Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 09.01.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 12 punktów
    1 Uzasadnienie, które nie daje opcji aby osoba prosząca poszukiwała rozwiązania: Jeśli powiesz "nie mogę", "nie chcę", "niestety", "chciałbym, ale" itp, zostawiasz furtkę do dyskusji czyli nadzieję na zmianę zdania, a jak zaczniesz dyskutować lub nawet nie zaczniesz narażasz się na kolejne zaczepki i dociekanie przyczyn odmowy i próby rozwiązania problemu 'który stoi na drodze'' spełnienia prośby. Należy mówić: "postanowiłem", "podjąłem decyzję" to zamyka drogę do dyskusji, jednocześnie eksponuje twoje prawo do odmowy i odmawiasz z pozycji siły, a silnych się nie atakuje. 2 Zmiękczenie odmowy, jeśli odmowa dotyczy kogoś z kim jesteś w relacjach należy ją zmiękczyć, aby nie narażać relacji i nie zamykać sobie furtki. Wystarczy dodać zwykłe przepraszam np. "Przepraszam, postanowiłem .... ", "Przepraszam, podjąłem decyzję ......". 3 Jak masz do czynienia z kimś nachalnym, akwizytor, agent ubezpieczeniowy itp. możesz dodać utwardzenie, które sygnalizuje całkowity koniec dyskusji np. "Decyzja jest nieodwołalna, postanowiłem ..... ". W sumie tyle, jeśli mówimy o normalnych ludziach, jak trafisz na niezrównoważonego lub psychopatę to czy tak, czy siak będzie nieciekawie.
  2. 10 punktów
  3. 9 punktów
    "Miałem dziesięć lat gdy usłyszał o nim świat". A tak naprawdę to czternaście. Na małą dygresję zasługuje fakt, że były to czasy, gdy jeszcze w tym wieku chłopcy i dziewczęta dzielili się na dwa obozy - myśmy uważali że one są głupie a one że my zbyt dziecinni. Chyba oba obozy miały trochę racji Uczyłem się wówczas niemieckiego, więc moi rodzice uznali, że fajnie będzie jak pojadę do Niemiec na jakieś wakacje. Niemcy jak Niemcy, wówczas jeszcze DDR. Akurat znajoma mamy była opiekunką OHP (Ochotniczy Hufiec Pracy) w pewnym technikum rolniczym i organizowała wyjazd "junaków" na roboty do Niemiec. Chcesz? Chcę. Podobał mi się ten pomysł z drobnym wyjątkiem - będę pracować fizycznie 4h dziennie (nie mój żywioł). To akurat podobało się mojemu tacie, ponieważ uważał że nauką i pracą ludzie się bogacą. Niestety potwierdzenia jego słów nie mogłem znaleźć w otaczającej mnie rzeczywistości. No ale dobra, hajs jakiś zarobię, 4h tyrania da się jakoś przeżyć. Spoko. Na ironię, miejscem docelowym było miasto oddalone o jakieś 80-100 km od miejsca do którego mój dziadek został wywieziony w wiadomych czasach na roboty. Gdy wsiadałem do autobusu pełnego chłopaków 18-19 lat to zwątpiłem. Cztery lata różnicy to jest przecież przepaść w tym wieku. Oczyma wyobraźni już widziałem jak piorę im skarpetki i gacie, latam po piwo a wieczorem dla rozrywki jestem podwieszany za stopy pod sufitem z wysmarowanymi pastą do zębów jajami. W większości to były proste chłopaki ze sprośnym dowcipem, ale już z wyrobionym poczuciem jakiejś twardości, hardości, wspólnoty i solidarności. Nic z moich obaw się nie ziściło w dużej mierze dlatego, że miałem walutę cenniejszą niż złoto. Jako-tako potrafiłem się dogadać z tubylcami. Otoczyli mnie wręcz swoistą opieką, więc bardziej czułem się jak syn pułku. Zabierali mnie wszędzie, czy to na zakupy czy na podryw, żebym tłumaczył. Tak oto w cudzym imieniu rozpocząłem „grę w wyrywanie lasek”. Pracowaliśmy na polu przeważnie rwąc chwasty. Lato było cudownie słoneczne i gorące. Najbardziej zapadło mi w pamięci pole, na którym były chwasty większe niż my, ale za to było tuż przy bałtyckiej plaży FKK (nudystów), gdzie po pracy codziennie szliśmy pod pozorem obmycia się w solance, pooglądać wystawione ku słońcu cycki i cipki. Nie mam bladego pojęcia, który z chłopaków wiedział o takim miejscu w czasach bez Internetu. Więc były futerka i blond, i rudawe i czarniawe, jako że czasy były nieprzychylne jeszcze depilacji. O dziwo było na tej plaży bardzo mało facetów i w większości wylegiwały się na niej młodociane laseczki. Więc widoki niezakłócone a i naszej ekipie nie było specjalnie komu przywalić czy przegonić. Zwłaszcza że dziewczyny czuły się przy nas bardzo swobodnie i w sposób nieskrepowany prezentowały wdzięki. Zatem mamy szok pierwszy. Szok połączony z tęgim buzowaniem we mnie „niewiadomoczego”. Pora na pierwszą z miejskich sytuacji podrywu. Wyszliśmy we czwórkę z naszej bazy. Stacjonowaliśmy w szkole i na nasze potrzeby zaadaptowano jedną z klas, wstawiając w nią koło 30 „polówek” na których spaliśmy. No ale idziemy jakimś głównym deptakiem. Chłopaki mieli głowy na tranzystorach, ja może zaledwie na diodzie 😉 Obczaili dwie dziewczyny siedzące na murku fontanny. Wcinały lody w najlepsze. W ogóle tamtejsze dziewczyny wyglądały w porównaniu do naszych, swojskich, przaśnych w porozciąganych swetrach, jak gwiazdy kina. W tej akurat grupce partyzanckiej był chłopak najśmielszy z całej ekipy, energiczny blondyn w dodatku wiecznie uśmiechnięty. Zarządził że podchodzimy i gadamy. Zarzucił do nich jakieś powitalne słowo podparte gestem ręki i szczerząc zęby do nich, mówi do mnie – tłumacz. No spoko, jak dam radę. Odezwał się zatem patrząc tej ładniejszej głęboko w dekolt: - ale masz zmysłowe usta (w czasie gdy ona lizała swojego loda) Nie miałem pojęcia jak jest po niemiecku „zmysłowe” więc uprościłem że ma ładne. A on kontynuował: - na pewno zajebiście by wyglądały obejmując mojego chuja. Też przetłumaczyłem z uproszczeniami (i nie wiem skąd u nastolatka się wzięło określenie „grosse Schwanz”). Oczywiście powiedziałem to w pierwszej osobie… Obie spojrzały się na mnie i parsknęły śmiechem, po czym ta bliżej mnie, nie przestając się śmiać, pogłaskała mnie po głowie ze słowami: „jaki śmieszny jesteś dzieciak”. Ubodło mnie to, bo po chwili poczucia przynależności do samczej watahy poczułem jak bym został odesłany do przedszkola. Postanowiłem zmienić strategię i by nie narażać się na śmieszność a stwierdziwszy że chłopaki i tak nie zrozumieją co mówię, przy następnych podrywach plotłem od siebie co mi ślina