Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/24/19 in all areas

  1. 33 points
    Dziwny wpis. Tytuł mówi o spotykaniu się a w podtekście autorce chodzi o związek a nie spotykanie. Ale "polska jENzykA - trudnA jENzykA a myślenie jeszcze trudniejsze od krętactwa. Sama siebie przekonuje, że jest "silna i niezależna" (pisząc choćby "Związek z tak silną kobietą nie jest dla Ciebie") bo co? Bo urodziła? Są jakieś inne atrybuty siły i niezależności tam? Choćby od socjalu i alimentów? Ona sobie "radzi w sprawach łóżkowych ("a nawet w sprawach łóżkowych świat poszedł tak do przodu, by można samej sobie poradzić") ale męskie potrzeby określa mianem "pojebanych żądzy" ("Jeśli masz ochotę tylko na chwilę "pobyć" z taką kobietą, by tylko zapełnić swoje pojebane żądze"). Hipokrytka. Autorka pisze: "Kiedy zatem związek z samotną matką jest dla Ciebie? Kiedy jesteś gotowy na związek, o który należy dbać, w którym należy wspólnie starać się" a sama deklaruje, że ona się o związek starać nie będzie, bo dziecko najważniejsze. Ciężar starań kto poniesie? Jak myślicie? No bo przecież ona się stara bardziej. Tyle że o dziecko. A to już jest ciężka aberracja, rodem z brazylijskich seriali, którymi przecież w kontekście facetów, nieco wcześniej głęboko pogardza: "Możesz śmiało umówić się z samotną matką jeśli dziecko nie stanowi dla Ciebie problemu, a jedynie o czym myślisz, to pokochać je tak samo, jak jego matkę." No serio? Zajebisty związek, spółka założona w celu pokochania jej dzieci i łożenia na cudzy materiał genetyczny. No bez jaj kobieto.
  2. 33 points
    Dział wprawdzie "moje doświadczenia..." jednak nie opiszę swoich a te, w których miałem (i niestety mam nadal) przykrą powinność uczestniczenia. Tu na wstępie podziękowania dla @Mosze Red za wsparcie, nie tylko merytoryczne w paru istotnych tematach. Ale żeby nie było jak na wręczeniu Oscarów, przejdę do rzeczy. Uczestnikiem i animatorem wielu wydarzeń, stałem się wbrew własnej woli, na skutek próśb ze strony rodziny, żeby pomóc ogarnąć się zdesperowanemu człowiekowi z rodziny. Naprawdę wolałbym się zajmować w tym czasie swoimi sprawami i dupeczką Blondi, zwłaszcza, że z czasem wychodzi na jaw, w jakim szambie muszę się taplać. Więc grzebię się z adwokatami, kontami bankowymi, policją i prokuraturą. Szczęśliwie mam do pomocy jego zięcia, facet mega skrupulatny i precyzyjny, kapitalnie się sprawdza w charakterze dyrektora wykonawczego. Jak się z nim coś ustali, to przeprowadzi to od a do z ze 100% skutecznością. Otóż jest sobie pan X, który po rozwodzie z pierwszą żoną (zresztą trochę jędzowatą, tak między nami) wpierdolił się w długofalowy związek z kolejną kobietą, dajmy na to panią Y. Sam z pierwszego małżeństwa ma dwójkę dzieci, nabyta żoneczka Y miała (bo już można o niej mówić w czasie przeszłym) syna z pierwszego związku. Nowy związek został przypieczętowany formaliną małżeńską i trwał niemal 30 lat. Pan X, ultra utalentowany muzyk, który potrafił siąść do fortepianiu i wyklawiszować muzykę w tonacji deszczu tłukącego o parapet. Tak z pały. Multiinstrumentalista, muzyka była wszędzie, grywał z góralami na cyi i gęślach, na harfie, basie, na puszcze po pomidorach i "blaszanym bębenku". Syn bankiera (nie mylić z bankowcem) któremu po prostu wszystko poszło w talent. Nie miał pojęcia o rzeczywistym świecie. Żył kompletnie obok niego. Szczyt jego "nowoczesnych" możliwości to zagrać w pasjansa na kompie i wypłacić kasę w bankomacie. A żoneczka? No cóż, nie miałem z nią jakoś szczególnego kontaktu, pewnie widzieliśmy się z pięć razy w życiu, ponieważ izolowała siebie i jego od części rodziny. Klasyka. Na komunii jego jednej z wnuczek nawet się nie pojawiła a on wymykał się na wigilie i święta chyłkiem do "swoich", żeby choć na chwilę pobyć. Oczywiście płacił za to cichymi dniami i cholera wie czym jeszcze. Pani Y? Też muzyk (bądź jak pewnie wolałaby pani europosłanka Spurek - muzyczka, choć wcale nie tak skoczna ;)) Ale bardzo mierny, taki trochę terminator odgrywający zapis nutowy z kartki. Jeśli ktoś miałby być szczery, rzekłby - beztalencie. W zeszłym roku pani Y trafiła którejś nocy na SOR z silnymi bólami trzewnymi. Okazało się że ma nowotwór jelit. O ile w ich małżeństwie do tamtej pory układało się ledwie jako-tako i często konfliktowo (o tym później) to diagnoza odmieniła jej stosunek do pana X. Nagle stał się potencjalnie potrzebny do opieki i nastąpił rozkwit "miłości" i uczuć względem niego. Idealna harmonia, wspólne wyjazdy i spędzanie czasu, sanatorium, wakacje nad morzem itd. Ale to według wszelkich poszlak, które udało mi się rozpoznać - było czystej wody pozoranctwem obliczonym na efekt i cel. A było nim wymaganie przyszłego poświęcenia się z jego strony, ignorując wszystko co miało miejsce dotychczas. W każdym razie pan X z panią Y wiedli sobie jakieś tam życie. Pan X przed zawarciem związku wyłożył pani Y kasę na zakup mieszkania, oczywiście w imię "miłości", bez żadnych kwitów czy domagania się udziału. Pierwszy karny kutas dla niego. Dziś okazuje się, że po jej śmierci należy mu się co najwyżej zachowek od tej nieruchomości i poza tym nie ma do niej żadnych praw, ponieważ został w szpitalnym testamencie w zeszłym miesiącu wydziedziczony na rzecz syna pani Y, bo jemu właśnie mieszkanie zapisała. W końcu dla kobiety, mąż to nie rodzina, rodzina to ona i jej bezpośrednie potomstwo, jak pisała jeszcze w latach '70 ub. wieku pani Esther Vilar. Pani Y potwierdzała to cyklicznymi przelewami dla wnuczki, zasilaniem inwestycji syna i generalnie transferowaniem tego co pan X przyniósł do domu i wspólnoty małżeńskiej, na rzecz swojej linii genetycznej. Dokopałem się w historii transakcji bankowych do kilku lokat i ubezpieczeń na rzecz syna i wnuczki. Wiedziałem poniekąd czego szukać, bo kilka lat temu pan X miał podejrzenia co do stanu finansów i że coś się z kasą dzieje dziwnego. Poszedł wówczas do banku po papierowe wyciągi (bo oczywiście konto online to dla niego abstrakcja) i znalazł na nich transfery na konto pasierba o których nie był nawet informowany. I to nie były kwoty idące w nędzne setki PLNów. Pani Y, stosując wieloletnią metodę gotowania żaby, była przekonana, że pan X o stanie finansów, regulowaniu opłat za gaz, prąd, mieszkanie, działkę etc. nie ma bladego pojęcia bo i z ledwością wie gdzie jest siedziba ich lokalnego oddziału banku, jechała na bezczela i szła w zaparte, twierdząc że nic o czym on nie wie nie ma absolutnie miejsca. No to rzucił jej w twarz wyciągami bankowymi. Obraziła się, że nie ma do niej zaufania, zarzuciła że on na pewno też swoim dzieciom daje kesz (a figę, nawet wnuczki nic nigdy nie dostały poza okazjonalną stówką na urodziny czy od święta) i tym podobna babska racjonalizacja, odwracanie kota ogonem i przenoszenie winy. Ale pani Y od tego momentu stała się ostrożniejsza i zmieniła strategię na gotówkową. Zrobiłem sobie choćby zestawienie ich transakcji wypłat kartami i okazało się, że pani Y wypłacała bankomatami z konta w ciągu ostatniego roku pięciokrotnie więcej niż pan X. Kwot podawał nie będę, ale stanowiły niemal 200% jej osobistych, rocznych wpływów do domowego budżetu. Czyli było dojone i osiołek ciągnął. Oczywiście normalne koszty życia i utrzymania były zleceniami stałymi, poza operacjami karcianymi. Niestety serwis transakcyjny tego banku jest do kitu i umożliwia dostęp do historii transakcji dla usera tylko do dwóch lat wstecz. W sumie kpina, trzeba to będzie prześwietlić w postępowaniu spadkowym. Akcja nabrała tempa na finiszu, kiedy pani Y trafiła po licznych chemiach do szpitala a potem do hospicjum. I przemilczam tutaj 99% faktów dla anonimizacji i dobra wszystkich. Po prostu przyjmijcie, że opisuję tylko wygląd wierzchołka góry lodowej, pobłyskującej w pięknym słońcu arktycznym. Wówczas pojawił się testament zapisujący majątek osobisty pani Y synowi, upokorzenie pana X w postaci spisu biżuterii którą ma dostarczyć do szpitala i się z niej rozliczyć przed synem i wnuczką, której zapisała "bezcenne precjoza". Jak zobaczyłem na własne oczy listę i te "ptaszki" przy kolejnych pozycjach pt "złoty pierścionek z niebieskim oczkiem" (kurwa, kto nie nazywa kamieni po imieniu?) gdzie jak magazynier miał się rozliczyć z inwentury, to bym nie uwierzył. Pan X siedział przy szpitalnym łóżku naćpanej opioidami i kolejno odfajkowywał to co przyniósł i wyjmował ze szkatułki. Przy tym, na łożu śmierci, zażądała, żeby jej część pieniężnego majątku w całości została przekazana synowi. Formalną intencją jak widać, było wydziedziczenie pana X i wygolenie go na zero. Ale to jeszcze nic. Będąc już w hospicjum, powstało notarialne upoważnienie do jej konta, na którym na osobiste imię pozakładała lokaty inwestycyjne na ładne setki tys. Oficjalnie, niby jej syn ściągnął notariusza (którego nota bene nikt z pracowników hospicjum nie widział na oczy, raczej obstawiam inny scenariusz, zwłaszca że syn dysponował dłuższy czas jej dowodem osobistym pod pretekstem załatwiania spraw przyszłego pochówku) po czym przy próbie sprawdzania czy wpłynęły na to konto pieniądze pana X, okazało się, że tych inwestycji nie ma. Zostały zlikwidowane i kasa przelana na jakieś zewnętrzne konto przez jej syna. Tak się spieszył, że za zerwanie tych funduszy zapłacił karniaka w wysokości niemal 3k PLN. Sprawa za poradą adwokata została zgłoszona do banku i na policję, prokuratura sformułowała dość sensowny zarzut z art 286 KPK o doprowadzeniu przez niego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. I wiecie, trochę to dziwne, bo niejako pod samym nosem odchodziły akcje, przed którymi przestrzegam szersze forum chłopaków. Wczoraj zapytałem pana X, czy wiedząc to co wie (zwłaszcza, że przez ostatnie kilka tygodni zrobiłem mu świadomościowe, totalne pranie mózgu) ożenił by się po raz drugi. Niemal wstał z krzesła, zapowietrzył się i zdecydowanie wykrzyknął: nie, nigdy, nie ma mowy! Reasumując: - uważajcie z kim i na jakich warunkach się wiążecie - dbajcie o własne finanse i bądźcie czujni - intercyza, własne konto - zaufanie jest dobre, ale kontrola jeszcze lepsza - cudze potomstwo jest po prostu cudze, poza naszym osobistym interesem a wręcz wbrew niemu
  3. 30 points
    A mi to wygląda tak. Jesteś na portalu bo szukasz panny, zagajacie siebie a ty jej dość ofensywnie piszesz, że jest ch***** partią. Po czym najbardziej jara cię, żeby wpaść na forum i się z niej ponabijać. Naprawdę odechciewa się forum, nie dziwota że z tego wszystkiego zostaje wam tylko kalistenika i sztuki walki. I też mógłbym rzec i piszę to nie ze złośliwości tylko realnie patrząc na sprawę.
