Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

@Adolf

Zgadzam się z tym, co napisałeś w poprzednich postach z jednym zastrzeżeniem. Nawet w przypadku, gdy są dzieci a żona zdradziła to trzeba się rozstać. Dla dobra zdradzającego i dzieci.

Gdy mężczyzna zostanie w takim związku to, moim zdaniem, jeszcze bardziej psuje kobietę i niszczy szacunek do jego osoby. Natomiast dzieciom pokazuje, że nawet największe kurewstwo może ujść kobiecie bez konsekwencji - takie "poświęcenie" jest druzgocące dla psychiki dziecka - zwłaszcza córek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cześć

 

Ciekawa sytuacja. Po zmianie mojego zachowania tzn. jestem zdystansowany, nie latam za nią za pies za kością, cały czas spokojny i opanowany (trudno jest ale się staram) stan taki trwa od piątku chyba. Ona wczoraj znowu foch, pytam co jest? ona że nic nie jest, ok nie chcesz to nie mów. No to powiedziała "ty się zmieniłeś, nie poświęcasz mi wystarczająco dużo uwagi" itd itp.

 

Prawie się rozpłakała, później na twarzy pojawiła się nienawiść, złość strach, uśmiech. Ja cały czas spokojny potwierdzam że tak że się zmieniłem.

 

Wieczorem przyszła naga do łóżka i wiadomo nie odmówiłem (seks był o wiele lepszy niż zazwyczaj gdy ja inicjuje). Wiem że być może ten seks był jakąś formą manipulacji. Pytanie czy zainicjować dziś seks i zobaczyć czy też będzie taka chętna jak wczoraj, czy może czekać aż ona znowu zainicjuje ?

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stary... to dopiero 3 dni :) - Ty dopiero zacząłeś się zmieniać. Najtrudniejsze jeszcze przed Tobą - dużo błędów, wzlotów i upadków. 

Ten seks to OCZYWIŚCIE, że kobieca manipulacja. Nie zwracaj uwagi, rób swoje, rozwijaj się, fochy i manipulacje zbywaj śmiechem i opanowaniem. 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Gr4nt napisał:

W ieczorem przyszła naga do łóżka i wiadomo nie odmówiłem (seks był o wiele lepszy niż zazwyczaj gdy ja inicjuje). Wiem że być może ten seks był jakąś formą manipulacji. Pytanie czy zainicjować dziś seks i zobaczyć czy też będzie taka chętna jak wczoraj, czy może czekać aż ona znowu zainicjuje ?

 

 

Podzielam zdanie @azagoth że to manipulacja (może i nawet nieświadoma). Uważaj i obserwuj, czy nie zachodzi takie zjawisko: Jej chodzi o utrzymanie dotychczasowego układu, więc używa sexu do znieczulania Ciebie. Dostaniesz dawkę "draga" i już wracasz na wyznaczoną orbitę. Niby wszystko ok, każdy zadowolony, ale po pewnym czasie orientujesz się, że jesteś w tym samym miejscu, .... a miałeś się zmienić!

 

Dynamika związku pull & push:

Najpierw następuje przyciągnięcie (pull), czyli głębsza intymność, uwodzenie partnera, sex, a potem następuje wycofanie i porzucenie (push) - brak zainteresowania, przedmiotowe traktowanie, zaangażowanie w inne obszary (praca, hobby). Ty znów starasz się i stajesz na rzęsach, a efekty są odwrotne do zamierzonych (chłód, olewka, poniżanie, obwinianie) wiec w końcu sam uciekasz i oddalasz się - wtedy jej włącza się lęk przed porzuceniem i uaktywnia uwodzenie.

Ponieważ ledwo się zaczęło Twoje "przepoczwarzanie" już dajesz się łapać na ten lep, już rozkminiasz czy  "czy zainicjować dziś seks i zobaczyć czy też będzie taka chętna jak wczoraj, czy może czekać aż ona znowu zainicjuje ?" - MYŚLISZ TYLKO O ĆPANIU. To droga do jeszcze większego uzależnienia od osoby. Choć Ci to nie w smak - to odzyskaj SIEBIE - Twoim celem jest zbudowanie nowej osobowości, która nie jest uwarunkowana od zewnętrznych źródeł. Masz być szczęśliwy sam ze SOBĄ. To Twój cel nr JEDEN.

