Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/24/19 in all areas

  1. 86 points
    Bracia nigdy nie krzewcie prawdy bo w oczy kole. Wkurwiony jestem, wszyscy w końcu rozjechali się, po świętach i dobrze, wypierdalać z mojego życia. Pocisnąłem pod wpływem mojego kuzyna który wręcz płakał dosłownie że nie ma dupy chociaż by chciał. nawet tabletki 'niebieskie;' dałem jego żonie żeby było fajnie. okazało się że nie zaaplikowała do celowo, tylko schowała. Chłop płakał mi w mankiet jak to ma chujowo., później wylazł z niego biały rycerz jak pocisnąłem jego kobiecie że nie dba o męża w tych sferach. Wkurwiłem się, pocisnąłem jej że miała dziecko jako panna i znalazła betę żeby nie była panną z dzieckiem. Facet płakał mi w mankiet jak to ma chujowo i nikt go nie szanuje, zwłaszcza żona. Że on by chciał ale nie dostaje dupy, i nie jest to wina potencji. Uwierzyłem mu, pseudo męska solidarność, powiedziałem se że wytłumaczę jego kobiecie o co chodzi. W wyniku dialogu wyszło że powinna mu podziękować że on ją wziął ją z dzieckiem i to ona powinna klęczeć przed nim że on ją chciał. Za to dostałem parę sążnistych plaskaczy na ryj. Kobiety ją wspierały, ja zachowałem pomimo wszystkiego spokój," sam nie wiem jak mi się to udało". Powiedziałem tylko żeby wypierdalała z mojego domu. Wtedy włączył się biały rycerz który przed chwilą płakał mi w mankiet, kurwa jakie było to słabe, chciał mnie bić. kobiety go trzymały. Nigdy więcej, nie pomogę facetowi który jest gnojony i nie wie dlaczego, niech spierdala i topi się we własnym gównie, tfu a takimi frajerami. O te plaskacze nie mam żalu, to było tylko tępe wyrażenie emocji wobec prawdy którą stwierdziłem i okazałem. Baby to zrozumieją jutro, jak przemyślą, tak mają. Jutro dostanę do fejmu +10, bo się nie pierdolę, ale kurwa boli jak tępe jest społeczeństwo. Post piszę pod wpływem emocji, doradzam Wam Bracia nigdy nie oceniajcie innych, nie traćcie na nich życia, nie warto, obserwujcie i tyle. najśmieszniejsze jest to że obiecałem sobie że w nic się nie wpierdalam, ale jednak chciałem naprawić świat i wyszło jak zwykle. Tą 'kuzynkę' skreśliłem, zanim wyszła już się układała, podałem dłoń i to wszystko, ona już wie, niech spierdala. Jestem już spokojniejszy, ale tak jak na wstępie, trzymajcie mordę na kłódkę, wystarczy że wiecie o co kaman. Howgh!
  2. 69 points
    Zaliczyłem dzisiaj imprezę okolicznościową z mają aktualną pańcią. Impreza leci hihi hahah towarzystwo roześmiane i jakoś tak zeszło na seks i w trakcie rozmowy pańcia zrobiła sobie ze mnie podśmiechujki typu - rzuciła - masz małego - i hihihihi hahahaha. Myślała, że mi dopiecze pośmieje się itp. - towarzystwo HAHAHAHHA i patrzą na mnie. no to moja riposta była miazgą dla towarzycha bo myśleli że się nie odgryzę. - z uśmiechem na twarzy wypaliłem - mały czy nie duży czy nie - ale jak się ma wielką dziurę to i walec będzie za mały. Wszystkie pańcie nagle zamilkły - kilka aż powietrze nabrało i wydusiły z siebie - OOOOOOOOOO A pańcia poleciała szybko do niby kibla. Tak się załatwia głupie teksty pańci. Drugi raz się w towarzystwie namyśli zanim coś głupiego palnie. Miny psiapsiółek - bezcenne.
  3. 56 points
    Bracia, wyprowadziłem się. Był płacz, prośby, przepraszanie, ale byłem nieugięty. Szkoda, że tak to się skończyło, ale to ona wybrała tę drogę, dla mnie najważniejsze jest moje zdrowie psychiczne. Teraz jestem u siebie i odpoczywam. Dzięki Wam za wsparcie.
  4. 53 points
    Jako że dla większości kobiet mam absolutnie nieludzkie wymagania - czyli nie kłam, nie lataj na boki i nie wierć dziury w brzuchu - kolejny raz wypływam na niegościnne wody rynku matrymonialnego. Z racji tego postanowiłem, że to idealny moment, aby wylać wiadro moich kwaśnych przemyśleń, jakie to poronione mechanizmy cechują panny ze świata randkowania. Odstawmy na bok wszystkie kobiece abominacje, które mają najebane w głowie jak w torbie u cyganki i szukają faceta, który ma 3 metry we wzroście, milion w koncie bankowym i 30 w kiełbasie. Przejdźmy do etapu, gdzie mamy nawiązany kontakt, numer telefonu i załóżmy naiwnie, że kobieta jako-tako akceptuje nas i dobrowolnie odpisuje, mimo że nie łamiemy penisem taboretów i nie wozimy się Lamborghini za nasze pieniądze z modelingu. Teraz dopiero zaczyna się jazda. Ogólnie panie jak na czyste mastermindy manipulacji są zadziwiająco cienkie jeśli chodzi o jechanie na dwa fronty. Jest jeden facet, któremu są aktualnie podległe emocjonalnie i za nim podążają. Podkreślam: AKTUALNIE. Bo jest to rzecz, która potrafi zmienić się z godziny na godzinę. Jeśli jesteś na pierwszej lokacie panna sama będzie się do Ciebie zbliżać, angażować się, a przynajmniej nie utrudniać sprawy, kiedy starasz się jak cywilizowany, biały człowiek pchać sprawy do przodu. Zaprosisz na kawę, to przyjdzie. Zaproponujesz wyjazd nad wodę, to pojedzie, a może nawet zaproponuje, że zrobi do tego kanapki. Zaczniesz flirt, to podejmie grę. Wszyscy pozostali petenci poza tym jednym najlepszym królem wyścigu dostają zaangażowanie na ćwierć gwizdka albo wcale. Dla nich kobieta jakoś tak średnio ma czas. Ona to nie wie. A może nie dziś, a może nie ta pogoda, a może tamto, a może sram to. Zadzwoni, jak będzie akurat potrzebowała się wygadać, wyjdzie, jak opcja A, B i C się posypią albo - klasycznie - potrzebuje taksówki. Czasami trochę podkusi, trochę podflirtuje. Panny nie lubią marnować swojego czasu, ale chętnie zmarnują Twój. Trzymając jak najdłużej w niepewności, chociaż same doskonale wiedzą, że nic z tego nie będzie. Swoją drogą ta sama zasada działa w związkach. Jak nagle zaangażowanie panny gaśnie, namiętności nie ma, a jeszcze zapisuje się na jakąś siłeczkę, basenik, to możesz walić jak w tym, że jest jakiś Antonio Jebanito, a jak nie ma, to za chwilę będzie i wyciśnie Ci pannę jak cytrynę. Oczywiście panie jadą na wiele frontów nałogowo, mimo że robią to nieudolnie, a jeszcze nieudolniej maskują się tanią zasłoną dymną i racjonalizacją. Łatwo dać się zwieść zapewnieniom swojego “misiaczka”, ale każda kobieta, która nie wygląda jak skrzyżowanie cysterny majonezu i drutu kolczastego, ma wokół siebie jakiś wianuszek orbiterów, których eksploatuje. Klasykiem klasyków jest "to tylko kolega, jemu o nic nie chodzi", "z nim to tylko żartuję sobie" i palenie głupa, że ona nie widzi, że koleś próbuje dobrać jej się do dupy. One! Na co dzień dostrzegają sygnały w byle pierdołach, a w tak oczywistej sytuacji nie widzą oczywistego znaku, który nie tyle stoi przed nimi, ale obija je w twarz? One doskonale wiedzą, że goście próbują zakisić - mniej lub bardziej bezczelnie. Niektórzy goście, to potrafią latami odgrzewać kontakt do kobiety, bo może akurat trafią na chwilę słabości One sterują sobie tym wedle własnych potrzeb. Są panny mniej bezczelne, nie mówię, że nie, ale są też takie, które nadrabiają za trzy, wyciągając z tego systemu maksimum. Układając sobie życie wokół ładowania atencji męskim kosztem. A jak jeden się wyłamie... To co w sumie z tego? Tinder czy badoo idą w ruch. Chętny zamoczenia koleś jest jak tanie skarpety - łatwo dostępny i łatwo zastępowalny. Rozwiązanie w tym przypadku jest bajecznie proste. Jeśli widzisz, że sytuacja nie rokuje zbyt dobrze - podziękuj i ulotnij się z relacji. Kręcić się w miejscu można naprawdę długo, a panna do samego końca będzie paliła głupa, że: a). nie wiedziała, że to relacja romantyczna b). nie była gotowa c). wstaw cokolwiek. Generalnie szczera rozmowa i zdemaskowanie, że widzisz, że panna nie gra fair, najczęściej kończy się tym, że panna sama się ulatnia albo reaguje agresją. Po prostu poezja. Innym wartym uwzględnienia pomysłem jest to, aby utrzymywać kontakt i próbować randkować z wieloma kobietami jednocześnie. W końcu sam nie wiesz, czy pannie się nie odmieni i nie okaże się, że miesiąc randkowania na marne. No ale przecież to przywilej tylko dla kobiet. Ty nie możesz “mieć tylko koleżanek” i “żartować sobie” z nimi. Jak panna się dowie, to Cię świnią nazwie i co będzie? Koniec końców czasami jakaś kobieta się do Ciebie przylepi. Idziecie do łóżka i przynajmniej zaczynasz czuć się komfortowo, że coś znaczysz w jej oczach. Jazda próbna jest jednak krótka i natarczywe sugestie związku zaczynają Cię bombardować ze wszystkich stron. Ledwo przekroczyłeś dziwną grę, w której kobieta nie daje żadnych konkretnych odpowiedzi, pokonałeś wszystkich rywali, podczas gdy ona po prostu w tym wszystkim była, a już chce cię na wyłączność, już piszczy i wymusza deklaracje. Słowa nie docierają, wierci dziurę w brzuchu. Czasami wejdziesz w związek, a czasami okaże się, że kobieta niewiele ma do zaoferowania w zamian. I tak to się kołem toczy. Przez głównie nieprzyjemny proces podrywu i słone wody rynku matrymonialnego. Fajnie, że mogłem to z siebie wyrzucić. Jak ktoś ma podobnie albo widzi swój wartościowy sens w tym potwornie kwaśnym bełkocie zmęczonego babami człowieka, to fajnie. Mi czasami po prostu opadają ręce.
  5. 53 points
    Witam Na podstawie własnych bardzo ciężkich doświadczeń oraz tego co na tym forum przeczytałem w wieeeeelu wątkach, widzę jeden jedyny schemat (i pewnie każdy go widzi) w przypadku samotnych matek związujących się z bezdzietnymi singlami (być może jest inaczej jeśli facet również ma swoje dzieci, na pewno ma doświadczenie z dziećmi, więc wie czego się spodziewać). Czy zawsze musi to tak wyglądać? 1. Jesteś bezdzietnym singlem. Poznajesz wspaniałą kobietę, zainteresowana Tobą, super charakter, super się rozmawia, jednak ona jest samotną matką, wychowuje swoje 5-10 letnie dziecko (najczęściej jedynaka). Ale to Ci nie przeszkadza, bo ona jest taka super, że chcesz ją poznać bliżej. A dziecko? Cóż, nigdy nie miałeś nic wspólnego z dziećmi na co dzień, nie wiesz jak to jest wychowywać dziecko, ale cóż - chcesz się przekonać, może nie będzie źle? Chcesz sprawdzić, przecież na tym etapie nawet o tym się nie myśli. 2. Zaczynasz się z nią spotykać. Najpierw "na mieście" (bo nie wiedziałbyś jak się zachować w domu przy jej dziecku, w końcu nie masz żadnego doświadczenia z dziećmi). Jest super, świetnie się dogadujecie, ona ma cudowny charakter, chcesz więcej! Z czasem się spotykacie u niej w domu (lub u Ciebie) w te dni gdy nie ma jej dziecka, jest w babci lub u ojca, itd. Coraz bardziej się zachwycasz tą kobietą. 3. Seks. Najlepszy na świecie. W życiu nie spotkałeś tak otwartej kobiety. Zawsze ma ochotę. Zawsze wiele razy. Zawsze wszystkie możliwe pozycje. Seks z nią nigdy nie jest nudny, nigdy nie jest przewidywalny. Lepiej trafić nie mogłeś, jesteś nią zachwycony. Dla takiego seksu zaczynasz bardziej się starać, mimo że wiesz że seks będzie dopiero w weekend (jak nie ma jej dziecka) to cały tydzień jesteś gotowy dla niej robić wszystko, poświęcając swój czas, energie i pieniądze. 4. Ona coraz więcej opowiada o dziecku. Zauważasz, że dziecko to jej oczko w głowie, jest dla niej najważniejsze - to jest naturalne i normalne, ale Ty nigdy nie miałeś doświadczenia z dziećmi, więc nigdy nie patrzyłeś na to w ten sposób. Nie wiedziałeś że ze względu na dziecko, ona natychmiast może zmienić plany, zmienić swój nastrój, stać się zła, smutna, zajęta, czy też w ogóle odwołać wszystko. Teraz to widzisz - myślisz sobie: trudno, przecież to matka, muszę się do tego dostosować, dam radę. 5. Nadal spotkania z nią są super, nadal seks jest super, ale tak jakby jest trochę go mniej. Jeszcze tego nie zauważasz, ale coraz więcej spotkań zamiast flirtu i seksu, to opowiadanie o dziecku, żalenie się że coś w szkole nie tak, że dziecko znowu choruje, że u lekarza była taka kolejka, że w sklepie dziecko nic nie chciało sobie wybrać a przecież musi mieć nowe buty i tyle godzin w sklepach spędzili, że znowu ojciec dziecka odwołał w ostatniej chwili plany że je zabiera i Twoja kobieta jest wkurzona więc nie ma nastroju. 6. No właśnie. Ojciec dziecka. Coraz częściej ona o nim mówi, widzisz że jak on odwołuje "zabranie dziecka na weekend" czy coś takiego to ona już ma zły nastrój i seksu z Tobą nie będzie, widzisz że jak ona z nim musi się złożyć na jakiś większy wydatek dla dziecka i nie mogą się dogadać to ona już ma zły nastrój i seksu z Tobą nie będzie. Itd. Twoje plany się zmieniają przez jakiegoś faceta którego nawet nigdy nie poznałeś. 7. Ona zaczyna wymagać, żebyś w końcu zapoznał się z jej dzieckiem bliżej. Być może już kilka razy je widziałeś, nawet może rozmawialiście przez chwilę, no ale to była taka rozmowa jak dziecka z sąsiadem czy panem w sklepie. Ona chce żeby dziecko wiedziało że jesteś jej facetem. Ty sobie myślisz - kurcze, nie sądziłem że to tak szybko, czy się sprawdzę w takiej roli? To przecież odpowiedzialna rola, jej dziecko Cię obdarzy zaufaniem, zaprzyjaźni się z Tobą. Zastanawiasz się czy na pewno dasz sobie radę, czy jesteś wystarczająco odpowiedzialny by dbać o to dziecko, przecież zupełnie nie znasz się na dzieciach, nie wiesz jakie mają potrzeby, nie wiesz nic. Ale cóż - zakładasz że ona się tego domyśla, w końcu ona ma taki cudowny charakter. Otóż nie, ona się nie domyśla Twoich obaw. 8. Kolejny dobry seks, dobre obiadki, dałeś się przekonać. Zacząłeś regularnie ją odwiedzać w domu, prawie codziennie, dziecko już Cię poznało, nawet Cię polubiło, bo się starasz być fajnym kumplem dla tego dziecka. Co prawda popełniłeś wiele błędów nie wiedząc jak się rozmawia z dzieckiem w tym wieku, jakie może mieć zainteresowania czy potrzeby, ale mimo to dziecko Cię polubiło. Ona też wydaje się zadowolona że z dzieckiem się dogadujesz jak przychodzisz na obiadki czy kolacje. Więc w te dni gdy nie ma dziecka, seks jest nadal super a nawet jeszcze lepszy, tak dobrego seksu w życiu nie miałeś a widziałeś tylko na filmach. Myślisz że jednak się ułoży. 9. Znowu Cię uderza proza życia. Teraz nie tylko ona na spotkaniach we dwoje opowiada o problemach z dzieckiem (szkoła, choroba, czy też niegrzeczne zachowanie), ale codziennie sam widzisz to na żywo. Jesteś u nich na tych obiadkach czy kolacjach, a może nawet wspaniałomyślnie wymyśliłeś wspólny wyjazd na cały dzień i widzisz jakie to dziecko jest niegrzeczne, jakie rozpieszczone, jak rządzi swoją matką czyli Twoją kobietą. Tego jeść nie będzie, tutaj nie chce iść, tego robić nie będzie, w domu podnosi głos (matka na dziecko zresztą też), no typowy rozpieszczony jedynak. Wkurza Cię to. Widzisz błędy w wychowaniu (obiektywnie patrzysz, na chłodno, więc je widzisz). Coraz częściej jesteś świadkiem ich kłótni, krzyków tego dziecka, fochów tego dziecka, wymagań tego dziecka. Widzisz jak matka (Twoja kobieta) nie daje sobie rady na co dzień z tym dzieckiem, widzisz jak ona nie ma siły, jak się wkurza i teraz rozumiesz dlaczego często przestaje mieć ochotę na seks, na flirt czy jakikolwiek romantyzm. Po paru godzinach spędzonych z nimi razem, sam też przestajesz mieć ochotę na seks, jak słuchałeś fochów i kłótni dziecka. 10. Nie wiesz co robić, ale postanawiać pomóc w wychowaniu. Jesteś w końcu odpowiedzialnym facetem, zaangażowałeś się, według Ciebie dostajesz dużo w zamian (seks i obiadki), a widzisz jak ją męczy wychowanie dziecka to chcesz pomóc. Dziecko pół dnia męczy że koniecznie chce zjeść na obiad to i to? Ok, TY pojedziesz do sklepu, niech Twoja kobieta odpocznie. Dziecko chore, a ona zmęczona? Ok, Ty pojedziesz do apteki po leki, ona niech odpocznie. Dziecko sobie przypomniało późnym wieczorem, że na jutro do szkoły potrzebuje klej i papier techniczny? Ok, Ty pojedziesz do sklepu, ona niech odpocznie bo już późna godzina. Strasznie Cię to wkurza, ale ona oddaje Ci kasę za te zakupy, więc widzisz że jest uczciwa i porządna, jedyne co Ty tracisz to paliwo i swój czas. Już zrezygnowałeś z siłowni i z biegania wieczornego, bo przecież lepiej ten czas przeznaczyć na jej dziecko. 11. Ona się przyzwyczaiła, że pomagasz przy jej dziecku. Ty nadal myślisz, że robisz to bo możesz, a nie musisz. Pewnego dnia (normalnie tak jak całe życie) postanawiasz znowu pójść na siłownię, troche to zaniedbałeś bo jej dziecko było chore, ale już wyzdrowiało więc kupiłeś sobie nowe rękawice i buty i wracasz na siłownię. Chcesz nadrobić straconą formę, też dla niej, żeby miała fajnego faceta w łóżku. Ona do Ciebie dzwoni czy przyjedziesz do nich, Ty mówisz że nie bo lecisz na siłkę. No ok, mówi z lekkim fochem. Za parę kolejnych takich razy, już nie będzie lekkiego focha a wielki FOCH. Po co tracisz czas na siłownię, jeśli w tym czasie mógłbyś być u niej pod ręką i skoczyć do sklepu po coś dla jej dziecka lub po prostu zająć się jej dzieckiem w domu, gdy ona by sobie odpoczęła? Po co Ci ta siłka? To samo gdy zamierzasz spotkać się z kumplami, czy raz na parę miesięcy wyskoczyć do innego miasta na zlot (motoryzacyjny, sportowy, biegowy, czy inny jaki lubisz i na jakich bywasz całe życie). Więc zloty też zaniedbałeś, w ogóle całe swoje hobby zaniedbałeś. Bo ona wymaga żebyś był przy jej dziecku w tym czasie, a nie jakieś głupie hobby. Zastanawiasz się dlaczego, bo jak ją poznałeś to ona była zachwycona Twoim hobby i tym że ćwiczysz, biegasz itd, a teraz to hobby stało się przyczyną Waszych kłótni. 12. Skoro tyle robisz dla jej dziecka, poświęcasz swój czas i poświęciłeś swoje hobby (już je słabo pamiętasz, wypadłeś z obiegu, nie śledzisz w necie nowości na temat swojego hobby), to uznajesz że czas jej trochę poprzestawiać sposób wychowania dziecka - na taki który ułatwi jej życie i również Tobie. Czyli trzeba przestawić jej jedynaka żeby nie był roszczeniowym księciem (lub księżniczką) a po prostu zaczął być grzecznym dzieckiem. Zaczynasz swojej kobiecie mówić po jej każdej kłótni z dzieckiem, że powinna inaczej postąpić, że powinna być konsekwentna, że nie powinna dawać dziecku wchodzić jej na głowę, że dziecko nie może rządzić w domu. Dajesz rady jak powinna się zachować, bo Ciebie też zachowanie roszczeniowego krzykliwego dziecka wkurza. Co słyszysz w zamian? "TO NIE TWOJE DZIECKO, TY NIE MASZ DZIECI, NIE ZNASZ SIĘ, NIE WTRĄCAJ SIĘ". 13. Wkurza Cię to dziecko, wkurza Cię Twoja kobieta. Seksu już prawie nie ma, bo ona wiecznie wkurzona albo na dziecko albo na Ciebie. Nadal jednak musisz (już wiesz że musisz, a nie że możesz) poświęcać czas na jeżdżenie do aptek, do sklepów, do szkoły/przedszkola, wszystko dla jej dziecka. Nie pamiętasz kiedy był ostatni romantyczny wieczór we dwoje, bo teraz nawet gdy jesteście sami (a dziecko u ojca) to ona pierze i prasuje ciuchy dziecka, a Ty pomagasz robić wycinanki z papieru kolorowego na poniedziałek do szkoły. Potem ona jest zmęczona i nie zapali świec w całym mieszkaniu do ostrego seksu, a po prostu pójdzie spać. Nie w seksownej bieliźnie, a w tym brudnym szerokim dresie bo sprzątała pokój dziecka, a że dziecko bałaganiarz i ma w dupie jej uwagi co do samodzielnego sprzątania, to sam rozumiesz że jest zmęczona. 14. Zaczynasz ją okłamywać. Potajemnie wróciłeś do swojego hobby, potajemnie spędzasz czas w internecie by znowu być na bieżąco ze swoją branżą, ze swoim hobby, z siłką i innymi rzeczami które zawsze Cię interesowały. Jakby się dowiedziała że tyle czasu znowu na to tracisz, to by się wkurzała. Dlatego ją okłamujesz. Co znaczy, że musisz kręcić gdy ona pyta co robiłeś całe przedpołudnie w niedzielę sam bez nich, a gdy Ty kręcisz to ona tym bardziej się wkurza. 15. Zastanawiasz się dlaczego jesteś z kobietą z którą już nie ma dobrego seksu, ani choćby żadnych romantycznych chwil, z którą nie rozmawiasz o wszystkim tak jak dawniej, bo teraz gadacie tylko o jej dziecku? Dlaczego Twoje weekendowe plany psuje ojciec jej dziecka, jakiś facet którego nigdy nie poznałeś, jest Ci obcy, więc nic do niego masz, ale jego zachowanie psuje nastrój Twojej kobiety i może o 180 stopni zmienić jej plan na weekend? Dlaczego musisz kłamać i w ukryciu poświęcać czas na swoje hobby, a kiedyś mogłeś się nim chwalić i wręcz opowiadać o tym jakie to hobby jest dla Ciebie ważne? I dlaczego jak jesteś zmęczony po całym dniu w swojej pracy to zamiast odpocząć, musisz jechać do pięciu sklepów po rzeczy dla dziecka? Przecież nie masz swojego dziecka... przecież nawet nie znasz się na dzieciach... przecież nie raz od niej usłyszałeś "nie wtrącaj się, to nie Twoje dziecko". Przecież... CHCIAŁEŚ TYLKO SPRÓBOWAĆ CZY DASZ RADĘ BYĆ W ZWIĄZKU Z DZIECKIEM, to miała być tylko próba, a nie decyzja że "tak, ślubuję temu dziecku wierność na całe życie". 16.. 17. 18. 19. 20... Kolejne punkty to Twoja chęć ucieczki z tego związku, Twoje próby ucieczki a jednocześnie Twoje gryzące Cię sumienie, że przecież to dziecko Cię polubiło, ze zawiedziesz dwie osoby jeśli odejdziesz, Twoje nieprzespane noce, brak energii na cokolwiek, brak nastroju, wkurzenie na cały świat i samego siebie, ogólnie męczarnia. A jej strony? Ona po prostu Ci zrobi piekło. Płacz, krzyki, telefony, smsy. Będzie Cię wyzywała od najgorszych, pisała najgorsze rzeczy o jakich nigdy byś nie pomyślał, oskarżała o rzeczy których nigdy nie zrobiłeś i byś nie zrobił. A jednocześnie będzie mówiła jak bardzo tęskni za Tobą. Albo że dziecko tęskni. A ona nie chce Cię znać. Zwariujesz i zgłupiejesz. ps. to wersja light o tych (i o mnie) którzy nie zdecydowali się na wspólne mieszkanie, bo jeśli ktoś przyjął do swojego mieszkania matkę z dzieckiem... to... sami się domyślcie... Jeszcze są tacy których ona namówiła na wspólne dziecko... zapomniałem napisać takiego punktu że w pewnym momencie związku ona zacznie Cię namawiać na wspólne dziecko...
