Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

Blogi społeczności

  1. Zupa o Poranku

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 46
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witajcie! Myślisz zapewne a cóż to za nazwa? Zupa coś ty wymyślił?! Jak to, co będę się dzielił ze swoją, wiedzą z wami lubię uczyć ludzi, a zwłaszcza dzielić się wiedzą.

    A kim ty człowieku jesteś?

    Zwą mnie Bartek, urodziłem się A. D 1998 . O sobie mógłbym powiedzieć, że jestem Graczem od 3 roku życia, osobą, która interesowała się od zawsze społeczeństwem i otaczającym go światem. Pasjonatem historii Zarówno Sportu, jak i Historią naszej cudownej Ojczyzny (Zwłaszcza śląską i Wielkopolski). Wielbicielem Spokoju i porządku niezwykle opanowaną i wielbiącą pomagać innym ludziom. A poza tym? Jestem zwykłym chłopakiem, którego codziennie mijasz, ale nie zwrócisz na niego uwagi, bo to tylko zwyczajny chłopak Bardzo miło, że wpadłeś lub wpadłaś (mam nadzieję, że jak śliwka w kompot) i będę bardzo szczęśliwy, jeśli zostaniesz.

    O czym jest ten blog?

    Zapewne zastanawiasz się, o co chodzi w tym blogu? To już ci tłumaczę. W tym blogu będę poruszał kwestie społeczne związane ze socjologią oraz ludologią będą oczywiście poruszane kwestie jak dana rzecz oraz wydarzenie w naturze powstaje, będzie coś również o działaniu naszego społeczeństwa. Bardzo możliwe, że będę poruszał też kwestie wielu klubów sportowych od tych, które występują w najwyższych ligach i mają ogromne sukcesy aż do klubów, którym gwiazda dawno zgasła, Oczywiście nie będzie brakować historii wielu zawodników, którzy mieli ogromny talent i pokazali nieraz, na co ich stać. Nie Powinno również zabraknąć wpisów z dziedziny Psychologii oraz Pedagogiki :)  

     

    Mam nadzieję że was zaciekawiłem i zostaniecie na dłużej! Choć nauka wcale nie boli :)  

    Pozdrawiam.

    Zupka

  2. Ahoj! 

    Dawno mnie tu nie było. :) W końcu znalazłam wenę by coś tu naskrobać ;) 

    Na wstępie jeszcze tylko dodam, że będzie z mojej strony mały bełkot i i miszmasz tematów, więc jeśli nie jesteś na to gotowy/a - radzę Ci zakończyć lekturę w tym miejscu. :D 

     

    U mnie się troszkę podziało od ostatniego wpisu. Wiec pozwólcie, że chociaż trochę nadrobię swoją nieobecność na tym blogu. :)

    Podziało się przede wszystkim w moim życiu zawodowym. W końcu po 3,5 roku pobytu w Anglii dostałam stały kontrakt! Może nie jest to moja wymarzona praca, ale póki co nie wybrzydzam. Ważne, że atmosfera w pracy jest w miarę przyjazna, pracuje tu stosunkowo mało samic ( :P ) więc pracuje się praktycznie bezkonfliktowo, praca nie jest ciężka, płaca przyzwoita... no i pracuję w dużej mierze z anglikami, więc szlifuję angielski, który i tak już jest całkiem niezły (ach ta moja skromność... :P). Porównując z tym co było na początku...niebo a ziemia! Więc czegoż chcieć więcej?

    Dla niektórych to może i żaden sukces, mnie jednak ten fakt niezmiernie ucieszył i sprawił, że czuję teraz stabilniejszy grunt pod nogami. Przybliża mnie to również do realizacji moich planów i to mnie najbardziej raduje :)

    Nie zamierzam też tutaj jakoś bardzo długo zostać, bo na pewno w końcu będę chciała zmienić pracę na taką, która będzie mi dawać więcej satysfakcji. Ten "przystanek" jednak da mi możliwość ustabilizowania swojej sytuacji finansowej i zebrania wystarczającej sumy by porobić kursy (m.in językowy) i podwyższyć swoje kwalifikacje. :)

    Póki co mam wrażenie, że przez to w jakimś sensie wkroczyłam w strefę komfortu i stoję w miejscu ale wierzę, że w momencie gdy cierpliwie uzbieram daną sumę mobilizacja przyjdzie automatycznie i ruszę do przodu. Potrzebuję teraz w szczególności dużej ilości cierpliwości i wytrwałości. Jestem bardzo uczulona na nudę i "stanie dłużej w jednym miejscu". Jednak z drugiej strony nie mogę się doczekać aż zrealizuję swoje marzenia i to jest głęboko we mnie zakorzenione. :)

     

    Następna rzecz, która mnie niezmiernie cieszy to to, że widzę progres w moich treningach.

    Oczywiście, nie próżnuję, ćwiczę regularnie w domu, od czasu do czasu zawitam na siłownię i przynajmniej raz w tygodniu trenuję z tą panią: 

     

    Choć zwykle omijałam taką formę ćwiczeń z daleka, bo nadzwyczajnie w świecie nie widziałam się w tym z powodu swojej koordynacji ruchowej (czy też raczej jej braku), tak jednak ta pani jakoś mnie przekonała. Czasem zdarza się, że jakieś ćwiczenia pomijam bo ciężko mi je wykonać, wtedy więc zastępuje je jakimiś innymi sprawdzonymi, również na daną partię. :) Ogólnie te filmiki oceniam na jeden wielki plus i polecam każdemu, kto chce zacząć swoją przygodę z treningami tego typu.

    Następną aktywność na jaką powoli się nastawiam bo wiosna tuż tuż to... tripy rowerowe po okolicy. Już nie mogę się doczekać aż się ciut bardziej ociepli by móc wyciągnąć swój rower ze schowka i go "odkurzyć" :)

    ~*~

    Jest też jedna kwestia którą chciałam dzisiaj w tym wpisie poruszyć (może nie tak optymistyczna jak wcześniejsza część wypocin) jednak czuję, że muszę to wylać na papier razem z tą goryczą, którą poczułam po raz kolejny...i zapewne nie ostatni, poznawszy już nie co realia dzisiejszego świata.

    Dzisiejsze spotkanie z moją znajomą z pracy utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że ciężko... bardzo ciężko jest w tych czasach dobrać sobie przyjaciół. Zwłaszcza gdy jest się typem obserwatora, ma się tendencję do zbytniego analizowania ludzkich zachowań, dostrzega się te wszystkie schematy jakie naprawdę rządzą światem i jest się dość wyczulonym na wszelkie przejawy bezczelności, nawet tej niewinnej i mało widocznej na pierwszy rzut oka, jak też braku empatii względem drugiej osoby... Eh...

    A może to ze mną coś jest nie tak? Może jednak łatwiej by było jakbym miała dalej klapki na oczach i cieszyła się z najbardziej powierzchownych relacji i nie analizowała tak? A może to ja jestem przeczulona na swoim punkcie i źle to wszystko odbieram?

    W takich chwilach zwykłam zadawać sobie to pytanie...

    Jak radzić sobie ze świadomością, że wyszło się z matrixa a ludzie którzy mnie otaczają dalej w nim siedzą? Bardzo ciężko jest mi znaleźć kogokolwiek kto jest w podobnym położeniu do mnie i złapać wspólny kontakt. Brakuje mi tutaj ludzi, z którymi mogę porozmawiać czasem na ciut głębsze tematy niż praca, sprawy miłosne czy też zwykłe plotkowanie o innych. Zauważyłam, że mało kto lubi zagłębiać się w siebie, rozmawiać na tematy psychologiczne, duchowe... Tutaj w Anglii na całą masę znajomych (głownie z pracy) znam tylko 2 osoby (w tym mój partner) z którymi mogę rozmawiać o wszystkim, przy tym móc się czegoś ciekawego dowiedzieć, nauczyć. W Polsce mam takich osób tylko 2 - ale jako, że teraz bywam dość rzadko w kraju, kontakt jest dość ograniczony.

    Wszystkie inne relacje z ludźmi (te bardziej powierzchowne) mnie nużą bo cały czas dostrzegam te same schematy zachowań...Nie mówię... może czasem można się z takimi ludźmi pośmiać, poimprezować... ale mnie to na dłuższą metę nie wystarcza a wręcz większość zachowań mnie irytuje i jedyne co chce zrobić to oddalić się jak najszybciej od tych osób i nie mieć z nimi nic wspólnego. Jednak to proste nie jest, gdyż takich ludzi wokół jest multum i chcąc nie chcąc muszę z nimi przebywać i współpracować pod jednym dachem firmy... A w momencie gdy ja zacznę się uzewnętrzniać, poruszać jakieś mniej przyziemne tematy... ludzie w tym momencie mają mnie za nudziarę i po prostu się odsuwają albo stwierdzają, że się czegoś "nawąchałam i pierdolę farmazony"

    Pytanie ode mnie więc... jak żyć?

    Wiem już po wielu doświadczeniach, że należy liczyć tylko na siebie, i też nie należy być zanadto bezinteresownym i pomocnym. A w tym drugim aspekcie szczególnie mam problem. Z natury lubię pomagać i uszczęśliwiać ludzi... niestety często jest to wykorzystywane aż za nadto. "Dasz palec, a wezmą całą rękę" - powiadają... Jednak zauważyłam, że mało jest ludzi, którzy potrafią się odwdzięczyć może nie tym samym ale chociaż jakimś innym miłym gestem. Dla mnie to jest wręcz oczywiste i niemal automatyczna reakcja gdy otrzymam od kogoś pomoc. Dlaczego inni tak nie mają?

    Dzisiaj spotkawszy się z ową znajomą nie dość, że poczułam się po raz kolejny jak tampon emocjonalny, nie mogąc nawet nic powiedzieć, bo nie dopuszczano mnie do słowa to też zauważyłam, że dość popularne teraz podczas spotkań jest olewanie rozmówcy poprzez czatowanie z inną osobą na fejsbuku albo siedzenie na instagramie i to w momencie kiedy ja zaczęłam opowiadać o sobie i swoich sprawach.

    Przypomniała mi się wówczas jedna z najgorszych imprez sylwestrowych tutaj w UK, gdzie pierwsze pytanie jakie mnie i mojemu partnerowi zadano to : "Jakie macie hasło do wifi?" Po czym połowa gości siedziała przez większą część imprezy na telefonach) . Wiec nie jest to odosobniony przypadek...

     

    Nie byłoby problemu, gdybym była jakąś introwertyczką i umiała ładować baterie w samotności. W jakimś stopniu umiem, ale z drugiej strony też potrzebuję większego kontaktu z ludźmi, móc się wyszaleć i miło spędzić czas z innymi. Jednak widząc podejście i zachowania innych, dystansuję się coraz bardziej i czuję coraz większy niedosyt towarzystwa. 

    Jak sobie z tym poradzić? 

    Już od dłuższego czasu cały czas zadaje sobie te same pytania i dalej odpowiedzi nie znam.

     

    Jednak dalej mam nadzieję, że w końcu przestanę mieć takie dylematy...Może to ja muszę jeszcze szerzej oczy i sama znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Potrzebuję po prostu więcej czasu.  

    Jednak mimo takich refleksji nie tracę nadziei i swojego optymizmu. Te dwie rzeczy są nieodłączną częścią mnie :) Czasem po prostu muszę się oczyścić z tych złych myśli, które mi się kłębią za bardzo w mojej głowie. Jutro już mnie to dręczyć nie będzie.

    Po prostu Don't worry be Happy (or hippie)! :)

     

    Jeśli więc drogi czytelniku dotarłeś do tego momentu... to bardzo Ci dziękuję, że poświęciłeś swój czas i jestem pełna podziwu, że udało Ci się przebrnąć przez tę ścianę tekstu pełnego bełkotu i żali.:P

    1309007053_by_panCHUDY.gif

    Następnym razem obiecuję, że będzie bardziej "hippie" :P

     

    Tymaczasem życzę Wam miłego dnia, samych miłych doznań. Trzymajcie się! Do następnego! :)

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  3. Zauważyłem pewną rzecz, którą chciałbym tu poruszyć. Opisywałem tu już wielokrotnie jaka jest moja pasja, pokrótce jej przebieg, wspominałem też o wprowadzeniu nawyku ćwiczenia jak najczęściej (i efekty są, widzę, że coraz łatwiej łapać mi proporcje, coraz szybciej mi to idzie, etc.) ale jest też jedna rzecz, która mnie skutecznie wybija z rytmu.

     

    Ostatnio zmieniłem pracę (którą i tak traktuję jako tymczasową, bo nie do końca odpowiadają mi godziny, płaca, itd.) i, gdy już jestem w domu, już chcę przysiąść i zacząć coś tworzyć to widzę, że strasznie mnie irytuje i wkurza, gdy nagle ktoś mi wejdzie do pokoju. Potrafię np coś działać przez 2-3 h i ktoś mi przerwie raz, to już potem nie potrafię się na tym skupić, zaczynam się wkurzać i najczęściej kończy się to tym, że zostawiam coś niedokończonego (bo, później ciężko mi znów wejść w określony rytm) i do końca dnia już nic więcej nie stworzę. W tym samym momencie jestem zły zarówno na siebie, że nie potrafię się zmusić ale i na osobę, która mi przeszkodziła. Z mojego punktu widzenia, wygląda to trochę tak jakby ten proces był dla mnie czymś intymnym, coś w podobie do pary uprawiającej seks i nagle wchodzącej do tego miejsca osoby trzeciej. Atmosfera prysła, jest trochę zażenowania, trochę śmiechu, niezręczna sytuacja, po której już się nie chce.

     

    Jestem ciekaw, czy da się z tym jakoś poradzić? Najprościej było by zamknąć drzwi na klucz (ale to i tak nie wiele zmienia, bo też potrafi mnie to zirytować i wyrwać z rytmu, gdy ktoś się wydziera i dobija) albo po prostu ustronne miejsce, np: zmiana miejsca zamieszkania. O ile przy wielu innych czynnościach, jak trening, praca itd czyjś wzrok czy obecność mi nie przeszkadza, tak przy tym po prostu nie potrafię nic z siebie wykrzesać i jest to demobilizujące, co najmniej, zwłaszcza, gdy czasu ma się określoną ilość i ma się poczucie tego jak bezpowrotnie przecieka on przez palce.

    Przy okazji, dodam, że mam już ciekawy pomysł na kolejny wpis ale o tym za jakiś czas, gdy dopną się pewne sprawy.

    Jak ktoś ma jakiś pomysł, niech napisze w komentarzu, ew. gdy ktoś ma podobny problem, niech również da znać ;).

    Miłego dnia.

     

  4. Niedawno pewien wieczór spędziłem na przemyśleniach dotyczących zmian jakie się dokonały w moim życiu. Pisałem już o podejmowanych działaniach i efektach, więc tym razem opiszę jak zmienił się mindset - przekonania i wartości. 

     

    Każdemu polecam szukanie odpowiedzi na pytanie "jakie przekonania kierują moim życiem?" , czy są one prawdziwe, czy może irracjonalne ?, czy moje?, czy narzucone, automatyczne, kulturowe, rodzinne.. itd. Czy te przekonania są spójne czy tworzą sieć konfliktów wewnętrznych, które prowadzą do wojen i komplikują życie.

     

     

    1. JA, kim jestem?

     

    Kiedyś: Kiedyś myślałem o sobie jako o zamkniętej, skończonej, stałej formie, na którą składają się jakieś wrodzone cechy pozytywne i negatywne i ogólnie, że to jest temat zamknięty (charakter, temperament, osobowość - jak zwał tak zwał. Amen). Taki jestem i raczej nic nie da się z tym zrobić, trzeba z tym życi i być z ludzmi, którzy potrafią mnie takiego zaakceptować. Taka trochę czarna skrzynka - zbiór danych, ale nieedytowalny. 

     

    Dziś: Uważam, że wiele zmian jest możliwych i wiele z tych przyjętych cech można a nawet trzeba zmieniać. Podstawą jest pozwolenie samemu sobie na zmianę, odrzucenie przekonań typu : jestem nieśmiały, skromy, nieatrakcyjny itp. Wszelkie etykietkowanie sprawia, że wpadamy w pułapkę, zamykamy się w klatce, którą sami tworzymy. Narzucamy sobie ograniczenia i zostaje nam jedyni komfort biadolenia jak to "nie da się, bo ja tak mam". Oczywiście są granice - np. cech biologicznych - raczej nie urosnę kolejnych 10 cm.... ale czy ja wiem ;)  Poznaję Siebie i zmieniam Siebie. Rozpuszczam ego - poznaję jego triki, by utrzymać status quo. Umysł i podświadomość - mogą pomagać, ale jak nie potrafi (nie zna) używać to będą utrwalać szkodliwe przekonania i realizować czarny scenariusz. 

     

    2. Odpowiedzialność / podejmowanie decyzji

     

    Kiedyś: No cóż, muszę przyznać że było mi wygodnie gdy decyzje podejmował ktoś inny, ja nazywałem to bycie minimalistą, elastycznym, kompromisowym i podobne racjonalizacje, że jestem taki wspaniały, że czyjeś potrzeby i preferencje mogą być na pierwszym miejscu, a ja się dostosuję i jest OK. Oczywiście tworzyło to po pewnym czasie frustracje i pretensje do otoczenia (ludzie, okoliczności, prawo, gospodarka, kultura) że jest źle, że to i tamto, ktoś, coś. Biadolenie, zwalanie winy, tłumaczenie, energia zamiast na dążenie do celu szła na racjonalizacje.  

     

    Dziś: Uważam, że Ja jestem za wszystko odpowiedzialny (no może nie wszystko), a przede wszystkim za swój dobrostan, samopoczucie, emocje, zdrowie, finanse - ogólną sytuację. Taka zmiana postawy była mi bardzo potrzebna i wiele dobrego przyniosła - wyznaczyłem granice Siebie - za którymi nikt i nic nie ma mocy zakłócania, manipulacji i zmian ustalonych prawideł. Przyjąłem rolę kreatora własnego życia, własnych emocji, wartości. Decyzje są przyjemnością, choć czasem nie łatwo, ale idę do przodu, kierując się sercem, umysłem i intuicją. Nawet najdrobniejsze sprawy mają dla mnie znaczenie i świadomie decyduję o tym jak i co mnie otacza i spotyka. Jak mi coś nie odpowiada to zgłaszam to światu (dotyczy relacji).

     

    3. Źródło szczęścia 

     

    Kiedyś:  Brnąłem w matrixowe iluzje : sex, pieniądze, małżeństwo, rodzina, wizerunek, opinia, wiedza, rozrywka, twórczość, melanż, wyjebanie, używki, idee, przynależność do grup itp. itd.  Próbowałem czerpać z różnych źródeł i otrzymać poczucie szczęścia. Wysiłek niejednokrotnie duży, zaangażowanie energii, czy wręcz zatracenie -  zawsze jednak było coś nie tak, nie czułem spełnienia. Wszystko marność, zostawałem z poczuciem bezsensu, wypalenia, po czym znajdowałem następny cel, wartość - często było to przypadkowe, kompulsywne, bezrefleksyje, emocjonalne powiązanie. Poszukiwanie szczęścia było zorientowane na zewnątrz - tam coś miało być, co przyniesie trwały dobrostan.

     

    Dziś: Uważam, że największym szczęściem jest bycie w zdrowym (opartym na prawdzie) kontakcie ze Sobą i z otoczeniem. Bez konfliktów, Akceptacja, Współczucie, Harmonia i Spokój wewnętrzny. Poczucie własnej wartości i mocy - sprawiają, że niezależnie od tego co życie stawia przede mną to jest to w sam raz dla mnie, akceptuję i cieszę się z tego, szukam zrozumienia tej lekcji.  Mam świadomość, że rozwój wymaga wysiłku, w celu zrozumienia tych lekcji, ale po prostu warto. Otrzymuję korzyści i nagrody w postaci wewnętrznej radości i satysfakcji z życia. Tak to się jakoś nakręca. Wiem, że cały czas jest coś do zrobienia, wszystko ma znaczenie, każdy moment, każda chwila... ale to nie buduje napięcia ("trzeba coś zrobić, co?, jak? szybko...") - wszystko stało się okazją do zmiany, do kreowania, do korzystania i cieszenia się z tego co jest. 

    Żródło jest we mnie - nikt mi go nie ukradnie, nie zabierze, nie zniszczy jest bezpieczne, ono nie odejdzie, dzięki temu nie mam strachu że je stracę, nie muszę tracić energii na zabezpieczenia, kontrolę, alarmy, ochronę itp. 

      

    4. Strach przed przemocą

     

    Kiedyś: Uważałem się za tchórza, może nie wprost ale podświadomie, balem się konfrontacji, agresji, bicia/walki, przemocy. jako dzieciak, byłem zwykle z tych mniejszych i musiałem nadrabiać gatką, by wyrobić sobie miejsce w grupie, to działało, ale bałem się że ktoś w końcu mnie będzie chciał sprawdzić.

     

    Dziś: Już prawie dwa lata trenuję walkę, przykładam się, poznaję o co w tym chodzi. To mi pewnie pomogło, zmienić samoocenę, nie czuję obecnie strachu przed sytuacją w której konieczna jest walka, nie ma wyjścia, nic innego nie zadziała. Psychika ma tu ma znaczenie i to duże. Ustawienie się w roli ofiary determinuje wynik. Ale już taka opcja mnie nie interesuje. Kontra, agresja, dominacja -  nie mam zamiaru utrudniać sobie przetrwania, sabotując wiarę w siebie i swoją siłę.

    Oczywiście nie mam zamiaru kozaczyć, sprawdzać się i prowokować. Unik dalej jest świetnym rozwiązaniem i nie rodzi wstydu. W końcu też mój syn też potrzebuje wzorca, więc tu zmieniłem podejście. 

     

    5. Strach ogólnie

     

    Kiedyś: Unikałem badania tematu, w ogóle jakieś wyparcie nastąpiło, że taka emocja w ogóle istnieje - ogólnie przecież żyjemy wygodnie w cywilizowanym systemie, jest dach nad głową i żarcie. Ogólnie nieświadomość w temacie. 

     

    Dziś: Uświadomiłem sobie jak wiele zachowań wynika ze strachu, generuje on stres, który dalej zmusza do szukania ulgi. Łapałem się wielu "polepszaczy" rzeczywistości i różnych -holizmów, które były ucieczką od rzeczywistości. Strach robił ze mnie niewolnika. Obecnie zweryfikowałem dużo błędnych założeń, które generowały strach. przed Np. rozwód, samotność, utrata pracy - to generowało irracjonalny strach, że za wszelką cenę nie wolno do tego dopuścić. Ale to iluzja, cena jest coraz wyższa a zagłada coraz większa - paranoja gotowa. Obecnie przekonanie mam takie: strach przyciąga to czego się boję.  Po prostu wpada się w spiralę pełną lęku, nakłada się na percepcję filtr, który całą odbieraną rzeczywistość interpretuje jako zagrożenie i ryzyko, rośnie srtach i napięcie, zmienia się zachowanie, coraz większy chaos, stres w końcu panika i BUM - stało się. To jak samospełniająca się przepowiednia, jak zaklęcie.  

    Obecnie sprawdzam się czy czasem czegoś się nie boję, czy nie działam pod tym naciskiem, jeśli tak to wychodzę naprzeciw, konfrontuję się, chcę zobaczyć czy to faktycznie takie straszne, co będzie jak powiem "sprawdzam" co jest pod tym prześcieradłem. Wielokrotnie strach znika, rozmywa się jak zjawa, nie ma nic - wraca słońce i ładna pogoda. Czuję się wtedy jak dziecko, beztrosko i bezpiecznie.

    To również istotne w relacjach, jak jest strach - to z niewyjaśnionych przyczyn wszystko się psuje - zaufanie, wiarygodność, szukanie potwierdzenia uczuć, kontrola, manipulacje. Mój własny strach za unicestwia kontakt drugim człowiekiem. Ciągłe śledztwo, lęk przed krzywdą i czy porzuceniem, oszukaniem, kłamstwem. Po co to? Nie ma się czego bać.  

    Stałem się bardziej swobodny i działam z zaufaniem, że życie potoczy się we właściwym kierunku. Coś co obecnie może wydawać się nieprzyjemne, będzie korzystne więc nie ma się co bać - jak niedobry syrop - w końcu poczujemy się lepiej. 

    Przestałem się też bać, że kogoś zranię lub będzie komuś przykro, bo wyrażę swoją opinię , czy uczucia, krytykę - To było bez sensu - typowe dla Nice Guy'a.

     

    6. Emocje

     

    Kiedyś: Uważałem, że jestem słaby w wyrażaniu emocji i że emocje biorą nade mną górę i nie jestem w stanie nad nimi panować. Rodziło to strach przed sytuacjami, więc zmieniałem zachowanie żeby uniknąć nieprzyjemnych emocji. To było związane z pkt. 1 - czyli uważałem, że tak już jest, taki już jestem i tak ma być.

     

    Dziś: Wziąłem temat pod lupę - poczytałem trochę i zacząłem praktykować. Nowe przekonanie to: Emocje jakie mam to nie ja!  Traktuję emocje jako informacje, jako sms od podświadomości, co lubi czego nie. To sprawiło, że w praktyce, znacznie mniej przejmuję się tym co pojawia się w emocjach. Patrzę na nie - jak na tekst sms'a - nie nadaję temu tak silnego znaczenia jak kiedyś. Bałem się trudnych emocji. Teraz korzystam z nich by odczytać przekaz i wykorzystać informację w celu podjęcia odpowiedniego działania. Czasem okazuje się że jakaś emocja to nawyk, odruch, skojarzenie - uświadomienie tego prowadzi znacznego polepszenia samopoczucia i pohamowania kompulsywnych reakcji. Cieszę się, że mogę czuć emocje, że nie jestem cyborgiem. Nie boję się ich, pomagają mi w współpracy z podświadomością. Nie martwię się że są czasem nieprzyjemne - to nie ja! Ale ja jestem za nie odpowiedzialny! To też spora zmiana w życiu - uświadomić sobie, że to co gotuje się w tym garze to sami tam wrzucamy. Może to niejasne, ale uważam, że szczególnie to co jest związane z historią, doświadczeniami i co pobudza te emocje to można sobie poukładać i przestać w kółko odtwarzać. Od tego warto zacząć. Potem jest znacznie łatwiej i autentyczniej przetwarzać bieżące przeżycia. 

     

    7. Obsługa emocji pozytywnych / negatywnych

     

    Kiedyś: Nieświadomość wpływu emocji. Nieświadomość źródeł emocji. Nie wiedziałem jak to działa. Uważałem, że to poza moim wpływem, że naturalne, że nie można tego zmienić. Przylgnąłem do wielu mechanizmów i powstało ego, które dalej się mocno broniło, nie pozwalając na zmiany. Nie potrafiłem brać odpowiedzialności za emocje własne i bronić się przed emocjami innych. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, za które emocje odpowiadam ja, a które chłonę jak gąbka od innych. Byłem łatwo sterowalny dla innych. Podatny na manipulacje. Emocjonalnie zależny.

    Nie miałem również rozeznania we wpływie emocji, szczególnie tych "zatrzymywanych", tych które przylgnęły i nie chciałem ich uwolnić. Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele wypartych emocji rodzi wewnętrzne ciśnienie, lęk i cierpienie. W końcu to było wyparcie - więc ja tego nie chciałem czuć - i oszukiwałem siebie by zamiatać tematy pod dywan. Emocjonalne klapki na oczach, kajdany i kula u nogi - taka to oto była moja codzienna biżuteria.  

     

    Dziś: Obecnie bacznie obserwuję swoje emocje, dostrzegam ich wielką siłę i wpływ. Używam i ukierunkowuję. Mam jasny podział na negatywne i pozytywne. Wszelkie negatywne emocje staram się na bieżąco uwalniać i przerabiać na pozytywne zachowania, zrozumienie i wnioski. Staram się utrzymać emocjonalną higienę - nie zapuścić się żalem, wstydem, gniewem, pożądaniem, zazdrością, winą, apatią, złością, strachem, czy nawet dumą. Tego nauczyłem się od D. Hawkinsa - Techniki Uwalniania i Poziomy świadomości - książki, które całkowicie zmieniły, a wręcz stworzyły moje postrzeganie i rozumienie emocji. To zaczęło działać i sprawdzać się.

    Poza tym drugi aspekt to umiejętność rozróżnienia źródła emocji lub wyzwalacza. Obecnie rozróżniam co jest moją odpowiedzialnością, które stany są moje, a które pochodzą od innych i manipulacjami lub projekcjami (wzbudzanie poczucia winy, uraza, szantaże emocjonalne, acting-out'y). Nie chłonę już tego jak gąbka i nie biorę odpowiedzialności za czyjeś stany.

     

    Nowe przekonanie: Jakie mam emocje takie dostaję życie. Trochę to działa jak zamówienie w restauracji - jeśli jest się miłym, zadowolonym, pozytywnym - to dostaniemy dobre, świeże, smaczne danie. Jak emitujemy negatywne emocje - dostaniemy coś po czym czeka nas wielogodzinna bolesna sraczka.    

     

     

    8. Życiowy kompas umysł/serce/intuicja czy coś innego?

     

    Kiedyś: Uważałem, że umysł, zdroworozsądkowe myślenie, intelekt to narzędzia do kierowania swoim życiem. Nie specjalnie wiedziałem, co to intuicja i dlatego uważałem, że mam słabą intuicję lub jakąś zawodną i dlatego unikałem tematu.
    Serce? Tak, tak, jak najbardziej - ale w naiwnym romantycznym wydaniu. To był efekt masowego programowania, zarządzany przez ego. Iluzja zależna od zewnętrznego źródła. Słodko pierdzące piosenki o miłości, a potem inne żale i lamenty jak to jest mocno się cierpi gdy się tak pragnie miłości lub nieszczęśliwie kocha. Białorycerska szkoła kadetów.

