Jump to content
  • entries
    2
  • comments
    19
  • views
    7,859

Kilka miesięcy w Azji i moje przemyślenia na ten temat....


niemlodyjoda

788 views

Ostatnie kilka miesięcy dane mi było spędzić w Azji. Kilka krajów - Chiny, Wietnam, Kambodża, Japonia i Tajlandia. Poniżej moje subiektywne opinie o każdym z nich pod kątem turystycznym i pod kątem potencjalnego życia tam.

 

Chiny

 

Największym zaskoczeniem całej podróży były dla mnie zdecydowanie Chiny. Zupełnie nie spodziewałem się, że jest to aż tak fantastyczny, nowoczesny i dobrze zorganizowany kraj. Przed wyjazdem miałem o Chinach zupełnie inne wyobrażenie, tymczasem na miejscu byłem pod olbrzymim wrażeniem ich rozwoju, infrastruktury, technologii i skali przemian, które tam zaszły.

Odwiedziłem Pekin, Xi’an, Chengdu, Szanghaj, Shenzhen i Guangzhou (Kanton). Każde z tych miast miało inny charakter. Pekin zachwycił mnie historią i monumentalnością (Mur Chiński!), Xi’an Terakotową Armią, Chengdu atmosferą i kuchnią syczuańską, a Szanghaj swoim międzynarodowym i futurystycznym charakterem. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie jednak Shenzhen – ultranowoczesne, dynamiczne i niezwykle wygodne do życia miasto.

Bardzo podobały mi się chińskie szybkie koleje, metro, płatności mobilne, nowoczesna zabudowa i ogólna sprawność funkcjonowania kraju. Czułem się tam również bezpiecznie. Po tej podróży wiem już, że nie chcę poprzestać na zwykłym zwiedzaniu, a wśród Chińczyków czułem się bardzo dobrze. Moim kolejnym celem będzie zamieszkanie na pewien czas w Shenzhen i przeprowadzenie swoistego „test drive’u życia” – sprawdzenie, jak wyglądałaby tam codzienność, praca, zakupy, poruszanie się po mieście i funkcjonowanie przez dłuższy okres.

 

Kambodża

 

Drugim krajem, który szczególnie zapadł mi w pamięć, była Kambodża. Oczywiście ogromne wrażenie zrobiły na mnie świątynie Angkor, ale najważniejszym elementem tego kraju byli dla mnie ludzie. Khmerzy okazali się fantastyczni – bardzo sympatyczni, uśmiechnięci, otwarci i serdeczni. To właśnie kontakt z nimi sprawił, że Kambodżę wspominam tak dobrze.

Bardzo podobały mi się Siem Reap, spokojny Kampot, Phnom Penh już mniej,  pobyt na Koh Rong Sanloem był fajnym odcięciem od cywilizacji. Kambodża miała w sobie autentyczność, luz i wyjątkową atmosferę, której nie znalazłem w bardziej rozwiniętych i turystycznych krajach regionu. Ciekawym aspektem było dla mnie również bardzo bliskie powiązanie Kambodży z Chinami – widoczne w inwestycjach, biznesie, infrastrukturze i obecności języka chińskiego. Dzięki temu mogłem obserwować, jak silnie Chiny oddziałują dziś na rozwój innych państw Azji. Siem Reap i Kampot to miejsca, do których chętnie wróciłbym na dłuższy pobyt.

 

Japonia

 

Japonia była ciekawym doświadczeniem, ale po wcześniejszej wizycie w Chinach nie wydawała mi się już tak nowoczesna, jak wcześniej sobie wyobrażałem. Wręcz przeciwnie – w wielu miejscach miałem wrażenie, że jest to kraj, który zatrzymał się technologicznie i organizacyjnie gdzieś w latach dziewięćdziesiątych. Z jednej strony są tam świetne pociągi, porządek, bezpieczeństwo i wysoka kultura osobista, ale z drugiej strony zaskakiwały mnie przestarzałe rozwiązania, dużo papierowych procedur i stosunkowo niewielka cyfryzacja. Odwiedziłem Tokio, Kioto i Osakę. Najbardziej podobały mi się świątynie oraz historyczne dzielnice Kioto. Tokio zrobiło wrażenie swoją skalą, ale było też zatłoczone, drogie i męczące. Japonia jest zdecydowanie krajem wartym zobaczenia, jednak po Chinach nie wywołała we mnie efektu technologicznego zachwytu. Była ciekawa, ale nie tak imponująca, jak się spodziewałem. Orginalne sushi - duży plus w porównaniu do badziewia serwowanego w Europie.

