Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/29/16 in all areas

  1. 8 points
    Jako, że nie mam udokumentowanego doświadczenia w tym czego się uczę, postanowiłem swą ścieżkę zacząć od stażu (bez presji, na spokojnie się wdrażać i uczyć). Utrzymuję się ze swojej małej działalności, więc mogę sobie na to pozwolić. Dostałem telefon od pani z zaproszeniem do niej na rozmowę. Pani Monika, specjalista ds.HR, wiek około 28lat. Rozmowa trwała ponad 25minut, padło sporo pytań, min. takich: *standard - jaką książkę ostatnio pan przeczytał *standard- prosze opowiedziec o sobie w kilku zdaniach *które wydarzenie z przeszłości chciałby pan zmienić i dlaczego *jaką nadludzką moc chciałby pan posiadać i dlaczego *ile chciałby pan zarabiać *ile chciałby pan zarabiać za 5lat *co pan wie o naszej firmie (To jedno z lepszych. Jako że dobrze byłem przygotowany, odwiedziłem ich stronę i szczegółowo prześledziłem wszystkie dane liczby, statystyki. Opowiadam więc o tym, przytaczam różne liczby, a paniusia stopniowo robi wielkie oczy i mówi, że chyba się mylę. Pewny tego co mówię i co wyczytałem,potwierdzam, że takie dane widnieją na ich oficjalnej stronie. Ona nagle zaczyna głupio się rechotać, tłumaczyć i sama przyznaje, że dawno nie odwiedzała strony oficjalnej firmy. *czym się pan zajmuje na co dzień (widząc kilkuletnią dziurę w CV to było oczywiste, że pani zada to pytanie) - kolejny hit (zaczynam jej stopniowo od początku opowiadać to czym się zajmuję, jak to wygląda i jakie prócz zarobków przynosi mi to korzyści. Gadam o tym z 10 minut, a ona na końcu kiwa przecząco głową i mówi, że "nie wydaję mi się by można było się z tego utrzymać". Tu przyznam aż mną jebło. Każe mi o czymś opowiadać, a na końcu stawia na swoim twierdząc, że nie można z tego utrzymać siebie. Ona choć tego nie robi, i tak wie lepiej ). Tak panowie. I to wszystko za pracę na stanowisku płatnego stażysty. Po rozmowie zapewniła, że zadzwoni w ciągu 3 dni. Nawet jeśli będzie to tylko odmowa i tak zadzwoni by poinformować, bo taki ma zwyczaj. Od rozmowy minął tydzień a pani monika zapomniała już mojego numeru.
  2. 6 points
    Już nie długo taka będzie "matka Polka" Krótki wywiad:
  3. 5 points
    Nie mogłem się powstrzymać ... Augusto Emilio Marko zwany Generał Marko ...
  4. 4 points
    I na mnie przyszedł czas, muszę to napisać żeby nie było wymówek. Przysięgam biegać tak jak kilka miesięcy temu. Za każdym razem po 20-25 km, a nie jak cieć który sobie wmawia, że mu się nie chce i jak przebiegnie 10 km to się cieszy. I nie ma co zrzucać tej zamuły na moją sytuację życiową tylko trzeba naprawdę wrócić do swoich norm, poziomów. Tak mi dopomóż FORUM i zaczynam zdawać raporty. Inne przysięgi niebawem i pozdrawiam Was Bracia i też zachęcam do biegania
  5. 4 points
    Dorzucę swoje 3 grosze. Ze smutkiem muszę potwierdzić słowa przedmówców. W rodzinie mam podobną historię. Otóż mój wuj dawno temu pogonił ślubnego swojej pani. Tamten facet alkoholik bandyta itd. Wuj był rycerzem który nadjechał na białym koniu. Długie lata mieszkali razem. Ona miała córkę z tym bad-boyem. Wuj wychowywał dziecko jak swoje. łożył. remontował mieszkanie, opiekował się itd. Ona zachorowała na raka, ale przed śmiercią w tajemnicy wykupiła mieszkanie lokatorskie na siebie i zapisała je na córkę w testamencie. Zmarła. Wuj mieszkał w tym mieszkaniu - przeprowadził kapitalny remont. Kiedy córcia poprztykała się ze swoim facetem to wróciła do mieszkania. Zarabiała śmieszne pieniądze a na imprezki potrzebowała - w związku z czym za mieszkanie nie ponosiła żadnych opłat. Kiedy wuj się o to upomniał pokazała mu palec i strzeliła kopa w dupę. Dziś wuj mieszka kątem u rodziny w swoim rodzinnym domu. Więc jak widać dla samotnej matki z dzieckiem ZAWSZE najważniejsze jest dziecko - partner/beta provider nic nie znaczy. Spełni swoją rolę i kop w 4 litery. Pamiętam o tej historii i uczę się na błędach wuja. Z aktualną kobietą samotną matką/hieną korzystam z tego co ona oferuje - ale ŻADNYCH inwestycji ze swojej strony nie czynię. Również wybiłem jej z głowy wspólne mieszkanie jak i wspólny budżet.
  6. 4 points
    Ciekawy film na temat uzależnień:
  7. 4 points
    Twoja kobieta na spółę z terapeutą wkręcają Ci poczucie winy! Nigdy nie bądź szczery przed kobietą, bo wszystko co powiesz, kiedyś zostanie użyte przeciwko Tobie!
  8. 3 points
    Jeszcze lepsza metoda, ustawiasz się z trzema na ten sam dzień, godzina , po godzinie. Weź sobie takie, co dają się ustawić na 15 minutowe spotkanie. Wchodzisz, mówisz, że to twój pierwszy raz, jak strzelisz, to zbierasz manele, żeby iść do następnej. Przynajmniej, nie skojarzysz dobrego seksu, z jedną babą. Bo z tego dnia zapamiętasz cipkę i luz w kręgosłupie. POWODZENIA.