  6. 52 points
    Zainspirowany (negatywnie ale jednak) wpisami Brata @Analconda i Jego podpisem postanowiłem założyć wątek, gdzie zachęcam Braci do oświecenia wspomnianego Brata i innych w temacie bycia "przegrywem". A powodem owego bycia wielkim przegranym ma być brak seksu... 🤦‍♂️ Poważnie myślę, iż ten post powinienem zaproponować na ścianę hańby, żeby ludzie wiedzieli, iż takie myślenie jest hańbą dla siebie samego i każdego mężczyzny. Człowieku. Napisz mi proszę CO TAKIEGO szczególnego Twoim zdaniem wygrywasz przez owo ruchanie? Przykładowo właśnie obserwowałem z okna jak dwa psy się ruchały (właściwie pies i suka) i ów pies po stosunku mi na wygranego nie wyglądał. Ja też, gdy ostatnio baraszkowałem to nie przypominam sobie aby jakiekolwiek szczególne wygrane na mnie po tym wiekopomnym wydarzeniu spłynęły. Właściwie to nawet w pamięci mi nie utkwiło 99% moich stosunków - tak dużo wygrywam w nich. Tak samo jak nie pamiętam 99% moich obiadów. Choć w sumie obiady są znacznie ważniejsze. Za to bardzo dobrze pamiętam: - narodziny moich córek - zarobioną znaczną sumę pieniędzy - rozwód - pierwszą pracę i pierwszy sukcesem zakończony projekt - otwarcie własnej firmy - pierwszą wielką porażkę - poważną chorobę i wnioski, które dzięki temu wyciągnąłem - 10 najlepszych przeczytanych książek - pierwsze wejście na górę z przyjaciółmi - kupno pierwszego samochodu za własne pieniądze - zasadzony las - pracę w polu i przy budowie domu z moim ojcem + kilka innych Powyższe to wydarzenia, dzięki którym wiele wygrałem i się nauczyłem moim zdaniem. I jakoś nie mają nic wspólnego z ruchaniem (poza córkami i rozwodem) a uważam, że właśnie dzięki nim jestem "wygrywem". Żaden z odbytych w moim ponad 40-letnim życiu stosunków nie powoduje u mnie myślenia o sobie jako o kimś wygranym. Opamiętaj się i nie karz samego siebie myśleniem, iż przegrałeś cokolwiek, gdyż nie umieściłeś dotychczas swego penisa w pochwie kobiety (bo tylko do tego się to sprowadza).
  7. 50 points
    ...ale tak naprawdę niewiele (że pozwolę sparafrazować Marka Twaina) Tak moi drodzy, byłem "trzy ćwierci od śmierci". Wskutek splotu pewnych okoliczności znalazłem się na SORze w zeszłą środę. Ocknąłem się w poniedziałek rano na szpitalnym OIOMIE w stanie kompletnego oszołomienia i fantasmagorycznym widzeniem otoczenia. Opis rzeczywistości zastanej zasługuje na odrębną opowieść. Obudziłem się z myślą o mojej dziewczynie, a trzymany za rękę przez moją mamę. Widząc jej oblicze pokojarzyłem (z grubsza ledwie) okoliczności i sytuację. Chcąc ją chyba trochę rozweselić a poniekąd się przejęzyczając słowami; "witaj wśród żydów" zamiast "wśród żywych". Ledwie mogę wydobyć głos (po intubacji) co skrzętnie wykorzystuje sadystyczna część personelu a to udając że nie widzi nie słyszy. Do tego mam lekką afazję - w głowie mówię czasem inne słowo niż słychać. Jak w jakimś pierdolonym koszmarze, nie potrafisz nikomu przekazać składnie żadnej myśli. Po dwóch koszmarnych dniach świadomości na OIOMie dnie doszedłem na tyle do siebie, że mogli mnie przenieść na normalny oddział. Nie wiem czy jest naprawdę normalny, czy to raczej jakaś podpucha bo właśnie leżę i piszę tego posta np. wśród naprzemiennie wykrzykiwanych 'Jahwe, Karol, Celina" których to chce poddać pod sąd partyjny albo od razu siekierą ich!. Piguły niższego rzędu i personel obsługowy są tu prawie w 100% rosyjskojęzyczne. Tezę o szaleństwie tego miejsca potwierdzać może opierdol jaki zaserwowała personelka pacjentowi, oczekując że zgłosi kupę w pampersie zanim ją zrobi, bo przecież ona tu pół godziny temu już była! Od razu przy pierwszej możliwości zadzwoniłem do dziewczyny, i usłyszałem szlochanie "R-next, bałam że już nigdy Cię nie usłyszę". Dawali mi max 20% szans na samo przeżycie. Dodatkowy bonus jest taki że szanse na usterki w mózgu były odwrotne (tym sposobem daję sobie glejt na wypisywanie pierdół! Czyż nie jestem genialny?!. Nie przehandluję ani mojego anioła stróża ani mojej dziewczyny, bo to najlepsze i najpiękniejsze (choć nie obraź się aniele, że nic z tego ;)) istoty. Jeśli ktoś jest innego zdania, rozstrzygnijmy to pojedynkiem na ubitej ziemi i niechaj ma ze sobą miecz. Ja wezmę rewolwer (właściwe zarządzanie ryzykiem ;)) Dziś zrobiłem pierwsze dwa kroki. A dotychczas chodzenie wydawało się takie naturalnie proste. Nie mogąc spać robię ćwiczenia izomeryczne. Mam za dużo do nadrobienia, żeby marnować czas. Najczęściej słyszę wyrazy zdziwienia na temat tempa poprawy stanu. Myślę że jest w tym spora zasługa tych, którzy się za mnie modlili (a wiem kto ;)) i im z całego serca dziękuję. Nie ustawajcie
  8. 50 points
    Nikole Teslę chyba każdy zna, nie każdy jednak może trafił na jego wypowiedzi odnośnie "wyzwolenia" kobiet Tłumaczenie moje, wypowiedzi wyszukiwane po internetach, z wywiadu dla jakiejś gazety. Zainteresowanych braci zapraszam do lektury Zawsze myślałem o kobiecie, jako o istocie posiadającej te delikatne cechy umysłu i duszy, które czyniły ją, pod tym względem, o wiele lepszą od mężczyzny. Mówiąc obrazowo, stawiałem ją na wysokim piedestale i ceniłem ją, ze względu na pewne ważne atrybuty, wyżej niż mężczyznę. Czciłem u stóp istotę, którą sam wyniosłem do tej wielkości i jak każdy, prawdziwy wierny czułem się niegodny obiektu moich uwielbień. Teraz to już przeszłość. Świat doświadczył wielu tragedii, ale w moim umyśle największą z nich wszystkich jest obecna ekonomiczna kondycja, w której kobiety dążą przeciwko mężczyznom i wielu sytuacjach rzeczywiście udaje im się uzurpować swoje miejsce, w profesjach i przemyśle. Kobiety, stają się silniejsze od mężczyzn, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Kobieca, zdeterminowana konkurencja z mężczyzną w świecie biznesu, niszczy niektóre z najlepszych tradycji - rzeczy, które stanowiły ważne czynniki, w wolnym lecz znaczącym rozwoju świata. Praktycznie wszystkie wielkie osiągnięcia mężczyzny, aż do teraz, były zainspirowane jego miłością i oddaniem do kobiety. Mężczyzna aspirował do wielkich rzeczy, bo jakaś kobieta w niego wierzyła, bo chciał on panować nad jej uwielbieniem i szacunkiem. Z tych powodów, za każdym razem, wałczył o nią, ryzykował swoim życiem i wszystkim co miał. Być może samiec jest bezużyteczny w ludzkim społeczeństwie. Mogę szczerze przyznać, że nie mam pojęcia, czy kobiety zaczynają to w ten sposób odczuwać, a istnieje dobitny dowód, że tak właśnie jest - a w takim razie wchodzimy w najokrutniejszy okres historii świata. Nasza cywilizacja spadnie do ustroju znajdującego się wśród pszczół, mrówek i innych insektów - ustroju w którym samiec jest bezlitośnie zabijany. W tym matriarchalnym imperium, które zostanie ustanowione, samice będą rządzić. Jako że samica zacznie dominować, samce będą na jej łasce. Są oni uważani za ważnych jedynie jako czynnik w ogólnym schemacie kontynuacji życia. Skłonność kobiet do odpychania na bok mężczyzn, do wypierania starego ducha współdziałania wraz z nim w obliczu wszystkich spraw życia, jest dla mnie niezadowalająca. Kobieca niezależność i jej spryt w osiąganiu tego, czego pragnie w świecie biznesu niszy męskiego ducha niezależności. Stary ogień, którego kiedyś doświadczał będąc w stanie osiągnąć coś, co wzbudziłoby i zatrzymało kobiece oddanie, zmienia się w popiół.Kobiety nie zdają się dziś w ogóle chcieć takiego obrotu spraw. Wydają się chcieć kontrolować i zarządzać. Zamiast spoglądać na mężczyznę, kobiety chcą, żeby to on spoglądał na nie. Zastanawiam się nad tym zapytaniem nie tylko z punktu widzenia mężczyzny. Zastanawiam się nad punktem widzenia kobiet. Rozważając każdą zmianę, naturalnie deliberujemy nad wynikami, które mogą podążać za tą innowacją. Jeden ze skutków, który przychodzi mi do głowy, jest bardzo żałosny. Sama kobieta jest tak naprawdę ofiarą, a nie - tak jak uważa - zwycięzcą. Zadowolenie jest nieobecne w jej życiu. Jest ambitna, często ponad swoje naturalne przysposobienie, by pozyskać rzeczy, których pragnie. Wielokrotnie zapomina też, że nie każda kobieta może zostać "prima donną" czy gwiazdą filmową. Niezadowolenie kobiet sprawia, że dzisiejsze życie staje się bardziej stresujące. Wielki ton nadawany egzystencji przez ludzi, którzy są niespokojni i niezadowoleni, tym że nie udaje im się osiągnąć rzeczy całkowicie nieproporcjonalnych do zdrowia czy talentu, którymi obdarzyła ich Natura, jest zły dla świata. Wydaje mi się, że kobiety są niekoniecznie szczęśliwe w tej nowo odnalezionej wolności, w konkurencji, którą tak usilnie prowadzą przeciw mężczyznom, w biznesie, zawodach czy nawet sporcie. Pytanie, które naturalnie narasta, brzmi: czy same kobiety zyskują, czy też może tracą. Malkontenctwo jest dla dziwaków i nienormalnych ludzi. W dzisiejszych czasach zdaje się istnieć ich spora ilość. To jeden z powodów, dla których trzymam się z dala od tłumów. Publiczna, albo pół publiczna postać staje się celem wszelkiego rodzaju ataków i nieprzyjemnych wiadomości.np. często otrzymywałem różnego rodzaju wiadomości, wiele z nich to listy od dziwaków grożących mojemu życiu, dlatego że przeczytali gdzieś o moich eksperymentach mających na celu stworzenie błyskawic. Pisali, że chcę użyć tych błysków by ich zabić! Wydaje mi się że cokolwiek, co prowadzi do tego wielkiego malkontenctwa, które obserwujemy dziś na każdym kroku musi źle wpływać na nasze życie. Kobiety, które są poruszone swoimi ogromnymi ambicjami, by pokonać mężczyznę w jego grze, tym samym tracą coś, co koniec końców znaczy o wiele więcej - według mnie - od tego, co mogłyby dać puste osiągnięcia w interesach.Historia dała nam wiele przykładów o cudownych wpływach wywartych przez nadzwyczajne kobiety. wśród nich były matki wspaniałych mężczyzn, ale ich wpływ nie leżał w determinacji by przewyższyć mężczyznę, albo z nim konkurować. http://anengineersaspect.blogspot.com/2011/07/nikola-tesla-mr-tesla-explains-why-he.html
  9. 49 points
    Panowie, ale nawet po spełnieniu wszystkich wymagań to jest dalej ruletka. U kobiet nowe żądania się nie kończą nigdy. Masz kasę, zaliczone. Masz wzrost, zaliczone. Nie masz czegoś i ci zrobi piekło. Uzyskasz to. Coś nowego, nie masz, znowu piekło. To się nie kończy. Do jachtu baba się przyzwyczai w pierwszej sekundzie. To już będzie za mało. Ale przecież tamten twój kolega ma większy jacht od twojego, lepsza marka. I nie mówcie, że tak nie będzie, bo kurwa będzie. Kojarzycie na pewno wyraz drobnego, subtelnego niezadowolenia w oczach kobiety, wbijanie w poczucie winy, bo czegoś tam nie zrobiłeś. Tak mają bogaci, biedni, wysocy, wysportowani, wszyscy mężczyźni. Mężczyźni mają ten problem, że właśnie nie potrafią odpuścić do końca, a to jedyne sensowne rozwiązanie na dzień dzisiejszy. A my tutaj analizujemy, kurwa, jaki to ma sens? Mówię od dawna. Postawmy na tematy, które nam, mężczyznom dadzą realny, twardy rozwój. Przestańmy mówić o kobietach w ogóle. Skupmy się na sobie, na własnych marzeniach, w których nie ma miejsca na kobiety i ich oczekiwania. To mój drobny apel. Z de facto obcej osoby, nieznajomego wymyślamy sobie wielką miłość, romantyczne uniesienia. A kobieta to przecież kurwa obcy, totalnie obcy człowiek. Czy z seksu jest, aż taka przyjemność, aby oddawać majątek, spełniać oczekiwania dodatkowe, cokolwiek robić? No kurwa nie bardzo. Ja nie kumam tak samo mężczyzn, jak kobiet szczerze mówiąc. Te wszystkie tematy, żale, kurwa, jebać to. Zajmijmy się sobą.
  10. 48 points
    Oczywiście mamy masę przykładów z życia. Chciałem niemniej podzielić się postem, na który trafiłem przypadkiem - szukałem czegoś w google i wyskoczyło to. Tak się składa, że to akurat idealne odwzorowanie problemu poruszanego m.in. przez redpill. http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=421089&post=421089&sortuj=&cale=1 W skrócie: pani jest fanką zakrapianych imprez. Chleje wódę, skacze po kutangach (tego nie napisała, ale można się domyślać). I nagle następuje "olśnienie" : Oczywiście wcześniej Pani nie potrzebowała kogoś, do kogo można wracać i z kim można porozmawiać. Ta potrzeba pojawia się nagle. Pani doznaje olśnienia po powrocie z ostrej biby. wcześniej "miała trzy lata chłopaka", ale spuściła go do kibla i niezbyt żałowała tego faktu: Pani jest oczywiście wybredna - hipergamia pełną gęba, o czym sama wspomina: Czyli: Pańcię interesowali tylko panowie o SMV znacznie wyższym od jej własnego. Standard. I dalej: To jest to, czego nie mogę strawić w takich paniach. Dla nich dziecko to żywa zabawka, której zapragnęły, bo zobaczyły jakiś urywek czyjegoś macierzyństwa/ojcostwa w stylu "ale śliczne bobo w wózku, JA TEŻ CHCĘ! TERAZ JUŻ NATYCHMIAST". Jak nowe buty na wystawie. I nagle następuje odwrót o 180 stopni: Bo pani ponosiła czyjeś bobo na rękach. Mimo, że deklarowała, że dotąd uwielbiała chlanie i inne: 😂 CYK. Nagle Pani nie chce. Nagle Pani jest nieszczęśliwa. Ma być bobo. Kropka. Panowie zwykle się o to nie wkurzają, nawet Chad umie przyjąć odmowę, więc wniosek może być tylko jeden: Pani miała naprawdę wybitną reputację, o czym wiedzieli wszyscy 😂 I konkretnego Pana zabolało, że akurat jemu odmówiła - skąd miał wiedzieć, że nastąpiła transformacja w Przyszłą Panią Domu? 😁 Przyszła Pani Domu ma standardy, o czym przekonał się nieszczęśnik: Któremu 3 miesięce proponowano orbitowanie i trzymanie za rączki, seks? wykluczone, chłopaczku. Chcę Cię najpierw dobrze poznać. To krótko, za krótko. Nie mam wszak jeszcze kodu PIN do Twojej karty kredytowej. I teraz Pani jest sama AŻ pół roku. I zgodnie z kobiecą logiką, pierwsza się nie odezwie. Chcąc kogoś poznać - będzie siedzieć i cierpliwie patrzeć w ścianę. W końcu to facet ma ją poderwać. Wyrażenie kimś zainteresowania, zachęcenie, etc. jest poniżej jej godności. 😄 I nadchodzi filozofia: Pani może mieć preferencje równolatków (w końcu nie ma jeszcze trzydziestki, więc jeszcze może 😂), ale równolatkowie mają ją gdzieś. Upsik! Pani pierwszy raz w życiu dostrzega na horyzoncie ŚCIANĘ. .. a ja nie mogę być gorsza, muszę mieć taki sam status na fejsbuku. I finał całego myślenia. Pani nie "chce kogoś poznać", bo to drugorzędne. Pani chce gromadkę dzieci. Jak "kogoś pozna" po 40. , to już się nie liczy, bo na gromadkę dzieci będzie za późno. Pani musi poznać kogoś JUŻ, żeby zrobić gromadkę dzieci. Zabawna historyjka, ale niestety standard i to jest idealne zobrazowanie tego, co przedstawia się w nieco wyolbrzymiony sposób: najpierw chlanie i przygodny seks, potem związki "po mojemu" czyli 8 miesięcy bez seksu "ale z przytulaniem", potem czekanie na adoratora (przecież sama się nie odezwę!). Następnych etapów Pani nie przeżyła, ale pewnie nadejdą, a będzie to: rosnąca desperacja, rezygnacja z wymagań (a niech już będzie starszy! dobra, dam dupy wcześniej! żeby ktoś w końcu się znalazł), finalnie - próby naciągnięcia na dziecko, od perswazji po dziurawienie gumek złowionego na dyskotece Sebixa. Smutne. I to jest Matrix właśnie, Panowie. Jak to dobrze, że wiemy, jak to wygląda...
  11. 48 points
    Jako właściciel forum, chciałbym życzyć Braciom wszystkiego tego, co sprawi że będą spełnieni, radośni, spokojni, a życie nigdy już ich niczym nie zrani. Chciałbym też podziękować wszystkim Braciom, że swoją tu obecnością, radą i wsparciem, pomagają cierpiącym którzy przybywają na nasze forum, by zasięgnąć porady, ratującej często życie, zdrowie czy majątek. Składam ostrożnie życzenia - a dlaczego, o tym powiedziałem w audycji do której zapraszam:
  12. 46 points
    Stan ludności w dniu 31. sierpnia 2018: 38 milionów 411 tysięcy. W tym mężczyzn: 18 milionów 582 tysięcy. Liczba zarejestrowanych użytkowników (w tym kobiety oraz mnóstwo nieaktywnych kont) na forum braciasamcy.pl (na dzień 03.01.2020, godz. 14:40): 8302. Procent (i tak zawyżony), jacy zarejestrowani użytkownicy stanowią w całkowitej liczbie mężczyzn w Polsce: 0.04467764503282747%. Spokojnie, dziewczyny, nie zabraknie wam frajerów do dojenia. Naprawdę. Możecie nas zostawić w spokoju. Taka malutka kropelka nie zmieni biegu rzeki. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  13. 46 points
    @Lethys przesadzasz. JA znam Pan zainteresowania. Kinomatogtafia, czyli: Netflix HBO Go M jak miłość Pierwsza miłość Social media: Facebook, Instagram, Mesenger, Whats Up. Rzemiosło: Robienie hybryd. Kulturoznawstwo: Piwo lub wino z psiapsiulka w domu. Szukanie innej gałęzi. Markting, ekonomia, handel: Aliexpress Avon Oriflame Zalando Jak by się tak dobrze przyjrzał jeszcze by się coś znalazło
  14. 44 points
    @rarek2 Musisz być po prostu szybszy. Nastepnym razem Ty spierdalaj ze sklepu.
  15. 44 points
    Po myślnikach stawiamy spację, po trzykropkach również, a zdania kończymy kropką. Zapoznanie się z interpunkcją w różnorakich wyliczeniach również może się pani przydać, proszę uprzejmie: https://www.ekorekta24.pl/interpunkcja-w-wyliczeniach-przecinki-sredniki-a-moze-nic/ Brakuje w pani wypowiedzi również dwóch przecinków. Sugestia: gdy otwarcie szukamy drzazgi w cudzym oku, należy wielokrotnie upewnić się, że na pewno wyjęliśmy belkę ze swojego. ☺️ Z wyrazami szacunku, Ważniak
  16. 42 points
    Niestety youtube natychmiast za taką audycję skasowałby mi kanał, więc wrzucam na samiectv. I skoro ktoś z Braci gratuluje Pani twierdzącej że Polacy mordowali żydów, i tego że teraz jej stwierdzenia staną się znane na całym świecie (skoro nawet Polka o tym mówi, to pewnie to prawda), co na pewno wpłynie na 447... to ja mogę wyrazić swoją niechęć dla tego rzekomo wielkiego dla Polaków zdarzenia. Moim zdaniem ta nagroda nie jest przypadkiem, ma posłużyć do zwiększenia nacisków na Polskę w sprawie zapłacenia 300 miliardów dolarów... no ale ludzie nie łapiący przyczyn i skutków się cieszą, nie rozumiejąc że stryczek się zaciska. https://samiectv.com/2019/10/10/nobel-dla-pani-olgi-tokarczuk-jest-nieszczesciem-dla-polski-i-polakow-samiectv-pl/
  17. 42 points
    Kiedyś opisywałem tutaj przypadek mojej koleżanki (singielka,32 lata) z pracy, która się czepia wszystkich, a w szczególności facetów i publicznie ich wyśmiewa i stara się w oczach innych koleżanek ośmieszyć każdego faceta w pracy. O tutaj o tym pisałem. I dzisiaj mieliśmy "ciekawą" rozmowę, oczywiście publicznie przy innych pracownikach, na tyle ciekawą że stwierdziłem że muszę to napisać na tym forum. Jesteśmy wszyscy na przerwie, pijemy kawe, gadamy na luźne tematy, oczywiście ona przoduje w opowiadaniu o sobie z cyklu "co to nie ja" - akurat się chwaliła że często chodzi na siłownię. Ok, wszyscy słuchamy, nikt się jej nie czepia, normalna rozmowa. Nagle ona się zwraca do mnie przy wszystkich: "a Ty też powinieneś zacząć chodzić na siłownię, faceci to naprawdę lenie" Ja odpowiadam "a czemu się mną interesujesz? ja sportu uprawiam więcej niż Ty" Ona: "taaa, chyba siedząc w domu" Ja: "nie, nie jestem Tobą" Ona: "a co Ty taki niemiły jesteś?" Ja: "to Ty wiecznie się czegoś czepiasz" Ona: "aaa bo mnie wkurzasz" Ja: "ja Cię wkurzam? czym?" Ona: "Bo nie masz dziecka ani żony! Ożeniłbyś się, zrobił dziecko, to byś w końcu żył normalnie!!! Wkurzają mnie tacy faceci co tak żyją jak Ty bez zobowiązań" Padłem. Ale pociągnąłem temat dalej. Ja: "ja nie narzekam na swoje życie, ale to Ty już w tym wieku powinnaś mieć dziecko i męża, skoro tak uważasz " Teraz ona padła. Coś tam pod nosem powiedziała i wyszła.
  18. 42 points
    Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Przegryw, stulejarz, szaraczek... chuj mnie to obchodzi, jak mnie ktoś tak nazwie. Sam tu trafiłem wychodząc z największego życiowego koszmaru, który zafundowała mi taka jedna pizda zwana moją byłą żoną. Dzisiaj ta pizda wydzwania, błaga o przebaczenie a zablokowana nasyła pół rodziny po prośbie. Więc? Kto tu jest przegrywem? A forum pomogło mi bardziej, niż najlepszy przyjaciel.
  19. 42 points
    Długo na to czekałem i się doczekałem. Zrobiłem sobie nowy uśmiech. Zdjęcie przed i po. Nawet nie wiecie jaki jestem dzisiaj szczęśliwy, w końcu mogę normalnie się uśmiechać po 3 latach.