 

Wietnam

 

Najmniej podobał mi się Wietnam. Odwiedziłem Hanoi, Tam Coc, Hue, Hoi An i Ho Chi Minh City oraz Da Nang. Kraj miał ciekawe krajobrazy, historię i pojedyncze bardzo atrakcyjne miejsca, ale moje ogólne doświadczenie było słabe. Przeszkadzał mi brud, hałas, chaos komunikacyjny i ogromna liczba motocykli. Kilka razy zatrułem się również jedzeniem, co dodatkowo wpłynęło na negatywny odbiór pobytu.

Bardzo męczący byli dla mnie także nachalni sprzedawcy i ciągłe próby namawiania turystów do zakupów, przejazdów lub korzystania z różnych usług. Miałem również wrażenie, że w wielu turystycznych miejscowościach powstają przypadkowe społeczności ekspatów z różnych krajów, bez większej integracji z lokalnym otoczeniem. Spotykałem Rosjan, Brytyjczyków czy Amerykanów, którzy zachowywali się głośno, agresywnie albo robili awantury. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich obcokrajowców, ale takie sytuacje dodatkowo psuły atmosferę niektórych miejsc. Zresztą wystarczy spojrzeć kogo macie za "sąsiadów" w kolejce wizowej na lotnisku żeby zrozumieć jaki "element" tam ciągnie...

 

Tajlandia

 

Nie przekonała mnie również Tajlandia, w której byłem kolejny raz i za każdym razem odniosłem wrażenie iż ten kraj coraz bardziej się degraduje. Byłem między innymi w Bangkoku, Hua Hin i na Koh Samet. Kraj jest wygodny turystycznie, ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę (ale nie w porównaniu do Chin), dużo hoteli, restauracji i usług, ale właśnie przez to wydał mi się bardzo skomercjalizowany i zeuropeizowany. Osobiście nie widzę większego sensu jeżdżenia do Tajlandii, ponieważ nie znalazłem tam niczego, co uzasadniałoby dla mnie tak długą podróż. Piękne morze, plaże, hotele i podobną infrastrukturę można znaleźć również nad Morzem Śródziemnym, znacznie bliżej Polski. Tajlandia nie dała mi poczucia kontaktu z czymś wyjątkowo egzotycznym czy autentycznym. W porównaniu z Chinami i Kambodżą wydała mi się krajem nastawionym przede wszystkim na masową turystykę i szybkie wyrwanie forsy. Gdzie się podziali Ci Tanowie sprzed 10 lat jak pierwszy raz odwiedziłem ten kraj? Chyba zachodni, europejsko-amerykański syf, zalał już do reszty ten kraj.

 

Cała podróż niezwykle wartościowa, ponieważ pozwoliła mi lepiej zrozumieć własne preferencje co do ludzi i miejsca do życia. Zdecydowanymi zwycięzcami zostały Chiny i Kambodża. Chiny zachwyciły mnie poziomem rozwoju, nowoczesnością i organizacją, a Kambodża ludźmi, atmosferą oraz autentycznością. Japonia była interesująca, ale mniej nowoczesna, niż oczekiwałem. Wietnam pozostawił po sobie głównie negatywne wspomnienia, natomiast Tajlandia okazała się dla mnie zbyt komercyjna i nie widzę sensu odwiedzania tego kraju więcej niż raz w życiu.
 

Kolejny wyjazd jaki planuje to na pewno południe Chin (z Shenzen testem życia tam) oraz Kambodża (z testem życia w dwóch lokalizacjach) i Laos turystycznie.

 

PS Zabawne było to, że w 2026 obchodziłem już 3 "Nowe Roki" - europejski, chiński i khmerski. Świetne doświadczenie!