Uzależnienie od osoby polega na :
1. poświęcasz nieproporcjonalnie dużą ilość czasu i troski osobie, od której jest uzależniony, a także ,,cenisz ją bardziej od siebie”; to skupienie się na partnerze bywa często obsesyjne.
2. W sposób jawnie nierealistyczny oczekujesz od partnera bezwarunkowo pozytywnego stosunku do siebie.

3. przestajesz się troszczyć o siebie i wierzyć w swoją wartość.

 

Wpadacie w cykle pull&push które są coraz boleśniejsze i przynoszą coraz więcej cierpienia. Te cykle nakręcane sią przez dwa lęki: przed intymnością i przed porzuceniem. 

Takie dynamiki relacji pewnie są wam znane z doświadczeń z dzieciństwa.  Huśtawka buja coraz bardziej, aż ktoś zaczyna zpierdalać.

 

 

CO MASZ ZROBIĆ: Uwolnić się od uzależnienia.

Dotyczy to wszystkich uzależnień, które masz, którymi leczysz fazy porzucenia i złego traktowania. Np. alkohol, nikotyna, zioło, hazard, gry komputerowe, fap, porno, praca, zakupy, itp.

Potrzebujesz wrócić do jasnego myślenia i kierowania swoim życiem, potrzebami.

 

Może nie trafiam z diagnozą, ale pewne rzeczy mi się kojarzą i z moimi doświadczeniami i z teoria (Toksyczna miłość. Pia Melody).

 

Chyba opiszę to w oddzielnym wątku, bo schemat jest popularny i trudno samodzielnie go sobie uświadomić, siedząc w rollerkasterze :)

 

  


   

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Szkaradny dobrze pisze. Obecnie sam jestem w relacji o takiej dynamice p&p. Sporo się o tym naczytałem, sporo wiem (no i co z tego? hehehe). 

Jedno z głównych zagrożeń to "pchły" (getting fleas) - przejmowanie zachowań, reakcji od osoby, od której jest się uzależnionym. Zanim się obejrzysz wyjdzie na to, że to Ty jesteś problemem, Ty jesteś chłodny, manipulujący, uciekający, niestabilny i w ogóle potworem itd.

Oczywiście masz problem ze sobą, bo jakbyś nie miał, to dawno byś w tym nie siedział. Osoby bez jakichś swoich deficytów momentalnie się odcinają od takich relacji. Przerabiam to, ziom, teraz na ostro. Poszedłem do psychologa, żeby zobaczyć, co ze mną jest nie tak, zwłaszcza że oblazły mnie "pchły". 

 

Powtórzę za @Szkaradny

CO MASZ ZROBIĆ: Uwolnić się od uzależnienia.

Dotyczy to wszystkich uzależnień, które masz, którymi leczysz fazy porzucenia i złego traktowania.

 

W moim przypadku dowiedziałem się, że tkwię w chaosie emocjonalnym wywołanym przez p&p, nie dowierzam swojej intuicji itd itp.

 

Edytowane przez Big Q
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Szkaradny napisał:

CO MASZ ZROBIĆ: Uwolnić się od uzależnienia.

 

Tu radzę uważać i zważać. Najczęściej nie da się "uwolnić" od uzależnienia. Ono przeskakuje na inne. Z fajek na porno itd. Chyba, że to jest zwykłe normalne uzależnienie typu "od substancji" ale to nie tak częste.

 

Walka z uzależnieniem to też ogromne zużycie siły psychicznej. A podmiot jej teraz potrzebuje na innym froncie. Nie ma niewyczerpanego rezerwuaru. Uzależnieniem jest tylko objawem procesów, jakie zachodzą baaardzo głęboko w psychice. Mało o nich wiemy. Likwidacja objawu najczęściej powoduje, że wyjebie w innym miejscu. Kontrola nad umysłem jest owszem, pięknym postulatem, ale to utopia jak komunizm.

 

Mi udało się jakoś przesterować moje uzależnienia na kompulsywne kupowanie książek, i narazie tak to zostawiam. W tej formie jest niespecjalnie szkodliwe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Big Q napisał:

Zanim się obejrzysz wyjdzie na to, że to Ty jesteś problemem, Ty jesteś chłodny, manipulujący, uciekający, niestabilny i w ogóle potworem itd

No coś takie już mi zostało powiedziane.