    Tak na co dzień - uważałem się jednak za umysł ścisły, który nie rozumie tych skomplikowanych ludzkich labiryntów i gubi się w emocach, więc bezpieczniej jest schować się pod maską intelektualisty - luzaka. A może jak się ktoś napatoczy to wtedy pokazać w całej okazałości swą stęsknioną romantyczną naturę. Ciągły konflikt serca i umysłu, poplątanie interesów i chaos, nieświadomość że i tak ego i podświadomość robią ze mną co chcą, a intuicji nie używam z założenia. 

     

    Dziś:  Świadomość Siebie i tego co "na mnie się składa" rodzi nowe przekonanie, że umysł to tylko narzędzie - jak komputer - to co włożysz to przetworzy i poda wynik. Ale za to jakie zadania mu zadajesz to kto i na jakiej podstawie decyduje? Uważam, że takim wewnętrznym kompasem powinna być intuicja. Rozwinąłem trochę moją zaniedbaną intuicję, do podejmowania decyzji nie oczekuję wszystkich danych, dowodów, opinii autorytetów, czy norm społecznych lub innych. Staram się kierować wewnętrznym głosem, pragnieniem, uczciwością wobec tego co aktualnie uważam za prawdziwe. piszę "aktualnie", bo doświadczenie pokazuje, że te "wewnętrzne prawdy" mogą się zmieniać i to co było kiedyś prawdą teraz jest fałszem. Ogólnie to moje życie jest jak liść na wietrze i to co go spotka jest poza kontrolą, ale jak to odbiorę i przeżyję, jakie da to owoce zależy już często ode mnie. Może ta intuicja to wyższa Jaźń, może Bóg, może coś innego. Nie wiem,  Ja tu tylko realizuje jej plan.

     

    9. Zmiany i uszczęśliwianie innych

     

    Kiedyś: No cóż, kiedyś żyłem przekonaniem, że jestem w stanie kogoś uszczęśliwić, naprawić jego życie, uratować. Chętnie pomagałem, poświęcałem się, rezygnowałem z wygód by być kogoś. Rola ratownika, opiekuna. To wszystko była ściema, ucieczka przed sobą, jakiś model wyuczony od dziecka, bycia dobrym dla innych. W podświadomości natomiast rosło oczekiwanie  się na nagrodę na docenienie. No i dupa. Ktoś wziął i zostawałem z uczuciem wydymania lub że jestem nie dość dobry, nie starałem się, winny że ktoś jest dalej niezadowolony, cierpi itp. Podejmowałem wytrwale misje, nie bacząc na koszty. Uważałem że to dobre, ego klaskało z zachwytu jaki jestem dobry i rycerski. Wyrzuty sumienia, niezrozumienie, niska samoocena - to niektóre z owoców takiej postawy. 

    Szczególnie przekonany byłem, że faktycznie dwie osoby mogą dobrać się jak połóweczki i będą jak całość. Iluzja i irracjonalne oczekiwania.

     

    Dziś: Nowe przekonanie nikt nikogo nie uszczęśliwi. Nie może, nie powinien, wręcz szkodzi takim zachowaniem. Odbiera komuś możliwość samodzielnego stania na nogach, uznaje kogoś za niezdolnego do dojrzałości i niezależności. Można i trzeba zmienić Siebie. Wtedy zmieni się świat. Celem działań jest realizacja swojego życia. Czuję się wolny i chcę dać wolność innym, niech decydują o swoim życiu. Owszem będę wyrażał swoje zdanie i pilnował swoich granic, odpowiednio reagował jak ktoś je przekroczy, ale nie można wyręczyć kogoś z odpowiedzialności. 

    Wiele osób przyczyniło się do zmian w moim życiu, ale nikt nie adresował swoich działań do mnie, nikt brał mnie na cel do nawrócenia. Robili swoje, siali ziarno - dając swobodę wyboru. 

    Nowe przekonanie: Robię swoje, jak ktoś się zainspiruje, doceni, to fajnie. Jak nie to zero straty.

    Żeby dwie osoby - w sennie para - były szczęśliwe, każda z nich powinna być szczęśliwa sama ze sobą. Nikt nie powinien być warunkiem szczęścia dla drugiej osoby, to nie działa, to toksyczna relacja.

     

     

    10. Myśli

     

    Kiedyś: Wierzyłem w myśli, wierzyłem, że skoro mam jakieś myśli, które pociągają za sobą emocje i to ostatecznie warunkuje mój stan, nastrój - to to wszystko jest prawdziwe, tworzy rzeczywistość. Szczególnie łatwo wpadałem, w myśli dołujące - trwanie w nich, faktycznie w końcu tworzyły rzeczywistość, bo wszystko zaczynało się sypać, takie bagienko.

    Innym problemem było nadawanie myślom dużego znaczenia, pielęgnowanie ich, wracanie do nich, trwanie w emocjach które były z nimi związane.   

     

    Dziś:   Myśli to nie ja. To takie echo tego co gdzieś kiedyś się przewinęło przez percepcję, pamięć, umysł i jeśli zostanie przechwycone przez uwagę, to nabiera znaczenie, tworzy emocje -> zachowanie itd. w kółko znów myśli. A więc nowe przekonanie mam takie, że : myśli można i trzeba filtrować by nie szkodziły a pomagały.  Myślom, które są nowe, twórcze, kreatywne, zabawne, przyjemne, ciekawe - warto poświęcić uwagę, one lepiej zapadną w pamięć, będą wracać i inspirować, będą jak nasiona na polu, trzeba je podlewać i zapewnić dobrą glebę. Myśli, które sabotują, które są podejrzeniami, generują irracjonalny strach, które podważają moją wartość - są ignorowane, ok możecie być, ale nie mam dla was uwagi. Koniec.

    Żadnego pielęgnowania chorych myśli, pomysłów, pokus do złego, fantazji gdzie istnieje krzywda, zbrodnia, gwałt itp.  

    W końcu każde działanie, gdzieś na początku jest myślą, już od tej fazy trzeba mieć na nią oko.

     

     

    11. Żródła inspiracji

     

    Kiedyś: Był moment w moim życiu, kiedy stwierdziłem, że w zasadzie to warto czerpać ze wszystkich źródeł, by poznać jak najwięcej ludzkich perspektyw i owoców. To uważałem za dobre podejście i tak robiłem, dopuszczałem wszelkie dzieła ludzkich głów i rąk do mojej percepcji.

     

    Dziś: Uważam, że to czym się karmimy ma wpływ na nas. Trzeba więc być ostrożnym, by nie zrobić sobie krzywdy. Podobnie jak z jedzeniem, jesz śmieci - stajesz się śmietnikiem - jakoś tak ;)   Oczywiście nie chodzi, o to by wypierać się ciemnej strony ludzkiej natury i twórczości, ale nie ma co tego codziennie chłonąć.    

     

     

    12. Nie wiem

     

    Kiedyś: Bardzo mocno działał we mnie wewnętrzny przymus posiadania odpowiedzi, poglądu, zdania na określony temat. Wszystko podlegało ocenie i porównaniom. Uważałem, że tak trzeba, że trzeba mieć zdanie na każdy temat i poglądy. Opowiedzieć się za jakąś opcją.

     

    Dziś: Uważam, że nie mam odpowiedzi na wiele pytań i nie interesuje mnie posiadania zdania na niektóre tematy. Nie chcę nikogo oceniać i porównywać się. W zależności od czasu i okoliczności - pewne rzeczy mogą być raz dobre raz złe. Nieważne staje się nawet takie wartościowanie, dobre/złe. Tego nie da się ustalić. Szkoda energii na ustalanie win, ocenę, porównania. Owszem ego ma taki nawyk, ale świadomość podpowiada mi by takie zagrywki olać, bo nie są ani prawdziwe ani przydatne.  

     

     

     

     

     

    3f4eb74a?ixlib=rb-0.3.5&ixid=eyJhcHBfaWQ

     

     

  5. Człowiek Renesansu

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 38
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Bądź pozdrowiony, młody Leonardo!

     

      Wiem, że lód pęknie, jeśli obciążyć go za bardzo. Może spróbuje wejść w rakietach śnieżnych? Nieostrożny krok i też pęka.. Znowu mokre spodnie i zimno! Mówią aby się na nim położyć, rozłożyć ciężar na większej powierzchni, z początku nawet działa! Czołgam się tak ostrożnie, w takim razie chyba doczołgam się do tej wysepki na środku tego cholernego jeziora. Kogo ja chciałem okłamać, te wszystkie mikropęknięcia, są tak wyczulone na moje błędy. Tym razem wpadłem do tej lodowatej wody, znacznie dalej od brzegu i do diaska, cały jestem mokry!

      Tymczasem do rzeczy. Mój świadomy umysł wie już na tyle dużo, aby móc żyć w tym świecie komfortowo z tymi lodowymi postaciami. Ba! Jest nawet świadom instynktu, który pcha do marnowania czasu na oswajaniu ich. Pomimo wprowadzonych usprawnień w swoim umyśle, pomimo nowo nakreślonych schematów i projektów, te lodowe zjawy ciągle mają na niego duży wpływ.

    Przeczytałem dziś, w tajnych manuskryptach tej kontrowersyjnej(dla reszty ludu) biblioteki, ciekawą dysputę na temat tego, w jaki sposób oswajać lodowe zjawy, zapoznawać je i topić ich lodową skorupę.

    Oczywiście najlepiej byłoby mieć wygląd i pozycję, niczym Cesare Borgia. Dysputa która tam się toczyła, przypomniała mi o ważnej rzeczy, o której często zapominam, a to jej brak przyczynia się do poniżania mojego wewnętrznego ducha.

    Zbyt często chciałem swoim delikatnym płomieniem roztopić ich obojętność, lecz ten szybko gasł w kontakcie z zimną, śnieżną skorupą tych "tajemniczych" postaci. Im większy chciałem płomień wydobyć, tym szybciej gasł w kontakcie z nimi.. tu chyba nie działają prawa fizyki - pomyślałem - ale wybacz nauko, że zwątpiłem! Rozwiązanie jest łatwiejsze niż mi się wydawało... przecież gdy chcesz roztopić śnieg, najlepiej jest go olać ciepłym moczem!

    Eureka!

      

     

  6. Ocena filmweb.pl: 6.6/10 | Ocena imdb.com: 5.5/10 | Moja ocena: 6.4/10

    Uwaga: Poniższy tekst może zawierać spoilery!.


    Podatek od miłości (2018) to polska komedia romantyczna, która wbrew pozorom jest udana. Krytycy filmowi są zgodni - to chłam, max 1/10, ale niech mądrale stworzą coś lepszego jak na polskie warunki i z takim budżetem. Polacy produkują smutne filmy typu Smoleńsk czy Wołyń, które kolejny raz pokazują nasz Naród jest do niczego. Tutaj miła odmiana , aczkolwiek nie jest to film górnych lotów. Jeśli szukasz czegoś na walentynki , a na Greya nie ma już miejsc, to wybierz tę Polską komedię, która jest lekka, łatwa i przyjemna. Ścieżka dźwiękowa jest znakomita.

     

    podatek-od-milosci-plakat.jpg

     


    Panie już przed premierą miały mokro ze względu na aktora Grzegorza Damięckiego. Spodziewałem się Karolaka i pajacowania, a tutaj miła odmiana. Rzeczywiście dobry aktor pomimo 50 lat na karku.


    Partner bad boy - Schematy Pań
    Główna bohaterka pracuje w Urzędzie Skarbowym i jest zagorzałą służbistką. Jej chłopak to bad boy. Całe dnie jara szlugi i imprezuje w nocy. Szukanie pracy odwleka jak może, ponieważ nie musi pracować, ma bogatego ojca. Ma ją totalnie gdzieś, ale ona z niewiadomego powodu z nim jest.
    PODATEK-OD-MILOSCI.jpg

    Łobuz kocha najmocniej
    Koleżanka
    W urzędzie pracuje również koleżanka, która ciągle się objada. Przekaz jest prosty: jest nieszczęśliwa, ponieważ nie ma chłopaka. Jest tak zdesperowana, że zazdrości koleżance molestowania przez żonatego naczelnika skarbowego. W końcu to komedia romantyczna a ona jest singielką! I tak lepiej niż promować korpo-suki, które nie potrzebują facetów (a wieczorami płaczą do poduszki). W końcu kobieta gorzej znosi samotność, więc plus za realizm :-) .  

    10389625-film-podatek-od-milosci-643-361

    Nieszczęśliwa singielka po 30, która ciągle się objada
    Słoik
    Pani umówiła się ze swoim bad boyem, ale ten trafił do innego klubu i bawi się świetnie. Pani więc zamierza wrócić do domu, ale musi poczekać przy barze 10 minut na taksówkę. W tym czasie zagaduje ją nasz główny bohater.
    Pani ma chłopaka, ale poflirtować nie zaszkodzi - zważywszy że ją zdenerwował. Ot, normalka.
    Wszystko poszłoby gładko, ale podrywacz atakuje jej ego: zarzuca że jest słoikiem (co jest prawdą) i kobieta wpada w szał. Kobieta około 30, służbistka i tekst o słoiku? No cóż, Widocznie zapomniał, że kobiety są teraz bardziej agresywne :) Dotkliwie bije podrywacza, zostawia mu limo pod okiem i odjeżdża taksówką. Widocznie kobiety tak mogą a wszyscy na sali kinowej rechoczą ze śmiechu. Barman zareagował proszącym wzrokiem, aby łaskawa Pani go już nie biła. Nie ma to jak dzielny barman, który reaguje w porę. Odwrotna sytuacja czyli pobicie kobiety spowodowałoby że twórcy musieliby dać ostrzeżenie +18 i gatunek filmu. No ale nie bądźmy poważni :) To tylko komedia, która uzmysławia kobietom, że mogą bezkarnie pobić mężczyznę. Ok - nie ma sprawy .  

    x240-AZN.jpg
    Zemsta
    Główny bohater dostaje wezwanie do skarbówki o wyjaśnienie pochodzenia pieniędzy z powodu zakupu dużej nieruchomości. Urząd Skarbowy nie znajduje potwierdzenia w dochodach bohatera i wzywa go na przesłuchanie. Przydzielonym Urzędnikiem jest ta sama Pani, która dzień wcześniej go pobiła za nazwanie słoikiem. Ależ jej oczka zajaśniały gdy go zobaczyła :).
    Obrona
    Bohater przedstawia linię obrony jaką wielu podatników Polskich obrało, czyli bycie męską prostytutką. Wie że jest pod obserwacją, dlatego powoduje to szereg zabawnych historii. Faktycznie do głównego bohatera przychodzą kobiety, ale po coaching co nieco ułatwia symulowanie męskiej prostytutki i kontynuowanie tej farsy.
    maxresdefault.jpg
    Grażyna Wolszczak (59 lat) + stanik typu push-up + makijaż
    Ludzka twarz urzędnika
    Podczas kontroli wychodzi na jaw, że główny bohater kupił mieszkanie swojej siostrze, która jest samotną matką i była na skraju eksmisji. Głównej bohaterce rozmiękcza to serce i chce zatuszować sprawę. Dodatkowo dochodzi fakt, że nieco zbliżyli się do Siebie - w końcu to komedia romantyczna.
    Kwiaty, wino, romantico
    Wszystko jest dobre z umiarem. Tutaj główny bohater stara się o kobietę, ale bez przesady. Można to przeboleć.
    Podatek%20Od%20Milosci%20F02.jpg
    No może poza faktem, że główny bohater pojechał w kołnierzu ortopedycznym przez pół Polski po swoją wybrankę i w drodze do niej miał wypadek - to musi być miłość.
    ru-0-r-650,0-n-xX2345067o4Ef_podatek_od_

    podatek-od-milosci-film-komedia-tvn-2018
    6b3381714d6b5d6dc0c0a0884488.1000.jpg
    50 lat (po lewej) i 28 lat (po prawej)
    Podsumowanie
    Pomimo kilku nadużyć jest to film bezpieczny do oglądania z kobietą np. na zbliżające się walentynki. Urzędniczka skarbowa pokazuje ludzką twarz, a następnie idzie za głosem serca i zostaje piosenkarką.

    Na plus brak wpajania feministycznych bzdur.  Oby więcej takich filmów. Zbigniew Zamachowski w obsadzie filmu, brak Karolaka w obsadzie - mocne 6 się należy :).
     

     

     

     

     

     

  7. winter-2957050_640.jpg

     

    Ostatnimi czasy śnią mi się dziwne sny. Ludzie i zdarzenia wydają mi się na 100% jakby były mi znane, jakby już kiedyś miały miejsce, spotykam ludzi, których czuję, że poznałem a nigdy w rzeczywistości ich nie widziałem. Niektóre sny z tą samą sytuacją powtarzają się już kilka razy… Postanowiłem, że będę prowadził taki dzienniczek i je wszystkie sobie zapisywał.

    Opiszę dzisiejszy mój  sen.

    Chłopak, którego jakbym już  znał lub na 100% będzie nowy w mojej pracy. Ale on jakby był już w moim życiu  (odczucie wewnętrzne i przekonanie). Siedzę sobie z siostrą, rozmawiamy i nagle dzwoni mój telefon, kontakt zapisany jako ‚Zmiju’. Ten właśnie kolega znany był z bardzo miłej i pomocnej osobowości, nigdy nie robił sobie żartów i był  nowy w pracy. Starał się wszystko robić jak najlepiej aby wypaść dobrze wśród obecnych pracowników w mojej pracy. Ok, odbieram telefon i nagle dziwnym, takim podśmiewającym się tonem mówi, ze „będzie znowu…” i po chwili zaczyna się  śmiać i mówi, że żartuje, że to on – Zmiju i pytał się mnie, czy może wziąć dodatkową zmianę nocną w ramach szkolenia ze mną bo jest nowy i nie ogarnia jeszcze. Ja mu na to nic nie odpowiedziałem (wewnętrznie nie chciałem odpowiadać na to pytanie). Sen się zakończył, obudziłem się i zaczęły bić dzwony kościelne (mieszkam obok kościoła) i  podczas, gdy one biły na dworze słychać było dziwne dźwięki (zapisałem sobie, że to były takie dźwięki jak kiedyś było opisywane w TV, można poszukać w internecie frazy „dziwne dźwięki słyszalne na całym świecie”) pomyślałem sobie, że to taki dźwięk jakby się wszechświat dostrajał do jakiejś częstotliwości czy coś w tym stylu – tak od razu mi przyszło na myśl. Przypomnę, że wczoraj wyjątkowo otworzyłem okno na noc aby przewietrzyć mieszkanie co robię bardzo rzadko w zimę i nagle trafił mi się taki sen. Piszę to i nadal słyszę te dźwięki na zewnątrz (gdy notowałem sobie w nocy ten sen do zeszytu).

  8. "Rz"ycie

    Witajcie

    Parę dni streamowania, parę wniosków już wyciągniętych, jak też nieco już odblokowana gadka prosto do kamery i ewentualnych widzów. Właśnie - "ewentualnych", gdyż póki co średnia widzów to w porywie "1", czasem może 2-óch :D Nikt nie mówił, że początki w tej branży będą łatwe, ale nie załamuję się tym. Po prostu robię swoje i staram się robić to jak najlepiej potrafię - tak jak w pracy, w międzyczasie opracowując projekt graficzny swojej strony na twitchu, jak też możliwości reklamowania kanału na innych portalach. 

    Jest też miła odmiana - wczoraj pierwsza osoba zaczęła obserwować mój kanał :) Niby taki malutki fakt, lecz dla mnie znaczący, że żyje na świecie jakaś osoba, która jest zainteresowana moimi transmisjami, albo chociaż udaje, że tak jest, czy też zaznaczyła po prostu "obserwuj" z czystej litości dla moich starań :P Mało istotne to dla mnie - najważniejsze, że jest jedna osoba "obserwująca" :D To zawsze wygląda lepiej niż liczba zero na zakładce "obserwują" ;)

    Ambitnych celów nie mam, ale zakładam, że w ciągu miesiąca przybędzie na kanał z dwóch, w porywie trzech stałych widzów - na dobry początek. Czas i moje starania to zweryfikują. 

    W międzyczasie Wy - drodzy czytelnicy - trzymajcie za mnie mocno kciuki. Więcej mi do szczęścia nie potrzeba ;)

    Ewentualnie jeżeli ktoś lubi gry MMO, czy też chce ze mną pogadać na żywo w czasie transmisji poprzez czat - gorąco zapraszam :) Tematy rozmowy nie muszą być koniecznie związane z transmitowaną grą ;)

    https://www.twitch.tv/stahuk

    Pozdrawiam ciepło.

  9. SEBDUDIX
    Ostatni wpis

    Wesołych Świąt drodzy czytelnicy!!! :).  Z związku z tym, że rozpoczął się klimat świąteczny mam coś wam nowego do przekazania. Może to nie będzie prezent jak każdy myśli, ale artykuł co nowego dzieje się w tym pięknym i cudownym świecie pełnego miłości i szczerości. Brzmi w tym dużo ironii i wcale się nie mylicie. Tym razem będzie o ISIS.   A dokładnie Islamskie ugrupowanie bojowników ISIS – dawniej znane jako Al-Kaida w Iraku, a ostatnio przemianowane na tzw. Islamskie Państwo – to twór rodem z koszmarów. Są oni bezwzględnymi, fanatycznymi mordercami z poczuciem misji, a misją tą jest zlikwidowanie każdego, kto wyznaje inną religię lub ma inny światopogląd, i narzucenie prawa szariatu. Z masowymi egzekucjami, ścinaniem głów, a nawet krzyżowaniem, jakich się dopuszczają w swoim parciu do celu, obnoszą się z dumą, nagrywając widea i puszczając je w sieć, żeby zobaczył je cały świat. Jest to nowe oblicze zła. Brzmi strasznie jak rodem z horrorów :D . To może w takim razie zacznę od początku. Wojna z „Daesh” tzw. państwem islamskim w Syrii, jest w istocie wojną Zachodu z legalną władzą. Chodzi o gaz i ropę jak również o władze nad światem. W tym kraju nie jest prowadzona żadna walka o demokrację – tylko o zachodnie interesy. Chodzi o destabilizację Rejonu Bliskiego Wschodu i podziału jego państw na mniejsze państewka, którymi Zachodowi będzie łatwo sterować i podporządkowywać je sobie. To jest prawdziwa przyczyna zachodniej interwencji w Syrii! Syria wspięła się na wysoki poziom rozwoju społeczno-gospodarczego za czasów prezydenta Hafiza al-Asada. Za czasów obecnego prezydenta kraj stał się bardziej liberalny, on sam mówił w wywiadach, że demokracja w Syrii będzie narzędziem dla lepszego jutra. Dla przeciętnego Syryjczyka ważne jest to, że może żyć swobodnie, np. bawić się do rana z przyjaciółmi w restauracji. Kobiety chodzą po ulicach ubrane jak chcą – tradycyjnie lub spódniczkach mini. Nikomu to nie przeszkadza. Syria to kolebka cywilizacji, ma niezwykle bogatą kulturę. Od czasów starożytnych była pośrednikiem pomiędzy kulturami północnej Afryki, Europy i Azji. To tutaj m.in. powstał najstarszy alfabet na świecie. To tutaj swoje stopy stawiali m.in.: Mojżesz, Abraham, Jezus, Muhammad, Aleksander Wielki. To w Syrii powstawały i upadały wielkie imperia, tutaj narodziło się chrześcijaństwo. Wizerunek Syryjczyka jest bardzo pozytywny na całym świecie, są wyjątkowi, mają przecież niezwykle bogatą kulturę.. Syria jest krajem laickim, krajem tolerancji. Zanim przyszedł do nich Islam, byli chrześcijanami. W święta w muzułmańskich domach świecą się choinki. Wolne od pracy mają święta zarówno muzułmańskie jak i chrześcijańskie. W każdej uroczystości religijnej, społecznej, ekonomicznej czy politycznej są obecni przedstawiciele wszystkich społeczności. Syria jest państwem świeckim, tolerancyjnym. Syryjczyków nie trzeba uczyć ani tolerancji, ani demokracji! . Miasto Aleppo, jest uznane przez UNESCO za najstarsze miasto świata mające 12 tysięcy 800 lat, w pierwszej piątce najstarszych miast świata znajdują się także kolejne trzy syryjskie miasta w tym Stolica Syrii Damaszek. Te  przykłady świadczą o poziomie swobód i tolerancji religijnej. Syrię opuszczają ludzie z terenów zajętych przez te bandy terrorystów, bo tam nie ma już życia. Już na początku tej wojny pierwsza fala takich uchodźców dotarła do Turcji. Wyglądało to tak, że do danej miejscowości przy granicy z Turcją „ Jisr Al-Shughur” wkraczali uzbrojeni bandyci, bestialsko mordowali urzędników oraz funkcjonariuszy państwowych, np. policjantów i ochroniarzy budynków publicznych. Grozili, że w rewanżu wojsko syryjskie dokona zemsty. Podstawiano autokary dla mieszkańców, zmuszając ich do opuszczenia kraju. Gdyby nie bandy terrorystów, Syryjczycy nie mieliby powodu do emigracji. Ok. 9 milionów Syryjczyków musiało przemieścić się wewnątrz kraju, bo ich domy wskutek wojny zostały zniszczone, a im groziła śmierć. Część która została zmuszona do opuszczenia kraju i emigracji do Turcji czy Jordanii miała zablokowane drogi na tereny bezpieczne znajdujące się pod kontrolą Legalnego Rządu . Syrię opuszczają ludzie z terenów zajętych przez te bandy, bo tam nie ma już życia. Już na początku tej wojny pierwsza fala takich uchodźców dotarła do Turcji.  Obecna emigracja Syryjczyków do Europy jest wymuszona. To efekt politycznych gier, także tureckich tęsknot za Imperium Otomańskim. Ich prezydent Recep Tayyip Erdoğan chciałby rządzić imperium od Grecji po Chiny. Już szkoli przyszłych emirów* tych rejonów! W Syrii krzyżują się różne interesy wielu państw: USA, Arabii Saudyjskiej, Izraela, Kataru, Turcji i innych. Im więcej zbrojnych band terrorystycznych oraz zamieszania w  kraju, tym łatwiej będzie zachodnim państwom podejmującym interwencję podzielić Syrię na małe państewka. To, co ludzie słyszą o sytuacji w Syrii niewiele ma wspólnego z prawdą. Do Polski docierają relacje ocenzurowane lub wręcz kłamliwe. Przekazem wiadomości sterują ośrodki syjonistyczne, zainteresowane mnożeniem podziałów na Bliskim Wschodzie. Im nie jest na rękę gospodarczy rozwój państw arabskich. Dlatego rozpowszechnia się kłamstwa o Syrii, np. mówiło się o użyciu przez Asada broni chemicznej, co nie miało i nie mogło mieć nigdy miejsca, i co potwierdzono w utajnionych raportach Komisji ONZ i niezależnych ekspertów . Twierdzono również, że trzeba chronić rzekomo prześladowanych syryjskich chrześcijan. To manipulacja – przecież tam są wszyscy Syryjczycy prześladowani przez to tzw. Państwo Islamskie i przez ponad 300 obcych organizacji terrorystycznych . Państwo syryjskie nikogo nie prześladuje! Ci, co są zmuszeni do ucieczki, uciekają nie przed syryjskimi władzami – ale przed bandami wahhabickich terrorystów i to na tereny pozostające pod kontrolą Legalnego Rządu. Nie ma znaczenia, w co uciekający uchodźcy wierzą albo nie wierzą. Każdemu, kto nie popiera terrorystów, na terenach przez nich zajętych grozi okrutna śmierć. Pan, prezydent Assad dowiódł, że jest człowiekiem inteligentnym, odważnym i ma dobrą wolę. I podobnie jak większość osób publicznych wyposażonych w takie cechy, jest nieustannie dyskredytowany i oczerniany przez zachodnie rządy i media. Do Europy, głównie do Niemiec, trafia mnóstwo udających Syryjczyków osób, z innych krajów, na fałszywych paszportach syryjskich wystawianych przez Turcję są to obywatele Turcji, Libanu, Egiptu , Afganistanu , Czeczeni , Jordanii , Libii a nawet Somalii ! Dla nich wojna w Syrii to pretekst do emigracji ekonomicznej, przepustka do lepszego życia. Tworzy się zatem coraz większy chaos. I nie jest tajemnicą , że wiele z tych osób podszywających się pod Syryjczyków dostała nową tożsamość od swoich organizacji w ramach uznania, i jako premia za swoja działalność terrorystyczną . Wiele z nich zapewne musiało się popisać wyrżnięciem Syryjczyków i obcinaniem ich głów zanim zostali oddelegowany do Europy w celu wykonania konkretnej misji? Świat także obiegło zdjęcie oryginalnego Paszportu i Syryjskiego Dowodu Osobistego ze zdjęciem obecnego Premiera Holandii ( oczywiście pod innymi danymi personalnymi ) ? To kosztowało jednego z redaktorów Holenderskich 40 godzin czekania i tylko 825 dolarów amerykańskich ? Brytyjski fotoreporter Jeroen Oerlemans, który przez tydzień był przetrzymywany przez rebeliantów, twierdził, że wśród opozycjonistów było dużo ochotników z regionów takich jak Pakistan, Bangladesz i Czeczenia. Dodał, że żaden z przetrzymujących go bojowników nie był Syryjczykiem, a połowa z nich znała angielski. Czy bylibyście zainteresowani dowiedzeniem się, kto pomógł tym psychopatom zdobyć władzę? Czy chcielibyście poznać, kto ich zbroił, finansował i szkolił? Czy bylibyście zainteresowani dowiedzeniem się, dlaczego? Przedstawię wam link do strony która gorąco polecam obejrzeć ponieważ sam bym tego nie ujął lepiej a na faktach historycznych i do dat konkretnych wydarzeń, które miały miejsce niestety nie mam do nich głowy by wszystkie je pamiętać ;) . Zatem nie już nie przedłużając zapraszam do przyjemnego obejrzenia filmów.

