Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 12.01.2019 we wszystkich miejscach

  1. 8 punktów
    Siema, Temat jest dla mnie ciężki i jeszcze trochę bolesny pomimo upływu czasu, ale wolę opisać pewne mechanizmy i sytuacje, żeby młodsi koledzy nie musieli przechodzić przez to całe szambo i mogli się w porę ewakuować. Pisząc te słowa mam pewne poczucie winy, wręcz czuję się jak zdrajca, który publicznie występuje przeciwko własnej matce i ujawnia kulisy swojego rodzinnego życia, ale myślę, że muszę to zrobić jak nawet nie dla siebie to dla innych chłopaków. Myślę, że mogę to napisać bo nigdy nikomu nie zwierzałem się ze swojej przeszłości. Po pierwsze nie chcę, żeby ktokolwiek uznał mnie za ofiarę ponieważ myślę, że od prawie dwóch lat skutecznie walczę z tym syndromem(treningi, kursy, szkolenia itd). Nie chcę też, żeby ktokolwiek uznał moją matkę za psychopatkę i wariatkę bo jest to dobra kobieta, ale sama w życiu wiele przeszła więc myślę, że miała nieźle zniekształcony obraz rzeczywistości. Może była nawet chora, ale ponieważ nie jestem psychiatrą to nie chcę wyrażać takich kategorycznych opinii. Podzielmy zatem ten post na kilka części: Struktura rodziny - Rodzice rozwiedli się gdy, miałem 11 lat w sumie w żaden sposób to na mnie nie wpłynęło było to dla mnie wręcz obojętne. Cały związek moich rodziców to zawsze była tylko formalność, ojciec nigdy z nami nie mieszkał za wyjątkiem pierwszych kilku lat mojego życia. Zwykłe małżeństwo na papierze, które nigdy nie miało racji bytu. Gdy miałem 5 lat ojciec został skazany na karę pozbawienia wolności, odsiedział rok czasu. Matka została tylko ze mną, moją starszą siostrą, długami i częstymi groźbami utraty życia (słynne lata 90). Z tych gróźb nigdy nic konkretnego nie wynikało, ale często dostawała anonimy w stylu : ,,Jutro Twoje dzieci zdechną, uważaj na siebie", zdarzały się gówna na wycieraczce, dziwne rzeczy w rurze wydechowej i inne tego typu niespodzianki Nie były to groźby od chłopaków z miasta tylko od zwykłego plebsu.(potwierdzone info bo chłopaki z miasta nic do nas nie miały ;)) Po roku życia w ciągłym strachu sytuacja się unormowała nikt już nie groził nam śmiercią więc był pełen chill ;). W sumie czyn, którego dopuścił się mój ojciec nie był znowu tak bardzo społecznie szkodliwy, żeby ten motłoch reagował taką furią, zawiścią i agresją na moją matkę i na mnie. Najwyższa szkoda jaką ktokolwiek poniósł to było 1500 zł (wszystko zostało zwrócone więc niech wypierdalają raz na zawsze). Między mną a siostrą była duża różnica wieku (10 lat) więc naturalnym było, że szybciej wyprowadziła się z domu rodzinnego i zostałem sam z matką. Relacja z ojcem - Uważam go za dobrego człowieka, ale swoje w życiu spieprzył. W każdym razie jak wyszedł z więzienia i się ogarnął prowadził nowe interesy przez jakiś czas. Tym razem bez większego przypału. Jak miał pieniądze to nigdy mi niczego nie odmawiał - miał zasądzone 400 zł alimentów to przez kilka lat płacił 1600 zł oczywiście wszystko do rąk matki. Dlatego dostał zaszczytną funkcję bankomatu. Później niestety po kilku dobrych latach wszystko wróciło do normy i biznes przestał się układać matka nie pracowała. Starał się zabierać mnie na mecze, na wakację, ale matka uznała, że on mnie molestuje seksualnie i jak dalej będzie się do mnie zbliżał to zrobi aferę na pół Polski przyjedzie TV i będę miał wstyd w szkole.( ojciec oczywiście nigdy mnie nie molestował, żeby była jasność) Ponieważ alimenty spadły z 1600 zł i ojciec płacił już tylko 600 zł (więcej nie mógł), żyliśmy z tych pieniędzy plus jakiś zasiłków i innych takich. Zwykła dysfunkcyjna rodzina jak ich wiele - Jak miałem 12 lat to matce już całkiem odjebało i stwierdziła, że jak będę chodził do szkoły to mnie ktoś porwie i zajebie więc jak tylko wychodziłem z domu to wybiegała za mną i kazała mi wracać. Cudem skończyłem piątą klasę szkoły podstawowej.