 

19 minut temu, KurtStudent napisał:

Najczęściej nie da się "uwolnić" od uzależnienia. Ono przeskakuje na inne. Z fajek na porno itd

Kilka lat temu chyba z 5 rzuciłem fajki (paliłem dużo ponad paczkę dziennie) i poszedłem w porno i fap. Z wielkim bólem z tego wychodzę. Nawet się zastanawiam czy może nie jest tak że to moja wina tzn. przez moje uzależnienie od fap i porno nie byłem wystarczająco czuły dla żony, a może moje uzależnienie powstało i pogłębiło się bo żona nie była dobra dla mnie.

 

Staram się zostawić to za sobą. @Szkaradny dobrze pisze 

41 minut temu, Szkaradny napisał:

Twoim celem jest zbudowanie nowej osobowości, która nie jest uwarunkowana od zewnętrznych źródeł. Masz być szczęśliwy sam ze SOBĄ. To Twój cel nr JEDEN.

Jak już pisałem staram się zmienić. Bardzo się cieszę że trafiłem na to forum, do tej pory myślałem że takie życie jakie mam jest OK, że wszyscy tak mają bo przecież u mnie w domu rodzinnym było tak samo.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Gr4nt napisał:

 

Jak już pisałem staram się zmienić. Bardzo się cieszę że trafiłem na to forum, do tej pory myślałem że takie życie jakie mam jest OK, że wszyscy tak mają bo przecież u mnie w domu rodzinnym było tak samo.

 

Pozdrawiam

Forum forumem, ale wiesz, pogadać ze specjalistą nie zaszkodzi.

 

Cytuj

No coś takie już mi zostało powiedziane.

No mi też. Klasyk. Bo tak jest. Wchodzisz w grę narzuconą przez "oprawcę". Problem, że reguły tej gry cały czas się zmieniają.

Edytowane przez Big Q

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Gr4nt napisał:

Kilka lat temu chyba z 5 rzuciłem fajki (paliłem dużo ponad paczkę dziennie) i poszedłem w porno i fap. Z wielkim bólem z tego wychodzę. Nawet się zastanawiam czy może nie jest tak że to moja wina tzn. przez moje uzależnienie od fap i porno nie byłem wystarczająco czuły dla żony, a może moje uzależnienie powstało i pogłębiło się bo żona nie była dobra dla mnie.

 

Dokładnie tak samo się nad tym zastanawiałem. ZOSTAW te rozkminy, NIE MA WINY, nie szukaj winnych i powodów, przyczyn itd. skup się na obecnej chwili, wracaj do "tu i teraz". Bądź jak najczęściej sam ze sobą, żeby to polubić, żeby dowiedzieć się co lubisz, co chcesz - luźne swobodne bycie ze sobą, taka spokojna medytacja.

Twoją przeszkodą jest teraz Twoje ego, twoje myśli, które odtwarzają te same filmiki, historie, na siłe chcesz to wyjaśnić. Owszem może to i trochę potrzebne, ale celem jest rozpuszczenie tych myśli, aby mogły pojawiać się nowe, oryginalne i pozytywne. Nic sobie nie zarzucaj, nie bierz do siebie tego co Ci mówi, sam się nie biczuj. Też jedziesz na autopilocie jak ona, ale jak już to wiesz to możesz zacząć działać i wychodzić z matrixa. 

 

Już to obczaiłeś, klamka już zapadła, intencja odpalona - to do roboty! Ale spokojnie - nie próbuj biegać nocą po gęstym lesie - wyjdziesz z niego macając każdą przeszkodę i trzymając się jednego kierunku. Z czasem będzie też jaśniej i szybciej nauczysz się rozpoznawać co Ci zagradza.  

Teraz nie związek jest ważny, priorytetem jesteś TY. 

54 minuty temu, KurtStudent napisał:

 

Tu radzę uważać i zważać. Najczęściej nie da się "uwolnić" od uzależnienia. Ono przeskakuje na inne. Z fajek na porno itd. Chyba, że to jest zwykłe normalne uzależnienie typu "od substancji" ale to nie tak częste.