  9. 3 points
    Odważę się tutaj wdać w pewną dyskusję Pomijając takie skrajne przypadki, że rzeczywistość faktycznie może być nie do zniesienia (np. obóz koncentracyjny), wydaje mi się, że w dzisiejszej, chociażby Polsce, to nie rzeczywistość jest problematyczna,a często nasz (ego) stosunek do niej. Jesteśmy przez system, ideologicznie uwarunkowani tak, żeby obiektywnie nie dość ciężka rzeczywistość była odbierana jako koszmar. Piętnowanie słabości, kult siły, nowych trendów, "konieczność" jak najszybszego dorobienia się i tak dalej. Człowiek, na starcie nie ma godności za to, kim jest ale za to, co posiada/potrafi. Wiesz, to całe pranie mózgu, dzięki któremu pewne grupy trzymają w ryzach społeczeństwa i mają z tego interes. Czy mnie to(trzymanie) dziwi ? Od pewnego czasu nie, jesteśmy zwierzętami przechodzącymi ewolucję. Tak jak mrówka ma ograniczone możliwości percepcji, tak człowiek - jako istota, hipotetycznie rzecz ujmując gdyby ewolucja miała szansę potrwać jeszcze setki milionów lat, mógłby przestać dzierżyć berło najbardziej rozwiniętej istoty na ziemi. A więc wracając do tematu - komuś zależy na tym, by obiektywnie niezła rzeczywistość była ciężka do strawienia, a człowiek jako istota krucha nie tylko fizycznie ale i mentalnie (zwłaszcza w dzieciństwie, kiedy to proces programowania wywołuje największe i często nieodwracalne skutki) - daje się na to nabierać, "dziedziczy" schematy, percepcję,co do obiektywnego świata i się kręci. Co do "wrażliwości" ludzi uzależnionych. Często ta wrażliwość wynika z prostej przyczyny - jest to sposób na przeżycie (psychiczne) . Taki ktoś nie radzi sobie w społeczeństwie i chcąc przywrócić sobie "prawa człowieka", (no bo przecież nie spełnia warunków, [ z jego niezależnymi od niego słabościami], by uznać go za pełnoprawnego obywatela), kompensuje sobie mentalność hiperwrażliwością. Tego typu wrażliwość może i jest piękna, ale wiedzieć trzeba że za tą maską kryje się cały pokład cierpienia, wstydu i poczucia winy. Przy bliższym kontakcie z taką osobą, w pewnym momencie zacznie Cię boleśnie kąsać.
  10. 2 points
    Taka tam historyjka - kilka lat temu, kiedy to kasa była od pierwszego do pierwszego. Wracałem z pracy rano i widzę saszetkę. Zaglądam do środka i widzę że kilka moich wypłat mi wpadło.Bomby nie było ale znalazłem dowód kolesia który mieszka w tym samym bloku. Odniosłem i tyle. Jak opowiadłem kumplom to gadali - frajer jesteś. Ale przecież czy coś mi to pomogło że przytuliłem? Czy mając ten hajs dobrze bym go zainwestował? Gościu chociaż go przepił jak zawsze ale to jego zarobione. A znaleźne? dostałem sześciopak i to nie na klatę tylko w butelkach. O dziwo nie miałem wizji żeby to przytulać bo raz stówkę z waryńskim przytuliłem to w domu miałem rozpoznanie czy przypadkiem komuś nie zajumałem
  11. 2 points
    Właśnie, że się mylisz. Płaci przecież za godzinę, więc ma całą godzinę, strzeli po minucie, zregeneruje siły, panna postawi maszt i powtórka. Jak znowu skończy po minucie to kolejna powtórka i tak aż czas minie. Poza tym, jak on nigdy nie był w intymnej sytuacji sam na sam z kobietą, nigdy nie przebywał nago przed kobietą i żadna kobieta się przed nim nie rozbierała to taka akcja jest dla niego totalnie nowa. To nie jest jego strefa komfortu, jego osiedle, to jest zupełnie obcy teren. Dlatego musi on tam zostać całą godzinę i obeznać się z tą sytuacją. Poszerzyć własną strefę komfortu, pozbyć się niezręczności w przebywaniu nago przy dziewczynie. To jest nieoceniona pomoc dla niego, ogromny boost do pewności siebie. Już nie będzie się bał rozbierać przed kobietami, stanie się bardziej pewny siebie. Przecież w przerwie może się z nią całować, dotykać ją po ciele, po cipce, po prostu z nią przebywać i obyć się z tego typu sytuacjami, poszerzyć własną strefę komfortu, pozwolić sobie mieć.
  12. 2 points
    Ja pierdolę - przypadek niemal beznadziejny Jednak musisz czytać forum + książki Marka + jego audycje na youtube. Najlepiej napisz do niego na private i się najszybciej umów - może się nad tobą zlituje i czas znajdzie. Mamony nie żałuj dla niego, i tak wyjdzie taniej niż parapsychologiczny wyklepany na pałę psychobełkot - serwowany niemal każdemu przez psychologów !!! SH.
  13. 2 points
    Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ale generalnie trudno się z Tobą nie zgodzić. Mechanizm kompensacyjny znajduje tutaj swoje 100% zastosowanie. Ciekawym przykładem są np. badania osób, które uzależnione są od jedzenia, nawyku kompulsywnego obżerania się, itd. W zdecydowanej większości wynika to z zaburzonej osobowości i niskiego poczucia własnej wartości lub zaburzeń relacyjnych z bliskimi i otoczeniem. Oznacza to, że uzależnienie będzie symptomem a nie przyczyną problemów. Np. kobieta, mająca problem w nawiązaniu bliskiej relacji z mężczyzną, obżera się nadmiernie, aby być grubą i nieatrakcyjną i w ten sposób niejako znaleźć "usprawiedliwienie" dla swoich niepowodzeń. Wtedy już samotności i braku relacji winna jest przecież jej powierzchowność i wygląd (czyli coś gorszego, no bo liczy się tylko wnętrze ), a nie fakt, że ciężko z nią wytrzymać i nawiązać sensowną relację. A to tylko jeden z przykładów...