  4. 29 points
    Cześć, chcę przedstawić swoją sytuację z dzisiaj. Dostałem nową pracę w której dostanę 2 razy wyższa pensje niż w aktualnej, więc postanowiłem to uczcić że swoją "najdroższą" i zabrać ja na randkę do pizzerii. Kazałem jej się ładnie ubrać, sam też się wystroilem i czekać na godzinę taka i taką. Generalnie było spoko dopóki nie weszliśmy do lokalu i okazało się że aktualnie nie ma wolnych miejsc. Trzeba było poczekać kilka-kilkanaście minut. Miałem oczywiście plan że jak nie będzie miejsca to pójdziemy w inne miejsce. Wyszliśmy z pizzerii a ona nagle uśmieszek i mówi do mnie "no nie postarałeś się, nawet o rezerwację miejsca się nie zatroszczyłeś na randkę, a tam gdzie mówiłeś to mi się nie chce iść". Zrobilem kamienną minę i powiedziałem że randka odwołana i wracamy do domu. No i poświętuję sobie nową pracę przy komputerku/tv sam, a w przyszłym tygodniu z moimi kolegami. Nie wiem czy zachowałem się odpowiednio, ale mam to w dupie. Dawniej gadała że po prostu cieszy się że jest przy mnie nawet jak coś się nie udawało. No i chciałem się po prostu wygadać bo mnie to zwyczajnie wku**iło. A i to była ostatnia randka na którą ją zabrałem
  5. 29 points
    Każde "normalne" odejście kobiety składa się z trzech strategicznych elementów: 1 Znalezienie nowej relacji z innym mężczyzną i upewnienie się, że nie wymiksuje się gdy ona zrezygnuje z aktualnego związku, czyli przywiązanie go do siebie, tzw. nowa gałąź. 2 Oczernienie aktualnego partnera gdzie się da: wspólni znajomi/ rodzina/ praca dla podtrzymania wizerunku, zorganizowania sojuszników i zoptymalizowania korzyści z ewentualnego rozwodu (świadkowie w sądzie). 3 Wybielenie siebie, poprzez obwinienie o rozpad związku partnera i przerzucenie winy za wszelkie negatywne zdarzenia związkowe i około związkowe na niego. Warto nadmienić, że strategia z punktu 2 i 3 jest wdrażana jeszcze wiele miesięcy, a nawet lat po rozpadzie związku i wskoczeniu w nowy. Najczęściej jest proporcjonalna do długości związku, po zostawieniu wieloletniego partnera trzeba mu dojebać bardziej, a siebie wybielać mocniej. Jeśli para była powszechnie znana jako zgodna, to zniszczenie tego obrazu wymaga dłuższych i intensywniejszych działań. Z odejściem w pośpiechu bez tej całej szopki możemy mieć do czynienia: 1 Kobieta faktycznie ucieka od niebezpiecznego osobnika, ewentualnie ucieka od niego wraz z dziećmi. Tutaj musi być naprawdę grubo, bo zazwyczaj panie kierują się zasadą "łobuz kocha najbardziej". 2 Gdy trafi się jej mega szansa osobista, zainteresuje się nią mężczyzna, który stoi dużo wyżej materialnie i społecznie od aktualnego partnera (musi być znacząca różnica), a jednocześnie nie ma czasu na zastosowanie standardowych gierek, które stosuje przy odstawieniu aktualnego. Przykładowo poznała w kawiarni, bogatego przystojniaka z fajnym autem, a on po dwóch - trzech spotkaniach oferuje jej wspólny wyjazd. Wtedy kobiety są skłonne zaryzykować i kopnąć w dupę aktualnego partnera błyskawicznie, bo to może być szansa, która zdarza się raz w życiu i jak się uda to opinia dotychczasowego środowiska przestanie mieć znaczenie, bo zwyczajnie myśli, że to środowisko zmieni. Jak się nie uda to pozostaje strategia, misiu ja nie wiem co zrobiłam, opętało mnie, teraz już wiem, że jesteś tym jedynym wybacz mi!!! + dodatkowo jakieś przerzucanie winy na misia za własne zachowanie (i często miś wybacza i przyjmuje). Prawda wygląda tak, że po kilku tygodniach lub miesiącach na kutangu Chada okazało się, że szanse na związek są bliskie zeru bo ten nie chce się zadeklarować, poza tym owego kutanga obrabiają też regularnie inne panie i jest zbyt wielka konkurencja. 3 Gdy trafi się szansa zawodowa związana ze zmianą miejsca zamieszkania na bardziej atrakcyjne i podwyżką. Pani otrzymuje propozycję awansu i wyjazd do większego miasta lub firma chce ją wydelegować na rok lub dwa do innego kraju gdzie jest ogólny wyższy standard życia, mężczyźni są bardzie "zachodni" itp. Gwarantuję wam, że myszka niezależnie od tego, czy nosi obrączkę na palcu czy nie skorzysta z okazji wszak w większym mieście lub innym kraju jest mnóstwo okazji na zdobycie lepszego partnera. Oczywiście będzie masa pierdolenia, że dacie sobie radę w związku na odległość, telefony co wieczór, później wraz z ogarnianiem nowego towarzystwa i łowieniem nowych kutangów, rozmowy będą coraz rzadsze (bo ona pracuje), aż w końcu przestanie się odzywać jeśli nie ma obrączki na palcu (zazwyczaj dzieje się to w szybkim tempie tydzień do trzech w nowej lokacji), albo napisze, że ma dość i tak dalej nie może, gdy tą obrączkę ma, a wkrótce przyjdzie pocztą pozew rozwodowy. A jak się nie uda nic znaleźć, to zaliczy karuzelę kutasów w innym państwie lub mieście i wróci do misia, albo ściągnie misia do siebie. Taka typowa proza życia.
  6. 27 points
    Od dziś dostępna jest nowa książka!! (dostępna w wersji PDF, jeśli ktoś chce nabyć wersję EPUB proszę poczekać do poniedziałku, zostanie dodana). Dostępna w sklepie: https://samczeruno.pl/sklep/ https://samczeruno.pl/sklep/downloads/jak-zabezpieczyc-majatek-na-wypadek-rozwodu-i-innych-zdarzen-losowych-pdf/ Poradnik skupia się na kilku istotnych kwestiach: 1. Na metodach jakimi możecie zabezpieczyć swój majątek przed zajęciem, w przypadku zdarzeń takich jak: - rozwód - samowola urzędnicza - niesłuszne roszczenia wierzycieli - nieuczciwe działania wspólników i partnerów biznesowych 2. Zabezpieczenie majątku na wypadek: - kryzysu gospodarczego - konfliktu zbrojnego 3. Na metodach anonimizacji stanu posiadania (oraz anonimizacji dysponowania środkami), zarówno jeśli chodzi o środki zgromadzone na kontach bankowych jak i inne składniki majątku ruchome bądź nieruchome. 4. Ponadto poradnik wyjaśnia kiedy dane działania są legalne, a w jakich okolicznościach mogą stanowić przestępstwo. Co znajdziecie w środku? - opis zagrożeń i zabezpieczeń (w tym technicznych zabezpieczeń informacji) - największe błędy popełniane przy operowaniu majątkiem, które mogą prowadzić do jego utraty np. na rzecz żony - metody przechowywania środków z opisem skuteczności danej metody i zagrożeń, na które jest podatna - metody zabezpieczenia środków przed zajęciem komorniczym, roszczeniami ze strony organów podatkowych i innymi wierzytelnościami - opis różnego rodzaju spółek, które w polskim systemie nie występują lub występują w szczątkowej formie (LTD, LLP, LLC), a które można zakładać poza granicami RP czerpiąc z tego różne korzyści - opis rozwiązań opartych o prawo krajów anglosaskich lub prawo rajów podatkowych jak trusty, fundacje, spółki offshore - metody anonimizacji środków (jak faktycznie posiadać środki finansowe, spółki, fundacje nie figurując osobiście w żadnej publicznie dostępnej dokumentacji) - optymalizacja podatkowa - wskazówki dotyczące planowania spadkowego z pominięciem polskiego prawa, które w tym zakresie daje niewielkie możliwości, a tak naprawdę odbiera dowolność w dysponowaniu własnym majątkiem na wypadek śmierci - raje podatkowe (subiektywne ujęcie) - skuteczna zmiana rezydencji podatkowej (wady/ zalety/ ryzyko nieuznania zmiany przez organy podatkowe RP) - szybkie uzyskanie drugiego paszportu (z możliwością legalnego uzyskania nowej tożsamości) I wiele innych ciekawych wskazówek i informacji. Cała książka stanowi subiektywne ujęcie tematu, co to oznacz? Ogranicza się do opisu rozwiązań, które stosowałem osobiście lub stosowały osoby mi bliskie, które darzę zaufaniem. Wiem, że rajów podatkowych jest więcej, wiem że analogiczne rozwiązania można wdrożyć w innych miejscach na świecie niż te opisane w poradniku, ale jak już wspomniałem, ograniczam się do rzeczy sprawdzonych. Dokonuję również subiektywnej oceny danych rozwiązań przypisując im gwiazdki jak przy ocenie restauracji bądź hoteli. Na ocenę miały wpływ następujące czynniki: 1 Poziom zabezpieczenia przed roszczeniami. 2 Poziom anonimizacji środków. 3 Poziom zabezpieczenia na wypadek innych zdarzeń niż roszczenia. 4 Łatwość dostępu danego rozwiązania dla obywatela polskiego. Poradnik jest zbiorem pewnych drogowskazów i ukazaniem rozwiązań. Należy pamiętać, że każde rozwiązanie powinno być dostosowane do potrzeb konkretnej osoby, a w przypadku przeprowadzania skomplikowanych operacji finansowych należy skonsultować je z wyspecjalizowaną kancelarią prawną lub firmą specjalizująca się w międzynarodowej obsłudze księgowej osób fizycznych jak i podmiotów gospodarczych.
  7. 27 points
  8. 24 points
    Wsiadamy do auta: - Self-aware weź mi powiedz, ile to będzie za paliwo? - Około 30zł. - Oki. Jedziemy... Dojechaliśmy. - Ej... Nie muszę Ci płacić co nie? ( Tutaj uśmieszek i języczek sugerujący, że to żarcik ). - No jak to nie musisz? Oczywiście, że musisz, nie ma lekko. ( Tutaj też uśmieszek z mojej strony, że wiem, że to żarcik i w ogóle heheszki ). - Oj nie muszę... ( tutaj zrobiła takie małe hihihi, otworzyła drzwi i poszła wpizdu ) xD I chuj...