 

Walka z uzależnieniem to też ogromne zużycie siły psychicznej. A podmiot jej teraz potrzebuje na innym froncie. Nie ma niewyczerpanego rezerwuaru. Uzależnieniem jest tylko objawem procesów, jakie zachodzą baaardzo głęboko w psychice. Mało o nich wiemy. Likwidacja objawu najczęściej powoduje, że wyjebie w innym miejscu. Kontrola nad umysłem jest owszem, pięknym postulatem, ale to utopia jak komunizm.

 

Mi udało się jakoś przesterować moje uzależnienia na kompulsywne kupowanie książek, i narazie tak to zostawiam. W tej formie jest niespecjalnie szkodliwe.

 

Więcej optymizmu :) Uważność --> świadomość  --> zrozumienie (szkodliwości) --> działanie --> efekty (zdarzenia, emocje, myśli, uczucia) :)    w takim cyklu nakręcasz się i energii zużywasz coraz mniej. 

Tak jak @KurtStudent pisze - przesteruj się na nowe pozytywne aktywności sport, książki, rozwój, zdrowe relacje, nowe nawyki itp. 

 

Swoją energię szanuj i inwestuj ją mądrze (świadomie ustalaj zadania, cele, zarządzaj czasem, finansami ). Nie zużywaj energii na ratowanie jej, czy innych, nie daj się z niej okradać. Na bieżąco usuwaj (uświadamiaj sobie) negatywne emocje.., ale i pozytywne - taki codzienny bilans z przeżytego dnia - ustalisz, co warto robić a czego unikać. 

 

Tyle na dziś. 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witajcie Bracia.

Z żoną idzie mi raz lepiej raz gorzej, uważam jednak że więcej jest tego lepiej. Zdaża mi się tracić panowanie nad sobą podczas kłótni wiem że to błąd. 

 

Największy problem mam jednak z seksem. Trudno mi zapanować nad sobą i często staram się inicjować i go nie dostaję. Teorię znam. Napiszcie mi coś Bracia do słuchu bo chyba zacznę łykać jakiś brom.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też miałem z tym problem. Jeszcze dodatkowo napierałem na to w przekonaniu, że sex to oznaka jej zaangażowania. Ale w przypadku gdy ty ciągle to inicjujesz i robisz podjazdy, to dla niej "smycz" na której będzie cię prowadzić. 
Owszem sex może być znaczącym elementem zaangażowania, bliskość fizyczna i seksualna to ważne sprawy, ale powinny być wzajemne i naturalne. 

W końcu z tego wyszedłem, bo przestałem "ćpać" sex. Gdy pojawia się taka pokusa/potrzeba zaczynam chwilę zastanawiać się:
- czy to dobry moment, czy ja mam dobry nastrój?
- czy ona ma taki nastrój?
- czy w przypadku odmowy, zareaguję spokojnie i czy akceptuję bez urazy taką sytuację?

- czy gdy dostanę sex to znów  stanę się potulny i będę tolerował jej niewłaściwe zachowanie? 
- czy jak sobie dam spokój z inicjacją to będzie mi źle? i dlaczego? 

- czy boję się odrzucenia? 

- czy wykorzysta to przeciwko mnie i czy mam siły/energię na spór i wojowanie? 

Pojawia się taka rozkmina i wynika często, przestaję mieć ochotę, bo zbyt dużo wątpliwości za tym idzie. Ogólnie - sex powinien być spontaniczny naturalny i przyjemny - jeśli staje się konieczy do lepszego samopoczucia to staje się twoim narkotykiem, a ty stajesz się niewolnikiem.  A jeśli takie rozkminy są przed lub po sexie to jest on niezdrowy.

Ta czy inna kobieta będzie twoim dealerem. Nie warto oddawać swojego życia w czyjeś łapy. 

Wiem, że to nie łatwe, ale wracając do mojego wcześniejszego wpisu gdzie mówię o pierwszym etapie zmiany - UWOLNIĆ SIĘ OD UZALEŻNIEŃ - SEX też może być TWOIM UZALEŻNIENIEM i z tego co piszesz jest. 

Takie zachowania i niszczenie siebie nałogami to nieudolne próby załagodzenia bólu, cierpienia, braku bliskości i miłości. Z czasem przestajesz się szanować i zaczyna się autodestrukcja. 