  20. 42 points
    Panowie, jest nadzieja dla nas ojców i dziś właśnie się o tym przekonałem. Jakiś czas temu pisałem o mojej byłej żonie, której totalnie odbiło po tym, jak dołączyła do mnie w Polsce moja kobieta - Afrykanka. Zaczęło się nastawianie przeciwko mnie naszych dzieci, utrudnianie kontaktów a także pomówienia, wyzwiska i wykpiwanie mojej kobiety w wiadomościach wysyłanych przez nią do moich znajomych. Równolegle w sądzie rodzinnym założyła sprawę o uregulowanie moich kontaktów z dziećmi (czytaj: sprawę o wyjebanie ojca z życia dzieci), której kluczowym elementem było żądanie, by moja czarnoskóra dziewczyna broń boże nie oddychała nawet tym samym powietrzem co dzieciaki, nie miała do nich dostępu i w ogóle najlepiej bym ją kneblował i zamykał w piwnicy na czas odwiedzin dzieci u mnie udając, że mieszkam sam, co by ich nadmiernie nie stresować. Moje kontakty natomiast z trzech weekendów w ciągu miesiąca miały się sprowadzić do niespełna 12 godzin miesięcznie rozbitych na dwa dni. Dziś była rozprawa. Nigdy wcześniej się tak dobrze nie bawiłem. Sędzina (tak, pani sędzia, rodzaj żeński) rozjechała moją ex żonę na placek niemalże tak, że po ścianach krew tryskała. Laska przepierdzieliła dosłownie wszystkie swoje postulaty, ja dostałem dużo większą swobodę kontaktów z dzieciakami i pełne przyzwolenie na kształtowanie rozwoju relacji mojej kobiety z dziećmi (z czego akurat nie chcę korzystać, ale to temat na inną opowieść). Wszystko to grzecznie, stanowczo i w białych rękawiczkach. Nawet nie musiałem specjalnie argumentować. Sędzina (Pani Sędzia - przez duże "P" i duże "S") wiedziała wszystko. I zaorała alienatorkę. Zwieńczeniem dzieła zniszczenia było zobowiązanie matki dzieci do współpracy z psychologiem dziecięcym w celu ponownego otwarcia naturalnej ciekawości dzieci na obcą, afrykańską kulturę mojej dziewczyny. Powód: wcześniejsze rasistowskie zachowania matki i babci dzieci względem mnie, moich zagranicznych kontrahentek a także mojej partnerki. Aż śmiać mi się chciało, kiedy moja ex z całą mocą i stanowczością (i totalnie wbrew przedstawionym dowodom jej rasizmu) stwierdziła, że ona nigdy nie nastawiała dzieci przeciwko osobom innego koloru na co Sąd stwierdził, że "to świetnie, to nie będzie pani miała problemu z wypełnieniem zobowiązania". Zobowiązanie wpisane w ugodę i do protokołu. Sama sprawa zaś została umorzona. I teraz panowie, kilka rad dla Was, jeśli chcecie. Mi pomogły: - "ugryzienie" problemu na sali sądowej od strony potrzeb dzieci a nie potrzeb ojca, na zasadzie: "mój syn potrzebuje regularnego kontaktu z mężczyzną" a nie "lubię z synem spędzać czas". W praktyce sprowadza się do tego samego, ale sądu nie interesuje nasza osoba. Kluczowe jest dobro dziecka i z jego perspektywy trzeba argumentować swoje stanowisko. - spokój, spokój i jeszcze raz spokój, brak ataku na matkę, ewentualnie spokojne stanowcze odnoszenie się do faktów, - szacunek do sądu. Tu chyba moja ex przegrała już na wstępie, robiąc kwaśne miny i gadając do sądu jak do sprzedawczyni. To mocno kontrastowało do mojego "tak, wysoki sądzie", "nie, wysoki sądzie", "trudno mi powiedzieć, dlatego zdaję się na mądrość wysokiego sądu" itd. - doskonałe zorientowanie w potrzebach dzieci, które czerpię z wywiadówek i regularnych spotkań z dziecięcym psychologiem, - wielokrotnie deklarowana chęć współpracy z matką (w pismach procesowych i na sali sądowej), - dowody z ostatnich dwóch i pół roku - korespondencja, paragony, zdjęcia. Taka sugestia - zbierajcie wszystko, co macie i nie wywalajcie niczego. Nawet paragonu z Pepco na szampon dziecięy za 3zł. Ja dzięki temu byłem w stanie udowodnić, że mojej ex żonie regularnie odbija na tle rasistowskim, dysponując argumentami z trzech lat włącznie i że regularnie dbam o dzieciaki reagując na sytuacje kryzysowe. Życzę powodzenia braciom będącym w sytuacji podobnej do mojej. Idę otworzyć szampana 😉
  21. 41 points
    Miesiąc. Jeden miesiąc. Gdyby wszyscy mężczyźni symultatywnie zmówili się i przestali aktywnie partycypować w rzeczywistości, to tyle czasu by wystarczyło, żeby cały ten śmieszny świat pierdolnął. Śmieciarze, kierowcy tirów, kucharze, złote rączki, mechanicy, inżynierowie, programiści, budowlańcy, piloci itd., itp., oraz crème de la crème naszej cudownej płci, czyli biali rycerze - wszyscy jak jeden mąż nie robią nic przez jeden miesiąc, oddając się temu, czemu tylko ich strudzone dusze chcą. Co by się wydarzyło? Śmieciarze Dżesice życie płynie jak w bajce, jednak pewnego dnia zauważa, że kubły ze śmieciami przed jej domem są pełne już od dwóch tygodni, a kolejny wór czeka... W efekcie załamuje ręce i robi ze swojego podwórza chlew, który mógłby posłużyć za alegorię Sodomy i Gomory. W ramach walki ze złym samopoczuciem idzie na zakupy, żeby poprawić sobie humor. Kierowcy tirów Dżesika udała się na cotygodniowe zakupy, ale po przekroczeniu progu sklepu okazało się, że jest coś pusto na półkach... Nie ma już jej ulubionego kremu do cery delikatnej, pasty do zębów, fit herbatników... What the fuck? Dżesika zaczyna się czuć jak w ukrytej kamerze. Kucharze Z nerwów zgłodniała, więc udała się do ulubionej restauracji, ale od dwóch tygodni ponoć nie było tam ich szefa kuchni, po usłyszeniu czego żołądek zagrał jej marsza... Programiści Mówiłem już, że Dżesika zawsze wrzuca focie z jedzenia na mieście na Instagram? Tyle że nie wie, że programiści od jakiegoś czasu nie aktualizowali aplikacji i coś się krzaczy, apka wywala jej jakiś bląd; nikt się nie dowie, że nie siedzi w domu jak jakaś przegrywka... Wpadła na genialny plan! Skoro nie Instagram, to może Facebook? Co prawda, tam ma tylko kilkuset znajomych, a nie dziesięć tysi falołersów, ale jak się nie ma, co się lubi! Złote rączki Dżesika może nie pojadła, ale przynajmniej zrobi sobie selfie z logiem restauracji w tle na Facebooka, tyle że literka w logo spadła z witryny i restauracja zamiast Canal, nazywa się Anal - trochę przypał - a kelnerka mówi, że pan Wiesław od napraw nie odbiera telefonu od dwóch tygodni, a zawsze był pod ręką... Mechanicy Sfrustrowana Dżesika wsiada do auta i wraca do domu, bo przypomniała sobie, że w spiżarce, ma jeszcze zeszłoroczne ogórki i butelkę wina - będzie co jeść - ale po drodze łapie gumę i musi zadzwonić po Assistance. Odbiera Jarek i mówi, że on to pierdoli, bo gra w Wiedźmina; niech se sama zmieni i rzuca słuchawką. Dżesika z bezradności roni pierwszą łzę dzisiejszego dnia... Inżynierowie Dżesika zostawia samochód i wraca na piechotę do domu, ale podnoszony most, którym zawsze wracała, nie został opuszczony po zeszłomiesięcznych naprawach, więc musi popierdalać naokoło - zaczyna zastanawiać się, czy to nie jest jakiś koszmar... Budowlańcy W drodze powrotnej napotyka zamkniętą budowę i żeby dostać się na drugą stronę, musi wspiąć się na mur i przejść przez drut kolczasty, w wyniku czego kończy z raną ciętą na brzuchu. Zazwyczaj wystarczyło, że zatrzepotała rzęsami, a chłopaki już by jej pomogli, ale na horyzoncie żadnego frajera faceta... Piloci Dżesika dzwoni do swojego orbitera, który jest pilotem, ale niestety jest tak paskudny, że nigdy by mu nawet nie dała, ale teraz nie o tym - pilot ma własny helikopter i raz po nią przyleciał, więc teraz pewnie zrobi to znowu, zwłaszcza, że kałuża krwi się powiększa. - "Halo, Stefan, nie uwierzysz, bla, bla, chlip, bla, chlip, chlip, weź przyleć". - "Pojebało?". Biali rycerze Na domiar złego Dżesika od dwóch tygodni nie dostała żadnego lajka, zaczyna popadać w depresję, bo jej zbudowana na wątłych fundamentach samoocena nie dostaje już regularnej walidacji... Pojawiają się pierwsze myśli samobójcze, a zresztą i tak się zaraz wykrwawi. To tyle w kwestii męskiej egzystencji i możliwych konsekwencjach jej braku na tym świecie. Co do kwestii romantycznych - gra jest ustawiona, a karty oznaczone, więc wstajesz od stołu. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  22. 41 points
    Chciałbym zwrócić uwagę, na pewien trend obecny na naszym forum który można z łatwością zauważyć przeglądając je regularnie. Trend ten objawia się wśród bardzo dużym procencie naszego forum, u osób które nic się nie nauczyły, lub nie chciały się nauczyć. Wyobraźmy sobie że jest Krzyś, Krzyś żyje sobie w Warszawie, pracuje w korpo, ma 20 lat, spotyka się z atrakcyjną brunetką która niestety od Krzysia wolała jego portfel. A więc po kilku wspaniałych miesiącach polegających na tym, że Krzyś kupował swojej kobiecie drogie prezenty, pożyczał jej pieniądze, był jej podnóżkiem, ale też tamponem emocjonalnym w zamian za włożenie swojego przyrodzenia w jej genitalia i pomachanie nim kilka razy, było tak aż do końca... no właśnie czego? Czy można to nazwać związkiem? Aż do końca tej nieoficjalnej umowy sponsoringu. Pani ostatecznie znudziła się kompletnie Krzysiem, a poza tym to poznała takiego jednego glinę, któremu już nie raz popuściła co nieco "będąc" z naszym głównym bohaterem. Jest to jeden z bardziej kolorowych scenariuszy, ponieważ Krzyś, nie musi płacić alimentów, nie był też z brunetką żonaty i w żaden inny sposób związany. Krzyś jednak będąc młodym i niedoświadczonym, czuje straszny żal z tego powodu, ma pretensje do wszystkich, jest wkurwiony na wszystko i wtedy znajduje złoty graal. Tym złotym graalem jest forum braciasamcy i radiosamiec, Krzyś zakłada temat w dziale ŚWIEŻAKOWNIA i opisuje swoją historię, pyta jak ją odzyskać, co zrobił źle, czy może nie był wystarczająco dobry? Myślę ze schemat bardzo dobrze wszystkim nam znany, ale nie chcę odchodzić od tematu. Krzyś dostaje złote rady od elity forumowej, jak i od mniej doświadczonych użytkowników, za ich namową słucha radia samiec i kupuje książki Pana Marka zgłębiając tajemnice kobiecej psychiki. Przychodzi mu to z lekkim trudem, dowiaduje się jakie mechanizmy prowadzą kobietę do różnych działań, na czyj widok robi się im mokro, jak myślą i co czują kobiety. Wiadomo że są to dla nas zachowania nielogiczne, irracjonalne, skomplikowane i kompletnie inne niż to co przedstawił nam mainstream. Nasze jaskiniowe, męskie, nabuzowane testosteronem małe mózgi nie są w stanie zrozumieć tak skomplikowanej i wysoce zaawansowanej maszyny jaką jest kobieta, ale jesteśmy w stanie zrozumieć przyczyny i skutki zachowań kobiety i dzięki forum nabrać trochę teorii, aby później metodą prób i błędów uczyć się praktyki. I wykorzystać tą wiedzę w taki sposób aby polepszyć swoje życie z kobietami. Ale ale, co z tym Krzysiem? A no Krzyś po poznaniu wiedzy tajemnej obraził się na cały wszechświat, kobiety całkowicie odrzucił, obrażając je na forum i poklepując się po plecach z resztą MIZOGINÓW, tak użyję tego niewygodnego słowa bo moje jaja po sterydach się skurczyły i chciałbym je odzyskać. Mówi ciągle o tym jakie kobiety są głupie, próżne, leniwe, lecące na kasę i w ogóle to najlepiej by je zakuć w kajdany żeby dawały dupy, wychowywały i sprzątały. Tak proszę państwa na naszym forum są wieczni mizogini (mizoginia- nienawiść do kobiet) którzy tylko niszczą nasze dobre imię chcąc wylać gdzieś tą frustrację. Puentę wywnioskujcie sobie sami. Jeszcze tylko dwa punkty na zakończenie: 1. Myślę że mizoginia to jeden z etapów odkrywania prawdy na temat relacji damsko-męskich przełykania czerwonej tabletki, skutek uboczny który powinien zniknąć po kilku kolejnych dawkach. U niektórych zostaje na zawsze. Bronię w ten sposób użytkowników którzy dopiero przybyli na forum i powoli wdrażają się w temat. 2. Przypomnę fragment credo forum, tak często zapominany, a tak ważny :" Zgnoję każdego, kto liczy że znajdzie sobie u nas koleżków, którzy będą nienawidzić kobiet, gardzić nimi. To nie takie miejsce. Tu uczymy się o kobietach, tym jak zostały uwarunkowane - nie ma tu miejsca na poniżanie czy pogardę." " W mojej wizji jest to środowisko, które uczy ludzi jak wygląda prawdziwe życie oraz związki z kobietami. Nie jesteśmy wrogami kobiet, tylko ich przyjaciółmi" Proszę, nie gubmy tej idei.
  23. 41 points
    Bracia, uznałem że te wszystkie wojenki z naszym sąsiadem nie mają sensu w zjednoczonej europie (w sumie już nie wiadomo co jest czyje), i informuję was że będę od jutra reklamował na forum kilka niemieckich firm. Od tej pory uważam że rozmowy o reparacjach wojennych od niemiec są po prostu bez sensu, i proszę o tym nie pisać (niestety, będą warny) - naprawdę, nie widzę żadnego sensu w tej ciągłej szarpaninie, trzeba patrzeć do przodu i iść w przyszłość, a nie ciągle żyć złudną przeszłością. Pieniądze przeznaczone z reklam wydam na passata (będę miał sporą zniżkę, już mam zarezerwowany model, nie oszukujmy się vw to najlepsze fury) żebym mógł lepiej dbać o forum i o Waszą tu kondycję. Tu prośba do całego forum, żebyście klikali te reklamy dla naszego dobra. Mam nadzieję że każdy normalny człowiek zrozumie i mi przytaknie, szkoda życia na wojenki. Także ogólnie nie bądźmy głupi, passaty są najlepsze, niemiecka technika, jakość, jakaś tam opinia i fejm a nie dziadostwo o którym gadałem (wiem, byłem głupi) do tej pory. Wątek odblokuję za kilka godzin żebyście mogli coś napisać, na razie informacja.
  24. 40 points
    Nosiłem się już z tym tematem jakiś czas, ale albo brakowało weny, albo spokojnej głowy. I tak zakładam, że pisanie z mojej perspektywy o biznesie, czy poszukiwaniu pracy to będzie misz-masz, pełen dygresji. Jeżeli jednak komuś z Was będę mógł tym pomóc, zainspirować do działania, poukładać pewne rzeczy w głowie i może zmienić pewne rzeczy w życiu na lepsze, to cel będzie spełniony. Taki mały disclaimer - wszystko, co zawarte jest poniżej, sprawdziłem w praktyce, testowałem i stosowałem w trakcie kilkunastu lat szeroko rozumianego poruszania się po rynku pracy, jako pracownik etatowy, prowadzący JDG, następnie zakładając spółki. Obszar działalności - szeroko rozumiane usługi doradczo - szkoleniowe, szkolenia (stacjonarne i online), produkty online, usługi oparte na modelu SaaS (software as a service, tj. opłaty za usługę webową regulowane w modelu miesięcznym/kwartalnym/rocznym, na zasadzie abonamentowej). Dodatkowo największy w PL portal branżowy. Sądzę jednak, że wiele z nw. porad może być przydatna niezależnie od obszaru, w którym funkcjonujecie. Będzie pewnie trochę truizmów (szczególnie z perspektywy starszych Braci), ale bez tego nie da rady Musisz mieć cel To ważne pytanie. Dlaczego chcesz robić to, chcesz robić? Jaka jest Twoja motywacja? Robić to, co lubisz w życiu robić i jeszcze dostawać za to pieniądze? Model idealny. A może kariera, szacunek, pieniądze, kobiety? Warto szczerze odpowiedzieć sobie na to pytanie w początkach drogi zawodowej lub przy planowanym zawodowym pivocie. Każda motywacja jest dobra, jeżeli nikogo nie krzywdzisz i możesz regularnie rano popatrzeć w lustro bez obrzydzenia do samego siebie. Nawet taka, gdy chcesz zajść zawodowo wysoko, by polepszyć "nawilżanie" Pań w Twoim obecnym lub przyszłym otoczeniu. Bo to Twoja prywatna motywacja. Zawsze warto o niej pamiętać, bo musi dawać siłę do działania. A tej siły będziesz bardzo, bardzo potrzebował. Nie wolno się poddawać Zasada bezpośrednio powiązana z pierwszą. Gdy cel nie będzie oczywisty, motywacja łatwiej się może rozmyć i trudniej będzie o mobilizację. Problemem wielu ludzi (nie tylko młodych), jest oczekiwanie pozytywnego rezultatu na zasadzie "już, teraz, zaraz!". Pamiętaj, światu z reguły kompletnie nie zależy, by Ci się udało. To Tobie ma najbardziej zależeć. Będziesz klął. Będziesz bluźnił. Może i płakał. Złościł się i gadał sam do siebie "po jaką cholerę zabrałem się za ten temat?!", bo pracy coraz więcej, a oczekiwanego poziomu zarobków czy liczby klientów nadal nie ma. Pamiętaj jednak - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ, jeżeli wierzysz w to, co robisz. To jest podstawowa, prymarna zasada, którą każdy mężczyzna powinien sobie "wytatuować" pod powiekami. Obowiązkowo. Zawsze płacisz - własnym czasem lub pieniędzmi Czas albo pieniądze. Dwie podstawowe waluty. Jeżeli jesteś na dorobku, z reguły masz do dyspozycji więcej pierwszej waluty, niż drugiej. A to znaczy ni mniej ni więcej, że musisz maksymalnie się skoncentrować na zdobywaniu nowych umiejętności i uczeniu nowych, praktycznych rzeczy. Dopóki nie jesteś w stanie za coś zapłacić, by zlecić coś komuś doświadczonemu, wszystko zależy od Ciebie i Twojego samozaparcia. Tak, to wiąże się z zapierdolem. Ale innego skutecznego sposobu nie znam na tym etapie. Unikaj mówców motywacyjnych Najważniejsze zasady odnośnie motywacji zawarłem powyżej. Unikaj takich szkoleń, mówców motywacyjnych. Dlaczego? Bo tego typu imprezy, prócz chwilowego napompowania prywatnego hype'u nie dają wiele wartości. Gdy euforia opadnie, wraca i dopada ponownie tzw. "mistrzowska bezczynność". Nie bądź "motivation junkie", który jeździ z imprezy na imprezę i pompuje swoje ego, a tymczasem zmian zawodowych brak, ponownie jak prywatnych projektów, do których miało się tak górnolotne i ambitne plany. Szkoda czasu. Jak znaleźć, co chcę w życiu robić? Niewielu z nas wie we wczesnych latach życia, co chce w życiu robić. Jeżeli nie jesteś z rodziny prawniczej, lekarskiej, nie czeka na Ciebie klinika czy kancelaria, nic straconego. Będzie trudniej, to oczywiste. Jestem zdania, że we wczesnych początkach swojej kariery zawodowej, gdy nie mamy jeszcze sprecyzowanych oczekiwań "co dalej", warto trafić do niewielkiej firmy, gdzie często nie będziesz miał konkretnego, spisanego od A do Z zakresu obowiązków. Dzięki temu zyskujesz szanse na poznaniu w praktyce wielu kompletnie nowych rzeczy, wśród których być może znajdziesz obszar, który najbardziej Cię interesuje i przypada do gustu. Wiele wówczas zależy od Ciebie i Twojego zaangażowania w temat. Jak dla mnie, to świetna szkoła życia i "rozpoznanie bojem", ułatwiające dalszy rozwój zawodowy. Korporacja, ze ściśle sprecyzowaną ścieżką kariery to ciekawy wybór, ale gdy już lepiej wiesz, co Cię interesuje, a nie gdy w głowie masz jeszcze mętlik. Rób więcej, niż się od Ciebie oczekuje Dlaczego? Bo najwięcej na tym skorzystać Ty. Nawet jak trafisz na kiepską pracę, kierując się ww. zasadą - masz szansę dzięki niej nauczyć się więcej, nic Twój konkurent. Rób to przede wszystkim dla siebie, dla swojej przyszłości, nie dla szefa. Oczywiście, normalny przełożony to doceni. Nienormalny przełożony widząc Twoje zaangażowanie nie powie i nie zrobi nic pozytywnego, jedynie przykładowo zwiększy Ci plany. Tych drugich unikaj jak morowej zarazy. Sami sobie szkodzą. A gdy trafi się taka praca, w której masz np. masę wolnego czasu, bo siedzisz np. na ochronie? Tym lepiej. Zamiast oglądać filmy i grać na laptopie dla zabicia czasu, jedziesz z tematem i uczysz się nowych rzeczy. I jeszcze zapłacą Ci za to Jak się za to zabrać. Nie dam rady, to dla mnie za trudne! Niezależnie od tego, czego chcesz się nauczyć, najważniejsza jest systematyczność. Cholerny, pieprzony truizm. A jakże prawdziwy. Chcesz np. podszkolić szlify w angielskim? Przynajmniej raz dziennie poświęć te piętnaście minut czy pół godziny, by zrobić coś dla siebie i własnego rozwoju w tym temacie. Masz Netflixa, Amazona czy HBO? Oglądaj filmy i seriale w oryginale, szczególnie brytyjskie. Na początku unikaj produkcji ze slangiem czy lokalnymi naleciałościami językowymi. Czujesz się słabo w temacie? Następnym razem zainstaluj sobie grę ze Steama, w oryginalnej, angielskiej wersji językowej. I graj Połącz przyjemne z pożytecznym. A na telefonie otwórz sobie np. diki.pl, by zapisywać i tłumaczyć zwroty, których nie rozumiesz. Osłuchuj się z językiem. I gadaj, gadaj, gadaj. Nawet do siebie, nawet w grupie znajomych, nawet kalecząc język, co czyni z pół świata i nie boi się mówić. Podstawowy problem z językiem to przełamać strach przed jego używaniem, "bo się zbłaźnię" etc. Nie zbłaźnisz się. Jak się uczyć, to mądrze i od praktyków Jeżeli wiesz, że opanowanie pewnych rzeczy, przydatnych dla zawodowego rozwoju na własną rękę będzie za trudne, poszukaj praktyków. Tylko i wyłącznie praktyków. Jeżeli się uczyć, tylko od nich. Masa rynku jest zepsuta szkoleniami jak zarobić, by się nie narobić, jak zostać milionerem w rok, doskonałym sprzedawcą, prowadzonych przez teoretyków, którzy przykładowo dnia nie przepracowali w sprzedaży. Unikaj tego. Jeżeli uważasz, że jakieś studia podyplomowe istotnie pomogą Ci w karierze, sprawdź listę wykładowców. Sprawdź, czy nie dominują tam zawodowi akademicy, czy branżowi praktycy, nadal w tej branży funkcjonujący i posiadający doświadczenie. Fakt, nie każdy praktyk nadaje się do przekazywania wiedzy, ale to po stronie uczelni leży weryfikacja tego faktu. Warto o tym pamiętać. Nauczysz się czegoś nowego - od razu wdrażaj! Najgorsze, co można zrobić to stale zdobywać nową wiedzę a nie wykorzystywać jej w praktyce. Cokolwiek pożytecznego, praktycznego się nauczysz - wdrażaj jak najszybciej. Do swojej pracy zawodowej, do firmy, do prywatnych projektów. Nie kieruj się myśleniem typu - "hmm, tego jeszcze nie umiem, więc nie podejmę działania. Na to jeszcze za wcześnie". Nie, nie jest za wcześnie. Ważną wiedzę do zdobycia podziel na segmenty i kawałeczki, po czym od razu wdrażaj w praktyce w to, czego się nauczyłeś. To niesamowicie cieszy i pozwala utrzymać motywację na wysokim poziomie. Duże projekty "obgryzaj" po kawałeczku Gdy zabierałem się do uruchomienia swojej pierwszej dużej usługi SaaS-owej, byłem autentycznie przerażony. Ogrom pracy, który musiałem wykonać po stronie merytorycznej, by dostarczyć "wkładu" do tej usługi spędzał mi sen z powiek. To była robota przynajmniej na kilka miesięcy. A ja obłożony książkami, notatkami, segregatorami, ustawami i rozporządzeniami miałem cholernego stracha. W takich przypadkach najlepiej pomaga przeczytanie bądź wysłuchanie króciutkiej książeczki "Zjedz tę żabę" Briana Tracy. Gdy projekt (nawet taki z gatunku ogromnych) podzielisz na części, je z kolei na kolejne segmenty, te znów na szczegółowe zadania ogrom zadań, które chcemy wykonać przestaje przerażać. Zawsze lubię wracać do tej pozycji. Świetna rzecz. Zadbaj o wizerunek w społecznościówkach Dopóki jesteś na etapie, że CV jest wykorzystywane w rekrutacji i samo nazwisko nie wystarczy, nie zapominaj o mediach społecznościowych. Mało znam rekruterów, którzy by nie filtrowali kandydatów pod kątem tego, co zamieszczają w swojej "prywatnej" przestrzeni sieci. Przykładowo - zdjęcia z różnych "libacji", klubowych czy prywatnych, zostaw dla bliskiego otoczenia, jedynie w swoim telefonie. Nikt Ci oczywiście wprost nie powie, co konkretnie zdecydowało o odrzuceniu takiej, nie innej kandydatury, ale społecznościówki to jedna z przyczyn. Pewnych rzeczy unikaj dla własnego dobra. Przygotowuj się do każdej rozmowy kwalifikacyjnej Nie mówię tutaj oczywiście o kwestii doświadczenia czy posiadania twardych i miękkich skilli, które są wymagane i przydatne w miejscu, do którego aplikujesz. Zbyt często widziałem przypadki, gdy kandydat zapominał języka w gębie gdy pytano go o firmę, kto ją prowadzi, czym się firma zajmuje, co ciekawego ostatnio się w niej działo etc. Sporo osób o to pyta. Nie mówię oczywiście, byś na pamięć znał przychody czy EBITDĘ z trzech ostatnich lat, ale poznaj podstawy. Wystarczy do tego z reguły ich strona internetowa. To takie podstawy i liźnięcie tematu. Każdy z nich można rozbudować. Są też narzędzia, pomagające w projektach, lektury, które znać trzeba itd. Ale to tematy na kolejną część
  25. 39 points
    Osobiście nienawidzę żargonu redpilla, ale teraz muszę go użyć. Ta teoria prawdziwa jest bardzo połowicznie, bo odrobinę jest.. od beciaków dla beciaków, którym coś się jednak wydaje, oni wiedzą że gra, ale nie wiedzą w którym kościele. Jeżeli ktoś teraz nie ma "ręki" do kobiet to nagle w żaden magiczny sposób nie nabierze jej, kiedy już zarobi. Przeciwnie - gdy całe życie kobiet nie miał i był na nich przeźroczysty, to staje się IDEALNĄ ofiarą do żerowania dla ZNACZNIE bardziej ogarniętych w te klocki paniach. Haj potrafi zrównać człowieka z ziemią i taka osoba bez wcześniejszych doświadczeń może skończyć po prostu tragicznie. To jakby załączyć bardzo trudną grę na najtrudniejszym poziomie, i w momencie gdy ktoś miał bardzo mało do czynienia z grami. Kolejna rzeczy - jak działają mechanizmy obronne związane z prokrastynacją? "Jakoś to będzie", "zrobi się to, ale później" itd. - sugestia jaką sobie serwujemy polega na tym, że przyszłość BĘDZIE lepsza, ale oczywiście nie teraz, często serwowana iluzja polega na myśleniu magicznym - to się samo zmieni, wystarczy poczekać, czas leczy rany itp. itd. Polega to też na niekończącym zdobywaniu wiedzy o kobietach, zasada jest prosta - "rób wszystko, żeby unikać kobiet (a konkretniej - trudnych emocji związanych z ewentualną porażką)". Z drugiej strony, pieniądze przyciągają kobiety, w drugą stronę to raczej nie działa. Im pieniędzy więcej, tym szanse na kopulacje większe. No ale bez przesady - pracować 10 czy 20 lat, żeby sobie puknąć pannę, która przychodzi, żeby orżnąć frajera? Nie oszukujmy się, że jest WIELE młodych dziewczyn, które chętnie pokażą się w swoim towarzystwie równolatków z 40to latkiem. Sprawny uwodziciel, który poluje na ulicy/w klubach/gdziekolwiek, który milionerem nie jest, ale zna się na rzeczy będzie miał życie z kobietami lepsze o wielokroć niż nasz niedoszły bogacz, który bazuje na myśleniu magicznym, uciekając w mechanizmy obronne, które niszczą mu życie. Kolejne czynniki, których nie uwzględniłem - zdziwaczenie, poczucie bycia wyrzutkiem społecznym, zmiany na ciele związane ze starzeniem np. łysienie, zmarszczki, słabsze ciało itd. Na ten temat można się sporo rozpisać, ale moje zdanie jest takie. Jeżeli ktoś nie zarabia tragicznie, nie żyje w skrajnych warunkach, nie wygląda masakrycznie źle, a jednocześnie naczytał się durnych teorii o szczękach i unika kobiet "bo kiedyś same przyjdą, jak już będę bogaty", udaje że białorycerzem nie jest (jak ja nienawidzę tych słów, tragedia) a jednocześnie w głębi serca ich pragnie przy czym boi się ich i w myślach poniża, to jest po prostu kretynem. Doświadczenie się zdobywa w boju, nie na pornhubie, youtubie i teoretyzując w myślach. Takie myślenie przypomina mi osoby, które są młode i nie dbają zupełnie o siebie. "A tam, mogę rzucić palenie w każdej chwili, ale nie chcę teraz". "Po co mam trzymać dietę, jak będę starszy to to zrobię". A potem cyk, cukrzyca, rak czy inna cudowna sprawa. Innymi słowy - ucieczka przed rzeczywistością i prawdą. NIKT nie wykona za nikogo pracy polegającej na nauce kobiet i ich natury w praktyce, a ona najczęściej trwa latami. Umiejętności nie przychodzą z powietrza, a z praktyki. Bardzo współczuję osobom, które poświęcają tak dużo, żeby w wieku około 30-40 lat mieć seks, który nie jest płatny i liczony w minutach, bo coś od kogoś usłyszały czy przeczytały. Prawdziwy rozwój jest harmoniczny i przebiega w każdym możliwym aspekcie równomiernie. Jeżeli nie jest, to psychika natychmiast się o to upomni. A jeżeli ktoś nie ma innej opcji i nie ma zupełnie dostępu do kobiet - pozostaje współczuć i wręcz modlić się, żeby taka osoba, która po czasie pomyśli, że złapała pana Boga za nogi, nie została przybita do krzyża.
