Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć Bracia.

Mam nietypowy problem (potwierdzony z resztą przez psychologa):

Jestem agresywny, nawet bardzo ale wstydzę/boję się tego okazać, wydobyć z siebie. Jedynie przy niektórych osobach jestem w stanie czasem okazywać swoją prawdziwą naturę. Na codzień "gram" opanowanego, miłego faceta choć wewnątrz przeważnie mnie krew zalewa.

Jak wiadomo tłumienie emocji jest złe i wpływa destrukcyjnie na każdego człowieka.

Dodam , że mam jakieś wrodzone obrzydzenie do przekleństw, a w myślach klnę jak szewc.

 

Czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tym temacie? 

 

Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich braci. 

Edytowane przez OldBernard

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jesteś leworęczny?

Czy posiadasz wiedzę techniczną?

Jakiego wyznania jesteś.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witaj Bracie!

Kiedyś miałem podobnie, to przed moją przygodą z rozwojem osobistym. Bardzo dużo pomagają mi afirmacje, karmienie swojej podświadomości piosenkami z pozytywnym przekazem, oglądanie szczęśliwych ludzi, zwierząt, które opiekują się dziećmi itp. Zrozumiałem to po jednej z audycji guru na temat podświadomości i reklam. Dziękuję @Stulejman Wspaniały za wiedzę, którą mi tym jednym z wielu filmików przekazałeś. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, OldBernard napisał:

Dodam , że mam jakieś wrodzone obrzydzenie do przekleństw, a w myślach klnę jak szewc.

Masz jakiś dziwny program, być może coś w dzieciństwie zostało Ci wbite do głowy i w życiu dorosłym dochodzi do takiej sprzeczności.

Znajdź czas na spokojne spacery po lesie lub sprawdź jak działa na Ciebie medytacja.

Edytowane przez variantb
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

medytacja, mindfullness - tyle w temacie. W zasadzie 1 godzina dziennie medytacji do końca Twojego życia, jeśli chcesz prowadzić naprawdę zdrowę, świadome życie. Jeśli myślisz, że społeczeństwo, a nawet ludzie z tego forum są zdrowi emojonalnie i psychicznie, to grubo się pomylisz. Sami neurotycy. Ja również nim jestem, ale trening, trening, trening robi swoje i za 10,15, 20 lat będę inną osobą.

 

Edytowane przez Metody
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mam podobny problem co @OldBernard. W nowym towarzystwie jestem nieśmiały, ale przy rodzicach i wieloletnich ziomkach jestem bardzo agresywny i mam tiki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@OldBernard Jesli masz pokłady agresji w sobie na początek zapisz się na sztuki walki - boks, tajski boks inne formy lub biegaj. Rozładuj agresję w sposób, który pochłania energię, medytacja też pomoże jeśli jesteś w stanie siedzieć w spokoju przez określoną ilość czasu i mieć oczyszczony umysł. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już to napisano - medytacja, uważność, bycie tu i teraz. Jak problem się wylewa za mocno z Ciebie, to na początek jakieś delikatne leki, bo lepiej szarpnąć wątrobę, niż zrobisz coś głupiego i pod celą szarpną Ci prostatę.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, Antares napisał:

@OldBernard Jesli masz pokłady agresji w sobie na początek zapisz się na sztuki walki - boks, tajski boks inne formy lub biegaj. Rozładuj agresję w sposób, który pochłania energię, medytacja też pomoże jeśli jesteś w stanie siedzieć w spokoju przez określoną ilość czasu i mieć oczyszczony umysł. 

Powiem tak: od ok.4 lat intensywnie trenuję sztuki walki , od ponad dwóch lat kung fu i tai chi i od strony agresji fizycznej jest o niebo lepiej również wpłynęło to pozytywnie na moje poczucie szczęścia i pewność siebie. Gorzej jeśli chodzi o sferę charakterologiczną i momenty "walki słownej", czyli wtedy gdy trzeba być agresywnym i zawalczyć o swoje (w cywilizowany sposób).

 

Mam domysły , że może chodzić o moje "programy" w głowie.

Całe życie wychowywała mnie matka (mam 22lata). Zawsze mi powtarzano , trzeba być miłym, skromnym, nie wybijać się a każda pewność siebie z mojej strony traktowana była jak "chamskość" , i to chyba mi teraz pokutuje ale nie wiem jak się konkretniej za to zabrać.

Edytowane przez OldBernard

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Stulejman Wspaniały napisał:

Już to napisano - medytacja, uważność, bycie tu i teraz. Jak problem się wylewa za mocno z Ciebie, to na początek jakieś delikatne leki, bo lepiej szarpnąć wątrobę, niż zrobisz coś głupiego i pod celą szarpną Ci prostatę.

Czy tai chi podpada pod medytację? (Modlitwa buddy , formy kung fu itd.) 

 

a co do leków nie wierzę w nie. Brałem już przeciwdepresyjne. Na krótką metę maskują problemy ale ich nie rozwiązują.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przełamuj w takim razie programy, które Ci wgrano,  to się wiąże z wystawianiem na sytuacje poza strefą komfortu i żmudna długa praktyka. Bądź sobą, jesli coś Cię w środku gryzie i jest niespójne z Tobą na zewnątrz to zmień to, bo będziesz się katował. Nic nie przyjdzie łatwo ale przyjdzie... 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Antares napisał:

Przełamuj w takim razie programy, które Ci wgrano,  to się wiąże z wystawianiem na sytuacje poza strefą komfortu i żmudna długa praktyka. Bądź sobą, jesli coś Cię w środku gryzie i jest niespójne z Tobą na zewnątrz to zmień to, bo będziesz się katował. Nic nie przyjdzie łatwo ale przyjdzie... 

"Zmień to" - to tak jak byś powiedział człowiekowi w depresji - "Bądź optymistą". 

 

Nadal nic nie wiem.

Wychodzenie poza strefę komfortu? Mam za którymś razem się nie powstrzymać i zbesztać kogoś albo od razu je*nąć?

 

3 godziny temu, Tornado napisał:

Jesteś leworęczny?

Czy posiadasz wiedzę techniczną?

Jakiego wyznania jesteś.

 

-Praworęczny , ale wyrobiłem w miarę kontrolę nad obiema rękami(lata nauki gry na perkusji i fortepianie, sztuki walki, pisanie również lewą ręką). 

-Po technikum mechanicznym 

-wychowany w duchu katolicyzmu ale po audycjach Pana Kotońskiego , powoli z tego wychodzę. Z resztą zawsze czułem , że z tymi religiami jest coś nie tak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czytałem kiedyś, że wszelkiego rodzaju problemy psychiczne mogą być wynikiem różnego rodzaju bakterii, toksyn lub pasożytów w organizmie. Może warto zrobić sobie jakieś badania w tym kierunku.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Właśnie o tym też myślałem. Mam jakieś problemy z jelitami, gazy, kloc 5 razy dziennie. Byłem u gastrologa - nic. Robiłem badania krwi - nic, test na nietolerancję glutenu - nic. W sumie nie wiem co jeszcze można zrobić. 

Pomoże ktoś?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zatem odp:

Zaczynasz mieć ektopie skrzyżowaną obu półkul mózgowych.

Prawa zaczyna mocniej działać niż u normalnego człowieka i zaczynasz postrzegać jakby inaczej.

