Jump to content
  • entries
    2
  • comments
    11
  • views
    3,376

Śpieszmy się kochać zadupia - tak szybko znikają... cz. 1


dziadul

356 views

Nie ukrywam, że nienawidzę masowej turystyki. Przez 'masową turystykę' rozumiem nie tylko hołotę oblegającą wszelakie 'turystycznie atrakcyjne' miejsca, ale również wszystkich tych fejm-podróżników, bezrefleksyjnie odhaczających kolejne destynacje i zapewniających, że oni nie są turystami. Podróżowanie z dala od przetartych szlaków stało się swego rodzaju modą i sposobem podkreślania własnej nietuzinkowości. Wprawdzie podróżowanie i turystyka to nie są zjawiska nowe, ale czymś dotąd niespotykanym jest łatwość, z jaką można się przemieszczać – podróże stały się tanie i powszechnie dostępne.

Pierwszym znanym podróżnikiem był Herodot z Halikarnasu. Herodot to był podróżnik z tych lepszych, rozumniejszych, i na całe szczęście nie miał dostępu do internetu, więc swoje wrażenia zmuszony był spisać, czym przyczynił się do rozwoju czytelnictwa w Grecji - jego dzieło nawet dziś czyta się wybornie. Co innego współcześni wędrowniczkowie.

Co boli najbardziej, zarówno fejm-podróżnicy jak i pospolici turyści zaczynają zapuszczać się na rewiry, które od lat uznawałem za swoje i bezpieczne, tj. nietknięte masową turystyką.

 

Od jakiegoś czasu coraz częściej natykam się na materiały promujące Mołdawię jako odskocznię od zadeptanych turystycznych szlaków. Gazeta.pl jeszcze przed pandemią namawiała "jedźcie, zanim zjadą się tam inni". Nowa Europa Wschodnia przekonuje do Mołdawii takim tytułem:

Mołdawia oferuje autentyczność zamiast zgiełku

Zbyt wiele już widziałem 'fajnych, spokojnych miejsc", które zostały zadeptane i bezpowrotnie utracone, aby nie patrzeć z niepokojem na taki obrót spraw. Mołdawia, kraj malutki, wręcz przytulny, o skomplikowanej, nieoczywistej etnografii - przez lata pozostawał na uboczu, odwiedzany był rzadko, i to raczej przez ludzi, którzy wykazywali prawdziwe zainteresowanie tym spłachetkiem ziemi, będącym czymś pomiędzy Wschodnią Słowiańszczyzną a europejskim Południem. To było (i wciąż jeszcze jest) fajne, "autentyczne" miejsce, w którym ludzie żyją dla siebie, nie dla turystów. Wkrótce jednak może się to zmienić, ponieważ potencjał turystyczny Mołdawii dostrzeżono na Zachodzie. Krótko mówiąc, rozpieszczeni turyści upatrzyli sobie Mołdawię jako miejsce, gdzie można odpocząć od codzienności i poczuć, 'jak to dawniej bywało'. Stanowić ma to wielką szansę dla zacofanej, biednej Mołdawii; głupawy turysta z Zachodu przyjedzie, spróbuje mamałygi, i zostawi hojny napiwek. Z biegiem lat takich znudzonych głupawych turystów będzie coraz więcej. Miejscowi zobaczą, że można zarobić, oferując mamałygę, tani nocleg, i swoją córkę, więc turystyczny biznes będzie się kręcił - a z autentycznej Mołdawii nic już nie zostanie.

 

Photo14-10-A.jpg

103-2114.jpg

103-1634.jpg

Edited by dziadul

  • Like 4

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.