Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/26/2025 in all areas
-
Kto pracował w korpo czy Januszeksie, ten w cyrku się nie śmieje. Struktura podobna do partii politycznej. Mianowicie: Jesteś posłusznym żołnierzem struktury, działasz na jej korzyść, to dostaniesz profity lub stanowiska. Natomiast cała reszta będzie wykorzystywana fizycznie, psychicznie, a na końcu gdy się zużyje, wypali zawodowo pokarzą palcem, że tam są drzwi. Szczególnie prawi, uczciwi ludzie będą eksploatowani. Kierownictwo, zwłaszcza mierne, boi się, nie preferuje ludzi, którzy mogą ich kiedyś wygryźć ze stanowiska. Najniebezpieczniejsi w ich mniemaniu są indywidualiści, z wizją, umiejętnościami, kwalifikacjami. Nie ma znaczenia czy jesteś przystojny czy brzydki, jednak psychologia udowadnia na przykładzie mnóstwa badań, że ładni ludzie mają łatwiej, są lubiani, wynagradzani lepiej, bodajże 10% więcej od tego mniej urodziwego, pozwala im się na więcej, bagatelizuje potencjalne przewinienia, nakłada mniejsze kary. Jednak koniec końców, jeżeli jesteś przeciwko strukturze, podważasz autorytet, próbujesz coś zmienić, to nie pomoże ładny wygląd, by utrzymać stanowisko, nie stracić pracy czy opinii. Dla nich każdy pracownik jest kosztem, zasobem/narzędziem do osiągnięcia własnych celów. Pracodawca jak najmniejszym nakładem sił, inwestycji, chce zarobić jak najwięcej pieniędzy. Do tego potrzebni są mu ludzie, odpowiednio wyselekcjonowani na rozmowach kwalifikacyjnych. Firma z fatalną strukturą nigdy nie przyjmie na pokład fachowca, człowieka z własnym rozumem, zasadami, pomysłami. Masz być tylko trybikiem w grze, która z góry została ustalona, gdzie każdy ma odpowiednie miejsce. Ludziom z zewnątrz lub patrzącym z boku wydaje się, że jest to złe, tylko dla kogo złe? Dla tych co tą strukturę stworzyli, usadowili odpowiednich ludzi na stanowiskach, by pilnowali interesu czy może dla tych, którzy na te całe dobro muszą harować, często w nieodpowiednich warunkach, bez narzędzi, wsparcia, pomocy? Jak idziesz do kogoś pracować, zawsze będziesz jemu pomnażał majątek, jemu robił dobrze swoim kosztem. Są nieliczni uczciwi pracodawcy, jednak to statystyka, która i tak jest wygaszana, bo przeważnie to mali lub średni przedsiębiorcy. Przyszłość to niestety kołchozy pracy, gdzie pracownik będzie robił za służącego i niewolnika. Dlatego lepiej zadbać o swoje, pracować na siebie, i wieść życie takie jakie się chce, lubi, o którym marzy.5 points
-
5 points
-
One są bardzo podobne do siebie. Prawie niczym się nie różnią to fakt. Ale w tym zakresie mam jednak inne doświadczenia. Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się takie, które mają honor. Z moich obserwacji wynika, że zawsze to korelowało z tym jakie relacje kobieta miała/ma ze swoim ojcem. Jeśli była blisko z ojcem związana emocjonalnie to jest większa szansa, że ma mental bliższy tego czego szukamy. Jest jeden szkopuł. Ten ojciec musiał być silny w stosunku do matki bo jeśli był pizdą to córka mimo pewnych pożądanych cech niestety będzie próbowała podświadomie sprowadzić swojego chłopa do takiej samej roli jaką w rodzinie miał ojciec - goniącego pieska pod butem. Miałem nawet taką jedną pannę, która mając takiego ojca była świadoma, że to działa źle. Ba! deklarowała, że ona szuka faceta silnego - przeciwność swojego ojca. To była świadomość. Tyle, że po czasie podświadomie zaczynała lecieć schematem znanym z domu rodzinnego, zaczęły się testy, przeciąganie liny, próba dominacji. Schematy w podświadomości mają ogromną moc i ciężko jest je wyplewić nawet jak jesteśmy ich świadomi. A mają one ogromny wpływ na nasze życie.3 points
-
Bo one nie lecą tym samym schematem co niezaburzone. Mają trochę inne oprogramowanie. Kobiety zdrowe choć rzadko to są jednak zdolne do porzucenia relacji, w której nie czują się szczęśliwe. Zaburzone nie. Nie sabotują relacji nie mając innej opcji w zasięgu. To podstawa. Bo po pierwsze mają lęk przed samotnością i odrzuceniem, bardzo niskie poczucie własnej wartości, niską samoocenę i nie potrafią funkcjonować solo. Po drugie do momentu aż dostawca, beta frajer nie zostanie wyssany do końca i pozbawiony całkowicie korzyści jaki jej daje to jest w jej oczach w jakimś stopniu nie tyle wartościowy co potrzebny. Oczywiście uczucia i pożądania trudno tam doszukiwać się. To czysty układ. Tylko najczęściej druga strona nie jest tego świadoma niestety.3 points
-
Nie widzę takiego wątku. Chciałem zakładać, z tytułem filmu, ale uznałem, że taki może być ciekawszy i na bieżąco uaktualniany. Jeśli chodzi aktualną ofertę to: 1. Vinci2 - nie poszedłem, w sumie mam mieszane uczucia, będzie jeszcze u mnie grane w kinie studyjnym. 2. Wielki marsz - poszedłbym trochę z przekory. To jedna z książek, które naprawdę wymęczyłem, w wieku lat 20+. Bo King i nie można odłożyć jak się zaczęło. 3. Zamach na papieża - naprawdę mam chęć zobaczyć. Prawdopodobnie, idę jutro.2 points