(Miałem frekwencję ledwo ponad 50% więc mi się fartem udało, że nie kiblowałem w podstawówce.(wiem patola) Później już było tak jak być mogło. Skończyłem gimnazjum(ciągle się z kimś musiałem napierdalać chociaż tego nie lubiłem, średnia ocen niska, zachowanie poprawne) i tak trafiłem do najgorszego liceum w swoim mieście. W liceum było spoko. Zacząłem się uczyć i miałem bardzo dobre oceny w sumie na tle szkolnych kolegów wyróżniałem się na plus(co trudne nie było bo z całym szacunkiem, ale mądrością nie grzeszyli.). Środowisko Karyn i Sebixów. Pracowałem też legalnie w weekendy oraz wakacje w liceum byłem powszechnie lubiany i nie sprawiałem żadnych kłopotów wychowawczych wręcz byłem wzorem dla innych. (Co zdarzyło mi się wtedy pierwszy raz w życiu) Finał historii. Skończyłem liceum, zdałem maturę, poszedłem na studia prawnicze i tu zaczyna się cała historia manipulacji, gry na emocjach i niszczenia poczucia własnej wartości. Mieszkanie w którym mieszkałem z matką poszło na licytację komorniczą(długi ojca), sprzedaliśmy je na wolnym rynku i rozpocząłem studia jako człowiek bezdomny. Po spłacie długów zostało nam jakieś 5 tysięcy złotych z mieszkania wartego około 300 tysięcy. Ponieważ prawie całe swoje życie( za wyjątkiem liceum) byłem społecznym wyrzutkiem i ofiarą ostracyzmu ze strony rówieśników, sąsiadów i innych to wypracowałem sobie rzadką cechę jaką jest twarda dupa potraktowałem całą tą sytuację - UWAGA jako dar od losu i szansa na nauczenie się nowych rzeczy. Zacząłem więc dużo czytać o nieruchomościach, o spółkach i tego typu innych rzeczach. Niestety, ale musiałem się jakoś utrzymać na studiach. Za wynajem różnych mieszkań przez te wszystkie lata płaciłem średnio ponad 1600 zł, matka pracowała za niską stawkę na zleceniu więc koszty utrzymania przeszły całkowicie na mnie. Alimentów nie dostawałem, nie chciałem też ścigać o nie swojego ojca) Skąd miałeś na to wszystko pieniądze, Ty tępy, głupi, były dresiarzu z pojebanej rodziny? Zapytacie. Otóż odpowiem. Zatrudniałem się w branżach w których były duże prowizje, premie i niskie podstawy. Czyli sprzedaż, odszkodowania i inne takie. Musiałem postawić na efektywność bo inaczej bym zdechł z głodu i na ulicy. Musiałem być po prostu najlepszy. Gdyby nie te studia to bym to wszystko olał i wyjechał za granicę zarabiać lepszy hajs i uczyłbym się programowania, ale byłem młody, głupi, pełen ideałów i jakiś naiwnych marzeń, że kiedyś będę świetnym adwokatem. Studiować próbowałem nawet się udzielałem w różnych stowarzyszeniach studenckich i kołach naukowych po pracy ;). Nawet poznałem tam swoją byłą. Całe życie studenckie to był jeden wielki tryb eksternistyczny. Jaka zatem mogła być moja relacja z moją matką? Może zacznę od przykładu pewnej rozmowy z nią na trzecim roku studiów: Matka : ,, Posłuchaj mnie ty (tu pada moje nazwisko - zawsze mówiła mi po nazwisku jak była na mnie zła) jeśli do jutra nie przyniesiesz pieniędzy za mieszkanie dla wynajmującego to cie stąd wypierdolę" Powiedziała to w dniu 06.02 czynsz płaciłem zawsze zgodnie z umową do 10 każdego miesiąca więc byłem cztery dni przed terminem. Tego dnia nie poszedłem po pracy do bankomatu po kasę bo byłem przeziębiony i jak najszybciej chciałem znaleźć się w łóżku. Miałem takich awantur wiele. W okresie studiów nie trenowałem na siłowni więc słyszałem od niej, że jestem ,,brzydki, chudy, blady i nie może na mnie patrzeć bo jestem okropny" Moja matka była chora na reumatyzm więc często pokazywała mi swoje ręce i stopy (mało estetyczne) i w trakcie kłótni mówiła np : ,,Popatrz kłócisz się z chorą matką, zobacz. nie wstyd Ci? Gdybyś miał prawdziwego ojca to by Ci taki wpierdol spuścił, że byś popamiętał. Na 1 roku studiów rzuciła się na mnie z