Kilka miesięcy w Azji i moje przemyślenia na ten temat....
Ostatnie kilka miesięcy dane mi było spędzić w Azji. Kilka krajów - Chiny, Wietnam, Kambodża, Japonia i Tajlandia. Poniżej moje subiektywne opinie o każdym z nich pod kątem turystycznym i pod kątem potencjalnego życia tam.
Chiny
Największym zaskoczeniem całej podróży były dla mnie zdecydowanie Chiny. Zupełnie nie spodziewałem się, że jest to aż tak fantastyczny, nowoczesny i dobrze zorganizowany kraj. Przed wyjazdem miałem o Chinach zupełnie inne wyobrażenie, tymczasem na miejscu byłem pod olbrzymim wrażeniem ich rozwoju, infrastruktury, technologii i skali przemian, które tam zaszły.
Odwiedziłem Pekin, Xi’an, Chengdu, Szanghaj, Shenzhen i Guangzhou (Kanton). Każde z tych miast miało inny charakter. Pekin zachwycił mnie historią i monumentalnością (Mur Chiński!), Xi’an Terakotową Armią, Chengdu atmosferą i kuchnią syczuańską, a Szanghaj swoim międzynarodowym i futurystycznym charakterem. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie jednak Shenzhen – ultranowoczesne, dynamiczne i niezwykle wygodne do życia miasto.
Bardzo podobały mi się chińskie szybkie koleje, metro, płatności mobilne, nowoczesna zabudowa i ogólna sprawność funkcjonowania kraju. Czułem się tam również bezpiecznie. Po tej podróży wiem już, że nie chcę poprzestać na zwykłym zwiedzaniu, a wśród Chińczyków czułem się bardzo dobrze. Moim kolejnym celem będzie zamieszkanie na pewien czas w Shenzhen i przeprowadzenie swoistego „test drive’u życia” – sprawdzenie, jak wyglądałaby tam codzienność, praca, zakupy, poruszanie się po mieście i funkcjonowanie przez dłuższy okres.
Kambodża
Drugim krajem, który szczególnie zapadł mi w pamięć, była Kambodża. Oczywiście ogromne wrażenie zrobiły na mnie świątynie Angkor, ale najważniejszym elementem tego kraju byli dla mnie ludzie. Khmerzy okazali się fantastyczni – bardzo sympatyczni, uśmiechnięci, otwarci i serdeczni. To właśnie kontakt z nimi sprawił, że Kambodżę wspominam tak dobrze.
Bardzo podobały mi się Siem Reap, spokojny Kampot, Phnom Penh już mniej, pobyt na Koh Rong Sanloem był fajnym odcięciem od cywilizacji. Kambodża miała w sobie autentyczność, luz i wyjątkową atmosferę, której nie znalazłem w bardziej rozwiniętych i turystycznych krajach regionu. Ciekawym aspektem było dla mnie również bardzo bliskie powiązanie Kambodży z Chinami – widoczne w inwestycjach, biznesie, infrastrukturze i obecności języka chińskiego. Dzięki temu mogłem obserwować, jak silnie Chiny oddziałują dziś na rozwój innych państw Azji. Siem Reap i Kampot to miejsca, do których chętnie wróciłbym na dłuższy pobyt.
Japonia
Japonia była ciekawym doświadczeniem, ale po wcześniejszej wizycie w Chinach nie wydawała mi się już tak nowoczesna, jak wcześniej sobie wyobrażałem. Wręcz przeciwnie – w wielu miejscach miałem wrażenie, że jest to kraj, który zatrzymał się technologicznie i organizacyjnie gdzieś w latach dziewięćdziesiątych. Z jednej strony są tam świetne pociągi, porządek, bezpieczeństwo i wysoka kultura osobista, ale z drugiej strony zaskakiwały mnie przestarzałe rozwiązania, dużo papierowych procedur i stosunkowo niewielka cyfryzacja. Odwiedziłem Tokio, Kioto i Osakę. Najbardziej podobały mi się świątynie oraz historyczne dzielnice Kioto. Tokio zrobiło wrażenie swoją skalą, ale było też zatłoczone, drogie i męczące. Japonia jest zdecydowanie krajem wartym zobaczenia, jednak po Chinach nie wywołała we mnie efektu technologicznego zachwytu. Była ciekawa, ale nie tak imponująca, jak się spodziewałem. Orginalne sushi - duży plus w porównaniu do badziewia serwowanego w Europie.