  26. 38 points
    Mimo tego, że nie raz ten temat był wałkowany na forum, myślę, że ten tekst wiele nowego wniesie jeżeli chodzi o masturbacje i problemy z nią związanymi. Ruch Nofap jest ideą masowej rezygnacji z oglądania pornografii i wynikającej z niej masturbacji, a powodem jest świadomość wyniszczających skutków uzależnienia od tych czynności. Dlaczego urosło to w ideę? Otóż dzisiejsza pornografia jest zupełnie inna, niż kiedyś. Dostępna 24 godziny na dobę, w każdym smartfonie i komputerze (jeśli masz dostęp do Internetu) i w wysokiej jakości. Można ją do tego oglądać bez końca, a gdyby chcieć obejrzeć wszystkie dostępne, seksualne materiały to nie starczyło by ci na to czasu. I właśnie. Czy w ogóle nasze mózgi są dostosowane do tak dużej ilości obrazów i „filmów dla dorosłych”? Dlaczego pornografia, czy masturbacja jest szkodliwa i powoduje problemy, o których możesz nie mieć pojęcia? Co z ludźmi, którzy zaliczyli solidny odwyk? Ideę Nofapu zapoczątkował kilka lat temu niejaki Alexander Rhodes. Zrobił to przypadkowo, gdy przeczytał, że przy abstynencji seksualnej trwającej 7 dni poziom testosteronu rośnie o 43 procent. Zachęcił on innych internautów do sprawdzenia tych wyników na sobie. Fap to wyraz dźwiękonaśladowczy, który w internetowym slangu oznacza masturbację. Zatem „Nofap” był początkowo zakazem masturbacji na okres 7 dni. Szybko okazało się jednak, że trudno jest zachować taki post, a dzisiejsi mężczyźni mają problem z nadmierną masturbacją przez jedną ważną rzecz – internetową pornografię. I tak naprawdę to ona jest problemem, który stoi za licznymi uzależnieniami od masturbacji, czy oglądania pornografii. Kompulsywna masturbacja do materiałów pornograficznych przestała być tylko chwilą przyjemności, a z czasem u wielu młodych ludzi stała się koniecznością i przekleństwem istotnie wpływającym na życie. Negatywny jej wpływ szybko zauważyli sami poszkodowani. Ruch „Nofap” wzrastał, bo młodzi ludzie odkryli, że przez wszechobecną pornografię tracą zainteresowanie partnerkami seksualnymi, wchodzeniem w relacje z innymi osobami, a także doświadczają zaburzeń erekcji (czy to jeśli chodzi o brak wzwodu, zbyt szybki, lub niemożliwy do osiągnięcia wytrysk), gdy pragnęli odbyć stosunek seksualny w rzeczywistości. Idea Nofap więc nabrała nowego znaczenia – stała się rezygnacją na zawsze z oglądania pornografii i ograniczeniem masturbacji na okres 90 dni lub więcej, jeśli zachodzi taka potrzeba. Dozwolone są tylko kontakty seksualne z realnymi partner(k)ami. W wersji hardmode, gdy osoby zmagają się z ED (Erectile dysfunction – problemy z erekcją) również kontakty seksualne są zawieszane na kilka miesięcy, by szybciej doświadczyć ozdrowienia. Nofap zaczął być traktowany jako odwyk od pornografii i zyskał wielu zwolenników w wielu krajach na świecie. Uczestnicy definitywnie zrywali z oglądaniem pornografii i masturbacji do niej, a także dzielili się swoimi spostrzeżeniami na stronie reddit, która publikuje linki do ciekawych wiadomości. W tej chwili tag Nofap na reddit.com obserwuje 497 tysięcy ludzi, czyli blisko pół miliona. Co chwila pojawiają się opisy i relacje ludzi, którzy po skończonym odwyku Nofap zauważyli zanik obniżonego samopoczucia, wzrost energii, zanik ciągłego zmęczenia i braku motywacji. Dodatkowo wyleczyli swoje zaburzenia erekcji i teraz cieszą się prawidłową erekcją i udanym życiem erotycznym. Zbiorowe placebo? Na początku mogłoby się wydawać, że owszem, gdyż zachodzi pytanie jakim cudem oglądanie pornografii może tak negatywnie działać na młodych ludzi? Setki badań naukowych szybko wyjaśniły kwestię lepszego samopoczucia u tysięcy ludzi, którzy zaprzestali całkowitego oglądania treści pornograficznych. Co ciekawe, pierwsze osoby na odwyku Nofap nie musiały znać badań naukowych, bo na własnym przykładzie szybko przekonały się, że nadmierne oglądanie pornografii źle na nich wpływa. Do tego dochodzi uzależniający charakter pornografii i jej dostępność na wyciągnięcie ręki, a raczej myszki komputerowej, bądź smartfona. Dlaczego pornografia internetowa jest dziś problemem? Naukowcy i lekarze zaczęli badać wpływ nadmiernego oglądania pornografii przez ludzi. Mimo, że wielu ludzi wprost zauważyło, że obejrzenie kilkudziesięciu filmów z nagimi kobietami w ciągu kilkunastu minut nie jest naturalne dla ludzkiego mózgu, część krytyków czekało na dowody w postaci badań. Po pierwsze badacze zauważyli że uzależnienie od pornografii działa na mózg dokładnie na tej samej zasadzie, co uzależnienie od alkoholu i kokainy. Skan mózgu osoby uzależnionej od kokainy, jak i od pornografii wygląda tak samo. Dowiedzieliśmy się, że z uzależnienia od oglądania pornografii wyjść jest ciężko, bo podobnie jak z uzależnienia od alkoholu, czy narkotyków. Potwierdzają to relacje tysięcy ludzi, którzy musieli wiele przecierpieć żeby skończyć z tym upadlającym nałogiem. Niektórzy zrobili to sami, niektórzy przy pomocy specjalisty, a część niestety mimo kilku lat dalej jest pogrążona w nałogu. Oni dalej nie potrafią wytrzymać tygodnia, czy miesiąca bez pornografii, a 3 miesiące bez porno i masturbacji to dla nich wysiłek niczym zdobycie góry K2 dla zwykłego Kowalskiego. Niemieccy naukowcy potwierdzili w badaniach, że częste oglądanie pornografii prowadzi do kurczenia się mózgu, a szczególnie w obszarach odpowiedzialnych za motywację i nagradzanie. Badanie przeprowadzono na 64 mężczyznach w wieku od 21 do 45 lat. Odkryto, że zachodzą zmiany w obrębie istoty szarej. Brak motywacji i chęci do odnoszenia sukcesów w życiu wykazywało wiele osób na stronie reddit i forum nofap.com. Badania potwierdziły dlaczego ci ludzie tak się czuli – wiecznie bez energii, chęci do działania, przymuleni i nie potrafiący cieszyć się z małych przyjemności. Ciągle jednak ktoś może spytać dlaczego tak wiele uzależnionych jest akurat dzisiaj, bo przecież pornografia 20-30 lat temu także była obecna? Owszem, ale raczej na rzadkich, kasetach VHS i w postaci papierowej – dostępność ich była dużo mniejsza, niż w postaci internetowej. Więc właśnie, w czym tkwi największy problem w dzisiejszej konsumpcji filmów dla dorosłych? Odpowiedzią jest: efekt ciągłej nowości. Dziś gdy praktycznie każdy ma dostęp do internetu, w ciągu kilku minut każdy może zobaczyć tyle różnych nagich kobiet, ile nasz dziadek nie widział w ciągu całego swojego życia. To upośledza układ nagrody w bardzo dużym stopniu. Co się dzieje dalej? Podczas oglądania porno dosłownie zalewamy dużą ilością dopaminy receptory dopaminergiczne. Po pewnym czasie mózg nie jest w stanie tego wytrzymać i broniąc się przed nadstymulacją zmniejsza ilość tych receptorów dopaminergicznych. Skutkuje to potem tym, że zwykłe rzeczy jak poranna kawa, spacer, wyjście ze znajomymi, słuchanie muzyki, hobby nie sprawia już takiej przyjemności jak dawniej, ponieważ brakuje nam wystarczającej ilości receptorów. Nasz mózg broniąc się przed nadstymulacją (w postaci zalewania dużą ilością dopaminy) zmniejsza ilość receptorów. Czy jest fajnie żyć z niskim poziomem dopaminy i niską ilością receptorów dopaminergicznych? Zdecydowanie nie! Jest to trochę jak wegetacja, a nie życie. Człowiek jest obojętny na wszystko, nie okazuje emocji i nie umie się z niczego cieszyć. Aby jeszcze lepiej to zrozumieć obejrzyj ten krótki wykład człowieka, który doskonale opisał te mechanizmy: Negatywny wpływ pornografii na życie (a przede wszystkim zdrowie) człowieka. Brak motywacji do działania, obojętność, obniżone poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, zaćmienie umysłu, problemy w koncentracją i w końcu zaburzenia erekcji – to główne i nie jedyne skutki uzależnienia od pornografii. Ludzie raportują jeszcze inne negatywne efekty jak nieśmiałość, brak ochoty na kontakty międzyludzkie, randki itp. Jednak chyba najgorsza jest taka pętla nałogu, która nie pozwala wyzwolić się z uzależnienia i sprawia, że nie można przestać oglądać tych materiałów. Chociaż zerwanie z tym jest ciężkie to 90 dni abstynencji pozwala wyjść na prostą i zauważyć masę korzyści z porzucenia nałogu. Porzucenie przyjemnego, ale niszczącego nas nałogu nigdy nie należy do prostych rzeczy. Uzależnienie od alkoholu jest katastrofalne w skutkach dla organizmu człowieka, natomiast przy uzależnieniu od pornografii najmocniej cierpi nasz mózg. I tym samym cierpimy my sami, gdyż nie osiągamy celów, żyjemy bez emocji i radości. Największą motywacją dla każdego uzależnionego powinno być odzyskanie kontroli nad swoim życiem. To niezwykle istotne. Dużą dawką motywacji są historie osób, który wykonały odwyki i zauważyły w swoim życiu zmiany na lepsze. To krótka relacja jednej z osób, która opisuje swoje doświadczenia na odwyku Nofap: Jeżeli chodzi o „większe zainteresowanie ze strony płci pięknej”, to na początku kompletnie w to nie wierzyłem. Dla mnie to były jakieś banialuki i wymysły napalonych nastolatków. A jednak będąc na 60 dniu nofapu zaczęły dziać się bardzo dziwne rzeczy. Moja znajoma, która zna mnie bardzo dobrze powiedziała mi, że: „nie wiem dlaczego, ale stałeś się od pewnego czasu bardzo atrakcyjny i masz ten błysk w oku”. Potem powiedziała, że: „Nie potrafię powiedzieć co w Tobie zaszło, ale coś się w Tobie pozytywnie zmieniło i działasz jak magnes na moje koleżanki”. Nie był to sarkazm z jej strony, ale szczerze, normalne stwierdzenie. Ludzie z bliskiego otoczenia również mówili w bardzo podobnym tonie, że „dobrze wyglądam i zmieniłem się na korzyść”. Potem miałem inne bardzo dziwne tego typu doświadczenia. Nigdy w życiu czegoś podobnego nie doświadczyłem na taką skalę. Po całej sytuacji czytając reddit dowiedziałem się, że bardzo wiele facetów, którzy odstawili porno i masturbację miała podobne doświadczenia. Także to nie był to u mnie efekt placebo. Następnie dodał: Na pewno w tamtym okresie bardzo obniżył mi się głos, wzrosła pewność siebie, cera wyglądała świetnie, włosy stały się gęstsze i bardziej świecące. Potem sam zauważyłem, że mam też „świecące/szkliste oczy”. W ogóle zmieniły mi się rysy twarzy na bardziej męskie. Zwiększyła mi się też siła i wydolność na treningach, czego wcześniej nie doświadczyłem w tak szybkim tempie. Ciężko w to uwierzyć, ale dokładnie to samo potwierdza tysiące ludzi na reddicie i na innych forach. Dawniej w to nie wierzyłem, ale ze swojego doświadczenia mogę potwierdzić, że „coś” w tym wszystkim jest dziwnego i nie jest to efekt placebo. Kolejna opinia innej osoby po skończonym odwyku: Oglądanie pornografii już mnie nie pociąga i uważam, że oglądanie jej i masturbowanie się jest wysoce infantylne i świadczy raczej o niedojrzałości. Dla większości pewnie mój wniosek będzie dziwny, aczkolwiek serio – nie widzę niczego ciekawego w masturbacji i pornografii. Pornografia połączona z onanizmem to straszny nałóg który wyniszcza i zabija… zabija wewnętrznie, tłumi emocje i maskuje problemy jednocześnie nie rozwiązując ich. Zamyka nas przed ludźmi, stajemy się nieśmiali i stronimy od ludzi, zamykamy się w piwnicy. Pornografia spacza światopogląd na temat kobiet, seksu. Mężczyźni oglądający porno robią krzywdę sobie jak i ewentualnym partnerkom, a także w skrajnych przypadkach może to powodować zaburzenia erekcji, impotencję czy różne dziwne fetysze lub dewiacje. Największą krzywdę według mnie robią sobie osoby młode, czyli takie które nie uprawiały seksu, a jedyną wiedzę na ten temat w ich przypadku zapewnia pornografia, która o zgrozo ma niewiele wspólnego z seksem. Później takie osoby próbują odwzorować to co widziały na filmach traktując je w pewien sposób za wzór. Przejdźmy teraz do części przyjemniejszej czyli Benefity. Nie widzę sensu rozpisywania się, więc może po prostu potwierdzę to co wypisują inni: Tak, stajemy się pewniejsi siebie Tak, stajemy się bardziej otwarci Tak, zmniejsza się nieśmiałość Tak, kontakt z kobietami jest łatwiejszy Tak, głos staje się niższy Tak, zarost rośnie szybciej Tak, mamy więcej energii Trudno mi opisać tutaj wszystko z osobna, bo na część przestaję zwracać uwagę, bo są po prostu zwykłą częścią mojego życia i nie zachwycają mnie tak jak na początku wyzwania, ale poprawa jest znacząca. Komfort życia wzrósł niesamowicie – Góry można przenosić… po prostu żyć i cieszyć się życiem z innymi, z rodzicami, z kolegami, z przyjaciółmi, z koleżankami, z szefem w pracy, z dziewczyną i każdemu podarować swój uśmiech, bo życie jest niesamowicie piękne i pełne emocji, bodźców i doświadczeń. Brzmi to trochę utopijnie, ale tak po prostu jest. Lubię poprawiać humor ludziom uśmiechając się do nich… rozumiecie? Ja ex-nieśmiały facet potrafię się uśmiechnąć do obcych osób bez powodu – Dla innych pewnie nie jest to nic nadzwyczajnego, ale dla mnie jest to na nowo odkrywanie życia, bawienie się nim jak kostką rubika… robię ruch i patrzę jak to się wszystko układa. Czuję się jak dziecko które zachwyca się bez powodu, że po prostu jest. Kurwa… wzruszyłem się. Wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało. Byłem pancerny, zimny jak kamień. Nie jestem w stanie opisać tak trywialnej rzeczy jak to, że życie ma kolory. Ech. Właśnie czytacie wywód dwudziestojednoletniego mężczyzny który przezwyciężył samego siebie. Nie wiem czy wiecie jakie to wspaniałe uczucie mieć nad sobą kontrolę, nad swoim zachowaniem i jednocześnie fascynować się tym, że jest się tak potężnym. Pokonać swoje uzależnienie jest cholernie ciężko, ale warto. Warto przejść przez to morze sraki. Takich historii są tysiące. Zainteresowanych odsyłam do świetnej anglojęzycznej strony, gdzie ludzie z całego świata i w różnym wieku opisują swoją przygodę z Nofap – www.yourbrainonporn.com Jeśli teraz zastanawiasz się czy jesteś nieśmiały w kontaktach z innymi, brakuje ci energii, nic cię w życiu nie cieszy, a jednocześnie wiesz, że regularnie oglądasz filmy porno lub oddajesz się masturbacji – spróbuj Nofapu. Kilka tygodni abstynencji pozwala zmienić kierunek myślenia na wiele spraw w życiu. Jeśli chcesz bardziej poznać temat i rozwiać swoje wątpliwości odwiedź stronę nadopaminie.pl, a szczególnie stronę – Odwyk NOFAP od A do Z To kompletny przewodnik od A do Z, w którym znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. To także miejsce do dyskusji dla każdego, kto zmaga się z problemem nadmiernej masturbacji lub nadmiernej konsumpcji treści dla dorosłych. Często ucieczka w pornografię jest niemożnością poradzenia sobie z życiowymi problemami lub ze swoimi uczuciami. Jest ucieczką od złej sytuacji, słabej jakości życia i odskocznią od problemów. Pamiętaj jednak, że ta rzekoma i chwilowa „przyjemność” niczego nie rozwiązuje, a jedynie pogłębia twój problem. Może on wynikać z jakiejś młodzieńczej traumy czy wychowania w dzieciństwie. Jeśli czujesz, że wpadłeś w nałóg kompulsywnej masturbacji czy pornografii koniecznie zasięgnij pomocy specjalisty – psychologa lub psychoterapeuty. Nie ma się co wstydzić, bo ten problem jest naprawdę duży, wielu ludzi się z nim zmaga, a u terapeuty nie zostaniesz kimś wyśmianym, a dostaniesz pomoc i empatię, której może brakować innym w Twoim otoczeniu. Tyler Durden z filmu „Fight Club” powiedział ciekawe słowa: Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach. Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami. Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Nie mamy celu ani miejsca. Nie mamy wielkiej wojny, wielkiej depresji. Naszą wielką wojną jest wojna duchowa. Taka właśnie wojna duchowa występuje w dzisiejszym świecie. Mnóstwo natychmiastowych gratyfikacji tylko czeka na moment, by im ulec. Dla przykładu Ruch MGTOW rośnie w siłę, wiele młodych ludzi całkowicie rezygnuje ze związków mądrze twierdząc, że nie da im to szczęścia. Ale wtedy pojawia się też pokusa by dać się ponieść wirtualnemu życiu i wirtualnym kobietom, zamiast realnym relacjom intymnym z żywą osobą. Pornografia jest najgorszym wyjściem, bo stymuluje dopaminę w bardzo silny sposób i tym samym po pewnym czasie już zwykłe filmiki zaczynają oglądającego nudzić. Ucieka on w coraz ostrzejsze, czy dziwniejsze gatunki filmów dla dorosłych, by poczuć jakąkolwiek przyjemność. Wiele osób według ich relacji kończy na pornografii zoofilskiej, czy naprawdę ostrym seksie przemocowym, który ma za zadanie upokorzyć partnera(kę), a przecież nie o to w seksie ma chodzić. To właśnie zjawisko habituacji skłania każdą uzależnioną osobę do szukania nowych treści i filmików, a więc przekraczania granic „norm” seksualnych, byle tylko nowość obrazów dała im nowy zastrzyk dopaminy, której brak głównie uzależnionym. Milej lektury panowie Pisze to uzależniony Jeszcze... Żródło: https://swiadomosc-zwiazkow.pl/ruch-nofap-zerwij-pornografia-masturbacja-wyzdrowiec/?fbclid=IwAR0PO5KG7v62QTuUVo9iWjunQjHnfZZnOrVKMLU_a3lbqls2GvnOV0xB0lE
  27. 38 points
    Jak w tytule! Marzenia się spełniają, dzisiaj zrealizowałem kolejne moje marzenie, zachciankę, ale o tym niżej. Od zawsze czegoś chciałem, marzyłem. Chciałem mieć coś swojego, dążyłem do tego, w części osiągnąłem. Chciałem mieć swoją rodzinę, to się zdecydowałem,(wiem, matrix, duperele, olać to.) Założyłem rodzinę, synki ogarnięte, jest ok. Czegoś brakowało w bloku, mieszkanie, chów klatkowy, duszę się. Kolejne marzenie, swoja działka, swój dom. I pyk, jest, najpierw ziemia, później dom. Tutaj muszę przyznać wstępnie małe zainteresowanie budową domu, ale jak zamieszała, to w życiu z powrotem do bloku. Mam dom, szczęśliwą rodzinę, nudzę się. kolejne etapy się spełniły. Co dalej? No to wymarzyłem sobie dom na kólkach, kamperka w Mercedesie i to z ostatnich dobrych egzemplarzy. No i jest, mój Ci on, tak jak miał być, stary, dobry, solidny, jak moja osoba. Będzie namiastka wolności, będą plany i swoboda, wolność. Jest OK, najbliższy wypad to do Zakopca, na zlot. A niech im gały wylezą. Można? można.... Tylko jaki następny etap? Pozdro. A teraz Tadammm... https://www.otomoto.pl/oferta/mercedes-benz-208d-kaczka-208d-2-4-160-tys-km-automat-kamper-ID6BUKJS.html?fbclid=IwAR0iG7J5XzhBa8go3vzReRxUWVXGGKAMPxmQ8oxxm1QbLgpO-qwsGxhgAzc#gallery-open
  28. 38 points
    Nie jestem pewny, czy to dobry dział, ale napiszę tutaj. Jakiś czas temu miałem dziesięciolecie matury. Całkiem przyjemne, kameralne spotkanie po latach. Otrzymałem zaproszenie, więc postanowiłem się wybrać. Były tam koleżanki z liceum, do których w czasach polerowania zbroi wzdychałem (ale było to lata temu). Podobało mi się ich spojrzenie. Goście podłysiali, z brzuszkami, dostojne damy, dzieciate, zamężne „ustatkowane”, siedzą sobie przy stole. Nagle wchodzę ja - dobrze dopasowana, taliowana koszula, szczupły, pewny siebie, uśmiechnięty. Nie ten gość. Oczywiście dawne koleżanki komplementują, „nie poznałam Cię”, „świetnie wyglądasz”, „co słychać”, itp. Niektóre z nich mężatki, inne już rozwiedzione. Kilka singielek. Ogólnie, żeby się nie rozpisywać - dziewczyny, które dawniej mnie nie zauważały, okazywały wyraźne zainteresowanie. Potańczyłem, pomacałem, było lizanie, niemalże nie skończyło się w łóżku z jedną. Poczułem satysfakcję. Wspaniałe uczucie być mądrzejszym, bogatszym o pewne doświadczenia, znać w końcu zasady gry. Niesamowite uczucie, mieć świadomość, że ja w zasadzie dopiero zaczynam życie, nie mam zobowiązań, jestem królem życia, a dawne królowe życia, które wcześniej mnie dostrzegały teraz chętnie by rozłożyły nogi, są u kresy swej drogi, SMV spada na łeb, na szyję. Może to płytkie, ale poczułem się dobrze kiedy zrewanżowałem się „koleżance”, singielce, która przebierała w chłopakach, do tej pory nie ma męża, ani stałego chłopaka, ma niesamowite parcie na „stabilizację”, a ja dawny „niewidzialny” zlałem ją ciepłym moczem i na propozycję przeniesienia imprezy do mnie powiedziałem, że nie mogę bo jutro muszę wstać wcześniej, ale „zdzwonimy się”. Zadziwiające jak niektórzy się szybko starzeją (zwłaszcza żonaci)
  29. 37 points
