Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
  • entries
    3
  • comments
    33
  • views
    531

PsYCH14trYK

Analconda

1822 views

Elunia Users,

 

Opiszę tutaj mój pobyt w zakładzie dla psychicznie chorych, uzależnionych, #przeg****w życiowych i jednostek aspołecznych.

 

Początek miał miejsce w sobotę w nocy - po publicznej zapowiedzi samobójstwa by tym razem nie mieć wymówki a powód i usprawiedliwienie oraz motywację do działania postanowiłem wreszcie wykorzystać linę która od dawna jest zawieszona na drążku który miał służyć za szubienicę. Stołek - bardzo klimatycznie wyglądający i niestabilny, pasujący do samobójstwa jak benek do psiochy wziąłem z kuchni.

Ostatecznie wyszło jak wyszło - jak wszystko za co się zabieram zostaje spierdolone. Ubrany w mój garnitur czyli dres adidasa i ulubione okulary wszedłem na stołek, pętlę założyłem na szyje i stałem jakiś czas - chyba niezbyt długo.

A tak serio to wiadomo co miał zasłonić wysoki kołnierz i okulary.

 

aoJwbhc_d.webp?maxwidth=728&fidelity=gra

teleport do Jezuska

 

Obudziłem się w nocy w niedzielę - było ciemno więc po godzinie 19. To był najgorszy moment w całej sytuacji. Strasznie mnie suszyło, głodny nie byłem ale jedzenie i picie z dnia poprzedniego domagało się wypuszczenia w porcelanową odchłań... - czy czego tam kible robią. Leżałem tak i zasnąłem po czym znów wstałem i zasnąłem i tak w kółko. Telefony na szczęście pod ręką więc wziąłem jeden by wejść zobaczyć czy MK usunął moje konto jak wcześniej prosiłem. Prywatnego życia nie mam wcale - zero znajomych i ruchania to dlatego domagałem się usunięcia konta co równało się ze skasowaniem w pewnym sensie jego zastępstwa. Coś napisałem i leżałem dalej czekając na alarm - w poniedziałek do roboty. Bolało mnie całe ciało ale wstać trzeba w końcu.

 

3:30 alarm, leżałem jeszcze jakiś czas po czym wstałem, wziąłem plecak, rower i wyszedłem. W poniedziałek było trochę roboty między którą siedziałem gapiąc się w zegar nadal czując się bardzo źle. Psychicznie bo fizycznie po godzinnej jeździe rowerem poczułem się lepiej. To samo po powrocie z tyrki - jeszcze krótko po przejażdżce czułem się w miarę a potem szybki zjazd. Już umyty leżałem w łóżku znów bez wody co miało znaczenie - nadal mnie potwornie suszyło. Piłem za mało, nie jadłem nic. W każdym razie zalogowałem się na forum i wyszła krótka pogadanka zdaje się i zasnąłem? Na pewno wieczorem wróciłem już jako osoba bez zasad - niedotrzymanie publicznej obietnicy. Gdzieś w międzyczasie odpisał MK w sprawie usunięcia konta, na czacie parę osób w sumie niepotrzebnie ale miło z ich strony - zainteresowanych sytuacją pytało ogólnie o co chodzi. Także na PW odezwały się różne osoby - nikogo nie wymieniam bo może sobie nie życzą. Wszyscy mówili mniej więcej to samo - natychmiast do psychiatry. Z braku asertywności i ogólnej obojętności co do losu własnego życia postanowiłem, że pójdę o czym poinformowałem każdego kto polecił mi to w wiadomości prywatnej i na czacie. A potem chyba zasnąłem.

 

We wtorek czułem się już znacznie lepiej. Tym razem w tyrce nikt już nie był tak bardzo zainteresowany moim zachowaniem i wyglądem ale atmosfera nadal była trochę inna - ciszej i spokojniej albo tak mi się tylko wydawało.

Po odpierdoleniu fuszerki nieznacznie lepiej niż w dniu poprzednim wróciłem do domu. Użytkownik wypiętym jak do seksu analnego czerwonym diabłem w avatarze wspominał coś o psychiatrze - czy już pojechałem albo czy jadę...?

Chciałem pojechać ale byłem zbyt zmęczony więc wszedłem na łóżko i obudziłem się w nocy.