pięściami złapałem ją w odruchu obronnym za nadgarstki. Zostały ślady, wróciłem po pracy do domu. Już miałem policję na chacie i byłem przesłuchiwany. Ogólnie książkę mógłbym o tym napisać jak matki manipulują swoimi synami, ale może wymienię te najczęstsze: 1. Wzbudzanie poczucia winy(choroba) 2. Prowokowanie awantur i wzywanie policji(sytuacja miała miejsce u mnie tylko raz, ale moja siostra miała z moją matką duże gorsze przeboje ode mnie) Za wyjątkiem tego niefortunnego złapania jej za nadgarstki w odruchu obronnym to nigdy nie dałem się jej sprowokować i nigdy jej nie uderzyłem. 3. Mówienie po nazwisku i porównywanie mnie do mojego do ojca nieudacznika, oszusta i sprawcy całego zła na świecie. 4. Krytyczne uwagi na temat mojej sylwetki, ubioru czy jasnej karnacji. 5. Twierdzenia, że skoro nie chcę zrobić czegoś po jej myśli to jestem niedorozwiniętym idiotą i inne takie. 6. Porównywanie mnie do jej ojca(znany adwokat) oczywiście w tych porównaniach wypadałem blado. 7. Oskarżenia ojca i szwagra o molestowanie seksualne najbliższych członków rodziny(bezzasadne), ale afery w mopsie i prokuraturze były. Trzeba też powiedzieć uczciwie ja sam święty nie byłem, ale też bez przesady. Ogólnie proszę o nie hejtowanie mojej matki, gdyż aktualnie naprawdę bardzo się zmieniła na plus może dlatego, że nie mamy już częstych kontaktów. Teraz zawsze mi powtarza, że jestem świetnym facetem i wychowała syna na wspaniałego człowieka . Nie ma nic lepszego dla relacji na lini matka-syn jak ograniczenie kontaktów Aktualnie mam 27 lat jak zakończyła się historia byłego drecha z dysfunkcyjnej rodziny? W sumie szczęśliwie. Mam swoje mieszkanie na strzeżonym osiedlu, właśnie je wykańczam .Moja matka również ma już swój kąt więc bezdomność jej nie grozi. Cieszę się, że będzie bezpieczna. Kocham ją bardzo, ale musiałem to napisać i raz na zawsze zakończyć ten temat. Z chwilą gdy piszę ten post zostawiam całą przeszłość raz na zawsze za sobą i wiem, że teraz będzie między mną a nią już tylko dobrze. Post zamieszczony na prośbę @AR2DI2. Pozdro. Dodam jeszcze do tego rollerocuster emocjonalny, który powodował u mnie już takie zaburzenie obrazu rzeczywistości, że już sam nie wiedziałem co jest prawdą a co nie i przepraszałem za rzeczy, których obiektywnie nie byłem winny.
  2. 8 punktów
  3. 5 punktów
    Idziemy na studia, bo wszyscy chodzą, walczymy za kraj, bo wszyscy walczą, żenimy się, bo nasi znajomi się żenią i wierzymy, że tak być musi. Dom, żona, dzieci. Schemat. Idealnym było by, gdyby wszyscy trzymali się wyznaczonych schematów, realizowali cele, które uważamy, że sami sobie stawiamy. Większość tego co wydaje się nam, że powinniśmy tak naprawdę nie da nam niczego - poza cierpieniem. Tak to wygląda, jeśli nie chcemy mieć dziecka a rodzina, znajomi naciskają na to. Sugerują, pytają, obgadują, wreszcie odzywa się wewnętrzny program - płodzenie dzieci. Śmiem wątpić, że każdy, kto decyduje się na taki krok, wie co robi a potem mamy porozbijane rodziny, gdzie ojciec chleje, matka się puszcza a dziecko wyrasta bez wsparcia któregoś z rodziców, po czym, gdy dorasta samo powiela schemat, którego było świadkiem. Analogicznie ma się sprawa w przypadku związków, jeśli masz odmienne zdanie - uważają Cię za geja, zboczeńca, dziwaka, stulejarza, przegrywa. W końcu niektórzy pękają i wchodzą w zwiazki - z pierwszym lepszym/ą a potem mamy obrazek jak powyżej. Niesamowita jest presja otoczenia, możemy się temu przeciwstawić ale ceną będzie najczęściej ostracyzm ze strony otoczenia. Gorzka jest świadomość, która umacnia się z każdym napotkanym ludzkim robotem, gotowym spełniać wyznaczone mu zadania. Czasami zadaję sobie pytanie: po co to wszystko? Po co realizować to, co tak naprawdę nie jest moje a potem umierać z myślą, że mogłem to życie wykorzystać inaczej. Lepiej.