     

     

     

     

  10. INKWIZYTOR SZPECJALNEJ TROSKY

     

     

    Joachim był gotowy do akcji. Trzymał w rękach załadowany i odbezpieczony Valmet Rk 62 będący po prostu fińską wersją AK47, a przy jego boku stał nowy rekrut o jakże dorodnym imieniu Wacław. Ten z koli uzbroił się w karabin automatyczny FN SCAR. Joachim pomyślał, że jak na żółtodzioba, to wybrał całkiem nieźle, chociaż w jego opinii i tak nic nie zastąpi dobrego kałacha.

     

    - No dobra Wacek. Wiesz po co tutaj jesteśmy? Pamiętasz odprawę?

     

    - Tak Szefie! Mamy za zadanie uratować kobiety porwane przez bandę bezbożnych zwyrodnialców, a im samym zrobić z tyłków jesień średniowiecza! – wyrecytował jak na egzaminie młody.

     

    - Bardzo dobrze. A teraz słuchaj. Odliczam do trzech i na trzy wpadamy do środka robiąc to, co nakazał nam Mistrz naszego Zakonu Hipokrytusa.

     

    Młody skinął głową na znak, że zrozumiał. Po chwili Joachim zaczął odliczanie. Na „trzy” wyważyli drzwi i wpadli z hukiem do pomieszczenia. Ujrzeli kobiety przywiązane do stołów i gwałcących ich nagich bezbożników.

     

    - Rączki do góry wy zwyrodniałe kutafony albo przestrzelę wam te wasze niewyżyte fiuty! – krzyknął Joachim.

     

    Na dźwięk jego słów podnieśli ręce do góry. Inkwizytor nakazał im, aby stanęli przodem do ściany, a potem polecił młodemu związanie ich. Po tym odwrócili się przodem do niego i uraczył ich tymi oto słowami:

     

    - A teraz słuchajcie mnie psie syny! Jak tak patrzyłem, jak się do tego zabieraliście, to aż mi się niedobrze robiło. Widać, że jesteście niezłymi amatorami, ale na wasze szczęście trafiliście na mnie! Wacek! Trzymaj ich na muszce i rozwal każdego, który dygnie nawet o milimetr.

     

    - Tak jest szefie!

     

    Tymczasem Joachim odłożył na bok broń i podszedł do przywiązanych kobiet. To co się potem wydarzyło wywołało opad szczęki u Wacka oraz stojących zwyrodnialców. Otóż Inkwizytor ściągnął spodnie i… przystąpił do gwałcenia jednej z kobiet.

     

    - Widzicie debile?! Tak to się kurwa robi! – krzyknął.

     

    Jednemu z bezbożników coś dygnęło na ten widok. Chwilę później dostał kulkę między oczy.

     

     

    *

     

     

    - Joachimie.

     

    - Tak Mistrzu?

     

    - Czy wiesz, że ze mnie jest naprawdę spokojny człowiek?

     

    - Tak Mistrzu.

     

    Zaiste dowódca Zakonu Hipkrytusa był ostoja spokoju. Mało komu udawało się go wyprowadzić z równowagi. W siedzibie Zakonu, gdzie toczyła się owa dyskusja, bardzo rzadko było słychać krzyczącego Mistrza Zachariasza.

     

    - To dobrze. Bardzo dobrze. A teraz przejdźmy do meritum sprawy.

     

    Po tych słowach odwrócił się w kierunku Joachima, a jego oczy wyrażały, że chyba troszkę się zdenerwował.

     

    - Powiedz mi Joachimie, co się do kurwy nędzy stało podczas waszej ostatnie akcji co?! Powiedz mi jakim kurwa cudem postanowiłeś wybić wszystkich, skoro dostałeś jasne rozkazy polegające na uratowaniu porwanych kobiet! No słucham!

     

    - Mistrzu. Kiedy przybyłem na miejsce faktycznie bezbożnicy gwałcili owe kobiety, ale sytuacja nie była tak jednoznaczna jak to wygląda.

     

    - To znaczy?! – warknął Mistrz.

     

    - Kiedy przyjrzałem się sytuacji bliżej okazało się, że to owe kobiety swoimi waginami skusiły tych mężczyzn do posunięcia się do tak bezbożnego i zwyrodniałego czynu. To było widać w ich oczach, a do tego kiedy przystąpiłem do akcji zaczęły prosić o pomoc Boga.

     

    - I to, że zaczęły prosić o pomoc Boga uznałeś za przejaw tego, iż należy je spalić?!

     

    - No… tak. W końcu nie błagały o pomoc Allaha Mistrzu.

     

    Mistrz zastanowił się przez chwilę.

     

    - No tutaj masz słuszność. Gdyby były wiernymi sługami Allaha, to dziękowały by mu za to, że mają zaszczyt być gwałconymi przez przedstawiciela naszego Zakonu. W końcu to my mamy monopol na to. No dobra, kontynuuj.

     

    - I kiedy zobaczyłem Mistrzu, jak bardzo są one zepsute, to po prostu wybiliśmy z Wackiem wszystkie. A że ich nieczystość sprawiła, że Ci mężczyźni stali się zwyrodnialcami, to ich też wybiliśmy. Potem spaliliśmy ciała i uznaliśmy misję za wykonaną.

     

    - Hmm… no dobra. Wybrnąłeś tym razem. A teraz zmywaj się stąd i dokończ robotę. Wiesz co mam na myśli, prawda?

     

    - Oczywiście Mistrzu!

     

     

    *

     

     

    Młody czekał przed drzwiami. W końcu ze środka wyszedł uśmiechnięty Joachim. Inkwizytor wyglądał, jakby czekała go jakaś radosna sprawa do załatwienia, a to zdawało się go motywować do działania.

     

    - I jak było Szefie? – zapytał Wacław.

     

    - W porządku Młody. Mamy dokończyć dzieło, które rozpoczęliśmy zeszłej nocy. Zbieraj graty. O i weź ze zbrojowni miotacze płomieni. Mój wewnętrzy piroman chciałby się trochę pobawić ogniem.

     

    - Tak jest Szefie! Ale… gdzie się tak w ogóle wybieramy?

     

    - No jak to gdzie? Do wioski z której pochodziły tamte kobiety! Skoro siedziało w nich tyle zła, to pewnie cała miejscowość jest zepsuta do szpiku kości. A to wyśmienita okazja do tego, żeby czynić dzieło Allaha czyli gwałcić, rabować i spalać żywcem! No i ścinać głowy maczetami… nie zapomnij mi czasem o maczetach!

     

    - Tak jest Szefie!

     

    Młody pobiegł szybko do zbrojowni zostawiając Joachima samego. Inkwizytor uśmiechnął się. Po prostu kochał swoją pracę bardziej niż własną matkę. No i liczył na to, że po śmierci to jednak dostanie te kilkanaście… albo kilkadziesiąt dziewic do wyobracania.

     

    Po chwili przestał marzyć i ruszył szykować się na akcję. W końcu nic nie zastąpi zapachu spalonych zwłok o poranku, nie?

  11. Witam wszystkich!

    Ooooch dawno mnie nie było tutaj na co złożyło się wiele elementów - tripy wyjazdowe, auto, adaptacja do diety keto, gdzie nawet mięsień powieki bolał i palił, ze dwa L4 po 10dni... To wszystko strasznie demotywuje i rozwala harmonogram, ale jestem, żyję, boksuję ;) 

    Co to się ostatnio działo. Ano treningi idą już dużo lepiej, nogi pracują lepiej, pojawiają się coraz częściej jakieś wymiany ciosów, trening na workach o długości pełnej rundy. Kilka znajomych twarzy się ostało, to będzie już trzeci miesiąc. Stopień trudności treningów nie rośnie jednak w takim tempie jakim bym chciał. Za mało lania po mordzie, za dużo tych samych ćwiczeń sparingowych. I chociaż co jakiś czas mamy trening cios-za-cios w seriach po 1, 2, 3 a dodatkowo ręce za głową i bicie po brzuchu, to jednak spodziewałem się pierwszej krwi na treningu jak kolega @self-aware opowiadał ;) 

    Co do samej kondycji przeszliśmy z kolegą @qbacki keto-adaptację (którą czasami troszkę oszukiwałem ;) ) stąd ciężko stwierdzić dopóki się nie unormuje jedno konkretne paliwo. Raz mam treningi super i powiedzmy, że siły może nie ma tyle ile bym chciał, ale nie ma zmęczenia przez cały trening a czasami to już przy rozgrzewce zdychałem. Na pewno jest lepiej i to widzę w lustrze - łapa trochę rośnie, cała góra powoli się zmienia w kształt pucharu. Poczekamy zobaczymy jak dalej będzie. 

    Pozdrawiam wszystkich!

  12. W ogniu ćwiczeń!

    • 13
      wpisów
    • 10
      komentarzy
    • 421
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gromisek
    Ostatni wpis

    Chwilę mnie nie było, ale nie zarzuciłem treningów.

    Dzień 17:

    -5 minut rozciągania kręgosłupa.
    -2x25 przysiadów.
    -2x40 brzuszków i 2x40 skośnych.
    -10 kocich grzbietów.
    -10 damskich pompek. Miałem zrobić 2x10 damskie i 2x10 normalnych w różnych porach dnia, ale wyszło inaczej ;-l. Przynajmniej nawyk ćwiczeń lekko wchodzi w życie, bo polubiłem to. Teraz jeszcze dorzucać coraz więcej i ćwiczyć bardziej efektywnie niż dotychczas. 
    Dzień 18:
    Odpuściłem sobie. Miałem dużo czasu, który spędziłem na przeglądaniu internetu. Miałem podłamke już w sobotę, ale chciałem wykonać przynajmniej to minimum, żeby nie rzucić wszystkiego precz.

    Dzień 19:
    -5minut rozciągania kręgosłupa
    -2x25 przysiadów.
    -2x40 brzuszków i 2x40 skośnych.
    -2x12 damskich w różnych odstępach czasu, a później 1x12 zwykłych. Obserwuje, że czym częściej wykonuje to ćwiczenie tym łatwiej je się wykonuje (Taa wow... :P) Odkrycie roku normalnie, ale daje motywację, bo nie lubię dość tego ćwiczenia (frustracja), ale czerpię z niego też swoistą przyjemność. Taka to zagwozdka. 
    -2x8 pompek tricepsowych.
    -2km wolnym tempem.
    -Zimny prysznic.

    Koniec opierdzielania się trzeba wrzucić większe temp!!! Kwestia napojów gazowanych nadal słaba i zdarza mi się podżerać w fastfoodach. Z wodą idzie średni, ale staram się ćwiczyć silną wolę i odkładać końcówkę na następny dzień.

  13.  

     

    Już niemal trzy miesiące upłynęły od nagrania tej audycji przez Marka.

    Audycja dla mnie wzruszająca, wybijająca się ponad inne. Trafiająca w samo sedno problemu. Słuchając ten kawał nagrania mam wrażenie, jakby autor strzelał z kałacha, a trafiał z odległości 100m w ucho igielne. Taka jest precyzja rad autora w stosunku do mnie.

     

    Kiedy audycja ukazała się na YouTubie, rwałem ten winogron w niemocy i w obrzydzeniu, bezsilny, zupełnie jakbym miał u szyi kamień młyński. Minęło już trochę czasu.

    Chciałem nauczyć się programować tylko i wyłącznie dla pewnego zawodu i sporych pieniędzy. Nie będę czarował.

     

    Uczyłem się cały październik zupełnych podstaw, kiedy powstała audycja, nie wiedziałem nawet, że istnieje coś takiego jak zmienna w programowaniu, a na pytanie kolegów w jakim języku chciałbym zacząć programować odpowiadałem na ślepo: "Hmmm, python, może C++...", na ślepo, bo tylko te języki znałem z nazwy i nie chciałem się kompromitować, że jestem kompletnym ignorantem. Nie wiedziałem kompletnie nic.

    Wybrałem Javę. Spodobało mi się w niej możliwość uruchamiania na wielu OSach, bardzo rozbudowana dokumentacja i szerokie możliwości rozwoju, a także dużo ofert pracy. Javę polecił mi kolega.

    I tak na bezrobociu po studiach skonfigurowałem IDE, zakupiłem prawie półmetrowy stosik książek (słusznie lub nie... lubię książki i nie uważam tych 500zł za stracone pieniądze), usiadłem sobie i zacząłem dłubać. Cały październik dłubałem dosłownie w konsolowych podstawach.

    Nadszedł czas, że byłem mega sfrustrowany, bo w nadziei, że w końcu będzie widać jakieś efekty, książka oferowała ciągle nowe rozdziały (przynajmniej tak uważałem) niepotrzebnych treści.

    Byłem sfrustrowany. Chciałem już pisać programy, małe gierki, jakieś aplikacje z interfejsem użytkownika, a tkwiłem ciągle w podstawach podstaw.

     

    O teraz lambdy! A potem wyjątki... to już na pewno będzie konkretne programowanie! Już stworzę na pewno coś fajnego.

    Szybko okazało się to ciągle nie to. Byłem sfrustrowany i najzwyczajniej w świecie nie cierpiałem programowania. Naukę zacząłem odkładać, ale nigdy nawet na jeden dzień nie zrezygnowałem.

    Wiedziałem, że to jest coś innego, że to inne wyzwanie niż dotychczasowe, gdzieś czuję, że to moja jakaś nie określona bliżej misja.

     

    Jan Paweł II mówił: "... każdy ma swoje własne Westerplatte..." i ja uważasz, że to moje Westerplatte nadeszło, że teraz jest czas, aby obronić moje marzenie. Obronić przed rodzicami, którzy chwalą tych, którzy przeszli zawodówkę i wzięli się ochoczo do pracy (to świetnie, ale irytuje mnie przekręcanie kota ogonem, że to ja ten "książkowy" chłopak jestem zły).

    Obśmiewany za zakup książek. Jak oświadczyłem, że dalej programować, to słyszę opinię, że nic z tego nie będzie, że nawet te książki i wykupione kursy video są stratą pieniędzy itd.

    Tak to jest moje Westerplatte. Patrzą na mnie jak na clowna, próżniaka, który mami rodziców, że zdobędzie pracę w IT.

    Pancernik wroga ostrzeliwuje moje cele, które muszę obronić za wszelką cenę. Nie ma odwrotu.

     

    Długo się przymuszałem, robiłem to na prawdę na siłę, Bracia z forum to wiedzą, bo uciekałem się do nich wiele razy o pomoc, którą otrzymałem.

     

    Nadszedł w końcu moment jak już przebrnąłem przez puste, czcze i nudne przykłady, a teraz dziękuję sobie, że się przymusiłem i nie odpuściłem, ale przerobiłem solidnie podstawy składni, budowy języka. Dużo czytałem, poznałem w pewnym stopniu otoczkę programowania, co i jak, co jest po co itd.

    Teraz potrafię programować proste aplikacje, opanowuję świetną JavaFX, przerobiłem podstawy, znam GITa, korzystam (mam nadzieję) biegle z IDE, Mavena, i rozwijam się dalej. Dalszy etap, stacja docelowa to programowanie aplikacji webowych: Spring, JavaEE itd. I teraz już jest o wiele lepiej.

    Znalazłem w tym co robię jakąś satysfakcję, nie będę programowania na wyrost nazywał pasją, bo chyba jeszcze tak nie jest, ale jak już zacząłem robić swoje aplikacje i zobaczyłem efekt swojej pracy to poczułem się jak ten chłopak z "Karate Kid". Robić on ciągle jakieś czynności nie związane ze sztuką walki, aż nagle nadszedł moment, w którym się zdziwił, a zasiane ziarno wydało plon.

     

    Po prostu jestem niecierpliwy, a właśnie cierpliwości i niezłomności uczę się cały czas. I oby tylko ciągle do przodu.

     

    Pozdrawiam serdecznie!

    Jestem wdzięczny za pomoc.

     

    • 1
      wpis
    • 9
      komentarzy
    • 178
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Dzisiejszy wpis jest jakoby podyktowany ostatnimi wydarzeniami w moim życiu. Mianowicie, uświadomiłem sobie pewną swoją część. Część mnie która leży w cieniu, od lat zrzucona do nieświadomości. Tą częścią jest gniew.

     

    Co więc się stało ,że zacząłem zauważać ,że coś się zmienia, wychodzi na wierzch? Zdałem sobie sprawę ,że niejako jestem lub też czuje się popychadłem. W towarzystwie ludzi z którymi pracuję czasami odczuwam manipulację, wykorzystywanie mnie, jednakże nie umiem się temu przeciwstawić. Bam nie wiem nawet jak? Mam bardzo mieszane uczucia, nawet ambiwalentne. Ale najbardziej chciałbym zadbać o siebie i obronić siebie, niestety tego zrobić nie umiem. NAwet gdy się staram to mam poczucie winy, mam wrażenie ,że wszyscy wokoło się ode mnie odwrócą gdy wyrażę gniew, niezadowolenie z jakiejś sytuacji, powiem komuś ,że to co robi jest dla mnie przykre ,bolesne. Przychodzi mi to z ogromnym trudem. Od kiedy sięgnę pamięcią wstecz, było tak zawsze. W szkole byłem popychadłem między dwoma pseudokolegami . Wdałem się w relację w ,której probowałem przeciągnąć jednego z kolegów na swoją stronę, bezskutecznie. Odbiło się to tym ,że byłem "terroryzowany" przez drugiego słownie i raz nawet fizycznie. TO był pierwszy raz gdy dostałem pięścią w twarz od mężczyzny. Na pytanie ojca co się stało- uderzyłem się o drzwi...

     

    Jako dziecko zapewne próbowałem gniew wyrażać nie raz. SKutek był zawsze taki sam- nie wolno! Pamiętam sytuację (zapewne takich było wiele) gdy postanowiłem się przeciwstawić ojcu i wyrazić złość, gniew. Jego słowa brzmią mi po dziś dzień w głowie "Nie będziesz mi tu pokazywał złości". Pomyślcieco czuje dziecko gdy chce wyrazić swoje zdanie, niezadowolenie, gniew ale tego zrobić nie może bo spotyka je wściekłość w oczach ojca, krytyka jego jako człowieka (jesteś zły, zepsuty, beznadziejny) oraz kary fizyczne. Niejednokrotnie ladnie pasem gdzie się da, po rękach, plecach , nogach. Pas trafia wszędzie, nawet w głowę. ALe nie zawsze pas jest pod ręką. Czasami może to być np. kabel od komputera pomiędzy zasilaczem a gniazdkiem. Lub też kabel od monitora. Czasami jest tak także klawiatura, która po kilkukrotnym uderzeniu w głowę lub w ręcę ,które głowę zasłaniają rozpada się na kilkadziesiąt klawiszy. DLaczego klawiatura więc? Pewnie dlatego, że ojciec wie ,że gra sprawia przyjemność, a bez klawiatury pograć nie sposób. Poza tym moja absencja w szkole i złe oceny spowodowane są właśnie przez komputer. Ale czy aby na pewno? Czyżby to było to? Oczywiście ,że nie. To jest to do czego dane mi będzie pewnie dojść w przyszłości gdy odzyskam część zepchniętego do nieświadomości gniewu. Ale pora wrócić do zbierania klawiszy z różnych części pokoju. Wściekłość podczas tego "sprzątania" miesza się z poczuciem bezwartościowości i smutku. Brak nadzieji. Co zrobić więc? Trzeba będzie udawać ,że wszystko gra . Może nie dziś ale jutro już mi przejdzie. Przecież potrzebuje ojca, bez niego sobie nie poradzę. Mam dopiero 13-14 lat. Tęsknię za mamą. Ale jej nie ma, odeszła kilka lat temu. Też miała dość tyrana.

     

    Pora wrócić do szkoły. Niestety w szkole nie mogę się skupić, pseudokolega z którym siedzę w ławce (dziwnym trafem jego nazwisko jest na tą samą literę co moje a nauczyciel zdecydował ,że nr 1 siedzi z nr 2 itp) rysuje mi w zeszycie jakieś bazgroły. Przedrzeźnia mnie ciągle, zaczepia i obniża moją wartość wyzwiskami. Byle do przerwy, ale na niej też jest źle. Wyzwiska i groźby (po szkole Ci wpierdolimy) nie napawają chęcią do nauki. Pozostaje zrobić sobie wolne lub uciec z lekcji. Ale to jak ojciec będzie w pracy na poranną zmianę. Schowana przed nim klawiatura przyda mi się i dzięki niej będę mógł zapomnieć o tych koszmarach podczas sesji w Warcrafta 3.

     

    No ale przecież to wszystko nie zaczęło się w gimnazjum ani też w wieku 12-13 lat ale znacznie wcześniej. Już jako raczkujący brzdąc słyszałem zapewne zakazy i nakazy. Zapalając zapałkę w wieku 3 lat dostałem tak mocno w tyłek z otwartej ręki ,że aż moja ciotka ,która to widziała zareagowała bardzo agresywnie w stronę mojego ojca.

     

    Mechanizmy obronne działają, uniemożliwiają mi odczucie tego. Gniew, smiutek, poczucie niesprawiedliwości- gdzie to się wszystko podziało? Krąży gdzieś nieświadomości wypaczając życiowe decyzje. Odbiera całkowicie energię do życia, zmusza niejako do życia minimalistycznego, izolacji. Ale co najciekawsze, teraz już nie ojciec czy matka jest katem, nie są to również pseudokoledzy ze szkolnych ławek. Teraz to już jestem ja sam. Ja który przyjął to wszystko co się działo, wziął na klatę. Przecież jak mawia Marek wystarczy sobie wyrobić poczucie wdzięczności i będzie dobrze. Więc dlaczego nie jest? Dlaczego więc nie wmawiać sobie ,że jestem szczęśliwy i cieszy mnie każdy drobiazg? Bo to nie działa, bo problem leży hen tam w wieku x lat gdy pokazałem ojcu środkowy palec ,a potem musiałem przed nim uciekać i zamykać się w WC ze strachu, że mnie pobije znów. Prawie wszystkie moje problemy obecnie są konsekwencją tego ,że jestem odcięty od emocji. Od tych trudnych emocji. One są kluczem.

     

    Kończąc wpis chciałem się podzielić filmikiem P. Magdaleny Szpilki ,który zachęcił mnie do napisania tego co napisałem.

     

    Zachęcam do oglądania:

     

    https://www.youtube.com/watch?v=YcU_Icvcpwg

     

     

    TBC...

     

     

     

  14. Blog

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 208
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam serdecznie!

    Korzystając z wolnych chwil w tą piękną, choć deszczową niedzielę, postanowiłam zrobić porządek z czymś, co psuło mi wrażenia estetyczne od momentu kupna samochodu, a mianowicie elementów plastikowych tunelu środkowego - zaślepek, przegródek, klapek. Miejsca ta pokrywa mnóstwo głębokich zadrapań, które wyglądają po prostu brzydko i szpecą wnętrze. Uznałam, że może ktoś z obecnych na forum zmaga się z podobnym problemem i chciałby zobaczyć, jaki efekt przyniosły moje prace.

     

    1. Dokonuję demontażu części, by oczyścić je za pomocą zmywaka kuchennego, wody, płynu do mycia naczyń; w razie potrzeby użyję papieru ściernego.

     

    (wątek zostanie uzupełniony o zdjęcia i dalsze kroki w walce o perfekcyjne wnętrze w aucie)

  15. ,,Być samemu, znaczy z nikim i niczym się nie wiązać, nie uznawać żadnej religii, nie mieć narodowości, w nic nie wierzyć i nie przyjmować żadnych dogmatów. Taka samotność wiedzie do czystości nie zbrukanej przez ludzi. Czystość ta może żyć w świecie pełnym zgiełku, a jednak do niego nie należeć. Nie przywdziewa ona żadnych szczególnych szat. 
    Dobroć nie rozkwita, gdy stąpamy jakąś drogą, albowiem żadna droga nie wiedzie do prawdy.''
    - Jiddu Krishnamurti

     

     

    21766365_1640490972687999_18518629300046

  16. Moim okiem

    • 1
      wpis
    • 5
      komentarzy
    • 837
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Kompulsywne zachowania prowadzą do automatyzmów,które na dłuższą metę prawie zawsze są destrukcyjne,aby ich się wystrzegać należy celowo i świadomie zabijać rutynę,W przypadku onanizmu,który przeradza się w jedyną,bądź główną drogę zaspakajania popędu seksualnego,mamy do czynienia z postępującym procesem autodestrukcji,uzależniony staje się coraz mniej wrażliwy na poprzednio doświadczane bodźce,więc musi szukać mocniejszych,zwiększać ich częstotliwość. Początkowym atraktorem dla jeszcze nieuzależnionego może być widok zgrabnej łydki,dekoltu,po szybkim czasie(praktycznie od razu to staje się nudne),nadchodzi czas na oglądanie onanizujących się kobiet/klasycznych heteryckich porno,dalej przychodzi czas na zwiększenie bodźców najczęściej pojawia się wtedy tematyka bdsm,perwersje,miłość grecka oraz fetyszyzm. To zdegenerowanie onanisty będącego na etapie ostro zboczonych filmów,może nie stanowić zagrożenia,lecz z czasem zamiast doświadczać normalego czy też udziwnionego seksu z partnerką wzbudzona w nim agresja i żądza agresora,może prowadzić  często do wielu przykrych historii.

    Główną przyczyną takich wypaczeń jest powszechność seksualizacji,darmowe porno…https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw,może i przekazy podprogowehttps://www.youtube.com/watch?v=uOtLwLiHLkQ ?!
    Ciągłe nakręcanie popędu ma jeden cel zachować jednostki w stanie niezaspokojenia nie szczęśliwości,niedorżnięcia,a gdy w tym stanie funkcjonujemy,nasze decyzje są bardzo często tragiczne w długofalowych skutkach.Niezaspokojony samiec poszukuje jak najszybszej drogi do upuszczenia swojego popędu,zaworem bezpieczeństwa okazuje się być najczęściej dłoń i skrajnie odbiegający od normy film pornograficzny. Podczas jego oglądania możemy doszukać się wielu ciekawych zachowań np. bardzo rzadko praktycznie w 90 procentach filmów,między aktorami nie ma żadnej bliskości poza narządami kopulacyjnymi i znikomą powierzchnią ciała to praktycznie się nie stykają,co całkowicie odwraca rolę seksu jako formę bliskości,a jedynie często udawanym orgazmem i ejakulacją,która jest powiązana z utratą wielu ważnych składników budulcowych męski organizm takich jak hormony,witaminy,minerały etc. Czym różnią się ludzie kopulujący na szybkiego od piesków na ulicy ? Prócz wielu cech które tutaj celowo pominę,najbardziej nas ludzi wyróżnia świadomość,która powinna być dla nas drogowskazem,a jest ona zazwyczaj zwykłym cieniasem w konfrontacji z naszymi emocjami i popędami,które nami zaczynają rządzić,

    Seks jest wspaniałą formą spędzania czasu wspólnie z partnerką/partnerkami,lecz gdy zamiast niego jesteśmy pod wpływem seks-ciągu nie możemy działać w sposób świadomy,owładnięci ciągłą rządzą tracimy coraz bardziej zdolność skupiania uwagi,twórcze i pożyteczne zachowania zaczynają coraz bardziej zanikać ,zostają wypierane przez automatyzmy,czy to manualne czy klubowe,które niosą ze sobą wiele zagrożeń od nieprzyjemności,po ciąże,alimenty i choroby weneryczne.

    Cytując niemieckiego medyka o trudnym nazwisku „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.” Możemy dostrzec analogię pomiędzy tym cytatem a zdrowym podejściem do seksu,a kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi na które cierpi coraz więcej osób.
    Prostacy nie dostrzegają różnicy pomiędzy seksem,a seksem podam tu przykład rozmowy z kolegą bardzo poczciwym gościem,ale niezbyt bystrym,nazwijmy go spoko Sebix. Miałem sposobnośc go odwozić w nocy do jego miejsca zamieszkania. Spytałem się go jak tam jego nowa partnerka czy wszystko ok itd. Jego odpowiedź była przezabawna jest super ma tak duże cycki,że nie mieszczą mi się w dłoniach. Proszę aby powiedział o niej coś więcej,czy ma ładną twarz,sylwetkę,a on dalej o tych cyckach. Gdy ją zobaczyłem kiedyś z nim stwierdziłem,że mamy tu do czynienia z dużym relatywizmem oczekiwań(tak to delikatnie nazwę),była nienachalnej urody,a biust wyglądał raczej jak dwa duże zwisające worki,na siłę podnoszone przez znoszony top.

    Doszukiwałbym się tutaj zaczątków kompulsywnego może nawet fetyszyzmu wielkiego biustu,który najpewniej został mu przez kogoś lub coś (filmy) narzucony. Dopóki nie pozna partnerki,która będzie spełniała wymóg wielkich (obojętnie jakich) cycków dopóty będzie nie zadowolny
    Spoglądając na obecne podejście społeczeństwa do seksu, zacytuję Marka "Seks jest poniżeniem dla mądrego, a rozkoszą dla głupiego"https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw
    ,jest w nich sporo prawdy,mam od pewnego czasu wrażenie,że seksualne ciągi czy to z partnerką czy bez XD ubliżają mi,a jedyna prawdziwa rozkosz płynąca z seksu jest wtedy gdy pojawia się w nim prawdziwa bliskość,a nie jedynie ciąg ruchów frykcyjnych,sam też lubię czasami ostrzej pohulać,aczkolwiek nie uważam,iż to powinno być podstawowym wzorcem seksu,gdyż jest on mocno destruktywny na dłuższą metę,należy doszukiwać się złotego środka i oczywiście w większości przypadków ograniczenie się do jednej życiowej partnerki seksualnej jest sprzeczne z naszą naturą,gdyż zawęża to mocno horyzont,aczkolwiek każdy ma wolną wole i może skłonności masochistyczne w podejmowaniu niektórych decyzji.
    Uważam,że po kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu :P partnerkach korzystne jest dla samca osiąść przy dobrze dobranej kobiecie na dłużej,ale nigdy z przymusu czy to finansowego (wspólny kredyt) #dwaśluby(jeden z bankiem,drugi z korporacją/urzędem).
    Skrajna monogamia oraz skrajna rozwiązłość to dwie niszczące postawy (mniej lub bardziej),powinniśmy doszukiwać się złotego środka,który oczywiście nie jest w postaci celibatu,choć czasami przyczynia się on do gigantycznego zwiększenia naszych osiągnięć np.Nicola Tesla
    Działajmy tak,abyśmy byli szczęśliwy,a jak wiadomo szczęście to zupełny relatywizm,każdy może mieć inną jego definicję.
    Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie ten tekst jest moim debiutem na blogach

    PS. Uważam,że darmowe porno mogło zostać stworzone jako narzędzie kontroli,przez ograniczenie zapału w ludziach,do wyższych celów takich jak rozwój duchowy czy finansowy(głownie ten drugi)

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 679
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    aras
    Ostatni wpis

    Długi czas nie miałem pracy, bo trudno było mi się dostać do oczekiwanej branży. Zawsze mnie nużyły nie mające dla mnie sensu zadania.