 

Środa minęła już całkiem OK. Pomimo drgawek co jakiś czas i nieustępującego pragnienia w moim odczuciu nie potrzebowałem już jakiejkolwiek pomocy od nikogo. Zresztą to samo uważałem już od weekendu i wcześniej, bo po co mi to? Problem był taki, że obiecałem a mimo utraty własnej godności, poniżenia się na oczach całego forum gdzie wyszedłem na mówiąc delikatnie - pizdę zamiast faceta, chciałem zachować resztki godności co było i jest dla mnie nawykiem więc po jakiejś rozmowie na czacie ubrałem się i pojechałem do szpitala...

 

...wystraszony i zawstydzony całą sytuacją pojechałem tramwajem, potem piechotą kilka minut pod szpital. Pierwsze wejście - kobieta na recepcji niemiłym tonem pyta się o co chodzi...

Dzień dobry chciałbym rozmawiać z psychiatrą.

Z kim dokładnie?
Obojętnie, z psychiatrą.

Termin?

Nie. Mogę rozmawiać z psychiatrą?

Pogotowie jest obok, proszę iść tam.

Poszedłem kilkadziesiąt metrów dalej - to duży szpital.

Dzień dobry, chciałbym rozmawiać z psychiatrą.

Co? (piguła pokazuje ręką na telefon, oglądała YT)

Jest tu psychiatra? Chciałbym porozmawiać.

Nie ma. Poszuka pan w [adres].

Może Pani zapisać?

Ehhh....

To było po przeciwnej stronie miasta. Pojechałem, znowu tramwaj i z 15 minut z buta. Dostałem zły adres - zwykły domek jednorodzinny. Kawałek dalej biała tablica - to był psychiatryk. Wszedłem, po prawej mapa kompleksu budynków. Zestresowany i nie ogarnięty chciałem wejść nie tam gdzie trzeba - zamknięte - wyszedłem stamtąd. Pokręciłem się tam po okolicy. Stoi kurwa tablica - to tam. Wróciłem, znów do mapy zauważając tym razem czerwony plus na jednym z budynków - pogotowie psychiatryczne. Japierdolę co za wstyd - poszedłem. Pierwsze drzwi za mną. Teraz albo do przodu albo w lewo na górę - po prawej kolejna mapa - do przodu. W środku było pusto - drzwi po prawej, pogotowie po lewej i tam się udałem. Usiadłem w poczekalni i pisałem coś na czacie. Stres narastał, rozmawiałem z userami którzy chyba próbowali mnie jakoś uspokoić. Dałem jakieś fotki - by udowodnić, że to nie ściema, że idę. W poczekalni spędziłem z godzinę - na pogotowiu nikogo nie było! Jedna piguła przechodziła co jakiś czas i pacjenci. Wkurwiłem się! Poszedłem więc kogoś poszukać do czego też mnie zmotywowali bo się wstydziłem. Bez czatu poszedłbym do domu albo i nie - bo do psychola z własnej woli bym nie poszedł. Piguła zapytała o co chodzi i po krótkiej wymianie zdań kazała poczekać. Wróciłem do poczekalni gdzie przeczekałem jeszcze około godziny. Kontakt ze mną się urwał - przyszła piguła z lekarką, dały mi koronaformularz a wzięły kartę zdrowia i zostawiły na moment. Konkretnie obsrany zaraz byłem w gabinecie z dwiema pigułami i lekarką.

 

H4hY3po_d.webp?maxwidth=728&fidelity=gra

ja w poczekalni

 

PIERWSZA WIZYTA

 

Tu niestety mogę coś poprzekręcać - ze strachu i wstydu jaki mi wtedy towarzyszył.

Usiadłem na krześle, przede mną lekarka a za nią dwie piguły coś klikały w komputer. Rozmowa przebiegała w skrócie mniej więcej tak:

Nazywam się XXX i jestem tu jedynym lekarzem, co się stało Panie Analconda, dlaczego Pan przyszedł?

Źle się czuje, od dawna a w tym tygodniu bardzo źle.

Dlaczego?

Bo mam gówniane życie.

Co się dzieje? Może Pan zostać u nas kilka dni, tydzień albo dwa...?

Chciałem się zabić w weekend.

Tu się wystraszyła. Wzięła telefon i poszła zadzwonić do innego lekarza.

Chciałabym aby został Pan tutaj na 3 tygodnie. Proszę opowiedzieć co się stało dokładnie.

Ogólnie opowiedziałem jej o swoim chujowym życiu - każdy na forum dokładnie wie o co chodzi i zapytałem jak mogą pomóc, tylko szybko bo niedługo muszę iść do roboty. Wtedy odezwała się piguła - możemy wypisać L4.