Jako mechanik znasz podświadomie/wyuczone  pojęcia jak: proces,linearność,wynikowość,continuum,akcja-reakcja,elementaryzm......itp

Jako Katolik zostałeś napchany mistycyzmem (emocjonalnym postrzeganiem wcześniej wymienionych procesów) i nie było to spójne.

Teraz jak, że poznajesz np pojęcie "kocha się po prostu" widzisz jak składa się z kwantów i procesów a nie mistyczne Love krowę pisał byk.

Z tond konflikt i proces wyparcia, bycia cały czas oszukiwanym - ktoś ci powiedział, że auto po prostu jeździ a ty wiedziałeś o wielu składowych(karoseria,silnik,panewki,wałek atakujący,pompy,szyby,zbiornik,maglownica itd) .

Niema żadnego po prostu są procesy/kwanty/energia/czas, akcje i reakcje. 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli jesteś takim cichym skurwielem, najłatwiej to chyba zacząć wyrażać co Ci nie pasuje i liczyć małe sikcesy, dla biernej agresji pomocny jest trening.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, Tornado napisał:

Zatem odp:

Zaczynasz mieć ektopie skrzyżowaną obu półkul mózgowych.

Prawa zaczyna mocniej działać niż u normalnego człowieka i zaczynasz postrzegać jakby inaczej.

Jako mechanik znasz podświadomie/wyuczone  pojęcia jak: proces,linearność,wynikowość,continuum,akcja-reakcja,elementaryzm......itp

Jako Katolik zostałeś napchany mistycyzmem (emocjonalnym postrzeganiem wcześniej wymienionych procesów) i nie było to spójne.

Teraz jak, że poznajesz np pojęcie "kocha się po prostu" widzisz jak składa się z kwantów i procesów a nie mistyczne Love krowę pisał byk.

Z tond konflikt i proces wyparcia, bycia cały czas oszukiwanym - ktoś ci powiedział, że auto po prostu jeździ a ty wiedziałeś o wielu składowych(karoseria,silnik,panewki,wałek atakujący,pompy,szyby,zbiornik,maglownica itd) .

Niema żadnego po prostu są procesy/kwanty/energia/czas, akcje i reakcje. 

 

Zatkało mnie

 

30 minut temu, aras napisał:

Czyli jesteś takim cichym skurwielem, najłatwiej to chyba zacząć wyrażać co Ci nie pasuje i liczyć małe sikcesy, dla biernej agresji pomocny jest trening.

 

Ok, czyli wychodzi na to , że zostaje mi trening medytacji... i musowo jakaś dieta.

 

ehh, więcej pytań niż odpowiedzi ;) - praca, praca,praca!

 

Dziękuję tutaj wszystkim braciom , którzy włączyli się do dyskusji. 

Pozdrawiam

 

temat do zamknięcia?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mi pomogło zbicie kortyzolu :) wcześniej też byłem cichym skurwielem, agresja tylko przy bliskich(słowna nie fizyczna). Po zboczu kortyzolu mniej stresu, agresywny jestem przy wszystkich, już się nie powstrzymuje, ale za to ta agresja jest rzadziej i mniejsza 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Metody napisał:

Jeśli myślisz, że społeczeństwo, a nawet ludzie z tego forum są zdrowi emojonalnie i psychicznie, to grubo się pomylisz. Sami neurotycy.

 

Ja zaryzykuję, że ogół społeczeństwa boryka się z tego typu przypadłością. Wyścig szczurów i brednie, którymi jesteśmy karmieni doprowadza do takiego stanu rzeczy.

 

My mamy taką przewagę, że dostrzegamy problem, i naprawiamy szkody, co nie jest łatwe, ale jak najbardziej wykonalne.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, seven napisał:

Mi pomogło zbicie kortyzolu :) wcześniej też byłem cichym skurwielem, agresja tylko przy bliskich(słowna nie fizyczna). Po zboczu kortyzolu mniej stresu, agresywny jestem przy wszystkich, już się nie powstrzymuje, ale za to ta agresja jest rzadziej i mniejsza 

Ok. Czym obniżyłeś kortyzol? Medytacją?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Miałem to samo. Zawsze byłem opanowany, choć w środku się we mnie gotowało. Ale parę razy nie dałem rady, pękłem i o mało źle się to dla mnie skończyło.  Dopiero treningi Kyokushin cztery razy w tygodniu po 2 godziny pomogły. Bywało, że nie miałem siły iść się wyszczać po zejściu do przebieralni.

Pomagało, do póki ćwiczyłem. Ale uczucie wewnętrznego spokoju było tak kuszące, że z czasem zacząłem wypracowywać w sobie spokojne reakcje nawet na ostre zaczepki. Zauważyłem, jak agresorów trafia szlag na mój spokój i obojętność, zacząłem czuć satysfakcję, że to ich krew zalewa i tracą kontrolę, a mnie ciśnienie co najwyżej dygnęło. Niestety szybko zauważyłem, że zachowuję zbytni spokój, także w sytuacjach gdy należało zareagować ostrzej. Trudna sprawa, do tej pory sprawia mi to trudności. Agresję mam pod kontrolą, ale popuszczam jej znacznie więcej niż kiedyś, taki wentyl bezpieczeństwa. Jak powiedział ponoć ojciec do Łomnickiego (ekranowy Pan Wołodyjowski), "jak nie będą się ciebie bali, będą się z ciebie śmiali".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Bojkot napisał:

Miałem to samo. Zawsze byłem opanowany, choć w środku się we mnie gotowało. Ale parę razy nie dałem rady, pękłem i o mało źle się to dla mnie skończyło.  Dopiero treningi Kyokushin cztery razy w tygodniu po 2 godziny pomogły. Bywało, że nie miałem siły iść się wyszczać po zejściu do przebieralni.

Pomagało, do póki ćwiczyłem. Ale uczucie wewnętrznego spokoju było tak kuszące, że z czasem zacząłem wypracowywać w sobie spokojne reakcje nawet na ostre zaczepki. Zauważyłem, jak agresorów trafia szlag na mój spokój i obojętność, zacząłem czuć satysfakcję, że to ich krew zalewa i tracą kontrolę, a mnie ciśnienie co najwyżej dygnęło. Niestety szybko zauważyłem, że zachowuję zbytni spokój, także w sytuacjach gdy należało zareagować ostrzej. Trudna sprawa, do tej pory sprawia mi to trudności. Agresję mam pod kontrolą, ale popuszczam jej znacznie więcej niż kiedyś, taki wentyl bezpieczeństwa. Jak powiedział ponoć ojciec do Łomnickiego (ekranowy Pan Wołodyjowski), "jak nie będą się ciebie bali, będą się z ciebie śmiali".

Jak pewnie wcześniej czytałeś, również ćwiczę (również 4 razy w tyg i oprócz tego w domu. Wolne mam tylko w niedzielę) , ale nie w tym problem. Przeczytaj proszę cały wątek, może zrozumiesz o co mi chodzi. Pzdr

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      https://wpolityce.pl/lifestyle/376630-liam-neeson-nie-dostanie-juz-pracy-w-hollywood-irlandzki-aktor-skrytykowal-akcje-metoo-to-polowanie-na-czarownice
      Nesson był gościem jednego z irlandzkich tok show. Aktor znany m.in. z ról w filmach takich jak Gwiezdne Wojny czy Rob Roy został zapytany m.in. o ocenę akcji #MeToo, która ma za zadanie walkę z molestowaniem kobiet. Akcja rozpoczęła się od ujawnienia przez media zachowania producenta z Hollywood Harveya Weinsteina.
       