     

    Przez przypadek zauważyłem, że Urząd pracy dofinansowuje studia, więc z dużymi przepychankami udało mi się załatwić dofinansowanie i poszedłem na studia podyplomowe "Studia podyplomowe w zakresie informatyki" A czemu ? Ponieważ byłem już na jednej podyplomówce "Administrowanie sieciami komputerowymi" gdzie tliło się jakieś marzenie "sieci, sieci, sieci" Ale nie bardzo wiedziałem co i jak i w zasadzie nie kojarzyłem pracy z zainteresowaniami.

     

    Około 2001 roku zainstalowałem pierwszego linuxa RedHat 7.2, w zasadzie od gimnazjum byłem napalony na hacking, ale nigdy nie wiązałem tego z pracą ;) A z Linuxa korzystam do teraz.

     

    Przekonania - Zazwyczaj, to jest to co mówili Ci rodzice i koledzy, jest to związane z tym co byś (zazwyczaj) chciał ale widzisz przeszkody, może być tak, że jest dziedzina inna niż miałeś przykład w domu.

     

    Decyzja - Robię to i koniec !

     

    Ludzie dobrej woli - Jest bardzo wskazane by mieć ludzi, z którymi można bardzo dogłębnie poruszać wszelkie tematy co Nas trapią !

     

    Działanie - Co zrobić by zacząć ? Zacząć ! Odpicowałem CV w photoshopie - graficznie. Także poszedłem na pierwszą rozmowę ;) Oczywiście test techniczny, na który nie byłem przygotowany - oblałem. Ale miałem test - bo poprosiłem o kartkę ! I tak byłem na jeszcze 7 rozmowach i zbierałem artefakty w postaci pytań technicznych. Na każdą rozmowę przygotowywałem się z puli zebranej ze swoich pytań. Widząć, że rozmowy miekkie i techniczne ida mi coraz lepiej, zastanawiałem się co jest nie tak, że jednak mnie nie przyjmują !?

     

    Wytrwałość - Nigdy nie wiesz, czy ta decyzja którą podjąłeś to jest prawdziwe pragnienie czy jakaś psychodela, która jest jak milion innych pomysłów, Przekonaj się, sprawdź ! Spróbuj ! Może się nie udawać ! Zastanów się czy chcesz odpuścić, czy jednak napierasz dalej !

     

    Nie przepraszaj, za to że żyjesz !

    Młodzi, najczęściej w trakcie studiów 5-letnich zachowują się jakby pozjadali wszystkie umysły i mają wielką pewność siebie. Niema sensu być niepewnym siebie, jeśli efektem jest oblewanie rozmów kwalifikacyjnych ! Trzeba nastawić się na cel i osiągnięcie go.

     

    Zdarzenia losowe - Dostałem się na asystenta IT, tydzień później zrobiła mi się przepuklina pachwinowa i półtora miesiąca później miałem operację. Nie mogłem kontynuować pracy bo obowiązkami między innymi było przenoszenie sprzętu komputerowego, a nie można robić tego przy przepuklinie. Co by tu... ?

     

    Nudzisz się - Zrób coś co przybliża Cię do celu !

     

    Nieznana siła - Upływa czas, Twój umysł jest skupiony od jakiegoś czasu na jednym temacie i są tego efekty, jeżeli postępujesz według schematu, szukasz szansy, kalkulujesz, a co najważniejsze MASZ DOŚWIADCZENIE i wiesz co robić, a czego nie ! Jest szansa - przygotuj się ! Perfekcyjnie !

     

    Dostałem pracę w IT, posada bardzo nieoryginalna, ale dobra wejściówka.

     

    Motywacja - Osiągnąłem cel i co teraz ? Opanuj strach ! Nie rób rzeczy, przez które straciłeś inne prace ! Rób to co uważasz za słuszne. Doświadczenia zdobywałeś przez cały czas, przez który zajmowałeś się swoim celem i nie tylko.


    GOOD LUCK

     

     

    397e5c0cca930b698b87c84d69a37060,51,57.j

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  17. Przelewanie mysli.

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 325
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Superego
    Ostatni wpis

    Mijam pierwszą i drugą ulicę słuchając w tle delikatnej muzyki Beatlesów. 

    Dobrze wiem że John Lennon dawno nie żyje ale ta muzyka mnie kręci jak ta noc która rozświetla gwiazdy głęboko przede mną.

    Nazywają mnie przestępcom zabójcą człowiekiem bez skrupułów chodzącym w czarnym garniturze lecz nie wiedzą że kryje się we mnie delikatny mężczyzna który dojdzie na sam szczyt władzy.

  18. Miałem już niczego nie pisać na blogu, jako że zajmuje to za dużo czasu, a poza tym jak coś napiszę na forum, ma to większy odbiór i jest przynajmniej miejsce na dyskusję. Jednak jako że opisywałem tutaj pewien cykl co do poglądów „wolnościowych”, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami, których dokonałem w ostatnim czasie. Wpis będzie bardzo krótki, w zasadzie będzie czymś w rodzaju informacji dla społeczności forumowej, co do mojej osoby i moich poglądów.

     

    Otóż, opisywałem jakiś czas temu, na czym polegają tzw. poglądy libertariańskie. W tym wahania między tzw. anarchokapitalizmem i minarchizmem. Po przeanalizowaniu tematu stwierdzam dosyć jednoznacznie, że to minarchizm, a więc opcja państwa możliwie minimalnego, ograniczonego do wojska, policji i sądownictwa jest tą właściwą. Tzw. Akap nie może funkcjonować z prostej przyczyny. Takie coś zawsze kończy się albo wojną domową, gdzie jedna ze stron ustanawia własny porządek albo zwyczajnie jakieś wojsko wchodzi na pełnej kurvie i ustanawia nową władzę. Historia pokazuje to dobitnie. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację w Portugalii po 1910 r., Wojnę domową w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. czy pucz wojskowy w Chile w 1973 r.

     

    Podstawowy błąd w „teorii Akapu” tkwi w założeniu, że Prywatne Agencje Ochrony (PAO) zastępujące sektor państwowy w dbaniu o bezpieczeństwo nie będą ze sobą walczyć dbając o opinie klientów, woląc oddawać spory prawne pod arbitraż. Problem w tym, że aby tak to działało, wolny rynek musiałby w ogóle istnieć. A żeby istniał wolny rynek to przemoc i przymus muszą być możliwie usuwane z rynku, a więc musi istnieć prawo dbające o wolność i własność prywatną obywateli z silnym mechanizmem jego egzekwowania. W przeciwnym razie nie ma czegoś takiego jak „klienci”, mamy za to wzajemne napierdalanie się różnych grup walczących o dominację i ustanowienie własnego sytemu prawnego. Konkurencja to dobry mechanizm pod warunkiem, że konkurenci nie mogą stosować przemocy, widać na przykładzie mafii czy jakiś grup rebeliantów, że w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurenci muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka, takie jak prawo do życia, wolność i własność prywatną.

     

    Jedyna forma „Akapu” (o ile w ogóle tak można to nazwać), która teoretycznie mogłaby działać to „Tysiąc Liechtensteinów”, a więc podział na wiele różnych enklaw, gdzie każdy prywatny właściciel terenu, czy jakaś lokalna władza, ustanawiałaby swój system prawny, a konkurencja pomiędzy enklawami wymuszałaby tworzenie dobrego prawa, opartego na wartościach wolności, własności i sprawiedliwości. I osobiście nie mam nic przeciwko tworzeniu takich prawnych autonomii. ALE, każdy z tych tworów również musi przestrzegać pewnych ogólnych zasad, spisanych np. w Konstytucji. Inaczej również spokojnie mogą się tworzyć różne komunistyczne, faszystowskie czy teokratyczne twory. Wystarczy spojrzeć na to co wyczyniają muzułmanie w Europie, tworząc strefy no-go i policje szariatu. Nie wspominając już o Bliskim Wschodzie i tworzeniu się różnych grup rebeliantów i samozwańczych tworów jak Państwo Islamskie. Na pozwoleniu utworzenia własnej autonomii muzułmanom przejechał się także Izrael. Autonomia Palestyńska zamiast stać się „Singapurem Morza Śródziemnego” stała się wojskową teokracją, której celem, zresztą już nawet oficjalnym jest zniszczenie Izraela. Jak to mówił Kelthuz już dobre 4 lata temu w audycji o islamie: „Kiedy przyjdzie islam nie będzie miejsca na konkurencyjne systemy prawa, ani pokojową secesję, bo jedynym prawem będzie szariat. I nie przekonasz ich Hansie-Hermannie Hoppe do przeczytania „Ludzkiego Działania”, gdyż islam zabrania im czytania czegokolwiek poza Koranem”. Zresztą dziadostwo stref no-go to nie tylko robota muzułmanów. Takie same strefy będące rajem dla przestępców tworzyły również chińskie mafie, Triady w Hong-Kongu. Podobne tego typu strefy powstawały w wyniku działań gangów w Brazylii.

     

    A więc prawne autonomie mogą być OK, pod warunkiem że przestrzegają prawa, tak samo jak prywatne agencje ochrony, agencje detektywistyczne, sądy polubowne i arbitrażowe, czyli instytucje istniejące już nawet teraz, jako element wspomagający policję, służby państwowe i państwowe sądy, pod warunkiem, że wszyscy oni PRZESTRZEGAJĄ PRAWA. Dlatego rozwiązaniem jest ustanowienie Konstytucji, prawdziwie chroniącej niezbywalne prawa człowieka, pozwolenie na funkcjonowanie stanów/kantonów/landów, które mogą tworzyć swoje systemy prawne w pewnym stopniu, pod warunkiem, że przestrzegają one Konstytucji, a pieczę nad nimi sprawuje federalny rząd i silne wojsko, chroniące jednocześnie całego regionu państwa przed agresją z zewnątrz. Taki system to nie ufoludek, tylko coś jak najbardziej realnego, nazywa się to federacja, z powodzeniem sprawdziło się to w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria czy Niemcy. W wersji minarchistycznej mielibyśmy po prostu rząd minimalny, a więc ograniczony do armii, policji, służb specjalnych, sądownictwa i minimalnej administracji, a więc rząd spełniające rolę tak jak opisywali to chociażby Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek czy Ludwig von Mises.

     

    A druga rzecz, którą chciałem przekazać: jeśli idzie o wzorce kulturowe potrzebny jest przynajmniej umiarkowany konserwatyzm. Piszę to zarówno zainspirowany kwestią preferencji czasowej i jej wpływu na jakość życia społecznego co opisywał Hans-Hermann Hoppe, jak i znajomości mechanizmu dywersji ideologicznej przedstawianego przez Jurija Bezmienowa (demoralizacja -> destabilizacja -> kryzys -> normalizacja. Potrzeba nam społeczeństwa opartego na zasadach, nie relatywizmie moralnym, potrzeba przemian ewolucyjnych, nie rewolucyjnych (które wiadomo z historii jak się kończą). Że już nie wspomnę o potrzebie zdrowego, przemyślanego patriotyzmu. 

    • 1
      wpis
    • 13
      komentarzy
    • 792
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witajcie!

     

    W kilku ostatnich nowych tematach z działu Świeżakowni pojawiło się stwierdzenie seniorów tego forum, że nowi użytkownicy nie czytają NAJPIERW forum i tworzą nowe tematy z tymi samymi pytaniami, które już były. I seniorzy już są trochę zmęczeni wałkowaniem tych samych tekstów, racji i stwierdzeń. 

     

    Zmotywowało mnie to do napisania postu na forum. Opisywałem tam moją przygodę z forum i to, że czytając posty, w międzyczasie kopiowałem sobie co ciekawsze i budujące cytaty, i często do nich zaglądałem, by czytając je potem wielokrotnie, budować w swojej głowie ‘nową filozofię męsko-damską’. Zbieranie cytatów przez ostatnie 7 miesięcy robiłem dla samego siebie. Jak się przeczyta kilkanaście tysięcy postów, to można ‘zgłupieć’ od ilości informacji. A tak pod ręką zawsze notatnik i najważniejsze ‘reguły gry’ – jest mi źle, otwieram i czytam jak inni mieli gorzej niż ja; przypomni mi się coś złego z mojej ‘kobieto-przeszłości’, to mam pod ręką wytłumaczenie; ma zamiar spotkać się z dziewczyną, to mam darmowy kurs PUA; dzwoni znajoma z pogaduszką, to mam darmowy ‘kołczing’ prowadzenia rozmowy z laską.

     

    Pierwotnie – wspomniany w pierwszym akapicie post na forum – zawierał 102 cytaty, które najbardziej mi odpowiadały i które w krótkich słowach przekazywały wiedzę dla mnie ważną. W ogólności w mojej tabeli brakło wielu kwestii, które pominąłem, uznając je za oczywiste dla mnie samego lub niedotyczące mnie. W trakcie dyskusji w wątku wyszło, że warto byłoby uzupełnić listę cytatów o brakujące elementy, tak aby stworzyć wersję bardziej uniwersalną.

     

    Lista rozrosła się więc do ponad 320 cytatów i zapewne będzie rosła. Uporządkowana jest w taki sposób, aby je czytając można mieć wrażenie pewnej historii o logicznych przejściach pomiędzy cytatami. Okazało się, że wszystkie wykopiowane cytaty da się uporządkować w pewną spójną całość podejścia do kobiet i do określenia siebie jako mężczyzny.

     

    Z góry przepraszam jeśli kogoś pominąłem lub uznałem, że z 2 bardzo podobnych cytatów wybiorę tylko 'lepszy', albo też, gdy standardowy cytat, np. 'bądź dobry dla zwierząt, one też kochać ciebie chcą' przypiszę jednej losowej osobie (np. jakiemuś szeregowcowi), a 100 innych osób, które też coś takiego później powiedziały (np. kapitan) zostanie pominiętych - ale taki kapitan zapewne będzie miał udział w innym ważniejszym cytacie zakładając prawdopodobieństwo tego, że skoro jest na forum dłużej, to miał większą szansę powiedzieć więcej mądrego. Jeśli znajdziecie jakieś ważne sensowne cytaty, które opisują jeszcze jakąś pominiętą kwestię, albo też lepiej oddają już opisaną niżej, to piszcie w komentarzach - pomyślimy, dodam, podmienię, itp.

     

    Poprawiłem błędy ortograficzne, gramatyczne, pododawałem przecinki i gdzieniegdzie w nawiasach [przyp.:…] dodałem pewne przypisy i wyjaśniania. Na pewno wiele ‘temacików’ nie zostało poruszonych - bo żeby opisać wszystko, to albo musiałaby powstać kolejna gruba książka Guru Niniejszej Sekty, albo trzeba po prostu przeczytać całe forum - ale chyba mam nadzieję, że udało mi się zsyntetyzować ‘clue programu’ tego forum. Wielu też rzeczy nie da się po prostu opisać w kilku zdaniach. Od tego jest forum, gdzie można znaleźć dokładniejsze i szczegółowsze wyjaśnienia wszystkich kwestii i problemów.

     

    Oto co z tego wyszło - czytając po kolei historia od tego kim jest mężczyzna, jaki powinien być, jak postępować z kobietami i jak się bez nich obejść!

     

    Mądry zrozumie po 1 zdaniu, nauczy się po 100, dla swojego rozwoju przeczyta i 1000; głupiemu nie wystarczy ani 1 ani bilion bilionów zdań.


     

    @JoeBlue

    Jeśli chcesz się nauczyć polować na owce - nie pytaj owiec. One gówno o tym wiedzą. Pytaj wilka. On o tym wie wszystko.

    @Stulejman Wspaniały

    Są też tacy, co walczą o dobro tych, którzy nie są jeszcze w stanie tego zrozumieć.

    @Subiektywny

    Odpowiedź na wszystkie Twoje pytanie (bądź na ich większość) znajdziesz bez problemu w wątkach i poszczególnych postach na forum.

     

    Są dwie kategorie forumowiczów, które szukają dróg na skróty i ‘instant odpowiedzi’ na pytania - są to zawsze przewijające się przez forum kobiety oraz w większości młodzi mężczyźni. Z reguły oczekiwania krystalizują się wokół odpowiedzi jednozdaniowej, krótkiej oraz takiej, która da rozwiązanie bądź od razu, bądź w krótkim okresie czasu.

     

    Dostaję liczne wiadomości na PW [przyp.: wiadomości prywatne na forum] od świeżych, generalnie młodych wiekiem, forumowiczów z pytaniami. Jedno, co łączy wszystkie te osoby, to chęć uzyskania odpowiedzi krótkiej (bo czytanie dłuższego tekstu męczy i nuży) oraz błyskawicznie rozwiązującej kwestie.

     

    Gdy dostają zwrotną odpowiedź, że czeka ich dość długi proces zmian wewnętrznych i kształtowania swojego charakteru ‘w ogniu walki’ - generalnie jak jeden mąż są rozczarowani. No bo przecież oni już mają zajebisty charakter i podejście do życia... Owszem, mają. Dwudziestoparoletnie, który zdąży się jeszcze wielokrotnie zmienić i otrzaskać.

     

    Tak jak wspomniałem - nic nie daje takiej satysfakcji, jak własne odkrywanie zgromadzonej tu wiedzy. Jesteś w dobrym miejscu, masz szansę mocno poszerzyć swoją wiedzę, a później bazując na niej oraz własnych działaniach - nabyć mnóstwo cennych umiejętności i postaw, które będą procentować w przyszłości.

    @qbacki

    Panowie, zapamiętajcie jedną rzecz. Nie cierpicie PRZEZ KOBIETY tylko PRZEZ BRAK ZNAJOMOŚCI ZASAD jakie panują.

    @Eredin

    Takie są, bo to ich natura i tego nie zmienimy. Jeśli wyłapiesz pewne schematy kobiecych zachowań i nauczysz się je czytać, to zauważysz nagle, że WSZYSTKIE zachowują się w określony sposób. Stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude, zgrabne, niezgrabne, itp., wykształcone po studiach i zwykłe fryzjerki ze wsi, alkoholowe imprezowiczki i spokojne szare myszki siedzące z książkami w domu.

    @Przemek1991

    PUA [przyp.: pick-up artist - artysta podrywu, potocznie: kurs uwodzenia kobiet] jest gówno warte, większość poradników pisana jest przez stulejarzy, którzy uważają się za znawców, a tak naprawdę gówno wiedzą o kobietach. Trzymaj się od tej wiedzy z daleka, bo do niczego konkretnego nie dojdziesz.

    @manygguh

    Forum to miejsce, w którym możesz się tego nauczyć, a nie wnerwiać się na kobiety, że nie ogarnia się ich gierek. One tego same nie kontrolują, więc po co negatywne emocje. To mija z czasem i zaczyna mi ich być trochę szkoda. Jak się wie, jak obsługiwać kobietę, jak schematycznie działa, jak działa haj zakochania, można mieć fajny ‘fun’ w życiu i bawić się procesem.

    @slavex

    Właśnie połknąłeś odpowiednią tabletkę i zaczynasz wychodzić z matrixa.

    @Mosze Red

    Po wyjściu z matrixa człowiek skupia się na sobie i realizacji własnych potrzeb i pasji, a nie cudzych i urojonych najczęściej.

    Potrafi realnie wartościować to, co otrzymuje i daje od siebie. Czyli robi więcej dla siebie i nie daje się robić w jajo.

    @RedBull1973

    Wyjście z Matrixa przecież wcale nie oznacza, że już nigdy nie będziesz miał związku z kobietą. Można mieć i często jest to całkiem dobre wyjście. Tylko że teraz znasz już ZASADY i nie masz naiwnych złudzeń co do ‘bezinteresownej miłości’ i ogólnie co do kobiet - a to bardzo dużo! Bardzo!

    @Bosman Nowicki

    Wychodzenie z tzw. matrixu, polega na usunięciu fałszywej i narzuconej nam wizji rzeczywistości. Jeśli wiemy, że ani my, ani kobiety nie odpowiadają za swoją naturę (bo została odziedziczona po przodkach), to trudno mieć tu do kogoś pretensje, chyba że do Pana Boga czy natury.

     

    Pozbywając się fałszywych oczekiwań, złudzeń, kiedy wiemy na czym to wszystko polega, wtedy możemy się cieszyć relacjami z kobietami, bardziej niż mając w głowie wszystkie błędne przekonania. Źródłem nienawiści, podejrzewam, jest konfrontacja nierealnych oczekiwań (wpojonych nam) z rzeczywistością.

    @SennaRot

    Najpierw musisz zrozumieć, że kobieta myśli, działa, czuje różnie w różnych okresach jej życia, zależnie od piramidy jej potrzeb. Kiedy zrozumiesz jak to działa i czym One się kierują w różnych okresach życia, poskładasz wszystko do kupy, będziesz świadomy procesów, co w konsekwencji prowadzi do tego, że możesz tym sterować.

    @CalvinCandie

    Twoim sukcesem jest już sam fakt uświadomienia sobie, że byłeś białym rycerzem bez jaj. Ale nie Ty jeden taki byłeś. Każdy z nas był kiedyś białym rycerzem i może nim być ponownie, jeśli nie będzie panował nad relacją z kobietą.

    @Długowłosy

    I dlatego właśnie główne przesłanie forum brzmi - naucz się być ze sobą sam szczęśliwy, a nie będziesz czuł żalu do nikogo, że nie potrafi dać Ci szczęścia.

    @HORACIOU5

    Potem usiądź i zastanów się nad tym, kim się stałeś i jak głęboko wlazłeś w czarną dupę. Im bardziej Cię to sieknie, tym lepiej, bo tym większą będziesz miał ochotę, żeby w końcu coś w sobie zmienić. To nie baby są pierdolnięte (taka ich natura, że wykorzystują rycerzy, którzy po prostu dają im się wykorzystywać), tylko Ty siedzisz po uszy w swoim własnym gównie.

    @Subiektywny

    Za pół roku czy rok - nie poznasz samego siebie z przeszłości! Wręcz będziesz się stukał z niedowierzaniem w głowę, jak ‘ten ktoś kim kiedyś byłeś’ mógł być taki naiwny, łatwowierny, manipulowany i żyjący cały czas z półotwartymi oczami. Ta zmiana to potężny, pozytywny kop w górę w życiu każdego świadomego mężczyzny. Ale trzeba na nią uczciwie zapracować! Nie oszukiwać samego siebie i nie osiąść na laurach w połowie drogi! Z własnego doświadczenia - serdecznie i szczerze POLECAM.

    @overkill

    Myślę, że przede wszystkim powinieneś przerobić lekturę forum i książki Marka [przyp.: Marek vel @Stulejman Wspaniały vel Boss/Guru/itp. - założyciel niniejszego forum] oraz jego audycje. Pozwoli Ci to na powolne nabranie dystansu do otaczającej Cię rzeczywistości. Zaczniesz rozumieć mechanizmy, które Tobą kierują i uświadomisz sobie przyczyny, które sprowadziły Cię do takiej sytuacji.

     

    Droga do odbudowy samego siebie będzie z pewnością długa i pełna wybojów - wątpliwości, refleksji i innych rzeczy. To taka długotrwała sinusoida (ja tak kiedyś miałem), najpierw są duże zawahania, bo będziesz jedną nogą w swoim ‘starym’ świecie, a drugą będziesz próbował wejść w nową przestrzeń. Z czasem zacznie się to regulować. Ale trzeba być przy tym pokornym i konsekwentnym wobec samego siebie, bo nikt Ci za pomocą złotego środka nie odmieni nagle rzeczywistości.

     

    Będziesz musiał zrobić to sam. Forum może przy tym udzielać wsparcia.

    @GluX

    Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie -> DZIAŁAJ ZNOWU… tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to, co chcesz od życia. Nigdy nie będziesz gotów na coś w 100%, nawet 90%, czy 80% na początku.

     

    Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie, a nie stawiaj ich sobie w głowie. Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ‘ego’.

    @Samiec Alfa

    Skoro nic nie jest ważne, a Ty jesteś nikim to co masz do stracenia? Nic!

    @Miner

    Nigdy tak o sobie nie mów! Już lepiej powiedź: ‘Jeszcze nie jestem kimś!’

    @Długowłosy

    Kiedy jesteś pogodzony sam ze sobą, NIKT nie może Ci NIC zrobić. NIC!

    @XYZ

    Nikt i nic nie powie Ci tylu miłych rzeczy, ile Ty sam. Nie licz na innych. Na mnie też nie.

    @ciekawyswiata

    Szukaj szczęścia w sobie, bo nigdzie indziej go nie znajdziesz.

    @brushedsteel

    To forum uczy mieć w dupie zdanie innych na Twój temat i to jest bardzo przydatna w życiu cecha. Warto nad nią pracować.

    @Samiec:)

    I powiem jeszcze raz: nie patrzcie na opinię społeczną, że tego i tego nie powinno się robić. Chuja tam prawda. Rób tak, jak Tobie jest dobrze i dla własnych korzyści, a najlepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na innych i nie pomagaj za bardzo, bo ludzie zamiast podziękować potem oplują Cię jadem. Tak niestety jest w większości przypadków.

    @radeq

    Bo idąc swoją ścieżką, trzeba się odciąć od ludzi, który nas ściągają w dół.

    @Pozytywny

    A trzeba powiedzieć, że większość ludzi chce nas ściągać w dół, nawet najbliżsi często. O samiczkach nawet nie ma co mówić, bo jeśli nie jest to z korzyścią dla nich, to będą Cię od tego odciągać siłą. Twoja kasa, Twoja pasja i nic nikomu do tego.

    @Przemek1991

    Jak z tym walczyć? Miej wyjebane na tych wszystkich ‘mędrków’. Oni robią to dla zniechęcenia Cię do dalszych działań i zwykłej zazdrości, bo widzą, że robisz coś, co daje Ci radość, a oni każdy kolejny dzień spędzają według jednego schematu.

    @qbacki

    Parę lat. Nie dni, nie tygodni,... LAT!!!! Parę lat zajęło mi zrozumienie jednej kwestii: Czy oni, kurwa, Ci w życiu pomogą? Czy coś pokażą, dadzą pieniądze? Ustabilizują życie? Przeżyją je za Ciebie? Spełnią TWOJE marzenia? NIE!!!! No więc, do kurwy nędzy, czemu przejmujesz się ich opinią?

    @Zbychu

    Moim głównym celem jest dążenie do marzeń, odkrywanie pasji i nauka samoakceptacji, praca nad sobą i poczuciem wartości, ale żeby tego dokonać muszę mieć chłodną głowę i kontrolować swoje życie.

    @SennaRot

    1. Rozwijaj się, najlepiej w kierunku, który lubisz i w którym chciałbyś działać. Wymaga to wytrwałości i determinacji.

    2. Nie siedź w stagnacji; wcześniej czy później zemści się to na Tobie.

    3. Nie pieprz, że wystarcza Ci to, co masz. Wystarcza na życie, ale chcesz tak naprawdę więcej. Potrzebujesz hajsu, również aby wyrwać się z domu rodzinnego. Im będziesz starszy, tym będziesz bardziej potrzebował.

    4. Szukaj innych możliwości, podejmuj nowe prace. Takie, aby podnosić kwalifikacje i zdobywać doświadczenie (umiejętności).

    5. Nie bój się zmiany pracy; jak widzisz, że nic nie wnosi w Twoje życie ani rozwojowo ani finansowo, szukaj czegoś następnego.

    6. Pracuj tam, gdzie są lepsi od Ciebie, aby się od nich czegoś nauczyć, aby w perspektywie czasu być w czymś specjalistą, więcej, coraz więcej zarabiać.

    7. Nie poddaj się stagnacji, nie kiś się w czymś, co za parę lat będzie tak samo wyglądać, gdzie za parę lat będziesz robić to samo i tyle samo zarabiać.

    @The Saint

    Młody mężczyzna w takim wieku ma przeć do przodu, świat zdobywać. A nie ograniczać się do poziomu 95% przeciętniaków, którzy w wieku max 25 lat, jak stado baranów, zakładają obrączki, ograniczając do blisko ZERA swoje możliwości działania.

    @HORACIOU5

    Przecież opinia społeczeństwa jest najistotniejszym wyznacznikiem mojego życia i pod nią się MUSZĘ podporządkować! Jebać moje szczęście i to czego ja chcę bo... bo... no bo co ludzie powiedzą, no! Opinia ludzi ponad wszystko! Fuck logic!

    @żniwiarz

    Strach przed samotnością to jebana iluzja, jeden z filarów matrixa.

    @HORACIOU5

    Też się kiedyś tego obawiałem. Uwierz, że nie warto poświęcać szacunku do samego siebie i swojej własnej godności tylko po to, aby nie być samemu.

    @qbacki

    Coś mi po cichu podpowiada, że ludzie, którzy boja się być sami lub maja stracha przed rozstaniem, nie maja pomysłu na siebie, na życie, na to jak ma wyglądać ich przyszłość.

    @Dante

    Nie daj sobie wmówić, że samotność mężczyzny to coś złego. To ten sfeminizowany świat, który stoi na głowie, nadał szlachetnej samotności pejoratywnego znaczenia.

    @zuckerfrei

    Z jakiego tonącego statku? Ty chłopaku masz to szczęście, że ciągle spawają Cię w stoczni! Polecić Ci dobre spawarki? Są 4, cztery książki Bossa; kup w pakiecie i czytaj, a jak nie zrozumiesz, to raz jeszcze!

