Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Archiwa Miraculo

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    3
  • komentarzy
    3
  • wyświetleń
    273

Minimalizm - początki, trochę teorii i praktyki.

Zaloguj się, aby obserwować  
Miraculo

221 wyświetleń

Niektórzy graję w grę, ja będę czasem pisał na blogu. Tematyka wg mojego uznania.  

 

minimalizm część 1, co z czym, droga do i zastosowanie praktyczne:

 

Zapewne wielu z was słyszało w szkole lub na studiach o takiej postaci jak Diogenes. Filozof, abnegat, człowiek którego ponoć 
odwiedził sam Aleksander Wielki. Wg mnie, ów człowiek był pierwszym skrajnym minimalistą. Diogenes nie dbał o swój, strój, nie 
dbał o posiadanie, ponoć spał w beczce. Co z tego jest prawdą nikt teraz nie zwerifukuje, pozostajemy w sferze mitów i legend. 
Tak czy inaczej, była to osoba który świadomie odwróciła się plecami do nadmiaru. Co więcej, jedna z legend mówi o tym, że 
posiadał tylko naczynie z którego jadł i pił, ale gdy zobaczył kiedyś małego chłopca, który ze swych dłoni zrobił łódkę porzucił
i to, stwierdziwszy, że skoro małe dziecko tak może, to dlaczego nie on. Czy chciałbym żebyście żyli w taki sposób?
O ile nie jesteście mieszkańcami kanarów ze świeżym dostępem do wody i tylną furtką do zaplecza chińskiej restauracji to nie. 
Natomiast, chciałbym żebyście rozważyli lżejsze wersje minimalizmu dostępne dla mniej ikonicznych postaci. 

 

Co skłoniło mnie do minimalizmu? Była to wypadkowa kilku lektur które uświadomiły mi zalety z takiego stanu bycia oraz
mniejszego stanu rzeczy. Zaczeło się dosyć niewinnie od lektury książki Marie Kondō, Japonki która była delikatnie zafiksowana
na punkcie czystości i porządku. Z tego co pamiętam ma to również związek z ogólnym poczuciem estetyki Japończyków, którzy 
przykładają duże znaczenie do harmoni i estetyki. Pani Kondo wprowadziła ciekawe techniki tego w jaki sposób możemy rozstać się
z nadmiarem rzeczy. Są to proste wskazówki które można zastosować w każdym gospodarstwie domowym, wymieniajać najbanalniejsze :


1. Jesli nie używasz czegoś przez okres minimum roku (chodzi tu głównie o obrania) pozbądź się tego, skoro żaden z 4 sezonów 
nie był wart tego ubrania, znaczy to, że jest ci ono zbędne.
2. Wyjmij z szafy codziennie kilka ubrań, przyłóż je do ciała i pomyśl co czujesz w zwiazku z tym, jesli czujesz pozytywne 
skorzenie zostaw to. Jeśli jesteś obojętny lub wręcz odpycha cię ten ciuch - pozbądź się tego. 
Dla chętnych którzy nie chcą zająć się lekturą pani Kondo udzieliła wywiadów i wystąpień do zobaczenia za darmo na yt.