  9. 23 points
    Cześć Bracia, postanowiłem opisać moją historię ze związku z samotną mamuśką. Postaram się w miarę skrócić ten wpis, aby Wam nie przynudzać, ale mimo to i tak krótki nie będzie. CZAS I MIEJSCE AKCJI: Duże polskie miasto BOHATEROWIE: Ja- 38 lat i Ona- 33 lata (plus dzieciak 11 lat) KATEGORIA: Dramat/ horror CZAS TRWANIA: Rok Poniżej recenzja. Zapraszam do przeczytania i komentarzy. Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkowo. Nigdy nie znaliśmy się wcześniej, nie mieliśmy wspólnych znajomych ani wspólnej pracy. Gdy owa dama pojawiła się w moim życiu, byłem przez blisko półtora roku singlem. Po ostatnim związku przed poznaniem tej samicy, nie miałem ochoty na żadne wiążące relacje, robiłem co chciałem i poznawałem różne kobiety, ale z żadną nie byłem w związku. Było mi z tym dobrze, żadnych zobowiązań, pełna wolność. W skrócie o mnie: jestem magistrem po bardzo dobrym kierunku na studiach dziennych, zawsze pracowałem na stanowiskach z perspektywami i ponadprzeciętnymi zarobkami, znam dwa języki obce. Kilka lat temu postanowiłem wykorzystać moje umiejętności i doświadczenie i uruchomić własną firmę, która do dziś świetnie prosperuje, ma renomę a ja zarabiam dużo więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Samotną mamuśkę, której ten wpis dotyczy, poznałem w firmie do której często podjeżdżałem wtedy w celach służbowych. Jedynym jej zajęciem w tej firmie było wydawanie zamówień i spędzanie drugiej połowy dnia na przeglądaniu internetu i pisaniu smsów z koleżanką. Od początku wpadliśmy sobie w oko, czuć było „chemię”, spojrzenia, zerknięcia, rozmowy z nutą flirtu. Podczas tych szybkich i krótkich rozmów nie dowiedziałem się zbyt wiele o niej, ani ona o mnie. Nie było rozmów na prywatne tematy. Nie to miejsce i nie ten czas. Nie wymieniliśmy się nawet numerami, ale mocno wyczuwałem że samiczka ma ciśnienie na randkę ze mną i po kilku tygodniach robiła się coraz bardziej podjarana gdy wchodziłem do firmy w której pracowała. Maślane oczy, zalotne uśmieszki, coraz bardziej dwuznaczne żarciki i teksty z jej strony. Zaproponowałem randkę po półtora miesiąca od kiedy pierwszy raz się poznaliśmy. Tak się zaczął horror- wtedy tego jeszcze nie wiedziałem, bo samica się dobrze maskowała w początkowej fazie. Do rzeczy. Po pierwszej randce, umówiliśmy się na kolejną za kilka dni. Ona zaproponowała, abym wpadł do niej do domu, że zrobi coś dobrego do żarcia i poznam jej córkę (wiedziałem, że ma dziecko bo powiedziała o tym jeszcze wtedy gdy przyjeżdżałem do firmy w której pracowała. Nie przeszkadzało mi to, bo nie zamierzałem w żaden sposób się z nią wiązać. Pare spotkań, sex i nic ponadto. Niestety, ale wszystko potoczyło się inaczej). Pierwsze kilka tygodni- istna sielanka. Samiczka starała się jak mogła, o dziwo nic ode mnie nie chciała poza tym, żebym był z nią/u niej. Wpatrzona we mnie jak w obrazek, sex od drugiej randki u niej w domu. To co wyprawiała w łóżku to był kosmos. Absolutnie na wszystko chętna- oral, anal, wszystkie pozycje jakie tylko chciałem. Od progu gdy wchodziłem do niej do domu witała mnie namiętnymi i dzikimi pocałunkami i dłonią w moich bokserkach, na moim kutasie. Była gotowa się rżnąć 24/7/365. Zawsze miała ochotę i wiele razy rżnąłem ją po kilka razy dziennie lub w nocy. Na sam mój dotyk reagowała tak, jak żadna inny kiedykolwiek wcześniej. Orgazmy miała nieziemskie. Sex maszyna a nie kobieta. Sexualne spełnienie marzeń dla każdego faceta. Wyznała mi, że mnie kocha po jakichś 3 tygodniach naszej znajomości. Byłem mocno zszokowany i powiedziałem jej (chyba pod wpływem tych wszystkich emocji, że się w niej zakochałem. Tak wiem- durny ja, ale wtedy jeszcze nie byłem facetem po „farmakologii” red pill.) Wszystkie nasze spotkania kończyły się u niej w domu. Zacząłem nocować u niej niemal po 5/6 razy w tygodniu. Samiczka rozwiodła się 3 lata wcześniej i nadal mieszkała w małym domku, który kupiła wraz z byłym już mężem. Podczas rozwodu i podziału majątku tak się ustawiła, zrobiła z byłego męża potwora, który ją zdradzał i gnębił, że to ona dostała ten dom i wszystko co się w nim znajdowało- wliczając w to dziecko. A w zasadzie bachora, bo o jej córce nie da się powiedzieć „dziecko”. Wraz z upływem czasu wychodziły coraz to lepsze „smaczki” odnośnie mojej samiczki. Jak się okazało podczas jednej z rozmów- moja samiczka skończyła zaledwie zawodówkę i przez kilkanaście lat pracowała w sklepach spożywczych !! Zdziwiony byłem niesamowicie i zapytałem o jej obecną pracę- okazało się że załatwiła jej ją po znajomości jedna z koleżanek, która miała wtedy romans z szefem tej firmy. Tu był pierwszy alert, bo jej „wykształcenie” w porównaniu do mojego to jakiś żart. Niestety zignorowałem to, choć cały czas mi to przeszkadzało i jedynie kilku moich najlepszych kumpli wiedziało o tym, że mam kobietę z zawodówką. Innym się nie przyznawałem, bo uważałem że to obciach. Minęło może trzy miesiące i samiczka zaczęła się zmieniać z ciepłej, kochającej i wyrozumiałej kobiety w potwora i wariatkę. Początkowo jeszcze nie było to tak silne, ale pojawiały się oznaki, że nie jest dobrze. Kłótnie, fochy, zazdrość, zaborczość i ciągłe pretensje i roszczenia. Teraz już wiem, że w tym momencie powinienem był spierdalać, ale wtedy nie znałem jeszcze tego forum i tych wszystkich schematów i mechanizmów. To co się zaczęło po pół roku to już był koszmar. Samica uważała, że skoro ja zarabiam wielokrotnie więcej od niej (ona wraz z alimentami miała miesięcznie 3 tysiące)- oznacza że mam dokładać jej do życia, utrzymania (jej i jej bachora), kupować to co potrzebne do jej domu, być na każde jej zawołanie, zawozić ją i odwozić gdzie tylko chce i generalnie być jej prywatnym lokajem dyspozycyjnym 24h na dobę. Może kilka słów o jej bachorze: 11-letnia rozpuszczona gówniara, roszczeniowa do bólu (to po mamusi), która robiła co chciała i w dupie miała jakiekolwiek prośby własnej matki. Dziecior kompletnie niewychowany, którego jedynym światem był internet, YT i konsola. W domu nie kiwnęła palcem, wszystko jej matka musiała podać pod ryj, do szkoły nie chodziła niemal cały rok- w efekcie nie zdała do kolejnej klasy. Spała w dzień, a w nocy grała lub przeglądała net do białego rana. Mamusia oczywiście uważała, że najważniejsze jest to, aby jej dziecko było szczęśliwe i zadowolone, więc niemal na wszystko pozwalała. Jak 11-letnia księżniczka nie chciała czegoś zrobić, to mamusia odpuszczała i godziła się aby było tak jak gówniara chce. Wielokrotnie zwracałem uwagę że źle ją wychowuje, że od dziecka też trzeba wymagać, że też musi mieć obowiązki a edukacja jest bardzo ważna. Co usłyszałem? Standard- „że to nie moje dziecko, że nie mam dzieci więc nie mam pojęcia o wychowywaniu, że edukacja nie jest najważniejsza (tu moje zdziwienie sięgnęło zenitu !!)”. Dziecior miał wymagania i roszczenia- ciągle mi przygadywała co by chciała mieć (licząc, że jej kupię), gdzie by chciała wyjść. Jedynie jedzenie jakie chętnie żre to wszelkie fastfoody. Nic innego w domu nie je (poza słodyczami i hektolitrami słodzonych napojów gazowanych). Na to też zwracałem uwagę mojej samiczce- że dzieciak już teraz ma dużą nadwagę, a dopiero ma 11 lat, że żarcie tego syfu to w niedalekiej przyszłości otyłość i szereg chorób. Oczywiście usłyszałem, że ona nie będzie jej zmuszać do jedzenia czegoś, czego dziecko nie lubi. I nic na to nie poradzi. Dzieciak w ogóle zaburzony emocjonalnie (to też po mamusi). Mając 11 lat nadal wymuszała na matce wiele spraw płaczem, trzaskaniem drzwiami, przekleństwami, chamstwem, fochami, a matka głupia i dała się na to nabierać. Teraz kilka słów o fazach mojej samiczki: na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy zdałem sobie sprawę, że mam do czynienia z kobietą borderline. I jak się okazało było to trafne. Spełniała niemal każdy podpunkt klasyfikacji BPD. Jej dom rodzinny to patologia, wychowywała się bez ojca (zostawił rodzinę jak miała kilka lat). Miała nawet przelotne dwa romanse z kobietami (kilka lat wcześniej zanim poznała mnie. Zaraz po tym jak się rozwiodła). Facet z którym zrobiła sobie tego dzieciora to typowy „seba z osiedla”, alkoholik i ruchacz. Byli w związku wiele lat, a dzieciaka sobie zrobiła po roku ich związku. To nie była wpadka. Moja samiczka w wieku 21 lat zamarzyła o dziecku a jej facet chętnie zalał foremke. Ostatecznie ten związek i później małżeństwo nie mogły się udać, więc została sama ze swoją „żywą zachcianeczką” a rola matki najwyraźniej ją przerosła- czego świadkiem byłem przez rok. Jak wyglądał nasz „związek” po trzech miesiącach sielanki? Niekończące się awantury, rozstania, powroty, ciche dni. Samica przypierdalała się o WSZYSTKO. Robiła mi jazdy gdy tylko chciałem spędzić czas sam lub z kumplami, gdy nie nocowałem u niej choćby jednej nocy w ciągu tygodnia, gdy nie spełniałem jej wymagań i roszczeń, gdy nie dałem kasy, gdy czegoś nie zrobiłem dla niej czy jej bachora, gdy kupowałem coś dla siebie (zegarki, perfumy, ciuchy, jakieś gadżety i sprzęt elektroniczny, itp.) W szybkim czasie próbowała mnie odciąć od kumpli, przyjaciół, rodziny, moich hobby (uprawiam triathlon), od wszystkiego. Uważała, że związek zobowiązuje mnie do tego, że mam być tylko dla niej, że kończy się beztroskie moje życie i robienie czego chcę, że teraz ona ma być najważniejsza, „że mam rodzinę” !!!!