    @Zerwito

    Dobrze, że się obudziłeś. Pomyśl sobie, że niektórzy nigdy tego nie doświadczą. Popracuj nad samooceną - wszystko inwestuj w siebie. Jeżeli nadal będziesz chciał mieć dzieci, to możesz je mieć. Facet może być ojcem po 70-tce. Nie musisz się żenić, ani nawet mieć związku. Możesz mieć kochane dziecko i je wychowywać. Tylko pytanie: czy to Twoje pragnienie, czy wpojone przez programistów [przyp.: matrixa]. Zastanów się nad tym. Pamiętaj, teraz jesteś wolny.

    @Drizzt

    To jest ten, tak zwany, kryzys wieku średniego, który błędnie został powszechnie uznany za naturalne zjawisko w życiu każdego mężczyzny, a tak naprawdę jest niczym innym, jak uświadomieniem sobie błędnych decyzji ciągnących się latami, życia w narzuconym schemacie i ciągłym strachu przed zmianą tego stanu rzeczy.

    @JoeBlue

    Myślisz, że Ty jeden dostałeś w dupę? TYLKO Ty możesz zrobić tak, że się pozbierasz, a baby nie maja z tym nic wspólnego.

    @jake

    Natura kocha skurwieli i nienawidzi mięczaków - za bycie miłym dostaniecie po dupie, za bycie skurwielem zostaniecie wynagrodzeni - dokładnie odwrotnie jak wmawia nam społeczeństwo.

     

    Posłuchaj, zwolnij i miej dokładnie w dupie, co w danej chwili robi, myśli, mówi cała pozostała część świata.

    @Subiektywny

    Mężczyzna przede wszystkim MA BYĆ SOBĄ, CIESZYĆ SIĘ I CZERPAĆ SATYSFAKCJĘ Z TEGO CO ROBI I EMANOWAĆ POZYTYWNĄ ENERGIĄ (owe półmityczne wibracje - ale faktycznie to przyciąga ludzi!). Reszta (w tym zainteresowanie kobiet) - to możecie mi wierzyć bądź nie - ale jest to wyłącznie pochodna powyższego.

     

    Facet to ma być facet - twarda ręka, głowa wysoko uniesiona, dominant. Ma symbolizować i emanować siłą.

    @SennaRot

    Nie można podejmować ważnych decyzji życiowych bez analizy (wyobrażenia perspektywy skutków jej w czasie) i będąc do nich samemu nie do końca przekonanym.

    @Brzytwa

    W praktyce sprowadza się do tego, że albo rządzisz Ty, albo rządzą Tobą.

    @Mendoza

    Bo to prawo się wywalcza, a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    @Adolf

    Jak masz wątpliwości żeby komuś zaufać, to mu nie ufaj. Niewiele stracisz, dużo możesz zyskać.

    @Tarnawa vel Lancelot

    Facet robi, nie mówi.

    @Krzysiek1991

    Może jestem młodszy od większości z was, ale parę lat młodocianych błędów z loszkami nauczyło mnie 4 mądrych zasad. Jedna z nich, to że prawdziwym mężczyzną się JEST, a nie BYWA.

    @Oświecony

    Jakie cechy powinien mieć idealny (lub prawdziwy) mężczyzna? Jedna kobieta odpowiedziała, że: ‘Mężczyzna nie powinien mieć żadnych cech kobiecych!’

    @Dante

    Szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie, a nie w innych ludziach.

    @zuckerfrei

    Ty masz, kurwa, nauczyć się liczyć sam na siebie i mieć wiarę w siebie i swoje możliwości - chcesz wsparcia od kobiety, dziewczyny? No, kurwa, niżej nie da się upaść...

    @Przemek1991

    Należy mieć przede wszystkim poukładane życie z samym sobą, a żadna kobieta nie będzie w stanie spierdolić nam życia.

    @Dobi

    Jakoś dziwnie: ludzie przestali już mi mówić, że żadna kobieta mnie nie chce, że nie potrafię żadnej zdobyć. Ciekawe dlaczego? Może widzą, że wcale mi to nie przeszkadza i codziennie jestem w dobrym nastroju, a oni - nie? A może to ta moja pewność, że idę właściwą drogą i moja decyzja jest w pełni świadoma?

    @Stulejman Wspaniały

    Uświadom sobie, że jesteś słaby, bo Ci zależy na seksie, stabilności i braku samotności.

    @TPakal1

    Dlatego tacy są, bo są pod silnym kobiecym wpływem na ich życie. Najpierw matek, potem żon. Ten skutek w postaci silnego obniżenia ich wartości przez wychowywanie w wiecznym poczuciu winy, poczuciu winy za popęd seksualny, za masturbację, za brak dziewczyny, za posiadanie głupiej dziewczyny, za bycie kawalerem, za małe zarobki, za kochanki, i tak dalej w nieskończoność. Jak kurewsko silnie destrukcyjny wpływ na chłopaków, późniejszych mężczyzn, ma nasze chore destrukcyjne społeczeństwo to my dobrze wiemy, a ci, co nie wiedzą, powinni jak najszybciej sobie to uprzytomnić.

    @Eredin

    Romantyk myśli, że kobieta jest wspaniałą istotą, a on zwykłym śmieciem niegodnym zawiązać jej buta (no niestety, często tak myślą). I robi takie podchody, aż w końcu popełnia serię książkowych błędów i traci resztki godności. Konkretny koleś ma w dupie laski, a nawet jeśli nie, to na pewno ich nie stawia wyżej od siebie. I one to czują; desperata wywąchają na kilometr.

    @TPakal1

    To jest problem wielu z nas. Oceniamy i wartościujemy swoją męskość przez pryzmat kobiet. Bardzo duży błąd.

    @Assasyn

    I nie szukaj potwierdzenia swojej męskości w kobietach, to podstawowy błąd, kobieta nigdy Ci tego nie da, da Ci trochę przyjemności, dobry seks, trochę ciepła, ale to nie jest to, co powinno być, każdy mężczyzna ma w sobie taki silny, męski pierwiastek, tylko że to przykryte jest solidną warstwą syfu. To musi wychodzić od Ciebie, nie musi, ale powinno, nie uzależniaj swojego poczucia wartości od opinii innych, bo narażasz się na okropne wahania nastroju, stresu wymieszanego z przyjemnością.

    @Przemek1991

    Kobiety to wspaniałe istoty, ale nigdy nie należy stawiać ich na piedestale. Ona może być jedynie dodatkiem do spełnionego życia. Kiedy nadajesz pannie najwyższy status w swoim życiu, to z góry skazujesz się na porażkę, bo one, po pierwsze, na dłuższą metę nie znoszą faceta, którym mogą sterować jak chcą, a po drugie, potrafią to bezlitośnie wykorzystać.

    @Ziomisław

    Sraj na to, co w komediach romantycznych nazywają miłością. To bajka dla starych ciot i ciotek. Zakochanie to tylko chemia, mija i kończy się kacem. I nie jest tym samym co miłość. Ta ostatnia, prawdziwa, zaczyna się ponoć od siebie.

    @Subiektywny

    Prawdziwy Alfa nie ma takich dylematów. Bo jego pozycja i pewność siebie maja dwumetrowy fundament i nikt nie waży się go nawet tknąć. Samiec Alfa nie ma taktyki. On wchodzi i przejmuje. On nie próbuje dominować, on po prostu dominuje.

    @parafianin

    Mężczyźni kontrolują sytuację nie reagując. Kobiety będąc hiperemocjonalnymi. Kto ulegnie, ten przegra.

    @jaro670

    Silny samiec nie negocjuje tylko wymaga.

    @Assasyn

    Badboy jest atrakcyjny, bo wywołuje w kobietach emocje, mimo słownych zapewnień, że Ona by na takiego chuja nie poleciała, ulega mu; typowy badboy charakteryzuje się tym, że zapewnia skrajne emocje, raz jest misiem, cieplutkim, a za chwilę może zdemolować kuchnię za to, że obiad był za słony. Typowy badboy jest ogromnym wyzwaniem dla kobiety, ona nie potrafi go okiełznać. […]dlatego jest często człowiekiem skrajności. A to kobiety cholernie pociąga […].

    @RedBull1973

    Samiec Alfa nie boi się o swoją kobietę, bo Alfa WIE, że jest ZAJEBISTY dla swojej samicy i laska go nie puści w trąbę przy pierwszej lepszej okazji... To ONA powinna obawiać się o utratę takiego mężczyzny, jak Ty! No chyba, że... no właśnie, może nie do końca jesteś dla niej Alfą...?

    @Adolf

    Przypomnę, że samiec Alfa nie ma kłopotu z kobietami, po prostu olewa je. Ten samiec nawet nie pomyśli żeby wkurwiać się na babę. Normalnie spuszcza ją w kibel i zapomina. To Wami powinno kierować. Żadnej tolerancji na jej fochy. To Wy kreujecie kobietę i jej zachowanie. Ale kobiety są jakie są. Nasze podejście do nich powoduje ich współpracę lub nie. TO WY GENERUJECIE ICH POSTAWĘ! I wkurwiać się możecie tylko na siebie.

     

    Jeżeli wejdziecie w zawiązek, ogarnijcie babę, od samego początku! Wyznaczcie granice i pilnujcie jej. A nie, że  pod wpływem hormonów rozpływacie się dla swojej loszki. Wstyd i poruta! Tak nie powinien zachowywać się ogarnięty samiec.

    @Subiektywny

    Zachowanie bad-boya rozbudza w kobiecie masę emocji w pełnym spektrum: od euforycznych uniesień po szalonych głupotach do wściekłości i depresji, gdy jest gnojona. Na dodatek wszystko to przeplata się z sobą co chwila. Plus załącza u kobiety to słynne ‘już ja go zmienię’, ‘już ja sprawię, że będzie pełzał za mną na kolanach żebrząc o miłość’, itd.

    @mac

    Cham - mężczyzna mówiący prawdę, której kobieta nie chce słyszeć.

    @Mayki

    Znajoma pewnego chłopaka powiedziała mu: ‘My kochamy skurwysynów, a wychodzimy za mąż za frajerów.’

    @rewter2

    Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro czy zło. Jest natomiast nadrzędny cel, tj. zapewnienie przeżycia sobie oraz swojemu potomstwu, oraz przetrwanie gatunku w taki sposób, aby zmaksymalizować jego szanse na rozwój w przyszłości.

     

    To dlatego kobiety kleją się do samców Alfa, to dlatego kobiety ruchają na kasę beta-providerów i dlatego są w tym tak skuteczne, bo nawet nie przyjdzie im do głowy zastanawiać się czy jest to ‘obiektywnie filozoficznie’ dobre, a biorą pod uwagę tylko to, czy jest to dobre dla nich samych oraz ich potomstwa.

    @Klapaucjusz

    A wystarczyło uznać wyższość niektórych pod pewnymi względami, bez konieczności deprecjonowania własnej osoby. Przy okazji widać jak kobiecą psychikę mają tacy matrixowcy - bierna agresja to babska broń głównie.

     

    Tradycyjny świat mężczyzn to ustalone hierarchie i nie ma nic uwłaczającego w tym, żeby uznać, że osobnik A ma więcej hajsu, a osobnik B jest w stanie znokautować mnie w 5 sekund, i choćbym poświęcił lata na zarabianie i trening, to raczej ich nie przewyższę, bo startowali z innego poziomu.

    @qbacki

    Moja rada na wszystkie związki jest taka: jeżeli wchodzisz w związek, to musisz mieć pasję.

    @Logan

    Co do pasji. Pierwsze zastrzeżenie: kobiety jej nie mają. Tzn. niektóre tak, ale to są wyjątki, rzędu jedna na sto. Po drugie: nie mylić jakiejś chwilowej mody, jakiejś pierdoły typu ‘lubię oglądać dobre filmy’ z pasją. Pasja to jest coś wyjątkowego, coś, na czym niestety niewielu potrafi zarobić. Jednak jeśli im się to uda, to... nie pracują, a jedynie realizują swoją pasję.

    @Przemek1991

    Dla mnie osobiście, pasja to robienie czegoś nie dla kasy, lecz czystej przyjemności, wręcz z chęci oderwania się od codziennej rutyny spowodowanej pracą, bądź innymi obowiązkami.

    @qbacki

    Pasja to coś, co staje się naszą obsesją. Jesteś wtedy jak wariat. Skoncentrowany na swoim, na tym co kochasz. Wtedy nie liczy się opinia innych czy to, że ktoś Ci będzie pierdolił o rzeczach, które nie mają dla Ciebie znaczenia. Pasja to jak jazda pociągiem. Tam masz proste tory. Wiesz gdzie idziesz, dokąd zmierzasz. A jak trafiają się osoby zajarane w tym temacie, to stajesz na stacji, o ile chcesz, i je zabierasz.

    @qbacki

    Ty masz atakować, żyć dla siebie, dążyć do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą. Jeżeli masz coś, co nazywa się hobby, to próbujesz się tym zająć. Jak masz pasje, to robisz wszystko, żeby tylko mieć to przy sobie i nic innego Cię nie interesuje.

    @Bonhart

    Trzeba mieć pasję, trzeba się jej poświęcać, a kobieta musi wiedzieć, że nie stoi na piedestale, a gdzieś pod nim, i czeka na swoją kolej.

    @qbacki

    Większość doświadczonych chłopaków tutaj już wie, jak cenny jest nasz czas i wie też, że poświęcanie go dla kobiety nie jest najlepszym rozwiązaniem.

    @GluX

    Kobieta nie wytwarza swojej energii - energia kobiety jest bardziej odzwierciedleniem nas samych.

    @mac

    Kobieta nie lubi stawiać się w roli proszącego, tylko kocha brać - zawsze, i nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o energię, żeby coś się działo. Niezależnie, ile właduję w kobietę i tak będzie za mało. Mężczyzna to energia dająca. Kobieta to energia przyjmująca.

    @Stulejman Wspaniały

    Najwyższa pora, by ludzie się obudzili z tego bajkowego snu o tym, że kobiety kochają nas za wnętrze. Oczywiście kobiety tak mówią, no a co mają mówić? Że dokładnie kalkulują ile jesteś wart i czy może nie znajdzie się lepszy?

    @Długowłosy

    Kobiety oceniają facetów tylko i wyłącznie po wyglądzie i kasie - pierdolenie o ‘inteligencji i charakterze’ to totalna mrzonka i największe oszustwo jakie można sobie wmówić.

    @Mr Bread

    Zamiast rozpisywać się, proponuję nie myśleć o tym, skupić się na swoich pasjach i gromadzeniu zasobów. Prędzej czy później kobiety same zaczną Cię podrywać.

    @XYZ

    Nieważna twarz, gdy resztę masz.

    @Rnext

    Facet może być nawet ubogi, o ile ma kasę.

    @Przemek1991

    Wygląd w przypadku faceta nie odgrywa aż tak dużego znaczenia, ponieważ dla kobiet ZAWSZE najważniejsze będzie to, by facet miał możliwie jak najwyższą pozycję społeczną.

    @RafX

    Kobiety są w stanie wybaczyć wszystko oprócz słabości i braku pieniędzy.

    @XYZ

    Bracia. Nie zgadzam się. To nieprawda, że kobiety lecą na kasę. Kobiety lecą... na mężczyzn z kasą! Ewentualnie lecą... do innego, gdy kasa się kończy.

    @zuckerfrei

    Poduszka finansowa - oszczędzaj - wyrób sobie ten nawyk i odkładaj cash. I tak na przyszłość, nigdy nie mów samicy, ile masz odłożone, itp. Ona ma wiedzieć, że MASZ cash, ale NIGDY ILE masz!

    @Tomko

    Oprócz statusu kobiety szukają poczucia humoru, inteligencji oraz decyzyjności u mężczyzn.

    @SennaRot

    Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie, to przepadłeś z kretesem, Bracie.

    @RedBull1973

    Albowiem zgodnie z teorią SMV [przyp.: Sexual Market Value - wartość na rynku seksualnym] (i z życiowym doświadczeniem!), samica do szczęścia potrzebuje samca o WYŻSZYM SMV, niż jej SMV! Nie może być męskie SMV równe ani mniejsze niż samicze, musi być wyższe!

    @Subiektywny

    Na pytanie czego chcą kobiety należy odpowiedzieć w następującej kolejności: Po pierwsze - chcą jak najwięcej. Po drugie - wszystkiego, a dokładniej: wszystkiego tego, co sobie aktualnie w danym momencie zaimaginują. Po trzecie - zdobytego Twoim, samcze, staraniem lub Twoimi rękami, przy jak najmniejszym nakładzie środków własnych kobiety.

    @Subiektywny

    Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności.

     

    Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności.

    @The Saint

    Dodać można do tego kolejne mądre zdanie: ‘Każda kobieta wykorzysta mężczyznę na tyle, na ile ON jej pozwala.’

    @SennaRot

    Pamiętajmy, że One grają na takich zasadach, na jakie My pozwalamy, o ile potrafimy się ich trzymać (zasady i konsekwencja).

    @Drizzt

    Nie ma znaczenia czy będziesz z tą, czy z inną. One takie po prostu są. Będzie tak bez wyjątku. Dlatego musisz być świadomy i jasno stawiać granice. To zależy tylko od Ciebie, bo one wycisną z Ciebie ile tylko mogą.

    @Waginator

    Kobiety bardzo często narzekają, że faceci lecą tylko na ich wygląd, że zależy im tylko na seksie i traktują jako obiekt seksualny. Natomiast facetów często boli fakt, że są traktowani jak bankomaty i kobietom zależy głównie na ich pieniądzach. Pomijając wyraźną analogię pomiędzy tymi dwoma postawami, można tu dostrzec pewien paradoks.

     

    Mianowicie zarówno kobiety i mężczyźni doskonale wiedzą, że wygląd kobiet jest ich głównym atutem, co zresztą same wykorzystują, a pomimo to narzekają na ten fakt. I w drugą stronę faceci, część świadomie, większość podświadomie, wiedzą, że kobiety pragną hajsu, który jest głównym atutem mężczyzn, a pomimo to często uznają to za zjawisko negatywne.

     

    I tak paradoksalnie, wartość kobiety, która jawnie mówi, że pociągają ją pieniądze faceta zaczyna spadać, tak samo wartość faceta, u którego widać, że zależy mu na seksie, również zaczyna spadać.

     

    Ta alternatywna teoria wyjaśnia, dlaczego niezainteresowani danymi kobietami faceci są dla nich bardziej pociągający, a komplementy często wywołują odwrotny skutek do zamierzonego.

    @RedBull1973

    Jednak z perspektywy czasu bezwzględnie uważam, że ZAWSZE TRZEBA startować do TYLKO tych ładnych, najładniejszych!

    @von.hayek

    Wzór na optymalny wiek kobiety to: WiekKobiety = (WiekMężczyzny / 2) + 7. Czyli jak mamy 40 lat, to samica najlepiej aby miała nie więcej niż (40/2)+7 = 27. Jak mamy 28 lat, to (28/2)+7 = 21.

    @Długowłosy

    Dlatego strategia wiązania się z kobietą 18-23, którą możesz jeszcze w miarę ‘ukształtować’ jest słuszna także z tego powodu. Laska po 25 roku życia to kobieta z bagażem różnych doświadczeń, dodatkowo zazwyczaj cholernie zmanierowana, a przy okazji rozpuszczona przez ‘białorycerstwo’.

    @SennaRot

    Termin przydatności pełnej mężczyzny - dopóki jest sprawny fizycznie.

     

    Termin przydatności pełnej kobiety - do 25 roku życia, maks. do 28 ze sporym naciągnięciem do 30-stki (jeżeli jest w pełni zdrowa, uwzględniam podejście białorycerstwa).

     

    Mam na myśli macierzyństwo, ale również SMV. Później większość kluczowych funkcji odpada, więc spadają do funkcji podrzędnych i tak są traktowane przez samców... co ich bardzo frustruje. Stąd narzekania typu ‘prawdziwych mężczyzn już nie ma’ i pochodne. Jak wiadomo żadna Pani nie lubi grać ról drugoplanowych. Jednak w pewnym wieku tylko takie im pozostają.

    @overkill

    Wiązanie się ze starszą kobietą oznacza słabość faceta - gościa, który z różnych powodów nie jest pewien siebie albo jest w dołku, albo został tak ukształtowany, że tej pewności nigdy nie miał. Pewny siebie i, na przykład, jeszcze zasobny facet nie wejdzie w taki układ.

    @Długowłosy

    Kobieta po 30-stce, która nie ma dzieci, rodziny, etc., to z biologicznego punktu widzenia ‘przegraniec’ - tak, nie facet, którego tak chętnie nazywają różne Panie ‘looserem’, a różne pantofle płci męskiej ‘niedojrzałym’. Powtarzam - kobieta po 30-stce nie ma prawa wymagać niczego, poza zlitowaniem się nad jej samotnością i więdnącą urodą. Kobieta 30+ = tylko seks.  Przehulałaś młodość - a co mnie to obchodzi?

    @SennaRot

    Dla kobiety po 30-stce to ostatnia szansa w życiu, aby mieć dziecko i zaspokoić mega silny i coraz bardziej dominujący instynkt macierzyński. Jak nikt ich nie weźmie, to zostaje samotność, a tego panicznie się boją.

    @Herbu Mizogin

    W końcu o to w zasadzie walczył przez 150 lat ruch emancypacyjny/feministyczny - o nadanie wartości atrybutom, które wcześniej dyskwalifikowały kobietę jako partnerkę, tj. starości, brzydocie i braku zdolności prokreacyjnych.

     

    Młoda, urodziwa dziewczyna nie potrzebuje żadnych ‘praw kobiet’ - wystarczy, że założy krótką spódniczkę. Kobiety dobrze rozumieją, że ich wartość spada wraz z wiekiem - stąd ta cała uruchomiona u schyłku XIX wieku machina, której celem było wzbudzenie w mężczyznach poczucia winy, że nie dostrzegają w Paniach ‘duszy’ dokonując wyborów w zgodzie z naturalnymi popędami.

     

    W szerszym kontekście, to cały proces demokratyzacji społeczeństw jest próbą niwelacji naturalnych różnic między jednostkami poprzez odwrócenie pojęć i nadawanie ‘praw’ wszelkiej maści ‘pokrzywdzonym’.

    @Assasyn

    Piszesz, że laska ma jakieś dziecko? To spierdalaj jak najdalej: szuka sponsora; jakby doszło do sexu, waliłaby się jak królik, tylko dlatego, żeby złapać Cię na haczyk. Chodzi o zasoby dla dziecka, Ty jesteś, moim zdaniem, pionkiem, no ale mogę się oczywiście mylić.

    @parafianin

    Czyli w młodości spluwała na miłych chłopaków, a po 30-stce, z dzieciakami, nagle potrzebuje ‘miłego i zaradnego’, który będzie ‘dobrym ojcem dla jej dzieci’. I już na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie, że na więcej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej [przyp.: wyjątkowej osoby jak Ty/wyjątkowej panny jak ona].

    @RedBull1973

    Samica z małym dzieckiem (lub jeszcze gorzej - z dziećmi!) to pewny generator zajebistych problemów! A już najgorszy układ, jak jeszcze mężczyzna też ma swoje dzieci, i chce z nimi utrzymywać normalny kontakt.

    @Dobi

    Z kobietami z dziećmi generalnie jest taki problem, że one nie szukają partnera dla siebie. One szukają nowego ojca dla swoich dzieci. Wszystko jedno z jakiego powodu się rozstały z ich ojcem, czy to była wpadka dyskotekowa, czy małżeństwo.

     

    Samotne matki nie szukają ustatkowanego faceta. One szukają jelenia, który będzie ojcem dla ich dzieci. Jelenia, który będzie utrzymywał je i ich bachory.

    @Gość Dr Caligari

    Jest taka scena z filmu ‘Dziękujemy za palenie’ (‘Thank you for smoking’), gdy główny bohater zwraca się do partnera swojej byłej żony i matki ich córki: ‘Pamiętaj - to ja jestem jej ojcem, a ty tylko posuwasz jej matkę.’

    @Oktabryski

    W podrywaniu kobiet przydaje się bywanie aroganckim i zdecydowanym. Trzeba po prostu brać jak mężczyzna to, co kobieta ma do zaoferowania.

    @Oktabryski

    Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, randki służą do odrzucania kandydatek/kandydatów, którzy z różnych względów są nieodpowiedni. Twoje rówieśniczki posiadły tę wiedzę i wykorzystują ją bez litości od co najmniej 10 lat. Jeśli dojdziecie do zdania, że oboje sobie odpowiadacie, randkowanie się skończy i zacznie się dopiero budowanie związku.

    @Ludzki.Człowiek

    Nie spinać się, czerpać przyjemność z procesu poznawania i świadomość, że prędzej czy później samica przeskoczy na inną gałąź, działa cuda.

    @qbacki

    Pamiętajcie: jeżeli kobieta wychodzi z Wami na kawę, lody (obojętnie jakie), piwo, wódkę, czy nawet po ciemku do kibla, to zawsze ma już w głowie plan jak Cię wykorzystać. Świadomie, nieświadomie, ale ma. Obojętnie czy chodzi jej o pieniądze, frajdę, seks, zaspokojenie własnych potrzeb, czy też bezpieczeństwo, bo ‘ona boi się iść sama po ciemku do kibla’. ZAWSZE o tym pamiętajcie. One we WSZYSTKIM mają swój interes.

    @qbacki

    W ogromnym skrócie: kobieta SZUKA. Szuka podświadomie jak najlepszej opcji dla siebie. Musi to być jak najlepsza opcja do zapłodnienia.

    @SennaRot

    Kobieta nigdy nie przyzna się do tego nawet jakby to było oczywiste. One nigdy nie przyznają się wprost do czegoś, co jest społecznie nacechowane negatywnie.

    @SennaRot

    Kobiety lecą, pieprzą się, kochają drani. Dobrych facetów wykorzystują, olewają i gardzą nimi podświadomie.

    @Rnext

    Kobieta gada, gada i gada. ‘Waha się’, bo nie ma pewności co do Twoich reakcji i skali posiadanej władzy/przewagi/kontroli.

    @Samiec Alfa

    Otóż każda z nich posiada syndrom kameleona. Dostosuje się do Twoich oczekiwań. Wcześniej tego nie dostrzegłem za czasów białorycerskich, ale każda z pań była tą idealną i tą jedyną. Każda z nich posiadała ten sam zestaw cech, które najbardziej mi się w nich podobały.

    @Brzytwa

    Endorfinki szaleją w myśl kopulacji i przedłużenia gatunku o czym jeszcze nikt nie ma pojęcia.

    @Subiektywny

    Z tego co zauważam - statystyczna kobieta w relacji szybciej wychodzi z trybu ‘motylki w brzuchu’ i wchodzi w tryb ‘rachuję, kalkuluję i stawiam relację pod siebie i swoje oczekiwania’. Facet jeszcze biega zalofciany i niczego nie zauważa, gdy panna już go warunkuje jak psa i trenuje. A gdy się już, jeden z drugim, z tego pierwszego ciągu miłosno-narkotycznego jako-tako wybudzi, już jest generalnie pozmiatane.

    @Brzytwa

    Endorfinki się skończyły :<

    @rarek2

    Ale pamiętaj o jednym, bardzo ważnym, te anioły, piękne istoty, to w 90% tylko skorupy. W środku siedzi głupia, nadęta, próżna, wyrachowana baba. One zazwyczaj mają jeden cel (Marek nazywa je ‘zawodniczki’): znaleźć frajera z kasą, który zapewni im wygodne życie; takiego, z którego będą czerpać bez umiaru, by na koniec okraść z co najmniej połowy majątku - a wiem o czym piszę, bo rozmawiam czasami z jednymi co bardziej szczerymi. Reszta, czyli tzw. miłość jest bardzo rzadko spotykana; i nie mieszaj miłości z hajem hormonalnym - bo to dwie różne rzeczy.

     

    Jak do sprawy podejdziesz w ten prosty sposób to będzie Ci łatwiej. Bierz od nich co dadzą i co chcesz i tyle. Pod żadnym pozorem nie żeń się, w seksie się zabezpieczaj samemu, nie licz na zabezpieczenie loszki - bo wrobi Cię celowo w dzieciaka. A poza tymi gorzkimi słowami - podrywaj je, ciesz się nimi, przelatuj je.

    @Nomorepanic

    Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo ‘żadna nie jest zainteresowana’ albo ‘że wszystkie już zajęte’ - stawiasz się w pozycji ciamajdy.

    @Honest

    Nigdy kobietom nic nie obiecywałem, a wręcz otwarcie mówiłem, że ani związek, ani posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Zazwyczaj słyszałem wtedy, że widocznie nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. To, że niektóre uznawały to za wyzwanie, nie jest moją sprawą.

    @Geralt

    ‘Nigdy nie bierz dupy z własnej grupy.’ Nigdy się nie spoufalaj z kobietami z pracy. W pracy robisz swoje i wracasz do domu. W pracy pracujesz, a nie romansujesz i skup się tylko na tym. Teraz loszka będzie się mścić. Teraz spodziewaj się dziwnych akcji. Typowych dla kobiet.

    @Vincent

    Co do MĘŻATEK - nie byłbym w stanie się z jakąkolwiek przespać. Nie chodzi tu już o moje osobiste zasady, tylko o fakt że w wiele większym stopniu solidaryzuję się z moją płcią niż z przeciwną i po prostu nie byłbym w stanie zrobić takiego świństwa innemu, facetowi, być może kochającemu i naiwnemu mężowi.

    @GluX

    Na tym forum nie ruchamy mężatek. Niech się rozwiedzie i pobędzie sama - a nie, że skacze od razu na lepszą gałąź.

    @Długowłosy

    Od samego początku nie daj się ustawić w pozycji zabawiacza, który organizuje księżniczce czas, jaki ona łaskawie mu użycza, samemu nie wiedząc co z nim zrobić. Zapraszasz kobietę do SWOJEGO świata i dajesz jej z niego korzystać (Twoich pasji, zasobów) w zamian za jej odpowiednie zachowanie.