    Nie jest tajemnicą, że żyjemy w czasach, w których każda kobieta może robić co chce - bo jest kobietą. Tłum białorycerzy jest zmobilizowanych, by wsiąść na biały koń i pojechać do księżniczki, która sobie decyduje, na co mu pozwoli, z kim się spotka, a jak strzeli focha - to wszyscy naokoło mają łykać ślinę z przerażeniem. Skala księżniczkowania jest u kobiet spora - zależna od tego, czego w życiu doświadczyły. Im kobieta czuje się bardziej atrakcyjna, ma większą atencję, tym bardziej zepsuta jest od środka. Te, które nie czują się z jakichś powodów zbyt atrakcyjne (mogą to być powody oczywiste, mogą być urojone) są bardziej skłonne uszanować mężczyznę, z którym nawiązała się więź. Jednak w epoce mediów społecznościowych atencja poszła u kobiet drastycznie w górę; w każdej chwili może znaleźć się nawet nieznany rycerz, który będzie wypisywał do niej i podbudowywał jej ego. Kobiety teraz mają co najmniej jednego orbitera, a w gronie ich kolegów niemal zawsze znajdzie się jeden, z którym kiedyś się rżnęła (FWB) a teraz dalej utrzymuje z nim "relacje wyłącznie koleżeńskie". Na tyle "koleżeńskie", że gdyby się z mężczyzną pokłóciła, to pójdzie sobie do tego "kolegi" szukać "porady i pocieszenia" Ciężko jest w dzisiejszych czasach postawić kobiecie stanowczo warunek i się nie odzywać. Bo ona zamiast tęsknić i zmienić swoje zachowanie, na chwilę o mężczyźnie zapomni, pójdzie sobie z orbiterem na kawę, a być może do łóżka. Podbuduje swoje ego i za wszelką cenę nie będzie się odzywać pierwsza do mężczyzny, z którym była/kręciła. A, że często facet po jakimś czasie i tak wyciąga pierwszy dłoń, to na twarzy kobiety budzi się triumfalny, demoniczny uśmiech, a gra toczy się dalej. Właśnie o tym chciałem napisać. O grach, które kobiety serwują mężczyznom, oraz dlaczego relacje damsko-męskie to nieustające pole bitwy. Nie każdy się zgodzi z tym, o czym piszę w tym artykule. Nie każdy takie rzeczy przepracował. Dla niektórych jednak poniższy leksykon będzie tak oczywisty jak "brak deszczu gdy świeci słońce" 😂 Jest to artykuł otwarty, pisany pod wpływem natchnienia. Zachęcam tutaj gorąco do dyskusji oraz do dodawania własnych podpunktów - może komuś ta wiedza się przyda Rzeczy, o których tutaj chciałem wspomnieć, są moimi doświadczeniami. Z czasów, jak popełniało się błędy, nie znało reguły gry. Było się białorycerzem i frajerem. Są tutaj również wnioski wyciągnięte z przeżyć kumpli oraz różnych mężczyzn - moje obserwacje. Już w 2008 roku, gdy powstał ruch PUA (Pick Up Artist), Adrian Kołodziej (Under) pisał w swojej książce o manipulacjach kobiet, o shit testach, sukotarczach. O ile sama książka poświęcona była typowo rozwijaniu pewności siebie, samoakceptacji i umiejętności podrywu (przy czym niektórych metod bym się nie podjął 😂 ), zostało też powiedzianych kilka prawd o kobietach w tamtych czasach. Wtedy to poznaliśmy z kumplem co to jest "push & pull" oraz dlaczego kobieta potrafi stworzyć melodramat w sytuacji, gdy jest zbyt idealnie W tamtych czasach (wiem, mówię jak stary dziad, a miałem wtedy 18) wystarczyło podejść do dziewczyny, która się uśmiechnęła, chwilę pogadać, i już był numer. Nie pamiętam, by niemal każda miała orbiterów, leciała na kasę, zabawiała się uczuciami. Takie przypadki były sporadyczne. Dlatego wielu moich kolegów i znajomych, którzy związali się w tamtym czasie, do tej pory już są żonaci i szczęśliwi. Od 2008 roku jednak sprawy się rozwinęły w złą stronę - ruchy feministyczne, białorycerstwo, portale społecznościowe. Pamiętam mój pierwszy zimny prysznic, jak w 2015 - po długim związku - wróciłem na randkowy rynek. Nagle kobiety stały się jakieś inne, niemal każda "nie szuka chłopaka", oraz zwyczajnie wybrzydza sobie mężczyznami. Nie ukrywam, że pomimo kobiet poznawanych chyba w dziesiątkach, do tej pory nie udało mi się z żadną związać na dłużej. Rynek randkowy wspiera FWB, ale nie LTR 😂 Dzisiaj odnoszę wrażenie, że niemal wszystkie baby zachowują się jak klony. Każda robi te same gierki, akcje, każda ma rozterki. Poznając nową znajomość, nawiązując romans, dowiadujemy się nagle, że miesiąc temu panna przeżyła rozstanie. "Ja na razie nie chcę związku, chcę pobyć sama", "jesteś fajnym chłopakiem, ale...", "za szybko sprawy się między nami potoczyły", "zostańmy kolegą i koleżanką". Problem w tym, że CIĘŻKO jest trafić na taką, co od rozstania pobyła minimum 3 miesiące sama (by odreagować i zapomnieć), BO ONE CIĄGLE SIĘ Z KIMŚ SPOTYKAJĄ! Jeżeli ja nie wkroczę teraz do akcji, znajdzie się orbiter, lub białorycerz, który klęknie przed księżniczką na tronie i pocałuje królewską dłoń. Przejdźmy do sedna. Rozróżniłem trzy typy damskich gierek popularnych w 2019 roku: 1. Gierki, by zdobyć faceta. 2. Gierki, by facet dostał przez nią szału. 3. Testy i shit-testy (💩) Omówimy każdy z podpunktów, postaram się poszukać uzasadnienia (tak dla encyklopedycznej wiedzy) danych akcji ze strony kobiet, oraz opisać studium przypadku. 1. Gierki, by zdobyć faceta. Niezależnie od tego, jakie panna ma pobudki - czy kocha (aktualnie), czy szuka sexu, czy też chce coś osiągnąć dzięki mężczyźnie - stosuje pewne manipulacje, w celu nawiązania romansu. Te manipulacje nie są jeszcze najgorsze, budują nasze ego - "widać że jej zależy". Mogą jednak być bardzo zgubne w skutkach, gdyż panna w ten sposób potrafi założyć mężczyźnie różowe okulary, uśpić jego czujność i zwyczajnie owinąć go sobie wokół palca. Innym zagrożeniem jest to, że panna takim zachowaniem powoduje zawrót hormonów i pobudza endorfiny. W przypadku, kiedy zwyczajnie skończy te gierki, następuje "zjazd" podobny do odstawienia narkotyku, a w efekcie - doły. ⚡ Panna najzwyczajniej w świecie się podlizuje. Bajeruje mężczyznę, słodzi jak może, wychwala jaki on jest "cudowny, wspaniały". Podkłada się niczym drewno pod ogień, nie istnieje u niej żaden feminizm ani "kobieca godność" na tym etapie. Poświęca nam multum czasu, jest bardzo uczciwa i honorowa, nieraz sama zaciąga nas do łóżka 😂 Ta metoda jest bardzo popularna wśród samotnych matek. Na samym początku taka kobieta jest cudem natury, a jak się takie historie potem kończą - wystarczy poczytać wypowiedzi w dziale "świeżakownia' 😂 ⚡ W dzisiejszych czasach jest pewna zasada. Niestety powszechnie ona jest stosowana. W sytuacji, gdy z kobietą kręcimy, albo już jesteśmy w związku, jesteśmy zobligowani do codziennego kontaktu z nią. Co najmniej wykonać telefon pod wieczór, a już najlepiej klepać na messenger cały dzień, aż głowa rozboli od tego pikania. A najidealniej jest wysyłać dziewczynie "dzień dobry 😘" jak się tylko przebudzimy, oraz dzień kończyć "dobranoc Myszko 😘". Tego one by chciały! Nie mówię, że pisanie czy wysyłanie buziaków jest złe. Jednak nadmiar słodyczy ze strony mężczyzny przelewa szalę na drugą stronę. Kobieta dostaje atencji, buduje się jej ego i zwyczajnie zaczyna "obrastać w piórka". Na pewnym etapie, gdy będziemy za dużo pisać, albo za często pierwsi rozpoczniemy rozmowę, już w jej oczach jesteśmy "urobieni" - choć nawet sami tak nie czujemy. A spróbujemy dzień bez odezwania się? To ona też się cały dzień nie odezwie. A na drugi lub trzeci zaczną się pretensje "czemu się nie odzywasz?", "my się już chyba nie dogadamy", "to już nie ma sensu". Chociaż to, o czym teraz piszę, dotyczy bardziej drugiego punktu ("Gierki, by facet dostał przez nią szału"), to chciałem jednak wspomnieć, że na początkowym etapie relacji, kobieta sama pierwsza pisze. Budzimy się rano, włączamy neta, pika messenger, czytamy "Dzień dobry kochanie, życzę Ci cudownego dnia 😘". Ten etap może się ciągnąć tydzień, a nawet dłużej (choć ja przerabiałem raczej tydzień max). Później, gdy panna uważa, że nadal nas nie zdobyła, stosuje inną gierkę. ⚡ Przeciąganie rozmowy na drugi dzień. To mnie najbardziej bawi 😂 Czasem naprawdę wydaje mi się, że kobiety to klony. Z tą gierką spotykam się już od bardzo długiego czasu i z wieloma pannami to przerabiałem. Piszemy, wszystko spoko, a ona nagle, np. o 21 znika z neta, bez pożegnania. A, że ja wcześnie spać nie chodzę a i za rycerzyka się nie uważam, nie piszę "Dobranoc" w sytuacji, gdy zostałem olany wieczorem Na drugi dzień się budzę, włączam neta, widzę kontynuację wczorajszej dyskusji 😂 Wiem, że to dziecinne, ale zaskakująco powszechne. Dziewczyna chce z nami utrzymywać kontakt, ale nie wypada jej się pierwszej odezwać, a że boi się, że utraci kontakt, to schodzi z neta, by rozmowę przeciągnąć nazajutrz. Żałosne, wiem 2. Gierki, by facet dostał przez nią szału. To jest najbardziej niewdzięczne, odrażające pierogowe traktowanie. Nie będę już tu mężczyzn rozdzielał na "białorycerzy i maczo", ponieważ w sytuacji, gdy facet ma zdrowe intencje wobec kobiety - kocha ją, szanuje, stara się zapewnić byt - dostaje prawdziwego plaskacza w pysk. Tak, za to że był dobry. ZEMSTA ZA TO, ŻE OŚMIELIŁ SIĘ BYĆ DLA NIEJ KOCHANYM MISIEM 😂 Często tego typu gierki wiążą się z testami (o czym później), ale są tak nadużywane, że na samą myśl mam odruch wymiotny. Znam te numery od lat i jak widzę, że kolejna zaczyna to samo - po prostu nie wdaję się już w dyskusję, odkładam telefon, idę coś porobić, nie odzywam się do czasu, gdy panna zacznie do mnie pisać z sensem. To samo z rozmową telefoniczną - zacznie fikać - mówię nara i się rozłączam. Na spotkaniu? Mówię nara, odpalam silnik, odjeżdżam. Pamiętam jednak takie sytuacje w dawnych czasach, np. 2012 rok. To był dopiero szok, gdy moja ukochana dziewczyna kłaniająca mi się przez pół roku na każdym kroku niczym gejsza i niemalże pisząca poematy na mój temat, nagle - przy swojej urojonej zazdrości o koleżankę ze studiów - dała mi z liścia w twarz. I wydarła się, że jestem... kurwiarzem i ją zdradzam. To był szok, gdy człowiek wcześniej nie przerabiał takich sytuacji. Jednak w tym podpunkcie nie będę omawiał patologicznych związków ani borderline, tylko zwyczajne gry i zabawy męskimi uczuciami. Oto najpopularniejsze gierki stosowane przez kobiety, żeby "facet dostał szału". ‼️ Odwołanie spotkania. Klasyk 😂 Czy znacie sytuację, gdy umawiacie się z dziewczyną na wtorek, ona w poniedziałek wam pisze/mówi, że nie może się doczekać, że miło spędzicie czas, że tęskni... A na drugi dzień dostajecie wiadomość "hejka, sorki, dziś nie dam rady, może innym razem"? Mój kumpel to przerabia na okrągło, a w ostatnim tygodniu z trzema różnymi kobietami był umówiony, a potem każda w dzień spotkania mu odmówiła 😂 Rzadko kiedy faktycznie nie ma czasu, ponieważ dorośli ludzie starają sobie uzupełnić harmonogram z wyprzedzeniem. Fakt, zdarzy się sytuacja, w której pannie rzeczywiście coś wypadnie. Jednak wówczas dostajemy telefon albo ładną wiadomość, "przepraszam, dziś nie dam rady [powód], może na przykład jutro się spotkamy? ". W sytuacji, gdy drugi raz z rzędu tak czyni, najlepiej jest po prostu napisać, że się w takie coś nie bawimy i - wyrzucić taką manipulatorkę z głowy. Hit hitów już jest, jak panna się z nami umówi, a dzień wcześniej zaleje pałę i odmówi spotkania z powodu kaca 😂 Krwawo tępić! ‼️ Push and pull. Nie wiem do końca, czy ta metoda wynika ze zmiennej natury kobiet, z ich rozterek moralnych, aktualnego wkurzenia na coś (i chęci wyżycia się na najbliższym obiekcie, czyli mężczyźnie), czy też z miesiączkowania. Mówię o sytuacji, gdy np. spotkamy się z panną w sobotę, jest cudownie, romantycznie, miłe słówka, czuły seks. W niedzielę nagłe ochłodzenie tematu. Sama się nie odzywa, na nasze pisanie odpowiada zlewczo, nie odbierze telefonu. KIJ JESZCZE Z TYM, jak po prostu nas olewa - dzień czy dwa. Gorzej jest, jak dostajemy klasyczny wywód "za daleko to zaszło", "nie wiem czy chcę", "nie jestem gotowa", "chyba nic z tego nie będzie". To jest dopiero nóż w serce! 🔪💔 Prosto myślący facet, będący w amorach po spotkaniu, nagle, na drugi dzień, dostaje w pysk. Jeżeli jest wrażliwy, albo zwyczajnie ma uczucia, ma już spieprzony dzień, albo tydzień. Jeżeli ktoś jest białorycerzem, zacznie płakać i ją prosić, żeby się nie rozstawała, albo nawet przyjedzie z kwiatami! I zacznie sobie zaciskać pętlę na szyi. Panna z kolei sobie popłacze w poduszkę (one to lubią bez powodu), potem go znienawidzi za to, że jest taki dobry, uzna go za mięczaka, a z każdym następnym odrzuceniem go - dostanie satysfakcji, że "przebiera sobie w adoratorach". Jeżeli facet nie jest białorycerzem, odpowie jej "okej nara trzymaj się" i będzie milczał jak grób, to za kilka dni pannie zachce się spotkania, wpadnie mu w ramiona, uroni łzę i powie "przepraszam". Fakt, że lepiej taką pannę olać. Ale pytanie, która tak nie robi? Czasem jeden taki wygrany test wystarczy, by oduczyć ją takiego zachowania 😈 ‼️ Wzbudzanie zazdrości. Chyba najpaskudniejsza metoda z tej kategorii. Powszechnym jest, że laski chcą wzbudzić zazdrość i atencję po kłótni, w ciągu "cichych dni" - nie wolno wtedy dać się im wyprowadzić z równowagi! Ale niektóre żmijki lubią tak robić W TRAKCIE relacji, gdy wszystko jest dobrze. Urywa się rozmowa w dany dzień? Widzimy relację na fejsbuku że panna w klubie? Pisze nam o 22 "jak tam Misiu? ja z kolegą wyskoczyłam na piwko "? Albo ogłasza "idę z koleżanką na kluby", a potem o 23 pisze "ale nahebana hestem, hakiś fdcet do mnie podbija" a na drugi dzień "ale mam kaca, nie pamiętam jak się w domu znalazłam"? To jest już czyste skurwysyństwo! W przypadku awantury/zwrócenia uwagi na takie zachowanie ona odpowie "nie chcę być Twoim ptaszkiem w klatce, to nie ma sensu, pa" i wywołuje tym zachowaniem w mężczyźnie wrzenie krwi powyżej 100 stopni Celcjusza. Niestety, ale dużo mężczyzn reaguje właśnie na takie zachowania, dostaje awanturę, że zrobił jej awanturę, a potem ją prosi, by się nie obrażała. A jego ukochana Myszka wieczór wcześniej obrobiła komuś kukurydzę z połykiem. UNIKAĆ! UCIEKAĆ GDZIE PIEPRZ ROŚNIE! UPIĆ SIĘ I ZAPOMNIEĆ! ZABLOKOWAĆ NUMER I FB BY NIE PISAŁA WIĘCEJ! ‼️ Stworzenie melodramatu. Metoda ściśle wiąże się z push & pull. Po prostu dziewczyna nagle, w jednej chwili uzmysłowi sobie, "trzeba to zepsuć" i zaczyna dowolną z powyższych gierek. Dlaczego? Tego nie wie nikt 😂 Chce sobie popłakać, chce się wyżalić koleżance (a koleżanka powie "wszyscy faceci to dupki! Możesz na mnie liczyć kochana!"), chce poużalać się nad tym, ŻE JEST SAMA (chociaż sama zerwała 😂 ) albo zwyczajnie chce facetowi spieprzyć dzień ("bo coś za wesoły jest dzisiaj"). Czasem taka panna sobie w głowie napisze scenariusz (on to pewnie tęskni za byłą! Ciekawe czy spotyka się ukradkiem z innymi?). Jeszcze inna stworzy projekcje (przerzucenie swojego zachowania na drugą osobę, tj. ona kiedyś zdradziła faceta to znaczy że facet też ją zdradzi, taki świat!). Niestety, niemal każda lubi taki melodramat odwalić. Są jednak takie, co szukają dramatu na potęgę. A jeszcze jak ma toksyczne koleżanki ("olej go, kochana, facet przystojny, to na pewno Cię zostawi!") i słucha ich jak księdza na kazaniu - to nie możemy się po takiej wiele dobrego spodziewać. 3. Testy i shit-testy (💩) Czym się różni jedno od drugiego? ✔️ Test to zdrowa rzecz. My, faceci, też testujemy damy. Każdy ma prawo sprawdzić, czy dana osoba będzie dla nas w porządku. Warto poznać partnera gry, zanim wdepniemy w prawdziwe gówno, które pociągnie nas prosto do szamba życia w patologii, rozwodu, alimentów i zalewania się w trupa. Testować można na zasadzie, pytając o dawne związki. Czy mężczyzna, czy kobieta, chce wyłapać, jaka ta druga połówka kiedyś była. Czy miłość się wypaliła, czy może czasem się schodzą z ex na seks. Czy to facet ją zostawił, bo był dupkiem (najczęściej słyszana historia 😂 ), czy też ona sobie panami wybrzydza. Podobnie odnośnie mężczyzn. Temat byłych jednak jest śliski i trzeba tutaj uważać. Mężczyzna - jak zostawił kobietę to dupek. Jak ona go zostawiła, to znaczy że nie był dla niej dobry. Kobieta? - jak zostawiła, to znaczy że miała powód, bo jej ex to był chuj, brutal, bił ją i zdradzał. Jak on ją zostawił to był nieczułym draniem, i ją zdradzał 😂 Kobiety najczęściej testują nas w tym zakresie. Szukają dla siebie dobrej partii. Jeżeli będziemy za bardzo nadawać na swoją ex - to znaczy że nie szanujemy kobiet 😂 Jeżeli powiemy że było okej ale się rozstaliśmy - będzie że pewnie za nią tęsknimy 😂 Najbardziej złotą metodą jest, wypowiadać się rzeczowo i minimalnie - była taka i taka, koniec tematu. Kobiety również testują mężczyzn w innych dziedzinach życia. Prowokują różne rozmowy, by pociągnąć za język, prowokują u chłopaka zachowania, by je ocenić. Spektrum jest gigantyczne, a one same są cwanymi detektywami i psychologami ❌ Shit test 💩 to bawienie się uczuciami faceta, prowokowanie go do różnych zachowań. Ściśle się wiąże z punktem "Gierki, by facet dostał przez nią szału", ponieważ opisane tam metody stosowane są w Shit testach 💩 . Jakie są cele shit testów? Tego nie wie nikt. Kobieta - z jednej strony chce, by facet o nią walczył, by ją szanował, obsypywał kwiatami i adorował. Chce, by poświęcał jej czas i uwagę, zawsze był czułym Misiem Z drugiej strony, jeżeli facet za bardzo się stara - frajer! 😂 Kobieta z jednej strony chce być doceniana, z drugiej olewana. Chce, by facet był czuły, a zarazem czasem ją zwyczajnie opierdolił i się nie odzywał. Logiczne wszystko, prawda? 😂 Shit testy to są gierki stosowane po to, by przetestować mężczyznę - ale nie, żeby zbadać, czy jest fajnym facetem. To są testy, by sprawdzić, czy będzie za panną latał, czy "zachowa się jak maczo i oleje". Push & pull jest tutaj stosowany nagminnie. Nigdy nie zapomnę takiej Kaśki sprzed 2 lat. Ona mi cały tydzień robiła shit testy, zanim w końcu wpadła w ramiona. Gdy ją jakiś czas później zapytałem, "robiłaś te testy żeby sprawdzić czy za tobą będę latał"? A ona "gdybyś latał wtedy za mną to byłbyś dla mnie cipą". Kulturka musi być Tymi słowami kończę swój wywód, swoje wypominki, swój katalog pierogów z różnorodnym farszem. Mam nadzieję, że chociaż miło się bawiliście, czytając to 😂 Temat jest szeroki jak Ocean Spokojny, a plama śmieci na nim to pikuś przy kobiecych pomysłach Dlatego zachęcam wszystkich do dyskusji i dodawanie innych przypadków gierek i testów
  30. 37 points
    Witam panowie. Od x czasu spotykam się z pewną damą. Nie dalej jak we wtorek, pani dzwoni abym do niej przyjechał wieczorem. Na co odpowiedziałem, że jest to niemożliwe, gdyż gra Milan z Piątkiem w Pucharze Włoch i wieczór mam zajęty. Najwyżej po meczu mogę odwiedzić. Kobieta jak to kobieta, mówi obejdzie się!(rozszczenia, że mecz ważniejszy! ) Mówię ok. To nie przyjadę. Dużo mi nie trzeba mówić. Meczyk oglądany w męskim gronie, plus whisky w pakiecie, przecież dziś już nie prowadzę Koniec meczu, towarzystwo się rozeszlo do swoich mieszkań, w ten telefon.... - Gdzie ty jesteś? - W domu, ogarniam się i kładę się spać. - Żartujesz sobie? Wykąpalam się, czekam a Ciebie nie ma! - Słucham? Miałem nie przyjeżdżać, poza tym wypiłem whisky więc odpada.. - Wkurwiłes mnie! (myślę sobie, pani stapa po kruchym lodzie) No ale nic, olałem. 15 minut Dzwoni... - Jak ty mnie potraktowałes?! Powtarzam gadke na temat tego, że miało mnie nie być.... A pani odpala petarde. - To nie moja wina, że jesteś tępy! I nie rozumiesz kobiet.... No i huj. Pani włączyła guzik chama w mojej osobie. Bunt należy dusić w zarodku! Nie przebierajac w słowach, powiedzialem co o niej sądzę i jej zachowaniu. W skrócie "wypierdalaj mi z oczu" ubrane w eleganckich słowach. Czerwona słuchawka i koniec rozmowy. Nalelem whisky i do snu. Drugi dzień, pani foch, zero odzewu. Mi w to graj, spokojny wieczór będzie. Ale nieeee, chomik w głowie damy wybiegał plan, jak by tu Stilla podejść! Sms: Wiem, że mamy(ona ma😉) trudne charaktery, bla bla bla i te ich racjonalizowanie sytuacji, ale przyjedź po pracy wieczorem, sprzedałam dziecko do mamy, to pogadamy.- Czytaj, uchyle szparki na zgodę No [email protected] kobietę.... Dama okazuje brak poszanowania a ja jeszcze mam lecieć dla dupy! Krótko odpisalem, prędzej Zygmunt zejdzie z kolumny w Warszawie, niż ja pojadę na skiniecie palca jak piesek! Chcesz przeprosić? Zapraszam,adres znasz. Pani.... Chyba sobie żartujesz i te słynne "jak chcesz" No kuźwa pani mnie rozbawila mentalnie Mija parę chwil, wywala kolejny atrybut kobiecej manipulacji. Stanowczością faceta, który ma jaja i nie da za bardzo pogrywac kobiecie, który zna swoją wartość, pani nazywa to tak: Przez to jak byłeś traktowany przez swoją EX, to teraz wszystkie kobiety mierzysz jedną miarą i je ranisz. Z początku rozbawila mnie tym tekstem, ale wracając pamięcią, to nie pierwszy raz słyszę to z ust kobiety. Zwalaja winę z siebie na inne kobiety, na faceta a nie zauważają tego, że poprostu spotyka na drodze silnego faceta, innego niż poprzedni. Tak więc panowie a szczególnie młodzi, gasic bunty kobiet w zarodku, bo będzie tylko gorzej i zmiela was na mielone a potem wysraja! Brak pl znaków. Piszę z tel.