      Zdaniem Nessona akcja przybiera zły obrót. Stwierdził, że jest w niej „trochę z polowania na czarownice”.
       
      Aktor przekonywał, że:
       
      Znani ludzie są nagle oskarżani o złapanie dziewczyny za kolano i nagle tracą program.
      Neeson przypomina sprawę Garrison Keillora, który stracił pracę w Minnesota Public Radio za dotknięcie za położenie ręki na plecach kobiety.
      Keillor objął kobietę, która wcześniej opowiedziała mu smutną historię nt. swojego życia. Dziennikarz objął ją ramieniem i położył dłoń na plecach. Przeprosił ją za swoje zachowanie, kobieta uznała, że to żaden problem. Po kilku miesiącach skontaktowali się z nim prawnicy kobiety, którzy oskarżyli go o molestowanie seksualne.
       
      Piszcie co na ten temat sądzicie Bracia  
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Ostatnio @EnemyOfTheState zrobił post o pewnej chorej psychicznie feministce, która chciałaby mordować mężczyzn.
       
      Tym czasem na naszym polskim podwórku liderka Strajku Kobiet również mówi o użyciu siły przeciw mężczyznom.
       
      Piszcie co sądzicie na ten temat Bracia bo to, że liderka Strajku Kobiet może otwarcie mówić o używaniu siły w celu zdobycia władzy przez kobiety pokazuje tylko patologię jaka jest w naszym kraju skoro nie spotyka ją za to żadna kara. Przecież to co ona chce zrobić jest niedemokratyczne i pytam "Gdzie jest KOD"?!
      https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/373864-absurd-goni-absurd-liderka-strajku-kobiet-rzuca-pogrozki-musimy-zdecydowac-sie-na-rozwiazania-silowe-mamy-kilka-dobrych-polityczek
       
      Feministki walkę o prawa kobiet sprowadzają przede wszystkim do kwestii aborcji i antykoncepcji. Marta Lempart, inicjatorka ogólnopolskiego strajku kobiet stwierdziła, że nadszedł koniec kobiecych kompromisów w polityce.
       
      Marta Lempart znana jest ze swojej absurdalnej tezy, że PiS zagraża życiu kobiet.
       
      "Kobietom, fizycznie zagraża PiS, nienawidzący nas, mający chorą obsesję na punkcie naszych ciał, naszych praw i naszej wolności. My nie walczymy o rankingi, tylko o życie!"
      —przyznała w rozmowie z „Wyborczą”.
       
      "Dla mnie bardzo ważne jest to, że to właśnie polskie kobiety stały się katalizatorem. Od naszych protestów zaczęły się protesty Międzynarodowego Strajku Kobiet. Cieszy mnie to, że zarówno hasło „solidarność naszą bronią”, jak i znak graficzny są autorstwa Polek."
       
      —tak Lempart podsumowuje swoją działalność w 2017 roku w Poranku TOK FM.
       
      Feministka stwierdziła, że politycy liczą się teraz bardziej z siłą kobiet. Zmienili strategię. Teraz idą metodą małych kroków, unikają otwartego zwarcia. Wiedzą, że Strajk Kobiet jest konkretną siłą.
       
      Z ust Marty Lempart padły tez konkretne pogróżki pod adresem rządu.
       
      "Musimy zdecydować się na rozwiązania siłowe – mam na myśli to, że od razu mówimy o tym, na czym nam zależy. Nie cofamy się ani o krok i nie damy się zagadać. Mamy kilka dobrych polityczek. To zabawne, że płeć przestaje mieć znaczenie, gdy to mężczyźni mają oddać władzę."
    • Przez MoszeKortuxy
      https://wolnemedia.net/przebudzenie-i-emancypacja-mezczyzn-sa-potrzebne/
      Jest to artykuł z blogu Jarka Kefira. Wkleję tu jego treść bo może zostać usunięty jak film z Ziemkiewiczem wypowiadającym się o feminizmie  Niestety będzie trzeba tu skrytykować kilka rzeczy. Kolorem niebieskim zaznaczę zdania, które należy skrytykować  Piszcie co sądzicie na temat tego artykułu  
       
      FEMINIZM BYŁ POTRZEBNY, ALE TERAZ „ZJADA WŁASNY OGON” WIĘC NASTĄPI JEGO KONIEC
      Dekady feminizmu były potrzebne, by wprowadzić nowe wartości do systemu relacji. Warto rozgraniczyć dwa trendy w feminizmie. Feminizm „realny”, który obecny jest od ponad 100 lat aż do dziś, który był krzykiem rozpaczy(1). I feminizm współczesny, czyli „kastrujący” i nienawidzący wszystkiego, co męskie. Feminizm realny, ciągle istniejący, to po prostu wymuszenie na systemie, by 50% ludzkości nie było niewolnikami. Więc system został zaktualizowany o nowe pojęcia, i wiele rzeczy trzeba dalej dopracować. Bo prawo nadal chroni oprawców czy też zwykłych przestępców. W dzisiejszym systemie prawnym to przestępca ma z automatu o wiele więcej praw niż ofiara, i jest przez prawo chroniony. Chodzi tu i o męża-potwora, i o dresiarza, który pobił jakiegoś faceta na ulicy. Jest to tak zakamuflowane, że praktycznie tego nie dostrzegamy, już nie mówiąc o jakiejkolwiek debacie publicznej na ten temat. Dotyczy to samego filaru systemu prawnego.
       
      Mówi się o patriarchalnej opresji mężczyzn wobec kobiet. I jest to prawda, ale nie jest to cała prawda. Jest to tunel rzeczywistości – jeden z wielu tuneli. Drugi element prawdy to fakt, że przez wieki mężczyźni musieli w pocie czoła wręcz zaharowywać się na śmierć, by dostarczyć byt rodzinie. Czyli by mieć worek kaszy, dwie świnki, tonę ziemniaków. I do tego jeszcze ogromne podatki (pańszczyzna wobec szlachty, i dziesięcina wobec kościoła). No i bycie mięsem armatnim na wojnach, a te były dawniej co kilka lat, nie licząc oczywiście napaści dokonywanych przez leśnych zbójców czy nieopłacone wojsko, po kilka razy w roku. Warunki były bardzo surowe, a ten chłop czy rzemieślnik musiał w pocie czoła tyrać na tę kobietę i dzieci, których było wtedy po 10 i więcej w rodzinie. Więc budziło to podświadomy gniew mężczyzn, którego ofiarami padały kobiety.
       
      99% DLA BOGACZY, OKRUSZKI DLA NAS
      Czy dziś wiele się zmieniło? Nie ma pańszczyzny, ale są podatki. Czy jest to lepsze? Wręcz przeciwnie: dawniej pańszczyzna i dziesięcina to był np jeden dzień pracy w tygodniu na polu szlachcica i 10% lub mniej plonów lub pieniędzy dla kościoła. Obecnie podatki wynoszą od 2/3 do nawet 3/4 zarobków. Tego też nie widzimy, bo uważamy, że państwo zabiera nam mniejszą część pensji (różnice między brutto a netto). Jednak kolejne podatki to VAT, akcyza, czynsze, opłaty za wodę, prąd, gaz, i inne. A one sięgają już tych niebotycznych rozmiarów. Dawniej chłopina pracujący w polu miał nędzne okruszki. Jakiś worek kaszy, tonę ziemiorów, pół tony zboża, ogródek warzywny, dwie świnki, jedną krówkę.
       