    @Rnext

    Przypomina mi się wywiad z pewną laską prowadzącą biuro matrymonialne. Opowiadała, że panie przychodzą z takimi wymaganiami, których nie jest w stanie spełnić większość facetów. Więc ona proponowała im ‘obniżenie’ tychże wymagań. I tu uwaga. Nie proponowała ‘urealnienia’ wymagań, tylko kodowała im że ‘coś muszą obniżyć’ (bo faceci są tacy kiepscy, a one świetne).

    @Brzytwa

    Skoro mamy równouprawnienie to niech spierdalają być silne i niezależne gdzie indziej.

    @Dobi

    Kobieta jest przekonana o swojej atrakcyjności, bo wszędzie znajduje adoratorów. Szczerze gardzi takimi. Jeśli w jej otoczeniu pojawia się ktoś, kto zachowuje się inaczej od pozostałych samców, to babka łapie w mózgu zwarcie styków: ‘Jak to? On na mnie nie leci? - Przecież wszyscy lecą! On też powinien!’

    @Odlotowy

    Błędem faceta jest to, że nieustannie biega za kobietami, ponieważ przyjęło się społecznie - szczególnie u Nas - że 30-sto letni facet to powinien już mieć własne mieszkanie, najlepiej w kredycie, dobry samochód, najlepiej w wersji rodzinnej, obok siebie kobietę i dzieciaka w drodze. Niby ta wizja jest pro-rodzinna i jak najbardziej w porządku... ale ja zadaję pytanie - a co z kobietą? Wymagają od facetów, to niech wymagają od kobiet.

    @Pyrrus

    Liczy się tylko to, czego Ty pragniesz. Kobieta ma być tylko dodatkiem do Twojego wspaniałego życia. Prawda jest taka, że choćbyś nie wiem co zrobił, to i tak nie poznasz jej w 100 procentach.

    @Długowłosy

    Zasada 3 randek - jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków.

    @HORACIOU5

    W przypadku, kiedy mężczyzna zostaje olany, to po prostu ma to gdzieś i zaczyna interesować się inną kobietą. U pań działa to tak, że kiedy widzi, iż nagle interesujesz się inną, a ją masz gdzieś, to robi jej się zwarcie w główce. Oprócz ogólnego schematu w postaci: ‘Dlaczego on już nie lata za mną? Przecież powinien dalej się starać o moją uwagę, bo jestem taka super!’

    @jaro670

    Wyjebka, to najlepsza terapia na świecie.

    @Subiektywny

    Jedna z największych kar dla kobiety to obojętność względem niej.

    @Lukas

    Kilka podstaw:

    1. Przenosisz się szybko do reala, spotkanie w 4 oczy, może być gdzieś w centrum, szybko krótko, dobre wrażenie i dalej w dzień.

    2. Żadnego pierdolenia o smutach, od razu przebojowo do celu, czyli do ‘dziury’.

    3. Musisz się wylansować i zbijać ich naciągniętą, jak guma w majtkach, wartość.

    4. Cocky and funny - czyli przedrzeźniasz się, negujesz, odbijasz, lekki podtekst erotyczny.

    5. Żadnych smsków, pierdololo na czacie czy telefonie.

    6. Na tych portalach chodzi o jedno, więc nie zgrywaj świętoszka i nie udawaj, że nie wiesz.

    7. Tylko ładne laski; omijaj pojebane i lochy.

    8. Musisz grać niedostępnego, nie mam czasu, jestem busy [przyp.: ang. zajęty], jutro mam randkę z nowopoznaną panną, itp., itd.

    9. Jedne szukają atencji, inne kutasa.

    10. Potraktuj to jak grę marketingowo psychologiczną - wyróżnij się z tłumu matołów.

    @Subiektywny

    Żadna, ale to żadna dziewczyna czy kobieta NIE DA PO SOBIE POZNAĆ, ŻE JEST ZDESPEROWANA NA ZWIĄZEK. Prędzej pogryzie i zje bez popijania torebkę kopertówkę z dermy kupioną na wyprzedaży w H&M! Nigdy, przenigdy, never ever! Będzie podkreślała swoją niezależność, jaka to jest szczęśliwa i silna, jak to nie potrzebuje mężczyzn i się nabija z nich, itd. A w rzeczywistości... no właśnie - oczy i uszy będą latać na lewo i prawo w intensywnym poszukiwaniu. Ale przyznać się do tego? PRZENIGDY!

    @Krzysiek1991

    Dla kobiet romantyczność oznacza dokładnie to, jak pokazują to w filmach i serialach, a nie jak my myślimy. Romantyk w filmach i serialach to zamożny facet z ugruntowaną pozycją, który buja się z kobietą po najlepszych knajpach, itd. oczywiście płacąc z własnej kieszeni za wszystko.

    @overkill

    Baba to takie zwierzę, co się szybko przyzwyczaja do dobrego. Zauważ, że z babą jest jak z dzieckiem - dziecko też się szybko przyzwyczaja do dobrego. A że faceta sprowadza do roli bankomatu nie dając nic w zamian, to w zasadzie norma - sam na to pozwoliłeś. Rozjechała Ci się rama i granice, a teraz ciężko to odkręcić.

    @Wrażliwy Egoista

    Romantyczną może być sytuacja kiedy, zabierasz kobietę w jakieś nietypowe miejsce, zabierając przy tym ze sobą dobre wino. Po drodze, wracając na mieszkanie (gdzie ją konkretnie wyruchasz) możesz jej do tego kupić różę.

     

    Ważnym jest, żeby nie było za słodko, więc każesz jej nad ranem spierdalać, bo masz dużo roboty na dzisiaj, cokolwiek - ma wiedzieć, że jej czas z Tobą minął i ma się wynosić. Wtedy kobieta szanuje każdy moment spędzony z Tobą. Na tym polega romantyczność, a nie na płaszczeniu się przed kobietą, co jest normą w matrixie.

    @Waginator

    Im więcej czasu mija bez bliższego kontaktu fizycznego, tym większa szansa na dostanie się do friendzone, więc uważam, że do takiego kontaktu trzeba dążyć jak najszybciej.

    @Tomko

    Śmiem twierdzić, że 75% przypadków trafienia do worka friendzone to nieumiejętność eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedłużanie ‘fazy zainteresowania’ bez przejścia do ‘fazy konsumpcji’. Tyle w temacie.

    @JoeBlue

    Nie bój się dziewczyny wkurwić. Tylko takie wkurwione idą do lóżka. Pod warunkiem, że ICH NIE PRZEPRASZASZ, a jeszcze lepiej - opierdolisz za to, że musiałeś się na nie wkurwić.

    @Ziomisław

    Od siebie dodam jedno: jak sex, to tylko w gumie, którą sam kupiłeś. Po wszystkim wypłucz ją w zlewie albo spuść w kiblu. Ewentualnie schowaj sobie do kieszeni. Za okno nie wyrzucaj, bynajmniej nie dlatego, że to niekulturalne, tylko dlatego, że wierz mi, iż Twoja samica jest zdolna się po nią pofatygować na trawnik przed blokiem.

    @Mosze Red

    Im więcej ma loszka kompleksów tym bardziej przekłada się to na zjebanie własnego życia, np. staropanieństwo, duży przebieg, zniszczona reputacja, i prowadzi to do jeszcze większej ilości kompleksów. Każdy facet, który zwiąże się z taką laską niszczy samego siebie, ponieważ wcześniej czy później loszka zaczyna odreagowywać własne kompleksy na facecie.

    @Grzenio

    Ja uważam, że kobieta nie może być wieśniarą (takim typowym plebsem), musi mieć jakieś zainteresowania, musi mieć mózg i umieć z niego korzystać. Nie może być leniem śmierdzącym, ani nie może być zapasiona.

    @manygguh

    Masz znajomych, przyjaciół i kobieta nie należy do tej grupy; kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu.

    @Mosze Red

    Potrzeba atencji + potrzeba kontroli + generowanie sztucznych problemów/konfliktów żeby wzbudzać Twoje poczucie winy i pobudzać własnego ‘chomika emocjonalnego’.

     

    Kontrola, odcięcie od znajomych, w jej mniemaniu ‘niebezpiecznych’, czyli takich, którzy w razie problemów staną po Twojej stronie i Ci pomogą, mogą Cię uświadomić, iż jesteś eksploatowany, itp.

     

    Niszczy systematycznie Twoje relacje koleżeńskie, pozwala jedynie na te, które w jej mniemaniu są wartościowe dla niej pośrednio lub bezpośrednio.

    @Subiektywny

    Kobieta ma tendencję do działania holistycznego w tym względzie. Więc najczęściej spotkają nas:

    1. próba odcięcia od przyjaciół i znajomych lub mocne ograniczenie dostępu do nich - po co chłop ma mieć wsparcie i ‘widzieć, że można żyć normalniej’;

    2. odcięcie od innych kobiet, koleżanek, itd. - konkurencję, jakąkolwiek - nawet potencjalną, dusimy w zarodku. Poza tym, dzięki temu jako jedyna kobieta rośnie jej wartość. Plus dodatkowo włącza się propaganda - ‘doceń, że jestem z tobą bo żadna inna by Cię nie chciała.’ Sprytne. I zaraz szybciutko podbije wartość ‘dostępu do jej dóbr’, czyli seksu. Szybciuteńko.

    3. położenie ciężkiej łapy na ubiorze mężczyzny - panna będzie decydowała co kupuje, jak się ubiera, w czym mu dobrze, a w czym nie. Uwierzcie mi na słowo, że w 95% przypadków wasza kobieta zadba, byście byli ubrani co prawda poprawnie, ale za to totalnie nijako i nie wyróżniali się ‘na plus’ z masy. Spokojnie, ona wie co robi! Sama w tym czasie stroi się co chwila w nowe szatki, a jej szafa pęka, bo nie ma gdzie składować nowych fatałaszków. Ale i tak usłyszycie kultowe ‘nie mam się w co ubrać!’

    @TPakal1

    Kobiety mają wielką umiejętność dyskredytowania tego, co robi mężczyzna, jednocześnie przykładając wielką wartość do tego, co robią same, mimo że często po prostu nic nie robią.

    @Mosze Red

    Wielu z was zetknęło się z takimi stwierdzeniami ‘MY kupiliśmy’, ‘MY zrobiliśmy’, itp. Generalnie MY (coś tam) RAZEM (w domyśle: przy TAKIM SAMYM nakładzie pracy/środków/czasu).

     

    Jest to prosty mechanizm, za pomocą którego samiczka, będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz ‘równych’ wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego.

     

    Możecie powiedzieć: ‘Ale to takie nic, to w sumie nieistotne, niech sobie baba gada’, itp.

     

    Oświecę was: to jest GÓWNO PRAWDA, może to mieć bardzo poważne reperkusje w przyszłości. Całe to babskie pierdolenie powoduje, iż otoczenie odbiera was jako równorzędnych partnerów. Równy nakład finansowy na realizację wspólnych potrzeb, równy nakład pracy w obrębie gospodarstwa domowego, równy nakład w budowanie relacji, itp. Ten mechanizm działa na wielu płaszczyznach, nie tylko finansowej czy prac domowych.

     

    Prowadzi to do tego: Wszystko, co zrobicie lub na co wydacie, to zasługa WAS JAKO PARY. Wszystko, co zrobi pani, BĘDZIE TYLKO JEJ ZASŁUGĄ, będzie o tym wspominać pizdylion razy. Jednocześnie jak coś się pani nie podoba w związku (najczęściej jest to brak kontroli nad wami i/lub waszymi zasobami), następuje WYŻALANIE SIĘ KOLEŻANKOM jacy to źli, nieczuli, niedojrzali, chamscy, itp. jesteście. Że jest z wami nieszczęśliwa.

    @Dobi

    Ja zawsze tłumaczę prostą zasadę:

    1) Jeśli samica Cię WNERWIA - z czasem BĘDZIE CORAZ GORZEJ.

    2) Jeżeli samica ROBI COŚ DOBREGO - z czasem PRZESTANIE.

    @SennaRot

    Najważniejsze w mojej opinii są detale. Diabeł tkwi w szczegółach. Od samego początku trzeba obserwować. Każde naganne zachowanie to nie przypadkowy wybryk samicy, to pieprzony zwiastun nadchodzących powoli, ale skutecznych jak tornado, problemów. Nie będzie lepiej i powtórzy się to z nasiloną siłą. Im dłużej w związku, tym negatywne cechy i zachowania samicy będą przybierać na sile. Samcu, nie zmienisz tego i zapamiętaj, ona też się nie zmieni. Chyba, że na gorsze i to masz gwarantowane.

    @Przebudzony

    Wyrwanie się z relacji z toksyczną, zaburzoną kobietą jest cholernie trudne. To naprawdę jak jazda kolejką górską i jak jest dobrze, to jest najlepiej na świecie, a jak jest źle, to się czeka, aż będzie znowu ‘najlepiej’. A najgorsze, że to uzależnia. A takie wariatki potrafią tak manipulować, że facet jeszcze wierzy, że to jego wina (u mnie przynajmniej tak było).

    @Zerwito

    Taka rada na przyszłość: kończy się haj hormonalny u dziewczyny, robi Ci fochy raz - ustawiasz ją do pionu. Robi Ci fochy po raz drugi - mocniej ustawiasz ją do pionu. Próbuję robić fochy po raz trzeci - Ciebie już nie ma - ruchasz cycatą blondynkę, medytujesz, zdobywasz Mount Everest, zaciągasz się do koreańskiej armii. Robisz wszystko, na co masz ochotę, ale proszę Cię kolego, nie rób z siebie jelenia po raz drugi, ok?

    @Subiektywny

    Zadanie domowe - zacznijcie ‘ucinać’ kobiecie dostęp do świadczonych przez Was, świadomie lub nie, usług Jana-multitoola-bankomatu-opiekuna_do_dzieci a zobaczycie jak szybciuteńko jej ‘lofcianie’ zacznie się ulatniać jak bąbelki w otwartym szampanie.

     

    Przestańcie z atencją słuchać jej emocjonalnych problemów (koniec z ‘funkcją tamponu’), zacznijcie liczyć się co do złotówki jak szwajcarski bankier (zero sponsoringu, za wszystko fifty-fifty!), zacznijcie wymagać równego wkładu w ogarnięcie domu - ale PRAWDZIWIE RÓWNEGO, a nie, że Wy zapierniczacie z odkurzaczem i mopem 2,5h, a tymczasem panna w ciągu 10 minut kwiatki podleje - a potem powie - ‘no, posprzątaliśMY!’. Raz ona jedzie na mopie, raz Ty! Za każdy masaż pleców wystawcie rachunek w postaci wyprężonego penisa do possania przez delikwentkę. Fifty-fifty!

     

    Czy muszę Wam mówić jaki będzie efekt? Jak długo będziecie czekać na legendarny teksy ‘ty już mnie nie kochasz!’ oraz turbo-combo-mortal-combat w postaci ‘ty już mnie nie kochasz! zmieniłeś się!’?

     

    Bo w klasycznym rozumieniu statystycznej kobiety, gdy pyta ‘czy mnie kochasz’, to nie chce odpowiedzi o uczuciu, które do niej żywisz. Ona chce wiedzieć, czy jak ostatni głąb i dureń jesteś gotów ponosić nieograniczone nakłady finansowo-energetyczne na utrzymywanie tej znajomości bez pytania o adekwatne świadczenia z drugiej strony.

    @GluX

    Prawda jest taka, że jak laska Cię chce, to nawet Twoje brudne gacie jej nie przeszkadzają. Natomiast jak nie chce, to nawet Twój dobry humor będzie ją obrzydzał.

    @Subiektywny

    Kobiecie, której zależy, ani czas, ani odległość, ani śnieżyca, ani ulewa, ani nic nie stanie na drodze. Jak kobieta czuje miętę do mężczyzny, to jest w stanie łyżeczką od herbaty górę przekopać w 24 godziny. A jak nie zależy... to usłyszysz byle pretekst do spławienia.

    @Przemek1991

    Babka dostała to, czego chciała, i znudzona codzienną rutyną, szuka odskoczni i nowych wrażeń.

    @Pozytywny

    Kobieta ‘zawsze ma gdzie’ i ‘zawsze ma z kim’. Poczytaj historie Braci. Kilku już się zarzekało, że ich księżniczka nie może mieć innej gałęzi, bo tylko dom i praca. Jakiś czas później okazywało się, że gałąź jest i to od dłuższego czasu.

    @Robson

    Laska zdradza wtedy, gdy myśli, że stać ją na lepszego od Ciebie.

    @Chrumkacz

    Za zdradę jest tylko i wyłącznie kara, nie ma: że ja się zmienię, to niechcący, pijana byłam, twoja wina, etc.; za zdradę jest kop w dupę, a w małżeństwie jeszcze wyciśnięcie funduszy jak intercyzy nie było.

    @RedBull1973

    Zasada jest prosta - samica zawsze gardzi w głębi ducha samcem, który wybacza jej zdradę. Gardzi do końca życia, gardzi potężnie! Ale ukrywa to... bo ma przecież korzyści z jelenia...

    @Długowłosy

    Czy kobieta zachowywałaby się tak samo, gdyby miała się umówić ze znanym aktorem/milionerem, etc.?

    @Waginator

    Te pytania ‘co słychać, dawno nie pisałeś’, ‘czy jesteś na mnie zły?’ to wręcz taki standardowy pakiet do friendzone, żeby sprawdzić, czy dalej można doić ofiarę.

    @Eredin

    ‘Zostańmy przyjaciółmi’ + ‘może do siebie wrócimy’. Wiesz, co to znaczy w rzeczywistości?

     

    ‘Mam Cię w dupie i wypierdalaj, ale nie wypierdalaj tak do końca. Wypierdalaj na tyle, żebyś mi już nie zawracał gitary, ale nie wypierdalaj całkiem, bo jak mi z nowym nie wyjdzie, to kto będzie mnie woził, usługiwał, robił prezenty? Kto będzie na każde moje zawołanie? Tak więc póki co wypierdalaj, ale jakby co, to bądź pod telefonem.’

    @Miner

    Dziewczyna trzyma Cię na smyczy, jako koło zapasowe. Widocznie nie jest pewna, czy warto przeskoczyć na Twoją gałąź lub przerwać całkiem znajomość z Tobą.

    @jaro670

    Murzyn wykonał robotę, murzyn może spadać. To, co Ty nazywasz przyjaźnią (tak dla Twojej informacji: baby do tego nie służą), ona traktowała jako darmową pomoc. Byłeś dla niej kolejnym orbiterem, który za friko podwiezie, załatwi, a na koniec można się w niego wyrzygać ze swoimi urojonymi problemami.

    @Mosze Red

    Klasyka, spadłeś na pozycję beta-orbitera, który jest trzymany jako koło zapasowe. Jak znudzi się konsumpcja innych kutangów - nie znajdzie nic lepszego (a latka uciekają), zacznie się ‘misiu, może byśmy spróbowali jeszcze raz’, ‘misiu, myliłam się, jak mogliśmy spieprzyć taki wspaniały związek’, ‘misiu... bla bla bla’.

    @Brzytwa

    Beta-provider - w dużym skrócie to osobnik płci męskiej będący dostarczycielem zasobów dla samicy. Najczęściej człowiek nieświadomy - wielu z nas, na forum było na takim etapie. Seks jest w tym przypadku instrumentem nagrody/kary za ‘odpowiednie’ (dla samicy) zachowanie - czyli łopatologicznie: niunia daje dupy jak chłopina kupi <tu wpisz przedmiot pożądania>.

     

    Beta-providerem jest zdecydowana większość osobników płci męskiej - wszyscy ohajtani i dzieciaci - o ile łożą na utrzymanie i zachcianki samicy. To podrzędna kasta nieświadomych dronów roboczych, którzy zasuwają na obiekty swojego pożądania - samice, które i tak popuszczą szpary samcom Alfa lub takim, którzy tylko na takich pozują.

    @Pyrrus

    Chyba @jaro670 kiedyś napisał: ‘Z jedną dziewczyną w jednym życiu tylko jedna szansa’. A Ty, jak sam piszesz, straciłeś u niej szanse dwa lata temu. Nic już nie ugrasz. Nie pokazuj jej, że jesteś napaleniec czy pizda. Miej honor albo przynajmniej udawaj, że go masz.

    @Pyrrus

    Powiem Ci co masz zrobić. Zrywasz kontakt bez żadnego tłumaczenia, zrób to dla własnego zdrowia psychicznego. Ignorujesz wszelkie próby kontaktu z jej strony, ona dla Ciebie nie istnieje. Nie przepraszaj jej, nie proś, pokazujesz w ten sposób swoją słabość. Czytaj forum, zdobędziesz tu nieocenioną wiedzę. Będziesz wiedział co masz robić.

    @mac

    Radzę szczerze od siebie: wyjebać wszystkie przedmioty, które Cię z nią łączyły, zablokować i usunąć ze swojego życia na amen. Ona ma dla ciebie umrzeć całkowicie w strefie fizycznej i umysłowej. Nie ma innego wyjścia według mnie.

    @KevinMitnick

    Dziękuj Bogu, że nie było ślubu i dziecka, bo byłbyś już skończony na amen. Jak masz kasę, to kup sobie coś, co Cię zadowoli i używaj życia ile wlezie, byle z rozsądkiem, żebyś znowu w jakiś związek nie wpadł. Proponuje Yamahe WR 250 i w teren - to lepsze niż najlepsza suka.

    @qbacki

    Druga sprawa olej baby. Zrób sobie odwyk. Totalny. […]

    Wiec co teraz? Moja rada? Jedz na diwy. Mówię serio. Obraz rzeczywistości wywróci Ci się o 180 stopni. Podświadomie zobaczysz, jak to wszystko prosto i łatwo funkcjonuje.

    Radze Ci tak, ponieważ zrzucisz z podświadomości uzależnienie od kobiet, ponieważ będziesz mógł wszystko to, o co trzeba się starać dniami i tygodniami, dostać za 200pln.

    @Dobi

    [przyp.: Faceci] …dłużej zastanawiają się nad wyborem spodni niż żony. To jest prawdziwa tragedia. Wszystko wynika z wychowania i z tego, co wtłacza się nam przez całe lata. Mało kto rozumie, że żona nigdy nie da szczęścia. Można je znaleźć tylko w sobie. Nikt drugiego człowieka nie uszczęśliwi.

    @Długowłosy

    Podsumowując, jeśli jesteś poukładanym człowiekiem, który wie, czego chce od życia, ma swoje pasje oraz zainteresowania - to samica powinna Ci płacić (w różny sposób) za to, że poświęcasz jej czas, a nie na odwrót.

    @Ziomisław

    I tu mam dwie wiadomości, z których jedna jest dobra: w kobiecie spełnienia nie znajdziesz, bo związek i rodzina nie są w stanie dać szczęścia. Zła wiadomość jest taka, że swoje szczęście musisz wypracować sam i odnaleźć je w sobie. To ciężka i długa praca, bo trzeba odprogramować we własnym umyśle mnóstwo chorych przekonań i wzorców emocjonalnych wtłaczanych przez społeczeństwo.

    @ciekawyswiata

    Stany zakochania i hormonalnego zaślepienia każdy z nas przeżywał. Z czasem zrozumiesz, że to normalne. Jak sobie przypomnę, co robiłem, żeby dziewczynę do siebie przekonać, zatrzymać i zaimponować, to dzisiaj się szczerze do siebie uśmiecham. Zrozumiałem, że to walka bez końca i należy skupić się na sobie. Radzę Ci wrzucić na luz i inwestować w siebie. Nie ganiaj za kobietami, bo to nie jest najważniejsza rzecz w życiu.

    @HORACIOU5

    Nikt tutaj nie mówi, że związek z kobietą to błąd. Błędem jest wejście w taki związek bez znajomości zasad i przeświadczeniem, że druga osoba da nam szczęście. Nie, nie da. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz szczęśliwy, czy nie. Druga pułapka to rozwijanie się pod kobiety, a nie dla samego siebie. Wiesz, to taki matrix, tylko przykryty ładnymi hasełkami.

    @Przemek1991

    Poza tym, ja uważam, że coś takiego jak miłość w związku nie istnieje. Początkowo jest hormonalny haj, zauroczenie, kuszenie cipy, później pozostaje tylko i wyłącznie przywiązanie do człowieka (czasami spowodowane kredytem hipotecznym). Najważniejsze to mieć wobec siebie szacunek, być lojalnym wobec partnera i żyć zgodnie ze sobą. Miłość to tylko złudzenie, którym karmieni jesteśmy przez media i ludzi bujających w obłokach.

    @Mosze Red

    Znów wracamy do fałszywego obrazu świata wpajanego większości osób od dziecka - ludzie decydują się na związki ponieważ są przeświadczeni, że związek to szczęście.

     

    Związek to zobowiązania i obciążenia, a nie szczęście.

     

    W związku istnieje pewna doza przyjemności oparta na seksie, ale nie tylko. Związek jest formą zapłaty za przyjemność, formą zapłaty nieadekwatnie wysoką do tego, co się w zamian otrzymuje. Za przyjemność, którą poza związkiem można uzyskać za nieporównywalnie niższą cenę.

    @Brzytwa

    Heh. ‘Związek’ to magiczne słowo. Radziecki nie przetrwał, a wyście myśleli, że wasz przetrwa? Ludzie dobierają się w pary w celu kopulacyjno-rozpłodowym, a nie po to żeby wszystkim było dobrze.

    @Długowłosy

    NIC nie gwarantuje [przyp.: powodzenia związku/małżeństwa] biorąc pod uwagę niestabilność emocjonalną kobiet.

    @Mosze Red

    Jak uniknąć kobiecych pułapek wchodząc w związek małżeński:

    1. Zbliżony status materialny partnerów (jak laska nie ma porównywalnie do mnie, nie traktuję jej jak potencjalnej kandydatki; minus jest taki, że z wiekiem mam coraz więcej, więc trudno mi utrafić taką, z automatu 99% kobiet nadaje się tylko do jednego).

    2. Rozdzielność majątkowa - nie trzeba objaśniać.

    3. Badania DNA potomstwa - nikt chyba nie chce łożyć na cudze.

    4. Żadnego dopuszczania żony do swojego biznesu, ani jako pracownika (np. księgowej), ani jako wspólnika - wspólny biznes to problem przy ewentualnym rozstaniu, praca w firmie może być punktem zaczepienia podczas rozwodu (gdakanie, iż brała udział w tworzeniu majątku męża).

    5. Żadnych wspólnych kredytów (generalnie mam zasadę, że nigdy nie biorę kredytów, jak mi trzeba większych pieniędzy, np. na nową inwestycję czy nieruchomość, odkładam aż będę miał dość).

    6. Jeśli masz tylko jedno mieszkanie/dom nigdy nie sprzedawaj po ślubie (zawsze możesz powiedzieć, że będzie dla dziecka jak dorośnie, jeśli zacznie trajkotać). […] Nigdy też jej nie melduj. Przekonaj, jeśli ona ma, a mieszkacie w Twoim, aby swoje np. wynajęła, nie sprzedawała (w razie rozwodu ma swoje lokum = nie ma stresu, że tobie odbierze).

    7. Wydatki dzielić na pół, nie daj na siebie zwalić wszystkich kosztów, np. utrzymania dziecka.

    8. Ewentualne prezenty i kwiaty tylko przy szczególnych okazjach (urodziny, rocznica, duży sukces zawodowy) - jak będzie za dużo, to przestanie być wyjątkowe.

    9. Raz na jakiś czas dostarczać emocje - zabrać na skoki spadochronowe, wyścigi konne, cokolwiek, czego nie robiła i od czego zrobi jej się zwarcie w mózgu.

    10. Jak coś zawini, opierdolić jak burą sukę (nie przy potomstwie, oczywiście); brak zainteresowania seksualnego traktować jako karę - tak!, na nie też to działa.

    11. Bez skrępowania oglądać się za innymi na ulicy, jak jebnie focha, krótko: ‘mam oczy, to patrzę’; będzie czuła niepewność i zazdrość - co jakiś czas to dobrze jej zrobi.

    12. Zdrada = finito, nie ma wybaczenia, rozwód; tyle, że podczas takiego cyrku, należy trzymać maksymalnie dzieci pod ochroną.

    @manygguh

    Złoty środek to:

    1. Finansowa niezależność (własne konto, nie wspólne, Twoja nieruchomość i żadnego przepisywania własności, nawet częściowego)

    2. Dbasz o siebie. Sam kupujesz sobie ciuchy albo koleżanka, nigdy nie dziewczyna. Treningi, zdrowa dieta, jesteś w formie, fryzjer.

    3. Rozumiesz jak działa psychika kobiety i lewarujesz w zależności od sytuacji, co np. sprowadza się do tego, że...

    4. Nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa. Musi być ten element niepewności z jej strony, co robisz, gdzie jesteś, czemu tak dbasz o siebie.

    5. Zarabiasz lepiej niż większość ludzi w swoim mieście.

    6. Masz znajomych, przyjaciół i ona nie należy do tej grupy, kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu - patrz punkt 4.

    7. Masz dobre relacje z rodzicami.

    8. Jak bierzesz ślub, to spisujecie intercyzę, rozdzielność majątkową, etc. Jak kręci nosem, w stylu: ‘O, ale jak to, nie wierzysz mi?’, to odpowiadasz, że masz taką tradycję w rodzinie lub wciskasz inny wiarygodny kit, który jest dobrą wymówką. Albo jeszcze lepiej: ‘No to w ogóle się nie żeńmy, no co, nie ufasz mi?’. Obowiązkowo masz mieć ten papier.

    9. Mimochodem wspomnij jej, że czytałeś gdzieś w internecie, że ok 20% dzieci w Polsce jest wychowywanych przez nieswoich biologicznych ojców i ci ojcowie o tym nie wiedzą. Powiedz jej, że jak będziesz mieć dzieci (nie mów ‘jak będzieMY mieli dzieci’), to za każdym razem zrobisz takie testy. Idąc za tym co było w Markowych audycjach, jak zacznie się szał macicy, to powinna Ci się już zapalać czerwona lampka. Jak powie:

    a.) ‘bez zaufania nie ma miłości’, to powiedz: ‘to nie bierzmy ślubu w takim razie, no co, nie ufasz mi?’ i obserwuj;

    b.) ‘nie liczy się ten, kto zapłodnił, ale ten kto wychował’, to powiedz: ‘a weźmiesz dziecko z sierocińca? nie? no ale przecież liczy się kto wychowa, a nie kto zapłodnił’ i obserwuj;

    c.) jak powie coś w stylu: ‘ok, rób sobie takie badania, jakie chcesz, no problem’, to wtedy jest OK.