Po tym chciała by jej pokazać szyję, następnie ręce od spodu. Pobrała mi krew do dwóch strzykawek co zakleiła watą i taśmą. Poprosiła  bym podciągnął koszulkę do góry - no umięśnionej klaty tam nie zobaczyła no chyba, że nie odróżnia mięśni od kości. Najpierw plecy - coś tam słuchała a dwie piguły niby w komputer a co chwile spoglądały na mnie. Potem brzuch i ręka (???). Pierwszy kontakt z kobietą od wybolcowania divy dzień przed pierwszą rozprawą we Wrocławiu co mi się podobało. Młoda pani doktor z wręcz przerażająco mocno rosyjskim akcentem poprosiła mnie bym wstał. Wtedy jedna z piguł patrząc na mnie ściągającego koszulkę w dół powiedziała do drugiej "teraz...." drugiego słowa nie zrozumiałem bądź nie dosłyszałem ale wszystkie trzy się zaśmiały. Chyba chciała zobaczyć czy nie jestem naćpany bo świeciła mi w oczy latarką i coś patrzyła. Potem być może w obawie o stan upojenia alkoholowego chciała bym zamknął oczy i wyciągnął dłonie po czym chwile później różnymi palcami miałem po kolei dotknąć nosa.

 

Piguła zaprowadziła mnie do pokoju, mówiła, że spędzę tu dwa dni kwarantanny i będą mnie tu badać a lekarz przyjdzie jutro rano. Jej koleżanka z tyrki przyniosła mi ręczniki i taką małą paczkę z przedmiotami typu szczotka do zębów, mydła itd.

 

PIERWSZY DZIEŃ W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM

 

Około 7:00 otworzyły się na chwile drzwi... zasnąłem. Następnie 7:26 lekarz i piguła w ubraniach sugerujących, że mają do czynienia z chorymi na ebolę weszli do mojego pokoju. Założyli mi coś na palec, jakiś młotek włożyli mi do ucha by zmierzyć temperaturę, ciśnienie 130/90 - wszystko w normie, miłego dnia!

Kilka minut później znów pukanie do drzwi - to był gość z zaopatrzenia który przyszedł z korytem. Mogłem wybrać co chcę do jedzenia. Wrócił może z pół godziny później by zabrać talerz. W międzyczasie przyszedł też pan który sprzątał. Może z godzinę później przyszła lekarka...

 

HpTZYAS_d.webp?maxwidth=728&fidelity=gra

szpitalne śniadanie

 

DRUGA ROZMOWA

 

Dość wysoka brunetka, falowane włosy, ciemne oczy, małe cycki, przywitała się po wejściu do pokoju. Ja siedząc na krzesełku albo leżąc na stoliku, jak kto woli, także się z nią przywitałem. Rozmowa podobna do poprzedniej ale zaczynająca się od słów w stylu "wiem już, że..." trwała może ze 20 minut. W tym czasie ta widać, że mało się nie popłakała, chyba do tej roboty się nie nadaje. Na koniec powiedziała, że później przyjdzie razem z innym lekarzem.

 

CIĄG DALSZY DNIA W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM

 

Właściwie nic się nie działo. Raz przyjechał łobiat a w międzyczasie przychodził na moment lekarz zapytać czy wszystko OK. Ogólnie czułem się już dość dobrze i jak pisałem wcześniej - w mojej ocenie nie potrzebowałem już lekarza. Była też psycholog która dała mi jakieś kartki żebym się nie nudził - taka matematyka dla upośledzonych szympansów. Stary przywiózł mi rzeczy które do pokoju podrzucił mi lekarz. Oddział kwarantanny jest zamknięty więc łojciec nie mógł zrobić tego osobiście. Niestety nie mogłem się rozpakować aż do wyników drugiego testu na koronę który mieli zrobić mi w piątek rano.

 

o4VSx9g_d.webp?maxwidth=728&fidelity=gra

łobiat

 

PSYCHIATRA!?

 

Nie wiem o której, 13, 15? Przyszła psychiatra - kobieta już starsza, widać w każdym razie, że ma długie doświadczenie w swoim zawodzie. Rozmawialiśmy - znowu to samo ale chciała więcej szczegółów. Powiedziała, że być może depresja, że jestem bardzo młody i chyba coś się stało. Skończyło się na tym, że muszę jeszcze czekać... do końca kwarantanny czyli do piątku.