- tak, ona mówiła, że one są moją rodziną. Ja nigdy tego nie powiedziałem, wręcz dodałem, że nie jesteśmy formalnym związkiem i ona z dzieckiem to nie moja rodzina. Po pół roku powiedziała, że powinienem się wreszcie jej oświadczyć i wziąć ślub jak najszybciej. Moja samotna mamuśka po prostu zwęszyła we mnie świetną partię i myślała, że zapewnię jej i jej bachorowi wygodne życie. Mam duży apartament z rynku pierwotnego, trzy drogie samochody , własną firmę, pieniądze. Dbam o siebie, trenuję, zdrowo jem, jestem przystojny, wysoki, ubieram się bardzo dobrze. Najważniejsze: mimo że w ówczesnym czasie nie byłem red pillowcem, to moja samiczka nie dostała ode mnie nigdy ani złotówki. Stąd były ciągłe jej kurwice, awantury, bo myślała, że coś na mnie wymusi. Jedyne koszty jakie w tym popapranym i toksycznym związku poniosłem to paliwo (tu spokojnie wyjdzie z kilka tysięcy w ciagu tego roku), zakupy które z własnej woli nie raz kupowałem do niej, aby coś ugotowała, kilka razy jakieś kino, kolacja w restauracji. Potem już kina, kolacji i innych wyjazdów nie było z prostej przyczyny. Po kilku razach powiedziałem, że nie będzie tak, że ja za każdym razem będę płacił za wszystko. Za nas dwoje lub nawet troje (gdy brała ze sobą dzieciora). Samiczka była wielce zdziwiona, dostała szału cipy gdy to usłyszała i zarzuciła mi, że jestem egoista, sknera i cham skoro chce od samotnej matki żeby się dokładała, podczas gdy ja mam dużo pieniędzy tylko na siebie. Pojechaliśmy kiedyś na weekend spontaniczny nad morze tylko we dwoje. Koszty weekendu: 1700 zł wydałem ja, a ona 30 zł (jedyne co tam zapłaciła to jakąś pamiątkę dla swojego dzieciora). Tak sprytnie to rozegrała, że na miejscu dowiedziałem się, że wzięła ze sobą 50 złotych !!! Bo przecież to facet ma za wszystko płacić !!! I jeszcze taka mała uwaga: moja samiczka przez cały czas miała orbitera (już od dwóch lat zanim mnie poznała). Nigdy nie byli ze sobą, nie pieprzyli się, ale koleś był tak zdesperowany, że spełniał każde polecenie jakie mu wydała. Kupował co chciała, robił co chciała, dawał kasę której nigdy mu nie oddała, ogólnie był na każde jej skinienie licząc pewnie po cichu, że wreszcie dostąpi zaszczytu odwiedzenia groty rozkoszy. Ten ciamajda i pantofel nie miał żadnego szacunku do siebie. Jak tylko spełnił polecenie mojej mamuśki, to od razu stawał się niepotrzebny. Aż do następnej zachcianki samiczki. I tak to się kręciło cały czas. Czego nie mogła wymusić na mnie, czego ja nie zrobiłem- to od razu na posterunku zjawiał się ten sługus. Ze mną się rżnęła jak poparzona, a on był od „brudnej roboty” i wykonywania poleceń (sexu mi nigdy nie odmówiła, nawet gdy miała na mnie kurwice tysiąclecia, nawet gdy nie zrobiłem czegoś co chciała). Sex to jest jej ulubione zajęcie. Jak u typowej borderki. Ostatecznie zakończyłem definitywnie „związek” z tą wariatką trzy miesiące temu, mimo genialnego sexu. Kilka chwil przyjemności nie jest warte życia obok takiej pijawki i pasożyta. A zaburzona samotna matka w połączeniu z borderline i wychowywaniem się bez ojca- to combo zabójcze dla każdego faceta. Nigdy więcej samotnych matek ! Wszystkie mają jeden i ten sam schemat działania, a najważniejsze w tym związku są tak naprawdę jej potrzeby i jej dzieciora. Facet ma być tylko narzędziem do zaspokojenia tych potrzeb. Związek dla mojej samiczki oznaczał „bycie na każde zawołanie, pomaganie we wszystkim, wsparcie finansowe i każde inne oraz spędzanie razem czasu dzień w dzień i noc w noc”. Taka była jej definicja związku. A jak nie dostała tego co chciała, to wiecznie były awantury, straszenie rozstaniem, wyzwiska, szantaże. Szanuj się Samcu- to priorytet przy samotnych matkach.
  10. 23 points
    I tu się mylisz. Z wieloma można mieć kontakt ale tylko niektóre odjadą tak daleko od rzeczywistości, że po prostu nie ma innej możliwości jak jej napisać "jak jest". Wiedząc, że nic z tego nie będzie. A przy okazji można ku przestrodze wrzucić temat na forum, jak to kobiety układają sobie życie i szukają frajerów. Tak aby młodsi dowiedzieli się co i jak kobiety robią i jaki jest ich cel. Do tej pory dla pańć dojazd autem do gwiazdy 40 km to nie był problem pod warunkiem, że dojeżdża facet. Ale pierwszy raz spotkałem Level Hard z przylatywaniem samolotem na randkę. Jak myślicie kto miałby latać na randkę, przecież ona nie zostawi dwójki dzieci aby wsiąść w samolot i polecieć do PL na kawę. Taki temat wymagał uwiecznienia.
  11. 23 points
    Kolejna wypowiedź, w której pogarda do innego człowieka, aż bije po oczach. Dla Ciebie matki nie mają mózgu, samotne matki to gorsza kategoria człowieka, ludzie bez pracy to patologia, mężczyźni, którzy mieli 6 lub więcej partnerek wzbudzają obrzydzenie i można by jeszcze pewnie parę rzeczy wymienić. Czy Ty w ogóle czytasz to co piszesz? Nie znasz ludzi, a ich oceniasz. Generelizujesz i wszystkich wrzucasz do jednego worka, a z drugiej strony masz pretensję, do niektórych Panów tutaj, że piszą, iż wszystkie kobiety są takie same. Szczyt hipokryzji. Można mieć inne zdanie, można mieć inną wizję świata, ale należy dyskutować zachowując odpowiedni poziom, poza tym pamiętaj, że Twoja wizja życia i świata nie jest jedynie słuszna i nie jest to prawda objawiona i każdy kto ma inne postrzeganie i życie niż Ty nie jest kimś gorszym. Natomiast Ty na każdym kroku próbujesz pokazywać swoją wyższość nad drugim człowiekiem. Trochę pokory młoda damo. Tak jak napisał @mirek_handlarz_ludzmi, piszesz jakbyś miała 20 lat, więc można by było winę za Twoje wypowiedzi zrzucić na niedojrzałość. Ale Ty jesteś dorosłą kobietą i nie ma w Tobie za grosz szacunku do innych ludzi. Różnie się ludziom życie układa, różny start w swoim życiu mieli więc ocenianie ich nie znajac ich historii i losów jest żenujące. Pomyśl jakbyś się poczuła gdybyś została samotną matką, czy też straciła pracę i pieniądze i została biedna i bezrobotna, a ludzie zaczęliby patrzeć na Ciebie z taką nienawiścią jaką Ty pokazujesz tutaj na forum, wobec tych, w Twoim mniemaniu, gorszych od Ciebie? Jakbyś się czuła jakby patrzyli na Ciebie jak na śmiecia i przegrywa? Zapewne już tak fajnie by nie było. Czytając wszystkie Twoje wypowiedzi na forum mam więcej szacunku do żula spod nocnego niż do takiej paniusi jak Ty. Reprezentujesz swoją postawą najgorsze cechy współczesnego człowieka. Zero poszanowania innych ludzi, brak pokory, zadarty nos i pokazywanie na każdym kroku jaka to jestem lepsza od innych. @MaxMen jak to nie wiesz, która kłamie? Tej która kłamie lata lewe oko w momencie wypowiedzi. Nie dziękuj 😉
  12. 23 points
    Kobiety w armii - ideologia parytetów kontra rzeczywistość.
  13. 22 points
    Nie wiedziałem gdzie wrzucić temat, skoro to ma być moja subiektywna opinia wrzucam do działu "Moja historia". Dodam jeszcze, że to niejako "obok" wątku skoncentrowanego na portalach i aplikacjach typu Badoo czy Tinder. Tutaj bardziej chce skoncentrować się na analizie zmian w ciągu ponad dekady, niż samych poradach. Moją przygodę z różnego rodzaju portalami zacząłem po studiach. Teraz mam 40+ więc to już ponad 15 lat temu. Oczywiście miałem długie przerwy na okresy gdy byłem w LTR, tym lepiej pozwala mi to zauważyć zmiany które zachodzą. Po pierwsze (moim zdaniem) jest ogromna wyrwa między popytem na seks który jest poszukiwany przez facetów, a podażą "kontrolowaną" przez kobiety. Widać to idealnie, gdy zderzymy kilka różnych źródeł. Np. na portalach typu Erodate, gdzie teoretycznie cel spotkania jest jasny, w takiej Wawie, nawet laska z oceną 3/10 potrafi mieć kosmiczne wymagania i przebiera jak w ulęgałkach. To samo widać w opiniach na garsonierze. Kiedyś można było za 200-300 PLN mieć fajną studentkę która szukała sponsora. Dziś podobnej klasy laski krzyczą sobie po 800-1000 PLN i ... robią aukcję na zasadzie kto da więcej ten wygrywa (bo chętnych jest kilku). Duże braki w seksie ze strony mężczyzn mocno wywindowały "ceny" seksu (niezależnie czy jest to wartość wyrażona w pieniądzu jak w przypadku cicho, czy oczekiwania laski zainteresowanej związkiem, która ma swoją listę rzeczy które "są psim obowiązkiem faceta"). Co ciekawe łatwiej jest poderwać laskę na portalu stricte randkowych, niż spotkać się z laską z Erodate albo innego portalu jednoznacznie nastawionego na sexspotkania. Po drugie, pomijając etapy nastoletnich eksperymentów, kobiety i mężczyźni niby chcą tego samego....ale mają różnie ustawione priorytety. Dla kobiet na pierwszym miejscu jest związek sam w sobie (czyli bliskość, wspólne spędzanie czasu, nie bycie samotną, gdzieś w tle przyszłe dzieci itp) seks