    10. Zanim się zaobrączkujesz przeczytaj ten artykuł i zastanów się szczerze i bez uprzedzeń, czy spełnia te standardy. Odpisz w tym wątku, jak to widzisz.

    11. Dobry seks w związku. […]

    @Dobi

    Nigdy, ale to nigdy nie traktuj jej matki lepiej niż własną. Nawet jeśli sprawia dobre wrażenie, to i tak Cię zaatakuje jak tylko będzie to leżeć w interesie córeczki. Ty jesteś tylko mężem córki. Nigdy nie będziesz dla niej kimś ważnym. Nigdy nie będziesz dla niej członkiem rodziny i nie daj się wkręcić w grę pod tytułem ‘Dobra teściowa’.

    @Dobi

    Jeśli facet mieszka u baby, to z góry stawia siebie na przegranej pozycji. Ma niewiele do powiedzenia, samiczka czuje się bardzo pewnie, bo jest u siebie, mężczyzna nie ma praktycznie żadnego wpływu choćby na teściową, która zaczyna włazić z buciorami w jego życie.

    @rarek2

    Jak już musisz się żenić - to zadbaj o rozdzielność majątkową koniecznie. Bez tego nawet nie myśl o ślubie. Zadbaj tak, aby mieszkanie było Twoje i za Twoje.

    @Subiektywny

    Nigdy. Przenigdy. W żadnym wypadku. Za Chiny Ludowe i pół Mandżurii: WSPÓLNEGO KONTA! Bo później na 99% będziesz żałośnie żebrał o pozwolenie na wydanie stówy czy dwóch - zarobionych przez siebie - na własną zachciankę! A ZAWSZE znajdzie się niezbędny wydatek ważniejszy od Twojej zachcianki!

    @Esej

    W niezliczonej liczbie artykułów Marek zawsze podkreślał, że intercyza, choć nie jest instytucją doskonałą, jest ostatecznym sprawdzianem kobiecych intencji wobec Ciebie. Pani, która na intercyzę nic nie powie, nie będzie płakać, manipulować, to chce być z mężczyzną, bo go po prostu kocha emocjonalnie, a nie jego pieniądze.

    @Oddawaj Fartucha

    Dla faceta stabilność i bezpieczeństwo to odłożony grosz i zapewnienie płynności finansowej.

     

    Dla kobiety stabilność i bezpieczeństwo to odłożony PRZEZ MĘŻCZYZNĘ pieniądz i zapewnienie przez niego płynności. Intercyza i rozdzielność majątkowa cały ten układ rujnuje. Dlatego tak panikują. Jak to? Po rozstaniu nic nie dostanę? On będzie pracował na siebie, a nie na nas? Będę musiała pracować i samodzielnie myśleć? Być od niego niezależną?

     

    Misiu, a takie miałam plany na przyszłość. Ty, mój mężczyzno będziesz zapierdalał, a ja w międzyczasie znajdę sobie jakąś słabo płatną pracę, w której nikt nie będzie oczekiwał ode mnie odpowiedzialności, albo jeszcze lepiej... Od razu urodzę dziecko. To jest dobry plan. Spełnię się jako matka, a Ty wracając z pracy będziesz mi pomagał, tzn. jako porządny facet i ojciec zajmiesz się brzdącem, żebym ja mogła poleżeć i powczuwać się w depresję poporodową. Jak mnie będziesz wkurwiał i nie zajmował się nami odpowiednio, to złożę papiery, a Ty zostaniesz z niczym.

    @The_Man

    Udane małżeństwo - wówczas, gdy kobieta może osiągnąć dzięki niemu wielki awans społeczny, a rozwód nie da jej możliwości dalszego awansu, a tylko i wyłącznie degradacje. Wówczas taka kobieta (o ile jest na jakimś tam sensownym poziomie intelektualnym) skupia się na prowadzeniu domu i obsłudze dzieci, mąż ma wolną głowę do walki ze światem zewnętrznym o zasoby dla rodziny. Jedyna szansa, by takie małżeństwo można uznać za udane - oczywiście i tak cala presja i stres spoczywa na mężu.

    @Donovan

    Związek z kobietą to jest jak utrzymanie firmy, to jest walka na rynku. Związek kobiety i mężczyzny jest zawierany tylko po to, aby obie strony osiągnęły korzyść. Kobieta: awans społeczny i dzieci, Ty: również dzieci. Kobiety patrzą na związek w 95% przypadkach bardzo przyziemnie i twardo stąpają po ziemi. Faceci są w dzisiejszych czasach po wpływem programowania, wpływającego emocjonalnie na nas. Wszystkie komedie romantyczne, seriale, to taka próbka narkotyku zwanego zakochaniem. Oni nam ją podają abyś chciał więcej.

    @SennaRot

    Jak facet nie ma kasy na życie, na siebie, na dobre ciuchy, na swój rozwój, mieszkanie, dobrą furę, to niech nie myśli i nie marnuje energii na szukanie związku (tak wiem, podświadomość fałszywie podpowiada mu, że tam powinien szukać szczęścia, którego nie czuje, taki zjebany wzorzec). Jak facet nie ma kasy to znaczy, że coś nie dzieje się jak należy w jego życiu i trzeba się na tym skupić. Trzeba zmian: pracy, miejsca, kwalifikacji. I nie chodzi o kobiety, tylko o swój własny komfort, swoją przyszłość.

     

    Facet ma mieć kasę. Nie po to aby być w związku. Bo jak sam nie będziesz ze sobą szczęśliwy - a bez kasy, kurwa, nie będziesz - to w związku tym bardziej. Wszystko ma swoje kolejności i priorytety. Szukaj kasy. Kombinuj. Skup się na tym, aby zarobić. Abyś był w miarę niezależny, miał jakąś forsę swoją, poruszał się w miarę sensownym samochodem, rozwijał się, dbał o siebie, chodził w dobrych ciuchach, miał dobre kosmetyki. Najpierw ustaw się, a później szukaj związków.

    @Oświecony

    Niestety, ale mężczyźni, którzy wdrażają zbyt wiele uczucia w związki są prawie zawsze z góry na przegranej pozycji. Dlaczego? A to dlatego, że babeczki nudzą się, jak mają wszystko, czego chcą. Kobiecie zawsze musi czegoś brakować.

    @seba33

    Nigdy, ale to przenigdy, nie bierz ślubu ze względu na dziecko! Ja wiem, jesteśmy uczeni do bycia odpowiedzialnymi, do tego że potomek musi mieć oboje rodziców, itp., ale właśnie z takiego stanu rzeczy biorą się później wszystkie tragedie.

     

    Jeśli czujesz, że chcesz spróbować, to jak najbardziej, ale nie obrączkuj się. Poczekaj jak sytuacja się rozwinie, na to zawsze masz czas. Nie daj sobie wmówić, że dziecko musi się urodzić w małżeństwie, itp., a jeśli masz wątpliwości, zrób test DNA. Nikomu nie mów, a jak się potwierdzi, że to Twoje, to po prostu spal świstek. Nie wierz w bajeczki, że wykonanie takiego badania jest niemoralne. To Ty będziesz utrzymywał dziecko i masz prawo wiedzieć. Zaufanie zaufaniem, ale pewność trzeba mieć. A jeśli się wam nie ułoży - odejdź.

    @Dobi

    Samice traktują dzieci jak lokatę na przyszłość.

    1. Mężczyzna, który jest ojcem, będzie miał wyrzuty sumienia i nie zostawi jej dla innej.

    2. Po rozwodzie dziecko na 96% będzie mieszkać z nią, co wiąże się z alimentami od ojca dziecka.

    3. Po rozwodzie dziecko nie potrzebuje ojca, bo ma <wstaw dowolne>. Dziecko jest izolowane od własnego ojca.

    Większość samic myśli tylko o własnej dupie i o niczym więcej. Dziecko jest tylko narzędziem do osiągania celów.

    @Mosze Red

    Jedno nie wyklucza drugiego, tyle, że trzeba zacząć od drugiej strony, najpierw sprawy materialne, niezależność finansowa, później swoje marzenia, a jak już człowiek osiągnie co chciał i czuje parcie na ojcostwo… cóż, kto powiedział, że 50 letni dobrze utrzymany, wysportowany samiec nie może zostać ojcem?

     

    Żeby zostać ojcem niekoniecznie trzeba zawierać tzw. związek, a nawet gdyby, to rozdzielność majątkowa, po przyjściu potomka badania DNA, bo ruchać to my, a nie nas, a jak lala fiknie, to rozwody też są dla ludzi, grunt, żeby się nie dać oskubać.

     

    Cały ten kobiecy przemysł pasożytniczy bazuje na tym, że wyłapuje się jeszcze w miarę młodych, mało doświadczonych samców i im wchodzi na głowę, do portfela, i drenuje ile się da, z kasy, chęci do życia, własnej godności.

    @Subiektywny

    Stawiam fit-drugie śniadanie, które mam w aktówce, że przy wprowadzeniu NADER SŁUSZNEJ zasady ‘kto ile łoży, ten tyle bierze’ oraz ukróceniu alimentów - małżeństwo przestałoby być tak atrakcyjne w oczach pań, jak jest obecnie.

     

    A teraz to nic innego jak, za przeproszeniem, dupochron i konstrukt poliso-inwestycyjny. Poliso- bo ma chronić 4 litery, inwestycyjny- bo miś umiejętnie naciskany będzie tyrał efektywniej. Panie to wiedzą. Małżeństwo = pewien poziom bezpieczeństwa + społecznoprawne przyzwolenie na eksploatację mężczyzny.

     

    Z drugiej strony - debili po naszej, męskiej stronie też nie brakuje. Ich imię to ‘Legion’. Łatwi do otumanienia, łatwi do sterowania, mocno reaktywni, zakompleksieni po uszy, więc gotowi na wszystko za byle smyrnięcie za uchem, rzucony damski uśmiech i obietnicę ‘czegoś więcej’.

    @Dobi

    Teraz dowiedziałeś się, dlaczego ślub w tym kraju nie ma najmniejszego sensu. Na sprawie rozwodowej zapewne poznasz szczegóły. Choć jeśli z tego związku nie ma dzieci, to jesteś uratowany.

    @Dobi

    Jeśli liczymy na stałą relację, to nie wolno mówić kobiecie o słabościach i tym, co nas gryzie. Lepiej iść z kumplem na wódkę i z nim pogadać.

    @Mosze Red

    Z kobietą można rozmawiać o konkretnych rzeczach, np. o tym jak minął dzień w pracy czy o pogodzie, czy o ciuchach, takie pierdoły aby zaspokoić jej potrzebę mówienia. O wszystkim, co dotyczy podejmowania decyzji, się NIE DYSKUTUJE tylko DECYDUJE.

    @Pozytywny

    U kobiet nie ma czegoś takiego jak: ‘honor’, ‘przysięga’, ‘wierność’, ‘oddanie’. Mogą o tym mówić, ale same tego nie rozumieją.

    @Subiektywny

    Zwróćcie uwagę, panowie, czego najczęściej nie lubią kobiety w samych kobietach. Jak jeden mąż, czy właściwie jak jedna babka - prawie we wszystkich odpowiedziach pań znajdziecie: obłudy, fałszu i zakłamania. A wiecie czemu? Bo złodziej zawsze we wszystkich innych widzi złodzieja. A owe trio (obłuda, fałsz, zakłamanie) to taki standardzik u pań.

    @Brzytwa

    Każda kobieta kłamie. Twoja też! To ich główne narzędzie w życiu.

    @jake

    Faceci są dużo bardziej racjonalni i odporni na emocje, dlatego honor, męstwo, uczciwość nie są im obce, może nie wszystkim, ale przynajmniej dużej części.

     

    Natomiast każda, podkreślam KAŻDA baba jest dokładnie taka sama: egoistyczna, bezwzględna, bez krzty honoru, i o dziwo, wszystkie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda kobieta bez problemu jest w stanie dać się zapłodnić samcowi Alfa i jeszcze tego samego dnia przeskoczyć na Beta, układ hormonalny da jej koński zastrzyk hormonów szczęścia, bo upiekła 2 pieczenie na jednym ogniu i ani przez sekundę nie będzie gryzło ją sumienie.

    @Stulejman Wspaniały

    Szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem.

    @radeq

    Najlepiej to się nikomu nie zwierzać z niczego.

    @zuckerfrei

    Zwierzałeś się kobiecie??? Kobiecie się zwierzałeś?? Poważnie?

    @Assasyn

    Kobiety są jak Rosja, każdy objaw słabości i chęci porozumienia traktują jako słabość.

    @Subiektywny

    Jęczysz jako mężczyzna? Znaczyś słaby! A słaby - oj, to kiepsko. Nadnaturalna chcica na badboyów i kryminalistów nie bierze się z niczego - ci goście nie okazują słabości, tak działają jak magnes na hormonalnie sterowane istoty.

    @Mocny Wilk

    Ona będzie Ci ściemniała non stop w czasie związku, już o manipulacjach nie wspominając, więc i Ty nie możesz być wylewny. Zbytnia szczerość nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza w relacjach z kobietami.

    @HORACIOU5

    Z drugiej strony, teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni, to zamiast mu pomóc, to potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec.

     

    Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła, a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata.

     

    Naturalnie, kiedy to facet ją wspiera, to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają.

    @Przemek1991

    Dlatego właśnie, nigdy, przenigdy nie należy się zwierzać kobiecie, niezależnie od tego, czy jest to Twoja Matka, siostra, żona, koleżanka, itp. To się zwykle okropnie mści na facecie w przyszłości.

    @Pozytywny

    Dlatego wyznaję zasadę ‘Nie rozmawiam z kobietami o kobietach’. Warto stosować.

    @Dobi

    Facet, to ma być facet. Mówiąc babie o swoich problemach przestajesz być dla niej mężczyzną. Ona w niczym nie pomoże, najpewniej nawet nie zrozumie, ale przestajesz w jej oczach być mężczyzną.

    @SennaRot

    Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym swojej kobiecie. O niczym, absolutnie o niczym co może wykorzystać w jakikolwiek sposób przeciwko Tobie. Dzisiaj, kiedyś, za 20 lat, za 100 lat. Żona, narzeczona czy Twoja wielka miłość, czy jakakolwiek inna kobieta nie jest osobą, przed którą masz wylewać swoje osobiste sprawy.

    @Zahawi

    Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę, wywal to z kumplami na browarze. Płacząc przy niej to tak, jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa, a nie mazgajenia; jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi.

    @SennaRot

    Nie pytaj co możesz dać kobiecie, czy co możesz zrobić dla niej. Zapytaj siebie co może ona Ci dać, co może ona zrobić dla Ciebie.

    @Dobi

    Mężczyzna ma wziąć kobietę do swojego świata. Poza tym kobieta testuje mężczyznę bez przerwy. Często warto nie zgodzić się z nią tak dla zasady. ‘Nie i chuj! Ja tutaj rządzę. Jak nie pasuje, to wypierdalaj!’ Bez tłumaczenia.

    @XYZ

    O wierność kobiety się nie zabiega. Nie mówi się, że ‘kocham’. Nie płacze się. Nie pyta o zdanie i nie prosi o decyzję. Kobietę się ma lub nie.

    @SennaRot

    Kobieta ma być dla Ciebie nie Ty dla niej. Przełamać barierę psychiczną dla wielu, że to facet ma rządzić żelazną ręką w związku i to, że kobieta CHCE zobaczyć, czy poczuć emocjonalnie potęgę swojego mężczyzny (dominację), nie jest łatwo. Zbyt wiele błędnych mechanizmów w Nas zakorzeniono poprzez wychowanie, wzorce rodzinne.

     

    Nie jesteś od tego, aby wstrzelić się w klucz dziewczyny i robić wszystko tak, jak ona chce i kiedy ona chce. Kobiety żyją w świecie utopii, kreują sobie scenariusze ‘jak to powinno wyglądać’, co kiedy po kolei ma następować. Jak będzie za wolno - źle. Jak za szybko - też źle. Ma być ‘tak jak ona chce’, ale Ty nie jesteś od tego, by postępować wg jej rozkładu.

    @Wrażliwy Egoista

    Ty masz z tą dziewczyną umowę. Umowę związku - albo staracie się spełniać swoje potrzeby nawzajem albo umowa zostaje zerwana - tak to wygląda. Jak zaczniesz ‘pragnąć posiadać kobietę’ to automatycznie przegrywasz. Ty masz być samowystarczalny - jak coś odpierdoli, to zrywasz umowę - i tyle, proste.

    @SennaRot

    Podejmujesz decyzje troszcząc się o SWOJE dobro. Nie ulegasz. Nie dajesz sobą manipulować. Nie jesteś spolegliwy, nie dajesz się złamać zagrywkami. Takich chcą i tacy je jarają. Ale to trzeba testować, więc walą swoje testy. Wbrew sobie działasz wtedy, jak jesteś manipulowany, jak ulegasz presji czy zagrywkom innych. Jak jesteś łatwowierny i NIE jesteś krytyczny.

    @Dante

    Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów, tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu, tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, którą Ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu.

    @Normalny

    Związkiem rządzi ten, któremu na nim mniej zależy.

    @HORACIOU5

    Płacz i ponaglanie = standardowa manipulacja kobiet.

    @Mosze Red

    Płacz jest jedną z form szantażu najpowszechniej stosowaną przez kobiety. Jeśli jestem w związku i niewiasta stara się coś wymusić płaczem, to dostaje paczkę chusteczek i mówię z drwiącym uśmiechem ‘porozmawiamy, jak zakończysz to żenujące przedstawienie lub nie porozmawiamy, jeśli będzie trwało zbyt długo’.

    @Ziomisław

    To nie od nas zależy, co inni ludzie myślą i co do nas czują. Uczucia kobiety to nie jest Twoja sprawa. Dlaczego pragniesz czegoś, co nie należy do Ciebie? Jej uczucia - jej problem.

    @Subiektywny

    Nie słuchaj co kobieta mówi, obserwuj jak się zachowuje i co robi!

    @SennaRot

    Wcale tak nie myślała mówiąc to. To był tylko jej test [przyp.: chodzi o tzw. shit-testy]. Testuje Cię jak daleko może się posunąć.

    @Stulejman Wspaniały

    Kobieta z natury dociska, by sprawdzić siłę samca - i tu facet powinien twardo postawić granicę. Wtedy albo by faceta wyrzuciła (jeśli prawdziwym jej celem jest dokuczanie), albo zaczęła szanować. Powiedzmy sobie wprost - ci panowie, którzy pozwalali sobie na coś takiego, byli desperatami, kompletnymi słabiakami, a słabość u kobiety wzbudza pogardę. To mechanizm ewolucyjny. Słaby facet oznaczał głód, choroby i najniższą pozycję społeczną, więc kobieta czuje wobec nich wstręt, jak do węży i pająków.

    @Rnext

    Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana.

    @navarro

    Nie masz kontroli, nie jesteś 10 kroków przed nią, to ona to zrobi wszystko za Ciebie, pokazując kompletny brak szacunku dla Twojej dobroci czy stałości. Miękkość nigdy nie jest ceniona, bo to gra na zasadach kobiety. Nauczysz się robić sieczkę z jej emocji, nie przyznajesz do błędu, nie przepraszasz i masz najatrakcyjniejsze kobiety, które same będą prosić o więcej. Nie będą wiedziały czemu tak na nie wpływasz, gdy ten dobry misiu nie rozumiejący tej gry, mimo całego zestawu lepszych cech w ogóle na nie nie działa.

    @Wrażliwy Egoista

    Nie masz jej zjebać - bo będzie to oznaczać Twoją emocjonalną reakcję. Tego nie chcesz. Trzymaj ramę. I nie próbuj udobruchać również. Nie próbuj również odpisywać pierwszy - zwykłe przetrzymanie.

    @manygguh

    W skrócie: niepewność, w której non-stop utrzymuje się kobietę.

    @Subiektywny

    Zero komunikowania - zmiany wprowadzasz w życie powoli i konsekwentnie. Nie mówisz o nich - bo wówczas druga strona rusza do kontrataku. Tak działają kobiety - krok po kroku, metodą faktów dokonanych i ‘utrwalonych zwyczajów’ przesuwają rzeczywistość w kierunku swojego interesu. Naucz się tego od nich i stosuj, to skuteczna metoda. Miliony mężczyzn w Polsce pada ofiarą tego podstępnego systemu urabiania - więc czemu nie skorzystać z czegoś, co już jest sprawdzone.

    @rewter2

    Jeśli sądzisz, że jak będziesz siedział i zbierał strzały, to jej się znudzi, to nie, nie znudzi się, aż Cię publicznie nie upokorzy odbudowując przez to swoje poczucie wartości. To nie facet, im się nie nudzi.

    @The Saint

    Wrócisz zjebany z pracy, a ona z pretensjami: ‘miś, za mało czasu mi poświęcasz; miś, wyjdźmy gdzieś; miś, zabawmy się; miś, jesteś cały czas zmęczony; miś, zaczynam się z tobą nudzić; miś, myślałam, że jesteś inny; miś, myślałam, że wspólnie mieszkając będziemy mieć więcej czasu dla siebie; miś, nie marnuj czasu po pracy na głupie gry; miś, przez twoje ciągłe zmęczenie pracą oddalamy się od siebie; miś, czuję się samotna; miś, jak ty jesteś zmęczony, to sama wyjdę; miś, byś nie musiał po mnie wychodzić po imprezie przenocuję u Olki; miś, ja nie wiem jak to się stało, to już nie to co kiedyś.’

    @SledgeHammer

    Nie ma bardziej wymarzonej sytuacji dla samicy, niż żebyś ‘jechał na poczuciu winy’. To bardzo skuteczny mechanizm osiągnięcia tego, czego baba chce.

    @Stulejman Wspaniały

    To była jego wina, bo kochał za mocno... albo za słabo. Bo za dobrze gotował, albo za słabo. Bo był gruby, albo chudy. Tak czy siak, fakty są takie, że to jego wina, ‘BO TAK’!

    @giorgio

    Awantury i darcie ryja przez kobietę na swojego faceta jest OZNAKĄ BRAKU SZACUNKU! Ona Cię nie szanuje jako faceta, w przeciwnym wypadku byłaby posłuszna jak baranek.

    @nieidealny świat

    Nie dajesz jej atencji, a skoro się awanturuje, to znaczy, ze któraś z jej koleżanek znalazła frajera, co to skacze na zawołanie, sypie cebulionami wożąc jej dupę po świecie i Ty przy nim wychodzisz blado. Kolejny standard. Leci schematem po całości. Ile byś teraz nie robił i tak będziesz już zły i najgorszy. Mechanizm racjonalizacji jej postanowień co do rozwodu i wydymania Cię robi już swoje.

    @Mosze Red

    Pozwalasz się wykorzystywać, ponieważ uzależniłeś się emocjonalnie. Nie wyrażasz sprzeciwu, pogodziłeś się z losem, znalazłeś się na równi pochyłej i będzie coraz gorzej, będziesz otrzymywał coraz mniej, płacąc coraz więcej.

    @HORACIOU5

    Tylko zanim to wszystko zrobisz spuść w kiblu szacunek do samego siebie. A nie, czekaj, już dawno to zrobiłeś. Hurra, masz idealne predyspozycje do warowania przy nóżce swojej nowej ukochanej!

    @CalvinCandie

    Ty masz problem z krzywdzeniem jej, a ona go nie ma. Sprawdza, na ile sobie może pozwolić z Twoją psychiką. Bada przydatność Ciebie jako samca betabankomatu spełniającego jej zachcianki (ślub, wyjazdy zagraniczne, alimenty; gdyby nie wyszło, to oskubie z każdego grosza).

    @overkill

    Pamiętaj, że Ty z natury będziesz miał jakieś zahamowania, a kobieta to jedzie po bandzie na maxa.

    @HORACIOU5

    Masz teraz dwie opcje do wyboru:

     

    OPCJA NUMER 1 - POZOSTANIE NIEWOLNIKIEM CIPKI (EASY MODE)

    Po wybraniu tego wariantu, będziesz żył złudną nadzieją, że wszystko będzie super, że loszka Cię doceni za to, co dla niej robisz. Przez jakiś czas będziesz miał dostęp do cipki (chociaż przy dzieciach to jakoś średnio widzę ten wasz seks), będziesz zbawiał świat i uważał się za super gościa, który ocalił tę kobietę. A w rzeczywistości sam się wpierdolisz w patologię, a kiedy samica uzyska to, co będzie chciała, to załatwi Cię na cacy bez żadnych skrupułów.

     

    OPCJA NUMER 2 - ODBUDOWA SKURCZONYCH JĄDER (HARD MODE)

    Spierdalać z tego szkodzącego Ci związku, bo nie skończy się to dla Ciebie dobrze. Czy skończy się regularne ciupcianie? Tak. Zamiast tego przyjdzie czas ciężkiej pracy nad samym sobą, żeby ogarnąć burdel, który masz w głowie. Tak, masz niezły rozpierdziel w mózgownicy i dopóki tego nie poukładasz, to dalej będziesz się pakował w podobne sytuacje. Jakie będą korzyści z tej opcji? Jaja wrócą na swoje miejsce, cipka przestanie rządzić Tobą i staniesz Panem swojego własnego życia.

    @Subiektywny

    Nie mając solidnych atutów co zrobisz, Bracie, jeden z drugim? Postawisz się? Będziesz twardo wymagał? No może raz czy dwa jednemu z drugim się uda, potem niunia - co oczywiste - uzna, że lepiej i, co najważniejsze dla niej, BEZKOSZTOWO i WYGODNIE, przeskoczyć na inna gałąź. W końcu nadskakiwaczy jest tylu...

     

    A czy pisząc po staropolsku, chędożyć ją będzie kutas A, czy kutas B - dla niej to rybka, i tak w większości przypadków męskie ars amandi sprowadza się do włożyć/rytmicznie ruszać/wyjąć. Więc tu dla niej gra pierwszorzędną rolę współczynnik ‘nakład własny / potencjał zysku własnego’, reszta jest bądź drugoplanowa, bądź nawet kompletnie nieistotna.

     

    Stąd też często piszę sztampowo - bądź, Bracie, jeden z drugim, najlepszą wersją samego siebie. Takim kimś, przy którym Agnieszka, Marta czy Gosia, zanim podejmie decyzję o przeskoczeniu - trzy razy dooooobrze się zastanowi - bo ‘męskich zamienników’ o podobnej klasie i potencjale do Was - będzie jak na lekarstwo. Więc ryzyko porzucenia Was, statystycznej dziewczynie, będzie się po prostu nie kalkulowało. A co jak co, ale LICZYĆ to one potrafią WYŚMIENICIE.

    @Dobi

    One wierzą, że zawsze znajdą lepszego niż własny mąż.

     

    Ktoś kiedyś powiedział, że samica po rozwodzie obraca się o 360 stopni. Najpierw o 180 - niszczy rodzinę w przekonaniu, że znajdzie sobie lepszego. Po kilku kolejnych związkach z bad-boyami, z których każdy miał ją w dupie, zaczyna coś docierać do pustej łepetyny i chciałyby wrócić do męża, bo w końcu nie był on taki zły...

     

    Ale jest już za późno. On najczęściej ułożył sobie życie na nowo albo już ma jej i wszystkich samic serdecznie dość i woli żyć sam. Nie daj Boże, jak mężczyzna po rozwodzie znajdzie sobie nową kobietę i z nią się zwiąże. Wtedy samicy, która była żoną po prostu bije w dekiel. Wszystko oczywiście odreagowuje na dzieciach: utrudnia im kontakty z tatą, mocniej nastawia je przeciwko niemu.

    @RedBull1973

    Bracia, rozwód ZAWSZE bierzcie bez orzekania o winie! Bez ADWOKATÓW, bez kosztów, jak najszybciej! Bo choćbyście mieli w chuj niepodważalnych dowodów na swoją Ex, to i tak nie wygracie. Może być 99% jej winy, a Waszej tylko 1% - a i tak Sąd uzna, że winne są OBYDWIE STRONY! Wszystko kosztuje, ok. 4 tys. na dzień dobry, potem 300 zł za każdą rozprawę, potem minimum 2 tys. apelacja. No i czas, nerwy, świadkowie, babskie kłamstwa i niedorzeczności. Nie warto!

     

    A nawet jak wygracie, że wyłącznie z jej winy, to co Wam to da? Będziecie chodzili po znajomych i pokazywali wyrok?

    @Adolf

    I pamiętaj! Nigdy, przenigdy nie proś tej baby o cokolwiek, nawet o spotkania z córkami. To jej ma zależeć na kontakcie z ojcem. To przyniesie Ci pożytek. Wiem że to boli, ale taka powinna być strategia.

    @rewter2

    To nie jest blitzkrieg, nie da się tego wygrać z zaskoczenia. Dlatego warto się systematycznie przygotować.

    @JoeBlue

    Wróg tylko wtedy idzie na kompromisy, gdy widzi, że Ty jesteś lepiej uzbrojony. Negocjuje ten, co przegrywa. Myślisz i robisz niezłe, ale pamiętaj, że na wojnie nie ma medalu za drugie miejsce. Są tylko ci, co przeżyli i ci, co polegli.

    @Arox

    Masz kasę, to wte pędy zapierdalasz do elektronicznego czy szpiegowskiego i kurwa nagrywasz każda awanturę. Każde słowo! Od dzisiaj, dla dobra małżeństwa, to co najmniej dyktafon jest Twoją trzecią nerka, drugim zwojem na mózgu, trzecim oczkiem w głowie. Chuchasz i dmuchasz na niego. Ważniejszy od Twojego auta pod domem! A nagrania? Mały sejf, pendrive i gromadzisz to w robocie. Nie w domu, a w pracy. W razie ‘W’ uratuje Ci dupę, czego nie życzę Ci. A chwilowo będzie działać jako materiał dydaktyczny na studiach z zakresu ‘Gdzie zjebałem jako mężczyzna’.

