Jump to content

crystal

341 views

Dlaczego jestem jaka jestem? Dlaczego czuję przymus robienia pewnych rzeczy, a inne są dla mnie nieosiągalne mimo chęci?

 

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że sporo moich myśli krąży wokół braku. Chyba wszyscy tak mamy - czujemy, że na jakimś polu zawodzimy, brak nam jakichś cech charakteru, nie potrafimy sobie z czymś poradzić. Marzymy o tym, czego nie posiadamy, wyobrażamy sobie, że gdybyśmy to zdobyli, byłoby wreszcie dobrze, osiągnęlibyśmy to mityczne poczucie pełni, bycia kompletnym.

 

Zupełnie naturalnie podążamy za tym, czego pragniemy - chcemy zaspokoić swoje potrzeby.

 

Ale co, jeśli umysł nie potrafi określić, czego nam tak naprawdę trzeba? Jest stworzony do rozwiązywania zagadek logicznych, do analizy, do tworzenia, do wymyślania. Ale czy może podejmować dla nas ważne życiowe decyzje? Czy naprawdę będzie wiedział lepiej niż ciało i dusza co dla nas dobre - który partner będzie odpowiedni, gdzie powinniśmy mieszkać, czy warto wejść w dany biznes?

 

To, co się gnieździ w naszych głowach, to mieszanka rzeczy wspaniałych, ale też brzydkich - efekt różnych traum, wyparcia, wpływów zewnętrznych. To krzywe zwierciadło, zniekształcone echo naszego prawdziwego Głosu.

 

W ciągu życia spotykałam ludzi, którzy byli mi przeznaczeni - cudowne przyjaciółki i przyjaciele, z którymi spędziłam tysiące wspaniałych godzin, pomagaliśmy sobie wzajemnie, tworzyliśmy piękne rzeczy. Dopełniali mnie, przy nich nie myślałam o deficytach, nie czułam ich. Razem byliśmy doskonali.

 

Niestety, na mojej drodze stawały też osoby, które wydawały się mieć to, czego mi brakowało - pewność siebie, konkretność w działaniu. Dawały mi poczucie bezpieczeństwa, którego nie miałam przebywając sama ze sobą. To powodowało niezdrowe przywiązanie, uzależnienie - a znajomości nie okazywały się tak odpowiednie, jak na początku myślałam. Wymagały ode mnie niezdrowego poświęcenia, rezygnowania z samej siebie. Krzywdziły mnie i raniły - ja krzywdziłam siebie, będąc w takich relacjach.

 

Nie czekałam na pewność, nie próbowałam dokładnie poznać tych ludzi, nie dałam sobie na to czasu.  Bo przecież trzeba ufać, iść za głosem "serca", a jeśli i rozum podpowiada że to ten/ta - na co tu czekać? Nad czym się zastanawiać? Co niby możemy stracić?

 

Można stracić masę czasu, goniąc za tym, co podpowiada umysł. I za każdym razem wpadać w bagno. I znowu obwiniać siebie - źle myślałam, byłam mało przewidująca, naiwna.

 

Wpadłam na pomysł, że najlepszym dla mnie wyjściem będzie zaakceptowanie, że pewnych cech w sobie nie mam i pewnie mieć nie będę. A na chwilę obecną moje życie wygląda tak, a nie inaczej - mam do dyspozycji takie zasoby, jakie mam - i kropka. I wybieram, że będę za to wdzięczna i będę się z tego cieszyć.

 

Oczywiście czasem pojawiał się wewnętrzny protest - bo jak to - mam się pogodzić z tym, jak jest? Przecież wszyscy wokół mówią, że wystarczy mocno chcieć, pracować nad tym wystarczająco długo, a wszystko staje się możliwe. W tej pogoni za spełnieniem marzeń można zgubić siebie - przeoczyć swoje potencjały, szanse na rozwijające znajomości, możliwości osiągnięcia spełnienia na polu zawodowym czy prywatnym. Wybierając to, co wydaje się na ten moment wystarczające, nie zostawiamy miejsca i czasu na to, co jest naprawdę DLA NAS.

 

W Human Design popularne jest stwierdzenie - it is what it is. Jest jak jest. A te uporczywe myśli i uczucie braku nie biorą się znikąd - mają swoje źródło w pustych przestrzeniach bodygrafu (niezdefiniowanych, otwartych czakrach) i w tak zwanych "hanging gates". Tam są nasze triggery, wyzwalacze, punkty zaczepienia, rany. Jest to jednocześnie potencjał do nauki, rozwijania świadomości.

 

U mnie takie puste przestrzenie to otwarta śledziona (nie mam aktywnych w niej żadnych bram) oraz ego i czakra sakralna. Tutaj już mam aktywacje/bramy, a co za tym idzie - pewien określony schemat odczuwania, działania i poszukiwania w tym obszarze.

 

sCsywYH.png

 

Tak jak wspominałam wcześniej - z tymi "ubytkami" przychodzimy na świat i z nimi umrzemy. Można jednak nauczyć się, jak przekuć je na swoją korzyść, jak nie wpadać w pułapkę umysłu, który wciąż podpowiada kolejne i kolejne rozwiązania.

  • Like 3

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.