jest dodatkiem, na zasadzie jak jest super to fajnie, ale jak jest taki sobie (a cała reszta super) to też idzie wytrzymać. Oczywiście jak wszędzie są wyjątki, koncentruję się na popularnym (moim zdaniem) podejściu. U facetów jest odwrotnie, szukają fajnego seksu, super emocji, a jeśli dodatkowo w pakiecie będzie związek, czemu nie. Dobrą grupą kontrolną potwierdzającą tą teorię są pary gejów i lesbijek. Wg badań, pary gejów uprawiają statystycznie najwięcej seksu, potem w środku są pary hetero, a najmniej seksu jest w parach lesbijskich. Spotyka się dwóch gości...obaj chcą tego samego, więc szybko przechodzą do konkretów (nie ma zabawy w trzecią randkę itp), spotykają się dwie laski, seks jest dodatkiem. Tą różnicę w oczekiwaniach widać bardzo własnie na portalach randkowych. Część kobiet pisze wprost że "nie szukam przygód" lub coś podobnego. Większość z nich liczy na coś więcej (jakiś związek) a seks lub jego obietnica jest wabikiem jeśli kandydat jest oceniany jako "interesujący/rokujący". Co w tej sytuacji robią mężczyźni, czy komunikują równie jasno o co im chodzi? Większość jest w stanie przewidzieć konsekwencje zbytniej szczerości (słynna scena z Pięknego Umysłu w barze "...nie wiem co Ci powiedzieć żebyś się ze mną przespała, załóżmy więc że powiedziałem to wszystko...czy możemy od razu przejść do sedna?) i zaczyna grać w grę na zasadach kobiet (udając zainteresowanie głównie związkiem). W efekcie mamy swoistą "grę pozorów", efekt demo itp. Oczekiwania kobiet rosną, maleje grupa która je spełnia, powiększa się rzesza sfrustrowanych gości którzy seksu szukają poza związkiem (bo w związku post)....więc mechanizm jeszcze się nakręca. Trzecia kwestia -jak my mężczyźni jesteśmy oceniani. Tutaj będę bazował na swoim przykładzie, wiec nie ma znaczenia czy przyjmiemy, że moja ocena to 6/10 czy 5/10 czy może 7/10. W ciągu danego okresu który będę porównywał ocena ta nie zmieniła się bowiem znacznie, więc można ją uznać za stałą. Jako facet 40+, który jasno deklarował iż nie chce dzieci nie byłem zbyt "rozchwytywanym" na portalu. Owszem mogłem zagrać identycznie jak reszta i udawać, że jest inaczej, że właśnie dojrzałem do założenia rodziny i kosić zdesperowane 30+ jak łany zboża, ale cenie sobie pewne zasady, więc byłem szczery. w każdym razie moje połowy to laski max 6/10, gdzie większość tych które odpisywały była mocno poniżej 5/10. Jednym słowem rewelacji nie było. Mając taką sytuację bazową, pozwolę sobie napisać o czymś, przed czym panowie tutaj się bronią rękoma i nogami. Obstawiam że chodzi o efekt czegoś "nieznanego" vs "nasze Polskie dobrze znane". Zacząłem poszukiwać na portalach za granicą. Ponieważ lubię podróże, miałem okazję spotkać się z wybranymi kobietami. Możecie mi nie wierzyć, ale to tak jakby nagle zacząć nie tylko grać w innej lidze, to tak jakbym zupełnie zmienił dyscyplinę gry. Na początku szok jest ogromny. Tutaj jak pisałem ciężko było mi upolować 6/10. Tam nagle wybierałem między laskami które spokojnie mogłyby byś miss danego kraju, ew vice miss. U nas w Polsce pisałem do lasek zawsze spersonalizowaną odpowiedź (coś nawiązującego do informacji podanych przez nią na forum), tam zaś pisałem krótką wiadomość przetłumaczoną przez Google translatora modląc się żeby nie było zbyt dużo błędów (więc tekst musiał być prosty). Efekt taki, że w Polsce odpowiedzi na poziomie 5% (liczyłem kiedyś - dostałem 5 odpowiedzi na 100 wysłanych wiadomości!), na portalach za granicą na poziomie 50-70%! Kontakty zweryfikowane rozmowami na WhatsAppie. Od razu zaznaczę iż z góry skreślałem wszystkie kontakty gdzie byłby jakikolwiek cień ew wsparcia finansowego. Pomijając szczegóły (nie chce z wiadomych względów zbyt dużo identyfikacji na forum) pozwolę sobie na jeden przykład który pięknie pokazuje różnice w podejściu naszych polskich księżniczek a dziewczyn z zagranicy. Umówiłem się z jedną dziewczyną po krótkiej wymianie wiadomości. Wybierałem się do jej kraju, więc ustaliliśmy, że jak będę na miejscu odezwę się i postaramy się spotkać. Za dużo sobie nie obiecywałem (wiemy jak to jest). Jestem na miejscu, skończyłem trasę którą przemierzałem, piszę do laski, że mógłbym spotkać się w tym i w tym mieście (kawałek drogi od jej domu -kilka godzin autobusem), czy chce się nadal spotkać? Ona odpisuje, że "jest problem"....myślę sobie, standard, ze spotkania nici, nawet nie jestem zbyt zaskoczony. Napisała jednak, że za godzinę będzie w miejscu gdzie ma lepszy net to pogadamy. Czekam zatem i wiecie co się okazało? Panna oznajmia, że niestety ma "te dni" i że ona zrozumie jeśli ja nie będę chciał się spotkać, bo ona oczywiście jest gotowa gnać te 8 godzin autobusem bo chce mnie spotkać. Czaicie? Której pannie w Polsce chciałoby się gnać do chłopaka na pierwszą randkę? O jasnym/czytelnym nastawieniu już nawet nie wspomnę. Więc gdy czytam na forum to podśmiechujki z gości którzy poznali kogoś w Tajlandii, czy innym kraju to myślę sobie o tym że łatwo coś sobie założyć i żyć w błogiej niewiedzy nawet nie sprawdzając jak jest na prawdę. Ja sprawdziłem i teraz wiem, że dla mnie tylko i wyłącznie dziewczyny z zagranicy. Zupełnie inne podejście do seksu (nie skażone naszymi naukami Kościoła Katolickiego gdzie sex to ZŁOOOO), inne podejście do związku (podział obowiązków, a nie oczekiwanie od faceta jego "psich obowiązków" i nadskakiwania księżniczce itp. Długo by wymieniać. Jeśli ktoś będzie zainteresowany - zapraszam na Priv-a. Podzielę się wiedzą i obserwacjami.
  14. 22 points
    No tak. Kobiety lubią przystojnych facetów. - źle, jak one mogą - nie wszyscy przecież rodzą się z super genami. Mężczyźni uwielbiają atrakcyjne kobiety. -normalne, to dobrze, kobieta powinna być atrakcyjna. A to, że ktoś czuje się oszukany, że kobiety lecą na wnętrze, cóż, nałykał się niestrawnej papki. Do kogo niby można mieć o to pretensje, że czyiś mózg został przeprany bzdurami? Poza tym, szanuję tych ogarniętych ludzi, którzy rozumieją dlaczego facet 8/10 może zostać odrzucony przez pannę 7/10, a 6/10 może wygrać z 8/10. (plot twist : chodzi o przyjacielski charakter). W ogólnym rozrachunku dobry wygląd zostanie zniesiony z powierzchni ziemi, gdy nie zostanie unormowany silną męskością i pan Chad w momencie, w którym wydało mu się, że złapał pana Boga za nogi, został tak naprawdę przybity do krzyża, jeżeli nie rozumie kobiet. Nawiasem mówiąc, ilu na sali jest fanatyków otyłych pań? A ilu szczupłych i kształtnych? Jakie aktorki porno są na topie? Czyżby nie te najbardziej atrakcyjne..? Proszę, wystarczy hipokryzji. Wystarczy już jak się ją słyszy u kobiet, pretensje z ust facetów o coś, co jest tak bardzo logiczne, są serio słabe.
  15. 22 points
    Witajcie. Ci którzy czytali posty pana Wicijkowskiego zapewne poczuli ogromne zażenowanie, niesmak, niedowierzanie owego bialorycerskiego chlamu. By dokonac detoksu, polecam przeczytac post Pana Jakuba Łoteckiego Potęga męskiego charakteru: Gdzie Ci mężczyźni? Coraz częściej spierdalają przed dziewczynami, z szacunku do samych siebie. Wiesz dlaczego? Bo ŻADEN szanujący się gość, nie będzie latać jak desperat za kawałkiem uwagi. Dziewczynki naczytały się postów po internetach, jakie to nie są silne, a faceci chujowi. Ubzdurały sobie w głębi ich pustych serc, że jak facetowi zależy, to przepłynie Atlantyk dla Tej Jedynej. Jest w tym sporo racji, ale najpierw trzeba dla niego być, Tą Jedyną. Godny, szanujący się samiec, w życiu nie pozwoli sobie na akt desperacji, w postaci proszenia się o uwagę. Nie będzie czekać, aż łaskawie kobieta zrobi do niego jakikolwiek ruch. Relacje tworzy się wspólnie. Mężczyzna robi pierwszy krok, kobieta drugi. On trzeci i w taki sposób idą wspólnie dalej. Koleżeństwo, Przyjaźń, Partnerstwo, wszystko tworzone z glowa krok, po kroku. Nie! Teraz per Pani Dama, Influencerka, księżniczka i gwiazda swojego formatu niczym władza absolutna, uważa że ma siedzieć na tronie, a reszta plebsu w męskich ciałach ma skakać niczym pajacyki, aby zdobywać względy królewny. Owszem, jak ktoś jest do granic zdesperowany, to będzie za kimś łazić jak smród po gaciach i prosić o gram uwagi. Mężczyzna zapyta Cię RAZ. O kawę, o spacer. Jeśli będziesz miała problem z odpowiedzią, czy podjęciem decyzji to szybko zobaczysz jego plecy. Szybciutko. Szacunek do siebie miarą męstwa. Nie bycie zdesperowanyn chłopcem, który bez grama godności lata za laską, jak pies za suczką gdy ma cieczkę. Zabawa w kotka i myszkę. Ona udaje niedostępną, on pokazuje jak bardzo mu zależy. Mężczyzna ma do Siebie szacunek. Chce kobiety, kumpeli, przyjaciółki. Nie księżniczki. Chce partnera życiowego, a nie laski do utrzymywania. Chce człowieka, który razem z nim popcha relację, a nie pasożyta, którego wiecznie będzie musiał ciągnąć. Tam, gdzie mężczyzna trafi na kobietę i relacja pójdzie w odpowiednią stronę, tam jedno dla drugiego góry własnymi rękoma przeniesie. Kobieta wie o co chodzi. Dziewczynki muszą się jeszcze nauczyć." Jakub Łotecki Pozdrawiam !