  4. 5 punktów
    Ja mam odwrotnie. Jestem raczej monogamiczny Po akcji lubię razem poleżeć poprzytulać się, pogadać. Podotykać swoją kobietę i pomasować tu i ówdzie. Po takim odpoczynku i relaksie zaczyna się ochota na kolejny raz taki fajny leniwy, który u mnie jest kilka razy silniejszy niż ten pierwszy, więc jest motywacja. U mnie jak się dobrze układa w związku to zawsze mam ochotę na swoją kobietę i tu nie ma znaczenia czy to pierwszy drugi czy piąty rok znajomości. Jestem raczej stały w uczuciach/związkach - bo dopiero wtedy pojawia się większe zaufanie i akceptacja i można próbować różnych rzeczy w łóżku. O ONS nie myślę wogóle bo to tylko takie odstrzelenie się fizjologia, potem ubierasz się i wychodzisz. Jaka to przyjemność? Nie wiem. A zagrożenie znacznie rośnie w tergo typu kontaktach, HIV, różnego rodzaju syfy itp. Guma przed wszystkim nie ochroni.
  5. 5 punktów
    Ubiegłeś mnie, bo się zastanawiałem czy tutaj tego nie opisać znowu Tak, pisałem o tym już kiedyś, że moja siostra strasznie gardziła mężem. Kiedy kilka lat temu ich odwiedziłem, gadałem z siorą, piłem drinka oparty o barek między kuchnią a salonem, ona w tym czasie coś gotowała. Szwagra nie było. I po chwili jak zwykle wchodzi na jego temat, i pogardliwie o nim mówi. A musze napomknąć, że powiedziałem jej kiedyś przy innej okazji, że to, że ma takiego męża, powinna dziękować Bogu ( bo w niego wierzy). Takiego faceta, co tylko żona, dzieci, i dom, to naprawdę ze świecą szukać. A ta pipa jedzie na niego i jeszcze myśli, że to zabawne. Zapytałem czy wie dlaczego nie ma do niego szacunku. Ona, że wie, że dlatego, bo jest taki jakiś jak baba. Ja jej więc na to, czy chce wiedzieć dlaczego naprawdę nim tak gardzi. Ona, że tak. Mówię więc "bo wykłóciłaś się z nim przez te lata razem, że ma zachowywać się jak kura domowa". Co? - Jak to co. Stoi w fartuszku przy kuchni. Zmywa gary. Szoruje podłogi. Ściera kurze itd itp. Masz w domu teraz koleżankę -drugą babę, więc czego oczekujesz? Gardzisz facetem który zachowuje się jak baba. I masz to na własne życzenie, bo przez te lata kiedy jesteście razem, wykłóciłaś się z nim o to że tak ma sie zachowywać. - Co więc, ma nic nie robić? Pff. - Nie nic, ale nie babskie robótki. - A, czyli ja mam zapieprzać, a on leżeć. - Powiedz mi kiedy kosiłaś ostatnio trawnik, malowałaś dom, zmieniałaś koła w aucie, przybijałaś deski, zrzucałaś piasek z przyczepy itd itp? - ...no tak, nigdy. Ale to tak działa? - Tak. Jak chcesz znowu mieć do niego szacunek, to rób swoje, a on swoje. Ma garaż, robi tam rózne rzeczy potrzebne dla domu, ma ogród duży, ciagle tam tyra, ma dom do skończenia. Daj mu się skupic na tym, a Ty rób swoje w domu, i się wszystko zmieni. Po pół roku, o ile pamiętam, przyjechałem do siory, ta nalała mi drinka, i powiedziała "miałes rację".