      Książki, wiedza, rozrywka, malarstwo, rzeźby, muzyka (np klasyczna), podróże, były zarezerwowane dla szlachty. Jak jest dziś? Czy cokolwiek się zmieniło? Dziś rządzą oczywiście miliarderzy, bankierzy, finansiści czy CEO korporacji, wspierający różne partie lewicowo-liberalne, kojarzone z tym, co nazywa się „elitami” czy „estabiliszmentem”. Oni, czyli 0,1% ludzkości, maja 99% zasobów planety. Ale nie tylko. Bowiem oni są całkowicie zwolnieni z podatków i nie uczestniczą w kosztach funkcjonowania państw. Nie dość, że zabierają nam 90% wypracowanych przez nas owoców pracy, to wszystkie koszty spadają na nas. Czyli ci, co walczą „by było tak jak było”, jednocześnie hołdują paradoksowi: „będzie inaczej, ale tak samo”.
       
      Najważniejsza wojna toczona obecnie przez ludzkość to wojna o pieniądz i czas. O pieniądz – by 0,1% ludzi którzy posiadają 99% zasobów planety wreszcie zaczęło płacić podatki i uczestniczyć w utrzymaniu struktur państwowych. Wojna o czas – bo idea pracy na etat przez 8 czy nawet 12 godzin sama w sobie jest dewastująca dla psychiki i dla życia społecznego. W krajach cywilizowanych dyskutuje się o 6-godzinnym dniu pracy i o 4-dniowym tygodniu pracy. Pomijam już nawet fakt że w ciągu 20 lat robotyzacja pozbawi większość ludzi pracy i też trzeba będzie znaleźć rozwiązanie. Przyjęliśmy że to nasze „kapitalistyczne Auschwitz” jest normą z która nie można dyskutować i nawet nie dostrzegamy tych destrukcyjnych mechanizmów i naszego zniewolenia.
       
      HOMO ECONOMICUS BALCEROWICZA TO GORSZA, BYDLĘCA FORMA HOMO SOVIETICUS
      Minimum krytyczne przetrwania biologicznego to 3000 zł. Minimum krytyczne jakiejkolwiek godnej egzystencji to 5000 zł. Za to minimum minimum jeśli chodzi o jako taki, podkreślam, jako taki komfort finansowy, to 10.000 zł netto. Te kwoty są same w sobie szokujące i mogą wzbudzić gwałtowny protest. Bo nie chcemy zauważyć, jak wielka jest skala niewolnictwa w naszym kraju, i nie chcemy zauważać, że coś, co jest niewolnictwem i barbarzyństwem, my traktujemy jako coś normalnego. Więc nawet jeśli ten nieszczęsny chłopina ma wygląd twarzy, mięśnie i twardość charakteru jak Arnie z terminatora, to i tak pracując przy taśmie, na wózku widłowym czy przy maszynie, nie tylko urobi się jak wół, ale nie zarobi nawet tych 3 tysiaków.
       
      Więc kobieta musi też pracować, ale i tak „nie starczy na nic”, jak to w Polsce. A to wywołuje ogromną agresję, konflikty, żale, pretensje. Jest to tłem wielu cywilizacyjnych i społecznych problemów. Ale tego też nie dostrzegamy. Tam, gdzie rzesze opłaconych ekspertów, najczęściej opłaconych przez lewicowych miliarderów, wspina się na wyżyny logiki i dalej nie znajduje rozwiązania, tam ja mówię: wróćcie na ziemię, do spraw najprostszych z możliwych, i zobaczcie jak niskie są pensje.
       
      Sprzyjała temu mentalność „homo economicus” stworzona w latach 90-tych XX wieku przez Balcerowicza i wielu sprawnych inżynierów ludzkich emocji. A potem powtarzana w wielu mutacjach, od Kołodki i Millera, po Tuska i Korwina. Homo economicus jest mutacją homo soviecticus, ale jakościowo wręcz gorszą. Bo ten homo soviecticus nie bał się domagać tej „pracy i chleba”, nie bał się wziąć szabli w dłoń. W tym względzie homo economicus, pracujący 10 godzin na dobę za 1200 zł, wierzący bezkrytycznie w prawa ekonomii stworzonej przez miliarderów czy wręcz bilionerów, jest wręcz całkowitym bydlęciem. Nie wiem jaka mentalność mogłaby być niższa i gorsza niż homo economicus, i aż boję się o tym myśleć, bo ludzkość zawsze zadziwia przebijaniem dna głupoty. Więc niżej byłby dżihadysta z ISIS? A może niżej byłaby bierność posunięta aż do całkowitej zgody na fizyczną eksterminację w obozach? Nie wiem i nawet nie chcę wiedzieć. Ale homo economicus zadowolony z ciepłej wody w kranie ciągle żyje i ciągle ma się dobrze. Ciągle rzesze ludzi są tak przerażone rzeczywistością, że aż walczą o to, „by było jak było”.
       
      RELACJE OPARTE SĄ O KULT SIŁY A NIE NA EMPATII
      „Wyobraź sobie świat, w którym orgazm kobiety, tak samo jak orgazm mężczyzny, stanowi konieczny i decydujący element aktu rozmnażania. Świat, w którym przetrwanie ludzkości jest zależne od doznawania orgazmu przez oboje partnerów tuż przed momentem zapłodnienia. W tym dziwacznym świecie o wyborze partnera nie decyduje jego zdolność do walki o terytorium czy piękny wygląd, ale umiejętność zapewnienia ekstazy partnerce. Jedynie Ci, którzy są w stanie doświadczać własnej przyjemności jako części przyjemności kobiety, znajdą akceptację w grupie. Pozostałych czeka wykluczenie, zepchnięcie na margines, wygnanie. Brzmi to dziwnie, jak żywcem wyjęte z powieści Margaret Atwood albo obscenicznego epizodu z serialu Strefa Mroku.”
      ~Ian Kerner
       
      Wg tego powyższego cytatu, obecnie całe nasze relacje, ale nie tylko, są postrzegane nie przez pryzmat empatii, ale prze pryzmat siły. Empatia (bardzo szerokie pojecie, na które składa się także „realny” feminizm) to stosunkowo nowy „rdzeń” naszego postrzegania, słabo funkcjonujący. Wciąż dominuje perspektywa siły, która jest charakterystyczna i w zasadzie jedyna w świecie zwierzęcym. My ze świata zwierzęcego się wywodzimy i wciąż w większej części w nim tkwimy. Rezultatem dominowania elementu siły jest to, że relacje damsko-męskie często są układami seksualno-finansowymi. Jak kiedyś powiedziała jedna z moich koleżanek: mięsko za mięsko, czyli mięsko upolowanego mamuta w zamian za mięsko w postaci gotowego na seks ciała kobiety.
       
      To jest obecnie sporym, cywilizacyjnym problemem. Generuje to stan rozszczepienia, mentalnej schizofrenii. Przecież wiemy, że można inaczej, łagodniej. I chcemy do tego nowego świata, w którym panuje życzliwość, w którym ludzie tolerują siebie nawzajem, nie wpieprzają się w życie innych… W którym panuje empatia. W którym ludzie są pacyfistami i nikt nie chce szerzyć demokracji jak to robi USA, ani podbijać świata w imieniu dżihadu, jak to robi ISIL. Ale świat tak nie działa. Ciągle jesteśmy pod wpływem starych, zwierzęcych programów. I Ci, którzy mają dobrze rozwiniętą tę zwierzęcą, „silną” część, często odnoszą sukcesy. Albo są biznesmenami, bankierami, politykami, albo po prostu są uwielbiani przez płeć przeciwną.
       