  14. 2 points
    Z powyższych pytań, które Ci zadawano, moim zdaniem wynika jednoznacznie, że przeprowadzająca rozmowę osoba nie ma kompletnie żadnego doświadczenia w rekrutowaniu pracowników, więc zadaje KRETYŃSKIE pytania. Z perspektywy pracodawcy trzy refleksje w temacie: - ciężko jest zatrudnić odpowiedniego pracownika, bo na rynku jest właśnie sporo osób, które mają żadne lub minimalne doświadczenie; stosunkowo rzadko trafiają się osoby doświadczone, ambitne i potrafiące zaangażować się w rozwój firmy, - jeszcze ciężej jest zatrudnić do firmy dobrego fachowca od kadr, bo ta specjalizacja opanowana jest w większości przez wycyckane dziunie bez wyobraźni i mózgu, - i najważniejsze... zakładajcie swoje biznesy, wchodźcie w spółki, bądźcie kreatywni, pracujcie na własny rachunek!! Praca na etacie rozleniwia, ogranicza myślenie, zabija prawdziwą kreatywność i wykształca postawę roszczeniową!!
  15. 2 points
    Postal2 nikt nie grał? Zajebista Pamiętam jak grałem za małolata całe dnie.. że Ojciec pozwalał mi grać to się mu sam dziwie haha
  16. 2 points
    Zapomniałeś o jednej sprawie. Żeby człowiek się zmienił, czyli nabrał wyższej samooceny (dopamina o której mówi świetnie ten Pan, i ja od lat), musi mieć CZAS. Nie będzie go miał, jeśli jego toksyczne środowisko wepchnie go w małżeństwo z osobą chorą psychicznie - pójdzie ten człowiek na dno. Grupa - np. nasza, daje mu siłę i wsparcie, by nie podążał za tłumem i toksycznym środowiskiem do czasu, gdy nie nabierze na tyle własnej przyjemności, że sam będzie sobie mógł z tym poradzić. Chodzi o czas, danie przestrzeni ludziom do zmiany - o to mi chodziło gdy powstawało forum. Reszta w waszych rękach.
  17. 2 points
  18. 2 points
    To pokazuje, że panna jest z tych co to lubią trzymać wszystko za ryjek. Też znam takie przypadki. Facet niby kozak, tatuaże, fura i 'co to nie ja', powarkuje, a jak przychodzi co do czego, to go niunia ustawia jednym słowem, a czasami to nawet gest lub spojrzenie wystarczy. Patologia.
  19. 2 points
    Otwierasz sie przy kobiecie? Chlopie, dobrze sie czujesz? Kobieta ma dostawac ograniczona ilosc wiedzy, ktora ma pokazywac ciebie na plus, a nie na minus. Mow to co ona chce uslyszec. Narozrabiales? No i bardzo dobrze, one lubia lobuzow.
  20. 2 points
    Moim zdaniem największym przewinieniem kobiet jest zablokowanie na prawdziwy rozwój. Praktycznie każda rzecz wykonywana i mówiona przez kobietę to czysta natura, program biologiczny z domieszką pojebanych ideologii, głównie lewicowych. Kobietami bardzo łatwo sterować. To kameleony w ludzkiej skórze. Jeżeli zachodzi potrzeba jedna z drugą nauczą się arabskiego w kilka tygodni, aby tylko poczuć "egzotyczną przygodę". Kobiety to nieświadome niewolnice programów biologicznych. No niestety tak myślę i wiem, że jestem stulejarzem. Nie trzeba mi dwa razy powtarzać. Kobieta zaczyna myśleć, a raczej zdawać sobie sprawę z niektórych błędów w momencie, gdy jest już za późno na cokolwiek. Do tego każda baba bez bolca dostaje pierdolca. To fakt. Proszę spojrzeć na cały nurt feministyczny. Zrobić im tam dobre ruchanie i byłby koniec, ale nikt się nie podejmie, bo same pasztety i dlatego tkwimy w takim kole absurdu (duże uproszczenie, ale wiecie, co mam na myśli). Jedno z najgorszych przewinień to przedmiotowe traktowanie dzieci - przykład rozwodników, handel dziećmi, karta przetargowa (nie chcę nawet pokazywać konkretnych odnośników, bo wszyscy to znamy, czytaliśmy o tym, nie ma sensu się powtarzać). Kobieta zawsze mówi "chcę mieć dziecko". To jej napęd, niezależnie od okoliczności. Nie liczy się nic. Chcę mieć dziecko. Żadnych przemyśleń odnośnie dalszego wychowania, perspektyw, nic. Niektóre kobiety świadomie manipulują mężczyznami, to prawda, ale uważam, że większość żyje zaślepiona hormonami. Emocjonalna natura kobiet, brak stałości nie pozwala im ufać na żadnym szczeblu. Nie robię z kobietami interesów w ogóle od kilku lat i odrzucałem wiele ciekawych propozycji, tylko ze względu na płeć (stulejarz 1000%). Współpracuję wyłącznie z mężczyznami, bo mam duże prawdopodobieństwo powtarzalności zachowań. U kobiet natomiast to rosyjska ruletka. Raz dobry, raz chujowy dzień. Kobiety cenią siebie ponad wszystko, nawet ponad dzieci. Do tego dochodzi ostatecznie straszliwa hipokryzja i czysto kłamliwa natura i niemożliwość dotrzymania podstawowych obietnic. O większych obietnicach i poczuciu honoru nawet nie wspominam. To u kobiet, które spotkałem w życiu nigdy nie wystąpiło. Raz myślałem, że wystąpiło, ale potężnie się rozczarowałem (hahaha, klasyczna historia stulejarskobiałorycerska). Ale napierdoliłem stulejarskiego hejtu na kobiety. Proszę mnie jebać ze wszystkich stron teraz Dziękuję.
  21. 2 points
    Hua hua hua. Kozak w necie, pizda w świecie. Nic kurwa, NIC nie zrozumiałeś chopie... Alfa i gameta...
  22. 2 points
    Jesli nie idziesz tam z laska, ktora potem bedziesz mogl bzyknac to w ogole nie idz. Wesela to zenujace imprezy... Pogrzeby sa znacznie lepsze - przynajmniej dostojne.