Wietnam
Najmniej podobał mi się Wietnam. Odwiedziłem Hanoi, Tam Coc, Hue, Hoi An i Ho Chi Minh City oraz Da Nang. Kraj miał ciekawe krajobrazy, historię i pojedyncze bardzo atrakcyjne miejsca, ale moje ogólne doświadczenie było słabe. Przeszkadzał mi brud, hałas, chaos komunikacyjny i ogromna liczba motocykli. Kilka razy zatrułem się również jedzeniem, co dodatkowo wpłynęło na negatywny odbiór pobytu.
Bardzo męczący byli dla mnie także nachalni sprzedawcy i ciągłe próby namawiania turystów do zakupów, przejazdów lub korzystania z różnych usług. Miałem również wrażenie, że w wielu turystycznych miejscowościach powstają przypadkowe społeczności ekspatów z różnych krajów, bez większej integracji z lokalnym otoczeniem. Spotykałem Rosjan, Brytyjczyków czy Amerykanów, którzy zachowywali się głośno, agresywnie albo robili awantury. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich obcokrajowców, ale takie sytuacje dodatkowo psuły atmosferę niektórych miejsc. Zresztą wystarczy spojrzeć kogo macie za "sąsiadów" w kolejce wizowej na lotnisku żeby zrozumieć jaki "element" tam ciągnie...
Tajlandia
Nie przekonała mnie również Tajlandia, w której byłem kolejny raz i za każdym razem odniosłem wrażenie iż ten kraj coraz bardziej się degraduje. Byłem między innymi w Bangkoku, Hua Hin i na Koh Samet. Kraj jest wygodny turystycznie, ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę (ale nie w porównaniu do Chin), dużo hoteli, restauracji i usług, ale właśnie przez to wydał mi się bardzo skomercjalizowany i zeuropeizowany. Osobiście nie widzę większego sensu jeżdżenia do Tajlandii, ponieważ nie znalazłem tam niczego, co uzasadniałoby dla mnie tak długą podróż. Piękne morze, plaże, hotele i podobną infrastrukturę można znaleźć również nad Morzem Śródziemnym, znacznie bliżej Polski. Tajlandia nie dała mi poczucia kontaktu z czymś wyjątkowo egzotycznym czy autentycznym. W porównaniu z Chinami i Kambodżą wydała mi się krajem nastawionym przede wszystkim na masową turystykę i szybkie wyrwanie forsy. Gdzie się podziali Ci Tanowie sprzed 10 lat jak pierwszy raz odwiedziłem ten kraj? Chyba zachodni, europejsko-amerykański syf, zalał już do reszty ten kraj.
Cała podróż niezwykle wartościowa, ponieważ pozwoliła mi lepiej zrozumieć własne preferencje co do ludzi i miejsca do życia. Zdecydowanymi zwycięzcami zostały Chiny i Kambodża. Chiny zachwyciły mnie poziomem rozwoju, nowoczesnością i organizacją, a Kambodża ludźmi, atmosferą oraz autentycznością. Japonia była interesująca, ale mniej nowoczesna, niż oczekiwałem. Wietnam pozostawił po sobie głównie negatywne wspomnienia, natomiast Tajlandia okazała się dla mnie zbyt komercyjna i nie widzę sensu odwiedzania tego kraju więcej niż raz w życiu.
Kolejny wyjazd jaki planuje to na pewno południe Chin (z Shenzen testem życia tam) oraz Kambodża (z testem życia w dwóch lokalizacjach) i Laos turystycznie.
PS Zabawne było to, że w 2026 obchodziłem już 3 "Nowe Roki" - europejski, chiński i khmerski. Świetne doświadczenie!
Edited by niemlodyjoda
-
5
-
6
13 Comments
Recommended Comments