 

CO DALEJ?

 

Rozmowy na czacie z userami, chwilowe wizyty lekarza i dziwnie spokojnego mężczyzny który dostarczał wody i pokarmu. Dostałem też dwie grzanki wieczorem bo zostały resztki które chcieli wykorzystać. Te resztki to chyba lepsze niż łobiat w Polskim szpitalu. Na koniec dnia poszedłem wziąć prysznic i zwalić konia.

 

Er3zVie_d.webp?maxwidth=728&fidelity=gra

grzanki

 

PIĄTEK!

 

Wcześnie rano budzik - punktualnie siódma:zerozero zerwałem się z łóżka. Tym razem chciałem być gotowy na wypadek gdyby kazali mi wyjść z łóżka bo bałem się, że mi dyrgnie przy pigule. Spodnie, koszulka, toaleta... i wpadli do pokoju jak myłem zęby. Standardowo - śmieszne urządzenie na palec, coś na wzór młotka do ucha a po wyjściu z toalety - ciśnienie - 110/80. Wszystko w normie, do później! Oni wyszli a weszła piguła która potężnym patyczkiem do uszu przyprawiła mnie o mdłości grzebiąc mi tym w pysku.

Wkrótce doczekałem się koryta, bułeczki tym razem jedna z nutellą bo cukrzyca sama się nie pojawi. Odwiedziła mnie inna psycholog która dała mi dwie kartki bym mógł se coś rysować. Ale nie miałem pomysłu i ochoty a moje zdolności artystyczne kończą się na rysowaniu kutasów na wzór mojego (czyli wielkich). #rezerwat

Pytała czy chcę iść na spacer - niektórzy pacjenci muszą być z opiekunem albo w ogóle nie mogą wychodzić. Nie zgodziłem się, powiedziałem, że muszę czekać tutaj niestety. Przyszła znowu później, mówiła, że mogę wyjść i czy chcę na kilka minut - więc wyszliśmy a podczas spaceru wyjaśniłem jej w skrócie sytuacje. Bardzo miła była ale na bolca wolałbym tak ze trzy razy młodszą czyli dwudziestkę.

 

WRESZCIE K*!

 

Jakoś po 16:00 przyszedł lekarz - wynik negatywny, miejsce na innym oddziale - wolne. Powiedziałem, że za 5 minut będę gotowy. On poszedł zadzwonić gdzieś a ja się spakowałem, wziąłem torbę, zostawiłem ręczniki (których k*wa teraz mi brakuje!) i poszliśmy. Jeszcze chwila przed recepcją i lekarz razem gościem zaprowadzili mnie do celi. Wybrałem łóżko - oczywiście po chwili się kapnąłem, że jest pod każdym względem gorsze od łóżka obok. Jeden kontakt zamiast ośmiu, na wprost drzwi a bym wolał taki "ukryty"... Rozpakowałem się, usiadłem na łóżku i zasnąłem na chwilę, potem przyszło żarełko i znów pora na sen.

Obudziła mnie pigułka - MILF na końcu daty ważności która dała mi kawy a ja znów przysnąłem. Ponownie obudziła mnie ona z pytaniem czy wszystko OK, dlaczego tak dziwnie leżę i czy kawa mi nie smakuje bo nie wypiłem. Pogadaliśmy - też bardzo miła i mówiła, że to co mówię jest bardzo interesujące i że wpadnie jeszcze potem (tera mi stanął jak to pisze). No - dobra... - nie wpadła ale te "potem" w Niemczech z tego co zauważyłem to trwa dużej niż "potem" w Polsce. W ogóle... pytała skąd jestem bo mam holenderski akcent no i czy może coś dla mnie zrobić? Kurwa a ją spytałem czy mogę stąd wychodzić na spacer chociaż... no to kurwa już wiem kurwa czemu kurwa nie zaruchałem. Przyszedł też lekarz - przeprosił za opóźnienia, wydaje się spoko gościu. Piguła dała mi telefon na recepcje, ja dałem jej swój i wypuściła mnie na dwór i dała instrukcję co mam zrobić by znów wejść na odział. Tu jest dzwonek żeby popierdoleńcy którzy drą japy w nocy nie pouciekali.