  23. 1 point
    Ja, Artem, niżej podpisany przysięgam przed Braćmi: - afirmować się codziennie rano i wieczorem, afirmować m.in. miłość do samego siebie i akceptację - nauczyć się śpiewać - ogarnąć calutką piosenkę ze słuchu na gitarze w stylu fingerstyle. Zacząłem już kilka ale zaraz się zatrzymuję, nudzę i zmieniam na inną piosenkę przez co stoję w miejscu. Na to daję sobie czas do Sylwestra. - ograniczyć picie alkoholu. Zrezygnować z picia bimbrów, ograniczyć picie wódek i mocniejszych alkoholi oraz piwa. Nie zalewać się do nieprzytomności i bardziej się pilnować w takich sytuacjach. Właśnie kolejen zatrucie alkoholem zdecydowało że pora coś zmienić. Dziś straciłem ponad połowę dnia na dochodzeniu do siebie, a tyle mogłem rzeczy zrobić. - zapisać się na boks - trenować w warunkach domowych 3 lub 4 razy na tydzień (pompki, brzuszki, drążek, hantle)- tutaj zastanawiam się czy dzielić trening na klata+biceps, plecy+triceps itp. itd., jestem jednak zdania żeby trenować 3 razy w tygodniu pompki, brzuszki, drążek i hantelki razem i 2 razy w tygodniu biegać, no i a'propo biegania: - biegać 2 razy w tygodniu (ogólnie to chcę się pozbyć brzuszka, który mi troszku urósł, wiadomo że 6pak byłby fajnym osiągnięciem) - zacząć w końcu medytować codziennie do 15 minut na początek - poprawić swoją dietę: ograniczyć picie słodkich napojów gazowanych oraz wszelkiej maści wyrobów chipsopodobnych jak i fastfoodowych, regularnie przyrządzać sobie i jeść 3 posiłki dziennie, jeść więcej warzyw i owoców - nauczyć się pływać Jeżeli chodzi o boks, pływanie oraz śpiew - do tego potrzebna mi kasa. Prawdopodobnie niedługo zaczynam pracować więc wszystko idzie na dobrej drodze. Najbardziej mi zależy na śpiewaniu, nauczyciela mam już ogarniętego więc niedługo się do niego odezwę Nie mam zbytniej spiny co do pływania i boksu ale do końca roku myślę że mógłbym obie te rzeczy ogarnąć. O moją grę na gitarze się nie martwcie bo dla mnie to sama przyjemność, jedynie czego mi brakuje to chęci i regularności do poprawiania swojego słuchu, szukania konkretnego dźwięku na gryfie. Chcę się przełamać z bieganiem i w końcu zamknąć fejsbuka i siąść na chwilę sam ze sobą i pomedytować. Najbardziej chcę się spiąć i pilnować z alkoholem, nawykami żywieniowymi oraz ćwiczeniami. Na ćwiczenia, afirmację, medytację, bieganie, dietę daje sobie od dziś 3 miesiące aby wgrać sobie te nawyki do swojego systemu operacyjnego Czyli odezwę się w tej kwestii w październiku. Tak mi dopomóż Bóg, Latający Potwór Spaghetti, Światło Innosa, Moc Posępnego Czerepu, Wy - Drodzy Bracia, Nasz Wielki Ojciec Prowadzący, Mistrz Joda, Adam Sandler i Jon Bon Jovi. AMEN A jak znowu zrezygnuję z trenowania, znowu zacznę więcej pić, nie zacznę biegać i wrócę do żarcia gówna przed ukończeniem tychże 3 miesięcy (konkretna data to 28 października) to wiedzcie, że wtedy będę Siusiak i to z małym siusiakiem w gaciach. No! PS> Jeżeli macie jakieś rady dla mnie Bracia, w kwestii diety i treningów, i w ogóle czegokolwiek z powyższych punktów to bardzo proszę o pomoc
  24. 1 point
    Co jakiś czas lubię podrzucić coś do obejrzenia, niekoniecznie w klimacie 3D i popcornu tudzież naczosów. Dlatego dzisiaj zachęcam do obejrzenia filmu "Zabity na śmierć". Opis na pewnym portalu najlepiej wprowadzi w klimat filmu " Ekscentryczny bogacz organizuje przyjęcie, na które zaprasza najlepszych detektywów świata. Informuje ich o nadchodzącym morderstwie i oferuje milion dolarów osobie, która rozwikła zagadkę zbrodni. " dobry humor, się dzieje i nie ważne że film ma już 40 lat. Da się oglądać i jako że widziałem już z kilka razy...oglądać http://www.filmweb.pl/film/Zabity+na+śmierć-1976-32482
  25. 1 point
    nie wiem czy właściwy dział(jeśli nie to przepraszam) postanowiłem opowiedzieć o tym co mnie spotkało... mając jakieś 11 lat zostałem zaproszony przez starszą koleżankę do przedszkola w którym pracowała jej mama. Mogliśmy chodzić gdzie chcemy więc poszliśmy do jednej z sal na końcu budynku(były wakacje więc budynek był praktycznie pusty) tam rozłożyła na dywanie koc i kazała mi się położyć obok(że niby pogadać) faktycznie zamieniliśmy kilka zdań i zapytała czy miałem już dziewczynę?, odpowiedziałem że nie miałem i w tym momencie powiedziała że chce sie pobawić, kazała mi wyjść aż mnie nie zawoła, tak zrobiłem... po chwili zawołała mnie, leżała pod kocem tylko jej głowa wystawała...kazała mi położyć się obok, tak zrobiłem(nic nie podejrzewałem) zaciągnęła na nas koc i wtedy zobaczyłem...była naga...uśmiechnęła się do mnie i zaczęła lekko całować w usta.. sam nie wiem kiedy ale byłem już w jej garści...kazała mi ją całować, dotykać i pieścić, chwilę to trwało...potem rozłożyła nogi i chciała żebym "spróbował włożyć" nie wiem jakim cudem ale przez chwilę uprawialiśmy seks(ja mając 11 lat nawet nie wiem jakim cudem miałem erekcję) po chwili gdy kładliśmy się obok siebie ona szybko się ubrała i wybiegła(nie wiem dlaczego) po 2 dniach powtórka ale bez wkładania...przyjemność była jednostronna...powtórzyło się to jakieś 3 razy i nagle koniec... ona nie daje znaku życia, ja nie wiem o co chodzi i co my w ogóle robiliśmy...spotykałem ją później wielokrotnie ale traktowała mnie raczej jak powietrze nigdy już nic więcej nie robiliśmy... nie wiem czy przez to co mnie spotkało jestem zakompleksiony ale przez to że czuję obawę w towarzystwie kobiet ładnych kobiet zwyczajnie się boję, nie jestem pewny siebie a co najgorsza Matka i Ojciec zakorzenili we mnie uczucie lęku... niby nic bo normalne że każdy się boi...ale w moim przypadku to działa na zasadzie "lęk przed nieznanym"... nie wiem jak to jest mieć ładną dziewczynę więc gdy mam okazję taką poznać czuję lęk przepraszam za błędy i styl pisania jeśli ktoś czuje się urażony...