-
Jak można cokolwiek mówić, że w Polsce prym wiedzie jakaś ruska agentura? Podsumujmy: - "jesteśmy sługami narodu ukraińskiego" - niejaka Panczenko (to ta, która groziła podpaleniami Polski, jeżeli zostaną zlikwidowane przywileje socjalne dla Ukraińców) reprezentuje Polskę na zaproszenie ambasady USA w programie wymiany zawodowej - jakakolwiek krytyka banderyzmu kończy się wyzwiskami i wyrzuceniem z przestrzeni publicznej - Ukrainiec rzecznikiem praw obywatelskich, ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym (Bodnar) - w polskim Sejmie normalnie działają ukraińscy posłowie - potężny transfer pieniężny na uzbrojenie dla Ukrainy - ogromne środki na transfery socjalne dla Ukraińców (nawet słynne wycieczki po darmowe leczenie) - Polska spłaca odsetki od kredytów zaciągniętych przez Ukrainę - ex prezydent sam się przyznał, że Ukraina usiłowała wciągnąć Polskę do wojny (!) - w Polsce usuwa się wszystko, co w nazwie ma "ruskie", "ruska" (choćby nawet nazwy ulic), natomiast Ukraina pod żadnym pozorem nie chce zerwać z banderowską przeszłością i czci morderców i ludobójców Polaków - niektóre miasta wręcz zukrainizowane - Ukraina pomimo tego, że prowadzi wojnę, rozstawia po kątach Polaków jak tylko chce (sprawa żywności wątpliwego pochodzenia) - roszczenia terytorialne Ukrainy jeszcze przed wojną - prawdopodobny udział SBU w aferze podkarpackiej - wszechobecna narracja o bratnim narodzie ukraińskim Można wymieniać nawet więcej. W Polsce nie ma żadnej agentury rosyjskiej, to tylko słowo wytrych służące do kneblowania ust i unikania niewygodnych tematów. Polska jest wzdłuż i wszerz przesiąknięta ukraińską agenturą, wcale nie mniej, a nawet bardziej wrogą wobec Polski niż ta rzekoma rosyjska (która nie istnieje)!!!!2 points
-
2 points
-
Jeżeli współwłaśność nie jest wydzielona, to jest to współwłasność wszystkiego, równoprawna, nieważne jaki jest wkład danej strony.2 points
-
Kiedyś lepiej mi to wychodziło. Mój mąż przyjechał na nasze pierwsze spotkanie, a ja zrobiłam mu schabowego, pieczone ziemniaczki, suróweczka. Rosołek. Był zszokowany, bo po naszych rozmowach wnioskował, że przygotuje mu coś wege. Twierdzi nadal, że tym podbiłam jego serce. Ale jak to mówią, wersja demo nie trwa wiecznie. Teraz gotuję głównie z myślą o dzieciach. Ale moi synowie poszli w ślady ojca, są mięsożerni bardzo, więc na obiad potrafią zjeść nawet po dwa duże schabowe. Więc siłą rzeczy mięso na talerzu jest praktycznie zawsze. Nie, nie są grubi. Ani nawet przy kości. Są normalnej wagi i budowy. Jak zdrowe, dobrze odżywione dzieci. Bez przetworzonego żarcia.2 points
-
2 points
-
Po latach pracy naszły mnie takie przemyślenia na temat cyklu pracy Januszexie. 1. Otwierają Januszex. 2. Zatrudniają oskarków deweloperskich i czadów bo oni mają inteligencję wrodzoną czytaj znajomości i lubią przebywać w swoim otoczeniu. A reszta to ona się ciągle musi uczyć. Jeśli charakter działalności wymaga zatrudnienia specjalisty to jest to wielki dramat który oskarki i czady przeżywają straszliwie. Nie muszę mówić że od razu jest nienawiść z ich strony do tych co mają wiedzą specjalistyczną bo te osoby są żywym dowodem na to że tamci tego nie mają i nie są tak zajebiści jak myślą że są. Wiecie to jak posiadanie szybkiego sportowego samochodu z plamą ptasiego gówna na przedniej szybie. 3. Dla oskarków i czadów praca to jest wieczne bajlando. Latają biegają wymyślają jakieś odklejone od życia pomysły mające uzasadniać sens ich istnienia i chwalenia się przed takimi samymi jak oni (w końcu to nie oni będą ponosili konsekwencje swoich pomysłów; a żeby to już w ogóle wyeliminować to zadają się głównie z takimi samymi jak oni żeby broń Boże informacje z realnego świata do nich nie dotarły). Wstawienie zdjęcia na insta żeby inni dostali ataku serca z zazdrości i zawiści jak najbardziej występuje. 4. Kiedy się okazuje że bajlando nie jest sposobem na prowadzenie biznesu bo o dziwo zyski spadają i konkurencja podgryza to oskarki i czady wzajemnie się oskarżają i zwalają winę na wszystkich tylko nie na ich samych. Zaczynają się ucieczki na zwolnienia lekarskie macierzyńskie lub delegację. Ostatecznie szukają nowej pracy. 5. Szefostwo Januszeksu z bólem serca (a głównie w obawie przed pretensjami wspólników którzy mogą nie zrozumieć z jakże napoleońską genialną strategią mają do czynienia) musi podjąć decyzję żeby zatrudnić kogoś kto się zna na prowadzeniu biznesu a nie tylko dlatego że się dobrze bawili na grillach i uskuteczniali sztuczki barmańskie. Z reguły bierze się biednego przegrywa z zadupia który oczywiście tą pracę przyjmie bo inaczej by jej nie dostał. Aż ciśnie się analogia dlaczego niektórzy faceci biorą kobiety z dzieckiem i po przejściach. Odpowiedź taka sama. Inaczej nie dostaliby nic. Zostali wyrzuceni z tego systemu zanim mogli w ogóle wziąć w nim udział. To świat jest dla przystojnych i bogatych ewentualnie chorych na głowę. 