  31. 37 points
    Witam serdecznie. Dzisiaj spotkałem przez przypadek kolegę że szkoły. Nie widzieliśmy się 10 lat. Standardowa gadka co u mnie co u niego. U niego jak u większości dramat miłosny. Facet bardzo szybko się ożenił zaraz po szkole. Po szkole pracował w Niemczech po kilku latach kupił dom za ponad 200 tyś plus go wyremontował, kobieta standardowo nic. Teraz rozwód w toku żona go zdradziła. Pojechał do pracy wrócił po 30 minutach, bo czegoś zapomniał. W łóżku inny gach. Teraz teksty zniszczę Cię, będziesz golcem itp. facet się boi pytał się mnie o prawników czy mam, bo nie chce wszystkiego stracić. Dlatego z miejsca apeluje do młodych mężczyzn w wieku 20 lat i ciut więcej na tym forum. Dziękujcie Bogu ( o ile istnieje ), że jest ktoś taki jak Marek, bo wiedza i audycje mogą wam życie uratować dosłownie. Zapomniałem dodać, że żona posądziła go że ją bije, psychicznie wykańcza :D. Słuchać, i uczyć się wielu z moich kolegów nie miało takiej wiedzy 8-10 lat temu.
  32. 36 points
    Hej, byłem dzisiaj na Speed Dates i aż muszę się pochwalić ! Zasadą szybkich randek jest to, że kobiety siedzą, a faceci co jakiś czas przechodzą. Nadeszła kolej na zmianę - dzwonek i przeszedłem do stolika średnio-atrakcyjnej kobiety. Wywiązał się między nami następujący dialog: [JA] Cześć, miło mi poznać, jestem Michał. [ONA] Cześć, jestem Asia. [JA] Co słychać ? [ONA - bardzo napastiliwym tonem] "Co słychać" ? Co to ma być za pytanie ? I co ja mam Ci niby odpowiedzieć ? Może ty mów co słychać... [JA] Wiesz co, nie chce mi się Ciebie przekonywać. Mam lepszy pomysł jak spędzę te pozostałe 5 min z Tobą.... Następnie wyciągnąłem telefon, odpaliłem jakąś stronę i zacząłem czytać, zupełnie ją ignorując. Skończyło się tak, że laska była czerwona ze złości, a ja pełen luz i zachowana godność. Potem zebrałem parę piątek od innych facetów na tych szybkich randkach, bo okazało się, że babsko wobec nich też było napastliwe. Kocham to forum !!! Pozdro, M
  33. 36 points
    Gdy oni to nagrają, wszyscy biją brawo. Gdy na forum to pokazujemy, opisujemy itd., wyzywają nas i wyśmiewają. Dziwny ten świat...
  34. 36 points
    Dobry wieczór, Prawie 5 miesięcy temu moja narzeczona postanowiła przeskoczyć na zasobniejszego samca przy czym mnie oklamywała, pewnie i zdradziła oraz wbiła takie poczucie winy, że ledwo mogłem na siebie patrzeć. Moja samoocena spadła chyba do zera. Teraz po ponad 5 miesiącach wyszedłem na prostą wrócił stary,ulepszony patz i patrzę z podniesioną głową ku przyszłości. A co u niej. Hmm wczoraj dostałem sms ,jedynie jej numeru nie zablokowałem.. Pamiętam jak w tamtym roku spędzaliśmy dzień kobiet. Zabrałem ją do restauracji , a potem akcja w hoteliku prawie cała noc. Myślę, co za numer do mnie pisze 😅. -Znamy sie? - Już o mnie zapomniałeś wiedziałam,że mnie nie kochałes. -hmm Aśka? -Tak -Odezwę się później , bo wiesz co musze z dziadkiem porozmawiać chcą przepisać na mnie mieszkanie wiesz to co Ci pokazałem, do usłyszenia. - Dobra. Mija kilka godzin ,a ona -Jak tam już załatwiłeś sprawę? -Halo No i zadzwoniła raz. Dzisiaj przez cały dzień napisała 3 smsy. -Cześć jak bedziesz mógł odezwij się. - Czemu mnie olewasz? -Dobra spierdalaj, chciałam Ci dać druga szansę. -Nienawidzę Cię!!! Dzięki Bogu, czy jakiejś sile, która uratowała mnie przed nią. A ja chciałem z nią rodzinę zakładać.. Jak kiedyś bedziesz to czytać Asiu, Asieńku, Asiuniu. To dziekuje Ci , otworzylaś mi oczy już totalnie i wiem , że nigdy nie łączyć się z kobieta w której to matka rządzi w domu. I uznajesz ja za swoją najlepszą przyjaciółkę, oraz taką która ma koleżanki rozwodki. I taką która mówi, że kasa dla niej się nie liczy. Pamietam dokładnie twoje słowa, gdy wróciłem z Niemiec. "Ja nie chcę by twoi rodzice myśleli, że lecę na hajs" Zdrówka. Udanego weekendu, aż idę sobie kielona strzelić 😁.
  35. 36 points
    Możesz napisać naście książek, tysiące felietonów, nagrać tysiące audycji, założyć forum, na którym setki ludzi potwierdzi wszystko, o czym się rozprawia na różnorakich mediach, ale nie zrobisz jednego: nie wykonasz za nikogo jego "pracy". Pracy w sensie połączenia odrobiny inteligencji z nutką ciekawości i nieufności, które to cechy zawsze prowadzą do jakże prostego i ważnego pytania: "Po co?" (w domyśle: "mam się żenić", ale to pytanie należy sobie non-stop zadawać przedsiębiorąc jakąkolwiek czynność). Niestety, ale proceder jebania naiwniaków na nieruchomości/hajs/usługi nigdy nie będzie miał końca, bo dla tych "yntelygentów" kawałek cipy jest jakimś Świętym Graalem, dla którego są gotowi wszystko oddać - świadczy to jedynie o niskim IQ i słabym poziomie rozwoju umysłowego. Dodaj do tego zalanie hormonami i nieszczęście gotowe. A potem lament, że jak to się mogło stać. Co lepsi zawodnicy, żenią się drugi i trzeci raz, tych to podziwiam. Że to w ogóle przeżyło do dorosłości, takie niedojebanie mózgowe. Dla mnie takie osoby są w jakimś stopniu upośledzone, mimo że na pierwszy rzut oka wyglądają normalnie. Należy zacząć ich piętnować, stygmatyzować i wyszydzać, bo po dobroci nic do nich nie dociera. Chuj już z tej satysfakcji, że po wszystkim powie się takiemu "A nie mówiłem?", skoro cały majątek psu w dupę, a raczej jakiejś głupiej suce. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  36. 36 points
    Raz, ile masz lat, że żyjesz dalej z rodzicami i siostrą, która ma 34 lata. Możliwie najszybsza wyprowadzka to dla mężczyzny zbawienie. Koniec i kropka. A napierdala na ciebie, bo nie ma innego faceta, więc na kimś musi wyładować frustrację. Do tego dochodzi okres i zmiany hormonalne, więc i to z dużym prawdopodobieństwem. Jak odbijać? Trzeba gnoić w każdej chwili, aż do gleby. Nie pracujesz, nie rozkazujesz. Teksty w takim stylu. Możesz dołożyć więcej do rachunków i powiedzieć na głos, że widzisz, kto tutaj pomaga, a kto pasożytuje na biednych rodzicach. Trzeba wyjść samodzielnie z inicjatywą wpędzania w poczucie winy, w sposób wręcz przegięty. Tylko tak się obronisz podejmując identyczne, celowe działanie. To niestety jedyny ratunek. Wpędzanie w poczucie winy to strategia, która zamyka mordy również kobietom, jeżeli stosujesz systematycznie. Wstajesz i mówisz do niej i co kolejny piękny dzień bez pracy? W co grasz na telefoniku, może byś tak do pracy poszła? Kiedy się dołożyłaś ostatnio do rachunków, jesz za moje. Masz doprowadzić swoim zachowaniem do takiego stanu, że będzie bała się cokolwiek złego o tobie powiedzieć, bo zaczniesz eskalować na nią totalnym poczuciem winy. Tresura, jak u psa. A działa i to bardzo. Tak kobiety z nami postępują, ale same też nie są odporne na podobne praktyki. Pomóż rodzicom. Pomóż mamie, tacie. Siostra, skończyłaś zarządzanie, a na razie zarządzasz tylko lodówką, dupa ci rośnie mocno. Praca nie zając, co siostra? Wolisz sobie pograć, hehe. 34 lata, może męża być sobie w końcu znalazła. I wiele innych. Wszystko bym osobiście zastosował. Pracuję, więc relaksuję się w wannie, a ty za to capisz, ale nie chciałem ci tego wcześniej mówić. I co ci z tego zarządzania? Siostra, widziałaś się w lustrze ostatnio? (krzywa mina). Siostra, mam robotę dla ciebie. Pozmywaj gary.
  37. 35 points
    Witam braci, Po którejś tam kłótni, otrzymałem od swej lubej wiadomość (kopia poniżej). Jest napisana w języku rdzennych troli z Wenus. Bardzo proszę o tłumaczenie braci, do których takie wiadomości od obcych cywilizacji już dochodziły Wiadomość: Przeszła mi taka myśl przez głowę. Zróbmy sobie przerwę. Miesiąc, dwa, albo nawet trzy. Poukładaj swoje życie, zastanów się nad tym w jaki sposób powinny wyglądać zaloty i czy rzeczy banalne są aż tak zbędne. Przemysl kwestie szacunku do kobiet, w końcu słusznie powinno się je nosić na rękach. Przez 9 miesięcy noszą w sobie dziecko danego mezczyzny, a przez kolejne lata o nie dbają. Pospotykaj się z innymi kobietami, znajdź czas dla znajomych. Jeżeli po takim czasie ja wciąż będę chodzić Ci po głowie, wtedy zastanowimy się nad tym czy jest jeszcze dla nas nadzieja. Co Ty na to?
  38. 35 points
    Witam Was po długiej przerwie, musiałem się zająć swoimi (ciężkimi) sprawami. W związku ze sporym zainteresowaniem moim tematem: Chciałbym jeszcze coś skrobnąć o damskich manipulacjach, które dotykają nas wszystkich. Temat teoretycznie też dotyczy gierek, ale jest na tyle rozległy, że warto poświęcić mu trochę miejsca i słów. Dzisiaj chciałem opowiedzieć o pewnej powszechnej patologii kobiecego zachowania wobec mężczyzny, bardzo nieuczciwego i krzywdzącego. Również wspomnimy o błędach, jakie przeciętny Kowalski popełnia w obliczu takiego traktowania. "Pull away", czyli odciągnięcie. "Downgrade" (lub "downplaying") to degradacja. Te dwa tematy są bardzo podobne, ale występują zazwyczaj w tej kolejności, którą opisałem. Czy znasz sytuację, że spotykasz się z kobietą tydzień/miesiąc/rok, wszystko jest pięknie (może z małymi zgrzytami) i z dnia na dzień coś jest nie tak? Była wobec Ciebie niby uczciwa, niby się starała, słodziła, pisała, obiecywała, a potem stop? Myślisz o swoim zachowaniu - nie zauważyłeś tu błędu? Ani nie latałeś za nią jak piesek, za to starałeś się ile mogłeś, inwestowałeś ile trzeba było? Więc o co do cholery chodzi?! "Pull away" to zachowanie, które ma wiele znaczeń. Kobieta z dnia na dzień ochładza relację. Zaczyna powoli wykluczać mężczyznę ze swojego życia. Niby pisze dalej, ale sama już coraz rzadziej się odzywa. Miłych słówek jest coraz mniej. Na spotkania nie ma czasu. Staje się lekko szydercza, docina w dość niemiły sposób. Pytana, "czy coś się stało?", odpowiada "nic, wszystko jest okej! " Przeciętny mężczyzna, który doświadcza takiego zachowania, głupieje. "Przecież ona tydzień temu mówiła mi, że mnie kocha! Chciała przyszłości ze mną!". On czuje instynktownie, że "coś jest nie tak". Ten, co bardziej zna damskie gierki, sam się lekko dystansuje, licząc, że ona "kilka dni tak porobi i w końcu przestanie". A tu nic. Mija tydzień, kontakt niby jest, ona jakaś dziwnie zadowolona, ale zero jakiejkolwiek inicjatywy! Wtedy mężczyzna - przeciętny, któremu po prostu zależy na znajomości - zaczyna dobierać sobie to wszystko do głowy. "A może ja się za mało starałem?", "a może ten seks za szybko między nami wyszedł?", "a może ona myśli, że... (tutaj wpisać)?" W końcu po dwóch tygodniach takiego "Pull awaya", mężczyźnie miękną jajka - zwłaszcza, gdy wielu cyckowych alternatyw nie ma naokoło, a jeszcze Nie Daj Boże się zakochał! Dodając więc sobie odwagi Trunkiem Bogów, pisze lub dzwoni do dziewczyny. Zaczyna wyznawać, przepraszać, wypominać. Ona mu mówi "słuchaj, jesteś fajnym chłopakiem, ale...". I tak kończy się znajomość lub związek! "Downgrade" to właśnie wbijanie gwoździa w konające serce mężczyzny. Mówienie mu bolesnych (choć ładnie określonych) słów, uświadamianie mu, jak nic nie znaczącą dla niej istotą on jest. Całkowita degradacja jego męskości - niestety w wielu przypadkach skuteczna. Biały rycerz bądź mężczyzna niekontrolujący się, zacznie za tą panną gonić. Prosić ją, przepraszać, wciskać kwiaty. Wypisywać aż ta go w końcu zablokuje. Sterczeć pod jej klatką schodową aż ta mu zagrozi policją. Czemu kobieta z pozornie czułej istoty zmienia się nagle w bezduszną żmiję? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule. Głównym czynnikiem łączącym wszystkie przypadki jest kobiece EGO. Jeżeli facet nie umie rozbić tego mikroprocesora, niewiele w takim wypadku osiągnie. Odpowiem jeszcze na ewentualne pytania: 1. Po co analizujesz babskie gówniane zachowania? 2. Przecież wystarczy olać temat i poszukać kogoś innego? 3. Przecież tak jak opisałeś powyżej, zachowują się pizdusie a nie faceci? Moi drodzy, ten temat opisuję, w celu zdobywania wiedzy. Warto poznać zachowanie, z którym KAŻDY Z NAS się spotkał. Niektórzy wiedzą co to jest. Niektórzy nie. Jeden potrafi olać temat, kto inny nie. Jeden mężczyzna ma powodzenie, kilka orbiterek, kto inny, pomimo pewności siebie i samoakceptacji, nie ma wielkich szans, by wskoczyć na inną klacz. Ktoś może zwyczajnie się zakochał? Ten temat jest po to, aby rozjaśnić pewne wątpliwości, umieć się pogodzić z rozstaniem, bądź mu zaradzić. Jeden mój kumpel ma podejście "jak baba zaczyna gierki to ją olewam!" w efekcie od 5ciu lat jest kawalerem i jeździ wyłącznie na Roksy Jakie są przyczyny "Pull away" i "Downgrade"? 1. Ona chce z Tobą zerwać 2. Ona się Tobą zabawiła i chce wyjść z twarzą 3. Nie wie czego chce, szuka melodramatu i płaczu 4. Chce Cię urobić, ugrać coś 5. Widzi, że wszystko zmierza do związku, więc zwleka z tym Pomijam przypadki lasek, które wprost manipulują mężczyznami. Pomijam też takie, które są szczere do bólu, same zrywają, mówią bolesne rzeczy w twarz. Również te, które z dnia na dzień olewają temat i nie odpisują/blokują. Tu chodzi o przypadki, gdy kobieta DALEJ utrzymuje z Tobą kontakt, nie daje Ci spokoju, ale ewidentnie leci w chuja. 1. Ona chce z Tobą zerwać Przyczyny mogą być różne. Może nie widzi w tobie przyszłości? Może nie podobało jej się jakieś Twoje zachowanie, ale (typowo) nie zwracała uwagi wcześniej? Może ma bolca na oku - lub gorzej - na boku? To jest najbardziej oczywista przyczyna wykonywania "Pull away" na Tobie. Każdy mężczyzna w pierwszej chwili pomyśli "ona kogoś ma, dlatego mnie olewa", jednak nie zawsze jest to przyczyną. Ale tutaj omówimy właśnie chęć zerwania z Tobą. Temat nie jest taki prosty, bo trzeba rozróżnić najpierw podstawową różnicę "jak zrywa mężczyzna, a jak kobieta" oraz "jak wygląda okres tęsknoty u mężczyzny, a jak u kobiety". 🔪 Mężczyzna najczęściej zrywa w momencie, jak ma już niewiasty dość. Chce uwalić związek i kontakt na Amen. Nieraz zwracał jej wcześniej uwagę na nieodpowiadające mu rzeczy w relacji, a że nie zobaczył poprawy - to jest już zmęczony psychicznie i chce się kobiety pozbyć. Również w przypadku, gdy zrobiła go w kakao - zdradziła itd. - mówi, nieraz w nerwach, że to KONIEC I KROPKA. Często taki facet spotka się w cztery oczy z kobietą, by powiedzieć, że to koniec, a jak nie ma możliwości - bo ta nie odbiera telefonu - po prostu jej to napisze. I potem kończy temat. 🔪 Kobieta nie zrywa uczciwie, również rzadko kiedy na żywo - woli napisać elaborat przez messenger albo sms. Ale zanim podejmie decyzję o zerwaniu, rozpoczyna "proces zrywania". Dlaczego u kobiety jest to tak złożony proces? Tutaj musimy rozwinąć temat "tęsknoty": 💔 Mężczyzna z natury (mówię statystycznie, choć są odstępstwa) jest impulsywny, chciałby mieć wszystko jak najszybciej. Mężczyzna myśli prosto. Naprawia auto? Myśli o naprawie auta. Kocha kobietę? Myśli o kobiecie. Dlatego, gdy taki przeciętny facet się zakocha, jest wypełniony trucizną. Nie umie wyrzec się od razu uczuć, nie ma sumienia by zaruchać inną laskę (również po rozstaniu). Mężczyzna przez tydzień będzie chodził zgięty z bólu, nadużywał alkoholu. Niejeden się popłacze i zacznie "walczyć o niewiastę". Jednak facet, jak raz a dobrze upieprzy kontakt ze swoją oprawczynią - średnio po tygodniu zaczyna odzyskiwać zmysły. Coraz mniej tęskni, nie myśli o niej. Wraca do swoich kumpli, hobby, a może nawet wprowadzi pozytywne zmiany w swoim życiu! 💔 Kobieta, o ile faktycznie nie została zrobiona w ciula, przez pierwszy tydzień (może to trwać do 2óch miesięcy!) będzie odczuwać beztroskę. Ucieszy się wolnością! Może robić co chce! Łazić po imprezach! Spotykać się z kim chce! Popłacze w ramiona koleżanki (a jak wiadomo koleżanki dziewczyny to największy wróg jej mężczyzny), usłyszy jaka to jest wspaniała i piękna. Pójdzie na zakupy, do kosmetyczki. W weekend się schleje i pójdzie w łoże z pierwszym lepszym poznanym gościem (lub swoim orbiterem). Wszelkie jej zapewnienia "ja taka nie jestem, ja nie potrafię z byle kim!" rozlecą się jak szyba po rzuceniu w nią cegłą. Jednak, gdy po miesiącu minie okres beztroski... nagle... przypomina się jej były facet! zaczyna myśleć o nim coraz częściej. Stalkować go na mediach społecznościowych, wypytywać wspólnych znajomych. "co u niego, ma kogoś?". Dojdzie do tego, że jej koleżanki i imprezy pójdą w odstawkę, a zacznie się płacz po nocach. "Nie odzywa się od miesiąca, jemu nigdy nie zależało!", aż w końcu sama się do niego odezwie. To, jaka będzie JEGO reakcja, mocno wpłynie na jej nastrój. Ale o tym później. 🔪 Kobieta, aby uniknąć późniejszej tęsknoty, stosuje "Pull away", ponieważ... ma potrzebę ciągłego kontaktu z byłym. Potrzebuje tej jego cząstki. Jego wiadomości, głosu, uśmiechu. Ciul z tym, że myślami jest gdzie indziej, a może i jej łono jest zajęte. Ona musi mieć kontakt z ex, żeby mieć kontrolę nad sytuacją, wiedzieć co on robi, że ON tęskni, czeka na nią. Ona musi budować swoje ego. Coś na zasadzie "pies ogrodnika" - trzyma w zapasie, nie odpuści go, ale i sama mu się nie odda. 🔪 "Proces zrywania" to jest ten okres, gdy kobieta po prostu odzwyczaja się od mężczyzny, od wspomnień. Utrzymuje z nim kontakt, by mieć świadomość, że "on dalej jest i siedzi na mojej ławce rezerwowych". Tymczasem skupia się już na innych rzeczach, stara się zapomnieć o tym, co było. Nieraz taki stan utrzymuje się tygodniami. Gdy po tygodniach mężczyzna zwróci uwagę, ona już może mu śmiało powiedzieć "przecież od dłuższego czasu się między nami psuło, uczucie się wypaliło, nie zauważyłeś?" 2. Ona się Tobą zabawiła i chce wyjść z twarzą Sprawa jest bardzo podobna do powyższej, tylko jeszcze bardziej chamowata. Dziewczyna od początku (świadomie lub nie) robiła mężczyznę w chuja. Zostawił ją były? "a zaszaleję sobie, a ten Kamil się tak ładnie do mnie uśmiecha, poderwę go!". Świadomie rozpoczyna romans z takim facetem, wiedząc od początku, że z tego będzie jedno wielkie gówno 💩 Nie zaproponuje mu "spotkań bez zobowiązań" - o nie! Ona mu zacznie bajerować o przyszłości, o dzieciach, rozkocha go na dobre. A potem? Gdy ten wyzna uczucia, lub ją wyrucha... on jej się znudzi. Zapragnie się od niego uwolnić. Wtedy u takiej laski w głowie rozbłyska myśl "o cholera, co ja zrobiłam? Jak z tego wybrnąć?". Po tym rozpoczyna się gra typu "Pull away" - a jak facet się bardziej napali - to stanie się dla niej ścianą to wyrzucania wszelkich żali i rozterek życiowych! Downgrade! "Nienawidzę go za to, że ośmielił się coś do mnie poczuć!" Oczywiście, taka pannica również chciałaby wyjść z twarzą z tego problemu, dlatego kontakt ciągnie i ciągnie, a swoje robi na boku. 3. Nie wie czego chce, szuka melodramatu i płaczu Niestety, są i takie agentki, co mają nie wszystkie klepki po kolei. Czy to z powodów natury psychiatrycznej (zaburzenia), czy behawioralnych (życie domowe), czy też poznawczych (doświadczenia w życiu co zrujnowały jej psychikę) - po prostu ma burzę uczuć i myśli w głowie. W jednej chwili serio kocha swojego Misia, słodzi mu i myśli o nim 24/24, a potem nagle... "Muszę to zakończyć, oleję go, ja jestem taka beznadziejna, nie nadaję się". Ten typ kobiet często stosuje Downgrade od razu, po prostu z dnia na dzień. Bez olewania, bez "Pull away". Rano facet dostaje sms "Kocham Cię Misiu 😘 " a wieczorem "słuchaj, Kamil, jesteś fajnym chłopakiem, ale nic z tego nie wyjdzie..." 4. Chce Cię urobić, ugrać coś To jest bardzo ściśle związane z Shit Testami 💩 Ona sprawdza Twoje reakcje, granice wytrzymałości, sprawdza na ile może Cię urobić. Olewa Cię, zrywa z Tobą, przestaje podziwiać, szanować. Żeby sprawdzić, czy będziesz jej adoratorem - a potem wpakować Cię do worka "friendzone". Po prostu rzygać się chce. Niestety, ale to bardzo powszechne zachowanie u kobiet. Nawet tych, co wcale nie chcą z Tobą zakończyć! 5. Widzi, że wszystko zmierza do związku, więc zwleka z tym To jest w sumie najlżejszy z przypadków. Dziewczyna Cię nakręciła, naobiecywała i... chce iść w to dalej, ale... nie teraz jeszcze. Chce się nacieszyć chwilkę "wolnością", a widzi, że wszystko zmierza do bycia w partnerstwie. W końcu sama o tym non stop mówiła! Tylko że ona potrzebuje jeszcze spokoju, luzu i przestrzeni... Ale najczęściej ta druga połówka już się uaktywniła i... O tym później. "Pull away" to po prostu patologia XXI wieku. Ciężko jest tutaj generalizować, ciężko przewidzieć kiedy aktualna ukochana zacznie pokazywać rogi - ale w pewnym momencie zacznie. Nie da się już na kobietę popatrzeć przez pryzmat wychowania, religii, ilości partnerów, czy też odstępstwa czasowego od faceta ostatniego. Po prostu w każdej chwili ona może zacząć robić takie cyrki. Jakie są najczęściej popełniane błędy mężczyzn, gdy doświadczą "Pull away"? 1. Wyznanie 2. Usprawiedliwienie 3. Prezenty 4. Wyrzuty 5. Ultimatum 1. Wyznanie. Taki mężczyzna widząc, że kobieta się ewidentnie od niego wycofuje, pomyśli "a może to przez to, że się za mało starałem?", "a może przez to że nie wyznałem jej jeszcze uczuć?". W efekcie po tygodniu lub dwóch takiego ochłodzenia relacji, jak wspomniałem wcześniej - napije się i wyzna uczucia przez telefon lub sms. Potem... dostanie policzek w twarz czyli "Downgrade". Prawda jest taka, że kobiety wiedzą, że skoro facet się z nimi spotyka - jest romantyczna atmosfera, chemia między nimi aż rzuca elektronami - to znaczy, że mu zależy na niej. Jedne to zaakceptują, inne się przestraszą, jeszcze inne przeciągną - stąd właśnie "Pull away". Wyznanie uczuć tylko zwiększy na kobiecie presję, oraz ją oddali jeszcze bardziej. 2. Usprawiedliwienie Analogicznie do powyższego przypadku, mężczyzna zaczyna czuć się winny. Nawet za rzeczy, których nie zrobił! Zaczyna grzebać w pamięci i wspominać, kiedy na nią krzyknął, kiedy chamsko zażartował, kiedy odmówił spotkania. Dobiera sobie do głowy, że to jest przyczyna "psucia się" relacji, a potem - zaczyna morze przeprosin. Jak to brzmi? Żałośnie. Ale naprawdę niejeden twardziel potrafi zostać zmiękczony przez wprawną manipulatorkę - i sprowadzony do stanu leszcza i płaczka. 3. Prezenty O Chryste, nie! Facet latający z kwiatami za kobietą, liczący, że kupi jej uczucia? Zdecydowanie nie! Już nie mówiąc o dodatkowej presji - posiadania przedmiotu od niego. 4. Wyrzuty No więc, kolejna oczywista sprawa. Mężczyzna dzwoni, lub pisze: "Olewasz mnie!", "Ja o Ciebie dbałem!", "ja dla Ciebie zrobiłem to i tamto!". Odpowiedź niewiasty? "Wcale tego nie potrzebowałam!", "Ja nic od Ciebie nie chciałam!" i dyskutuj z kobietą, a w końcu dostaniesz nerwicy 😂 5. Ultimatum Wbrew pozorom, postawienie kobiecie warunków, jest samo w sobie bardzo dobre! Tylko trzeba wiedzieć, jak je sformułować, czego oczekiwać, oraz JAK SIĘ ZACHOWAĆ POTEM. Ultimatum jest błędem, gdy mężczyzna będzie się co jakiś czas przypominał i odzywał do niej Jednak dobrze zaplanowane Ultimatum to najbardziej skuteczne poznanie prawdziwych intencji niewiasty. Mówiąc lub pisząc jej: "Słuchaj, nie będę tego więcej tolerował. Albo się w końcu zdecydujesz, czego ode mnie chcesz, albo po prostu daj mi spokój." Stanowczo kończymy wszelką dyskusję i... Nie odzywamy się. NO CONTACT METHOD, to coś, o czym warto napisać inny artykuł. Jednak w skrócie opowiem, że jest to potężne narzędzie, które - po uprzednio zastosowanym zachowaniu - pozwoli kobiecie dać wolność... i samotność. Poczucie odrzucenia. Tęsknotę...? Jak pisałem wyżej, u kobiet tęsknota zaaktywuje się później. Za tydzień, albo za dwa miesiące. Nie ma reguły. Jeżeli ODPOWIEDNIO WYSZLIŚMY Z JAJAMI, zwiększamy swoją atrakcyjność i niezależność - a skoro ona "coś" w nas kiedyś widziała, to zacznie powoli to na nowo odnajdywać. W ten sposób też dowiemy się, jakie miała intencje. Którą z powyższych 5ciu przyczyn miała jako podwaliny do olewania nas. Jeżeli chciała zerwać, zabawić się, albo kogoś znalazła - to sobie da spokój, a i my będziemy mieli problem z głowy Jeżeli szukała melodramatu, testowała nas, albo nie mogła się zdecydować - my już wygraliśmy Czy się odezwie? Tego nie wie nikt Takie uroki hazardu. W przypadku stawiania ultimatum i rozpoczynania No Contact, musimy być twardzi. Kilka pierwszych dni będzie ciężkich, być może trzeba się będzie leczyć alkoholem. Później leczymy się w każdy inny sposób, udoskonalamy. Staramy się wyrzucić pannę z głowy, nie myśleć, wyłączyć z obserwowanych na facebooku (ale nie blokować ani usuwać ze znajomych!), a kolegów i koleżanki prosimy, by milczeli na jej temat. Za jakiś czas, panna - jeśli traktowała nas poważnie - pęknie i się odezwie. Mamy 10% szans, że dostaniemy wiadomość "przepraszam, tak bardzo tęsknię, kocham Cię, chcę wrócić do Ciebie a najlepiej to jedźmy dziś na hotel i spędźmy tam noc 😘 ". Większość przypadków to będą podchody, na zasadzie "Co słychać?", "widziałam Cię dzisiaj", "Wrzuciłeś ładne foto na fb" - tylko po to, by rozpocząć rozmowę. Może się również okazać, że w okresie Braku Kontaktu poznamy kogoś innego - a tamta manipulatorka pójdzie w zapomnienie Tylko pytanie... Czy ta następna nie zacznie tego samego? W końcu to kobieta.