  26. 1 point
    Nic nie budują bo przenosi ich w to w czasoprzestrzeni, gdzie jeszcze nie odkryto cementu, a tym bardziej betonu. Jedyne co się dzieje, to jak to piszę @wroński mają "lodowisko we łbie" - jeszcze przez pół roku po zażyciu. Minimum pół roku musi minąć aby ktos wpadł na pomysł "jak zbudować taczkę" ,inny "czy do czegoś się przyda". SH.
  27. 1 point
    @Sylwek Bierz taką za minimum 200, Ja proponowałbym tobie taka za minimum 300/h typu GFE. Fajnie udają twoją przyjaciółkę, kasy nie żałuj bo to pierwszy raz twój. Ja się jeszcze nie zraziłem na takich (za wyjatkiem jednej). Idź i opisz jak było. BTW. Ręcznika ani gumek nie bierz bo mają, ewentualnie klapki pod prysznic i wodę bo się możesz odwodnić. Ja biorę jeszcze napój izotoniczny SH.
  28. 1 point
    Nikt się nie czuje urażony, zostałeś wykorzystany kolego, bez pomocy specjalisty moim zdaniem spierdolisz sobie życie. Szczerze Ci współczuję, ale nawet nie podchodzę, aby cokolwiek poradzić, bo to jest bardzo poważny temat. :/
  29. 1 point
    Książka jest ciekawa, okazała się fikcją, choć autor zapierał się, że oparta jest na faktach. Ale jeszcze ciekawsza była paranoiczna osobowość autora. Poczytaj trochę wspomnienia Urszuli Dudziak, która była z nim związana. Dziwny gość był...
  30. 1 point
    Próbuję Ci zacząć od nagrań. Chociażby od Marka, Bytofa czy Hemi-Sync. Po pierwsze masz tak jakby nauczyciela, który Cię poprowadzi, po drugie muzyka/dźwięki dzięki nim łatwiej się relaksować. Pozdro.
  31. 1 point
    A co po tym się dzieje? Budujesz kościół, czy jeździsz taczkami?
  32. 1 point
    Wolna wola istnieje jedynie w utożsamieniu z umysłem.Wygląda to tak jak byś jechał jako pasażer w samochodzie i myślał że to ty nim sterujesz.Myśl powstaje zawsze po działaniu. Co do tematu to przypomniało mi się pewne nagranie: Tak jak pisałem wcześniej.Można pokusić się o wniosek ,ze medytacja doprowadza do stabilizacji chemii mózgu.
  33. 1 point
    Już nie chciałem o tym pisać, ale po zerknięciu na pejsbuczku profilu pani, widnieją tam czułe zdjęcia z jednym z managerów działu handlowego. To jedna z dróżek mogących wiele mi wyjaśnić. Ciekawe jak tam wyglądają jej kolana. Z II strony przebieg rozmowy z mojej strony wyglądał bardzo dobrze. Mówiłem spokojnym tonem, patrząc w oczy. Byłem spójny i wyrazisty. Ze strony pani mogło to być jednak odebrane negatywnie. Zbyt pewny siebie, nie będzie od nas zależny finansowo. Ma swoje zdanie i wie więcej niż ja (pytanie o dane firmy). Wystarczyło, że hormony odbiły jej w II strone i już kicha "skreśle chuja, nie nadaje sie".
  34. 1 point
    Trochę nie widze sensu w grupach wsparcia. Jest to wtłoczenie człowieka do środowiska w którym nie będzie zagrożony, a przyjęty bez wysiłku. Stresu nie eliminuje, za to uczy szukania bezpiecznych grup, a nie radzenia sobie w grupach nieprzyjaznych - albo nawet w byciu samemu, kiedy nie ma tej "miłości". Może czegoś nie zauważam, ale wychodzi na to że człowiek któremu nadał się uszczerbek w mózgu w czasie ciąży czy pierwszych lat życia dostaje znamię osobowości zależnej, czyli uzależnia się: od ludzi, od opinii, od używek. Wejście do grupy wsparcia jedynie maskuje problem na moment, leki też uzależniają i jeśli pomagają to na moment. Z np. alkoholizmu jeszcze nikogo nie wyleczono całkowicie, nie wiem jak z innymi uzależnieniami. Czy to pic na wodę wszystkie terapie?