6. Biedny brzydal z zadupia zaczyna pracować i usuwa wszystkie problemy które zrobiły oskarki i czady wywołując u nich straszliwa nienawiść bo co to ma być żeby takie brzydkie i biedne coś podważyło ich przezajebistość. Biedny brzydal z Zadupia niby dostaje taką samą kasę jak oni ale praktycznie nie bo kiedy tamci nie robili nic to on pracuje za trzech. 7. Kiedy biedny brzydal z zadupia już naprawi wszystko co było do naprawienia to usuwa go się z firmy oskarżając go o to co zrobili inni. Prawda jest taka żeby nie było nikogo kto by podważał przezzajebistość ludzi którzy doprowadzili do problemów firmy. Mogliby się przez to źle czuć a taki stan rzeczy jest nie do pomyślenia. 8. Oskarki i czady wracają i odklejone bajlando zaczyna się od nowa.2 points
-
@Iceman84PL@I1ariuszwłaśnie na obecność muszę iść, lubię tę serię chociaż póki co największe wrażenie zrobiła nam nie obecność 1.2 points
-
Jest obecność 4 - nie byłem , natomiast oglądałem w kinie Zniknięcia - ciekawy horror2 points
-
Może się źle wyraziłem. Zgadza się, one sabotują, ale podświadomie. Świadomie nie chcą tracić relacji, ale robią wszystko żeby to się wydarzyło. To przedziwny mechanizm, który polega na tym, że czują się kiepskie, niewystarczające. A skoro tak, to jeśli jakiś facet się nimi zainteresował tzn. że coś z nim jest nie tak. Zadają sobie pytania w stylu: Jak można pokochać takie ścierwo jak ja? I testują ich cierpliwość tak długo aż chłop sam nie wytrzyma i porzuci ją. Czyli podświadomie taka baba zrealizuje schemat, ale świadomie spotka ją to czego tak bardzo się boi. To jest tak popierdolone, że zdrowemu człowiekowi trudno to zrozumieć. Z tym porzuceniem przez chłopa to też nie jest takie proste i szybkie bo one często trafiają na typowych miłych facetów, którzy są w stanie zrobić dla księżniczki wszystko. W związku z tym nie jest tak łatwo go zniechęcić i doprowadzić do takiego stanu żeby sam odszedł. To typowy cierpiętnik, samarytanin, który jest w stanie znieść każde upokorzenie byleby księżniczka była zadowolona.2 points
-
Jako biedny brzydal z zadupia potwierdzam. Takie rzeczy się zdarzają. Zresztą tu na forum była kiedyś opowiedziana taka historia jak to w jednej w fabryce w lubelskim zmienili w kadrową A ta zaczęła zatrudniać samych patusów i gangusow . Mało tego. Wpadła na genialny pomysł aby robić cotygodniowe spotkania z nimi. Patusy jak to patusy zaczęli rozwalać wszystko. Kadrową to nie obchodziło. Jak i skargi reszty załogi. Dopiero jak załoga dotarła do prezesa zarządu to ten powstrzymał zapędy kadrowej której zamiarem było wywalenie wszystkich normalnych pracowników i po zatrudnianie na nich miejsce samych patusów żeby mogła się dalej podniecać ściskając im ręce. Aż strach myśleć co więcej. Czy tą panią interesowało dobro szefa. Nie. Dobro innych ludzi. Nie. Ją interesował tylko dobrostan własnej kuciapy. A i bardzo lubię to coachingowe gadanie że możesz wszystko że wystarczy tylko chcieć. Proponuję przetestować to w życiu i pokazać dowody że rzeczywiście się to zrobiło to wtedy może pogadamy. Bo zmieniasz pracę. Raz trafiasz lepiej. Raz gorzej. Po takim gorzej udaje ci się lepiej. Oczywiście wychodzi że te lepiej tak wcale lepiej nie jest ale wchodzisz w dylemat. Zostać czy szukać dalej bo wiesz doskonale że następna praca wcale nie musi być super a ty po prostu masz już dosyć ciągłego próbowania. Szczególnie że wychodzi tak jak zwykle. Najlepsza praca po znajomości. Najgorsza z ogłoszenia. Dlaczego? Na początku zawsze się robi rekrutację wewnętrzną. I dopiero jak ona nawali to się sięga po kogoś z zewnątrz. Więc jeżeli szukają kogoś z ogłoszenia na stanowisko które z łatwością mogliby łatać kimś z wewnątrz to co tam się musiało odwalić że było to niemożliwe. No chyba że ogłoszenie jest tak żeby było bo polityka firmy i standardy jakościowe tego wymagają.2 points
-
@Grzesiek a jakie sa zagrożenia ze strony Rosji? Czy oni tu przyjadą i będą nas uczyć cyrylicy, czy jak? Czy kwestie upadku dzietności, ściągnięcia milionów uchodźców, oddawania zarobionych pieniędzy Ukraińcom, oddawania sprzętu, niepokój na ulicach, próby wciągania nas do wojny o tereny typu Donieck, potwierdzenie Dudy że chcą nas wciągnąć do wojny to nie są bardziej realne kwestie? Kiedyś była taka teoria, ze kazda rozmowa konczy się argumentami o Hitlerze a dziś chyba każda jest związana z byciem ruskim trolem...2 points
-
