się kilka lat temu. Są parą, ale żyją bez ślubu. To świadomy wybór Anki. Najpierw były studia, potem korporacja, nie było czasu myśleć o tej całej szopce. Teraz już się przyzwyczaili. Może nawet Marek bardziej chciałby coś zmienić, ale Ance wolność pasuje. Tak jest dobrze - mówi. A jak pojawi się dziecko? Będą wychowywać je razem, ale żadnej legalizacji związku.
      Agnieszka ma trójkę dzieci. Wszystkie z tym samym mężczyzną. Żyją "na kocią łapę" bo to pozwala korzystać z wszystkich przywilejów bycia "samotną matką". Socjal jest dla ludzi. Tak można dołożyć do pensji księgowej. A że to nieuczciwe. Oj tam, oj tam.
      Suknia, welon, kwiaty, goście, wymarzony dzień, sakramentalne "tak". Małym dziewczynkom w przeróżnej formie serwowane są bajki, w których księżniczka czeka z utęsknieniem na swojego księcia, a kiedy go wreszcie spotka, młodzi lądują przed ołtarzem, a potem żyją długo i szczęśliwie otoczeni gromadą ślicznych i radosnych dzieciaków. Nastolatki z wypiekami na twarzach śledzą portale plotkarskie, gdzie piękne celebrytki, w zawrotnie drogich sukniach, składają przysięgę szalenie eleganckim ważniakom, a potem popychają markowe wózki choćby i na molo w Sopocie. Tak wygląda świat bajek, marzeń i snów, a rzeczywistość?
      W rzeczywistości, jak podaje GUS, od kilkunastu lat systematycznie rośnie liczba urodzeń pozamałżeńskich. Na początku lat 90-tych takich przypadków było zaledwie 6 proc., w 2000 roku około 12 proc. zaś w 2013 ponad 23 proc. Mimo to Polska nadal utrzymuje się w czołówce krajów podchodzących do posiadania potomstwa w sposób tradycyjny – najpierw ślub potem dziecko. W krajach skandynawskich, we Francji, Estonii, Słowenii, Belgii, a nawet Bułgarii wskaźnik urodzeń pozamałżeńskich przekracza 50 proc., a w Islandii nawet 60 proc. Wyjątek stanowi Grecja gdzie na dziecko bez ślubu decyduje się zaledwie 7 proc. mieszkańców.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×