  35. 1 point
    Z tym też się spotykam i nawet po części zgadzam (prostytutka jak żywy masturbator), bo zdrada fizyczna nie równa emocjonalnej w efekcie której następuje całkowita (nie tylko seksualna) utrata zainteresowania obiektem dotychczasowego "kochania", czy szacunku do kogoś kogo się zdradziło. Emocjolnalnej podejmują się kobiety, bo taka to natura. Do tego liczą się motywacje, które są "głębokie". Tak jakby to był pocisk i zemsta w kierunku zdradzonego (bo nie dałeś szczęścia ) . U nas prościej - ruchać się chciało, fajna laska, dostępna, proste. O angażowaniu uczuciowym, czyli "zakochaniu" w związku też jakoś nie przełykam wersji, że robi to mężczyzna, a później się miota że jest taki biedny i nie umie podjąć decyzji. Ale może nie obracam się w takich kręgach i gówno wiem. Myśle też, że my jako mężczyni jestesmy bardziej skłonni do walki (a może łatwiej nam wpoić) o wyższe cele niż kobiety, niż o swoją własną przyjemnosc. O cos wiecej i z wielu wiecej rzeczy potrafimy zrezygnowac dla innych. Nie wszyscy, nie zawsze, ale jednak. Da się nam wpoić pojęcia honoru, obowiązku, tej rycerskości własne - nie zawsze dobrze pojmowanej. Nie zdradziłem, nie skończyłem nigdy związku gdy przyrzekałem że będę zawsze - to i mogę patrzeć po sobie, że nie wszyscy tacy są. Kto mi to wpoił i jakiej był płci? Można zgadywać. Tak samo ktoś zgubi portfel to mówisz jego wina, ze zgubił, obrażasz go jeszcze od głupków, czy chcesz oddać mu i usprawiedliwić go, zamiast uzasadnić swoje przywłaszczenie. Taka różnica. Może to głupota, może nie tyle altruizm, co jeden z powodów dla poczucia się bycia "lepszym" (bo pewnie każdy człowiek sobie szuka tego poczucia). Łatwo nie jest tak odmawiać sobie, ale moim zdaniem trenuje to wolę i odseparowanie od mas, które beczą jednym głosem. Wolę dać przykład, ze się da inaczej. Tutaj cierpi się w imie czegoś, gdy rezygnuje się z puknięcia fajnej laski w imię "zasad".
  36. 1 point
  37. 1 point
    Jest to jedno ze zdań, które powinno być mottem braciasamcy.pl, gdzie po prostu mówimy sobie prawdę. A fakty są bezlitosne - praktycznie każdy facet z tego forum, o czym już pisałem, był którymś z kolei wyborem jego partnerki / ek. I wiąże się to z niskim / średnim SMV. Byliśmy / będziemy więc w kolejce zaraz za: 1. Zdziśkiem-przystojniakiem (idealne geny) 2. Karolkiem-milionerem (idealny provider) 3. Krzyśkiem znanym z TV - fejm. I, jak Brat @Rnext napisał, są takowe wyjścia z tej sytuacji: 1. Zaakceptować ten stan rzeczy i zostać "niewolnikiem" w klasycznym związku z bijącymi brawo ciociami i wujkami 2. Nie wiązać się i zabić w sobie naturalną potrzebę bliskości (nie seksu) - moim zdaniem straszna droga i prowadząca do niezłej lipy w głowie 3. Oszaleć / popełnić samobójstwo 4. Wybrać, wspomnianą już, drogę mnicha i żyć w spokoju 5. Starać się kalkulować jak księgowy podczas bycia w związku i wiedzieć, że wśród kobiet bardzo rzadko występuje coś takiego jak miłość (rozumiana jak to widzą białorycerze), a zastępuje ją chłodna kalkulacja i program biologiczny. Jednym słowem - kobiety są mądrzejsze od facetów bo wiedzą, że kasa jest fajniejsza od bzykania. Jako facet z przeciętnym SMV (przypuszczam, że jak gro moich Braci tutaj) przyjąłem postawę, którą proponuje Tyler Durden w "Fight Club'ie" (ha! ale szczeniackie ekscytować się filmem ) - "Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi" - podmieniając Bóg na "kobiety". Uprzedzając Twoje pytanie / domysły / sugestie @Trzynastka- nie mam większych traum związanych z kobietami, powodzenie jakieś tam mam ale... chyba wolę być sam. Będąc świadomym waszego kobiecego kombinatorstwa, ściemy, tego, że jeśli tylko miałybyście urodę Waszych najładniejszych koleżanek robiłybyście to samo człowiekowi się odechciewa. Możesz zapytać - a seks? Seks, w dzisiejszych czasach, jest na zawołanie, również ten bezpłatny, ponieważ jako kobiety, przestałyście się szanować. Teraz zapytasz @Trzynastka dlaczego faceci się tak podkładają - odpowiem - z desperacji i w krzyku rozpaczy. Byłem niedawno na konferencji podczas której występował facet z USA - doktor matematyki - mózgu mu zazdroszczę - facet przeinteligentny ale był przy kości i ogólnie nieatrakcyjny. W sali konferencyjnej była tez grupka korpokurewek z HRu, które nie dość, że przeszkadzały w wystąpieniu to jeszcze wyśmiewały kolesia, głośno komentując jego wygląd. Powód prosty - nie rozumiały tego co on mówił. Facet zszedł zmieszany ze sceny, a po nim weszła Pancia, która zamachała dupcią, zatrzepotała rzęsami i dostała oklaski oraz tłum białorycerzy ją obskakujących. Czujesz już co jest grane i dlaczego faceci stają się desperatami? Bo on ma naturalny talent i ciężko harował na swoją pozycję, a ona ma tylko ładny tyłek, na co niczym nie zapracowała. Ujmę Ci to w dwóch punktach, po męsku i bez certolenia się: 1. Damska d.pa jest dziś przeceniana jak nigdy (reklamy bazujące na seksie, media społecznościowe, wieczne porównywanie się z innymi) - facet ma presję żeby z kimś być 2. Odwaliło Wam na całej linii i każdej z Was, kobiet, wydaje się, że macie mieć księcia z bajki z milionami na koncie - patrz reklamy, cały przemysł związany z mediami społecznościowymi itp. Więc co ma robić facet? Wy mówicie - Starać się i latać jak klaun wokół księżnej! A co ja na to mówię (powtarzając za Markiem i wieloma, mądrymi, facetami z naszego forum)? - Takiego wała! Czego Wam Panowie życzę - przesunięcie punktu ciężkości z damskiej cipki, na własne JA. @Trzynastka - po postach widać że jesteś ogarnięta w miarę, choć baba z Ciebie, szanse zrozumienia tego co powyżej oceniam na jakieś 10-20%.