 

ĆPUN LOL XD

 

Chwilę przed 17:00 wyszedłem na dwór rozglądając się za jakąś ławką która była kilkanaście metrów obok. Usiadłem a drzwi z budynku naprzeciwko otworzyły się. Wyszedł z nich jakiś koleś który był strasznie obrzydliwy z wyglądu. Cześć, nie widziałem Cię jeszcze.

Cześć.

[mówił jakiś bełkot, nie mogłem zrozumieć ani słowa]

Co???

[to samo]

Mówisz po Niemiecku? Wolniej i wyraźnie.

Fajną masz maskę.

Dzięki.

[zowu coś mówi co kompletnie nie ma sensu]

Co?

Masz [???]

Co to jest?

Jeden euro.

Nie.

Mam papierosy... palisz?

Nie.

Odszedł chyba lekko podkurwiony. Nie wiedziałem kompletnie o co chodziło mu. Co to jest za budynek, myślałem, że studenci jacyś tam są bo młode kobyłki tam weszły. Dopiero potem się kapnąłem, że obok jest tabliczka - to był budynek dla uzależnionych. Sprawa wyjaśniona.

 

CDN.......

 

Nie wiem czy da się to potem edytować. Czy będzie kolejny blog czy w komentarzu pod tym bo się nie znam. Ale jest jeszcze kilka rzeczy o których bym mógł wspomnieć.

Dzięki za pomoc wszystkim którzy byli zainteresowani "sprawą" czy "tematem".

  • Like 10
  • Thanks 6
  • Sad 3


21 Comments


Recommended Comments

Brawo! Podziwiam odwagę.

 

Pisz dalej, więcej.

 

 

Edited by Cortazar
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment

@Analconda

Też liczę na dalsze wpisy. Jestem ciekaw, czy uda Ci się zmienić postawę, przestać być swoim wrogiem i przejmować się tak bardzo zdaniem innych.

Znaleźć siebie.

Kibicuję:)

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment

Gratuluję odwagi!  Trzymam kciuki i zdrowia życzę. Masz talent literacki (wcale nie ironizuję). Pisz proszę więcej.

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment
1 minutę temu, Templariusz napisał:

@Analconda co to jest to na obiad ? Wrzucaj foty jedzenia, jeśli oczywiście możesz, z góry dzięki !! 

Dałem już fotki jedzenia. Jeśli Cię to interesuje bardziej - mogę wrzucać więcej zdjęć.

  • Like 1

Share this comment


Link to comment

Trzymaj się tam w ogóle. Jeśli na drzwiach gabinetu zobaczysz tabliczkę Dr J. Mengele, uciekaj!! 

  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this comment


Link to comment
17 godzin temu, Stefan Batory napisał:

Gratuluję odwagi!  Trzymam kciuki i zdrowia życzę. Masz talent literacki (wcale nie ironizuję). Pisz proszę więcej.

To prawda, jest w tym potencjał. 

Taki nichilistyczny egzystencjalizm, ale jednak.

@Analconda, masz teraz dużo

czasu, spróbuj coś napisać. Coś, w czym użyłbyś wyobraźni.

Może znajdziesz dla siebie ciekawe zajęcie i rozwiniesz talent, który daje się dostrzec.

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment

@Analconda masz piękne oczy. Gdybym był kobietą zakochałbym się w takich oczach. :D

Próbuj trenować uwodzenie spojrzeniem.

Czasem słyszy się historie osób z różnych krajów nie znających języka, słabo się rozumiejących, a które idą razem do łóżka.

 

Zgadzam też się z innymi, że masz talent do pisania.

 

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment
17 godzin temu, Yolo napisał:

To prawda, jest w tym potencjał. 

Taki nichilistyczny egzystencjalizm, ale jednak.

@Analconda, masz teraz dużo

czasu, spróbuj coś napisać. Coś, w czym użyłbyś wyobraźni.

Może znajdziesz dla siebie ciekawe zajęcie i rozwiniesz talent, który daje się dostrzec.

W sensie o czym mowa? Coś nie z psychiatryka mam napisać - czy z psychiatryka ale nie recenzje a opinie?

 

17 godzin temu, Brat Jan napisał:

@Analconda masz piękne oczy. Gdybym był kobietą zakochałbym się w takich oczach. :D

Próbuj trenować uwodzenie spojrzeniem.

Czasem słyszy się historie osób z różnych krajów nie znających języka, słabo się rozumiejących, a które idą razem do łóżka.

 

Zgadzam też się z innymi, że masz talent do pisania.