      MÓWIĄ, ŻE CHCĄ ROMANTYKÓW, A WYBIERAJĄ UMIĘŚNIONYCH BRUTALI
      Podstawowe rozszczepienie to także fakt, że kobiety deklarują, że chcą czułych i romantycznych mężczyzn. Jednak często do związków i jeszcze częściej do przygodnego seksu wybierają przeciwieństwo, czyli chamskich brutali. Przecież logiczne się wydaje, że kobieta singielka do przygodnego seksu wybiera bliskiego przyjaciela, który ją dobrze rozumie, z którym ma emocjonalną więź. Takie zachowanie byłoby aktem empatii wobec takiego wrażliwego mężczyzny. Jednak taki mężczyzna często jest pozbawiony tego pierwiastka siły, tej nutki brutalności. Więc najczęściej nie dostaje on seksu, za to wysłuchuje żale swojej przyjaciółki, że umięśniony, seksowny brutal znowu zwyzywał, pobił czy szlajał się po knajpach burdelach cały weekend. Takie zjawisko nosi nazwę friendzone.
       
      Z tego powodu, jak i z wielu innych powodów, pilnie potrzebujemy męskiej emancypacji, męskiego przebudzenia. Skoro patriarchat upadł, a świadomość globalna, czy też natura, czy też Bóg (różne nazwy tego samego) wymusza na krnąbrnej ludzkości rozwój i ucywilizowanie relacji, to teraz pora na nas, mężczyzn. Teraz z wielką siłą nadchodzi to, co męskie. Widać to w wielu dziedzinach życia, bo zamysł ducha przejawia się we wszystkim. W polityce – triumf partii prawicowych, upadek lewicowego liberalizmu, odejście od modelu liberalnej demokracji. W ekonomii – że zasługujemy na więcej, niż tylko miskę ryżu. Przebudzenie mężczyzn to także liczne szkoły podrywu i uwodzenia, liczne strony internetowe i artykuły demaskujące prawdę o małżeństwach czy kobiecej naturze.
       
      Tu można częściowo się załamać, bo Ci autorzy widzą swój wąski tunel rzeczywistości, zabarwiony zranieniami i traumami, których nie chcą przepracować np na terapii. Każdy już wie co to friendzone. Każdy już wie, że wiele kobiet nie szuka mężczyzn romantycznych, ale po prostu silnych. Powstają o tym tysiące anegdot, dowcipów, memów. Każdy napotkany mężczyzna od razu powie, że wolałby być zimnym draniem i że jego wrażliwość i romantyzm nie pomagają mu w relacjach damsko-męskich. Żaden z nich nie chce już być „frajerem z dobrym serduszkiem„. Bo ona „i tak zaproponuje przyjaźń, a da seks czy związek temu mięśniakowi„. Wielu z nich chce wręcz być jak Ci „uwielbiani zimni dranie”. Ta świadomość staje się coraz bardziej powszechna. Mężczyźni się budzą, kilkadziesiąt lat później niż kobiety. I też domagają się zdrowego wyrównania. Bo dotychczas wahadło historii zbyt mocno wygięło się w kobiecą stronę. Poniżej wymienię najważniejsze elementy męskiej emancypacji…
       
      1. KAŻDY PŁACI ZA SIEBIE – NIE MA PŁACENIA RACHUNKÓW ZA KOBIETĘ
      Każdy z nas ma dwie rączki do pracy i każdy może zarabiać na siebie. Jeśli ktoś nie może zarabiać, to znaczy że coś z nim nie tak. Droga jest jedna: lekarz specjalista który oceni chorobę uniemożliwiającą pracę, a potem ZUS i renta. Innej możliwości nie ma. Dla mnie to jest nie do pomyślenia i absolutnie nie do wyobrażenia, by jedna dorosła osoba wyciągała rączki do pieniędzy drugiej dorosłej osoby, i to permanentnie, non stop. Jest to wykorzystywanie i przemoc, a konkretnie przemoc ekonomiczna, z którą powinno się wreszcie skończyć. W XXI wieku, w erze emancypacji, informatyki, automatyki, robotyki nie ma to absolutnie żadnego uzasadnienia. Inna nazwa tego zjawiska to prostytucja, tylko jest to bardziej zakamuflowana jej forma – akceptowalna społecznie. Są dwie możliwości, by jedna osoba utrzymywała drugą. Pierwsza to rodzic który utrzymuje dziecko. Druga to osoba niepełnosprawna, która otrzymuje pieniądze od państwa.
       
      Bardzo współczuję tym mężczyznom, którzy się żalą, że kobieta wydała pół jego pensji, że regularnie bierze jego kartę kredytową i wydaje pieniądze na rożne głupoty. Taki mężczyzna nie tylko nie ma samoświadomości ani nie wie, że jest ofiarą bardzo zakamuflowanej przemocy. Ale kwestia bardziej fundamentalna to fakt, gdzie podział się szacunek. Nie, nie szacunek kobiety do takiego mężczyzny, bo on jest na poziomie zerowym. Ale szacunek takiego mężczyzny do siebie. Jak bardzo taki człowiek musi siebie nie szanować i nienawidzić? A więc panowie, uważnie pilnujemy swoich portfeli. Zaczynamy szanować siebie, i przy okazji szanować pieniądz. To podstawowa rzecz, jakiej musimy się nauczyć. Bez szacunku do pieniądza i do siebie dalej będziemy postrzegani przez kobiety jako napalone na kawałek tyłka zwierzątka i dalej będziemy wykorzystywani.
       
      Cechą osoby dorosłej jest to, że zarabia ona na siebie. Tylko dziecko, które jest ubezwłasnowolnione, nie musi i nie może na siebie zarabiać. Nawet osoby niepełnosprawne czy chore bardzo często pracują. Ja choruję na Hashimoto i przewlekłe reakcje stresowe i depresyjne powstałe w wyniku ogromnej traumy. Czasami mentalnie rzygać mi się chce i czuję się, jakbym miał zaraz zdechnąć. Ale do pracy zapieprzam bo na chleb trzeba zarobić. Dlatego, to co miliony mężczyzn uznają za normę, dla mnie jest nie do pomyślenia. Dla mnie jest to barbarzyństwo, wyciskanie soków z drugiego człowieka. Częsty przykład to chłop pracujący od świtu do nocy, do tego kredyt hipoteczny, kredyt na samochód, dzieci i niepracująca od lat żona. Która potem pod koniec miesiąca mówi: „ojoj, ale długów jest misiaczku na karcie kredytowej, wiesz, musiałam kilka ciuszków kupić, ale dużo zarabiasz i spłacisz to, przecież mnie kochasz, prawda?” To jest przecież koniec życia, taki mężczyzna nie ma czasu na nic, nie ma prawie żadnych radości w życiu. Stąd zawały, udary i wiele innych chorób.
       