Szanuj się - sex? TAK - to wspaniała sprawa, ale dobrej jakości -  z zaangażowaną, chętną, podnieconą kobietą. Jak takiego sexu nie ma to nie skamlaj o ochłapy jak piesek.

Rujnujesz swoją wartość. Uzależniasz się od osoby i jej woli, nastrojów - energię ładujesz na sprawienie by ci dała dupy - no oceń sam czy to nie żenujące. Jak dostaniesz dupy to już za chwilę kombinujesz jak dostać następną działkę.

 

Energię z popędu przekieruj na inne działania twórcze!! żadnego fapania i porno!  

 

Zawieś te inicjacje sexu, niech ona to wyraźnie odczuje - zobaczysz wtedy jak to na nią wpływa. 

 

 

  • Like 2
  • Dzięki 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, że piszę post pod postem ale nie chce zakładać nowego tematu a chciałbym coś napisać.

 

Czytam dużo książek, codziennie śledzę forum uważam że staję się coraz bardziej świadomy. Im bardziej świadomy się staję tym więcej widzę spierdolenia jakie fundowała mi moja żona. Wzrost świadomości powinien powodować, że nie ruszało by mnie to wszystko. Niestety wewnątrz cierpię, najchętniej wygarnął bym jej wszystko, wszystkie moje uczucia ale tu pojawia się problem. Ciągle tkwi we mnie miły gość, nie chcę jej zranić (zaraz się porzygam, bo znam teorię gorzej z praktyką).

 

Wkurwia mnie to, że nie można żyć spokojnie. Że trzeba ciągle walczyć, trzymać gardę, upominać, napominać, wyznaczać zasady i ciągle o nich przypominać. Generalnie wkurwia mnie to jakim jestem, w środku wkurwiony i nie umiem tego wyrzucić z siebie.

 

Były między nami spore zgrzyty i kryzysy jakiś czas temu. Wtedy nic nie wiedziałem (nie miałem wiedzy jaką daje forum i inne źródła w tym temacie) i całą złość zdusiłem w sobie, wybaczałem, przepraszałem itd. Teraz mnie to wkurwia, ale czy teraz można wracać do tego co było ? Jak coś próbuję mówić to ona twierdzi że wszystko wymazała z pamięci i teraz jest inna. Widzę że jest inna ale to co było ciągle mnie boli, boli mnie bo wtedy było źle załatwione, ale czy można teraz to odkopywać ? Może przestać o tym myśleć i nie wracać do tego.

 

Najprościej mieć na to wszystko wyjebane i iść swoją drogą. Ale ja ją widzę co dzień i wszystko mi się przypomina. Nie chcę rozwodu (jako miły gość bardzo bym ją zranił tym posunięciem).

 

Sam nie wiem czego oczekuję. Jej większego zaangażowania - jest zaangażowanie. Ukarania jej - tak tego bym chciał, jestem mściwy i pamiętliwy, pamięć mam jak kurwa słoń, pamiętam wszystkie krzywdy. Dlatego mnie tak to wszystko boli bo ona nie została ukarana, narobiła syfu i żyje sobie jakby nigdy nic a mnie to boli, cierpię i mnie to wkurwia. Jak odpuścić ? Czy odpuścić ?

 

Zawsze jak sobie pomyślę, że mam na to wyjebane jest chwila spokoju, czuję się dobrze ale tylko przez jakiś czas. Później znowu wracają myśli i wspomnienia, nienawidzę jej wtedy ale nawet nie umiem jej tego powiedzieć. Walczę sam ze sobą.

 

Kończę już.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Doskonale Cię rozumiem. W zasadzie opisujesz mój stan emocjonalny (który i tak już jest o niebo lepszy niż był. Nie cierpię wiele mniej, za to się lepiej kontroluję i jestem bardziej sam dla siebie przewidywalny). 

Najlepsze chyba co można doradzić to cierpliwość. Trzeba się znieczulić, zobojętnieć, a to wymaga czasu i niezłego wysiłku. Z dnia na dzień powinno być coraz łatwiej. Odpuszczanie to kurewsko trudna sztuka. Bo co innego niż odpuszczanie? Wygarnianie albo nawet próby rozmowy, dotarcia do drugiej osoby powoduje toksyczne nakręcanie sytuacji. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Musisz też dobrze zrozumieć i przetrawić fakt, że kobiety nie czują w taki sposób jak my.  Nic jej nie "wygarniesz" bo dla niej to będzie tylko szum, brzęczenie z którego zrozumie tyle, że ma nad Tobą władzę bo wywołuje emocje. Tyle.

