Jump to content
  • entries
    20
  • comments
    64
  • views
    41,086

Granice poświęcenia - toksyczne cierpiętnictwo


crystal

5,363 views

Zapewne w wielu polskich rodzinach był podobny schemat wychowania - trzeba być skromnym, poświęcać się, nie narzekać, zaciskać zęby. Za wytrwałość i ciężką pracę będzie zbawienie - co prawda nie wiadomo kiedy, ale będzie. Tak bardzo jesteśmy nauczeni harówy, że powodem do wstydu stało się przyznanie przed sobą i przed innymi - jest mi ciężko, nie dam rady.

 

Do refleksji nad tym tematem skłoniła mnie wiadomość od koleżanki z pracy - osoby, którą bardzo cenię i mam z nią dobry kontakt, jednak nie jesteśmy szczególnie blisko. Możliwe nawet, że z mojej winy, bo przez ostatnie lata przechodzę przez czas wycofania i izolacji, bardzo trudno przychodzi mi nawiązywanie i podtrzymywanie relacji.

 

Wracając jednak do sedna - od dwóch tygodni zmagam się z bólem kręgosłupa. Po prostu z tym żyję, starając się wykonywać swoje obowiązki, chociaż w najcięższych dniach wracając do mieszkania po prostu kładłam się na podłodze i leżałam tak bez ruchu godzinami, na nic innego nie pozwalał mi ból. Nie uważam się przy tym za cierpiętnicę, nie użalam się - nie tego jestem nauczona. Nikt z rodziny (z którą obecnie mam kontakt telefoniczny) słysząc o moim problemie nie powiedział "hej, może powinnaś zająć się zdrowiem i skorzystać z L4?". Po prostu nie ma wśród moich bliskich tradycji dbania o zdrowie, tak jakby była to ogromna słabość i wada - chorować i czuć się słabo.

 

Co gorsza, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego deficytu, z tego braku umiejętności dbania o siebie. Przepracowywanie się było dla mnie jak powietrze.

 

Do czasu, kiedy otrzymałam od wspomnianej wyżej koleżanki z pracy wiadomości z pytaniem - czy umówiłam się już do fizjoterapeuty? Odpisałam, że nie, że brakuje mi czasu. A ona zaproponowała mi pomoc finansową. Wtedy coś we mnie pękło, rozpłakałam się. Poczułam, że otrzymałam od kogoś troskę, której brakowało mi przez cały okres dorastania. Troskę, której wciąż pragnę, mimo że jestem już dorosłą kobietą - i sama mogę, a nawet powinnam sobie tę troskę sobie okazać. Oczywiście nie brakuje mi pieniędzy, a właśnie zdrowych nawyków.

 

Umówiłam się do tego fizjoterapeuty.

  • Like 11

6 Comments


Recommended Comments

Podobna sytuację przechodziłem rok temu, w sensie brak nawyku dbania o siebie, o swoje zdrowie. Również walczyłem z bólem pleców, przepuklina + bark. Zaparłem się w sobie i poszedłem, po 6 zabiegach jak ręką odjął. Ogólnie to zagłębiłem się w temacie bardziej, okazało się że stres który u mnie występował dosyć często kumulował się w bolącym barku. To było ciekawe, że organizm w taki sposób sygnalizował nadmiar stresu. Ogólnie polecam dbać o siebie, nawet zwykłe masaże relaksacyjne raz na jakiś czas - dają mega ukojenie i ma to duży wpływ na mental. 

  • Like 2
Link to comment

Cholibka, temat jak znalazł na czasie ;)

Właśnie kilka dni temu chciałem coś dziwgnąć i mnie łupnęło w plecach, ledwo sie ruszam.

Oczywiście tak jak autorka tematu, wiedzialem że miewam z tym problem i że mam ćwiczyć plecy, a od czasu covida zarzuciłem basen i właśnie doczekałem sie efektu.

Mam ostatnio taki problem z prokrastynacją, wszystko jest ważniejsze tylko nie zdrowie.

  • Like 1
Link to comment

Szkoda, że dopiero teraz trafiłam na ten wpis! 