      2. MAMY PRAWO ŻALIĆ SIĘ NA KOBIETY I „WYPŁAKIWAĆ” NASZ CYWILIZACYJNY MĘSKI BÓL
      Męskie żalenie się na kobiety czy wręcz proszenie o pomoc w przypadku bycia ofiarą kobiecej przemocy są brutalnie pacyfikowane. Kobiety, używając zakamuflowanej, patriarchalnej retoryki, starają się pacyfikować to, umniejszając męskość takiego mężczyzny. Szydzą że np. ma jakiś problem ze sobą, że pewnie nie wychodzi mu z kobietami, bo jest fajtłapą. Oczywiście, narzekanie na mężczyzn, że wszyscy faceci to dranie, a z drugiej strony, wszyscy faceci to bezjajeczni nieudacznicy, jest normalne i oczywiste. Kobiety narzekają zarówno na silnych, agresywnych mężczyzn których pożądają i którym najczęściej dają seks, i na tych romantycznych, bo są słabi, bo nieudacznicy, bo troki w kalesonach. Za to mężczyzna nie może narzekać na kobiety, bo to znaczy, że coś z nim nie tak. Bierze się to właśnie z tego, że mężczyzna silny i brutalny, który ma kobiece uwielbienie, nie narzeka na kobiety, bo nie musi. Ale traktuje je z góry, jako istoty gorszego sortu.
       
      3. TO NIE JEST „FOCH” CZY „DOMYŚL SIĘ”, ANI „TAKA KOBIECA NATURA” – TO BRUTALNA PRZEMOC PSYCHICZNA, KTÓRA DEPCZE GODNOŚĆ CZŁOWIEKA I NISZCZY GO
      Przemoc psychiczna jest domeną kobiet. Jest to zrozumiałe. Mężczyzna jako silniejszy fizycznie, przez wieki dominował kobietę, która była słabsza. Kobiety by przetrwać musiały się nauczyć manipulować. Foch? Ciche dni? Szantaż emocjonalny? „Domyśl się”? „Co się stało?” „Nic.” Obrażanie się i kłótnie o bzdury? Niestabilność emocjonalna i wieczne pretensje i wkurzanie się? Nie, to nie jest kobieca natura, i to nie jest normalne. Są to zachowania bardzo niedojrzałe, oznaczające nieumiejętność komunikacji, i źle świadczące o osobie je stosującej. Najważniejsze jednak jest to, że jest to niszcząca przemoc, która dewastuje psychikę i depcze godność i poczucie wartości ofiary. Jest to też zachowanie antyspołeczne, tj niezgodne z powszechnie przyjętymi normami społecznymi. Nie, nie możesz się zgadzać na przemoc, nawet jeśli jest ona zawoalowana, ukryta i dozwolona przez prawo. Możesz i powinieneś chronić siebie.
       
      Może ona spowodować katastrofalne następstwa dla jej ofiary. Takie jak depresja, nerwica, zespół stresu pourazowego i inne zaburzenia psychiczne. Może doprowadzić do samobójstwa. Powszechnie znanym jest też fakt, że długotrwały stres, szczególnie zadawany przez rzekomo bliską osobę, przyczynia się do powstawania chorób autoimmunologicznych, zawałów, udarów, nadciśnienia, nowotworów. Ofiara tego typu przemocy powinna dostać fachową pomoc prawną i psychologiczną, a jeśli trzeba, to psychiatryczną. Powinna być otoczona szczególną troską i zrozumieniem otoczenia, bo mężczyźni cierpią i umierają w ciszy. Jest to duże tabu. 4500 mężczyzn i tylko 500 kobiet popełnia rocznie samobójstwa w Polsce. Mężczyźni częściej popadają w nałogi, krócej żyją, częściej cierpią na przewlekłe choroby.
       
      Co ciekawe, przy „typowym samcu”, czyli umięśnionym brutalu, kobieta nie będzie przejawiała takich zachowań lub będzie je przejawiała dużo rzadziej, niż przy empatycznym wrażliwcu. Przy mężczyźnie bardzo bogatym, który też często przejawia zachowania agresywne, kobieta też rzadziej będzie strzelała fochy. Przy mężczyźnie słabym, nawet jeśli jest on empatyczny i wrażliwy, kobieta będzie czuć niepokój. Będzie się szamotać ze sobą, będzie niestabilna, niezdecydowana, humorzasta, wiecznie sfochana. Takie zachowania mają podświadomie wymusić na mężczyźnie powstanie pierwiastka siły, choćby tej siły brutalnej.
       
      Przecież kobieta gdy pracuje to do szefa czy współpracowników takich zachowań rozkapryszonej gówniary nie przejawia. Wypowiada się logicznie, i wprost komunikuje swoje potrzeby i wnioski. Dlaczego? Bo zaraz byłyby ostre konsekwencje, wraz ze zwolnieniem z pracy czy wręcz wezwaniem policji. Ale wobec Ciebie, miękkiej ślamazary, kobieta takie zachowania przejawia, bo nie ma konsekwencji i pierwiastka siły z Twojej strony. Dlatego panowie, uczmy się psychologii ile wlezie. Psychologia, psychologia i jeszcze raz psychologia. Większość z nas w try miga, i to pędem powinna biegnąć na terapię. Bo większość z nas ma jakieś traumy, kompleksy, lęki do przepracowania. I znowu: to, co miliony mężczyzn uważają za normalność, mówiąc że „taka babska natura i tyle”, jest tak naprawdę przemocą, deptaniem drugiego człowieka, bestialstwem. A my nawet tego nie zauważamy. Dopiero zaczynamy sobie to uświadamiać.
       
      4. DOŚĆ WYMAGANIA OD NAS NIEMOŻLIWEGO
      Dość wymagania od nas cech, które są nie do pogodzenia jako sprzeczne i dość wymagania od nas niemożliwego. I odwrotnie: my, mężczyźni, musimy nauczyć się szanować siebie. I zacząć wymagać od kobiet nie tylko urody, nie tylko pięknego uśmiechu i nie tylko przytulania i seksu. Dziś jesteśmy zachwyceni, gdy kobieta wie co to spalony lub gra w gry. Panowie no, obudźmy się! Feminizm dał kobietom równouprawnienie, dał prawa i przywileje. Ale za tym nie poszły obowiązki, więc z tego powodu na barkach mężczyzn spoczywa dwa razy więcej, niż przed rozpadem patriarchatu. Sam upadek patriarchatu jest trochę dyskusyjny, bo bądź co bądź wiele pozostałości i artefaktów po tymże patriarchacie funkcjonuje nadzwyczaj dobrze, i jakoś odejść nie zamierza. Kobiety dalej nie mają w większości pierwiastka „wychodzenia do świata”, czyli natury „inicjatora” i „dostarczyciela”.
       
      Więc mężczyzna musi „dostarczać” podwójnie. Musi być umięśnionym, pewnym siebie, wręcz brutalnym multi-miliarderem i modelem. Czy są tacy ludzie? Jest ich trochę, i najczęściej są psychopatami albo zwykłymi draniami. Ale od mężczyzn wymaga się także cech „nowych”, a wiec romantyzmu, wrażliwości, uczuciowości. Kłopot w tym, że silnych mężczyzn, czyli pożądanych zmysłami i takich, przy których kobiety czują się stabilnie i bezpiecznie, jest tak mało. A z drugiej strony, ci, którzy już są tymi wspaniałymi, silnymi mężczyznami, tak często mają innych ludzi, szczególnie kobiety, za nic. I piją i biją i zdradzają. Ojojoj, i tak źle i tak niedobrze. Co ciekawe, wyśmiewane i wyszydzane są i cechy patriarchalne (brutal, drań, egoista sypiający z wieloma kobietami) jak i empatyczne (ckliwy romantyczny przegryw, cipeusz, troki w kalesonach, ofiara losu).
       