Edited by niemlodyjoda

  • Like 5
  • Thanks 6

13 Comments


Recommended Comments

Ile czasu spędziłeś w każdym państwie? 
Myślisz, że lepiej będzie żyć w zatłoczonych miastach Azji niż na Cyprze?

  • Like 1
Link to comment
niemlodyjoda

Posted (edited)

19 minut temu, Magos Dominus napisał(a):

Ile czasu spędziłeś w każdym państwie? 

 

Chiny miesiąc

Wietnam prawie miesiąc (myślałem o zamieszkaniu tam ale kategorycznie nie)

Japonia 10 dni (ten kraj mnie najmniej interesował celowałem w zobaczenie Sakury i udało się idealnie)

Kambodża miesiąc

Tajlandia  2 tygodnie (nie czuję już w ogóle tego kraju za każdym razem jak byłem było coraz gorzej)

 

19 minut temu, Magos Dominus napisał(a):

Myślisz, że lepiej będzie żyć w zatłoczonych miastach Azji niż na Cyprze?

 

W tym roku chcę jeszcze zobaczyć dwie destynacje w Grecji - jedna kontynentalna, druga, wyspowa.

 

Chiny - to nie jest miejsce, przynajmniej dla mnie, do zamieszkania na stałe - zawsze będziesz tam "różowym" ale pożyć tam kilka lat zrobić fajne pieniądze i pojechać dalej - fajna opcja. Chińczycy są zajebiści, Chiny to po prostu organizm państwowy o stopniu organizacji niedostępnym dla Białych (inny mental)  - i to jest fascynujące. Chińczyka nie obchodzi skąd jesteś tylko czy zrobisz z nim pieniądze - plus ich nauka to sztos - coraz więcej ludzi wysyła dzieci do Chin na uniwerki bo nie masz takiego lewicowego prania mózgów jak w USA i Europie + jest mega bezpiecznie. Godzinami można by pisać o tym kraju ale trzeba to po prostu zobaczyć. Jeśli byłeś w Londyńskim City to w Szanghaju to jest jedna przecznica :D Szendżen jest niesamowite - w 40 lat z wioski do 18 000 000 futurystycznego miasta. Też fajne porównanie Chińczyków i Khmerów - tam gdzie im Chińczyk budował drogi są minimum 3 pasy w jedną stronę gdzie Khmerzy po jednym :D 

 

Kambodża - Siem Reap lub Kampot - to nie są duże miasta :) Plus Kambodża to bardzo bardzo młode społeczeństwo, które ma naprawdę fajną szansę na sukces - jeśli wezmą się do roboty -  a z tym u nich różnie. Ale vibe Kambodży jest świetny :) 

 

A Cypr to wiadomka - TOP ;) 

 

PS Swoją drogą np. Tajowie nie lubią się z Khmerami  a sama nazwa Siem Reap to "Klęska Syjamu" - dlatego w Bangkoku znajdziecie makiety Angkor mówiące o tym, iż to tajskie XD 

 

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
niemlodyjoda

Posted (edited)

Dla osób zainteresowanych Chinami:

 

Tutaj Pan z USA wyjasnia dlaczego amerykański sen dzieje się obecnie w Chinach (sam mieszka w Shenzen):

 

 

Cały kanał Leszka Ślazyka:

 

 

I jego świetna książka:

 

1127630-352x500.jpg

 

A dla osób chcących się przyjrzeć chińskiemu systemowi politycznemu polecam:

 

 

 

 

Mój drugi faworyt zz tego regionu, Kambodża, to taka Polska lat 90tych - "Azjatycki dziki zachód" na którym można zrobić fajne pieniądze ale i pewnie stracić wszystko :) 

 

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 1
Link to comment

Nic nie piszesz o pogodzie.

Trafiałeś czy też wybierałeś czas aby była ok w każdym kraju?

 

A co z Koreą Pd?

Nie ciekawi Cię?

  • Like 1
Link to comment
niemlodyjoda

Posted (edited)

1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

Nic nie piszesz o pogodzie.

Trafiałeś czy też wybierałeś czas aby była ok w każdym kraju?

 

Nowy Rok w Chinach - centralne - nasza zimo/wiosna, południowe nasza zaawansowana wiosna.