  39. 35 points
    Dział wprawdzie "moje doświadczenia..." jednak nie opiszę swoich a te, w których miałem (i niestety mam nadal) przykrą powinność uczestniczenia. Tu na wstępie podziękowania dla @Mosze Red za wsparcie, nie tylko merytoryczne w paru istotnych tematach. Ale żeby nie było jak na wręczeniu Oscarów, przejdę do rzeczy. Uczestnikiem i animatorem wielu wydarzeń, stałem się wbrew własnej woli, na skutek próśb ze strony rodziny, żeby pomóc ogarnąć się zdesperowanemu człowiekowi z rodziny. Naprawdę wolałbym się zajmować w tym czasie swoimi sprawami i dupeczką Blondi, zwłaszcza, że z czasem wychodzi na jaw, w jakim szambie muszę się taplać. Więc grzebię się z adwokatami, kontami bankowymi, policją i prokuraturą. Szczęśliwie mam do pomocy jego zięcia, facet mega skrupulatny i precyzyjny, kapitalnie się sprawdza w charakterze dyrektora wykonawczego. Jak się z nim coś ustali, to przeprowadzi to od a do z ze 100% skutecznością. Otóż jest sobie pan X, który po rozwodzie z pierwszą żoną (zresztą trochę jędzowatą, tak między nami) wpierdolił się w długofalowy związek z kolejną kobietą, dajmy na to panią Y. Sam z pierwszego małżeństwa ma dwójkę dzieci, nabyta żoneczka Y miała (bo już można o niej mówić w czasie przeszłym) syna z pierwszego związku. Nowy związek został przypieczętowany formaliną małżeńską i trwał niemal 30 lat. Pan X, ultra utalentowany muzyk, który potrafił siąść do fortepianiu i wyklawiszować muzykę w tonacji deszczu tłukącego o parapet. Tak z pały. Multiinstrumentalista, muzyka była wszędzie, grywał z góralami na cyi i gęślach, na harfie, basie, na puszcze po pomidorach i "blaszanym bębenku". Syn bankiera (nie mylić z bankowcem) któremu po prostu wszystko poszło w talent. Nie miał pojęcia o rzeczywistym świecie. Żył kompletnie obok niego. Szczyt jego "nowoczesnych" możliwości to zagrać w pasjansa na kompie i wypłacić kasę w bankomacie. A żoneczka? No cóż, nie miałem z nią jakoś szczególnego kontaktu, pewnie widzieliśmy się z pięć razy w życiu, ponieważ izolowała siebie i jego od części rodziny. Klasyka. Na komunii jego jednej z wnuczek nawet się nie pojawiła a on wymykał się na wigilie i święta chyłkiem do "swoich", żeby choć na chwilę pobyć. Oczywiście płacił za to cichymi dniami i cholera wie czym jeszcze. Pani Y? Też muzyk (bądź jak pewnie wolałaby pani europosłanka Spurek - muzyczka, choć wcale nie tak skoczna ;)) Ale bardzo mierny, taki trochę terminator odgrywający zapis nutowy z kartki. Jeśli ktoś miałby być szczery, rzekłby - beztalencie. W zeszłym roku pani Y trafiła którejś nocy na SOR z silnymi bólami trzewnymi. Okazało się że ma nowotwór jelit. O ile w ich małżeństwie do tamtej pory układało się ledwie jako-tako i często konfliktowo (o tym później) to diagnoza odmieniła jej stosunek do pana X. Nagle stał się potencjalnie potrzebny do opieki i nastąpił rozkwit "miłości" i uczuć względem niego. Idealna harmonia, wspólne wyjazdy i spędzanie czasu, sanatorium, wakacje nad morzem itd. Ale to według wszelkich poszlak, które udało mi się rozpoznać - było czystej wody pozoranctwem obliczonym na efekt i cel. A było nim wymaganie przyszłego poświęcenia się z jego strony, ignorując wszystko co miało miejsce dotychczas. W każdym razie pan X z panią Y wiedli sobie jakieś tam życie. Pan X przed zawarciem związku wyłożył pani Y kasę na zakup mieszkania, oczywiście w imię "miłości", bez żadnych kwitów czy domagania się udziału. Pierwszy karny kutas dla niego. Dziś okazuje się, że po jej śmierci należy mu się co najwyżej zachowek od tej nieruchomości i poza tym nie ma do niej żadnych praw, ponieważ został w szpitalnym testamencie w zeszłym miesiącu wydziedziczony na rzecz syna pani Y, bo jemu właśnie mieszkanie zapisała. W końcu dla kobiety, mąż to nie rodzina, rodzina to ona i jej bezpośrednie potomstwo, jak pisała jeszcze w latach '70 ub. wieku pani Esther Vilar. Pani Y potwierdzała to cyklicznymi przelewami dla wnuczki, zasilaniem inwestycji syna i generalnie transferowaniem tego co pan X przyniósł do domu i wspólnoty małżeńskiej, na rzecz swojej linii genetycznej. Dokopałem się w historii transakcji bankowych do kilku lokat i ubezpieczeń na rzecz syna i wnuczki. Wiedziałem poniekąd czego szukać, bo kilka lat temu pan X miał podejrzenia co do stanu finansów i że coś się z kasą dzieje dziwnego. Poszedł wówczas do banku po papierowe wyciągi (bo oczywiście konto online to dla niego abstrakcja) i znalazł na nich transfery na konto pasierba o których nie był nawet informowany. I to nie były kwoty idące w nędzne setki PLNów. Pani Y, stosując wieloletnią metodę gotowania żaby, była przekonana, że pan X o stanie finansów, regulowaniu opłat za gaz, prąd, mieszkanie, działkę etc. nie ma bladego pojęcia bo i z ledwością wie gdzie jest siedziba ich lokalnego oddziału banku, jechała na bezczela i szła w zaparte, twierdząc że nic o czym on nie wie nie ma absolutnie miejsca. No to rzucił jej w twarz wyciągami bankowymi. Obraziła się, że nie ma do niej zaufania, zarzuciła że on na pewno też swoim dzieciom daje kesz (a figę, nawet wnuczki nic nigdy nie dostały poza okazjonalną stówką na urodziny czy od święta) i tym podobna babska racjonalizacja, odwracanie kota ogonem i przenoszenie winy. Ale pani Y od tego momentu stała się ostrożniejsza i zmieniła strategię na gotówkową. Zrobiłem sobie choćby zestawienie ich transakcji wypłat kartami i okazało się, że pani Y wypłacała bankomatami z konta w ciągu ostatniego roku pięciokrotnie więcej niż pan X. Kwot podawał nie będę, ale stanowiły niemal 200% jej osobistych, rocznych wpływów do domowego budżetu. Czyli było dojone i osiołek ciągnął. Oczywiście normalne koszty życia i utrzymania były zleceniami stałymi, poza operacjami karcianymi. Niestety serwis transakcyjny tego banku jest do kitu i umożliwia dostęp do historii transakcji dla usera tylko do dwóch lat wstecz. W sumie kpina, trzeba to będzie prześwietlić w postępowaniu spadkowym. Akcja nabrała tempa na finiszu, kiedy pani Y trafiła po licznych chemiach do szpitala a potem do hospicjum. I przemilczam tutaj 99% faktów dla anonimizacji i dobra wszystkich. Po prostu przyjmijcie, że opisuję tylko wygląd wierzchołka góry lodowej, pobłyskującej w pięknym słońcu arktycznym. Wówczas pojawił się testament zapisujący majątek osobisty pani Y synowi, upokorzenie pana X w postaci spisu biżuterii którą ma dostarczyć do szpitala i się z niej rozliczyć przed synem i wnuczką, której zapisała "bezcenne precjoza". Jak zobaczyłem na własne oczy listę i te "ptaszki" przy kolejnych pozycjach pt "złoty pierścionek z niebieskim oczkiem" (kurwa, kto nie nazywa kamieni po imieniu?) gdzie jak magazynier miał się rozliczyć z inwentury, to bym nie uwierzył. Pan X siedział przy szpitalnym łóżku naćpanej opioidami i kolejno odfajkowywał to co przyniósł i wyjmował ze szkatułki. Przy tym, na łożu śmierci, zażądała, żeby jej część pieniężnego majątku w całości została przekazana synowi. Formalną intencją jak widać, było wydziedziczenie pana X i wygolenie go na zero. Ale to jeszcze nic. Będąc już w hospicjum, powstało notarialne upoważnienie do jej konta, na którym na osobiste imię pozakładała lokaty inwestycyjne na ładne setki tys. Oficjalnie, niby jej syn ściągnął notariusza (którego nota bene nikt z pracowników hospicjum nie widział na oczy, raczej obstawiam inny scenariusz, zwłaszca że syn dysponował dłuższy czas jej dowodem osobistym pod pretekstem załatwiania spraw przyszłego pochówku) po czym przy próbie sprawdzania czy wpłynęły na to konto pieniądze pana X, okazało się, że tych inwestycji nie ma. Zostały zlikwidowane i kasa przelana na jakieś zewnętrzne konto przez jej syna. Tak się spieszył, że za zerwanie tych funduszy zapłacił karniaka w wysokości niemal 3k PLN. Sprawa za poradą adwokata została zgłoszona do banku i na policję, prokuratura sformułowała dość sensowny zarzut z art 286 KPK o doprowadzeniu przez niego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. I wiecie, trochę to dziwne, bo niejako pod samym nosem odchodziły akcje, przed którymi przestrzegam szersze forum chłopaków. Wczoraj zapytałem pana X, czy wiedząc to co wie (zwłaszcza, że przez ostatnie kilka tygodni zrobiłem mu świadomościowe, totalne pranie mózgu) ożenił by się po raz drugi. Niemal wstał z krzesła, zapowietrzył się i zdecydowanie wykrzyknął: nie, nigdy, nie ma mowy! Reasumując: - uważajcie z kim i na jakich warunkach się wiążecie - dbajcie o własne finanse i bądźcie czujni - intercyza, własne konto - zaufanie jest dobre, ale kontrola jeszcze lepsza - cudze potomstwo jest po prostu cudze, poza naszym osobistym interesem a wręcz wbrew niemu
  40. 35 points
    Dziwny wpis. Tytuł mówi o spotykaniu się a w podtekście autorce chodzi o związek a nie spotykanie. Ale "polska jENzykA - trudnA jENzykA a myślenie jeszcze trudniejsze od krętactwa. Sama siebie przekonuje, że jest "silna i niezależna" (pisząc choćby "Związek z tak silną kobietą nie jest dla Ciebie") bo co? Bo urodziła? Są jakieś inne atrybuty siły i niezależności tam? Choćby od socjalu i alimentów? Ona sobie "radzi w sprawach łóżkowych ("a nawet w sprawach łóżkowych świat poszedł tak do przodu, by można samej sobie poradzić") ale męskie potrzeby określa mianem "pojebanych żądzy" ("Jeśli masz ochotę tylko na chwilę "pobyć" z taką kobietą, by tylko zapełnić swoje pojebane żądze"). Hipokrytka. Autorka pisze: "Kiedy zatem związek z samotną matką jest dla Ciebie? Kiedy jesteś gotowy na związek, o który należy dbać, w którym należy wspólnie starać się" a sama deklaruje, że ona się o związek starać nie będzie, bo dziecko najważniejsze. Ciężar starań kto poniesie? Jak myślicie? No bo przecież ona się stara bardziej. Tyle że o dziecko. A to już jest ciężka aberracja, rodem z brazylijskich seriali, którymi przecież w kontekście facetów, nieco wcześniej głęboko pogardza: "Możesz śmiało umówić się z samotną matką jeśli dziecko nie stanowi dla Ciebie problemu, a jedynie o czym myślisz, to pokochać je tak samo, jak jego matkę." No serio? Zajebisty związek, spółka założona w celu pokochania jej dzieci i łożenia na cudzy materiał genetyczny. No bez jaj kobieto.
  41. 35 points
    @Toranaga Naprawdę dajesz się jeszcze nabierać na teksty kobiet: ty to jesteś najlepszy, a poprzedni to byli beznadziejni? Rany, obudź się. Po tobie kolejny słyszy to samo.
  42. 35 points
    Wiecie co Wam powiem? Ja na miejscu Marka, dawno bym te forum zamknął, takiej niewdzięczności kurwa dawno nie widziałem. Ktoś zbiera na klatę 99% ataków hejterów, opłaca wszystko, daje Wam wiedzę i wielokrotnie daje Wam swój czas, pomocną rękę i co otrzymuje w zamian? Nie mam pojęcia co, bo w pewnym temacie to chyba zebrała się banda dzieci i białorycerzy drących ryja jakiej to krzywdy nie robimy tutaj kobietom. Pisałem na pw i z jedną damą i z drugą i jeszcze inną i to są świetne dziewczyny, które są świadome. Ktoś się zapędzi? Sam jak widzę, to przywracam to porządku. Ale rezerwat musi być na tym forum, co zresztą NAOCZNIE widać, dlaczego, gdy jakaś kobietka zawędruje poza jego granice. Czepiacie się nazw, że nie taka, że sraka. Pożal się Boże, esteci. To jest jasne jak słońce, że część mężczyzn będzie tutaj sfrustrowana, bo jaka ma być? Radosna? Skoro 90% mężczyzn tu trafia po ciężkich przejściach. Niektórzy to przetrawią i złapią balans, inni nie ale i tak będą wiedzieć więcej niż gdyby tkwili w tym co wcześniej. Zrozumcie, forum to jest narzędzie, wiedza, a z wiedzy i narzędzi można korzystać w różnoraki sposób, można budować ale i można burzyć. My nie jesteśmy od leczenia frustracji, nie jesteśmy psychologami czy psychiatrami, pokazujemy jak jest, doradzamy i pomagamy w miarę możliwości. Cel jest szlachetny i warty wsparcia, tymczasem ogromna część osób nie wpłaciła nawet złotówki a jak co do czego to pierwsi w narzekaniu. Zamiast narzekać i cisnąć po właścicielu czy moderacji, dopierdalać i być złośliwym, to skoro macie jakieś pomysły, po prostu je napiszcie. Jeśli nikt nie zwróci na nie uwagi, to znaczy, że niestety mój przyjacielu jeden z drugim - nie są tak świetne jak myślisz. Taki @Tomko potrafi doradzić np: w kwestii perfum, relacji damsko męskich a znowu @SzatanKrieger w kwestii ezoteryki. Wymiana wiedzy, jedni korzystaja z wiedzy i doświadczeń drugich, wzajemnie się wspomagając - o to tutaj chodzi. Tymczasem widzę coraz więcej osób, które na uwagę moda czy właściciela pyskują, są niemili, doszukują się nie wiadomo czego. A przecież my wszyscy dbamy o to by było Wam jak najlepiej, może chociaż do kilku osób to dotrze. I kontynuując zdanie, którym zacząłem ten wątek - na szczęście, to nie ja jestem właścicielem, tylko Marek więc powinniście okazać mu te minimum. Szacunek, życzliwość, pomocną dłoń - pieniędzy nikt nie chce, ale widocznie i te 3 rzeczy są tak trudne dla niektórych. Miłego wieczoru. Aha, bo zapomniałem, jak widzę teksty w stylu "kobiety nie są podludźmi" i inne, to scyzoryk się w kieszeni otwiera. POKAŻ GDZIE, ktoś tak napisał, bo myślę, że więcej przeczytałem tematów na forum niż większość ale czegoś takiego to nie widziałem.
  43. 34 points
    1 Kobieta zawsze mówi o prywatnych sprawach dotyczących związku. Jak jest w związku szczęśliwym, który nie ma zbyt dużego stażu to mówi psiapsiółkom głównie o tym czego będą zazdrościły, a to że dużo kasy zarabiasz, a to że zrobiłeś jakąś inwestycję, a to że masz dużą pałę. Jak związek jest dalej udany, ale trwa już trochę i przychodzi znudzenie, pojawiają się jakieś drobne tarcia jak to w związku, wtedy zaczyna się troszkę żalić ,a to psiapsiółkom, a to mamusi, często w taki sposób żeby pośrednio jakąś presję wywrzeć na ciebie.... Jak związek jest na finiszu, zaczyna się zwierzać z krzywd prawdziwych, a jeszcze częściej urojonych i krąg osób poinformowanych się poszerza. Jak związek się rozpada, zaczyna się obrabianie dupy na całego, już nie jest mowa tylko o krzywdach, ale również o twoich sekretach, często tych poniżających i bolesnych. Jest to tym bardziej intensywne im więcej winy w rozpadzie owego związku jest po stronie pani .... To jest powtarzalny schemat, od którego wyjątki są niezmiernie rzadkie. Z czego to wynika tłumaczyłem już kilka razy. 2 Jeśli ona upokarza cię, mówi o prywatnych sprawach, chce ci zniszczyć reputację. Ty zniszcz jej reputację, szybko, bezwzględnie, skutecznie, tak żeby na samą myśl o wejściu na temat twojej osoby w przyszłości dostawała potów na czole. Zero litości, zero sentymentów, to można mieć wobec osób które mają klasę, osoby które klasy nie mają muszą zebrać co zasiały.
  44. 34 points
    @Komti A gdybyś zobaczył anons faceta w wieku dojrzałym, który do tej pory skupiał się na interesie ale i nie odmawiał sobie 'życia', też byłbyś taki sceptyczny? Ludzie, weźcie czasem głębszy oddech. Przy odrobinie złej woli można każdemu znaleźć coś za uszami. Mnie się to ogłoszenie podoba. A co się za nim naprawdę kryje, trza by sprawdzić. Takie szukanie na siłę i dopasowywanie do przeczytanych na forum treści może się kiedyś odbić czkawką. Szczególnie tym, ktorzy chcieliby kobiety ale boją się podjąć działanie i szukają usprawiedliwienia własnej bezczynności.
  45. 34 points
    @Adolf Padre nasz ukochany - żaden moralniak, żadne złe samopoczucie. Pierś do przodu i bądź z siebie dumny! Dobrze zrobiłeś. Trzeba pokazywać jasno i klarownie gdzie jest barykada. W Twoim domu panują Twoje zasady. Koniec. Rozhisteryzowaną damę trzeba jeszcze było za kudły wystawić na zewnątrz lokalu i wpierdolić za nią jej cały majdan (łącznie z rycerzem jeśli się stawiał i burczał). Co to ma być do ch#[email protected] wafla? Ci, którzy piszecie, że trzeba siedzieć cicho zastanówcie się 10 razy jakimi dupami wołowymi się robicie. Jesteście uzbrojeni w wiedzę i macie dostęp do Braci, którzy doradzą co robić w razie problemów. I co wybieracie? Nie robić nic. Gratulacje - a potem płacz jakie kobiety złe, jaki matrix zły i cały świat winny spierdoliny tylko nie Wy sami. Jprd... Chcecie żeby było lepiej to działanie jest jedynym rozwiązaniem. Małe kroki - nie musi być rewolucja. Ale działanie a nie jebana bierność i tworzenie oczekiwań. Ja, gdy już podniosłem się jako-tako po rozwodzie 2 lata wstecz zrobiłem podczas świąt zawieruchę jakiej mój rodzinny świat nie widział. Powodem było zbiorowe napierdalanie ciotek na swoich mężów i jednoczesne dyrygowanie nimi: "przynieś, podaj, ty już nie pijesz itp." Pojechałem z grubej rury. Rezultat- natychmiastowe święte oburzenie ciotek i wujów (rycerze). Ja na to wszystko lachę wywaliłem, wysmiałem i piłem z 2 kuzynami do oporu od czasu do czasu z przekąsem pytając wujów który chce kolejkę z nami strzelić czy raczej woli w kuchni nam kawę zrobić. Matka 3 dni się nie odzywała a babcia lamentowała pod niebiosa. W zeszłym roku ciotki chodzą wokół mnie na palcach, mordy na kłódki a wujowie patrzą i nadal coś mamroczą ale widać, że coś świta w łepetynach. Nie trzeba było nikogo opierd... Ale ciotki, gdy już popiliśmy, nie wytrzymały i znów zabraniają imprezować wujom. Mnie i kuzynów nikt nie tyka. Nagle jedna z ciotek pyta czy mam kobietę - to już tyle czasu od rozwodu, pewnie tęsknię itp. To pytam: na ch... mi kobieta? Gotuję, sprzątam sam, dzieci mam. Do ruchania? Konsternacja. To wyjaśniam, że mam 3 fwb i pytam czy jakieś szczegóły potrzebują. Dodaję jeszcze, że w razie potrzeby to tam, gdzie mieszkam prostytucja jest legalna a seks jest tani - nie trzeba sie prosić i ryzykować połową majątku znosząc fochy i manipulacje pań. Cisza - wujkowie patrzą jak barany, ciotki nie wiedzą co z oczami zrobić. Pijemy z kuzynami 😁 No i chyba coś dotarło do zamatrixowanych głów. Rok obecny - przygotowania do obiadu jak należy. Panowie ustawiają stoły, krzesła, noszą ciężkie rzeczy, Panie operują w kuchni. Wszyscy wiedzą co robić. Podczas obiadu szybko ustalono kto kieruje w drodze do domu - same Panie + mój ojciec, który jest na lekach. Wszyscy imprezują zadowoleni. ŻADNYCH fochów i sugestii w stronę wujów, żadnych wycieczek w moją stronę. Wnoszę, że wujkowie postanowili zaaplikować nieco rozumu swoim damom podczas mijającego roku. Zajebisty dzień świąteczny. Wystarczyło 2 lata - młodsze pokolenie kuzynów szybko się połapało w czym rzecz... Warto się przeciwstawiać spierdolinie.