  6. 5 punktów
  7. 4 punkty
    Tak, na dwóch jakby poziomach: 1. Spadek zainteresowania kobietą po orgazmie (w zasadzie mogła by się ulotnić, zwłaszcza jeśli seks jest w ciągu dnia). 2. Spadek zainteresowania kobietą wraz z ilością odbytych z nią stosunków - powszednieje. Spałem swego czasu, z bardzo ładną partnerką. Fajna dupa. Na początku jakieś zaćmienie, cud, miód, boska. Po 20 razie - fajna, po 40 - normalna. Po n-tym zacząłem widzieć inne. Cholera wie jakim cudem mężczyźni utrzymają stałe związki i małżeństwa.
  8. 4 punkty
    Temat ten jak soczewka pokazuje ograniczenie sposobu myślenia, jaki spopularyzował się na Forum. Tzn. Panie = seks. Moim zdaniem to trywializowanie tematu. Tymczasem, na tyle, na ile zdążyłem się już zorientować polityka = pieniądze. Sprawa zapewne jest bardziej skomplikowana i najpewniej chodzi o pieniądze. Bardzo często jest tak, że w polityce ktoś się wypłaca pryncypałom. Panie mogą być po prostu słupem. Nie twierdzę, że tak jest na 100% w tym przypadku, ale rozważyłbym taką ewentualność. Natomiast zbytnie trywializowanie powoduje, że może nam uciec prawdziwy sens zdarzeń.
  9. 3 punkty
    Nie diabeł tylko anioł stróż. Wiem, bo też tak miałem. Przed ślubem. Budzę się w nocy zlany potem a w głowie jeszcze cały czas dudni mi troskliwy głos - nie żeń się, nie żeń się dla dupy, zaklinam cię, nie żeń się.... Jeszcze czułem na ramieniu taki dotyk jakby ślad po odciąganiu mnie do tyłu co było symbolem powstrzymawania mnie decyzją. No i psu w dupę to wołanie opatrzności. Ożeniłem się. Od tamtej pory mój anioł stróż się obraził na mnie i ch*ja słyszę.
  10. 3 punkty
    Miałem identyko, leżymy w łóżku już po, jej się przysnęło, patrzę na nią, a w głowie myśl: - weź idź stąd. (do niej) Podśpiewuje sobie dla otuchy: - co ja robię tu uuuuu, diabeł na ramieniu siedzi i robi chórki: - co ty tutaj robisz!!! No i co? Zakochalem się w niej do bólu... Zjawisko to nazywamy „paradoksem zuckerfrei” od wynalazcy. Myslę, że wtedy był czas aby spierdalać... potem był już tylko schemat i rozczarowania...
  11. 3 punkty
    Ja nigdy nie miałem ONS i chciałem założyć temat jak to jest po wszytkim, lecz z technicznego punktu widzenia jeżeli u niej to majty na dupę i długa... A jak wieczór zakończy się u mnie??? Co do tematu, ja mam tak często, upust i mam w chuju... coś w tym jest.
  12. 3 punkty
    U mnie w związku też tak było. Jak kilka razy sam nastawiłem zmywarkę i pralkę, to w nocy żona nie chciała dawać. A jak ją postawiłem do pionu, za to, że źle nastawia zmywarkę i pralkę to niby się gniewała, ale wieczorem bez problemu dawała jak przed ślubem... Ale to były błędy na początku małżeństwa, a teraz już wiem jak trzeba: -ze zmywarką to jak żona tam wkłada rzeczy, to mówię, że jej pomogę i podchodzę i trzymam ją za tyłek -jak wiesza wyprane rzeczy to też mówię, że jej pomogę i staję za nią i robię tak żeby jej cyckom się nie nudziło Od kiedy zmieniłem podejście, to często słyszę od żony, że jest bardzo zadowolona i że dużo jej pomagam.