na język przyniosła. Często jakieś banały i głupotki. Trochę byłem zdziwiony, że niezależnie od tego, co chłopaki mówią niby przeze mnie do wyrywanych dziewczyn, one są bardzo często zainteresowane którymś z nich. Nic z tego nie rozumiałem, zakładając że w podrywie ważna jest dobra „nawijka”. Blondyn zwykle umawiał się tak czy siak z którąś na wieczorne ruchanko. Jakoś sobie beze mnie radził. Kolejny dzień przyniósł kolejne odkrycie. Któryś z chłopaków wykonujących rekonesans po okolicy odkrył, że w pobliżu jest Jugendherberge (schronisko młodzieżowe) w którym stacjonują również obozowiczki innej bratniej narodowości - cała, nagrzana ekipa Czeszek w wieku moich pobratymców (wówczas jeszcze Czechosłowaczek, tyle że dla uproszczenia, jako ze pochodziły z zachodniej części kraju nazwę je Czeszkami). Mało tego, codziennie wieczorem odbywały się imprezy na terenie zaadaptowanej na potrzeby dyskoteki - jadłodajni. Odwiedziny w tej dyskotece od razu weszły do rutynowego planu dnia. Właściwie wieczoru. W tym momencie nadmienię, że jak się później dowiedziałem od chłopaków, ich celem pobocznym było mnie rozprawiczyć (ujęli to nieco inaczej i po swojemu, czyli "żebym sobie zaruchał"). W każdym razie pierwszego wieczoru poznałem duet Jana&Jana. Jedna była strzelistą jak sosna, długowłosą blondynką a druga, brunetką, która nieco ciążyła siedząc mi na kolanach. Jednakowoż obie lubiły mi na nich usiąść. Pachniały świeżo i ciepło a przy tym były niesamowicie przyjemne w dotyku. Reszta chłopaków też coś tam zawsze przytuliła. Na terenie ośrodka było też pole namiotowe, na którym rozbijała swoje namioty wakacyjna, bananowa DDRowska młodzież. Po dwóch dniach umówiliśmy się z większą grupą chłopaków, że po nastaniu ciszy nocnej zrobimy sobie na terenie pola namiotowego małą imprezę z Czeszkami przy ognisku. Umówionego wieczoru, gdy wymknęliśmy się z naszej bazy, ruszyliśmy w kierunku Jugendherberge. Noce były gorące, więc w większości byliśmy wyłącznie w samych spodenkach a gołe torsy miały nam przydać statusu oddziału partyzanckiego czy tam komandosów. Przeskoczyliśmy przez płot na teren ośrodka i przedzieraliśmy się przez pole namiotowe, czasem potykając się o rozpięte linki. Z większości namiotów dobiegały odgłosy sexu, więc oddział przeszedł niepostrzeżenie. Czeszki nocowały na parterze, więc po sygnale w postaci kilku stuknięć w szyby, akcja odbicia Czeszek z rąk okupanta się rozpoczęła. Otworzyły okna i jedna po drugiej, różnymi technikami, wyskakiwały przez nie. Jedne w koszulkach nocnych, inne w pełnych piżamach ze spodniami. Myśmy z chłopakami im „asystowali” asekuracyjnie łapiąc, żeby sobie oczywiście krzywdy nie zrobiły Niektóre scenki wyglądały zabawne, jak któraś złaziła z gołym tyłkiem odwróconym w naszym kierunku. Pełen pejzaż Po wielu akcjach z FKK czy z podrywem, miałem niemal sposób chodzenia ułana z wieczną erekcją. A tu w oknie pojawiła się strzelista blond-Jana w samej koszulce nocnej. Przełożyła nogi przez parapet i zeskoczyła w moje ramiona. Mimo, że trwało to ułamek sekundy, jej koszulka zdążyła się w locie całkowicie podwinąć, więc całą swoją nagością zsunęła się po mnie. Gdybym nie miał na sobie spodenek, nadziała by się w locie. Ale nic straconego, bo trzymałem ją zupełnie nagą w objęciach i kręciło mi się w głowie. Myślałem, że zemdleję. Oboje byliśmy w sumie przecież prawie nadzy. Już tak chciałem zostać na zawsze Jednak ona postanowiła posunąć sprawy bardziej do przodu. Sięgnęła w moje spodenki, chwyciła „sprzęt” w dłoń i już w trakcie gdy się nasuwała było po wszystkim. Z widownią za plecami. Czułem się po tym koszmarnie. Jana od tamtej pory siedziała na disco głównie na kolanach naszego opiekuna (koleś wówczas 25+). Finalnie, dla osłody za zarobiony hajs nakupiłem na handel mnóstwo ziarnistej kawy, gumowych misiów-żelków, trochę negatywów Orwo NP i po powrocie zrobiłem na tym jakiś pieniądz. Lornetkę Zeissa (Made in DDR by Carl Zeiss Jena) mam do dzisiaj. A już jak jeździłem przez Żelezny Brod robiąc trip do Pragi, to tylko się uśmiechałem do siebie, rozmyślając, czy dom lub blok który mijam to miejsce gdzie mieszka(ła) Jana. Dostałem jeszcze od niej parę kartek pocztowych po wakacjach. Napisałem to, bo nie mogłem w nocy spać. Zobaczyłem wczoraj obok siebie laskę, która była jej (Jany) wierną kserokopią i tak mi się wszystko przypomniało. Nic mistycznego.
  4. 9 punktów
    Taka historyjka. Mam w pracy dobrego ziomka, 6dych samochodziarz, fachowiec. Z komputerów, internetu nie korzysta. Wogóle psychologia, fora int. blogi nic mu to nie mówi ale cenie go bo to fachura i honorowy gość. Dodam jeszcze, że z wyglądu i gadki ok. Żadna nadwaga czy nieśmiały. Rozwodnik zapomniałem. Nie raz nawijał mi, że poznałby jakąś wdówkę itd. Pozbierałem myśli i mam: matka kolegi(60) też rozwódka, podobno pogoniła exa alkoholika. Kobietę nie raz widziałem, znam wkońcu matka ziomka. Moje zdanie o niej: no babka 60 nie gruba nie chuda, jakaś rentka. Nigdy nie widziałem jej nawet na mieście czy osiedlu z jakimś "nowym", wydawało mi się, że historia jak z bajki na starość. W skrócie: wypili kawę. Ziomek opowiada, że wszystko ok, że nawinął o dobrych zarobkach, zaraz emerytura, fuchy na boku, sport(no wiemy oco chodzi). Było buzi na dowidzenia. Mówie żeby się nie podniecał odczekał pare dni etc. A on co, na drugi dzień odrazu flache w łape i do panny na kwadrat, że zarucha bo na co tu czekać na starość. I tak mi opowiadał: że opracowywali flachę, on już gdzieś tam rączką a tu telefon, dzwoni pan Rysiu, że jutro na działkę wypić piwo, pograbić liście. Potem domofon, kolejny "władek"przyszedł naprawić kran a ona kompletnie zapomniała. Zrobił się trójkącik, walka samców. Na koniec zaproponował kolejne spotkanie a samica(60), że wtedy okurat to nie bo umówiła się z takim"Andrzejem" co to jej dywany trzepał i odstawia piwo. Tyle pokrótce zapamiętałem ale białorycerstwo i wianuszek orbiterów może sobie zapewnić nawet pani w dobrym wieku.