    @rarek2

    Nie miej litości - bo ona Ci litości nie okaże - tego możesz być pewny i o czym się przekonało przy rozwodzie 99% facetów. Ona będzie próbowała ograbić Cię tyle, ile będzie mogła i ile da radę. To będzie jej jedyna okazja aby ustawić się do końca życia, bo pewnie ma zabawkową pracę za jakieś grosze - jak większość kobiet, które pasożytują na mężczyźnie. I nic ona więcej w życiu nie osiągnie - byłeś jej żywicielem, na którym żerowała.

    @Mosze Red

    Seks jest jedynym prawdziwym wyznacznikiem jakości waszej relacji i stosunku, jaki loszka ma do ciebie. Chujowy seks, brak oralu i analu = jesteś dla niej tylko portfelem, który gada, i przy pierwszej okazji zostaniesz wymieniony na lepszy model.

     

    Na dodatek drażnienie się, obiecywanie oralu, a później wykręcanie się. Klasyczny shit-test, za każdym razem wychodzisz na większego cipeusza w jej oczach.

    @RedBull1973

    Mężczyzna nie prosi kobiety o seks, nie tłumaczy… jedyna dopuszczalna forma, to lekki opierdol, że ‘słabo się stara’.

    @Brzytwa

    Jej orgazm to jej problem, nie Twój. Jak tylko dasz jej sygnał, że to Cię cokolwiek obchodzi, to Twoje notowania automatycznie spadają na łeb na szyję u tej lali.

    @Brzytwa

    Kobietki na gości, którzy ‘proszą’, reagują instynktownym zamknięciem ‘bram’.

    @Ksanti

    Najważniejsze to nie dać się przekupić za dupę. Trzeba znaleźć swój sposób na opanowanie popędu. Laska, gdy zobaczy, że ma dzięki temu przewagę, to nie popuści i zaczną się szantaże z jej strony. A silniejszy niemal zawsze wykorzystuje swoją pozycje.

    @CalvinCandie

    Bo to często tak jest, że jak samica chce zdobyć samca, to będzie robić takie rzeczy z seksem, że samiec będzie zachwycony. Tylko nie będą tego robić wiecznie. Wcześniej czy później zapytają, czy jesteś gotowy na coś poważnego (czyt. ślub - kolejny certyfikat jak to ładnie ująłeś). Po ślubie przestanie tak dawać dupy, bo będzie miała zabezpieczoną przyszłość. Zacznie się kupczenie dupą, by dostać to, czego chce za Twoje zasoby finansowe. Jak będziesz często fikać, to nie dostaniesz dupy, a jak nadal będziesz fikać, to znajdzie innego gacha, a Ciebie ograbi przy rozwodzie.

    @Subiektywny

    Każda kobieta jest dilerem rozprowadzającym swe wdzięki. Na początku jest promocja, a jak już wpadniesz po uszy - zacznie się drenaż: Twego czasu, twego zaangażowania, emocji, środków materialnych (bezpośrednio i nie). Klasyka wyzyskiwania uzależnienia. A z czasem zaczynasz płacić coraz więcej dostając coraz mniej. Szczególnie jak podpiszesz abonament (małżeństwo).

    @Subiektywny

    W większości przypadków kobiety zarządzają zasobami męskimi seksem. ‘Zasób’ dobrze wypełnia swoją rolę - seks jest, ale nie za dużo, żeby się nie przyzwyczaił. ‘Zasób’, w mniemaniu kobiety, nie wypełnia swojej roli lub może wypełniać WIĘCEJ - seksu nie ma. Uczucia w tym za grosz, wyłącznie owe ‘zarządzanie’. ‘Zasobów’ się nie kocha. Za ‘zasobami’ się nie szaleje. ‘Zasób’ nie powoduje u kobiety uderzeń gorąca i nagłego szybkiego bicia serca, ergo - nie wywołuje mocnych emocji.

    @Stulejman Wspaniały

    Panie instynktownie czują, że ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla seksu oraz bawi się grą do niego prowadzącą, jest silny - a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły.

    @Mosze Red

    Jednakże główną i podstawową przyczyną jest znów - jakże by inaczej - alergia, tym razem na ‘pluszowe zabawki’. Na misie, rysie, misiaczki, słoniki i tym podobne. Panowie, im większym słodziakiem jesteście, im jesteście bardziej wyrozumiali, kochający i szczodrzy, tym bardziej nasilają się objawy. Sierść niedźwiadka powoduje, iż cipka i usta wysychają bardzo szybko.

    @The Saint

    To nie kobiety dzielą się na te: robiące lodzika i te nierobiące. Tylko mężczyźni dzielą się: na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych, którym się nie ma.

    @CalvinCandie

    Co ona daje od siebie poza seksem? Ale to jest normalne w większości przypadków. Mało która kobieta ma coś więcej do zaoferowania poza własnym ciałem i seksem.

    @Samiec Alfa

    Zawsze płacisz. Seksu od kobiety za darmo nie dostaniesz. Atrakcyjność, hajs, pozycja społeczna. To Twoja waluta. Kłaniają się podstawy i znajomość podstaw ewolucji oraz uwarunkowania kobiet.

    @KurtStudent

    W ostateczności - skorzystać z ‘Niewidzialnej Ręki Rynku’.

    @Mosze Red

    Tak naprawdę dupa jest tania (im gorzej jest w danym miejscu i czasie tym tańsza). W Sarajewie podczas walk, kobietę na noc można było mieć za konserwę (czyli 20 $ bo po tyle chodziły tam puszki) i to można było przebierać w kobietach. Nawet w okresie pokoju w naszym społeczeństwie prostytutka jest tańsza od żony, oferuje to samo bez ściemy, a ze względu na wykonywany zawód nawet średnio półkowa prostytutka, musi być zadbana i mieć umiejętności.

    @JoeBlue

    Cipka w wersji podstawowej jest warta 100PLN, w lepszym opakowaniu 150, w dobrym opakowaniu 200.

    @Ziomisław

    Ale wiem, że to część matrixa: ‘uczciwe’ panie wmawiają, że prostytutki są złe, bo to dla nich konkurencja. To, że czułbyś się jak ostatni śmieć, jest skutkiem tresury przez społeczeństwo i niczym więcej.

    @Mosze Red

    Prostytutki reprezentują sobą to, czego panie tzw. ‘cnotliwe’ nienawidzą najbardziej. Dostarczają to samo co one po przystępnej cenie z pominięciem całej pierdolonej otoczki, gdzie one udają cnotliwe, a faceci udają, że nie płacą za dostęp do waginy. Dodatkowo za niewielką dopłatą, a coraz częściej w cenie standardowej usługi zapewniają sex analny, oralny z połykiem i inne dodatki, wszak pań na świecie jest kilka miliardów i znacząca większość z nich zarabia udostępniając cipkę, występują jedynie lokalne różnice kulturowe w sposobie serwowania sromu.

     

    Czyli prostytutki za grosze oddają to, co panie ‘cnotliwe’ sprzedają za ogromne pieniądze, wieloletnie utrzymanie, gigantyczne koszty ewentualnego rozstania; dochodzą do tego koszty emocjonalne obcowania z panią ‘cnotliwą’.

     

    Dodatkowo prostytutka nie jest zabezpieczona umową ślubną, więc nie grymasi i wykonuje swoją pracę z należytą starannością, takie prawa rynku, klient niezadowolony nie wróci.

     

    Natomiast panie ‘cnotliwe’, a żony w szczególności, są jak robotnik w PRL-u: czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy. Daje czy nie daje, stara się czy nie stara, naiwny małżonek i tak kasę wykłada: wszak to żona, która, gdy się zbiesi, zawinie połowę dorobku ‘wspólnego’ i ucieknie szukać kolejnej ‘naiwnej ofiary’… znaczy się, e… tego, miałem na myśli ‘kolejnej miłości na całe życie’.

    @Szkaradny

    Przyjąłem model działania i go rekomenduję:

    1. Kreuję SIEBIE szczęśliwego/samoświadomego.

    2. Nie uszczęśliwiam/nie ratuję JEJ.

    3. Nie pozwalam JEJ niszczyć SIEBIE.

    4. Inspiruję JĄ SOBĄ do zmian.

    5. Wspieram, gdy ONA zmienia SIEBIE.

    @SennaRot

    Ty decydujesz. Ty nie wybaczasz. Za złe karzesz srogo. Najmniejsza nagroda od Ciebie musi być przez nią ciężko zapracowana. Nie ulegasz. Nie da się Tobą manipulować. Ustawiasz wszystko po swojemu. Żadnych ustępstw. Kompromis w relacji z kobietą to krok do samobója.

    @SennaRot

    Krzywdzisz ją, bo uczysz, że może zrobić coś źle, błędnie i się wymiga, nie poniesie konsekwencji. Tylko dlatego, że jest kobietą, że ma faceta. One muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Muszą zasługiwać na nagrody.

    @HORACIOU5

    W momencie kiedy samica była grzeczna, to miała wstęp na pokład, natomiast kiedy tylko zaczynała być oschła, statek odpływał, a ona zostawała sama w porcie.

    @Pozytywny

    Nieokazywanie słabości to jedna z rzeczy jakiej się nauczyłem będą w wieloletnim związku.

    @nieidealny świat

    Nie dyskutuj z kobietą. Nic jej nie wytłumaczysz, a zwłaszcza logicznie.

    @Subiektywny

    I dlatego Drodzy Panowie, generalnie z kobietami nie ma sensu wchodzić w głębszą polemikę. Szczególnie taką bazującą na twardych danych, liczbach, statystykach, itd. - pisząc jednym słowem - logiczną.

     

    Faceci na takich spotkaniach operują prawie wyłącznie na faktach, a kobiety chcą emocji.

    @Honest

    Trzeba z kobietami rozmawiać ich językiem, językiem emocji. Logiczne wywody są dobre dla facetów i bardzo staram się tego trzymać.

    @Oddawaj Fartucha

    Kobiecie się nie tłumaczysz, z kobietą się nie kłócisz. Jak zaczyna odpierdalać, to za żadne skarby nie próbuj jej nic logicznie tłumaczyć.

    @Monte Christo

    Kiedy kobita opowiada Ci o problemie, na który masz rozwiązanie - ugryź się w język. Ona nie chce rozwiązania ani rady, tylko chce się w Ciebie tym problemem wysrać. A problem rozwiąże sobie na swój popaprany sposób.

    @parafianin

    One i tak zrobią po swojemu. I tak zrozumieją po swojemu. I tak najczęściej jedynie chcą pogadać o problemie, wyżalić się, ale żadnych zmian nie wprowadzić. Zresztą same nie rozumieją do końca problemu, bo kierują się emocjami, więc gdzie chcesz polemizować? Retrospekcja u kobiet jest znikoma.

    @rewter2

    Jeśli wydaje Ci się, że kiedykolwiek jakiś mężczyzna przekonał jakąś kobietę do czegoś kłótnią, to nie, nigdy taka sytuacja w historii świata nie miała jeszcze miejsca.

    @Normalny

    Nie wolno doprowadzać do ‘partnerstwa’ w związku. Należy przestrzegać i trzymać się tzw. tradycyjnych wartości, oczywiście nie zapominając o szacunku dla drugiej strony.

    @Normalny

    Ona chce samca. A wy pozamienialiście się rolami.

    @Subiektywny

    Co do równouprawnienia, to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiązków, zero odpowiedzialności.

    @Dobi

    Baby nie chcą odpowiadać za nic. Chciałyby rządzić, ale bez żadnej odpowiedzialności, a tak się nie da.

    @CalvinCandie

    Dużo mężczyzn nadal myśli, że trzeba kobiecie usługiwać we wszystkim, a to jest błąd, kobieta ma być partnerką życiową.

    @Adolf

    Nie traktujcie baby jako księżniczki. Ona też ma zapierdalać, nawet w gnoju. Kurwa, szanujcie się faceci, opierdalajcie swoje baby za wszystko, opłaci się, właśnie wtedy będą Was szanować. To bardzo proste. Nie bójcie się tego!

    @kryss

    Pierze pralka, sprząta przede wszystkim po sobie, zakupy czy ugotowanie czegoś raz na 2, a czasem 3 dni, to chyba też nie taki problem, dla siebie też to robi, no ale ‘zawsze wszystko robią dla nas’.

    @SledgeHammer

    Kobiecie obiecuje się wszystko, a robi SWOJE, czyli wszystko, co się robi, robi się dla siebie.

    @SennaRot

    Jak już coś obiecujesz kobiecie za darmo, bez jej starań z automatu dla niej jesteś mięczak.

    @TPakal1

    Baby nigdy nie były, nie są i nie będą wdzięczne. Uważają, że to im się należy, tak po prostu z urzędu. I nie jest to kwestia wychowania (może trochę) to jest produkt ewolucji.

    @Subiektywny

    W układach z ludźmi, a z kobietami w szczególności, nigdy, ale to przenigdy nie licz na wdzięczność. Nigdy! W ten prosty sposób oszczędzisz sobie wielu nieprzyjemności. Sam zachodzę w głowę jak wiele osób inwestuje we wdzięczność i dziwi się, że ta inwestycja przynosi wyłącznie straty.

    @Herbu Mizogin

    W biznesie, jak i w relacjach między płciami, o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ‘niczego nie muszę’. Tak w jednym, jak i drugim przypadku, szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania.

    @XYZ

    Tak to jest w rzeczywistości - mężczyzna idzie przez życie SAMODZIELNIE, co najwyżej w towarzystwie samicy... Tak kolego, piękne partnerskie życie to shit, w który uwierzyliśmy i wbrew naturze wdrażamy.

    @Assasyn

    Często cytuje Oscara Wilde, zrobię to po raz kolejny: ‘Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, pod warunkiem, że jej nie kocha’.

    @Dobi

    Facet ma być gotowy na porzucenie każdej kobiety.

    @Herbu Mizogin

    Kobieta musi widzieć, że potrafisz się doskonale obyć bez niej.

    @Ziomisław

    Nic tak nie upadla mężczyzny jak to, kiedy uzależnia poczucie własnej wartości od tego, jaką kobietę ma u swego boku

    @Arox

    Poczuj chłodny wiatr na twarzy, jedź bez celu w stronę zachodu słońca, stań w jakimś urokliwym miejscu i zadaj sobie pytanie - ‘Po chuj ja to ciągnę, skoro oszukuję wszystkich, włącznie z samym sobą?!’ A gdy zrozumiesz, gdy poczujesz w sercu jaka jest prawidłowa droga - wróć, pocałuj w policzek, wytłumacz dlaczego nie będziecie już razem, żadnych dyskusji i tłumaczenia, wyłącz telefon, idź na dobre piwo z kumplem i przypomnij sobie co tak naprawdę lubiłeś robić w życiu.

    @jaro670

    Widzisz, życie to ciągła nauka akceptacji śmierci. Najpierw umierają nasi dziadkowie, po drodze bezpowrotnie umierają (dla nas) przyjaciele, znajomi, kobiety, itp., gdzieś po drodze rodzice. To chyba stanowi o sile faceta, że akceptuje, że jest sam na tym świecie i bez żalu żegna coś, co jeszcze wczoraj było mu bliskie.

    @XYZ

    Zauważ, że boimy się tylko przyszłości... ja nie znam kogoś, kto się boi minionych, znanych doświadczeń. Strach to przyszła pochodna twego stanu obecnego - zrób różniczkę, zdyskontuj wyobrażenie sytuacji na czas teraźniejszy - przyjmij, że jej odbiło wczoraj i dziś masz tego konsekwencje. I co wtedy byś potencjalnie zrobił? Przygotuj się. Strach to narzędzie kontroli. Zapanuj nad nim - zapanujesz nad sobą.

    @jaro670

    Byłem szczęśliwy przed tobą ‘bejbe’ to i będę po tobie, więc jak mi robisz problemy, to bądź tak miła i sprawdź, co jest po drugiej stronie drzwi.

    @Długowłosy

    Każdy z Was, jako samiec, jest wart 10 razy więcej niż każda z dup, które Was olały.

    @Długowłosy

    Teraz pomyślcie o jednym - na świecie są jakieś setki milionów kobiet (jak nie idzie to w miliardach), które po rękach by Was całowały za związek/małżeństwo/dmuchanie w zamian za paszport.

     

    Ruchać, jebać, nic się nie bać!

     

    Miej wyjebane, a będzie Ci dane!

    @mis_podpalacz

    Żyć, po prostu, kurwa, ŻYĆ własnym życiem, a nie czyimiś problemami!

    @Subiektywny

    Quod erat demonstrandum

     

    Post scriptum:

    @Pyrrus

    Tak, wiemy, twoja myszka jest inna.

  19. listy do dusz

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 509
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Odwaga to jedna z tych cech które w dzisiejszym świecie decydują o tym czy nasze życie będzie udane.Czy wyciśniemy z niego każdą krople czy tylko liźniemy po jego powierzchni.W czasach gdy nasi przodkowie  uganiali się za dziką zwierzyną na słonecznej sawannie nie mieli wielkiego wyboru.By przeżyć musieli pokonywać swój strach.W dzisiejszych czasach gdy maszyny wykonują większość pracy za nas -do przeżycia nie potrzeba już odwagi.Praca w fabryce w której przez osiem godzin wykonujemy te same czynności  nie wymaga odwagi .Zapewnia natomiast bezpieczeństwo.Ciągłe bezpieczeństwo i brak jakichkolwiek wyzwań doprowadza człowieka do stagnacji-człowiek umiera za życia.Stąd w dzisiejszym świecie mamy taki problem z depresją i innymi chorobami psychicznymi.Ludzie są zanudzeni przebywaniem w swojej strefie komfortu.Nie mają jednak odwagi żeby z niej wyjść.

     

    Czym jest odwaga?

    Odwaga to dążenie do swoich celów  mimo lęku.Człowiek odważny różni się od tchórza tym ,że gdy odczuwa lęk to jest w stanie go przekroczyć.Myślicie ,że ludzie których społeczeństwo uznaje za wielkich nie znali strachu?Gdy Juliusz Cezar miał stoczyć sławną bitwę pod Farsalos nie spał całą noc.Zdając sobie sprawę z przeważającej liczebności Pompejusza czuł strach.Wierzył jednak w wyszkolenie swoich jednostek i swoją taktykę.Droga odwagi jest tak na prawdę drogą duchową.Na jej końcu znajdziemy rozpłynięcie się ego.Łatwo jednak zdarza się nam   pomylić odwagę z strachem.Często odpowiedzią na strach jest atak-dlatego często wydaje nam się ,że ludzie agresywni są odważni.Dla przykładu osobami zamożnymi są często osoby bojące się biedy.Takie osoby nie potrafią cieszyć się swoim bogactwem .Jest w nich strach ,który nie pozwala ani na chwile rozluźnienia. 

     

    Po co odwaga?

    -Im więcej masz w sobie odwagi tym pełniej żyjesz.Szczerość,miłość,mądrość nie jest możliwa bez odwagi.Jak możesz kogoś kochać jeśli nie zaryzykujesz i nie odsłonisz przed nim głębi swojej istoty?Jak możesz stać się mądry jeśli nie zaryzykujesz całej poznanej do tej pory wiedzy -która może okazać się nieprawdziwa?Odwaga wiąże się z życiem,z jego dynamiką.Strach jest jej przeciwieństwem -jest to obroną,chęcią zamknięcia się w znanym .

    -Dzięki odwadze możesz być sobą.W dzisiejszym świecie sztuczność przekroczyła granice dobrego smaku.Media kreują wzorce do których ludzie mają się wpasować.Takie wzorce to np.:biznesmen,lekkoduch,dobry mąż ,żona,singiel.Każdy taki wzorzec ma swój ideał do którego ludzie mają dążyć.Ideał ten jest jednak niemożliwy do osiągnięcia w prawdziwym świecie.Ten brak autentyczności i pogoń za ideałem powoduje ogromne zapotrzebowanie na wypełnienie tej pustki :drogim zegarkiem,samochodem czy piękna kobieta z którą można się pokazać.Ta fałszywa tożsamość często nazywane jest ego.To ego odpowiedzialne jest za cierpienie psychiczne w naszym życiu.Tylko dzięki odwadze możemy rozpuścić nasze ego i cieszyć się nasza prawdziwą istotą .Naszą "prawdziwą" naturą jak określa to Buddyzm Zen.Prawdziwa natura nie wymaga akceptacji społeczeństwa,samo wyrażanie się jest dla niej szczęściem.Osoba taka jeśli jest np.artystą cieszy się z samego stwarzania.Nie patrzy w pierwszej kolejności na zyski,choć zyski przychodzą same bo ludzie wczuwają w  dziełach takiej osoby  autentyczność. 

     

    Jak żyć odważnie:

    Życie odważne to przyjmowanie życia przez serce.Życie przez serce jest zawsze niebezpieczne.Przyjaciel może nas zdradzić,dziewczyna oszukać , możemy zostać wyśmiani.Ale jedynie przez taki sposób życia możemy odczuć jego pełnie.Gdy idziemy drogą serca nasza czujność i intelekt rozwija się.Nie mamy łatek przyklejonych z góry dla każdego człowieka,sytuacji.Poruszamy się zawsze w tym co nieznane.Takie warunki sprzyjają rozwojowi.Dziecko szybko się uczy,jest tak dlatego ,że podchodzi do świata z wielką otwartością.Nieraz się sparzy,nieraz będzie miało obdrapane kolana ,ale jeśli będzie wyciągać wnioski to będzie wzrastać.Na tej drodze można upaść ale trzeba starać się nie popełniać dwa razy tego samego błędu. Pomocna może być medytacja,gdy medytujemy zaczynamy mieć bliższy kontakt z naszymi lękami.Medytacja powoduje  uświadomienie tych lęków i stopniowe ich  rozpłyniecie.

  20. Samczym okiem

    • 2
      wpisy
    • 5
      komentarzy
    • 1141
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Samiec Alfa
    Ostatni wpis

         Płatki róż głaskały jej twarz, tak jakby sami aniołowie rozsypywali ją z nieba. Była to dla niej ważna, a zarazem wzruszająca chwila. Po jej policzku spłynęła łza. Czy łza była oznaką wielkiego szczęści, czy może smutku tego się nie dowiemy. Chciała czegoś innego w głębi duszy, poczuwała się do tego, że nie jest stworzona do zwykłych rzeczy, jej zdaniem była niczym nimfa, która musiała ubruździć swoje stopki przychodząc na ten grzeszny świat. Córka bogów, która za występki przeciw nim została skazana na męki w tej szarej i brutalnej rzeczywistości. Tak bynajmniej myślała nasza bohaterka. Uważała siebie za niewinną i czystą istotkę utkaną ze światłości.

         Jej usta lekko rozchyliły się w delikatnym uśmieszku, pokazującym śnieżnobiałe ząbki. " Zasługuję na to co najlepsze, przecież jestem taka cudowną istotą jaka mogła przyjść na świat, a oto z mej łaski pojmę śmiertelnika i wydam na świat piękne i zdrowe potomstwo, które będzie rządzić i dzielić świat według własnych reguł."

         Rozmyślania przyszłej młodej żony przerwał kościelny dzwon, grzmiąc tak jakby chciał ostrzec wszystkich przed nadchodzącymi wydarzeniami.

     

         Pan młody wpatrywał się w krzyż wiszący na ścianie w kościele. Jego wzrok szczególnie przykuła uwagę figurka Chrystusa. Nie była ona taka inne typowe przedstawienia męki. Twarz Zbawiciela była uśmiechnięta. Jego ciało jednak było w okropnym stanie. Pełno ran, krwi oraz ślady po uderzeniach biczem kontrastowały z uśmiechem na twarzy ukrzyżowanego. Tak jakby nie przejmował się wcale bólem, ale też już za chwilę będąc po drugiej stronie swojego ojca, który chciał go objąć w swoje ramiona i pogratulować mu, że wytrwał do końca, a jego ofiara wcale nie poszła na marne, a otworzyła bramy raju dla zwykłych śmiertelników.

        Z zadumy wyrwał go głos księdza, który osobiście miał sprawować pieczę nad całą uroczystością. Nasz bohater miał przystąpić do sakramentu z czystym sumieniem. Klękając w konfesjonale z prawdziwą czułością pocałował złotą stułę. W tym momencie uświadomił sobie, że przed obliczem Boga jest tak naprawdę marnym pyłkiem, szarym grzesznikiem, który dostał łaskę odkupienia swych win. Wewnątrz siebie wiedział, że Bóg jest niczym surowy ojciec, który karze, ale zarazem darzy miłością tych, którzy przy nim trwali i nie opuścili go w chwili próby. A dowodem jego miłości miał być nadchodzący dzisiejszy moment.

     

         Jeden z gości weselnych wyszedł na podwórko, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Miał nadzieję, że zimny wiatr złagodzi szumiącą głowę. Oczywiście nie mógł się rozstać z butelką wina, więc oparty o werandę cieszył oczy gwiaździstym niebem. Nagle podszedł do niego podwórkowy pies zwany przez wszystkich Burkiem. Skomląc cicho tykając nosem ręki Janka chciał wyprosić coś do jedzenia.

         Janek nie mógł odmówić psinie. Słynął w okolicy z dobrego serca, a także ze swojej głębokiej wrażliwości, którą znali wszyscy szczególnie uwidaczniająca się po wypiciu kilku głębszych. " Widzisz Burek, przysięgli przed Bogiem wierność. On i ona. Wydawać, by się mogło, że są sobie przeznaczeni, a jednak stało się inaczej..."

        Zrobiwszy przerwę na głęboki łyk słodkiego wina dokończył swoją myśl "Tak to jest gdy swędzi cipa, a kutas cipce już się nie podoba. Cipka musi szukać nowych wrażeń. Zgadnij Burek gdzie znaleźli pannę młodą. No zgadnij" Piesek przekrzywiając łebek chciał tak jakby pokazać, że rozumie i doskonale wie, ale niestety nie ma jak tego wyrazić. " Burek Ty bestio, widzę, że się domyślasz. Jakże nie inaczej jak nie na sianku ze stajennym! A to Ci dopiero heca! A mówią, że trzeba babę bić, bo jak się nie bije to jej wątroba gnije i głupie pomysły do głowy przychodzą, widać, że starsi mają rację, więc Burek zawsze słuchaj starszych Braci..."

     

     

     

    • 2
      wpisy
    • 2
      komentarze
    • 792
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Cytuj

    Wasze ciało to pojazd, a energoinformacyjna istota, świadomość, dusza - kierowca. Kto kieruje samochodem? Oczywiście, kierowca. Myśleliście, że wasze ciało samo rządzi sobą, żyje własnym życiem? A kto remontuje samochód, likwiduje usterki? Również kierowca. I jeśli nawet samochód będzie całkowicie nie do użytku i trzeba będzie wywieźć go na złomowisko - kierowca nie zostanie wyrzucony razem z nim. W ostateczności może chodzić pieszo.

    Dimitri Wereszczagin - DEIR I

     

    Cytuj

    Aby nie zaplątać się w terminologii i semantyce, wszystko co jest związane ze świadomością nazywać będziemy dla wygody umysłem, a to, co wiąże się z podświadomością, nazwiemy duszą.

    Vadim Zeland - Transerfing Rzeczywistości tom 1

     

    Cytuj

    Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza doskonale wie, że jej zadaniem jest ewoluowanie. Nie obchodzę jej dokonania ciała czy rozwój umysłowy. To sprawy dla niej bez znaczenia. Dusza pojmuje też wyraźnie, że porzucenie ciała nie jest wielka tragedia. Pod wieloma względami tragedią jest bycie w ciele. Toteż umieranie postrzega ona zupełnie inaczej. Życie też, rzecz jasna, widzi odmiennie - i stad bierze się w dużej mierze frustracja i niepokój, nękające nas na co dzień. Rodzę się one w nas, gdy przestajemy słuchać duszy.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza jest iskrą Boskości; osobowość - istota ludzka - jest fragmentem energii duszy w ciele fizycznym. Osobowość składa się z cech przejściowych, które istnieją tylko w okresie jednego fizycznego życia, oraz z nieśmiertelnego rdzenia, który jednoczy się z duszą po śmierci. Dusza jest istotą rozległą i wykracza daleko poza każdą ze swych osobowości, lecz każda osobowość jest dla niej ważna i każda jest przez nią jednakowo ukochana.

    Robert Schwartz - Odważne dusze

     

    Cytuj

    W każdym człowieku jest dusza, święty pierwiastek, ludzkie i zwierzęce.Wnormalnym stanie ciało powinno otrzymywać
    pożywienie od duszy, dusza od ducha, duch od Boga.Wyłączenie któregokolwiek ogniwa tej kolejności jest niedopuszczalne,
    a życie zbudowane na prymitywnej zasadzie nasycenia pokarmem tylko swego ciała, bez dbałości o pozostałe, jest dość skuteczną
    drogą regresu.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

    Cytuj

    Z przyzwyczajenia przywykliśmy uważać, że głównym systemem ochrony organizmu są komórki odpornościowe. Zapominamy
    o prostej prawdzie: duch, dusza i ciało są jednością. Podświadomość i świadomość są polem, a ciało fizyczne to
    odmiana, dialektyczne przeciwieństwo tego pola. I najlepszym systemem zabezpieczenia organizmu jest przede wszystkim
    ochrona duchowych struktur pola.Dlatego kiedy przed organizmem stoi zadanie przeżycia, powinny przeżyć przede wszystkim
    strategiczne, duchowe struktury, łączące nas z praprzyczyną.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

     

     

     

  21. Pułapki i kruczki

    • 1
      wpis
    • 6
      komentarzy
    • 740
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Drodzy Panowie i (Panie).

     

    Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram.

     

    Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi.

     

    Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny.

     

    Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła.

     

    Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą.

     

    I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.:

    1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean ;). Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji.

    2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę.

     

    Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć.

     

    Pozdrawiam:)

     

     

×