Nie wiem czy to najlepsze miejsce na ten post, jak coś drogi Adminie przerzuć Wrzucam, tak tylko dla potwierdzenia, że baby to wuje. Jakieś dwa, czy trzy tygodnie temu wracam na chatę, a tu pod blokiem radiowóz i samochód z przyczepą z plandeką. Ki czort myślę… Wchodzę po schodach i wtem otwierają się drzwi sąsiadów i jakiś facet wynosi krzesła pod nadzorem policmajstra. Pierwsza myśl. Komornik ich dopadł czy co, ale ciężko uwierzyć bo para normalna, przykładna można powiedzieć. Mija czas i spotykam dziś tego kumpla, w którego mieszkaniu owe ekscesy były. I co mówi? Babie po 15 latach odjebało, wyprowadziła się, bo ona tak już nie może, bo się zmienił, bo coś tam, bo coś tam i inne pierdolety. Oczywiście jak w takich bajkach bywa, stwierdziła, że wszystkie meble i cały dobytek jest jej. Tyle dobrego, że mieszkanie komunalne a nie własnościowe i nie mogła by łapy położyć. Więc chłop ma cyrk na kółkach, szarpaninę i pewnie batalię sądową w tle. Babon ciągle wzywa policję i robi przedstawienie. Co mogę o nich powiedzieć jako parze, wiedząc jak trudne czasy przeszli razem, można powiedzieć wyjątkowa para. Razem walczyli z przeciwnościami losu, których los im nie oszczędzał. Można powiedzieć, patrząc z boku, super przykładana para jakich mało w obecnych czasach. A co się zmieniło na przestrzeni tych 15 lat? Ona zawsze była mało atrakcyjnym pulpetem. W ostatnich 2 latach schudła i wylaszczyła się mocno względem stanu wcześniejszego. On, zwykły, przeciętny chłop. Jak myślicie co się wydarzyło? 😉1 point
-
Ja o tym pisałem w swoich postach, z natury jestem introwertykiem - stwierdzone i potwierdzone. Za małolata były właśnie small talki, czy to w sklepie czy u fryzjera, o pogodzie, o dupie maryny, zresztą do dzisiaj to praktykuje. Tego typu pierdoły otwierają możliwość na szerszą rozmowę, m.in. ostatnio z ziomkiem ze stacji benzynowej takowe przeprowadziłem i mimo że miał kolejkę mówił, że był na fajnej imprezie. Ale wracając do tematu - od nieśmiałego gościa miałem możliwość prowadzić spotkania na kilkaset osób, czy być moderatorem spotkania i rozmowy z prezydentem w mieście wojewódzkim. Tutaj na plus była ogólna wiedza co kto jak i kiedy, żeby można było nawiązać. Dzisiaj nie mam problemu wyjść na scenę i zapowiedzieć gościa czy opowiedzieć jakieś pierdy dotyczące wydarzenia. Jako introwertyk mam za sobą kilka występów w radiu czy tv. Najgorszy jest pierwszy raz, a później to już brecht... W takich rozmowach luźnych to na początek klasycznie wchodzą jakieś banały i warto być obeznanym, czy jakiś klub sportowy wygrał mecz, czy koncert ich troje był spoko, czy będzie fajna pogoda, ludzie z czasem się otwierają i wówczas warto zadać pytania tematyczne... moje przykłady: fryzjerka poszła na siłkę - pytam jak klimat, jak ludzie, jak cena, czy czuje flow itp. Ktoś tam zmienił pracę - jak nowa ekipa, jakie pierwsze wrażenie - dać im gadać. Druga kwestia to praktykować to ciągle, czy to młodzi czy starzy. Sytuacji w ciągu dnia są setki. Oczywiście możemy wtopić, ale właśnie trening czyni nas mistrzami. Z czasem będziesz czuł, czy ktoś jest do gadania czy nie, czy możesz zażartować czy lepiej być poważnym. Praktyka, praktyka i jeszcze raz nawijka i luz. Z mojego doświadczenia wychodzi, że ludzie ogólnie są otwarci - warto zainteresować się ich tematem, zadać jakieś spersonalizowane pytania.1 point
-
Te dwa filmy umknęły mi, gdy były w kinach. Polecam. Oba opowiadają o samotnych mężczyznach, którzy zmagają się. Lubię do nich wracać, bo przemawiają do mnie dużo bardziej niż głośne i nagradzane dramaty.1 point
-
Ktoś kiedyś wymyślił lepszy scenariusz, ale opowiem to tak jak sam słyszałem. Kobieta składa pozew o rozwód. Sędzina pyta: - Dlaczego pani się rozwodzi? Kobieta: - Bo mąż to drań. Wynajmujemy mieszkanie od 10 lat a teraz przypadkiem dowiedziałam się, że to jego mieszkanie. TAK się rozgrywa sprawy. Ten gość to geniusz!1 point
-
Najnowsze info... Ukr łazi po polach i montuje w kolbach kukurydzy kawałki metalu przez co kombajny łapą dość kosztowne awarie. Co może nas czekać od zjebanych jednostek ludzkich ze wschodu po zakończeniu działań, gdy zostaną zwolnieni do rezerwy - sami wiecie....1 point
-
No nie do końca długo czekała na ślub ale wyczekała i może teraz już spokojnie "odjebowywać" na legalu.1 point
-
"Zniknięcia" również polecam - bardzo dobrze napisany i wyreżyserowany, choć może niezbyt głęboki. Chcę się wybrać na "Obecność 4" i nowy film Pasikowskiego.1 point
-
1 point
-
1 point
-
W tamtym czasie nie miałem żadnych opcji, a niska pewność siebie sprawiała, że nie wychodziło mi w żadnych relacjach. Rozmawiało się z nią bardzo dobrze i tak kusiła, że nie myślało się głową tylko główką. Teraz już wiem, że takie wypady to strata czasu i energii. Jednak nie żałuje, bo co drugi weekend wydawałem zaledwie 280zł na paliwo w jedną i w drugą stronę + pokój w apartamencie, a czas w nim spędzony był świetny. Cóż, moja ex-borderka co drugi weekend jeździła do mnie pociągiem, na który wstawała o 4:00 rano, a finalnie po dłuższym czasie przeprowadziła się do mnie, do mojego miasta, a nie ja do niej. Więc można powiedzieć, że w tamtym czasie jej bardzo zależało, bardziej niż mnie. Update: Od trzech dni dobija się do mnie wiadomościami i telefonami, że zostawiła w moim komputerze jakieś notatki z pracy, ale nie odpisuje i nie odbieram. Miesiąc temu też coś truła, że zostawiła u mnie w papierach swoje CV, to odparłem żeby sobie wydrukowała nowe. Wygląda na typowe przypominanie o sobie, że nadal istnieje, a ja siedzę cicho. Wszędzie ten sam schemat 🙃1 point