Wietnam - lato/wiosna

Japonia - nasza zimo/wiosna

Kambodża - najgorętszy okres w roku - była moc szczególnie w Sieam Reap.

Tajowo - lato i gorąco.

 

 

 

1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

A co z Koreą Pd?

Nie ciekawi Cię?

 

50/50

 

Wolałbym tę kasę przeznaczyć na Chiny / Kambodże / Laos (mieliśmy zrobić ale w skutek napaści USA na Iran LaoAirlines, w związku z cenami ropy, poodwoływało masę lotów i nie chciałem tam utknąć).

 

 

O Kambodży wrzucam kilka ciekawych linków:

 

 

 

 

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 1
Link to comment
dziadul

Posted (edited)

O (s)ekspatach w Wietnamie czytałem swego czasu komentarze od zniesmaczonych miejscowych. Ogólnie roszczeniowe bydło, traktujące z góry tamtejszą ludność - dziwię się, że lokalsi nie zaczęli ich zabijać, tak jak białych farmerów w RPA.

 

Chiny to, jak przypuszczam (nigdy nie byłem), ogromna, zróżnicowana planeta. Ten ich rozwój ma jednak swoją cenę - od pewnego czasu odrzuca mnie od kultur kolektywistycznych, bardziej mi podchodzi umiarkowany indywidualizm. ;)

 

Oby więcej takich wpisów, niech ludzie wiedzą, że jest jeszcze cały wielki świat poza "ku chwale ojczyzny! a teraz do kołchozu, bo kredyt sam się nie spłaci!".

Edited by dziadul
  • Like 1
Link to comment
niemlodyjoda

Posted (edited)

12 godzin temu, dziadul napisał(a):

O (s)ekspatach w Wietnamie czytałem swego czasu komentarze od zniesmaczonych miejscowych. Ogólnie roszczeniowe bydło, traktujące z góry tamtejszą ludność - dziwię się, że lokalsi nie zaczęli ich zabijać, tak jak białych farmerów w RPA.

 

Ogólnie rzecz biorąc zachowanie pewnej części białych w Azji to syf. Dam Ci przykład Nowego Roku - tam jest tradycja podobna jak u nas dyngus - polewanie się wodą - bydło z Europy w wielu miejscach (szczególnie w Tajlandii) robiło chlew.

 

Nie rozumiem po co ludzie latają tyle godzin do Tajlandii na dziwki, skoro można mieć to samo tutaj w Europie w burdelu. Kumam jeśli ktoś leci do Azji poznać kobietę na stałem ale chodzić tam po burdelach (po przeleceniu tysięcy km) to strata czasu i aberracja finansowa - to moja opinia.

 

Natomiast w Wietnamie  - wracając do tego kraju - są dwie fajne rzeczy (poza Banh Mi):

 

1. W Hanoi muzeum pokazujące jak biali się zachowywali w Azji (cele w jakich trzymali Azjatów etc) - coś jak amerykańskie Guantanamo. Chichot historii że Azjaci trzymali tam potem białych. Dodatkowo w muzeum masa zdjęć amerykanów spierdalających w podskokach z Wietnamu.

 

2 Piosenka - świetna melodia:

 

 

Vietjet puszcza to przy każdym lądowaniu w Ho Chi min.

 

 

12 godzin temu, dziadul napisał(a):

Chiny to, jak przypuszczam (nigdy nie byłem), ogromna, zróżnicowana planeta. Ten ich rozwój ma jednak swoją cenę - od pewnego czasu odrzuca mnie od kultur kolektywistycznych, bardziej mi podchodzi umiarkowany indywidualizm. ;)

 

Chiny to mrowisko w którym biały nie ma szans się adaptować. I to jest ok bo ich kultura jest ekskluzywna (nie inkluzywna jak nasza) i oni wybrali inną drogę - zamiast tak jak Europa (w tym Polska) wpuszczać emigrantów robią robotyzację. Czy im wyjdzie - zobaczymy.