  5. 7 punktów
    jprdl razem mieli ze 300 lat
  6. 6 punktów
    Dziś w cyklu "red bawi i uczy" będzie króciutko, acz treściwie. Temat dzisiejszego wykładu to "jak debilom doktoraty rozdawali". Posłużmy się cytatem z materiałów źródłowych: Drogi kanistrze, na psychologii to może być oparta opinia. Prawda jest oparta na faktach :>
  7. 5 punktów
    Dziś wpadłem na świetny tekst i chcę go tu wrzucić - http://redpillersi.pl/kobiety-nie-sa-romantyczne/ Nie jest to reklama w żadnym stopniu. Tekst naprawdę dobry i czyta sie w mig. Od zawsze wiedzialem, że romantyczność u facetów to rak, a i okazuje się, że romantyczność kobiet to tylko słowa czyli ściema jak mawiają młodzi. Co o tym myślicie, doświadczyliście tej "romantyczności" u dziewczyn?
  8. 5 punktów
    UWAGA ATAK WENY! Wiersz poety złego dla portalu braci samców całego! Och, mistrz W dał mi radę doskonałą, już idę odwiedzić mą ukochaną, złapałem ją za dłoń zuchwale, ona do mnie co ty cymbale.... oparłem ją o ten pieprzony blat, szepczę do niej że: ,,przez wiele lat, możesz mnie bić, możesz mnie nienawidzić! możesz mnie okraść, za plecami szydzić! ale i tak dla mnie jesteś najważniejsza na świecie!" jak ta przygoda skończyła to już wiecie: Dzięki mistrzowi W zamiast stać się gangsterem, stałem się.... pantoflem. @Tomko Niestety kierujemy się głównie wyglądem przy wyborze partnera, praktycznie zawsze cechy inne dajemy na bok. Kobiety są tu perfekcjonistkami, one dążą do doskonałego faceta. Małpka nie lubi siedzieć na tej samej gałęzi... Facet potrafi zaniżyć swoje wymagania, ale kobieta? Nieeeeeee, nigdy! Dowód widzę codziennie: ZAOBRĄCZKOWANE (!) pasztety mają facetów SMV 7-8/10 a same nie mają nic (frajerzy do n-tej potęgi). Przykładów odwrotnych nigdy nie widziałem (poza TV i serialami) Żeby podnieść takiego mnie z SMV 5/10 na te 7/10 to musiałbym: -wygląd ogólny to norma fryz mogę zmienić, ale brzydal z ładnymi ciuchami to brzydal, a kobiety kochają oczami, -zrobić mięśnie a sportu nie lubię, nie lubię ganiać za piłką i robić ćwiczeń, nie daj mi radości, choć próbowałem, -mieć hajs i odnosić się z tym, by one to widziały - to proszenie się o kłopoty i włam. -trzymać ramę - to męczy -być aspirującym dla kobiet, miec charakter badboya, bo miłych nie lubią Czyli całkowita zmiana siebie? w zamian za co? -za sex? za CHWILOWE pochodzenie z laską, która podczas swojego żywota korzystała z badboyów? Która ci jawnie powie ile miała chłopa? -za romatyczność? Na co to komu? Powie że kocha a drugi dzień już nie. Psychika skrzywiona. -za wieczne szczęście? które (z kobietą) nie istnieje? Yyyyyyy... NIE. Nie opłaca mi się. Może do tego nie dojrzałem, może jestem inny niż wszyscy (:D), ale nie chce mi się, bo to starta zasobów. Wolę sobię kupić Sokoła Millenium z LEGO niż kupować lasce prezenty, wolę czytać książki i spełniać się zawodowo niż tracić czas na laski humorki i łażenie po klubach. Wolę kupić mieszkanie niż robić wesele, wolę położyć się spać, niż wieczorami się..... wysłuchiwać, że jestem zły! Znajdź taką ŁADNĄ i NORMALNĄ, do tworzenia z nią rodziny.... NIE MA, BO taka doskonale wie, że może mieć super faceta i średniaki nawet po tuningu SMV nie mają szans. Bo trafi się naturalny 7/10 i już ciebie przebija. NIE MA, BO taka laska długo się nie uchowa, bo koleżanki nie pozwolą aby 1 z nich nie była taka jak wszystki i ciągną do klubu taka wypije i jedzie!!!!!!
  9. 5 punktów
    @Zły_Człowiek Parafrazując mistrza "W":"Nie ma czegoś takiego jak SMV. SMV wymyśliły męskie pizdeczki w rurkach. Po prostu weź kup jej kwiaty, zabierz do drogiej restauracji, przywieź do pracy bukiet 120 róż, gdy będzie cię tłuc z liścia bo popatrzyłeś na inną kobietę to po prostu złap jej rękę, oprzyj o ten pieprzony blat i wyszeptaj do ucha: "możesz mnie bić, możesz mnie nienawidzić, ale i tak jesteś dla mnie najważniejsza na świecie!" Ufff aż mi pociekło z podniecenia! Huehue. Generalnie jest tak w przyrodzie, że ładni ludzie parują się z ładnymi ludźmi. Tak było, jest i będzie. Dzisiaj jednak mamy dwa obozy ludzi brzydszych: kobiety i mężczyzn, którzy nie rozumieją tej sytuacji poprzez papkę z mózgu, którą zrobiły im media, że "każdy ma prawo do szczęścia i każdy jest wyjątkowy". I teraz oboje nie rozumiejąc tego, że nie mają powodzenia idą w stronę frustracji. Mężczyźni z tej grupy twierdzą, że kobiety to blachary, przebiegłe i podłe materialistki i lecą tylko na wygląd. Kobiety z tej grupy natomiast twierdzą, że wszystko im się należy i że liczy się wewnętrzne piękno a każdy facet, który nie zwraca na nią uwagi to płytki dupek i dzieciak. Różnica polega na tym, że mężczyźni stają się coraz bardziej świadomi, że tak działa świat. I część z nich dostosowuje się do świata lub totalnie odpada w otchłań. Część kobiet również próbuje dostosować, ale świat do siebie, lub totalnie odpadają w otchłań. Zauważcie, że najbardziej krzyczą te kobiety, które albo nie mają kompletnie pomysłu na życie albo są z grupy brzydszych, które siedzą w domach, nie robią nic ze sobą i mają pretensje do całego świata. Dodatkowo wspierane przez bardzo bogate kobiety, z których wiele początek kariery rozpoczęło przez łóżko u kogoś znanego a teraz wmawiają innym, że wszystko jest molestowaniem, bo mają taki kaprys. No ale jak to u kobiet bywa gdy razem walczą o jakiś cel - mówią "niech ci się poszczęści, jesteś moją najlepszą psiapsiółką" a myślą "obyś zdechła po drodze i to ja wygram". Inne normalne kobiety po prostu potrafią wykorzystywać fakt bycia kobietą. Wiedzą, że mają wiele względów i z nich korzystają. Czy denerwuje mnie to? Ani trochę! Tak zawsze był świat skonstruowany. Jedyne co mnie denerwuje to odwracanie kota ogonem, wypieranie się wszystkiego i gwałcenie logiki. Czy brzydsza kobieta jest skazana na niepowodzenie? Oczywiście, że nie. Wygląd to nie wszystko - można nadrobić innymi cechami. Hobby, sport, zajęcia, ciekawe życie. Czy brzydki mężczyzna jest skazany na niepowodzenie? Też nie. Praca, hobby, zasoby, aparycja. Naprawdę - biorę w ciemno taką 6/10 naładowaną pozytywną energią i z ciekawym życiem niż zmanierowaną, wylaszczoną 8/10, z którą się nie da funkcjonować z powodu gierek i testowania. Dodatkowo - lepsze geny przekaże dzisiaj taka 6/10 niż 8/10 zmęczona imprezami, chlaniem, fajami i z przebiegiem jak Passat 1.9 TDI od Niemca.