-
Nie ma tu żadnej nieścisłości. Bo ta baba jest wyrachowana i ona nie chce tego faceta w sensie stricte jako partnera. Nie pożąda go, nie szanuje. Ona go używa. Dlatego świadomie z nim jest, ale tylko fizycznie, nie emocjonalnie. Podświadomie on nie jest dla niej facetem. Do momentu aż gość zostanie wyssany z wszystkich dóbr jakie ma do zaproponowania.1 point
-
Hola hola , ani pozwu ani rozwodu narazie chyba ,że chce dobrowolnie łeb pod topór położyć i ze swojej winy dostać rozwód.1 point
-
1 point
-
Samotność jest zła dla zdrowia psychicznego. Brak seksu odbija się na na psychice. Mogą się pojawić stany depresyjne, zaburzenia własnej wartości, zachwiania dewiacyjne, homoseksualne. Samotność to nie jest opcja którą bym polecał komukolwiek. Pewnie każdy ma inaczej. Ja brak seksu źle znoszę psychicznie i fizycznie. Z tym że samotność daje bezpieczeństwo to na swoje babka wróżyła. Daje bezpieczeństwo przed skrzywdzeniem ze strony kobiet ale wystawa na inne zagrożenia - alkohol, narkotyki, używki, imprezy i przepuszczanie kasy na mieście. Mam przykład kolegi który po rozwodzie kilka lat był samotny. Poszedł ostro w tango, chlanie, koledzy, imprezy. Zaczął być agresywny po alko, lekko zaczynał się staczać + robił się z niego lekki żul. Dodatkowo brak seksu siadał mu na psychice. Pamiętam że robił się agresywny też do kobiet - potrafił zaczepiać przypadkowe kobiety na mieście i klepać po dupie. Raz laska wezwała policję ale jakos go stamtąd odciągnąłem i ulotnilismy się zanim przyjechali. Odkąd związał się z obecną partnerką i urodziły mu się dzieci to nastąpił zwrot o 160%. Nie o 180 bo z 1-2 razy w miesiącu pójdzie na picie na miasto ale wraca po kilku godzinach a nie trzech dniach jak wcześniej. Nie odwala mu już po alko i nie ma już obaw że jak się z nim pójdzie na miasto to narobi problemów.1 point
-
Hej. Właśnie zostałem ojcem pięknego i zdrowego chłopca. Byłem przy porodzie (cesarka), pomimo wcześniejszych obaw jakbym mógł to znieść, to okazało się, że była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Jestem przeszczęśliwy i dumny (w tej ekstazie nie zapominam o fakcie, że mnożą się wszystkie organizmy na świecie i nic wyjątkowego w skali świata nie zrobiłem) z faktu, że część mnie tak pięknie się rozwinęła i powolnymi kroczkami uczy się jak funkcjonować w nowym dla niego środowisku. Jeśli ktoś nie ma dzieci to mogę potwierdzić słowa ojców, od których słyszy się, że jest to coś absolutnie pięknego i od początku swoje dziecko kochasz bezgranicznie. Dużo wysiłku przede mną, żeby wychować młodego na dobrze funkcjonującego człowieka oraz tyle samo pytań odnośnie małych rzeczy i decyzji, które mogą być dla jego życia kluczowe.1 point
-
1 point
-
Religijność mocno spadła więc i ostracyzm społeczny zerowy to i starszym paniom/panom zaczyna się "grzać pod sufitem"...1 point
-
Oczywiscie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ale Kogut ma trochę racji - generalnie w życiu masz to na co sie godzisz oraz bagno strefy "komfortu".1 point
-
Nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Z Twoich komentarzy jasno wynika pogląd że jeżeli ktoś tkwi w jakiejś pracy z której nie jest zadowolony to jest to jego wina i powinien sobie znaleźć inne miejsce. Otóż świat i rynek pracy to nie koncert życzeń że sobie można łatwo wybrać zawód, stawkę i szefa. W większości firm na wyższych szczeblach hierarchii są tzw. kliki towarzyskie, i jeżeli wchodzi ktoś nowy to nawet jak będzie bardzo zdolny to będą blokować go na każdy możliwy sposób żeby ich nie przeskoczył ani nie udowodnił ich braku kompetencji. Można sobie iść do innej pracy ale tam sytuacja będzie taka sama. A próby tworzenia własnej firmy są skazane na niepowodzenie bo są bariery administracyjne i podatkowe. Tanie gadki kołczingowe zachęcam do zostawienia sobie dla siebie, za długo żyję w Polsce aby się na nie nabierać.1 point
-
Rynek pracy w Polsce jest tragiczny, w sumie matrymonialny też. Nie wiadomo, który gorszy.1 point
-