No dobrze, ale garderoba i utrzymywanie czystości, to jeszcze nie minimalizm, to raptem aspekty. Trochę szerzej opisał sprawę 
inny japończyk, Fumio Sasaki. Typowy, styrany pracą, mający niskie poczucie wartości azjata, który pracował w firmie 
zajmującej sie wydawaniem książek. Sasaki większość swojego życia spędził na niskim stanowisku, co prawda, zawsze marzył o 
pracy w wydawnictwie, ale była to praca bardzo absorbująca bez wysokiego statutu społecznego. W jaki sposób kompensował 
sobie niską pozycję społeczną? Oczywiście chciał żeby ludzie wokół niego mieli go za skrytego intelektualistę z głębokim wnętrzem(skoro nie portfelem). 
Targanego wielkimiś myślami, zamyślonego, wiecznie pochylonego nad problemami ludzkiej egzystancji. Fumio zaczął kolekcjonować
książki, robił to w takiej ilości, że pozostawiane na podłodze i meblach stosy zaczęły przeszkadzać mu w fukcjonowaniu w 
swoim własnym mieszkaniu. Ciężko mu było nawet zaprosić do siebie znajomych, ponieważ nie chciał, żeby te osoby widziały jaki burdel
u niego panuje. Poza tym, spór wewnętrzny narastał, Fumio wiedział, że budowany przez niego wizerunek delikatnego intelektualisty
to kłamstwo. Życie w kłamstwie doprowadziło go do depresji, wyrwać się z niej mógł poprzed oderwanie się od swojej alternatywnej 
osobowości która mówiła mu w jaki sposób ma żyć, wyglądać, zachowywać się. Dodatkowym depresantem był alkohol, który zaczął dominować kolejne wieczory
Czyżbyśmy nie znali  tego schematu? Praca do późna, potem 2-3 czasem 4 drinki i tak na okrągło, jak od cyrkla.
Fumio pękł, zaczął pozbywać się książek, zaczął je sprzedawać,
oddawać, następnie zwrócił uwagę na inne elementy swojego mieszkania. Zbędne naczynia, zbędne meble, zbędny sprzęt hi fi. 
Zrobione w ten sposób porządki pozwoliły mu wynająć mniejsze mieszkanie ponieważ nie potrzebował tyle przestrzeni. Mniejsze 
mieszkanie to więcej pieniędzy w porftelu. Czyste mieszkanie to satysfakcja dla oka. A co jeśli by tak pozbyć się mebli, 
pozwolić światłu słonecznemy budzić nas, a nocy koić nas do snu księżycowi zamiast wpatrywać się w światło monitora?

 

 

Po lekturze tej ksiązki byłem już na tyle zainteresowany, że chciałem poszukać czegoś z kręgu kultury europejskiej, trafiłem
natomiast na dwóch Amerykanów którzy mocno wierzyli w "American dream". W wieku 30 lat mieli wysokie stanowiska w korpo, 
własne domy, dobre samochody, mocną pozycję. Mieli również depresję, problemy w związkach, pracoholizm, alkoholizm oraz 
kilka innych lżejszych i ciężych izmów. A, zapomniałem wspomnieć, jeden z nich był w trakcie rozwodu, drugiemu zmarły bliskie 
sercu osoby, generalnie, nie było lekko ( a nie porobiło ich jeszcze penitencjarne piekło). Nie jest powiedziane do końca 
co było przyczyną zmiany, historie poznajemy od strony osoby która wiedziała, że jej przyjaciel powinien być w traumie,
ale nie jest pomimo ciężkich życiowych doświadczeń. Minimalizm jest tu więc czymś w rodzaju oświecenia, dobrej nowiny 
przekazywanej od jednego z oświeconych. Trzeba jednak przyznać, że panowie zachowali się jak to na Amerykanów przystało, czyli w pełni 
profesjonalnie. Z tą samą gorliwością jaką budowali firmy i kariery zaczęli się brać za minimalizm. Wg mnie kluczowym 
momentem historii była kwestia pożegnania jednego z autorów z rzeczami które należały do jego zmarlej matki. Każda z tych rzeczy 
przypominała mu o niej, gdy znalazł wśród jej rzeczy pudło ze swoimi dyplomami i rzeczami skontatował dziwną rzecz. 
Jego matka trzymała je w jednym z prywatnych magazynów, ale pudełko przez xx lat było zamknięte. Z jednej strony uważała to za ważne, 
ale nie oglądała tych pamiętak przez ileś lat? Jakie mogą być tego przyczyna i jaka lekcja z tego płynie? Otóż, wspomnienia
i to jak myślimi o innej osobie nosimy w sercu/umyśle, te istotne dla nas obrazy nie ulegają zapomnieniu. Autor uznał więc, że 
zdjęcia może zeskanować, a rzeczy materialne może oddać np dla fundacji. 

 

 

Dobrze, teraz jeśli ktoś z was dobrnął do tego momentu spyta. OK, wzruszające historie, ale co ja miałbym z wyznawania tej 
namiastki filozofii? Dobre pytanie, wymienie poniżej benefity, częśc z nich jest już w tekście, część z nich jest na pierwszy
rzut oka ukryta : 