  16. 22 points
    Wszyscy to znamy, doświadczaliśmy tego w różnych okolicznościach. Przekazanie sobie przez dwie osoby informacji wzrokiem, nawet nieznajome świadczące o tym, że wiedzą co się dzieje, a reszta niekoniecznie zdaje sobie z tego sprawę. Przykładowo, między przyjaciółmi w gronie znajomych, ktoś porusza jakiś temat, okrężną drogą dąży do jakiegoś celu, a wy wymieniacie z przyjacielem spojrzenie bo już wiecie co się święci, rozumiecie co się stanie nim się wydarzy, nadajecie na tych samych falach. Inny przykład. Jesteście gdzieś w kraju azjatyckim spotykacie innego europejczyka na ulicy, porozumiewawcze spojrzenie, wiecie że obaj mimo, że jesteście obcymi sobie ludźmi zrozumiecie się lepiej niż lokalsi, którzy mijają was na ulicy. Teraz przejdę do sedna, zdarzenie z dzisiejszego poranka. Podjechałem do sklepu odebrać zamówienie, w sklepie był również mężczyzna na oko 32 - 34 lata, ubrany w krótkie spodenki, markowe obuwie, koszulka EA, zegarek za około 20k na ręku. Twarz mocno przeciętna (ujmując dyplomatycznie), zgryz ładnie wybielony ale krzywy, lekka nadwaga (widoczna na brzuchu poprzez obcisłą koszulkę), do tego mężczyzna ewidentnie jest inwalidą, nie wiem czy to od urodzenia czy nabyte w wyniku wypadku, ale blizny pooperacyjne na nodze stare, mocne utykanie przy chodzeniu. Odebrałem zamówienie, wychodzę ze sklepu, on też wychodzi, na parkingu przed sklepem laska, która zaczyna mu cukrzyć misiu, kochanie itp. Dziewczyna wiek 20 - 22, wygląd 8.5 - 9/ 10 bardzo zgrabna, atrakcyjna, piersi słusznego rozmiaru ale bez przesady, ładne włosy, a twarz śliczna z promiennym uśmiechem. Myślę sobie no fajna, ciekawe czy będzie ślub i na ile go skosi przy rozwodzie. Ja wsiadam do SLK, on wsiada do BMW 7, taksuję spojrzeniem jego i jego partnerkę, z lekkim uśmiechem, może ciut kpiącym. Gość spojrzał na mnie, skinął głową, uśmiechną się, lekko ruchem głowy wskazał na swoją panią z drwiącym uśmieszkiem w kąciku ust. Później znów spojrzenie na mnie, przekaz niewerbalny informacji typu "spokojnie stary mam wszystko pod kontrolą, ja świetnie wiem w co ona gra i dla czego ze mną jest", po spojrzeniu widać, że nie z tych co się daje robić w jajko naszym kochanym paniom. Ja i on, momentalne rozluźnienie, lekko rozbawione spojrzenia z dozą wzajemnej sympatii. Zwyczajnie dwóch gości, którzy spotykają się przypadkiem, a obaj wiedzą, że są z zupełnie innej bajki niż wszyscy w koło i wiedzą jak "to" w około nich działa. I tak każdy pojechał w swoją stronę, ja z przeświadczeniem, że jednak męski duch nie gaśnie 😆
  17. 22 points
    Witam Braci Byłem na randeczce zapoznawczej. Ponieważ mam już doświadczenie w przepytywaniu, to zawsze pytam o to co mnie najbardziej interesuje w charakterze kobiety i w jej życiu dotychczasowym. Jest to dla mnie bardzo wazne ponieważ określa charakter kobiety i jej stosunek do życia. Więc tak. 1. Ukrywała wcześniej, że ma dwójkę dzieci. Ojciec się nimi kompletnie nie interesuje nawet na weekendy ich nie zabiera. 2. Całkiem ładna, figura bardzo fajna. 3. Niestety, mąż ją zdradzał, znalazł sobie 16 lat młodszą. 4. Uzyskała rozwód z winy męża. 5. Ma alimenty na dzieci - normalne. 6. Ma alimenty na siebie bo pogorszył jej się standard życia. 7. Pracuje jako specjalista od zamówień z niemiec - bo jest lektorką niemieckiego. 8. Ubrana bardzo skromnie, chyba wynajmuje mieszkanie bo się pytała czy mieszkam sam. Podczas spaceru, żeby nie było niedomówień od razu jej powiedziałem, że się więcej nie spotkamy, ponieważ pobiera ona alimenty na siebie co zniszczy jej życie i nie pozwoli jej ułożyć sobie życia. Ponieważ gdyby chciała wyjść za mąż to jest problem gdyż alimenty na siebie mogłaby stracić, i tą lukę w finansach musiałby wypełnić jej nowy mąż - co jak wiecie coraz rzadziej jest spotykane. Ponadto nie będzie się ona rozwijała zawodowo i nie będzie szukała nowej lepszej pracy za lepsze pieniądze ponieważ mogą jej ta ukochane alimenciki. Ja sama twierdziła nie zamierza wychodzić za mąż - chce ciagnąć alimenciki w nieskończoność. Także widzicie - jest to kolejna zakładniczka alimentów na siebie, co w dalszej perspektywie zrujnuje jej życie, zwłaszcza gdy dzieci już pójdą w świat. Jak pańcia to tłumaczy - jest to zadośćuczynienie za to, że mąż ją zostawił dla młodszej, taka kara dla niego a dla niej coś co się jej należy za złamane życie. Widać świetny przykład racjonalizacji. Poinformowałem ją jak to jest w moim zwyczaju prosto z mostu, że jest to świństwo, że zdrowy człowiek mający ręce, nogi i głowę w dobie równouprawnienia powinien sam o siebie zadbać a nie ciągnąć od kogoś kasę na swoje fanaberie. ad 1. Dzieci 24/7 z matką, I będą również na głowie jej przyszłego faceta - nie ma nawet sekundy na wytchnienie od jej bąbelków. Sądzę, że ona w zemście na byłym mężu poza rozwodem z jego winy, również z dużym prawdopodobieństwem alienuje dzieci od ojca. Jak sama opisała rozwód był długi i pochłonął masę pieniędzy, więc sądzę że w ruch poszło wszystko, łącznie z pomówieniem faceta o przemoce wszelkiego typu i kto wie czy nie również pedofilię. Dlatego nie może się ojciec spotykać z dziećmi - niby się zajął swoją nową panną - w co ja nie wierzę w 100%. Komu się uśmiecha mieć samotną madkę z dwójką dzieci 24/7. Dałaby ojcu dzieciaki na weekend, na wakacje tak aby mieć również czas dla siebie, a ojciec mógłby sie nimi pozajmować co byłoby dla nich wartościowe. Poza tym wiemy, ze szuka ona beta providera. ad 3. Mąż ją zdradzał z młodszą. Małżeństwo z 14 letnim stażem. Facet nie jadłby na mieście gdyby obiad był w domu. Nie wiem dokładnie jak tam było, ponoć facet dużo pracował i późno do domu wracał. Czyli wypełniał obowiązki głowy rodziny poprzez zapewnienie środków do życia. Ale sami wiecie pracował za dużo to nie było go w domu, wytworzył wysoki standard życia, co przełożyło się później na alimenty płacone na byłą żonę bo jej się po rozwodzie standard obniżył (koorła wszystkim po rozwodzie się obniża), gdyby pracował dużo mniej też by było źle bo by kasy nie było. Sami wicie - za niski, za wysoki, za chudy, za gruby. Zawsze źle. Wiecie, seks jest barometrem związku/małżeństwa. Może panią często głowa bolała, dupa bolała, i wszystko inne. Lub celowo nałożyła embargo na 4 litery aby zdrowego faceta zmusić do zdrady. Przy czym była gotowa na udokumentowanie tego. 4. Rozwód z winy męża - to świadczy o jej charakterze. Zacietrzewiona, mściwa, nie popuści i zgniecie wroga jak tylko można. Normalni ludzie rozwodzą się szybko i bezboleśnie by jak najszybciej ułożyć sobie życie. Od kobiet z aliment6ami na siebie i z rozwodem z winy męża należy trzymać się jak najdalej. ad 8. Pytania - czy mieszkasz sam od kobiety z dwójką dzieci po rozwodzie o czym mogą świadczyć - moim zdaniem o chęci ulokowania się w czyimś lokum za free. Sprytne, alimenty na siebie, na małżeństwie jej nie zależy wiadomo dlaczego, no i lokum za darmo. Żyć nie umierać. Kto wie, co tam ma jeszcze w zanadrzu ciekawego? Dla mnie była od razu podejrzana bo parła do spotkania jak czołg. Coś jej bardzo zależy na szybkim poznaniu providera. Wasze uwagi i interpretacje jak czytać na spotkaniach to co mówi pańcia?
  18. 22 points
  19. 22 points
    Ale w czym masz problem? Przecież to on rucha po Tobie a nie na odwrót
  20. 21 points
    Często widzę bardzo dobre posty chłopaków poruszające ciekawe zagadnienia i tylko kilka odpowiedzi lub nawet całkowite przemilczenie. Natomiast wystarczy głupie, nielogiczne pytanie kobiety i taki temat utrzymuje się na topie przez wiele, wiele dni.
  21. 21 points
    Ale panowie, nie ma co się spinać. Ten temat jest po prostu świetnym przykładem tego, że żadne firmy, pieniądze, wycieczki, siłownia, bycie chadem i inne huje muje nic nie dadzą jak kobieta się "zauroczy". Będziecie setki kilogramów na siłce przerzucać, zapieralać do 30 godzin na dobę, przynosić w zębach dolary do domu, rozpalicie ogień bez zapałki, a nawet seksić się często i gęsto, a i tak przyjdzie kiedyś gość z Piastem w ręku i bęc. Koniec Tak więc nie ma co się denerwować. Brać życie jakie jest i tyle. Piszę to również do samego siebie. Aha, oczywiście pamiętam, że panowie bywają niekiedy równie uroczy
  22. 21 points
    @Akadyjczyk Natychmiast idź na policję, powiedz że byłeś w szoku i się bałeś ich zemsty, że współpracowali z ochroną. Co do obdukcji to chyba nie da się nic zrobić, nie wiem - ale jeśli nie pójdziesz na policję, do końca życia będzie Cię to gnębić. Muszą mieć sprawę, dostać wyroki, policja zabezpieczy nagrania z klubu - dostaniesz odszkodowanie. Ale najważniejsze jest to, że zobaczysz ich pokornych i złamanych w sądzie, da Ci to wewnętrzną ulgę że jest jakaś sprawiedliwość.
  23. 21 points
  24. 20 points
    Witam panowie, piszę aby się pochwalić swoim osiągnięciem Będąc bąbelkiem w szkole podstawowej, chodziłem z klasą na naukę pływania. Zdarzenie pamiętam jak dziś, ratownik(nauczyciel pływania) podzielił nas na dwie grupy. Tych co potrafią już pływać i tych co nie potrafią. Jako że temperament udzielał mi się już od najmłodszych lat, nie chciałem być gorszy od swoich kolegów, którzy już pływali, więc dołączyłem do tej grupy. Młody gówniak, myślałem, że to pestka. Skocze do basenu i odrazu będę popierdzielal niczym Otylia Jędrzejczak A tu lipa... Jak wskoczyłem, tak poszedłem na dno jak kamień😂 W całym tym zamieszaniu, zanim ratownik zczail co się stało, jakiś czas byłem pod wodą. Suma sumarum, skończyło się na wielkim strachu i wstydzie. Od tamtego momentu, za Chiny ludowe nie mogłem się przełamać jeżeli chodzi o sztukę i umiejętności pływania. Cały czas miałem blokadę, że pójdę na dno.... Muszę po prostu mieć grunt pod nogami. Na basen często chodzę, ze względu na saune, jacuzzi oraz siatkówkę wodną. Jakieś dwa tygodnie temu, powiedziałem dość przeszłości i JAKO SAMOUK zaczęłem uczuć się pływać. Dziś potrafię przepłynąć już dobre 10 metrów, żabka. Powiecie nic wielkiego, żaden wyczyn. Dla mnie to coś wielkiego. Przełamuje swój strach i lęki. Na razie chce opanować styl żabki w dobrym stopniu, po czym chciałbym przejść na styl kraula. Daje sobie czas do końca roku, zobaczymy jakie będą efekty Pozdrawiam
  25. 20 points
    Dzwonisz pod numer alarmowy i zgłaszasz osobę, która grozi targnięciem się na własne życie. Wysyłają patrol policji z karetką z psychiatrą na pokładzie. Jak robiła udawaną dramę, to będzie miała obciach na całe sąsiedztwo, jak faktycznie coś z nią nie tak to dostanie uspakajające, a jak uzna lekarz za konieczne zabiorą na oddział. To na początek, a jak po takiej lekcji nie da ci spokoju to będziemy kombinować.
  26. 20 points
  27. 20 points
    @Domi przyszłaś zapytać o nasze spojrzenie na sprawę ale w istocie chciałabyś od nas tylko potwierdzenia tego co chcesz usłyszeć. Widzisz jakie to schematyczne? Nowemu przedstaw jak się sprawy mają, tylko szczerze. Jeśli weźmie nogi za pas, to dobrze wybierze. Jeszcze gdybyś nie miała, jak podejrzewam - dożywotniej kotwicy w "alfie", może i coś by z tego było. Panowie, poboczna refleksja - zwróćcie uwagę na to, którym wyborem dla kobiety zwykle jesteśmy. I z jakich pobudek. To jest tak wyrachowana gra w karty z kobietą, że nie pozostaje nic innego jak wywrócić stolik albo świadomie robić do niej dobrą minę.