Tradycja "cierpniętnictwa" w Naszej kulturze myślę, że wzięła się od Naszych przodków, którzy to, nie mieli żadnego rozwiązania/wyjścia, pozostawało im jedynie to - zapierdalać dalej, pomimo choroby, dolegliwości, zmęczenia, czy nawet kryzysu emocjonalnego, tragedii rodzinnej.
Z resztą  - brak asertywności, brak optymalizowania warunków wszelakich współprac w jakichkolwiek relacjach jest zawsze przejawem problemów z samooceną. :) 

W moim domu rodzinnym jest dziwny i szkodliwy zwyczaj - przeziębienie/grypa nie jest stanem, w którym kładziesz się do łóżka i wyłączasz się z obowiązków. 
Co z tego, że zarażasz innych, dodatkowo - niewyleczona grypa może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. 

Wiem, że powtarzam styl życia moich krewnych (kobiet). 
Dla przykładu:
Mój młodszy brat miał urodziny w tą sobotę. Zjeżdżałam z urlopu, podczas którego nic nie robiłam - oczywiście, moi bardzo skrytykowali taką formę wypoczynku. :) Brat powiedział, że sobie sam ogarnia imprezę. Coś mnie jednak tknęło, żeby zjechać szybciej. Jak zwykle, mój brat był niewyrobiony ze wszystkim, bratowa przyjechała godzinę przed imprezą, więc z mamą ogarnęłyśmy wszystko. Tuż przed przyjściem gości wywaliłam się w korytarzu, łokieć rozwaliłam, a i tak całą imprezę obsłużyłam. 

Tuż przed północą postanowiłam dosiąść się do gości, zrobić sobie drineczka.
Poprosiłam jednego z gości, żeby podał mi wiaderko do lodu ze stołu, a on "Dzięki Gosia, lód jeszcze jest!".  
Ten tekst mi bardzo uzmysłowił, że otoczenie automatycznie traktuje mnie jako "służbę", "gosposię". Sama na to latami sobie zapracowałam. 
Jestem na etapie, w którym to polubiłam moje naturalne predyspozycje - dbanie o dom, rodzinę, o innych, ale brakuje dość istotnego "łącznika" - nauczenie innych, że moja forma organizacji ogniska domowego, ciepłego miejsca też ma swoje ramy. :) 

Po tych urodzinach powiedziałam bratu, z całą serdecznością, że w przyszłym roku musi sobie zrobić szwedzki stół, którym to ja zajmować się nie będę.
Przyjął to, ale myślę, że w przyszłym roku będzie ta sama sytuacja - zostawi wszystko na ostatnią chwilę, bo jego mózg przyzwyczaił się, że "siostra, czy mama zajmie się resztą".
Złożyłam sobie przysiegę, że przyjdę na tę imprezę razem z gośćmi. :) 
Jakkolwiek mój brat nie będzie w dupie, nawet jeśli mnie poprosi o pomoc, będe musiała odmówić. :) 

  • Like 1
Link to comment

@meghan Dziękuję za Twój komentarz i za podzielenie się swoją historią i przemyśleniami.

 

Fakt, cierpiętnictwo mamy przekazane w genach - kiedyś po prostu nie było innego wyjścia, jak dać sobie radę. Teraz już jest inaczej, ale nawyki zostały.

 

Z tą grypą to prawda - nie tylko jest tak też w mojej rodzinie, ale też wśród znajomych i w miejscach pracy, które miałam okazję poznać. Może jedynie sytuacja covidowa zmieniła trochę ten stan rzeczy - teraz pracodawcy już nie patrzą tak przychylnie na kichających pracowników. :)

 

Wspaniale, że postanowiłaś postawić granice i nie pomagać w przyszłości bratu swoim kosztem. Gratuluję takiej zmiany, wiem jak trudne bywa odmawianie. Ale warto podjąć trud i stanąć za sobą. :)

 

@bzgqdn Dzięki za komentarz! Nie łatwo jest wrócić do ćwiczeń, mam nadzieję że Tobie się udało, a kręgosłup już tak nie dokucza.

 

@Spokojnie Dziękuję za komentarz. Tak, stres może być przyczyną tak wielu chorób i bóli w ciele, że to aż niesamowite. Mniej stresu to zdrowsze ciało, a co za tym idzie zdrowa głowa. :)

  • Like 2
Link to comment
28 minut temu, crystal napisał(a):

niesamowite

Czytam aktualnie o biologii totalnej, jakoś nie mogę się w ten temat wgłębić tak na poważnie i pobieżnie tylko sobie przeglądam. Ciekawa sprawa, u mnie w 2/2 przypadkach się sprawdziło. 

  • Like 2
Link to comment

U mnie było podobnie, w tym roku pierwszy raz w życiu wziąłem chorobowe a jestem po 30tce. 

Work smart - no hard!

  • Like 1
Link to comment
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.