  13. 3 punkty
    Powinieneś zakończyć ten związek, ona przejmuje kontrolę nad Twoim życiem. Chce Cie odciągnąć od pasji, znajomych i zostaniesz sam jak palec. Więc pora działać, przestać się użalać - powodzenia! 😎 btw. Twoja historia kojarzy mi się z tym kawałkiem
  14. 3 punkty
  15. 3 punkty
    Na pierwszy nocleg pod chmurką. A na pewno w zimie polecałbym miejsce w miarę niedaleko od domu(może być nawet przydomowy ogród). Jeśli chodzi o samą technikę spania. To trzeba się odizolować od podłoża oraz od niekorzystnych warunków atmosferycznych typu wiatr czy opad atmosferyczny. Oprócz śpiwora(sprawdź jaki ma zakres temperatur), karimaty i dobrych chęci. Dobrze mieć ze sobą dodatkowo: - worek gore-texowy, -płachtę biwakową (jeśli śpimy bez namiotu) - folia nrc (może uratować tyłek) . Samo podłoże oraz miejsce na ognisko należy oczyścić ze śniegu. Następnie nazbierać "jedliny" tak na wysokość kolan. Na to dopiero kładziemy karimatę i śpiwór. Jeśli chodzi o ognisko to najprościej jest zrobić typu "stożek" (chyba każdy takie kiedyś palił). Natomiast najwydajniejsze będzie typu "studnia" ew. typu "nodia". Ale są trudniejsze do zbudowania dla początkujących. Należy pamiętać też aby zebrać odpowiednią ilość opału. Aby później nie potrzebnie wychodzić ze śpiwora i biegać za drzewem. Jeśli chodzi o dupochron to: -sprawdź prognozę meteo na najbliższą dobę -naładowany i sprawny telefon -termos z ciepłą herbatą, czekolada lub chałwa. -coś do zjedzenia na ciepło (kiełbaska z ogniska mniam:) - niby alkoholu się nie zaleca ale osobiście zawsze biorę ze sobą piersiówkę(200 ml) z jakimś "rozgrzewaczem" Miłego noclegu:).
  16. 3 punkty
    Na czasie. Miałem wrzucić do tematu dzików, ale po wysłuchaniu to miejsce jest odpowiedniejsze.
  17. 3 punkty
    Różnie można interpretować psychologię ewolucyjną szczerze mówiąc, więc podam wszystko, co ma pośredni związek z ewolucją, psychologią, kobietami... O czym wiem najlepiej wg mnie. Czytałem to - opis ewolucji, jak wzrastał mózg, jak staliśmy się ludźmi, zachowania przodków itd. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/194101/nowa-historia-ewolucji-czlowieka Pierwsze 80 stron jest naprawdę świetne i omawia temat zdrad, jak to było kiedyś z tym, książka warta przeczytania. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/117136/niewierne-zony-o-kobietach-ktore-odwazyly-sie-zdradzic http://lubimyczytac.pl/ksiazka/55369/umysl-w-zalotach-jak-wybory-seksualne-ksztaltowaly-nature-czlowieka http://lubimyczytac.pl/ksiazka/84685/czerwona-krolowa Tu już po angielsku. https://global.oup.com/academic/product/the-evolutionary-biology-of-human-female-sexuality-9780195340990?cc=pl&lang=en& https://www.amazon.com/Natural-History-Rape-Biological-Coercion/dp/0262700832 https://www.amazon.com/Essential-Difference-Female-Brains-Autism/dp/046500556X Z tytułów, które mogę jeszcze osobiście polecić, a które na długo zapadły mi w pamięć: - Michael Gazzaniga - "Istota człowieczeństwa" - Myślę, że omawia w dużym stopniu to, jak ewolucja ukształtowała człowieka, bardzo ciekawa książka. - James Frazer "Złota Gałąź" - omówienie religii, jak to się stało, że się wyłoniła w ludzkim rozumie, jak mity działają itd. Długa, ciekawa, można rzec "złota księga antropologii". - Może książki Bronisława Malinowskiego, choć tu mało się zaczytywałem. - Libido Dominandi Dodaję do powyższego to, bo za późno na edycje: Przydatne linki do książek anglojęzycznych: (dział "Gender") https://mega.nz/#F!pYRnSJaC!HrC3Siqyioo9PjdGMNWs3Q!cdBHXKQI https://mega.nz/#F!UdxSVLJB!bgBwqzuFIV3z0HvCswA0dQ!xZoWgBQS "On Gender and sexuality" https://mega.nz/#F!4MJE0L6Q!teKAfBlT2m3Ija-Tun-EFw!9YBwlY7I Human beings => evolutionary biology https://mega.nz/#F!0F5GXTjS!oGdz8UP5JbcleNMy6YKLvg!wZQS3QKJ Dodaję do powyższego to, bo za późno na edycje: Przydatne linki do książek anglojęzycznych: (dział "Gender") https://mega.nz/#F!pYRnSJaC!HrC3Siqyioo9PjdGMNWs3Q!cdBHXKQI https://mega.nz/#F!UdxSVLJB!bgBwqzuFIV3z0HvCswA0dQ!xZoWgBQS "On Gender and sexuality" https://mega.nz/#F!4MJE0L6Q!teKAfBlT2m3Ija-Tun-EFw!9YBwlY7I Human beings => evolutionary biology https://mega.nz/#F!0F5GXTjS!oGdz8UP5JbcleNMy6YKLvg!wZQS3QKJ PS. JESZCE co do książek w języku polskim, to mogę polecić te, które zamierzam przeczytać (widziane w bibliotece): http://lubimyczytac.pl/ksiazka/88761/mozg-a-zachowanie Czerwona Królowa wyżej jest dostępna w internecie, choćby na chomiku. "Ludzkie Zoo" Desmond Morris - tutaj zalatuje trochę propagandą mieszania ras, ale mogę jednak ją tutaj napisać.