Jak byłem na studiach to miałem praktyki w Gdańsku mieszkając w Elblągu. Odległość nominalna 60 km. Jak to w praktyce wyglądało. Żeby być na 8:00 w Gdańsku to musiałem wstawiać o 5:00 w Elblągu. O 6:00 miałem pociąg do Gdańska. Przyjeżdżałem tak na 7:30 i musiałem 30 minut poczekać. Kończyłem o 16:00. Ale pociągu nie miałem bezpośrednio po pracy tylko o 17:00. I powiedzmy że tak o 19:00 byłem z powrotem na miejscu. A o 22:00 kładłem się spać żeby wstać na 5:00 następnego dnia. Życie dla siebie to ja miałem 3 godziny dziennie. I pomyśleć że są ludzie którzy tak potrafią funkcjonować latami bo u mnie to było tylko raptem dwa tygodnie a udręka straszna. Oczywiście zrozumie ten kto to przeżył bo inaczej to będą złote rady tylu oskarka deweloperskiego bananowego dziecka rodziców adwokatów i lekarzy który dostał mieszkanie od rodziców albo w spadku po babci i szerze zdziwiony że inni tak nie mają.1 point
-
Ludzkość od tysięcy lat powtarza wciąż te same schematy – zmieniają się jedynie narzędzia i kolor planszy. Ale kto właściwie powiedział, że ludzie są z natury „normalni”? Ja raczej zauważam coś przeciwnego – że człowiek rodzi się już z predyspozycjami do zachowań psychopatycznych, socjopatycznych i innych zaburzeń, które wynikają nie tyle ze świadomego wyboru, ile z uwarunkowań genetycznych i biologicznych. Spójrzmy na przykład: 1% społeczeństwa posiada około 40% wszystkich zasobów. Ci ludzie mogliby rozwiązać problem głodu i biedy na świecie wielokrotnie, dysponując majątkiem przewyższającym realne potrzeby ludzkości. A jednak tego nie robią – przeciwnie, ich celem jest dalsze pomnażanie bogactwa, bez względu na to, że miliony ludzi nie mają co jeść. Paradoksalnie, zwierzęta częściej potrafią się dzielić niż człowiek. Patrząc biologicznie, jesteśmy prymitywnymi małpami rządzonymi przez instynkty i żądzę władzy. A jeśli spojrzeć na to z szerszej perspektywy, cała ta rzeczywistość przypomina raczej dziwaczną symulację wymyśloną przez jakiegoś psychopatę.1 point
-
To nie jest nikt wyjątkowy żeby się nim interesować czy zwracać na nią uwagę ot kolejna szpara która bawi się życiem mające swoje 5min urody. Jak ją spotkasz to ignoruj ją jak randoma żadnych emocji ani negatywnych ani pozytywnych to jest teraz pan(i) nikt dla ciebie. Możesz powiedzieć suche cześć i to wszystko.1 point
-
Co kobieta może dać mężczyźnie, aby chciał z nią być? Myślę, że odpowiedź w dużej mierze zależy od wieku mężczyzny i tego, na jakim etapie życia jest. Pamiętam jak byłem młody, w wieku 18-23 lata. Wtedy najważniejszy był dla mnie wygląd kobiety i jej zgrabne ciało. Nie patrzyłem za bardzo na inne aspekty szczerze mówiąc. Był to też taki moment rywalizacji pomiędzy kolegami na zasadzie "który ma ładniejszą" Jak byłem trochę starszy, powiedzmy w wieku 24-27 lat, to liczyła się dla mnie również jej inteligencja, żeby przypału nie było przy znajomych. Nie chciałem, żeby to była jakaś Dżesika z Żabki, tylko raczej taka dziewczyna na poziomie, żeby po prostu wstydu nie było. W okolicach 30-stki doszedłem do wniosku, że oprócz cech wyżej wymienionych, dobrze by było, żeby również miała w miarę dobrą pracę i była ogarnięta życiowo - umiała posprzątać, ugotować, miała prawo jazdy, potrafiła załatwiać życiowe sprawy. W sumie ja to jestem trochę jak taka hipergamiczna polka, z wiekiem mam coraz większe wymagania1 point
-
Życie singla jest wygodne, ale jest to pewna odklejka od rzeczywistości i pozostanie mentalnie nastolatkiem. Nie da się tak żyć wiecznie i każda osoba, która uważa, że nic z tym nie trzeba robić to na starość obudzi się z ręką w nocniku. W naszej biologii istnieje silny instynkt założenia rodziny, a samotność to emocja bliska poczuciu lęku przed śmiercią. Jeśli ktoś tego nie ma to albo posiada Aspergera, albo cały czas się faszeruje znieczulaczami, żyje iluzjami i ucieka od konfrontacji z problemami licząc na to, że same znikną. Realny półmetek życia to jest wiek 30 lat, a nie później jak to się wmawia, a wtedy już zaczynają się poważniejsze procesy rozpadu ciała. Kobiety, które w tym wieku się obudziły, że chcą dzieci lub jeszcze nie wiedzą czy chcą się rozmnażać są zaburzone lub zmanipulowane. Ogólnie mamy dosyć odklejone społeczeństwo gdzie za priorytet stawia się płytkie życie podróżami i sztucznymi zapełniaczami czasu, a zwierzęta mają wyższy status od dzieci. To mysia utopia, która doprowadza do słabnięcia społeczeństwa i zastąpienia go silniejszym z fundamentalnymi wartościami. Już jakiś czas temu miałem spore przemyślenia na temat tego, że filmy, gry czy ogólnie rozrywka to opium dla ludu i w zasadzie bardzo dochodowy biznes. To w pewnym sensie może brzmieć ekstremalnie, bo wielu z nas nie potrafiłaby wyobrazić sobie życia bez tych wszystkich udogodnień (tak naprawdę używek). Ludzie niestety z powodu cierpienia szukają na okrągło szybkiej dopaminy czy rozładowania stresu, to niekończąca się pętla uzależnień. Czy Chad potrzebuje dużo grać w gry? No nie, bo osiąga ogromny sukces reprodukcyjny, czyli ten obiektywny dający poczucie spełnienia w realu i nie potrzebuje uciekać w sztuczny świat abstrakcji gdzie ciągle system go sztucznie wspiera w wygrywaniu. Tą analogię można rozciągnąć na każde hobby czy używkę materialną lub niematerialną. Jako społeczeństwo jesteśmy skończeni z powodu wygody i zaniedbań. Kobieta współczesna nic nie może dać, ponieważ jest zbyt próżna, zapatrzona w siebie, Instagram, przygody oraz podróżowanie, jest silna i niezależna. Mężczyzna natomiast biologicznie od młodości myśli o babach, ale z powodu samotności coraz częściej będzie szedł w MGTOW, porno, gry, świat wirtualny i wszyscy na tym stracimy.1 point