  38. 1 point
    Memy to potęga, dla tego jestem wielkim zwolennikiem rozwijania naszego działu z memami i demotami, oraz umieszczania ich na innych stronach jak wiocha, demotywatory, chamsko, sadistic itp... To jest świetne narzędzie wojny ideologicznej.
  39. 1 point
    Kobiecie nie jest potrzebna mądrość, tylko pożyteczność. Np jak zarabiasz, pokazujesz się w świecie showbiznesu, żeby fejm miała, a nie mówisz i myślisz za dużo. Dla kobiety to niepotrzebne do niczego, a nawet ujmuje statusu bo nie pasujesz do większości, a kobiety nie chcą się czuć wykluczone z jakimś dziwakiem - zamiast uznać mądrość, to uznadzą że jest dziwny. Lepszy jest ten co pasuje większości ludzi, a większość ludzi nie jest mądra. Lepszy dla niej jest prosty, usłużny chłop, który zarobi. Czemu panie pasje odcinają u mężczyzn, jeśli chodzi o te które nie przynoszą kasy? Sama też nie rozumie przemyśleń mądrego, więc obraca kota ogonem, że jest głupi. Zawsze idiota pokonuje w ten sposób mądrego. Jak z ostatnim przykładem, że kobieta nie rozumie gier, czy konstruowania gadżetów, to uznaje za głupie, ale to nie jest głupie, tylko ona tego nie rozumie. Ona nie potrafi się bawić konstrukcją, myśleniem, więc uznaje że jeśli ktoś nie jest taki jak ona to jest głupi. Sama siebie uważa za mądrą, bo tak, z powodu narcyzmu. Do tego ta mądrość nie kreuje emocji, jest nudna, znowu - niepotrzebna kobiecie. Chyba że brylujesz na salonach i masz dzięki temu status, mówisz do ludzi, którzy ci za to płacą. Dla kobiet masz czerpać z życia co najlepsze, czyli prostymi środkami uzyskiwać jak najwięcej korzyści i bawić się życiem. NIE MYŚLEĆ. Bo myślenie często spowalnia decyzje, nie jesteś tak zdecydowany jak one lubią. Bo one chcą brać, a wezmą tylko od tego który się nie zastanawia. Do tego kobieta może odczuwać negatywne emocje z samej zazdrości, że sama nie jest tak mądra, ale to sie wiąże z tym odwracaniem kota ogonem. O tym że nie da się nim manipulować też. Przecież fochy nie są bez powodu, bo dziecko nie dostaje zabawki (mężczyzny) którym może sie bawić, wykorzystywać, sterować nim, by zabawiał. Do tego nie da ślubu, śmieszy go gdy kobieta mówi "trzeba ufać" od tak bez powodu. Kobieta się burzy i atakuje, nienawidzi trudnego mężczyzny, który nie klęka jej do stóp spełniając każde roszczenie i żyjąc tak jak ona chce, żeby to jej było dobrze. A nie klęka, bo jest mądry. Myśli, bo jest mądry. Nie zawsze jest szczęsliwy, bo widzi jaki jest świat, mówi prawdę o nim (o kobietach też), więc nie zawsze da pozytywne emocje. Intelekt nie jest dobry z kobietami. One kopulują z głupimi, ale zabawnymi, a nie intelektualistami. Nigdy taki mężczyzna nie był priorytetem kobiety, chyba że dużo zarabia to jest na tym 2 miejscu.
  40. 1 point
    Kobieta pyta mnie: co sądzisz na dany temat? Odpowiadam: A jaka odpowiedź Ci pasuje? One i tak nie słuchają, w głowie mają już ułożoną odpowiedź. Dlatego nie warto z nimi gadać na poważne tematy.
  41. 1 point
    Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest według mnie prawo, które osobę składająca fałszywe doniesienie/ zeznania traktuje adekwatnie do szkód wyrządzonych przez jej kłamstwo. Gość przesiedział 7 lat w więzieniu o ciężkim rygorze, 7 lat bezwzględnego więzienia dla osoby, która wymyśliła przestępstwo i dla świadków składających fałszywe zeznania. Zero możliwości złagodzenia kary. Do tego bardzo wysokie odszkodowanie z majątku tych ludzi, za każdy dzień niesłusznie spędzony w więzieniu + odszkodowanie za szkody psychiczne i fizyczne + odszkodowanie za zniszczoną reputacje + odszkodowanie dla członków rodziny skazanego jeśli ich standard życia ucierpiał w wyniku jego skazania. Nawet gdy to oznacza iż loszki kłamczuszki stracą cały majątek (łącznie z majątkiem mężów - 1/2 wspólnota majątkowa , a dzieci wylądują w sierocińcu). Zwyczajne zero tolerancji dla czegoś takiego. Jeśli majątku im nie starczy na wypłatę odszkodowań, resztę powinien wypłacać skarb państwa, wszak aparat państwowy brał udział w wydaniu niesprawiedliwego wyroku. Gwarantuję że kilka głośnych spraw i nie było by fałszywych oskarżeń o gwałt i/ lub napastowanie.
  42. 1 point
    Wzór na optymalny wiek kobiety to: Czyli jak mamy 40 lat, to samica najlepiej aby miała nie więcej niż [40/2] + 7 = 27. Jak mamy 28 lat, to [28/2] + 7 = 21. Dla mnie się sprawdza.