      5. PRZEDEFINIOWANIE MODELU MAŁŻEŃSTWA
      Od dawien dawna pokutuje ludowe przekonanie, że to kobiety naciskają na żeniaczkę, a te wredne chłopy wymigują się jak tylko można. obecnie ślub daje korzyści tylko i wyłącznie kobiecie. System w ten sposób chroni słabszych (dzieci i trochę kobiety) i zabezpiecza ich byt, obarczając obowiązkiem pracy i ochrony tylko jedna stronę – ojca. Warto zauważyć, że system zmusza ojców do ochrony dzieci i kobiet przed zagrożeniami i bolączkami, które sam stwarza. Mam tu na myśli drapieżny, nieludzki kapitalizm neoliberalny, który czyni świat dżunglą. W którym to świecie tylko 0,1% ludzkości (miliarderzy, bankierzy, CEO itp) ma szanse na normalne, podkreślam – normalne życie. A cała reszta niewolników musi zaharowywać się niemal na śmierć i zagryzać o pozostałe ochłapy z pańskiego stołu.
       
      Małżeństwo opłaca się wyłącznie kobiecie. W małżeństwie nie ma żadnego romantyzmu ani miłości. Wszelkie umowy powstają tam, gdzie jedna strona nie ufa drugiej. Np operator telefonii komórkowej dopiero po podpisaniu umowy, która zmusza Cię do płacenia mu 50 zł co miesiąc, daje Ci do ręki nowiutki telefon i kartę SIM. Umowa trwa dwa lub trzy lata. Jeśli przestajesz płacić – czekają Cię sankcję. Zerwanie tej umowy jest trudne i obarczone wysokimi kosztami – tzw karą umowną. Podobnie jest w małżeństwie. Jest to instytucja stworzona przez państwo po to, by system trwał. Po to, by dzieci były wychowywane i by był zabezpieczony ich byt.
       
      To dlatego procedura rozwodowa jest tak skomplikowana. Nie są to „typowo polskie” wady, ale legislacja prawna stworzona celowo i z premedytacja, by dzieci miały zapewniony byt. Nie chcesz zarabiać i płacić na żonę i dzieci? Więc czeka Cię rozwód i utrata połowy majątku (tego na koncie bankowym) i utrata całego mieszkania (bo sąd zawsze przyzna mieszkanie matce). Poza tym po ślubie automatycznie spada libido u kobiety. Facet jest już zdobyty, nie trzeba się starać, więc hulaj dusza, tzn hulaj lodówka pełna żarcia, bo piekła w postaci nie ma. To nie może tak dłużej trwać. Choć nasz kraj powoli przestaje być „kapitalistycznym Auschwitz-Birkenau”, ku zgrozie kobiet organizujących czarne protesty i częściej niż mężczyźni głosujących na PO, to dzietność w Polsce jest najniższa w Europie.
       
      Coraz więcej mężczyzn się przebudza i zwyczajnie wycofuje z ślubno-dzieciowego światka. Instytucja małżeństwa jest bardzo potrzebna by zachować spójność systemu. By dzieci były wychowywane i karmione. By cywilizacja trwała, by nie doszło do jakiejś anarchii. I to jest bezdyskusyjne. Pytanie tylko czy Ty, wolna osoba, których jest mniej niż jeden procent, musisz w tym uczestniczyć?
       
      UWAGA! TO CO NAPISAŁEM POWYŻEJ NIE JEST… 100-PROCENTOWĄ PRAWDĄ, ALE JEJ MALEŃKIM WYCINKIEM
      Zauważ, że są dwa modele poprawy relacji. Pierwszy z nich to lansowane przez szkoły podrywu i uwodzenia inwestowanie w barbarzyńską, zwierzęcą siłę. Jest tak samczy sposób na podgrzewanie do czerwoności emocji kobiety, który wynika wprost z zaszłości ewolucyjnych. W których silny samiec wyposażony w maczugę raz wrzeszczał na kobietę, a raz ubóstwiał ją pod niebiosa. To strategia emocjonalnego roller-coastera, która rozpala kobiece emocje, a co za tym idzie, kobiece pożądanie do czerwoności. Inny sposób, o 180 stopni odmienny, to nauki duchowe z dziedziny tantry. Umożliwiają nie tylko przeżycia seksualne, których 99,9% ludzkości nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić. Ale także poszerzają ogólną duchowość, umożliwiają osiągnięcie spokojnego partnerstwa, i także wpływają na powiększenie pierwiastka siły u mężczyzny. Więc którą drogą lepiej podążać?
       
      I jeszcze bardzo ważne zagadnienie. Jeśli rodzi ci się dziecko, to wszystkie powyższe teorie przestają istnieć i mieć jakiekolwiek zastosowanie. Powiem teraz bardzo dosadnie: „Jesteś chłop, pieprzony samiec, a baba ci urodziła dzieciaka. Więc dość z tymi filozofiami i innymi głupotami. Masz przynieść te pięć tysiaków do domu, bo jesteś chłopem i koniec. Więc zapieprzaj do roboty, nawet na dwa etaty i w weekendy, bo żona i dzieci jeść wołają! Jesteś chłop, musisz zarabiać i koniec!(2)”
       
      POGÓDŹ SIĘ Z TYM, JAKI JEST SYSTEM, ALE KORZYSTAJ TYLKO Z TYCH ELEMENTÓW SYSTEMU, Z KTÓRYCH CHCESZ
      Nieistniejący mędrzec popatrzyłby na ten artykuł z cynicznym uśmieszkiem i pewnie tak by go skomentował: „Kefir, Ty głupcze, nawet w kamieniu jest więcej mądrości niż w tym artykule. Jak świat światem, baba rodzi dzieci i siedzi z nimi w domu, a chłop na te dzieci i na babę robi. Baby muszą trzymać chłopów krótko, pod pantoflem, bo inaczej durne chłopy cały czas by w knajpach siedziały, i kto by na dziatwę robił i ją wychowywał? I nie zmienisz tego. Kimże jesteś, o śmiertelniku, w porównaniu do eonów czasu trwania natury?! Czymże są Twe nędzne filozofie w porównaniu do mądrości biosfery, która przetrwała miliardy lat, w tym kataklizmy, których nawet sobie nie jesteś w stanie wyobrazić”.
       
      Więc nie bójcie się, natura jakoś to sobie ułoży. Życie chce się bzykać, replikować, rozmnażać, i na co te filozofie? Ważne jest tylko to, że Ty, jako nieliczna świadoma jednostka która ma wiedzę, nie musi w tych wszystkich aspektach uczestniczyć. Korzystaj z różnych funkcji systemu pełnymi garściami. Żyj na maksa, na pełnej petardzie, ale jednocześnie bądź poza tym systemem. Tu Ci dam życiową radę… Nawet nie guma jest obowiązkiem, której większość i tak nie stosuje. Ale wazektomia, czyli antykoncepcja dla mężczyzn o absolutnie stuprocentowej skuteczności.
       