 

Spójrz się na to szerzej. To jest kwestia kulturowa, gromadzenia wiedzy i procesów trwających wieki. Maria Skłodowska Curie też mieszała radioaktywną rudę w fartuchu, bo nie wiedziała, że to promieniuje.

 

Ezoteryczne stowarzyszenia, masoni itd. posługiwali się pojęcie "profanów" - czyli zwykłych ludzi, powiedzielibyśmy "januszy" którym pewnych rzeczy nie ma sensu tłumaczyć. "Strzeżcie Świątyni przed synami Chama" - znamy?

 

Kobiety są profanami. W wiecznej rui, miotane atawistycznymi instynktami sprzed milionów lat - i co najstraszniejsze - niezdolne do wyjścia ponad nie , tak jak zdolni do tego są mężczyźni - bo mężczyźni zostali właśnie zaprojektowani przez naturę do "wychodzenia poza".

 

Chociażby ten prosty fakt - wszyscy ludzie rodzą się w świecie kobiecym, złączeni z kobietą pępowiną, pierwsze lata spędzamy w jedności z kobietą.

 

Następnie mężczyźni muszą opuścić ten  świat kobiecy i przejść do zupełnie innej strefy. Kobietom brak tego fundamelnego doświadczenia transcendencji, wykroczenia, przejścia w inną tożsamość. To my przekraczamy granice, jesteśmy pionieramy i zwiadowcami ludzkości. Stąd też nam łatwiej jest wykroczyć poza pierwotne prymitywne instynkty egoistyczne w kierunku duchowości, asbstrakcji czy wyższych poziomów umysłowości, które już nie opierają się na wdrukach sprzed milionów lat. Kobiety pod tym względem są mocno w tyle. Są profanami. Zrozum to. Wiem, że to boli, że chciałeś dobrze. Ale tam nie ma takiego człowieka jakiego chciałeś tam widzieć. W pewnym sensie, jesteś w sytuacji dziecka, które zrozumiało, że Mikołaj nie istnieje.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@KurtStudent Zgadzam się z tobą w 100% to jest ta teoria którą, znam. Pracuję nad tym żeby zastosować to w praktyce tzn. myśleć o sobie, być dobrym dla siebie, kochać siebie, iść swoją drogą na której kobieta jest towarzyszem.

 

Dobrze że jest takie miejsce jak to forum. Skończyłem wczoraj czytać książkę No more Mr. Nice Guy, w książce tej mówi się o grupach wsparcia które, są potrzebne przy wychodzeniu z syndromu miłego gościa. Uważam że to forum można traktować jako pewną grupę wsparcia.

 

Dzięki za odzew. Od razu lepiej człowiekowi.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bądź czujny i obserwuj Siebie. 

 

Z poczucia porzucenia i związanego z nim bólu możesz odczuwać przymus lub nawet obsesję by skłonić partnerkę do powrotu do stanu gdy jest idealna (tzn. troszczy się tobą i angażuje). Takie obsesyjne myślenie zmniejsza negatywne emocje, bo trzeba kminić i planować. A jak nie ma efektów to możesz "przełączać się" na chęć wymierzenia kary. 

Dobrze Bracia piszą, zdystansuj się od niej. "Przełącz się" (swoją uwagę na Siebie). Miarą Twojego zdrowia niech będzie czas (w tym myślenie) poświęcony Sobie w porównaniu do czasu na myślenie i działanie wokół niej (wokół związku).  Wiem, wiem trudno mieć na to wpływ, ale najpierw uświadom sobie jak to dominuje i Ciebie pochłania. 

To po prostu uzależnienie, na głodzie, myślisz tylko o niej. 

To, że czujesz się skrzywdzony, porzucony, oszukany, wykorzystany i poniżony to efekt przekonań o romantycznej miłości, filmy i wieloletnia tęsknota za tym szaleństwem szczęścia, to się zaczęło na długo zanim jeszcze ją poznałeś. Teraz jest problem bo ona tych oczekiwań za zaspakaja. Owszem mogłaby, ale też nie byłeś bezpośredni i szczery od początku, nie mówiłeś jak to ma wyglądać i tolerowałeś ten brak. Będąc "dobrym" sam przed sobą długo ją usprawiedliwiałeś.