  28. 19 points
    Nie martw się, pewnie się rozmyśli
  29. 19 points
    Osobowość osobowością, najważniejsze jest czy atrakcyjna dupa jesteś jeśli tak to nie będzie problemu, a jeżeli mniej atrakcyjna to też zawsze jakiś frajer się znajdzie, zrób sobie jakąś fajną fotke np w krótkiej sukience i rajstopkach oraz bucikach, wstaw to na jakiś portal randkowy i zaraz będziesz miała wysyp adoratorow, zrobisz przesiewke odrzucisz co trzeba a z resztą zrobisz sobie casting, w końcu znajdziesz jakiegos frajera i go ładnie wyruchasz że wszystkich złudzeń, powodzenia.
  30. 19 points
  31. 19 points
    Śmiem przypuszczać iż rozwiązanie tej zagadki jest prostsze niż by się wydawało, ba jest wręcz trywialne. Po prostu mężczyzna zarabia na tą cała wesołą imprezę i nie ma czasu ani ochoty na codziennie "raportowanie' na fb swoich poczynań. Co więcej czas spędzony z dziećmi /jak już go znajdzie/ jest dla ojca jego czasem, który woli spędzić ze swoimi pociechami, a nie na pozowanych zdjęciach pod publiczkę.
  32. 19 points
    Znalazłem jedno zdanie, które wszystkie kobiety powinny sobie wziąć do serca: Nie przyjmę pod dach nieroba, który chce przyjść na gotowe i nic od siebie nie dać poza swoja obecnością. I żadne kwiki jaki to ze mnie skąpiec, buc i Piotruś Pan mnie nie ruszą. Jak niczego nie oferujesz to niczego nie oczekuj. Amen.
  33. 18 points
    Na takie ogłoszenie trafiłem dziś na portalu rankowo-pomocowym Pisownia oryginalna. Pani lat 33 z Warszawy, wzrost 160 cm, waga - nie podana ... Pani poszukuje : hojne prezenty, utrzymanie ... "Jestem atrakcyjna Singielka o EGZOTYCZNEJ urodzie i ciepłym usposobieniu pozna miłego Pana do wsparcia finansowego... Poszukuję HOJNEGO i WIARYGODNEGO mężczyznę który się mną zaopiekuje... Nie poszukuje "sex za pieniądze" poprostu potrzebuję poznać kogoś kto zainteresuje się moja osoba i będzie miał dobre chęci do wsparcia finansowego bezinteresownie choć to może być dość trudne w dzisiejszch czasach bo nie ma nic za darmo... Ale wierzę i wiem że jeszcze są dobrzi ludzie na tym świecie... Nie mówię całkowicie "Nie" jeśli chodzi o zbliżenia fizycznego to wszystko zależy od tego czy się sobie spodobamy... Niestety znalazłam się w trudnej sytuacji życiowej dlatego jestem na tym portalu... Jeśli zainteresuje cię moja osoba to zapraszam do kontaktu... " Skręciło mi musk ... racjonalizacja level master Nie wiem czemu nie mogę dodać grafiki do postu
  34. 18 points
    Dobrze to napisałeś. To tylko znajomości, a budowanie przyjaźni, prawdziwej relacji to zupełnie inna bajka. W takim układzie dwie osoby pożądają własnej obecności i to jest największa nagroda. Nigdy bym nie miał wyjebane na moich ziomów, bo chcę wiedzieć, co u nich, chcę im pomóc w miarę możliwości. Wiem też, że oni chcą tego samego dla mnie i zjawią się, kiedy ich wezwę. I nie wyobrażam sobie tego, tylko mam potwierdzenie w rzeczywistości, w doświadczeniach. Ale to się zbudowało po ponad 10 latach codziennych trudów, dotrzymywania słowa, przyjęcia honorowej postawy. To, o czym piszesz to zwykła dziecinada. Znajomości, które nie doznały minimalnego kryzysu. Bananowy świat bez problemów. Licytowanie się, kto pierwszy zagada. Kompletna strata czasu. Życie jest za krótkie na takie gówno. To jest wstęp do toksycznej relacji. Walka na niedostępność, jakieś dziwaczne zachowania. To nie ma nic wspólnego z przyjaźnią, tylko bardziej rywalizacją, mierzeniem się na kutasy. Żeby poznać człowieka, przełamać barierę wzajemnego zaufania, prawdziwego szacunku potrzeba wielu lat. I jak przeskoczy klapka to już dożywotnia sztama. I warto o coś takiego powalczyć, wyjść naprzeciw, nawet za cenę urazu w ego. To i tak uraz, który w rzeczywistości nie istnieje. Jeżeli ktoś, do kogo piszesz nie docenia tego, jest chujem, ignorantem, nie potrafi nawiązać dyskusji, ani się spróbować zaprzyjaźnić to wiadomo, co robić po kilku próbach. Olać i szukać dalej. To tak, jak z szukaniem pracodawcy. Można się zatrzymać przy chujowym, albo szukać do skutku. Tak jest ze wszystkim w życiu.
  35. 18 points
  36. 17 points
    Pisałem już te historie w jakimś innym wątku ale napiszę jeszcze raz. Zawsze każdej kobiecie staram się komunikować, że nie sponsoruję, zwracam na to uwagę i jest to dla mnie kluczowa sprawa czy dalej się spotykać z daną kobietą. Miałem między innymi takie przypadki: 1. Pewna pani na samym początku ze mną ustaliła, że wszelkie wypady, wyjazdy, wyjścia, płacimy na zasadzie "raz ja, raz ona" (a nie pół na pół), nie ma sprawy, mi pasowało. W praktyce wyglądało to tak: - ja zapłaciłem za wyjazd na weekend na drugi koniec polski, mnóstwo paliwa, hotel, wyżywienie w restauracjach na 2 dni, itd itd - ona w nastepny weekend mówi że tym razem jej kolej i ona mi postawi wyjazd gdzieś: wymyśliła wyjazd rowerami nad pobliskie jezioro i jedliśmy zapiekanki Inny przykład: - ja ją zaprosiłem do dobrej restauracji na obiad - za parę dni gdzieś jedziemy na trasie i zajeżdżamy na stację i ona postawiła mi kawę bo "ostatnio Ty płaciłeś za obiad" (czyli według niej już się wywiązała ze zobowiązania i następnym razem znowu ja mam stawiać) 2. Inna pani - ustalanie wspólnego wypadu gdzieś na urlop. - najpierw ona przez długi czas przebierała wśród najdroższych wycieczek, hoteli, ogólnie najdroższych kierunków wakacyjnych, ale jednocześnie to mnie męczyła żebym w końcu zrobił rezerwację "bo już trzeba zapłacić, bo nie ma co czekać, itd" - przeczuwałem że jak ja zapłacę całość z góry, to ona mi nigdy kasy nie odda, więc uparłem się żeby to ona sama wybrała jakiś hotel, samolot itd i powiedziałem na zasadzie "jak wszystko zarezerwujesz to podaj mi koszt całości i Ci przeleję połowę" - od tego momentu nagle przestało to być pilne i nagle nie miała czasu przeglądać ofert, a jak przyszło co do czego to w ogóle nie pojechaliśmy nigdzie, bo coś tam jej wypadło, nie mogła wziąć urlopu akurat, coś tam w pracy wyszło, itd itd... Wiadomo - bo zrozumiała że ja oddam tylko połowę. 3. Inna pani - jeszcze nie byliśmy razem, dopiero się poznawaliśmy. Wspaniałomyślnie chciała mi o sobie opowiedzieć i zaprezentować się w jak najlepszym świetle, więc gdy wyszła między nami dyskusja o tym czy kobiety powinny pracować, powiedziała coś w tym stylu: "Ja uważam że kobiety powinny pracować, nie wyobrażam sobie żeby na mnie facet pracował. Facet niech zarobi na dom, samochody, dzieci, wakacje, życie, ale kobieta musi sama zarabiać na swoje wydatki typu kosmetyki." Jakbym dobrze sobie przypomniał to bym mógł opisać więcej takich przypadków które poznałem w moim 35-letnim życiu. I tak, właśnie dlatego jestem singlem i nim pozostanę dalej.
  37. 17 points
    Witajcie. Tak sobie przebywam na portalu randkowym na S. Zaczepiła mnie kobieta. Chciała rozmawiać, bardzo aktywna. Zamieniłem z nią parę słów i oto co przeczytałem. 1. Pańcia pracuje w UK w jakiejś firmie sportowej, robi zamówienia. 2. Ma dwójkę dzieci. 3. Chce tam być jeszcze rok dopóki jej syn nie skończy szkoły. 4. Po roku chce wrócić do polski na stałe. Zidiocenie kobiet sięga granic absurdu. Przebywa na stałe w UK ale w PL już szuka tzw mety. Czyli beta fujary co da lokum i utrzymanie na start a potem rozejrzy się dalej. To, że z PL do UK jest parę tyś km to dla niej nie problem bo samoloty kursują często i są pewnie tanie i można dolecieć na randkę do Londynu do takiej gwiazdy z dwójką dzieci. Co ciekawe ta dwójka dzieci to dla niej jest ATUT. Doprawdy nie potrafię pojąć w jakim zakresie się ten ATUT przejawia. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić romantycznego weekendu z dwójką obcych gówniaków na karku. Czy one myślą, że faceci są aż tak głupi? Wspomniała przy okazji, że była w PL dwa miesiące i chodziła na randki i ani razu nie zaiskrzyło - nie dziwota, jak faceci usłyszeli te jej kocopoły. Na pytanie czy w PL ma mieszkanie - nie odpowiedziała, czyli nie ma. Piszcie co sądzicie. A może ktoś z Was lata do Londynu na randki? Hmmm...ciężkie pytanie, moje wcsesniejsze doświadczenie z mężczyznami z portalu, nie sa optymistyczne. 19:49 Wiec poki co przyjaźni, docelowo stałego związku. A Ty,m 19:50 jak chcesz tego dokonać będąc tysiące km stąd? 20:26 Dla mnie to nie jest zadna przeszkoda, bylam teraz w pl dwa miesiace. Spotykalam się na kawke, ale niestety z zadnym nie zaiskrzylo. 20:33 Samolty latają bardzo często i mozna wszystko zorganizować. Moj syn, ma ostatni rok szkoly teraz. To jest dla mnie piorytet,zeby to skonczyl. 20:34 Najwiekszym marzeniem jest zeby sie zakochac, miec kogos u boku. Tego pragne z calego serducha. 20:35 Żyjesz w świecie fantazji. 22:34 Żaden normalny facet nie będący jakimś desperatem nie wejdzie w układ na odległość i latanie na randkę samolotem do kobiety z dwójką dzieci. 22:35 i piszę to nie ze złośliwości tylko realnie patrząc na sprawę. 22:37 nikt nie będzie czekał na kobietę aż wróci z UK do polski przez rok. Masz może mieszkanie w PL? dzisiaj Co za absurd, nie zgodze sie z tym. Z góry zakladasz, ze nie bedzie zauroczenia, jesli bedzie to jestesmy w stanie sie troche bardziej poswiecic, a moje dzieci to moja duma i atut. 08:31 To szukaj kobiety na miejscu i bez dzieci. 08:33 Zycze powodzenia. 08:35
  38. 17 points
  39. 17 points
  40. 17 points
    Taki luźny temat chciałam założyć dla osób, które wygrały ze złymi nawykami, które były regularnie utrwalane nawet przez lata, ogólnie to zachęcam do takiej rywalizacji z samym sobą. Chodzi mi ostatnio ten temat po głowie bo zadziwia mnie jak eliminacja jednego negatywnego nawyku wpływa na resztę sfer życia. Najważniejsze cechy jakie miałam okazje w sobie odkryć ostatnio to systematyczność i motywacja. Dzisiaj jest dokładnie 30 dzień bez fajki, ciężko jest mi się skupić na czymkolwiek bo ciągle gdzieś z tyłu głowy jest ta ochota na zapalenie papierosa ale zadziwiające jest to jak jeden taki sukces ciągnie za sobą następne. Zmiana diety, zmiana stylu życia, kontynuowanie edukacji, systematyczność w bieganiu, w jeździe na rowerze. Ogólnie wszystko jest takie zajebistsze. Tak jakby przełamanie tego jednego nawyku otworzyło mi mózg. I teraz na pierwszy plan wchodzi motywacja. Były dni, że ciężko było mi ją znaleźć wtedy wchodziłam na forum i kilka osób służyło radą, nieźle. Ogólnie chodzi o to, żeby zrobić jakiś pozytywny temat o tym jak stajemy się lepszą wersją siebie, z czego jesteśmy dumni, za co siebie szanujemy. Ciekawa też jestem co systematycznie wykonujecie i ćwiczy to Wasz charakter, skąd Wy bierzecie motywacje. Dzięki za odzew.