Dzięki - postaram się pisać więcej ale na razie mało się dzieje.

Share this comment


Link to comment
Yolo

Posted (edited)

Godzinę temu, Analconda napisał:

W sensie o czym mowa? Coś nie z psychiatryka mam napisać - czy z psychiatryka ale nie recenzje a opinie?

Kombinuj;)

Chodziło mi o to, żebyś spróbował uruchomić wyobraźnię. 

A gdzie to osadzisz to już Twój wybór. 

Od świata fantasy, poprzez wymyślonego bohatera, po

swoje alter ego, które możesz poprowadzić tak jak chciałbyś poprowadzić siebie.

W dowolnej, modulowanej rzeczywistości.

Masz pełne pole manawru, zero ograniczeń.

 

A jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy, daj znać. W kilku zawsze raźniej.

Edited by Yolo

Share this comment


Link to comment

@Analconda Przeczytałem kilka pierwszych zdań, fajne porównania, odrobina ironii i brutalna szczerość :D

Myślę, że jest potencjał w tym blogu a czas spędzony w odosobnieniu możesz spożytkować na tworzenie więcej tego typu treści.

Po pierwsze dlatego, że samo miejsce, gdzie przebywasz jest ciekawe, po drugie, że twoja osoba wzbudza kontrowersje i zainteresowanie.

 

Przeczytałem do końca, elegancko to zrobiłeś, ładnie to wygląda i dobrze się czyta.

Powtórzę się, gratuluję odwagi i podjęcia dobrej decyzji. Nie pękłeś.

 

19 godzin temu, Brat Jan napisał:

masz piękne oczy. Gdybym był kobietą zakochałbym się w takich oczach.

#nohomo ale faktycznie, oczy jak z mangi :D

 

Moim zdaniem, gdybyś pozbył się lub zmniejszyj swoją fobię społeczną a zwłaszcza tą przed kobietami nie raz i nie dwa byś benka zamoczył.

Wszystko przed Tobą, mam nadzieję, że wyjdziesz stamtąd z nastawioną psychą.

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment
3 minuty temu, Quo Vadis? napisał:

Moim zdaniem, gdybyś pozbył się lub zmniejszyj swoją fobię społeczną a zwłaszcza tą przed kobietami nie raz i nie dwa byś benka zamoczył.

To samo chciałem mu przekazać. Młode kobiety lecą "na ładne oczy", jak do tego jeszcze dodać uśmiech to branie że hej.

  • Like 1
  • Haha 1

Share this comment


Link to comment
12 minut temu, Pocztylion napisał:

A ten psychiatryk w Polsce czy Niemczech się mieści?

Mieści się w mieście BS na ulicy rezerwatowej 69.

Share this comment


Link to comment
23 minuty temu, Pocztylion napisał:

A ten psychiatryk w Polsce czy Niemczech się mieści?

W Niemczech garuje pod celą.

Share this comment


Link to comment
16 minut temu, Analconda napisał:

W Niemczech garuje pod celą.

To chyba jeszcze jest w miarę.Jak jeszcze nagrywał Michał"zielony Rybnik" i opowiadał o pobycie w psychiatryku to akcję jakie się tam działy to były nie do uwierzenia.

  • Like 1

Share this comment


Link to comment

Za podpis zdjęcia teleport do Jezuska masz ode mnie dożywotnią modlitwę i serdeczny uśmiech. Współczuję sytuacji i wierzę, że jednak z tego wyjdziesz. Moim zdaniem masz zadatki na super gościa, jesteś ciekawą osobowością z poczuciem humoru. Trzymaj się człowieku, nie odchodź, daj sobie chwilę na odsapnięcie. Dobrze, że ogarnąłeś temat, jest wola walki to dobrze. Dzięki za relację. Pisz na blogu, masz dobry styl i naprawdę nierealne poczucie humoru. Mistrz w chuj. Publikuj, pisz, wysraj się emocjonalnie ze wszystkiego, to pomaga.

 

Pomedytuję dzisiaj za ciebie, w intencji odzyskania zdrowia. Zacznij medytować, znajdź w sobie chociaż odrobinę spokoju, jest takie miejsce, nawet w cierpieniu, w którym odpoczniesz. Może to najgorszy moment w twoim życiu i wszystko się odwróci. Daj sobie szansę na pozytywną zmianę. No i wzmianki o laskach, ich wyglądzie i czy chciałbyś wyruchać beka xD

  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.