  10. 5 punktów
    Mieszkałem 3 lata w Finlandii. To o czym piszesz jest efektem fińskiej spierdoliny feministycznej, która zdominowała już ten kraj do cna. Kobiety więc tak inicjują znajomości bo FINOWIE SIĘ BOJĄ. Serio. Finowie jak idą do knajpy to nie podrywają kobiet. Czekają na ich inicjatywę aby nie zostać posądzonym o molestowanie. Już z 10 lat temu w Finlandii "wykryli" problem niechęci wiązania się Finów ze swoimi krajankami. Finowie latali po świecie i przywozili ze sobą żony z innych krajów. Spore powodzenie mają, a w zasadzie maiły Polki, wted yjeszcze nei przeżarte feministycznymi bzdurami tak bardzo. Rosjanki, Estonki, i kobiety z krajów afrykańskich oraz azjatyckich.
  11. 5 punktów
    Panowie, nie zapominajmy o jednej rzeczy. To jest wizaz i kafeteria. W jednym wątku jesteśmy wstrętnymi frustratami i mizoginami, piszemy o pierdzeniu i użalamy się nad sobą a w innym kobiety na tych forach pytają czy masturbować się ogórkiem w folii czy bez folii, kiełbasą wiejską czy kaszanką. Pryszcze na dupie, włosy w nosie, walka z okresem, zapach z cipki i inne pytania. Ale gdy zakładamy zabawny temat o bąkach - o nieeeee, co za banda dzieciaków. Szkoda nawet czytać te wypociny. Tak, tak - każda tam jest wyjątkowa, inna niż wszystkie, wszyscy jesteśmy skrzywdzeni, nie uprawiamy seksu i mamy kompleksy. Powiedziało stado kobiet, które ubierają push-upy żeby ukryć małe cycki, co dzień rano domalowują sobie twarz farbkami i gdy przychodzi wiosna wszystkie chodzą w tych samych butach i spodniach. Każda jest naturalnie piękna i naturalna a forum, na którym siedzą to wizaz. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wizaż
  12. 4 punkty
    Dziewczęta tak do 3 klasy liceum - zdarzają sie być jeszcze romantyczne. Potem stają sie kobietami...
  13. 4 punkty
    Ja doświadczyłem...w bajkach Disney'a. Tyle się tego chłamu naoglądałem za dzieciaka. Ostatnio byłem u wujaszka i widziałem na pulsie2 (tak wiem lecą tam filmy kat. Z) leciała ekranizacja baśni bracia grimm. Była tam córka właściciela ziemskiego, która wbrew radzie ojca i macochy nie chciała poślubić jakiegoś barona tylko pastucha, któremu zwierzęta pomagały. Dawniej bym kibicował wieśniakowi i wychwalał dziewczyne, a dzisiaj tylko prychnąłem śmiechem. Zobaczyłem, jakie to sztuczne. Dla czyich dzieci te bajki zostały wyreżyserowane? Nie musiszbyć bogaty, bądź pastuchem, wtedy rzuci barona przybiegnie do Ciebie. Dla dzieci gojów? A wracając do tematu. Zawsze pamiętałem zonk i obrzydzenie kobiet, gdy coś palnąłem z "repertuaru" pieśni i wierszy białego rycerza,tfuuu.
  14. 4 punkty
    My rozumiemy o co chodzi - kobiety wyśmiewają i wyszydzają prawdy o nich, które odbierają im władzę nad mężczyzną. I ja to rozumiem, nie mam o to żalu, każdy pilnuje swojego interesu. Gorzej że sporo mężczyzn tam wchodzi, i czytając te bzdury myśli sobie, że kobiety które pożądają mają właśnie takie potrzeby - i dostosowują się do nich, co przynosi im same kosze, porażki, nieszczęścia; czasem zostaną kierowcami i konwojentami swych księżniczek, i za wielkie pieniądze (wożenie, kina, kolacje, prezenty itd.) dostaną dostęp raz na miesiąc do nektaru. I dlatego nasze forum tam im psuje biznes - bo tu można się dowiedzieć, jak to wszystko naprawdę wygląda.
  15. 4 punkty
    A może ktoś z was chce się dołączyć do projektu bloga "Oczami kobiety" ? Mam w planach startować wieczorem Opis bloga już mam: "Oczami kobiety powstało, aby wyrazić moje obrzydzenie w stosunku do dzisiejszych kobiet. Księżniczek z wąsami i nadwagą, do których wciąż nie dociera dlaczego nie są kochane i pożądane. Mężczyźni! Nie musicie się starać o damy swojego serca. To my, kobiety, które już w niczym nie przypominają kobiet doprowadzamy swoich rycerzy na fotel z szcześciopakiem harnasia. To nasza wina, że już nie patrzycie na nas tak jak przed ślubem. Ale większość księżniczek i tak będzie poniewierała swoim Januszkiem, a siebie uważała za Bóg wie kogo, mimo, że waży więcej niż mąż. Moje drogie czytelniczki, musimy się ocknąć, bo na zawsze utracimy naszych ukochanych mężczyzn. Zacznij się pięknie malować, idź na siłownię, schudnij z Chodakowską, przygotuj chłopakowi / mężowi dzisiaj wykwintną kolację we Włoskim stylu, zgódź się na zakup szybkiego motocykla. Naszą rolą jest, aby mężczyzna przy nas czuł się jak rycerz, dumny i odważny. PS: Wstyd mi jest za dziewczyny, które przeklinają, obrażają, albo wyśmiewają facetów, którzy ich podrywają. Wiedzcie tzw. księżniczki, że jest to podłe, obleśne i śmieszne, bo łyknęliście papkę Wicijowskiego." Pozdrawiam, na zawsze wasza Karolina
  16. 4 punkty
    Oni to są odczuwają czytając treści na forum. Po prostu ludzie odrzucają nieznane, bo trzeba wyjść poza status quo, wlasnego mentalnego bezpieczeństwa. Taką postawą niczym nie będziesz różnił się od użytkowników kafeterii. Zauważasz to ? Tak było z np. teorią Kopernika, dla tamtych ludzi głosił on herezje. Jezus też był heretykiem. Każda nowa idea napotyka opór. Tak samo jak podnosisz ciężary. Twoje ciało nie chce, żebyś podnosił 100 kg na klatkę, woli jak nie radzisz sobnie z workiem ziemniaków Opór, opór, opór. Jest tylko jedna przyczyna zła na świecie : ignorancja i nieświadomość.
  17. 4 punkty
    "Krzywdzi mezczyzn i nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. " - Marek, jak możesz, zdaj sobie sprawę! "Ja mam wrażenie, że koleś został skrzywdzony i teraz się spowiada. " - Już się bałem, że nie będzie nic o tym jak ktoś został skrzywdzony...uf. "ja też jestem po 30, ale śmiać mi się chce facetów po 40 uganiających się na siksami, bo albo zostaną oskubani albo mają ten sam poziom umysłowy co wybranki. " - Bałem się też, że nie będzie silnej, niezależnej, atrakcyjnej trzydziestolatki, która nie może znaleźć faceta bo ci chcą tylko młodych, głupich i pustych lalek, zamiast docenić dojrzałą wspaniałą kobietę jak ona. "Nie rozumiem tego kanału. Wynika z tego że wszystkie kobiety zdradzają, naciagająa na kasę, są głupie, cwane i wyciągają alimenty. Radzę zmienic otoczenie. " - Źle trafiałeś, poszukaj w kościele i bibliotece.
