Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
  • wpisów
    11
  • komentarzy
    13
  • wyświetleń
    3997

In The Dark: Temptation

HORACIOU5

230 wyświetleń

IN THE DARK: TEMPTATION

 

 

„To zdecydowanie nie jest mój szczęśliwy dzień” – pomyślał Jacob. Faktycznie jego rana nie wyglądała zbyt dobrze, a z każdą minutą stawał się coraz słabszy z powodu znacznej ilości krwi. Zgubiła go pewność siebie. Nie spodziewał się, że zabity przez niego potwór eksploduje wystrzeliwując kolce w różne kierunki. Pech chciał, że jeden z nich przebił mu brzuch i zrobił mu niezbyt przyjemne kuku.

 

- Heh, co za żałosny sposób na śmierć – powiedział wpatrzony w sufit.

 

- Naprawdę?

 

Jacob nagle zamarł. Spojrzał gwałtownie w prawo i zobaczył jakąś osobę siedzącą przy jego łóżku. Nie mógł dostrzec twarzy, ponieważ skrywała ją ciemność, ale nie miał wątpliwości co do tego, że ktoś… a może coś… jest bardzo blisko niego. Bardziej go jednak zastanawiało jak ten ktoś znalazł się w jego pokoju.

 

- Ależ Jacobie, chyba masz poważniejsze zmartwienia niż to kim jestem i skąd się tutaj wziąłem… na przykład, ta wielka i niezbyt przyjemna dziura w Twoim ciele – powiedział nieznajomy, jak by czytając mu w myślach.

 

- K-kim jesteś i czego ode mnie chcesz?

 

- Jacob, Jacob, Jacob… czyżbyś zapomniał o mnie? Ranisz mnie niemiłosiernie swymi słowami… ale pozwól, że odświeżę Ci pamięć.

Nieznajomy wstał z pobliskiego fotela i zaczął powoli zmierzać w jego kierunku.

 

-  Widzisz mój młody przyjacielu, czy tego chcesz czy nie… jestem częścią Ciebie – powiedział z uśmiechem po czym stanął przy łóżku. Jacob otworzył szeroko oczy. Osoba przed jego oczami była… nim. Ten ktoś wyglądał dokładnie tak jak on. Identyczna fryzura, rysy twarzy, postura, nawet strój się zgadzał. Jedyna różnica była taka, że stojący przed nim mężczyzna nie miał żadnej rany.

 

- Co to ma być?

 

- Ech… nadal nie pamiętasz? No dobra – nieznajomy siadł na łóżku – no to zacznijmy może od początku. Z tego co widzę trzymasz się całkiem nieźle jak na te niezbyt przyjemne okoliczności, więc pozwól, że uraczę Cię małą historyjką, która rzuci trochę więcej światła na tę sytuację.

Mężczyzna wyciągnął papierosa i zapalił go a po chwili zaczął mówić.

 

- Był sobie taki pewien młody facet o imieniu Jacob. Na studiach radził sobie całkiem nieźle, chociaż nie był zbyt wielkim prymusem. Powiedział bym wręcz, że miał potencjał, ale nie dawał tego po sobie poznać. Tak się jednak dziwnym trafem stało, że trafił na grupę osób, która nie była dla niego zbyt miła i dała mu to dość mocno odczuć… wiesz o czym mówię, prawda?

 

Wiedział. Naśmiewanie się, obelgi, a czasami bywało i napuszczanie tak zwanych „karków” na niego, co kończyło się oklepaniem twarzy.

 

- I pewnego pięknego dnia ten młody facecik szedł sobie drogą przekonany o tym jak bardzo żałosna jest jego obecna egzystencja, ale nie rozmyślał o tym zbyt długo, bo w pewnym momencie jego ciało wzbiło się w powietrze niczym szmaciana laleczka i szczerze mówiąc, nie wyglądałeś wtedy zbyt rześko.

 

- O czym Ty mówisz? Przecież wtedy… wtedy… - Jacob nie dokończył. Zdał sobie sprawę z tego, że ma dziwną czarną dziurę w głowie jeżeli chodzi o tamto zdarzenie. Jedyne co pamiętał, to fakt, że wracał do siebie… a potem, że obudził się następnego dnia w swoim łóżku.

 

- No już, już, nie ekscytuj się tak. W Twoim obecnym stanie to niewskazane nie? Jeszcze opuścisz ten jakże uroczy świat przedwcześnie, a tego byśmy nie chcieli prawda? No ale wracając do historyjki, teraz czas na najciekawszy moment. Kierowca, który Cię potrącił swoim ładniutkim Bi Em Dablju niezbyt się przejął Twoim losem i szybko ewakuował się z miejsca zdarzenia. A ty leżałeś sobie w kałuży wyglądając niezbyt dobrze. Ale miałeś szczęście, bo Twój niesamowicie przyjacielski kompan był w pobliżu!

 

- I jaki to ma związek z moim obecnym stanem?

 

- Gdyby nie ja nie dożył byś do, jak to nazwałeś, „obecnego stanu”. Uderzenie było tak mocne, że byłeś na granicy życia i śmierci. I wtedy – na jego twarzy pojawił się uśmiech – złożyłem Ci pewną… propozycję. Zaproponowałem, że urozmaicę trochę Twoje życie i sprawię, że stanie się ciekawsze pod warunkiem, że zgodzisz się na to żebym stał się częścią Ciebie. Zgodziłeś się bez wahania i nawet nie zapytałeś co się z tym wiąże. Chyba uatrakcyjnienie życia było dla Ciebie czymś wystarczającym.

 

- I masz jakiś dowód na to co mówisz? – zapytał Jacob.