      FEMINIZM A TERAZ MASKULIZM, CZYLI EWOLUCJA LUDZKOŚCI
      Ziemia (świadomość zbiorowa, nieświadomość zbiorowa, Gaja, Bóg) jest żywym, mądrym organizmem. Jest miliardy miliardów razy mądrzejsza, niż nawet największy światowy mędrzec. W tym jest jakaś wyższa świadomość i mądrość natury. Która poprzez nieraz bardzo bolesne doświadczenia popycha krnąbrną ludzkość do przodu, ku reformom i ku ucywilizowaniu się. Lekcja w postaci eksplozji niszczących nacjonalizmów była potrzebna, byśmy dosłownie nie rozerwali planety na strzępy coraz bardziej śmiercionośnymi broniami. I byśmy zaczęli zmieniać nasze relacje i zdobywać większą empatię. Więc po II wojnie światowej wahadło dziejów wychyliło się w lewą, kobiecą, liberalną stronę.
       
      Powstał feminizm, poluzowano obyczaje, społeczeństwa przestały być takie surowe i okrutne. Jednak przez dekady ludzie tracili swoją pozytywną, męską siłę. I jednostkowo, czyli wykastrowani mentalnie mężczyźni, i zbiorowo, czyli w wymiarze narodu. To bardzo symboliczne: narody bez pozytywnej, męskiej siły, nie potrafią stawiać zdrowych granic (asertywność), więc nie potrafią także bronić granic fizycznych swoich państw przed zalewem agresywnych, patriarchalnych islamskich mężczyzn. To, co męskie, było niszczone, obrażane, spychane na margines, mentalnie kastrowane. Szczególnie biali, heteroseksualni mężczyźni stali się „Żydami” naszych czasów, zaś lewacy i feministki stali się nazistami naszych czasów. Więc teraz, zgodnie z prastarą mądrością natury, Matki Ziemi czy też Boga, wahadło dziejów wychyla się w prawą, czyli męską stronę.
       
      Staram się to zauważać z perspektywy globalnej (moje określenie: „mechanika procesów globalnych”). To równie ciekawe, jak perspektywa ściśle wewnętrzna którą wiele razy promowałem. Te dwie perspektywy uzupełniają się. Więc tak, jest to proces przemiany relacji i wszystkich innych podstawowych pojęć (z dziedziny polityki, ekonomii i innych też), który ma nas wyprowadzić z modelu barbarzyńskiego, półzwierzęcego, ku świadomości człowieczej czy też świadomości globalnej. W tym szaleństwie gniewu Lilith, czyli także feminizmu, jest mądrość samej natury, czyli Boga lub Bogini. Minie jeszcze kilka dekad, zanim to się unormuje, a wahadło dziejów, wahadło historii, wreszcie przestanie kołysać się z lewa na prawo tak gwałtownie, jak teraz.
       
      WSZYSTKO JEST STANEM UMYSŁU I ILUZJĄ POSTRZEGANIA, TAKŻE TEN ARTYKUŁ
      Wszystko jest kwestią tunelu rzeczywistości, jakim podążamy. A więc wszystko jest iluzją postrzegania. Cały nasz świat i wszystkie jego modele postrzegania są w naszym umyśle i są od jego programów (w tym od lęków i od kompleksów) zależne. Świat natomiast jest nieskończoną, wielomiliardową obfitością. Jest ogromny, wielowymiarowy aż nie do wyobrażenia. Zastanów się, jakim tunelem rzeczywistości jest ten artykuł? Jak bardzo wąski jest to tunel w stosunku do całości rzeczywistości?
       
      Ile razy ja sam, czy to w pracy czy w autobusie widziałem zwykłych facetów i kochające ich do szaleństwa kobiety, mogące przysłowiowo skoczyć za nimi w ogień i uratować ich? Jest cała masa kobiet, które chciałyby zwykłego spokoju i życzliwości w związku. Kobiet, które wspierają, pracują, rozmawiają o hobby i pasjach, dzielą się z ukochanymi swoją wiedzą. Jest cała masa ciepłych, kochanych kobiet, które nie są rozhisteryzowanymi księżniczkami. Które zamiast focha i cichych dni powiedzą otwarcie o co chodzi.
      Uważaj, byś czytając takie i inne artykuły, z ofiary nie stał się katem, gdy spotkasz tę jedyną, ukochaną(3).
       
       
      1. Napisanie, że "dekady feminizmu były potrzebne" obnaża elementarny brak wiedzy Jarka na temat ideologii feministycznej. Feminizm swe źródło ma w marksizmie o czym wielokrotnie wspominano na forum. W skrócie można powiedzieć, że jest to komunizm - sekcja kobieca mająca doprowadzić do rewolucji proletariuszy przeciw elitom społeczeństwa, której nierozwiązywalny konflikt polega na wojnie płci. Jak długo będą istnieć 2 płcie tak długo feministki będą się odwoływać do walki płci w imię obalenia patriarchatu. Feminizm nie ma zalet tylko same wady, które niszczą cywilizację i degenerują społeczeństwo. Taki jest cel marksizmu kulturowego, który w obecnych czasach obrał kobiety jako neoproletariat.
       
      Najlepszym przykładem będzie Róża Luksemburg, która była feministką żydowskiego pochodzenia z czasów 1 fali feminizmu. Ta kobieta 5 stycznia 1919 wraz z Karlem Liebknechtem i Wilhelmem Pieckiem oraz Leonem Jogichesem wywołała "Powstanie Spartakusa" mające obalić ówczesny rząd. Oni chcieli mordować ludzi i przejąć władzę tak jak to robili późniejsi komuniści na całym świecie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_Spartakusa_(1919)
       
      Nigdy nie dajcie sobie wmówić i nie wierzcie w to, że kiedyś był "dobry feminizm", a teraz jest zły. Feminizm zawsze był zły. Od chwili stworzenia tej idei, aż do teraz.
       
      2. Ten człowiek pisze, że "pieprzony samiec" (co pokazuje pewną pogardę tego człowieka wobec mężczyzn) ma zapieprzać na kobietę jak wół i to nawet na 2 etaty oraz w weekendy bo żona i dzieci jeść wołają. Nie ma w tej wypowiedzi żadnego poszanowania mężczyzny i jego pracy. Nawet jak facet padnie z wycieńczenia w pracy to jego zdaniem to nic złego bo "Jesteś chłop, musisz zarabiać i koniec!". 
       
      3. Ostatnia wypowiedź jest romantycznie żenująca, która nadal podtrzymuje mężczyznę w iluzji "tej jedynej ukochanej kobiety". Pisze, że wiele razy widział kochające do szaleństwa swych partnerów kobiety oraz pisze, że jest "cała masa" kobiet, które są ciepłe kochane, wspierające swych mężczyzn, pracowite, dzielące wiedzą, nie są księżniczkami, nie mają fochów i co najciekawsze mają "pasje i hobby"  Ciekawe gdzie one są? Są tylko w artykule tego człowieka no i oczywiście w Himalajach 
       
      Jarek Kefir napisał sporo ciekawych rzeczy jednak ta ostatnia wypowiedź nadal niewoli mężczyzn w okowach romantyzmu. Pisał o emancypacji mężczyzn i maskulizmie, a sam później pisze o szukaniu "tej jednej jedynej". Żenada.
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic.
      Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. 
      https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1
       
       
      „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”.
       
      „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”.
       
      „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”.
       
      „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”.
       
      „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”.
       
      „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”.
       
      „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”.
       
      „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”.
       
      „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”.
       
      „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”.
       
      „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”.
       
      „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”.
       
      „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”.
       
      „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”.
       
      „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”.
       
      „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”.
       
      „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”.
       
      „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”.
       
      „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”.
       
      „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×