 

Niemniej sprawność funkcjonowania jest nieosiągalna dla Europy i USA ale też nie ma w nim dużo miejsca na indywidualizm. Zobaczyć i to poczuć to coś fantastycznego jakbyś wyjechał ze skansenu jakim jest Europa do państwa nowoczesnego jakim są Chiny. Uważam, że tam jest gigantyczny potencjał dla ludzi którzy mają łeb na karku - więc jeśłi ktoś chce przeżyć coś fajnego a może i zarobić fajną forsę - w drogę :) 

 

To ich kultura i mają prawo żyć po swojemu zresztą uważam, że jeśli oprą się westernizacji to wygrają.

 

12 godzin temu, dziadul napisał(a):

Oby więcej takich wpisów, niech ludzie wiedzą, że jest jeszcze cały wielki świat poza "ku chwale ojczyzny! a teraz do kołchozu, bo kredyt sam się nie spłaci!".

 

Łojczyzna ich wzywa niech biegną szybciutko do roboty na zachodniego pana w korpo a weekendowo do WOTu.

Potem w wyborach POPiS i mamy wzorowego "patryjotę".

 

PS Jeszcze na marginesie Chin - kiedy tam człowiek pojedzie i zobaczy pewne rzeczy rozumie, że ten polski "sukces" ostatnich 15 lat to "sukcesik", Ale do tego trzeba wystawić łeb poza TVN albo TV Republika / media stanowskiego.

Edited by niemlodyjoda
  • Like 2
Link to comment
23 minuty temu, niemlodyjoda napisał(a):

Kumam jeśli ktoś leci do Azji poznać kobietę na stałem

Skoro temat został już poruszony. To działeś coś czy kompletnie odpuściłeś?

  • Like 1
Link to comment
niemlodyjoda

Posted (edited)

34 minuty temu, Magos Dominus napisał(a):

Skoro temat został już poruszony. To działeś coś czy kompletnie odpuściłeś?

 

Wiesz ja jestem już 3 lata w związku :D Więc sobie mogłem "podziałać" ze swoją :D 

 

Ale - mam swoje przemyślenia na ten temat, a przede wszystkim co do Kambodży - Khmerki są naprawdę fajne "w obyciu", najładniejsze (mi się podobały) są Wietnamki jako biały masz spory bonus w Chinach, Tajowo wiadomo, Japonia mówiąc szczerze bariera wejścia dla białego jest tu, w mojej opinii, jak w Europie.

 

Gdybym ja miał szukać sobie Azjatki to Khmerka. Może Wietnamka (ale syf w kraju straszny więc pytanie jak mają w domach), Chinka (ale dziecka w Chinach nie wychowasz tak do końca bo zawsze będzie mieszańcem dla nich). Tajlandia, wiem że to generalizowanie, ale po tym co widziałem mnie po prostu odrzuca. Aczkolwiek w Hua Hin poznałem kilka fajnych parek biały / tajka więc pewnie trzeba wiedzieć gdzie szukać.

Edited by niemlodyjoda
  • Like 1
Link to comment
dziadul

Posted (edited)

23 godziny temu, niemlodyjoda napisał(a):

na marginesie Chin - kiedy tam człowiek pojedzie i zobaczy pewne rzeczy rozumie, że ten polski "sukces" ostatnich 15 lat to "sukcesik"

Nie trzeba patrzeć na Chiny, wystarczyć poczytać, jaki rozwój dokonał się pomiędzy II RP (która też miała doniosłe osiągnięcia, zwłaszcza gdy popatrzymy na położenie początkowe) a PRL. Poziom życia, edukacja, odbudowa infrastruktury, przemysłu - fakt, że system gospodarowania był chory, niemniej jednak zmiany na lepsze były niezaprzeczalne. Nie neguję dokonań ostatnich trzydziestu lat - ale jak na obecność w klubie zachodnich dżentelmenów, to szału nie ma. ;)

 

W temacie PRL - bez ideologicznych wtrętów - warto przeczytać Zrozumieć PRL oraz tytuły z serii Historia bez IPN - Polska Ludowa. Odtrutka na spaczony, bogoojczyźniany obraz najnowszych dziejów.