-
Bardzo dobry temat. Chętnie przeczytam co witaminki mają do napisania w tej kwestii. Z punktu widzenia logicznego kobieta nie jest w stanie zapewnić mi nic czego nie jestem w stanie zapewnić sobie sam. Prócz jednej rzeczy - przystrzyżonego trawnika, ale czy gra jest warta świeczki? Jednak wraz z wiekiem zmniejsza się popyt na ruchanie a zwiększa na święty spokój. Rezygnowałem świadomie już z wielu relacji nie mając jeszcze w zapasie opcji rezerwowej. Po prostu wolę przez jakiś czas nie dupczyć niż użerać się z ciągłymi fochami, bawić się w to przeciąganie liny, walkę o dominację, testy, gierki... Po co mi to... Sam sobie umiem posprzątać, ugotować, zrobić zakupy, uprać, zaopiekować się synem. We własnym mieszkaniu robię co chcę i kiedy chcę, nie muszę się na nic oglądać. Mam święty spokój. Jasne, że czasem brakuje takiej zwykłej ludzkiej bliskości, ale ważąc koszty z zyskami zdecydowanie singlowanie wychodzi mi korzystniej. Dziś klasyczny LTR to często samobójstwo dla faceta i coraz więcej facetów zaczyna to zauważać, wolą podążać własnymi ścieżkami.1 point
-
Panowie ale wyparcie w tym wątku... zupełnie jakbym czytał wypociny singielek 35+ o tym jak OLBRZYMIe mają wymagania i jak NIEWIELU facetów je spełnia. Czy wy nie okłamujecie sami siebie? Mam lekko ponad 30 lat na karku i z każdym rokiem - coraz więcej zarabiam - mnoże majątek 8-12% rocznie minus belka (bezpiecznie ale bez ryzyka) - realizuje sie w kolejnych pasjach I co? Z każdym rokiem czuję się coraz mniej szczęśliwy. Zyskałem takie przeświadczenie, że w zasadzie wielu rzeczy spróbowałem i już nie mnie nie zaskoczy, nic takiego realnego mnie nie czeka, bo czego mam oczekiwać, głodowa emerytura? Kiedyś po melanżu byłem w stanie iść na trening 2h na siłce się zakatowac, potem przejechać 100km na rowerze i jeszcze wieczorem spacerować z laseczką i się zabawić kilka rundek. Teraz? Czasami jak źle się położę do spania to musze odpuścić trening bo tak mnie wszystko boli. O łączeniu długotrwałego cardio 2-4h bieganie/rower + siłka tego samego dnia nie ma mowy. A jestem osobą aktywną fizycznie od +/- 16 roku życia, w miarę zdrowa dieta (80/20 + kebsy/pizza i alko raz na jakiś czas), liczenie kalorii, 2g białka na kilogram masy ciała itd. Teraz rozumiem czemu faceci 30+ decydują się na TRT albo bombę po przekroczeniu mitycznej 30. Regeneracja mocno kuleje A gdzie mi tam do 40 jeszcze... Panowie nie ma się co oszukiwać - tak jak kobieta 30-35+ nie jest atrakcyjnym kąskiem na rynku matrymonialnym i nie pozna księcia, tak my, nawet jak o siebie dbamy od dzieciaka nie będziemy niewiadomo jak sprawni mając 40 lat. Więc jak ktoś jest młody, 25-30 lat - to jesli lubi niech napiernicza treningi ile wlezie, robi jakies iron-many, ultra maratony, bo potem będzie lipa, kontuzje za kontuzją, a w telefonie w książce telefonicznej zamiast ziomków ze studiów to będzie fizjo #1, fizjo #2, ortopeda masażystka itp1 point
-
Moje zdanie jest takie, że przy kontrowersyjnych materiałach podkreślających negatywne cechy naszych rodaczek "0", a nawet 2 zera podkreśla tą negatywną wymowę. W każdym innym przypadku należałoby pisać zgodnie z gramatyką i zasadami.1 point
-
A ty byś za to mandat dostał... To jak w tym kawale: - stary jedziemy do Hiszpanii, tam idziesz na imprezę i od razu masz ruchanie i to nie jedno, i drinki za darmo, - skąd wiesz, byłeś? - nie, siostra była.1 point
-
Całe życie miałem problem z nałogami, uzależnieniami. Papierosy rzuciłem dopiero wtedy, gdy nastraszono mnie zgonem za dwa lata - byłem blisko obturacji i mam astmę, praktycznie mam zerową kondycję. Tata przez papierosy jest inwalidą i porusza się na wózku. Obżerać się przestałem, gdy miałem na wadze 101kg przy 180cm wzrostu, przy czym cała masa tłuszczowa kumulowała się w brzuchu. Brzydziłem się tak bardzo swej słabości, że schudłem kilkanaście kilogramów. Ze wszystkim miałem kosmiczne problemy, aż odechciewało się żyć. Zacząłem analizować sytuację, swój charakter. Zawsze byłem taki, że jak komuś coś obiecałem, to nigdy tego nie olałem - moje słowo szanowałem jak świętość. Ogólnie byłem tchórzliwy, ale dla innych się poświęcałem na maksa - i jak to zwykle bywa, nikt tego nie doceniał. W moim życiu była tylko jedna osoba, która w młodości mi pomogła, ale już nie żyje, dlatego ją wspominam i chowam o niej