  43. 1 point
    @GluX Moja laska ma to samo z tym biciem pięściami czy atakiem nogą. Ale zazwyczaj kończy się to jej płaczem i przeprosinami, ostatnio mnie nawet troche poniosło i złapałem ją za kudły i powiedziałem, że ją zapierdole i zakopie w lesie jak jeszcze raz to się powtórzy. Oczywiście bez świadków, nic do nagrywania nie miała przy sobie, no i powiedziałem to jej na ucho. Od tamtego czasu jest milutka i nie startuje z łapkami. Nie wiem skąd się u bab to bierze, może jakieś nawyki z poprzednich związków. Z tego co wiem, jej poprzedni długoletni gach to był taki typowy "kumpel". Moze wlasnie tak się traktowali ..jak przyjaciele do bicia:D
  44. 1 point
    Jeżdzę lawetą a Scania to avatar bo gram w ETS 2 Scanią właśnie
  45. 1 point
    Mam wrażenie, że za często na tym forum pada słowo "manipulacja" z postów mężczyzn. W sensie takim, że teraz ja mam władzę to będę manipulować! ...... SERIO!? Powiedzcie mi jak można być tak małostkowym i zniżać się do poziomu manipulatorów? Przypominam, że to my mamy JAJA i to my mamy MĘSKĄ ENERGIĘ. Panowie, trzeba ją wykorzystać w pełny sposób. A bawiąc się z manipulacje robimy z siebie kobietkę. Otwarcie - co oczekujesz od życia, od siebie, od kobiety. Jak nie - to nara! Na tym polega męskość w związku - albo po mojemu albo nara, jest miliard lasek na planecie (dorastają kolejne!), a większość z facetów bawi się w jakieś podchody, manipulacje, sztuczki... Jeśli podejdziesz do tematu otwarcie - że jeśli zacznie manipulować tyłkiem, to odchodzisz, każdorazowo chcesz mieć upieczone pyszne ciasto w weekend, masz swoje pasje i nie ma prawa ani przez chwilkę ich krytykować. Chcesz żeby była kobieca, żeby dbała o siebie. Że cenisz sobie zadbany dom/mieszkanie. (Oczywiście, aby relacja była spójna to musisz też mieć odpowiednie atrybuty) To co kobieta może Ci zarzucić? Widzę to w tym moim korpo-świecie. Kobieta wręcz się cieszy jak ktoś jej klarownie, z siłą przekaże co ma robić i co się od niej wymaga. Można tutaj przyrównać również psa - choć to chore przyrównanie, to jednak bardzo praktyczne. Kobieta, dziecko, pies - uwielbia jeśli mu się da klarowne role i klarowne obowiązki. Dodatkowo jak się je nagradza każdorazowo. Od tego jest mężczyzna, a większość zapomina jaka nasza rola na tym świecie jest.
  46. 1 point
    Moje spostrzeżenia są takie same, ale je obserwowałem nie tylko w pracy ale też już na etapie szkoły gdzie byłeś na każdym kroku oceniany w jak najbardziej surowy sposób. Zrobiłeś coś dla nich, zoorganizowałeś - doceniania u kobiet NIE MA! Są tylko szpile, zawsze ZA MAŁO! Zawsze im ŹLE. Chciałeś by same coś zrobiły, oporządkowały grupę? Jak stado baranów. Jedyne co umiały to beczeć. Po pierwsza hipokryzja Po drugie niesprawiedliwość Po trzecie obłuda, fałszywość i zakłamanie Po czwarte obmawianie Po piąte złośliwość Po szóste mściwość* Obwinianie o własne błędy, lub winy których w ogóle jeszcze nie było* (mszczenie na zapas) Po siódme narzekanie Po ósme wymigiwanie się od obowiązków, totalne minimum Po dziewiąte prowokacje Po dziesiąte specjalne kreowanie intryg, okręcanie kota ogonem, by móc komuś dowalić psychologicznie i się dowartościować A potem się dziwią, że "coś jest nie tak", bo oczywiście one niewinne, dobre, najlepsze. Kobiety - wszystkie, są takie same. Podobne szambo można odczuć w związku, jeśli nie jest się kilka półek wyżej z atrakcyjnością jeśli chodzi o SMV. Dlatego tyle związków się rozpada, oczywiście z winy hormonów, paprocha na biurku i całej gamy złych cech mężczyzny.
  47. 1 point
    Fakty wyglądają następująco, co potwierdza jedynie obecny temat: 1/ nie znam osoby (w tym kobiety; Wy zapewne również nie znacie), której dobrze pracowałoby się w gronie kobiet; 2/ jak trafi się kobieta szef, która nie ma męskich cech (które ją najprawdopodobniej unieszczęśliwią), to jest tragedia, 3/ każdy w miarę ogarnięty właściciel biznesu woli zapłacić mężczyźnie więcej, bo ma z tego więcej. I nie jest to krzywdzące, ale sprawiedliwe. Czy widzicie możliwości rozwiązania poruszonego problemu "kurników"?
  48. 1 point
    Kilka lat pracowałem w tzw. kurniku. Facecie to ja i wiecznie zamknięty w swoim pokoju informatyk. Plus stadko babek, koło dziesięciu. Jedna na takim samym stanowisku jak ja więc teoretycznie razem 'rządziliśmy' pod wieczną nieobecność szefostwa. Wrażenie? Kosmos! Wieczne wojny, wieczne zmiany sojuszy, wieczne obgadywanie. Gdy się widziały - miód w gębie. Gdy tylko którejś nie było w pracy - jechały po niej jak po burej suce. Co jakiś czas, z dwa razy w roku potrafiły przełamać wzajemne animozje i 'jednoczyć się' celem ataku na grupę trzymająca władzę tj. mnie i koleżankę. Wystarczyło olać sprawę na dwa-trzy dni a ich sojusz rozpadał się błyskawicznie i zaczynały żreć się między sobą. 8 godzinny dzień w pracy poświęcały na 4 godziny pracy i 4 godziny ploteczek, papierosków, telefonów i przeżywania w pracy spraw domowych. Totalnie i z pasją nienawidziły mojej współrządzącej koleżanki - bo raz że szefowa, dwa - młoda, trzy - wykształcona. Jak ja wydawałem polecania to je wykonywały bez większych zgrzytów, jak ona - próbowały sabotować na wszelkie możliwe sposoby. Bały się tylko bezpośredniej siły i ciężkiego opierniczu. Ale i nawet on dawał pozytywne rezultaty jedynie na krótką metę. Jestem głęboko przekonany, że w potencjalnym czyśćcu w ramach kary trzeba zarządzać rozhisteryzowanym personelem kobiecym. S.
  49. 1 point
    Wojciech Sumliński sporo o nim pisał w swoim "Z Mocy Bezprawia" w kontekście powiązań Gangu Pruszków z WSI.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.