  46. 34 points
    Jako kultura europejska tzw. zachodnia jesteśmy dumni ze swoich osiągnięć naukowych, cywilizacyjnych oraz klasycznej myśli humanistycznej. Nie trzeba być szczególnie sprawnym obserwatorem, żeby zauważyć, że wszystko w czasie się zmienia, niestety na gorsze i jeśli porównamy to z okresami schyłkowymi dawnych cywilizacji widać wyraźnie iż chylimy się ku upadkowi. Chcę opisać tutaj kilka symptomów tego upadku. 1 Degeneracja systemu prawnego: Przejawia się na wiele sposobów, najbardziej popularne i rażące to: - przewlekłość postępowań - korupcja - nepotyzm Znamy je z naszego własnego poletka. Jednak ja chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jedną patologię, którą spotyka się w państwach zachodnich, wymaga to odrobiny więcej wyjaśnienia. W dawnych czasach było tak, że każdy człowiek był sądzony za swój czyn w oparciu o prawo miejsca, z którego pochodził ,przynajmniej w tych przypadkach gdy lokalsi nie roznieśli nieszczęśnika mim stanął przed sądem w tej czy innej przyjętej prawnie bądź zwyczajowo formie. Było to prymitywne i nieefektywne, przykładowo ktoś z państwa A, zabił człowieka w państwie B np. z przyczyn religijnych i uznawano, że powinien być sądzony według praw własnego kraju. Przynajmniej w sprawach przestępstw, które występowały powszechnie i nie stanowiły bezpośredniego wystąpienia przeciw lokalnej władzy, bo wiadomo, że takich miejscowa władza szybko się pozbywała niezależnie od miejsca pochodzenia. Później wraz z rozwojem cywilizacji pojawiło się prawo, które sądziło takie osoby na podstawie zasad obowiązujących na danym terytorium. Oczywistym jest, że w dawnych czasach były podziały na obywateli, nie obywateli, ludzi wolnych i niewolnych, różne klasy społeczne itp. Prawo nie działało tak samo dla wszystkich obywateli, jedne grupy miały przywileje inne nie. Jednakże każdego winowajcę sądzono według prawa obowiązującego na danym terenie. Czyli dokonano skoku z sądzenia i karania winowajcy na podstawie "jego" praw do sądzenia i karania na podstawie "lokalnych" praw. Niektórzy w tym miejscu już pewnie załapali o co chodzi. Coraz częściej znajdujemy w doniesieniach medialnych takie kwiatki, że sąd nie wymierzył kary lub wymierzył jakąś niską/ symboliczną ewentualnie, że umorzono postępowanie gdyż sprawca pochodził z innego kraju/ kręgu kulturowego i tam jest inne prawo i obowiązują inne normy społeczne. Czyli aparat prawny pokazuje iż uwstecznia się o całe tysiąclecia, a jest to tylko efekt wtórny pewnych zmian społecznych, oznacza to iż osoby, które w tym aparacie prawnym sprawują jakieś funkcje degenerują się moralnie i cywilizacyjnie. Skoro w chwili obecnej takiego postępowania nie narzuca sama litera prawa, a osoby te same z siebie (np. sędziowie) oceniają winę według takich kryteriów, które już całe tysiąclecia uznano za niewłaściwe/ niesprawiedliwe/ nieefektywne/ szkodliwe społecznie. Jest to kolosalny regres. 2 Degeneracja słowa pisanego: Przejrzyjcie sobie tzw. media społecznościowe, coraz częściej pojawia się na tinderach, fejsach i innych coraz więcej emotikonów w postach i przeróżnych skrótów. Z racji tego, że ilość emotikonów jest mocno ograniczona to ich znaczenie musi być dość szerokie. Język zawsze dążył do tego żeby pojawiało się więcej słów o węższym znaczeniu była to naturalna konsekwencja rozwoju cywilizacyjnego, powstawania nowych gałęzi wiedzy, odkryć naukowych itp. Czyli więcej słów, które określały coraz precyzyjniej jakieś zjawiska, w uproszczeniu więcej i dokładniej. Pan z kanału "Szarpanki z życiem" określił to zjawisko powrotem do hieroglifów, oczywiście rozumiem jego przesłanie i zgadzam się z tym co chciał przekazać, aczkolwiek będę trochę czepialski bo akurat hieroglify były już wczesną formą pisma i można było nim przekazywać dość skomplikowane informacje w sposób bardzo precyzyjny tak jak innymi dawnymi formami pisma piktograficznego. Tutaj degeneracja postępuje dużo dalej bo mamy do czynienia raczej z petroglifami jakie jaskiniowcy malowali lub ryli na ścianach jaskiń, czyli są to symbole przedliterackie. Więc w mojej opinii degeneracja postępuje dużo dalej niż cofnięcie się do epoki hieroglifów, czyli czasów początków pisma. Nawet wtedy nie każdy mógł ich używać, taki człowiek pierwotny musiał posiąść umiejętność wytwarzania farby i jakąś chęć realizacji artystycznej żeby przenieść na ścianę jaskini co mu w duszy gra, a teraz przypomina to działania małpy, która dostała stemple z ziemniaka i farby plakatowe, jedyna różnica, że stempel z kartofla i plakatówki zastępuje ekran komputera, smartfona czy tabletu i czujniki dotyku w tej czy innej formie. Oczywiście w tej degeneracji słowa pisanego przodują nasze kochane Panie, to samo się narzuca, wystarczy poprzeglądać ich posty w mediach społecznościowych. Taka forma komunikacji jak najbardziej sprzyja ich naturalnym skłonnościom, ponieważ emotikony mają szerokie znaczenie i zawsze z syfu, który się narobi można się łatwo wykręcić na zasadzie nie zrozumiałeś, nie to miałam na myśli. Drugim aspektem jest to iż użycie dużej ilości emotikonów jest w sytuacji prowadzenia konwersacji z drugą osobą w sieci jest objawem lenistwa wszak pisanie głupot na fejsie godzinami świadczy o nadmiarze czasu wolnego, a nie jego braku. Może również świadczyć o braku szacunku do rozmówcy. Oczywiście są wyjątki, mamy jakąś grupę emotikonów branżowych/ środowiskowych, które są precyzyjne i przydatne w różnych momentach np. dla graczy podczas dynamicznej rozgrywki do szybkiego przekazania informacji. Emotki czy skróty skróty są również popularne w IT. W konkretnych środowiskach mają sens i cel, przyśpieszają precyzyjną komunikację. Niektóre emotikony mogą być dodatkiem do treści pisanej jako podkreślenie stanu emocjonalnego piszącego, ale coraz częściej mamy dwa trzy słowa (lub wcale) i ścianę petroglifów, a to już jest patologia w komunikacji międzyludzkiej. Z czasem, za degeneracją słowa pisanego nastąpi degeneracja słowa mówionego, a konsekwencją będzie ogólna degeneracja społeczeństwa. 3 Upadek wartości moralnych. Tutaj nie ma się co rozpisywać, każdy wie o co chodzi, wystarczy spojrzeć jak było 20 - 30 - 40 lat temu, a jak jest teraz. Promowanie rozwiązłości, skrajnych zachowań seksualnych, zdjęcie hamulców etycznych i moralnych w pewnych obszarach życia jest typowym zjawiskiem dla cywilizacji schyłkowych. Postępuje przebiegunowanie, powszechnie promuje się cenienie wartości jak konsumpcjonizm, kult wyglądu, dewiacje, niezdrowy egoizm (tzn. dążenie do realizacji własnych celów ze szkodą dla innego człowieka). Można by dalej wymieniać ale mi się nie chce. Podsumowując, wszystko się uwstecznia o tysiąclecia, system prawny, wartości, metody komunikacji. W prawdzie zawsze tak było, że w społeczeństwo składało się z różnych warstw, a każda warstwa miała charakterystyczne obyczaje, określony poziom intelektualny i obyczajowy, a elity stanowiły mikroskopijny składnik społeczeństwa, nie oszukujmy się nie każdy będzie elitą, takich ludzi nie trzeba wielu, oni majką tylko nadawać określony kierunek i pęd całemu społeczeństwu, jest to naturalny stan rzeczy. Jednakże! Do tej pory każda warstwa społeczna wraz z rozwoje cywilizacyjnym rozwijała się, stawał lepsza pod pewnymi względami, teraz tzw. prosty człowiek ma znacznie większą wiedzę niż 200 lat temu, kiedy potrafił orać pole, a w całej wsi czytał tylko wójt. Teraz nawet prości ludzie są znacznie bardziej wyedukowani niż 100 czy 200 lat temu, jednakże następuje załamanie tego cywilizacyjnego trendu i ludzie zaczynają się uwsteczniać. Czym będziemy za kolejne 50 lub 100 lat, prymitywnymi małpami bez zasad, woli działania i pomysłu na siebie, które różni od zwierząt jedynie to, że posiadły umiejętność posłużenia się tabletem i social media?
  47. 34 points
    Od lat już nie wychodzę na randki, nie spotykam się z kobietami w miłosnych relacjach. Mnie to nudzi. Nigdy nie dałem się porobić, ani nie słuchałem rozkazów. Z charakteru jestem gościem, który prowadzi własny interes i jaki by on nie był będzie mój. W biznesie jestem bardzo uczciwy, nieskazitelnie czysty. W taki sposób buduję reputację. W związkach nie osiągnąłem nigdy zadowalającego poziomu zaufania i uczciwości. Jeżeli nie potrafię zaufać drugiemu człowiekowi, z którym potencjalnie mógłbym zrobić życie do tej brutalnej rzeczywistości to wolę w temat po prostu nie wchodzić. Pewnie mógłbym trzymać ramę i spełnić standard wielkiego samca, który trzyma władzę, ale po chuj mnie to potrzebne? Jeszcze nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie. Nie chcę pisać już niczego złego o kobietach. Po prostu obecna sytuacja mężczyzny wręcz wymusza, aby się bronić przed związkiem. Nie jaram się do tego, aby ciągle mieć z tyłu głowy potencjalną możliwość płacenia alimentów, rozwodu, zniszczenia życia. Widzę również przykłady bliższych i dalszych związków małżeńskich to szczerze mówiąc odechciewa mi się wszystkiego. Bardzo dobrze odczytuję schematy. Nigdy mi kobiety nie przyniosły radości, przyjemności, nawet podczas seksu. Ciągle coś było nie tak. Albo wcześniejsze kłótnie, jakieś głupie gierki i manipulacje, które nie pozwalały mi się nasycić przyjemnością, chwilą, albo coś jeszcze innego. Dużo można pisać. Gdyby kobiety mi sprawiały radość, dawały coś pozytywnego to bym pewnie leciał w temat. Teraz naprawdę niczego nie widzę. Jestem teraz w takim stanie ducha, że gdyby przyszła do mnie fajna babka i powiedziała, że mi zapłaci za bycie ze mną to bym odmówił. No i nie lubię naprawdę towarzystwa kobiet, ich gadki, tego dziwacznego stylu bycia. Jestem przykładem self made MGTOW. Czy to dobrze, czy źle? Jestem konkretnym gościem, który wyciągnął wnioski z tego, co widzi wokół siebie i co przeżył. Po ocenie plusów i minusów praktycznie żadnych plusów nie dostrzegam. A minusów, o chuju i kurwiu złoty. Szkoda czasu nawet zaczynać. Wolę pewne kwestie przemilczeć.
  48. 34 points
    W zasadzie to nie wiem od czego zacząć. Nie chcę narzekać bezsensownie na nasze rodaczki ale to się tak już narzuca, że ciężko nie zauważyć. O tym jak roszczeniowe są Polki było już multum tematów. Ale poważnie się zastanawiam czy cały ten wpływ poprzedniego ustroju, mieszanina genów, kompleksy nie wpłynął już w naturę naszych rodzimych pań. Jakby miały jakieś spierdolenie, zakodowane, które z czasem w nich tylko rośnie. 1. Byłem tydzień temu na kilkanście dni w niewielkim kraju na południu Europy (nie chcę pisać o jaki chodzi z pewnych powodów). Rozmawiałem z miejscowymi kobietami z tym, że za każdym razem w szoku, bo były najzwyczajniej w świecie miłe i uśmiechnięte niezależnie od poziomu ich atrakcyjności. Nie spotkałem się z typową miną pogardy znaną z naszych ulic. Ani razu. Nawet pół nie było. I teraz co najciekawsze: Duża cześć tych kobiet były w Polsce: w Krakowie i Zakopanem z tego co pamietam. I co same powiedziały, bez moich sugestii, że kobiety w Polsce zachowują się jak księżniczki a najgorsze to są matki z dziećmi szczególnie w komunikacji miejskiej. W szoku nie byłem, nawet odczułem w jakimś stopniu ulgę, że nie tylko Nam na forum towarzyszą takie odczucia. Jak rozpoznawałem turystki z PL? Wchodze do autobusu. Srebrne buty, zrobione pazury, rzęsy i usta (pewnie za 500+), wystające boczki. No i ten wyraz twarzy. Charakterystyczny jak logo McDonalds. Buzia w smartfonie. Siadam blisko. Jaki język słyszę? 2. Może niektórzy z Was pamiętają, wspominałem że spotykam się z młodą kobietą z Azji środkowej. No i sobie obserwuje jej zachowanie (wdzięczny do końca życia za forum i całą twórczość @Marek Kotoński). Oczywiście potwierdzają się dosłownie wszystkie tezy, rozmyślenia które niejednokrotnie były poruszane. Z tym, że można zauważyć u niej totalnie odmienne zachowanie (mimo, że jest u Nas kilka lat) niż nasze rodaczki. Na samą myśl, że miałaby zostać sama z dzieckiem i prowadzić męczeńskie życie samotnej matki-rozwódki robią jej się szklane oczy i twierdzi, że byłaby to jej największa porażka życiowa z którą do końca życia by się nie mogła pogodzić. Mimo, że zaradna i dobrze sobie radzi w kraju. Na jakieś teorie tak u Nas modne o tych niezależnych ble ble to dosłownie zaczyna się śmiać tak jak my tutaj. Wie gdzie jej miejsce, jest tego świadoma. Szanuje mnie, słucha się, podziwia, brak tych najgorszej masy zachowań (sami wiecie o jakie chodzi). Czekam, czekam ale póki co nic się nie dzieje. W porównaniu do całej gromady kobiet z którymi się spotykałem- jakiś kosmos. Ale oczy i uszy mam szeroko otwarte. 3. Truskawka na torcie. Ogladałem przed chwilą dwa odcinki programu ,,Jestem z Polski”. Uczestnicy, nasi rodacy zapraszają do swojego miejsca zamieszkania w różnych częściach globu. Ogladam dwa odcinki z rzędu. a). Polak w Tajlandii, widać że w porządku gość. Prowadzi spokojne życie, żona z Nepalu, mają dwójkę dzieci. Widomo, że tv więc trochę zachowania na zamówienie, jednak nie zauważyłem jakiegoś nienaturalnego pajacowania. Panowie, jak byście widzieli zachowanie tej małżonki. Pomijając to że bardzo ładna kobieta. Ciepły uśmiech level hard, widać oddanie i wdzięczność w kierunku męża. I tutaj mógłbym to zakończyć ale bohater odcinku opowiadał o tej swojej żonie. Powiedział po długim zastanowieniu coś w stylu, że to jest najbardziej dobra i miła osoba jaką w życiu poznał. Takie rzeczy po prostu widać, jak ktoś ma zmysł socjologiczny to od razu to wyczuje. b) Polka w Brazylii. Na oko około 32-35 lat. Bodajże 10 lat tam mieszka (nie pamietam dokładnie ale coś około tego). Mają dwójkę dzieci z mężem z BR. Do końca nie obejrzałem, nie dałem rady. Przełączyłem na mecz. Zacznę od klasyki: Na antenie o swoim mężu:,,to jest inteligenty leń” z taką miną bojową, pokazana jakaś sytuacja i krzyczy do niego ,,odbieraj telefon baranie!”, gdzieś tam padło po drodze że to debil. Wiadomo niby żartobliwie. Jako ciekawostkę dodam, że razem pracują w firmie rodzinnej, nieruchomości którą kieruje jego matka. Pewnie całkiem przypadkowo się okazało, że brazyliano jest ustawiony 🙂. Teksty, że kazała kupić teściowej zasłonę, żeby na niego nie mogła patrzyć w pracy bo inaczej się rozwiodą. Takie tam żarciki. Dziewczucha jak to modnie bywa, połączona z Europą internatami prowadzi bloga (jak sama dodała jak teściowa nie patrzy to w pracy pod biurkiem pisze na telefonie) na temat- uwaga- tego jak jakieś dziewczyny schudły to nie robią tego dla siebie, tylko innym dzieczynom żeby im wbić szpileczkę, że dały radę. Wrzucają tam zdjęcia, opisują itd. Na to tylko Polka mogła wpaść (no ewentualnie mieszkanka USA). Oczywiscie pani chodzi na siłkę- trenuje crossfit. Pewnie zawsze o tym marzyła 🙂. Ostatnie dla mnie najlepsze. ,,Polacy są tacy hmmmm... np tutaj w autobusie, jak przychodzę z dzieckiem na rękach i nie ważne czy jest umorusane czy obsrane to od razu ustępują miejsca. A Polacy (kwaśna mina) hmmm baba z dwoją dzieci, pewnie usiądzie obok mnie (to aż sobie zapisałem żeby tutaj wspomnieć o tym)”. Takie odniesienie do mojego punktu 1 🙂. Czuję żenadę. W tv włącza się reklama zachęcają do oglądania programu eks Żyłowej ,,Ekstra zmiana”, dodają że rozwód to nie koniec życia. Zobaczyłem urywki tego co chcą przekazać. Losie święty. Ten kraj nie ma przyszłości. Przyznaję, że słuchając audycji bossa z których pośrednio a czasami wprost wynikało, że tutaj są maczane palce dziwnych ludzi, żeby rozjechać nam kraj, myślałem, że chyba tym sposobem tego nie robią. Aż tak grubo nie jest. Coś tam kiełkowało ale nie do końca się zgadzałem. Nie wszystko mi pasowało. Teraz siedzę i myśle, że coś w tym jest. To niemożliwe, że takie rzeczy są promowane bez powodu i ludzie nie widza konsekwencji tego całego gówna. I teraz taki apel do młodych użytkowników naszego forum. Wiem, że duża cześć się ze mną nie zgodzi, cześć może mnie skarci. Uciekajcie z tego kraju, układacie sobie życie gdzie indziej. Na świecie jest na prawdę masa świetnych miejsc do życia. Pomijając całą gospodarkę, warunki życia i perspektywy. Podejście ludzi u Nas, pogoda, kobiety. To ma duży wpływ na nasze samopoczucie oraz jakość życia a co za tym idzie- jego długość. Uciekajcie, bo ludzie w tym kraju tańczą naćpani walca nad przepaścią. Sorry, że tak chaotycznie ale trochę mi się nazbierało! 5!
  49. 34 points
    Mam kontakt z facetami z młodego pokolenia. Większość jest świadoma ale nie do końca. Czytają artykuły, obserwują kobiety. Kilku po studiach nie znając forum mówi to samo co tutaj jest napisane. Jednego miałem okazję wyprostować skutecznie kiedy powiedział mi, że sprzedaje mieszkanie po babci by budować dom na działce jego narzeczonej. Jak to usłyszałem to zadałem mu jedno konkretne pytanie: - Pojebało Cię? Po czym wyjaśniłem jemu czyją własnością będzie taki dom. Nie wierzył. Ale poszedł do prawniczki jaką miał w rodzinie. Dziękował mi potem, że nie umoczył. Nie jest już z tą kobietą. Znalazł następną. Kiedyś rozmawialiśmy i się bardzo cieszył, że jego aktualna kobieta, u której mieszka (!!!) ma działalność gospodarczą i wszystko co kupuje za swoją kasę to bierze na fakturę na jej firmę i odlicza z tego VAT i dodatkowo wrzuca w koszty. A jest jeszcze taniej bo oszczędza na podatku. Wiecie co mu powiedziałem? - Pojebało Cię? I mu wytłumaczyłem, że w przypadku rozstania jego słoneczko zabiera wszystko to co kupił na fakturę na jej firmę. A jeżeli słoneczko będzie chciało się zemścić to naśle najpierw na niego policję i zgłosi kradzież tych rzeczy. Jego mina.....bezcenna. Zdaje się, że już na jej firmę nic nie kupował. Aż mi się przypomniało, że wiele lat temu ex teściowa proponowała: "- po co masz kupować mieszkanie? dobuduj się do mojego domu". Na szczęście już wtedy miałem na tyle instynktu samozachowawczego aby odmówić tak intratnej propozycji. Niestety aktualnie kobiety są tak wyrachowane i w dodatku zdemoralizowane prawodawstwem jakie obowiązuje bezczelnie je faworyzując (łagodnie pisząc), że jest samobójstwem dla mężczyzny podpisywać umowę cywilno-prawną dla niepoznaki zwaną ślubem - to tak jakby włożyć głowę w paszczę dzikiego krokodyla z nadzieją, że tej paszczy nie zamknie. W miastach aktualnie jest niemalże pewnym, że rozwód będzie prędzej czy później dlatego tak ważne jest aby się majątkowo zabezpieczyć - bo jakim prawem człowiek z cyckami ma wam zabierać wypracowany przez Was majątek. Jest równouprawnienie i każdy ma równe szanse. Mało pańci pieniędzy? Proszę bardzo, może rano wstać pójść do urzędu miasta i zarejestrować działalność gospodarczą i zacząć rozkręcać swój biznes i zarabiać miliony nikt kobietom tego nie zabrania a wręcz są zachęcane do tego i wspierane. Czytałem, że są organizacje wspierające wyłącznie kobiety w rozwijaniu swojego biznesu. Aktualnie, aktualna panna zaczęła już plany co to razem na spółę kupimy (namiot chciała kupić) - za każdym razem jej mówię, że nie tworzę wspólnego majątku, jak chce to może kupić sama albo ja kupię a nigdy wspólnie. Tym bardziej, że kilka akcji już zdążyła przeprowadzić - a moja cierpliwość już jest na wyczerpaniu. Pannie się miesza ponieważ chce wszystko po partnersku, czyli jak rozumiem koszty życia obowiązki też po partnersku itd. I w pewnym momencie wyskoczyła, że chce żebym jej zapewnił bezpieczeństwo - a ja na to "eeeeee...,.że co?" I mówię, że skoro po partnersku to nie może ode mnie wymagać żebym jej bezpieczeństwo zapewniał, sama ma to sobie zrobić. Dodałem, że owszem skoro ma takie wymaganie to musimy przejść na tryb tradycyjnego modelu rodziny i nie ma mowy o partnerstwie bo zapewniający "bezpieczeństwo" jest w tym momencie "głową rodziny". Skoro ja mam pracować na "bezpieczeństwo" to ona musi ogarnąć dom bo na dwa fronty robił nie będę. Skoro będę wnosił większy wkład na "bezpieczeństwo" to jeżeli ma być po partnersku bo ona ten mój większy wkład musi zrównoważyć swoją pracą w domu. Podsumowując, temat ciężki do przejścia dla kobiet, bo jak to nie kochasz mnie? Będziemy do końca życia przecież. No w sumie jak do końca życia to intercyza tym bardziej nie szkodzi. Także intercyza to papierek lakmusowy motywacji kobiety, która chce być z wami. Jak po takiej stanowczej Waszej postawie i żądania intercyzy Wasze słoneczko Was zostawi - to nie rozpaczajcie - cieszcie się bo wygraliście właśnie 6 w totolotka i wygraliście życie.
  50. 34 points
    Panowie ku przestrodze. Mimo, że udało mi się jako tako babę okiełznać, dziś odkryłem coś co rozłożyło mnie na łopatki. Moja stara bo już młoda nie jest postanowiła buszować w szufladzie z kondomami. Jako, że trzymam rękę na pulsie, sprawdzam wszystko. Cóż się okazało ?? Wszystkie gumy zostały przez nią podziurawione i schowane spowrotem do pudełeczka. Owszem zasadzała się na zrobienie kolejnej pijawki ( już trzeciej ) dziwnym zbiegiem okoliczności w momencie gdy wziąłem się za siebie i za nią. Przejęcie władzy było twarde i bezkompromisowe. Ale.... było to dość dawno. (Rok czy półtorej) Oczywiście tłumaczenia typu bo ona nie jest pewna, że bym ją zaraz zostawił jak obecna dwójka podrośnie. Także Panowie nawet taka stara dupa w wieloletnim małżeństwie dochodząca czterdziestki zachowuje się jak durna siksa próbująca łapać na bachora.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.