  18. 4 punkty
    Myślę, że najważniejsze jest zachowanie świeżości umysłu i dokonanie racjonalnej oceny, zgodnej z wartościami, jakimi się kierujemy i tak dla jednego taka przygoda będzie nie do zaakceptowania, a drugi będzie nakręcony jeszcze bardziej, że babka lubiła sobie poskakać po egzotycznych kutasach. Dlatego Panowie nie dajcie sobie wmówić, że prawdziwy mężczyzna powinien akceptować każdy dokonany czyn swojej partnerki, każde zachowanie i słowo, ponieważ to Wasz największy skarb, a jego trzeba szanować. Kierujcie się swoimi zasadami i dokonujcie oceny w oparciu o własne wartości. Ja wychodzę z założenia, że ludzie nie tak łatwo rezygnują ze swoich przyzwyczajeń, więc nie łatwo mi uwierzyć w to, że panna, która lubiła się bawić szybko z tego zrezygnuje. Wszystko co przyjemne kusi, ale ci, którzy zakosztowali takiego życia często wracają do tego co było. W ogóle nie kupuję historii pt. musiała się wyszaleć. Wszystko jest kwestią odpowiedniego mężczyzny. Smakowała snickersa, marsa, ptasie mleczka, bounty i liona, ale zawsze może jej przyjść ochota na tabliczkę czekolady i nie macie na to żadnego wpływu, jednak nie ma sensu brać na swój garb osobniczkę, która uskuteczniła techniki posuwu z wieloma facetami, a jeżeli to robicie to na własną odpowiedzialność i na wypadek zdrady możecie mieć pretensję tylko do siebie. One oceniają nas na każdym kroku. Jak nie mają interesu w relacji z danym mężczyzną to obniżają jego wartość, gdyż w ten sposób lepiej się czuję. Dla nich ważne jest nasze wykształcenie, status społeczny, hobby, stan posiadania, samochód jakim się poruszamy, wygląd, zachowanie, doświadczenie, baa, nawet długość kutasa. Coś na co nie mamy wpływu i tego nie zmienimy. I tutaj kolejna kwestia. Kobieta jest istotą myślącą, a jeżeli nie kontrolowała swojego lekkiego podejścia do seksu i prowadziła rozwiązły tryb życia to sama wyrobiła sobie niezbyt pochlebną opinię. Sama na to zapracowała i sama jest za to odpowiedzialna. Nie dajcie sobie wmówić, że to wasz sposób myślenia uczynił z niej latawicę. Sama to zrobiła łamiąc określone społeczne normy. Nie jestem święty i nie szukam świętej, ale nie dam sobie wmówić, że nie mogę oceniać kobiecej seksualności, zdobytego doświadczenia i obcowania z określonymi osobnikami. Całość składa się na ocenę wybranki. Poza tym brzydzę się panienek, które lubiły z murzynami, ciapkami i obcokrajowcami. Wielce wybredne wobec rodaków, ale jakże otwarte wobec kolorowych. Ten sposób myślenia jest dla mnie nie do przyjęcia.
  19. 3 punkty
    Bank nie ma możliwości poinformować spadkobierców bo i jak. Banki przecież nie monitorują kto z ich klientów już nie żyje. Mówię jako praktyk z wiedzą, nie domorosły teoretyk. Procedura spadkowa wygląda tak: jest hierarchia dziedziczenia, o czym wyżej napisano. W momencie kiedy umiera ktoś z rodziny i nabywamy sądowego prawa do dziedziczenia, dostajemy z sądu pismo potwierdzające ten fakt. I teraz, niestety nie ma jakiejś krajowej bazy czy innego narzędzia które daje możliwość sprawdzenia wszystkich miejsc gdzie zmarły lokował kapitał. Niestety, musimy sami dochodzić gdzie mógł mieć lokatę, depozyt czy innego rodzaju mienie. Wygląda to tak, że np znajdujemy w jego mieszkaniu dowód wpłąty czy wypłaty z konkretnego banku, kartę czy cokolwiek, nawet informację ustną od znajomych. Wtedy na podstawie aktu zgonu i orzeczenia sądowego o nabyciu spadku w dowolnym banku można żądać informacji na temat tego czy zmarły miał jakieś oszczędności itp w tym banku. Problem jest gdy prawo do nabycia spadku nabyło równocześnie wiele osób, wtedy w banku muszą zjawić się wszyscy, lub w imieniu nieobecnych przedstawić stosowny papier (praktykuje się notarialny) potwierdzający, i ż nieobecny zgadza się aby bank wypłacił pieniądze obecnym tam osobom. Inne dobra trzeba wyszukiwać podobnie. W przypadku kiedy w ustalonym ustawowo czasie nie wystąpi nikt o prawo do nabycia, wtedy po prostu te pieniądze leżą na kontach banku. Kolejność dziedziczenia wygląda tak. Małżonek i dzieci. Zmarła pozostawiła męża i troje dzieci. Udział w spadku małżonka będzie wynosił 1/4, a udziały dzieci po 1/4 części spadku. Małżonek, dzieci i wnuki. Zmarły miał małżonkę i dwoje dzieci. Jeden z synów nie dożył otwarcia spadku, pozostawił po sobie dwójkę dzieci. Małżonek zmarłego otrzyma 1/3 spadku, żyjące dziecko też dostanie 1/3, a dwoje wnuków udziały po 1/6. Małżonek i rodzice. Zmarła była bezdzietna, a jej rodzice, mąż i siostra w chwili jej śmierci żyli. Spadek otrzymają małżonek i rodzice spadkodawcy w udziałach odpowiednio: rodzice po 1/4, małżonek 1/2. Małżonek i rodzeństwo. Gdyby kobieta w chwili śmierci miała tylko żyjącego męża i siostrę, wówczas otrzymaliby oni spadek po połowie. Rodzice. Kobieta w chwili śmierci miała jedynie dwoje żyjących rodziców i siostrę. Spadek po niej dziedziczą wyłącznie rodzice – po 1/2 udziału. Rodzice i rodzeństwo. Zmarły który był bezdzietnym kawalerem, pozostawił jednego żyjącego rodzica i trójkę rodzeństwa. Udział żyjącego rodzica wyniesie 1/2, a każdego z rodzeństwa po 1/6. Rodzeństwo i dzieci rodzeństwa. Bezdzietna kobieta w chwili śmierci z najbliższych krewnych miała jedynie dwóch żyjących braci. Trzeci brat zmarł przed nią, pozostawił czworo żyjących dzieci. Spadek odziedziczą jej dwaj bracia w udziałach po 1/3 i dzieci zmarłego brata w udziałach po 1/12. Dziadkowie i kuzynka. Zmarłej z najbliższej rodziny przy życiu pozostało jedynie dwóch dziadków (ojciec ojca i ojciec matki) i jedna babcia (matka ojca) oraz kuzynka będąca wnuczką drugiej nieżyjącej już babci (matki matki). Wszyscy odziedziczą spadek w udziałach po 1/4. Pasierb. Małżeństwo miało dwójkę dzieci: jedno wspólne, a drugie z pierwszego małżeństwa męża. W chwili śmierci żony jej córka i mąż już nie żyli, nie było też żadnych innych żyjących bliskich krewnych. Przy życiu pozostał jedynie jej pasierb. Jego biologiczna matka również nie żyła w chwili otwarcia spadku. Otrzyma on zatem cały spadek po swojej macosze.