  18. 2 punkty
    Zachecam do przeczytania artykulu. Czyzby pojawialy sie jakies glosy rozsadku poparte badaniami w kontrze to wszedzie obecnego agresywnego feminizmu? W artykule oczywiscie pare klasykow z cyklu “kobieta mowi A a robi B” i “hipokryzji”. https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/aktywnosc-seksualna-i-prace-domowe-w-zwiazku-newsweekpl/s38bczn
  19. 2 punkty
    @ZamaskowanyKarmazyn Jeżeli kobiet nie była dziewicą to skreślało ją to w oczach większości mężczyzn jako żonę. Co najwyżej ladacznica do zabaw. Masz 18 lat i uwierz mi w tak młodym wieku większość myśli że to ta jedyna być może, a potem klapki opadną z oczu i będziesz miał jeszcze co najmniej kilka kobiet. Powiedz że chcesz mieć dziecko za co najmniej kilka lat, a do tego czasu i tak jeszcze zmienisz kobiety wielokrotnie.
  20. 2 punkty
    szkoda że usunąłeś ten tekst z diabłem, był akuratny. Jeśli o mnie chodzi, to zależy. Jeśli partnerka jest atrakcyjna, to lubię poleżeć przy "złocie" - łechtam swoje ego - chyba... Natomiast jeśli trafia się zwykły druszlak - to z czego czerpać przyjemność skoro już po przyjemności ? Oczywiście że uzależnia, tylko kto się przyznaje do uzależnień?
  21. 2 punkty
    Są plusy i minusy takich znajomości. + nic o tobie nie wie a w pubie nie było monitoringu więc jakbyś wpadł możesz czuć się safe bo będzie miała problemy ze znalezieniem a w tym wieku to już się nie chce babom robić dochodzeń 😎 + pociupciasz - możesz złapać jakiegoś weneryka - w najlepszym wypadku, bo takie 40 letnie puszczalskie i obwoźne muzeum, może nosić w sobie różne tajemnice - może okazać się podstępna jak każda inna pani, a jeśli nie będziesz myślał przyziemnie, a w konsekwencji przeskanuje ci papiery, a ty ją po pijaku zalejesz - wersja pesymistyczna. A teraz opowiem o swojej przygodzie... Mija już ze 3 rok jak się poznaliśmy. W sumie czysty przypadek. Laska na moje oko jakieś 85kg (co jest dla niej dyskwalifikacją). Porządna i wierna, z dobrego domu. Od razu przykleiła się jak do ojca. Po roku schudła do 60, bo podczas naszych spotkań jakoś zorientowała się że nie lubię ciężarnych - chociaż nie było żadnych deklaracji. Po prostu się zakochała i nie mogę się od niej uwolnić 🤔 Kiedy była potrzeba, służyła srebrem, a kiedy była potrzebna to świadczyła wszeeelkie usługi. Myślę, że byłaby naprawdę dobrą partią, tylko że jest pewien problem. Nie uznaję żeniaczki. Ot taki mały psikus.
  22. 2 punkty
    Po co ci taka kobieta ? Weź nam jakoś racjonalnie wytlumacz.
