Overtourism, czyli o obsrywanym Niebiańskim Wychodku
Dwie migawki, opis z pamięci:
Pierwsza:
Spot w telewizji, wiele lat temu: jakiś chłop mozolnie wspina się na skalisty szczyt. Wysoko jak cholera (pewno Himalaje), śnieg zacina, ale on nie odpuszcza. Majestatyczna natura i niezłomny człowiek – tak to wygląda z początku. Ale gdy chłop dociera na szczyt, aby triumfalnie zatknąć swoją flagę, dostrzega, że cały wierch pokryty jest takimi samymi flagami innych Podróżników.
Druga migawka: kreskówka Rick i Morty. Niebiański Wychodek – przepiękny świat równoległy, w którego eksponowanym punkcie widokowym mieści się prywatny rickowy sedes. Miejsce zaciszne i nieskalane, gdzie można usiąść, walnąć dwójkę i pokontemplować świat w samotności. Okazuje się jednak, że nie do końca – ktoś tu był! I wysrał się na sedesie! W zaciszu, które miało pozostać nietknięte przez brudną, parszywą resztę świata!
Patrzę od pewnego czasu na „odkrywanie” Mołdawii przez masowych podróżników, dotychczasowych bywalców Majorki i tureckich kurortów. Czytam o „ukrytej perełce w Europie Wschodniej” oraz o „niezadeptanym przez turystów zaciszu”, które zostaje wprzęgnięte w instagramową estetykę i logikę konsumpcjonizmu. I pytam – dlaczego chcecie zasrać moje zacisze? Mało wam świata?
Jesteście jak szarańcza – zrujnujecie jedno miejsce, a potem pędzicie do następnego*, które jeszcze nie jest zrujnowane. I robicie z nim dokładnie to samo.
Edited by dziadul
-
2
-
1
9 Comments
Recommended Comments