pamięć. Zrozumiałem że ta cecha mojego charakteru, idealnie nadaje się do wykorzystania wreszcie dla mnie, a nie dla innych. Ponieważ znowu zacząłem podjadać batoniki, chipsy i inne śmieci, napisałem umowę. Przysięgałem w niej że na okres miesiąca 8 razy mogę napić się alkoholu (np. piwa), osiem razy zjeść fast food, ale zero napojów (pepsi, cola, oranżada), żadnych cukierków, batonów, oraz zero mącznych (chleb, bagietki itd.). Dziabnąłem się nożem w palec, podpisałem krwią - moja przyjaciółka (śmiejąc się) podpisała. Ale dla mnie to było WAŻNE. Nigdy nie złamałem żadnej z umów, a było ich wiele. Przekonałem się że mogę wszystko, jeśli w sposób rytualny przysięgnę sobie coś, co zawsze bym złamał. Późniejsze umowy podpisywałem bez ranienia palca, i działało tak samo - na szczęście, miałbym całe posznytowane palce Reasumując, osoby które są ze sobą szczere, z tej metody skorzystają. Kto wyspecjalizował się w okłamywaniu siebie, przegra. Dlatego proponuję żeby każdy z nas, kto ma jakiś problem, w tym dziale przysiągł przed nami wszystkimi że coś zmieni - nieważne co to jest. Ja nie oceniam czy lubisz się ciąć, upijać, objadać, ćpać, kręci Cię tłuczenie ludzi - ważne że chcesz coś zmienić. Po to się przysięgasz przed nami, po to stawiasz na szali swą męskość, swój honor, żeby wygrać i tę walkę. Nikt nie sprawdzi czy kłamiesz, odpowiadasz przed sobą... ale publiczna przysięga ma wielką MOC. Masz wsparcie duchowe, psychiczne. Nikt Cię nie potępi, nikt nie oskarży. Wyznaj swoją słabość, a ja i Bracia zaproponujemy jaka by to mogła być przysięga, jakie limity w niej ustalić, jak ją podpisać i na czym. Wszystko trzeba zaplanować, żeby było z sensem. Jednym wystarczy papier, inni muszą się jednak skaleczyć - zrób zdjęcie jak krwawisz i je wstaw, pokaż że chcesz zmiany, że chcesz wytrwać. Zdziwisz się, jaką takie wyznanie daje MOC. Otwórz się, a ulga którą poczujesz zadziwi Cię. I gdy wytrwasz, gdy przetrwasz pierwszą przysięgę, poczujesz prawdziwą satysfakcję, spełnienie, dumę z siebie. Tego Ci nie da nic w tym świecie, nawet scheda po Kulczyku. Tylko walka i wytrwanie daje świadomość własnej siły. Zrób to przed nami, bo to Cię zdopinguje by nie przegrać, by nie polec. Raz wygrasz, a poczucie mocy będzie Cię ogrzewać w zimne dni. Raz go zasmakujesz, i nigdy nie zaspokoisz się niczym innym. Nic nie da takiej siły, jak wypełniona szczerze przysięga. Cała reszta to gówno, sam to spróbuj. To największy narkotyk, nie bycie jak zwierzę, a rozwijanie się i wzmacnianie. Jest nas tu kilkaset. Prawie każdy zdradzany przez kobietę, posznytowany przez życie, z problemami - nawet nie wiesz, ile takie wpatrzone w Ciebie "oczy" dają SIŁĘ. To zawsze gdzieś w Tobie będzie tkwiło, że wiele osób czeka aż wygrasz, by dać im siłę i motywację. Ludzie liczą że wygrasz, bo jeśli Ty wygrasz, oni będą mieli wiedzę że wygrana jest możliwa. Ich oczekiwanie to potężna MOC, która Cię wesprze. Nie wspierają Cię bezinteresownie, ale po to żeby samemu mieć tę siłę do zmiany tego, czego nie mogli zmienić samemu. Sam nie dasz rady, ale wiara i pragnienie kilkuset osób, to MOC która Cię uniesie niemal do nieba. Walczysz bo wiesz co jest celem, jaka jest nagroda. Jest nią poczucie siły, że możesz, że dasz radę. Dlatego zaczynaj od małych rzeczy, by mieć pewność że wygrasz. Jak poczujesz siłę, ona sama Cię wzmocni i poprowadzi do wyższych celów. Co chcesz zmienić? Mniej walić konia, nie codziennie tylko np. co trzy dni? Przysięgnij. Nie pić codziennie piwa, tylko co trzy, cztery dni? Przysięgnij. Nie osądzać innych? Przysięgnij. Nie gnoić siebie w myślach? Przysięgnij. Nie bakać codziennie, tylko co trzy dni? Przysięgnij. Brzydko się odzywać do toksycznych starych? Przysięgnij. Ruchać panny w gumie, bo lubisz bez? Przysięgnij. Zacząć codziennie biegać, podciągać się, uczyć języka? Przysięgnij. Cokolwiek chcesz, przysięga i umowa z samym sobą wzbudzi Twoją dumę, męską MOC. Nic innego nie masz - wzbudź ją raz, a nigdy jej nie zostawisz i zawsze będziesz za nią tęsknić. Ale żeby ją zdobyć, musisz ją wygrać walką, musisz coś zainwestować. Za darmo nic nie ma. Cwaniactwem nie zdobędziesz MOCY, tylko pogardę do siebie. MOC trzeba wywalczyć. Tak więc opisz swój problem, zastanowimy się jaką umowę spisać, jak ją podpisać. Gdy będziesz już przekonany, podpisujesz ją sam ze sobą - ale kilkaset umysłów już o Tobie myśli. Gdy się oszukasz, nie ugrasz MOCY która jest konsekwencją wygranej walki i podstawą przyszłych sukcesów. Suplement od moderacji: Ze szczególnych powodów i ze względu na specyfikę działu, założyciel w nim tematu, ma możliwość pisania posta pod postem bez zgłoszenia, pod warunkiem nieprzekroczenia liczby trzech kolejnych wpisów po sobie. Każde odstępstwo będzie (łagodnie ;)) karane jeśli pozostanie bez zgłoszenia konieczności połączenia postów.1 point