Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
  • entries
    8
  • comments
    28
  • views
    2337

#01 O "Śniadaniu mistrzów"

Carl93m

419 views

Wiele wyszukanych i odpowiednich słów ginie, przepada wraz z kolejnymi pokoleniami. Jak facet jest gruby to nikt wprost mu tego nie powie. 

   - Przegrywasz w wyścigach gokartów, bo jesteś gruby i twój sprzęt wolno jedzie

Potem przyszła moda na słowo "puszysty". Jak miś. Albo serek Almette. Albo jak moje włosy 10 lat temu. Mówię wam, to było coś, burza długich puszystych włosów.

Kiedyś jak nie chciano kogoś obrazić, mówiono "korpulentny mężczyzna".

Ale nie uważam, że język polski ubożeje, bo pojawia się moc innych słów jak "hajs", "sex", "jaranie", "dziara", "ermaxy", "sztos", "kminić".

 

Dzisiaj doczytałem książkę Kurta Vonneguta Śniadanie mistrzów, czyli żegnaj czarny poniedziałku i szczerze powiedziawszy zamieszał mi w głowie.

Tego autora nie znałem, ale zacząłem poznawać jego twórczość od tej pozycji, a celem tego poznania jest powiedzieć "sprawdzam" postmodernizmowi i całemu nurtowi krytyki Ancien régime.

Do dziś dnia pozostaję zakutym, katolickim łbem z pogardą patrzącym na feministki z fioletowymi włosami, marzącymi nocami o gang bangu, ale zbyt słabe by odstawić jedzenie, wyćwiczyć swoje ciało i zacząć się podobać mężczyznom. 

Feministka swoje lenistwo i nieudolność usprawiedliwia patriarchalnym uciskiem przez mężczyzn.

Stulejarze, spermiarze (czyli za pewne spora część naszego forum) uzasadniają swój brak kopulacji materialnym rządzom kobiet. W głębi serca pragną kobiet, pragną aby jakaś została ich królową, dzięki czemu mogliby zamieszkać w komnatach jej zamku i służyć im na zawsze. To są szarzy rycerze, nowa rasa. Na swoją białą zbroję zarzucili czarną pelerynę pogardy i nienawiści, ale jednak pelerynka jest cienka i prześwituje.

Chcę poznać tą lewicową stronę świata, która nie może się pogodzić z fiskalizmem kościoła, pedofilią księży i brakiem możliwości usuwania płodów na żądanie. Co do homoseksualistów, to jak już będę miał swój dom to będę przygotowywał obiad i zapraszam kilkunastu na wspólny posiłek. 

 

Ale nie o fioletogłowych mowa. 

Ogólnie książka mnie nie powaliła swoim flow niestety. Kolejna książka z pospolitego cyklu "Czy bóg istnieje?" i "jaki jest życia?". Kiedyś w dzieciństwie nałapaliśmy z bratem małych koników polnych i zamykaliśmy je w akwarium. Ciekawe co by myślał konik polny gdyby był inteligenty. Musiałby zadać pytania: "Kim jest ten, który nas więzi?", "Dlaczego nas uwięził?". O tyle koniki polne miałyby przewagę nad nami, że widziałyby na własne oczy, że jakaś włochata macka z pięcioma wyrostkami ich wrzuciła do przeźroczystej klatki. Ja nie wiem kto mnie wepchnął w 1993 roku do łona kobiety, dlaczego akurat mnie wepchnął mężczyzną i dlaczego w Polsce.

 

Vonnegut wspomina przykład życia drożdży. Drożdże według niego konsumują cukier i wydalają odchody. Potem taka kolonia drożdży żre tyle, że ginie we własnej kupie. Tak powstaje alkohol, który cieszy podniebienia milionów ludzi na Ziemi. Drożdże jak zobaczą stosunkowo dużą porcję cukru, to już po nich. Ale jakże wielkiego, wartościowego dzieła dokonują, dzięki czemu możemy wypić Dom Pérignon (nigdy nie piłem, ale wymieniam ten ekskluzywny szampan, dla podniosłości tekstu. Za zwyczaj piję Perłę chmielową). Oby tylko się nie okazało, że my jesteśmy na końcu tego łańcucha pokarmowego. Fajnie byłoby się czemuś przysłużyć. Drożdże nie muszą wiedzieć, że robią dobrego szampana. 

 

Przez całą treść książki przetacza się wiele wątków, wątki się mieszają, nakładają, ale linia czasu jest prosta i zmierza do spotkania dwóch głównych bohaterów - bogatego biznesmena i pisarza-grafowana SF. Szczerze - nie potrafię się wczuć i wyciągać drobnych, subtelnych wskazówek autora (miałem z jęz. polskiego same dwóje na okrągło). Zawsze na lekcjach z literatury miałem swoje własne interpretacje, którymi bałem się dzielić. Nie miałem za grosz odwagi i pewności siebie, żeby powiedzieć: "Ty idiotko, stawiasz mi pałę, a Gombrowicz ma z Ciebie bekę, bo z tamtego świata patrzy i nie może się nadziwić jak to możliwe, że na lekcjach w szkole analizują takiego gniota. I to jeszcze ynterpretują to. Koń by się uśmiał". Dlatego też nie wiem o co tak naprawdę Vonnegutowi chodziło w tej powieści, a gdyby nie wskazówki na obwolucie "Satyra na amerykańskie społeczeństwo..." to za diabły bym się tego nie domyślił. 

 

Ostatnie słowa wypowiedziane po trzykroć przez Kilgore Trouta, ponoć alter ego Vonneguta brzmią: "Daj mi młodość". Autor miał w czasie wydania książki 51 lat. Słowa są wypowiadane po tym jak bohater dowiedział się, że jest tylko wymysłem Vonneguta. Że żyje tylko i wyłącznie w wyobraźni jednego z sześciu miliardów umysłu. Gość dowiedział się, że jest tylko projekcją wyobraźni, a młodości mu się zachciało? To mi utkwiło w głowie i mnie dzisiaj ta myśl prześladuje. Nie chciał wiedzieć "dlaczego?", "po co to wszystko"?

 

Ekranizacja powieści o tym samym tytule z 1999 roku pokazuje w ostatniej scenie, że Trout tą młodość dostaje.

  • Like 4


3 Comments


Recommended Comments

No to przyspojlerowałeś na koniec. :D

 

A tak bardziej serio... też nie kumam o co chodzi w książkach Vonnegut'a. Ciężko mi się to czyta, podobnie zresztą jak większość amerykańskich powieściopisarzy.

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment

@Cortazar chciałem też trochę w tym tekście wyrazić mój sprzeciw przeciwko monopolizacji jednej interpretacji.

 

A no fakt, mały spojler poleciał, ale ta powieść jest tak poszatkowana, że właściwie to co napisałem nie wpływa na samą fabułę. 

A jakie książki Vonneguta już miałeś okazję przeczytać? 

  • Like 1

Share this comment


Link to comment

Na półce mam 'Śniadanie u Tiffaniego' oraz 'Rzeźnię nr 5' ale jakoś się zraziłem po 'Opowiadaniach'. Może kiedyś sięgnę. Powieściopisarze mają to do siebie, że zamiast zapytać wprost 'o co kurwa chodzi na tym jebanym świecie?' to piszą setki stron zastanawiając się. :D I w sumie dobrze, bo życie nigdy nie jest biało - czarne.

Share this comment


Link to comment

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.