  41. 17 points
    Kto przeszedł rozwód i zapoznał się z realiami sądowymi i prawnymi tego czegoś co się zwie ślubem - ten kolejny raz umowy prawnej dla niepoznaki zwanej ślubem więcej nie podpisze. I jest to problem już społeczny bowiem wiedza się szerzy i młodzi już otwierają oczy - a znam kilku młodych których świadomość jest na wysokim poziomie. I pańcie mają już problemy z zamążpójściem i również zaciążeniem. Ot przykład z ostatniego tygodnia opiszę ogólnie temat - pańcia poinformowała w pracy, że wychodzi za mąż. Pogadałem i wyszło na to, jak sama powiedziała - urabiała go rok na ślub. On się w końcu zgodził ale zażądał intercyzy i musiała to podpisać. Ona 35 on 37. Rośnie świadomość co to samotna madka, desperatka po trzydziestce. Według słów samych kobiet faceci na portalach chcę tylko ONS oraz FWB w tym młodzi. Mało kto chce związku, ślubu, małżeństwa. Widać już jakie przełożenie ma "zjebane" prawo na stosunki społeczne i dzietność. A będzie jeszcze gorzej. Problem to uprzywilejowanie kobiety w sądach, prawie oraz w jawnej i bezczelnej dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych. Kobiety z tego korzystają wykorzystując swoją cycatą pozycję w cycatych sądach. Brak równowagi, praw obojga rodziców do wychowywania dziecka po rozwodzie i skutecznego prawa i aparatu przymusu aby madki zdyscyplinować w kwestii opieki ojca nad dzieckiem - to nie jest bez konsekwencji społecznych. Smród się niesie szeroko i daleko. W pracy doswiadczeni uczą młodszych - ja mam na koncie uświadomienie kilku młodych - dziękują mi teraz za to. Dwóch by straciło majatki po dziadkach finansując budowę domu na ziemi pańci. Dzięki mnie tego nie zrobili.
  42. 17 points
  43. 17 points
    @Piterson Najpierw musisz sobie wyhodować jaja i opierdolić żonę na czym ziemia stoi, bo na chwilę obecną jesteś pantoflem, którego żona nie szanuje. Skoro tyrasz przez cały tydzień (więc jak mniemam wywiązałeś się ze swojej umowy), a ona ma się zajmować dzieckiem zgodnie z umową, a tego nie robi, to musisz zacząć bezwzględnie tego przestrzegać. To jest jej praca i koniec kropka. Ty masz własną, którą wykonujesz. Więc każdy przytyk w swoją stronę, każdą odzywkę, która wskazuje na brak szacunku do Ciebie musisz gasić od razu. Ma się zamknąć i robić swoje, koniec dyskusji. Jak się nie podoba to niech się wynosi w pizdu. Żona Cię po prostu shit-testuje na maxa, bo po pierwsze jest ślub i dziecko (więc co miała osiągnąć to już osiągnęła), po drugie, obowiązki związane z dzieckiem pewnie ją przerastają i wyładowuje na Tobie frustracje, itp, itd. Podsumowując, oświadczasz żonie wprost, że ma przestać pierdolić głupoty, nie masz ochoty słuchać wiecznego ujadania, i ma dbać o dom tak jak to wynika z umowy. A jak się nie podoba to rozwód i niech się wynosi w pizdu. Rozwiązania są dwa i oba win-win. Albo się zacznie słuchać (tak obstawiam), albo będzie rozwód i odpoczniesz psychicznie, podreperujesz zdrowie kosztem alimentów i pozbędziesz się niewdzięcznego pasożyta.
  44. 16 points
    Panowie.... dlaczego takie teksty tej pani??? Nic dodać nic ująć
  45. 16 points
    Zacznij opowiadać o byłych dziewczynach, że Ola miała fajne cycki większe i bardziej jędrne, że Ania miała zajebisty tyłek bo była tancerką, znałeś też Tatianę, która robiła pałę jak żadna inna
  46. 16 points
  47. 16 points
    U pań trzeba brać poprawkę na relatywizm jebalniczy 😆 Ja miałam tylko 3,5 bo z ostatnim nie było w cipkę, poza tym na biwaku po pijaku nie liczę, bo każdy ma chwilę słabości. W pracy nie liczę, bo mój stary mało zarabia i gdybym nie była "miła" dla szefa, to żylibyśmy skromniej. W Egipcie też nie liczę, bo myślałam, że "basenowy" przyszedł mi prysznic naprawić, a on mnie wykorzystał. W Ciechocinku też nie liczę, bo pan Jurek niósł mnie do pokoju i niewiele pamiętam, a tak to by mnie jeszcze zgwałcili! Tak, to będzie 3,5 bolca. 😆😆😆
  48. 16 points
  49. 16 points
    Kobiety same się pozycjonują rynkowo, prawidłowo oceniając własne możliwości i predyspozycje. Czy ktoś widział anonse towarzyskie w których panie oferują ciekawą rozmowę o roli spinu elektronu dla obecnego kształtu wszechświata? Nie - sprzedają dupę, bo większość tylko to posiada (właściwe nie tyle posiada, co ledwie dzierżawi od "zarządczy czasu" przez jakiś okres). Inne oczekiwania będą względem masturbatora a inne względem potencjalnej partnerki. Wprawdzie jako faceci mamy jakieś upośledzenie w rozpoznawaniu funkcjonalności pań i je ze sobą mylimy, dlatego postulowałem, żeby te "kopnięte" miały jedną nogę krótszą. Do sexu wystarczy zwyczajny, bezwartościowy szon czy prostytutka, których jest pełno, do życia w bliskiej relacji, ktoś o zupełnie innych cechach, a tych jest ledwie jakiś promil. Kobieta jest po prostu słabą płcią, kompletnie nieodporną psychicznie, podatną na manipulacje, wpływy i pranie mózgu, pozbawioną przez to najczęściej charakteru z silnym deficytem pozytywnych cech. Dlatego bardzo łatwo ulega wypaczeniom i zaburzeniom, bo nie radzi sobie z pogodzeniem wewnętrznych konfliktów, generowanych przez otaczającą ją rzeczywistość. Stąd m.in. termin "toksyczna męskość", który jest zwykłym skutkiem projekcji własnej "toksycznej kobiecości". Problemem nie jest raczej niemożność komunikacji na oczekiwanym poziomie i znudzenie kobiecym, często płytkim w naszym postrzeganiu światem, bo nie tego (przynajmniej ja i paru innych kolesi, których znam) oczekują od swoich partnerek. Dlatego nie powinno dziwić, że mało któremu facetowi chce się jeszcze współcześnie oddzielać ziarno od plew. Panie stoją u wrót epidemii emocjonalnego celibatu i kompensują to sobie kotami, korpo-kariero-aktywnościami czy romansidłami. O wiele łatwiej zaspokoić i rozładować męski popęd niż deficyty emocjonalne, bo tych się nie da odfajkować głaszcząc kota czy siebie samą po główce. Przypomnę słowa dziadka niegdysiejszego forumowicza - "gdyby dwudziestolatkowie mieli świadomość czterdziestolatków, kobiety biegałyby po ulicach i wyły". Na razie robią to bezdźwięcznie.
  50. 16 points
    @Piterson Miałem kiedyś podobne życie. Może bez jazd w stylu "Co z Ciebie za facet" ale nie było kolorowo. Pracowałem za dwóch a w zamian dostawałem zmęczoną godzinną rozmową z mamą, żonę. Teraz też pracuję za dwóch ale życie stało się satysfakcjonujące. Wiesz jak to się stało? Kiedyś nie wytrzymałem i po kłótni zakończonej po raz setny "Nic od Ciebie nie chcę i Cię nie potrzebuję" stwierdziłem: - rachunki na pół. Skoro nic ode mnie nie chcesz to spokojnie sama się utrzymasz. To co zarobimy razem idzie na wspólne konto. To co zarabiam sam idzie do kieszeni. Małżonka nie wie ile zarabiam bo nie uznaję za stosowne Jej o tym informować. Zaznaczę, że Ona generuje dochód 2x500+ Kiedyś usłyszałem od żony "faceci pracują na budowach po 12h plus dojazd i nie narzekają" a było to w sytuacji kiedy trochę się przepracowałem i pochorowałem no i od tej pory stosuję to powiedzenie w drugą stronę. Dużo by opowiadać ale wiem jedno. Nie dawaj się wprowadzać w tryb, że facet powinien zajebać się na śmierć dla księżniczki nieroba. Układ partnerski nie wygląda tak, że wracasz z pracy i masz jeszcze posprzątać i ugotować. Układ partnerski wygląda tak, że dzielicie się rolami i jesteście dla siebie wsparciem. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie sprawdziła się terapia szokowa. Zmiany wprowadziłem z dnia na dzień i nie odpuściłem nawet na krok. Zastosowałem taki terror, że cała rodzina poznała jaki ze mnie tyran i wiesz co? Mam to w dupie. Zastosowałem taki sam brak empatii i wsparcia jaki sam otrzymałem. Kropka w kropkę a może bardziej oko za oko. Niektórzy stwierdzą, że postąpiłem zbyt ostro. Uwierzcie, że tylko tak się dało. Prośby, rozmowy i tłumaczenie... Równie dobrze mógłbym rozmawiać z kotem, który właśnie siedzi na parapecie. Efekt byłby ten sam. Żeby nie było. Kiedyś żona zapytała dlaczego nie mamy pieniędzy. Odpowiedziałem " To Ty nie masz pieniędzy ale możemy zacząć od nowa. Dam Ci wszystko co będziesz chciała. Będę pracował po 14h dziennie ale jest jedna mała uwaga a w zasadzie żądanie. Możesz nie pracować ale ja mam tez mieć wszystko. W domu ma być błysk, Mam mieć ugotowane 5 ciepłych posiłków dziennie a w łóżku ma być ogień kiedy chcę i jak chcę" Nie zgodziła się. Mam zabezpieczoną gotówkę tak, że nikt nie ma do niej dostępu. W razie rozwodu mam gdzie iść i spokojnie mogę rozpoczynać nowy etap życia. Żona zostałaby z 500+ i wiecznym "nie wiem, nie umiem" O mojej historii możesz poczytać w temacie "Ciężko żyć. Bardzo ciężko" Było tak kurwa ciężko, że nie wiem jak to przeżyłem. Życzę Ci autorze tematu abyś wyprostował swoje życie i cieszył się nim bo to jest Twoje życie. Albo przeżyjesz je z uśmiechem na ustach i albo będziesz wołem roboczym bez wsparcia za to z wiecznymi wymaganiami.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.