 

Edited by dziadul
  • Thanks 1
Link to comment
43 minuty temu, dziadul napisał(a):

Nie trzeba patrzeć na Chiny, wystarczyć poczytać, jaki rozwój dokonał się pomiędzy II RP (która też miała doniosłe osiągnięcia, zwłaszcza gdy popatrzymy na położenie początkowe) a PRL. Poziom życia, edukacja, odbudowa infrastruktury, przemysłu - fakt, że system gospodarowania był chory, niemniej jednak zmiany na lepsze były niezaprzeczalne. Nie neguję dokonań ostatnich trzydziestu lat - ale jak na obecność w klubie zachodnich dżentelmenów, to szału nie ma. ;)

 

Ja nawet tego wątku nie chcę zaczynac bo na polskiej prawicy zupełnie nie potrafią docenić dorobku PRLu - a taki był. Szkoda prądu nawet na tę dyskusję skoro tam nawrocki, stanowski i szabelka.

 

 

43 minuty temu, dziadul napisał(a):

 

W temacie PRL - bez ideologicznych wtrętów - warto przeczytać Zrozumieć PRL oraz tytuły z serii Historia bez IPN - Polska Ludowa. Odtrutka na spaczony, bogoojczyźniany obraz najnowszych dziejów.

 

 

Dzięki za polecajki. Z przyjemnością po nie sięgnę.

Link to comment

Bardzo fajny i skondensowany blog. Zgadzam się z Japonią - miałem dokładnie te same odczucia - kraj, który w rozwoju zatrzymał się jakieś 20 lat temu, co z drugiej strony mi zaimponowało, bo ich przestarzała technologia została wyciśnięta do granic możliwości. Mogę potwierdzić, że dla mieszkańca jest tam dużo wygód z tej przestarzałem technologii, ale dla odwiedzającego może być średnio. Operacje finansowe na poziomie zagranicznym to w ogóle jakiś kosmos jakbyś chciał prać pieniądze. Po zarobieniu relatywnie (dla mnie) sporych pieniędzy, jedyną opcją na używanie jej poza granicami Japonii było...przewiezienie gotówki w samolocie.

 

Planowałeś jakoś ten wyjazd czy po prostu skakałeś z miejsca na miejsce?

Pytam, bo próbuję naładować swoje podróżnicze baterie i od Stycznia tego roku jakoś nie potrafię. Kompletnie odwidziało mi się podróży...

  • Like 1
Link to comment
7 godzin temu, Maciejos napisał(a):

Bardzo fajny i skondensowany blog. Zgadzam się z Japonią - miałem dokładnie te same odczucia - kraj, który w rozwoju zatrzymał się jakieś 20 lat temu, co z drugiej strony mi zaimponowało, bo ich przestarzała technologia została wyciśnięta do granic możliwości. Mogę potwierdzić, że dla mieszkańca jest tam dużo wygód z tej przestarzałem technologii, ale dla odwiedzającego może być średnio. Operacje finansowe na poziomie zagranicznym to w ogóle jakiś kosmos jakbyś chciał prać pieniądze. Po zarobieniu relatywnie (dla mnie) sporych pieniędzy, jedyną opcją na używanie jej poza granicami Japonii było...przewiezienie gotówki w samolocie.

 

Dla mnie w ogóle Japonia to był powrót do czasów nastolatka kiedy zaczytywałem się cyberpunku i oglądałem każde możliwe sci-fi - ten kraj dokładnie takie wrażenie robi (Tokio i Osaka) - jak żywcem wyjęty z tych książek.

 

Japończycy - jak dla turysty - bardzo mili. Aczkolwiek w kilku knajpach było widać, że nie każdy się cieszy, że biali tam są ale z drugiej strony wiele osób białych robi w Japonii chlew.

 

 

7 godzin temu, Maciejos napisał(a):

 

Planowałeś jakoś ten wyjazd czy po prostu skakałeś z miejsca na miejsce?

Pytam, bo próbuję naładować swoje podróżnicze baterie i od Stycznia tego roku jakoś nie potrafię. Kompletnie odwidziało mi się podróży...

 

Od A do Z zaplanowane :) 

Chcieliśmy zdążyć na sakurę np. w Japonii i być na chińskim i khmerskim Nowym Roku :) 

Link to comment
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.