  20. 3 punkty
    Romantyzm u mężczyzn jest ogólnie zły, ponieważ buduje otoczkę nieprawdziwego świata. U kobiet też działa źle tylko, że one korzystają z męskiego romantyzmu. Taki facet zaczyna postrzegać świat innym niż jest naprawdę. Zwłaszcza w relacjach męsko-damskich przez co dostaje "łomot" od życia i kobiet. Z tego powodu główni bohaterowie dzieł romantycznych jak np. Werter czy Kordian tak kiepsko kończyli. Racjonalizm ponad romantyzm. Umysł ponad emocje.
  21. 3 punkty
    Kasa narodowi zajumana, część rozdana w postaci 500+, elektorat będzie się zgadzał tak czy siak. Teraz się trzeba pozbyć tych bardziej radykalnych i kontrowersyjnych i powoli acz systematycznie opadać do poziomu i metod platformy Poczekajcie na trzecią kadencję pis, bo drugą mają pewną, a w trzeciej zobaczycie cuda jakich platformersi nie robili
  22. 3 punkty
    Dam następny przykład ze sfery 'dojrzałych'. Kobieta lat teraz ok 60, brzydka w chuj, naprawdę, wulgarna i co tam ino. W czasie trwania małżeństwa traktowała swojego faceta jak dno. Spanie na podłodze, ruchanie się w jego obecności z wojskiem, (była kucharą w jw), poniżanie przy dzieciach, areszt z powodu znęcania się, cuda wianki i kumulacja. Dziwię się że nie wybrał liny. Otóż pan nazwijmy Władysław, zszedł z tego świata. Pani Grażyna natychmiast otoczyła się świętojebliwymi, opowiada na około że Włodek był cudownym człowiekiem i dobrze go traktowała. Jaka ona jest teraz nieszczęśliwa. Rzygać się chce, i kurwa na takie ścierwo nie ma bata.
  23. 3 punkty
    Czyli jednak jest Happy end Gość się nie dał urobić.
  24. 3 punkty
  25. 3 punkty
    @EasyRider - Chryste Panie, ukłon przed Tobą. Znam takie paniusie z tymi małymi psami. Często to są te maltańczyki czy jak tam im było. Potrafią nawet robić blogi, fanpage z ich pupilem i wypisywać wypoweidzi tak jakby to ich pupile się wypowiadały każdego dnia.. Szkoda mi jedynie ich partnerów, paru z nich niestety znam osobiście bo są to dobrzy koledzy. Jak pewnie się domyślasz, takie paniusie nie chcą mieć dzieci bo już mają dziecko. Tak, dokładnie tak, tego małego słodkiego, wkurwiającego kurdupla Wracając do Twojego problemu, to musisz być stanowczy w swej decyzji. Poprzyj to jakimś konkretnym argumentem, który odstraszy ją od dalszego wymuszania. Ten odchył bierze się stąd, że jak nie ma kobieta dziecka z partnerem, a widoki na dziecko też są kiepskie albo wcale, to właśnie takie kotki/pieski dają im możliwość otoczenia ich opieką. Niektóre czasem za bardzo się "opiekują" jak Twoja partnerka i nie dziwie się, że faceci mają tego dość. Instynkt macierzyński nigdy nie zniknie kobiecie, stąd odchyły.
  26. 3 punkty
    Co to kurwa jest. Zobacz chłopie jak ona cię potraktowała - szanuj się, jesteś dla siebie najważniejszy. Zignoruj ją, nie odzywaj się przez jakiś czas. Jak ona będzie bardzo nachalna to się spotkaj na seks. A później jej powiedz, że już chyba jej nie kochasz - zrób tak jak ona tobie. Na pewno nie wchodź z nią w żaden związek, szanuj się. Nie zabiegaj o nią, nie staraj się. Już teraz cierpisz to wyobraź sobie co będzie jak ty będziesz wydzwaniał i pisał a ona będzie cie mieć w dupie. Szanuj się.
  27. 3 punkty
    Po pierwsze, to pisząc kolejne posty, koniecznie weź słownik ortograficzny do ręki, bo niezłe byki sadzisz. Po drugie, widzieliście się kilka razy, znacie się ile? Dwa/trzy tygodnie i już się kochacie? Po trzecie, dziewczyna potrzebowała trochę atencji i możliwości wyżalenia się komuś, a tak naprawdę dalej trzymała swojego byłego z boku, bo on dostarcza jej różnych emocji. Ty stałeś się tamponem emocjonalnym dla niej, dałeś jej uwagę, słuchałeś o jej problemach i innych pierdołach, a jak jej się polepszyło, to wróciła do byłego. Odpuść ją sobie.
  28. 3 punkty
    To prawda, kobiety są świetne w zmyślaniu więc nic dziwnego, że akceptują takich bajkopisarzy jak tamten Pan. Swoją drogą, zawsze jest podobny schemat: - w tle zdjęcie najlepiej w jakimś garniturze (lvl męskości over 1000) - czasami przekleństwa w tekście podkreślające (a jakże) ten "bedbojowy lajfstajl" naszego autora - tłumaczenie, że faceci są przegrywami i że kobiety zasługują na kogoś lepszego (w domyśle autora - on jest tym najlepszym samcem alfa) - nie doczytanie i nie rozumienie idei i wypowiadanie się na jej temat to podobne bardzo do recenzowania książki po przeczytaniu kilku stron - niedoceniony i niespełniony 200% mężczyzna, który dla swojej kobiety poleciałby na księżyc i zesrał się na tęczowo oraz wyrwał róg jednorożcowi i przyniósł jej w zębach - wszyscy faceci to świnie (tylko nie on, bo on jest ten prawdziwy hehe) - wszyscy faceci to.. świnie - wszyscy - kobiety są najlepsze a faceci to świnie oprócz niego - świnie to faceci a kobiety to najlepsze - zdjęcie w garniturze w tle
  29. 2 punkty
    Szczerze mówiąc, to bardziej mówią o mnie i moich rodzicach, dziś mi to radiosłuchacz wkleił pod audycją: https://f.kafeteria.pl/temat/f22/radio-samiec-i-mareczek-p_6883938
  30. 2 punkty
    Idź jak najszybciej do lekarza, najlepiej prywatnie (będzie najszybciej ) zapłacisz te 100 zł i będziesz miał z głowy. Jakby to ująć, instrument ten jest dość istotny dla mężczyzn, raczej nie ryzykował bym komplikacji na twoim miejscu i nie zwlekał.
  31. 2 punkty
    @Konstruktor Patrząc na twój avatar, to "wolna" chyba oznacza tempo, w którym dochodzi do siebie po związku z tobą
  32. 2 punkty
    @MoszeKortuxy Okropna ta dziewczyna, tylko się szczerzy i pluje jadem. Myśli, że jak jest ładna, to może sobie wszystkich rozstawiać, bo białorycerze (jak Tajfun) będą jej pozwalać :>
  33. 2 punkty
    Utworzyć dział tematyczny na forum" Listy MIŁOSNE I NIE TYLKO od czytelników/fanów/atencjuuuuszy" Przekierowywać email`e na śmietnik forumowy i tu chętni rozbiorą/lub nie , na czynniki(pro bono). Ktoś kto temat będzie miał poważny zapewne dostanie feed back, natomiast listy śmieciowej treści zostaną "olane lub wyszydzone" w zależności od stopnia głupoty zawartości. Zatem stworzony zostanie taki "multi kombajn" z wieloelementowymi mechanizmami rozdrabniania problemu. Zapewne nie rozwiązania Marek szukałeś, ale takiej zajawki dostałem więc zapodałem.
  34. 2 punkty
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale od razu skojarzyło mi się z tym :D
  35. 2 punkty
    Odsyłać na forum mimo wszytko! Kopiuj/ wklej wiadomość jeżeli w ogóle, ma to jakiś sens. Lub automatycznie dodawana jakaś odpowiedz. Ale czasu na to co raz mniej. W przyszłości zatrudnienie sekretarza lub sekretarki / asystenci - piszę to całkiem poważnie.