  23. 2 punkty
    Mówiłem, ale najczęściej nie rozumiały przekazu. Kobieta inaczej myśli niż mężczyzna. Ona puści przekaz jednym uchem, a zrobi i tak swoje. A te, które mówią, że nie chcą są najbardziej niebezpieczne, bo po prostu kłamią. To, czy powiesz, czy nie to ma naprawdę niewielkie moim zdaniem znaczenie. Z tego powodu, że ona "chcąc" mieć dziecko i tak je będzie miała. Z tobą, czy bez ciebie. Takie realia. Aha i od razu mówię, że w oczach kobiet wyjdziesz na psychola z podobną gadką. Jest na to bardzo duże prawdopodobieństwo. One tylko tym żyją, to biologiczny sens życia każdej kobiety, zrobić dzieciura. Nie wiedzą, po co żyją, ale robią kolejnych niewolników. Niby z miłości, ale to bzdura. Szukałbym na twoim miejscu mocno krótkoterminowych znajomości, ewentualnie przemyślał samotność. U mnie każdy związek się kończył prędzej, czy później, bo nie chciałem dzieci i nie chcę, bo nie ma tutaj nic dobrego do zaoferowania prawdę mówiąc. Gdyby dzieciak zapytał, a po co tutaj jestem to bym nie miał żadnej odpowiedzi. Idź do mamusi, a mamusia idź do tatusia. I tak to się kończy.
  24. 2 punkty
    Na 99% taki związek dwóch młodych ludzi i tak się wcześniej czy później rozpadnie. Tak że spokojnie możesz jej powiedzieć że nie chcesz dzieci. Znajdziesz sobie inną:).
  25. 2 punkty
    Może niezupelnie w temacie ale kiedyś się zastanawiałem nad pewnym ciekawym egzystencjonalnym pytaniem. Może niezwykle brutalnym, ale życie przeciez jest brutalne. Pytanie jest takie - czy dzieci mają obowiązki wobec własnych rodziców ? Odpowiedź potoczna (celowo nie używam słowa "matrixowa") jest taka - ależ oczywiście, dzieci obowiązki wobec rodziców mają, bo to własnie dzięki rodzicom są na tym swiecie. W tym momencie nalezy przeprowadzić odartą z pierdolimento analizę oparta na logice twardszej od diamentu. Moim zdaniem (moim, podkreślam) - dzieci wobec rodziców nie mają żadnych zobowiązań. Rodzice zas wobec dzieci - jak najbardziej. Bo dziecko bierze się na tym świecie z solidarnej i zgodnej współpracy obojga rodziców. Ojciec zapłodnił (zapewne dobrowolnie i najczęsciej celowo), matka zaś - zapłodnić się dała (zapewne również celowo i dobrowolnie) Dziecko tymczasem nic nie miało wspólnego z tym działaniem. Było tylko jego efektem. I dlatego obowiazek rodziców wobec dzieci istnieje i jest logiczny, zaś obowiązek dzieci wobec rodziców - jest co najwyżej dobrą wolą tychże dzieci i w żadnym razie nie może byc rozumiany jako przymus. Jest takie jedno, stare jak historia ludzkości powiedzenie - jakim dziecko ucina każdą dyskusję z rodzicami. Każdą. Po nim zazwyczaj dostaje w pysk. Bo na ten argument (niezwykle logiczny) nie ma żadnych kontrargumentów. A argument ten brzmi - "ja się na świat nie prosiłem" Niniejszy wpis nie ma na celu zniechęcanie do zajmowania się rodzicami kiedy ci potrzebują tego. Jestem od tego jak najdalszy. Chodzi tylko o to, żeby człowiek wiedział skąd się wziął, jakie były przyczyny jego powstania oraz to, że coś dla rodziców robi - to wielka z jego strony uprzejmość. Dokładnie odwrotna aniżeli obowiazek rodzica wobec dziecka - bo to rodzic to dziecko na świat powołał i jest - mówiąc kolokwialnie - "jak dupa od srania" by to dziecko utrzymać i tak ukształtować by dało sobie potem radę w samodzielnym życiu. A jesli rodzic otrzyma od dziecka pomoc na starość - to tylko dodatkowy plus. Sam na ile mogę pomagam własnej matce (ojciec nie żyje). To finansowo, to własnoręcznie, to coś załatwię. Choć mimo, że dzieci własnych nie mam - stosuje tu pewną zasadę (ktora matkę denerwuje). Mianowicie - staram się ją przekonywac by pewne sprawy (np urzędowe) uczyła się załatwiać sama. Bo całe życie tego nie robiła, załatwiał to nieżyjący już ojciec. I szczerze powiem, że efekty (może niewielkie) ale są. Zajmowanie się rodzicami na starośc jest odwrotnością zajmowania się dziećmi. Bo małe dzieci z roku na rok stają się coraz bardziej samodzielne. Tymczasem w wypadku starzejących się rodziców - jest dokładnie odwrotnie. Obciążenie rośnie.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.