Teraz wszystkie te tłumione emocje wyłażą.

Powinieneś głównie skupić się na tym co się  z Tobą dzieje, bądź z tymi uczuciami, to może być bardzo mocne i możesz się tego nawet bać, ale zachowaj spokój i nie oceniaj Siebie, nie wymagaj jakiejś konkretnej reakcji, wszystko jest ok. Nic złego nie zrobiłeś, ona też nie. Łatwiej będzie ci wybaczyć i odpuścić jeśli zrozumiesz, że robisz to dla Siebie. Nie robisz tego dla niej, to ściema, możesz mieć pokusę zrobić to "dla niej" by doceniła (znów ten sam mechanizm), ale naprawdę to nie ma z nią osobiście nic wspólnego - rób to dla Siebie.

 

Też przez to przechodziłem, bałem się, nie wiedziałem co myśleć, ale zrozum że to Ty odpowiadasz za generowane emocje, za reakcje, za swój stan emocjonalny. Chcesz w kółko, by zewnętrzne czynniki (triggery) kierowały Twoim życiem. Czas na opanowanie tego co wyzwala te negatywne emocje. To może mieć głęboki korzenie, w dzieciństwie, jakieś zranienie, porzucenie. Teraz możesz hodować przekonanie, że ktoś musi to wypełnić i używasz jej jako znieczulacza bólu. A jak jej brakuje to w kolejce ustawiają się inne nałogowe środki. 

 

Czytałeś "No More Nice Guy" to pewnie się mogłeś zdziwić jakie podwójne życie prowadzi taki człowiek, jak jest uwięziony w udawaniu, w potrzasku pragnień i powinności. Ile ukrywa syfu i ile kosztuje energii podtrzymywanie iluzji i bycie dobrym :)

 

Spokojnie przyjrzyj się Sobie ;)

 

Powodzenia w walce. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Szkaradny napisał:

Czytałeś "No More Nice Guy"

No właśnie uderzyło mnie i powaliło na kolana to że ja właśnie jestem takim miłym gościem. O ile w stosunku do innych ludzi np. w pracy już dawno przestałem taki być, nieświadomie jeszcze wtedy od tego odszedłem to w stosunku do kobiety do żony dalej taki jestem. Ma tu do powiedzenia dużo lęk przed odrzuceniem, sam doprowadziłem do sytuacji gdzie ona jest jedyną osobą którą mam, przez to boję się zrobić cokolwiek co mogło by spowodować że ona mnie zostawi choć paradoksalnie mogło by to być dla mnie korzystne.

 

Reasumując. Muszę odbudować siebie, poczucie własnej wartości, nie myśleć o niej, skupić się na sobie, zostawić to co było, budować nowe na moich zasadach. Czytam teraz Przebudzenie, to co tam jest napisane również pomaga wiele zrozumieć.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A wiesz, pozwolę sobie doradzić bardzo fajną, krótką książeczkę. A w zasadzie dwie. Lektura pierworzędna. Po pierwszej miałej jeden z najlepszym seksów w swoim życiu który wziął się właśnie z tego, że na świeżo po lekturze miałem całkowicie wygaszonego Nice Guya.

Tytuł tego arcydzieła skromnych rozmiarów to The Predatory Female, Guide to Dating and Marriege. Jest normalnie w pdfie łatwo dostępne.

 

A z polskich to "Hieny, Modliszki czarne wdowy". Absolutna klasyka gatunku.

  • Dzięki 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Gr4nt

Instrukcja obsługi kobiety jest następująca. Miej gotowość i dyspozycję do tego, by odejść, kiedy z premedytacją i pomimo twoich asertywnych próśb źle się z tobą obchodzi. Jeśli kocha – pójdzie za tobą trwale się przy tym zmieniając, a jeśli nie, to znaczy, że udało ci się ograniczyć koszty. Stracisz pewnie na alimentach, bo tak system prawny dający kobietom uprzywilejowaną pozycję karze mężczyzn, ale przynajmniej nie będziesz tracić więcej czasu u boku kogoś, kto i tak traktował cię jak bankomat, przedmiot manipulacji a nie podmiot, partnera w równoprawnym związku.  

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×