  36. 2 punkty
    Najlepszy jaki ostatnio słyszałem... - wynoś się z mojego życia! Zabierz swoje rzeczy z mojego domu! - przemyślałaś to i jesteś pewna? - tak. Zabieram swojego laptopa, szczoteczkę do zębów itp a ona - co robisz? - pakuję swoje rzeczy i opuszczam twoje życie. - nie będziesz o mnie walczył?? - nie. - jesteś niedojrzałym gówniarzem!
  37. 2 punkty
    W tym temacie jest coś takiego, że przypomniał mi się ten kawałek Hackenbusha:
  38. 2 punkty
    Średnio rozgarnięty człowiek, kiedy czyta biblię dostaje dysonansu poznawczego. Z jednej strony jest nafaszerowany "prawdami" typu "Bóg (biblijny) jest miłosierny, kocha bezgranicznie swoje dzieci " itp, z drugiej zaś czyta w biblii "...i kazał JEHOWA wymordować wszystkich, aż do czwartego pokolenia" czy " i powiedział JEHOWA zabij ją i jej dzieci, ojca matkę niech nikt nie pamięta o tym plugawym nasieniu" itp jest takich zdań miłosiernego w biblii kilkaset. O co w tym chodzi? O to, że Chrześcijaństwo jest tak naprawdę kultem. który został zbudowany na bazie Judaizmu i Tory, a dostosowany na potrzeby NIEŻYDÓW czyli GOJÓW. Pod przykrywką kłamstwa, że Chrześcijaństwo to kult Boga Ojca i Chrystusa, przemyca się elementy judaizmu. Generalnie propagatorami Chrześcijaństwa są zakamuflowani przedstawiciele "narodu wybranego" lub ludzie wysługujący się owemu narodowi za określone korzyści. Biblia to w skrócie historia krwawych podbojów egregora/ "Boga" (geneza tego skąd się wziął jest cały czas poddawana dyskusji), mściwego barbarzyńcy o imieniu Jahwe, który dostał za zadanie podporządkować sobie ziemie na Bliskim Wschodzie. Przeplatane jest to z kultem solarnymi, ezoteryka i astrologią. Stworzył on sobie "naród wybrany" (czyli wybrał jedno plemię - Lewitów), aby mu służyli w zamian za "łaski boskie". Początkowo msze w Kościele były po łacinie, po to aby nie analizować, nie myśleć nad tym co się klepie. Po czasie msze były odprawiane w językach narodowych, a "święta księga" tłumaczona z łaciny na inne języki. Wtedy zaczęły się schody, gdyż ludziom coś się zaczęło nie zgadzać... Wcześniej załatwiano te kwestie prosto - Papież wydawał bullę, czy zgromadzenie biskupów przyklepywało coś jako "prawdę wiary" i nikt nie śmiał tego nawet brać pod wątpliwość bo czekała go sala tortur. Teraz załatwiają to subtelniej ale równie skutecznie. Powstała instytucja o nazwie "teologia", która ma za zadanie udowadniać, że tezy stawiane przez Kościół są jedyną prawdą. Jeśli interesuje Cię temat, obejrzyj film/wykład włoskiego tłumacza języków starożytnych Mauro Biglino. Kiedyś pracował jako tłumacz w Watykanie. Obecnie tłumaczy on literalnie teksty kanoniczne. Czyli bez "natchnienia bożego", "pomocy ducha świętego", "czytania alegorycznego tam gdzie potrzeba, a dosłownego tam gdzie się wymaga" (czytaj tam gdzie "my" -Kościół uważamy). Facet wziął biblię, przetłumaczył literalnie i...Watykan go wyrzucił z pracy.
  39. 2 punkty
    Dlatego też zawsze twierdze, że najlepsza broń przeciwko temu - to dac babie do zrozumienia, że nie jest jedyna w naszym i tak już dostatecznie nieszczęsliwym kraju Albo ściślej - nie dac do zrozumienia, że "dla niej wszystko". Jesli "nie podobam sie pani Marysi" - to są jeszcze panie Basie, Kasie i Zuzanny nawet. Z oficjalnych, dostępnych dla każdego informacji (GUS) wynika bowiem, że kobiet jest wręcz wiecej niż mężczyzn. Spokojnie panowie, spokojnie, nie pchać się, wystarczy dla wszystkich, a nawet zostanie I dlatego nigdy (poza ślubem) nie składałem żadnej kobiecie przyrzeczenia wierności. To zbyt wysoka cena dla mnie za możność "bycia z kobietą". Bo praktyka i tzw "życiowe doświadczenie" ukazuje jak na dłoni, że mozna tej upierdliwej deklaracji nie składać i mieć to samo A już dawno temu w pewnej reklamie proszku do prania powiedziano - "skoro nie widać róznicy - to po co przepłacać ?"
  40. 2 punkty
    Wziąłby tę flaszkę i poszedł do agentury, no nie mogę
  41. 2 punkty
    Kup jej żółwia, patyczaka, szczura (osobiście polecam) albo fretkę (smród jak spod paznokcia menela). A tak całkiem serio to użyj może argumentu o alergii albo wycieczkach gdzie taki stworek będzie jedynie zawadzał i będziecie skazani przez niego na film na kanapie.
  42. 2 punkty
    Teraz, Twoje zdanie jest już bardziej zrozumiałe. Owszem, mam zamiar zrobić tak jak uważam. W obecnej sytuacji - nie męczę się, nie tracę czasu i uważam, że w przyszłości będzie lepiej. To "lepiej" pewnie różnie rozumiemy. Nie wiem, czy znasz cały wątek, ale chodzi o to, że dowodów żadnych na zdradę nie mam i przez wiele lat nie miałem nawet najmniejszych powodów do zazdrości. Natomiast to co mam 10 lat białorycerstwa, kobieta na piedestale, brak granic - zamiast tego pomaganie, wspieranie, ratowanie, akceptacja negatywnych emocji i zachowań, zero ramy, mocne uzależnienia (przekształcenia rzeczywistości), postawa ofiary (czekanie aż doceni, zmieni się) i temu podobne MOJE PROBLEMY. Czuję Więc robię to co trzeba - zajmuję się SOBĄ. Losy związku, małżeństwa to będzie efekt uboczny. Nie mam co do tego oczekiwań. Liczy się tylko, żebym lubił swoje życie i teraz od kilku miesięcy je bardzo lubię Z żoną spędzam mało czasu 2-3-4 godziny w powszednie dni, zakłócenia są owszem - pisze na bieżąco o nich. @Matiz - Ty tak z własnego doświadczenia?
  43. 2 punkty
    Spokojnie "Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz." Gandhi
  44. 2 punkty
    ...do żenienia? Tak tylko strzelam
  45. 2 punkty
    Ciekawe jaki procent społeczeństwa jest świadomy tych mechanizmów. Pewnie niewielki skoro mechanizm dalej działa. Mnie też wkurza jak w materiałach informacyjnych przedstawiających jakieś niby wydarzenie używa się zwrotu "miał". Dla przykładu "Pan XYZ miał wyłudzić 100tyś" można jeszcze dodać słowo "rzekomo". O mnie można by powiedzieć Gr4nt miał rzekomo wygrać 1000000 w totka. Prawda? No chyba prawda.