 

- Naprawdę musisz o to pytać? Czyż następnego dnia nic się nie zmieniło? Przecież nagle stałeś się jak by silniejszy, szybszy a do tego dostałeś jeszcze jeden prezencik – mówiąc to pstryknął palcami i nagle na lewej ręce Jacoba pojawił się mroczny płomień.

 

Jacob nigdy nie zastanawiał się skąd wzięły się jego moce. Był po prostu zadowolony z tego, że nagle jego życie przestało być nijakie. Przeszła mu przez głowa myśl, że pewnie jego umiejętności związane z walką mieczem oraz posługiwanie się bronią palną również pochodziły od jego „kompana”.

 

- Dobrze kombinujesz Jacob, bardzo dobrze! Niestety troszkę mnie rozczarowałeś. Myślałem, że postanowisz odnaleźć faceta, który Cię potrącił i wyjaśnisz z nim parę spraw… albo, że podejmiesz jakieś działania względem swoich niezbyt miłych „fanów”. Tymczasem postanowiłeś zostać „bohaterem” kiedy już poznałeś swoje nowe możliwości. I tak, możliwość dostrzegania owych potworów również pochodzi ode mnie. Ale przyznam, że to jak sprawnie sobie z nimi radziłeś było całkiem imponujące. – uśmiech ponownie pojawił się na jego twarzy – No i to, że wybrałeś na broń Colta 1911 było wręcz muzyką dla mej duszy! Hah, można by powiedzieć, że nadałem sens Twojemu życiu!

 

Jacob nie skomentował tego. Faktycznie nagle zaczął czerpać znacznie więcej radości z każdego dnia, a raczej z każdej nocy, kiedy to wyruszał polować na potwory. To zajęcie pomogło mu poradzić sobie z szarą codziennością i zaczepkami jego znajomych z roku.

 

- Więc… skoro tutaj jesteś to rozumiem, że pewnie czegoś ode mnie chcesz – stwierdził Jacob.

 

- Och nie stresuj się tak. Chcę ci pomóc z tą paskudną raną! Taki ze mnie niesamowicie przyjazny osobnik! Oprócz tego pomogę Ci również zrobić porządek z Twoimi „fanami” oraz innym problemami!

 

- W zamian za co? I jak niby miała by wyglądać ta… pomoc?

 

- O, tym już nie zajmuj swojej rozczochranej główki. A jeżeli chcesz wiedzieć czego chcę w zamian to całkiem proste. Wystarczy, że zaakceptujesz mnie jako część siebie i przyznasz to głośno. Nie martw się resztą. Szybciutko postawię Cię na nogi i zadbam o to, żeby Twoje życie stało się jeszcze bardziej fascynujące!

 

Jacob został postawiony pod ścianą. Mógł albo odmówić i zginąć, albo zgodzić się na propozycje jego „kompana” i przeżyć. Tylko za jaką cenę? Co się kryło za tymi słowami? Nie był w stanie trzeźwo myśleć. Stracił sporo krwi i jego świadomość stała się niezbyt stabilna.

 

- Wiesz, nie chcę Cię poganiać, ale tak na moje oko zostało Ci jakieś plus minus 5 minut życia. Dobrze by było, żebyś zdążył udzielić odpowiedz zanim małe cherubinki zabiorą Cię na tamten świat.

 

Jacob walczył z myślami. Przed oczami stanęły mu wszystkie upokorzenia, których zaznał na uczelni. Wszystkie nieprzyjemne słowa. Wszystkie cięgi, które zebrał. Bawił się w bohatera… żeby tacy ludzie jak oni mogli sobie żyć i wyżywać się na osobach takich jak on. Poczuł przypływ gniewu, smutku oraz uczucia, które trzymał skryte bardzo głęboko w sobie i nie pozwalał mu wydostać się na zewnątrz.

 

Zamknął oczy… a potem odpowiedział…

 

 

*

 

 

Można by rzec, że każde mieszkanie było świadkiem różnych historii. Jedne widziały, jak szczęśliwe małżeństwa po przekroczeniu progu zrzucały swoje oblicza. Albo zaczynały się kłótnie z wytykaniem każdych błędów, albo też dochodziło do rękoczynów, gdzie jeden z partnerów okładał drugiego. Inne mieszkania były świadkiem zdrad, a część z nich widziała, jak niewierna partnerka ginęła zastrzelona przez rozchwianego emocjonalnie mężczyznę.

 

Były też mieszkania, które widziały ostre libacje alkoholowe, które kończyły się zarzyganiem dywanu gospodarza. Inne atrakcje działy się podczas narkotycznych sesji, chociaż to już było uzależnione od środka, który był zażywany. Zdarzały się mieszkania, które były świadkiem paskudnych rzeczy jak pedofilia czy znęcanie się nad dzieckiem, bo mamusia czy też tatuś nie mógł się odegrać na partnerze, wiec cierpiała latorośl. Za to bardzo rzadkimi przypadkami były sytuacje, kiedy jedna z osób zmieniała się w dziwną w czarną chmurę i wkraczała w drugą. Gdyby mieszkania mogły mówić to…

 

 

*

 

 

„A z dzisiejszych wiadomości na obrzeżach miasta dokonano brutalnego morderstwa. Jak podaje nasz informator nad ranem znalezione zostało spalone BMW w którym znajdowały się zwłoki. Policja po przybyciu na miejsce stwierdziła, że kierowca musiał zostać spalony żywcem a wskazuje na to…”

  • Like 2


7 komentarzy


Rekomendowane komentarze

@Quo Vadis? pomyślę nad tym. Na razie myślę, czy stworzyć kontynuację albo prequel, czy też coś innego.

 

A przekazów myślę, że jest tutaj kilka i jeżeli ludzie dostrzegają różne i coś dla siebie, to cieszy mnie efekt ;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×