- mniejsza ilosć rzeczy, mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsze mieszkanie -> 
mniejsza piwnica lub brak piwnicy
- mniejsze mieszkanie, mniejsze rachunki za ogrzewanie :)
- mniej kurzu w mieszkaniu, patrzyliście kiedyś ile zacne księgi zbierają pyłu?
- mniej frustracji pod tytułem "kurła, żaba, gdzie jest xxx, nic nie mogę znaleźć"
- lepsze samopoczucie przebywania w czystym pomieszczeniu, czystym bo estetyczne miejsce zamieszkania łatwiej ogarnąć
- co za tym idzie, wiecej czasu wolnego, tak czasu, najważniejszej z walut
- mniejsze potrzeby i mniej wydawania -> bardziej spuchnięte konto -> opuchnięte konto  -> mniejsza potrzeba biegania za moentą
mniejsza potrzeba biegania za monetą -> więcej czasu na realizację swojego hobby, lub choćby po prostu życie chwilą i oddawanie się 
przyziemnym rzeczom, jak choćby napicie się w spokoju herbaty

 

Ok a co z płytami i ksiązkami, lubię czytać, lubie słuchać muzyki/
- spotify (za kilka kilkanascie zł miesięcznie - pełen legal) i youtube ( wersje cebula lajt, ale jest prawie wszystko)
- biblioteki i Internet, mnóstwo zeskanowych ksiązek, mnóstwo darmowych książek, mnóśtwo pdfów, czasem księgarnie internetowe
oddają coś za darmo lub półdarmo

 

No dobra, ale nie bedę przecieł czytał wszystkiego z monitora, zespuje sobie wzrok!
No, nie tak prędko, zamiast 10 ksiażek możesz kupić sobie kindla który pomieści tysiące ksiazek, a objętościowo jest 
mniejszy od średniej wielkości książki, gdy już nie mieści ksiażek, to mozesz je chomikować na swoim dysku twardym

 

No dobra, ale co z muzyką, co jeśli nie będę miał Internetu i nie będę mógł słuchać muzyki z tego powodu?
Może zgraj sobie kilka ulubionych albumów, tak by móc odtwarzać je offline, możesz je mieć np na dysku przenosnym.

Swoją drogą, próbowaliscie kiedyś odpalić 10 letnią płytę cd? Jeśli nie, to nie zdziwcie się, że zacznie wam skakać 
albo sprawiać odtwarzaczowi prawdziwe problemy. Co wtedy z przyjemnością ze słuchania ich, a co dopiero z 25letnią płytą?

 

No dobrze, mam mnóstwo pamiątek, jak się ich pozbyć, co powiedzą rodzice, znajomi? Co mam zrobić z ksiązkami które dostałem
od kogo? 
Użyj skanera, wszystkie kartki upominkowe, dyplomy możesz zeskanować i trzymać w dwóch różnych miejscach, np na 
ulubionym pendrivie, na mailu, w chmurze, lub na dysku przenośnym, najwartościowsze rzeczy można mieć w kilu kopiach.
Książki które dostałeś możesz przekazać dalej. Czy ktoś bliski naplułby na ciebie za taki gest? 

 

Ok, ale co zrobić z ciuchami? Sprzedawanie ich zajmie mi wieki.
Nie sprzedawaj ich zatem, oddaj na cele charytatywne, prawie w każdej miejscowości są kontenery na ubrania dla biednych.
Zamiast posiadania 4średniej jakosci kurtek miej jedną dobrą. Jakość>>Ilość jak tysiąc nad stówkę.

 

Ok ok, może i bym to posprzedawał, ale komu mam to niby sprzedać i gdzie, jak?

W kilku słowach to :  allegro, olx, finta ale tu już nie będę teraz o tym pisał. 

No dobra, ale tam się nie opłaca, wystawiłem ludzie nie chcą kupować, etc - Dłuższy temat, może kiedyś skrobnę.

 

Pff, ale ja mam sporo pieniędzy, co mam z nimi zrobić? To też raczej na osobny wpis, w jednym zdaniu przeżywanie lepsze niż 
posiadanie. 

Na razie to tyle, do następnego. Poniżej źródła. Gdyby ktoś chciał je kupić, to kupcie je tak, żeby forum dostało
jakiś % za polecenie. 

 

 

Marie Kondō (Author)
https://www.youtube.com/watch?v=w1-HMMX_NR8

Goodbye, Things: The New Japanese Minimalism  Fumio Sasaki 

Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński

MINIMALISM By Millburn & Nicodemus
https://www.theminimalists.com/


The Life-Changing Magic of Tidying Up: The Japanese Art of Decluttering and Organizing

 

Taki mały polski akcent na koniec. 

Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce.
Katarzyna Kędzierska
 

  • Like 6
  • Dzięki 2
Zaloguj się, aby obserwować  


1 komentarz


Rekomendowane komentarze

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.