  46. 2 punkty
    Na bibliotece jak najbardziej mozna poznac wampira emocjonalnego czy inna borderke. Moja borderka byla najlepsza studentka na trydudnym kierunku na jednej z najlepszych uczelni w Polsce. Chociaz znajac jej mozliwosci to uwazam ze w swiecie korposzczurkow moze wiele osiagnac...
  47. 2 punkty
    Wydaje mi sie, ze ona jest zaburzona (narcystka, borderline, dda). Ja 2 lata sie z taka zmagalem i skonczylem prawie jak psychiczny wrak czlowieka. Ty juz tyle lat i jeszcze dziecko. Z tym nie wygrasz. Odejdz od niej. I najlepiej zabierz dziecko ze soba.
  48. 2 punkty
    ZAGADKA Arek zaprosił dziewczynę o imieniu Weronika do restauracji. Założył ładną koszulę i się ogolił. W drodze na randkę kupił dla Weroniki róże za 350 złotych. Młodzi ludzie spędzili w knajpie cały wieczór. Rachunek, który zapłacił Arek wyniósł 520 złotych. Po kolacji Arek i Weronika poszli do klubu, gdzie wypili parę drinków i dużo tańczyli. Łączna wartość rachunków wyniosła 485 złotych. Całość zapłacił Arek. Po klubie Arek zaprosił Weronikę do siebie, ale ona odmówiła, mówiąc że chciałaby go lepiej poznać i że jeszcze nie jest gotowa by iść do niego do domu. Po czym pocałował Arka w policzek i poprosiła by dzwonił do niej jak będzie miał chwilę. W taki sposób Arek wydał 1355 złotych +18 PLN za prezerwatywy, które zawczasu kupił i które mu się nie przydały. W tym czasie, gdy Arek siedział z Weroniką w knajpie, jego przyjaciel Grzegorz zamówił prostytutkę Andżelilę, z którą spędził dwie niezapomniane godziny. Za to Grzegorz zapłacił 350 złotych. Prezerwatywy Andżelika przyniosła ze sobą. PYTANIE: Proszę zgadnąć, który z tych dwóch młodych facetów podczas pożegnania nazwał dziewczynę kurwą?
  49. 2 punkty
    Ryba psuje się od głowy. Społeczności takie jak te forum przyciągają osoby z kompleksem Mesjasza, które uważają się za szczególnie oświecone i powołane do misji, polegającej na nawracaniu innych na właściwą drogę. Jedną jedyną słuszną, rzecz jasna. Gdy ktoś taki dostaje jakąś władzę albo zyskuje posłuch, pokora zanika, a zamiast niej nasila się egocentryzm, zadufanie i człowiek zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy. Jego poplecznicy idą w jego ślady i to jest początek końca danej grupy. Historia stara jak świat. Następują: rozwarstwienie (podział na my i oni, powstanie swoistych kast), potem sabotaże, aż w końcu rozłamy. Gdy jest się w to bezpośrednio zaangażowanym nie dostrzega się tego problemu. Uniemożliwiają to przekonania, że tworzy się coś wielkiego, co inni próbują zniszczyć, bo jest takie wspaniałe. Nie przychodzi do głowy myśl, że to nie są domniemane ataki na sukces albo oddziaływania jakichś bliżej nieokreślonych złych ludzi, lecz… Ryba psuje się od głowy. Warto o tym pamiętać.
  50. 2 punkty
    po miesiącu... Cały miesiąc to praktycznie spokój na linii ja-małżonka. Kontynuuję politykę szarego kamienia Robię swoje, bez zaangażowania w kontakt i "nasze", "jej" sprawy. Ten spokój to spokój po burzy - na początku grudnia doszło do zainicjowanej przez nią rozmowy (trwała 7,5h!) - omówiliśmy wszystkie moje zastrzeżenia co do jej osoby. Dostała uświadamiającą petardę jak ja to widzę i co dla mnie jest nie tak. Było tego chyba z 25 punktów. Płacz przerywany próbami obrony i usprawiedliwieniami lub niechęć do omawiania czegoś co było dalej niż rok. Fakt przez ostatni czas dużo się w jej zachowaniu zmieniło i częstotliwość niezdrowych zachowań spadła, ale ja poszedłem horyzontalnie przez cały okres naszej znajomości. Kubeł lodowatej wody i odarcie ze złudzeń, że dalej patrzę na nią przez różowe okulary. Przyznała, że sądziła że jest lepiej - kluczowe "wydawało mi się" spotkało się z rzeczywistością. Co ciekawe rozmawialiśmy spokojnie i rzeczowo, nie odpuszczałem, nawet jak wiedziałem, że to moje "żale" za które jestem odpowiedzialny, to i tak mówiłem o tym, żeby miała okazję poczuć jak słabo się słucha gdy ktoś wytyka Ci całą chujozę. Pod koniec zaiskrzyło i napięcie się podniosło, poszło o finanse i wkład w majątek i zaczęła się spinać, że wszystko co mi zawdzięcza to mi odda, bo nie chce mieć zobowiązań i wytykania tego, nie protestowałem, mówiłem, że "proszę bardzo", ale to się skończyło z kolejnym dniem (czyli shittest). Potem mieliśmy oddzielne wyjazdy i tak z czasem sytuacja się uleżała. Płakała kilka dni i dalej jej to się zdarza, mówi że myślała, że jest dla mnie kimś ważnym i kochanym, a ja powiedziałem o niej tyle złego. Pytałem, co ma do powiedzenia na mój temat, bo chętnie przyjmę krytykę, ale nic nie powiedziała, bo stwierdziła, że mówienie przykrych rzeczy nie prowadzi do niczego dobrego. Zupełnie inaczej postrzegamy tą rozmowę, co sobie powiedzieliśmy - ona jako bardzo przykrą i destrukcyjną, ja jako konieczną i ukazującą prawdę bez zamiatania pod dywan. ( i nie chodzi mi o prawdę, w sensie mojej racji, tylko, o to że te uczucia i myśli są właśnie takie, pewnie że to interpretacja, ale ja w niej żyję, a ona żyje w swojej, warto chyba to sobie uświadomić niż gniewać się na świat ) Obecnie jest miła i znów się stara, komunikuje się, mówi o wszystkim co robi, planuje, pyta się o zdanie, konsultuje, nie robi żadnych zarzutów. Trochę momentami marudzi, że nie robimy wspólnych rzeczy, że ja komunikuję się formalnie i krótko i że już nic ode mnie nie może chcieć, tylko o wszystko prosić i pytać. Tak ofiara, ale w łagodniejszej wersji niż wcześniej. Ja jestem spokojny, dbam by był spokój, wprowadzam zmiany w codziennej rutynie swojej jak i domowej z dziećmi, bo wciąż są niejasności kto za co odpowiada i czego się oczekuje od siebie nawzajem. Skupiam się na efektywnym zarządzaniu swoją energią i rozwojem. Nie odpuszczaj nikomu toksycznych gierek/manipulacji i fochów (tu czasem córce się szkoła mamy udziela). Staram się wyganiać każdego kto stanie w kącie trójkąta Karpmana Wychodzę czasem na tym procederze, jako kat/prześladowca, ale coż, jak ktoś się uprze że jest ofiarą to "co ja mogę?" W Święta wszedłem bez entuzjazmu, ostatecznie podejmowałem decyzje co, jak i gdzie. Nie było konfliktów i sporów. Nawet się chyba wszystkim podobało, tak przynamniej każdy twierdził. Stałem się takim spokojnym, opanowanym acz aktywnym i zadowolonym człowiekiem. Do usłyszenia w 2018. Do siego roku!
×